 |
Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-05-2016 15:18 | PrRac (1879 punktów) | Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?
3 na 5 | Wygląda na to, że ewolucja jest prawdziwa. Wygląda na to, że homoseksualizm jest cechą genetyczną co jest związane np z badaniem nad bliźniętami jednojajowymi. Jeśli teraz uprzemy się, że homoseksualizm to "nie choroba" stajemy przed koniecznością logicznego uzasadnienia sensu ewolucyjnego homoseksualizmu.
Problem w tym, że jak dotąd nie ma logicznego uzasadnienia na to że homoseksualizm jest czymś normalnym i korzystnym ewolucyjnie. Powstało kilka hipotez głoszących "normalność" homoseksualizmu, każda na swój sposób błędna, np: hipoteza pszczoły robotniczy której błąd polega na tym, że u ludzi takie rozumowanie nie działa z uwagi na inny rozkład chromosomów lub hipoteza haremów i biseksualistów "udających" homoseksualistów (błąd tu polega na cichym przyjęciu doboru grupowego, który jak wiadomo nie powinien działać ponieważ wystarczył by tylko jeden osobnik o mniej altruistycznych cechach aby wyprzeć cechy przeciwne z populacji).
Przeświadczenie, że homoseksualizm to choroba jest popularne np u księży. Chociaż tak często mijają się z prawdą, to zastanawiam się czy akurat w tej kwestii nie mają jednak racji. Już intuicyjnie wydaje się, że geny homoseksualizmu mają bardzo niskie dostosowanie. Oczywiście nie chodzi mi tu o bronienie homofobii (to że ktoś jest chory nie jest usprawiedliwieniem linczu). Chodzi mi po prostu o uczciwe postawienie sprawy. Denerwuje mnie postawa wielu naukowców - socjalistów do zaorania takich jak np Dawkins - którzy ze względów społecznych i sympatyzowania z niektórymi środowiskami starają się na siłę "udowodnić" ,że homoseksualizm to nie choroba, mimo że już na pierwszy rzut oka widać coś innego.
Racjonalizm nie powinien polegać na podlizywaniu się tym czy innym , ale na mówieniu tego co ukazuje się w świetle rozumu, niezależnie od tego czy jest to po naszej myśli czy nie. Jeśli nie jest to trudno, taka jest rzeczywistość.
Dlatego jestem przerażony hipokryzją naukowców którzy w 1973 usunęli homoseksualizm z listy chorób psychicznych. Dzisiaj w imię "poprawności" już nawet nie ma określenia choroba psychiczna tylko "zaburzenie". Dlaczego nie nazywamy rzeczy po imieniu? Dlaczego wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób zostało rozstrzygnięte na drodze głosowania? Czy to poprawna metoda naukowa? Czy to , że miażdżąca większość ludzi na ziemi wierzy w Boga implikuje jego prawdziwość?
Co szkodzi homoseksualistą w zaakceptowaniu tego, że są chorzy? Czy jeśli mi lekarz mówi, że np jestem chory na zespół X to jest dla mnie powód , żebym stał się aktywistą na rzecz ruchu usunięcia zespołu X z listy chorób? Czy to zmieniło by mój stan zdrowia czy stosunek innych wobec mnie ?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Pan Leming (674 punktów) | "Choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czujemy się źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym, przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu. Przez dolegliwości rozumiemy przy tym doznania, które są przejawem nieprawidłowych zmian struktury organizmu lub zaburzeń regulacji funkcji narządów." pl.wikipedia.org/wiki/ChorobaPodaj definicję choroby, według której homoseksualizm nią jest. www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
|
|
 | 4 na 4 | PrRac (1879 punktów) | "Choroba - stan polegający na zaburzeniu funkcji lub uszkodzeniu struktury organizmu. O zaistnieniu choroby można mówić wtedy, gdy działanie czynnika chorobotwórczego powoduje przekroczenie zdolności organizmu do adaptacji, co z kolei wywołuje niepożądane, szkodliwe następstwa." Podoba mi się powyższa definicja. Generalnie jestem wielkim fanem teorii ewolucji więc podobają mi się wszelkie pochodzące od niej definicje m.in. te które wiążą stan zdrowia z maksymalizacją zdolności przetrwania.
Niedawno zaproponowano nową - "poprawną politycznie" - definicje choroby do której się odnosisz:
"Choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czujemy się źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym,przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu. "
Powyższa definicja wydaje mi się jednak jakimś nonsensem. Moja choroba genetyczna X nie powoduje mojego złego samopoczucia, niemniej istnieje tu ryzyko nagłego zgonu. Ponadto wiele ludzi może nawet nie być świadom różnych nieprawidłowości w organizmie - jednak choroba utajona nie przestaje być chorobą.
|
|
|  | 6 na 6 | Marian Forewa (906 punktów) | >"Choroba - stan polegający na zaburzeniu funkcji lub uszkodzeniu struktury organizmu. O zaistnieniu choroby można mówić wtedy, gdy działanie czynnika chorobotwórczego powoduje przekroczenie zdolności organizmu do adaptacji, co z kolei wywołuje niepożądane, szkodliwe następstwa." >Podoba mi się powyższa definicja.
Więc przeczytaj ją ze zrozumieniem, i spróbuj wskazać na zaburzeniu których funkcji organizmu lub uszkodzeniu których struktur polega homoseksualizm.
Co do funkcji rozrodczych, homoseksualiści nie odbiegają od reszty populacji i często z nich korzystają. Gdyby to działało w ten sposób, lepszymi kandydatami na choroby byłyby celibat, brzydota, niechęć do higieny osobistej i publiczne jeżdżenie Wartburgiem.
>Generalnie jestem wielkim fanem teorii ewolucji więc podobają mi się wszelkie pochodzące od niej definicje
Niewykluczone że gdybyś ją zrozumiał, przestałbyś być.
|
|
| |  | 3 na 3 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >> >Więc przeczytaj ją ze zrozumieniem, i spróbuj wskazać na zaburzeniu których funkcji organizmu lub uszkodzeniu których struktur polega homoseksualizm. > Wskazuje właśnie funkcje rozrodczą. Nie wydaje mi się żeby zainteresowania osobnikami tej samej płci były prawidłowym jej działaniem.
>> >Co do funkcji rozrodczych, homoseksualiści nie odbiegają od reszty populacji i często z nich korzystają. > Nie będę krył, że jestem zadziwiony tym ,że posiadanie biologicznych dzieci jest typowe dla homoseksualistów. Na pewno będziesz w stanie zawalić mnie toną konkretnych przykładów, więc poproszę. Skoro tak dobrze radzą sobie z funkcją rozrodczą we własnym zakresie to po co tak walczą o prawo do adopcji? Gdzie problem?
>> >Gdyby to działało w ten sposób, lepszymi kandydatami na choroby byłyby celibat, brzydota, niechęć do higieny osobistej i publiczne jeżdżenie Wartburgiem. > W istocie uważam ,że cechy które wymieniłeś są [może nie oddzielnymi chorobami ale co najmniej] sposobem manifestowania się jakiś chorób - psychicznych bądź fizycznych.
>> >Niewykluczone że gdybyś ją zrozumiał, przestałbyś być. > Być może jej rzeczywiście nie rozumiem, nie będę przeczył. Po to założyłem ten temat żeby wyjaśnić to nieporozumienie. Z zawodu nie jestem biologiem a wiedzę na ten temat (poza edukacją szkolną) czerpałem z popularnonaukowych książek Dawkinsa - które po odfiltrowaniu politycznych poglądów autora (którego szanuje jako naukowca) - są całkiem niezłe. Nie chcę jednak brnąć w kwestie mojego zrozumienia ewolucji, bo interesuje mnie tylko merytoryczna dyskusja, a tu jakby nie patrzeć poszedł argument ad personam.
|
|
| | |  | 9 na 9 | szarley (54913 punktów) | >>>>Więc przeczytaj ją ze zrozumieniem, i spróbuj wskazać na zaburzeniu których funkcji organizmu lub uszkodzeniu których struktur polega homoseksualizm. >> >Wskazuje właśnie funkcje rozrodczą. Nie wydaje mi się żeby zainteresowania osobnikami tej samej płci były prawidłowym jej działaniem. Zapewne zainteresowanie (w przypadku mężczyzn) kobietami w wieku post-rozrodczym tak samo Podobnie jak zainteresowanie kobietami, które zażyły antykoncepcyjne pigułki
>Skoro tak dobrze radzą sobie z funkcją rozrodczą we własnym zakresie to po co tak walczą o prawo do adopcji? Gdzie problem? Np prawo do adopcji biologicznego dziecka swojej partnerki/partnera. Trudno "oddaje się" dziecko, które się współwychowywało przez kilka lat
>>Gdyby to działało w ten sposób, lepszymi kandydatami na choroby byłyby celibat, brzydota, niechęć do higieny osobistej i publiczne jeżdżenie Wartburgiem. >W istocie uważam ,że cechy które wymieniłeś są [może nie oddzielnymi chorobami ale co najmniej] sposobem manifestowania się jakiś chorób - psychicznych bądź fizycznych.
A co to jest brzydota? Na mnie głupota działa jak antyafrodyzjak
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Zapewne zainteresowanie (w przypadku mężczyzn) kobietami w wieku post-rozrodczym tak samo >Podobnie jak zainteresowanie kobietami, które zażyły antykoncepcyjne pigułki Nie ma 100% szansy na zapewnienie antykoncepcji. Ludzie są jedynymi zwierzętami ,które już wykazują się pewnym sprytem w tym zakresie ale jednak jest to dalekie od ideału. Takie tabletki mają skutki uboczne, nie dają 100% zabezpieczenia, można zapomnieć. Znamienne że kobiety mają ochotę na seks głownie wtedy gdy ich nie wezmą. Ale co tu teoretyzować, widać empirycznie ile dzieci jest z wpadek. Przyroda robi swoje - tak działa. Także nawet gdyby szansa na zapłodnienie w normalnym stosunku była 0.00000001% to i tak jest ogromnie więcej niż 0% w stosunkach homoseksualnych - prawo wielkich liczb się kłania.
>Np prawo do adopcji biologicznego dziecka swojej partnerki/partnera. Trudno "oddaje się" >dziecko, które się współwychowywało przez kilka lat Ale oni chcą adoptować obce. I wciąż czekam na statystykę, że niby proporcjonalnie ilość potomstwa generowanego przez homoseksualistów nie jest mniejsza niż u heteroseksualistów.
>A co to jest brzydota? Według mnie jest to cecha stanowiąca ostrzeżenie wizualne przed potencjalną niską użytecznością biologiczną danego osobnika.
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | szarley (54913 punktów) | >>Zapewne zainteresowanie (w przypadku mężczyzn) kobietami w wieku post-rozrodczym tak samo >>Podobnie jak zainteresowanie kobietami, które zażyły antykoncepcyjne pigułki >Nie ma 100% szansy na zapewnienie antykoncepcji. Pisałem też o seksie w przypadku osób w wieku postprokreacyjnym
>>Np prawo do adopcji biologicznego dziecka swojej partnerki/partnera. Trudno "oddaje się" >dziecko, które się współwychowywało przez kilka lat >Ale oni chcą adoptować obce. Ja też
|
|
| | | | | |  | -3 na 7 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Pisałem też o seksie w przypadku osób w wieku postprokreacyjnym Przepraszam, zapomniałem się do tego odnieść. Takie zachowanie to już patologia. (mówię tu o sytuacji zainteresowaniu osobnika w wieku prokreacyjnym osobnikiem postprokreacyjnym a nie o spółkowaniu dwóch osobników postprokreacyjnych)
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Zawsze któreś z małżonków pierwsze traci możliwość prokreacji >Twój przykład dotyczy wszystkich małżeństw, które trwają kilkadziesiąt lat >W moim małżeństwie jesteśmy właśnie na etapie, jak to nazwałeś " patologii"
Zazwyczaj jest to samica. Jednak w normalnej sytuacji, gdy jest potomstwo, menopauza służy przerzuceniu zainteresowania z dzieci na wnuczęta. Po prostu w pewnym momencie bardziej opłaca się już inwestować w te swoje 1/4 genów we wnuczętach niż generować swoje dzieci z 1/2 genów. Poczytaj o biologicznym znaczeniu menopauzy.
>Skompromitowałeś się Oddalam ten zarzut.
|
|
| | | | | | | | |  | 7 na 7 | szarley (54913 punktów) | > Poczytaj o biologicznym znaczeniu menopauzy.> >Skompromitowałeś się> Oddalam ten zarzut.Określiłeś seks w moim małżeństwie mianem patologii. Możesz sobie oddalać zarzut, że się skompromitowałeś. Wypowiadasz się na publicznym forum. Ciekaw jestem ocen innych bytowników Rozbawiasz mnie swoim ograniczonym myślowym horyzontem
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 5 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Określiłeś seks w moim małżeństwie mianem patologii.Jeśli z moich postów wyczytałeś, że seks w Twoim małżeństwie to patologia to najwidoczniej tak jest. A jak się to ma do tego że homoseksualizm to rzekomo nie jest choroba ? Bo liczyłem na to że zbierasz te pytania żeby złożyć z nich logicznie spójne wyjaśnienie, ale widocznie się przeliczyłem.  Nawet gdybym miał jakieś błędne przekonanie w jakiejś kwestii, nawet gdybym twierdził że 2+2=5 albo rozbawiał jakiegoś lewoskrętnego forumowicza to wcale nie wyjaśniało by dlaczego homoseksualizm nie jest chorobą. Myślałem, że "racjonaliści" nie próbują (zresztą marnie) używać pozamerytorycznej argumentacji.  Ja chce powiedzieć jasno. Moją intencją bycia tutaj nie jest wyszydzać innych, tak jak ty sobie obrałeś za cel tylko chce dojść do odpowiedzi na pytanie zawarte w temacie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 8 na 8 | szarley (54913 punktów) | > >Określiłeś seks w moim małżeństwie mianem patologii.> Jeśli z moich postów wyczytałeś, że seks w Twoim małżeństwie to patologia to najwidoczniej tak jest.Jeśli seks w małżeństwie o kilkudziesięcioletnim stażu to dla Ciebie patologia, to mam dla Ciebie jedną radę: nie błaźnij się już dalej  > Myślałem, że "racjonaliści" nie próbują (zresztą marnie) używać pozamerytorycznej argumentacji.  Nie ponoszę odpowiedzialności za Twoją zdolność/niezdolność rozumienia argumentów > Ja chce powiedzieć jasno. Moją intencją bycia tutaj nie jest wyszydzać innych,określenie czyjegoś małżeństwa mianem patologii nie jest szyderstwem. Jest podłością
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -4 na 8 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Jeśli seks w małżeństwie o kilkudziesięcioletnim stażu to dla Ciebie patologia, to mam dla >Ciebie jedną radę: nie błaźnij się już dalej  Ja pisałem o pociągu sekularnym. Czynnikiem który spaja małżeństwa o kilkudziesięcioletnim stażu nie jest pociąg seksualny, baranie. Chętnie też bym napisał trochę o twojej zdolności rozumienia słowa pisanego ale już nie będę więcej zniżał się do twojego poziomu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | > >Jeśli seks w małżeństwie o kilkudziesięcioletnim stażu to dla Ciebie patologia, to mam dla >Ciebie jedną radę: nie błaźnij się już dalej  > Ja pisałem o pociągu sekularnym. Czynnikiem który spaja małżeństwa o kilkudziesięcioletnim stażu nie jest pociąg seksualny, baranie.Gratuluję życiowego doświadczenia Pisałeś : Cytat:Takie zachowanie to już patologia. (mówię tu o sytuacji zainteresowaniu osobnika w wieku prokreacyjnym osobnikiem postprokreacyjnym..) Czyli o KAŻDYM małżeństwie z baaaaardzo długim stażem > Chętnie też bym napisał trochę o twojej zdolności rozumienia słowa pisanego ale już nie będę więcej zniżał się do twojego poziomu.Jeszcze długo będzie dla Ciebie nieosiągalny
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | Chodzi ci o to? >mówię tu o sytuacji zainteresowaniu osobnika w wieku prokreacyjnym osobnikiem postprokreacyjnym Tu rzeczownik "zainteresowanie" użyty jest w kontekście pociągu seksualnego. Zrozum to człowieku. I przede wszystkim naucz się przyznawać do błędów.
W późniejszym czasie rozwoju małżeństwa potrzeba opieki nad potomstwem bierze górę nad pociągiem seksualnym. Czym dużej to trwa tym siła presji spajającej jest większa. Zwróć uwagę , że jeśli samiec porzuci np 10 letnie potomstwo ,żeby zapładniać inne samice straty będą dla niego ogromne (włożył swój wysiłek przez 10 lat). Seksualność spełnia tu już rolę więziotwórczą a nie prokreacyjną.
MI CHODZIŁO O ŚWIEŻĄ SYTUACJE, gdy dwa osobniki nie włożyły jeszcze do związku żadnego wkładu który mogli by stracić. Wtedy sytuacja (ŚWIEZEGO!) zainteresowania osobnika w wieku prokreacyjnym osobnikiem postprokreacyjnym jest to patologia. Zdecydowanie. I świadczy o chorobie podmiotu przejawiającego takie zachowanie, gdyż nie działa w swoim interesie biologicznym. Przynajmniej tak to osobiście widzę.
Cóż, mutacje się zdarzają. Najczęściej nie są korzystne, więc powodują np takie choroby (chodzi mi o to zboczenie co opisałem wyżej).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >Chodzi ci o to? >>mówię tu o sytuacji zainteresowaniu osobnika w wieku prokreacyjnym osobnikiem postprokreacyjnym >Tu rzeczownik "zainteresowanie" użyty jest w kontekście pociągu seksualnego. Zrozum to człowieku. Ależ ja to rozumiem. Tylko mam wrażenie, że zakładasz, że po 20 - 30 latach zainteresowanie (pociąg) ustaje
>I przede wszystkim naucz się przyznawać do błędów. Wskaż ten błąd
>Seksualność spełnia tu już rolę więziotwórczą a nie prokreacyjną. Tak. Człowiek to specyficzna małpa. Seks nie służy tylko prokreacji. Dlatego uważam, że homoseksualiści mają takie samo prawo do seksu, a w moim przekonaniu powinni mieć takie samo prawo do zawierania małżeństw.
>MI CHODZIŁO O ŚWIEŻĄ SYTUACJE, gdy dwa osobniki nie włożyły jeszcze do związku żadnego wkładu który mogli by stracić. Trzeba to było napisać. Jednak nawet w takim przypadku nie zgadzam się, że to patologia
>Wtedy sytuacja (ŚWIEZEGO!) zainteresowania osobnika w wieku prokreacyjnym osobnikiem postprokreacyjnym jest to patologia. Nie. Znam wielu samotnych, starszych ludzi, którzy się poznają i zaczynają coś razem. Są nawet specjalne kluby spotkań dla starszych. Wiele obecnych tam osób ma ochotę poznać kogoś do łóżka, na jeden raz lub na stałe, prawie nikt w celu zapłodnienia.
>Przynajmniej tak to osobiście widzę. >Cóż, mutacje się zdarzają. Najczęściej nie są korzystne, więc powodują np takie choroby (chodzi mi o to zboczenie co opisałem wyżej).
Jeśli dla Ciebie seks bez możliwości zapłodnienia jest zboczeniem... Cóż dobrze jest być zboczeńcem przy mojej żonie, której wiek odebrał możliwość zajścia w ciążę, ale nie odebrał ani piękna ani wdzięku, ani ciepła. Wolę z nią zboczenia niż potomstwo z inną.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > a w moim przekonaniu powinni mieć takie samo prawo do zawierania małżeństw. Ale ja tego nie bronie. Państwo daje przywileje normalnym małżeństwom cywilnym tylko dlatego, że oczekuje od tego małżeństwa dzieci. Jeśli natomiast chodzi o niezwiązane z tym kwestie, nikt nie broni dwóm osobom chorym na homoseksualizm założyć spółki cywilnej, nazwać sobie ją "małżeństwo", przepisać na nią majątek żeby nie było problemów spadkowych a nawet status spółki może przewidywać ,że wchodzi w życie z momentem wymiany obrączek !
Ja tylko chce porządku w terminologii i nazywania tego co nie jest normalnym stanem zdrowia chorobą. Tylko tyle.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | szarley (54913 punktów) | >> a w moim przekonaniu powinni mieć takie samo prawo do zawierania małżeństw. >Ale ja tego nie bronie. >Państwo daje przywileje normalnym małżeństwom cywilnym tylko dlatego, że oczekuje od tego małżeństwa dzieci.
Mógłbyś przywołać źródło tego dogmatu?
Powtórzę: w wielu małżeństwach od początku jest wiadomym, że nie będzie dzieci: wiek, stan zdrowia, motywacja do niepłodzenia dzieci, a mimo to państwo pozwala im na ślub, a gmina ślubu udziela.
>Jeśli natomiast chodzi o niezwiązane z tym kwestie, nikt nie broni dwóm osobom chorym na homoseksualizm założyć spółki cywilnej, nazwać sobie ją "małżeństwo", przepisać na nią majątek żeby nie było problemów spadkowych a nawet status spółki może przewidywać ,że wchodzi w życie z momentem wymiany obrączek ! >Ja tylko chce porządku w terminologii i nazywania tego co nie jest normalnym stanem zdrowia chorobą. Tylko tyle.
Rozumiem, że jesteś lekarzem.... Diagnostą wielkiej klasy...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Państwo daje przywileje [...] małżeństwom cywilnym tylko dlatego, że oczekuje od tego małżeństwa dzieci. Nie tylko, jeszcze z powodu tradycji, gdyby szło o samą prokreację, wspierano by tylko młodych i niekoniecznie monogamię. Ale na pewno popierane są przez państwo związki hetero, oraz państwo ucierpiałoby wskutek zaniku prokreacji.
>Ja tylko chce porządku w terminologii i nazywania tego co nie jest normalnym stanem zdrowia chorobą. Ciekawe na jakiej naukowej zasadzie homoseksualista zgadza się za chorego (zboczonego) uznać gerontofila czy np. zoofila. A może się nie zgadza?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | dajmonion (3663 punktów) | >Ja tylko chce porządku w terminologii i nazywania tego co nie jest normalnym stanem zdrowia chorobą. Tylko tyle.
Etyki nie uprawia się po to by był porządek w pojęciach, ale po to by ludzie byli szczęśliwi. A pierwsze nie zawsze prowadzi do drugiego. Mówienie o chorobie jest stygmatyzujące, co przekłada się na negatywny stosunek do samych siebie gejów i lesbijek. Część osób czuje się gorsza. Zupełnie niepotrzebnie, bo po co ma się tak czuć? Komu miałoby to służyć? Tomek jest hetero, a Jacek homo. Obaj czują się szczęśliwi, ale Jacek to powinien pamiętać, że on jest chory. I niech o tym nie zapomina, bo Pan Jan Bednarski potrzebuje mieć porządek w pojęciach.
dajmonion
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Belfer00 (720 punktów) | >>Ja tylko chce porządku w terminologii i nazywania tego co nie jest normalnym stanem zdrowia chorobą. Tylko tyle. >Etyki nie uprawia się po to by był porządek w pojęciach, ale po to by ludzie byli szczęśliwi. A pierwsze nie zawsze prowadzi do drugiego. >Mówienie o chorobie jest stygmatyzujące, co przekłada się na negatywny stosunek do samych siebie gejów i lesbijek. Część osób czuje się gorsza. Zupełnie niepotrzebnie, bo po co ma się tak czuć? Komu miałoby to służyć? Tomek jest hetero, a Jacek homo. Obaj czują się szczęśliwi, ale Jacek to powinien pamiętać, że on jest chory. I niech o tym nie zapomina, bo Pan Jan Bednarski potrzebuje mieć porządek w pojęciach. Pozwolę sobie się wtrącić. IMHO dotknąłeś tu istoty problemu. Nie we wszystkich systemach etycznych celem jest takie szczęście jak opisałeś ("czują się szczęśliwi') czyli dobrostan. W etyce chrześcijańskiej celem nie jest "dobre samopoczucie", ale szczęście wieczne (zbawienie). Osiąga się je nieraz "zapierając się samego siebie" aby dostosować się do wymagań Boga. Zgodnie z takimi zaleceniami osoba homoseksualna ma wyrzec się (naturalnych dla niej) myśli i zachowań homoseksualnych, i jeśli nie może stać się heteroseksualna, to skrępować i wyprzeć swoją seksualność. Podobnie osoba transseksualna nie ma dostosowywać swego ciała do własnego poczucia swojej płci, ale starać się dostosować swoje poczucie do ciała, bo "Bóg się nie myli, to ludzie błądzą". Znamienne, że zwolennicy etyki chrześcijańskiej powołują się obecnie na autorytet nauki, ale tylko koncepcji esencjalistycznych (np. genetyki). Jest tak w sporze o aborcję ("zygota ma genotyp człowieka więc to człowiek"). W sporze o seksualność mają także liczyć się wyłącznie geny. Można nawet powołać się na teorię ewolucji, rozumianej jako działanie "mądrych praw/mechanizmów". Byle tylko odmówić człowiekowi wolności decydowania samemu, jaką chce iść drogą i czucia się z tym dobrze. Jeśli nie spełnia Bożych norm człowiek ma się czuć źle. Wewnątrz wspólnoty wiernych wystarczało by czuł się "grzeszny", ale by podeprzeć to autorytetem nauki (biologii) ma też czuć się "chory". Znamienne, że przywołuje się właśnie biologiczną definicję choroby ("prawą" u kolegi Bednarskiego), a nie definicje socjologiczne (a zwłaszcza konstrukcjonistyczne). W takich rozważaniach człowiek nie jest już nawet "mężczyzną i kobietą", ale "samcem i samicą". Paradoksalnie, bardziej to pasuje do koncepcji "człowieka jako owcy". Byle tylko nie poczuł się stworzeniem autonomicznym i buntowniczym. A osoby namawiające do takiego buntu (np. Dawkins) są "socjalistami do zaorania". Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Marian Forewa (906 punktów) | > Wskazuje właśnie funkcje rozrodczą. Nie wydaje mi się żeby zainteresowania osobnikami tej samej płci były prawidłowym jej działaniem.Rzecz w tym, że zainteresowanie osobnikami jakiejkolwiek płci w ogóle nie jest żadną funkcją organizmu. Zaliczamy do nich takie jak owulacja, erekcja itp. > Nie będę krył, że jestem zadziwiony tym ,że posiadanie biologicznych dzieci jest typowe dla homoseksualistów. Na pewno będziesz w stanie zawalić mnie toną konkretnych przykładów, więc poproszę.Polecam google. Pierwszy wynik z brzegu: williamsin(*)ent/uploads/LGBT-Parenting.pdf> W istocie uważam ,że cechy które wymieniłeś są [może nie oddzielnymi chorobami ale co najmniej] sposobem manifestowania się jakiś chorób - psychicznych bądź fizycznych.Szczególnie celibat  Tak czy owak, jedyną sensowną opcją byłaby choroba psychiczna, ale biorąc pod uwagę że homoseksualizm jest zjawiskiem występującym nawet u owadów, których nie podejrzewamy o posiadanie psychiki, to raczej marne szanse.
|
|
| | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Szczególnie celibat  Ale oczywiście, zdecydowanie  > Tak czy owak, jedyną sensowną opcją byłaby choroba psychiczna, ale biorąc pod uwagę że >homoseksualizm jest zjawiskiem występującym nawet u owadów, których nie podejrzewamy o >posiadanie psychiki, to raczej marne szanse.Nie widzę przeszkód aby jakaś choroba występowała u wielu gatunków zwierząt. I owady oczywiście mają jakąś tam swoją psychikę tyle że dużo prymitywniejszą niż u ludzi czy w ogóle u ssaków. Z tym że u owadów jest zupełnie inaczej ułożony system determinacji płci w zależności od chromosomów. Np samiec może mieć tylko jeden chromosom z pary a samica zawsze dwa. To powoduje ,że matematyczne kalkulacje opłacalności różnych zachowań są inne niż u ssaków. > Polecam google.> Pierwszy wynik z brzegu: williamsin(*)ent/uploads/LGBT-Parenting.pdfNa razie przejrzałem i z tego co widzę to ten dokument potwierdza to co pisałem. Odsetek biologicznych dzieci wychowywanych przez pary homoseksualne jest niższy niż przez pary heteroseksualne. Zresztą nie jest to wielkie zaskoczenie. > Rzecz w tym, że zainteresowanie osobnikami jakiejkolwiek płci w ogóle nie jest żadną funkcją >organizmu.> Zaliczamy do nich takie jak owulacja, erekcja itp."Funkcja prokreacyjna" <- z tym pojęciem coś jest nie tak?
|
|
| Arminius (25555 punktów) | adopcja jako ersatz | Jeżeli u homoseksualisty występuje instynkt rodzicielski i pragnie on go zaspokoić poprzez adopcje - jest to dowód na to, iż jego homoseksualizm jest defektem/chorobą, którą usiłuje leczyć adopcją. W tym wypadku adopcja jest ersatzem tego, czego nie jest mu w stanie dać jego orientacja seksualna - chyb że dokona gwałtu na swojej naturze i zmusi się do stosunku heteroseksualnego - o ile będzie to możliwe - aby spłodzić potomstwo. Jeżeli instynktu rodzicielskiego u niego nie ma - to inna sytuacja - do debaty.
|
|
 | 3 na 3 | sawra (286 punktów) | Odp: adopcja jako ersatz | >Jeżeli u homoseksualisty występuje instynkt rodzicielski i pragnie on go zaspokoić poprzez adopcje - jest to dowód na to, iż jego homoseksualizm jest defektem/chorobą, którą usiłuje leczyć adopcją.<
Defekt - możliwe, choroba nie; a to są w przypadku odniesienia do orientacji seksualnej, dwie różne sprawy. Zaspokajanie instynktu rodzicielskiego, też nie sprowadza się jedynie do aktu zapłodnienia, czy noszenia dziecięcia w brzuszku i porodu, bo nawet u innych, "niższych" ssaków nie sprowadza się li jedynie do tego. To długotrwały proces, gdzie możliwość rozrodu jest podstawą, ale wcale nie gwarantuje odchowania potomstwa. Po co tracić cenną energię i zasoby na coś, co padnie zaraz potem? Z biologicznego punktu widzenia to nawet nie jest marnotrawstwo - to zbrodnia, a szczególnie w ludzkim świecie o wiele cenniejszym jest rodzic który kocha, opiekuje się, potrafi przygotować dziecko do wymagań ludzkiego świata tak, aby nie tylko "dawało sobie radę", ale też pożytek społeczności, a dalej gatunkowi jako takiemu. Nie rozumiem więc zarzutu "leczenia", bo to nie jest żadne leczenie, tylko zaspokajanie prawidłowo ulokowanego instynktu.
>W tym wypadku adopcja jest ersatzem tego, czego nie jest mu w stanie dać jego orientacja seksualna - chyb że dokona gwałtu na swojej naturze i zmusi się do stosunku heteroseksualnego - o ile będzie to możliwe - aby spłodzić potomstwo.<
Nie to, że znam aż tak wielu homoseksualistów aby wypisywać jakieś kategoryczne stwierdzenia, ale z tego co zauważyłam, te wszystkie orientacje ("odmienne" czy też nie), miłości i seksualne fascynacje nie są aż tak ściśle zdeterminowane, aby ktoś musiał dokonywać straszliwego gwałtu na samym sobie, aby w ramach chociażby zapłodnienia bzyknąć kogoś, kogo na codzień raczej nie bzyka. Bez przesady.
>Jeżeli instynktu rodzicielskiego u niego nie ma - to inna sytuacja - do debaty.<
Jeśli instynktu rodzicielskiego nie ma, to płodzenie dzieci jest szkodliwe i niewskazane dla nieposiadacza, kimkolwiek by nie był.
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
|  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Defekt - możliwe, choroba nie; A sprecyzuj czym to się różni w tym przypadku ? Teraz w imię poprawności już nie ma chorób - są zaburzenia, schizofrenik nie jest chory - jest to osoba "z zaburzeniami". Mimo że z pragmatycznego punktu widzenia "chory" to tylko 5 liter a "osoba z zaburzeniami" to 20 znaków, ale i tak wszyscy psychiatrzy muszą pisać 4 razy więcej liter: "osoba z zaburzeniami" - nie wiem co to ma na celu bo tylko wprowadza zamieszanie a i tak nic nie zmienia. To takie opium, samooszukiwanie jak np religia.
A tak na poważnie, nie ma na to zgody żeby z powodów poprawności politycznej fałszowało się naukę i medycynę !
>a szczególnie w ludzkim świecie o wiele cenniejszym jest rodzic który kocha, opiekuje się, >potrafi przygotować dziecko do wymagań ludzkiego świata tak, aby nie tylko "dawało sobie >radę", ale też pożytek społeczności, a dalej gatunkowi jako takiemu.
Nie wiem w jaki sposób homoseksualiści przygotują zdrowe dziecko do prokreacji. No chyba, że też będzie homoseksualne (ale wtedy to będzie taka "prokreacja" w przenośni) Bo jak będzie normalne, to raczej branie wzoru ze swoich "rodziców" w tej kwestii mu się za wiele nie przyda.
>z tego co zauważyłam, te wszystkie orientacje ("odmienne" czy też nie), miłości i seksualne >fascynacje nie są aż tak ściśle zdeterminowane, aby ktoś musiał dokonywać straszliwego gwałtu >na samym sobie, aby w ramach chociażby zapłodnienia bzyknąć kogoś, kogo na codzień raczej nie >bzyka. Bez przesady.
To może by u lesbijek przeszło ale u gejów nie sądzę.
|
|
| |  | 4 na 4 | sawra (286 punktów) | >>Defekt - możliwe, choroba nie; >A sprecyzuj czym to się różni w tym przypadku ?<
Nie nabywa się tego, nie jest zaraźliwe, nie postępuje, no i tego się nie leczy. Osoba urodzona z taką "wadą" żyje i funkcjonuje normalnie, oczywiście na ile otoczenie pozwoli.
>Teraz w imię poprawności już nie ma chorób - są zaburzenia, schizofrenik nie jest chory - jest to osoba "z zaburzeniami".<
To ty nie odróżniasz zaburzenia od choroby psychicznej? A to ci dopiero!
>Mimo że z pragmatycznego punktu widzenia "chory" to tylko 5 liter a "osoba z zaburzeniami" to 20 znaków, ale i tak wszyscy psychiatrzy muszą pisać 4 razy więcej liter: "osoba z zaburzeniami" - nie wiem co to ma na celu bo tylko wprowadza zamieszanie a i tak nic nie zmienia. To takie opium, samooszukiwanie jak np religia.<
To takie zamydlanie oczu społecznych - wiadomo.
>A tak na poważnie, nie ma na to zgody żeby z powodów poprawności politycznej fałszowało się naukę i medycynę !<
Mam nadzieję, że to tylko trolling, bo obserwacja żaby która podstawia nogi do podkucia jest tak straszliwym i zawstydzającym przeżyciem, że nie tylko kowal ale nawet co roztropniejsza gęsiarka oblewa się rumieńcami wstydu.
>>a szczególnie w ludzkim świecie o wiele cenniejszym jest rodzic który kocha, opiekuje się, >potrafi przygotować dziecko do wymagań ludzkiego świata tak, aby nie tylko "dawało sobie >radę", ale też pożytek społeczności, a dalej gatunkowi jako takiemu. >Nie wiem w jaki sposób homoseksualiści przygotują zdrowe dziecko do prokreacji. No chyba, że też będzie homoseksualne (ale wtedy to będzie taka "prokreacja" w przenośni) Bo jak będzie normalne, to raczej branie wzoru ze swoich "rodziców" w tej kwestii mu się za wiele nie przyda.<
A jak twoi rodzice przygotowali cię do prokreacji?
>>z tego co zauważyłam, te wszystkie orientacje ("odmienne" czy też nie), miłości i seksualne >fascynacje nie są aż tak ściśle zdeterminowane, aby ktoś musiał dokonywać straszliwego gwałtu >na samym sobie, aby w ramach chociażby zapłodnienia bzyknąć kogoś, kogo na codzień raczej nie >bzyka. Bez przesady. >To może by u lesbijek przeszło ale u gejów nie sądzę.<
Na jakiej podstawie tak sądzisz?
· Nie należy ludzi sądzić według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania z nich czynią.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >To ty nie odróżniasz zaburzenia od choroby psychicznej? A to ci dopiero! A jest coś takiego jak choroba psychiczna? Bo oficjalnie nie ma. Wszystko to teraz "zaburzenie", nie wierzysz to sama sobie sprawdź. Pomysł zapewne tych samych ludzi, od homoseksualizmu.
>>A sprecyzuj czym to się różni w tym przypadku ?< >Nie nabywa się tego, nie jest zaraźliwe, nie postępuje, no i tego się nie leczy. Osoba urodzona z taką "wadą" żyje i funkcjonuje normalnie, oczywiście na ile otoczenie pozwoli. Ten opis idealnie pasuje również do zespołu Downa.
>bo obserwacja żaby która podstawia nogi do podkucia jest tak straszliwym i zawstydzającym >przeżyciem, że nie tylko kowal ale nawet co roztropniejsza gęsiarka oblewa się rumieńcami >wstydu. No może nie jestem naukowcem na polu medycyny. No ale co? Dziś medycyna a jutro moja dziedzina ! Jak się raz pozwoli na takie nadużycie, to już łatwo pójdzie... indukcyjnie.
>A jak twoi rodzice przygotowali cię do prokreacji? To moje osobiste pytanie. Ale powiem Ci jedno: 6 stycznia nie dokonałem aborcji.
>Na jakiej podstawie tak sądzisz? Badania wykazują, że kobiety są zwykle zawsze dużo bliżej biseksualizmu - stąd myślę że miały by dużo mniejszą awersje do takiego zachowania. Ale to tylko spekulacja.
|
|
krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba? | > Problem w tym, że jak dotąd nie ma logicznego uzasadnienia na to że homoseksualizm jest czymś normalnym i korzystnym ewolucyjnie.Może gdy zwierzęta zaczęły tworzyć społeczeństwa, dzielić pomiędzy sobą funkcje społeczne, tworzyć jednopłciowe grupy do określonych zadań, bez dostępu osobników do płci przeciwnej, ktoś musiał rozładowywać napięcie seksualne panujące w takiej jednopłciowej grupie? Aby wszyscy w grupie na skutek niezaspokojenia seksualnego wzajemnie nie pozabijali się? Np. grupa żołnierzy podczas wojny koczująca w lesie? Weźmy za przykład mężczyznę w męskim więzieniu i jego wpływ na rozładowanie napięcia seksualnego panującego w takim więzieniu wśród wszystkich więźniów:  przez co jego wypływ na poziom agresji wśród wszystkich więźniów.
|
|
 | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | A w jaki sposób czynnik dziedziczny odpowiadający za homoseksualizm jest przekazywany z pokolenia na pokolenie w takim modelu ?
|
|
|  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >A w jaki sposób czynnik dziedziczny odpowiadający za homoseksualizm jest przekazywany z pokolenia na pokolenie w takim modelu ?
Czynnik dziedziczny został stwierdzony? Syn homoseksualisty jest homoseksualistą? Bo może część populacji "losowo" jest homoseksualna?
|
|
| |  | 1 na 3 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Czynnik dziedziczny został stwierdzony?To że homoseksualizm ma podłoże genetyczne wiadomo z badania bliźniąt jednojajowych. Jeśli znamy orientacje jednego bliźniaka możemy z większym prawdopodobieństwem przewidzieć orientacje drugiego. > Bo może część populacji "losowo" jest homoseksualna?Tak właśnie uważam. Że mamy tu za każdym razem do czynienia ze spontaniczną mutacją. Tylko że to by oznaczało że homoseksualizm to de facto choroba genetyczna dlatego usilnie poszukuje się innych wyjaśnień  > Syn homoseksualisty jest homoseksualistą?Być może, ale tego nie wiem. Czynnik dziedziczny nie musi być przekazywany w tak prosty sposób bo są np choroby uwarunkowane recesywne albo niektóre geny aktywują się tylko w określonych warunkach (w szczególności np w obecności innych konkretnych genów)
|
|
| | |  | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > >Czynnik dziedziczny został stwierdzony?> To że homoseksualizm ma podłoże genetyczne wiadomo z badania bliźniąt jednojajowych.> Jeśli znamy orientacje jednego bliźniaka możemy z większym prawdopodobieństwem przewidzieć orientacje drugiego.> >Bo może część populacji "losowo" jest homoseksualna?> Tak właśnie uważam. Że mamy tu za każdym razem do czynienia ze spontaniczną mutacją. Tylko że to by oznaczało że homoseksualizm to de facto choroba genetyczna dlatego usilnie poszukuje się innych wyjaśnień  Nie zapominajmy, że bliźnięta jednojajowe to klony. Jeden człowiek, który rzadkim przypadkiem podzielił się na dwóch identycznych. Bliźniactwo to nie dziedziczenie, związek genetyczny ale nie dziedziczenie. Rzadka mutacja to jeszcze nie choroba. Mutacje są podstawą ewolucji. Jeśli każdy zmutowany osobnik jest chory, to zmutowani i lepiej przystosowani do środowiska osobnicy też są chorzy.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Nie zapominajmy, że bliźnięta jednojajowe to klony. Jeden człowiek, który rzadkim przypadkiem >podzielił się na dwóch identycznych. Bliźniactwo to nie dziedziczenie, związek genetyczny ale >nie dziedziczenie. No i co z tego że to nie dziedziczenie. Tu chodzi o sprawdzenie czy dana cecha ma podłoże genetyczne/dziedziczne. Genetycy tak robią i nie widzę niczego nieprawidłowego w takim podejściu.
>Rzadka mutacja to jeszcze nie choroba. W większości przypadków to choroby. Niezmiernie rzadko zdarza się że zmutowana cecha jest korzystna.
>Jeśli każdy zmutowany osobnik jest chory, to zmutowani i lepiej przystosowani do środowiska osobnicy też są chorzy. Nie, oni nie są. Nie pisałem ,że każdy zmutowany osobnik jest chory. Choroba to, to co zmniejsza możliwości adaptacyjne.
>Mutacje są podstawą ewolucji. Tylko, że problem w tym że homoseksualiści nie pchają ewolucji do przodu. Raczej wygląda to tak że dobór naturalny systematycznie ich sterylizuje, ale ciągle pojawiają się nowi na skutek zupełnie nowych mutacji.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Jeśli każdy zmutowany osobnik jest chory, to zmutowani i lepiej przystosowani do środowiska osobnicy też są chorzy. >Nie, oni nie są. Nie pisałem ,że każdy zmutowany osobnik jest chory. Choroba to, to co zmniejsza możliwości adaptacyjne.
Skoro już wiemy, że marginalny homoseksualizm wśród homo sapiens istnieje od tysięcy lat i wciąż jest podobnie marginalny to może należy przyjąć, że osobnicy, którzy w marginalnym stopniu są homoseksualni okazali się lepiej przystosowani od czystej krwi heteroseksualistów? Jako jeden punkt widzenia, bo inny może być taki, że Zespół Downa jest równie marginalny jak i stary. Jest jeszcze trzeci punkt widzenia, w którym marginalny udział osób z Zespołem Downa w grupie społecznej uruchamia takie mechanizmy psychiczne u pozostałych, że jako całość osobnicy okazują się lepiej zaadoptowani a zatem i Zespół Downa także może nie być chorobą.
To są tak złożone kwestie mniej więcej jak psychika człowieka.
|
|
| | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >problem w tym że homoseksualiści nie pchają ewolucji do przodu
Skąd wiesz? O chorych można byłoby powiedzieć, że nie pchają ewolucji do przodu. Kiedy jednak spojrzeć na przywiązanie zdrowych do chorych, na dążenie, na walkę zdrowych o wyleczenie chorych to można dojść do wniosku, że chorzy pchają ewolucję do przodu.
|
|
| | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >O chorych można byłoby powiedzieć, że nie pchają ewolucji do przodu. Kiedy jednak spojrzeć na >przywiązanie zdrowych do chorych, na dążenie, na walkę zdrowych o wyleczenie chorych to można >dojść do wniosku, że chorzy pchają ewolucję do przodu. No chyba że ewolucje kulturową, my przecież rozmawiamy o biologicznej.
>Skoro już wiemy, że marginalny homoseksualizm wśród homo sapiens istnieje od tysięcy lat i wciąż >jest podobnie marginalny to może należy przyjąć, że osobnicy, którzy w marginalnym stopniu są >homoseksualni okazali się lepiej przystosowani od czystej krwi heteroseksualistów? Byłbyś uprzejmy rozwinąć tę myśl? Bo chyba nie rozumiem.
|
|
| | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >No chyba że ewolucje kulturową, my przecież rozmawiamy o biologicznej.
A właśnie. Potrafiłbyś odróżnić ewolucję kulturową od biologicznej? Załóżmy, że jednej dżdżownicy spontanicznie wyrastają nogi i zaczyna poruszać się z użyciem nóg sprawnie po powierzchni ziemi, drugiej rozwija się mózg przez co zdobywa umiejętność pełzania i pełznąc zaczyna poruszać się sprawnie po powierzchni ziemi. Obie równie sprawnie choć w inny sposób poruszają się po powierzchni ziemi, jedna dzięki nowym nogom, druga dzięki nowym umiejętnościom.
Która ewolucja była skuteczniejsza?
|
|
| | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >>No chyba że ewolucje kulturową, my przecież rozmawiamy o biologicznej. >A właśnie. >Potrafiłbyś odróżnić ewolucję kulturową od biologicznej?
Jeśli na podstawie efektu to chyba nie. Różnica polega na sposobie przechowywania i tych nośników nazwijmy to "postępu" - genów i memów. No i oczywiście ewolucja kulturowa jest znacznie szybsza.
>drugiej rozwija się mózg przez co zdobywa umiejętność pełzania Drug sprawa to to że sam fizyczny rozwój mózgu to ewolucja biologiczna. Dopiero działanie tych mózgów daje pole dla ewolucji kulturowej.
>Która ewolucja była skuteczniejsza? No akurat tutaj historyjkę wymyśliłeś tak ze obie okazały się tak samo skuteczne.
|
|
| | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Drug sprawa to to że sam fizyczny rozwój mózgu to ewolucja biologiczna. Dopiero działanie tych mózgów daje pole dla ewolucji kulturowej.
Przyjmijmy, że mózg rozwija się w swoim wewnętrznym stanie a nie fizycznej budowie. Za przykład możemy wziąć naukę i późniejszą umiejętność pływania.
>>Która ewolucja była skuteczniejsza? >No akurat tutaj historyjkę wymyśliłeś tak ze obie okazały się tak samo skuteczne. Bo to jest możliwe. Umiejętności zastępują narządy a narządy zastępują umiejętności.
|
|
5 na 5 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jeśli teraz uprzemy się, że homoseksualizm to "nie choroba" stajemy przed koniecznością logicznego> uzasadnienia sensu ewolucyjnego homoseksualizmuI na tej bzdurze można zakończyć temat. Ewolucja nie wszystko wykształca po coś, a wiele rzeczy to po prostu przypadek. Posiadanie wyrostka robaczkowego albo kości ogonowej to choroba? Ok, w takim razie większość ludzkich emocji i uczuć to choroba. A co z zielonymi oczami, rudymi włosami i leworęcznością? Choroby? Ewolucjoniści Twojego pokroju mają ten sam problem co właśnie księża. I u jednych i drugich seks ma służyć wyłącznie do prokreacji. Twoje myślenie wynika z wrodzonej niechęci do homoseksualistów, naturalnej dla heteroseksualnych mężczyzn. Większość osób z tego wyrasta. Oficjalnie zamykam wątek
|
|
 | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >Jeśli teraz uprzemy się, że homoseksualizm to "nie choroba" stajemy przed koniecznością logicznego> >uzasadnienia sensu ewolucyjnego homoseksualizmu> I na tej bzdurze można zakończyć temat.Wielu naukowców ma tutaj problem, a to że akurat ty go nie widzisz nie znaczy że go nie ma. > Ewolucja nie wszystko wykształca po coś, a wiele rzeczy to po prostu przypadek. Posiadanie >wyrostka robaczkowego albo kości ogonowej to choroba?Te narządy pełniły kiedyś swoją funkcje. Nowa mutacja a zanikający narząd to dwie różne rzeczy. > A co z zielonymi oczami, rudymi włosami i leworęcznością? Choroby?Należy wziąć definicje choroby i rozważyć te kwestie. > Ok, w takim razie większość ludzkich emocji i uczuć to choroba.E tam, mają swoje normalne, biologiczne uzasadnienie (o ile są to uczucia zdrowe). > Ewolucjoniści Twojego pokroju mają ten sam problem co właśnie księża. I u jednych i drugich >seks ma służyć wyłącznie do prokreacji.Nawet więziotwórczy seks w małżeństwie wykazuje interes biologiczny (w przeciwieństwie do "więziotwórczego seksu homoseksualistów" - mimo usilnych prób nie znaleziono takiego zastosowanie i modelu który go tłumaczy) > Oficjalnie zamykam wątek  Tak,tak. Lepiej zamykać niewygodne tematy.
|
|
|  | 4 na 4 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Jak kupujesz gazetę w kiosku, to też myślisz o tym czy to korzystne z pkt widzenia ewolucji?  Proponuję leczyć swoją fiksację zamiast zajmowania się sprawami innych. > Wielu naukowców ma tutaj problem, a to że akurat ty go nie widzisz nie znaczy że go nie ma.Urojenia mitycznych "wielu naukowców" nie oznaczają, że problem jest. > Te narządy pełniły kiedyś swoją funkcje. Nowa mutacja a zanikający narząd to dwie różne rzeczy.Ale nie pełnią. Więc choroba? Nie rozumiesz podstaw teorii ewolucji, których uczy się dzieci w podstawówce. Ewolucja to przypadkowe mutacje i przetrwanie głównie tych korzystnych w danym środowisku. Jest jednak wiele cech, które nie są potrzebne do przetrwania, a mimo to się wykształciły i istnieją. > >A co z zielonymi oczami, rudymi włosami i leworęcznością? Choroby?> Należy wziąć definicje choroby i rozważyć te kwestie.Niczego nie trzeba rozważać. > >Ok, w takim razie większość ludzkich emocji i uczuć to choroba.> E tam, mają swoje normalne, biologiczne uzasadnienie (o ile są to uczucia zdrowe).To, że mają biologiczne uzasadnienie nie oznacza, że są zdrowe. > Nawet więziotwórczy seks w małżeństwie wykazuje interes biologiczny (w przeciwieństwie do "więziotwórczego seksu homoseksualistów" - mimo usilnych prób nie znaleziono takiego zastosowanie i modelu który go tłumaczy)Współczuję, że potrzebujesz modelu tłumaczącego biologicznie motywy Twoich działań  > >Oficjalnie zamykam wątek  > Tak,tak. Lepiej zamykać niewygodne tematy.Dla mnie wygodne, bo mogę poprawić swój nastrój odpowiadając mądrze komuś głupszemu ode mnie. Dla kogo niewygodne, dla tego niewygodne. Myślałeś, że się dowartościujesz cisnąc jakiejś grupie osób, a tu takie poniżenie - ktoś użył merytorycznych argumentów i pozamiatał Twoje wypociny
|
|
| |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Jak kupujesz gazetę w kiosku, to też myślisz o tym czy to korzystne z pkt widzenia ewolucji?A dlaczego nie? > >Te narządy pełniły kiedyś swoją funkcje. Nowa mutacja a zanikający narząd to dwie różne rzeczy.> Ale nie pełnią. Więc choroba? Nie rozumiesz podstaw teorii ewolucji, których uczy się dzieci w >podstawówce. Ewolucja to przypadkowe mutacje i przetrwanie głównie tych korzystnych w danym >środowisku.A mi się wydaje ,że to właśnie ty nie rozumiesz. > Jest jednak wiele cech, które nie są potrzebne do przetrwania, a mimo to się >wykształciły i >istnieją.Konkrety poproszę. To ważna kwestia bo jeśli znajdziesz takowe (które nie są potrzebne do przetrwania, a mimo to się wykształciły) to będzie poważny cios dla tej teorii. > Współczuję, że potrzebujesz modelu tłumaczącego biologicznie motywy Twoich działań Ludzie ani inne zwierzęta nie potrzebują rozumieć takiego modelu aby go realizować. Ja tylko twierdzę, że w ich układach nerwowych odbywa się coś funkcjonalnie równemu takiemu rozumowaniu. > Dla mnie wygodne, bo mogę poprawić swój nastrój odpowiadając mądrze komuś głupszemu ode mnie.Gdyby tak było, nie musiałbyś ratować się przejściem do ataku osobistego.
|
|
| | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Jak kupujesz gazetę w kiosku, to też myślisz o tym czy to korzystne z pkt widzenia ewolucji? >A dlaczego nie?
Bo to zaburzenie i fiksacja?
>A mi się wydaje ,że to właśnie ty nie rozumiesz.
Słowo klucz - "wydaje się".
>>Jest jednak wiele cech, które nie są potrzebne do przetrwania, a mimo to się >wykształciły i >istnieją. >Konkrety poproszę. To ważna kwestia bo jeśli znajdziesz takowe (które nie są potrzebne do przetrwania, a mimo to się wykształciły) to będzie poważny cios dla tej teorii.
Żaden cios. Doedukuj się, a potem pisz na tym forum. Póki co udowadniasz, że nie rozumiesz podstaw, których uczyłem się bodajże w 4 klasie podstawówki. Google też nie gryzą.
>Ludzie ani inne zwierzęta nie potrzebują rozumieć takiego modelu aby go realizować. Ja tylko twierdzę, że w ich układach nerwowych odbywa się coś funkcjonalnie równemu takiemu rozumowaniu.
Możesz sobie twierdzić dowolne rzeczy, ale przydałyby się jeszcze jakieś argumenty i dowody.
>>Dla mnie wygodne, bo mogę poprawić swój nastrój odpowiadając mądrze komuś głupszemu ode mnie. >Gdyby tak było, nie musiałbyś ratować się przejściem do ataku osobistego.
Nie przechodziłem do żadnego ataku osobistego, więc kolejny raz udowadniasz, że bredzisz.
|
|
| | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | |
|
| | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odpowiedziałem na to, więc czytaj ze zrozumieniem, dziecko...
|
|
| | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Odpowiedziałem na to, więc czytaj ze zrozumieniem, dziecko... To jest Twoja odpowiedź? : >Google też nie gryzą. Nie znajdę w google bo nie ma zwyczajnie takich cech. Zresztą, wszyscy widzą co tu się stało, więc gadaj sobie co chcesz.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie ma np zielonych oczu i leworęczności?  Zgłaszam trolling.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Zgłaszam trolling. Trolling to może był... ...w 1973
Proszę Państwa. Miałem nadzieję,na jakąś racjonalną rozmowę tutaj, ale widzę ,że się przeliczyłem. Proszę wybaczyć, że na tym zakończymy rozmowę. Dziękuje.
|
|
| | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >>Zgłaszam trolling. >Trolling to może był... >...w 1973 >Proszę Państwa. >Miałem nadzieję,na jakąś racjonalną rozmowę tutaj, ale widzę ,że się przeliczyłem. >Proszę wybaczyć, że na tym zakończymy rozmowę. >Dziękuje.
Widzę, że ciężko znieść ci sprzeczność wniosków innych ludzi? Cała nasza rzeczywistość składa się ze sprzeczności. Nie licz, ze twoje myśli po prostu zwycięża nad myślami innych bez walki.
Jeśli nie podejmiesz walki, nie zwyciężysz jej, to inni ułożą ci cały świat wbrew twojej woli.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >Proszę Państwa.> >Miałem nadzieję,na jakąś racjonalną rozmowę tutaj, ale widzę ,że się przeliczyłem.> >Proszę wybaczyć, że na tym zakończymy rozmowę.> Jan Bednarski:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811/k,709873> Cytat:Tak,tak. Lepiej zamykać niewygodne tematy. > To racjonalistyczne forum, tu trzeba używać argumentów i umieć bronić racji> Nazwanie kogoś baranem> www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w709838> nie jest żadnym argumentemPrzewiń w górę i zobacz kto pierwszy zboczył z uczciwej dyskusji. Posty niektórych w tym temacie to istny wzór nierzeczowej argumentacji - dyskusja z moherami wychodzącymi ze świątyni byłaby bardziej owocna. Czy mój błąd ortograficzny zbliża nas do wyjaśnienia dlaczego homoseksualizm to nie choroba (i jeszcze został uznany przez dwie osoby za wyśmienity argument)? Jak to że jesteś w małżeństwie z długim stażem implikuje że homoseksualizm to nie choroba? Rozśmiesz mnie swoim pseudo racjonalizmem. Dopóki ktoś nie poda modelu matematycznego strategii ewolucyjnie stabilnej utrzymującej homoseksualistów w populacji, na zasadzie brzytwy Ockahama będę zakładał, że homoseksualizm prawie za każdym razem jest nowym odchyłem, wynikającym z nowej mutacji a więc jest chorobą genetyczną.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > >Nazwanie kogoś baranem> >www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w709838> >nie jest żadnym argumentem> Posty niektórych w tym temacie to istny wzór nierzeczowej argumentacji - dyskusja z moherami wychodzącymi ze świątyni byłaby bardziej owocna.Nie używam moheru, ale w kościele dziś byłem (jak co niedziela, a dziś przecie wielkie święto!) > Czy mój błąd ortograficzny zbliża nas do wyjaśnienia dlaczego homoseksualizm> to nie choroba (i jeszcze został uznany przez dwie osoby za wyśmienity argument)?> Jak to że jesteś w małżeństwie z długim stażem implikuje że homoseksualizm to nie choroba?Czy ja Ci zarzucam ortograficzny błąd? To, że jestem w małżeństwie z bardzo długim stażem sugeruje, że skutkiem seksu nie musi (czasem nie może) być ciąża. Co nie czyni tego seksu ani mniej atrakcyjnym ani mniej potrzebnym. Nie czyni też małżeństwa mniejwartościowym Ty nie chcesz żadnego wyjaśnienia, uznałeś swoją objawioną prawdę i w nią wierzysz. Ja to rozumiem, sam jestem człowiekiem głębokiej religijności, ale staram się tej religijności nachalnie nie promować. Nie nazywam baranem kogoś, kto mojej religijności nie podziela. Tu się różnimy. > Rozśmiesz mnie swoim pseudo racjonalizmem.Śmiech to zdrowie, Krystkon poradził mnie nieźle wq.ć Ivan Denisowicz zmusić do myślenia, ty bawisz nieporadnością w obronie swojej wiary.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >sugeruje, że skutkiem seksu nie musi (czasem >nie może) być ciążą. Co nie czyni tego seksu... No wiadomo są różne choroby, które mogą w tym przeszkodzić: obustronne wnętrostwo, mięśniak macicy, zaawansowana rzeżączka, choroby hormonalne lub właśnie homoseksualizm.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>sugeruje, że skutkiem seksu nie musi (czasem >nie może) być ciążą. Co nie czyni tego seksu... >No wiadomo są różne choroby, które mogą w tym przeszkodzić: obustronne wnętrostwo, mięśniak macicy, zaawansowana rzeżączka, choroby hormonalne lub właśnie homoseksualizm.
PESEL to choroba? Ciekaw jestem ile masz lat
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Ciekaw jestem ile masz lat Tyle że nie mam już nic do stracenia, pisząc i mówiąc to co myślę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >Ciekaw jestem ile masz lat> Tyle że nie mam już nic do stracenia, pisząc i mówiąc to co myślę.Pytałem czy PESEL to choroba Cytat:Państwo daje przywileje normalnym małżeństwom cywilnym tylko dlatego, że oczekuje od tego małżeństwa dzieci. Nadal czekam na źródło tego dogmatu
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Nadal czekam na źródło tego dogmatu Źródło: Kodeks rodzinny i opiekuńczy
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >>Nadal czekam na źródło tego dogmatu >Źródło: Kodeks rodzinny i opiekuńczy
Jaja sobie robisz wśród poważnych ludzi????
W którym punkcie "Kodeks rodzinny i opiekuńczy" Twojego kraju uzależnia zawarcie małżeństwa od zdolności do prokreacji ???
Twoja religijność przestaje być zabawna
Czy wiek to choroba? (unikasz odpowiedzi jak krystkon)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Pytałem czy PESEL to choroba Moja wypowiedź miała Ci uświadomić ,że Twoja życiowa historia nie stoi w sprzeczności z tym że homoseksualizm to choroba. Tak, PESEL też czasem stoi na przeszkodzie zawarcia małżeństwa ,ale moja wypowiedź nie miała na celu udowodnienie, że wszystko co stoi na przeszkodzie małżeństwu jest chorobą. Czasem wręcz przeciwnie, bo np duża różnica wieku może być niekorzystna biologicznie (gdy kobieta jest dużo starsza niż mężczyzna)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >>Pytałem czy PESEL to choroba >Moja wypowiedź miała Ci uświadomić ,że Twoja życiowa historia nie stoi w sprzeczności z tym że homoseksualizm to choroba. >Tak, PESEL też stoi na przeszkodzie zawarcia małżeństwa ,
Pipcys jak Inuit po samogonie Starość jako przeszkoda w małżeństwie
Podaj źródło swojego kolejnego dogmatu
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Starość jako przeszkoda w małżeństwie Nie starość a różnica wieku. Nie zawsze ,tylko czasem. Znów kodeks rodzinny.
