Racjonalista - Strona głównaDo treści
Problemy z "teściami"? Prośba o poradę

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
17-10-2014 11:40Ania.maria (21 punktów)Problemy z "teściami"? Prośba o poradę
Witam,
piszę tutaj, bo sama już nie wiem co zrobić. Jestem z moim chłopakiem od 4 lat, jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi i jest nam bardzo dobrze ze soba. Naturalnie przyszły myśli o wspólnej przyszłości i zamieszkaniu razem. Jednak gdy to zaproponowałam, odmówił. Powodem są jego rodzice, dla których mieszkanie przed ślubem to grzech ciężki. Temat zniknął, jednak pojawiły się rozmowy o ślubie. Oboje jesteśmy niewierzący już ładnych parę lat, dużo rozmawiamy na tematy związane z religią, znałam jego poglady, więc logiczną rzeczą było dla mnie, że nie będziemy brać ślubu w kościele. Niestety bardzo się myliłam... Mój partner dał mi do zrozumienia, że ślub kościelny to jedyne wyjście i skoro go kocham to nie powinien być problem.. Staram się zrozumieć jego punkt widzenia, jego rodzice a zwłaszcza matka to zagorzali katolicy i każdy kto ma sprzeczne poglądy z tymi kościelnymi jest w ich oczach po prostu zły.. Jednak nie wyobrażam sobie, że w tak ważnej chwili, miałabym udawać i być hipokrytką przed moją rodziną i przyjaciółmi, którzy wiedzą jakie są moje poglądy... Nie byłoby problemu, gdyby mój chłopak był wierzący- zgodziłabym się wtedy na ślub w kościele...Niestety on uważa, że nie może się przyznać rodzicom, że jest ateistą i tak samo nie chce żeby się dowiedzieli, że ja też. Nie wiem co mam robić, bo nie chce żeby przez to przestali się do niego odzywać.. A niestety Ci ludzie są do tego zdolni...Jego matka nie chodziła do domu swojej córki póki ta nie powiesiła krzyża na ścianie.. Boję się, że jeśli tym razem ulegnę i zrobimy tak jak jego rodzice chcą to potem będzie tylko gorzej, bo będą dzieci. Nie mam pojęcia co zrobić, jestem pewna, że chce spędzić przyszłość z tym mężczyzną, ale nie chce żyć w ciągłym kłamstwie i uleganiu.. Proszę o jakąś poradę.
Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

szarley (54913 punktów)
Warunkiem, który powinien spełnić mężczyzna przed ślubem jest odcięcie pępowiny. W przeciwnym wypadku będzie 50 lat problemów.

Co do samego ślubu kościelnego, kościół nie wymaga abyś była wierząca, jeśli nie jesteś, ksiądz przyjmie przysięgę tylko od niego. Dla niego to będzie sakrament, dla Ciebie nie.
17-10-2014 12:01 
 Ocena 2 na 2
Ania.maria (21 punktów)
Racja, też tak uważam.. Tylko jak zaczynamy o tym rozmawiać, to on wywołuje u mnie coś takiego, że mam poczucie, ze wymyślam problem..

Taki ślub to dobre wyjście i byłabym w stanie to zrobić. Tylko problem w tym, że według niego nie a potrzeby mówić jego rodzinie, że jestem niewierząca..
18-10-2014 12:44 
 Ocena 5 na 5
Episode_2 (3284 punktów)
>Racja, też tak uważam.. Tylko jak zaczynamy o tym rozmawiać, to on wywołuje u mnie coś takiego, że mam poczucie, ze wymyślam problem..
W dodatku manipuluje. Niewątpliwie nauczył się tego od mamusi.
17-10-2014 12:02 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>kościół nie wymaga abyś była wierząca, jeśli nie jesteś, ksiądz przyjmie przysięgę tylko od niego. Dla niego to będzie sakrament, dla Ciebie nie.
Kiedy dla niego to też nie ma być sakrament. Co najwyżej dla teściów.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
17-10-2014 12:33 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>>kościół nie wymaga abyś była wierząca, jeśli nie jesteś, ksiądz przyjmie przysięgę tylko od niego. Dla niego to będzie sakrament, dla Ciebie nie.
>Kiedy dla niego to też nie ma być sakrament. Co najwyżej dla teściów.

Jeśli go przyjmie, to jest dla niego, jeśli jest niewierzącym, nie powinien go przyjmować.
Dla mnie jest to doskonały przykład jak fanatycznie religijni ludzie zniechęcają do wiary.

Jeśli teściowie określają kiedy młodzi mogą zamieszkać, jaki brać ślub, to będą też decydować nie tylko w jakiej religii wychowywać wnuki ale też w jakiej pozycji je począć, ajk ustawiać meble w kuchni, w jakim proszku prać koszule. 50 lat udręki

Powtórzę: najpierw odcięcie pępowiny, potem związek z kobietą inną niż matka.

(na ucho Ci powiem, że zbudowałem dom na działce teściów, tuż obok ich domu i byłem bardzo zadowolony kiedy teść mi pomagał w budowe, on się cieszy kiedy mu pomagam przy żniwach, ale do niczego się sobie wzajem nie wtrącamy)
17-10-2014 12:54 
 Ocena-1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Jeśli go przyjmie, to jest dla niego,
Szarleyu, niewierzący może co najwyżej wziąć udział w ceremonii i przyjąć wafelek. Pojęcie sakramentu go w ogóle nie dotyczy.

>jeśli jest niewierzącym, nie powinien go przyjmować.
A to czemuż?
A bo co?
Mnie samemu kilkakroć zdarzało się w czasie uroczystości (zwłaszcza ślubnej) pomaszerować do ołtarza po wafelek kiedy ze strony naszej rodziny mało było wyspowiadanych i był obciach wobec nowej gałęzi rodziny. I raczej nikt nie miał mi tego za złe, ani nie spodziewał się, że mnie piorun Boski porazi za bluźnierstwo.
Przeciwnie - uważam - służyło to dobrze oswajaniu wierzących.

>Dla mnie jest to doskonały przykład jak fanatycznie religijni ludzie zniechęcają do wiary.
I Bogu dzięki!

>Jeśli teściowie określają kiedy młodzi mogą zamieszkać, jaki brać ślub, to będą też decydować nie tylko w jakiej religii wychowywać wnuki
Temuż to mówię o problemie Ani.marii z facetem, a nie z teściami.

>Powtórzę: najpierw odcięcie pępowiny, potem związek z kobietą inną niż matka.
Żebyż to chciało być tak łatwe i proste! Inna sprawa, że ślub i całkiem nowe życie to mocny motyw i świetna okazja do ważnych decyzji.
W każdym razie też uważam, że Autorka ma problem i przestrzegam przed marginalizowaniem go.

>(na ucho Ci powiem, że zbudowałem dom na działce teściów, tuż obok ich domu i byłem bardzo zadowolony kiedy teść mi pomagał w budowe, on się cieszy kiedy mu pomagam przy żniwach, ale do niczego się sobie wzajem nie wtrącamy)
Hmmmm...., nie masz odpowiedniego brata na wydaniu? Może Ania.maria też wolałby mieć Twoich teściów?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
17-10-2014 13:35 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Jeśli go przyjmie, to jest dla niego,
>Szarleyu, niewierzący może co najwyżej wziąć udział w ceremonii i przyjąć wafelek. Pojęcie sakramentu go w ogóle nie dotyczy.
Astrotaurusie, warunkiem rozmowy jest brak chęci do sprawiania sobie wzajem przykrości, używasz słowa "wafelek" w rozmowie ze mną, wiedząc że jestem katolikiem, przez co mam pewne wątpliwości co tego warunku.

>>jeśli jest niewierzącym, nie powinien go przyjmować.
>A to czemuż?
>A bo co?
Niedawno dyskutowałem na tym forum w sprawie zaasad ustalania dnia bezmiesnego w miejscach w których nie ma możliwości zapewnienia wyboru i dowiedziałem się , że każda środa może być z rybą oprócz Popielca, bo wtedy można być na rybę uczulonym. chyba picie wina przy ołtarzu wywołuje u ateisty to samo uczulenie.

Jeśli ateista składa przysięgę zakładając jej nieważność, to jego słowu bym już nie zaufał. Tylko tyle
Niemniej nie przeszkodziłbym ateistom w kościelnym małżeństwie - ich sprawa.

>>Jeśli teściowie określają kiedy młodzi mogą zamieszkać, jaki brać ślub, to będą też decydować nie tylko w jakiej religii wychowywać wnuki
>Temuż to mówię o problemie Ani.marii z facetem, a nie z teściami.
Tak

>>Powtórzę: najpierw odcięcie pępowiny, potem związek z kobietą inną niż matka.
>Żebyż to chciało być tak łatwe i proste! Inna sprawa, że ślub i całkiem nowe życie to mocny motyw i świetna okazja do ważnych decyzji.
Tak

>W każdym razie też uważam, że Autorka ma problem i przestrzegam przed marginalizowaniem go.
Słusznie

>Hmmmm...., nie masz odpowiedniego brata na wydaniu? Może Ania.maria też wolałby mieć Twoich teściów?
Mam pięciu braci
17-10-2014 14:27 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Astrotaurusie, warunkiem rozmowy jest brak chęci do sprawiania sobie wzajem przykrości, używasz słowa "wafelek" w rozmowie ze mną, wiedząc że jestem katolikiem, przez co mam pewne wątpliwości co tego warunku.
Mogę się przysiąc, że nie jest moim zamiarem sprawianie Ci przykrości. Zwłaszcza że opłatek, hostia czy komunikant i tak wafelkiem pozostają. I zdecydowana większość znanych mi katolików za wafelka się nie obraża. Ba! Większość obrażała się kiedy sugerowałem, że wedle nauk KK tenże wypiek zamienia się w prawdziwe ciało w czasie obrzędów mszy. Żebyś słyszał tych ludzi!: "Myślisz sobie że katolicy to idioci i wierzą w takie głupoty?! To tylko tak na pamiątkę...!"

>Niedawno dyskutowałem na tym forum w sprawie zaasad ustalania dnia bezmiesnego
Widziałem, że taka dyskusja się odbywa, ale nie znam jej treści. Nie czytałem.

>chyba picie wina przy ołtarzu wywołuje u ateisty to samo uczulenie.
Znam siebie i wiem, że ja nie jestem uczulony. Ateizm kilkudziesięcioletni uodparnia na wiele rzeczy. Gorzej mają tacy bardziej świeży w tym fachu - każdy nuworysz bywa jakoś nadwrażliwy.

>Jeśli ateista składa przysięgę zakładając jej nieważność, to jego słowu bym już nie zaufał. Tylko tyle
A czemuż to ateista miałby krzywioprzysięgać? Przysięga jest ok! I prawna ważność zawartego związku jest ok. Jedynie "tak mi dopomóż... etc., etc." to tylko folklorystyczny dodatek.

>Niemniej nie przeszkodziłbym ateistom w kościelnym małżeństwie - ich sprawa.
Czemuż więc obruszasz się na "przyjmowanie sakramentów"?
A serio sam znam co najmniej kilka osób wierzących, które byłyby wobec siebie w zdecydowanej opozycji w kwestii ślubu kościelnego ateistów. Jedni mówiliby: "profanacja, obrażanie Boga...", inni: "msza i błogosławieństwo nikomu nie zaszkodzi, a może pomoże...". Cóż, życie.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
17-10-2014 14:49 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Mogę się przysiąc, że nie jest moim zamiarem sprawianie Ci przykrości.
Skoro nie taki jest Twój zamiar, to się cieszę

>Zwłaszcza że opłatek, hostia czy komunikant i tak wafelkiem pozostają.
Przyjmijmy słowo hostia jako bardziej jednoznaczne, zrozumiałe i pozbawione ironii. Przyjmujesz? Przynajmniej w rozmowie ze mną. Jako moją prośbę.

>>Niedawno dyskutowałem na tym forum w sprawie zaasad ustalania dnia bezmiesnego
>Widziałem, że taka dyskusja się odbywa, ale nie znam jej treści. Nie czytałem.
I nie warto

>>chyba picie wina przy ołtarzu wywołuje u ateisty to samo uczulenie.
>Znam siebie i wiem, że ja nie jestem uczulony. Ateizm kilkudziesięcioletni uodparnia na wiele rzeczy. Gorzej mają tacy bardziej świeży w tym fachu - każdy nuworysz bywa jakoś nadwrażliwy.
Podobie mnie nie przeszkadza udział w różnych ceremoniach.

>>Jeśli ateista składa przysięgę zakładając jej nieważność, to jego słowu bym już nie zaufał. Tylko tyle
>A czemuż to ateista miałby krzywioprzysięgać? Przysięga jest ok! I prawna ważność zawartego związku jest ok. Jedynie "tak mi dopomóż... etc., etc." to tylko folklorystyczny dodatek.
Dla mnie, jeśli ktoś podejmuje (dobrowolnie oczywiście) przysięgę, zakładając "tak mi dopomóż Bóg" a jest ateistą, to tak jakby swoje własne słowo lekceważył. Nie każdemu udaje się małżeńskiej przysięgi dotrzymać, ale jak ktoś ją na wstępie lekko ma....

>>Niemniej nie przeszkodziłbym ateistom w kościelnym małżeństwie - ich sprawa.
>Czemuż więc obruszasz się na "przyjmowanie sakramentów"?
Nie obruszam, każdy robi co chce, ale wybacz, z powodu o którym wyżej, ja takiej przysięgi poważnie bym nie traktował.

>A serio sam znam co najmniej kilka osób wierzących, które byłyby wobec siebie w zdecydowanej opozycji w kwestii ślubu kościelnego ateistów. Jedni mówiliby: "profanacja, obrażanie Boga...", inni: "msza i błogosławieństwo nikomu nie zaszkodzi, a może pomoże...". Cóż, życie.
Cóż życie.
Nie oceniam czy inni Boga obrażają, On to wie najlepiej, ja w boskim imieniu sądzić nikogo nie zamiaruję.
Czy msza komuś przeszkadza? Mnie nie Sądzę, że przy zachowaniu dobrowolności nikomu przeszkadzać nie może, ale dobrowolność jest niezbędna. Przymus przeszkadzałby nawet mnie. Ateista w kościele mi nie przeszkadza, bo i dlaczego miałby przeszkadzać. Pod dwoma jednak warunkami:
1 Umie sie zachować (ale to dotyczy jednako synagogi, teatru, cmentarza, szkoły czy szpitala)
2 Nie jest do udziału we mszy zmuszany (ale wtedy zły jestem na tego , który go zmusza)
17-10-2014 17:57 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)

>Przyjmijmy słowo hostia jako bardziej jednoznaczne, zrozumiałe i pozbawione ironii. Przyjmujesz? Przynajmniej w rozmowie ze mną. Jako moją prośbę.
Odrzucam zdecydowanie. Hostia to to duże którym obraca ksiądz. Te małe co ksiądz rozdaje innym to komunikanty. To duże i te małe to są opłatki i tej nazwy używam w wersji mniej frywolnej.

>Dla mnie, jeśli ktoś podejmuje (dobrowolnie oczywiście) przysięgę, zakładając "tak mi dopomóż Bóg" a jest ateistą, to tak jakby swoje własne słowo lekceważył. Nie każdemu udaje się małżeńskiej przysięgi dotrzymać, ale jak ktoś ją na wstępie lekko ma....
Waga przysięgi małżeńskiej, przysięgi w ogóle to rzecz osobna. I nie jest z tym dobrze. Także na przykładzie przysiąg małżeńskich to widać - coraz wystawniej i... z coraz większą częstotliwością.
Dla ludzi poważnie traktujących siebie i moc prawną przyrzeczeń sceneria obrzędu jest rzeczą drugorzędną, uzupełniającą. W blasku kościelnego kiczu z odwołaniem do pomocy Boga i świętych czy w blasku ogniska i gwiazd z odwołaniem do pomocy Ducha Gór....

I miejmy przede wszystkim jednak na uwadze nie swobodny wybór z wielu możliwości, ale jakże boleśnie rzeczywistą presję otoczenia na tę jedną jedyną dopuszczalną.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
25-12-2014 10:29 
 Ocena 3 na 3
GrzeF (50 punktów)
>Mnie samemu kilkakroć zdarzało się w czasie uroczystości (zwłaszcza ślubnej) pomaszerować do ołtarza po wafelek kiedy ze strony naszej rodziny mało było wyspowiadanych i był obciach wobec nowej gałęzi rodziny. I raczej nikt nie miał mi tego za złe, ani nie spodziewał się, że mnie piorun Boski porazi za bluźnierstwo.
>Przeciwnie - uważam - służyło to dobrze oswajaniu wierzących.

Oswajaniu? Tworzysz przez takie działania obraz "patrzcie, taki ateista, a do komunii poszedł". Ateiści są widziani wtedy jako ludzie bez kręgosłupa, konformiści, a ateizm jako moda, fanaberia albo dziecinada, z której się wyrasta. Jeśli trzymanie się swoich poglądów uważasz za "obciach", to oby jak najmniej takich ateistów.
Vytautas (4394 punktów)
>Szarleyu, niewierzący może co najwyżej wziąć udział w ceremonii i przyjąć wafelek. Pojęcie sakramentu go w ogóle nie dotyczy.
   Przyjęcie wafelka to też sakrament. Włażenie w te rozmaite sakramenty i inne czary-mary to włażenie pobożnym w dupy. Potem będziesz miała z nimi pierepałki; będą Cię oskarżać o kalanie świętości, bluźnierstwo i inne czyny według nich haniebne. Z nienawiści i napaści się nie wywiniesz. Nie kłam, nie cuduj, zachowuj się godnie i nie wiąż się z tchórzem, bo będziesz szykanowana przez całe życie.
19-10-2014 02:08 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>Warunkiem, który powinien spełnić mężczyzna przed ślubem jest odcięcie pępowiny. W przeciwnym wypadku będzie 50 lat problemów.
Święte słowa! Warunek ten dotyczy jednak zarówno mężczyzny jak i kobiety. Inaczej masakra...
astrotaurus (12445 punktów)

Cóż, nie masz problemu z teściami, masz problem z facetem i komunikacją z nim.
Z różnych względów można wziąć ślub w kościele - świadomy ateista nie ma uczulenia na krzyż czy wafelki, a w bardziej cywilizowanych krajach gdzie kler i przydupasy jego nie stanowią problemu społecznego ludzie niewierzący czasem wybierają śluby kościelne, bo ładne i szumne.
Jeśli uzgodnicie wspólne cele maskarady to ani wam ślub, ani waszemu dziecku chrzest i Komunia nie zaszkodzą. Lepiej, oczywiście, nie, ale - powiadam - wspólnie można wszystko!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Rupson (1793 punktów)
>Nie wiem co mam robić, bo nie chce żeby przez to przestali się do niego odzywać..
-A rodzice się nie boją, że przestanie się do nich odzywać? Czy chodzi o finanse?