Przypominam że porównanie peselu do choroby dotyczyło rozmnażania, nie małżeństwa. Mieszasz dwie rzeczy. Może celowo?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >>Starość jako przeszkoda w małżeństwie >Nie starość a różnica wieku. Nie zawsze ,tylko czasem. Znów kodeks rodzinny.
Taki z Ciebie lekarz jak i prawnik Gdzie w tym kodeksie jest zakaz udzielania ślubu osobom niemogącym mieć dzieci Gdzie jest mowa o różnicy wieku
Nie rozmawiamy o dzieciach biorących ślub ale o starszych ludziach
Piszesz? udowodnij! bo teraz to tylko dupcys sobie jako wspomniany Inuit
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Piszesz? udowodnij! bo teraz to tylko dupcys sobie jako wspomniany Inuit Załóżmy przez chwile ,że małżeństwo nie jest instytucją stworzoną z myślą o generowaniu dzieci. Następnie zadajmy pytanie: Dlaczego brat z siostrą nie mogą zawrzeć małżeństwa zgodnie z tym kodeksem? Jest jakiś inny powód?
Dlaczego sprawy małżeństwa i opieki nad małoletnimi są regulowane przez ten sam dokument. Przypadek? Nie sadzę. Myślę że to celowe zamierzenie ustawodawcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > >Piszesz? udowodnij! bo teraz to tylko dupcys sobie jako wspomniany Inuit> Załóżmy przez chwile ,że małżeństwo nie jest instytucją stworzoną z myślą o generowaniu dzieci.Błędne założenie. Próbujesz dowodzić kodeksem, którego nie znasz. Jeśli znasz, to przywołaj konkretny punkt > Następnie zadajmy pytanie: Dlaczego brat z siostrą nie mogą zawrzeć małżeństwa zgodnie z tym kodeksem? Jest jakiś inny powód?Ponieważ w małżeństwie prawie zawsze dochodzi do seksu, a ten MOŻE skutkować ciążą. MOŻE, nie musi ! Dlatego kodeks dopuszcza małżeństwo dwojga 80-latków, dopuszcza małżeństwo osób chorobnie niezdolnych do rodzicielstwa i powinien dopuszczać małżeństwo homoseksualne Napisałeś: Cytat:Państwo daje przywileje normalnym małżeństwom cywilnym tylko dlatego, że oczekuje od tego małżeństwa dzieci. Udowodnij Powołałeś kodeks Pytałem Cytat: Gdzie w tym kodeksie jest zakaz udzielania ślubu osobom niemogącym mieć dzieci Gdzie jest mowa o różnicy wieku
Czekam na odpowedź. może jutro bo u mnie wnet północ Fakt, że w małżeństwie MOGĄ pojawić się dzieci nie uzasadnia niczego Znam spoleczne środowiska, w których ciąża częściej jest przyczyną małżeństwa niż jego skutkiem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | To może pojedźmy do sprawy inaczej. Czego chcą homoseksualiści. Których przywilejów im brakuje z małżeństwa?
Sprawdzimy czy nie da się tego rozwiązań w normalny sposób.
>Znam spoleczne środowiska, w których ciąża częściej jest przyczyną małżeństwa niż jego skutkiem No właśnie ! Jest ciąża, wchodzimy w małżeństwo bo jest ono instytucją wspierającą właśnie wychowywanie dzieci. (należy zwrócić uwagę, że nie chodzi tu o samo zapłodnienie - nie istotne czy zdarzyło się to przed wejściem w małżeństwo - ponieważ z biologicznego punktu widzenia tak naprawdę liczy się potomstwo które dotrwało wieku rozrodczego a więc proces wychowania i opieki jest równie ważny)
I jeśli drążysz jakiś (pod)temat zastanów się czy pomoże to w dojściu do prawdy dotyczącej tego czy homoseksualizm jest chorobą. Bo jeśli nic się nie wyjaśni to domyślnie uznaje że jest. Zresztą gdyby nie było to chorobą, to nie było by też setek przypadków wyleczenia.
I jeszcze dla jasności. Ja nie chce zmuszać nikogo do leczenia. Na pewno nie za państwowe pieniądze! Dla mnie liczy się tylko kwestia terminologii.
>>Załóżmy przez chwile ,że małżeństwo nie jest instytucją stworzoną z myślą o generowaniu dzieci. >Błędne założenie O! Zmieniłeś zdanie. To super.
Nawiasem, Konstytucja - art 18 - jasno mówi co to jest małżeństwo, i coś mi się wydaje że nie jest to coś co przypadło by lesbijkom i gejom do gustu. Tak racjonalni ludzie a nie rozumieją prostej definicji małżeństwa :/
Chcą mieć swoją umowę cywilną, proszę bardzo, proponuje ją nazwać "gejżeństwo" i przestać mącić w istniejących już definicjach. Bo to nawet tanie nie jest. Zdajesz sobie sprawę ile aktów prawnych trzeba by było sprawdzić i przeredagować przez taką głupią zmianę definicji ? A być może już niedługo pojawią się tanie i skuteczne metody leczenia. I co? Będziemy znowu wszystko odkręcać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | szarley (54913 punktów) | > To może pojedźmy do sprawy inaczej.Po każdym moim wpisie jest "inaczej. Najpierw powoływałeś się na kodeks teraz na konstytucję, a w żadnym przypadku nie znalazłeś przepisu, który uzależniałby prawo zawarcia małżeństwa od zdolności do płodzenia dzieci > Czego chcą homoseksualiści.> Których przywilejów im brakuje z małżeństwa?Małżeństwa. Po prostu > No właśnie ! Jest ciąża, wchodzimy w małżeństwo bo jest ono instytucją wspierającą właśnie wychowywanie dzieci.Ale nie uzależnia się zawarcia małżeństwa od zdolności do płodzenia dzieci > I jeśli drążysz jakiś (pod)temat zastanów się czy pomoże to w dojściu do prawdy dotyczącej tego czy homoseksualizm jest chorobą. Bo jeśli nic się nie wyjaśni to domyślnie uznaje że jest.Twierdzisz, że jest chorobą? - udowodnij. > Nawiasem,> Konstytucja - art 18 - jasno mówi co to jest małżeństwo, i coś mi się wydaje że nie jest to coś co przypadło by lesbijkom i gejom do gustu.W jednym kraju konstytucja głosi tak w drugim inaczej. Jeśli coś jest chorobą, to chyba dotyczy to organizmów we wszystkich krajach... Na jednym brzegu Olzy chory, na drugim zdrów? Napisałeś: Cytat:Państwo daje przywileje normalnym małżeństwom cywilnym tylko dlatego, że oczekuje od tego małżeństwa dzieci.
Udowodnij Powołałeś kodeks Pytałem Cytat:Gdzie w tym kodeksie jest zakaz udzielania ślubu osobom niemogącym mieć dzieci Gdzie jest mowa o różnicy wieku
"Odpowiadasz" jak krystkon.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >To może pojedźmy do sprawy inaczej.> Po każdym moim wpisie jest "inaczej.To ze dany ciag logiczny nie prowadzi do konkluzji, nie oznacza falszywosci tezy, a jedynie tyle ze nalezy sie wycofac i sprobowac innej drogi. Bo systemy swiatopogladowe nie sa jak łańcuch, sa raczej jak kolczuga, wiec nie dzialanie ktoregoś z moich argumemtow można uratować przez zastąpienie go innymi. > >>Załóżmy przez chwile ,że małżeństwo nie jest instytucją stworzoną z myślą o generowaniu dzieci.> >Błędne założenie> O! Zmieniłeś zdanie. To super.Ale na szczęście i tak przyznales mi racje, co oczywiscie nie oznacza ze mialem racje, a jedynie tyle ze jest nadzieja na powrot do tematu. > W jednym kraju konstytucja głosi tak w drugim inaczej. Jeśli coś jest chorobą, to chyba dotyczy to organizmów we wszystkich krajach... Na jednym brzegu Olzy chory, na drugim zdrów?Znowu mieszasz dwie rzeczy. Chorobe z definicja malzenstwa. TO JAKIŚ PODSTĘP? Otoz wyobraz sobie ze moga byc rozne definicje - u nas jest taka - co mnie obchodzi gdzie indziej ? Np wirusy wedlug jednej definicji zycia to organizmy zywe, wedlug innej to organizmy martwe. Jak mozna w ogole dyskutowac z definicja? Nie sadze byscie tego nie rozumieli, po prostu wam chodzi o ośmieszenie małżeństwa. > Napisałeś:> Cytat:Państwo daje przywileje normalnym małżeństwom cywilnym tylko dlatego, że oczekuje od tego małżeństwa dzieci. > A to przypadek że kodeks rodzinny i opiekuńczy to ten sam dokument ? Państwo nie ma korzyści ze zwiazkow homo wiec nie nalezy oczekiwac ze bedziw cos do tego dokladac jakims przywilejami. Natomaist, polskie prawo daje swobode zawierania umow, jesli geje chca zawrzec ze soba prywatnie jakas umowe to prosze bardzo - czasem wzory jakis nietypowych dotychczas umow zostaja nawet ogolnie przyjete ,tak powstala np umowa leasingu. Tak jak pisalem, nie lezy to jednak w granicy moich zainteresowan bo w Polsce definicja malzenstwa jest respektowana. Nie jest natomiast respektwana definicja choroby i martwi mnie to.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > >>To może pojedźmy do sprawy inaczej.> >Po każdym moim wpisie jest "inaczej.> To ze dany ciag logiczny nie prowadzi do konkluzji, nie oznacza falszywosci tezy, a jedynie tyle ze nalezy sie wycofac i sprobowac innej drogi.Po każdym moim wpisie innymi słowy unikasz odpowiedzi > >>Błędne założenie> >O! Zmieniłeś zdanie. To super.> Ale na szczęście i tak przyznales mi racje, co oczywiscie nie oznacza ze mialem racje, a jedynie tyle ze jest nadzieja na powrot do tematu.Nie przyznałem Ci racje, pomyliłem się pisząc zbyt pochopnie. Mea culpa > >W jednym kraju konstytucja głosi tak w drugim inaczej. Jeśli coś jest chorobą, to chyba dotyczy to organizmów we wszystkich krajach... Na jednym brzegu Olzy chory, na drugim zdrów?> Znowu mieszasz dwie rzeczy. Chorobe z definicja malzenstwa. TO JAKIŚ PODSTĘP? Otoz wyobraz sobie ze moga byc rozne definicje - u nas jest taka - co mnie obchodzi gdzie indziej ?Choroba zazwyczaj nie ma definicji obowiązującej do granicy. > Jak mozna w ogole dyskutowac z definicja?Powtórzę: Na jednym brzegu Olzy chory, na drugim zdrów? > Nie sadze byscie tego nie rozumieli, po prostu wam chodzi o ośmieszenie małżeństwa.1 Lubię kiedy zwracają się do mnie "za dwoje" dla mnie to naturalne, ale w Twoim zdaniu to chyba nie o grzecznościową formę chodziło. Odpowiadam jedynie za siebie 2 Nie chcę ośmieszać małżeństwa i dlatego jestem przeciwny wszelkim półmałżeństwom ćwierćmałżeństwom i tym podobnym związkom półformalnym. Kto chce żyć w konkubinacie - jego prawo, kto chce mieć ślub też powinno mu być wolno. > >Napisałeś:> > Cytat:Państwo daje przywileje normalnym małżeństwom cywilnym tylko dlatego, że oczekuje od tego małżeństwa dzieci. >> > A to przypadek że kodeks rodzinny i opiekuńczy to ten sam dokument ?Nie, ale nadal nie znalazłeś w nim potwierdzenia Twojej tezy : Cytat: Państwo daje przywileje normalnym małżeństwom cywilnym tylko dlatego, że oczekuje od tego małżeństwa dzieci.
Ty wytłuściłeś słowo "tylko", więc je uzasadnij > Państwo nie ma korzyści ze zwiazkow homo wiec nie nalezy oczekiwac ze bedziw cos do tego dokladac jakims przywilejami.Znów powtórzę: ze związków osób w wieku poprokreacyjnym lub niepłodnych też "korzyści" w postaci potomstwa mieć nie będzie, a jednak nie ma niczego przeciwko takim małżeństwom > Nie jest natomiast respektwana definicja choroby i martwi mnie to.A kto jest kompetentny do ustalenia definicji choroby? Na jednym brzegu Olzy chory, na drugim zdrów?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 7 | ZaKotem (8733 punktów) |
>I jeśli drążysz jakiś (pod)temat zastanów się czy pomoże to w dojściu do prawdy dotyczącej tego czy homoseksualizm jest chorobą. Bo jeśli nic się nie wyjaśni to domyślnie uznaje że jest.
Domyślnie uznaję, że jesteś czarownikiem, jeśli nic się nie wyjaśni i nie przedstawisz dowodów, że nie.
>Zresztą gdyby nie było to chorobą, to nie było by też setek przypadków wyleczenia.
Sto lat temu były setki przypadków wyleczenia z leworęczności. Dowodzi to tylko tego, że ludzka psychika hest elastyczna i człowiek zazwyczaj może zmodyfikować każde swoje zachowanie, jeśli chce. Gdyby ktoś bardzo chciałby zostać gejem, bo tak nakazywalaby jegi religia lub gejowi znajomi, też mogłoby się udać.
Wzruszają mnie nutrie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Sto lat temu były setki przypadków wyleczenia z leworęczności. Dowodzi to tylko tego, że ludzka psychika hest elastyczna i człowiek zazwyczaj może zmodyfikować każde swoje zachowanie, jeśli chce. Gdyby ktoś bardzo chciałby zostać gejem, bo tak nakazywalaby jegi religia lub gejowi znajomi, też mogłoby się udać.Należałoby wziąć pod lupę metodę i sprawdzić na ile osób działa. Z jakiegoś dziwnego powodu preferencji seksualnych zazwyczaj nie da się zmienić za pomocą kontroli, choć sporadycznie się to zdarza, podobnie jak sporadycznie bioenergoterapia poprzedza wyleczenie pacjenta
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Domyślnie uznaję, że jesteś czarownikiem, jeśli nic się nie wyjaśni i nie przedstawisz dowodów, że nie. Jest coś takiego jak zasada ekonomii w nauce. Co jest prostrzym wyjaśnieniem, że homoseksualizm to zwykłe zwyrodnienie, czy że jest naturalnie występującą odmianą strategii seksualnej, która w jakiś sposób (którego nie rozumiemy) utrzymuje się w populacji? Zapoznaj się też z zasadą "hipotezy zerowej" i zastanów się co tu nią będzie.
>Sto lat temu były setki przypadków wyleczenia z leworęczności. Dowodzi to tylko tego, że ludzka psychika hest elastyczna i człowiek zazwyczaj może zmodyfikować każde swoje zachowanie, jeśli chce. Gdyby ktoś bardzo chciałby zostać gejem, bo tak nakazywalaby jegi religia lub gejowi znajomi, też mogłoby się udać. Homoseksualiści mogli by nie robić problemów wokół siebie, robić swoje w swoich 4 ścianach i nikt by nawet o tym nie wiedział, nie byłoby problemów. Jednak sygnalizują, że jest problem (prawdopodbnie zdrowotny), to co tu sie dziwic ze znajduja sie tacy co chca im pomoc. Myslac o tym racjonalnie to skoro leczenie bedzie naprawde skuteczne to teraz ich hetero rozkosz bedzie tak samo silna jak dawna homo rozkosz (wiec na tym polu nic nie traca) ale dodatkowo zyskaja korzysci spoleczne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | ZaKotem (8733 punktów) | >>Domyślnie uznaję, że jesteś czarownikiem, jeśli nic się nie wyjaśni i nie przedstawisz dowodów, że nie. >Jest coś takiego jak zasada ekonomii w nauce. Co jest prostrzym wyjaśnieniem, że homoseksualizm to zwykłe zwyrodnienie, czy że jest naturalnie występującą odmianą strategii seksualnej, która w jakiś sposób (którego nie rozumiemy) utrzymuje się w populacji?
Prostota jest tu pozorna, bo mechanizm "zwykłego zwyrodnienia" też należy wyjaśnić, podobnie jak to, dlaczego pewną nietypowosc, analogiczną do leworęczności, mamy nazywać zwyrodnieniem.
>Zapoznaj się też z zasadą "hipotezy zerowej" i zastanów się co tu nią będzie.
Oczywiście prostszym (co nie znaczy, że z automatu prawdziwym) wyjaśnieniem będzie uznanie, że homoseksualizm utrzymuje się w populacjach, gdyż nue przeszkadzał w życiu i rozmnażaniu. A nie przeszkadzał, czego dowodem są kryptogeje żyjący w malzenstwach i mający dzieci. Po prostu przez tysiące lat uczucia i plodzenie dzieci to były kompletnie odrębne sprawy. Dopiero w ostatnich pokoleniach zaczął znikać potężny niegdyś nacisk społeczny na "ustatkowanie się" w małżeństwie i rodzinie. Na Zachodzie trochę wcześniej niż u nas. Paradoksalnie najlepszym sposobem na pozbycie się homoseksualistów z populacji w ciągu kilkuset lat jest całkowita akceptacja odmiennych orientacji, co spowoduje wymarcie ludzi uprawiających seks wyłącznie z własną płcią.
>Homoseksualiści mogli by nie robić problemów wokół siebie, robić swoje w swoich 4 ścianach i nikt by nawet o tym nie wiedział, nie byłoby problemów.
Mańkuci też. Ale przecież nie chcielibyśmy, żeby np. urzędnik podpisywał się publicznie lewicą, jak jakiś zwyrodnialec. >Jednak sygnalizują, że jest problem (prawdopodbnie zdrowotny), to co tu sie dziwic ze znajduja sie tacy co chca im pomoc.
Najlepiej pomagać człowiekowi tak, jak on sam sobie życzy. Większości homoseksualistów nie "boli" ich orientacja (poza mocno wierzacymi, oni by się chcieli jej pozbyć) ale ich traktowanie przez społeczeństwo.
>Myslac o tym racjonalnie to skoro leczenie bedzie naprawde skuteczne to teraz ich hetero rozkosz bedzie tak samo silna jak dawna homo rozkosz (wiec na tym polu nic nie traca) ale dodatkowo zyskaja korzysci spoleczne.
Być może będzie taka możliwość. Jestem przekonany, że tak. Ale jakakolwiek metoda to będzie, będzie też można z jej pomocą dokonać wyleczenia z heteroseksualizmu. Gdyby ci ktoś zaproponował sprawienie, że staniesz się gejem i będziesz z tego miał homo rozkosz na wysokim poziomie, polecialbys na to?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Być może będzie taka możliwość. Jestem przekonany, że tak. Ale jakakolwiek metoda to będzie, będzie też można z jej pomocą dokonać wyleczenia z heteroseksualizmu. Gdyby ci ktoś zaproponował sprawienie, że staniesz się gejem i będziesz z tego miał homo rozkosz na wysokim poziomie, polecialbys na to? Tak, doprawdy jest to ciekawy eksperyment myślowy ale moja uczciwość nie pozostawia miejsca na inną odpowiedź. Daj jeden logiczny powod za odpowiedzią że nie.
Oczywiście z pewnych wzgledow trzeba by konwertowac homo->hetero. Nie w drugą strone bo: 1) Jest duzo mniej homoseksulistow niz hetero wiec taniej. 2) Dobrze by bylo zeby dzieci wciaz sie rodzily, bo kto bedzie pracowal na ZUS ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Oczywiście z pewnych wzgledow trzeba by konwertowac homo->hetero. Nie w drugą strone bo: >1) Jest duzo mniej homoseksulistow niz hetero wiec taniej. >2) Dobrze by bylo zeby dzieci wciaz sie rodzily, bo kto bedzie pracowal na ZUS ?
Nie na ZUS tylko kto będzie pracował dla dziadków, zaspokajał ich potrzeby zgodnie z ich wolą, w sytuacji kiedy będą już tylko same dziadki i do tego każdy z nich będzie chciał rządzić resztką młodych, prawiąc im morały?
Politycy z mówią, że z pomocą mają przyjść obce, ZŁE kultury z nadmiarem młodych, że młodzi ze ZŁYCH kultur pozostawią swoich dziadów na pastwę losu, bo to ZŁE kultury są, i przyjadą do DOBRYCH kultur opiekować się obcymi dziadami.
Pojawiają się jednak opinie, że nie można tak po prostu wpuścić bydła i musi być selekcja. Tylko wykształceni a jeśli nie wykształceni to przynajmniej inteligentni i zdrowi. Może w obozach przejściowych wprowadzą jakieś testy na inteligencję i badania genetyczne, żeby ustalić kto dostanie azyl a kto musi wracać do ZŁYCH kultur.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > zastanów się czy pomoże to w dojściu do prawdy dotyczącej > tego czy homoseksualizm jest chorobą. Bo jeśli nic się nie > wyjaśni to domyślnie uznaje że jest. > Zresztą gdyby nie było to chorobą, to nie było by też setek przypadków wyleczenia.
A podasz statystyki i źrodła swojej wiedzy? Mógłbyś wymyślić równie dobrze tysiące i miliony, ale będzie to wiarygodne w podobnym stopniu, co biały murzyn.
> I jeszcze dla jasności. Ja nie chce zmuszać nikogo do leczenia
Nikt Cię tu o to nie oskarża. A wracając - spotkałeś się może w literaturze z kompletnym opisem przypadku wyleczonego homoseksualisty? Może z jego relacjami o własnych perypetiach zakończonych sukcesem?
Zauważ, że z tym przeważnie zawsze jest, jak z Yeti: w katolickich kręgach mówi się o cudach, ale wyleczonego nikt nigdy na oczy nie widział. I nie chodzi mi tu o opisy ludzi z olbrzymią nadzieją na wyleczenie (a w gruncie rzeczy olbrzymim wewnątrznym wstydem zwiazanym z byciem innym), gdy wybierają się na spotkania, w których ksiądz, lub katolicki terapeuta opowiada o traumie pacjenta związanej z ojcem. Chodzi mi o rzetelne wspomnienia człowieka, który był zdeklarowanym gejem nie z powodu mody czy młodzieńczego zagubienia, ale z przyczyn hormonalnych. Chodzi mi o rzetelne analizy i statystyki kliniczne.
Piszesz na forum Racjonalista, spróbuj podać jakieś faktyczne statystyki wyleczeń i ich źródła.
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Dopóki ktoś nie poda modelu matematycznego strategii ewolucyjnie stabilnej utrzymującej homoseksualistów w populacji, na zasadzie brzytwy Ockahama będę zakładał, że homoseksualizm prawie za każdym razem jest nowym odchyłem, wynikającym z nowej mutacji a więc jest chorobą genetyczną.
Możesz sobie zakładać dowolne rzeczy, ale sam wystawiasz sobie w ten sposób świadectwo i bynajmniej nie jest to świadectwo pozytywne. Powodem jest niezrozumienie teorii ewolucji, co było z mojej strony argumentem podsumowującym i kończącym dyskusję. Mimo to nadal trollujesz nie podając argumentów. Nie licz na to, że ktoś odpowie Ci na źle postawione pytanie, które samo w sobie jest błędem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Powodem jest niezrozumienie teorii ewolucji, co było z mojej strony argumentem podsumowującym i kończącym dyskusję. Poprosze moje cytaty swiadczace o niezrozumieniu teorii ewolucji (interesuja mnie tylko cytaty - zadne ogolniki, zadne parafrazy) Jeśli chodzi Ci o brak celu ewolucji, o to że w zasadzie ostatecznie prawie wszyscy jesteśmy na martwej gałęzi (albo kompletnie wszyscy bo i tak caly gatunek kiedys wymrze) to w zwiazku z tym "globalnie" rzecz biorac wszyscy jestesmy chorzy genetycznie. Z tym ze mi tu chodzi o to ze homoseksualisci sa elminowani juz po pierwszym pokoleniu. To nie jest tez cecha zanikajaca wspolna dla wszystkich zdrowych osobnikow. Przykro mi, ale nie ma dowodów na to ,że pociąg do tej samej płci jest prawidłową czynnością organizmu. (mowie tu lokalnie - w perspektywie maksymalnie dziesiątek tysiecy lat)
Co wiecej sama instynktowna niechec do nich musiala przeciez wyewoluowac, a wiec byla korzystna dla osobnikow ja przejawiajacych!
Oczywiscie jako ludzie rozumiemy juz pewne rzeczy, ze to nie jest ich wina, ale po prostu nieprzyjemnie jest na to patrzec, podobnie jak nieprzyjemnie jest patrzec na garbia albo na wysypke.
>..., które samo w sobie jest błędem. Jeli nie przestaniesz uzywac ogolnikow to zaczne cie ignorowac.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Poprosze moje cytaty swiadczace o niezrozumieniu teorii ewolucji (interesuja mnie tylko cytaty - zadne ogolniki, zadne parafrazy)I nadal trollujesz. Stawiasz jakieś warunki, tak jakbyś był kompetentny do ustalania tego w którą stronę ma się potoczyć dyskusja, a nawet nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. > Jeśli chodzi Ci o brak celu ewolucji, o to że w zasadzie ostatecznie prawie wszyscy jesteśmy na martwej gałęzi (albo kompletnie wszyscy bo i tak caly gatunek kiedys wymrze) to w zwiazku z tym "globalnie" rzecz biorac wszyscy jestesmy chorzy genetycznie.> Z tym ze mi tu chodzi o to ze homoseksualisci sa elminowani juz po pierwszym pokoleniu. To nie jest tez cecha zanikajaca wspolna dla wszystkich zdrowych osobnikow.> Przykro mi, ale nie ma dowodów na to ,że pociąg do tej samej płci jest prawidłową czynnością organizmu. (mowie tu lokalnie - w perspektywie maksymalnie dziesiątek tysiecy lat)Oto cytat świadczący o niezrozumieniu teorii ewolucji. Poza tym Twoja dychotomia chory/zdrowy jako taka może być postrzegana jako choroba. Nie ma tutaj czegoś takiego jak prawidłowa i nieprawidłowa czynność organizmu, podobnie jak nie ma prawidłowości i nieprawidłowości w tym, że ktoś woli kolor czerwony od granatowego. > Co wiecej sama instynktowna niechec do nich musiala przeciez wyewoluowac, a wiec byla korzystna dla osobnikow ja przejawiajacych!Sama instynktowna niechęć do osób o innym kolorze skóry, wyznaniu lub poglądów musiała przecież wyewoluować, a więc była korzy... a nie, stop. Sam wyciągnij wnioski  > Oczywiscie jako ludzie rozumiemy juz pewne rzeczy, ze to nie jest ich wina, ale po prostu nieprzyjemnie jest na to patrzec, podobnie jak nieprzyjemnie jest patrzec na garbia albo na wysypke.Dla mnie i dla Ciebie nieprzyjemnie, ale nikt nie każe nam na to patrzeć. Są osoby (homoseksualiści) dla których jest przyjemnie na to patrzeć. Twoja dziewczyna, albo Twoja twarz też może wzbudzać dla kogoś wstręt i właśnie na tym polega bycie kulturalnym człowiekiem, że nie komentuje się takich rzeczy i toleruje się inność, nawet jeśli jest dla nas nieestetyczna. > Jeli nie przestaniesz uzywac ogolnikow to zaczne cie ignorowac.Projektujesz coś na mnie. Posługujesz się samymi ogólnikami, a próbujesz mi to zarzucić, choć nie masz ku temu podstaw.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | Ależ mylisz się, jest coś takiego jak prawidłowa czynność organizmu - prawidłowa znaczy odpowiadająca normom, normalny czyli najczęściej spotykany.
Pozwoliłem sobie uporządkować swój blędny cytat: 1. Jeśli chodzi Ci o brak celu ewolucji, o to że w zasadzie ostatecznie prawie wszyscy jesteśmy na martwej gałęzi 2. (albo kompletnie wszyscy bo i tak caly gatunek kiedys wymrze) 3. to w zwiazku z tym "globalnie" rzecz biorac wszyscy jestesmy chorzy genetycznie. 4. Z tym ze mi tu chodzi o to ze homoseksualisci sa elminowani juz po pierwszym pokoleniu. 5. To nie jest tez cecha zanikajaca wspolna dla wszystkich zdrowych osobnikow. 6. Przykro mi, ale nie ma dowodów na to ,że pociąg do tej samej płci jest prawidłową czynnością organizmu. 7. (mowie tu lokalnie - w perspektywie maksymalnie dziesiątek tysiecy lat)
Uważasz, że każdy punkt jest niezgodny z aktualnie wiodącymi trendami naukowym czy tylko niektóre? Jeśli niektóre, wskaż je.
>Sama instynktowna niechęć do osób o innym kolorze skóry, wyznaniu lub poglądów musiała przecież wyewoluować, a więc była korzy A z tym sie zgodze. Jeśli to wyjaśnienie jest według Ciebie złe, daj dobre a może pociągnie to zmiane mojego stanowiska też w innych kwestiach bo to są rzeczy mocno powiązane.
>Dla mnie i dla Ciebie nieprzyjemnie, ale nikt nie każe nam na to patrzeć. Są osoby (homoseksualiści) dla których jest przyjemnie na to patrzeć. Tylko że oni robią parady, ale nikt nie robi parady pryszczatych albo garbatych
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Ależ mylisz się, jest coś takiego jak prawidłowa czynność organizmu - prawidłowa znaczy odpowiadająca normom, normalny czyli najczęściej spotykany.Na podstawie takiego punktu widzenia jeśli najczęściej spotykana jest bylejakość to jest to prawidłowe, a bycie geniuszem to choroba. > Pozwoliłem sobie uporządkować swój blędny cytat:> 1. Jeśli chodzi Ci o brak celu ewolucji, o to że w zasadzie ostatecznie prawie wszyscy jesteśmy na martwej gałęzi> 2. (albo kompletnie wszyscy bo i tak caly gatunek kiedys wymrze)> 3. to w zwiazku z tym "globalnie" rzecz biorac wszyscy jestesmy chorzy genetycznie.Nie miałem tego na myśli. To Ty posługujesz się dychotomią chory/zdrowy i próbujesz wszystko filtrować przez pryzmat takich mentalnych szufladek. To charakterystyczne dla młodego wieku, w parze z tym idą często radykalne poglądy. > 4. Z tym ze mi tu chodzi o to ze homoseksualisci sa elminowani juz po pierwszym pokoleniu.Nie są, bo homoseksualizm nie jest dziedziczony genetycznie. Znam nawet kolesia, którego ojciec był kryptogejem i w pewnym momencie postanowił się ujawnić. On sam jest normalny, choć ma skrzywienie psychiczne (podobny do Twojego radykalizm i nienawiść do homoseksualistów, co w tym przypadku akurat jest usprawiedliwione). Ma też braci, którzy są normalni. Póki co nie znamy przyczyn homoseksualizmu. Podejrzewam, że chodzi o wdruki w podświadomość w najmłodszych latach, relacje społeczne w dzieciństwie, hormony w czasie ciąży i podatność genetyczną i cały taki miks raz na jakiś czas daje jako efekt homoseksualistę. Przypadki kryptogejów zakładających rodzinę i niszczących jej życie wynikają właśnie z nietolerancyjności społeczeństwa. > 5. To nie jest tez cecha zanikajaca wspolna dla wszystkich zdrowych osobnikow.No i co z tego? > 6. Przykro mi, ale nie ma dowodów na to ,że pociąg do tej samej płci jest prawidłową czynnością organizmu.Prawidłowy/nieprawidłowy to kategoria umysłu, do której błędnie przypisujesz neutralne zjawiska. Na tej zasadzie z pewnością mógłbym się do Ciebie przyczepić gdybym Cię trochę znał. Na każdego coś się znajdzie  > >Sama instynktowna niechęć do osób o innym kolorze skóry, wyznaniu lub poglądów musiała przecież wyewoluować, a więc była korzy> A z tym sie zgodze. Jeśli to wyjaśnienie jest według Ciebie złe, daj dobre a może pociągnie to zmiane mojego stanowiska też w innych kwestiach bo to są rzeczy mocno powiązane.Zgadzasz się, że dyskryminacja ludzi ze względu na kolor skóry, poglądy i wyznanie jest ok? No może niektóre poglądy i wyznania warto tępić, ale to tylko wtedy gdy próbują narzucać coś innym. > >Dla mnie i dla Ciebie nieprzyjemnie, ale nikt nie każe nam na to patrzeć. Są osoby (homoseksualiści) dla których jest przyjemnie na to patrzeć.> Tylko że oni robią parady, ale nikt nie robi parady pryszczatych albo garbatychJacy "oni" robią parady? To argument tego typu, że grupka 100 kiboli robi zadymę, więc każdy kibic na meczu jest zły i trzeba z nim walczyć
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Prawidłowy/nieprawidłowy to kategoria umysłu, do której błędnie przypisujesz neutralne zjawiska. Na tej zasadzie z pewnością mógłbym się do Ciebie przyczepić gdybym Cię trochę znał. Na każdego coś się znajdzie  Dokładnie, ja mam conajmniej kilka grubych chorób - w tym jedna rzadka, inna podejrzewam ,że nie opisana jeszcze. To jakiś wstyd ? (pewnie tak, ewolucja promuje odsuwanie chorych osobnikow stad przeswiadczenie zeby to ukrywac, a jak sie nie da to chociaz zlikwidowac nazwe 'choroba') Rozumiejac ten mechanizm powinnismy (jako ludzie) juz zauwazyc ze, choroby opisuje i nazywa sie nie w celu napietnowania tylko po to aby latwiej bylo je klasyfikowac, badac i leczyc. > Zgadzasz się, że dyskryminacja ludzi ze względu na kolor skóry, poglądy i wyznanie jest ok? No może niektóre poglądy i wyznania warto tępić, ale to tylko wtedy gdy próbują narzucać coś innym.Ja napisałem, że to jest widocznie kotrzystne z ich samolubnego punktu widzenia. To że rasizm zwykle działa tylko w jedną strone zdaje sie to potwierdzac (w sensie tylko ci bardziej przystosowani są oskarżani o rasizm)Czy to jest dobre i co to znaczy dobre to juz temat na oddzielny wątek. I zalezy tez jak ta dyskryminacja sie objawia. Nie mozna np Murzynowi nakazac aby zatrudnił bialasa. Powinien moc zrobic co chce w swojej prywatnej firmie. A to czy jego decyzja byla sluszna zdecyduje juz dobor naturalny - tu mamy jego szczegolny przypadek - niewidzialną rękę rynku (byc moze sluszna, byc moze nie). > >Tylko że oni robią parady, ale nikt nie robi parady pryszczatych albo garbatych> To już wiadomo, że ty nim nie jesteś - piszesz oni a nie myKrystkon, No narazie wiadomo tyle ze nie jestem chodzacym na parady, nic wiecej. Ale to i tak wszystko jedno, bo mam taką zasade ze moje poglady nie musza byc spojne z moimi interesami. (A jak widac pokutuje takie przekonanie ze jak cos ktos glosi to w swoim interesie) Mam dobre porownanie ! To troche tak jak z wierzacymi nieodrozniajacymi "chciejstwa" od "analizy faktów" co do istnienia ich bóstw.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Dokładnie, ja mam conajmniej kilka grubych chorób - w tym jedna rzadka, inna podejrzewam ,że nie opisana jeszcze. To jakiś wstyd ? (pewnie tak, ewolucja promuje odsuwanie chorych osobnikow stad przeswiadczenie zeby to ukrywac, a jak sie nie da to chociaz zlikwidowac nazwe 'choroba') >Ale nie bede robil z tego powodu afery, bo ja uwazam ze choroby opisuje i nazywa sie po to aby latwiej bylo je klasyfikowac, badac i leczyc.
Rozumiem to podejście, ale...
Weźmy pod lupę katolicyzm. Co my tu mamy? Ano zbiór zakazów i nakazów jakim trzeba być aby być zbawionym. Czyli mamy cel narzucony z góry i wytyczne, które trzeba spełniać aby realizować narzucony cudzy cel. No więc odrzucam katolicyzm i szukam dalej. Buddyzm. Co my tu mamy? Ano stwierdzenie, że z pragnień wynikają szkody i zniewolenie, więc trzeba się ich pozbyć, znów dostosować się do jakiejś "prawidłowej" wersji. Won. Szukamy dalej: psychologia. Co my tu mamy? Ano znów odpowiedniki tego co dobre i złe, jacy powinniśmy być itd. Znów nie ma wolności i trzeba się dostosować do czyjejś wersji. Przy każdej takiej idei mamy jakiś narzucony sposób interpretacji rzeczywistości, do którego dopasowuje się doświadczenie. Takim sposobem jest też np komunizm albo liberalizm gospodarczy.
W tym wszystkim mamy zawsze wspólne cechy: 1. sposób interpretacji rzeczywistości 2. zbiór zasad przedstawionych jako prawda absolutna 3. przekonanie, że jestem tu i teraz niedoskonały (chory) i muszę się "wyleczyć" czyli zmienić. Taka zmiana to dostosowanie się do idei, którą ukształtował ktoś inny, więc nie ma tu miejsca na wolność.
Wolna wola nie istnieje, bo jesteśmy skutkami przyczyn z przeszłości i miksem różnych oddziaływań. Jestem zwierzęciem, które ukształtowała ewolucja - zbiorem komórek, neuronów, synaps. Natomiast jestem żywą i wrażliwą istotą, której zadaniem jest dążenie do szczęścia. Nie osiągniemy szczęścia dopasowując się do tego co jest "prawidłowe" wg jakiejś idei. Dlatego uważam Twoje podejście za błędne, bo nie zapewniające żadnego indywidualnie odczuwanego sensu, czyli szczęścia.
To dobrze, że istnieje różnorodność. Nie ma tu miejsca na prawidłowe i nieprawidłowe, o ile to nie szkodzi innym ludziom. Zastanów się czy aby czasem nie próbujesz dostosować się do wymagań, które narzucają Ci inni? Myślisz cudzymi kategoriami, których pewnie nie chcesz, dążysz do zmiany, która jest pozbyciem się własnych uczuć, czego pewnie nie chcesz. To czego chcesz? Tego żeby inni powiedzieli, że jesteś zdrowy? Normalny? Dlaczego przejmujesz się opinią plebsu?
>Ja napisałem, że to jest widocznie kotrzystne z ich samolubnego punktu widzenia. To że rasizm zwykle działa tylko w jedną strone zdaje sie to potwierdzac (w sensie tylko ci bardziej przystosowani są oskarżani o rasizm)Czy to jest dobre i co to znaczy dobre to juz temat na oddzielny wątek.
Wg mnie to jest złe i to bardzo. Ludzie zwalczają inność, bo sami boją się być tymi "gorszymi", lub po prostu są prymitywami, którzy wierzą w jakąś ideologię nakazującą nienawidzić innych.
>I zalezy tez jak ta dyskryminacja sie objawia. Nie mozna np Murzynowi nakazac aby zatrudnił bialasa. Powinien moc zrobic co chce w swojej prywatnej firmie. A to czy jego decyzja byla sluszna zdecyduje juz dobor naturalny (byc moze sluszna, byc moze nie).
No powinien mieć wolność. Dobrego biznesmena dbającego o swój interes nei obchodzi czy zatrudnia Murzyna, Chińczyka, geja czy wyborcę nowoczesnej pl. Liczy się to jak wykonuje swoją pracę. Natomiast może się okazać, że większość wyborców tej partii to ludzie nieumiejętni i zachodzi tutaj taka korelacja, ale i tak samo posiadanie takiej cechy nie skreśli nikogo z automatu jeśli tej korelacji nie ma w danym jednostkowym przypadku.
>Krystkon, No narazie wiadomo tyle ze nie jestem chodzacym na parady, nic wiecej. >Ale to i tak wszystko jedno, bo mam taką zasade ze moje poglady nie musza byc spojne z moimi interesami.
Wartościowa postawa. Natomiast czy aby nie przesadzasz z samokrytyką przy ustalaniu poglądów? Jeśli miałeś oceniające i surowe otoczenie oparte na hierarchii i dominacji jednych osobników nad drugimi, to jest duża szansa, że wykształcił się w Tobie tzw mechanizm krytycznego rodzica i wtedy szukasz w sobie problemów żeby potwierdzić niską samoocenę zainstalowaną przez otoczenie lub złych rodziców.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >Ależ mylisz się, jest coś takiego jak prawidłowa czynność organizmu - prawidłowa znaczy odpowiadająca normom, normalny czyli najczęściej spotykany.> Na podstawie takiego punktu widzenia jeśli najczęściej spotykana jest bylejakość to jest to prawidłowe, a bycie geniuszem to choroba.To jest tylko jeden warunek choroby. Drugi mówi, że ta nieprawidłowość musi zmniejszać przystosowanie. Jeśli bycie geniuszem zmniejsza przystosowanie to jest to choroba (a być może część jakiejś większej jednostki chorobowej). Np Einsteina podejrzewają o różne choroby m.in. o autyzm. Pozwolę sobie w tym miejscu przypomnieć definicje choroby, które zostały przywołane w tym wątku: Pierwsza definicja, która pojawiła się w tym wątku pochodzi z pierwszej wypowiedzi (Pan Leming). Nazwijmy ją umownie lewą : "Choroba jest takim stanem organizmu, kiedy to czujemy się źle, a owego złego samopoczucia nie można jednak powiązać z krótkotrwałym, przejściowym uwarunkowaniem psychologicznym lub bytowym, lecz z dolegliwościami wywołanymi przez zmiany strukturalne lub zmienioną czynność organizmu. Przez dolegliwości rozumiemy przy tym doznania, które są przejawem nieprawidłowych zmian struktury organizmu lub zaburzeń regulacji funkcji narządów." Druga, ta , którą ja przywołałem, czyli tradycyjna, nazwijmy ją również umownie prawą : "Choroba - stan polegający na zaburzeniu funkcji lub uszkodzeniu struktury organizmu. O zaistnieniu choroby można mówić wtedy, gdy działanie czynnika chorobotwórczego powoduje przekroczenie zdolności organizmu do adaptacji, co z kolei wywołuje niepożądane, szkodliwe następstwa."Nie traktujmy, żadnych z tych definicji jako coś wykutego w skale, ale zastanówmy się która z nich jest lepsza (a może żadna i ktoś zaproponuje zupełnie nową). Musimy mieć na uwadze, że dobra definicja nie powinna prowadzić do złych wniosków np do takich że ślimak to ryba lądowa. Wracając do autyzmu: Zobaczmy:  To autystyczne dziecko nie musi czuć się źle w swoim autystycznym świecie - nie spełnia więc lewej definicji choroby i nie zdziwię się jeśli fani lewej definicji rzeczywiście powiedzą ,że to nie choroba, tylko taka tam zwykła różnorodność gatunkowa. Musimy być przygotowani na argumenty typu: - nie jest to coś na co się zapada a później przechodzi - nie jest to proces który można przejść - tego się nie leczy (mimo że się leczy tylko trzeba chcieć) - nazwałbym to raczej anomalią lub wadą - za autyzm odpowiadają mutacje genetyczne - idąc tym tokiem myślenia jedlibyśmy chore jedzenie! - osoby z autyzmem mogą normalnie pracować i funkcjonować - Autyzm to nie choroba (...) Osoby z tą chorobą przejawiają genialne umiejętności np muzyczne czy matematyczne (cytat oryginalny) Zauważmy, że powyższymi stwierdzeniami, można tak samo argumentować ,że zespól Downa to nie choroba. Idźmy dalej:  Przyjmijmy, że u tego człowieka guz mózgu wywołał śpiączkę. Popatrzmy teraz na lewą definicje. Możemy przyjąć, że używanie pojęcia "czuje się dobrze/ źle" dla człowieka w śpiączce (a więc bez świadomości )nie jest genialnym rozwiązaniem lub po prostu przyjąć że ten człowiek w ogóle "się nie czuje" w żaden sposób a więc jest zdrów (trudno oprzeć się wrażeniu że jednak nie jest). Lecimy dalej:  Dobrze by było gdyby nie mnożyć bytów ponad potrzebę i definicja choroby miała zastosowanie dla wszystkich żywych organizmów. O ile w poprzednim przypadku można byłoby się wahać czy pacjent jest zdrowy czy też definicja tego nie rozstrzyga to w tym przypadku lewa definicja już na pewno jest nieprzydatna. Wyobraźmy sobie naukowców zastanawiający się czy hodowane w ich próbówce bakterie czują się dobrze (myślę że takie poniżenie byłoby dla nich dobrą karą za brak odwagi cywilnej do mówienia tego co się myśli): Taka sytuacja powinna skłonić przynajmniej do rozważenia czy z definicją lewą przypadkiem nie jest coś nie tak. Lecimy więc do wikipedii* sprawdzić definicje definicji: (*nie mam pod ręką bardziej wiarygodnego źródła, jeśli ktoś ma bardziej wiarygodne źródło lub jest specjalistą i znajdzie błędy w poniższym artykule to proszę w imieniu wszystkich czytelników o poprawienie artykuły. Musimy jednak z czegoś skorzystać a priori, bo jeśli miałbym wszystko wyjaśniać, to każde wyjaśnienie samo wymagało by wyjaśnienia, i tak w nieskończoność bo te wyjaśnienia dalej wymagały by swoich wyjaśnień/ dowodów a więc zniszczyłoby to wszelką dyskusję) pl.wikipedia.org/wiki/DefinicjaJedną z metod tworzenia prawidłowych definicji jest dbanie o to aby spełniała ją lista typowych przypadków, które na mocy przyjętych konwencji kulturowych powinny ją spełniać (odnoszę się tu do tego że definicji lewej nie spełniają takie przypadki jak autyzm i zespół Downa, nie spełnia guz mózgu ze śpiączką lub rak wątroby we wczesnym (utajonym) stadium). Drugą sprawą jest to że definicja nie powinna odnosić się do właściwości których definiowana klasa obiektów nie musi określać. I nie mówię tu o innych organizmach, nawet człowiek na skutek uszkodzenia określonych części kory mózgu może przestać czuć cokolwiek. Jak wynika z przywołanych przeze mnie przykładów, definicja prawa jest bardziej uzasadniona. Chyba że coś pomyliłem? W takim razie należy mi to wytknąć abyśmy wspólnie mogli dojść do prawdy. post z 18:14: > Dlatego uważam Twoje podejście za błędne, bo nie zapewniające żadnego indywidualnie odczuwanego sensu, czyli szczęścia.To nie jest powód aby się samooszukiwać. Jakoś wojujący ateiści nie przejmują się (i dobrze) tym ,że zabierają ludziom wierzącym sens życia, mimo że ich religia nikomu nic złego nie robi. (aktualnie chrześcijaństwo jest dosyć spokojne - to trzeba im przyznać)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > To jest tylko jeden warunek choroby. Drugi mówi, że ta nieprawidłowość musi zmniejszać przystosowanie. Jeśli bycie geniuszem zmniejsza przystosowanie to jest to choroba (a być może część jakiejś większej jednostki chorobowej).> Np Einsteina podejrzewają o różne choroby m.in. o autyzm.No to Einstein miał większe czy mniejsze przystosowanie?  Nadal na podstawie tego co piszesz chorobą może być np to, że ktoś lubi sobie przysmażyć blanta, albo jest lepszy od innych i z tego powodu ma mniejsze przystosowanie do życia w społeczeństwie debili. Ludzie mają różne losowe cechy, które pasują lub nie do przetrwania w danych warunkach. Gdyby w upalnej Afryce wykształcił się mechanizm autoklimatyzacji organizmu, który polegałby na dostosowaniu do upału, to zdrowy Murzyn z autoklimatyzacją byłby chory gdyby pojechał na Antarktydę. I odwrotnie: eskimos wykształcający mechanizm ocieplania się byłby chory w Afryce, albo nawet w Polsce w lecie. Tkwisz w pułapce definiowania i słów. > Pozwolę sobie w tym miejscu przypomnieć definicje choroby, które zostały przywołane w tym wątku:Definicja powstaje pod wpływem potrzeby, a w tym przypadku nie ma takiej potrzeby. Język jest strukturą OPISOWĄ, pomocniczą. Nie rób z tego prawdy absolutnej, bo będziesz miał zaburzenia, a wtedy faktycznie warto to leczyć. > Zauważmy, że powyższymi stwierdzeniami, można tak samo argumentować ,że zespól Downa to nie choroba.I to już powinno Ci dać do myślenia, że definicje jako takie do niczego nie prowadzą i wywal je na śmietnik. Masz tu właśnie coś czym obaliłeś resztę swoich wpisów. Dziwne, że tego nie dostrzegłeś. > post z 18:14:> >Dlatego uważam Twoje podejście za błędne, bo nie zapewniające żadnego indywidualnie odczuwanego sensu, czyli szczęścia.> To nie jest powód aby się samooszukiwać. Jakoś wojujący ateiści nie przejmują się (i dobrze) tym ,że zabierają ludziom wierzącym sens życia, mimo że ich religia nikomu nic złego nie robi. (aktualnie chrześcijaństwo jest dosyć spokojne - to trzeba im przyznać)Ale Ty się samooszukujesz sztywnym przywiązaniem do jakichś definicji i w ten sposób być może odbierasz sobie możliwość bycia szczęśliwym. Z drugiej strony można żyć bez związków i miłości, po prostu pogodzić się z tym i żyć np z pasji, czy ciekawości. Możesz się przyjaźnić z ludźmi niezależnie od ich płci, chorób, czy jakichś innych zaburzeń, o ile nie przeszkadzają one w tworzeniu relacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >To jest tylko jeden warunek choroby. Drugi mówi, że ta nieprawidłowość musi zmniejszać przystosowanie. Jeśli bycie geniuszem zmniejsza przystosowanie to jest to choroba (a być może część jakiejś większej jednostki chorobowej).> >Np Einsteina podejrzewają o różne choroby m.in. o autyzm.> No to Einstein miał większe czy mniejsze przystosowanie? Nadal na podstawie tego co piszesz chorobą może być np to, że ktoś lubi sobie przysmażyć blanta, albo jest lepszy od innych i z tego powodu ma mniejsze przystosowanie do życia w społeczeństwie debili. Ludzie mają różne losowe cechy, które pasują lub nie do przetrwania w danych warunkach. Gdyby w upalnej Afryce wykształcił się mechanizm autoklimatyzacji organizmu, który polegałby na dostosowaniu do upału, to zdrowy Murzyn z autoklimatyzacją byłby chory gdyby pojechał na Antarktydę. I odwrotnie: eskimos wykształcający mechanizm ocieplania się byłby chory w Afryce, albo nawet w Polsce w lecie. Tkwisz w pułapce definiowania i słów.Zgadzam sie z tym co napisales z tą różnicą że nie uwazam ze tkwie w pulapce. Jesli Einstein mial taką chorobe jak autuzm to zmniejszalo jego przystosowanie. Prawie kazdy z nas ma jakies choroby ale nie wiem czym homoseksualizm sobie zasluzyl na jakies szczegolne traktowanie, zaczynam podejrzewac ze jakis zakompleksiony homoseksualista doczlapal sie na jakies wplywowe stanowisko i tak to sie zaczelo. > I to już powinno Ci dać do myślenia, że definicje jako takie do niczego nie prowadzą i wywal je na śmietnik. Masz tu właśnie coś czym obaliłeś resztę swoich wpisów. Dziwne, że tego nie dostrzegłeś.Definicje sa wazne poniewaz porzadkuja rzeczywistosc. I wszytsko bylo fajnie a potem ktos zaczął w nich krecic w celach politycznych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Zgadzam sie z tym co napisales z tą różnicą że nie uwazam ze tkwie w pulapce. Jesli Einstein mial taką chorobe jak autuzm to zmniejszalo jego przystosowanie.No właśnie niekoniecznie, Einstein wg mnie był lepiej przystosowany niż większość ludzi. Mam znajomego, który zatrudnia kilku pracowników i nadzoruje ich pracę i najbardziej chwali pracownika z Aspergerem. Jest dużo bardziej dokładny logicznie od reszty kolegów, zauważa niuanse niedostrzegalne dla nich, a w dodatku nie uczestniczy w gierkach psychologicznych, kopaniu dołków pod innymi, tylko przychodzi i sumiennie pracuje, a potem idzie do domu. Mój znajomy, który go zatrudnia ma wiele cech socjopatycznych, co predysponuje go do bycia szefem, zarządzania ludźmi i realizacji nietypowych pomysłów i brania odpowiedzialności (bo presja jest mu niestraszna). Jego socjopatia pozwala mu też na chłodne spojrzenie na pracowników, więc nikogo nie faworyzuje. Ludzie mają różne przystosowania i ja bym to porównał do tego jak w fifie masz parametry piłkarzy i jeden ma przyspieszenie 90, szybkość 87, siłę strzału 58, odbiór 26 i gra na skrzydle dzięki tym predyspozycjom, a inny ma odbiór 90, szybkość 60, krycie 78 i gra sobie jako stoper. Stosując Twoje definicje chorób to kobiecość można uznać za chorobę ze względu na wahania nastroju z powodu hormonów  Bycie kierowcą rajdowym to "choroba", bo naraża na wypadki, urazy xD W ten sposób faktycznie każdemu możesz przypisać jakąś wyimaginowaną chorobę. > Prawie kazdy z nas ma jakies choroby ale nie wiem czym homoseksualizm sobie zasluzyl na jakies szczegolne traktowanie, zaczynam podejrzewac ze jakis zakompleksiony homoseksualista doczlapal sie na jakies wplywowe stanowisko i tak to sie zaczelo.Ale dlaczego miałby być chorobą? Największą przeszkodą dla homoseksualistów jest nietolerancja ze strony społeczeństwa. Tak poza tym to ciężko mi znaleźć jakiś szczególny powód, dla którego miałaby to być choroba, podobnie jak przy rudych włosach, zielonych oczach, czy leworęczności. > >I to już powinno Ci dać do myślenia, że definicje jako takie do niczego nie prowadzą i wywal je na śmietnik. Masz tu właśnie coś czym obaliłeś resztę swoich wpisów. Dziwne, że tego nie dostrzegłeś.> Definicje sa wazne poniewaz porzadkuja rzeczywistosc. I wszytsko bylo fajnie a potem ktos zaczął w nich krecic w celach politycznych.Nie porządkują rzeczywistości, tylko mają za zadanie opisać jakimś modelem jakiś fragment swojej obserwacji żeby przełożyć ją na grunt intersubiektywny. To tylko OPIS i nie jest to wcale ścisłe jak matematyka, dlatego dokładne potraktowanie definicji jako prawdy absolutnej prowadzi do absurdów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Prawie kazdy z nas ma jakies chorobyTak, ale tu jest wątek o homoseksualizmie, który według nauki żadną chorobą nie jest. www.racjon(*)m.php/s,710119/z,0/d,1#w710220> ale nie wiem czym homoseksualizm sobie zasluzyl na jakies szczegolne traktowanie,Niczym i dlatego homoseksualistów należy traktować dokładnie tak samo jak heteroseksualistów. > zaczynam podejrzewac ze jakis zakompleksiony homoseksualista doczlapal sie na jakies wplywowe stanowisko i tak to sie zaczelo.W całej historii ludzkości był ogrom homoseksualistów na najwyższych stanowiskach - a ich udział w tworzeniu cywilizacji jest nie do przecenienia - i byli to homoseksualiści jawni oraz ukryci (ci ukryci czasem nawet homoseksualizm, podobnie tu do Pana, zwalczali). Homoseksualiści nadal zajmują najbardziej znaczące (wpływowe) stanowiska na całym świecie, a także w dzisiejszej Polsce. Część jest jawnych, a część ukrywa swoją orientacje. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >W całej historii ludzkości był ogrom homoseksualistów na najwyższych stanowiskach - a ich udział w tworzeniu cywilizacji jest nie do przecenienia - i byli to homoseksualiści jawni oraz ukryci (ci ukryci czasem nawet homoseksualizm, podobnie tu do Pana, zwalczali). Homoseksualiści nadal zajmują najbardziej znaczące (wpływowe) stanowiska na całym świecie, a także w dzisiejszej Polsce. Nie przeczę temu, ale co to zmienia w kwestii choroby. Jak mam chorobę wieńcową serca to nie mogę być prezydentem? Dlatego należy wywalić chorobę wieńcową serca ze spisu chorób ?
>Część jest jawnych, a część ukrywa swoją orientacje. wie Pan ile osób z chorobą wieńcową serca się ukrywa i udaje zdrowych ? Ponad 95%
Nie wiem co mają takie zboczenie do tego że chcą mówić to wszystkim. To tak jakbym się chwalił że mam wysypkę. Może szukają partnera?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Prawie kazdy z nas ma jakies choroby ale nie wiem czym homoseksualizm sobie zasluzyl na jakies szczegolne traktowanie, zaczynam podejrzewac ze jakis zakompleksiony homoseksualista doczlapal sie na jakies wplywowe stanowisko i tak to sie zaczelo. W całej historii ludzkości był ogrom homoseksualistów na najwyższych stanowiskach - a ich udział w tworzeniu cywilizacji jest nie do przecenienia - i byli to homoseksualiści jawni oraz ukryci (ci ukryci czasem nawet homoseksualizm, podobnie tu do Pana, zwalczali). Homoseksualiści nadal zajmują najbardziej znaczące (wpływowe) stanowiska na całym świecie, a także w dzisiejszej Polsce. Część jest jawnych, a część ukrywa swoją orientacje.> Nie przeczę temu, ale co to zmienia w kwestii choroby.Nie wiem co tu miałoby mówić o chorobie, ja odpowiadam na Pański prymitywny atak orientacje na homoseksualną, która żadną chorobą nie jest. > Jak mam chorobę wieńcową serca to nie mogę być prezydentem?Można nawet będąc chorym psychicznie. > Dlatego należy wywalić chorobę wieńcową serca ze spisu chorób ?W spisie chorób nie powinno się znajdować to co chorobą nie jest. Część jest jawnych, a część ukrywa swoją orientacje.> wie Pan ile osób z chorobą wieńcową serca się ukrywa i udaje zdrowych ? Ponad 95%Nie, wiem? Nie znam żadnych badań w tym zakresie i mało mnie to interesuje. Tu mnie interesowało tylko, iż ludzie ukrywający swoją orientację często, podobnie do Pana, swoją homoseksualną orientację publicznie atakują. > Nie wiem co mają takie zboczenie do tego że chcą mówić to wszystkim. To tak jakbym się chwalił że mam wysypkę. Może szukają partnera?Ja też nie wiem i podobnie jak wyżej, mało mnie to interesuje. Ciekawszym jest tu Pański prymitywny atak na tych ludzi i jego psychiczne motywacje. Niech Pan dokładnie opisze co Pana boli, to może ktoś Pan. .... Pomoże i coś tam wyjaśni. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >>Nie przeczę temu, ale co to zmienia w kwestii choroby. >Nie wiem co tu miałoby mówić o chorobie, ja odpowiadam na Pański prymitywny atak orientacje na homoseksualną, która żadną chorobą nie jest. Sam jest Pan prymitywem uznając to za atak
>> Dlatego należy wywalić chorobę wieńcową serca ze spisu chorób ? >W spisie chorób nie powinno się znajdować to co chorobą nie jest. Choroba wieńcowa serca nie jest chorobą?
>>wie Pan ile osób z chorobą wieńcową serca się ukrywa i udaje zdrowych ? Ponad 95% >Nie, wiem? Nie znam żadnych badań w tym zakresie i mało mnie to interesuje. Tu mnie interesowało tylko, iż ludzie ukrywający swoją orientację często, podobnie do Pana, swoją homoseksualną orientację publicznie atakują. Wyjaśniałem wielokrotnie, że nikogo nie atakuje. Ten temat można można by rozszerzyć na wszystkie choroby, ale nie atakuje ani autystów, ani homoseksualistów, ani nikogo innego. Jedyne co "atakuje" to lewą definicje, która jest kompletnie nieprzydatna ,ale za to nie obejmuje niektórych przypadków homoseksualizmu i schizofrenii.
>>Nie wiem co mają takie zboczenie do tego że chcą mówić to wszystkim. To tak jakbym się chwalił że mam wysypkę. Może szukają partnera? >Ja też nie wiem i podobnie jak wyżej, mało mnie to interesuje. Ciekawszym jest tu Pański prymitywny atak na tych ludzi i jego psychiczne motywacje. Niech Pan dokładnie opisze co Pana boli, to może ktoś Pan. .... Pomoże i coś tam wyjaśni. Boli mnie niekonsekwencja definicji
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Nie wiem co mają takie zboczenie do tego że chcą mówić to wszystkim. To tak jakbym się chwalił że mam wysypkę. Może szukają partnera? Ja też nie wiem i podobnie jak wyżej, mało mnie to interesuje. Ciekawszym jest tu Pański prymitywny atak na tych ludzi i jego psychiczne motywacje.> Sam jest Pan prymitywem uznając to za atak.Jakoś mało mnie interesuje Pańska ocena, a ocenę nazywania homoseksualistów zboczeńcami też nie Panu pozostawiam. W całej historii ludzkości był ogrom homoseksualistów na najwyższych stanowiskach - a ich udział w tworzeniu cywilizacji jest nie do przecenienia - i byli to homoseksualiści jawni oraz ukryci (ci ukryci czasem nawet homoseksualizm, podobnie tu do Pana, zwalczali). Homoseksualiści nadal zajmują najbardziej znaczące (wpływowe) stanowiska na całym świecie, a także w dzisiejszej Polsce. Część jest jawnych, a część ukrywa swoją orientacje. >Nie przeczę temu, ale co to zmienia w kwestii choroby. Nie wiem co tu miałoby mówić o chorobie, ja odpowiadam na Pański prymitywny atak orientacje na homoseksualną, która żadną chorobą nie jest. >Jak mam chorobę wieńcową serca to nie mogę być prezydentem? Można nawet będąc chorym psychicznie. > Dlatego należy wywalić chorobę wieńcową serca ze spisu chorób ? W spisie chorób nie powinno się znajdować to co chorobą nie jest. >Choroba wieńcowa serca nie jest chorobą?Gierki na Pańskim poziomie intelektualnym. Może i zabawne dla Pańskich kolesi. > wie Pan ile osób z chorobą wieńcową serca się ukrywa i udaje zdrowych ? Ponad 95% Nie, wiem? Nie znam żadnych badań w tym zakresie i mało mnie to interesuje. Tu mnie interesowało tylko, iż ludzie ukrywający swoją orientację często, podobnie do Pana, swoją homoseksualną orientację publicznie atakują.> Wyjaśniałem wielokrotnie, że nikogo nie atakuje.Ależ oczywiście to czysty opis merytoryczny: Nie wiem co mają takie zboczenie do tego że chcą mówić to wszystkim. To tak jakbym się chwalił że mam wysypkę. Może szukają partnera? Zupełnie nie wiem skąd Pan się urwał wpadając na nasze forum, gdzie to taki wysoki poziom dyskursu? > Ten temat można można by rozszerzyć na wszystkie choroby,Można, choć - jak mówiły dzieci na moim podwórku - najgorsza choroba, to jak ktoś ma zajoba. Ja zaś nie odnoszę się tu do żadnych chorób tylko do Pańskich prymitywnych ataków na homoseksualizm, który żadną chorobą nie jest. Co jednoznacznie wynika z dorobku nauk przyrodniczych dotyczących tego zagadnienia i o tym odwołując się do źródeł wyżej napisałem. > ale nie atakuje ani autystów, ani homoseksualistów, ani nikogo innego. Jedyne co "atakuje" to lewą definicje, która jest kompletnie nieprzydatna ,ale za to nie obejmuje niektórych przypadków homoseksualizmu i schizofrenii.Moim zdaniem, to rzeczywiście nic Pan tu nie atakuje, gdyż za małą ma Pan wiedzę merytoryczną w tematach, w których się tu wypowiada, tylko uparcie sam się kompromituje. Co Panu przecież wolno. > Nie wiem co mają takie zboczenie do tego że chcą mówić to wszystkim. To tak jakbym się chwalił że mam wysypkę. Może szukają partnera?Ja też nie wiem i podobnie jak wyżej, mało mnie to interesuje. Ciekawszym jest tu Pański prymitywny atak na tych ludzi i jego psychiczne motywacje. Niech Pan dokładnie opisze co Pana boli, to może ktoś Panu pomoże i coś tam wyjaśni.> Boli mnie niekonsekwencja definicji.Jak na razie, to jedyne czym Pan się tu wykazał, że boli Pana to, iż nauka Pańskiej wierze przeczy, a jeżeli śmie Panu przeczyć to tym gorzej dla nauki. >Ale i tak wszystkie posty do Pana, będą na kolorowo, spokojnie.Zdecydowanie bardziej by mnie to interesowało, gdyby choć co dziesiąty mądrym się zdarzył. Czy myśli Pan, iż chce mi zbyt dużo czasu poświęcać na zacietrzewioną głupotę, do której i tak nic nie dociera. Ale nie Pan się dalej tu produkuje, to może znowu Pan mnie czymś zainspiruje. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > Tylko że oni robią parady, ale nikt nie robi parady pryszczatych albo garbatychTo już wiadomo, że ty nim nie jesteś - piszesz oni a nie my Wulgarnymi paradami nawiązującymi wprost do seksu bez wartości ponad seks homoseksualiści stają w sprzeczności z wyrażanymi poglądami, że próbują stworzyć tolerancję społeczną dla homoseksualizmu. Gdyby naprawdę zależało im na tolerancji a nie na obnoszeniu się z kiełbasą na wierzchu i sugestii "weź mnie w tej toalecie" to koncentrowaliby się na okazywaniu wyższych od popędu seksualnego emocji. Brzydotą zwolenników nie zdobędą. Niektórzy próbują nieco inaczej:
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Degre (752 punktów) |
>Nie znajdę w google bo nie ma zwyczajnie takich cech. >Zresztą, wszyscy widzą co tu się stało, więc gadaj sobie co chcesz.
Pawi ogon. Utrudnia poruszanie się i ułatwia zostanie ofiarą.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >Nie znajdę w google bo nie ma zwyczajnie takich cech.> >Zresztą, wszyscy widzą co tu się stało, więc gadaj sobie co chcesz.> Pawi ogon.> Utrudnia poruszanie się i ułatwia zostanie ofiarą.> Zapewniam cię, prościej znaleźć wyjaśnienie pawiego ogona niż homoseksualizmu. A nazywa się ono "Handicap principle" i jest na to model matematyczny. en.wikipedia.org/wiki/Handicap_principlePodkreślam, ma to model matematyczny i każdy może sobie znaleźć. Intuicyjnie na amatorskie potrzeby tego forum możemy na to spojrzeć w ten sposób: Ogon pawia to pewien sygnał "Koszt takich sygnałów jest jednak zbyt wysoki dla osobników nieuczciwie informujących o swojej jakości - dodatkowy "balast" powoduje, że tylko osobniki o wysokiej jakości genów mogą przeżyć, ponosząc jednocześnie ten wydatek" Niestety, homoseksualizm nie posiada takiego wyjaśnienia. > Pawi ogon.> Utrudnia poruszanie się i ułatwia zostanie ofiarą.Jeśli podajesz ten przykład, prawdopodobnie znasz również jego wyjaśnienie, ponieważ często jest przywoływany przy tłumaczeniu modelu "Handicap principle". Jeśli tak, mamy tu przykład nieuczciwego argumentu, ponieważ zależy Ci na postawieniu na swoim niezależnie od prawdy materialnej. (JESLI SAM WIDZE ZE ARGUMENT JEST BLEDNY TO GO NIE UZYWAM NAWET JESLI JEST DUZA SZANSA ZE OPONENT BEDZIE MIAL Z NIM PROBLEM )
|
|
| | | | | | | | |  | | Degre (752 punktów) | Sam ogon utrudnia przetrwanie, ale zwiększa szanse na rozród. Coś za coś.
Pisałeś tylko o utrudnieniu w życiu, nie pisałeś " jak utrudnia życie ale daje xyz to się nie liczy". Chciałeś coś, co ewolucyjnie jest selekcjonowane na plus a szanse na przetrwanie zmniejsza - pawi ogon pasuje idealnie.
|
|
| | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | > Nie licz na to, że Ci odpuszczę ten cytat.> Napisałeś:> >Jest jednak wiele cech, które nie są potrzebne do przetrwania, a mimo to się wykształciły i istnieją.> Jeśli nie podasz mi takich konkretnych cech (które wykształciły się będąc niepotrzebne): oznacza to tylko jedno...> ...skompromitowałeś się.>  >  > Spójrzmy na to w taki sposób. Niektóre gatunki wymierają a więc cechy jakie wykształciły się u osobników tego gatunku doprowadziły ich do śmierci. Ciężko powiedzieć aby cechy osobników wymierającego gatunku potrzebne były im do przetrwania. Cecha, która wykształca się, daje przez pewien czas przewagę w środowisku, zapewnia rozwój i wzrost liczebności, przekształca się z czasem w balast, obciążenie, źródło środowiskowego regresu, aż staje się powodem wymarcia. Cechy zatem zapewniają rozwój tak samo jak i regres. Jak określiłbyś cel istnienia pewnej cechy w fazie regresu, obciążenia? Osobnik ma płetwy ale morze wyschło. Po co jemu i jego potomkom płetwy do przetrwania kiedy morza już brak? Mogę trochę podpowiedzieć. Cel był ale się zmył i już go nie ma a nie jest łatwo wskazać coś czego już nie ma choć kiedys było.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ależ tu w ogóle nie musiał istnieć taki cel. Niektóre cechy są potrzebne do przetrwania, zapisujemy je wtedy kwantyfikatorem wielkim - dana cecha musi istnieć aby organizm przetrwał i przekazał geny. Kolejne cechy poprawiają dostosowanie się organizmu do otoczenia i niekoniecznie wypierają poprzednie formy, np powstanie człowieka nie spowodowało śmierci małp. Na te cechy mogą nakładać się cechy negatywne pod kątem ewolucji, które jednak mają inne wartości i przetrwają dzięki korelacji z innymi pozytywnymi cechami (np człowiek z tzw artystyczną "duszą" mający tendencje do depresji, używek, obdarzony kreatywnością i inteligencją). Są też cechy neutralne jak np zielone oczy, leworęczność, które nie mają żadnego znaczenia (może poza subiektywnie odbieraną estetyką, bo dziewczyny z zielonymi oczami są najpiękniejsze  ). Patrzenie na sprawę w sposób zero-jedynkowy i wycinanie jakichś cech i szufladkowanie ich, próby znalezienia wyjaśnienia ewolucyjnego mają prosty mechanizm. Emocje (dla uproszczenia nazwijmy je prawopółkulowymi) szukają wyjaśnienia logicznego (interpretator rzeczywistości w lewej półkuli). Prymitywnym i niedojrzałym osobnikom wystarcza takie wytłumaczenie i pojawia się wiara w to, wokół której powstają racjonalizacje. De facto mamy tu przypadek człowieka, który z jakiegoś powodu nie lubi homoseksualistów. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że chodzi o naturalne obrzydzenie do samego stosunku homoseksualnego i możliwość dowartościowania się kosztem grup społecznych, które wg prymitywnych mechanizmów stadnych są uznawane za gorsze. W podstawówkach i gimnazjach słowo "pedał" jest najpopularniejszą obrazą. Powstaje podział na my-lepsi i oni-gorsi, co wynika tak naprawdę z własnego niedowartościowania, potrzeby przynależności do grupy, niedojrzałości kory przedczołowej. Sam posługiwałem się kiedyś takim myśleniem i wierzyłem w treść racjonalizacji, która wokół tego powstała. Takiemu podejściu towarzyszy zazwyczaj chęć dominacji i zwalczania przeciwnych poglądów. Dychotomiczne i uproszczone myślenie na temat ewolucji potwierdza niedojrzałość autora. Jeśli jest to spowodowane młodym wiekiem to jeszcze mu się odmieni.
|
|
| | | | | | |  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | >Ależ tu w ogóle nie musiał istnieć taki cel.
Jeśli zdarzenie zachodzi bez żadnego celu to konsekwencja takiego zdarzenia nie ma też swojej przyczyny a to stoi w sprzeczności ze stwierdzeniem, że wszystko ma swoje przyczyny.
>Niektóre cechy są potrzebne do przetrwania, zapisujemy je wtedy kwantyfikatorem wielkim - dana cecha musi istnieć aby organizm przetrwał i przekazał geny. Kolejne cechy poprawiają dostosowanie się organizmu do otoczenia i niekoniecznie wypierają poprzednie formy, np powstanie człowieka nie spowodowało śmierci małp.
Nie sądzisz, że gdyby nie istnienie homo sapiens to małp mogłoby być nieco więcej? Np. dziesiątki tysięcy razy większa populacja niż obecnie ale pech chciał i wszystkie owoce z drzewa wyjadł homo sapiens a przy pustym żołądku małpa nie rozmnaża się ochoczo?
>Na te cechy mogą nakładać się cechy negatywne pod kątem ewolucji, które jednak mają inne wartości i przetrwają dzięki korelacji z innymi pozytywnymi cechami (np człowiek z tzw artystyczną "duszą" mający tendencje do depresji, używek, obdarzony kreatywnością i inteligencją).
Czyli, że picie wódki ukreatywnia myślenie, bo trzeba kombinować jak wyjść z sytuacji, kiedy obudzisz z żoną przyjaciela w łóżku i poradzić sobie potem z ciężkimi myślami na kacu a cierpienie rozwija. Muzułmanie nic z tego nie kapują i potem taka bieda.
>De facto mamy tu przypadek człowieka, który z jakiegoś powodu nie lubi homoseksualistów. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że chodzi o naturalne obrzydzenie do samego stosunku homoseksualnego i możliwość dowartościowania się kosztem grup społecznych, które wg prymitywnych mechanizmów stadnych są uznawane za gorsze.
Każdy dąży do piękna i są różne poziomy wrażliwości. Jeden może sprzątać kible i ma wrażenie, że fajna jest z tego kasa w napiwkach, drugi zmarłby z głodu a publicznego kibla nie posprzątałby.
>Takiemu podejściu towarzyszy zazwyczaj chęć dominacji i zwalczania przeciwnych poglądów.
I kto to mówi? Ten, który sugeruje niedojrzałość i młody wiek rozmówcy tylko po to, żeby swojego rozmówcę poniżyć? Poniżanie to wyraz chęci dominacji, bo to nic innego jak wywyższanie samego siebie, budowanie przekonania o swojej nadrzędności, istotności.
>Dychotomiczne i uproszczone myślenie na temat ewolucji potwierdza niedojrzałość autora. Jeśli jest to spowodowane młodym wiekiem to jeszcze mu się odmieni.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jeśli zdarzenie zachodzi bez żadnego celu to konsekwencja takiego zdarzenia nie ma też swojej przyczyny a to stoi w sprzeczności ze stwierdzeniem, że wszystko ma swoje przyczyny.Między celowością i przyczynowością nie ma znaku równości. > Nie sądzisz, że gdyby nie istnienie homo sapiens to małp mogłoby być nieco więcej? Np. dziesiątki tysięcy razy większa populacja niż obecnie ale pech chciał i wszystkie owoce z drzewa wyjadł homo sapiens a przy pustym żołądku małpa nie rozmnaża się ochoczo?Byłoby więcej, ale mimo pojawienia się człowieka małpy nie wymarły. Czyli ich prymitywne względem człowieka cechy wystarczą żeby przetrwać. A organizmy jednokomórkowe mają jeszcze łatwiej. Lepsze lub gorsze przystosowanie nie świadczy o zdrowiu lub chorobie. > Czyli, że picie wódki ukreatywnia myślenie, bo trzeba kombinować jak wyjść z sytuacji, kiedy obudzisz z żoną przyjaciela w łóżku i poradzić sobie potem z ciężkimi myślami na kacu a cierpienie rozwija. Muzułmanie nic z tego nie kapują i potem taka bieda.Hehe  Mam na myśli to, że pozytywne cechy często korelują z negatywnymi i mówimy często o dwóch stronach medalu. Np skłonność do depresji jest przez niektórych odbierana negatywnie, bo wolą cieszyć się życiem i nie obchodzi ich po co żyją, jaką to ma wartość itd. Skłonność do depresji ma negatywne skutki, np może to być skłonność do używek, ale są też pozytywne skutki np większa refleksyjność, wrażliwość, dostrzeganie innych stron rzeczywistości. Najprościej porównać to do piłki nożnej i wyboru trenera między zawodnikiem, który ma dobre przyspieszenie i drybling, ale niską skuteczność, a piłkarzem powolnym, ale dobrze grającym głową i zdobywającym wiele bramek. I już zamiast zdrowia i choroby mamy wady i zalety, czyli patrzymy na to samo przez pryzmat innych filtrów. Dla autora tematu rozumiem, że nieskuteczność piłkarza A i brak szybkości piłkarza B to choroby  > >Takiemu podejściu towarzyszy zazwyczaj chęć dominacji i zwalczania przeciwnych poglądów.> I kto to mówi? Ten, który sugeruje niedojrzałość i młody wiek rozmówcy tylko po to, żeby swojego rozmówcę poniżyć? Poniżanie to wyraz chęci dominacji, bo to nic innego jak wywyższanie samego siebie, budowanie przekonania o swojej nadrzędności, istotnościNie po to żeby poniżyć, tylko taki jest wynik mojej obserwacji w połączeniu z informacjami, które znam. To autor wątku założył go z myślą o dowartościowaniu się za pomocą poniżenia innych i wymyśla do tego niezbyt trafne racjonalizacje oparte na płaskim myśleniu charakterystycznym dla gimbazy. I piszę to bo sam tak kiedyś myślałem, ale z tego wyrosłem.
|
|
4 na 4 | Lilly Amina (4723 punktów) |
>(...) homoseksualistą (...) Kim, czym? Bo jeśli "komu", to "homoseksualistom". Reszta bełkot.
|
|
3 na 3 | komarrek (6 punktów) |
>Jeśli teraz uprzemy się, że homoseksualizm to "nie choroba" stajemy przed koniecznością logicznego >uzasadnienia sensu ewolucyjnego homoseksualizmu. >Problem w tym, że jak dotąd nie ma logicznego uzasadnienia na to że homoseksualizm jest czymś >normalnym i korzystnym ewolucyjnie. Powstało kilka hipotez głoszących "normalność" homoseksualizmu, >każda na swój sposób błędna, np: hipoteza pszczoły robotniczy której błąd polega na tym, że u ludzi >takie rozumowanie nie działa z uwagi na inny rozkład chromosomów lub hipoteza haremów i >biseksualistów "udających" homoseksualistów (błąd tu polega na cichym przyjęciu doboru grupowego, >który jak wiadomo nie powinien działać ponieważ wystarczył by tylko jeden osobnik o mniej >altruistycznych cechach aby wyprzeć cechy przeciwne z populacji).
>
Ale zdajesz sobie sprawę z faktu że to iż nie znajdujesz logicznego uzasadnienia dla występowania danego zjawiska nie oznacza jeszcze że takiego wyjaśnienia nie ma ? Może to oznaczać jedynie tyle że ty nie jesteś w stanie znaleźć odpowiedzi na to pytanie.
To że nie dostrzegasz żadnego pożytku w istnieniu osobników o skłonnościach homoseksualnych nie daje 100% pewności że nie są pożyteczni. Jeśli nie jesteś w stanie tego udowodnić w 100% to na jakiej podstawie chcesz nazywać ich chorymi?
Bo czy nie byłoby to dziwne że takie błędy ewolucyjne istnieją odkąd istnieje życie i to jednocześnie u tak wielu różnych gatunków? Gdyby gej był chory i bezwartościowy to czy nie powinien być bezpłodny?
Ja na przykład nie chcę mieć dzieci, moja dziewczyna również. Czy to oznacza że jesteśmy chorzy? Czy to oznacza że nie ma z nas żadnego pożytku dla społeczeństwa?
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Ja na przykład nie chcę mieć dzieci, moja dziewczyna również. Czy to oznacza że jesteśmy chorzy? Czy to oznacza że nie ma z nas żadnego pożytku dla społeczeństwa? Chorzy nie jesteście, ale społeczeństwu trzeba pożytku w postaci zastępowalności pokoleń.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
1 na 1 | Rova (234 punktów) | >wydaje się, że geny homoseksualizmu mają bardzo niskie dostosowanie. Oczywiście nie chodzi mi tu o >bronienie homofobii (to że ktoś jest chory nie jest usprawiedliwieniem linczu). Chodzi mi po prostu >o uczciwe postawienie sprawy. >Denerwuje mnie postawa wielu naukowców - socjalistów do zaorania takich jak np Dawkins - którzy ze >względów społecznych i sympatyzowania z niektórymi środowiskami starają się na siłę "udowodnić" ,że >homoseksualizm to nie choroba, mimo że już na pierwszy rzut oka widać coś innego. >Racjonalizm nie powinien polegać na podlizywaniu się tym czy innym , ale na mówieniu tego co ukazuje >się w świetle rozumu, niezależnie od tego czy jest to po naszej myśli czy nie. Jeśli nie jest to >trudno, taka jest rzeczywistość. >Dlatego jestem przerażony hipokryzją naukowców którzy w 1973 usunęli homoseksualizm z listy chorób >psychicznych. Dzisiaj w imię "poprawności" już nawet nie ma określenia choroba psychiczna tylko >"zaburzenie". Dlaczego nie nazywamy rzeczy po imieniu? >Dlaczego wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób zostało rozstrzygnięte na drodze głosowania? Czy >to poprawna metoda naukowa? Czy to , że miażdżąca większość ludzi na ziemi wierzy w Boga implikuje >jego prawdziwość? >Co szkodzi homoseksualistą w zaakceptowaniu tego, że są chorzy? Czy jeśli mi lekarz mówi, że np >jestem chory na zespół X to jest dla mnie powód , żebym stał się aktywistą na rzecz ruchu usunięcia >zespołu X z listy chorób? Czy to zmieniło by mój stan zdrowia czy stosunek innych wobec mnie ? >
Mój drogi. Choroba jest uznawana przez większość i zawsze za punkt odniesienia zdrowia uznaje większość. W takim razie i bycie wysokim lub niskim należy nazwać chorobą. Posiadanie oczu o dwóch różnych kolorach lub posiadanie znamion zajmujących znaczną część skóry. Są to rzeczy, które nie przeszkadzają w praktyczny sposób w funkcjonowaniu organizmu. Ze względu na względny charakter pojęcia "choroba" nie ma sensu bawić się tu w jakieś wymuszanie tej nazwy w przypadku homoseksualistów.
Poza tym należy wyróżnić homoseksualizm wrodzony od nabytego. O ile wrodzony będzie ukierunkowywał reakcje organizmu od samego początku względem tej samej płci to homoseksualizm nabyty może mieć mnóstwo przyczyn - w tym również świadomą wolę danego człowieka lub wymuszone kontakty seksualne w dzieciństwie itd. Czym właściwie jest zdrowie psychiczne - jeśli jest to jedynie porównanie kogoś do większości? To zwykła ocena jednostek "innych" przez ogół społeczeństwa.
Dlatego według mnie nie należy traktować czegokolwiek w charakterze choroby - lecz problemu. Problemu pacjenta. Jeśli pacjentowi nie przeszkadza - to nie jest to choroba. Ty piszesz to tak, jakbyś chciał za pacjenta decydować, czy on uznaje to za problem. Jeśli komuś przeszkadza z kolei, że jest HETEROseksualistą - to heteroseksualizm jest wtedy chorobą. Nie narzucajmy sztywnej definicji choroby - bo jest to rzecz zawsze względna. Kto jest racjonalistą ROZUMIE względność tego pojęcia.
|
|
 | 1 na 1 | komarrek (6 punktów) | >Mój drogi. Choroba jest uznawana przez większość i zawsze za punkt odniesienia zdrowia uznaje większość. W takim razie i bycie wysokim lub niskim należy nazwać chorobą. Posiadanie oczu o dwóch różnych kolorach lub posiadanie znamion zajmujących znaczną część skóry. Są to rzeczy, które nie przeszkadzają w praktyczny sposób w funkcjonowaniu organizmu. Ze względu na względny charakter pojęcia "choroba" nie ma sensu bawić się tu w jakieś wymuszanie tej nazwy w przypadku homoseksualistów.
Nawet gdybyśmy zgodzili się że homoseksualizm można określić mianem choroby (choć to jest naprawdę dyskusyjna sprawa) to trzeba sobie zdać sprawę że stawianie tego typu wniosków ma głównie na celu stygmatyzacje osób homoseksualnych i jest popularne głównie w środowiskach prawicowo katolickich. Bo wtedy będzie można uznać gejów za tych gorszych a najlepiej poddać ich przymusowemu leczeniu albo stworzyć im getta.
Jeśli się mylę to poproszę o inne uzasadnienie dążenia do tego nazewnictwa.
|
|
|  | krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | To nie jest stygmatyzowanie tylko wyrażanie autentycznych emocji jakie budzą w tych osobach homoseksualiści.
Odrębną kwestią jest jakie znaczenie społeczne mają takie wyrazy emocji, tzn. na ile społecznie ważni są ludzie, którzy odczuwają wstręt i strach w obliczu homoseksualizmu.
W Polsce ludzie odczuwający wstręt do homo są społecznie istotni, w Niemczech zupełnie nieistotni a wiadomo autorytet rozlewa się na cały naród.
Ktoś inny musi stanąć na szczycie państwa polskiego, żeby homo w Polsce mogli żyć na luzie. Z Kaczyńskim szarą eminencją homo będą mieli przesrane bo w opinii publicznej wciąż będą kpiny z pederastów i pogarda dla pedałów, której nikt nie będzie tłumił. Zatem każdy maly człowiek poczuje się uprawiony do piętnowania pedalstwa.
|
|
|  | | Rova (234 punktów) | >Jeśli się mylę to poproszę o inne uzasadnienie dążenia do tego nazewnictwa.
To problem całych nauk o chorobach psychicznych. Prości ludzie tworzą proste terminy i później tak to wychodzi. Prosty chłop bierze coś dziwnego za "chorobę" i chce to leczyć aby ktoś "wyzdrowiał" (Tego antybiotyk nie wyleczy mości panie chłopie) - czyli upodobnił się do normy albo wrócił do poprzedniego stanu. Prości ludzie nie mają potrzeby wychodzić poza swoje proste rozumowanie. (Poza tym... Za tym wszystkim jeszcze stoi całe obrzydzenie i wynikająca z niego nienawiść do homoseksualizmu)
Uzasadnieniem może być tylko narzucanie swojej wizji świata przez ludzi i zwalczanie wszelkiego oporu. To coś, co ludzie kochają robić. Narzucać innym własne poglądy, ustawiać ich według ich własnej wizji świata, wchodzić innym na kark gdy tylko poczują słabość. Dowalać jeśli nienawidzą. Realizować swe własne zapędy. A do tego wyszukują różne głupie preteksty.
|
|
| |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Prości ludzie tworzą proste terminyTo proste twierdzenie, ale ja jestem za.  Oraz za płynącym wprost z niego wnioskiem, iż terminy pokrętne tworzą krętacze.A jeśli moją wypowiedź uznasz za zbyt prostą, mogę ją na Twoją prośbę skomplikować.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | |  | | Rova (234 punktów) | > Oraz za płynącym wprost z niego wnioskiem, iż terminy pokrętne tworzą krętacze.Jeśli terminy pokrętne tworzą krętacze, to jak nazywamy ludzi, którzy te terminy rozumieją? > A jeśli moją wypowiedź uznasz za zbyt prostą, mogę ją na Twoją prośbę skomplikować.Skomplikowanie oznacza kłopoty... Pozostańmy tym razem przy prostocie.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Jeśli terminy pokrętne tworzą krętacze, to jak nazywamy ludzi, którzy te terminy rozumieją?A są tacy? Np. Ty rozumiesz wg jakiej zasady osoba tej samej płci nie stanowi specyficznego obiektu seksualnego? > Skomplikowanie oznacza kłopoty...Dla kogo? > Pozostańmy tym razem przy prostocie.Zamierzasz, niczym prosty człowiek, utworzyć jakiś prosty termin? 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | |  | | Rova (234 punktów) | > >Jeśli terminy pokrętne tworzą krętacze, to jak nazywamy ludzi, którzy te terminy rozumieją?> A są tacy?Są. > Np. Ty rozumiesz wg jakiej zasady osoba tej samej płci nie stanowi specyficznego obiektu seksualnego?Nie. > >Skomplikowanie oznacza kłopoty...> Dla kogo?Wierz mi... Nie chcesz wiedzieć. Ja sam nie chcę wiedzieć. > >Pozostańmy tym razem przy prostocie.> Zamierzasz, niczym prosty człowiek, utworzyć jakiś prosty termin?  Tak. Proponuję termin "agrudmonb". Termin ten będzie oznaczać po prostu orientację seksualną. Będzie więc agrudmonb heteroseksualny, agrudmonb homoseksualny i tak dalej... i tak dalej... Więc homoseksualizm to po prostu "agrudmonb" - nie żadna choroba czy dewiacja. Po prostu "agrudmonb". Myślałem jeszcze nad takimi terminami jak "Gydryłbunzon" oraz "Ćmibłyzejd" lub "Ragdbmagrurantp". Ale o nich. Przy innej okazji.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Jeśli terminy pokrętne tworzą krętacze, to jak nazywamy ludzi, którzy te terminy rozumieją?> >A są tacy?> Są.A skoro o niech wiesz, to pewnie i nazwać ich dasz radę.  > >Np. Ty rozumiesz wg jakiej zasady osoba tej samej płci nie stanowi specyficznego obiektu seksualnego?> Nie.Zatem witaj w klubie.  > Wierz mi... Nie chcesz wiedzieć.Nie wierzę, że ja, niewierząca, dałabym radę uwierzyć, że chcę być niewiedzącą.  > Proponuję termin "agrudmonb". Termin ten będzie oznaczać po prostu orientację seksualną.O, a cóż to takiego?  > Myślałem jeszcze nad takimi terminami jak "Gydryłbunzon" oraz "Ćmibłyzejd" lub "Ragdbmagrurantp".Jak widzę prostota po prostu Cię rozsadza. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | |  | | Rova (234 punktów) | > >>>Jeśli terminy pokrętne tworzą krętacze, to jak nazywamy ludzi, którzy te terminy rozumieją?> >>A są tacy?> >Są.> A skoro o niech wiesz, to pewnie i nazwać ich dasz radę. Prawnik? > >Wierz mi... Nie chcesz wiedzieć.> Nie wierzę, że ja, niewierząca, dałabym radę uwierzyć, że chcę być niewiedzącą.  Pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć... Lepiej się wtedy śpi. > >Proponuję termin "agrudmonb". Termin ten będzie oznaczać po prostu orientację seksualną.> O, a cóż to takiego? Prosty termin. Od prostych ludzi - dla prostych ludzi. > >Myślałem jeszcze nad takimi terminami jak "Gydryłbunzon" oraz "Ćmibłyzejd" lub "Ragdbmagrurantp".> Jak widzę prostota po prostu Cię rozsadza.  To zaledwie namiastka mojej prawdziwej prostoty.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Prawnik?.   > >>Proponuję termin "agrudmonb". Termin ten będzie oznaczać po prostu orientację seksualną.> >O, a cóż to takiego? > Prosty termin.Pytam o "orientację seksualną".
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | |  | | Rova (234 punktów) | > >>>Proponuję termin "agrudmonb". Termin ten będzie oznaczać po prostu orientację seksualną.> >>O, a cóż to takiego? > >Prosty termin.> Pytam o "orientację seksualną".Orientacja seksualna to agrudmonb, zaś agrudmonb to orientacja seksualna. Mam nadzieję, że wyczerpałem temat.  ... Powiedziałbym(ale o tym cicho sza bo jednak tego nie powiem), że są to gusta seksualne - co nas kręci. Strefa seksualna jest w dużym stopniu ograniczana przez samego człowieka. Przyczyną tych ograniczeń są zwykle postawy społeczne wobec tej sfery. Poglądy samego człowieka i strach przed byciem innym - a więc tendencją do upodabniania się do wzorca i odrzucania niezgodności ze wzorcem. Co do obrzydzenia - zastanawia mnie czy jest to bardziej społeczna kwestia czy też biologiczna. I wreszcie brak powodu do zmiany obiektu seksualnego - jeśli go nie nadużywasz to zwykle wystarczy ci ten sam bodziec. Inteligencja ludzka w dużym stopniu(znacznie, znacznie większym niż zwierzęta) pozwala mu rozciągać swoją strefę seksualną na coraz to nowsze obiekty i kombinacje obiektów jak i również tracić zainteresowanie częścią obiektów. Przez tą plastyczność heteroseksualista(genetyczny) może stać się homoseksualistą i odwrotnie homoseksualista(genetyczny) może być heteroseksualistą. Dlatego agrudmonb odnosi się do wyniku - nie zaś do przyczyny i nie ocenia czy coś jest chorobą czy nie. To po prostu agrudmonb i pamiętajmy o tym. Szanujmy agrudmonby innych ludzi - chyba, że akurat mamy ochotę zrobić inaczej.
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Orientacja seksualna to agrudmonb, zaś agrudmonb to orientacja seksualna.> Mam nadzieję, że wyczerpałem temat.  W tym miejscu możesz się zastanawiać nad wyczerpywaniem cierpliwości rozmówcy, co do tematu, to przecież Ci zasygnalizowałam, że swój neologizm wyjaśniłeś nieznanym mi terminem. > Powiedziałbym (...), że są to gusta seksualne - co nas kręciTak zdefiniowana orientacja to seksualizm dowolnego rodzaju. > Inteligencja [...] pozwala mu rozciągać swoją strefę seksualną na coraz to nowsze obiekty i kombinacje...Twierdzisz, że za pomocą inteligencji można kształtować swoje upodobania? 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rova (234 punktów) | > Tak zdefiniowana orientacja to seksualizm dowolnego rodzaju.Dokładnie! > >Inteligencja [...] pozwala mu rozciągać swoją strefę seksualną na coraz to nowsze obiekty i kombinacje...> Twierdzisz, że za pomocą inteligencji można kształtować swoje upodobania? Tak.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Tak zdefiniowana orientacja to seksualizm dowolnego rodzaju.> Dokładnie!A jak pamiętamy,  wcześniej pisałeś, że to orientacja seksualna. > >>Inteligencja [...] pozwala mu rozciągać swoją strefę seksualną na coraz to nowsze obiekty i kombinacje...> >Twierdzisz, że za pomocą inteligencji można kształtować swoje upodobania? > Tak.To jak wytłumaczyć, że człowiek jest heteroseksualistą niczym pierwszy lepszy osioł?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Rova (234 punktów) | > >>Tak zdefiniowana orientacja to seksualizm dowolnego rodzaju.> >Dokładnie!> A jak pamiętamy, wcześniej pisałeś, że to orientacja seksualna.Tak - dobrze pamiętasz. Agrudmonb jest orientacją bo zawsze jest jakiś. Agrudmonb homoseksualny, agrudmonb heteroseksualny - zawsze towarzyszy mu określenie jaka to orientacja. > >>>Inteligencja [...] pozwala mu rozciągać swoją strefę seksualną na coraz to nowsze obiekty i kombinacje...> >>Twierdzisz, że za pomocą inteligencji można kształtować swoje upodobania? > >Tak.> To jak wytłumaczyć, że człowiek jest heteroseksualistą niczym pierwszy lepszy osioł?Tak jak wcześniej pisałem. Mnóstwo hamulców psychicznych oraz umiar seksualny. Po co zmieniać coś - jak wystarczy? Po co szukać, jeśli wciąż mnie ciekawi? Większość ludzi po prostu nie ma wystarczającego powodu aby cokolwiek w tej kwestii zmieniać. Nie "używa" w tej kwestii swojej inteligencji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Agrudmonb jest orientacją bo zawsze jest jakiś. Agrudmonb homoseksualny, agrudmonb heteroseksualny - zawsze towarzyszy mu określenie jaka to orientacja. Chybiony zabieg, równie dobrze mógłbyś zubożyć słownictwo o uogólnienie "barwność" bo "przecież istnieją nazwy barw". %
>Większość ludzi [...] Nie "używa" w tej kwestii swojej inteligencji. Czyli homoseksualista tym się różni od osła, że "użył" inteligencji?
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Rova (234 punktów) | >> Agrudmonb jest orientacją bo zawsze jest jakiś. Agrudmonb homoseksualny, agrudmonb heteroseksualny - zawsze towarzyszy mu określenie jaka to orientacja. >Chybiony zabieg, równie dobrze mógłbyś zubożyć słownictwo o uogólnienie "barwność" bo "przecież istnieją nazwy barw". %
Miał być chybiony. Bo to prosty termin.
>>Większość ludzi [...] Nie "używa" w tej kwestii swojej inteligencji. >Czyli homoseksualista tym się różni od osła, że "użył" inteligencji?
To zależy - mi chodziło o plastyczność człowieka. Jeśli homoseksualizm byłby w jakimś społeczeństwie uznawany za wzór - zaś związek mężczyzna-kobieta był uznawany za obrzydliwy, byłby piętnowany i jedynie używany w celu spłodzenia potomstwa. To wtedy heteroseksualizm mogliby uznawać za chorobę? Homoseksualizm nie musi mieć podłoża genetycznego - może mieć również podłoże czysto psychiczne. Tak samo biseksualizm w przypadku osób genetycznie homoseksualnych oraz heteroseksualnych.
Homoseksualista różni się od "osła"(w sensie przeciętnego heteroseksualisty) przede wszystkim gustami - może być to wynik różnicy genetycznej lub samej psychiki.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Miał być chybiony.A Ty, aby chybić, celowałeś do niecelu czy nie celowałeś do celu?  > >>Większość ludzi [...] Nie "używa" w tej kwestii swojej inteligencji.> >Czyli homoseksualista tym się różni od osła, że "użył" inteligencji?> To zależy - mi chodziło o plastyczność..Aha... 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Rova (234 punktów) | > >Miał być chybiony.> A Ty, aby chybić, celowałeś do niecelu czy nie celowałeś do celu?  Ja w ogóle nie strzelałem - to i cały czas chybiałem. Ale jak nie strzelałem - to starałem się nie strzelać w oba.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 |
|  | 4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Nawet gdybyśmy zgodzili się że homoseksualizm można określić mianem choroby (choć to jest naprawdę dyskusyjna sprawa) to trzeba sobie zdać sprawę że stawianie tego typu wniosków ma głównie na celu stygmatyzacje osób homoseksualnych Żadna choroba nikogo nie stygmatyzuje, podobnie jak nie stygmatyzuje dewiacja (zwana obecnie "parafilią"), czym w istocie homoseksualizm jest.
>jest popularne głównie w środowiskach prawicowo katolickich W tych środowiskach także grypę powszechnie nazywają chorobą.
>będzie można uznać gejów za tych gorszych Czyli Ty chorych uważasz za tych gorszych?
>poddać ich przymusowemu leczeniu Chorych powinno się represjonować?
>Jeśli się mylę to poproszę o inne uzasadnienie dążenia do tego nazewnictwa. Uznanie za zasadę klasyfikacji w nauce logiki, a nie metod z polityki rodem.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Żadna choroba nikogo nie stygmatyzuje, podobnie jak nie stygmatyzuje dewiacja (zwana obecnie "parafilią"), czym w istocie homoseksualizm jest.
Tu wkraczamy na śliski teren. Niektóre parafilie odbierają człowiekowi wartość, a niektóre są niegroźne. Podobnie jak choroby czasem stanowią o antywartości człowieka, np psychopatia. Wartość lub antywartość człowieka nie jest jego własną zasługą, tylko skutkiem przyczyn. Ktoś po prostu ma farta, że jest wartościowy, a ktoś inny ma pecha, że jest bezwartościowy. Należy jednak pamiętać, że wartość i bezwartościowość to określenia nadawane przez innych ludzi, widziane z subiektywnej perspektywy.
>Czyli Ty chorych uważasz za tych gorszych?
No niektórzy chorzy są gorsi, a sama choroba jako taka jest gorszością w jakimś aspekcie.
>Chorych powinno się represjonować?
No np pedofili i psychopatów tak. Niektórzy chorzy muszą sami siebie pilnować lub rezygnować z własnej przyjemności.
|
|
| | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> choroba jako taka jest gorszościąZ czego wynika, że homoseksualiści czują się lepsi od np. pedofilów. > >Chorych powinno się represjonować?> No np pedofili...A ich za co? 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >choroba jako taka jest gorszością> Z czego wynika, że homoseksualiści czują się lepsi od np. pedofilów.Tak naprawdę to wszystko jedno jak się czują. Ich sprawa, czy tam ich problem. Ciekawe jak się czuł baran, którego jem w kebabie  > >>Chorych powinno się represjonować?> >No np pedofili...> A ich za co? Po to żeby chronić dzieci. Czy jest jakiś inny powód? Ten jest chyba wystarczający.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>choroba jako taka jest gorszością> >Z czego wynika, że homoseksualiści czują się lepsi od np. pedofilów.> Tak naprawdę to wszystko jedno jak się czują.Jeśli poprawiają sobie samopoczucie kosztem innych, to tym ponoszącym koszty nie jest wszystko jedno. > >>>Chorych powinno się represjonować?> >>No np pedofili...> >A ich za co? > Po to żeby chronić dzieci.Pewnie chodziło Ci o sprawców czynów pedofilskich, to nie to samo co pedofile.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Jeśli poprawiają sobie samopoczucie kosztem innych, to tym ponoszącym koszty nie jest wszystko jedno.A cholera ich wie. Mi by było wszystko jedno na ich miejscu, więc tak napisałem. Oczywiście o ile chodzi tylko o sam fakt dowartościowania się wynikający z jakiejś myśli, bo jeśli idą za tym jakieś czyny, to już co innego. > Pewnie chodziło Ci o sprawców czynów pedofilskich, to nie to samo co pedofile.Zdaje się, że aby popełnić czyn pedofilski trzeba być pedofilem. Ewentualnie psycholem. W zasadzie jedno i drugie po części jest tym samym
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Oczywiście o ile chodzi tylko o sam fakt dowartościowania się wynikający z jakiejś myśli, bo jeśli idą za tym jakieś czyny, to już co innego. Czynem głównym i realnie dokonanym jest w tym przypadku dopięcie, by homoseksualizm wyłączono z zakresu pojęciowego terminu dewiacja.
>Zdaje się, że aby popełnić czyn pedofilski trzeba być pedofilem. Nie trzeba, a też na odwrót: można być pedofilem niepraktykującym.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Oczywiście o ile chodzi tylko o sam fakt dowartościowania się wynikający z jakiejś myśli, bo jeśli idą za tym jakieś czyny, to już co innego. >Czynem głównym i realnie dokonanym jest w tym przypadku dopięcie, by homoseksualizm wyłączono z zakresu pojęciowego terminu dewiacja.
Wg mnie to kompletny bezsens. To tak jakby ktoś chciał wyłączyć człowieka z zakresu pojęciowego terminu zwierzę.
>>Zdaje się, że aby popełnić czyn pedofilski trzeba być pedofilem. >Nie trzeba, a też na odwrót: można być pedofilem niepraktykującym.
No ok, ale niepedofil gwałcący dziecko to jakiś skrajny przypadek psychopatii, a pedofil niepraktykujący tak czy siak jest chory, ale masz rację, nie musi być gorszym człowiekiem. Z drugiej jednak strony... coś musiało spowodować akurat taką dewiację i to może być skorelowane z patologiami.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>>...homoseksualizm wyłączono z zakresu pojęciowego terminu dewiacja. >Wg mnie to kompletny bezsens. Zgadzam się, nie powinni.
> pedofil [...] nie musi być gorszym człowiekiem Też się zgadzam.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
2 na 2 W.R. (3003 punktów) (zablokowany) | Nie jest chorobą, bo choroby się leczy, bo przeszkadzają a w skrajnych przypadkach prowadzą do śmierci chorego.
Za to twój problem z wpieprzaniem się innym ludziom do łóżka już leczyć się powinno, bo chociaż nie prowadzi do śmierci to ci wybitnie w życiu przeszkadza.
|
|
 | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Nie jest chorobą, bo choroby się leczy, bo przeszkadzają a w skrajnych przypadkach prowadzą do śmierci chorego.A przepraszam, jaką masz definicje ? Gdyby definicja choroby byla taka ze jest to stan taki i tylko taki ktory sie leczy to nie wiedzielibysmy co leczyc a czego nie. Bo zeby dany stan organizmu nalezalo leczyc, trzeba by wiedziec ze to choroba a zeby to wykazac nalezalo by leczyc - tzw bledne kolo. Poczytaj o bledach w definicjach. Mysle ze kwestia definicji jest tu kluczowa, dlatego nie bede sie powtarzal tylko zapoznaj sie z moim ostatnim, koronnym argumentem: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710126> Za to twój problem z wpieprzaniem się innym ludziom do łóżka już leczyć się powinno, bo chociaż nie prowadzi do śmierci to ci wybitnie w życiu przeszkadza.Nie jestem za zmuszaniem do leczenia chorych jesli sobie tego nie życzą. Wiec gdzie sie wpieprzam? Mi tylko chodzi o kwestie nazewnictwa. Powiem wiecej- jak ktos chce sie leczyc to za wlasne pieniadze, a jak nie to nie.
|
|
|  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Definicja powstaje pod wpływem potrzeby, a w tym przypadku nie ma takiej potrzeby. Język jest strukturą OPISOWĄ, pomocniczą. Nie rób z tego prawdy absolutnej, bo będziesz miał zaburzenia, a wtedy faktycznie warto to leczyć.
|
|
|  | 5 na 5 W.R. (3003 punktów) (zablokowany) | > >Nie jest chorobą, bo choroby się leczy, bo przeszkadzają a w skrajnych przypadkach prowadzą do śmierci chorego.> A przepraszam, jaką masz definicje ? Gdyby definicja choroby byla taka ze jest to stan taki i tylko taki ktory sie leczy to nie wiedzielibysmy co leczyc a czego nie. Bo zeby dany stan organizmu nalezalo leczyc, trzeba by wiedziec ze to choroba a zeby to wykazac nalezalo by leczyc - tzw bledne kolo.Tu nie potrzeba żadnej definicji zresztą już ją przeczytałeś choroba to coś co przeszkadza choremu a nawet prowadzi do jego śmierci. Twoje wpieprzanie się w sprawy innych jest taką chorobą bo ci inni wybitnie ci nie pasują i to faktycznie trzeba leczyć. Więc ja bym raczej stwierdził, że twoja chęć nazywania homoseksualistów chorymi jest chorobą. > Poczytaj o bledach w definicjach.> Mysle ze kwestia definicji jest tu kluczowa, dlatego nie bede sie powtarzal tylko zapoznaj sie z moim ostatnim, koronnym argumentem:> www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710126No twoja jest błędna, ale co zrobisz taki to problemy chorego człowieka. Przykład z autyzmem i tym, że to dziecko nie będzie się czuło źle w swoim świecie jest nietrafiony. To dziecko bez pomocy rodziców lub innych ludzi zginie właśnie na skutek tej choroby. Stąd jest to jak najbardziej choroba. Gej bez pomocy rodziny lub innych ludzi może zginąć na skutek swojej "choroby" tylko jak go złapie jakiś twój kolega chcący go na siłę leczyć przy użyciu pały bejsbolowej. Podobne ze śpiączką ten człowiek bez aparatury umrze czyli jest chory. Jako żywo gej nie potrzebuje żadnej aparatury by funkcjonować. Innymi słowy masz pan kiepski ten koronny argument i idź się pan lecz na swoją chorobę a zdrowych zostaw pan w spokoju. > >Za to twój problem z wpieprzaniem się innym ludziom do łóżka już leczyć się powinno, bo chociaż nie prowadzi do śmierci to ci wybitnie w życiu przeszkadza.> Nie jestem za zmuszaniem do leczenia chorych jesli sobie tego nie życzą. Wiec gdzie sie wpieprzam? Mi tylko chodzi o kwestie nazewnictwa. Powiem wiecej- jak ktos chce sie leczyc to za wlasne pieniadze, a jak nie to nie.> Nie no jesteś tylko za nazywaniem ich chorymi bo sobie ubzdurałeś, że są chorzy no naprawdę. Mamy XXI wiek a ten będzie się wpierdzielał dorosłym do łózka i ich chorymi nazywał. No panie naprawdę idź się pan lecz, na swoją chorobę a odwal się pan od innych.
|
|
| |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >No twoja jest błędna, ale co zrobisz taki to problemy chorego człowieka. To nie moja tylko lekarzy, z czasow gdy byli jeszcze mądrzy.
>To dziecko bez pomocy rodziców lub innych ludzi zginie właśnie na skutek tej choroby. Stąd jest to jak najbardziej choroba. Jeśli chodzi o przystosowanie nie chodzi tu tyle o przetrwanie własne, a istotne jest to żeby płodzić dzieci. I to nie byle jakie dzieci ! Tylko takie, że znów będą dobrze przystosowane czyli znów będą płodzić nastepne pokolenie dobrze przystosowanych dzieci. A wiec gej jest rowniez slabo przystosowany. >Gej bez pomocy rodziny lub innych ludzi może zginąć na skutek swojej "choroby" tylko jak go złapie jakiś twój kolega chcący go na siłę leczyć przy użyciu pały bejsbolowej. Nie to rozumiemy przez adaptacje i przystosowanie. Czytaj wyzej.
>Podobne ze śpiączką ten człowiek bez aparatury umrze czyli jest chory. Jako żywo gej nie potrzebuje żadnej aparatury by funkcjonować. Zle rozumiesz co to jest przystosowanie w przyrodzie. Czytaj wyzej.
|
|
| | |  | 1 na 1 W.R. (3003 punktów) (zablokowany) | >>No twoja jest błędna, ale co zrobisz taki to problemy chorego człowieka. >To nie moja tylko lekarzy, z czasow gdy byli jeszcze mądrzy.
Tak pan tu będzie mówił lekarzom, kiedy są mądrzy. Paradne panie paradne.
>>To dziecko bez pomocy rodziców lub innych ludzi zginie właśnie na skutek tej choroby. Stąd jest to jak najbardziej choroba. >Jeśli chodzi o przystosowanie nie chodzi tu tyle o przetrwanie własne, a istotne jest to żeby płodzić dzieci. I to nie byle jakie dzieci ! Tylko takie, że znów będą dobrze przystosowane czyli znów będą płodzić nastepne pokolenie dobrze przystosowanych dzieci. A wiec gej jest rowniez slabo przystosowany.
Gucio prawda chodzi właśnie o przystosowanie własne. W dodatku zmartwię cię gej może mieć dziecko nie jest bezpłodny. W takim ujęciu stary kawaler też jest chory.
>>Gej bez pomocy rodziny lub innych ludzi może zginąć na skutek swojej "choroby" tylko jak go złapie jakiś twój kolega chcący go na siłę leczyć przy użyciu pały bejsbolowej. >Nie to rozumiemy przez adaptacje i przystosowanie. Czytaj wyzej.
Raczej ty nie rozumiesz.
>>Podobne ze śpiączką ten człowiek bez aparatury umrze czyli jest chory. Jako żywo gej nie potrzebuje żadnej aparatury by funkcjonować. >Zle rozumiesz co to jest przystosowanie w przyrodzie. Czytaj wyzej. >
Ponownie raczej ty źle to rozumiesz.
Naprawdę zamiast wmawiać zdrowym ludziom chorobę zacząłbyś się sam leczyć.
|
|
| | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >>Jeśli chodzi o przystosowanie nie chodzi tu tyle o przetrwanie własne, a istotne jest to żeby płodzić dzieci. I to nie byle jakie dzieci ! Tylko takie, że znów będą dobrze przystosowane czyli znów będą płodzić nastepne pokolenie dobrze przystosowanych dzieci. A wiec gej jest rowniez slabo przystosowany. >Gucio prawda chodzi właśnie o przystosowanie własne. W dodatku zmartwię cię gej może mieć dziecko nie jest bezpłodny. W takim ujęciu stary kawaler też jest chory.
Być moze bycie starym kawalerem zazwyczaj koreluje z jakimis chorobami i stad takie zludzenia. Co do cytatu to mam racje, obecnie uwaza sie ze interes genow ma pierwszorzedne znaczenie, dobro organimzu znacznie mniejsze. Gdyby bylo tak jak mowisz, nie mozna byloby wytlumaczyc zachowan altruistycznych gdy np jedno zwierze oddaje zycie za inne - wytlumaczeniem jest wlasnie to ze jednostką doboru naturalnego jest gen, nie caly organizm.
>To dziecko bez pomocy rodziców lub innych ludzi zginie właśnie na skutek tej choroby. Stąd jest to jak najbardziej choroba. Ludzie sa zwierzetami spolecznymi wiec kazdy czlowiek bez pomocy innych ludzi umrze (mowiac szerzej chodzi tu o to ze nie zrealizuje interesu biologicznego swoich genow, jesli z jakiejs innej przyczyny nie zrealizuje tego interesu to tak jakby umarl - dla genow). A wiec w obrebie ludzkiej wspolnoty, nigdy nie mozna osiagnac kompletnej samodzielnosci. Nie swiadczy to jednak o chorobie poniewaz inne osobniki rowniez sa czescia srodowiska.
>Gej bez pomocy rodziny lub innych ludzi może zginąć na skutek swojej "choroby" tylko jak go złapie jakiś twój kolega chcący go na siłę leczyć przy użyciu pały bejsbolowej. Nienawisc do innych chorob tez jest powszechna. Jest to szerszy problem i nie dotyczy tylko tej choroby. Ma to swoje uzasadnienie ewolucyjne i tylko utwierdza mnie w przekonaniu ze to choroba. Slowo "pedal" jest wielka obelga, podobnie jak slowo "debil" ktore na poczatku mialo neutralna konotacje i nazywano w ten sposob pewien stopien uposledzenia umyslowego.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 W.R. (3003 punktów) (zablokowany) |
>>Gucio prawda chodzi właśnie o przystosowanie własne. W dodatku zmartwię cię gej może mieć dziecko nie jest bezpłodny. W takim ujęciu stary kawaler też jest chory. >Być moze bycie starym kawalerem zazwyczaj koreluje z jakimis chorobami i stad takie zludzenia.
Tak proszę mi podać badania, że z byciem starym kawalerem lub starą panną łączą się jakieś choroby
>Co do cytatu to mam racje, obecnie uwaza sie ze interes genow ma pierwszorzedne znaczenie, dobro organimzu znacznie mniejsze.
Gucio masz a nie rację. Choroba to to co nas boli i przeszkadza w życiu a nawet może prowadzić do śmierci koniec kropka. No ale pan masz swoją chorobę i geje muszą pana strasznie boleć. Zalecam leczenie.
>Gdyby bylo tak jak mowisz, nie mozna byloby wytlumaczyc zachowan altruistycznych gdy np jedno zwierze oddaje zycie za inne - wytlumaczeniem jest wlasnie to ze jednostką doboru naturalnego jest gen, nie caly organizm.
Tak zachowania altruistyczne jak obrona potomstwa wybitnie świadczą, że homoseksualizm to choroba. No tak tak. I co mi pan jeszcze powie.
>>To dziecko bez pomocy rodziców lub innych ludzi zginie właśnie na skutek tej choroby. Stąd jest to jak najbardziej choroba. >Ludzie sa zwierzetami spolecznymi wiec kazdy czlowiek bez pomocy innych ludzi umrze (mowiac szerzej chodzi tu o to ze nie zrealizuje interesu biologicznego swoich genow, jesli z jakiejs innej przyczyny nie zrealizuje tego interesu to tak jakby umarl - dla genow). A wiec w obrebie ludzkiej wspolnoty, nigdy nie mozna osiagnac kompletnej samodzielnosci. Nie swiadczy to jednak o chorobie poniewaz inne osobniki rowniez sa czescia srodowiska.
Tak bo w końcu nikt nigdy nie przeżył na bezludnej wyspie, a idź pan. Przy okazji ciągle kręcisz się wokół tej prokreacji. Naprawdę masz z tym spory problem. Ale muszę cię zmartwić w takim ujęciu osoba z downem czy autyzmem ma nawet mniejsze szanse na przekazanie swoich genów niż gej. Bo ty wciąż zapominasz o tym strasznym fakcie, że gej nie jest bezpłodny. Jeżeli nawet uprzemy się i przyjmiemy tą twoją iście frondowską wizję choroby to geje jako żywo są zdrowi. MOGĄ a nawet często MAJĄ dzieci. Straszne nie.
>>Gej bez pomocy rodziny lub innych ludzi może zginąć na skutek swojej "choroby" tylko jak go złapie jakiś twój kolega chcący go na siłę leczyć przy użyciu pały bejsbolowej. >Nienawisc do innych chorob tez jest powszechna. Jest to szerszy problem i nie dotyczy tylko tej choroby. Ma to swoje uzasadnienie ewolucyjne i tylko utwierdza mnie w przekonaniu ze to choroba.
A mnie tylko utwierdza, że ma pan naprawdę poważny problem z tymi strasznymi homoseksualistami i choroba nazywająca się wpierdalam się w nie swoje sprawy bardzo się panu nasila. Radzę się leczyć.
>Slowo "pedal" jest wielka obelga, podobnie jak slowo "debil" ktore na poczatku mialo neutralna konotacje i nazywano w ten sposob pewien stopien uposledzenia umyslowego.
A co to ma wspólnego z tematem to już tylko pan i pana choroba wie.
|
|
| | |  | 5 na 5 | szarley (54913 punktów) | > >No twoja jest błędna, ale co zrobisz taki to problemy chorego człowieka.> To nie moja tylko lekarzy, z czasow gdy byli jeszcze mądrzy.Jak widać im głębiej w historię tym mądrzejsi Cytat:W Polsce kiłę leczono m.in. w Krakowie, gdzie chorych przyjmowano w Szpitalu św. Sebastiana i Rocha (powstał w 1528 r. w rejonie dzisiejszej ul. św. Sebastiana), za murami miasta. Leczenie polegało na wcieraniu szaruchy, później podawano także "odwary drzewne" z lignum Guajaci (nalewka gwajakowa). Inna metoda polegała na wkładaniu chorych do dobrze ogrzanego pieca, aby się wypocili po nacieraniu rtęcią. Kuracja trwała zwykle trzy miesiące, ale wielu cierpiących umierało przed jej zakończeniem. W niczym nie podważam wiedzy dawnych uczonych. Tyle wiedzieli ile pozwolił im wiedzieć ówczesny badawczy aparat, ale niektórzy już wtedy wiedzę naukową ignorowali, a jak widać jeszcze dziś to robią. Medycyna przez wieku zmienia leki, diagnostyki, wiedzę i DEFINICJE. Leworęczność też była definiowana jako choroba, a ile rudowłosych kobiet leczono ogniem.... www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w710220tu masz podane, kto twierdzi, że homoseksualizm chorobą nie jest, czy na temat chorób wiedzę też czerpiesz z Frondy?
|
|
| | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Medycyna przez wieku zmienia leki, diagnostyki, wiedzę i DEFINICJE.
No to podaj dobrą DEFINICJE jak takiś màdry.
>tu masz podane, kto twierdzi, że homoseksualizm chorobą nie jest, czy na temat chorób wiedzę też czerpiesz z Frondy?
Nie interesuje mnie kto co mowi tylko jaka jest prawda. Dowod z autorytetu to jeden z typowych bledow logicznych wiec nie ma zadnej merytorycznej wagi.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >>Medycyna przez wieku zmienia leki, diagnostyki, wiedzę i DEFINICJE. >No to podaj dobrą DEFINICJE jak takiś màdry. Nie twierdzę, żem mądry, nawet wiedzę medyczną mogę mieć moc mniejszą niż Ty, ale jeśli żaden niezideologizowany lekarz nie twierdzi, że homoseksualizm jest chorobą....
>>tu masz podane, kto twierdzi, że homoseksualizm chorobą nie jest, czy na temat chorób wiedzę też czerpiesz z Frondy? >Nie interesuje mnie kto co mowi tylko jaka jest prawda.
W takim zdaniu Prawda, ale o tym rozmawiaj z Duchem Prawdy
1 Zawsze interesuje mnie to co mówią/piszą inni, bo może mają rację i trzeba zmienić poglądy. Także na tym forum sporo się nauczyłem, nawet od tych z którymi się nie zgadzam 2 Rzadko kto poznał Prawdę, łatwiej o objawienie 3 Poza religią nie znam prawd absolutnych. Karl Popper się kłania
>Dowod z autorytetu to jeden z typowych bledow logicznych wiec nie ma zadnej merytorycznej wagi. Jest różnica między dowodem z autorytetu, a dowodem z naukowej wiedzy 1000 autorytetów.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Nie twierdzę, żem mądry, nawet wiedzę medyczną mogę mieć moc mniejszą niż Ty, ale jeśli żaden niezideologizowany lekarz nie twierdzi, że homoseksualizm jest chorobą....
To akurat nie jest takie oczywiste i tu Jan Bednarski ma trochę racji. Nie zgadzam się z nim co do meritum, ale powoływanie się na argumentum ad verecundiam nie jest merytorycznym sposobem dyskusji. Lekarze często bredzą, a szczególnie psycholodzy, seksuolodzy i tego typu towarzystwo. Można się od nich dowiedzieć np, że upodobanie do grubych kobiet nie jest chorobą/zboczeniem, co jest absurdem biorąc pod uwagę fakt, że te kobiety są chore.
>>Dowod z autorytetu to jeden z typowych bledow logicznych wiec nie ma zadnej merytorycznej wagi. >Jest różnica między dowodem z autorytetu, a dowodem z naukowej wiedzy 1000 autorytetów.
1000 "autorytetów" może mi powiedzieć, że upodobanie do grubych kobiet nie jest zboczeniem, a i tak nie będą mieli racji. Jeśli jakiś ubogi rolnik z podkarpacia powie, że to zboczenie i użyje argumentów to będzie miał rację.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) |
>To akurat nie jest takie oczywiste i tu Jan Bednarski ma trochę racji. Nie zgadzam się z nim co do meritum, ale powoływanie się na argumentum ad verecundiam nie jest merytorycznym sposobem dyskusji.