>A niestety Ci ludzie są do tego zdolni...Jego matka nie chodziła do domu swojej córki póki ta nie powiesiła krzyża na ścianie..
-Normalnie kato-terroryzm. A tak poważnie, szantaż emocjonalny. Tylko dlaczego wszyscy są emocjonalnie słabsi od mamusi?

>Boję się, że jeśli tym razem ulegnę i zrobimy tak jak jego rodzice
>chcą to potem będzie tylko gorzej, bo będą dzieci.
-Oczywiście, że będzie coraz gorzej. Jak w brazylijskiej telenoweli, gdzie wszyscy przed wszystkimi coś udają i stąd bierze się większość problemów.

>Nie mam pojęcia co zrobić, jestem pewna, że chce
>spędzić przyszłość z tym mężczyzną, ale nie chce żyć w ciągłym kłamstwie i uleganiu..
-Będę brutalny. Nie wiem jakie cechy charakteru partnera tak cię olśniły, ale z tego co piszesz to zwykły tchórz, mięczak i maminsynek. Powiedz mu to i sprawdź reakcję.
17-10-2014 14:24 
 Ocena 1 na 1
Ania.maria (21 punktów)
>>-A rodzice się nie boją, że przestanie się do nich odzywać? Czy chodzi o finanse?
>Mam wrażenie, że oni bardziej przejmują się tym co inni o nich powiedzą.. Zawsze w pierwszym rzędzie w kościele, rodzina kojarzona z kościołem, najbliższy kuzyn wybranka za rok ma zostać księdzem..

>>-Normalnie kato-terroryzm. A tak poważnie, szantaż emocjonalny. Tylko dlaczego wszyscy są emocjonalnie słabsi od mamusi?
Też mnie to zadziwia.. Ta kobieta jest nastarsza w rodzinie i od zawsze było tak, że wszystko jest po jej myśli... W większości przypadków ludzie z rodziny się ukrywają jeśli coś zrobili "złego".
GrzeTor (1279 punktów)

>Też mnie to zadziwia.. Ta kobieta jest nastarsza w rodzinie i od zawsze było tak, że wszystko jest po jej myśli... W większości przypadków ludzie z rodziny się ukrywają jeśli coś zrobili "złego".

tradycja.wikia.com/wiki/Matriarchat
17-10-2014 14:34 
 Ocena 1 na 1
Ania.maria (21 punktów)
>>-Będę brutalny. Nie wiem jakie cechy charakteru partnera tak cię olśniły, ale z tego co piszesz to zwykły tchórz, mięczak i maminsynek. Powiedz mu to i sprawdź reakcję.

Już kilka razy mówiłam coś w tym stylu.. Tylko się denerwował i mówił, że tak nie jest, że nie rozumiem jego sytuacji w domu. Nie jest typem maminsynka, który uważa że mama ma zawsze racje.. Jednak woli jej nie podpadać, np gdy ma zostać u mnie na noc.. To oficjalnie go u mnie nie ma. Nie wiem czy to normalne, mamy po 22 lata.
astrotaurus (12445 punktów)

>Już kilka razy mówiłam coś w tym stylu.. Tylko się denerwował i mówił, że tak nie jest, że nie rozumiem jego sytuacji w domu.
Wiesz, mógł się denerwować z wielu powodów, nawet nie chce mi się spekulować jak powikłane mogą być relacje rodzinne. Jest ogrom opcji, ale Ty powinnaś znać tę prawdziwą. Powinnaś poznać szczegóły "jego sytuacji w domu". Od niego. Żebyście wypracowali wspólne stanowisko, żeby już nie musiał się denerwować gdy będzie wiedział, że gracie w jednej drużynie.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
17-10-2014 22:28 
 Ocena 4 na 4
hamp (3461 punktów)
>Już kilka razy mówiłam coś w tym stylu.. Tylko się denerwował i mówił, że tak nie jest, że nie rozumiem jego sytuacji w domu. Nie jest typem maminsynka, który uważa że mama ma zawsze racje.. Jednak woli jej nie podpadać, np gdy ma zostać u mnie na noc.. To oficjalnie go u mnie nie ma. Nie wiem czy to normalne, mamy po 22 lata.

Jeżeli uważa, że mama nie ma racji, powinien z nią porozmawiać. Nawet jeżeli nie będzie zadowolona. Co jego to obchodzi, że jej wiara zabrania sypiania przed ślubem? To ponoć nie jego wiara. TO JEST WASZE ŻYCIE! Im dłużej będziecie trwać w tym oportunizmie tym będzie gorzej, moim zdaniem. Ślub, chrzest, bierzmowanie, i co tydzień z teściami do kościółka, bo mama tak sobie wymarzyła. A uwzględniła gdzieś w tym planie wasze zdanie?
17-10-2014 22:55 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)

>Już kilka razy mówiłam coś w tym stylu.. Tylko się denerwował i mówił, że tak nie jest, że nie rozumiem jego sytuacji w domu.

Wszystko zależy od tego,czy twój narzeczony jest NIEZALEŻNY finansowo. Jeśli nie,
to tłumaczy jego zachowanie.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
17-10-2014 23:35 
 Ocena 1 na 1
hamp (3461 punktów)
>Wszystko zależy od tego,czy twój narzeczony jest NIEZALEŻNY finansowo. Jeśli nie,
>to tłumaczy jego zachowanie.
Może trochę tłumaczy, ale ja też niezależny nie jestem, a swoje prawa wywalczyłem... rozmową. Moim rodzicom, starym i nieco zwapniałym, może się nie podobać moja niewiara i to, że sypiam z dziewczyną, ale pierwsze nie zależy od mojego wyboru, drugiego sobie nie odmówię, a obie te kwestie są wyłącznie moją sprawą, nie moją i moich rodziców.

W ogóle wstrzymywanie się z pożyciem do ślubu do głupota. Pod względem upodobań łóżkowych też trzeba się dotrzeć. Nikt nie kupuje domu nie wchodząc do niego

Nawet jeżeli nie chce się jej narażać sypianiem z tobą, nie powinien (nie powinniście) ulegać w kwestii ślubu i generalnie wiary/poglądów.
Zastanówcie się czego chcecie i co jest dla was ważne i egzekwujcie to.
22-10-2014 16:03 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Może trochę tłumaczy, ale ja też niezależny nie jestem, a swoje prawa wywalczyłem... rozmową. Moim rodzicom, starym i nieco zwapniałym, może się nie podobać moja niewiara i to, że sypiam z dziewczyną, ale pierwsze nie zależy od mojego wyboru, drugiego sobie nie odmówię, a obie te kwestie są wyłącznie moją sprawą, nie moją i moich rodziców.
Gratuluję.
>W ogóle wstrzymywanie się z pożyciem do ślubu do głupota.
To Twoja opinia. Dla wielu, zwłaszcza wierzących, ale nie tylko, akt ten po ślubie jest czymś dodatkowo fascynującym, oczekiwanym, cudownym. I ma o wiele większą wartość duchową niż seks przed ślubem. Są ludzie dla których to bardzo ważne.
>Pod względem upodobań łóżkowych też trzeba się dotrzeć.
Jakby co, to można użyć żelu.
>Nikt nie kupuje domu nie wchodząc do niego
Słusznie, wielu rozsądnych wchodzi także do piwnicy, garażu oraz tylnym wejściem. Ty też spróbuj, nie bądź głupcem, nie kupuj domu bez głębszego zaznajomienia się ze wszystkimi możliwościami.
13-11-2014 13:42 
 Ocena 5 na 5
eveeoU (280 punktów)
>To Twoja opinia. Dla wielu, zwłaszcza wierzących, ale nie tylko, akt ten po ślubie jest czymś dodatkowo fascynującym, oczekiwanym, cudownym. I ma o wiele większą wartość duchową niż seks przed ślubem. Są ludzie dla których to bardzo ważne.

Jak ucinanie łechtaczki. Wmówić można ludziom wszystko.
13-11-2014 23:22 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>To Twoja opinia. Dla wielu, zwłaszcza wierzących,
> ale nie tylko, akt ten po ślubie jest czymś dodatkowo fascynującym

.. o ile w ogóle dojdą do niego w zdrowiu.
Otóż niestety to nie tylko jego opinia.
Tu masz opinię fachowca:
facet.inte(*)-katolicka-na-pewno,nId,451576
Zwróć szczególnie uwagę na akapit zaczynający się do słów:
Cytat:
Kiedy temat religii pojawia się w gabinecie terapeutycznym?
- Podam kilka typowych przykładów, które występują najczęściej. Jest para zaangażowana w ruch religijny, tzw. oazowy czy w duszpasterstwo akademickie. Są aktywistami religijnymi, ale są też parą dwojga młodych ludzi, no i mają poważny problem z seksem. Cały czas się hamują, tłumią swoje pożądanie, bo żyją w przekonaniu, że do ślubu należy zachować czystość. Przychodzą, gdy nie mogą sobie z tym poradzić, bardzo się męczą, albo też przychodzą po czasie, po ślubie, z następstwami tego skutecznego wytłumienia namiętności. Teraz już są związkiem, ale wygasili w sobie żar. Mogą w zgodzie z sumieniem rozpocząć współżycie, ale już im się nie chce albo kompletnie nie wiedzą, jak.
- W tego typu historiach par silnie zmotywowanych religijnie charakterystyczne jest zresztą, że stroną, która prędzej jest skłonna złamać obietnicę czystości jest... kobieta. Okazuje się, że gdy ona jest zakochana, jej ciało coraz bardziej potrzebuje tego intymnego spotkania. Mężczyźni skuteczniej potrafią rozdzielić uczucia od seksu, a w takich przypadkach oznacza to, że on może poskromić seks dla czegoś, w co wierzy. A u niej jest to silnie połączone: tym silniej, im bardziej jest zakochana. Dlatego to ona częściej kruszeje. Zdarza się zresztą, że on jest zbulwersowany postawą partnerki; zaniepokojony, że jeżeli teraz ona już łamie obietnicę, to czy później dochowa wierności.


Zawsze fascynowało mnie, co ma seksualność wspólnego z duchowością i dlaczego akurat księża, czy biskupi stoją na straży seksualnej moralności (niejednokrotnie bez praktyki pojmowanej fałszywie, a z praktyką - w hipokryzji).
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-02-2015 09:48 
 Ocena 3 na 3
Vytautas (4394 punktów)
>Już kilka razy mówiłam coś w tym stylu.. Tylko się denerwował i mówił, że tak nie jest, że nie rozumiem jego sytuacji w domu. Nie jest typem maminsynka, który uważa że mama ma zawsze racje.
   Ależ jest!!!
>Jednak woli jej nie podpadać, np gdy ma zostać u mnie na noc.. To oficjalnie go u mnie nie ma.
   Jest nie tylko maminsynkiem, ale także tchórzem.
>Nie wiem czy to normalne, mamy po 22 lata.
   Normalne? Oj, na pewno nie jest!
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Być może łatwo mówić, ale wedle mnie powinnaś jasno powiedzieć, że żadnych szopek sobie nie życzysz i nie masz zamiaru brać ślubu kościelnego aby przypodobać się skatoliczałej rodzinie wybranka. Szczególnie, że sam wybranek również wierzący nie jest.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Ania.maria (21 punktów)
Wasze komentarze dały mi domyślenia.. Muszę pogadać z moim facetem jeszcze raz.Jego rodzina jest bardzo trudnym przypadkiem, uważali mnie za świetną dziewczynę.. Do czasu.. Gdy matka zauważyła, że nie chodzą do kościoła zaczęły się kłótnie..Teksty typu: kto dla ciebie jest ważniejszy? Przecież nie jesteście małżeństwem! Tylko zdanie Ani się liczy, mnie nie słuchasz..
A co do takie udawanej ceremonii w kościele .. Ślub dla mnie to poważna sprawa i wolałabym z tego nie robić maskarady, zwłaszcza że moja rodzina i przyjaciele wiedzą o moich poglądach. Cieżka sprawa..Na razie pozostaje chyba tylko rozmowa
18-10-2014 06:04 
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
> Teksty typu: kto dla ciebie jest ważniejszy? Przecież nie jesteście małżeństwem! Tylko zdanie Ani się liczy, mnie nie słuchasz.

Takie teksty są wysoce niepokojące. W najlepszych intencjach nadopiekuńcza matka potrafi zniszczyć życie dorosłego już dziecka.
18-10-2014 17:31 
 Ocena 2 na 2
starog (359 punktów)
>A co do takie udawanej ceremonii w kościele .. Ślub dla mnie to poważna sprawa i wolałabym z tego nie robić maskarady,

Rozterki moralne to tylko jedna strona problemu. Należy zwrócić uwagę na ewentualne konsekwencje od strony czysto prawnej.
Nie piszesz czy macie zamiar najpierw zawrzeć małżeństwo cywilne, a potem kanoniczne, czy też tzw. konkordatowe.
Przy "konkordatowym" po zakończeniu ceremonii nadal będziesz ... panną.
19-10-2014 22:24 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)

>Rozterki moralne to tylko jedna strona problemu.
Dylemat moralny jakoś tu mało istotny jest jeśli w ogóle jest. Co najwyżej dla teściówki brak ślubu kościelnego jest złem, dla ewentualnych małżonków jest on moralnie obojętny.

>Należy zwrócić uwagę na ewentualne konsekwencje od strony czysto prawnej.
O!

>Przy "konkordatowym" po zakończeniu ceremonii nadal będziesz ... panną.
Oj, lubi starog pobredzić, oj lubi...
Ślub konkordatowy ma to do siebie, że wywołuje jednocześnie skutki prawne i wyznaniowe. Skutki prawne zależą WYŁĄCZNIE od spełnienia pewnych wymogów formalnych, skutki wyznaniowe niewierzącym nowożeńcom wiszą zwiędłym kalafiorem.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
starog (359 punktów)
>>Należy zwrócić uwagę na ewentualne konsekwencje od strony czysto prawnej.
>O!
>>Przy "konkordatowym" po zakończeniu ceremonii nadal będziesz ... panną.
>Oj, lubi starog pobredzić, oj lubi...
... nie do Ciebie piją, a wyciągasz szyją - jak zwykle.

To nie są brednie. Ceremonie "ślubu" wyznaniowego ("konkordatowego") mają miejsce zazwyczaj w sobotę.
Zaświadczenie sporządzone przez duchownego, które fakt ten potwierdza, może zatem zostać dostarczone do Urzędu Stanu Cywilnego najwcześniej w poniedziałek (o ile w ogóle zostanie tam doręczone).
A zatem po zakończeniu ceremonii "ślubu" kobieta nadal jest panną, a mężczyzna nadal kawalerem.
Uważam, że ten sposób zawierania małżeństwa jest mocno ryzykowny (nie chcę używać określenia ... głupi).

>Ślub konkordatowy ma to do siebie, że wywołuje jednocześnie skutki prawne i wyznaniowe.
Nieprawda. (patrz co wyżej napisałem)
>Skutki prawne zależą WYŁĄCZNIE od spełnienia pewnych wymogów formalnych, skutki wyznaniowe niewierzącym nowożeńcom wiszą zwiędłym kalafiorem.
Znowu nieprawda.
Skutki niedotrzymania wyznaniowego oświadczenia woli mogą stanowić podstawę do wniesienia pozwu o rozwód (z określeniem winy), a w niektórych przypadkach podstawę do powództwa o uznanie małżeństwa za nieważne, czyli ... nigdy nie zawartego.

Zainteresowanych odsyłam do:
www.racjonalista.pl/kk.php/s,2951.
www.google(*)stwo+konkordatowe+racjonalista

Publikacje są "stare" ale, co do zasady nadal aktualne.
21-10-2014 08:06 
 Ocena 6 na 6
astrotaurus (12445 punktów)

> ... nie do Ciebie piją, a wyciągasz szyją - jak zwykle.
A starog jak zwykle popisuje się głupotą i pychą. Na tym forum każdy forumowicz ma prawo zabrać głos w dowolnej kwestii i żaden starog nie ma prawa na żadnej podstawie (choćby to było picie) nikomu takiej możliwości reglamentować.

>A zatem po zakończeniu ceremonii "ślubu" kobieta nadal jest panną, a mężczyzna nadal kawalerem.
Małżeństwo jest zawarte w chwili zgodnego wyrażenia woli w określonych warunkach i urzędowy akt po zachowaniu tych warunków tylko zaistniały już fakt zawarcia małżeństwa potwierdza.
Głupawe spekulacje na temat jakichś wyjątkowych sytuacji zwłaszcza w tym wątku są bezcelowe. No chyba że ja się nie znam na ludziach i mamusia narzeczonego Ani zostanie porażona możliwością zarysowaną przez staroga ważności jedynie ślubu wyznaniowego, a państwowego nie....

>Uważam, że ten sposób zawierania małżeństwa jest mocno ryzykowny (nie chcę używać określenia ... głupi).
I zapewne potrafisz zasypać forum wstrząsającymi przykładami ryzyka i głupoty w tym względzie....

>Skutki niedotrzymania wyznaniowego oświadczenia woli mogą stanowić podstawę do wniesienia pozwu o rozwód (z określeniem winy), a w niektórych przypadkach podstawę do powództwa o uznanie małżeństwa za nieważne, czyli ... nigdy nie zawartego.
Pomijając fakt na ile świadomy jest starog w którym kościele i po co dzwonią, wizja niewierzącej Ani i jej niewierzącego narzeczonego prących do cywilnego rozwodu na mocy nieważności ich ślubu wyznaniowego też taka dosyć jajeczna jest.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
starog (359 punktów)
>A starog jak zwykle popisuje się głupotą i pychą.
Astrotaurus, Ty jesteś jak ... jak zdrowie.
Życzliwość płynąca z Twoich wpisów jest imponująca i wręcz powalająca.
I gdyby nie to, że siedzę przed monitorem w wygodnym fotelu już bym padł na kolana i grubą czcionką ryczał:
"bądź miłościw mnie głupiemu do mądrości dążącemu".

>Na tym forum każdy forumowicz ma prawo zabrać głos w dowolnej kwestii i żaden starog nie ma prawa na żadnej podstawie (choćby to było picie) nikomu takiej możliwości reglamentować.
To prawda. Jednak "My"-(Ty i ja) nie wypowiadamy się na "TYM forum"... lecz w TYM konkretnym wątku, w którym konkretnie oznaczony forumowicz (Ania.maria) zwraca się z prośbą o poradę.
Ty swoje opinie już wygłosiłeś, z tym że więcej w nich werbalnej oceny opisanej sytuacji oraz "dyskutowania" z innymi forumowiczami niż konkretnej porady, nie licząc sugestii "idźcie do kościoła, zjedzcie wafelka, nic się nie stanie" ... sam tak robiłem.I tu się z Tobą zgadzam, że zjedzenie wafelka zaszkodzić nie może, z tym że najpierw USC, a dopiero potem religijne gusła, w tym jedzenie wafelka popijanego łzami szczęścia, wzruszenia ... rozbawienia?