Albo ma się wieeelką wiedzę, albo należy uznawać wiedzę innych. Tym bardziej taką co do której osiągnięto naukowy konsens. Czasy Leonarda odeszły w przeszłość, dziś nikt nie może być mistrzem wszystkich wiedz
>Lekarze często bredzą, a szczególnie psycholodzy, seksuolodzy i tego typu towarzystwo. Można się od nich dowiedzieć np, że upodobanie do grubych kobiet nie jest chorobą/zboczeniem, co jest absurdem biorąc pod uwagę fakt, że te kobiety są chore.
???? Co to znaczy grube? Co to znaczy chore? Już mi Jan Bednarki udowadniał zboczenie w postaci seksu z kobietą, która nie może zajść w ciążę.... (moja żona jest bardzo zgrabna)
Jedyna grupa kobiet do których nie mam upodobania to kobiety głupie. Znam dwie.
>1000 "autorytetów" może mi powiedzieć, że upodobanie do grubych kobiet nie jest zboczeniem, a i tak nie będą mieli racji. Jeśli jakiś ubogi rolnik z podkarpacia powie, że to zboczenie i użyje argumentów to będzie miał rację.
To niech se znajdzie kogoś, kto ma mentalną anoreksję
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >Albo ma się wieeelką wiedzę, albo należy uznawać wiedzę innych. Tym bardziej taką co do której osiągnięto naukowy konsens.
Teraz osiągnięto konsensus, a za jakiś czas może się to zmienić.
>Czasy Leonarda odeszły w przeszłość, dziś nikt nie może być mistrzem wszystkich wiedz
Problem pojawia się tam gdzie nie ma wiedzy, tylko przypuszczenia. Np teorie psychologiczne to w większości spekulacje i modele, które są między sobą sprzeczne. Terapeuta z jednej szkoły powie mi, że X, a z innej powie, że wcale nie X, bo Y. Dzieje się tak, bo w tym przypadku nie mówimy o żadnej prawdzie, tylko o modelach mających trafić do czyjejś psychiki i na jednego coś zadziała, a innemu to samo może zaszkodzić, a zadziała przeciwne twierdzenie.
Przez długi czas np terapia leczenia alkoholizmu opierała się na przestarzałych modelach, które już dzisiaj podważa większość terapeutów (np dogmat, że alkoholik musi całkowicie odstawić alkohol, albo jakieś powoływanie się na "siłę wyższą" aby wyjść z nałogu).
>???? >Co to znaczy grube? >Co to znaczy chore?
No to chyba wiadomo.
>Już mi Jan Bednarki udowadniał zboczenie w postaci seksu z kobietą, która nie może zajść w ciążę.... (moja żona jest bardzo zgrabna)
Wiem, czytałem, ale ja do tego nie nawiązałem.
>Jedyna grupa kobiet do których nie mam upodobania to kobiety głupie. Znam dwie.
No, ale przecież nie pisałem o Tobie.
Przykładu z upodobaniem do grubych kobiet użyłem żeby wykazać, że nie zawsze specjaliści mają rację. Oni tak mówią, bo takie upodobania mają swoje wytłumaczenie ewolucyjne i pewnie dlatego, że póki co niestety nie ma sposobu żeby to leczyć.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >Oni tak mówią, bo takie upodobania mają swoje wytłumaczenie ewolucyjne miały,bo to już nie odnosi się do aktualnej sytuacji środowiskowej (chyba że gdzieś w Afryce), bo teraz to raczej zapasy zbiera się na koncie bankowym a nie w postaci tkanki tłuszczowej
|
|
| | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Dawniej ludzie żyli krótko, więc plusy nadwagi momentami mogły przykrywać minusy. Mutacje genów z takimi preferencjami mogły być korzystne kiedyś, a dziś okazuje się, że to choroba (oczywiście nie zdaniem seksuologów i terapeutów, którzy za chorobę prędzej uznają w takim przypadku brak akceptacji preferencji). Skutki uboczne nie zdążyły się pojawić, bo człowiek umierał wcześniej z innego powodu, a podczas chorób zapas tłuszczu dawał plusy, a do tego świadczyło to o dostępie do pożywienia i hedonistycznej osobowości. Kobiece krągłości są też (w odpowiednich proporcjach) cechą skojarzoną z płcią. Były kiedyś czasy, w których grubsze kobiety po prostu przeżywały ciążę. Nie wiem. Teorie na temat przyczyn można mnożyć, ale i tak się do tego nie dojdzie. Spekulacje pozostawiam znachorom, a terapeuta w takiej sytuacji powinien pomóc klientowi (pewnie zwanego przez Ciebie pacjentem) w znalezieniu rozwiązania problemu. Nie ma rozwiązania, więc nie ma problemu, czyż nie?  Z mojego punktu widzenia modele psychologiczne są po prostu prostackie i nie sięgają głębszej metafizyki. Pojęcie zdrowia i choroby także.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>Albo ma się wieeelką wiedzę, albo należy uznawać wiedzę innych. Tym bardziej taką co do której osiągnięto naukowy konsens. >Teraz osiągnięto konsensus, a za jakiś czas może się to zmienić. Oczywiście, naukowy konsens podlega permanentnej weryfikacji, ale w kierunku doskonałości
>>Czasy Leonarda odeszły w przeszłość, dziś nikt nie może być mistrzem wszystkich wiedz >Problem pojawia się tam gdzie nie ma wiedzy, tylko przypuszczenia. Czyli... 100 % nauk przyrodniczych w tym medycyna.
>>Co to znaczy grube? >>Co to znaczy chore? >No to chyba wiadomo. Nie. Modelka ma 20 kg niedowagi i ogranicza jedzenie bo jest gruba. Chorób może być całe mnóstwo w tym przenoszonych z pokolenia na pokolenie i należałoby uznać że zboczeniem jest pożądanie kobiety/mężczyzny obarczonego prawdopodobieństwem dziedziczenia wady wzroku...
Nadwaga nie świadczy o chorobie, tym bardziej o ryzyku dziedziczenia jakichś wad
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Problem pojawia się tam gdzie nie ma wiedzy, tylko przypuszczenia.> Czyli... 100 % nauk przyrodniczych w tym medycyna.Tak, ale o co chodzi w medycynie? Nie jest ważne jak się wytłumaczy pewne zależności, a liczy się jedynie to co nam one dają. Liczą się praktyczne modele, które umożliwiają wyleczenie i pod tym względem medycyna jest skuteczna w porównaniu do braku medycyny. Jeśli jednak chodzi o samą wiedzę to jeszcze dużo musi się zmienić, bo nie znamy przyczyn, ani nie potrafimy leczyć chorób cywilizacyjnych, autoimmunologicznych, wielu postaci raka, a nawet prostego przeziębienia, które nieleczone trwa tydzień, a leczone 7 dni. Modele medyczne są raczej dość falsyfikowalne. W psychologii jednak nie ma możliwości prostej falsyfikacji. To nic innego jak zbiór różnych podejść filozoficznych, które w dodatku są płytkie i wzajemnie sprzeczne. Nie mówię już nawet o ewolucji, która jest dla wielu podobnym wytrychem jak Bóg. Otóż bierzemy sobie obserwację np patrzymy na przystosowanie jakiegoś organizmu i szukamy wyjaśnienia przez pryzmat ewolucji "ślimak ma rogi, ponieważ dawały one to i to". Teista - kreacjonista może sobie wyjaśnić to samo przez pryzmat Boga stwórcy, który stworzył ślimakowi rogi w jakimś konkretnym celu. Tylko, że właśnie wiele rzeczy jest bez celu, a człowiek ma zdolność do tworzenia wyjaśnień i modeli, które są błędne, wyglądają przekonująco, a brak możliwości falsyfikacji umacnia wiarę w to, że są to prawdy absolutne (lub przynajmniej mocne fakty w rozumieniu intersubiektywnym). Jan Bednarski właśnie patrzy przez pryzmat ewolucji, pojęcie zdrowia przypisując prokreacji i normom wynikającym ze średnich ludzkich cech. Psychoterapeuta pracujący w nurcie gestalt patrzy przez pryzmat modeli tworzących tę ideę, która staje się takim meta-modelem i jego filtrem patrzenia na świat. Niektórzy patrzą przez pryzmat wolnej woli i np wolnego rynku, inni przez pryzmat socjalistycznych idei, jeszcze inny psychoterapeuta patrzy przez pryzmat np teorii psychodynamicznych, jeszcze inny poznawczo-behawioralnych, ktoś inny przez pryzmat swojej religii, lub swoich urojeń (np krystkonizmu). Uważam, że człowiek mądry nie widzi świata przez pryzmat żadnej z tych teorii, choć potrafi je oczywiście przymierzyć tak jak garnitur, a następnie schować do szafy i przymierzyć inny. Z mojej perspektywy każda taka idea jest alternatywnym punktem widzenia, na który patrzę z perspektywy możliwości wyboru której z nich i oczywiście nie wybieram żadnej, nie dając jej wiary. Na wyznawców poszczególnych idei patrzę jak na kosmitów, którzy są zdalnie sterowani przez cudze myślokształty  Przez pewien długi czas myślałem, że trzeba będzie sobie wybrać jakąś konkretną ideę lub stworzyć własną żeby mieć stały, spójny światopogląd. Uczono mnie, że wiara jest cnotą, że niezachwiane przekonania i pewność siebie (rozumiana jako pewność tych przekonań) to coś dobrego i niezbędnego. Wierzyłem, że jestem jakimś "ja", które wybiera, ale i ten model (aprioryczny dogmat będący założeniem metafizycznym) odrzuciłem. Przywiązanie się do jakiegoś konkretnego modelu narzuca określoną ścieżkę myślenia, określony wynik przemyśleń, co jest mentalnym zniewoleniem i pułapką wiary, która daje człowiekowi iluzję poznania rzeczywistości i tworzy strefę komfortu. Tak, wiem, że u ludzi będących "na usługach" społecznych myślokształtów takie posty jak ten mogą wywoływać niepokój, a to o czym piszę może im się kojarzyć z uczuciem pustki wewnętrznej i zamachem na nich samych. Żeby przed tym uciec tworzą sobie zameczek na piasku zbudowany z wiary w jakieś idee, modele imitujące wyjaśnienia przyczynowe, imitujące sens, umacniające wiarę w bycie mitycznym "ja" z "wolną wolą", który podlega jakimś prawdom absolutnym. Najłatwiej jest się podpiąć pod jakąś istniejącą ideę, uwierzyć wiodącym autorytetom (którzy zmieniają się wraz z nową wiedzą). O ile modele wynikające z badań, potwierdzające się w rzeczywistości roboczo wierzę, to jednak założeniom metafizycznym i cudzym wydumanym teoriom nie jestem w stanie dać wiary.
|
|
| | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) |
>>>Co to znaczy grube? >>>Co to znaczy chore? >>No to chyba wiadomo. >Nie. Modelka ma 20 kg niedowagi i ogranicza jedzenie bo jest gruba.
Nie mam anoreksji żeby pisząc gruba mieć na myśli 20 kg niedowagi. Prędzej ok 20 kg nadwagi. Wg lekarzy medycyny taka dziewczyna powinna schudnąć i zgodnie ze zdobytą praktyczną wiedzą jest chora. W niektórych przypadkach chodzi tylko o czynniki fizjologiczne, w innych problem dotyczy też psychiki, samooceny, uczuć i moralności. W każdym razie każda normalna kobieta mająca nadwagę źle się z tym czuje i dąży do schudnięcia. Poza tym wiadomo co trzeba zrobić aby schudnąć. Kiedy facet przychodzi do terapeuty i mówi, że podobają mu się takie kobiety i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą, co nie daje mu szansy na miłość, to dobry terapeuta powinien zacząć od zaklasyfikowania tego jako choroby/zboczenia, a następnie zacząć proces leczenia. Skoro nie da się zmienić preferencji, bo nie ma jeszcze na to metod, to należałoby pomóc klientowi w znalezieniu sposobu na pogodzenie się z samotnością w kontekście związku miłosnego. I to są oczywistości wynikające z logiki, wiadome nawet dla laika. Tymczasem "fachofcy" próbują narzucić klientowi swoje zdanie bez użycia argumentów, dodając do tego, że terapeuta nie może niczego narzucać klientowi. To zwyczajne zrzucanie odpowiedzialności na klienta i zakamuflowana próba narzucenia mu swoich poglądów. We wspomnianej sytuacji taktyką wielu "fachofców" jest dawanie sprzecznych komunikatów: "trzeba się z tym pogodzić i ufać prymitywnym preferencjom, zamiast logice i moralności, to nie choroba ani nic złego, niczego ci nie narzucam, to twoja odpowiedzialność co z tym zrobisz, złe są twoje myśli, poglądy, sumienie, bo blokują naturalny popęd, ple, ple, ple". To byłoby nawet śmieszne, gdyby nie to, że jest przerażające.
A jednak jak się okazuje w praktyce można się pogodzić z samotnością i nauczyć się ignorować złe emocje, złe "wdruki" w psychikę. I wcale nie ma tu specjalnych metod, poza odrzuceniem kilku społecznych memów, głównie tego o sensie życia, o posiadaniu wolnej woli, byciu w 100% odpowiedzialnym za swoje życie, o realizacji marzeń i byciu jednym spójnym "mną", który ma jasny światopogląd, sprecyzowane cele itd. To jest aż za proste, ale nie daje uczucia spełnienia (narkotyku, strefy komfortu), a jedynie spokój i luz (pewnie rynkowo to nieatrakcyjny towar, który docenia się to jedynie po przejściu stanu, w którym samo istnienie było największym koszmarem). Gdyby ludzie stosowali tak łatwe rozwiązania, to terapeuci przestaliby być potrzebni i nie zarobiliby kasy.
Z resztą możesz dostrzec, że większość potrzeb jest sztucznie generowana za pomocą odwoływania się do "ja", przedstawionego modelu imitującego prawdę i pojęcia sensu, które jest narzucone jednostce. Tak działają religie, reklama, rynek, a nawet inni ludzie w ten sposób uzależniają nas od siebie emocjonalnie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) |
>Nie mam anoreksji żeby pisząc gruba mieć na myśli 20 kg niedowagi. Prędzej ok 20 kg nadwagi. Wg lekarzy medycyny taka dziewczyna powinna schudnąć i zgodnie ze zdobytą praktyczną wiedzą jest chora. W niektórych przypadkach chodzi tylko o czynniki fizjologiczne, w innych problem dotyczy też psychiki, samooceny, uczuć i moralności.
Samooceny? Znam kobiety które z półcetnarem nadwagi mają świetną samoocenę, u mężczyzn nawet cetnar na zawartość kufla nie wpływa Uczuć? Moralności??? A co ma nadwaga do moralności? >W każdym razie każda normalna kobieta mająca nadwagę źle się z tym czuje i dąży do schudnięcia. Użycie słów "każda" i "normalna" jest mocno przesadzone
>Poza tym wiadomo co trzeba zrobić aby schudnąć. Kiedy facet przychodzi do terapeuty i mówi, że podobają mu się takie kobiety i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą, co nie daje mu szansy na miłość, to dobry terapeuta powinien zacząć od zaklasyfikowania tego jako choroby/zboczenia,
Bzdura. Dla mnie niezrozumiałe (co nie znaczy że zboczone!) jest uzależnianie oceny drugiego człowieka wyłącznie od jednej cechy wyglądu. Może ktoś tak robi, ja tego nie oceniam, ale nie rozumiem. BB jest i tak tylko jedna.
"Chłop nie pies na kości się nie rzuca"
> a następnie zacząć proces leczenia. A to już mocno przesadziłeś, jeśli kobiecie podoba się misiaczek, lub mężczyźnie rubensowskie kształty to nie ma powodu do leczenia (poza tym z wiekiem się przybiera na wadze, a mądra fascynacja pozostaje)
>Skoro nie da się zmienić preferencji, bo nie ma jeszcze na to metod, to należałoby pomóc klientowi w znalezieniu sposobu na pogodzenie się z samotnością w kontekście związku miłosnego. ??? Lubi grube, niech sobie taką zajdzie! >I to są oczywistości wynikające z logiki, wiadome nawet dla laika. Nie dostrzegam tej "logiki"
>Z resztą możesz dostrzec, że większość potrzeb jest sztucznie generowana za pomocą odwoływania się do "ja", przedstawionego modelu imitującego prawdę Nie znam się na generowaniu potrzeb przez innych. Mam wrażenie że sam swoje potrzeby określam
Znam fascynujących ludzi w tym seksowne kobiety nawet o pewnym stopniu widocznego fizycznego upośledzenia. Cóż, mam swoje lata i nauczyłem się cenić w drugim człowieku to co ma w głowie i w sercu.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Samooceny?Tak, wtedy takie kobiety zajadają stresy, co można porównać do uzależnienia od narkotyków. > Znam kobiety które z półcetnarem nadwagi mają świetną samoocenę, u mężczyzn nawet cetnar na zawartość kufla nie wpływa1. To kogo znasz nie jest argumentem w dyskusji, bo to nie grupa reprezentatywna. 2. To jakie ktoś sprawia wrażenie i co mówi nie świadczy o tym jak jest w rzeczywistości (uśmiech na zewnątrz, a depresja wewnątrz to częsta sprawa). 3. U mężczyzn jest inaczej, ale kobiety są przeczulone na punkcie tłuszczu i wagi. > Uczuć?Uzależnienie od jedzenia działa na emocje jak narkotyki, a sama nadwaga wpływa negatywnie na hipokamp. Poza tym osoby z nadwagą/otyłością mają zmiany w ciele migdałowatym i korze przedczołowej. > Moralności??? A co ma nadwaga do moralności?To samo co ćpanie narkotyków i inne przejawy niedbania o swoje zdrowie. > >W każdym razie każda normalna kobieta mająca nadwagę źle się z tym czuje i dąży do schudnięcia.> Użycie słów "każda" i "normalna" jest mocno przesadzoneNie jest. > >Poza tym wiadomo co trzeba zrobić aby schudnąć. Kiedy facet przychodzi do terapeuty i mówi, że podobają mu się takie kobiety i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą, co nie daje mu szansy na miłość, to dobry terapeuta powinien zacząć od zaklasyfikowania tego jako choroby/zboczenia,> Bzdura.No nie bzdura, bo wiadomo co trzeba zrobić żeby schudnąć. Są oczywiście przypadki chorób, przez które niektóre osoby po prostu nie mogą schudnąć, ale upodobanie do choroby to zboczenie i choroba. A takie przypadki, że ktoś jest gruby z winy innej choroby to w dzisiejszych czasach marginalny przypadek. Epidemia nadwagi i otyłości jest jakoś dziwnie skorelowana z większym dostępem do pożywienia i brakiem ruchu  Czy to moralne, że ktoś jest gruby i się obżera, podczas gdy inni ludzie cierpią na głód? Czy jedzenie mięsa w ilościach większych niż potrzeba do przeżycia można uznać za moralne? Jakby nie było mówimy wtedy o zabijaniu zwierząt dla przyjemności. Jak nie mięso to sól i cukier, czyli jakby nie było narkotyki. Skoro ktoś nie panuje nad tym, to jest duże ryzyko, że nie panuje też nad innymi rzeczami. > Dla mnie niezrozumiałe (co nie znaczy że zboczone!) jest uzależnianie oceny drugiego człowieka wyłącznie od jednej cechy wyglądu. Może ktoś tak robi, ja tego nie oceniam, ale nie rozumiem.Spłycasz sprawę do wyglądu, a to tak jakbyś powiedział, że ludzie nie szanują alkoholików ze względu na ich czerwone nosy. > BB jest i tak tylko jedna.Co to jest BB? Big bang?  > "Chłop nie pies na kości się nie rzuca"Taa, a dobry gospodarz musi trzymać konia pod dachem  > > a następnie zacząć proces leczenia.> A to już mocno przesadziłeś, jeśli kobiecie podoba się misiaczek, lub mężczyźnie rubensowskie kształty to nie ma powodu do leczenia (poza tym z wiekiem się przybiera na wadze, a mądra fascynacja pozostaje)Jeśli kobiecie podoba się alkoholik i narkoman, a mężczyźnie alkoholiczka i narkomanka to nie ma powodu do leczenia? > >Skoro nie da się zmienić preferencji, bo nie ma jeszcze na to metod, to należałoby pomóc klientowi w znalezieniu sposobu na pogodzenie się z samotnością w kontekście związku miłosnego.> ??? Lubi grube, niech sobie taką zajdzie!Lubi narkomanki to niech sobie taką znajdzie? Lubi chore na raka to niech mówi swojej kobiecie, że ma nie zdrowieć? > >I to są oczywistości wynikające z logiki, wiadome nawet dla laika.> Nie dostrzegam tej "logiki"Jakoś niespecjalnie mnie to dziwi  > Nie znam się na generowaniu potrzeb przez innych. Mam wrażenie że sam swoje potrzeby określamIdealną manipulacją jest taka, w której osoba manipulowana nie wie, że jest manipulowana i myśli, że sama wybiera. > Znam fascynujących ludzi w tym seksowne kobiety nawet o pewnym stopniu widocznego fizycznego upośledzenia. Cóż, mam swoje lata i nauczyłem się cenić w drugim człowieku to co ma w głowie i w sercu.W głowie popsuty hipokamp, ciało migdałowate i kora przedczołowa, a w sercu chyba jeszcze gorzej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > >Samooceny?> Tak, wtedy takie kobiety zajadają stresy, co można porównać do uzależnienia od narkotyków.> >Znam kobiety które z półcetnarem nadwagi mają świetną samoocenę, u mężczyzn nawet cetnar na zawartość kufla nie wpływa> 1. To kogo znasz nie jest argumentem w dyskusji, bo to nie grupa reprezentatywna.To przedstaw badania na reprezentatywnej grupie > >Moralności??? A co ma nadwaga do moralności?> To samo co ćpanie narkotyków i inne przejawy niedbania o swoje zdrowie.Znam gorsze działania na swoje zdrowie niż nadwaga i jakoś nie widzę zależności z moralnością. Lubię piwo, śliwowicę i cygara. Jestem niemoralny? > >>W każdym razie każda normalna kobieta mająca nadwagę źle się z tym czuje i dąży do schudnięcia.> >Użycie słów "każda" i "normalna" jest mocno przesadzone> Nie jest.Jakiś dowód? > >>Poza tym wiadomo co trzeba zrobić aby schudnąć. Kiedy facet przychodzi do terapeuty i mówi, że podobają mu się takie kobiety i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą, co nie daje mu szansy na miłość, to dobry terapeuta powinien zacząć od zaklasyfikowania tego jako choroby/zboczenia,> >Bzdura.> No nie bzdura, bo wiadomo co trzeba zrobić żeby schudnąć. Są oczywiście przypadki chorób, przez które niektóre osoby po prostu nie mogą schudnąć, ale upodobanie do choroby to zboczenie i choroba.Facet o którym piszesz jest ***, ale nie dlatego, że podobają mu się kobiety otyłe, ale dlatego, że przy doborze partnerki patrzy tylko na jedną (mało istotną i eliminowalną) cechę. *** może chory, a może głupi Niedługo dojdziesz do wniosku, że każdy facet któremu podoba się inna kobieta niż Paulina Porizkova jest zboczeńcem, a Porizkova też Ci się pewnie nie podoba bo za stara na Ciebie > >BB jest i tak tylko jedna.> Co to jest BB? Big bang? Test na przynależność do pokolenia. Teraz trudno Ci będzie kogokolwiek przekonać, że jesteś w poważnym wieku  Brigitte Bardot. Jedna z największych i najpiękniejszych gwiazd w historii kina Inny przykład:  Piękna? Z pewnością. Zdjęcie z 1947. > >A to już mocno przesadziłeś, jeśli kobiecie podoba się misiaczek, lub mężczyźnie rubensowskie kształty to nie ma powodu do leczenia (poza tym z wiekiem się przybiera na wadze, a mądra fascynacja pozostaje)> Jeśli kobiecie podoba się alkoholik i narkoman, a mężczyźnie alkoholiczka i narkomanka to nie ma powodu do leczenia?Jest powód do leczenia narkomana a nie kogoś kto się nim interesuje > >??? Lubi grube, niech sobie taką zajdzie!> Lubi narkomanki to niech sobie taką znajdzie?Ty serio nie widzisz różnicy między człowiekiem z 10 kg nadwagą a narkomanem? Kawa, piwo, komp, alkohol, mieszkanie w Żywcu, jazda samochodem, papierosy... Życie to śmiertelna choroba > Lubi chore na raka to niech mówi swojej kobiecie, że ma nie zdrowieć?Jeśli była jego partnerką, kiedy była zdrowa, jest jego partnerką w chorobie. Podobnie w starości. > >Nie dostrzegam tej "logiki"> Jakoś niespecjalnie mnie to dziwi Nie sil się na złośliwość, tym mnie nie przekonasz. > >Znam fascynujących ludzi w tym seksowne kobiety nawet o pewnym stopniu widocznego fizycznego upośledzenia. Cóż, mam swoje lata i nauczyłem się cenić w drugim człowieku to co ma w głowie i w sercu.> W głowie popsuty hipokamp, ciało migdałowate i kora przedczołowa, a w sercu chyba jeszcze gorzej.W głowie inteligencja i poczucie humoru, a w sercu siła do walki z wszelkimi przeciwnościami losu i gotowość do pomocy przyjaciołom bez względu na koszta. W oczach bystrość, autoironia, ciepło i śmiałość spojrzenia. Pół cetnara nadwagi, nie jest wadą przy takich zaletach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Prosisz mnie o dowody na powszechnie znane fakty jak np korelacja nadwagi z niską samooceną kobiet (no tutaj to zabłysnąłeś znajomością kobiet, skoro i te szczupłe mają bardzo często kompleksy na punkcie urojonego tłuszczu). Prosisz mnie o dowody na to, że każda normalna kobieta źle się czuje z nadwagą i dąży do schudnięcia. Musielibyśmy tu wejść w definicję normalności i ustalić o jakiej nadwadze mówimy. Tego pierwszego mi się zwyczajnie nie chce, a co do drugiego piszesz o "pół cetnara nadwagi", czyli 25 kg, ja pisałem o przykładowych 20 kg kiedy pytałeś o to co to znaczy "gruba". Potem ni z gruchy, ni z pietruchy wyjeżdżasz z 10 kg nadwagi (czego często nawet nie widać, więc taka kobieta nie jest gruba) i przykładem Brigitte Bardot, która nie była gruba. > Znam gorsze działania na swoje zdrowie niż nadwaga i jakoś nie widzę zależności z moralnością. Lubię piwo, śliwowicę i cygara. Jestem niemoralny?Że lubisz to jeszcze nic nie znaczy. Jedni lubią piwo i sobie je piją co jakiś czas, a inni lubią piwo i stają się alkoholikami. Czy jesteś niemoralny nie mogę ocenić i nie ma to większego znaczenia dla tej dyskusji. Szczególnie, że nikogo nie chcę obrażać personalnie i pisząc to w dużej mierze "obrażam" sam siebie. > Facet o którym piszesz jest ***, ale nie dlatego, że podobają mu się kobiety otyłe,> ale dlatego, że przy doborze partnerki patrzy tylko na jedną (mało istotną i eliminowalną) cechę.> *** może chory, a może głupiA czy mógłbym Cię łaskawie prosić o czytanie moich postów ze zrozumieniem? Nie wiem gdzie wyczytałeś, że patrzy tylko na jedną cechę. Pisałem o sytuacji, w której ktoś lubi spaghetti z mięsem i sprawia mu to największą przyjemność w życiu, a smak tego spaghetti jest szczytem doznań estetycznych i smakowych. Okazuje się, że mięso jest w tym przypadku złe i trzeba jeść spaghetti z samych warzyw. Czynnikiem różniącym obie potrawy pozornie wydaje się samo mięso, ale spaghetti z mięsem i bezmięsne to dwie różne potrawy, które zupełnie inaczej smakują. Owemu smakoszowi nie chodzi więc o samo mięso, które swoją drogą nieobrobione i nieprzyprawione smakowo jest niedobre. Nie zadowoli się samą bazylią i pomidorami, choć te składniki też są niezbędne i też stanowią o wartości potrawy. Problemem jest mięso, więc to na nim trzeba się skupić żeby opisać sytuację. Przekonwertuj sobie teraz moją metaforę na sytuację, o której piszemy. Do wyboru jest tylko zjeść potrawę, którą się lubi, lub nie jeść (sorry, tu wyszła niedokładność mojej metafory, bo bez jedzenia nie można się obejść, a z brakiem miłości można się pogodzić, ale mam nadzieję, że już rozumiesz o co chodzi). > Niedługo dojdziesz do wniosku, że każdy facet któremu podoba się inna kobieta niż Paulina Porizkova jest zboczeńcem, a Porizkova też Ci się pewnie nie podoba bo za stara na CiebieNie dojdę do takiego wniosku, więc argument jest nietrafiony. > Test na przynależność do pokolenia. Teraz trudno Ci będzie kogokolwiek przekonać, że jesteś w poważnym wieku  Argument z wieku podchodzi już pod dyskryminację  > Inny przykład:> Piękna?> Z pewnością.> Zdjęcie z 1947.Piękno nie jest obiektywną wartością. Dla mnie jest przeciętna. > >Jeśli kobiecie podoba się alkoholik i narkoman, a mężczyźnie alkoholiczka i narkomanka to nie ma powodu do leczenia?> Jest powód do leczenia narkomana a nie kogoś kto się nim interesujeJeśli kobiecie podoba się inteligentny, przystojny facet z poczuciem humoru, który jest przy okazji narkomanem, to faktycznie problem jest tylko po jego stronie. Natomiast jeśli kobiecie podobają się tylko narkomani, którzy są inteligentni, mają poczucie humoru i są przystojni, to już jest to analogiczny problem. > Ty serio nie widzisz różnicy między człowiekiem z 10 kg nadwagą a narkomanem?Nie pisaliśmy o 10 kg nadwagi. > Kawa, piwo, komp, alkohol, mieszkanie w Żywcu, jazda samochodem, papierosy... Życie to śmiertelna chorobaDlatego trzeba o nie dbać, żeby nie spędzić swojego życia w szpitalu na własne życzenie. Oczywiście pomijam wypadki i losowe choroby. > >Lubi chore na raka to niech mówi swojej kobiecie, że ma nie zdrowieć?> Jeśli była jego partnerką, kiedy była zdrowa, jest jego partnerką w chorobie.> Podobnie w starości.No, ale tu pisaliśmy o upodobaniu do grubych kobiet, czyli chorych, a szczupłe, czyli zdrowe takiej osobie się nie podobają pod kątem seksualnym, bo pod estetycznym mogą. Jednak miłość do kobiety wyklucza pragnienie żeby była gruba, bo zawiera pragnienie żeby była zdrowa, a to spowoduje, że nie będzie to już ta kobieta - atrakcyjna seksualnie, czująca się atrakcyjnie w oczach partnera. > >>Nie dostrzegam tej "logiki"> >Jakoś niespecjalnie mnie to dziwi > Nie sil się na złośliwość, tym mnie nie przekonasz.Tak jak Ty mnie swoim abstrahowaniem od tematu i przechodzeniem do wątków pobocznych, ani zmianą tez, o których dyskutujemy. > W głowie inteligencja i poczucie humoru, a w sercu siła do walki z wszelkimi przeciwnościami losu i gotowość do pomocy przyjaciołom bez względu na koszta. W oczach bystrość, autoironia, ciepło i śmiałość spojrzenia.> Pół cetnara nadwagi, nie jest wadą przy takich zaletach.Rozumiem, że alkoholizm też nie? Reszta cech to już kwestie indywidualne. Przypominam, że dyskutujemy o fachowości "specjalistów" od psychologii i seksuologii na podstawie konkretnego przykładu, żeby podważyć lub utrzymać w mocy stwierdzenie, które mówi, że można się powołać na ich autorytet i nie użyć innych argumentów. I ja akurat uważam, że autorytetami można się podetrzeć i spuścić wodę, nawet jeśli w tytułowym problemie mają rację wynikającą z argumentacji. Sama argumentacja jest istotna.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > Prosisz mnie o dowody na powszechnie znane fakty jak np korelacja nadwagi z niską samooceną kobiet (no tutaj to zabłysnąłeś znajomością kobiet, skoro i te szczupłe mają bardzo często kompleksy na punkcie urojonego tłuszczu).Tak. Proszę o dowody. Znam kraje,w których nadwaga jest (niestety - tu się z Tobą zgadzam!! tak powszechna, że nie robi na nikim wrażenia) > Prosisz mnie o dowody na to, że każda normalna kobieta źle się czuje z nadwagą i dąży do schudnięcia.Tak. Proszę o dowody. O statystyki > Musielibyśmy tu wejść w definicję normalności i ustalić o jakiej nadwadze mówimy.O definicję już pytałem. > >Facet o którym piszesz jest ***, ale nie dlatego, że podobają mu się kobiety otyłe,> >ale dlatego, że przy doborze partnerki patrzy tylko na jedną (mało istotną i eliminowalną) cechę.> > *** może chory, a może głupi> A czy mógłbym Cię łaskawie prosić o czytanie moich postów ze zrozumieniem? Nie wiem gdzie wyczytałeś, że patrzy tylko na jedną cechę. Cytat:Kiedy facet przychodzi do terapeuty i mówi, że podobają mu się takie kobiety i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą, co nie daje mu szansy na miłość, > >Test na przynależność do pokolenia. Teraz trudno Ci będzie kogokolwiek przekonać, że jesteś w poważnym wieku  > Argument z wieku podchodzi już pod dyskryminację  Nie, ale moje życiowe doświadczenie uczy, że młodzieńcom bardziej zależy na kobiecej urodzie niż poważnym mężczyznom > Piękno nie jest obiektywną wartością. Dla mnie jest przeciętna.a dziś? pl.wikipedia.org/wiki/Danuta_SzaflarskaNiedawno skończyła 101 lat > >Ty serio nie widzisz różnicy między człowiekiem z 10 kg nadwagą a narkomanem?> Nie pisaliśmy o 10 kg nadwagi.> >Kawa, piwo, komp, alkohol, mieszkanie w Żywcu, jazda samochodem, papierosy... Życie to śmiertelna choroba> Dlatego trzeba o nie dbać, żeby nie spędzić swojego życia w szpitalu na własne życzenie.Owszem i dlatego należy się też bronić przed nadwagą! Stanowczo masz rację! Ale nie masz racji twierdząc że mężczyzna któremu podoba się krąglejsza kobieta jest zboczony, nie masz racji sugerując że będzie rodziła chore dzieci, nie masz racji twierdząc że, częściej usuwa ciążę i nie masz racji widząc powszechną niską samoocenę
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Tak. Proszę o dowody. Znam kraje,w których nadwaga jest (niestety - tu się z Tobą zgadzam!! tak powszechna, że nie robi na nikim wrażenia)Ok, pisząc o innych krajach masz rację, a ja miałem na myśli Polskę. > >Prosisz mnie o dowody na to, że każda normalna kobieta źle się czuje z nadwagą i dąży do schudnięcia.> Tak. Proszę o dowody. O statystykiA to już nie kwestia statystyk. Jeśli ze statystyk wyjdzie, że większość kobiet nie dąży do schudnięcia mimo nadwagi, to znaczy, że większość jest nienormalna. > >A czy mógłbym Cię łaskawie prosić o czytanie moich postów ze zrozumieniem? Nie wiem gdzie wyczytałeś, że patrzy tylko na jedną cechę.> Cytat:Kiedy facet przychodzi do terapeuty i mówi, że podobają mu się takie kobiety i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą, co nie daje mu szansy na miłość, No i możesz mi powiedzieć jakim cudem wyciągnąłeś z tego swoją nadinterpretację, że chodzi o jedną cechę? To tak jakby powiedzieć, że gejowi chodzi tylko o to żeby jego partner był facetem  > >Argument z wieku podchodzi już pod dyskryminację  > Nie, ale moje życiowe doświadczenie uczy, że młodzieńcom bardziej zależy na kobiecej urodzie niż poważnym mężczyznomAleż ja nie piszę o zależeniu na kobiecej urodzie, tylko na tym żeby kobieta była dla mężczyzny pociągająca seksualnie. Czy mógłbyś się związać z kobietą, która w ogóle Cię nie pociąga? Jeśli odpowiesz, że tak to następnym zadanym pytaniem byłoby to czy przeszkadzałoby Ci gdyby zmieniła płeć. > >Piękno nie jest obiektywną wartością. Dla mnie jest przeciętna.> a dziś?> pl.wikipedia.org/wiki/Danuta_Szaflarska> Niedawno skończyła 101 latI co to ma wspólnego z tematem?  > >Dlatego trzeba o nie dbać, żeby nie spędzić swojego życia w szpitalu na własne życzenie.> Owszem i dlatego należy się też bronić przed nadwagą! Stanowczo masz rację!> Ale nie masz racji twierdząc że mężczyzna któremu podoba się krąglejsza kobieta jest zboczony,Albo, albo. Skoro trzeba się bronić przed nadwagą i wiadomo jak, to upodobanie do kobiet z nadwagą jest chorobą, gdyż będzie ona (jeśli jest zdrowa psychicznie) dążyć do schudnięcia, czyli stanu, w którym nie będzie się podobała temu mężczyźnie. > nie masz racji sugerując że będzie rodziła chore dzieci,Jest zwiększone ryzyko, niekoniecznie musi urodzić chore. > nie masz racji twierdząc że, częściej usuwa ciążęTego nie twierdziłem. Chodziło mi o poronienia wynikające z powikłań. > i nie masz racji widząc powszechną niską samoocenęCo do kobiet w Polsce zdecydowanie mam rację. Wiele kobiet czuje się grubo mając np 165 cm 60 kg.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > >Tak. Proszę o dowody. Znam kraje,w których nadwaga jest (niestety - tu się z Tobą zgadzam!! tak powszechna, że nie robi na nikim wrażenia)> Ok, pisząc o innych krajach masz rację, a ja miałem na myśli Polskę.Więc proszę o polskie statystyki > >>Prosisz mnie o dowody na to, że każda normalna kobieta źle się czuje z nadwagą i dąży do schudnięcia.> >Tak. Proszę o dowody. O statystyki> A to już nie kwestia statystyk. Jeśli ze statystyk wyjdzie, że większość kobiet nie dąży do schudnięcia mimo nadwagi, to znaczy, że większość jest nienormalna.To znaczy, że źle zdefiniowałeś "normę" > >>A czy mógłbym Cię łaskawie prosić o czytanie moich postów ze zrozumieniem? Nie wiem gdzie wyczytałeś, że patrzy tylko na jedną cechę.> > Cytat:Kiedy facet przychodzi do terapeuty i mówi, że podobają mu się takie kobiety i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą, co nie daje mu szansy na miłość, > No i możesz mi powiedzieć jakim cudem wyciągnąłeś z tego swoją nadinterpretację, że chodzi o jedną cechę? To tak jakby powiedzieć, że gejowi chodzi tylko o to żeby jego partner był facetem "i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą," To oznacza, że kryterium jest tylko jedna cecha > >>Dlatego trzeba o nie dbać, żeby nie spędzić swojego życia w szpitalu na własne życzenie.> >Owszem i dlatego należy się też bronić przed nadwagą! Stanowczo masz rację!> >Ale nie masz racji twierdząc że mężczyzna któremu podoba się krąglejsza kobieta jest zboczony,> Albo, albo. Skoro trzeba się bronić przed nadwagą i wiadomo jak, to upodobanie do kobiet z nadwagą jest chorobą, gdyż będzie ona (jeśli jest zdrowa psychicznie) dążyć do schudnięcia, czyli stanu, w którym nie będzie się podobała temu mężczyźnie.Czyli jest chorobą upodobanie do kobiet: z dużą wadą wzroku, chorym kręgosłupem, palących papierosy.... > >nie masz racji sugerując że będzie rodziła chore dzieci,> Jest zwiększone ryzyko, niekoniecznie musi urodzić chore.Wskaż to ryzyko naukowymi publikacjami > >nie masz racji twierdząc że, częściej usuwa ciążę> Tego nie twierdziłem. Chodziło mi o poronienia wynikające z powikłań. Cytat:Były kiedyś czasy, w których grubsze kobiety po prostu przeżywały ciążę. Czytaj własne słowa. > >i nie masz racji widząc powszechną niską samoocenę> Co do kobiet w Polsce zdecydowanie mam rację. Wiele kobiet czuje się grubo mając np 165 cm 60 kg.Więc proszę o polskie statystyki
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Człowieku, nie chce mi się z Tobą dyskutować, bo masz podstawowe braki w logicznym rozumowaniu.
>"i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą," >To oznacza, że kryterium jest tylko jedna cecha
Popatrz na to co sam napisałeś. Analogicznie: "i nie wyobraża sobie związku z facetem". To oznacza, że kryterium jest tylko jedna cecha (płeć)? Naprawdę czytanie ze zrozumieniem nie boli.
>Czyli jest chorobą upodobanie do kobiet: z dużą wadą wzroku, chorym kręgosłupem, palących papierosy....
Tak. Natomiast związanie się z kobietą pomimo tego, że ma wadę wzroku, chory kręgosłup, nadwagę, pali papierosy jest normalne, ale takiej osobie zależy na tym żeby partnerka nie paliła, była szczupła itd.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Człowieku, nie chce mi się z Tobą dyskutować, bo masz podstawowe braki w logicznym rozumowaniu. Więc proszę o polskie statystyki
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Najpierw naucz się czytać ze zrozumieniem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Najpierw naucz się czytać ze zrozumieniem.
Nie obawiaj się. Statystyki łatwo się czyta , tylko je podaj, poradzę sobie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > "i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą,"To też łatwo się czyta, a sobie nie poradziłeś, więc wybacz, ale nie ufam Ci w tej kwestii  Swoją drogą to niepotrzebnie zeszliśmy na wątki poboczne. Powracam więc do wcześniejszej tezy: psycholodzy i seksuolodzy nie są żadnym autorytetem, skoro tak oczywiste zboczenie jak upodobanie do grubych kobiet (ok 20 kg nadwagi) nie jest wg nich zboczeniem, ani chorobą. Jednocześnie te same osoby mówią, że niemożliwa jest zmiana takiego zboczenia na prawidłowe upodobania, ani pogodzenie się z samotnością. De facto istnieje wyjście z takiej sytuacji i jest to pogodzenie się z samotnością i nauczenie się ignorowania uczuć i w takiej sytuacji potraktowania ich jako chorobę. Czyli argument z autorytetu się w tym przypadku zdecydowanie nie sprawdza i Jana Bednarskiego trzeba przekonać w inny (merytoryczny) sposób, np przedstawiając mu czym jest definicja i czemu służy i poszerzając jego spojrzenie, które wychodzi z dogmatu dotyczącego uznania prokreacji za sens, któremu wszyscy muszą podlegać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) |
>Nie pisaliśmy o 10 kg nadwagi. Piszesz o "nadwadze". Nadwaga to tylko nadmiar kilogramów, niekoniecznie związany z nadmiarem tkanki tłuszczowej. Może chodziło Ci o "otyłość"?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Pisałem o "grubych" kobietach. Szarley pisał o 10 kg nadwagi żeby zrelatywizować temat, choć w innych miejscach pisał o "połowie cetnara" nadwagi...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) | >Pisałem o "grubych" kobietach. Szarley pisał o 10 kg nadwagi żeby zrelatywizować temat, choć w innych miejscach pisał o "połowie cetnara" nadwagi... Dla jednego "gruba" to 10 kg za dużo, dla drugiego pół cetnara lub więcej, a ktoś inny uważa, że kobieta z niedowagą 5 kg jest za gruba. Zdefiniuj zatem "grubość".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Powiedzmy, że chodzi o okolice pierwszego stopnia otyłości. Mniej to lekka nadwaga, czyli mówienie "grube" to przesada, a więcej to bardzo grube.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Lilly Amina (4723 punktów) | >Powiedzmy, że chodzi o okolice pierwszego stopnia otyłości. Mniej to lekka nadwaga, czyli mówienie "grube" to przesada, a więcej to bardzo grube. Aha. Czyli taka jest Twoja subiektywna definicja "grubości". Niech będzie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) | > W każdym razie każda normalna kobieta mająca nadwagę źle się z tym czuje i dąży do schudnięcia. Poza tym wiadomo co trzeba zrobić aby schudnąć. Kiedy facet przychodzi do terapeuty i mówi, że podobają mu się takie kobiety i nie wyobraża sobie związku ze szczupłą, co nie daje mu szansy na miłość, to dobry terapeuta powinien zacząć od zaklasyfikowania tego jako choroby/zboczenia, a następnie zacząć proces leczenia.No nie. Błagam Cię, po co Ty tak pleciesz bez sensu?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | A możesz mnie oświecić jak jest w tym przypadku z sensem?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Lilly Amina (4723 punktów) | > A możesz mnie oświecić jak jest w tym przypadku z sensem?  Z sensem jest tak: nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba i De gustibus... Jak ktoś lubi pulchne kobiety, to co Cię to, z przeproszeniem, obchodzi? Tobie nikt nie wytyka, że jesteś chory, bo np. lubisz brunetki, a blondynek nie (albo odwrotnie).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Ale ja nie pisałem o kwestii estetycznej. Tylko, że z lubieniem pulchnych kobiet jest trochę tak jak z lubieniem substancji psychoaktywnych i niezdrowego jedzenia. Człowiek chce z tym walczyć, zmienić to i słyszy, że "chorobą" jest próba zmiany. Dla mnie to kompletny absurd, który stawia w złym świetle tzw "specjalistów".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) | >Ale ja nie pisałem o kwestii estetycznej. Ale to jest kwestia estetyczna. >Tylko, że z lubieniem pulchnych kobiet jest trochę tak jak z lubieniem substancji psychoaktywnych i niezdrowego jedzenia. Przeginasz. >Człowiek chce z tym walczyć, zmienić to i słyszy, że "chorobą" jest próba zmiany. Dla mnie to kompletny absurd, który stawia w złym świetle tzw "specjalistów". No właśnie, dla Ciebie. Naprawdę masz jakiś problem... Bo wiesz, mnie zupełnie nie obchodzi, co kto lubi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Ale ja nie pisałem o kwestii estetycznej.> Ale to jest kwestia estetyczna.Estetyka to tylko jeden aspekt sytuacji i gdyby chodziło tylko o ten czynnik, to powiedziałbym, że takie kobiety są najlepsze  > >Tylko, że z lubieniem pulchnych kobiet jest trochę tak jak z lubieniem substancji psychoaktywnych i niezdrowego jedzenia.> Przeginasz.Dlaczego tak uważasz? Pomijając przypadki chorób i genetyki (stanowiących w dzisiejszych czasach rzadkie przyczyny otyłości) głównymi przyczynami są brak ruchu, nieodpowiednie odżywianie się (czasem błędy żywieniowe, bieda, a czasem zaburzenia odżywiania przypominające uzależnienie od substancji psychoaktywnych) i stres. Jeśli ktoś kocha taką kobietę, to powinno mu zależeć na tym żeby schudła (tzn ruszała się, byłą szczęśliwa i zdrowo się odżywiała). Więc w przypadku, który podałem jako przykład mówimy o chorobie, która uniemożliwia miłość. > >Człowiek chce z tym walczyć, zmienić to i słyszy, że "chorobą" jest próba zmiany. Dla mnie to kompletny absurd, który stawia w złym świetle tzw "specjalistów".> No właśnie, dla Ciebie. Naprawdę masz jakiś problem... Bo wiesz, mnie zupełnie nie obchodzi, co kto lubi.A obchodzi Cię co Ty lubisz? Co by było gdyby podobali Ci się tylko tacy mężczyźni - piwosze?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) | >Jeśli ktoś kocha taką kobietę, to powinno mu zależeć na tym żeby schudła (tzn ruszała się, byłą szczęśliwa i zdrowo się odżywiała). A jeśli jest otyła i szczęśliwa i nie chce schudnąć, to co zrobisz? Skrytykujesz? >A obchodzi Cię co Ty lubisz? Co by było gdyby podobali Ci się tylko tacy mężczyźni - piwosze? Obchodzi mnie wyłącznie to, co ja lubię. Odpowiedź na drugie pytanie brzmi: nie wiem, co by było. Mam rozmaite upodobania. Z pewnością nie wybieram, kierując się tylko jedną cechą. Staram się pilnować własnego nosa i ucieram go innym, gdy go wtykają w moje sprawy. A jak się coś krytykom nie podoba, niech nie patrzą.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | >>Jeśli ktoś kocha taką kobietę, to powinno mu zależeć na tym żeby schudła (tzn ruszała się, byłą szczęśliwa i zdrowo się odżywiała). >A jeśli jest otyła i szczęśliwa i nie chce schudnąć, to co zrobisz? Skrytykujesz?
Nie. Jej sprawa, a moja byłaby tylko gdybym był z taką kobietą w związku, ale nie będę.
>>A obchodzi Cię co Ty lubisz? Co by było gdyby podobali Ci się tylko tacy mężczyźni - piwosze? >Obchodzi mnie wyłącznie to, co ja lubię. >Odpowiedź na drugie pytanie brzmi: nie wiem, co by było. Mam rozmaite upodobania. Z pewnością nie wybieram, kierując się tylko jedną cechą. Staram się pilnować własnego nosa i ucieram go innym, gdy go wtykają w moje sprawy. A jak się coś krytykom nie podoba, niech nie patrzą.
Ok, to spróbuj wczuć się empatycznie w sytuację faceta, któremu podobają się tylko takie kobiety. Uważasz, że gdybyś tak zrobiła to byłoby to wtykanie nosa w nieswoje sprawy?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) |
>Nie. Jej sprawa, a moja byłaby tylko gdybym był z taką kobietą w związku, ale nie będę. No i to zdanie załatwia całokształt. Jej sprawa. Nie "choroba", tylko sprawa.
>Ok, to spróbuj wczuć się empatycznie w sytuację faceta, któremu podobają się tylko takie kobiety. Uważasz, że gdybyś tak zrobiła to byłoby to wtykanie nosa w nieswoje sprawy? Właśnie. Wczuwać się mogę, ale nadal nie wynika z tego, że mam prawo go krytykować albo nazywać chorym.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Nie. Jej sprawa, a moja byłaby tylko gdybym był z taką kobietą w związku, ale nie będę.> No i to zdanie załatwia całokształt. Jej sprawa. Nie "choroba", tylko sprawa.Nie załatwia, o czym w dalszej części posta. > Właśnie. Wczuwać się mogę, ale nadal nie wynika z tego, że mam prawo go krytykować albo nazywać chorym.No i przychodzi facet do "specjalisty", bo chce wyleczyć swoje zboczenie, które uniemożliwia mu miłość, a w zamian słyszy, że wcale nie jest chory, lub ewentualnie, że chorobą jest brak akceptacji swojego zboczenia uniemożliwiającego miłość. Mało tego, taki problem rozciąga się na całą osobowość, system wartości i sposób postrzegania świata. Przede wszystkim rozpada się spójność ego, co akurat jest plusem pogłębiający proces dezintegracji pozytywnej: pl.wikipedia.org/wiki/Dezintegracja_pozytywnaSam problem zaczyna się w momencie uświadomienia sobie szkodliwości własnych preferencji, nawyków, emocji, cech osobowości. Byłoby to w porządku gdyby dało się je zmienić. Dawałoby to poczucie wewnętrznej wolności ([wolnej woli]). [Ja] zmieniam coś w konkretnym [celu]. Problemem jest to, że zmiana ma służyć [celowi], ale [cel] nie może być narzucony z góry. W takiej sytuacji nie wiadomo co jest bardziej narzucone: [cel] wyznaczany przez emocje, czy [cel] wyznaczany przez logikę i przyczynowo-skutkowe determinizmy. Jeśli świat narzuca człowiekowi postępowanie, to powinien on wyrzec się [siebie], co uniemożliwia wolną wolę z winy problemu determinizmu (czyli nasze cele są narzucone przez świat, a jako jednostki nie mamy prawa do autonomii). Z drugiej strony to determinizm stoi za istnieniem takich preferencji. Ostatecznie to co z tego wyniknie jest w wersji deterministycznej tylko skutkiem przyczyn z przeszłości. Jednak jeśli świat jest indeterministyczny, to determinizm nie mógłby ograniczać [wolnej woli]. Wolny wybór w oderwaniu od jakiegokolwiek determinizmu prowadzi do paradoksu omnipotencji: można wybrać wszystko, więc żaden wybór nie ma sensu. Uważam, że sens to połączenie zewnętrznej i wewnętrznej wartości - [ja] czegoś chcę i jest to [dobre]. Wariant deterministyczny przeplata się w rzeczywistości z wariantem indeterministycznym, a człowiek to zarówno skutek przeszłych przyczyn, jak i przyczyna przyszłych skutków, ale też całość, której nie można doświadczyć, bo forma subiektywnego poznania na to nie pozwala, a nie ma innego poznania niż subiektywne. Wolna wola jako taka nie istnieje, bo wszystko jest determinowane przez jakieś czynniki, ale jednocześnie istnieje wybór i doświadczenie bycia [tym kto wybiera]* To co dałem w takich nawiasach [] to pojęcia językowe, które nie są jasno sprecyzowane. Same badania i nauka też nie rozwiążą tak łatwo problemów związanych ze [świadomością], bo dotyczą często wycinków, szczegółów lub zbyt dużych ogólników. Nie jest możliwe stworzenie dokładnego modelu wyjaśniającego nam całość, choć mózg próbuje zebrać wszystko do kupy, a innym razem rozebrać wszystko na części. Szukamy oczywiście [złotego środka]. Wszystkie myśli uformułowane w słowa to tylko modele będące miarą rzeczywistości, które ostatecznie odnoszą się do jakichś emocji, doświadczeń, definicji, "mentalnych obiektów". Kiedy wewnętrzne pragnienie i zewnętrzny przymus są narzucone, pozostaje jedynie rezygnacja z jednego i drugiego. W tym momencie nie pozostaje już nic innego niż odrzucenie kategorii umysłu, za pomocą których mierzymy świat. "Mentalne obiekty" są niespójne, często sprzeczne wewnętrznie. Niektóre rzeczy stanowią jednak o moralności, czyli trzeba wysublimować swoją hierarchię wartości, która prawidłowo powinna być połączeniem emocji z logicznymi wnioskami, które mają wysoki priorytet ważności. Upodobanie do takich kobiet to uniemożliwia, więc jest to choroba. Albo musi powstać rozbieżność między pragnieniami i celami, albo luz emocjonalny, który wiąże się z pogodzeniem się z brakiem miłości i brakiem możliwości na to żeby to zmienić. Uświadomienie sobie, że na 100% nie da się nic zrobić pomaga się z tym pogodzić. Nadzieja dawana w tym przypadku przez "fachofców" psuje ten proces i w dodatku jeśli taki facet pogodzi się ze zboczeniem i uzna, że to nie choroba, to cofnie się w swoim rozwoju. To jest dobry przykład na to jaką bzdurą jest religia, psychologia i źle pojmowana tolerancja. *nie istnieje ten kto wybiera, bo wybór to szereg procesów, a nie prosty wybór x zamiast z.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Dodam tu coś jeszcze. Udawanie, że to nie choroba w tym przypadku jest właśnie przejawem sztucznej tolerancji. Więcej wagi przykłada się do szanowania i tolerowania fikcyjnego "ja" drugiej osoby niż do rozwiązywania realnych problemów. Ta patologia jest wmawianiem komuś, że skoro zdrowy rozsądek przeczy wrodzonym złym pragnieniom/upodobaniom, to trzeba się pozbyć zdrowego rozsądku. Dobro tej "tolerowanej" osoby wcale się nie liczy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Dodam tu coś jeszcze.Komu Pan tu odpowiada, gdyż Olson Olsonowi to dokładać może ile mu się żywnie podoba. > Udawanie, że to nie choroba w tym przypadku jest właśnie przejawem sztucznej tolerancji.Może warto najpierw napisać, kto kiedy i gdzie udaje, a dopiero później opisać to udawanie i jego ocenę? Jaka to jest sztuczna tolerancja? > Więcej wagi przykłada się do szanowania i tolerowania fikcyjnego "ja" drugiej osoby niż do rozwiązywania realnych problemów.Poproszę o definicję 'fikcyjnego "ja"'. Natomiast kulturalni ludzie przykładają dużą wagę do szacunku dla innych osób. Rozwiązywanie wszelkich problemów powinno odbywać się z szacunkiem dla tych, którzy mają problemy. > Ta patologia jest wmawianiem komuś, że skoro zdrowy rozsądek przeczy wrodzonym złym pragnieniom/upodobaniom, to trzeba się pozbyć zdrowego rozsądku.Jaka patologia? Jaki zdrowy rozsądek i do kogo należący? Które pragnienia są złe i kto ma prawo do orzekania o tym, iż są złe? Aby się czego pozbyć trzeba to posiadać, a samo wydawanie się, iż się posiada jeszcze wcale nie znaczy, iż to jest prawda. > Dobro tej "tolerowanej" osoby wcale się nie liczy.Zastanawiam się czy tolerowanie głupoty, a czasem wręcz szacunek dla niej jest dobrem i jaka jest rola inteligencji, jeżeli jeszcze istnieje. Tyle niesprawiedliwości jest na świecie, a czy wszyscy ludzie są sobie intelektualnie równi i każde "danie głosu" w jakiejś sprawie ma tą samą wartość? Przecież już po kilku, kilkunastu wypowiedziach dobrze wiemy z kim mamy do czynienia i tylko mało sprawnym intelektualnie ludziom się wydaje, iż ich faktyczny poziom jest dla reszty nierozpoznawalny. www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,709811#w710749 Cholernie spsiała nam ta inteligencja, gdy tego nie dostrzega. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Kolejny raz próbuje Pan zrobić wszystko żeby nie przeczytać moich wpisów ze zrozumieniem, pokłócić się i poznieważać rozmówcę. I to pisze człowiek podobno inteligentny. Poza tym traktuje Pan język jak osoba z autyzmem lub troll internetowy, który celowo przekręca słowa rozmówcy tak żeby wykręcić kota ogonem. Nie chce mi się wdawać w takie pyskówki, bo szkoda na to czasu i nerwów. > > Udawanie, że to nie choroba w tym przypadku jest właśnie przejawem sztucznej tolerancji.> Może warto najpierw napisać, kto kiedy i gdzie udaje, a dopiero później opisać to udawanie i jego ocenę? Jaka to jest sztuczna tolerancja?Opisałem to przed chwilą. Wyrażam się do ludzi inteligentnych i chcących zrozumieć to o czym piszę. Liczę na to, że nie trzeba wszystkiego tłumaczyć łopatologicznie, bo język ma to do siebie, że ludzie często używają skrótów myślowych, metafor itd. I właśnie rozumienie tych metafor i skrótów jest cechą ludzi inteligentnych. > Poproszę o definicję 'fikcyjnego "ja"'. Natomiast kulturalni ludzie przykładają dużą wagę do szacunku dla innych osób. Rozwiązywanie wszelkich problemów powinno odbywać się z szacunkiem dla tych, którzy mają problemy.Pisałem o co chodzi. Mężczyzna, któremu podobają się tylko pulchne kobiety (ok 15-25kg nadwagi) przychodzi to terapeuty w celu wyleczenia swojego zboczenia, żeby mieć szanse na miłość i móc związać się z kobietą, która jest zdrowa. Problem jest de facto bezosobowy: zboczenie -> chęć wyleczenia, ale ku zdziwieniu tego człowieka okazuje się, że terapeuci i ludzie w otoczeniu bredzą coś o jakiejś tolerancji, szacunku do "ja" tej osoby, z czego wynika, że nie powinno się mówić o zboczeniu (bo uznanie zboczenia za zboczenie byłoby rzekomo nietolerancją). W tym wątku Lily Amina odniosła się właśnie do tego aspektu sprawy. No i przez to, że ten człowiek jest "tolerowany" tak naprawdę nie może otrzymać od nikogo pomocy w rozwiązaniu realnego problemu. > > Ta patologia jest wmawianiem komuś, że skoro zdrowy rozsądek przeczy wrodzonym złym pragnieniom/upodobaniom, to trzeba się pozbyć zdrowego rozsądku.> Jaka patologia? Jaki zdrowy rozsądek i do kogo należący? Które pragnienia są złe i kto ma prawo do orzekania o tym, iż są złe?Przed chwilą o tym napisałem... Pisałem o upodobaniu do pulchnych kobiet (pisałem także czym na potrzeby tej dyskusji jest słowo "pulchne"). A z tym orzekaniem jest ciekawa sprawa, bo zdrowy rozsądek podpowiada, że skoro "pulchność jest zła" (co potwierdzają badania naukowe), to upodobanie do takich kobiet też jest złe. Tymczasem psychoterapeuci i seksuolodzy (do kogo się nie pójdzie jest ta sama gadka) relatywizują problem i uważają, że rozwiązaniem jest pogodzenie się z upodobaniami i szukanie partnerki zgodnie z nimi. Na tej podstawie uważam, że zdanie psychoterapeutów i seksuologów nie jest żadnym argumentem. Oni sami nie mają argumentów na poparcie swojej tezy, bo powoływanie się na powszechność zboczenia nie jest wcale argumentem: www.nature(*).html?ref=dod-jptc.o#close> Aby się czego pozbyć trzeba to posiadać, a samo wydawanie się, iż się posiada jeszcze wcale nie znaczy, iż to jest prawda.Piszę o sytuacji realnego posiadania takich upodobań, a nie żadnego wydawania się. Poza tym nie wiem jak niby miałoby wyglądać takie wydawanie się. W przypadku upodobań wręcz to co Pan napisał jest sprzeczne logicznie, bo mowa jest o subiektywnej właściwości percepcyjnej danej osoby. Wydawanie się, że ma się takie upodobania jest więc na tym poziomie tym samym co realne posiadanie takich upodobań. > Zastanawiam się czy tolerowanie głupoty, a czasem wręcz szacunek dla niej jest dobrem i jaka jest rola inteligencji, jeżeli jeszcze istnieje. Tyle niesprawiedliwości jest na świecie, a czy wszyscy ludzie są sobie intelektualnie równi i każde "danie głosu" w jakiejś sprawie ma tą samą wartość? Przecież już po kilku, kilkunastu wypowiedziach dobrze wiemy z kim mamy do czynienia i tylko mało sprawnym intelektualnie ludziom się wydaje, iż ich faktyczny poziom jest dla reszty nierozpoznawalny. www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,709811#w710749 Cholernie spsiała nam ta inteligencja, gdy tego nie dostrzega.> @@@Tekst nie na temat. Ocenę inteligencji zostawmy testom IQ, a pańskie subiektywne oceny czyjejś inteligencji znaczą tyle co nic. Nie potrafi Pan dyskutować bez takich zaczepek?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Kolejny raz próbuje Pan zrobić wszystko żeby nie przeczytać moich wpisów ze zrozumieniem, pokłócić się i poznieważać rozmówcę.Nic z tego. Jakby się ktokolwiek nie starał, to nie zrobi z kogoś głupiego, gdy nie uczyni on tego sam. Czy Pan wierzy, iż nasi czytelnicy nie potrafią czytać ze zrozumieniem i nie dostrzegają niewiedzy, upierdliwości i zacietrzewienia? > I to pisze człowiek podobno inteligentny.Przecież wystarczy parę postów poczytać aby było wiadomo co za kim stoi. Szybko widać nasze oczytanie w temacie i naszą sprawność intelektualną. > Poza tym traktuje Pan język jak osoba z autyzmem lub troll internetowy, który celowo przekręca słowa rozmówcy tak żeby wykręcić kota ogonem.Traktuję tak język jak mnie moi mistrzowie nauczyli i jak byłem w stanie ich pojąć. Przez cały czas podobnie do Pana wydaję sobie świadectwo o moich umiejętnościach komunikatywnego języka, zasobu używanych słów ze zrozumieniem oraz kultury. W mojej subiektywnej ocenie to Pan właśnie należy do takich forumowiczów, z których zarzuty o niegodziwym tu postępowaniu kieruje Pan pod moim, ale nie tylko moim, adresem. Ponieważ uważam się za subiektywnego wolę ocenę tego pozostawiać czytelnikom, chyba iż ktoś podobnie do Pana swoje matactwa i wypisywanie bzdur mnie przypisuje. > Nie chce mi się wdawać w takie pyskówki, bo szkoda na to czasu i nerwów.Powtarza Pan to dosyć często, a głównie w pyskówkach Pan się tu specjalizuje i to wcale nie tylko ze mną. > Udawanie, że to nie choroba w tym przypadku jest właśnie przejawem sztucznej tolerancji.Może warto najpierw napisać, kto kiedy i gdzie udaje, a dopiero później opisać to udawanie i jego ocenę? Jaka to jest sztuczna tolerancja?> Opisałem to przed chwilą. Wyrażam się do ludzi inteligentnych i chcących zrozumieć to o czym piszę.Jak z tego widać, któryś z nas jest mniej inteligentny, ale przecież żaden z nas tego nie rozstrzygnie. Muszą to zrobić czytelnicy nie kierujący się sympatiami, tylko oceniającym jakość naszych wypowiedzi. Dla mnie wprost żenującą intelektualnie jest zaprezentowana tu przez Pana postawa - ja łaskawie daję tu głos, a do was należy właściwe rozumienie tego co chciałem przekazać. Przypomina mi to np. tłumaczenia intelektualistów, co pan prezydent Wałęsa miał na myśli. Śmieszyło mnie to, gdyż przypominałem sobie bajkę Andersena basnie.republika.pl/noweszatycesarza.htm Gdy ktoś nie potrafi jasno przekazać własnych myśli, to najczęściej dlatego, iż stoi za nimi pustka. > Liczę na to, że nie trzeba wszystkiego tłumaczyć łopatologicznie, bo język ma to do siebie, że ludzie często używają skrótów myślowych, metafor itd. I właśnie rozumienie tych metafor i skrótów jest cechą ludzi inteligentnych.Nie Wielce Szanowny Panie, cechą ludzi inteligentnych jest komunikatywność, czyli używania języka zrozumiałego dla jak największej grupy osób. To różne zadufane niedouki używają pseudo-enigmatycznego języka, pełnego tylko dla siebie zrozumiałych skrótów i metafor aby ukryć swój rzeczywisty poziom i udawać mędrca. > Udawanie, że to nie choroba w tym przypadku jest właśnie przejawem sztucznej tolerancji. Może warto najpierw napisać, kto kiedy i gdzie udaje, a dopiero później opisać to udawanie i jego ocenę? Jaka to jest sztuczna tolerancja?