>>A zatem po zakończeniu ceremonii "ślubu" kobieta nadal jest panną, a mężczyzna nadal kawalerem.
>Małżeństwo jest zawarte w chwili zgodnego wyrażenia woli w określonych warunkach i urzędowy akt po zachowaniu tych warunków tylko zaistniały już fakt zawarcia małżeństwa potwierdza.
O ile zostanie przyjęte przez kierownika USC w terminie do 5 dni i wpisane do akt USC. Jeżeli termin 5 dni zostanie przekroczony kierownik USC odmówi wpisania (zarejestrowania) tego faktu, a wtedy ... "dupa blada", po wszystkich wysiłkach i staraniach związek małżeński nie istnieje.
To samo nastąpi w sytuacji, gdy zaświadczenie wydane przez USC, ( o braku przeszkód) straci ważność. (jest ważne jedynie przez 3 miesiące)

>Głupawe spekulacje na temat jakichś wyjątkowych sytuacji zwłaszcza w tym wątku są bezcelowe.
Kolejna intelektualno-logiczna osobliwość w wydaniu astrotaurusa ...
Azalisz mogą być "mądrawe" spekulacje na temat jakichś wyjątkowych sytuacji ???
Zaproponuj.

>No chyba że ja się nie znam na ludziach i mamusia narzeczonego Ani zostanie porażona możliwością zarysowaną przez staroga ważności jedynie ślubu wyznaniowego, a państwowego nie....
??? Wow ... to jest coś takiego jak ślub państwowy?
Ja o niczym takim nie pisałem - ale jeżeli masz w tym temacie wiedzę to podziel się.
Dostałeś taki "ślub" od Stalina? Bieruta? ... Wandy Wasilewskiej?
Tylko nie gadaj, że od Popiełuszki, którego zabito za WIARĘ... czyli pewność bez dowodu.

>>Uważam, że ten sposób zawierania małżeństwa jest mocno ryzykowny (nie chcę używać określenia ... głupi).
>I zapewne potrafisz zasypać forum wstrząsającymi przykładami ryzyka i głupoty w tym względzie....
Nie mnie oceniać czy przykłady procesów sądowych są wstrząsające. Podałem jedynie adresy (linki) pod którymi opisano to, co rozstrzygane było przez Sąd Najwyższy.
Czyli to, co obywatelom RP sprawia problemy, a które Ty sobie lekceważysz.

>>Skutki niedotrzymania wyznaniowego oświadczenia woli mogą stanowić podstawę do wniesienia pozwu o rozwód (z określeniem winy), a w niektórych przypadkach podstawę do powództwa o uznanie małżeństwa za nieważne, czyli ... nigdy nie zawartego.
>Pomijając fakt na ile świadomy jest starog w którym kościele i po co dzwonią, wizja niewierzącej Ani i jej niewierzącego narzeczonego prących do cywilnego rozwodu na mocy nieważności ich ślubu wyznaniowego też taka dosyć jajeczna jest.

??? "prących do cywilnego rozwodu na mocy nieważności ich ślubu wyznaniowego" ???
Moja propozycja jest taka:
zanim zaczniesz odpowiadać napisz ile wypiłeś.
wtedy ja wypiję tyle samo ... i może jakoś się dogadamy.
21-10-2014 16:36 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
Och, nie wątpię, że staroga stać na jeszcze więcej, zatem muszę ogłosić wszem wobec: wygrałeś.
Mądremu dość, a głupiemu szkoda gadać.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
19-10-2014 02:30 
 Ocena 4 na 4
Celecrin (6386 punktów)
>Wasze komentarze dały mi domyślenia.. Muszę pogadać z moim facetem jeszcze raz.Jego rodzina jest bardzo trudnym przypadkiem, uważali mnie za świetną dziewczynę.. Do czasu.. Gdy matka zauważyła, że nie chodzą do kościoła zaczęły się kłótnie..
Słuchaj...Jeśli mieszkacie w tej samej miejscowości nie masz szans z tym człowiekiem na udany, długoletni związek. Nie znam Was, ale jestem tego pewien na 100%. Rodzina zrobi Ci/Wam piekło z życia. Sama to czujesz. Ślub ewentualnie dzieci i co cały czas świekra będzie Ci stwarzać problemy...?

Jeśli nie mieszkacie niedaleko nich jest szansa. Jednak Twój facet musi być po prostu facetem. Jeśli on sie boi swojej mamy, nie powinien zakładać rodziny, bo dobro swoich bliskich przedłoży na szczęście swojej mamy w zasadzie jej fantazji na temat jego rodziny.

Pamiętaj, że udany związek to związek długoletni. W tym czasie są różne zakręty. Macie TYLKO SIEBIE wtedy, nikt z zewnątrz Wam nie pomoże, no ale jeśli ktoś będzie buździł...Nie idź na kompromis, bo Ci kiedyś zabraknie sił...

Życzę powodzenia.

P.S.
Możesz powiedzieć jej kim jesteś, powiedzmy sobie szczerze, nie traktuj swojego faceta zbyt poważnie. To sprawa pomiędzy Tobą a nią
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Zamieszkajcie razem. Rodzicom przejdzie.

Z doświadczenia wiem, że jak rodzice nie zobaczą, że jest się samemu w stanie żyć i utrzymać, to będą chcieli dyktować warunki. Jak zobaczą, że nie są już potrzebni to dopiero wtedy przestaną być apodyktyczni i będą starać się pomóc w tym co mogą zamiast układać dzieciom życie po swojemu.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Brzostowski (7067 punktów)
Rozwiązanie jest banalnie proste, ponownie nie kapuję ateistów.

Dla ateisty przecież (a Wy jesteście niewierzący) to wszystko co się dzieje w kościele, to rodzaj maskarady, przedstawienia! No tak czy nie? No, tak!

I Ty, oraz Twój facet nie chcecie zrobić przedstawienia, aby potem móc razem szczęśliwie żyć? Czy Wy aby na pewno się kochacie? Czy Wam aby na pewno zależy na sobie?

I Wy nie jesteście w stanie znieść ślubu, dla własnego szczęścia? A jak zniesiecie potem np 2 miesiace w szpitalu, jak dzieciak Wam poważnie zachoruje? Albo jak jedno z Was zachoruje na raka i przez rok bedzie trzeba wozić żygającego męża na chemioterapię? Co wtedy zrobicie?

Qurwa... żesz, znam takich co dla miłości robili rzeczy wielkie, wbrew sobie, odważnie, a tutaj kilka dni zamieszania + przedstawienie i takie halo...

Wy się zastanówcie, czy Wy się naprawdę kochacie...skoro takie pierdoły wydają się Wam przeszkodami nie do przejścia.
19-10-2014 10:41 
 Ocena 11 na 11
Fizyk (17637 punktów)
> Dla ateisty przecież (a Wy jesteście niewierzący) to wszystko co się dzieje w kościele, to rodzaj maskarady, przedstawienia! No tak czy nie?

Tak, ale ateista nie będzie rzucał słów na wiatr. Rozważając kościelny ślub ateista zapozna się naprzód z treścią zobowiązań jakie ma składać i dobrze się zastanowi czy ma je zamiar wypełnić. A jak nie ma takiego zamiaru, to w maskaradzie nie weźmie udziału. Choćby tysiąc katolików przekonywało ateistę, że maskarada to codzienność.
20-10-2014 07:24 
 Ocena 6 na 6
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>> Dla ateisty przecież (a Wy jesteście niewierzący) to wszystko co się dzieje w kościele, to rodzaj maskarady, przedstawienia! No tak czy nie?
>Tak, ale ateista nie będzie rzucał słów na wiatr. Rozważając kościelny ślub ateista zapozna się naprzód z treścią zobowiązań jakie ma składać i dobrze się zastanowi czy ma je zamiar wypełnić.
Czyli ateista=uczciwy?
Nie korelował bym ateizmu z uczciwością gdyż ateizm nie w każdym przypadku wynika z przemysleń i niezgody na fałsz, wydaje mi się, że nie ma podstaw do tak jednoznacznej ich oceny.
20-10-2014 13:59 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
> Nie korelował bym ateizmu z uczciwością gdyż ateizm nie w każdym przypadku wynika z przemyśleń i niezgody na fałsz, wydaje mi się, że nie ma podstaw do tak jednoznacznej ich oceny.

Zapewne nie stuprocentowa ale korelacja jest, o czym świadczy mniejszy odsetek ateistów w więzieniach niż w całej populacji.
20-10-2014 16:18 
 Ocena 5 na 5
Hodża (11172 punktów)
>Nie korelował bym ateizmu z uczciwością gdyż ateizm nie w każdym przypadku wynika z przemysleń

Słuszna uwaga - słabością tego pojęcia jest to, że w potocznym rozumieniu włącza w swoje znaczenie też i te postawy, które wynikają z bezmyślności bądź, co gorsza, z odrzucenia ograniczeń etycznych religii, jako ograniczeń tylko, nie proponując nic w zamian. To jest skwapliwie wykorzystywane przez krytyków ateizmu - cóż może być bardziej kuszącego niż zrównanie światopoglądu myśliciela, który przekopał się przez kilometry dzieł i ma za sobą doświadczenie życiowe z np. buntem nastolatka, który chce zrobić na złość rodzicom. Albo, kiedy chce się dokuczyć bardziej, z plugawymi miazmatami intelektualnymi markiza de Sade.

Ateizm przemyślany i przeżywany nigdy, śmiem twierdzić, nie pojawia się w oderwaniu od refleksji etycznej i jako taki wymusza wręcz daleko dalej idące rozważania na temat relacji człowieka do Wszechświata niż tylko odrzucenie Boga. Nieuchronną konsekwencją jest moim zdaniem podejście pozytywne - sens ludzkiego życia dopiero wtedy może być pojęty, kiedy uzasadnione i osiągalne cele zostaną uświadomione i będą wytyczać kierunki dążeń indywidualnych i zbiorowych. Ateizm po prostu zmusza człowieka do tego, by - chcąc zachować poczucie sensu egzystencji - aktywnie działał na rzecz dobra. Dokładnie odwrotnie niż religia, która paraliżuje takie wysiłki a nawet myśl o tym, że jest to możliwe.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
21-10-2014 15:48 
 Ocena-1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>Tak, ale ateista nie będzie rzucał słów na wiatr. Rozważając kościelny ślub ateista zapozna się naprzód z treścią zobowiązań jakie ma składać i dobrze się zastanowi czy ma je zamiar wypełnić. A jak nie ma takiego zamiaru, to w maskaradzie nie weźmie udziału. Choćby tysiąc katolików przekonywało ateistę, że maskarada to codzienność.

Pleciesz fizyk, pleciesz...

Wystarczy, że przed ślubem On i Ona powiedzą sobie: robimy tę maskaradę bo nam ułatwi życie i koniec. Żadnych zobowiązań (ponad zwykły ślub cywilny) wobec siebie nie muszą składać, bo się umówią, że to żart.

Tak, tak, fizyk, każdy ateista to zacny człowiek ... pewnie z definicji. Daj spokój.
22-10-2014 03:55 
 Ocena 15 na 15
Fizyk (17637 punktów)
> Wystarczy, że przed ślubem On i Ona powiedzą sobie: robimy tę maskaradę bo nam ułatwi życie i koniec. Żadnych zobowiązań (ponad zwykły ślub cywilny) wobec siebie nie muszą składać, bo się umówią, że to żart.

Słuchaj Brzostowski, czy Ty oprócz strachu przed piekłem masz jakikolwiek kręgosłup moralny? Czy należałeś do PZPR bo to ułatwiało życie?
22-10-2014 15:49 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>> Wystarczy, że przed ślubem On i Ona powiedzą sobie: robimy tę maskaradę bo nam ułatwi życie i koniec. Żadnych zobowiązań (ponad zwykły ślub cywilny) wobec siebie nie muszą składać, bo się umówią, że to żart.
>Słuchaj Brzostowski, czy Ty oprócz strachu przed piekłem masz jakikolwiek kręgosłup moralny?
Ja mam. Nie wiem tylko co z moralnością ma wspólnego topienie marzanny.
Piekła się aż tak strasznie nie boję... w końcu wierzący... powinno się udać.., ale trochę lęk jest.
>Czy należałeś do PZPR bo to ułatwiało życie?
Nie zdążyłem, zanim uzyskałem pełnoletni wiek, firma padła ...
22-10-2014 18:23 
 Ocena 7 na 7
Fizyk (17637 punktów)
>>> Wystarczy, że przed ślubem On i Ona powiedzą sobie: robimy tę maskaradę bo nam ułatwi życie i koniec. Żadnych zobowiązań (ponad zwykły ślub cywilny) wobec siebie nie muszą składać, bo się umówią, że to żart.
>> Słuchaj Brzostowski, czy Ty oprócz strachu przed piekłem masz jakikolwiek kręgosłup moralny?
> Ja mam.

No to dlaczego insynuujesz, że ateiści nie mają?

> Nie wiem tylko co z moralnością ma wspólnego topienie marzanny.

Ślub kościelny to nie tylko bierny udział w przedstawieniu. Czy już zapomniałeś co mówiłeś przed ołtarzem?

>> Czy należałeś do PZPR bo to ułatwiało życie?
> Nie zdążyłem, zanim uzyskałem pełnoletni wiek, firma padła ...

Ale gdybyś zdążył, to nie miałbyś skrupułów z ułatwieniem sobie życia?
23-10-2014 01:08 
 Ocena-1 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
Słuchaj Fizyk, coś z Tobą złego się dzieje chyba, pamiętam rozmowy z Tobą i zawsze byłeś konkretny i logiczny do bólu, a tutaj takie rzeczy piszesz.

Niczego takiego (że ateiści nie mają kręgosłupa moralnego) nie pisałem i nic takiego nie insynuowałem. To Twój wymysł.

>> Nie wiem tylko co z moralnością ma wspólnego topienie marzanny.
>Ślub kościelny to nie tylko bierny udział w przedstawieniu. Czy już zapomniałeś co mówiłeś przed ołtarzem?
Dla ATEISTY to wyłącznie przedstawienie, jak zabawa, wróżenie z kart lub gra we flirt. A to co mówisz drugiej osobie, to jest już Wasza sprawa, co sobie ustalicie. Samo wypowiedzenie słów, akurat przed ołtarzem nie ma żadnego znaczenia i nie ma nic wspólnego z moralnością jeśli dwoje ludzi wiedzą co faktycznie sobie obiecują. Nikt nikogo nie oszukuje, nikt nikomu nie wziska kitu, nie ma zatem problemu z moralnością.
>>> Czy należałeś do PZPR bo to ułatwiało życie?
>> Nie zdążyłem, zanim uzyskałem pełnoletni wiek, firma padła ...
>Ale gdybyś zdążył, to nie miałbyś skrupułów z ułatwieniem sobie życia?
To zależy, gdyby za fakt wpisania się na listę, mógł przyspieszyć np uzyskanie mieszkania o 5 lat, to podpisałbym bez wahania. I byłoby to bardzo racjonalne z mojej strony.
23-10-2014 06:04 
 Ocena 10 na 10
Fizyk (17637 punktów)
>>>> Czy należałeś do PZPR bo to ułatwiało życie?
>>> Nie zdążyłem, zanim uzyskałem pełnoletni wiek, firma padła ...
>> Ale gdybyś zdążył, to nie miałbyś skrupułów z ułatwieniem sobie życia?
> To zależy, gdyby za fakt wpisania się na listę, mógł przyspieszyć np uzyskanie mieszkania o 5 lat, to podpisałbym bez wahania.

To wyjaśnia dlaczego nie rozumiesz o czym piszę.
23-10-2014 11:35 
 0 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>To wyjaśnia dlaczego nie rozumiesz o czym piszę.
No widzisz, a Ty nie rozumiesz mnie. Wg mnie podpisanie papierka nie znaczy nic w kontekście moralności, jeśli podpisujący ten papierek nie identyfikuje się z tym co podpisał/powiedział i nie ma to dla nikogo żadnych konsekwencji. W ten sposób nie łamie się żadnych zasad.

Gdy złapie Cię przystojniak z ISIS i powie: chwal Allaha, albo kula w łeb. To co zrobisz? Ty jesteś z zasadami, to pewnie dasz się zabić! Ja powiem: Allah coś tam, coś tam i już. Po sprawie.

Kto jest bardziej moralny Fizyk:

1) Ten kto ma 5 dzieci i mieszka w budzie, dzieci chorują, bo wilgoć, przez to się słabo uczą, itd... ale nie podpisze papierka do PZPR, bo "mnoralność" nie pozwala przez co skazuje dzieci na gorsze życie...

2) Czy ten kto ma 5 dzieci i mieszka w budzie, dzieci chorują, bo wilgoć, przez to się słabo uczą, itd..., podpisze gówno warty papierek, dostanie legimtymację i mieszkanie, przez co dzieci mają lepsze życie?

Kombinuj...

Myślisz, że moralnością można tak sobie gębę wycierać, jak chcesz robić? To bardzo złożony problem, a ludzie podejmują wybory w okolicznościach o których Ci się nie śniło...
24-10-2014 07:35 
 Ocena 9 na 9
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>To wyjaśnia dlaczego nie rozumiesz o czym piszę.
>No widzisz, a Ty nie rozumiesz mnie. Wg mnie podpisanie papierka nie znaczy nic w kontekście moralności, jeśli podpisujący ten papierek nie identyfikuje się z tym co podpisał/powiedział i nie ma to dla nikogo żadnych konsekwencji. W ten sposób nie łamie się żadnych zasad.
>Gdy złapie Cię przystojniak z ISIS i powie: chwal Allaha, albo kula w łeb. To co zrobisz? Ty jesteś z zasadami, to pewnie dasz się zabić! Ja powiem: Allah coś tam, coś tam i już. Po sprawie.
>Kto jest bardziej moralny Fizyk:
>1) Ten kto ma 5 dzieci i mieszka w budzie, dzieci chorują, bo wilgoć, przez to się słabo uczą, itd... ale nie podpisze papierka do PZPR, bo "mnoralność" nie pozwala przez co skazuje dzieci na gorsze życie...
>2) Czy ten kto ma 5 dzieci i mieszka w budzie, dzieci chorują, bo wilgoć, przez to się słabo uczą, itd..., podpisze gówno warty papierek, dostanie legimtymację i mieszkanie, przez co dzieci mają lepsze życie?
>Kombinuj...
>Myślisz, że moralnością można tak sobie gębę wycierać, jak chcesz robić? To bardzo złożony problem, a ludzie podejmują wybory w okolicznościach o których Ci się nie śniło...
>
Darwinizm społeczny. Brawo Brzostowski, właśnie udowodniłeś, że nie jesteś wierzącym w katolickie ideały dyrdymały ani racjonalistą a zwykłym konformistą i oportunistą.
Brzostowski (7067 punktów)
>Darwinizm społeczny. Brawo Brzostowski, właśnie udowodniłeś, że nie jesteś wierzącym w katolickie ideały dyrdymały ani racjonalistą a zwykłym konformistą i oportunistą.

Osobliwie pojmujesz pojęcie dowodu, racjonalizmu i ideałów katolickich.

Informuję Cię, że określona postawa, a nawet kilka postaw (opinii) na jakiś temat, nie oznaczają, że można człowieka na tej podstawie jednoznacznie zaszufladkować.

Nie musi też być sprzeczności pomiędzy byciem katolikiem lub racjonalistą a zachowaniami konformistycznymi lub oportunistycznymi.

A katolickie ideały? Czasami katolik musi wybierać pomiędzy tzw mniejszym złem lub większym dobrem, musi to zrobić sam, ważąc co jest lepsze dla niego, dla innych, powinien to robić patrząc na te ideały katolickie (miłość bliźniego + dekalog).

A racjonalista robi to samo (wybiera pomiędzy tzw mniejszym złem lub większym dobrem) kierując się swomi zasadami (często zblizonymi do ideałów katolika).

Przytoczyłeś dwie moje wypowiedzi, które wg mnie akurat pokazują właśnie rozsądek i katolickie ideały.

1. Uważam, że życie ludzkie ma dużą wartość i nie zamierzam poświęcać tego życia (swojego lub czyjegoś) z powodu zupełnie głupiej i irracjonalnej niechęci do wypowiedzenia słów Allah coś tam...
Ciekawe co Ty byś zrobił i reszta ateistów, w sytuacji opisanej przeze mnie? Nie powiedzilibyście Allah coś tam? Przecież dla Was to to samo, co "Brrrrr, fyrrrr dupa trupa".
Niewiele aby uratować własne życie. Zapewne Ty byś tego nie powiedział i zginął. To bardzo "racjonalne", "mądre" i "moralne".

2. W drugim moim przykładzie, jesli miałeś okazję doczytać, nie chodzi o własne wygodnictwo, ale o bliźnich, o dzieci, taki był główny motyw. Wybór mniejszego zła. Ty oczywisćie w tej sytuacji byś nie podpisał, przez to Twoje dzieci straciłyby szasnę na lepsze życie, a PZPR zapewne wcześniej by padła! To byłoby "moralne" i "rozsądne", także "racjonalne".

Pieprzysz Daddy, aż miło...
27-10-2014 05:06 
 Ocena 6 na 6
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)

>Przytoczyłeś dwie moje wypowiedzi, które wg mnie akurat pokazują właśnie rozsądek i katolickie ideały.
>1. Uważam, że życie ludzkie ma dużą wartość i nie zamierzam poświęcać tego życia (swojego lub czyjegoś) z powodu zupełnie głupiej i irracjonalnej niechęci do wypowiedzenia słów Allah coś tam...
>Ciekawe co Ty byś zrobił i reszta ateistów, w sytuacji opisanej przeze mnie? Nie powiedzilibyście Allah coś tam? Przecież dla Was to to samo, co "Brrrrr, fyrrrr dupa trupa".
>Niewiele aby uratować własne życie. Zapewne Ty byś tego nie powiedział i zginął. To bardzo "racjonalne", "mądre" i "moralne".
A gdzież zaufanie do boga? Gdzie Abraham, gdzie Hiob? Gdzie pierwsze przykazanie?!

>2. W drugim moim przykładzie, jesli miałeś okazję doczytać, nie chodzi o własne wygodnictwo, ale o bliźnich, o dzieci, taki był główny motyw. Wybór mniejszego zła. Ty oczywisćie w tej sytuacji byś nie podpisał, przez to Twoje dzieci straciłyby szasnę na lepsze życie, a PZPR zapewne wcześniej by padła! To byłoby "moralne" i "rozsądne", także "racjonalne".
Czyli ważniejsze są Ci osoby żywe, namacalnie istniejące, z krwi Twojej krwi, niż jakieś tam boże nakazy? Bedą jeszcze z Ciebie ludzie Brzostowski.

>Pieprzysz Daddy, aż miło...

Cieszę się, że sprawiam Ci tak intymną radość.
02-01-2015 13:02 
 Ocena 2 na 2
GrzeF (50 punktów)
>A katolickie ideały? Czasami katolik musi wybierać pomiędzy tzw mniejszym złem lub większym dobrem, musi to zrobić sam, ważąc co jest lepsze dla niego, dla innych, powinien to robić patrząc na te ideały katolickie (miłość bliźniego + dekalog).

Nie, nie musi niczego wybierać. Ma od tego specjalną książkę, a jak jej nie rozumie, to wystarczy jak zapyta pana, który twierdzi, że jest przedstawicielem jej autora.
25-10-2014 11:30 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
www.racjon(*)m.php/s,638569/z,0/d,1#w638822
Pan Fizyk: Tak, ale ateista nie będzie rzucał słów na wiatr. Rozważając kościelny ślub ateista zapozna się naprzód
z treścią zobowiązań jakie ma składać i dobrze się zastanowi czy ma je zamiar wypełnić. A jak nie ma takiego zamiaru,
to w maskaradzie nie weźmie udziału. Choćby tysiąc katolików przekonywało ateistę, że maskarada to codzienność.

www.racjon(*).php/z,0/d,48/s,600722#w604414

>Pleciesz fizyk, pleciesz...
>Wystarczy, że przed ślubem On i Ona powiedzą sobie: robimy tę maskaradę bo nam ułatwi życie i koniec. Żadnych zobowiązań (ponad zwykły ślub cywilny) wobec siebie nie muszą składać, bo się umówią, że to żart.
Właśnie! To zależy od tego jak się umówią. Dla mnie umowa z moją żoną była i jest bardzo ważną. Natomiast kościelne zezwolenie na prywatne uprawianie seksu było maskaradą uczynioną dla dobra ważnych dla mnie ludzi.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,515622#w515656

>Tak, tak, fizyk, każdy ateista to zacny człowiek ... pewnie z definicji. Daj spokój.
Wszystkie socjologiczne badania pokazują, iż światopogląd nie ma żadnego wpływu na moralność, choć na światopogląd ma wpływ poziom życia i wykształcenie.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,560764#w562295
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,560764#w562301
www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816

Wypowiedzi racjonalistycznych ateistów dla Pana Brzostowskiego (i przyjaciół jego) są - podobnie jak jego Bóg - niepojęte.
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,624150#w624828

@@@
.
25-10-2014 19:49 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Wystarczy, że przed ślubem On i Ona powiedzą sobie: robimy tę maskaradę bo nam ułatwi życie i koniec. Żadnych zobowiązań (ponad zwykły ślub cywilny) wobec siebie nie muszą składać, bo się umówią, że to żart.
>Właśnie! To zależy od tego jak się umówią. Dla mnie umowa z moją żoną była i jest bardzo ważną. Natomiast kościelne zezwolenie na prywatne uprawianie seksu było maskaradą uczynioną dla dobra ważnych dla mnie ludzi.
No nie może być? Bogusławski się ze mną zgadza?! Chory jakiś, czy co?
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,515622#w515656
>>Tak, tak, fizyk, każdy ateista to zacny człowiek ... pewnie z definicji. Daj spokój.
>Wszystkie socjologiczne badania pokazują, iż światopogląd nie ma żadnego wpływu na moralność, choć na światopogląd ma wpływ poziom życia i wykształcenie.
Znowu! Czym żem zasłużył?
>Wypowiedzi racjonalistycznych ateistów dla Pana Brzostowskiego (i przyjaciół jego) są - podobnie jak jego Bóg - niepojęte.
A już zaczynało być tak słodko...
25-10-2014 20:17 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A już zaczynało być tak słodko...
Do tego musiałby się Pan nauczyć czytania ze zrozumieniem i tak à propos jakie książki Pan ostatnio przeczytał?

@@@
.
25-10-2014 22:21 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>.
>>A już zaczynało być tak słodko...
>Do tego musiałby się Pan nauczyć czytania ze zrozumieniem i tak à propos jakie książki Pan ostatnio przeczytał?
Oczywiście, Bogusławski myśli że inni nie czytają, zwłaszcza Ci, którzy się z nim nie zgadzają.

Ekonofizyka Stanleya, Granice nauki Hellera, Teodycea Leibniza (czytam jeszcze, strasznie ciężkie), Kobiety w życiu Piłsudskiego Kienzlera i Wizerunek równoległy Budzyńskiego, to tak od wrzesnia.

Interesuje się też pytaniami granicznymi, także coś tam czytam sobie, od czasu do czasu.

A Pan co ostatnio czytał, poza moimi postami?
26-10-2014 17:50 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A już zaczynało być tak słodko...
Do tego musiałby się Pan nauczyć czytania ze zrozumieniem i tak à propos jakie książki Pan ostatnio przeczytał?
>Oczywiście, Bogusławski myśli że inni nie czytają, zwłaszcza Ci, którzy się z nim nie zgadzają.
Nie inni, tu myślałem konkretnie o Panu zauważając, iż Pan się cofa intelektualnie.

>Ekonofizyka Stanleya,
Ciekawa pozycja. Dużo Pan zrozumiał? Mam zupełnie niewielkie pojęcie na ten temat.

>Granice nauki Hellera,
Tej pozycji jeszcze nie mam, choć czytałem większość jego poprzednich publikacji i wątpię aby napisał coś nowego.

>Teodycea Leibniza (czytam jeszcze, strasznie ciężkie),
Tak, to trudna pozycja, tym bardziej trudna, że potrzebny jest odpowiedni warsztat aby podjąć dialog i dyskusję
z autorem.
www.google(*)CNEFVfthLG_2yqiFR7nOro6BWqOtcg
www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,635357#w638201

>Kobiety w życiu Piłsudskiego Kienzlera i Wizerunek równoległy Budzyńskiego, to tak od wrzesnia.
To sobie darujmy.

>Interesuje się też pytaniami granicznymi,
A to już ciekawe?
www.racjonalista.pl/kk.php/s,5701
www.zw.com.pl/artykul/220144.html
www.krytyk(*)tan-Granicznych/menu-id-1.html
Ja też i to od dawna czytuję teksty prof. Polaka. Czytałem je nawet wtedy, gdy się Węcławskim nazywał. Choć przyznaję,
iż mimo pewnego przygotowania filozoficznego i teologicznego trudno jest mi nadążyć z myślą jego. Pan rozumie dobrze jego przekaz?

>także coś tam czytam sobie, od czasu do czasu.
Tak, jak prawie każdy.

>A Pan co ostatnio czytał, poza moimi postami?
Na szczęście Pańskich postów ostatnio było niewiele. Czytam cały czas, już trochę ponad 60 lat.
www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,571706#w588628
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,511985#w513249
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,440153#w441005
Co ostatnio? A z jakiej dziedziny? Czytam ostatnio z

Religioznawstwa: Biała bogini, Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, Śmiercionośne słowa, zabójcze uroki. Spór o Boga.
Biologii: Drugi kod.
Kognitywistyki: Oko umysłu, Neurocybernetyka teoretyczna.
Nauk społecznych: Gospodarka w społeczeństwie, Nowy polski kapitalizm,
Historii: Cioran, Eliade, Ionesco: o zapominaniu faszyzmu.

Tyle, "grzechów" mam na biurku lub nocnym stoliku.

Z periodyków czytuję: Zdanie, Politykę, Przegląd, Świat Nauki, Wiedzę i Życie, Gazetę Wyborczą i jeszcze niedawno, gdy wychodziło czytałem Forum Klubowe. Oczywiście, to nie wszystkie moje lektury, gdyż mam zwyczaj zaglądania do książek kiedyś tam przeczytanych. Ponadto w moim wieku, to żyje się z procentów z kapitału zgromadzonego przez całe życie. Teraz to tylko gimnastyka usprawniająca umysł oraz konieczne uzupełnienia nowościami, a tych naprawdę nowych, to jest niewiele.

To bardzo dobrze, iż Pan czyta. Czytanie pozwala nam na dyskusje z najmądrzejszymi ludźmi, ale warto, a tak naprawdę to tylko czytanie ze zrozumieniem przynosi efekty. Mam - na podstawie naszych tu rozmów - poważne wątpliwości czy Panu to się udaje? Mnie Pan rozumie w niewielkim stopniu i to pomimo tego, iż staram się przekazywać swoje myśli jak najjaśniej.

@@@
.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Oczywiście, Bogusławski myśli że inni nie czytają, zwłaszcza Ci, którzy się z nim nie zgadzają.
>Nie inni, tu myślałem konkretnie o Panu zauważając, iż Pan się cofa intelektualnie.
>>Ekonofizyka Stanleya,
> Ciekawa pozycja. Dużo Pan zrozumiał?
Mam zupełnie niewielkie pojęcie na ten temat.
Nie ma sensu Panu tłumaczyć, skoro ma Pan niewielkie pojęcie na ten temat. Dodam tylko, iż czytałem, ponieważ zostałem zaproszony na seminarium dot. wykorzystania mechanizmów znanych z nauk przyrodniczych w naukach ekonomicznych.
>>Granice nauki Hellera,
> Tej pozycji jeszcze nie mam, choć czytałem większość jego poprzednich publikacji i wątpię aby napisał coś nowego.
Jak moi znajomi przeczytają, mogę Panu przesłać tę książkę.
>>Teodycea Leibniza (czytam jeszcze, strasznie ciężkie),
> Tak, to trudna pozycja, tym bardziej trudna, że potrzebny jest odpowiedni warsztat aby podjąć dialog i dyskusję
>z autorem.
Autor nie żyje, także trudno będzie z nim pogadać.

A poważnie, to ma Pan rację.
>>Kobiety w życiu Piłsudskiego Kienzlera i Wizerunek równoległy Budzyńskiego, to tak od wrzesnia.
>To sobie darujmy.
Oooo tam! Wie Pan jaki Józef był niegrzeczny?

A wizerunek równoległy, faktycznie - słabizna naciągana.
>>Interesuje się też pytaniami granicznymi,
> A to już ciekawe?
znam tę stronę internetową
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,5701
>www.zw.com.pl/artykul/220144.html
>www.krytyk(*)tan-Granicznych/menu-id-1.html
a to poczytam, poczytam...
>Ja też i to od dawna czytuję teksty prof. Polaka. Czytałem je nawet wtedy, gdy się Węcławskim nazywał. Choć przyznaję, iż mimo pewnego przygotowania filozoficznego i teologicznego trudno jest mi nadążyć z myślą jego. Pan rozumie dobrze jego przekaz?
Czytam materiały ze strony www.graniczne.amu.edu.pl i inne powiązane. Nie wiem czy rozumiem akurat przekaz tego człowieka, staram się.
>>także coś tam czytam sobie, od czasu do czasu.
>Tak, jak prawie każdy.
>>A Pan co ostatnio czytał, poza moimi postami?
>Na szczęście Pańskich postów ostatnio było niewiele. Czytam cały czas, już trochę ponad 60 lat.
>www.racjon(*).php/z,0/d,16/s,571706#w588628
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,511985#w513249
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,440153#w441005
>Co ostatnio? A z jakiej dziedziny? Czytam ostatnio z
>Religioznawstwa: Biała bogini, Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, Śmiercionośne słowa, zabójcze uroki. Spór o Boga.
>Biologii: Drugi kod.
>Kognitywistyki: Oko umysłu, Neurocybernetyka teoretyczna.
>Nauk społecznych: Gospodarka w społeczeństwie, Nowy polski kapitalizm,
>Historii: Cioran, Eliade, Ionesco: o zapominaniu faszyzmu.
>Tyle, "grzechów" mam na biurku lub nocnym stoliku.
>Z periodyków czytuję: Zdanie, Politykę, Przegląd, Świat Nauki, Wiedzę i Życie, Gazetę Wyborczą i jeszcze niedawno, gdy wychodziło czytałem Forum Klubowe. Oczywiście, to nie wszystkie moje lektury, gdyż mam zwyczaj zaglądania do książek kiedyś tam przeczytanych. Ponadto w moim wieku, to żyje się z procentów z kapitału zgromadzonego przez całe życie. Teraz to tylko gimnastyka usprawniająca umysł oraz konieczne uzupełnienia nowościami, a tych naprawdę nowych, to jest niewiele.

A tak już było miło...

>To bardzo dobrze, iż Pan czyta. Czytanie pozwala nam na dyskusje z najmądrzejszymi ludźmi, ale warto, a tak naprawdę to tylko czytanie ze zrozumieniem przynosi efekty. Mam - na podstawie naszych tu rozmów - poważne wątpliwości czy Panu to się udaje? Mnie Pan rozumie w niewielkim stopniu i to pomimo tego, iż staram się przekazywać swoje myśli jak najjaśniej.

Rozumiem bardzo dużo z tego, co Pan pisze odpowiadając na moje posty. Niestety, w mojej ocenie, pański styl pisania, silny antyklerykalny światopogląd i stereotypizacja interlokutorów nie pozwala na spokojną i uczciwą dyskusję. Dodatkowo denerwuje się Pan często, gdy ja lub inni tutaj, z łatwością wykazują antyklerykalne kłamstwa lub manipulacje. Co wkurza Pana tak, iż z inteligentnego i oczytanego faceta robi się z Pana inteligentny, oczytany i małokulturalny troll. A to wszsytko, jak Pan się domyśla, nie sprzyja ogólnie pojętemu klimatowi do dyskusji i wzajemnego zrozumienia.
29-10-2014 11:28 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Wielce Szanowny Pan Brzostowski, napisał Pan:
>Rozumiem bardzo dużo z tego, co Pan pisze odpowiadając na moje posty.
A więc zobaczmy jak się sprawy mają?

>Oczywiście, Bogusławski myśli że inni nie czytają, zwłaszcza Ci, którzy się z nim nie zgadzają.
>>>>Nie inni, tu myślałem konkretnie o Panu zauważając, iż Pan się cofa intelektualnie.
>Ekonofizyka Stanleya,
Ciekawa pozycja. Dużo Pan zrozumiał?
Mam zupełnie niewielkie pojęcie na ten temat.
>Nie ma sensu Panu tłumaczyć, skoro ma Pan niewielkie pojęcie na ten temat.
Moim zdaniem jest sens, gdyż nie tylko ja czytam Pańskie wypowiedzi, a tu przyjęte jest przybliżanie ciekawych zagadnień naukowych. Dlatego m.in. zalinkowałem recenzję. Tylko tyle, że aby coś komunikatywnie przekazać, to najpierw samemu należy dobrze zrozumieć.