> Więcej wagi przykłada się do szanowania i tolerowania fikcyjnego "ja" drugiej osoby niż do rozwiązywania realnych problemów. Poproszę o definicję 'fikcyjnego "ja"'. Natomiast kulturalni ludzie przykładają dużą wagę do szacunku dla innych osób. Rozwiązywanie wszelkich problemów powinno odbywać się z szacunkiem dla tych, którzy mają problemy.> Pisałem o co chodzi.Gdzie, kiedy jak? > Mężczyzna, któremu podobają się tylko pulchne kobiety (ok 15-25kg nadwagi) przychodzi to terapeuty w celu wyleczenia swojego zboczenia, żeby mieć szanse na miłość i móc związać się z kobietą, która jest zdrowa.www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,17#w710787Prawie wszystko jest kwestią wyboru i dlatego ja wolę być przeróżnie epitetowany przez tych, którym brakuje argumentów niż być prymitywem używającym epitetów i wyzywanie ludzi o innych wyborach "zboczeńcami", "dewiantami" itd. Żadne epitety merytorycznych argumentów nie zastąpią. > Problem jest de facto bezosobowy: zboczenie -> chęć wyleczenia, ale ku zdziwieniu tego człowieka okazuje się, że terapeuci i ludzie w otoczeniu bredzą coś o jakiejś tolerancji, szacunku do "ja" tej osoby, z czego wynika, że nie powinno się mówić o zboczeniu (bo uznanie zboczenia za zboczenie byłoby rzekomo nietolerancją).Istnieje wiele zaburzeń preferencji seksualnych nazywanych teraz parafilią "Uważasz, że jesteś w pełni "normalny" przeczytaj koniecznie tekst poniżej przekonasz się jak bardzo się mylisz!" Ukształtowanie w określonej kulturze oraz życie nauczyło mnie nie interesowanie się czyimiś preferencjami dopóki one mnie nie dotyczą, a już bardzo mnie odrzuca, gdy ktoś swoje własne preferencje próbuje narzucić jako jedynie słuszną opcję. > W tym wątku Lily Amina odniosła się właśnie do tego aspektu sprawy.Gdzie i jak? To mądry forumowicz najczęściej mający coś istotnego do powiedzenia, ale wypowiadamy się tu na różne tematy i trzeba konkretną wypowiedź przywołać. > No i przez to, że ten człowiek jest "tolerowany" tak naprawdę nie może otrzymać od nikogo pomocy w rozwiązaniu realnego problemu.Jaki człowiek, przez kogo jest "tolerowany" i czy potrzebną jest temu człowiekowi jakakolwiek pomoc? Osobiście uważam za chamstwo włażenie ludziom tam, gdzie ani nie czują potrzeby, ani przyjemności. Szanowny Pan wybaczy ale ja naprawdę mam w wielkim poważaniu Pańskie i czyjekolwiek porady co wolno lub nie wolno czynić pomiędzy dwojgiem dorosłych osób za ich obopólną zgodą. Powiem nawet więcej - wara Panu od tego. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Dla mnie wprost żenującą intelektualnie jest zaprezentowana tu przez Pana postawa - ja łaskawie daję tu głos, a do was należy właściwe rozumienie tego co chciałem przekazać. Przypomina mi to np. tłumaczenia intelektualistów, co pan prezydent Wałęsa miał na myśli. Śmieszyło mnie to, gdyż przypominałem sobie bajkę Andersena basnie.republika.pl/noweszatycesarza.htm Gdy ktoś nie potrafi jasno przekazać własnych myśli, to najczęściej dlatego, iż stoi za nimi pustka.Ale to tylko Pan nie rozumie, więc to nie do mnie należy kierować te pretensje. > > Liczę na to, że nie trzeba wszystkiego tłumaczyć łopatologicznie, bo język ma to do siebie, że ludzie często używają skrótów myślowych, metafor itd. I właśnie rozumienie tych metafor i skrótów jest cechą ludzi inteligentnych.> Nie Wielce Szanowny Panie, cechą ludzi inteligentnych jest komunikatywność, czyli używania języka zrozumiałego dla jak największej grupy osób. To różne zadufane niedouki używają pseudo-enigmatycznego języka, pełnego tylko dla siebie zrozumiałych skrótów i metafor aby ukryć swój rzeczywisty poziom i udawać mędrca.Najlepiej tak się wytłumaczyć z nieumiejętności czytania ze zrozumieniem  > Prawie wszystko jest kwestią wyboru i dlatego ja wolę być przeróżnie epitetowany przez tych, którym brakuje argumentów niż być prymitywem używającym epitetów i wyzywanie ludzi o innych wyborach "zboczeńcami", "dewiantami" itd. Żadne epitety merytorycznych argumentów nie zastąpią.Właśnie o tym pisałem. Nie dostrzega Pan argumentów, bo uroił Pan sobie coś na temat tego, że klasyfikacja jednostki chorobowej jest czymś obraźliwym i nie przyjdzie Panu do głowy, że to chora osoba źle się z tym czuje kiedy nie może tego wyleczyć, bo terapeuci bagatelizują sprawę. > Istnieje wiele zaburzeń preferencji seksualnych nazywanych teraz parafilią "Uważasz, że jesteś w pełni "normalny" przeczytaj koniecznie tekst poniżej przekonasz się jak bardzo się mylisz!" Ukształtowanie w określonej kulturze oraz życie nauczyło mnie nie interesowanie się czyimiś preferencjami dopóki one mnie nie dotyczą, a już bardzo mnie odrzuca, gdy ktoś swoje własne preferencje próbuje narzucić jako jedynie słuszną opcję.A kto próbuje narzucić własne preferencje jako jedynie słuszną opcję? > > No i przez to, że ten człowiek jest "tolerowany" tak naprawdę nie może otrzymać od nikogo pomocy w rozwiązaniu realnego problemu.> Jaki człowiek, przez kogo jest "tolerowany" i czy potrzebną jest temu człowiekowi jakakolwiek pomoc? Osobiście uważam za chamstwo włażenie ludziom tam, gdzie ani nie czują potrzeby, ani przyjemności. Szanowny Pan wybaczy ale ja naprawdę mam w wielkim poważaniu Pańskie i czyjekolwiek porady co wolno lub nie wolno czynić pomiędzy dwojgiem dorosłych osób za ich obopólną zgodą. Powiem nawet więcej - wara Panu od tego.Nie czyta Pan ze zrozumieniem, kieruje się Pan jakimiś emocjami. Pisałem o przypadku gdy ktoś ma takie upodobania i próbuje je wyleczyć, a w odpowiedzi słyszy od "specjalistów", że to nie choroba i nie da się tego leczyć. Dopiero kiedy nie zgadza się z własnym zboczeniem, to wtedy jest to już choroba, bo jakaś klasyfikacja F z jakimś numerkiem zawiera takie zaburzenie. I wtedy "leczeniem" jest odrzucenie wartości i wyższych pragnień kosztem pogodzenia się z prymitywnym, źle działającym instynktem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Pan Leming (674 punktów) | > przez to, że ten człowiek jest "tolerowany" tak naprawdę nie może otrzymać od nikogo pomocy w rozwiązaniu realnego problemu.Myślę, że chętnych do pomocy zawsze się znajdzie. Egzorcystów, terapeutów homoseksualizmu, hipnoterapeutów od rzucania palenia, słodyczy i czegokolwiek czego klient sobie zażyczy, couchów, trenerów, mistrzów NLP którzy pomogą dosłownie we wszystkim. Od wypędzania duchów po odkochanie się. Kwestią pozostaje skuteczność. Bo u tego typu indywiduów ilość obietnic jest proporcjonalna do stawki za godzinę usługi. Co jeśli pomoc nie istnieje, a problemu nie da się rozwiązać? W myśl zasady "nie szkodzić", która przyświeca usługodawcom z nieco bardziej transparentnych dziedzin jak seksuologia, czy nurt poznawczo-behawioralny z psychologi można uznać, że lepiej pogodzić się z czymś czego zmienić się nie da. kobieta.on(*)elbiciele-grubych-kobiet/ydvlb Artykuł o nieco "grubszym" problemie, niż upodobanie 15-25 kilogramowej nadwagi i odważna konkluzja na końcu: "Czasami ludzie tworzą bardzo stabilne związki oparte na występowaniu dewiacji u jednej z płci lub u obydwojga. Ich związek jest bardzo komplementarny i czasem jest trwalszy od niejednego związku, w którym takie zaburzenia nie występują." - dr Andrzej Depko. PS: Nie próbuję wybielać zboczeń. Byłoby to bezcelowe, podobnie jak ich nieudolne "leczenie" (takich zboczeń które nie wiążą się z krzywdzeniem innych istot). PS2: Jestem zwolennikiem pozbywania się dewiacji o ile to możliwe. www.focus.pl/przyroda/kto-wrobil-lemingi-11157
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No dobra, ale jeśli nie da się tego wyleczyć, to pozostaje wybór między pogodzeniem się z samotnością, a odrzuceniem moralności w imię uznania, że jesteśmy jako ludzie tylko zwierzętami, których działanie zależy od popędów. Niegodzenie się ze zboczeniem jest przejawem człowieczeństwa, ale generuje cierpienie lub zmusza do pozbycia się uczuć (które i tak będą się co jakiś czas pojawiać i trzeba umieć je ignorować). Taka dziewczyna może przecież trafić na lepszego mężczyznę, który pomoże jej schudnąć, więc będąc w ten sposób zboczonym człowiek nie powinien wchodzić w związek miłosny. W zasadzie "miłosny", bo miłością bym tego nie nazwał.
P.S. Poza tym tu była mowa o niezgodności upodobań seksualnych z cechami psychicznymi, czyli samotność jest tu w zasadzie wymuszona. Jeśli ktoś jest prostym człowiekiem, którego nie obchodzi rozwój, intelekt, zdrowie emocjonalne, to taki fetysz może nie być faktycznie tak uciążliwy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | >Taka dziewczyna może przecież trafić na lepszego mężczyznę, który pomoże jej schudnąć, więc będąc w ten sposób zboczonym człowiek nie powinien wchodzić w związek miłosny. W zasadzie "miłosny", bo miłością bym tego nie nazwał.
Rozwiązaniem tego dylematu może być znalezienie takiej dziewczyny, która jest zadowolona ze swojego wyglądu, mówi, że nie ma zamiaru chudnąć i szuka kogoś, kto ją będzie akceptował. Jednocześnie nie ma jakichś problemów zdrowotnych związanych z nadwagą, więc nie musi się odchudzać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Ciąg dalszy: > Ta patologia jest wmawianiem komuś, że skoro zdrowy rozsądek przeczy wrodzonym złym pragnieniom/upodobaniom, to trzeba się pozbyć zdrowego rozsądku. Jaka patologia? Jaki zdrowy rozsądek i do kogo należący? Które pragnienia są złe i kto ma prawo do orzekania o tym, iż są złe?> Przed chwilą o tym napisałem...To co Pan tu napisał to może jest jasnym dla samego Pana, choć i w to wątpię, gdyż przemyślenia problemu, w którym zabiera Pan tu głos nie dostrzegam. > Pisałem o upodobaniu do pulchnych kobiet (pisałem także czym na potrzeby tej dyskusji jest słowo "pulchne").Tak, pisał Pan, tylko słowo "pulchne" jest terminem literackim i jego znaczenie jest wielce rozciągłe, dla mnie pulchność A z tym orzekaniem jest ciekawa sprawa, bo zdrowy rozsądek podpowiada, że skoro "pulchność jest zła" (co potwierdzają badania naukowe), to upodobanie do takich kobiet też jest złe. Tymczasem psychoterapeuci i seksuolodzy (do kogo się nie pójdzie jest ta sama gadka) relatywizują problem i uważają, że rozwiązaniem jest pogodzenie się z upodobaniami i szukanie partnerki zgodnie z nimi. Na tej podstawie uważam, że zdanie psychoterapeutów i seksuologów nie jest żadnym argumentem. Oni sami nie mają argumentów na poparcie swojej tezy, bo powoływanie się na powszechność zboczenia nie jest wcale argumentem: www.nature(*).html?ref=dod-jptc.o#close> >Aby się czego pozbyć trzeba to posiadać, a samo wydawanie się, iż się posiada jeszcze wcale nie znaczy, iż to jest prawda.> Piszę o sytuacji realnego posiadania takich upodobań, a nie żadnego wydawania się. Poza tym nie wiem jak niby miałoby wyglądać takie wydawanie się. W przypadku upodobań wręcz to co Pan napisał jest sprzeczne logicznie, bo mowa jest o subiektywnej właściwości percepcyjnej danej osoby. Wydawanie się, że ma się takie upodobania jest więc na tym poziomie tym samym co realne posiadanie takich upodobań.> >Zastanawiam się czy tolerowanie głupoty, a czasem wręcz szacunek dla niej jest dobrem i jaka jest rola inteligencji, jeżeli jeszcze istnieje. Tyle niesprawiedliwości jest na świecie, a czy wszyscy ludzie są sobie intelektualnie równi i każde "danie głosu" w jakiejś sprawie ma tą samą wartość? Przecież już po kilku, kilkunastu wypowiedziach dobrze wiemy z kim mamy do czynienia i tylko mało sprawnym intelektualnie ludziom się wydaje, iż ich faktyczny poziom jest dla reszty nierozpoznawalny. www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,709811#w710749 Cholernie spsiała nam ta inteligencja, gdy tego nie dostrzega.> >@@@> Tekst nie na temat. Ocenę inteligencji zostawmy testom IQ, a pańskie subiektywne oceny czyjejś inteligencji znaczą tyle co nic. Nie potrafi Pan dyskutować bez takich zaczepek?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Widzę, że coś nie wyszło i pewnie zaraz edytuje Pan post, natomiast:
>To co Pan tu napisał to może jest jasnym dla samego Pana, choć i w to wątpię, gdyż przemyślenia problemu, w którym zabiera Pan tu głos nie dostrzegam.
Skończ już Pan tak bredzić, bo nikogo tu nie interesują Pańskie błędy poznawcze. Na każde stwierdzenie należy podawać argumenty, a Pan tak pieprzy żeby sobie popieprzyć i taki trolling powinien być surowo karany ostrzeżeniami. Widzę, że jest tu Pan na specjalnych prawach...
>Tak, pisał Pan, tylko słowo "pulchne" jest terminem literackim i jego znaczenie jest wielce rozciągłe, dla mnie pulchność
Przecież napisałem o kontekście użycia tego słowa w tej dyskusji. Niech Pan nie udaje debila, którym Pan nie jest. Słoma z butów wystaje.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Widzę, że coś nie wyszło i pewnie zaraz edytuje Pan post, natomiast: To wypadłoby chwilę poczekać, aż usunę pomyłkowo edytowany post i zamieszczę jego ostateczną wersję, ale małych ludzi, to najbardziej śmieszy, gdy ktoś na skórce od banana się pośliźnie. Miałem tu przypadki ostrych polemik, które jakoś tam znikały, ale polemiści, do których były adresowane i do których w mailu docierały, odsyłali do adresata aby je na forum zamieścił. Tyle, iż do tego potrzebną jest pewna klasa.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Śmieszne jest to, że akurat Pan pisze coś o klasie  w sytuacji, w której wychodzi Panu słoma z butów. Nic złego w tej sytuacji nie zrobiłem i nie zamierzam się tłumaczyć. Brak klasy pokazał Pan np tu: > To co Pan tu napisał to może jest jasnym dla samego Pana, choć i w to wątpię, gdyż przemyślenia problemu, w którym zabiera Pan tu głos nie dostrzegam.Takie wpisy są u Pana standardem. Powołuje się Pan na swój wyimaginowany autorytet, używając prymitywnych tekścików, które można sobie odwrócić i napisać taką samą kontrę (co zresztą często robię aby udowodnić Panu jak denna jest taka "argumentacja" w praktyce).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Ta patologia jest wmawianiem komuś, że skoro zdrowy rozsądek przeczy wrodzonym złym pragnieniom/upodobaniom, to trzeba się pozbyć zdrowego rozsądku. Jaka patologia? Jaki zdrowy rozsądek i do kogo należący? Które pragnienia są złe i kto ma prawo do orzekania o tym, iż są złe?> Przed chwilą o tym napisałem...Pisał Pan bardzo wiele rzeczy, ale jasne to one tylko dla Pana były, a i w to wątpię, gdyż nie widać w nich dostatecznego poznania i przemyślenia tematu, w którym Pan się wypowiada. > Pisałem o upodobaniu do pulchnych kobiet (pisałem także czym na potrzeby tej dyskusji jest słowo "pulchne").Pulchne jest terminem literackim i jego znaczenie jest dosyć szerokie. Dla mnie pulchne to np. panie ze wskaźnikiem BMI pomiędzy 25 do 27-28, w zależności od budowy, gdyż sympatyczną "krągłość" (znowu termin literacki) to nawet przy małej niedowadze można posiadać. Słowa mają znaczenie, a Pan na potrzeby popieprzenia tego co się Panu zdaje oraz matactw kręci nimi niemożebnie. Z dalszych Pańskich wywodów można wywnioskować i myślał Pan o otyłości powyżej 30 wskaźnika BMI, oraz o otyłości olbrzymiej. > A z tym orzekaniem jest ciekawa sprawa, bo zdrowy rozsądek podpowiada,Nie odpowiadam za Pański "zdrowy rozsądek" > że skoro "pulchność jest zła" (co potwierdzają badania naukowe),Nie ma żadnych badań naukowych na temat "pulchności" i trzeba być naprawdę tępym i zacietrzewionym aby tego pomimo moich uwag nie zrozumieć. > to upodobanie do takich kobiet też jest złe.Bzura, żadne upodobania nie są złe. Złe mogą być tylko czyny jakoś tam szkodzące innym osobom. Złe jest też narzucanie innym swojego rozumienia rzeczywistości i własnych upodobań. Trzeba być mocno ograniczonym intelektualnie człowiekiem aby uważać, iż moje i tylko moje upodobania są słuszne. Mam wiele różnych uprzedzeń i upodobań, ale to moja sprawa i nikomu - poza ludźmi których to bezpośrednio dotyczy - nic do tego. Nikt nie prawa nie zaproszony pchać mi się do łóżka. Ponieważ mózg najbardziej seksualnym organem człowieka, to Pana nawet wtedy, gdyby był Pan filigranową blondynką (a takie preferuje) do swojego łóżka bym nie zaprosił, a więc nie pchaj się Pan tam, gdzie nikt Pana nie prosi. > Tymczasem psychoterapeuci i seksuolodzy (do kogo się nie pójdzie jest ta sama gadka) relatywizują problem i uważają, że rozwiązaniem jest pogodzenie się z upodobaniami i szukanie partnerki zgodnie z nimi. Na tej podstawie uważam, że zdanie psychoterapeutów i seksuologów nie jest żadnym argumentem. Oni sami nie mają argumentów na poparcie swojej tezy, bo powoływanie się na powszechność zboczenia nie jest wcale argumentem.Mało jest dla mnie rzeczy bardziej dyskredytujących poziom intelektualny człowieka niż podważanie stanowiska profesjonalistów na podstawie własnej wiary. Pan nawet nie czuje jak sam się kompromituje i uważa Pan bezzasadnie, iż ja to robię. Oczywiście, nawet najwybitniejsi profesjonaliści pomimo poświęcenia wielu lat na zgłębieniu tematu mogą się mylić, ale wtedy trzeba im to stosownymi i merytorycznymi argumentami wykazać. > Ta patologia jest wmawianiem komuś, że skoro zdrowy rozsądek przeczy wrodzonym złym pragnieniom/upodobaniom, to trzeba się pozbyć zdrowego rozsądku. Aby się czego pozbyć trzeba to posiadać, a samo wydawanie się, iż się posiada jeszcze wcale nie znaczy, iż to jest prawda.> Piszę o sytuacji realnego posiadania takich upodobań, a nie żadnego wydawania się. Poza tym nie wiem jak niby miałoby wyglądać takie wydawanie się. W przypadku upodobań wręcz to co Pan napisał jest sprzeczne logicznie, bo mowa jest o subiektywnej właściwości percepcyjnej danej osoby. Wydawanie się, że ma się takie upodobania jest więc na tym poziomie tym samym co realne posiadanie takich upodobań.A ja odnosiłem się tu do Pańskiego "zdrowego rozsądku". A Pan dalej nie odpowiedział na początek mojej wypowiedzi: Jaka patologia? Jaki zdrowy rozsądek i do kogo należący? Które pragnienia są złe i kto ma prawo do orzekania o tym, iż są złe? Czyli znowu krętactwo zamiast merytorycznej rozmowy. >Dobro tej "tolerowanej" osoby wcale się nie liczy. Zastanawiam się czy tolerowanie głupoty, a czasem wręcz szacunek dla niej jest dobrem i jaka jest rola inteligencji, jeżeli jeszcze istnieje. Tyle niesprawiedliwości jest na świecie, a czy wszyscy ludzie są sobie intelektualnie równi i każde "danie głosu" w jakiejś sprawie ma tą samą wartość? Przecież już po kilku, kilkunastu wypowiedziach dobrze wiemy z kim mamy do czynienia i tylko mało sprawnym intelektualnie ludziom się wydaje, iż ich faktyczny poziom jest dla reszty nierozpoznawalny. Cholernie spsiała nam ta inteligencja, gdy tego nie dostrzega.> Tekst nie na temat.Co chciałby Pan zostać tu moderatorem? Tak wtedy rzeczywiście by Pan mnie nie tylko zamknął, ale wprost wypędził > Ocenę inteligencji zostawmy testom IQ,Mało mnie interesują testy IQ świadczące głównie o predyspozycji do rozwiązywania takich testów, a zupełnie nie o tym tu mowa. > a pańskie subiektywne oceny czyjejś inteligencji znaczą tyle co nic.Zdecydowanie jestem subiektywnym i na podstawie wieloletnich doświadczeń na naszym forum stwierdzam, iż ciągle istnieje tu większość podobnie subiektywnie rozumiejących i oceniających rzeczywistość. Zgodnie z linią programową naszego portalu: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 oraz hasłem w Wikipedii pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy Tych forumowiczów subiektywnie do samodzielnie myślącej inteligencji zaliczam. > Nie potrafi Pan dyskutować bez takich zaczepek?A kto z Panem potrafił tu dyskutować? Może Pan zalinkuje jakąś własną merytoryczną tu dyskusję. Szczególnie taką, gdzie w skutek przedstawionej argumentacji musiał Pan się ze swojego stanowiska wycofać? @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Przed chwilą o tym napisałem...> Pisał Pan bardzo wiele rzeczy, ale jasne to one tylko dla Pana były, a i w to wątpię, gdyż nie widać w nich dostatecznego poznania i przemyślenia tematu, w którym Pan się wypowiada.Kolejny raz atakuje Pan pustosłowiem. Rozumiem, że można się nie zgadzać, ale nawet jeśli to Duch Prawdy, to należy używać ARGUMENTÓW. Gdzie są one u Pana? Kolejny raz wytykam Panu kompromitujący wpis, który świadczy o Pana zaburzeniach. > >Pisałem o upodobaniu do pulchnych kobiet (pisałem także czym na potrzeby tej dyskusji jest słowo "pulchne").> Pulchne jest terminem literackim i jego znaczenie jest dosyć szerokie. Dla mnie pulchne to np. panie ze wskaźnikiem BMI pomiędzy 25 do 27-28, w zależności od budowy, gdyż sympatyczną "krągłość" (znowu termin literacki) to nawet przy małej niedowadze można posiadać. Słowa mają znaczenie, a Pan na potrzeby popieprzenia tego co się Panu zdaje oraz matactw kręci nimi niemożebnie. Z dalszych Pańskich wywodów można wywnioskować i myślał Pan o otyłości powyżej 30 wskaźnika BMI, oraz o otyłości olbrzymiej.Sprecyzowałem co mam na myśli pisząc "pulchne" (ok. 15-25 kg nadwagi) > Nie odpowiadam za Pański "zdrowy rozsądek"A czy ktoś pisał, że Pan odpowiada, że teraz Pan przeczy? > >że skoro "pulchność jest zła" (co potwierdzają badania naukowe),> Nie ma żadnych badań naukowych na temat "pulchności" i trzeba być naprawdę tępym i zacietrzewionym aby tego pomimo moich uwag nie zrozumieć.Tępym i zacietrzewionym to trzeba być aby nie rozczytać o jakim rodzaju pulchności tutaj piszę... > Bzura, żadne upodobania nie są złe.Bzdura. Ale rozumiem, że ma Pan jakieś argumenty na to, że upodobanie uniemożliwiające miłość jest złe. > Złe mogą być tylko czyny jakoś tam szkodzące innym osobom. Złe jest też narzucanie innym swojego rozumienia rzeczywistości i własnych upodobań.No więc takie upodobania szkodzą człowiekowi, który je ma i jego potencjalnej partnerce. > Trzeba być mocno ograniczonym intelektualnie człowiekiem aby uważać, iż moje i tylko moje upodobania są słuszne. Mam wiele różnych uprzedzeń i upodobań, ale to moja sprawa i nikomu - poza ludźmi których to bezpośrednio dotyczy - nic do tego.A któż taki uważa tu, iż tylko jego upodobania są słuszne? > Nikt nie prawa nie zaproszony pchać mi się do łóżka. Ponieważ mózg najbardziej seksualnym organem człowieka, to Pana nawet wtedy, gdyby był Pan filigranową blondynką (a takie preferuje) do swojego łóżka bym nie zaprosił, a więc nie pchaj się Pan tam, gdzie nikt Pana nie prosi.A gdzie Pan wyczytał, że chcę się Panu pchać do łóżka? Wiem, że głodnemu przysłowiowy chleb na myśli, ale nie dla psa kiełbasa  > Mało jest dla mnie rzeczy bardziej dyskredytujących poziom intelektualny człowieka niż podważanie stanowiska profesjonalistów na podstawie własnej wiary. Pan nawet nie czuje jak sam się kompromituje i uważa Pan bezzasadnie, iż ja to robię. Oczywiście, nawet najwybitniejsi profesjonaliści pomimo poświęcenia wielu lat na zgłębieniu tematu mogą się mylić, ale wtedy trzeba im to stosownymi i merytorycznymi argumentami wykazać.Mało jest dla mnie rzeczy bardziej dyskredytujących człowieka niż powoływanie się na wątpliwej jakości autorytety. Szczególnie kiedy nie potrafią oni obronić tego stanowiska i wygłaszają aprioryczne sądy. Akurat u psychoterapeutów spędziłem sporo czasu próbując wyleczyć depresję, ale po dziesiątkach spotkań i setkach maili trafiłem na DWÓCH terapeutów, którzy znali się na rzeczy. Pomijam już fakt, że z pkt widzenia metody naukowej, a także metafizyki większość modeli psychoterapeutycznych to WIARA i cudza filozofia, którą próbuje się ludziom narzucić z poziomu autorytetu. Swoją fachowość trzeba jeszcze udowodnić. No chyba, że traktuje Pan jako naukowców takich osobników jak Jan Pająk, prof. Zięba itp. > Aby się czego pozbyć trzeba to posiadać, a samo wydawanie się, iż się posiada jeszcze wcale nie znaczy, iż to jest prawda.[/url]A samo napisanie czegoś takiego jak Pan nie znaczy, że to nieprawda. > A ja odnosiłem się tu do Pańskiego "zdrowego rozsądku". A Pan dalej nie odpowiedział na początek mojej wypowiedzi:> Jaka patologia? Jaki zdrowy rozsądek i do kogo należący? Które pragnienia są złe i kto ma prawo do orzekania o tym, iż są złe? Czyli znowu krętactwo zamiast merytorycznej rozmowy.Zdrowy rozsądek, czyli jeśli coś jest złem/chorobą, to upodobanie zawierające to zło/chorobę też musi być złem/chorobą. Jeśli ma Pan inne zdanie na ten temat to proszę udowodnić. > >Tekst nie na temat.> Co chciałby Pan zostać tu moderatorem? Tak wtedy rzeczywiście by Pan mnie nie tylko zamknął, ale wprost wypędziłNie chciałbym, bo akurat cierpię na brak cierpliwości. Natomiast jako użytkownik mogę raportować trolling, którego się Pan dopuszcza. > Mało mnie interesują testy IQ świadczące głównie o predyspozycji do rozwiązywania takich testów, a zupełnie nie o tym tu mowa.To o czym mowa? Może o Pana subiektywnej ocenie? > Zdecydowanie jestem subiektywnym i na podstawie wieloletnich doświadczeń na naszym forum stwierdzam, iż ciągle istnieje tu większość podobnie subiektywnie rozumiejących i oceniających rzeczywistość. Zgodnie z linią programową naszego portalu: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 oraz hasłem w Wikipedii pl.wikiped(*)lizm_światopoglądowy Tych forumowiczów subiektywnie do samodzielnie myślącej inteligencji zaliczam.Tylko wypadałoby przedstawić intersubiektywne argumenty, aby inni mogli uznać subiektywnie, że dane wypowiedzi są mądre. Stwierdzenia a priori nadają się do kosza. > > Nie potrafi Pan dyskutować bez takich zaczepek?> A kto z Panem potrafił tu dyskutować? Może Pan zalinkuje jakąś własną merytoryczną tu dyskusję. Szczególnie taką, gdzie w skutek przedstawionej argumentacji musiał Pan się ze swojego stanowiska wycofać?Odwracania kota ogonem ciąg dalszy. To Pan mi coś zarzuca, więc proszę udowodnić. Ja ni
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Nadwaga nie świadczy o chorobie, tym bardziej o ryzyku dziedziczenia jakichś wad Nie musi, ale może świadczyć.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci. Źródło?
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Można to znaleźć gdzieś w necie. Nie chce mi się teraz tego szukać, bo pierwsze wyniki z google to artykuły z jakichś onetów, które są napisane na podstawie tych badań.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Można to znaleźć gdzieś w necie. Nie chce mi się teraz tego szukać, bo pierwsze wyniki z google to artykuły z jakichś onetów, które są napisane na podstawie tych badań. Tak rozumiem:
Pisało w gazecie o pewnej kobiecie, która urodziła siedmioletnie dziecię!
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
>Można to znaleźć gdzieś w necie. Nie chce mi się teraz tego szukać, bo pierwsze wyniki z google to artykuły z jakichś onetów, które są napisane na podstawie tych badań. Tak rozumiem:
Pisało w gazecie o pewnej kobiecie, która urodziła siedmioletnie dziecię!
>www.google.pl Ja tu nie pisuję po to aby popieprzyć sobie głupoty bez pokrycia i gdy coś tu piszę to muszę mieć pokrycie w argumentach albo w źródłach. To nie ja się kompromituję, gdy tu baję co mi się zdaje i czytelnika do poszukiwań potwierdzenia moich bajań odsyłam. Znowu napisał Pan tu bzdurę bez rzetelnego oparcia się na naukowych faktach.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Żeby udowodnić, że to bzdury trzeba podać argumenty na przeciwną tezę, odwołać się do jakiejś prawdy, badań. W innym razie może Pan mnie jedynie oskarżyć o niedostateczną argumentację. To dość powszechnie znany fakt, że otyłość znacznie zwiększa ryzyko nadciśnienia, cukrzycy i wczesnego porodu. Otyłość i nadwaga to choroba i wg WHO mówimy o groźnej epidemii.
Główne przyczyny to stres, złe odżywianie, brak ruchu, nadmierny apetyt. Choroba jest groźna, ale można ją leczyć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci. Źródło?> Żeby udowodnić, że to bzdury trzeba podać argumenty na przeciwną tezę, odwołać się do jakiejś prawdy, badań.To też bzdura. W logice i nauce dowód spoczywa na twierdzącym, a nie na przeczącym. > W innym razie może Pan mnie jedynie oskarżyć o niedostateczną argumentację.Wypisywanie sążnistych tekstów bez dostatecznej argumentacji jest dowodem grafomani, a nie niedostatecznej argumentacji. > To dość powszechnie znany fakt,"Jedna pani drugiej pani w maglu tajemnicę przekazała". > To dość powszechnie znany fakt, że otyłość znacznie zwiększa ryzyko nadciśnienia, cukrzycy i wczesnego porodu. Otyłość i nadwaga to choroba i wg WHO mówimy o groźnej epidemii.A co otyłość ma wspólnego z "pulchnością"? Proszę o źródła tego "powszechnie znanego faktu", iż pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci? Otyłość (łac. obesitas) - nadmierne nagromadzenie tkanki tłuszczowej w organizmie, przekraczające jego fizjologiczne potrzeby i możliwości adaptacyjne, mogące prowadzić do niekorzystnych skutków dla zdrowia. Za otyłość uważa się stan, w którym tkanka tłuszczowa stanowi więcej niż 20% całkowitej masy ciała u mężczyzn oraz 25% u kobiet. Znowu, starym swoim zwyczajem, najpierw wypisuje Pan tu bzdury, a później kręci. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,710119#w710471> Główne przyczyny to stres, złe odżywianie, brak ruchu, nadmierny apetyt.Tak, najczęstszą przyczyną powstawania otyłości jest przekarmianie, ale pozostałe przyczyny już niezależne od otyłego i jego sposobu odżywiania też mają ogromne znaczenie. Na przykład genetyczne. To jest zbyt poważny problem aby bzdury wypisywać. > Choroba jest groźna, ale można ją leczyć.Znam wiele innych znacznie groźniejszych społecznie chorób, które są nieuleczalne. "Pulchność" do nich na pewno nie należy. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | sjp.pl/pulchnypulchny - 1. miękki i łatwo uginający się pod naciskiem; 2. mający dużo tkanki tłuszczowejCzyli kobieta pulchna/gruba/otyła to są synonimy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . sjp.pl/pulchny> pulchny -> 1. miękki i łatwo uginający się pod naciskiem;> 2. mający dużo tkanki tłuszczowej Czyli kobieta pulchna/gruba/otyła to są synonimy.Tak, w literaturze pięknej - czyli w bajdach, które Pan tu opowiada. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Próbuje Pan odwracać kota ogonem. Podstawą racjonalnej dyskusji jest chęć zrozumienia rozmówcy. Nie wydaje mi się, aby osoba kierująca się tą zasadą faktycznie nie rozumiała kontekstu słowa "pulchne". Natomiast nawet jeśli, to zawsze można się dopytać. Inteligentna osoba raczej nie pomyślałaby, że chodzi o pulchne wargi lub podbródek  > Jeszcze nigdy tak nie było aby każdy argument do każdego trafił. Wierzącego we własną rację nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne.Miecz obusieczny. Każdy może sobie tak stwierdzić. > Głupoty prawie na każdy temat Pan tu już od dawna wypisuje ze świętą wiarą w patent na własną racje.A Pan jest jaśnie wielmożnym najwyższym autorytetem, więc jakbym śmiał obrażać majestat Waszej świętobliwości  Rozumiem, że Pan nie wierzy w patent na własne racje, choć sprawia Pan takie wrażenie, podobnie jak np Duch Prawdy, Krystkon, czy Zbyszek z Warszawy. Cóż, różni Was kilka dobrych poziomów zrozumienia i wiedza, natomiast pod tym względem jesteście identyczni. Mechanizm projekcji jest tu aż nadto widoczny. Natomiast uznanie tego co piszę za głupoty wymagałoby argumentów. Trzeba odwołać się do tego co głupotą nie jest, czyli oczywiście Pan jest tym kto posiadł wszelką dostępną człowiekowi mądrość i arbitralnie Pan ocenia na podstawie swojej wiary. Ja akurat mam zupełnie odmienną osobowość i wiele moich stwierdzeń to wersje robocze, które mają na celu pobudzić dyskusje w celu znalezienia argumentów za i przeciw, a następnie wyciągnięcia wniosków z tych argumentów. Właśnie na argumentacji polega dyskusja. Kiedy ktoś się najbardziej kompromituje? Moim zdaniem w momencie kiedy nie potrafi przedstawić argumentów, udaje bycie lepszym od rozmówcy (np stosując niedopowiedzenia, udając, że się czegoś nie zrozumiało, czytając dosłownie każde słowo i przekręcając znaczenie). Pan notorycznie trolluje, a pańskie posty często brzmią jak rozpaczliwe wołanie o uznanie Pana za autorytet. Szkoda, bo uważam, że poza takimi momentami jak ten jest też w Pana wpisach dużo dobrej treści. > Oczywistym jest, że nikt Pana do refleksji nad tym co Pan tu wypisuje (mózg nadmuchać to tylko w żarcie można) nie przekona i dlatego nie do Pana kieruję reakcje na Pańskie wypowiedzi tylko do inteligentnych czytelników zdolnych je zrozumieć.Zarzucanie mi braku inteligencji tylko mnie śmieszy i świadczy o Pana kompleksach. Być może zbyt długo próbował Pan dmuchać na swój mózg, zamiast z niego korzystać, a kiedy okazało się, że takie metody są skuteczne tylko w żarcie, zaczął Pan pisać takie żartobliwe posty. Niby, że to na serio  > Ciągle jest tu jeszcze taka większość, która je rozumie i mnie to wystarcza.Rozumiem, że przeprowadził Pan takie badania naukowe i ma Pan ciekawe statystyki dotyczące mądrości użytkowników forum i liczebności tych "mądrych" i "głupich". Szkoda tylko, że to co Pan pisze często wynika właśnie z niezrozumienia postów innych czytelników i stawiania się w roli autorytetu, który jest na tyle mądry, że nie musi argumentować, ani próbować zrozumieć co rozmówca miał na myśli. Pozdrawiam z rozbawieniem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Próbuje Pan odwracać kota ogonem.Jak widać Pan ma stałą metodę zarzucania innym swojego postępowania. > Podstawą racjonalnej dyskusji jest chęć zrozumienia rozmówcy.Nie dyskutuję z Panem, gdyż to niemożliwe. Z moich obserwacji wynika, iż to się jeszcze tu nikomu nie udało. Jak jest inaczej to podaj Pan linki? > Nie wydaje mi się, aby osoba kierująca się tą zasadą faktycznie nie rozumiała kontekstu słowa "pulchne".Rozumiem słowo "pulchne", ale to nie jest termin naukowy i dlatego nie został nigdzie konkretnie zdefiniowany. Natomiast popieprzyć głupotki, co się komu zdaje, to można przy użyciu przeróżnego słownictwa. Na przykład ja nie gustuję w zbyt grubych paniach, ale akceptuję "pulchne". Tyle, iż Panie Drobny Krętaczu, przeszedł Pan dalej z słowa pulchne na termin naukowy "otyłość" i zrównał te słowa ze sobą. "To dość powszechnie znany fakt, że otyłość znacznie zwiększa ryzyko nadciśnienia, cukrzycy i wczesnego porodu." Niech Panu będzie - wróćmy więc do początku: > Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci. Źródło?>Żeby udowodnić, że to bzdury trzeba podać argumenty na przeciwną tezę, odwołać się do jakiejś prawdy, badań. To też bzdura. W logice i nauce dowód spoczywa na twierdzącym, a nie na przeczącym.Możemy zmienić słowo, tylko gdzie te źródła mówiące, iż "otyłe kobiety rodzą zazwyczaj chore dzieci"? Kręci Pan jak może, atakuje personalnie oponenta, tylko w meritum nie ma Pan niczego sensownego do powiedzenia. ___ Dalej to zwyczajna pyskówka, w których Pan się tu specjalizuje, gdy ktoś ewidentnie Panu wykaże, iż głupoty Pan tu wypisuje. Czy sądzi Pan, iż uda się Panu zmanipulować racjonalnego czytelnika? Że inteligent się nie połapie? @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Próbuje Pan odwracać kota ogonem.> Jak widać Pan ma stałą metodę zarzucania innym swojego postępowania.Znów Pan to zrobił. > Nie dyskutuję z Panem, gdyż to niemożliwe. Z moich obserwacji wynika, iż to się jeszcze tu nikomu nie udało. Jak jest inaczej to podaj Pan linki?To, że czegoś Pan nie potrafi, nie oznacza wcale, że to niemożliwe. Nikomu nie udało się ze mną dyskutować? A to dobre  Przecież to Pan ewidentnie stosuje zabiegi erystyczne, które już Panu wytknąłem w poprzednim poście. Czasem wystarczy jedno lub dwa zdania argumentacji, a Pan zamiast odpisać z sensem przekazuje tylko swoje zdanie na temat inteligencji/mądrości rozmówcy. Zdanie nic nie warte i obnażające pańską słabość. Są użytkownicy, z którymi też miałem nieprzyjemne sprzeczki, ale zawsze to były sytuacje, w których rozmówca próbował manipulować. Po czasie uważam, że z tych osób jedynie Szarley miał sporo racji w dyskusji na temat wolnego rynku i Chile, a nieporozumienia wynikały z emocjonalnego stylu jego wypowiedzi, manipulowania i wstawiania do dyskusji wątków pobocznych. Staram się wyciągnąć sedno z wypowiedzi rozmówcy i je zrozumieć, pomijając jak tylko się da wątki poboczne i użyte słowa (należy patrzeć na to jak pasują one do kontekstu, a nie wyciągać tak jak Pan inne znaczenia). > Rozumiem słowo "pulchne", ale to nie jest termin naukowy i dlatego nie został nigdzie konkretnie zdefiniowany.No to co szkodziło zapytać jaką "pulchność" mam na myśli? Kto pyta nie błądzi, a umiejętność stawiania odpowiednich pytań ma w nauce kluczowe znaczenie. > Natomiast popieprzyć głupotki, co się komu zdaje, to można przy użyciu przeróżnego słownictwa. Na przykład ja nie gustuję w zbyt grubych paniach, ale akceptuję "pulchne".I w tej sytuacji mówi Pan o swoich subiektywnych klasyfikacjach. Dokładnie tak jak ja przedtem i mnie się Pan uczepił, a sam robi Pan teraz to samo. Poza tym uważam, że niewielkie znaczenie ma tutaj kto w kim gustuje i kogo akceptuje. > Tyle, iż Panie Drobny Krętaczu, przeszedł Pan dalej z słowa pulchne na termin naukowy "otyłość" i zrównał te słowa ze sobą. "To dość powszechnie znany fakt, że otyłość znacznie zwiększa ryzyko nadciśnienia, cukrzycy i wczesnego porodu." Niech Panu będzie - wróćmy więc do początku:> > Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci.> Źródło?Nadwaga matki szkodzi płodowi: dzieci.pl/(*)domosc.html?smgputicaid=615597kobieta.on(*)e-ma-nadwage-lub-otylosc/1l8qfOtyłość niszczy mózg: potreningu(*)81/jak-otylosc-wplywa-na-mozg-www.biomed(*)adwaga-uszkadza-mozg-2649.html"Ten rodzaj jedzenia zmniejsza mózg. Naukowcy stwierdzili, że mózg osoby otyłej albo z nadwagą jest od 4% do 8% mniejszy niż mózg osoby ważącej normalnie." Mowa nawet o "otępiennej bombie": www.rynekz(*)-na-prace-mozgu,130441,11.htmlWyniki z google, bo nie mam czasu szukać teraz konkretnych badań.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Próbuje Pan odwracać kota ogonem.Jak widać Pan ma stałą metodę zarzucania innym swojego postępowania.> Znów Pan to zrobił.Nie dyskutuję z Panem, gdyż to niemożliwe. Z moich obserwacji wynika, iż to się jeszcze tu nikomu nie udało. Jak jest inaczej to podaj Pan linki?> To, że czegoś Pan nie potrafi, nie oznacza wcale, że to niemożliwe. Nikomu nie udało się ze mną dyskutować? A to dobre.To nie ma znaczenia czy to dobre. Proszę o konkretne linki. > Przecież to Pan ewidentnie stosuje zabiegi erystyczne, które już Panu wytknąłem w poprzednim poście.Tak, Pan różnym forumowiczom, a w tym i mnie przeróżne rzeczy wytyka, głównie to co sam Pan tu wyczynia. Tyle, iż wytykanie nie jest nawet najmniejszym dowodem. > Czasem wystarczy jedno lub dwa zdania argumentacji, a Pan zamiast odpisać z sensem przekazuje tylko swoje zdanie na temat inteligencji/mądrości rozmówcy. Zdanie nic nie warte i obnażające pańską słabość.Jak bardzo ktoś by się nie starał i używał nie wiem jakich matactw i sztuczek, to nie wykaże niczyjej głupoty. Każdy musi zrobić to sam. Dlatego mało się martwię Pańskimi ocenami i epitetami pod moim adresem. > Są użytkownicy, z którymi też miałem nieprzyjemne sprzeczki, ale zawsze to były sytuacje, w których rozmówca próbował manipulować.Oczywiście wszyscy inni są winni, gdyż jak można mieć inne zdanie od święcie wierzącego we własną rację. I znowu będzie Pan miał pretensję, iż to ja Pana kompromituję, gdy znakomicie czyni to Pan sam. > Staram się wyciągnąć sedno z wypowiedzi rozmówcy i je zrozumieć, pomijając jak tylko się da wątki poboczne i użyte słowa (należy patrzeć na to jak pasują one do kontekstu, a nie wyciągać tak jak Pan inne znaczenia).Możliwe, iż Pan się stara, ale ja tego nie zauważyłem. Czy można poprosić o linki? Rozumiem słowo "pulchne", ale to nie jest termin naukowy i dlatego nie został nigdzie konkretnie zdefiniowany.> No to co szkodziło zapytać jaką "pulchność" mam na myśli? Kto pyta nie błądzi, a umiejętność stawiania odpowiednich pytań ma w nauce kluczowe znaczenie.A dlaczego miałbym to robić w przypadku przemądrzającego się tu forumowicza wypowiadającego się autorytatywnie nawet w problematyce, o której nie ma zielonego pojęcia. Natomiast popieprzyć głupotki, co się komu zdaje, to można przy użyciu przeróżnego słownictwa. Na przykład ja nie gustuję w zbyt grubych paniach, ale akceptuję "pulchne".> I w tej sytuacji mówi Pan o swoich subiektywnych klasyfikacjach. Dokładnie tak jak ja przedtem i mnie się Pan uczepił, a sam robi Pan teraz to samo. Poza tym uważam, że niewielkie znaczenie ma tutaj kto w kim gustuje i kogo akceptuje.Przecież - nawet dla mało inteligentnych - jest to jasne, iż podałem to zdanie właśnie jako przykład "pieprzenia głupotek", w których Pan tu celuje zamiast merytorycznej rozmowy. Jak widać Pańskie starania o zrozumienie innych są zupełnie bezowocne, gdy nawet takiego prostego stwierdzenia zrozumieć Pan nie potrafi, ale jak widać pyskówki to jest to co Pan uwielbia i w czym Pan jest mocnym, gorzej z samodzielnym myśleniem. _____ Tyle, iż Panie Drobny Krętaczu, przeszedł Pan dalej z słowa pulchne na termin naukowy "otyłość" i zrównał te słowa ze sobą. "To dość powszechnie znany fakt, że otyłość znacznie zwiększa ryzyko nadciśnienia, cukrzycy i wczesnego porodu." Niech Panu będzie - wróćmy więc do początku:> Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci. Źródło?__________ > Nadwaga matki szkodzi płodowi:dzieci.pl/(*)domosc.html?smgputicaid=615597kobieta.on(*)e-ma-nadwage-lub-otylosc/1l8qf> Otyłość niszczy mózg: potreningu(*)81/jak-otylosc-wplywa-na-mozg-www.biomed(*)adwaga-uszkadza-mozg-2649.html> "Ten rodzaj jedzenia zmniejsza mózg. Naukowcy stwierdzili, że mózg osoby otyłej albo z nadwagą jest od 4% do 8% mniejszy niż mózg osoby ważącej normalnie."> Mowa nawet o "otępiennej bombie": www.rynekz(*)-na-prace-mozgu,130441,11.html> Wyniki z google, bo nie mam czasu szukać teraz konkretnych badań.W zupełności tu te z Googla wystarczą i o to tylko prosiłem od początku, gdyby Pan zamiast kręcić zalinkował tu te informacje, to spokojnie Pańską pulchność bym sobie darował. Przymusiłem tu Pana do odrobiny pracy intelektualnej i z tego jest korzyść dla wszystkich naszych czytelników. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | No i widzi Pan... To samo można było napisać normalnie i wtedy normalnie bym odpisywał. Wystarczyło napisać np "proszę zdefiniować słowo "pulchne" i podać źródła", a kiedy napisałem, że można znaleźć w google (wyszły 2 minuty "roboty", a po prostu nie chciałem już tego szukać, bo to dla mnie bardzo nieprzyjemny emocjonalnie temat), wystarczyło może najpierw sprawdzić, lub odpisać, że się Panu nie chce i jednak lepiej żebym podał. Tak naprawdę rozbija się o język, czyli o głupoty.
A wracając do meritum, to wcześniej podał Pan tutaj argument, który był odwołaniem do autorytetów. Te same "autorytety" próbują wmówić pacjentowi, że upodobanie do pulchnych (ok 15-25 kg nadwagi) kobiet nie jest zboczeniem, nie można tego leczyć, ani pogodzić się z samotnością i być z tym szczęśliwym (w momencie kiedy pacjent ma silne pragnienie miłości). Dla mnie to nie autorytety, a brak znanej metody leczenia nie oznacza, że coś nie jest chorobą. Z punktu widzenia etyki "rady" tych "fachowców" są po prostu żałosne.
Przy okazji istnienie takich przypadków podważa "wolną wolę", mit o spójności "ja" i powstaje tu pytanie: czy sensem życia jest wolność, czy dostosowywanie się do zasad narzuconych przez świat, który staje się z automatu wrogi dla takiej jednostki? Wg mnie odpowiedź na to pytanie nie istnieje i myślę, że w takiej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest nauczenie się ignorowania własnych uczuć i pragnień.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > No i widzi Pan... To samo można było napisać normalnie i wtedy normalnie bym odpisywał.Staram się pisać prosto, używając jak najbardziej komunikatywnego języka i moim zdaniem właśnie takie postępowanie jest normalne, a nie Pańskie mętniactwo i kręcenie, ale ocenę tego warto pozostawiać naszym czytelnikom, a nie oponentom. > Wystarczyło napisać np "proszę zdefiniować słowo "pulchne" i podać źródła", a kiedy napisałem, że można znaleźć w google (wyszły 2 minuty "roboty", a po prostu nie chciałem już tego szukać, bo to dla mnie bardzo nieprzyjemny emocjonalnie temat), wystarczyło może najpierw sprawdzić, lub odpisać, że się Panu nie chce i jednak lepiej żebym podał.To nie była prośba? :Na kolana trzeba przed Wielce Szanownym Panem padać? A co mnie to obchodzi, iż to dla Pana nieprzyjemne emocjonalnie, gdy ktoś o rzeczowość i argumenty prosi. > Tak naprawdę rozbija się o język, czyli o głupoty.Język jest głównym środkiem przekazu dla człowieka, a już szczególnie dla inteligencji. Wewnątrz tego samego języka istnieją tak wielkie różnice, iż dwie osoby mówiące tym samym językiem rozumieją się tak jakby z dwóch planet były. Rzadko spotykałem się się z poglądem, iż język to głupoty, ale Pan prawdopodobnie jest z tej nowej inteligencji, o której pan Bednarski łaskawie napisał: Wiem, że to może być dla Pana szok, więc proszę mocno się trzymać, ale zaliczam się do inteligencji. Niech Pan nie oczekuję, że w epoce dewaluacji wykształcenia wyższego, biurokracji, socjalu i lewactwa, pierwszy lepszy internauta nie zaliczy się do inteligencji. I to właśnie tendencje lewoskrętne,osób takich jak Pan do tego doprowadziły. Tak teraz bardzo wiele osób nie tylko do inteligencji się zalicza, ale wprost za mędrców, z prawem do pouczania innych, się uważa. Tak mamy teraz inteligencję nowego typu: Czy pana zdaniem polska transformacja się udała?Piotr Siemion: Niektórym tak, innym - mniej. Pominę oklepane przykłady oligarchów czy ludzi z PGR. Dla pisarza ta przemiana oznaczała w pewnym sensie koniec świata, dlatego, że zlikwidowała - hurtowo, choć na raty - całą warstwę inteligencji. Chodzi mi o czytelników książek. Dzisiaj dawna inteligencja to nowy proletariat, źle opłacany i wyśmiewany przez nową, zadowoloną z siebie cywilizację. Dodam jeszcze, że w moim rozumieniu transformacja nadal trwa, ponieważ wciąż nie do końca wiemy, kim jesteśmy. To o tyle dobrze, że nadal będzie o czym pisać. [Załącznik]www.racjonalista.pl/forum.php/s,622763#w624217> A wracając do meritum, to wcześniej podał Pan tutaj argument, który był odwołaniem do autorytetów.Gdzie, kiedy, jaki? Jestem zdecydowanym przeciwnikiem autorytetu dla autorytetu. > Te same "autorytety" próbują wmówić pacjentowi, że upodobanie do pulchnych (ok 15-25 kg nadwagi) kobiet nie jest zboczeniem, nie można tego leczyć, ani pogodzić się z samotnością i być z tym szczęśliwym (w momencie kiedy pacjent ma silne pragnienie miłości).Jakie takie same? Skąd informacja, iż "pulchne" to mają 15-25 kilogramów nadwagi (przy jakim wzroście)? Dalej - pomimo moich wyjaśnień - pieprzy Pan co mu do głowy wpadnie, a wpada - jak widać - byle co. > Dla mnie to nie autorytety, a brak znanej metody leczenia nie oznacza, że coś nie jest chorobą. Z punktu widzenia etyki "rady" tych "fachowców" są po prostu żałosne.Nie wiem co dla Pana jest żałosne, ale wiem, iż z powodu niewielkiej wiedzy w tematach w których Pan się tu wypowiada oraz kłopotów z opanowaniem dostatecznej językowej komunikatywności Pańskie wywody są tu żałosne. Tyle tylko, iż nie jest Pan tu jedynym, gdyż namnożyło się nam teraz takich przypadków. > Przy okazji istnienie takich przypadków podważa "wolną wolę", mit o spójności "ja" i powstaje tu pytanie: czy sensem życia jest wolność, czy dostosowywanie się do zasad narzuconych przez świat, który staje się z automatu wrogi dla takiej jednostki? Wg mnie odpowiedź na to pytanie nie istnieje i myślę, że w takiej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest nauczenie się ignorowania własnych uczuć i pragnień.Jeszcze jeden temat, w którym Panu się zdaje. Wrzucony od dupy strony, gdyż ani nie dotyczy wątku, ani naszej rozmowy. Naprawdę czasem lepiej się nie odzywać niż głupoty wypisywać. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Staram się pisać prosto, używając jak najbardziej komunikatywnego języka i moim zdaniem właśnie takie postępowanie jest normalne, a nie Pańskie mętniactwo i kręcenie, ale ocenę tego warto pozostawiać naszym czytelnikom, a nie oponentom.Nie. Traktuje Pan język zbyt dosłownie, nie potrafiąc odczytać metafor. Dokładnie jak osoba z autyzmem. Jakoś moje wpisy są zrozumiałe dla większości użytkowników forum i tylko jeden jedyny Pan Andrzej Bogusławski narzeka na "mętniactwo i kręcenie". To tak jakby ktoś powiedział, że czyjeś słowa są ostre jak nóż, a Pan oponowałby stwierdzając, że słowa nie są materialne, a ostrość noża to przecież cecha materialnego przedmiotu  > > Wystarczyło napisać np "proszę zdefiniować słowo "pulchne" i podać źródła", a kiedy napisałem, że można znaleźć w google (wyszły 2 minuty "roboty", a po prostu nie chciałem już tego szukać, bo to dla mnie bardzo nieprzyjemny emocjonalnie temat), wystarczyło może najpierw sprawdzić, lub odpisać, że się Panu nie chce i jednak lepiej żebym podał.> To nie była prośba? :> Na kolana trzeba przed Wielce Szanownym Panem padać? A co mnie to obchodzi, iż to dla Pana nieprzyjemne emocjonalnie, gdy ktoś o rzeczowość i argumenty prosi.Piszę, że WYSTARCZYŁO napisać [...], a nie że Pan nie napisał. Jak widać nawet tam gdzie wyrażam się ściśle, nie rozumie Pan prostych zdań. Natomiast Pan nie poprzestał na poproszeniu o źródło, tylko zaczął Pan tradycyjnie obrażać, pisać coś o rzekomych bzdurach pisanych przeze mnie. > > Tak naprawdę rozbija się o język, czyli o głupoty.> Język jest głównym środkiem przekazu dla człowieka, a już szczególnie dla inteligencji. Wewnątrz tego samego języka istnieją tak wielkie różnice, iż dwie osoby mówiące tym samym językiem rozumieją się tak jakby z dwóch planet były. Rzadko spotykałem się się z poglądem, iż język to głupoty, ale Pan prawdopodobnie jest z tej nowej inteligencji, o której pan Bednarski łaskawie napisał:No bo znów nie zrozumiał Pan kontekstu wypowiedzi. Napisałem, że nieporozumienia w dyskusjach z Panem rozbijają się o język, czyli o głupoty. Chodziło mi o to, że wycina Pan kontekst wypowiedzi, tak jak np zrobił Pan teraz. > >A wracając do meritum, to wcześniej podał Pan tutaj argument, który był odwołaniem do autorytetów.> Gdzie, kiedy, jaki? Jestem zdecydowanym przeciwnikiem autorytetu dla autorytetu.Jak widać ma Pan bardzo dobrą pamięć, ale jednocześnie bardzo krótką www.racjon(*)orum.php/s,710119/i,10#w710220> Jakie takie same? Skąd informacja, iż "pulchne" to mają 15-25 kilogramów nadwagi (przy jakim wzroście)? Dalej - pomimo moich wyjaśnień - pieprzy Pan co mu do głowy wpadnie, a wpada - jak widać - byle co.I kolejny raz odwraca Pan kota ogonem, zapominając o tym co pisaliśmy wcześniej. A chodziło o konkretny przypadek upodobania do pulchnych kobiet, które właśnie mają 15-25 kg nadwagi, a nie o to, że pulchność miałaby rzekomo oznaczać zawsze właśnie taką wagę. No i jak z Panem dyskutować skoro nie chce Pan czytać ze zrozumieniem rozmówcy? > > Dla mnie to nie autorytety, a brak znanej metody leczenia nie oznacza, że coś nie jest chorobą. Z punktu widzenia etyki "rady" tych "fachowców" są po prostu żałosne.> Nie wiem co dla Pana jest żałosne, ale wiem, iż z powodu niewielkiej wiedzy w tematach w których Pan się tu wypowiada oraz kłopotów z opanowaniem dostatecznej językowej komunikatywności Pańskie wywody są tu żałosne. Tyle tylko, iż nie jest Pan tu jedynym, gdyż namnożyło się nam teraz takich przypadków.A jeden Bogusławski opanował biegle język i może pouczać innych!  Zabawny jest ten Pana narcyzm. > Jeszcze jeden temat, w którym Panu się zdaje. Wrzucony od dupy strony, gdyż ani nie dotyczy wątku, ani naszej rozmowy. Naprawdę czasem lepiej się nie odzywać niż głupoty wypisywać.No właśnie dotyczy, ale to trzeba przeczytać ze zrozumieniem żeby to zrozumieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Staram się pisać prosto, używając jak najbardziej komunikatywnego języka i moim zdaniem właśnie takie postępowanie jest normalne, a nie Pańskie mętniactwo i kręcenie, ale ocenę tego warto pozostawiać naszym czytelnikom, a nie oponentom.> Nie. Traktuje Pan język zbyt dosłownie, nie potrafiąc odczytać metafor.Bzdura nie traktuję języka ani zbyt dosłownie i jakoś tam z metaforami też daję sobie radę. Natomiast nie toleruję pseudointelektualnego bełkotu, gdzie poprzez wieloznaczność i metaforyczność ukrywa się intelektualną pustkę. Wypisuje Pan tu różnorodne bzdury twierdząc, iż to metafory. > Dokładnie jak osoba z autyzmem.No właśnie to metafora, czy epitet przy braku merytorycznych argumentów. Pieprzy Pan jak potłuczony używając znowu słów, których znaczenia Pan nie rozumie. Jaka forma autyzmu u mnie występuje i gdzie Pan psychiatrię kończył aby mnie diagnozować. > Jakoś moje wpisy są zrozumiałe dla większości użytkowników forumA ja jakoś tego nie zauważam i dostrzegam głównie Pańskie zacietrzewienie we wciskaniu wątpliwych prawd, w które Pan święcie wierzy. Oczywiście to mój subiektywny sąd i może Pan udowodnić, iż się mylę, ale Pan tylko różne rzeczy tu wypisuje, a miedzy innymi to, iż Pan jest wielce mądrym tylko Bogusławski się czepia. Są tacy, którzy Panu w to wierzą, ale zdecydowanie dalece nie wszyscy. > i tylko jeden jedyny Pan Andrzej Bogusławski narzeka na "mętniactwo i kręcenie".Bogusławski bardzo rzadko na coś narzeka, a Panu to wszystko ewidentnie wykazuje i udowadnia, z zalinkowanymi cytatami i na kolorowo. Tak aby i Pan mógł to zrozumieć, choć to się jeszcze nigdy mi nie udało. Szanowny Panie, każdy nas może spokojnie korzystać tu wszelkich form wyrazu dopóki nie są one sprzeczne z regulaminem. Wolno także i Panu, ale publikujemy tu swoje wypowiedzi pod krytyczną ocenę naszych czytelników i każdy ma prawo do swoich subiektywnych ocen. Gdy znajduje Pan uznanie czytelników, to albo to Panu wprost piszą, albo choć plusy klikają. Nazbierał Pan przeciętnie 0,9 punktu za wypowiedź, to może być Pan zadowolony ze zrozumienia i akceptacji. > To tak jakby ktoś powiedział, że czyjeś słowa są ostre jak nóż, a Pan oponowałby stwierdzając, że słowa nie są materialne, a ostrość noża to przecież cecha materialnego przedmiotu To ten Pański metaforyczny sposób wyrażania się, czy przejaw tępoty w znajdywaniu merytorycznych argumentów. > Wystarczyło napisać np "proszę zdefiniować słowo "pulchne" i podać źródła", a kiedy napisałem, że można znaleźć w google (wyszły 2 minuty "roboty", a po prostu nie chciałem już tego szukać, bo to dla mnie bardzo nieprzyjemny emocjonalnie temat), wystarczyło może najpierw sprawdzić, lub odpisać, że się Panu nie chce i jednak lepiej żebym podał.To nie była prośba? :Na kolana trzeba przed Wielce Szanownym Panem padać? A co mnie to obchodzi, iż to dla Pana nieprzyjemne emocjonalnie, gdy ktoś o rzeczowość i argumenty prosi.> Piszę, że WYSTARCZYŁO napisać [...], a nie że Pan nie napisał.No i co z tego wynika? Napisał Pan, iż wystarczyło napisać. Przywołałem linkiem, iż tak napisałem, a Pan teraz napisał: Piszę, że WYSTARCZYŁO napisać [...], a nie że Pan nie napisał. Nie jestem specjalistą i nie wiem, gdzie ten przypadek się kwalifikuje, a jeszcze bardziej jestem ciekawym, kto poza Panem samym potrafi to zrozumieć. Co to za metafora? > Jak widać nawet tam gdzie wyrażam się ściśle, nie rozumie Pan prostych zdań.Wszystko jest możliwe, tyle tylko, iż to trzeba wykazać i udowodnić a nie stawiać niczym nie uzasadnione zarzuty. Według Szanownego Pana nie zrozumiałem Pańskiego zdania: Wystarczyło napisać np "proszę zdefiniować słowo "pulchne" i podać źródła",. Przecież tu nie tylko ręce, ale i spodnie opadają. > Natomiast Pan nie poprzestał na poproszeniu o źródło, tylko zaczął Pan tradycyjnie obrażać, pisać coś o rzekomych bzdurach pisanych przeze mnie.I długo Pan tak może w durnia zagrywać? >Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci. Źródło?Gdzie Pan w tym moim jednym słowie odnalazł moje tradycyjne Wielce Szanownego Pana obrażanie, a tym bardziej pisanie czegoś o rzekomych bzdurach pisanych przez Szanownego Pana. Współczuję Panu, ale wątpię czy to się daje leczyć. > Tak naprawdę rozbija się o język, czyli o głupoty.Język jest głównym środkiem przekazu dla człowieka, a już szczególnie dla inteligencji. Wewnątrz tego samego języka istnieją tak wielkie różnice, iż dwie osoby mówiące tym samym językiem rozumieją się tak jakby z dwóch planet były. Rzadko spotykałem się się z poglądem, iż język to głupoty, ale Pan prawdopodobnie jest z tej nowej inteligencji, o której pan Bednarski łaskawie napisał: > No bo znów nie zrozumiał Pan kontekstu wypowiedzi.Serdecznie Panu współczuję braku zrozumienia. Najpierw trochę szkół a później większa część mojego zawodowego życia polegała na czytaniu ze zrozumieniem i zdawaniu relacji z tego co przeczytałem i jakoś tam dawałem sobie z tym radę, a biednego Pana Olsona nijak zrozumieć nie mogę i jest to moja niezaprzeczalna wina. > Napisałem, że nieporozumienia w dyskusjach z Panem rozbijają się o język, czyli o głupoty.I jak inaczej miałbym to zrozumieć od tego jak zrozumiałem? > Chodziło mi o to, że wycina Pan kontekst wypowiedzi, tak jak np zrobił Pan teraz.Cholera, nawet często linkuję aby nie było wycinania z kontekstu, a Panu wycinam. Szkoda może inteligenty czytelnik nie dać sobie z tym rady rady? @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Bzdura nie traktuję języka ani zbyt dosłownie i jakoś tam z metaforami też daję sobie radę. Natomiast nie toleruję pseudointelektualnego bełkotu, gdzie poprzez wieloznaczność i metaforyczność ukrywa się intelektualną pustkę. Wypisuje Pan tu różnorodne bzdury twierdząc, iż to metafory.Nie, to Pan nie potrafi w takich momentach odpowiadać i udaje Pan niezrozumienie, choć tylko Pan jeden "nie rozumie". > > Dokładnie jak osoba z autyzmem.> No właśnie to metafora, czy epitet przy braku merytorycznych argumentów.Porównanie. Widzi Pan, kolejny raz to samo niezrozumienie prostych zdań się kłania. > Pieprzy Pan jak potłuczony używając znowu słów, których znaczenia Pan nie rozumie.Nie ma to jak kolejny "merytoryczny" argument z Pana strony  Jaka forma autyzmu u mnie występuje i gdzie Pan psychiatrię kończył aby mnie diagnozować. Napisałem "dokładnie JAK osoba z autyzmem". Nie twierdziłem, że ma Pan autyzm, proszę czyta ze zrozumieniem... > >Jakoś moje wpisy są zrozumiałe dla większości użytkowników forum> A ja jakoś tego nie zauważam i dostrzegam głównie Pańskie zacietrzewienie we wciskaniu wątpliwych prawd, w które Pan święcie wierzy. Oczywiście to mój subiektywny sąd i może Pan udowodnić, iż się mylę, ale Pan tylko różne rzeczy tu wypisuje, a miedzy innymi to, iż Pan jest wielce mądrym tylko Bogusławski się czepia.Przede wszystkim nie pisałem, że jestem wielce mądry. To Pan próbuje sobie udowodnić własną rzekomą inteligencję, rzucając na lewo i prawo stwierdzeniami o czyjejś głupocie. A zamiast tego można używać merytorycznych argumentów. Tylko do tego jest potrzebna realna inteligencja, a nie tylko naładowanie sobie pamięci różnymi książkami. Poza tym to Pan powinien udowodnić swój osąd, zamiast pisać, żebym udowadniał, że nie jestem wielbłądem. I w które to "prawdy" rzekomo wierzę? Jest dokładnie na odwrót, bo nie wierzę w nic. Do tego stopnia, że ta niewiara jest pewnym problemem. > Bogusławski bardzo rzadko na coś narzeka, a Panu to wszystko ewidentnie wykazuje i udowadnia, z zalinkowanymi cytatami i na kolorowo. Tak aby i Pan mógł to zrozumieć, choć to się jeszcze nigdy mi nie udało.Co chwilę Pan narzeka, a na kolorowo to Pan podkreśla głównie wpisy o swojej wielkości i ułomności rozmówców, którzy Panu czymś podpadli. > >To tak jakby ktoś powiedział, że czyjeś słowa są ostre jak nóż, a Pan oponowałby stwierdzając, że słowa nie są materialne, a ostrość noża to przecież cecha materialnego przedmiotu > To ten Pański metaforyczny sposób wyrażania się, czy przejaw tępoty w znajdywaniu merytorycznych argumentów.To nawiązanie do tego jak Pan odwraca kota ogonem czepiając się słówek, np w przypadku "pulchności". > >Piszę, że WYSTARCZYŁO napisać [...], a nie że Pan nie napisał.> No i co z tego wynika? Napisał Pan, iż wystarczyło napisać. Przywołałem linkiem, iż tak napisałem, a Pan teraz napisał: Piszę, że WYSTARCZYŁO napisać [...], a nie że Pan nie napisał. Nie jestem specjalistą i nie wiem, gdzie ten przypadek się kwalifikuje, a jeszcze bardziej jestem ciekawym, kto poza Panem samym potrafi to zrozumieć. Co to za metafora?Czego Pan nie rozumie? Wystarczyło TYLKO o to poprosić, bez tych swoich ataków personalnych i pustosłowia. > Wszystko jest możliwe, tyle tylko, iż to trzeba wykazać i udowodnić a nie stawiać niczym nie uzasadnione zarzuty.No i ja o tym Panu co chwilę powtarzam. > >Natomiast Pan nie poprzestał na poproszeniu o źródło, tylko zaczął Pan tradycyjnie obrażać, pisać coś o rzekomych bzdurach pisanych przeze mnie.> I długo Pan tak może w durnia zagrywać?> >Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci.> Źródło?> Gdzie Pan w tym moim jednym słowie odnalazł moje tradycyjne Wielce Szanownego Pana obrażanie, a tym bardziej pisanie czegoś o rzekomych bzdurach pisanych przez Szanownego Pana. Współczuję Panu, ale wątpię czy to się daje leczyć.www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710333> >No bo znów nie zrozumiał Pan kontekstu wypowiedzi.> Serdecznie Panu współczuję braku zrozumienia. Najpierw trochę szkół a później większa część mojego zawodowego życia polegała na czytaniu ze zrozumieniem i zdawaniu relacji z tego co przeczytałem i jakoś tam dawałem sobie z tym radę, a biednego Pana Olsona nijak zrozumieć nie mogę i jest to moja niezaprzeczalna wina.To tak jakby piłkarz z 2 ligi mówił, że całe życie spędził na trenowaniu piłki nożnej. Cóż, pozostaje tylko współczuć, że trening był tak nieefektywny. > > Napisałem, że nieporozumienia w dyskusjach z Panem rozbijają się o język, czyli o głupoty.> I jak inaczej miałbym to zrozumieć od tego jak zrozumiałem?Tak jak napisałem... Próbuje Pan przekręcać słowa przedstawiając je np w dosłownym sensie gdy były użyte jako przenośnia i udaje Pan niezrozumienie. Takie wyciąganie zdań z kontekstu nie ma najmniejszego sensu i jest erystyką.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > A wracając do meritum, to wcześniej podał Pan tutaj argument, który był odwołaniem do autorytetów.Gdzie, kiedy, jaki? Jestem zdecydowanym przeciwnikiem autorytetu dla autorytetu.> Jak widać ma Pan bardzo dobrą pamięć, ale jednocześnie bardzo krótką www.racjon(*)orum.php/s,710119/i,10#w710220Tym się właśnie różnimy, iż pomimo tego, iż pamięć mam dobrą we wszystkich aspektach, to nigdy jej nie dowierzam i permanentnie sprawdzam aby bzdur nie pisać. Może warto było przeczytać także tę moją wypowiedź: > Każdy inteligentny czytelnik zauważy, że ta figura retoryczna została użyta celowo, aby podkreślić ,że nawet powołanie się na autorytet nauki nie sprawia, że błąd z autorytetu przestaje być błędem z autorytetu.Odwołuje się Pan w takim razie do wybitnie inteligentnych czytelników mających podobny do Pana sposób myślenia i specyficzne poczucie sensu. Ale Pan wybaczy, iż racjonalni czytelnicy w związku ze znajomością metodologii naukowej: www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,709811#w710549 nie traktują odwoływania się do dorobku nauki jako błędu powoływania się na autorytet.
Jak z Pańskich wypowiedzi widać, to po prostu - pomimo wyżej podanych przeze mnie informacji - Pan nie rozumie czym jest nauka i że narzędzia permanentnej weryfikacji wszelkich stwierdzeń wpisane są w jej metodologię. Nic nie uczynię z Pańskim przekonaniem, iż odwoływanie się do autorytetu np. papieża jest równe odwoływaniu się do nauki, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a wypowiedzi innych Pan ze zrozumieniem nie czyta - co sam Pan tu udowodnił. Jakie takie same? Skąd informacja, iż "pulchne" to mają 15-25 kilogramów nadwagi (przy jakim wzroście)? Dalej - pomimo moich wyjaśnień - pieprzy Pan co mu do głowy wpadnie, a wpada - jak widać - byle co.> I kolejny raz odwraca Pan kota ogonem, zapominając o tym co pisaliśmy wcześniej.Znowu zarzut bez pokrycia. Pamiętam bardzo dobrze: >Czyli kobieta pulchna/gruba/otyła to są synonimy. Tak, w literaturze pięknej - czyli w bajdach, które Pan tu opowiada.> A chodziło o konkretny przypadek upodobania do pulchnych kobiet, które właśnie mają 15-25 kg nadwagi, a nie o to, że pulchność miałaby rzekomo oznaczać zawsze właśnie taką wagę.Jaki konkretny przypadek? Pańskiego dumania? Wydumał Pan sobie, iż pulchnąć to znaczy 15-25 kg nadwagi, i to zarówno przy 160 jaki i 200 cm wzrostu. To może należało wyjść od własnej definicji i pouczyć tych, którzy tą problematyką się profesjonalnie zajmują? To co ja napisałem to przekracza Pańskie możliwości zrozumienia? > Te same "autorytety" próbują wmówić pacjentowi, że upodobanie do pulchnych (ok 15-25 kg nadwagi) kobiet nie jest zboczeniem, nie można tego leczyć, ani pogodzić się z samotnością i być z tym szczęśliwym (w momencie kiedy pacjent ma silne pragnienie miłości). Jakie takie same? Skąd informacja, iż "pulchne" to mają 15-25 kilogramów nadwagi (przy jakim wzroście)? > No i jak z Panem dyskutować skoro nie chce Pan czytać ze zrozumieniem rozmówcy?Ja wcale nie chcę z Panem dyskutować, ot czasem pokpiwam sobie z Pańskiego się tu wymądrzania w tematach, o których ma Pan zupełnie mierne o ile nie wprost mizerne pojęcie, ale to wcale nie znaczy, iż nie staram się tego zrozumieć najlepiej jak potrafię. Nie wiem na ile mnie się to udaje, ale jest Pan ostatnim, z którego oceną się przy tym liczę, gdyż nikt nie jest sprawiedliwym sędzią we własnej sprawie. > Dla mnie to nie autorytety, a brak znanej metody leczenia nie oznacza, że coś nie jest chorobą. Z punktu widzenia etyki "rady" tych "fachowców" są po prostu żałosne.Nie wiem co dla Pana jest żałosne, ale wiem, iż z powodu niewielkiej wiedzy w tematach w których Pan się tu wypowiada oraz kłopotów z opanowaniem dostatecznej językowej komunikatywności Pańskie wywody są tu żałosne. Tyle tylko, iż nie jest Pan tu jedynym, gdyż namnożyło się nam teraz takich przypadków.> A jeden Bogusławski opanował biegle język i może pouczać innych!  Oj dalece nie jeden. Jest sporo tu forumowiczów, którzy i wiedzę i opanowanie języka mają na znacznie wyższym poziomie od Bogusławskiego, a jeszcze niedawno było ich jeszcze sporo więcej i bardzo żałuję, iż ich z nami nie ma. Natomiast Bogusławski ma zwyczaj dokładnego wykazywania czyjegoś "bełkotania" zamiast merytorycznej rozmowy, ale czyni to nie wtedy, gdy brak komuś wiedzy i stara się ją poszerzyć, ale wtedy, gdy ktoś pomimo mizernego powodu jest zadufany i zdaje mu się, iż wszystkie rozumy pozjadał. Nawet wystarczy naszą polemikę w tym wątku poczytać aby łatwo stwierdzić, iż to Pan ma tendencję do pouczania, a czyni to Pan bez żadnych podstaw merytorycznych. Czy sądzi Pan, iż ktoś lepiej potrafi lepiej opisać Pański poziom merytoryczny i Pańską kulturę od tego jak Pan sam to czyni? > Skończ już Pan tak bredzić, bo nikogo tu nie interesują Pańskie błędy poznawcze. Na każde stwierdzenie należy podawać argumenty, a Pan tak pieprzy żeby sobie popieprzyć i taki trolling powinien być surowo karany ostrzeżeniami. Widzę, że jest tu Pan na specjalnych prawach... Pulchne jest terminem literackim i jego znaczenie jest dosyć szerokie. Dla mnie pulchne to np. panie ze wskaźnikiem BMI pomiędzy 25 do 27-28, w zależności od budowy, gdyż sympatyczną "krągłość" (znowu termin literacki) to nawet przy małej niedowadze można posiadać.> Przecież napisałem o kontekście użycia tego słowa w tej dyskusji. Niech Pan nie udaje debila, którym Pan nie jest. Słoma z butów wystaje.I co jeszcze dodawać? Nikt nas tak nie skompromituje jak uczynimy to sami. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Tym się właśnie różnimy, iż pomimo tego, iż pamięć mam dobrą we wszystkich aspektach, to nigdy jej nie dowierzam i permanentnie sprawdzam aby bzdur nie pisać. Może warto było przeczytać także tę moją wypowiedź:> >Każdy inteligentny czytelnik zauważy, że ta figura retoryczna została użyta celowo, aby podkreślić ,że nawet powołanie się na autorytet nauki nie sprawia, że błąd z autorytetu przestaje być błędem z autorytetu.> Odwołuje się Pan w takim razie do wybitnie inteligentnych czytelników mających podobny do Pana sposób myślenia i specyficzne poczucie sensu. Ale Pan wybaczy, iż racjonalni czytelnicy w związku ze znajomością metodologii naukowej: www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,709811#w710549 nie traktują odwoływania się do dorobku nauki jako błędu powoływania się na autorytet. >Jak z Pańskich wypowiedzi widać, to po prostu - pomimo wyżej podanych przeze mnie informacji - Pan nie rozumie czym jest nauka i że narzędzia permanentnej weryfikacji wszelkich stwierdzeń wpisane są w jej metodologię. Nic nie uczynię z Pańskim przekonaniem, iż odwoływanie się do autorytetu np. papieża jest równe odwoływaniu się do nauki, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a wypowiedzi innych Pan ze zrozumieniem nie czyta - co sam Pan tu udowodnił.Proszę w takim razie przedstawić metodologię naukową w kontekście psychologii. Psychologia to raczej spekulacje, wróżenie z fusów, wzajemnie sprzeczne ze sobą modele i interpretacje, założenia metafizyczne. > > A chodziło o konkretny przypadek upodobania do pulchnych kobiet, które właśnie mają 15-25 kg nadwagi, a nie o to, że pulchność miałaby rzekomo oznaczać zawsze właśnie taką wagę.> Jaki konkretny przypadek? Pańskiego dumania? Wydumał Pan sobie, iż pulchnąć to znaczy 15-25 kg nadwagi, i to zarówno przy 160 jaki i 200 cm wzrostu. To może należało wyjść od własnej definicji i pouczyć tych, którzy tą problematyką się profesjonalnie zajmują? To co ja napisałem to przekracza Pańskie możliwości zrozumienia?No to proszę przejrzeć jeszcze raz ten wątek. Pisałem o tym, że psychoterapeuci i seksuolodzy uważają, że upodobanie do kobiet z ok 15-25 kg nadwagi to nie choroba. To jakich użyjemy słów do opisania tego ma drugorzędne znaczenie (i tu kłania się moje stwierdzenie o tym, że czepianie się języka to głupoty). > >A jeden Bogusławski opanował biegle język i może pouczać innych!  > Oj dalece nie jeden. Jest sporo tu forumowiczów, którzy i wiedzę i opanowanie języka mają na znacznie wyższym poziomie od Bogusławskiego, a jeszcze niedawno było ich jeszcze sporo więcej i bardzo żałuję, iż ich z nami nie ma. Natomiast Bogusławski ma zwyczaj dokładnego wykazywania czyjegoś "bełkotania" zamiast merytorycznej rozmowy, ale czyni to nie wtedy, gdy brak komuś wiedzy i stara się ją poszerzyć, ale wtedy, gdy ktoś pomimo mizernego powodu jest zadufany i zdaje mu się, iż wszystkie rozumy pozjadał. Nawet wystarczy naszą polemikę w tym wątku poczytać aby łatwo stwierdzić, iż to Pan ma tendencję do pouczania, a czyni to Pan bez żadnych podstaw merytorycznych.No i kolejne pustosłowie i autorytarne stwierdzenia, które nie odnoszą się do konkretnych argumentów. > I co jeszcze dodawać? Nikt nas tak nie skompromituje jak uczynimy to sami.Tak jak Pan to nikt się tu dawno nie skompromitował.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Tak jak Pan to nikt się tu dawno nie skompromitował. Przyznaję Panu pełną rację wchodząc w jakiekolwiek poważniejsze rozmowy z Panem można się tylko kompromitować. Dlatego można tylko czasem sobie wykpiwając Pańskie mądrości trochę pożartować. Każdego należy traktować według jego możliwości zrozumienia, a Pan nie dość, iż bzdury wypisuje to jeszcze niewiele zrozumieć potrafi. Posłużył mi Pan tu tylko za ilustrację możliwości intelektualnych nowej elity i dlatego trochę znowu pobawiłem się z Panem, ale już wystarczy. Każdy nas powiedział to na co go stać było i otrzyma plusy od osób na własnym poziomie zdolnych do zrozumienia jego sposobu myślenia.
Stworzył Pan tu znowu swoim zwyczajem groch z kapustą mieszając wszystko z wszystkim i teraz prostowanie wszystkich głupot jakie Pan tu powypisywał można by zrównać ze sprzątaniem stajni Augiasza, a ja anim Herkules, ani ochoty (poza ewentualnym spuszczeniem wody - co niniejszym czynię) na to nie mam. Ponadto ta pyskówka, w których Pan się tu lubuje stała się dalej już nudną nawet dla mnie, a co dopiero dla innych czytelników - tych do których kieruję swoje wypowiedzi. Miłego wieczoru i pełnej satysfakcji z własnej mądrości, którą Pan nam tu zaprezentował, Szanownemu Panu życzę.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Narcyzm w czystej postaci. Ma Pan świetną inteligencję, pamięć, jest Pan świetnie oczytany i kulturalny, należy Pan bezapelacyjnie do wyższych sfer i to powinien być dla mnie zaszczyt, że z Panem rozmawiam. Oczywiście rozumieją Pana tylko specjalne, ba! wybitne jednostki. Jak Pan już coś napisze - to Pan napisze! Powinienem teraz uklęknąć przed monitorem i kłaniać się do Pana postów. Argumenty z Pańskich wpisów aż rażą oponentów po oczach, niczym letnie słońce na kroplach porannej rosy. Oczywiście co złego to nie Pan. Oczywiście ludzie oceniający pozytywnie Pana wpisy są najlepszym wyznacznikiem. Skoro się zgadzają, to wiadomo, że są mądrzy. Ci, którzy się nie zgadzają, to wiadomo, że plebs. Prezentuje Pan myślenie zero-jedynkowe, tak typowe dla pewnej grupy ludzi... oczywiście szlachty. Zabawne
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Nie czyta Pan ze zrozumieniem, kieruje się Pan jakimiś emocjami. Pisałem o przypadku gdy ktoś ma takie upodobania i próbuje je wyleczyć, a w odpowiedzi słyszy od "specjalistów", że to nie choroba i nie da się tego leczyć. Dopiero kiedy nie zgadza się z własnym zboczeniem, to wtedy jest to już choroba, bo jakaś klasyfikacja F z jakimś numerkiem zawiera takie zaburzenie. I wtedy "leczeniem" jest odrzucenie wartości i wyższych pragnień kosztem pogodzenia się z prymitywnym, źle działającym instynktem.> Właśnie o tym pisałem. Nie dostrzega Pan argumentów, bo uroił Pan sobie coś na temat tego, że klasyfikacja jednostki chorobowej jest czymś obraźliwym i nie przyjdzie Panu do głowy, że to chora osoba źle się z tym czuje kiedy nie może tego wyleczyć, bo terapeuci bagatelizują sprawę.> Narcyzm w czystej postaci. Ma Pan świetną inteligencję, pamięć, jest Pan świetnie oczytany i kulturalny, należy Pan bezapelacyjnie do wyższych sfer i to powinien być dla mnie zaszczyt, że z Panem rozmawiam. Oczywiście rozumieją Pana tylko specjalne, ba! wybitne jednostki. Jak Pan już coś napisze - to Pan napisze! Powinienem teraz uklęknąć przed monitorem i kłaniać się do Pana postów. Argumenty z Pańskich wpisów aż rażą oponentów po oczach, niczym letnie słońce na kroplach porannej rosy. Oczywiście co złego to nie Pan. Oczywiście ludzie oceniający pozytywnie Pana wpisy są najlepszym wyznacznikiem. Skoro się zgadzają, to wiadomo, że są mądrzy. Ci, którzy się nie zgadzają, to wiadomo, że plebs. Prezentuje Pan myślenie zero-jedynkowe, tak typowe dla pewnej grupy ludzi... oczywiście szlachty.> Zabawne  Nie, już dawno - dla nikogo poza Panem i kilkoma osobami, którym podobnie do Pana utarłem tu nosa - zabawnym to nie jest. Przy braku nawet podstawowych argumentów merytorycznych w zacietrzewieniu bije Pan tu pianę nienawiści przeprowadzając permanentny personalny atak na mnie - podobnie do innych, którzy śmią się Panu sprzeciwiać. Moim zdaniem zupełnie nie jest zabawną niczyja fundamentalistyczna wiara we własną rację uniemożliwiają rozmowę na jakikolwiek temat. Niewiele osób z porównywalną do Pana głębokością wiary tu się przytrafiło. www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469Bez trudności rozumie mnie inteligencja, której tu jest zdecydowana większość, o czym świadczy moja punktacja i jej reakcje na moje posty. Inteligencja ta potrafi czytać ze zrozumieniem i wydawać samodzielne sądy, tylko głupcy wierzą, iż można jej narzucić oceny własne - czy to dotyczące ludzi i ich wypowiedzi, czy też rozumienia otaczającej nas rzeczywistości. www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321Tak, jako zadeklarowany człowiek lewicy zdecydowanie sobie cenię i szlachetność w poglądach i szlachetność w czynach. Mierzi za to mnie hołota i jej głupota, a im bardziej utytułowana i im na wyższych stanowiskach to tym bardziej, ale inteligentny czytelnik, do którego kieruję zawsze swoje wypowiedzi bez trudności potrafi to zrozumieć. Natomiast ani przez moment nie podejrzewałem aby Pan miał możliwość zrozumienia coś więcej z moich wywodów ponadto, iż podważam jego wiarę we własną rację, a nawet kpię sobie z niej. Utrzymując tu taką postawę wobec wszystkich wypisujących tu przeróżne głupoty wyrobiłem sobie nawet kilku zaciekłych wrogów, ale przecież ta Pańska zaślepiająca wściekłość jest tego najlepszym dowodem. www.racjonalista.pl/forum.php/s,704167#w704187Miłego dnia Szanownemu Panu życzę i może jeszcze ze dwa, trzy posty tu napisze jaki to ja zły i głupi jestem, a Pan jaki jest śliczny, dobry i mądry. Na pewno kogoś Pan przekona, iż to Pan ma we wszystkim rację, gdyż przecież inaczej być nie może. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Nie, już dawno - dla nikogo poza Panem i kilkoma osobami, którym podobnie do Pana utarłem tu nosa - zabawnym to nie jest. Przy braku nawet podstawowych argumentów merytorycznych w zacietrzewieniu bije Pan tu pianę nienawiści przeprowadzając permanentny personalny atak na mnie - podobnie do innych, którzy śmią się Panu sprzeciwiać. Moim zdaniem zupełnie nie jest zabawną niczyja fundamentalistyczna wiara we własną rację uniemożliwiają rozmowę na jakikolwiek temat. Niewiele osób z porównywalną do Pana głębokością wiary tu się przytrafiło. www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469Po pierwsze to nie utarł mi Pan nosa, tylko trafiła kosa na kamień. Lubi Pan czuć się lepszym od rozmówcy, a ja lubię się z takich osób nabijać odbijając piłeczkę. Śmieszy mnie Pana napompowane ego i pisanie o sobie samym w superlatywach, a o osobach, które się z Panem nie zgadzają w samych negatywach. To nie brzmi nawet wiarygodnie, więc jak miałbym się tym przejąć? Natomiast irytuje mnie to, że nie trafia do Pana żaden logiczny argument, a w zamian odpowiada Pan tymi samymi tekstami "kopiuj-wklej", z których bije narcyzm. Nie podaje Pan żadnych argumentów merytorycznych, ale podkreśla Pan ich rzekome używanie. To jest komiczne  Ja nie wierzę we własną rację. Przyjmuję jako robocze wersje modele, które są akurat dla mnie przekonujące na podstawie argumentów. Ignoruję całkowicie odwoływanie się do autorytetów, cudze podkreślanie własnej inteligencji, używane niefortunne wyrażenia. Staram się wyabstrahować meritum, czyli konkretną hipotezę i argumenty za oraz argumenty przeciw. Do argumentów szukam kontrargumentów. Na czas przemyśleń wyłączam emocje i dlatego często sam siebie oceniam negatywnie, a tego jak widać Panu brakuje. Nawet jeśli ma Pan rację, to nie użył Pan argumentów żeby ją podeprzeć. W zamian mamy tu wymądrzanie się, podkreślanie, że jest Pan inteligentny, ma Pan świetną pamięć, dużo Pan przeczytał w swoim życiu, zgadza się Pan z wybitnymi jednostkami, które stanowią elitę i inteligencję, w przeciwieństwie do tego całego "plebsu i bydła". Pan tego nawet nie dostrzega, co świadczy o silnym wyparciu. Podam przykład jak wygląda dyskusja na argumenty (A) i dyskusja z Panem lub kimś podobnym (B). Żeby wyłączyć Pański mechanizm obronny (emocjonalny) posłużę się przykładem dyskusji o piłce nożnej (jak najprostszym). A) - Ten Iksiński to świetny piłkarz, nasz klub powinien go wziąć - Coś ty, przecież on nie ma dryblingu, gra bezmyślnie, z klapkami na oczach - Ale to były reprezentant Polski, zagrał w niej kilka meczów, a do tego grał we Francji czyli w lepszej lidze od naszej - Kowalski i Nowak też są byłymi reprezentantami, Kowalski grał w Niemczech, czyli w jeszcze lepszej lidze, a mimo to nie potrafią grać ( tu jest obalenie argumentu rozmówcy, choć nie obala to jego tezy (!)) - Ale strona transfermarkt wycenia go na 500 tys euro, a teraz jest do wzięcia za darmo - Kiedy u nas nie wypali, co pewnie nastąpi, jego cena znacząco spadnie, a my zostaniemy ze słabym zawodnikiem na gwiazdorskim kontrakcie - Ja sądzę, że ten zawodnik potrafi grać w piłkę - Ok, ja sądzę, że nie I tu mamy typową sytuację różnicy zdań, w której obie strony muszą przyznać, że po prostu się ze sobą nie zgadzają. Dyskutant, który był przeciwko zatrudnieniu piłkarza obalił wszystkie argumenty za tezą dyskutanta będącego za zatrudnieniem, więc obaj pozostali przy swoim subiektywnym zdaniu i nie uzgodnili intersubiektywnej wersji. B)[...] - Kowalski i Nowak też są byłymi reprezentantami, Kowalski grał w Niemczech, czyli w jeszcze lepszej lidze, a mimo to nie potrafią grać - Uważasz, że trener reprezentacji się myli? Kim ty jesteś przy nim? On ma papiery trenerskie, trenował reprezentację i najlepsze kluby - To co, znaczy, że jest nieomylny? - Panie, pieprzyć to se każde może, a ty podważasz autorytet trenera, samemu nie mając papierów trenerskich - Jest mnóstwo słabych trenerów, którzy mają papiery, a ci dobrzy też się często mylą. Porozmawiajmy o meritum... - Ja wyrażam się do ludzi inteligentnych, bla bla bla (dalej padają typowe stwierdzenia dla Bogusławskiego, czyli podkreślenie swojej inteligencji, rzekomej głupoty rozmówcy itd) - Dobra chamie, idź pan w ch... - No i widzisz, potrafisz tylko obrażać, co świadczy tylko o tobie. Iksiński to świetny piłkarz (podanie swojego zdania jako prawdy absolutnej, bez argumentów - przyp. olson), o czym mówił trener reprezentacji, a także trener francuskiej drużyny, który go do niej brał. Itd. W tym momencie dyskusja traci sens, nie ma odwołań do meritum. Dodatkowo Pan przekształca sens czyjeś wypowiedzi kiedy ktoś posłuży się uproszczeniem, metaforą, ogólnikiem. Oprócz Pana na tym forum jest kilku użytkowników, którzy robią podobnie: Szarley, Gostyx, Irracja. Raz jeszcze miałem tego typu rozmowę z Quetzalcoatzlem, ale może to jednorazowy przypadek.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > Bez trudności rozumie mnie inteligencja, której tu jest zdecydowana większość, o czym świadczy moja punktacja i jej reakcje na moje posty. Inteligencja ta potrafi czytać ze zrozumieniem i wydawać samodzielne sądy, tylko głupcy wierzą, iż można jej narzucić oceny własne - czy to dotyczące ludzi i ich wypowiedzi, czy też rozumienia otaczającej nas rzeczywistości. www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321"Amerykański system klasyfikacji psychiatrycznej (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders - DSM-IV) definiuje osobowość narcystyczną jako utrwalony wzorzec poczucia własnej wielkości (widoczny w fantazjach bądź w zachowaniu), potrzeby podziwu ze strony innych i braku empatii, który pojawia się we wczesnej dorosłości i ujawnia się w różnych kontekstach, na co wskazuje co najmniej pięć z poniższych kryteriów: (pogrubiłem cechy, które pasują do Pańskich wpisów - przyp. olson) - Jednostka ma wyolbrzymione poczucie własnej wartości (wyolbrzymia swoje osiągnięcia i talenty, oczekuje uznania własnej wyższości, niewspółmiernie do rzeczywistych dokonań).- Pochłaniają ją fantazje o nieograniczonym własnym powodzeniu, mocy, wybitnych zdolnościach, urodzie czy miłości idealnej. - Przekonana jest o własnej wyjątkowości i unikatowości, którą mogą zrozumieć lub z którą mogą obcować tylko inni wyjątkowi bądź zajmujący wysoką pozycję ludzie lub instytucje.- Wymaga przesadnego podziwu. - Ma poczucie posiadania specjalnych uprawnień, tzn. bezpodstawnie oczekuje szczególnie przychylnego traktowania lub automatycznego podporządkowania się innych jej oczekiwaniom.- Nastawiona jest eksploratorsko wobec innych ludzi, tzn. wykorzystuje ich do osiągnięcia własnych celów. - Brak jej empatii, niechętnie rozpoznanie cudzie uczucia i potrzeby oraz nie jest skłonna z nimi się identyfikować.- Często zazdrości innym lub uważa, że inni jej zazdroszczą. - Swą postawą i zachowaniem okazuje arogancję i wyniosłość. (!!!) > [...]ale przecież ta Pańska zaślepiająca wściekłość jest tego najlepszym dowodem.Z mojej strony zdenerwowanie generuje jedynie to, że nie odpowiada Pan kontrargumentem na argument. Poza tym mam z Pana ubaw, bo takie nadęcie i projekcje zwyczajnie mnie bawią. > Miłego dnia Szanownemu Panu życzę i może jeszcze ze dwa, trzy posty tu napisze jaki to ja zły i głupi jestem, a Pan jaki jest śliczny, dobry i mądry. Na pewno kogoś Pan przekona, iż to Pan ma we wszystkim rację, gdyż przecież inaczej być nie może.Piękne odwrócenie kota ogonem i projekcja  To Pan cały czas podkreśla swoją ważność i moją rzekomą głupotę. Tylko, że mnie to śmieszy, bo wiem, że nie jestem głupi, ani też nie uważam się za mądrego. Ot, po prostu przykładam wagę do ARGUMENTACJI.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Zabawne  Nie, już dawno - dla nikogo poza Panem i kilkoma osobami, którym podobnie do Pana utarłem tu nosa - zabawnym to nie jest. Przy braku nawet podstawowych argumentów merytorycznych w zacietrzewieniu bije Pan tu pianę nienawiści przeprowadzając permanentny personalny atak na mnie - podobnie do innych, którzy śmią się Panu sprzeciwiać. Moim zdaniem zupełnie nie jest zabawną niczyja fundamentalistyczna wiara we własną rację uniemożliwiają rozmowę na jakikolwiek temat. Niewiele osób z porównywalną do Pana głębokością wiary tu się przytrafiło.www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469> Po pierwsze to nie utarł mi Pan nosa, tylko trafiła kosa na kamień.Ło Boze, a mnie się zdało jakbym w coś miękkiego i śmierdzącego trafił, jak widać nasze wrażenia zawieść nas mogą. > Lubi Pan czuć się lepszym od rozmówcy,Tak, Pan myśli? Ja jestem przekonanym, iż wolę partnerów mądrzejszych od siebie, od których czegoś nauczyć się mogę i co najmniej kilku takich tu spotkałem lub równych sobie, z którymi można merytorycznie się pospierać i takich ciągle tu większość. www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217> a ja lubię się z takich osób nabijać odbijając piłeczkę.To Pańska samoocena. Według mojej bawi Pan się tu w obwieszczenia własnej mądrości na każdy temat, a gdy ktoś śmie ją zakwestionować wchodzi Pan z nim w personalne pyskówki i dokonuje niewybrednych ataków na forumowiczów zamiast przedstawiania merytorycznych argumentów. Jak z tego widać nasze oceny są wprost alternatywne i dlatego lepiej pozostawić je czytelnikom. > W tym momencie dyskusja traci sens, nie ma odwołań do meritum.Znowu różnimy się we wzajemnych ocenach i wiedząc, iż jestem subiektywnym wolę pozostawić je czytelnikom. > Dodatkowo Pan przekształca sens czyjeś wypowiedzi kiedy ktoś posłuży się uproszczeniem, metaforą, ogólnikiem.Tu to wprost Pan ordynarnie kłamie, jak oprócz krętactwa jest to w Pańskim zwyczaju. Nie mam zwyczaju przekształcania ani manipulowania niczyimi wypowiedziami. Przykładam staranność do dokładnego nie wyrywanego z kontekstu cytowania wypowiedzi, z którymi polemizuje, gdyż uważam, iż głupota to najlepiej sama siebie kompromituje. Co dyskusje z Panem - nie tylko moje - jednoznacznie potwierdzają. Bez trudności rozumie mnie inteligencja, której tu jest zdecydowana większość, o czym świadczy moja punktacja i jej reakcje na moje posty. Inteligencja ta potrafi czytać ze zrozumieniem i wydawać samodzielne sądy, tylko głupcy wierzą, iż można jej narzucić oceny własne - czy to dotyczące ludzi i ich wypowiedzi, czy też rozumienia otaczającej nas rzeczywistości. www.racjonalista.pl/forum.php/s,590321 Tak, jako zadeklarowany człowiek lewicy zdecydowanie sobie cenię i szlachetność w poglądach i szlachetność w czynach. Mierzi za to mnie hołota i jej głupota, a im bardziej utytułowana i im na wyższych stanowiskach to tym bardziej, ale inteligentny czytelnik, do którego kieruję zawsze swoje wypowiedzi bez trudności potrafi to zrozumieć. Natomiast ani przez moment nie podejrzewałem aby Pan miał możliwość zrozumienia coś więcej z moich wywodów ponadto, iż podważam jego wiarę we własną rację, a nawet kpię sobie z niej. Utrzymując tu taką postawę wobec wszystkich wypisujących tu przeróżne głupoty wyrobiłem sobie nawet kilku zaciekłych wrogów, ale przecież ta Pańska zaślepiająca wściekłość jest tego najlepszym dowodem. www.racjonalista.pl/forum.php/s,704167#w704187> Z mojej strony zdenerwowanie generuje jedynie to, że nie odpowiada Pan kontrargumentem na argument.I znowu czemu Pan nie poczeka na ocenę czytelników swoich argumentów, tylko atakuje personalnie tych, którzy się z wypisywanymi tu przez Pana bzdurami nie zgadzają. W mojej ocenie nie udało się Panu ani razu podważyć przedstawionych przeze mnie argumentów, ale ocenę czy tak było w istocie pozostawiam spokojnie naszym czytelnikom. > Poza tym mam z Pana ubaw, bo takie nadęcie i projekcje zwyczajnie mnie bawią.Tak, najbardziej z wszystkich forumowiczów przypomina mi Pan pana Brzostowskiego, z jego głęboką wiarą we własną rację, polemicznym zacietrzewieniem oraz przygotowaniem merytorycznym w tematach, w których zajmujecie jakieś tam autorytatywne stanowisko. Łączy Was też wspólne poczucie humoru: www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,694830#w695613 Dociśnij Bogdan chomąto! Najbardziej śmieszą mnie lemingi ze strusim jajem zamiast głowy, w hełmach dociśniętych chomątem zaizolowanym makaronem. Miłego dnia Szanownemu Panu życzę i może jeszcze ze dwa, trzy posty tu napisze jaki to ja zły i głupi jestem, a Pan jaki jest śliczny, dobry i mądry. Na pewno kogoś Pan przekona, iż to Pan ma we wszystkim rację, gdyż przecież inaczej być nie może.> Piękne odwrócenie kota ogonem i projekcja To Pan cały czas podkreśla swoją ważność i moją rzekomą głupotę. Tylko, że mnie to śmieszy, bo wiem, że nie jestem głupi, ani też nie uważam się za mądrego. Ot, po prostu przykładam wagę do ARGUMENTACJI.Całkowity brak wiary w ludzi oraz w inteligencję oraz zdolność do samodzielnych ocen naszych forumowiczów. Przecież oni to czytają i samodzielnie oceniają. Widzą kto jakich argumentów i języka używa, kto jest mądrzejszy i bardziej w danej problematyce oczytanym, a ja przykładam wagę do do tego aby jak najlepiej zostać przez racjonalistów zrozumianym. Jak na razie poziom tego zrozumienia całkowicie mnie satysfakcjonuje i nie czuję żadnej tu potrzeby samodowartościowywania ani przez moją średnią mądrość, ani poprzez czyjąkolwiek głupotę. Jestem tu wśród forumowiczów intelektualnie podobnych do mnie. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | I w odpowiedzi pustosłowie zamiast argumentów, co tylko jest potwierdzeniem moich wcześniejszych wpisów. Plusików też tak jakby jest w tym momencie więcej przy moich wypowiedziach w tej dyskusji, choć ja akurat zupełnie nie przykładam do tego wagi. Natomiast mam do Pana propozycję nie do odrzucenia. Będzie Pan mógł udowodnić swoją rację, a ja się z tego ucieszę, bo w tym temacie wolałbym tej racji nie mieć.
Zasady są takie: argument -> kontrargument odnoszący się do tego konkretnego argumentu. Tylko tak się dyskutuje, a ten kto robi inaczej jest zwykłym trollem.
I od razu jakby się te długie posty kopiuj-wklej skróciły! Ale za to nie mógłby Pan tylko kopiować i wklejać kolorowych linków, tylko trzeba by było pomyśleć, a to już jak widać sprawia Panu trudność.
Temat jest prosty, podzielę to na punkty żeby było łatwiej. Mam ścisły umysł, więc nie interesuje mnie babranie się w definicjach i ględzenie takie jak Pan tu przedstawia. Lecimy z jak najprostszym zapisem, gdzie dane słowa i definicje są użyte roboczo do konkretnego przykładu.
1. Teza, że skoro "specjaliści" mówią, że homoseksualizm nie jest chorobą, to znaczy, że nie jest.
Czyli teza (a), z której wynika wniosek (b). Zgadzam się z (b), ale nie dlatego, że tak mówią jacyś "specjaliści", tylko dlatego, że nie istnieje znany mi argument, który świadczyłby o tym, że to choroba.
Zaproponowałem więc:
2. Przykład analogicznej sytuacji, która obala tezę o implikacji (a) ^ (b) (zapisane jako kwantyfikator wielki), w której "specjaliści" mówią, że upodobanie do pulchnych* kobiet nie jest chorobą. Tymczasem ja uważam, że jest chorobą, która uniemożliwia miłość.
Łopatologicznie: Jeśli obalę ten kwantyfikator wielki, będzie to oznaczało, że ze zdania (a) nie wynika (b), więc trzeba szukać innych argumentów, gdyż ten jest niesłuszny. Oczywiście ktoś może podać inny przykład gdzie "specjaliści" mają rację, ale wtedy mówimy o kwantyfikatorze małym, który nie jest żadnym dowodem na prawdziwość implikacji (a) ^ (b).
* pulchne kobiety, o których piszę w tym przykładzie to mniej więcej granica między nadwagą, a otyłością z różnicą kilka kg w jedną lub w drugą stronę, bo jak wiemy waga wadze nierówna jeśli chodzi o aspekt wizualny.
3. Skoro pulchne kobiety są chore (co jest oczywistością, ale jeśli ktoś tego nie wie to wkleiłem linki do badań, których w google szuka się 2 minuty), to upodobanie do takich kobiet też musi być chorobą.
Oczywiście nie mówię o sytuacji, w której komuś podoba się kobieta POMIMO tego, że jest pulchna. Mówię o sytuacji, w której komuś podobają się tylko takie kobiety i jest to meta-warunek tak samo ważny i podstawowy jak płeć. I oczywiście nie jest to jedyny warunek, tak jak dla nikogo o orientacji heteroseksualnej sam czynnik płci przeciwnej nie wystarcza do podniecenia seksualnego, a homoseksualiście sam fakt płci własnej nie wystarcza.
Jak widać argumenty są proste i merytoryczna dyskusja polega na tym żeby odnieść się do tych konkretów. U Pana takich odniesień nie było, za to pojawiało się dużo pieprzenia o swojej wielkości i moich rzekomych wadach (ad personam) i wytykanie mi tego samego kiedy odbijałem piłeczkę. Pojawiły się też bzdury jak stwierdzenie, że rzekomo narzucam komuś swoje upodobania jako jedynie słuszne (skąd takie bzdury? nie wiem). Ma Pan teraz szansę odnieść się do konkretnych punktów (czyli meritum). Jeśli Pan tego nie zrobi to wszystko będzie jasne dla każdego.
P.S. Oczywiście z tych moich punktów mogą wyniknąć wątki poboczne wynikające z argumentacji, więc proszę aby wzorem mojej wypowiedzi pogrupować to w podobny sposób. To najprostszy i być może jedyny sposób na uniknięcie pustosłowia, które Pan tu uprawia poprzez wklejanie kolorowych linków i podkreślanie własnej rzekomej wielkości.
P.S. 2 I co mnie do cholery jasnej obchodzi Brzostowski? Że nie umie Pan odnosić się do meritum to już wiem, ale takie denne porównania świadczą tylko o Panu. Podobno nikt nie skompromituje nas bardziej niż my sami. Z drugiej strony bardzo często ktoś kto się skompromitował nawet nie dostrzega tego, że to zrobił i puszy bezpodstawnie swoje pawie pióra.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > I w odpowiedzi pustosłowie zamiast argumentów, co tylko jest potwierdzeniem moich wcześniejszych wpisów.Cały czas to samo personalny ping-pong zamiast jakiejkolwiek merytoryki i w odpowiedzi pustosłowie zamiast argumentów, co tylko jest potwierdzeniem moich wcześniejszych wpisów. > Plusików też tak jakby jest w tym momencie więcej przy moich wypowiedziach w tej dyskusji, choć ja akurat zupełnie nie przykładam do tego wagi.Gratuluję na ten moment. Ci, którzy mnie plusy stawiają muszą najpierw wypowiedź ze zrozumieniem przeczytać i często poza pisaniem na naszym forum jeszcze inne - jak choćby książek czytanie - zajęcia mają. Dla mnie ma znaczenie od kogo plusy i minusy otrzymuję. Od tych, od których Pan Pan plusy otrzymuje, to ja bym nie chciał. > Natomiast mam do Pana propozycję nie do odrzucenia.Ja też. Przestań Pan się już kompromitować. > Będzie Pan mógł udowodnić swoją rację,Komu i po co? Na podstawie moich doświadczeń należy Pan tu do kilku zacietrzewionych trolli, którym wykazanie czegokolwiek, tak aby oni to zrozumieli jest wprost niemożliwym. Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. > a ja się z tego ucieszę, bo w tym temacie wolałbym tej racji nie mieć.Wystarczy przeczytać moje tu wypowiedzi aby bez problemu zrozumieć, iż wykazałem Panu przeróżne brednie w tym co Pan tu napisał. Jeżeli Pan dotychczas tego nie zrozumiał, to już i Święty Boże w tym nie pomoże. > I co mnie do cholery jasnej obchodzi Brzostowski? Że nie umie Pan odnosić się do meritum to już wiem, ale takie denne porównania świadczą tylko o Panu.Nawet tego Pan nie zrozumiał? Napisał Pan: > Poza tym mam z Pana ubaw, bo takie nadęcie i projekcje zwyczajnie mnie bawią.A ja odpowiedziałem: Tak, najbardziej z wszystkich forumowiczów przypomina mi Pan pana Brzostowskiego, z jego głęboką wiarą we własną rację, polemicznym zacietrzewieniem oraz przygotowaniem merytorycznym w tematach, w których zajmujecie jakieś tam autorytatywne stanowisko. Łączy Was też wspólne poczucie humoru: www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,694830#w695613 Dociśnij Bogdan chomąto! Najbardziej śmieszą mnie lemingi ze strusim jajem zamiast głowy, w hełmach dociśniętych chomątem zaizolowanym makaronem.Mnie już od dawna zupełnie nie obchodzi, to co Pana obchodzi, co uznaje Pan za argument, a co za metaforę. Dla mnie to co Pan tu wypisuje to napuszony pseudointelektualny bełkot. Wiem też, gdyż łatwo to dostrzec z Pańskich wypowiedzi, iż nie jest w stanie zrozumieć tego co ja piszę. www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,709811#w710797 O czym my poważnie moglibyśmy porozmawiać? Ja takiego tematu nie widzę? > Podobno nikt nie skompromituje nas bardziej niż my sami.Akurat ja jestem tego wprost pewien. Cieszę się, iż choć ten mój pogląd Pan zaakceptował. > Z drugiej strony bardzo często ktoś kto się skompromitował nawet nie dostrzega tego, że to zrobił i puszy bezpodstawnie swoje pawie pióra.Znowu przepisuje Pan tu moją dosyć często powtarzaną myśl, z którą trudno się nie zgodzić. Można jeszcze dodać, iż wielu, którym brakuje wiedzy i argumentów tak zacietrzewiają się w nienawiści do forumowiczów im to wykazujących, iż nie dostrzegają własnej śmieszności. Kto nie zrozumiał moich tu wywodów, to już na pewno nigdy ich nie zrozumie. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Tak jak myślałem. Pobredził Pan sobie, a argumentów nawet Pan nie zacytował żeby cokolwiek na nie odpisać. I tak jest w kółko, więc szkoda czasu na dyskusje z takim trollem jak Pan. Szkoda tylko, że nie widzi się Pan z boku. Dziękuję za rozmowę i poprawę humoru  P.S. Jak się sprawdza kto dał punkty za konkretną wypowiedź?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Tak jak myślałem. Pobredził Pan sobie, a argumentów nawet Pan nie zacytował żeby cokolwiek na nie odpisać. I tak jest w kółko, więc szkoda czasu na dyskusje z takim trollem jak Pan. Szkoda tylko, że nie widzi się Pan z boku.Na moim podwórku mawiano - "nie bij konia na postoju", a Pan tak lubi publicznie się onanizować. Nawet intelektualne ruchy frykcyjne to zupełnie średnia przyjemność. Rozmowa winna być płodną i przynosić jakąś obustronną satysfakcję. Czy na prawdę takie puste "bicie piany" daje Panu satysfakcję. Czy nie mógłby Pan na naszym forum nareszcie coś ciekawego, opartego na oczytaniu w temacie i własnych przemyśleniach pod dyskusję przedstawić? Odejść od grafomańskiego przymusu wypowiadania się w problematyce, o której nie ma Pan zielonego pojęcia. Odejść od permanentnych personalnych kłótni z większością forumowiczów zamiast podejmowania merytorycznych sporów przynoszących lepsze zrozumienie jakieś tam problematyki. Podałem Panu linki do wielu moich takich prób w tematach, w których miałem cokolwiek senesowego do powiedzenia, czyniąc tak zamiast kolejnego wdawania się z Panem w puste intelektualnie spory, w których zamiast merytorycznych rozmów atakuje Pan oponentów. Może warto przeczytać i spróbować cokolwiek z tego zrozumieć? > Poza tym mam z Pana ubaw, bo takie nadęcie i projekcje zwyczajnie mnie bawią.> Dziękuję za rozmowę i poprawę humoru Mamy zupełnie inne zapotrzebowanie intelektualne, inne poczucie humoru i inne rzeczy nas bawią. Tak jak wyżej napisałem najbardziej z wszystkich forumowiczów przypomina mi Pan pana Brzostowskiego, z jego głęboką wiarą we własną rację, polemicznym zacietrzewieniem oraz przygotowaniem merytorycznym w tematach, w których zajmujecie jakieś tam autorytatywne stanowisko. Łączy Was też wspólne poczucie humoru: www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,694830#w695613Tu każdy osobiście prezentuje swój poziom intelektualny oraz klasę kultury, a czytelnicy to według własnych kryteriów oceniają. Mnie nie bawi taki poziom: Dociśnij Bogdan chomąto! Najbardziej śmieszą mnie lemingi ze strusim jajem zamiast głowy, w hełmach dociśniętych chomątem zaizolowanym makaronem. Uważam go za warzywny co wcale nie jest świadectwem mojego zbyt wielkiego mniemania o sobie, gdyż to otwarte forum i każdy może się tu popisywać, a "warzywniactwo" ciągle tu jeszcze w mniejszości jest: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217> P.S.> Jak się sprawdza kto dał punkty za konkretną wypowiedź?Wystarczy trochę inteligencji i pomyślenia w miejsce zacietrzewienia. Życzę Panu aby uzyskał Pan kiedykolwiek poziom np. będącej tu od niedawna pani Lily Aminy, która przeciętnie otrzymała 3 plusy od forumowiczów za każdą wypowiedź. Jeden plus to ma Pan już za to, iż się w ogóle tu wypowiedział, a więc trzeba to odjąć od ogólnego wyniku. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Pisania bzdur ciąg dalszy, a odniesienia do meritum nadal brak  Kompromituje się Pan tak, że aż się dziwię, że podobno inteligentny człowiek może z powodu nieopanowania emocji pisać takie bzdury i tego nie dostrzegać. A może by tak zamiast próbować obrażać strzelając ślepymi nabojami jak niegdyś snajper mierzący do Lecha Kaczyńskiego, warto spróbować odnieść się do meritum? Tylko w ten sposób zmniejszyłby Pan rozmiary swojej kompromitacji w tym wątku. A porównanie mnie do Brzostowskiego to tylko kolejny kamyczek, który wrzuca Pan sobie do ogródka. Porównanie całkowicie nietrafione i pozbawione pomysłu, wymyślone na siłę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Częściowo się z Tobą zgadzam, tylko powiedz mi jak inaczej niż za pomocą definicji mógłbym przekazać swoje myśli na forum? Są 2 możliwości - ścisły, logiczny język i definiowanie, którym wymykają się emocje, albo pisanie metaforyczne, poetyckie, któremu wymykają się definicje i co poniektórzy użytkownicy mają problem aby to wtedy zrozumieć. Nie mam na myśli utopii i sztywnych ideałów, tylko obecność pewnych wymaganych cech, niezbędnych aby uznać kogoś za człowieka godnego mojej uwagi. I pewne zasady tyczą się nie tylko miłości, ale też przyjaźni. Do podrzędnych kumpli nie mam takich wymagań, ale też nie wiążę z nimi swoich emocji.> Pisania bzdur ciąg dalszy,I co zrobić, gdy Pan ma już taki grafomański przymus. Jak z tego widać pieprzyć głupoty to może Pan nieskończenie i na każdy temat, tylko ma Pan poważne problemu z napisaniem na forum czegokolwiek mądrego. Popieprz Pan tu sobie jeszcze trochę głupot, gdyż tylko na tyle Pana stać. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | A argumenty nadal leżą odłogiem. Wyjątkowo tępy troll  Pozwoliłem sobie odpowiedzieć w ten sposób, bo widzę, że moje zgłoszenia złamania regulaminu i ciągłego obrażania nie przyniosły skutku. Proszę zwrócić uwagę, że troll Bogusławski nie odnosi się do argumentów, choć podkreśliłem je w punktach. Takie autorytarne stwierdzenia, przy jednoczesnym braku argumentacji świadczą tylko o debilizmie tego użytkownika.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Wyjątkowo tępy troll  Pełna zgoda - wyjątkowo tępy troll z Pana i udowadnia Pan to już tu od dawna. Nigdy na naszym forum, w żadnym z wątków, nie odpowiedział Pan merytorycznie na moje przedstawione mu argumenty, a swoje intelektualne braki zawsze pokrywał Pan agresywnymi atakami bezpośrednio na mnie. Nie tylko wobec mnie się Pan tak zachowuje, tylko ze mną merytorycznie zupełnie nie może Pan sobie poradzić i stąd ta irracjonalna wściekłość. > Pozwoliłem sobie odpowiedzieć w ten sposób, bo widzę, że moje zgłoszenia złamania regulaminu i ciągłego obrażania nie przyniosły skutku.Prostackie personalne ataki jakie Pan tu wykonuje pod moim jeszcze chyba nie łamią regulaminu choć moim zdaniem mocno już go naciągają i biedaczek, który nie potrafi merytorycznie porozmawiać w żadnym z podejmowanych przez siebie tematów jeszcze o pomoc z zewnątrz prosi. To czysta żenada. Tak, moim zdaniem, Pan tu ciągle przynajmniej inteligencję obraża, a przy okazji osobiście wszystkich, którzy śmią mieć inne niż Pan zdanie. > Proszę zwrócić uwagę, że troll Bogusławski nie odnosi się do argumentów, choć podkreśliłem je w punktach.Proszę zwrócić uwagę, że troll Olson nie odnosi się do argumentów, choć wyraźnie wielokrotnie i w różnych aspektach tu mu przedstawiłem tylko permanentnie wchodzi ze mną i prawie z wszystkimi w pyskówki personalne. > Takie autorytarne stwierdzenia, przy jednoczesnym braku argumentacji świadczą tylko o debilizmie tego użytkownika.Nasze forum skierowane jest do samodzielnie myślącej inteligencji www.racjonalista.pl/kk.php/d,67 która nie musi argumentów zastępować epitetami i bez problemu dokonuje ocen, ale czasem jednak przydałaby się jakaś mała interwencja moderatora powstrzymująca słowotoki grafomanów, których tu ostatnio przybyło, ale ocenę pozostawiam moderacji. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | > >Wyjątkowo tępy troll  > Pełna zgoda - wyjątkowo tępy troll z Pana i udowadnia Pan to już tu od dawna.Odpowiedź na poziomie podstawówki "no chyba twoja stara"  > Nigdy na naszym forum, w żadnym z wątków, nie odpowiedział Pan merytorycznie na moje przedstawione mu argumenty, a swoje intelektualne braki zawsze pokrywał Pan agresywnymi atakami bezpośrednio na mnie.A kiedyż to przestawił Pan merytoryczne argumenty, do których się nie odniosłem?  Poproszę o przykłady. W dodatku pisze Pan, że tak jest ZAWSZE, co zakrawa o komedię. W dodatku ma Pan urojenia widząc tu jakieś agresywne ataki, bo jeśli są takie to z Pana strony, więc wytykanie mi odbijania piłeczki jest z Pana strony hipokryzją. > Nie tylko wobec mnie się Pan tak zachowuje, tylko ze mną merytorycznie zupełnie nie może Pan sobie poradzić i stąd ta irracjonalna wściekłość.A tutaj mamy projekcję własnej wściekłości na moją osobę. Wyprowadzę Pana z błędu - jestem spokojny, a jedyne momenty, w których puszczały mi nerwy były związane z tym, że omijał Pan argumenty aby skupić się na prymitywnych atakach ad personam, a w takich sytuacjach i święty straciłby cierpliwość mając do czynienia z tak upierdliwym trollingiem. > Prostackie personalne ataki jakie Pan tu wykonuje pod moim jeszcze chyba nie łamią regulaminu choć moim zdaniem mocno już go naciągają i biedaczek, który nie potrafi merytorycznie porozmawiać w żadnym z podejmowanych przez siebie tematów jeszcze o pomoc z zewnątrz prosi. To czysta żenada. Tak, moim zdaniem, Pan tu ciągle przynajmniej inteligencję obraża, a przy okazji osobiście wszystkich, którzy śmią mieć inne niż Pan zdanie.Bzdura. Wypunktowałem argumenty, a Pan akurat ominął z tamtej wypowiedzi tylko to, bo widocznie odpowiedź byłaby dla Pana za trudna. Jednak ma Pan czas na pyskówkę, ciekawe  > Proszę zwrócić uwagę, że troll Olson nie odnosi się do argumentów, choć wyraźnie wielokrotnie i w różnych aspektach tu mu przedstawiłem tylko permanentnie wchodzi ze mną i prawie z wszystkimi w pyskówki personalne.Nie przedstawił Pan argumentów, ani nie odniósł się Pan do moich. > Nasze forum skierowane jest do samodzielnie myślącej inteligencjiTo co Pan tu jeszcze robi?  > która nie musi argumentów zastępować epitetami i bez problemu dokonuje ocen, ale czasem jednak przydałaby się jakaś mała interwencja moderatora powstrzymująca słowotoki grafomanów, których tu ostatnio przybyło, ale ocenę pozostawiam moderacji.Polecam odnieść się do argumentów, to nie będzie Pan musiał liczyć na ocenę moderacji. Przypominam więc argumenty: Temat jest prosty, podzielę to na punkty żeby było łatwiej. Mam ścisły umysł, więc nie interesuje mnie babranie się w definicjach i ględzenie takie jak Pan tu przedstawia. Lecimy z jak najprostszym zapisem, gdzie dane słowa i definicje są użyte roboczo do konkretnego przykładu.