>Dodam tylko, iż czytałem, ponieważ zostałem zaproszony na seminarium dot. wykorzystania mechanizmów znanych z nauk przyrodniczych w naukach ekonomicznych.
A dokładkę nie chcąc przybliżyć czytelnikom problematyki, chwali się Pan, że został zaproszony. Został Pan zaproszony,
a w jakim charakterze?

>Granice nauki Hellera,
Tej pozycji jeszcze nie mam, choć czytałem większość jego poprzednich publikacji i wątpię aby napisał coś nowego.
>Jak moi znajomi przeczytają, mogę Panu przesłać tę książkę.
Serdecznie dziękuję, ale wystarczy aby Pan napisał co nowego tą książką ks. Heller do swojego dotychczasowego dorobku wnosi. (Znowu Pan nie zrozumiał tego co napisałem)

>Teodycea Leibniza (czytam jeszcze, strasznie ciężkie),
Tak, to trudna pozycja, tym bardziej trudna, że potrzebny jest odpowiedni warsztat aby podjąć dialog
i dyskusję z autorem.
>Autor nie żyje, także trudno będzie z nim pogadać.
Dobrze, że Pan to pisze. Nigdy bym na to nie wpadł. Tak, trudno zrozumieć, iż Czytanie pozwala nam na dyskusje
z najmądrzejszymi ludźmi.


>A poważnie, to ma Pan rację.
Tu jestem mocno przekonanym, że właśnie tak jest.

>Kobiety w życiu Piłsudskiego Kienzlera i Wizerunek równoległy Budzyńskiego, to tak od wrzesnia.
>>>>To sobie darujmy.
>Oooo tam! Wie Pan jaki Józef był niegrzeczny?
Wiem i to od bardzo dawna.

>Rozumiem bardzo dużo z tego, co Pan pisze odpowiadając na moje posty.
Widocznie bardzo tępy jestem, gdyż mam co do tego ogromne wątpliwości, a dobrym tego dowodem może być nawet tylko to co Pan tu poniżej napisał.

>Niestety, w mojej ocenie, pański styl pisania, silny antyklerykalny światopogląd i stereotypizacja interlokutorów nie pozwala na spokojną i uczciwą dyskusję.
W Pańskiej ocenie wszystko być może, gdyż z wiarą nie ma dyskusji. Natomiast ja bez trudności przedstawię Pańskie wypowiedzi na dowód nie tylko na Pańską silny klerykalizm, ale także na próby klerykalizacji. Jeżeli zaś chodzi o ustawianie sobie przeciwnika i stereotypizację interlokutorów, to trochę ustępuje Pan panu Elaspowi, ale drugie miejsce bez kłopotu Panu przyznaję. Ponadto nie znajdzie Pan moich wypowiedzi na fideistycznych portalach. Jestem zdecydowanym antyklerykałem, ale swój antyklerykalizm opieram na wiedzy, której ani Panu, ani tu nikomu innemu nie udało się podważyć. Nigdy nikogo nie ateizowałem, tu to jednak ja zgodnie ze swoimi poglądami jestem u siebie, a to Pan próbuje nas ewangelizować, czy nawracać na własną religię. Każdy bez trudu przykłady tego znajdzie z Pańskich postach.

>Dodatkowo denerwuje się Pan często, gdy ja lub inni tutaj, z łatwością wykazują antyklerykalne kłamstwa lub manipulacje.
Nie denerwuje mnie tylko głupota, gdyż ewidentne kłamstwa i manipulacje jakie Pan i inni fideiści próbujecie tu czynić, to wszyscy racjonaliści dostrzegają. Jak na razie, to tu nikt mi nie wykazał kłamstwa i manipulacji, co Panu ponoć przychodzi z łatwością. Bardzo proszę zalinkować, gdzie Pan lub ktoś inny wykazał mi świadome kłamstwo. Błędy zdarzają się wszystkim, ale wtedy nie tkwiłem tak jak Pan w uporze tylko przepraszałem.

>Co wkurza Pana tak, iż z inteligentnego i oczytanego faceta robi się z Pana inteligentny, oczytany i małokulturalny troll.
Niewiele, czasem upierdliwość fideistycznych trolli, którym ewidentnie od lat wykazuję braki w elementarnej wiedzy w problematyce, na której temat się autorytatywnie wypowiadają. Ich epitety potwierdzają tylko sensowność mojej pracy tutaj. Natomiast od zawsze pogardzam ludźmi mentalnie i intelektualnie małymi wyładowującymi agresywnie swoje kompleksy oraz frustracje na ludziach reprezentujących coś od nich lepszego w jakiejkolwiek dziedzinie

>A to wszsytko, jak Pan się domyśla, nie sprzyja ogólnie pojętemu klimatowi do dyskusji i wzajemnego zrozumienia.
Klimatowi do dyskusji i wzajemnego zrozumienia - pięknie powiedziane a na jakich zasadach taka dyskusja miałaby się odbywać. Na tych, którzy - jak zdecydowanie pan Elasp oraz ździebko słabiej, jego ideowi przyjaciele, a wśród nich i Pan - próbują tu nam narzucić?
www.racjon(*).php/s,609206/z,0/d,11#w609871
www.racjon(*).php/s,609206/z,0/d,11#w609929
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,639163#w639898

@@@
.
29-10-2014 12:29 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
> Klimatowi do dyskusji i wzajemnego zrozumienia - pięknie powiedziane a na jakich zasadach taka dyskusja miałaby się odbywać.

Wystarczy chęć zrozumienia drugiego człowieka, powstrzymanie się od agresji słownej, odpisywanie na posty lub ich części tam, gdzie zależy na tym rozmówcy, nieomijanie niewygodnych wątków i nastawienie na wyjaśnienie danej kwestii, uczciwość intelektualna (mierzenie siebie i innych, w tym przeciwników ideologicznych) jedną miarą.

Jest Pan zdolny do takiej dyskusji?
29-10-2014 13:12 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

Klimatowi do dyskusji i wzajemnego zrozumienia - pięknie powiedziane a na jakich zasadach taka dyskusja miałaby się odbywać.
>Wystarczy chęć zrozumienia drugiego człowieka, powstrzymanie się od agresji słownej, odpisywanie na posty lub ich części tam, gdzie zależy na tym rozmówcy, nieomijanie niewygodnych wątków i nastawienie na wyjaśnienie danej kwestii, uczciwość intelektualna (mierzenie siebie i innych, w tym przeciwników ideologicznych) jedną miarą.
Jest zasadnicza różnica pomiędzy nami, gdyż ja uważam, że wszystkie wymagania wobec innych należy zaczynać od samego siebie. Nawet przy największej życzliwości nie zauważam tych, wyżej przez Pana wypisanych, cech w Pańskich wypowiedziach oraz sposobie prowadzonej tu dyskusji.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,639085#w639899
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,627161#w629331

>Jest Pan zdolny do takiej dyskusji?
Nie jesteśmy tu nowi.
Pan Brzostowski rozpoczął tu dyskusję 21 września 2007 roku i zabrał 2505 razy w niej głos. Został oceniony 3125 razy, w tym 744 negatywnie.

Bogusławski rozpoczął dyskusję 3 października 2006 roku, zabrał głos w dyskusji 9499 razy. Został oceniony 29356 razy,
w tym 325 negatywnie.

Nasze forum skierowane jest do samodzielnie myślącej inteligencji, a tacy czytelnicy samodzielnie wyrabiają sobie zdanie na każdy temat. www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,616621#w618742

@@@
.
Brzostowski (7067 punktów)
>Jest zasadnicza różnica pomiędzy nami, gdyż ja uważam, że wszystkie wymagania wobec innych należy zaczynać od samego siebie. Nawet przy największej życzliwości nie zauważam tych, wyżej przez Pana wypisanych, cech w Pańskich wypowiedziach oraz sposobie prowadzonej tu dyskusji.
>Nie jesteśmy tu nowi.
> Pan Brzostowski rozpoczął tu dyskusję 21 września 2007 roku i zabrał 2505 razy w niej głos. Został oceniony 3125 razy, w tym 744 negatywnie.
>Bogusławski rozpoczął dyskusję 3 października 2006 roku, zabrał głos w dyskusji 9499 razy. Został oceniony 29356 razy,
> w tym 325 negatywnie.
>Nasze forum skierowane jest do samodzielnie myślącej inteligencji, a tacy czytelnicy samodzielnie wyrabiają sobie zdanie na każdy temat. www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,616621#w618742

Wygrywa Pan! Brawo!

Odpowiedzi jednak, jak to zwykle, w kłopotliwych dla Pana sytacjach udziela Pan wymijającej...

Wątpię, czy jest Pan zdolny do dyskusji, której podstawowe zasady nakreśliłem. Zobaczymy przy kolejnych pańskich postach, zobaczymy...
29-10-2014 15:16 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Wygrywa Pan! Brawo!
Ależ ja tu żadnej gry, a tym bardziej żadnych gierek nie prowadzę.

>Odpowiedzi jednak, jak to zwykle, w kłopotliwych dla Pana sytacjach udziela Pan wymijającej...
Gdybym udzielał wypowiedzi wymijających, to nie byłbym tak znienawidzony przez tych którym udzielam wypowiedzi "przyszpilających" intelektualną pustkę kryjącą się w ich wypowiedziach.

>Wątpię, czy jest Pan zdolny do dyskusji, której podstawowe zasady nakreśliłem.
Nie jestem zdolnym do żadnych dyskusji z czyjąś wiarą. Mogę jedynie wykazywać bezsens takich przekonań. Wszystkie swoje wypowiedzi kieruję do osób potrafiących je zrozumieć, a na moje szczęście ciągle jeszcze tu takich większość. www.racjon(*).php/z,0/d,12/s,602634#w607068

>Zobaczymy przy kolejnych pańskich postach, zobaczymy...
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,640018#w640250

@@@
.
03-12-2014 01:41 
 Ocena 2 na 2
Sugar Man (131 punktów)
Od siebie powiem, że nie ma jednej dobrej i właściwej odpowiedzi w takich sprawach. Wydaje mni się, że trzeba taką decyzje podjąć biorąc pod uwagę, by nie odbiła się ona na naszej psychice i stabilności. Dla jednych ważniejszy będzie spokój z teściami dla innych uczciwości intelektualna wobec siebie. Jedno też nie wyklucza drugiego, podkreślam po prostu, że to kwestia bardziej psychologii niż logiki.

Natomiast niepokoi mnie aspekt filozoficzny tej sprawy. Jesteśmy racjonalistami - powiedzmy - to czy można w sposób spójny i rzetelny wobec naszej sfery akcjologicznej powiedzieć, że istnieje coś takiego jak "utrzymanie jakiejś formy ignorancji dla jakiegoś dobra"?

Ja znam dwie sprzeczne odpowiedzi, jedna pochodzi z zasad polityki, a druga z kwestii ideowych.

Przypomina mi to sytuacje w której pod presją społeczności religijnej było się zmuszanym podpisać dokument, że miało się pakt z diabłem by ocalić życie. Oczywiście, prócz tego, że traciło się godność i dobre imię to był to dość fasadowy akt. Mimo to były osoby, które nie chciały podpisać takiego dokumentu.
25-10-2014 11:39 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Tak, tak, fizyk, każdy ateista to zacny człowiek ... pewnie z definicji. Daj spokój.
Nie każdy, ale taki, który swój ateizm przemyślał: www.racjon(*)m.php/s,638569/z,0/d,2#w639102

@@@
.
25-10-2014 20:06 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>.
>>Tak, tak, fizyk, każdy ateista to zacny człowiek ... pewnie z definicji. Daj spokój.
>Nie każdy, ale taki, który swój ateizm przemyślał: www.racjon(*)m.php/s,638569/z,0/d,2#w639102

Ha, ha, ha...

Oto powstał dogmat Bogusławskiego:

Ten, kto przemyślał swój ateizm, jest zacnym człowiekiem.

Cytat ze źródła, które podał Bogusławski:

"Ateizm przemyślany i przeżywany nigdy, śmiem twierdzić, nie pojawia się w oderwaniu od refleksji etycznej i jako taki wymusza wręcz daleko dalej idące rozważania na temat relacji człowieka do Wszechświata niż tylko odrzucenie Boga. Nieuchronną konsekwencją jest moim zdaniem podejście pozytywne - sens ludzkiego życia dopiero wtedy może być pojęty, kiedy uzasadnione i osiągalne cele zostaną uświadomione i będą wytyczać kierunki dążeń indywidualnych i zbiorowych. Ateizm po prostu zmusza człowieka do tego, by - chcąc zachować poczucie sensu egzystencji - aktywnie działał na rzecz dobra. Dokładnie odwrotnie niż religia, która paraliżuje takie wysiłki a nawet myśl o tym, że jest to możliwe."

Z tego wynika, że wśród ateistów powinno być wielu zacnych ludzi, działających na rzecz dobra.

Trudno o lepsze miejsce do czynienia dobra, jak pomoc ludziom w trudnych warunkach. Znacie jakieś organizacje charytatywne prowadzone przez ateistów? Jeden chociaż dom starców, hospicjum, dom dziecka? Przecież gdyby byli tacy zacni, toż to by było tego pełno, co nie?

Tacy to zacni Ci nasi Polscy ateiści!

Tak to Bogusławski kombinuje, aby znaleźć coś, co nada ateistom (jemu szczególnie) jakiś nieco wyższy sens niż tylko negację teizmu. Próbuj Pan, próbuj. Już sam ześ Pan się w tym zagubił, sam Pan sobie przeczysz.

Raz piszesz Pan, że:

"Wszystkie socjologiczne badania pokazują, iż światopogląd nie ma żadnego wpływu na moralność, choć na światopogląd ma wpływ poziom życia i wykształcenie."

chwilę później:

>Tak, tak, fizyk, każdy ateista to zacny człowiek ... pewnie z definicji. Daj spokój.
"Nie każdy, ale taki, który swój ateizm przemyślał..."

Teraz pewnie będziesz się Pan skręcał, jak z tego wybrnąć... i zachować twarz. Próbuj Pan, pośmiejemy się.
26-10-2014 00:05 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
> Ha, ha, ha...
>Oto powstał dogmat Bogusławskiego:
>Ten, kto przemyślał swój ateizm, jest zacnym człowiekiem.
Dogmat Bogusławskiego jest inny: Jest logika i "logika katolika", którą uprawia np. Pan Brzostowski.

>Cytat ze źródła, które podał Bogusławski:
Nie to żaden "cytat ze źródła" tylko mądry głos w tej dyskusji pana Hodży

>Z tego wynika, że wśród ateistów powinno być wielu zacnych ludzi, działających na rzecz dobra.
Ma Pan wątpliwości, czy dowody, że tak nie jest?

>Trudno o lepsze miejsce do czynienia dobra, jak pomoc ludziom w trudnych warunkach. Znacie jakieś organizacje charytatywne prowadzone przez ateistów? Jeden chociaż dom starców, hospicjum, dom dziecka? Przecież gdyby byli tacy zacni, toż to by było tego pełno, co nie?
Ateistów jest kilka procent społeczeństwa i nie wyciągają pomagając innym swojego ateizmu na sztandary.
Do ateizmu przyznaje się około 5% (z tym, że jest to różnorodne odrzucanie świata nadprzyrodzonego. Ateiści, którym idea nadprzyrodzoności jest do niczego niepotrzebną i którzy wiedzą dlaczego nie wierzą, to jest rząd promili. Tyle wielkie liczby, w wielkim zaokrągleniu. Racjonalistyczni ateiści, to intelektualna elita, ale to tylko garstka społeczeństwa, mocno zróżnicowana i posiadająca tylko osobiste środki materialne. Pan chciałby ich zestawiać i ilościowym i finansowym mocarstwem - z Kościołem Katolickim?

> Znacie jakieś organizacje charytatywne prowadzone przez ateistów?
Wystarczy tu doświadczenie Jurka Owsiaka. Nie wiem czy ateisty (i mało mnie to interesuje), ale nie odwołującego się do Kościoła robiący mu konkurencję, przez co uczyniono z niego Kościelnego wroga.
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,325988#w328773
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,474192#w476050
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,474192#w476109

>Tacy to zacni Ci nasi Polscy ateiści!
Typowe katolickie obrzucanie swoich wydumanych wrogów jadem. Jakieś dowody przeciwko polskim ateistom, to Pan ma?

>Tak to Bogusławski kombinuje, aby znaleźć coś, co nada ateistom (jemu szczególnie) jakiś nieco wyższy sens niż tylko negację teizmu. Próbuj Pan, próbuj. Już sam ześ Pan się w tym zagubił, sam Pan sobie przeczysz.
>Raz piszesz Pan, że:
"Wszystkie socjologiczne badania pokazują, iż światopogląd nie ma żadnego wpływu na moralność, choć na światopogląd ma wpływ poziom życia i wykształcenie."
A przecież religie twierdzą, że one kształtują naszą moralność

>chwilę później:
Pan Brzostowski: Tak, tak, fizyk, każdy ateista to zacny człowiek ... pewnie z definicji. Daj spokój.
"Nie każdy, ale taki, który swój ateizm przemyślał..."
Nie znamy biografii tysięcy ateistów. Co Pan może powiedzieć o ateistach z naszego forum? Możemy tak jak i instytucje religijne odwoływać się tylko do tych powszechnie znanych. Każde przekonanie ma swoich "świętych". Ateizm też.
Myślę, że warto zestawić życiorysy moralne znanych ateistów z katolickimi świętymi. Humanizm jest bardziej atrakcyjny,
ale tylko dla inteligencji i jego wymagania moralne są na znacznie wyższym stopniu, niż bajeczne straszenie piekłem.

Szanowny Panie, mam wysokie wobec siebie wymagania i moje sumienie mi w zupełności wystarcza, niech Pan pozna biogramy Russella, Dawida, Kotarbińskiego, Witwickiego i wielu innych myślicieli, którzy odrzucili religię. Jak dla mnie ich wzory tu wystarczą.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,366650#w366655

>Teraz pewnie będziesz się Pan skręcał, jak z tego wybrnąć... i zachować twarz.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,633408#w634175

>Próbuj Pan, pośmiejemy się.
No cóż dla Szanownego Pana może być to śmiesznym, dla mnie żadna głupota śmieszną nie jest.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,613984#w614181
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,581593#w581794
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,639163#w639707
Wypowiedzi Bogusławskiego dla Pana Brzostowskiego (i przyjaciół jego) są - tak samo jak jego Bóg - niepojęte.
www.racjon(*).php/z,0/d,11/s,624150#w624828

@@@
.
26-10-2014 09:50 
 Ocena 7 na 7
Hodża (11172 punktów)
>Z tego wynika, że wśród ateistów powinno być wielu zacnych ludzi, działających na rzecz dobra.
>Trudno o lepsze miejsce do czynienia dobra, jak pomoc ludziom w trudnych warunkach. Znacie jakieś organizacje charytatywne prowadzone przez ateistów? Jeden chociaż dom starców, hospicjum, dom dziecka? Przecież gdyby byli tacy zacni, toż to by było tego pełno, co nie?

Ponieważ poczułem się w tej dyskusji wywołany do tablicy, spróbuję odeprzeć krytykę.

W tym konkretnym przypadku sprawa jest prosta: biorąc pod uwagę uwarunkowania kulturowe, jakakolwiek organizacja charytatywna prowadzona w Polsce przez organizację nie ukrywającą swojej światopoglądowej inspiracji ateizmem, zważywszy na to, że działanie takowej oparte musi być o donacje a przez to dla ich działania jest niezbędne szerokie zaplecze darczyńców, z góry skazana jest na niepowodzenie.

Ponadto ateiści bardzo rzadko czynią swój światopogląd czymś wartym wynoszenia na piedestał inspiracji światopoglądowej; to, o czym ja pisałem, a co rzeczywiście charakteryzuje ateizm nie będący wulgarnym odrzuceniem norm etycznych, to humanizm. Ich inspiracją jest więc współczucie. Wielu jest ludzi niewierzących, którzy - podobnie zresztą, jak wielu wierzących i starających się bez rozgłosu wcielać w życie nakazy swoich religii - na swoich odpowiedzialnych stanowiskach pracy, jako lekarze, nauczyciele, naukowcy, społecznicy, powoli przyczyniają się do poprawiania świata.

Wreszcie - poszukiwanie nowych metod zmniejszania ludzkiego cierpienia, nowe metody leczenia chorób, urazów, kalectwa, wykorzystywanie nauki do tego, aby nasz los uczynić na tym padole bardziej znośnym - to wszystko są w rzeczy samej działania ateistyczne, gdyż towarzyszy im świadomość, że, choćbyś człowieku zapluł się w modlitwach i błaganiach, to nigdy u żadnego Boga nie wyprosisz tego, żeby ludzie ciężko chorzy, pozbawieni kończyn czy jakkolwiek inaczej pokaleczeni przez życie odzyskali swoje prawo do szczęścia. Tu po prostu nie ma miejsca dla Boga, który nie ma najwyraźniej mocy, aby móc interweniować tak, jak może to uczynić człowiek, odrzucając złudne nadzieje.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
26-10-2014 13:10 
 Ocena 9 na 9
Fizyk (17637 punktów)
> Znacie jakieś organizacje charytatywne prowadzone przez ateistów?

Kilkadziesiąt: freethoughtpedia.com/wiki/Secular_charities
19-10-2014 12:38 
 Ocena 2 na 2
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
>Rozwiązanie jest banalnie proste, ponownie nie kapuję ateistów.
>Dla ateisty przecież (a Wy jesteście niewierzący) to wszystko co się dzieje w kościele, to rodzaj maskarady, przedstawienia! No tak czy nie? No, tak!

hej,
Absolutnie tak , to nie jest problem
Problemem jest to , że bardzo duża część wierzących wierzy tylko na niby
Gdyby byli uczciwi to wyznawcy byliby liczebnie zbliżeni do populacji ateistów
To co ludzi trzyma w kościele to przyzwyczajenie oraz często brak refleksji a nie wiara !

siedmiu makusiów


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
21-10-2014 16:35 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Absolutnie tak , to nie jest problem
>Problemem jest to , że bardzo duża część wierzących wierzy tylko na niby
>Gdyby byli uczciwi to wyznawcy byliby liczebnie zbliżeni do populacji ateistów
>To co ludzi trzyma w kościele to przyzwyczajenie oraz często brak refleksji a nie wiara !

I tu właśnie makuś popełniasz fundamentalny błąd (nie pierwszy już z resztą raz na tym forum) w ocenie, tym razem wiary. Otóż ludzie, mogą nawet nie chodzić do kościoła, nie przyjmować sakramentów, a ci co chodzą mogą chodzić z przyzwyczajenia i bez refleksji, jak piszesz, mimo to wszyscy oni (lub zdecydowana większość) wierzą w boga.

Tu możesz poczytać:

www.gazeta(*)klaruje_sie_jako_katolicy.html

A wynika to z tego, że wiara jest czymś fundamentalnym dla wierzących, o wiele bardziej ważniejszym niż większość pozostałych rzeczy związanych z religią.
21-10-2014 17:19 
 Ocena 3 na 3
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Niestety sytuacja wygląda inaczej niż byś sobie tego życzył i inaczej niż to przedstawiasz
1) Wiara w boga jest w większości hasłowa,deklaratywna zaledwie , bez podstawowych wiadomości w co się wierzy i dlaczego ... co jest żywotną treścią i dlaczego akurat to ...
2) Wiara wywodząca się z przedszkola i opowiadań babci nie pogłębiona żadną refleksją , przemyśleniami ...
3)Wiara to przede wszystkim konformistyczne , bezmyślne uczestnictwo .
4)Wiara to przyzwyczajenie do zwyczajów , tradycji , obrzędów , ceremonii - lecz pozbawionych istotnej treści - wyłącznie opakowanie
5)Wiara to przymus społeczny , szczególnie w małych miejscowościach - gdzie wszyscy się znają
6) Wiara to przymus rodzinny , obowiązek , szantaż , zastraszanie
7) Wiara to wpojony strach przed potępieniem i pragnienie bezpieczeństwa w niebie . Indoktrynacja - nic innego . Pranie mózgu i manipulacja .
8)Wiara polega na wierze w coś co się nami zaopiekuje , wymierzy naszym wrogom sprawiedliwość zapewni mi wieczność i umożliwi mi spotkanie z umarłymi członkami rodziny czy przyjaciółmi - taka wiara nie jest czymś wartożciowym - zestaw życzeń , nic innego . Właściwie to Bóg jest w takiej wierze nieważny i jakby nieobecny - on jest tylko gwarantem , że spełnią się moje życzenia .
9)Wiara w coś nieokreślonego , nieopisywalnego , niezrozumiałego to po prostu TABU I DOGMAT ... bardzo niebezpieczne skłonności .
makuś


szczególne pozdrowienia dla wegetarian
21-10-2014 18:03 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>hej,
>Niestety sytuacja wygląda inaczej niż byś sobie tego życzył i inaczej niż to przedstawiasz...
Wiara w boga makuś, którą to wiarę deklarue 95% Polaków (a do kościoła chodzi chba tylko połowa), polega na przyjęciu bez dowodów (przekonanie) że istnieje jakiś byt absolutny - bóg, który jest źródłem dobra, wiedzy, itd...

I na tym koniec.
21-10-2014 19:11 
 Ocena 3 na 3
makuś (5578 punktów)
(zablokowany)
hej,
Powiem ci tak ...
95% pięciolatków wierzy w św. Mikołaja lub wróżke zębuszke , krasnale , aniołki , chochliki , jednorożce , zaczarowane
królewny , potwora z loch ness , yeti , ufo i co zechcesz - to jest "wiara" ? To jest parodia i oszustwo ! Ty o takim poziomie mówisz . Wyłącznie slogany i hasła - żadnej treści . To jest wiara o której rozmawiamy .
Ta inna wiara to są filozoficzne , naukowe , teologiczne spekulacje , łamańce , serpentyny - prostowanie drutu za pomocą śrutu , dopasowywanie niepasujących elementów
I tak to wygląda - tego nie zakłamiesz kolego Brzostowski !
makuś

szczególne pozdrowienia dla wegetarian
Brzostowski (7067 punktów)
Pomrzem..., i zobaczem...

albo nie.
25-10-2014 22:02 
 Ocena 3 na 3
GrzeTor (1279 punktów)

>Wiara w boga makuś, którą to wiarę deklarue 95% Polaków (a do kościoła chodzi chba tylko połowa), polega na przyjęciu bez dowodów (przekonanie) że istnieje jakiś byt absolutny - bóg, który jest źródłem dobra, wiedzy, itd...

Problem zaczyna się od samego przyjęcia bez dowodów, jako metody. Jeżeli uznamy przyjmowanie bez dowodów za akceptowalną metodę, wówczas musimy zaakceptować praktycznie WSZYSTKO. Nie ma bowiem żadnych limitów na to co ktoś może powiedzieć, a ktoś inny zaakceptować bez dowodów. To mogą być także złe rzeczy, np. przekonanie że jakaś grupa ludzi (niewierni itp.) to zło i należy z nim fizycznie walczyć, niszczyć.

Druga rzecz, że jeżeli przyjmujesz bez dowodów jakieś przekonanie, to jednocześnie odrzucasz przekonania z nim sprzeczne. Nawet jeżeli są one udowodnione ponad wszelką wątpliwość.
19-10-2014 16:36 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>ponownie nie kapuję ateistów
Nie jesteś pierwszy, który chwali się niezrozumieniem. Informuję tylko, że to żaden powód do dumy.

>I Wy nie jesteście w stanie znieść ślubu, dla własnego szczęścia?
No dobra, wierzę Ci na słowo, że naprawdę nie rozumiesz o co chodzi a nie celowo piszesz takie bzdury. Choć trudno mi sobie to wyobrazić.
Więc myślisz, że wystarczy ślub, a potem ludzie żyją długo i szczęśliwie jak w bajce?
Brzostowski (7067 punktów)
>>ponownie nie kapuję ateistów
>Nie jesteś pierwszy, który chwali się niezrozumieniem. Informuję tylko, że to żaden powód do dumy.
Ateiści mają problem z udziałem w masakradzie, to to jest niezrozumiałe. Dzięki udziałowi w masakradzie otrzymają spokój rodzinny (akceptację rodziców i teściów), a maskarada nie ma dla nich żadnego znczenia (przeciez są ateistami). I tego nie rozumiem. Gdyby moja matka, bardzo chciała, abym utopił marzannę i byłaby z tego powodu szczęśliwa, to bym utopił marzannę. Topienie marzanny nie ma dla mnie żadneog znaczenia, podobnie jak rozumiem religijne brednie nie mają znaczenia dla ateistów. O co więc chodzi?
>>I Wy nie jesteście w stanie znieść ślubu, dla własnego szczęścia?
>No dobra, wierzę Ci na słowo, że naprawdę nie rozumiesz o co chodzi a nie celowo piszesz takie bzdury. Choć trudno mi sobie to wyobrazić.
>Więc myślisz, że wystarczy ślub, a potem ludzie żyją długo i szczęśliwie jak w bajce?
Tym pytaniem uwłaczasz swojej inteligencji.
21-10-2014 17:02 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Tym pytaniem uwłaczasz swojej inteligencji.
To przykro mi, tym bardziej, że chyba będę musiał dalej uwłaczać Twojej inteligencji tłumacząc to, co wszyscy inni rozumieją.
I co tu robić? A, spróbuję.

>Dzięki udziałowi w masakradzie otrzymają spokój rodzinny (akceptację rodziców i teściów)
Spokój nie jest najważniejszy. A akceptacja za udawanie nie jest żadną akceptacją.
A przede wszystkim, jeśli czytałeś wątek, to powinieneś wiedzieć, że żadnego spokoju po ślubie nie będzie. Wystarczy to zdanie:
>>>Jego matka nie chodziła do domu swojej córki póki ta nie powiesiła krzyża na ścianie.
No więc, ślub, krzyż na ścianie, chrzest, komunia, religia a i pewnie na kościoła co tydzień ich przypilnuje.

Mogłoby być tak, jak mówisz, gdyby oni się co do tego zgadzali, gdyby ich to bawiło. Ale jeśli teraz nie ma między nimi zgody, to potem będzie tylko gorzej. Dlatego pytałem, czy według Ciebie ten ślub rozwiąże problem.
Problemem nie jest tylko niechęć do maskarady. Problemem jest facet tchórz i maminsynek.

>Gdyby moja matka, bardzo chciała, abym utopił marzannę i byłaby z tego powodu szczęśliwa, to bym utopił marzannę.
A gdyby powiedziała, że nie będzie się odzywać, dopóki nie utopisz marzanny? A jakbyś już to zrobił, nie byłaby szczęśliwa, tylko uspokojona na jakiś czas, ale gotowa dalej Cie szantażować?
Co innego sprawić komuś przyjemność jakimś zachowaniem, a co innego zrobić coś pod przymusem.

I pytanie podstawowe:
Czy Twoja żona liczy się ze zdaniem swoich rodziców bardziej niż z Twoim?
Żyjecie pod dyktando teściów?
Brzostowski (7067 punktów)
>>Tym pytaniem uwłaczasz swojej inteligencji.
>To przykro mi, tym bardziej, że chyba będę musiał dalej uwłaczać Twojej inteligencji tłumacząc to, co wszyscy inni rozumieją.
>I co tu robić? A, spróbuję.
No, próbujmy.
>>Dzięki udziałowi w masakradzie otrzymają spokój rodzinny (akceptację rodziców i teściów)
>Spokój nie jest najważniejszy. A akceptacja za udawanie nie jest żadną akceptacją.
Nie jest najwazniejszy, ale ważny, czasem warto zrobić coś tam, aby mieć święty spokój.
>A przede wszystkim, jeśli czytałeś wątek, to powinieneś wiedzieć, że żadnego spokoju po ślubie nie będzie. Wystarczy to zdanie:
>>>>Jego matka nie chodziła do domu swojej córki póki ta nie powiesiła krzyża na ścianie.
>No więc, ślub, krzyż na ścianie, chrzest, komunia, religia a i pewnie na kościoła co tydzień ich przypilnuje.
A teraz Ty sobie wizualizujesz... Po ślubie rośnie swoboda "młodych", wówczas zarówno mąż, jak i żona ma inną pozycję niż przed ślubem, o wiele silniejszą.
>Mogłoby być tak, jak mówisz, gdyby oni się co do tego zgadzali, gdyby ich to bawiło. Ale jeśli teraz nie ma między nimi zgody, to potem będzie tylko gorzej. Dlatego pytałem, czy według Ciebie ten ślub rozwiąże problem.
Zaraz, zaraz...
Jest oczywiste, że decyzję o maskaradzie lub nie, a nawet o ślubie powinni podjąć razem. Nie musi ich to bawić, wystarczy aby to zaakceptowali.
>Problemem nie jest tylko niechęć do maskarady. Problemem jest facet tchórz i maminsynek.
Możliwe.
>>Gdyby moja matka, bardzo chciała, abym utopił marzannę i byłaby z tego powodu szczęśliwa, to bym utopił marzannę.
>A gdyby powiedziała, że nie będzie się odzywać, dopóki nie utopisz marzanny? A jakbyś już to zrobił, nie byłaby szczęśliwa, tylko uspokojona na jakiś czas, ale gotowa dalej Cie szantażować?
Ja staram się być rozsądny, jesli mogę zrobić coś, co mnie zbyt dużo nie kosztuje czasu i kasy, a załatwia to jakiś problem, to to robię i mam problem z głowy.
>Co innego sprawić komuś przyjemność jakimś zachowaniem, a co innego zrobić coś pod przymusem.
No fakt, ale skoro ma to mi ułatwić życie.
>Czy Twoja żona liczy się ze zdaniem swoich rodziców bardziej niż z Twoim?
>Żyjecie pod dyktando teściów?
Teściowe mieszkają 150 km od nas, także ja mam luz...
21-10-2014 18:49 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Nie jest najwazniejszy, ale ważny, czasem warto zrobić coś tam, aby mieć święty spokój.
Czasem coś. Ale nie wszystko i nie zawsze. Niech każdy sam oceni, co mu się opłaca.
>Po ślubie rośnie swoboda "młodych", wówczas zarówno mąż, jak i żona ma inną pozycję niż przed ślubem, o wiele silniejszą.
Raczej powinni mieć. Mam wrażanie, że tu znów przypisujesz ślubowi jakąś magiczną moc.

>Jest oczywiste, że decyzję o maskaradzie lub nie, a nawet o ślubie powinni podjąć razem.
Jednak rozmawiamy o konkretnej sytuacji, a nie to takiej, jaka powinna być a nie jest. Tu chodzi, jak wybrnąć z tej konkretnej sytuacji.

>Nie musi ich to bawić, wystarczy aby to zaakceptowali.
Jak ich nie będzie bawiło, to szybko im się znudzi.
Już pominę taki drobiazg, że ślub dla panny młodej powinien być najpiękniejszym dniem w życiu, a nie jakimś poświęceniem dla teściowej.

>Ja staram się być rozsądny,
Ale nie starasz się wczuć w sytuację innej osoby.

>>Co innego sprawić komuś przyjemność jakimś zachowaniem, a co innego zrobić coś pod przymusem.
>No fakt, ale skoro ma to mi ułatwić życie.
Ułatwiłoby im życie, gdyby pokazali teściowej, kto rządzi u nich w domu. Im wcześniej, tym lepiej.

>>Czy Twoja żona liczy się ze zdaniem swoich rodziców bardziej niż z Twoim?
>>Żyjecie pod dyktando teściów?
>Teściowe mieszkają 150 km od nas, także ja mam luz...
jw, nie starasz się wczuć w sytuację innej osoby.
Brzostowski (7067 punktów)
Niech kazdy robi jak sobie chce.
Chciała baba porady, to poradziłem.
22-10-2014 18:42 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Chciała baba porady, to poradziłem.
Niektórzy dodają jeszcze - jak głupia i słucha ludzi, to dobrze jej tak.

Wyraziłem tylko swoje zdanie o tej poradzie. No bo co można poradzić komuś nie wnikając w istotę problemu i nie próbując zrozumieć?
Nikt nie pytał "Co zrobiłby Brzostowski, który dogaduje się z żoną, lubi maskarady i mieszka 150 km od teściów?"
W dodatku obawiam się, że na maskaradę w przypadku autorki wątku jest za późno. Teściowa już dowiedziała się, że dziewczyna nie wierzy i podejrzewam, że nigdy jej nie zaufa do końca pod tym względem, zawsze będzie czujna.
19-10-2014 22:41 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Rozwiązanie jest banalnie proste, ponownie nie kapuję ateistów.
Co po raz tysięczny nie przeszkadza się mądrzyć, oczywista!