1. Teza, że skoro "specjaliści" mówią, że homoseksualizm nie jest chorobą, to znaczy, że nie jest.
Czyli teza (a), z której wynika wniosek (b). Zgadzam się z (b), ale nie dlatego, że tak mówią jacyś "specjaliści", tylko dlatego, że nie istnieje znany mi argument, który świadczyłby o tym, że to choroba.
Zaproponowałem więc:
2. Przykład analogicznej sytuacji, która obala tezę o implikacji (a) ^ (b) (zapisane jako kwantyfikator wielki), w której "specjaliści" mówią, że upodobanie do pulchnych* kobiet nie jest chorobą. Tymczasem ja uważam, że jest chorobą, która uniemożliwia miłość.
Łopatologicznie: Jeśli obalę ten kwantyfikator wielki, będzie to oznaczało, że ze zdania (a) nie wynika (b), więc trzeba szukać innych argumentów, gdyż ten jest niesłuszny. Oczywiście ktoś może podać inny przykład gdzie "specjaliści" mają rację, ale wtedy mówimy o kwantyfikatorze małym, który nie jest żadnym dowodem na prawdziwość implikacji (a) ^ (b).
* pulchne kobiety, o których piszę w tym przykładzie to mniej więcej granica między nadwagą, a otyłością z różnicą kilka kg w jedną lub w drugą stronę, bo jak wiemy waga wadze nierówna jeśli chodzi o aspekt wizualny.
3. Skoro pulchne kobiety są chore (co jest oczywistością, ale jeśli ktoś tego nie wie to wkleiłem linki do badań, których w google szuka się 2 minuty), to upodobanie do takich kobiet też musi być chorobą.
Oczywiście nie mówię o sytuacji, w której komuś podoba się kobieta POMIMO tego, że jest pulchna. Mówię o sytuacji, w której komuś podobają się tylko takie kobiety i jest to meta-warunek tak samo ważny i podstawowy jak płeć. I oczywiście nie jest to jedyny warunek, tak jak dla nikogo o orientacji heteroseksualnej sam czynnik płci przeciwnej nie wystarcza do podniecenia seksualnego, a homoseksualiście sam fakt płci własnej nie wystarcza.
Jak widać argumenty są proste i merytoryczna dyskusja polega na tym żeby odnieść się do tych konkretów. U Pana takich odniesień nie było, za to pojawiało się dużo pieprzenia o swojej wielkości i moich rzekomych wadach (ad personam) i wytykanie mi tego samego kiedy odbijałem piłeczkę.www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710888
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Wyjątkowo tępy troll Pełna zgoda - wyjątkowo tępy troll z Pana i udowadnia Pan to już tu od dawna. > Odpowiedź na poziomie podstawówki "no chyba twoja stara" Nigdy na naszym forum, w żadnym z wątków, nie odpowiedział Pan merytorycznie na moje przedstawione mu argumenty, a swoje intelektualne braki zawsze pokrywał Pan agresywnymi atakami bezpośrednio na mnie. Nie tylko wobec mnie się Pan tak zachowuje, tylko ze mną merytorycznie zupełnie nie może Pan sobie poradzić i stąd ta irracjonalna wściekłość.> A kiedyż to przestawił Pan merytoryczne argumenty, do których się nie odniosłem? Według Szanownego Pana nigdy, gdyż jest Pan tu prawie identycznym jak pan Brzostowski: www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,696301#w696383www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,708547#w708810www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,668549#w670474- który od Pana się różni tylko przedmiotem swojej głębokiej wiary, a pozostałe parametry intelektualne są takie same - nigdy nie przedstawiłem takich, które by Pan zrozumiał i potrafił przedstawić jakieś sensowne kontrargumenty. Inni mogą przeczytać sobie wszystkie moje próby rozmowy z Panem, niezależnie od tematu. Na każdy argument odpowiada Pan kręceniem, mąceniem, manipulacjami, kłamstwami, a gdy to nie starcza przechodzi Pan do personalnych ataków. Dokładnie podobnie jak w powyższej próbie rozmowy w tym wątku. Może parę osób pański sposób myślenia i zachowań je kupuje, ja zupełnie nie. Z wiarą we własną rację - szczególnie taką zacietrzewioną - nie ma żadnej dyskusji. Pozostaje tylko pyskówka i personalne wycieczki, którą Pan i inni trolle są zdolni wieść nieskończenie. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Znów Pan się wyrzygał na forum, a odpowiedzi na argumenty jak nie było tak nie ma.
Nie potrafi Pan się odnieść do argumentów, a podejrzewam, że kompromitacja boli, więc wymyśla Pan pierdy o Brzostowskim, które są pozbawione polotu i pomysłu, a także nie wnoszą do dyskusji niczego merytorycznego. Przypominam argumenty, do których ani razu się Pan nie odniósł: Temat jest prosty, podzielę to na punkty żeby było łatwiej. Mam ścisły umysł, więc nie interesuje mnie babranie się w definicjach i ględzenie takie jak Pan tu przedstawia. Lecimy z jak najprostszym zapisem, gdzie dane słowa i definicje są użyte roboczo do konkretnego przykładu.
1. Teza, że skoro "specjaliści" mówią, że homoseksualizm nie jest chorobą, to znaczy, że nie jest.
Czyli teza (a), z której wynika wniosek (b). Zgadzam się z (b), ale nie dlatego, że tak mówią jacyś "specjaliści", tylko dlatego, że nie istnieje znany mi argument, który świadczyłby o tym, że to choroba.
Zaproponowałem więc:
2. Przykład analogicznej sytuacji, która obala tezę o implikacji (a) ^ (b) (zapisane jako kwantyfikator wielki), w której "specjaliści" mówią, że upodobanie do pulchnych* kobiet nie jest chorobą. Tymczasem ja uważam, że jest chorobą, która uniemożliwia miłość.
Łopatologicznie: Jeśli obalę ten kwantyfikator wielki, będzie to oznaczało, że ze zdania (a) nie wynika (b), więc trzeba szukać innych argumentów, gdyż ten jest niesłuszny. Oczywiście ktoś może podać inny przykład gdzie "specjaliści" mają rację, ale wtedy mówimy o kwantyfikatorze małym, który nie jest żadnym dowodem na prawdziwość implikacji (a) ^ (b).
* pulchne kobiety, o których piszę w tym przykładzie to mniej więcej granica między nadwagą, a otyłością z różnicą kilka kg w jedną lub w drugą stronę, bo jak wiemy waga wadze nierówna jeśli chodzi o aspekt wizualny.
3. Skoro pulchne kobiety są chore (co jest oczywistością, ale jeśli ktoś tego nie wie to wkleiłem linki do badań, których w google szuka się 2 minuty), to upodobanie do takich kobiet też musi być chorobą.
Oczywiście nie mówię o sytuacji, w której komuś podoba się kobieta POMIMO tego, że jest pulchna. Mówię o sytuacji, w której komuś podobają się tylko takie kobiety i jest to meta-warunek tak samo ważny i podstawowy jak płeć. I oczywiście nie jest to jedyny warunek, tak jak dla nikogo o orientacji heteroseksualnej sam czynnik płci przeciwnej nie wystarcza do podniecenia seksualnego, a homoseksualiście sam fakt płci własnej nie wystarcza.
Jak widać argumenty są proste i merytoryczna dyskusja polega na tym żeby odnieść się do tych konkretów. U Pana takich odniesień nie było, za to pojawiało się dużo pieprzenia o swojej wielkości i moich rzekomych wadach (ad personam) i wytykanie mi tego samego kiedy odbijałem piłeczkę. www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710888
Czy Pan jest ślepy? Halo, tu Ziemia! Argumenty są podkreślone. Każda ucieczka od nich kompromituje Pana coraz bardziej, a każdy atak personalny wypowiedziany w moją stronę odbija się i wraca do Pana ze zdwojoną siłą. Tak to jest kiedy jest się bufonem, który poza projekcją swoich cech na innych i przejawami narcyzmu nie potrafi napisać nic mądrego. Za to ile jest podkreślania swojej wielkości i prób (słabych i nietrafionych) poniżania rozmówców. Może z Brzostowskim, czy Duchem Prawdy poszło Panu dość łatwo, ale ze mną tak nie będzie. Lubię obnażać słabość bufonów i ich kruche ego, które tylko na pozór wydaje się siłą (i to niektórym, którzy także tej siły nie mają). Mechanizm "pozornej kompetencji" jest u Pana aż nadto widoczny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
> Mam ścisły umysł, więc nie interesuje mnie babranie się w definicjach i ględzenie takie jak Pan tu przedstawia. Lecimy z jak najprostszym zapisem, gdzie dane słowa i definicje są użyte roboczo do konkretnego przykładu. A co można więcej zrobić z tak ścisłym umysłem, iż poza własnym zespołem mitów, w które świecie wierzy, nic więcej do niego nie wejdzie. Pan tu swoją teflonowatość tysiąckrotnie już udowodnił, ale to, iż do Wielce Szanownego Pana coś nie dociera nie jest nawet przesłanką dowodu, iż to Pan ma rację. A wypisywać bzdury to każdemu teraz wolno. W internecie jest demokracja.Tak, jak ktoś lubi to dyskusję na tym poziomie: www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,422621#w440044www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,422621#w440054 Szkoda, że nie stosujesz się do swoich zasad lub po prostu nie widzisz różnicy między myśleniem jako swobodnym przepływem impulsów elektrycznych pod Twoimi włosami, a myśleniem związanym ze zrozumieniem dyskutowanych argumentów i wyciąganiem logicznych wniosków.to można wieść nieskończenie i trolle z tego żyją. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | olson (9993 punktów) (zablokowany) | Znów stosuje Pan off topic, ale przypomnę, że te argumenty nie doczekały się odpowiedzi z Pana strony i nie zmieni Pan tego pisząc nie na temat o pierdołach:
Temat jest prosty, podzielę to na punkty żeby było łatwiej. Mam ścisły umysł, więc nie interesuje mnie babranie się w definicjach i ględzenie takie jak Pan tu przedstawia. Lecimy z jak najprostszym zapisem, gdzie dane słowa i definicje są użyte roboczo do konkretnego przykładu.
1. Teza, że skoro "specjaliści" mówią, że homoseksualizm nie jest chorobą, to znaczy, że nie jest.
Czyli teza (a), z której wynika wniosek (b). Zgadzam się z (b), ale nie dlatego, że tak mówią jacyś "specjaliści", tylko dlatego, że nie istnieje znany mi argument, który świadczyłby o tym, że to choroba.
Zaproponowałem więc:
2. Przykład analogicznej sytuacji, która obala tezę o implikacji (a) ^ (b) (zapisane jako kwantyfikator wielki), w której "specjaliści" mówią, że upodobanie do pulchnych* kobiet nie jest chorobą. Tymczasem ja uważam, że jest chorobą, która uniemożliwia miłość.
Łopatologicznie: Jeśli obalę ten kwantyfikator wielki, będzie to oznaczało, że ze zdania (a) nie wynika (b), więc trzeba szukać innych argumentów, gdyż ten jest niesłuszny. Oczywiście ktoś może podać inny przykład gdzie "specjaliści" mają rację, ale wtedy mówimy o kwantyfikatorze małym, który nie jest żadnym dowodem na prawdziwość implikacji (a) ^ (b).
* pulchne kobiety, o których piszę w tym przykładzie to mniej więcej granica między nadwagą, a otyłością z różnicą kilka kg w jedną lub w drugą stronę, bo jak wiemy waga wadze nierówna jeśli chodzi o aspekt wizualny.
3. Skoro pulchne kobiety są chore (co jest oczywistością, ale jeśli ktoś tego nie wie to wkleiłem linki do badań, których w google szuka się 2 minuty), to upodobanie do takich kobiet też musi być chorobą.
Oczywiście nie mówię o sytuacji, w której komuś podoba się kobieta POMIMO tego, że jest pulchna. Mówię o sytuacji, w której komuś podobają się tylko takie kobiety i jest to meta-warunek tak samo ważny i podstawowy jak płeć. I oczywiście nie jest to jedyny warunek, tak jak dla nikogo o orientacji heteroseksualnej sam czynnik płci przeciwnej nie wystarcza do podniecenia seksualnego, a homoseksualiście sam fakt płci własnej nie wystarcza.
Jak widać argumenty są proste i merytoryczna dyskusja polega na tym żeby odnieść się do tych konkretów. U Pana takich odniesień nie było, za to pojawiało się dużo pieprzenia o swojej wielkości i moich rzekomych wadach (ad personam) i wytykanie mi tego samego kiedy odbijałem piłeczkę. www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710888
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | maceox (6766 punktów) | > 3. Skoro pulchne kobiety są chore (co jest oczywistością, ale jeśli ktoś tego nie wie to wkleiłem linki do badań, których w google szuka się 2 minuty), to upodobanie do takich kobiet też musi być chorobą.Gdyby tu działała moderacja, tak jak kiedyś, to byś wyleciał za trolowanie głupotami. Forum racjonalisty powinno zobowiązywać do jakiegoś poziomu. A najśmieszniejsze jest to, że mam wrażenie, że Ty to na poważnie piszesz, choć nie wiem tego na pewno. > Oczywiście nie mówię o sytuacji, w której komuś podoba się kobieta POMIMO tego, że jest pulchna.Oczywiście. > Mówię o sytuacji, w której komuś podobają się tylko takie kobiety i jest to meta-warunek tak samo ważny i podstawowy jak płeć. I oczywiście nie jest to jedyny warunek, tak jak dla nikogo o orientacji heteroseksualnej sam czynnik płci przeciwnej nie wystarcza do podniecenia seksualnego, a homoseksualiście sam fakt płci własnej nie wystarcza.Moim zdaniem to jest szerszy problem naszej edukacji. Samo nachapanie się trudnymi terminami, czy nawet opisami zjawisk jeszcze mądrości nie gwarantuje. Potem chodzi taki człowiek nadęty przeróżnymi koncepcjami sądząc o tym, że jeszcze bardziej niż one, on sam jest bardzo mądry. > Jak widać argumenty są proste i merytoryczna dyskusja polega na tym żeby odnieść się do tych konkretów.Do konkretów: Cytat:Skoro pulchne kobiety są chore (co jest oczywistością, ale jeśli ktoś tego nie wie to wkleiłem linki do badań, których w google szuka się 2 minuty), to upodobanie do takich kobiet też musi być chorobą. Moim zdaniem powinieneś sam się konkretnie sobą zająć, a w pierwszej kolejności chyba językiem. "Pulchne" - samo to słowo już świadczy o Twoich koncepcjach, przecież to jest żenada. _____________________________________________________________________________
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | A czy mógłbyś sprecyzować, użyć jakichś kontrargumentów?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >A czy mógłbyś sprecyzować, użyć jakichś kontrargumentów? Nie i to zdecydowanie nie, gdyż w Pańskim przypadku jest to zupełnie niemożliwym. Przecież Pan już z założenia nie przyjmuje żadnych argumentów, które przeczą Pańskiej głębokiej wierze we własną rację. Pan Maciej przedstawił wyżej zupełnie jasno kilka kontrargumentów w stosunku do Pańskich wywodów. I co i nico? Teflonowych umysłów racjonalnymi racjami nikt nie przebije. Wszystko spływa po nich jak woda po kaczce.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Skąd Pan wie co by było gdyby ktoś przedstawił argumenty, skoro nie przedstawił?
Pisze Pan teraz, że przedstawił (urojenia Bogusławskiego są już niebezpieczne) argumenty, natomiast było to jego zdanie, teza bez poparcia argumentami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Skąd Pan wie co by było gdyby ktoś przedstawił argumenty, skoro nie przedstawił? Pisze Pan teraz, że przedstawił (urojenia Bogusławskiego są już niebezpieczne) argumenty, natomiast było to jego zdanie, teza bez poparcia argumentami.www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,709811#w711039 Ping-pong i w koło Wojtek. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Trzeba być naprawdę chorym psychicznie lub niesprawnym intelektualnie żeby w takiej sytuacji nie odnieść się do konkretów. Tyle razy miał Pan okazję, a Pan strzela sobie kolejne samobóje. Rozczulające  Rozumiem, iż bardzo trudno jest Panu wyjść ponad to, ale może jednak przestałby Pan ubliżać interlokutorom, gdyż to zdecydowanie bardziej wydaje świadectwo Panu niż tym, którym Pan ubliża. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Nie ubliżam. Stwierdzam fakt. A Pan jak się nie odnosił do argumentów, tak dalej się Pan nie odnosi. Co by szkodziło, skoro wierzy Pan głęboko w swoją rację? Skompromitował się już Pan tak czy siak, ale odnosząc się merytorycznie do argumentów zmniejszyłby Pan rozmiary tej kompromitacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | >A czy mógłbyś sprecyzować, użyć jakichś kontrargumentów? To już było wyjaśniane kilkakrotnie w dyskusjach z Tobą i to bardzo konkretnie. Zarówno Twoje koncepcje, jak i ich uzasadnienie nie mają większego sensu. Jednocześnie sposób wyrażania Twoich myśli pozostawia wiele do życzenia.
Można rozmawiać o otyłości, można też rozmawiać o homoseksualiźmie, ale na poważnie, to ja tylko mogę polecić wysłuchanie jak wypowiadają się na te tematy fachowcy zajmujący się tym naukowo. Przy czym w pierwszej kolejności chodzi o kulturę ogólną i kulturę języka, a dopiero w dalszej kolejności o konkretną wiedzę.
Nie, nie uważam się zupełnie za eksperta od kultury, ale jestem tu już parę lat i kiedyś poziom tego miejsca mi się podobał. Na przykład tu nie wystarczyło skończyć kursu z logiki, by wielce uczenie i pseudologicznie łączyć dwa zjawiska, które są zwyczajnie odrębne. To tak na przykład. Takie wprzęganie logiki formalnej w zjawiska przyrodniczo-medyczne przypomina mi wywody innego forumowicza, Elaspa. Wyszukaj sobie w wyszukiwarce, to jest z kolei przykład, jak nie należy argumentować. A Ty idziesz w jego ślady, niestety.
__________________________________________________________________________________________
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | >To już było wyjaśniane kilkakrotnie w dyskusjach z Tobą i to bardzo konkretnie.
Nie było wyjaśniane i w tym momencie też nie jest.
>Zarówno Twoje koncepcje, jak i ich uzasadnienie nie mają większego sensu.
Może po prostu nie rozumiesz? Jedni rozumieją, a inni nie. To co mówię jest zazwyczaj zrozumiałe dla osób zajmujących się np programowaniem. To kwestia tego do jakiego sposobu myślenia jesteśmy przyzwyczajeni. Jedni żyją w świecie cyferek, inni definicji. Ludzie różnią się sposobem myślenia, więc nie wszystko do każdego trafi.
>Jednocześnie sposób wyrażania Twoich myśli pozostawia wiele do życzenia.
Być może. W takim razie dlaczego mało kto mnie prosi o to żebym coś sprecyzował? Jeśli się nie rozumie, to nie ma sensu odpowiadać. Ja zawsze pytam kiedy nie rozumiem.
>Można rozmawiać o otyłości, można też rozmawiać o homoseksualiźmie, ale na poważnie, to ja tylko mogę polecić wysłuchanie jak wypowiadają się na te tematy fachowcy zajmujący się tym naukowo.
Fachowców słucha się po to żeby dowiedzieć się jakie przedstawiają argumenty.
>Przy czym w pierwszej kolejności chodzi o kulturę ogólną i kulturę języka, a dopiero w dalszej kolejności o konkretną wiedzę.
Wiedza jest najważniejsza. Dopiero potem kultura ogólna, a na końcu kultura języka.
>Nie, nie uważam się zupełnie za eksperta od kultury, ale jestem tu już parę lat i kiedyś poziom tego miejsca mi się podobał. Na przykład tu nie wystarczyło skończyć kursu z logiki, by wielce uczenie i pseudologicznie łączyć dwa zjawiska, które są zwyczajnie odrębne. To tak na przykład.
Ale co odrębnego złączyłem w pseudologiczny sposób?
>Takie wprzęganie logiki formalnej w zjawiska przyrodniczo-medyczne przypomina mi wywody innego forumowicza, Elaspa. Wyszukaj sobie w wyszukiwarce, to jest z kolei przykład, jak nie należy argumentować. A Ty idziesz w jego ślady, niestety.
Zjawiska przyrodniczo-medyczne da się wytłumaczyć tylko przy użyciu logiki formalnej. Ci fachowcy niby myślą bez jej użycia? W takim razie rozumiem dlaczego ich zdanie bywa... właśnie takie.
Chciałbym się dowiedzieć gdzie konkretnie popełniłem błąd. Tylko wtedy mógłbym odrzucić te argumenty. Aby zdanie fachowców miało wartość, nie może ono być sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i ludzkimi emocjami.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Można rozmawiać o otyłości, można też rozmawiać o homoseksualiźmie, ale na poważnie, to ja tylko mogę polecić wysłuchanie jak wypowiadają się na te tematy fachowcy zajmujący się tym naukowo.A że u nas i teologia katolicka jest legalną nauką, takie samo postępowanie powinieneś uznawać także wobec katolickiej doktryny. > Przy czym w pierwszej kolejności chodzi o kulturę ogólną i kulturę języka, a dopiero w dalszej kolejności o konkretną wiedzę.Lepsze od nieweryfikowalnego kryterium kultury jest trzymanie się zasady na tyle ścisłej rzeczowości wypowiedzi, by nie było miejsca na formy. > tu nie wystarczyło skończyć kursu z logiki, by wielce uczenie i pseudologicznie łączyć dwa zjawiskaLogika podpowiada, że z logiki przeszedłeś jakiś kiepski kurs.  > wywody innego forumowicza, Elaspa. Wyszukaj sobie w wyszukiwarce, to jest z kolei przykład, jak nie należy argumentować.A po co, skoro przykład ze złego argumentowania znalazł się sporo bliżej.  ______________________________________________________
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Znów stosuje Pan off topic, ale przypomnę, że te argumenty nie doczekały się odpowiedzi z Pana strony i nie zmieni Pan tego pisząc nie na temat o pierdołach:> Znów Pan się wyrzygał na forum, a odpowiedzi na argumenty jak nie było tak nie ma.> Nie potrafi Pan się odnieść do argumentów, a podejrzewam, że kompromitacja boli, więc wymyśla Pan pierdy o Brzostowskim, które są pozbawione polotu i pomysłu, a także nie wnoszą do dyskusji niczego merytorycznego. Przypominam argumenty, do których ani razu się Pan nie odniósł:> Temat jest prosty, podzielę to na punkty żeby było łatwiej. Mam ścisły umysł, więc nie interesuje mnie babranie się w definicjach i ględzenie takie jak Pan tu przedstawia. Lecimy z jak najprostszym zapisem, gdzie dane słowa i definicje są użyte roboczo do konkretnego przykładu.> 1. Teza, że skoro "specjaliści" mówią, że homoseksualizm nie jest chorobą, to znaczy, że nie jest.> Czyli teza (a), z której wynika wniosek (b).> Zgadzam się z (b), ale nie dlatego, że tak mówią jacyś "specjaliści", tylko dlatego, że nie istnieje znany mi argument, który świadczyłby o tym, że to choroba.> Zaproponowałem więc:> 2. Przykład analogicznej sytuacji, która obala tezę o implikacji (a) ^ (b) (zapisane jako kwantyfikator wielki), w której "specjaliści" mówią, że upodobanie do pulchnych* kobiet nie jest chorobą. Tymczasem ja uważam, że jest chorobą, która uniemożliwia miłość.> Łopatologicznie: Jeśli obalę ten kwantyfikator wielki, będzie to oznaczało, że ze zdania (a) nie wynika (b), więc trzeba szukać innych argumentów, gdyż ten jest niesłuszny. Oczywiście ktoś może podać inny przykład gdzie "specjaliści" mają rację, ale wtedy mówimy o kwantyfikatorze małym, który nie jest żadnym dowodem na prawdziwość implikacji (a) ^ (b).> * pulchne kobiety, o których piszę w tym przykładzie to mniej więcej granica między nadwagą, a otyłością z różnicą kilka kg w jedną lub w drugą stronę, bo jak wiemy waga wadze nierówna jeśli chodzi o aspekt wizualny.> 3. Skoro pulchne kobiety są chore (co jest oczywistością, ale jeśli ktoś tego nie wie to wkleiłem linki do badań, których w google szuka się 2 minuty), to upodobanie do takich kobiet też musi być chorobą.> Oczywiście nie mówię o sytuacji, w której komuś podoba się kobieta POMIMO tego, że jest pulchna. Mówię o sytuacji, w której komuś podobają się tylko takie kobiety i jest to meta-warunek tak samo ważny i podstawowy jak płeć. I oczywiście nie jest to jedyny warunek, tak jak dla nikogo o orientacji heteroseksualnej sam czynnik płci przeciwnej nie wystarcza do podniecenia seksualnego, a homoseksualiście sam fakt płci własnej nie wystarcza.> Jak widać argumenty są proste i merytoryczna dyskusja polega na tym żeby odnieść się do tych konkretów. U Pana takich odniesień nie było, za to pojawiało się dużo pieprzenia o swojej wielkości i moich rzekomych wadach (ad personam) i wytykanie mi tego samego kiedy odbijałem piłeczkę. www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710888> Czy Pan jest ślepy? Halo, tu Ziemia! Argumenty są podkreślone. Każda ucieczka od nich kompromituje Pana coraz bardziej, a każdy atak personalny wypowiedziany w moją stronę odbija się i wraca do Pana ze zdwojoną siłą. Tak to jest kiedy jest się bufonem, który poza projekcją swoich cech na innych i przejawami narcyzmu nie potrafi napisać nic mądrego. Za to ile jest podkreślania swojej wielkości i prób (słabych i nietrafionych) poniżania rozmówców. Może z Brzostowskim, czy Duchem Prawdy poszło Panu dość łatwo, ale ze mną tak nie będzie. Lubię obnażać słabość bufonów i ich kruche ego, które tylko na pozór wydaje się siłą (i to niektórym, którzy także tej siły nie mają). Mechanizm "pozornej kompetencji" jest u Pana aż nadto widoczny.Jak bardzo bym się o to nie starał i niezależnie od tego ile wysiłku bym w to nie włożył, to nie dałbym rady Pana tak bardzo skompromitować, jak z uporem czyni to Pan sam. Gratuluję. Miłego dnia. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Jest postęp, bo pierwszy raz zacytował Pan argumenty zamiast je omijać. Teraz jeszcze wypadałoby się do nich odnieść, zamiast projektować na mnie swoją kompromitację, która niewątpliwie miała miejsce.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Jest postęp, bo pierwszy raz zacytował Pan argumenty zamiast je omijać. Teraz jeszcze wypadałoby się do nich odnieść, zamiast projektować na mnie swoją kompromitację, która niewątpliwie miała miejsce.www.racjonalista.pl/forum.php/s,711024#w711034@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) | >Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci. Bzdura.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Episode_2 (3284 punktów) | >>Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci. >Bzdura. Oj tam od razu bzdura. Pewnie miał na myśli pulchne dzieci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 olson (9993 punktów) (zablokowany) | Pulchne czyli chore.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Lilly Amina (4723 punktów) | >Pulchne czyli chore. Czy Ty masz jakiś uraz na tym punkcie? Obsesję? To się zaczyna robić niepokojące. Nie ma związku między nadwagą matki a stanem zdrowia dziecka. Chyba, że ta nadwaga wynosi 200 kg, ale chyba nie o tym myślisz? Zapewniam Cię, że nadwaga rzędu kilku czy kilkunastu kilogramów w niczym nie zagraża ani matce, ani dziecku.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Zapewniam Cię, że nadwaga rzędu kilku czy kilkunastu kilogramów w niczym nie zagraża ani matce, ani dziecku.Chyba że dziecko ma kilkanaście kilogramów nadwagi
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Lilly Amina (4723 punktów) | > >Zapewniam Cię, że nadwaga rzędu kilku czy kilkunastu kilogramów w niczym nie zagraża ani matce, ani dziecku.> Chyba że dziecko ma kilkanaście kilogramów nadwagi Zwłaszcza takie nowo urodzone
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >Pulchne kobiety zazwyczaj rodzą chore dzieci.
co????????????????????????????? z jakiej dupy bierzesz takie argumenta?
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Zawsze interesuje mnie to co mówią/piszą inniTwoje "zawsze" zna wyjątki, a są to przypadki, gdy piszący inny wykaże Ci niekonsekwencję, którą nazywasz "nieinteresującą Cię zabawą słówkami".  > >Dowod z autorytetu to jeden z typowych bledow logicznych wiec nie ma zadnej merytorycznej wagi.> Jest różnica między dowodem z autorytetu, a dowodem z naukowej wiedzy 1000 autorytetów.Wielkiej nie ma, bo zarówno "dowód z autorytetu" jak i "dowód z naukowej wiedzy" są chwytami erystycznymi, nie dowodami. Autor wątku proponuje: zastanówmy się, czy homoseksualizm rzeczywiście jest skłonnością opartą na innej zasadzie niż ta, wg której "1000 autorytetów na podstawie swej naukowej wiedzy" ustaliło co nazwie parafilią, a Ty mu na to odpowiadasz: "przecież masz dowód z naukowej wiedzy 1000 naukowców" - toż to gonienie w piętkę, nie argumentowanie. Dodam, że dla meritum jest drugorzędną kwestią czy specyficzność jaką jest homoseksualizm zaliczymy do chorób, zaburzeń czy parafilii, istotne jest tutaj rozstrzygnięcie czy za normę uznać go da się; inaczej mówiąc próbujemy sfalsyfikować naukowość ustaleń owego tysiąca autorytetów. To tyle mojej "zabawy słówkami", niezainteresowanym moją retoryką sugeruję powstrzymanie się od informowania mnie o swoim "braku zainteresowania".
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > No to podaj dobrą DEFINICJE jak takiś màdry.Jakie definicje można podawać ludziom, których nikt nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy oni wierzą inaczej? Podstawowe definicje znajdujemy w słownikach i encyklopediach, które oczywiście na podstawie argumentów merytorycznych - do których wiara, choćby i najświętsza nie należy - można podważać. www.racjonalista.pl/forum.php/s,710119#w710220 tu masz podane, kto twierdzi, że homoseksualizm chorobą nie jest, czy na temat chorób wiedzę też czerpiesz z Frondy? > Nie interesuje mnie kto co mowiI słusznie. Interesującym jest co na ten temat mówi nauka, a nie różni zacietrzewieni ideolodzy. > Nie interesuje mnie kto co mowi tylko jaka jest prawda.W nauce jest wiele prawd i najostrzejszym kryterium weryfikacji jest tam praktyka (doświadczenie). www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,562660#w565198> Dowod z autorytetu to jeden z typowych bledow logicznych wiec nie ma zadnej merytorycznej wagi.Tyle, iż należałoby przedstawić, iż to inni, a nie Pan sam korzysta z argumentów z autorytetu. Na przykład: Z punktu widzenia katolika ateista nie moze byc czlowiekiem morlanym. Dlaczego? Nie wiem, nie pytajcie mnie, tak wyczytalem na frondzie.Wiem natomiast, iż ja nigdy i nigdzie - poza autorytetem nauki jako całości - na pewno nie korzystałem z żadnych argumentów z autorytetu. Natomiast oczywiście autorytetem bywa sam argument - i to nawet wtedy, gdy pochodzi od osoby pozbawionej zupełnie autorytetu. Nikt nie ma patentu ani na mądrość, ani na głupotę. www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,557342#w558190www.racjon(*).php/z,0/d,35/s,557342#w560500@@@ .
|
|
| | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > > Dowod z autorytetu to jeden z typowych bledow logicznych wiec nie ma zadnej merytorycznej wagi.> Tyle, iż należałoby przedstawić, iż to inni, a nie Pan sam korzysta z argumentów z autorytetu. Na przykład: Z punktu widzenia katolika ateista nie moze byc czlowiekiem morlanym. Dlaczego? Nie wiem, nie pytajcie mnie, tak wyczytalem na frondzie.Ja twierdze inaczej. Ale skąd mam wiedzieć co myśli katolik ? W takim wypadku fronda jest uzasadnionym źródłem , na temat tego co myśli sobie katolik. To nie był dowód z autorytetu bo fronda nie była autorytetem dla żadnej ze stron. Przykład argumentu z autorytetu mamy tutaj: www.racjon(*)orum.php/s,710119/i,10#w710220Ktoś powołuje się na autorytet róźnych organizacji, które potwierdzają jego tezę ale to jest autorytet tylko dla jednej strony. Dla mnie, przez takie wyrażanie opinii, nie stanowią żadnego autorytetu. Tak samo jakby ktoś udowadniał istnienie Boga na podstawie tego co mówi papież.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | > Ale skąd mam wiedzieć co myśli katolik ?Który? > W takim wypadku fronda jest uzasadnionym źródłem , na temat tego co myśli sobie katolik.A widok w knajpie źródłem informacji jak Polak gasi pragnienie  > www.racjon(*)orum.php/s,710119/i,10#w710220> Ktoś powołuje się na autorytet róźnych organizacji, które potwierdzają jego tezę ale to jest autorytet tylko dla jednej strony.Więc pokaż, kto stoi za Twoimi poglądami Tu w dobrym tonie jest UDOWADNIAĆ swoje twierdzenia Już raz zawiodłeś...
|
|
| | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Więc pokaż, kto stoi za Twoimi poglądami> Tu w dobrym tonie jest UDOWADNIAĆ swoje twierdzenia> Już raz zawiodłeś...Mogę podać nazwiska profesorów ,którzy wyrażają taką opinie (bo np liczy się dla nich bardziej prawda niż interes własny) ale to nie będzie miało żadnego znaczenia w argumentacji. Jeśli będziesz nalegał to mogę to zrobić, tylko po co skoro nie ma to znaczenia ? Ponad to, Część uznanych lekarzy może po prostu myśleć swoje, ale siedzieć cicho w obawie ,że ktoś popsuje reputacje w odwecie. Bo to jest takie błędne koło: jesteś uznany jak mówisz tak jak chce lobby, powiesz coś inaczej to już nie jesteś uznany, więc wszyscy uznani są nadal w 100% zgodni z lobby  Tak samo śliskimi tematami w średniowieczu była religia czy cokolwiek co nie było po jej myśli - wtedy panowało lobby religijne. > > Ale skąd mam wiedzieć co myśli katolik ?> Który?typowy > Tu w dobrym tonie jest UDOWADNIAĆ swoje twierdzeniawww.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w710126 Sprawa dobrej definicji, jest wciąż nie rozstrzygnięta, jak masz dobrą definicje to się podziel. Bo na razie poprzestało na tym że skoro każda definicja jest niewygodna to ich nie używajmy.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | > >Więc pokaż, kto stoi za Twoimi poglądami> >Tu w dobrym tonie jest UDOWADNIAĆ swoje twierdzenia> >Już raz zawiodłeś...> Mogę podać nazwiska profesorów ,którzy wyrażają taką opinieNo właśnie. Możesz. p. Bogusławski podał całą listę organizacji skupiających lekarzy, które nie uznają homoseksualizmu jako choroby. Mógł. I podał. Zawiodłeś powołując się kodeks przy próbie udowodnienia , że Cytat:Państwo daje przywileje normalnym małżeństwom cywilnym tylko dlatego, że oczekuje od tego małżeństwa dzieci. Żadne państwo takiego oczekiwania nie stawia a słowo "tylko", które sam podkreśliłeś nie znajduje żadnego dowodu w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym Powołanie się na Konstytucję też nie rozwiązuje niczego, bo w każdym kraju jest inna konstytucja > Ponad to,> Część uznanych lekarzy może po prostu myśleć swoje, ale siedzieć cicho w obawie ,że ktoś popsuje reputacje w odwecie.Chazan?  > >> Ale skąd mam wiedzieć co myśli katolik ?> >Który?> typowya co to znaczy? > Sprawa dobrej definicji, jest wciąż nie rozstrzygnięta, jak masz dobrą definicje to się podziel.Nie, nie mam, uznaję definicję WHO i lekarskich stowarzyszeń
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Więc pokaż, kto stoi za Twoimi poglądami> Tu w dobrym tonie jest UDOWADNIAĆ swoje twierdzeniaUdowadniać czy powoływać autorytety? 
To tyle mojej "zabawy słówkami", niezainteresowanym moją retoryką sugeruję powstrzymanie się od informowania mnie o swoim "braku zainteresowania".
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > >Więc pokaż, kto stoi za Twoimi poglądami> >Tu w dobrym tonie jest UDOWADNIAĆ swoje twierdzenia> Udowadniać czy powoływać autorytety?  Gdyby Ci przyszło uzasadnić że E=mc 2 to przeprowadzisz doświadczenie czy powołasz się na podręcznik (autorytet)? Jeśli wszyscy lekarze twierdzą, że niemycie zębów jest niezdrowe, to ja nie będę przeprowadzał eksperymentu. Jeśli fizycy twierdzą, że istnieje coś takiego jak masa krytyczna to nie będą sprawdzał jak się zachowa 16,005 kg uranu-233 tylko im uwierzę na słowo.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Rova (234 punktów) | >Gdyby Ci przyszło uzasadnić że E=mc2 to przeprowadzisz doświadczenie czy powołasz się na podręcznik (autorytet)? >Jeśli wszyscy lekarze twierdzą, że niemycie zębów jest niezdrowe, to ja nie będę przeprowadzał eksperymentu. >Jeśli fizycy twierdzą, że istnieje coś takiego jak masa krytyczna to nie będą sprawdzał jak się zachowa 16,005 kg uranu-233 tylko im uwierzę na słowo.
I to właśnie nazywamy łatwowiernością. Nigdy nie wiesz - dopóki nie sprawdzisz sam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >>Gdyby Ci przyszło uzasadnić że E=mc2 to przeprowadzisz doświadczenie czy powołasz się na podręcznik (autorytet)? >>Jeśli wszyscy lekarze twierdzą, że niemycie zębów jest niezdrowe, to ja nie będę przeprowadzał eksperymentu. >>Jeśli fizycy twierdzą, że istnieje coś takiego jak masa krytyczna to nie będą sprawdzał jak się zachowa 16,005 kg uranu-233 tylko im uwierzę na słowo. >I to właśnie nazywamy łatwowiernością. Nigdy nie wiesz - dopóki nie sprawdzisz sam.
1 Jak to sprawdzisz? 1.1 Sprawdzanie niektórych hipotez zajmuje moc czasu 1.2 ... i wymaga dobrej podbudowy teoretycznej, pieniędzy.... 2 Ile hipotez chcesz w życiu sprawdzić? Zdążysz jedną? 3 Po co stale powtarzać jedno doświadczenie? 4 A nawet jeśli sam sprawdzę, też jest ryzyko popełnienia błędu, czasem większe niż przez doświadczonych badaczy
Jest podręcznikowy opis, z którym naukowcy się zgadzają. To nie czasy "Walki o ogień" kiedy jeden mędrzec mógł posiąść wiedzę całej ludzkości
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rova (234 punktów) | >Jest podręcznikowy opis, z którym naukowcy się zgadzają. To nie czasy "Walki o ogień" kiedy jeden mędrzec mógł posiąść wiedzę całej ludzkości
Tak. Ale to wciąż wiedza niesprawdzona i należy być świadomym hazardu tej wiedzy. To, że komuś ufasz nie zmienia faktu, że to wiedza niesprawdzona. Uczmy się, korzystajmy - ale nie ufajmy. Znajmy naszą niepewność.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >Uczmy się, korzystajmy - ale nie ufajmy. Znajmy naszą niepewność.
Taaaaaak , masz rację! MAsz pewność co do chemicznego składu skał na Księżycu? Nie? No to lecimy!
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >>Uczmy się, korzystajmy - ale nie ufajmy. Znajmy naszą niepewność. >Taaaaaak , masz rację! >MAsz pewność co do chemicznego składu skał na Księżycu? Nie? No to lecimy! > Nie, po prostu zaakceptuj niepewność
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >>>Uczmy się, korzystajmy - ale nie ufajmy. Znajmy naszą niepewność. >>Taaaaaak , masz rację! >>MAsz pewność co do chemicznego składu skał na Księżycu? Nie? No to lecimy! >> >Nie, po prostu zaakceptuj niepewność
Ależ oczywiście!
1 Akceptuję niepewność, ale nie podważam tego czego nauka dowiodła a ja nie mam możliwości sprawdzić 2 Tam gdzie mam możliwość sprawdzić (zdarza się!) bazuję na tym co już przede mną odkryto/wynaleziono. Zdarza mi się to podważyć, poddać w wątpliwość zdarza mi się zaproponować lepsze rozwiązania, ale nie udaję że urodziłem się wczoraj razem z całym światem, ani nie udaję, że mam możliwości większe niż całe uniwersytety
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >1 Akceptuję niepewność, ale nie podważam tego czego nauka dowiodła a ja nie mam możliwości sprawdzić A gdzie nauka dowiodła ,że homoseksualizm to nie choroba? Bo chyba coś przegapiłem. (to że Twój autorytet coś tam sobie uroił to nie jest żaden dowód)
>ale nie udaję że urodziłem się wczoraj razem z całym światem Nie tylko ja. Wiele osób tutaj tak samo uważa, że wykreślenie tego z listy chorób nie miało naukowego uzasadnienia. Te osoby uważają, że miało to uzasadnienie etyczne.
Tylko, że problem w tym ,że skoro udawanie że homoseksualizm to nie choroba ma uzasadnienie etyczne, to dlaczego udawanie że "Bóg jest Prawdą" , nie ma uzasadnienia etycznego ?
Moja odpowiedź w temacie: Nie ma żadnego uzasadnienia etycznego na samooszukiwanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | >>1 Akceptuję niepewność, ale nie podważam tego czego nauka dowiodła a ja nie mam możliwości sprawdzić >A gdzie nauka dowiodła ,że homoseksualizm to nie choroba? Bo chyba coś przegapiłem. To właśnie cytował p. Bogusławski
>(to że Twój autorytet coś tam sobie uroił to nie jest żaden dowód) Nauka nie posługuje się emocjami. Ty owszem (wytłuszczenie moje)
>>ale nie udaję że urodziłem się wczoraj razem z całym światem >Nie tylko ja. Wiele osób tutaj tak samo uważa, że wykreślenie tego z listy chorób nie miało naukowego uzasadnienia. Twoje prawo, możesz nawet polemizować z uznanymi naukowcami, tylko... przedstaw łaskawie swój naukowy dorobek. Może nawet przedstaw wykład na ten temat na jakimś lekarskim fakultecie. Wolno Ci! (nie zapomnij mnie zaprosić na wykład - przyjdę)
Masz inną niż naukowa definicja. Przestawiłeś ją.
Teraz czas na uzasadnienie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >>1 Akceptuję niepewność, ale nie podważam tego czego nauka dowiodła a ja nie mam możliwości sprawdzić> >A gdzie nauka dowiodła ,że homoseksualizm to nie choroba? Bo chyba coś przegapiłem.> To właśnie cytował p. Bogusławskinie udowodnili tylko zagłosowali - to roznica glosowanie nie stanowi dowodu > Masz inną niż naukowa definicja.> Przestawiłeś ją.Definicja prawa , jest naukowa. To lewa jest nienaukowa. > Teraz czas na uzasadnienie ZOBACZ UZASADNIENIE . . .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | szarley (54913 punktów) | > >>>1 Akceptuję niepewność, ale nie podważam tego czego nauka dowiodła a ja nie mam możliwości sprawdzić> >>A gdzie nauka dowiodła ,że homoseksualizm to nie choroba? Bo chyba coś przegapiłem.> >To właśnie cytował p. Bogusławski> nie udowodnili tylko zagłosowali - to roznica> glosowanie nie stanowi dowoduGłosowanie wśród naukowców to nie zebranie Rady powiatu W akademickich dyskursach zazwyczaj jednak dąży się do konsensu bez politycznego głosowania, a przy tym naukowców nie obowiązuje partyjna dyscyplina jak w PiS Są nawet tacy, którzy twierdzą, że woda się pali (co też było cytowane na fR) > >Masz inną niż naukowa definicja.> >Przestawiłeś ją.> Definicja prawa, jest naukowa. To lewa jest nienaukowa.Wg Twojej prywatnej oceny. Wolno Ci. Przedstaw swój naukowy dorobek, a Twoje słowa będą miały większe znaczenie. > >Teraz czas na uzasadnienie> ZOBACZ UZASADNIENIE Nie przekonałeś mnie. nie jestem lekarzem, więc z całym sceptycyzmem na jaki mnie stać i z całą świadomością ułomności i małości własnej wiedzy zdan jestem na zaufanie i jednak zaufam bardziej definicjom lekarzy. Cóż....
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >>Tu w dobrym tonie jest UDOWADNIAĆ swoje twierdzenia> >Udowadniać czy powoływać autorytety?  > Gdyby Ci przyszło uzasadnić że E=mc2 to przeprowadzisz doświadczenie czy powołasz się na podręcznik (autorytet)?Tego będę dowodzić. A podręcznik, czyli autorytety, powołam gdy zechcę dowieść np. tego, że twierdzenie E=mc 2 fizyka uznaje, albo że to Einstein jest jego autorem - itp.
To tyle mojej "zabawy słówkami", niezainteresowanym moją retoryką sugeruję powstrzymanie się od informowania mnie o swoim "braku zainteresowania".
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | Jeśli chcesz wiedzieć gdzie w swoim organizmie masz wątrobę, to rozcinasz sobie cosik czy zaglądasz do podręcznika?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>Jeśli chcesz wiedzieć gdzie w swoim organizmie masz wątrobę, to rozcinasz sobie cosik czy zaglądasz do podręcznika? A dlaczego pytasz?
To tyle mojej "zabawy słówkami", niezainteresowanym moją retoryką sugeruję powstrzymanie się od informowania mnie o swoim "braku zainteresowania".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Rova (234 punktów) | > Jeśli chcesz wiedzieć gdzie w swoim organizmie masz wątrobę, to rozcinasz sobie cosik czy zaglądasz do podręcznika?pl.wikipedia.org/wiki/Dekstrokardia"Jeżeli towarzyszy mu nieprawidłowe (po przeciwnych stronach, jakby odbite w lustrze) położenie innych narządów w obrębie klatki piersiowej i jamie brzusznej mówimy o odwróceniu trzewi (łac. situs inversus)." Nigdy nie wiesz... Dopóki nie sprawdzisz. A poza tym... Skąd ja mam wiedzieć, że ja w ogóle ją mam? Przecież nie sprawdzałem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Lilly Amina (4723 punktów) | > Jeśli chcesz wiedzieć gdzie w swoim organizmie masz wątrobę, to rozcinasz sobie cosik czy zaglądasz do podręcznika?Każę sobie zrobić RTG
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >Jeśli chcesz wiedzieć gdzie w swoim organizmie masz wątrobę, to rozcinasz sobie cosik czy zaglądasz do podręcznika?> Każę sobie zrobić RTG  Odkrywając wprzódzi promienie LillyAminy??
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Lilly Amina (4723 punktów) | > >>Jeśli chcesz wiedzieć gdzie w swoim organizmie masz wątrobę, to rozcinasz sobie cosik czy zaglądasz do podręcznika?> >Każę sobie zrobić RTG  > Odkrywając wprzódzi promienie LillyAminy??  Nie tylko odkrywając promienie, ale nawet osobiście budując aparat, wcześniej osobiście wykopując w Rudawach bryłkę ferberytu i uzyskując z niego wolfram
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> A widok w knajpie źródłem informacji jak Polak gasi pragnienie>  Co w tym widoku wskazuje na polskość?
To tyle mojej "zabawy słówkami", niezainteresowanym moją retoryką sugeruję powstrzymanie się od informowania mnie o swoim "braku zainteresowania".
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Dowod z autorytetu to jeden z typowych bledow logicznych wiec nie ma zadnej merytorycznej wagi.Tyle, iż należałoby przedstawić, iż to inni, a nie Pan sam korzysta z argumentów z autorytetu. Na przykład: Z punktu widzenia katolika ateista nie moze byc czlowiekiem morlanym. Dlaczego? Nie wiem, nie pytajcie mnie, tak wyczytalem na frondzie.> Ja twierdze inaczej. Ale skąd mam wiedzieć co myśli katolik ?Nie wiem co Pan twierdzi, gdyż Pańskie twierdzenia mocno są niejasne i nie wiem co Pan sobie myśli, odnoszę się tylko do tego co Pan tu wypisuje. > W takim wypadku fronda jest uzasadnionym źródłem , na temat tego co myśli sobie katolik.A kto Pana pytał co myśli katolik? To dla Pana było to ważne skoro Pan autorytet Frondy tu przywołał. > To nie był dowód z autorytetu bo fronda nie była autorytetem dla żadnej ze stron.Jeżeli dla Pana nie była autorytetem, to trzeba było to napisać. > Przykład argumentu z autorytetu mamy tutaj:www.racjon(*)orum.php/s,710119/i,10#w710220> Ktoś powołuje się na autorytet róźnych organizacji, które potwierdzają jego tezę ale to jest autorytet tylko dla jednej strony.Bzdury Pan cały czas wypisuje i do swoich autorytetów się odwołuje. Tak, od początku mojego udziału w naszym forum twierdzę, iż dla mnie najważniejszym autorytetem jest nauka i odwołałem się tu do definicji naukowych oraz instytucji naukę reprezentujących. Uważam, iż to tylko przez fideistycznego głupca może być uznane jako argumentum ad verecundiam (łac. "argument do nieśmiałości") - pozamerytoryczny sposób argumentowania polegający na powoływaniu się na jakiś autorytet, którego druga strona nie uznaje lub z którym nie zgadza się w danej kwestii, ale nie śmie go zakwestionować wskutek skrępowania poczuciem szacunku lub obawą narażenia się na zarzut zarozumiałości.Gdyż mam w ogromnie wielkim poważaniu wszystkich którzy kwestionują dorobek nauki. Natomiast nigdzie Pan nie stwierdził i nie przedstawił argumentów, iż zdanie nauki jest inne od tego, do którego się odwołałem. > Dla mnie, przez takie wyrażanie opinii, nie stanowią żadnego autorytetu.Szanowny Panie każdy ma swoje autorytety i każdy sam siebie kompromituje. > Tak samo jakby ktoś udowadniał istnienie Boga na podstawie tego co mówi papież.Średnio rozgarnięty inteligent wie, iż nauka oparta jest na niewierze i zupełnie innymi są argumenty naukowe niż argumenty oparte na wierze. Dokładnie to Panu podałem, ale Pan tokując zupełnie nie zauważa co inni piszą i jakich argumentów używają. Tak, aktualny dorobek nauki jest dla mnie ostatecznym argumentem, a ci którzy go nie uznają według mnie sami się kompromitują i Pan to tu uczynił. @@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >A kto Pana pytał co myśli katolik? To dla Pana było to ważne skoro Pan autorytet Frondy tu przywołał. Odniosłem się do zdania w temacie o piekle, jak ludzie wierzący patrzą na niewierzących , a potem ktoś mnie dopytał KTO tak sądzi ? To napisałem ,że czytałem ,że katolicy tak sądzą. Naprawdę nie chcę się Panu przeczytać jednego posta wyżej ,żeby wiedzieć jaki był kontekst, tylko jak widzimy mój post to od razu na łeb, na szyje do ataku ?
>Gdyż mam w ogromnie wielkim poważaniu wszystkich którzy kwestionują dorobek nauki. Natomiast nigdzie Pan nie stwierdził i nie przedstawił argumentów, iż zdanie nauki jest inne od tego, do którego się odwołałem. Nauka jest manipulowana. Wielu naukowców zawodzi się na tym, odmawia przyjmowania nagród, w końcu rezygnuje ze stanowisk na uczelniach nie mogąc znieść tej hipokryzji.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . A kto Pana pytał co myśli katolik? To dla Pana było to ważne skoro Pan autorytet Frondy tu przywołał.> Odniosłem się do zdania w temacie o piekle, jak ludzie wierzący patrzą na niewierzących , a potem ktoś mnie dopytał KTO tak sądzi ? To napisałem ,że czytałem ,że katolicy tak sądzą.A co za problem Pańskie mądrości tu przywołać? Człowiek grzeszy bo nie wierzy boga, a nie na złość bogu, więc zawsze ma dobre intencje wobec nakazów boga (fikcyjnych w jego mniemaniu). >A potem sie dziwic ze uwazaja ateistow za mniej moralnych. KTO konkretnie uważa? np. nadpaież i nadpapieżyca Terlikowscy. >Z punktu widzenia katolika ateista nie moze byc czlowiekiem morlanym. Dlaczego? Nie wiem, nie pytajcie mnie, tak wyczytalem na frondzie._______ > Naprawdę nie chcę się Panu przeczytać jednego posta wyżej ,żeby wiedzieć jaki był kontekst, tylko jak widzimy mój post to od razu na łeb, na szyje do ataku ?Zawsze chce mi się, gdyż nie pisuję tu aby popieprzyć sobie. Lubię konkret i podaję linki, w których mamy dokładnie cały kontekst przywołany. Gdyż mam w ogromnie wielkim poważaniu wszystkich którzy kwestionują dorobek nauki. Natomiast nigdzie Pan nie stwierdził i nie przedstawił argumentów, iż zdanie nauki jest inne od tego, do którego się odwołałem.> Nauka jest manipulowana. NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.
Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy o obiektywnie istniejącej rzeczywistości. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.> Wielu naukowców zawodzi się na tym, odmawia przyjmowania nagród, w końcu rezygnuje ze stanowisk na uczelniach nie mogąc znieść tej hipokryzji.Żaden zawód ani żadne tytuły nie chronią nas przed głupotą. Dla wielu - nawet mocno utytułowanych - wiara jest ważniejszą od nauki i jej metod. www.racjon(*)m.php/s,573743/z,0/d,8#w575884www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,29#w642687www.racjon(*)m.php/s,710119/z,0/d,2#w710325Ale to nauka jako całość, a nie poszczególni uczeni są dla sceptycznych racjonalistów autorytetem. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > nie przedstawił argumentów, iż zdanie nauki jest inne od tego, do którego się odwołałem. A co mnie obchodzi jakie jest zdanie nauki? Argumenty które podałem obnażają jej niekonsekwencje, a jeśli nauka dalej uważa, że to jest ok, to nie obchodzi mnie to. PROBLEM DEFINICJI to tylko jedna z wielu niekonsekwencji w tym temacie.
Ciągłe podkreślanie, że racjonalistami są tylko ci którzy bezgranicznie wierzą nauce to tania manipulacja.
argument z autorytetu to argument z autorytetu. Nawet przywoływanie nauki jako autorytetu nic nie daje. Jeśli dane stanowisko jest uznawane za naukę, bo można je udowodnić, to zrób Pan to a nie powołuj się na autorytet nauki.