>Dla ateisty przecież (a Wy jesteście niewierzący) to wszystko co się dzieje w kościele, to rodzaj maskarady, przedstawienia! No tak czy nie? No, tak!
No jednak nie! Przy ślubie konkordatowym jest wartość prawna niezależna od magicznych przekonań niektórych uczestników.
Zawarcie małżeństwa to jest zgodne OŚWIADCZENIE dwojga o takim zawarciu. Potrzeba do tego świadków i obecności urzędnika bądź księdza (bez zbędnych szczegółów).
Wedle kościelnej magii zresztą jest tak samo - to małżonkowie udzielają sobie wzajemnie sakramentu, ksiądz to jedynie potwierdza

>I Ty, oraz Twój facet nie chcecie zrobić przedstawienia, aby potem móc razem szczęśliwie żyć? Czy Wy aby na pewno się kochacie? Czy Wam aby na pewno zależy na sobie?
Zawrzeć związek, Brzostowski, zawrzeć związek. Pełnoprawny.
A w magicznej scenerii głównie ze względu na upośledzoną teściową/mamusię.

>A jak zniesiecie potem np 2 miesiace w szpitalu,
A jak Cię poniosło to już tak brykasz... wyhamuj nieco.

>Wy się zastanówcie, czy Wy się naprawdę kochacie...skoro takie pierdoły wydają się Wam przeszkodami nie do przejścia.
Na razie nie ma decyzji, że jest to nie do przejścia. A że wy, wierzący w czary jesteście upierdliwi i potraficie zasmrodzić komuś życie to rzecz znana.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Dla ateisty przecież (a Wy jesteście niewierzący) to wszystko co się dzieje w kościele, to rodzaj maskarady, przedstawienia! No tak czy nie? No, tak!
>No jednak nie! Przy ślubie konkordatowym jest wartość prawna niezależna od magicznych przekonań niektórych uczestników...
Jaka wartość prawna? Inna niż w przypadku ślubu w urzędzie? Coś przysługuje, czy może jakieś nowe obowiązki są dla ateisty?
21-10-2014 16:31 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Jaka wartość prawna? Inna niż w przypadku ślubu w urzędzie? Coś przysługuje, czy może jakieś nowe obowiązki są dla ateisty?
Pędzisz już jak buldożer tratując wszystko na oślep....
Z moich słów: Przy ślubie konkordatowym jest wartość prawna niezależna od magicznych przekonań niektórych uczestników... nijak nie wynika bym sugerował inną wartość prawną niż w przypadku ślubu w urzędzie, ale wartość prawną w ogóle, której nie ma w przypadku ślubu czysto wyznaniowego.
Przed wprowadzeniem ślubów konkordatowych ślub kościelny w wykonaniu ateistów był maskaradą czystej wody.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Brzostowski (7067 punktów)
>Pędzisz już jak buldożer tratując wszystko na oślep....
>Z moich słów: Przy ślubie konkordatowym jest wartość prawna niezależna od magicznych przekonań niektórych uczestników... nijak nie wynika bym sugerował inną wartość prawną niż w przypadku ślubu w urzędzie, ale wartość prawną w ogóle, której nie ma w przypadku ślubu czysto wyznaniowego.
>Przed wprowadzeniem ślubów konkordatowych ślub kościelny w wykonaniu ateistów był maskaradą czystej wody.

Autorka wątku nie pisze, że problemem jest ślub, tylko pisze, że problemem jest ślub kościelny.
21-10-2014 19:23 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Autorka wątku nie pisze, że problemem jest ślub, tylko pisze, że problemem jest ślub kościelny.
Ja wiem co pisze Autorka, wiem co piszę ja... nie wiem tylko co pisze Brzostowski, z czym on polemizuje....
Sam przecież usiłowałeś sugerować, że cały ślub jest maskaradą, a nie tylko jego wyznaniowy aspekt.
Skup się bardziej. Dla dobra ogólnego.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Autorka wątku nie pisze, że problemem jest ślub, tylko pisze, że problemem jest ślub kościelny.
>Ja wiem co pisze Autorka, wiem co piszę ja... nie wiem tylko co pisze Brzostowski, z czym on polemizuje....
>Sam przecież usiłowałeś sugerować, że cały ślub jest maskaradą, a nie tylko jego wyznaniowy aspekt.
>Skup się bardziej. Dla dobra ogólnego.
Jeśli chcesz robić z kogoś idiotę, to ja wysiadam, kolego. Przecież chodzi tutaj cały czas o wyznaniowy właśnie aspekt ślubu, a nie w ogóle o ślub. To ten ślub kościelny ma być właśnie maskaradą, a sami "młodzi" sobie ustalą sami co tam sobie przysięgają, a co jest maskaradą.
22-10-2014 00:56 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Jeśli chcesz robić z kogoś idiotę, to ja wysiadam, kolego.
Nie bądź taki skromny, radzisz sobie znakomicie robiąc idiotę sam-wiesz-z-kogo!

>Przecież chodzi tutaj cały czas o wyznaniowy właśnie aspekt ślubu, a nie w ogóle o ślub.
Zaiste! I to jest główny motyw założenia wątku przez Anię.

>To ten ślub kościelny ma być właśnie maskaradą, a sami "młodzi" sobie ustalą sami co tam sobie przysięgają, a co jest maskaradą.
Zaiste! Czyli nie cały ślub jest maskaradą, a jedynie jego wyznaniowy aspekt.

I zlituj się, może będzie dość.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
JanMaria (-8 punktów)
A może on po prostu wierzy w Boga.
19-10-2014 16:29 
 Ocena 3 na 3
Domeru (533 punktów)
>A może on po prostu wierzy w Boga.

A może Ty po prostu nie umiesz czytać?
GrzeTor (1279 punktów)
Jest coś takiego jak Religious Trauma Syndrome. To polega na tym, że emocjonalna część mózgu boi się przekraczać zasad religii, czy też boi się piekła itp.. I to może istnieć nawet jak myśląca część mózgu (kora mózgowa) już sprawę przemyślała i nie wierzy w te sprawy.

journeyfree.org/rts
Episode_2 (3284 punktów)
>Proszę o jakąś
>poradę.
Wyjedź na parę dni sama, np. w góry i przemyśl to wszystko na spokojnie, z dystansu.
Tylko Ty wiesz, czego chcesz i co możesz.
Nawet jeśli nic nie wymyślisz, to nabierzesz sił, żeby stawić czoło sytuacji.

Edit:
Hej, co słychać?
Jakiś postęp w sprawie?
25-11-2014 10:52 
 Ocena 3 na 3
Ania.maria (21 punktów)
Poszłam mniej więcej za radą i spędziłam trochę czasu sam na sam z myślami i moją pasją, aby się oderwać. Bardzo dużo dały mi do myślenia komentarze wszystkich. Rozmawiałam też dużo z przyjaciółmi, ich poglądy były tak samo różne jak w komentarzach. Te różnice w zdaniach namąciły mi w głowie... Nadal jestem trochę rozdarta, ale postanowiłam na razie się tak tym nie przejmować. Zdałam sobie sprawę, że muszę poukładać najpierw siebie. Chcę dokończyć studia i może trochę dojrzeć do tych poważnych decyzji.
Wiem, że wielu może nie rozumieć mojej niechęci do odgrywania przedstawienia pt. ślub w kościele, do końca sama nie mogę tego wyjaśnić. Wszystkie uroczystości religijne mówiąc łagodnie wydają mi się dziwne. Może jestem na razie na etapie buntu, jestem młoda i naiwna, chciałabym żeby zaakceptowano mnie taką jaką jestem. Nie znoszę hipokryzji i sama nie chciałabym nią być. Nie umiem udawać i od razu widać po mnie, że coś jest nie tak. No ale z drugiej strony skoro chcę być z nim to ten ślub nie powinien grać takiej dużej roli i nie powinnam z tego powodu robić takiej tragedii. Jestem rozdarta, jednak mam nadzieję, że z czasem znajdę jakieś rozwiązanie. Może zmienią mi się poglądy...
Episode_2 (3284 punktów)
O to chodziło.

I nie przejmuj się tym, że nie wszyscy Cię rozumieją.
Żeby Cię wszyscy rozumieli, musiałabyś być prosta jak budowa cepa.

Pozdrowienia.
Paolo Monstro (6146 punktów)
3 rady
Dużo zależy od tego jaki związek daje Ci szczęście (pamiętając, że w wieku 22 lat trudno przewidzieć jak zmieni się Twoje podejście za 10, 20 lat).
Jeśli chcesz go oprzeć na miłości i partnerstwie (tj jeden drugiego nie wykorzystuje, nie oszukuje ale sobie wzajemnie pomagacie, gracie w jednej drużynie) to musisz rozstrzygnąć to jak Wasze życie widzi partner i czy jego wizja związku daje szanse na szczęście. Nie da się żyć wspólnie bez kompromisów ale kompromis nie zawsze jest możliwy. Jeśli w Waszym przypadku wizje są zbieżne i nikt nie będzie cierpiał przez całe życie to oszustwo ze ślubem kościelnym nie jest problemem - jeśli nie oszukujecie siebie nawzajem ani każdy z osobna siebie samego. Warto to nawet spisać przed ślubem bo często w umowach ustnych każda strona wybiera sobie to co jest dla niej wygodne.

Każdy ma swój sposób na szczęście, jednak ja, choć już trochę małżeństw widziałem nie spotkałem szczęśliwego małżeństwa z rządzącą"mamusią" i posłusznym jej synkiem. Myślę, że jest to ryzyko porównywalne do związku z alkoholikiem (chyba, że mamusia szybko wybiera się do lepszego życia w niebie). W życiu czekają Was większe zakręty niż ślub i nie znam też nikogo, komu pomógłby jakiś bóg musisz móc oprzeć się na partnerze podobnie jak on oprze się na Tobie. Jeśli on będzie podporą dla mamusi Twoim kosztem to będziesz cierpiała nawet gdy mamusi już nie będzie.

Warto się poświęcić dla kogoś kto na to zasługuje ale nie dla kogoś kto to wykorzystuje. Musisz sama ocenić jak to jest w Waszym przypadku.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Mój partner dał mi do zrozumienia
Czarno się to rysuje, jeśli po 4 latach zamiast mówić wprost dajecie sobie do zrozumienia.

>nie wyobrażam sobie, że w tak ważnej chwili, miałabym udawać...
Na czym polega ważność "tej chwili" dla osoby, która dopiero co była gotowa zamieszkać z partnerem bez ślubu?
.
GrzeTor (1279 punktów)
> Niestety on uważa, że nie może się przyznać rodzicom, że jest ateistą i tak samo nie chce żeby się dowiedzieli, że ja też. Nie wiem co mam robić,

Opublikuj informację, że jesteś ateistką na Internecie. Najlepiej z argumentacją, dlaczego ateizm jest prawdziwy, a religia nie - jakieś filmy wideo, artykuły na blogu. Temat ukrywania się znika na zawsze.

Druga rzecz, która może słabo pomoże w tej sytuacji, ale jest ciekawa i się przydaje - to wzmocnienie swoich postaw i poglądów jakimiś merytorycznymi argumentami. Tak aby być w stanie wygrać merytorycznie dyskusje z wierzącymi. Aktualnie w Internecie można za darmo obejrzeć kilka tysięcy debat ateista-teista (w większości po angielsku), albo kupić setki książek, w których są argumenty pro-ateistyczne. Nie mówię przy tym o propagandzie, czy jakimś udawaniu adwokata, ale o pozycjach od osób rzeczywiście poszukujących prawdy. I szczerze mówiąc argumenty ateistyczne są tak silne, że wiara nie ma szans wygrać merytorycznie. Aha - i jeszcze trzeba się poduczyć o wadliwych sposobach myślenia, bo wierzący masowo je stosują; oraz jak unikać standardowych pułapek. Ta część odnośnie metod jest na tyle przydatna, że warto ją znać niezależnie od spraw światopoglądowych, do użycia praktycznego w życiu. W tym konkretnym przypadku wiedza merytoryczna pomogłyba, jeżeli teściowe nie byliby typem dyktatora, lecz ich postawa wynikała wyłącznie z głębokiego przekonania o tym, że ich religia jest prawdziwa, a wszystkie inne poglądy są błędem.

Trzecia chyba najważniejsza rzecz to nie stawiać się w sytuacji podwładnego, niewolnika, służącego, który wykonuje rozkazy teściów. To jest temat bardziej ogólny niż religia, w sumie chodzi o wszystkie decyzje - kto będzie je podejmował. Może tylko w przypadku religii temat jest bardziej emocjonalny i intensywniejszy, niż np. jak umeblować mieszkanie; ale przez to bardziej widać jaka jest perspektywa twojej roli, położenia, w przyszłości - wykonawcy rozkazów dyktatorów-teściów, (albo ich księży) czy samodzielnej jednostki, która decyduje o swoim życiu. Niestety ten przykład z niechodzeniem do domu swojej córki wskazuje na typ dyktatora.

Czyli, jeżeli ci ludzie to:
- dyktatorzy (bardziej prawdopodobne) - unikać, trzymać się z daleka, na wszelkie możliwe sposoby, albo ciągle walczyć z nimi o władzę i zwyciężać - tacy dyktatorzy do silnych i groźnych przeciwników czują respekt (trzeba nauczyć się walczyć)
- osoby głęboko przekonane do wiary, ale nie będące dyktatorami (mało prawdopodobne), tzn. ich postawa to próba korekty rzekomych błędów innych - z takimi można prowadzić dyskusje merytoryczne, przekonywać ich - na podstawie argumentów, jak napisałem w punkcie drugim.

Natomiast postawa twojego chłopaka jest o tyle dziwna, że przecież tutaj nie chodzi tylko o konflikt wy-oni, on-rodzice, ty-on; ale też bardziej ogólne - czy należy poprzeć prawdę, czy kłamstwo, czy mu w ogóle zależy na tym, aby to co mówi, robi wynikało z tego co uważa za prawdziwe, właściwe?

Jeżeli chodzi o jakieś dodatkoweo miescje na porady, to jak znasz angielski, to możesz zadzwonić do programu The Atheist Experience i podzielić się problemem, może znajdą jakieś rozwiązanie:

www.atheist-experience.com/



21-11-2014 20:54 
 Ocena 1 na 1
niekatol (2 punktów)

Jak zwykle problem to macie finansowy, bo jeżeli inny to nie masz problemu ze ślubem ,olej takiego gościa bo jak tu mówili namęczysz się wielce.Więc albo macie kase i olewacie wariatów albo nie macie i musicie sie dostosować. ale to już stanowicie razem a nie osobno.
szarley (54913 punktów)
>Jak zwykle problem to macie finansowy, bo jeżeli inny to nie masz problemu ze ślubem ,

Polska język, trudna język
(Zulu Gula)
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jeśli chodzi o argumenty za ateizmem, to na szczęście fakty są takie: gimnazjalista, który w ogóle nie zna historii, nie ma zbyt dużej wiedzy, ale wie co to metoda naukowa, i myśli logicznie, rozwali na łopatki w debacie księdza profesora z ogromnym dorobkiem.

Bo argument za ateizmem jest taki: skoro nie ma dowodu naukowego na to, że istnieje Bóg, że Bóg to Jezus (a nie Odyn), i że on ingeruje w ludzkie życie, to nie należy wierzyć.
janson.peer (69 punktów)
Poczekaj aż teściowa się dowie, że uprawiasz z chłopakiem sex przed małżeński.

Jedyna radą jaka mogę Ci dać, to jak najszybciej wycofaj się z tego związku, bo Twój chłopak nie przyznając się rodzicom do swych poglądów jest człowiekiem słabym i zakłamanym, co gorsza taki człowiek nie może być ateistą.
11-01-2015 13:46 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Twój chłopak nie przyznając się rodzicom do swych poglądów jest człowiekiem słabym i zakłamanym, co gorsza taki człowiek nie może być ateistą.

Oczywiście. Ateizm sam w sobie powoduje siłę i prawdomówność

Jak ja zazdroszczę ideałom!
11-01-2015 13:57 
 Ocena 1 na 1
janson.peer (69 punktów)

>Oczywiście. Ateizm sam w sobie powoduje siłę i prawdomówność

Nie zrozumiałeś, przede wszystkim jest słaby i zakłamany, co więcej okłamuje sam siebie.

Trudno być natomiast ateista udając przed najbliższymi kogoś innego.

>Jak ja zazdroszczę ideałom! - to przestań zazdrościć..., jest to zła cecha.
11-01-2015 14:05 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>>Oczywiście. Ateizm sam w sobie powoduje siłę i prawdomówność
>Nie zrozumiałeś, przede wszystkim jest słaby i zakłamany, co więcej okłamuje sam siebie.
Tak, okłamuje. Niektórzy tak robią. Katolicy, prawosławni, ateiści....
To bardzo źle, ale niektórzy tak postępują.

>Nie zrozumiałeś,
A co tu jest do rozumienia:
Cytat:
jest człowiekiem słabym i zakłamanym, co gorsza taki człowiek nie może być ateistą

Poprawiając gramatykę: Ateista nie może być człowiekiem słabym i zakłamanym.
Zazdroszczę.
11-01-2015 14:23 
 Ocena 1 na 1
janson.peer (69 punktów)

>Zazdroszczę.

Każdy ma jakiś problem z sobą.
11-01-2015 15:22 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>>Zazdroszczę.
>Każdy ma jakiś problem z sobą.

Skoro tak, współczuję.
Przekonanie o własnej moralnej wyższości, tym bardziej wyższości wynikającej z przynależności do jakiejś grupy, lub światopoglądu nie zasługuje na pozazdroszcenie

Terlikowski, Rydzyk, janson.peer....
Wiele Was łączy
11-01-2015 16:08 
 Ocena 1 na 1
janson.peer (69 punktów)

>Terlikowski, Rydzyk, janson.peer....
>Wiele Was łączy

Was o wiele więcej...
11-01-2015 16:21 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>Terlikowski, Rydzyk, janson.peer....
>>Wiele Was łączy
>Was o wiele więcej...
>

Ciebie z nimi łączy przekonanie o własnej moralnej wyższości. A Mnie?

Jakiś przykład? Jakąś jedną moją wypowiedź proszę, która upodobniałaby mnie do Rydzyka czy Terlikowskiego
Proszę
Prooooooszę.
Prooooooooooooooooooooooooooszę!
11-01-2015 16:34 
 Ocena 1 na 1
janson.peer (69 punktów)
Chyba zeszliśmy z właściwego tematu, może lepiej doradź coś kobiecie z problemami a nie prowadź inkwizycji pseudo intelektualnej...
11-01-2015 17:38 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Chyba zeszliśmy z właściwego tematu, może lepiej doradź coś kobiecie z problemami a nie prowadź inkwizycji pseudo intelektualnej...

1. Zauważyłeś, że już wypowiadałem sie w tym wątku?
2. Jakie masz kwalifikacje żeby udzielać rad?
3. Napisałeś, że coś mnie łączy z fanatykami. Pytam co?
11-01-2015 17:51 
 Ocena 1 na 1
janson.peer (69 punktów)

>1. Zauważyłeś, że już wypowiadałem sie w tym wątku?