Równie dobrze, mógłbym powołać autorytet religii (gdyby to był dla mnie autorytet tak jak dla Pana jest nauka), i powiedzieć że skoro religia mówi, że homoseksualizm to nie choroba, to nie jest to choroba. Bóg wie lepiej od nas, a jeśli nie jest Pan teologiem to nie jest Pan kompetentny żeby to podważać. (powyższe, to był przykład błędnej argumentacji analogicznej do Pana argumentacji)
Aby odróżnić prawdę od fałszu potrzebujemy dowodów i logicznej argumentacji i nie interesuje mnie kto wysuwa dany argument i kto co twierdzi (bo ja nie mam autorytetów) , tylko interesuje mnie sama treść argumentu.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Szanowny Panie Bednarski, gdy się wchodzi do jakiegoś środowiska najpierw należy poznać panujące w nim zwyczaje. www.racjonalista.pl/kk.php/d,67www.racjonalista.pl/index.php/s,91Kolor czerwony jest tu zastrzeżony dla moderacji. __________ > Nauka jest manipulowana. NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, (...) Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.> Wielu naukowców zawodzi się na tym, odmawia przyjmowania nagród, w końcu rezygnuje ze stanowisk na uczelniach nie mogąc znieść tej hipokryzji. Żaden zawód ani żadne tytuły nie chronią nas przed głupotą. Dla wielu - nawet mocno utytułowanych - wiara jest ważniejszą od nauki i jej metod.www.racjon(*)m.php/s,573743/z,0/d,8#w575884www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,29#w642687www.racjon(*)m.php/s,710119/z,0/d,2#w710325Ale to nauka jako całość, a nie poszczególni uczeni są dla sceptycznych racjonalistów autorytetem.____________ Gdyż mam w ogromnie wielkim poważaniu wszystkich którzy kwestionują dorobek nauki. Natomiast nigdzie Pan nie stwierdził i nie przedstawił argumentów, iż zdanie nauki jest inne od tego, do którego się odwołałem.> A co mnie obchodzi jakie jest zdanie nauki?I dotychczas takie stwierdzenie na naszym forum wystarczało do całkowitej samokompromitacji. > Argumenty które podałem obnażają jej niekonsekwencje, a jeśli nauka dalej uważa, że to jest ok, to nie obchodzi mnie to.Jeżeli potrafię czytać ze zrozumieniem to to co Pan tu wypisuje obnaża tylko Pańskie niekompetencje w sprawach, w których Pan się tu wypowiada. O autorytet nauki jestem jestem jakoś dziwnie spokojny. > Ciągłe podkreślanie, że racjonalistami są tylko ci którzy bezgranicznie wierzą nauce to tania manipulacja.Ale mnie wcale nie interesuje Pańska wiara. Może Pan sobie wierzyć w to co się Szanownemu Panu podoba. Ot wykazałem tu tylko bzdury, które Pan tu wypisuje. Racjonalizm jest raczej bliższy sceptycyzmowi - odrzucając wszelkie dogmaty ideologiczne, oprócz wiary w potęgę nieskrępowanego, logicznego myślenia oraz możliwości rozumnego poznawania świata. Światopogląd ten bazuje na jak najbardziej konsekwentnym stosowaniu logicznego i racjonalnego myślenia w każdej dziedzinie powiązanej z poznawaniem i opisywaniem świata (kiedy poznanie jest celem lub środkiem) - bazuje na przekonaniu, że takowe poznanie jest jedynym sposobem mogącym prowadzić do pozyskania rzetelnej wiedzy o rzeczywistości.
Racjonalista przyjmuje pewne paradygmaty stanowiące podstawy nauk przyrodniczych i nauk ścisłych oraz niektórych nauk humanistycznych związanych z człowiekiem i społeczeństwem, lecz o ile te paradygmaty nie są uzasadnione z punktu widzenia zupełnego i skrajnego sceptycyzmu, o tyle mają pewne uzasadnienie empiryczne - są zasadne przy pewnych podstawowych metafizycznych założeniach materializmu takich jak założenie o istnieniu rzeczywistego materialnego świata kierującego się możliwymi do zbadania zasadami. Jednak wobec paradygmatów racjonalista nie jest bezkrytyczny i nie uznaje ich w sposób dogmatyczny, gdyż stanowią one podstawę wielu nauk, ale mogą ulec weryfikacji i zmianom.
Światopogląd racjonalistyczny, w przeciwieństwie do filozoficznego racjonalizmu, za główne kryterium i źródło poznania świata stawia metodologię naukową, rozum i zmysły (doświadczenia empiryczne).
Racjonalizm ostro sprzeciwia się akceptowaniu pseudonauki, a także paranauki oraz wszelkim dogmatom ustanawianym bez potwierdzenia (naukowego lub empirycznego). Nie uznaje także pozbawionego wątpliwości i bezkrytycznego akceptowania autorytetów.> argument z autorytetu to argument z autorytetu.I co z tego wynika dla inteligentnego czytelnika? > Nawet przywoływanie nauki jako autorytetu nic nie daje.Oczywiście. Wierzącego nic i nikt nie przekona, a zestaw głupot, w które ludzie wierzą jest nieograniczony. > Jeśli dane stanowisko jest uznawane za naukę, bo można je udowodnić, to zrób Pan to a nie powołuj się na autorytet nauki.Nigdy i nigdzie tu nie mówiłem o stanowiskach, które można przyjmować sobie różne na różnych podstawach. Powoływałem się na dorobek nauki, którego nie tylko, jak Pan tu napisał, nie uznaje, ale także - co wynika z Pańskich wypowiedzi - nie rozumie na czym na nauka polega. > Równie dobrze, mógłbym powołać autorytet religii (gdyby to był dla mnie autorytet tak jak dla Pana jest nauka), i powiedzieć że skoro religia mówi, że homoseksualizm to nie choroba, to nie jest to choroba.Powołuje się Pan na własny autorytet, a to chyba jeszcze głupsze niż powoływanie się na autorytet wiary. > Bóg wie lepiej od nas, a jeśli nie jest Pan teologiem to nie jest Pan kompetentny żeby to podważać.To teolodzy mają kompetencje aby podważać wiedzę i wolę boską? Mam przygotowanie teologiczne, ale nie podważam, gdyż przygotowanie logiczne przeszkadza mi w podważaniu boskiej omnisciencji. > Aby odróżnić prawdę od fałszu potrzebujemy dowodów i logicznej argumentacji i nie interesuje mnie kto wysuwa dany argument i kto co twierdzi (bo ja nie mam autorytetów) , tylko interesuje mnie sama treść argumentu.Przecież to zwyczajny bełkot, to co Pan tu napisał. Aby Pan mógł podejmować z kimkolwiek rozmowę, to musi Pan mieć minimalne przygotowanie merytoryczne i umieć czytać ze zrozumieniem. Jakoś trudno to u Pana dostrzec. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > .> Szanowny Panie Bednarski, gdy się wchodzi do jakiegoś środowiska najpierw należy poznać panujące w nim zwyczaje.> www.racjonalista.pl/kk.php/d,67> www.racjonalista.pl/index.php/s,91> Kolor czerwony jest tu zastrzeżony dla moderacji. Tu się przyznaje do błędu, nie wiedziałem tego bo szukając regulaminu w google trafiłem na starą wersje: www.racjonalista.pl/index.php/s,33 Ale i tak wszystkie posty do Pana, będą na kolorowo, spokojnie.
> > argument z autorytetu to argument z autorytetu.> I co z tego wynika dla inteligentnego czytelnika? Sam Pan posługuje się tautologią a potem mi to zarzuca. Ja się pytam dlaczego aktualnie nauka nie uznaje homoseksualizmu za chorobę a Pan mi na to: "że nauka tak mówi". A więc całe Pańskie stanowisko to jedna wielka tautologia.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Ale i tak wszystkie posty do Pana, będą na kolorowo, spokojnie.Jestem spokojny. Wiem iż głupotę można także wyrażać w kolorach. > Sam Pan posługuje się tautologią a potem mi to zarzuca.Nie wiem, gdzie posłużyłem się tautologią, ale "argument z autorytetu to argument z autorytetu", to czyste masło maślane. > Ja się pytam dlaczego aktualnie nauka nie uznaje homoseksualizmu za chorobęGdzie wyartykułował Pan konkretnie swoje pytanie proszę o cytat z linkiem, gdyż mam zwyczaj odnoszenia się do napisanej treści, a nie do tego co ktoś sobie myśli. Ponadto to forum dla inteligencji i najpierw należy włożyć trochę własnego trudu intelektualnego, a dopiero później pytać. Co Pan na ten temat przeczytał? > a Pan mi na to: "że nauka tak mówi".Dla inteligentnych to trochę więcej argumentów podałem, ale i ten jest dla mnie zupełnie wystarczającym. Znakomita większość uczonych na podstawie wieloaspektowych badań naukowych przyjęła taki konsensus. www.racjon(*)m.php/s,710119/z,0/d,1#w710220> A więc całe Pańskie stanowisko to jedna wielka tautologia.Każdy sam na własną odpowiedzialność tu się kompromituje i ocenę jakości naszych wypowiedzi pozostawmy naszym czytelnikom. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >Sam Pan posługuje się tautologią a potem mi to zarzuca.> Nie wiem, gdzie posłużyłem się tautologią, ale "argument z autorytetu to argument z autorytetu", to czyste masło maślane.Każdy inteligentny czytelnik zauważy, że ta figura retoryczna została użyta celowo, aby podkreślić ,że nawet powołanie się na autorytet nauki nie sprawia, że błąd z autorytetu przestaje być błędem z autorytetu.> >Ja się pytam dlaczego aktualnie nauka nie uznaje homoseksualizmu za chorobę> Gdzie wyartykułował Pan konkretnie swoje pytanie proszę o cytat z linkiem, gdyż mam zwyczaj >odnoszenia się do napisanej treści, a nie do tego co ktoś sobie myśli.Góra strony, post rozpoczynający wątek:"Denerwuje mnie postawa wielu naukowców""Dlatego jestem przerażony hipokryzją naukowców którzy w 1973 usunęli homoseksualizm z listy chorób psychicznych. ""Dlaczego wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób zostało rozstrzygnięte na drodze głosowania? Czy to poprawna metoda naukowa?" KLIK Od samego początku wiem, jakie jest aktualne stanowisko nauki w tej sprawie, a wątek miał na celu wyjaśnienie motywacji takiego stanowiska> Dla inteligentnych to trochę więcej argumentów podałem, ale i ten jest dla mnie zupełnie wystarczającym.Podobnie jak nie ma dobrej definicji Boga, nie ma również dobrej definicji inteligencji, wiec rozprawianie na te tematy nie ma zbyt wielkiego sensu, chyba że chodzi Panu o manipulowanie czytelnikiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Sam Pan posługuje się tautologią a potem mi to zarzuca. Nie wiem, gdzie posłużyłem się tautologią, ale "argument z autorytetu to argument z autorytetu" , to czyste masło maślane.> Każdy inteligentny czytelnik zauważy, że ta figura retoryczna została użyta celowo, aby podkreślić ,że nawet powołanie się na autorytet nauki nie sprawia, że błąd z autorytetu przestaje być błędem z autorytetu.Odwołuje się Pan w takim razie do wybitnie inteligentnych czytelników mających podobny do Pana sposób myślenia i specyficzne poczucie sensu. Ale Pan wybaczy, iż racjonalni czytelnicy w związku ze znajomością metodologii naukowej: www.racjon(*).php/z,0/d,14/s,709811#w710549 nie traktują odwoływania się do dorobku nauki jako błędu powoływania się na autorytet. Jak z Pańskich wypowiedzi widać, to po prostu - pomimo wyżej podanych przeze mnie informacji - Pan nie rozumie czym jest nauka i że narzędzia permanentnej weryfikacji wszelkich stwierdzeń wpisane są w jej metodologię. Nic nie uczynię z Pańskim przekonaniem, iż odwoływanie się do autorytetu np. papieża jest równe odwoływaniu się do nauki, gdyż z wiarą nie ma dyskusji, a wypowiedzi innych Pan ze zrozumieniem nie czyta - co sam Pan tu udowodnił. > Ja się pytam dlaczego aktualnie nauka nie uznaje homoseksualizmu za chorobę Gdzie wyartykułował Pan konkretnie swoje pytanie proszę o cytat z linkiem, gdyż mam zwyczaj odnoszenia się do napisanej treści, a nie do tego co ktoś sobie myśli.Góra strony, post rozpoczynający wątek:"Denerwuje mnie postawa wielu naukowców""Dlatego jestem przerażony hipokryzją naukowców którzy w 1973 usunęli homoseksualizm z listy chorób psychicznych. ""Dlaczego wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób zostało rozstrzygnięte na drodze głosowania? Czy to poprawna metoda naukowa?" KLIK Od samego początku wiem, jakie jest aktualne stanowisko nauki w tej sprawie, a wątek miał na celu wyjaśnienie motywacji takiego stanowiska (Czy ten niebieski kolor Pańskim zdaniem cokolwiek czytelnikowi ułatwia, czy też tylko utrudnia? Człowiek tym różni się od małpy, iż nie "małpuje" i jeżeli kogoś już naśladuje, to z przemyśleniem, po co i jak to robi?)> Dla inteligentnych to trochę więcej argumentów podałem, ale i ten jest dla mnie zupełnie wystarczającym.Mam zwyczaj czytanie wypowiedzi zanim się do niej odniosę, ale też mam prawo do jej interpretacji zgodnie z własnym możliwościami rozumienia. Choć zastosował Pan pytania retoryczne, to nie dostrzegłem w Pańskich wypowiedziach pytań merytorycznych. Po prostu przeprowadził Pan irracjonalny atak na poglądy, które się Panu nie podobają. Wróćmy do Pańskiego wykazu: "Denerwuje mnie postawa wielu naukowców"Czy to jest Pytanie? I jaki to argument. Mnie też denerwuje głupota ludzi, ale jest ona faktem, który należy przyjąć do wiadomości. - socjalistów do zaorania takich jak np Dawkins No cóż, epitetuje Pan bez podstaw znakomitych uczonych i chciałby Pan ich zaorania. - którzy ze względów społecznych i sympatyzowania z niektórymi środowiskami starają się na siłę "udowodnić" ,że homoseksualizm to nie choroba, mimo że już na pierwszy rzut oka widać coś innego.Jest Pan wybitnym specjalistą od "pierwszego rzutu oka" i lepiej zna zagadnienie od przyrodoznawców, którzy poświęcili całe życie zrozumieniu interesujących ich problemów. W nauce - zgodnie z jej metodologią - niczego "na siłę" nie można udowodnić. Natomiast jest żenadą, iż Pan tego próbuje na racjonalistycznym forum. Tu tak się nie da. W każdym razie dalece nie z wszystkimi. "Dlatego jestem przerażony hipokryzją naukowców którzy w 1973 usunęli homoseksualizm z listy chorób psychicznych. "Dokonuje Pan tu subiektywnej niczym nie uprawnionej oceny naukowców. "Dlaczego wykreślenie homoseksualizmu z listy chorób zostało rozstrzygnięte na drodze głosowania? Czy to poprawna metoda naukowa?"Proszę o dowód, iż zostało to rozstrzygnięte na drodze głosowania bez przeprowadzenia wieloaspektowych (różnych dziedzin nauki) badań. KLIK Od samego początku wiem, jakie jest aktualne stanowisko nauki w tej sprawie, a wątek miał na celu wyjaśnienie motywacji takiego stanowiskaGdy Pan wie od samego początku, to tym bardziej łatwo zauważyć, iż nie interesowały tu Pana żadne pytania tylko chciał Pan przeprowadzić ostry - a nawet dosyć prymitywny atak - na stanowisko nauki dotyczące homoseksualizmu. > Podobnie jak nie ma dobrej definicji Boga,Nie będę z Panem dyskutował o Bogu i jego definicjach, gdyż sądzę, iż wie Pan na ten temat tyle samo co o homoseksualizmie: www.racjon(*).php/z,0/d,31/s,635357#w638359www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,33#w643122www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,635645#w635811> nie ma również dobrej definicji inteligencji,Znowu, jak precyzyjna definicja jest Panu konieczną: www.racjon(*).php/z,0/d,23/s,492101#w515855> wiec rozprawianie na te tematy nie ma zbyt wielkiego sensu,Zgadza się. Z Panem rozmowy na żaden temat sensu nie mają. Braki w merytorycznym przygotowaniu zastępuje Pan wiarą i agresją wobec niezgadzających się z Panem. > chyba że chodzi Panu o manipulowanie czytelnikiem.Oczywiście czytać moje wypowiedzi mogą wszyscy, ale ja kieruję je tylko do tych, którzy manipulować sobą nie dają, a przynajmniej do takich, którymi manipulacja jest trudną i dlatego odwołuję się tu do inteligentnego samodzielnie myślącego czytelnika. Oni bez trudności rozumieją o co chodzi. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > (Czy ten niebieski kolor Pańskim zdaniem cokolwiek czytelnikowi ułatwia, czy też tylko utrudnia? Człowiek tym różni się od małpy, iż nie "małpuje" i jeżeli kogoś już naśladuje, to z przemyśleniem, po co i jak to robi?) Kolorowanie nie ułatwia czytania ale niektórzy ludzie żeby coś zrozumieć muszą to poczuć na własnej skórze. > Znowu, jak precyzyjna definicja jest Panu konieczną: www.racjon(*).php/z,0/d,23/s,492101#w515855 Pięćdziesiąt rożnych definicji inteligencji nazywa Pan "precyzyjną definicją"? Wracając...
Czyli jest Pan przekonany, że ten dotyczący homoseksualizmu konsensus ma naukowe uzasadnienie ?Ale nie powie Pan jakie to uzasadnienie? (argument z autorytetu nie liczy się )
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Kolorowanie nie ułatwia czytania ale niektórzy ludzie żeby coś zrozumieć muszą to poczuć na własnej skórze. Kolorowanie, gdy czynione jest z sensem może ułatwiać czytanie i właśnie dlatego stworzono tu taką możliwość, ale nie wszystko jest dla wszystkich, choć im ktoś głupszy, to śmielej się za różne rzeczy bierze.
Czyli jest Pan przekonany, że ten dotyczący homoseksualizmu konsensus ma naukowe uzasadnienie ? Jako tako, tylko na tyle na ile nauka jest o tym przekonana, ale jestem zdecydowanie przekonanym, iż to co Pan tu na temat homoseksualizmu napisał jest tylko stekiem agresywnych bzdur wynikających z niewiedzy i wiary we własną rację.
Ale nie powie Pan jakie to uzasadnienie? Przecież to nie jest przedmiotem mojego zainteresowania, gdyby było to najpierw postarałbym się trochę oczytać w temacie, a dopiero później poddał swoje wątpliwości pod publiczną dyskusję, ale ja nie lubię się kompromitować.
(argument z autorytetu nie liczy się) Zgadza się, dlatego ja odwołuję się do nauki, a nie do jakiś tam głupków z autorytetem.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | >>Ale nie powie Pan jakie to uzasadnienie? >Przecież to nie jest przedmiotem mojego zainteresowania, gdyby było to najpierw postarałbym się trochę oczytać w temacie, a dopiero później poddał swoje wątpliwości pod publiczną dyskusję, ale ja nie lubię się kompromitować.
No dobrze, to dziękuje w takim razie
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Ale nie powie Pan jakie to uzasadnienie? Przecież to nie jest przedmiotem mojego zainteresowania, gdyby było to najpierw postarałbym się trochę oczytać w temacie, a dopiero później poddał swoje wątpliwości pod publiczną dyskusję, ale ja nie lubię się kompromitować.> No dobrze, to dziękuje w takim razie.Zajrzałem do internetu: Nie wiadomo do końca w jaki sposób różnicuje się orientacja seksualna oraz kiedy. Obecnie uważa się, że jest to mieszany wpływ czynników środowiskowych w okresie wczesnego dzieciństwa oraz czynników biologicznych, przy czym te drugie uważa się za dominujące. Dlaczego? Z kilku powodów. Po pierwsze, podobny procent homoseksualistów występuje we wszystkich populacjach, niezależnie od zróżnicowania kulturowego. Po drugie homoseksualizm występuje także u zwierząt, szczególnie u gatunków społecznych. Trzecia rzecz, jaką zaobserwowano to fakt, że im więcej dana para ma synów, tym większe prawdopodobieństwo, że młodsi synowie będą homoseksualni.
Zacznijmy od obalenia podstawowego mitu "homoseksualizm to choroba". Mózg jest jedynym narządem, na którego temat współczesna medycyna wie tak naprawdę niewiele. Nie znamy konkretnych - sprawdzonych w 100% - przyczyn wyboru naszej orientacji. Można ewentualnie mówić o kwestii predyspozycji. Dysponując wiedzą dnia dzisiejszego, pozostaje nam jedynie myśleć logicznie.
Jeśli współczesna psychiatria potrafi świetnie diagnozować i rozpoznawać przyczyny - na przykład - schizofrenii czy dwubiegunówki, to dlaczego nie może poradzić sobie - z pozoru prostym - tematem homoseksualizmu? Może dlatego, że nie jest on zależny od czynników biologicznych, a co za tym idzie nie należy o nim mówić przez pryzmat synonimów słowa "choroba"? Mowa naturalnie jedynie o sferze biologicznej. Sfera psychiczna, indywidualne uwarunkowania i doświadczenia na pewno mają wpływ na nasze predyspozycje seksualne - np. kobiety po przykrych doświadczeniach takich jak gwałt, w wielu przypadkach zmieniają swoją orientację na homoseksualizm. Mówimy wtedy jednak - najczęściej, nie zawsze - o homoseksualizmie typu drugiego.
Czy istnieje coś takiego jak wrodzony homoseksualizm? Naturalnie, że tak. Wystarczy pochylić się nad obserwacjami dzieci i młodzieży, przeprowadzanymi przez Instytut Psychiatrii i Neurologii loPPN w Londynie. Według wspomnianych badań już we czesnym dzieciństwie można stwierdzić u dziecka predyspozycje dotyczące homoseksualizmu. Przez dziesiątki lat "nienaturalne" zachowania dziecka były mylnie przypisywane różnym chorobom psychicznym i dysfunkcjom wieku dziecięcego i adolescencji.
Współczesna psychiatria jednak, podchodzi do tematu nieco szerzej. Analizując wywiady z deklarowanymi homoseksualistami, stwierdzam fakt, że ponad 80% badanych wspomina ze swojego dzieciństwa epizody będące charakterystycznymi dla trzeciego typu homoseksualizmu - np. pierwsze w życiu zakochanie/zauroczenie/zaciekawienie dotyczyło w ich wypadkach osób tej samej płci. Zresztą prywatnie uważam, że rozważania na temat tego, czy homoseksualizm jest wrodzony, czy nabyty są synonimiczne do zastanawiania się czy uczulenie na zielony groszek jest nabyte, czy tez mamy je od urodzenia. Nie odpowiemy na nie jednoznacznie. Wiemy tylko tyle, kiedy po raz pierwszy wysypało nas po spożyciu zielonego warzywka.
Zamykając temat, powtórzę raz jeszcze to, co permanentnie powtarzają mi na studiach i co widzę obserwując otaczającą mnie rzeczywistość: Homoseksualizm to NIE choroba!
Orientacja seksualna mężczyzn kształtuje się podczas życia płodowego - wynika z najnowszych badań. Naukowcy wciąż nie są zgodni, dlaczego przetrwały w nas geny homoseksualizmu.
Jestem gejem i zawsze byłem ciekaw, dlaczego jestem, kim jestem - wyznał na spotkaniu z dziennikarzami dr Tuck Ngun z University of California w Los Angeles, który zajmuje się badaniami nad homoseksualizmem. Uczony właśnie przedstawił wyniki swojej pracy, w której dowodzi, że środowisko, w jakim rozwija się męski zarodek, wpływa na orientację seksualną. Pod wpływem środowiska prenatalnego dochodzi bowiem do zmian aktywności genów. Takie wnioski dr Ngun wyciągnął po zbadaniu genomu bliźniąt jednojajowych: 37 par, w których jeden z braci jest gejem, a drugi nie, oraz 10 par, w których obaj bracia są homoseksualistami.
W łańcuchu DNA uczony znalazł dziewięć miejsc, w których aktywność genów u mężczyzn heteroseksualnych i gejów była różna. Na tej podstawie opracował prosty test, który pozwala ustalić z dokładnością do prawie 70 proc., czy mężczyzna jest gejem, czy nie. Szczegóły badań dr Ngun przedstawił na spotkaniu genetyków American Society of Human Genetics w Baltimore. Nie opublikował ich jeszcze w żadnym czasopiśmie naukowym, a już wywołał zażartą dyskusję.
Tym ciekawej wyglądają badania naukowców z amerykańskiego National Institute for Mathematical and Biological Synthesis. Ich zdaniem homoseksualizm może mieć podłoże nie w genach, a epigenetyce. To dziedziczenie, ale nie związanie ze zmianami w DNA. Jest szereg mechanizmów, które przenoszą pewne cechy pomijając kod genetyczny. Dotyczą one m.in. tego, kiedy, gdzie i jak dany gen zaczyna działać.
No i tu właśnie jest miejsce na homoseksualizm. Otóż każdy z nas w życiu płodowym poddawany jest działaniu różnych hormonów. Niektóre z nich mogą wykształcić u płodu cechy męskie, inne - kobiece. Rozwijający się organizm stosuje właśnie epigenetyczne znaczniki, które regulują te sprawy. Męski płód chroni się przed feminizacją, kobiecy - przed maskulinizacją.Tak na szybko znalezione argumenty kwestionujące uznawanie homoseksualizmu za chorobę są merytorycznie więcej warte od Pańskiego ataku na takie stanowisko: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811/z,0 i tym właśnie różni się sceptyczno-poszukujące naukowe podejście od podejścia ideologicznego - oparcie się np. na autorytecie Frondy i jej autorytetach. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Zacznijmy od obalenia podstawowego mitu "homoseksualizm to choroba".Pozwolę sobie zauważyć, że w internecie obala się również inne "mity" np takie że zespół Downa to choroba: Czy zespół Downa to choroba? Zespol Downa - nie ma takiej choroby Zespol Downa - nie leczy sie czyli nie chorobaDown Syndrome is not a Disease, but Another Personal CharacteristicWięc możemy , się spodziewać że za jakieś kolejne 40 lat zespół Downa też przestanie być chorobą. Bo po co te osoby mają czuć się źle skoro mogą czuć się dobrze?Pod jednym z linków możemy przeczytać:"mam 42 lata. Od ponad 40 choruję na padaczkę, która według Światowej Organizacji Zdrowia nie jest zakwalifikowana jako choroba." WHO nie respektuje definicji choroby również w odniesieniu do padaczkiDlatego według mnie tego rodzaju opinie nie mają dostatecznej motywacji naukowej.Jeśli chodzi o tekst. Trudno mi znaleźć w nim jakieś argumenty. Prawdopodobnie intencją autora było bardziej oswojenie z tematem,
tak na siłę poszukam:> Jeśli współczesna psychiatria potrafi świetnie diagnozować i rozpoznawać przyczyny - na przykład - schizofrenii czy dwubiegunówki, to dlaczego nie może poradzić sobie - z pozoru prostym - tematem homoseksualizmu?Co to zmienia? Etiologia wielu chorób pozostaje nieznana. Szczególnie chorób, w których podejrzewa się podłoże genetyczne ,a do takich zalicza się homoseksualizm> i tym właśnie różni się sceptyczno-poszukujące naukowe podejście od podejścia ideologicznego - oparcie się np. na autorytecie Frondy i jej autorytetach.Czy Pan sugeruję że gdzieś oparłem się na autorytecie Frondy przy forsowaniu jakiegokolwiek swojego stanowiska? Jeśli tak proszę cytat z linkiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Zacznijmy od obalenia podstawowego mitu "homoseksualizm to choroba".> Pozwolę sobie zauważyć, że w internecie obala się również inne "mity" np takie że zespół Downa to choroba:> Więc możemy , się spodziewać że za jakieś kolejne 40 lat zespół Downa też przestanie być chorobą. Bo po co te osoby mają czuć się źle skoro mogą czuć się dobrze?Ja niczego takiego po nauce się nie spodziewam, ale wszystko jest możliwym, gdy władzę w nauce przejmą ideolodzy. Mało mnie to interesuje. > Pod jednym z linków możemy przeczytać:> "mam 42 lata. Od ponad 40 choruję na padaczkę, która według Światowej Organizacji Zdrowia nie jest zakwalifikowana jako choroba."Nie znam tego linku. > WHO nie respektuje definicji choroby również w odniesieniu do padaczki.Nie znam wykazu chorób WHO. Ale proszę: www.racjon(*).php/z,0/d,17/s,709811#w710714> Dlatego według mnie tego rodzaju opinie nie mają dostatecznej motywacji naukowej.To już Pan pisał i dlatego dziwi mnie Pański udział w rozmowach na racjonalistycznym forum, ale forum racjonalisty to otwarte forum i można na nim także bzdury wypisywać aby tylko zgodnie z regulaminem. > Jeśli chodzi o tekst. Trudno mi znaleźć w nim jakieś argumenty.Nie widzę w tym niczego dziwnego, od bardzo dawna uważam, iż wiarą nie ma dyskusji, a czasu szkoda. > Prawdopodobnie intencją autora było bardziej oswojenie z tematem, tak na siłę poszukam:Tak, bez zrozumienia tekstu łatwo dostrzega Pan intencje. To dosyć charakterystyczne postępowanie ludzi zacietrzewionych wiarą we własną rację. Jeśli współczesna psychiatria potrafi świetnie diagnozować i rozpoznawać przyczyny - na przykład - schizofrenii czy dwubiegunówki, to dlaczego nie może poradzić sobie - z pozoru prostym - tematem homoseksualizmu?> Co to zmienia?Dla Pana niczego, gdyż nikt wierzącego nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne, gdy on wierzy inaczej. > Etiologia wielu chorób pozostaje nieznana.Zgadza się. > Szczególnie chorób, w których podejrzewa się podłoże genetyczne ,a do takich zalicza się homoseksualizm.Homoseksualizm chorobą nie jest, to mit potrzebny niektórym środowiskom. Wyżej podałem tak na szybko znalezione argumenty kwestionujące uznawanie homoseksualizmu za chorobę są merytorycznie więcej warte od Pańskiego ataku na takie stanowisko: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811/z,0 i tym właśnie różni się sceptyczno-poszukujące naukowe podejście od podejścia ideologicznego - oparcie się np. na autorytecie Frondy i jej autorytetach.> Czy Pan sugeruję że gdzieś oparłem się na autorytecie Frondy przy forsowaniu jakiegokolwiek swojego stanowiska?Niczego nie sugeruje poza tym co jest widoczne dla większości czytelników, a widocznym jest, iż coś Panu jasność umysłu całkowicie przytłumiło i nie potrafi Pan czytać ze zrozumieniem. Frondę podałem jako przykład zbieżności poglądów z Pana wywodami w tym zakresie. > Jeśli tak proszę cytat z linkiem.Przecież już Pan do Frondy się odwoływał, co znaczy iż jest Pan jej czytelnikiem, czy tak trudno wrzucić pytanie w jakąś wyszukiwarkę. www.fronda(*)ualizm-jako-choroba,30485.htmlwww.fronda(*)ch-homoseksualistow,22979.htmlwww.fronda(*)oseksualizm-choroba,13549.htmlwww.fronda(*)ualizm-nie-istnieje,58270.htmlZbieżność poglądów i argumentacji jest niezaprzeczalna, ale jak widać lubi Pan w durnia grać i udawać, iż Pańskie intencje są inne od tych oczywistych. Jak widać ma Pan podobny porządek w mózgu jak w zastosowanym przez Pana kolorowaniu wypowiedzi, a tu trzeba samodzielnie myśleć, to forum skierowane do inteligencji. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | piotr35 (1843 punktów) | >w internecie obala się również inne "mity" np takie że zespół Downa to choroba >WHO nie respektuje definicji choroby również w odniesieniu do padaczki
Kłamstwo.
Padaczka to choroba sklasyfikowana w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 pod numerem G40 + G41.
Zespół Downa to choroba sklasyfikowana w Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 pod numerem Q90.
Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób ICD-10 jest opracowana przez WHO.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jan Bednarski (1879 punktów) | > KłamstwoByć może kłamstwo, w każdym razie nie moje w tym linku: Zespol Downa - nie ma takiej chorobypierwszy komentarz (ten sprzed dwóch lat) mówi co innego. > Zbieżność poglądów i argumentacji jest niezaprzeczalna, ale jak widać lubi Pan w durnia grać i udawać, iż Pańskie intencje są inne od tych oczywistych.Tak czytuję Fronde, podobnie jak czytuję Newsweeka. Na oba czasopisma patrzę z dystansem, ale chcę zapoznać się z różnymi punktami widzenia (różne środowiska mają różne interesy, więc jeśli chcemy poznać prawdę należy sięgnąć do obu tych źródeł).
Natomiast dziwi mnie, że uznaje Pan moją argumentację za zbieżną z frondowską. Redukcjonizm biologiczny raczej nie jest czymś, czym zachwycił by się Kościół katolicki. > Jak widać ma Pan podobny porządek w mózgu jak w zastosowanym przez Pana kolorowaniu wypowiedzi, a tu trzeba samodzielnie myśleć, to forum skierowane do inteligencji.Wiem, że to może być dla Pana szok, więc proszę mocno się trzymać, ale zaliczam się do inteligencji - definincja z wikipedii nie pozostawia wątpliwości. Niech Pan nie oczekuję, że w epoce dewaluacji wykształcenia wyższego, biurokracji, socjalu i lewactwa, pierwszy lepszy internauta nie zaliczy się do inteligencji. I to właśnie tendencje lewoskrętne,osób takich jak Pan do tego doprowadziły. A wszystko po to ,żeby "ludzie czuli się dobrze" Temat będę kontynuował na forum biologicznym, bo widzę ,że tu i wiedza zbyt mała, i zbyt duża zasłona ideologii przysłania racjonalną ocenę rzeczywistości.
Przepychanki słowne w których Pan się specjalizuje mnie nie interesują. Mnie interesuje konkret, a taki konkret dostarczy mi jedynie osoba obeznana w temacie, taką osobą (jak Pan sam stwierdził) Pan nie jest.
Jeśli Pan oczekuję ,że specjalnie na potrzeby tej dyskusji będę Panu wyjaśniał podstawy biologi (nawet nie naukowe ale chociażby popularnonaukowe) to się Pan zawiedzie. Dlatego dalsza dyskusja (a szczególnie z Panem) nie ma tutaj sensu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>No dobrze, to dziękuje w takim razie Świetnie, bo po takiej deklaracji jest jasne, że tutaj "nie ma dyskusji, a i czasu szkoda".
Zresztą z uwagi na oczywistą w seksualizmie normę, nikomu nie udało się dowieść, by wyłączający prokreacyjną skuteczność aktu seksualnego homoseksualizm mógł za zaburzenie nie uchodzić i z tego powodu uznanie homoseksualistów za niezaburzonych okazało się być decyzją polityczną. Co szkodzi potrójnie:
- samym naukowcom, którzy dla tej decyzji odarli naukę z prostych i mających szersze zastosowanie reguł;
- pozostałym dewiantom, gdyż polityczność rozstrzygnięcia tylko jeden podnoszony przez homoseksualistów powód pozostawia w mocy, a jest nim uznanie pośledniości wskutek pozostawania w grupie uznanych za zaburzonych;
- tzw. ogółowi, któremu ta cała fałszywie realizowana homotolerancja zaciera różnice między nauką a szarlatanerią.
Ludzie niepotrzebnie zgadzają się uchodzić za laików tam, gdzie za całą kompetencję starcza prosta logika. Nie trzeba profesora, by zauważyć, że żadna dewiacja seksualna nie jest bardziej oczywista niż ta, która ignorując podział na płcie wyłącza funkcję na tym podziale opartą, czyli rozrodczość.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | >>nie przedstawił argumentów, iż zdanie nauki jest inne od tego, do którego się odwołałem. > >A co mnie obchodzi jakie jest zdanie nauki?. >
Q.E.D.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > >A co mnie obchodzi jakie jest zdanie nauki?.> Q.E.D.Chciałeś udowodnić, że nie obchodzi mnie stanowisko nauki?  Nie kryłem tego od początku. Nauka może się mylić, albo coś może podszywać się pod naukę.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | > >>A co mnie obchodzi jakie jest zdanie nauki?.> >Q.E.D.> Chciałeś udowodnić, że nie obchodzi mnie stanowisko nauki?  > Nie kryłem tego od początku.I to kończy dyskurs na racjonalistycznym forum
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jan Bednarski (1879 punktów) | >I to kończy dyskurs na racjonalistycznym forum
Racjonalizm polega m.in. na nieuleganiu i niepopełnianiu błędów w argumentacji, niech więc zakończą dyskusje ci którzy to czynią. Nie zamkniesz mi ust używając argumentum ad verecundiam ! Nie ze mną takie numery
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | > Nie zamkniesz mi ust używając argumentum ad verecundiam ! Nie ze mną takie numeryNie desperuj Mirmiłku , może to tylko plotki. Nie zamiaruję zamykać Ci ust! To wolny kraj! www.racjonalista.pl/forum.php/s,694474 Cytat: Na wyspach Bergamutach Podobno jest kot w butach, Widziano także osła, Którego mrówka niosła, Jest kura smograjka Znosząca złote jajka, Na dębach rosną jabłka W gronostajowych czapkach, Jest i wieloryb stary, Co nosi okulary, Uczone są łososie W pomidorowym sosie
I tresowane szczury Na szczycie szklanej góry, Jest słoń z trąbami dwiema I tylko... wysp tych nie ma.
Jan Brzechva
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Chciałeś udowodnić, że nie obchodzi mnie stanowisko nauki?  > >Nie kryłem tego od początku.> I to kończy dyskurs na racjonalistycznym forumTwierdzisz, że nauka powiedziała ostatnie słowo?
To tyle mojej "zabawy słówkami", niezainteresowanym moją retoryką sugeruję powstrzymanie się od informowania mnie o swoim "braku zainteresowania".
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) |
>Twierdzisz, że nauka powiedziała ostatnie słowo?
Jeśli nauka powie ostatnie słowo , to ja jestem w stanie to słowo przewidzieć. To słowo brzmi "wątpię"
Niemniej, nauka wyklucza coraz więcej wątpliwości. Niemniej, innego niż nauka sposobu nie wymyślono
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Twierdzisz, że nauka powiedziała ostatnie słowo?> Jeśli nauka powie ostatnie słowo...Czyli twierdzisz, że nie powiedziała. No a skoro nauka ostatniego słowa nie powiedziała, to dlaczego wg Ciebie zignorowanie jej bieżącego stanowiska kończy dyskurs na racjonalistycznym forum?
To tyle mojej "zabawy słówkami", niezainteresowanym moją retoryką sugeruję powstrzymanie się od informowania mnie o swoim "braku zainteresowania".
|
|
1 na 3 | Irracja (4721 punktów) | >Wygląda na to, że ewolucja jest prawdziwa.
... to nic dziwnego...
>Wygląda na to, że homoseksualizm jest cechą genetyczną co jest związane np z badaniem nad >bliźniętami jednojajowymi.
... kłamstwo i prawda jednocześnie. Kłamstwem jest, że homoseksualizm (sam w sobie) jest cechą genetyczną. Prawdą jest, że cechą genetyczną większości (o ile nie wszystkich) ssaków jest biseksualizm, który cechuje się zachowaniami homoseksualnymi...
>Jeśli teraz uprzemy się, że homoseksualizm to "nie choroba" stajemy przed koniecznością logicznego uzasadnienia sensu ewolucyjnego homoseksualizmu. >Problem w tym, że jak dotąd nie ma logicznego uzasadnienia na to że homoseksualizm jest czymś >normalnym i korzystnym ewolucyjnie.
... wśród ssaków, jedną z cech samców jest stała produkcja plemników. W sytuacjach gdy duża część samców ma utrudniony, lub wręcz uniemożliwiony dostęp do samic, następuje nadprodukcja plemników. Wraz z brakiem czynności prokreacyjnych, prowadzi to do powolnej degradacji samca jako osobnika zdolnego do spłodzenia zdrowego potomstwa. Zachowania homoseksualne są więc swoistym "wentylem bezpieczeństwa". Poza tym, wśród wielu gatunków ssaków, zachowania seksualne są oznaką dominacji nad innymi osobnikami. I to drugi powód występowania zachowań homoseksualnych...
... homoseksualizm, w obecnym rozumieniu jest "produktem" naszej cywilizacji. Miłość, wierność seksualna, dążenie do związków monogamicznych, poglądy na długotrwałość związków, schemat rodziny, schemat wychowania dzieci, itp. doprowadziła do tego całego sporu...
... jeżeli miałbym uznać zachowania homoseksualne za chorobę, to tylko w kwestii niechęci do prokreacji z osobnikami płci przeciwnej. Jednocześnie musiałbym uznać za chorych psychicznie wszystkich homofobów. Biseksualizm jest wpisany w genetykę człowieka, i to czy dany osobnik wykazuje zachowania homoseksualne jest jego prywatną sprawą...
... a propos, choroba to stan który zagraża zdrowiu i/lub życiu danego osobnika. To również stan który zagraż populacji, jego całości, ekonomii, bezpieczeństwu, itd. A homoseksualizm takich zagrożeń nie stwarza. Większe zagrożenie dla całości populacji stwarzają homofobii, z tym całym zaglądaniem do cudzych sypialni...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . Zapytowywuje się osoba uważająca się za inteligentną, wykształconą i zdrową: > Co szkodzi homoseksualistą w zaakceptowaniu tego, że są chorzy?A tu mamy przykład człowieka chorego, a przynajmniej dewianta lub zboczeńca: www.facebook.com/robert.biedronprywatny Podobnych przykładów w historii ludzkiej cywilizacji mamy multum i jest to kwestia wyboru jaki poziom rozumienia rzeczywistości sobie wybieramy? @@@ .
|
|
 | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
>jest to kwestia wyboru jaki poziom rozumienia rzeczywistości sobie wybieramy Poziom rozumienia, na którym zaburzonych poczytuje się za gorszych, to szowinizm.
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
|  | 2 na 2 polepszacz (672 punktów) (zablokowany) |
>Poziom rozumienia, na którym zaburzonych poczytuje się za gorszych, to szowinizm.
Groch z kapustą. Nie znasz definicji słowa "szowinizm". Proponuję poszperać w Encyklopedii, a potem się wypowiadać.
|
|
| |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Poziom rozumienia, na którym zaburzonych poczytuje się za gorszych, to szowinizm.> Groch z kapustą.Poznałeś po tym, że nie zrozumiałeś?  > Nie znasz definicji słowa "szowinizm".Ważne czy zostało sensownie użyte. 
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| Max Golonko (1811 punktów) | > Wygląda na to, że ewolucja jest prawdziwa.> Wygląda na to, że homoseksualizm jest cechą genetyczną co jest związane np z badaniem nad> bliźniętami jednojajowymi.To jest na odwrót! Badanie wszystkich bliźniaków jednojajowych męskich w wieku 20-47 w Szwecji udowodniło, że jak jeden z nich trafia do homseksualizmu to drugi aż w około 80% przypadków Nie! (jest "discordant" - patrz tabela wyników) Dlatego męski homoseksulizm u wielu mężczyzn nie jest wrodzony lecz zależy od wpływów "wychowaczych", stymulacji, zdarzeń, itp, po urodzeniu, w okresie dorastania. faculty.be(*)sherman/sex/samesex 2010.pdflink.sprin(*)le/10.1007/s10508-008-9386-1Miłego dnia
|
|
 | 2 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Wygląda na to, że homoseksualizm jest cechą genetyczną co jest związane np z badaniem nad bliźniętami jednojajowymi. >To jest na odwrót!
>Badanie wszystkich bliźniaków jednojajowych męskich w wieku 20-47 w Szwecji udowodniło, że jak jeden z nich trafia do homseksualizmu to drugi aż w około 80% przypadków Nie! (jest "discordant" - patrz tabela wyników)
>Dlatego męski homoseksulizm u wielu mężczyzn nie jest wrodzony lecz zależy od wpływów "wychowaczych", stymulacji, zdarzeń, itp, po urodzeniu, w okresie dorastania. Nawet nie kwestionując w najmniejszym stopniu szwedzkich badań zupełnie nie rozumiem podstaw do stwierdzenia, iż "Dlatego męski homoseksulizm u wielu mężczyzn nie jest wrodzony lecz zależy od wpływów "wychowaczych", stymulacji, zdarzeń, itp, po urodzeniu, w okresie dorastania". Genetycznie może być zapisane bliźniąt zróżnicowanie - nawet tych jednojajowych. Warto pamiętać, iż choć u bliźniąt podobieństwa są ogromne to, przy dokładniejszych analizach, zauważalne. Natomiast nie znane są mi poważne badania potwierdzające "homoseksualizm nabyty", choć warto mieć tu świadomość, iż istnieje cały wachlarz preferencji seksualnych oraz różne przygody osobników inaczej spreferowanych przez naturę. Jako ludzie po prostu jesteśmy różni i te różnice wynikają z przeróżnych przyczyn i prawie u każdego osobnika trochę innych.
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 | Max Golonko (1811 punktów) | Czy ma Pan kłopoty ze skupieniem uwagi? Wszak wyraźnie napisałem ( czerowną czcionką na obrazku), że były społeczności które "sprowokowały" mężczyzn do 20% homoseksualizmu. Zatem tam już na pewno wpłwy otoczenia społeczno-kulturowego u co najmniej 15% dominowały jako czynnik decydujacy o ostatecznej orientacji. To (20%) jest w materiale!!! Ponadto w abstrakcie pojawia się słowo "social". Zalecam analizę tekstu z kimś znajacym angielski-medyczny jak ja to zrobiłem zanim znowu wypowie się Pan tak niekompetentnie jak powyżej.
Miłego dnia
|
|
| |  | 1 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Czy ma Pan kłopoty ze skupieniem uwagi? Żadnych.
>Wszak wyraźnie napisałem ( czerowną czcionką na obrazku), że były społeczności które "sprowokowały" mężczyzn do 20% homoseksualizmu. Przeczytałem. I co to "słowa święte", w które wierzyć trzeba?
>Zatem tam już na pewno wpłwy otoczenia społeczno-kulturowego u co najmniej 15% dominowały jako czynnik decydujacy o ostatecznej orientacji. To Pan napisał (zacytował) i Pan w to wierzy, a ja mocno wątpię, choć znam choćby przypadek Starożytnej Grecji.
>To (20%) jest w materiale!!! Ponadto w abstrakcie pojawia się słowo "social". Materiał przeczytałem, potwierdzam, iż w abstrakcie pojawia się słowo "social", tylko co z tego wynika dla moich wątpliwości?
>Zalecam analizę tekstu z kimś znajacym angielski-medyczny jak ja to zrobiłem zanim znowu wypowie się Pan tak niekompetentnie jak powyżej. Nie widzę konieczności aż tak dokładnego poznania tekstu dla moich wątpliwości co do Pańskiego rozumienia przyczyn naszych preferencji seksualnych, natomiast pomimo tego, iż ja pisałem po polsku, to Pan atakując mnie wcale nie odniósł się do moich merytorycznych zastrzeżeń, ale przecież Pan nie musi.
Miłego dnia.
@@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 | Max Golonko (1811 punktów) | Tam to jest:
"The prevalence of same-sex (or homosexual) sexual behavior varies over time and geographical region; population-based surveys suggest lifetime estimates of 3-20% for men and 2- 9% in women (Caceres, Konda, Pecheny, Chatterjee, & Ly- erla,2006; Sell, Wells, & Wypij,1995). "
ale jak Pan musi dbać o poprawne zachowywanie się (w takich wątkach) bo ma Pan znajomych na których Panu zależy co nie lubią tej wykazanej przez Szwedów prawdy (że z co 5-tego chłopca można zrobić homoseksualistę odpowiednimi zachętami) to niech Pan kłamie dalej i mąci!
Miłej nocy p.s. U Szwedów z badania wychodzi aż 5% (obecnie) nie tylko u jednojajowych - nIe daje to Panu do myślenia (w Anglii jest 1.5%)? Pytam w zasadzie retorycznie bo musi Pan skłamać (czemu - wyjśniłem).
KWESTIA NIEWRODZONOŚCI HOMOSEKSUALIZMU MĘSKIEGO JEST NAJBARDZIEJ ZAKŁAMYWANĄ SPRAWĄ PRZEZ ŚRODOWISKA LGBT I ICH SOJUSZNIKÓW I TEN PORTAL (SIC!)
|
|
| | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > KWESTIA NIEWRODZONOŚCI HOMOSEKSUALIZMU MĘSKIEGO JEST NAJBARDZIEJ ZAKŁAMYWANĄ SPRAWĄ PRZEZ ŚRODOWISKA LGBT I ICH SOJUSZNIKÓW I TEN PORTAL (SIC!) Pan Golonko stosuje argumenty nie od odparcia: Czytelnik 'Max Golonko' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w713357 (SIC!) Współczuję Panu. Nie zaliczam się ani do środowiska LGBT, ani do ich sojuszników, choć Pan może wpisać mnie wszędzie. Co tu jeszcze dodawać? Nikt nas tak nie skompromituje jak uczynimy to sami. wyborcza.p(*)mista-czy-homoseksualista.htmlwyborcza.p(*)m-homoseksualista-pedalem.html@@@ .
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Max Golonko (1811 punktów) | Nie widzę żadnych merytorycznych argumentów obalających oczywiste wnioski z badania Szwedów (jedynego masowego badania zjawiska wrodzoności (lub nie) homoseksulizmu). Przewidywałem mącenie i dygresje i są  Miłego
|
|
| | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Nie widzę żadnych merytorycznych argumentów obalających oczywiste wnioski z badania Szwedów (jedynego masowego badania zjawiska wrodzoności (lub nie) homoseksulizmu).Jasno widać, iż Pan nie widzi, ale to już nie mój problem. www.racjon(*).php/z,0/d,21/s,709811#w713336www.racjon(*)m.php/s,710119/z,0/d,1#w710220> Przewidywałem mącenie i dygresje i są MiłegoŻadne mącenie i żadne dygresje. Napisałem jasno i powtórzę raz jeszcze - ludzie wypisują przeróżne bzdury, ale rzadko czyta się tak zideologizowany i zacietrzewiony ich poziom. To przecież Racjonalista.pl. > KWESTIA NIEWRODZONOŚCI HOMOSEKSUALIZMU MĘSKIEGO JEST NAJBARDZIEJ ZAKŁAMYWANĄ SPRAWĄ PRZEZ ŚRODOWISKA LGBT I ICH SOJUSZNIKÓW I TEN PORTAL (SIC!) Kwestia poziomu bzdur wypisywanych bzdur na temat homoseksualizmu osiągnęła już tu Himalaje. __________ Czytelnik 'Max Golonko' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w713336
Czytelnik 'Max Golonko' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w715182 Pomimo Pańskich argumentów minusowaniem, to ja Dalej twierdzę, iż wyssane z 21 palca bzdury Pan tu opowiada. ___________ Pan Olson się upomniał, iż On - podobnie do pana Golonko - nie tylko na temat homoseksualizmu bzdury tu wypisuje: Czytelnik 'olson' oddał na Ciebie głos negatywny głosując na Forum na wypowiedź 'Odp: Dlaczego homoseksualizm to nie choroba?' Adres wypowiedzi: www.racjonalista.pl/forum.php/s,709811#w715182www.racjon(*)m.php/s,714830/z,0/d,3#w715135www.racjon(*).php/s,709811/z,0/d,20#w711021 Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami, ale głupiec nigdy samokompromitacji nie zauważa.@@@ .
|
|
| ROBINSON (137 punktów) | >Wygląda na to, że ewolucja jest prawdziwa. >Wygląda na to, że homoseksualizm jest cechą genetyczną...............
Przypadkowo zaglądnąłem na portal i zainteresował mnie ten temat. Dużo sądów, które dają obraz przeciętnego "racjonalisty" jako człowieka myślącego religijnie. Kilka moich uwag. Ewolucja biologiczna i kulturowa nie rozwija się kierując sensem czy postępem. Jedynym kryterium "zatwierdzenia" przypadkowych mutacji jest dobór naturalny. My, ludzie należymy również do świata zwierząt, różnimy się jedynie tym, że jesteśmy zwierzętami kulturowymi, które posiadły świadomość i stworzyły świat kultury i w nim żyją. W naszym świecie nie da się określić ściśle kategorię kobiety lub mężczyzny (pomijam prymitywny osąd wzrokowy choć i on stwarza nieraz problemy). Nawet badania zestawów chromosomów komplikują ustalenie jednoznaczności kategorii płci. Powstawanie dokładnie takiej a nie innej płci okazuje się o wiele bardziej skomplikowane i nie wypływa z samej tylko kombinacji chromosomów. A więc płeć biologiczna może być lub nie być podstawą czyjejś tożsamości. Ważny jest sposób w jaki chcemy a nawet musimy wyrażać samych siebie. Wszyscy zajmują się głównie w tym wypadku człowiekiem gdy tymczasem, badając zachowania homoseksualne zwierząt, odnotowano je do tej pory u ponad 1500 żyjących na wolności gatunków, a zjawisko to dobrze udokumentowano u ponad pięciuset z nich. Według niektórych badaczy zwierząt, wśród np. żyraf czy bizonów zachowania homoseksualne są częstsze od heteroseksualnych. U wielu gatunków nie ma to wpływu na społeczny rozwój a często osobniki tej samej płci, zmuszone np. przez warunki w danej grupie czy środowisku, dobrze wychowują potomstwo i nie są w żaden sposób dyskryminowane przez pozostałych członków społeczności. Dokładniejsze przyjrzenie się odstępstwom od matrycy heteroseksualnej u zwierząt, niejednoznaczności powstających i przejawiających się później płci, złagodziło by osąd społeczny, kulturowy takich zachowań u ludzi. W pierwszych minutach naszego życia ktoś określa naszą płeć ale to, często, dopiero początek krętej i bardzo trudnej drogi do uściślenia, oznaczenia naszej tożsamości płciowej, dla każdego bardzo istotnej. Często jesteśmy świadkami miotania się, prób wyplątania się z tego w co natura i kultura nas uwikłała. Nie wszystkim się udaje, niektórzy się poddają, rezygnują z życia. Ukazało się wiele prac dotyczących płci biologicznej i społecznej, które przyczyniły się do zwycięstwa obecnych ruchów tolerancji a co za tym idzie dały swobodę i wolność milionom ludzi. Szkoda tylko, że ich trudności w odbiorze, czytaniu czynią je pracami elitarnymi. Przy okazji poruszania problemów płci biologicznej nie zwraca sie uwagi na świat zwierząt do którego nam w końcu bardzo blisko, a występująca tam również (często powszechnie) nieokreśloność płci to początek naszych problemów. My tylko tę nieokreśloność sobie uświadamiamy a zwierzęta przechodzą nad tym bez problemowo bo natura znalazła miejsce dla wszystkich, wszystkim daje szansę życia. Homoseksualizm (męski i żeński) nie jest cechą nabytą a wrodzoną, należy też pamiętać, że nie ma tylko dwóch biegunów, hetero i homo ale istnieje duża skala odcieni. Trzeba widzieć świat takim jakim on jest a nie widzieć go w oparach idealistycznych bredni.
|
|
 | 1 na 1 | Jan Bednarski (1879 punktów) | > Przypadkowo zaglądnąłem na portal i zainteresował mnie ten temat. Dużo sądów, które dają obraz przeciętnego "racjonalisty" jako człowieka myślącego religijnie.Jestem całkowicie wolny od wszelakich religii, w tym od lewactwa. > My, ludzie należymy również do świata zwierząt, różnimy się jedynie tym, że jesteśmy zwierzętami kulturowymi, które posiadły świadomość i stworzyły świat kultury i w nim żyją.> W naszym świecie nie da się określić ściśle kategorię kobiety lub mężczyzny (pomijam prymitywny osąd wzrokowy choć i on stwarza nieraz problemy). Nawet badania zestawów chromosomów komplikują ustalenie jednoznaczności kategorii płci. Powstawanie dokładnie takiej a nie innej płci okazuje się o wiele bardziej skomplikowane i nie wypływa z samej tylko kombinacji chromosomów.W całym świecie organizmów żywych (obejmując nie tylko zwierzęta ale i rośliny, grzyby) mamy jedno kryterium płci. Proponuje powrócić do najbardziej podstawowej prawdy klasyfikującej żeńskość i męskość. Tą klasyfikacją jest wielkość i liczność komórek płciowych. U jednej płci gamety są zdecydowanie większe i jest ich zdecydowanie mniej (i to jest właśnie płeć żeńska). U wszystkich organizmów dla których wyróżniamy płcie taką asymetrie obserwujemy (u zwierząt, roślin, grzybów itp.) i da się z tego wyprowadzić wszystkie różnice jakie istnieją między płciami. > A więc płeć biologiczna może być lub nie być podstawą czyjejś tożsamości. Ważny jest sposób w jaki chcemy a nawet musimy wyrażać samych siebie. Wszyscy zajmują się głównie w tym wypadku człowiekiem gdy tymczasem, badając zachowania homoseksualne zwierząt, odnotowano je do tej pory u ponad 1500 żyjących na wolności gatunków, a zjawisko to dobrze udokumentowano u ponad pięciuset z nich. Według niektórych badaczy zwierząt, wśród np. żyraf czy bizonów zachowania homoseksualne są częstsze od heteroseksualnych.To że choroby u innych zwierząt są często słabo znane i słabo klasyfikowane nie oznacza, że nie występują. Zawsze mnie zadziwia wysuwanie tego argumentu. > U wielu gatunków nie ma to wpływu na społeczny rozwój a często osobniki tej samej płci, zmuszone np. przez warunki w danej grupie czy środowisku, dobrze wychowują potomstwo i nie są w żaden sposób dyskryminowane przez pozostałych członków społeczności. Dokładniejsze przyjrzenie się odstępstwom od matrycy heteroseksualnej u zwierząt, niejednoznaczności powstających i przejawiających się później płci, złagodziło by osąd społeczny, kulturowy takich zachowań u ludzi.Ja nikogo nie osądzam, ani niczego nikomu nie zabraniam (oczywiście jeśli nie narusza to moich interesów). Mnie interesuje jedynie kwestia terminologii i respektowania definicji choroby, bo fałszowanie nauki i medycyny moje interesy narusza w stopniu znacznym. > W pierwszych minutach naszego życia ktoś określa naszą płeć ale to, często, dopiero początek krętej i bardzo trudnej drogi do uściślenia, oznaczenia naszej tożsamości płciowej, dla każdego bardzo istotnej. Często jesteśmy świadkami miotania się, prób wyplątania się z tego w co natura i kultura nas uwikłała. Nie wszystkim się udaje, niektórzy się poddają, rezygnują z życia.Każdy z nas ma ściśle określoną płeć biologiczną i u noworodka ludzkiego, rzeczywiście najłatwiej ją ustalić po cechach drugorzędowych, ale u żab, dajmy na to, żadna z płci nie ma prącia. > Ukazało się wiele prac dotyczących płci biologicznej i społecznej, które przyczyniły się do zwycięstwa obecnych ruchów tolerancji a co za tym idzie dały swobodę i wolność milionom ludzi. Szkoda tylko, że ich trudności w odbiorze, czytaniu czynią je pracami elitarnymi.Każdy oczytany człowiek, widzi to i jest to zupełnie oczywiste, że brednie te nie mają żadnego naukowego pokrycia. Jest tyko jedna płeć i pseudonaukowy bełkot psychologów o płciach społecznych zajmuje w mej klasyfikacji to samo jednoznaczne miejsce co szamanizm i szarlataneria.Nawet co bardziej rozsądni lewacy sami mi tu przyznają, że uzasadnienia naukowego to nie ma żadnego.> Przy okazji poruszania problemów płci biologicznej nie zwraca sie uwagi na świat zwierząt do którego nam w końcu bardzo blisko, a występująca tam również (często powszechnie) nieokreśloność płci to początek naszych problemów.Nie mam pojęcia o czym piszesz - istnieje bardzo dobra definicja płci, która pozwala bez trudu ją rozróżniać u wszystkich organizmów. U niektórych grzybów występuje izogamia, ale wtedy nie rozróżniamy płci. Wtedy każdy osobnik może krzyżować się z każdym bo gamety są jednakowe (jest jedna płeć, wszystkie osobniki są takie same pod tym względem). > My tylko tę nieokreśloność sobie uświadamiamy a zwierzęta przechodzą nad tym bez problemowo bo natura znalazła miejsce dla wszystkich, wszystkim daje szansę życia.Zwierzęta różne rzeczy wyprawiają, ale dobór naturalny nie ma sentymentów, więc mam nadzieje, że ewolucja wytępi tych bałwanów niszczących naukę, której wszystko zawdzięczamy. > Homoseksualizm (męski i żeński) nie jest cechą nabytą a wrodzoną, należy też pamiętać, że nie ma tylko dwóch biegunów, hetero i homo ale istnieje duża skala odcieni.Ja takie cechy (bądź zbiór takich cech) jeśli spełniają pozostałe warunki definicji choroby nazywam chorobami genetycznymi. Ekspresja odpowiedzialnego za wadę genu również może być zmienna. > Trzeba widzieć świat takim jakim on jest a nie widzieć go w oparach idealistycznych bredni.W 100% się zgadzam i o to tu walczę.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|