"Co do samego ślubu kościelnego, kościół nie wymaga abyś była wierząca, jeśli nie jesteś, ksiądz przyjmie przysięgę tylko od niego. Dla niego to będzie sakrament, dla Ciebie nie"

Faktycznie wiesz co mówisz, co piszesz, jak znawca teologi od samego środka - proszę księdza.

>2. Jakie masz kwalifikacje żeby udzielać rad?

Jakie masz kwalifikacje by o to pytać?

>3. Napisałeś, że coś mnie łączy z fanatykami. Pytam co?

Nie odpowiadam na pytania na które odpowiedzi zna zadający pytania...
11-01-2015 18:02 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>1. Zauważyłeś, że już wypowiadałem sie w tym wątku?
>"Co do samego ślubu kościelnego, kościół nie wymaga abyś była wierząca, jeśli nie jesteś, ksiądz przyjmie przysięgę tylko od niego. Dla niego to będzie sakrament, dla Ciebie nie"
>Faktycznie wiesz co mówisz, co piszesz, jak znawca teologi od samego środka - proszę księdza.

Tak. wiem, co mówię
Nie jestem księdzem, ale przyznaję, że wyżej cenię sobie znajomość z mądrym księdzem, niż z głupcem

>>3. Napisałeś, że coś mnie łączy z fanatykami. Pytam co?
>Nie odpowiadam na pytania na które odpowiedzi zna zadający pytania...
Pytam.
Ciebie łączy z fanatykami czarno - biały obraz świata i przekonanie o własnej moralnej wyższości
Napisaleś, że mnie też coś z nimi łączy
Pytam co.
Nie poradzisz odpowiedzieć, to znaczy, że ciskasz bezmyślnie obelgami, nie poradząc ich uzasadnić.
Nie lubię obelg.
11-01-2015 18:11 
 Ocena 1 na 1
janson.peer (69 punktów)

>Nie poradzisz odpowiedzieć, to znaczy, że ciskasz bezmyślnie obelgami, nie poradząc ich uzasadnić.

"ciskam bezmyślnie obelgami"?, cóż że jest dla Ciebie obelgą?
11-01-2015 18:22 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>>Nie poradzisz odpowiedzieć, to znaczy, że ciskasz bezmyślnie obelgami, nie poradząc ich uzasadnić.
>"ciskam bezmyślnie obelgami"?, cóż że jest dla Ciebie obelgą?

Napisaem
Cytat:
Ciebie łączy z fanatykami czarno - biały obraz świata i przekonanie o własnej moralnej wyższości


Napisałeś
Cytat:
jest człowiekiem słabym i zakłamanym, co gorsza taki człowiek nie może być ateistą


Napisaleś:
Cytat:
Faktycznie wiesz co mówisz, co piszesz, jak znawca teologi od samego środka - proszę księdza.

Co napiszesz o prawdziwym bibliście, jakim jest Andrzej.51? Też go nawiesz księdzem? Przy nim to nawet ministrantem bym nie był z moją wiedzą

Napisałeś że mnie o wiele więcej łączy z Terlikowskim czy Rydzykiem, więc pytam po raz kolejny CO ŁACZY i dopóki na to pytanie nie odpowesz, będzie to obelga.

A ponieważ nie inteersują mnie pyskowki ma forum, na którym przywykłem do rozmów z poważnymi ludźmi, spodziewaj się, że dopóki swoich racji w racjonalny sposób nie wybronisz, a zarzutu wobec mnei nie udowodnisz, będziesz sobie mógł z Duchem Prawdy co najwyżej podiskutować
11-01-2015 18:48 
 Ocena 1 na 1
janson.peer (69 punktów)

>Co napiszesz o prawdziwym bibliście, jakim jest Andrzej.51? Też go nawiesz księdzem? Przy nim to nawet ministrantem bym nie był z moją wiedzą

Z urojeniami nie dyskutuję

>Napisałeś że mnie o wiele więcej łączy z Terlikowskim czy Rydzykiem, więc pytam po raz kolejny CO ŁACZY i dopóki na to pytanie nie odpowesz, będzie to obelga.

Jak to sobie tłumaczysz to Twoja sprawa, nie mnie to oceniać.

>A ponieważ nie inteersują mnie pyskowki ma forum, na którym przywykłem do rozmów z poważnymi ludźmi, spodziewaj się, że dopóki swoich racji w racjonalny sposób nie wybronisz, a zarzutu wobec mnei nie udowodnisz, będziesz sobie mógł z Duchem Prawdy co najwyżej podiskutować

Nie wyolbrzymiaj problemu, no chyba że jest Ci to na rękę.
11-01-2015 19:02 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
Czyli nie poradzisz swojej obelgi uzasadnić
11-01-2015 19:09 
 Ocena 1 na 1
janson.peer (69 punktów)
>Czyli nie poradzisz swojej obelgi uzasadnić

Fanatykom jakiekolwiek uzasadnianie nie ma sensu.
szarley (54913 punktów)
>>Czyli nie poradzisz swojej obelgi uzasadnić
>Fanatykom jakiekolwiek uzasadnianie nie ma sensu.
Zarzucasz mi fanatyzm?
Udowodnij zarzut
11-01-2015 19:36 
 Ocena 1 na 1
janson.peer (69 punktów)
>>>Czyli nie poradzisz swojej obelgi uzasadnić
>>Fanatykom jakiekolwiek uzasadnianie nie ma sensu.
>Zarzucasz mi fanatyzm?
>Udowodnij zarzut

Udowodnij że nie jesteś starym, księdzem na usługach określonej grupy, siedzącym przy klawiaturze i manipulującym forum.

Udowodnij że jesteś facetem, a nie babą.

Udowodnij że czarne to czarne a białe to białe -

Tryb jaki tu używasz, "udowodnij", stosowali już kilkaset lat temu skazując na śmierć i nie biorąc żadnych innych argumentów pod rozwagę!
11-01-2015 19:39 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
Udowodnij zarzut, jak przed cywilizowanym sądem
11-01-2015 20:18 
 Ocena 1 na 1
janson.peer (69 punktów)
>Udowodnij zarzut, jak przed cywilizowanym sądem

Cywilizowany ma tutaj wiele znaczeń...
11-01-2015 20:22 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Udowodnij zarzut, jak przed cywilizowanym sądem
>Cywilizowany ma tutaj wiele znaczeń...

Udowodnij zarzut, jak przed cywilizowanym sądem
11-01-2015 20:27 
 Ocena 1 na 1
janson.peer (69 punktów)
>>>Udowodnij zarzut, jak przed cywilizowanym sądem
>>Cywilizowany ma tutaj wiele znaczeń...
>Udowodnij zarzut, jak przed cywilizowanym sądem

... jak widać cywilizacja się dla Ciebie zatrzymała...
11-01-2015 20:34 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>... jak widać cywilizacja się dla Ciebie zatrzymała...

Udowodnij zarzut, jak przed cywilizowanym sądem
11-01-2015 20:40 
 Ocena 1 na 1
janson.peer (69 punktów)
>>... jak widać cywilizacja się dla Ciebie zatrzymała...
>Udowodnij zarzut, jak przed cywilizowanym sądem

"Pan się nie nadajesz nawet do sądu dla ludożerców, ..."
11-01-2015 20:51 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>>... jak widać cywilizacja się dla Ciebie zatrzymała...
>>Udowodnij zarzut, jak przed cywilizowanym sądem
>"Pan się nie nadajesz nawet do sądu dla ludożerców, ..."
>
Udowodnij
11-01-2015 20:44 
 Ocena 5 na 5
Sygnał (4252 punktów)
>Tryb jaki tu używasz, "udowodnij", stosowali już kilkaset lat temu skazując na śmierć i nie biorąc żadnych innych argumentów pod rozwagę!

Hola,to forum nazywa się "racjonalista" i pisząc tutaj wypadałoby rozumieć jak się argumentuje (poprzez udowadnianie twierdzeń dotyczących świata albo udowadnianie niemożliwości obalenia danego twierdzenia. Ta druga metoda wymaga dobrze zdefiniowanego i w pełni zamkniętego kontekstu, a z tym słabo w realnych sytuacjach). Ty rzuciłeś stwierdzenie w stronę szarleya i na TOBIE spoczywa ciężar jego dowodu. W przeciwnym wypadku hołdować będziesz teistom, którzy w taki sam sposób boskie istnienie uzasadniają.

Ateistą może i jesteś. Teraz pokaż trochę więcej.
12-01-2015 16:37 
 Ocena 1 na 1
janson.peer (69 punktów)
Jak udowodnić ciemnemu kretynowi że jest kretynem?
12-01-2015 16:48 
 Ocena 3 na 3
Sygnał (4252 punktów)
>Jak udowodnić ciemnemu kretynowi że jest kretynem?

Na pewno inaczej, niż Ty to robisz. A stwierdzeniami jak powyższa nagminnie łamiesz regulamin.

Sugestia: zacznij pisać zgodnie ze sztuką i kulturą, albo zwyczajnie nie pisz.
20-01-2015 15:38 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Jak udowodnić ciemnemu kretynowi że jest kretynem?

Rozumiem, że to tak obok szarleya, właściwie nie chciałeś go urazić.
Czy jednak przed swoją oceną, iż ma dużo więcej wspólnego z Rydzykiem, nie wypada go choć trochę bliżej poznać? Czyli przeczytać, co napisał?
Pisze tu już od wielu lat, nim wydałeś woją opinię wszystkie jego wpisy a nawet artykuły były dla Ciebie dostępne.
Zaręczam Ci - wiele można się z nich dowiedzieć. Dużo wiecej, niż z owej pyskówki.

Wiesz, ja jakoś jego wspólnoty z Terlikowskim czy Rydzykiem nie stwierdziłem.
Fanatyzm też się go jakoś nie ima. Jak mawiają Rosjanie - ani ciut ciut
20-01-2015 15:32 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> 3. Napisałeś, że coś mnie łączy z fanatykami. Pytam co?
> Nie odpowiadam na pytania na które odpowiedzi zna zadający pytania...

A czy to Ci naprawdę jakoś szczególnie przeszkadza, że zna?
Też chciałbym zważyć Twoją percepcję, szarleya co-nieco tutaj poznałem.
Ale nie odpowiadasz - trudno
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-01-2015 15:28 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Jakiś przykład? Jakąś jedną moją wypowiedź proszę, która upodobniałaby mnie do Rydzyka czy Terlikowskiego
>Proszę Prooooooszę. Prooooooooooooooooooooooooooszę!

Szarleyu, sugerowałbym bardziej twardo. On nie zasługuje na Twoje prośby.


Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
20-01-2015 15:51 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Jakiś przykład? Jakąś jedną moją wypowiedź proszę, która upodobniałaby mnie do Rydzyka czy Terlikowskiego
>>Proszę Prooooooszę. Prooooooooooooooooooooooooooszę!
>Szarleyu, sugerowałbym bardziej twardo. On nie zasługuje na Twoje prośby.
>
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać


I tak już sobie poszedł
D.Sprenglewski (426 punktów)
Wspomniałaś, że masz 22 lata, pisałaś coś o studiach. Słuchaj, jesteś jeszcze młoda, może wstrzymaj się z tym ślubem. Jasne, znam pary, które pobrały się w wieku podobnym do Twojego i są ze sobą szczęśliwe, ale znam też takie, gdzie okazało się to fatalną decyzją.
W wieku 22 lat myślałem, że wiem czego chcę, teraz wiem, jak bardzo się myliłem. Moja rada, w pierwszej kolejności zainwestuj w siebie, skończ studia, znajdź stabilną pracę. W międzyczasie okazać się i zdarzyć może wszystko i za rok będziesz miała zupełnie inne spojrzenie na sprawę. Niemniej uważam, że uleganie teściowej to błąd. Ulegniesz ze ślubem, później będziesz musiała ulegać z każdą zachcianką, a partner zamiast Cię wspierać, będzie prosił o pójście na "kompromis".
Swoją drogą nie rozumiem, jak on może myśleć o założeniu z Tobą rodziny, skoro sam spod skrzydeł matki jeszcze nie wyleciał. Ślub to ma być Wasz dzień (zwłaszcza Twój), a nie teściowej. I rozumiem, że rodzicielom należy się szacunek, ale nie bezwarunkowy. Bezwarunkowa może być miłość, na szacunek trzeba sobie zapracować. A bywają i ludzie, którzy nie utrzymują kontaktu ze swoją rodziną i mają się dobrze. Ja na miejscu siostry Twojego partnera krzyża w domu bym nie wieszał. Skoro brak kawałka drewna to dla jej matki taki, problem to cóż... to jej problem.

Jeśli nie stać Twojego partnera na odcięcie pępowiny, to jak chce sobie dać radę w samodzielnym życiu? Zwłaszcza, że (jak zdaje się wspomniałaś) musi się "ukrywać" jeśli chce zostać u Ciebie na noc. Po czterech latach to odrobinę niezrozumiałe.

Pozdrawiam i do przeczytania
20-01-2015 19:13 
 Ocena 1 na 1
Wenancjusz (16441 punktów)
>Wspomniałaś, że masz 22 lata, pisałaś coś o studiach. Słuchaj, jesteś jeszcze młoda, może wstrzymaj się z tym ślubem. Jasne, znam pary, które pobrały się w wieku podobnym do Twojego i są ze sobą szczęśliwe, ale znam też takie, gdzie okazało się to fatalną decyzją.
>W wieku 22 lat myślałem, że wiem czego chcę, teraz wiem, jak bardzo się myliłem. Moja rada, w pierwszej kolejności zainwestuj w siebie, skończ studia, znajdź stabilną pracę. W międzyczasie okazać się i zdarzyć może wszystko i za rok będziesz miała zupełnie inne spojrzenie na sprawę. Niemniej uważam, że uleganie teściowej to błąd. Ulegniesz ze ślubem, później będziesz musiała ulegać z każdą zachcianką, a partner zamiast Cię wspierać, będzie prosił o pójście na "kompromis".
>Swoją drogą nie rozumiem, jak on może myśleć o założeniu z Tobą rodziny, skoro sam spod skrzydeł matki jeszcze nie wyleciał. Ślub to ma być Wasz dzień (zwłaszcza Twój), a nie teściowej. I rozumiem, że rodzicielom należy się szacunek, ale nie bezwarunkowy. Bezwarunkowa może być miłość, na szacunek trzeba sobie zapracować. A bywają i ludzie, którzy nie utrzymują kontaktu ze swoją rodziną i mają się dobrze. Ja na miejscu siostry Twojego partnera krzyża w domu bym nie wieszał. Skoro brak kawałka drewna to dla jej matki taki, problem to cóż... to jej problem.
>Jeśli nie stać Twojego partnera na odcięcie pępowiny, to jak chce sobie dać radę w samodzielnym życiu? Zwłaszcza, że (jak zdaje się wspomniałaś) musi się "ukrywać" jeśli chce zostać u Ciebie na noc. Po czterech latach to odrobinę niezrozumiałe.
>Pozdrawiam i do przeczytania
>
Bardzo dobrze streszczony sens sytuacji. Przychylam się do wypowiedzi pozytywnie. Jeśli dziewczyno masz jakieś plany i wizje z tym facetem na przyszłość, to radziłbym przemyśleć to jeszcze raz. Facet uważający się za dorosłego i odpowiedzialnego ( mężczyznę a nie strachliwego maminsynka) nigdy tak się nie zachowa. Typowy model wygodnictwa, leser nieziemski, utrzymanek i dandysik, ciągle potrzebujący opieki, niesamodzielny, niezaradny, pieszczący się z sobą i lichy w użyciu. Tak go okrutnie oceniam, jak facet faceta i w takich sprawach nie uznaję "solidarności" plemników. Nie cierpię takich mięczaków, za co przepraszam mięczaki jako gatunek zwierzęcy. Raczej bym porozmawiał z nim jak dorośli ludzie to potrafią robić, albo zrezygnował z planów wiązania się z takim 'mydełkiem". A studia rób jeśli możesz. To będzie Twoja broń w Twoim przyszłym życiu. Myślę, że dobrze i Ty myślisz.

Ich bin besser als mein Ruf
60659 (50 punktów)
>Warunkiem, który powinien spełnić mężczyzna przed ślubem jest odcięcie pępowiny. W przeciwnym wypadku będzie 50 lat problemów.
Po pierwsze: zgadzam się w 100%.
Po drugie: zgadzam się w 100%.
Po trzecie: żeby to było jasne, wcale to nie było dla mnie łatwe.
Po czwarte: zgadzam się w 100%.
Po piąte: gdy jakaś znajoma mi się żali, że jej "mężczyzna" nie jest jej "mężczyzną" tylko chłoptasiem z którym nawet nie da się na temat jego chłoptasiostwa porozmawiać, zawsze wtedy radzę jasno krótko i wyraźnie "szukaj dalej, to nie ten".
finerbijk (17282 punktów)
Facet powinien mieć odwagę conajmniej nie wstydzić się swoich przekonań i się ich w miarę konsekwentnie trzymać, a nie postępować w imię zasady co sobie rodzina, rodzice, czy ktokolwiek pomyśli.
Wszystkim dobrze i tak nie zrobisz, trzeba myśleć, co by robić dobrze najbliższym, a kto jest w tym wypadku tym najbliższym dla niego, to sama sobie odpowiedz. Można oczywiście przymknąć oko, bo przecież i tak dla niewierzącego to tylko hokus pokus, ale dasz palec i będą chcieli rękę. Chrzciny, religia dla dziecka, komunia, już nie uciekniesz. Bo teściowie będą niezadowoleni? Niech sobie będą, niech pokażą czy dla nich ważniejszy syn, czy jacyś bogowie.
Bogucki (102 punktów)

Witam
Czy uraza którą pani żywi do kościoła jest dostatecznie duża że przekreśla to możliwość zawarcia tam malżeństwa?(przepraszam za to pytanie)
Jeżeli tak to pozostają negocjacje jeżeli nie wydaję się że ślub w kościele ma pewną że tak powiem magię a jak znajdzie pani coś naprawdę niezwykłego ,proszę poszukać takich miejsc sacrum które powodują "że energia życiowa zamiera " kiedy się tam przebywa . To ma być najlepsze doświadczenie i przezycie w pani życiu więć to pani musi zadecydowac albo uda się pani znależć kompromis albo wygra ten który posiada w państwa związku większy wpływ .
Pozdrawiam
Betelgeza (48 punktów)
Aniu, zachęcam Cie do przeczytania książki "Toksyczni rodzice". Najpierw sama przeczytaj i przemyśl, potem poproś chłopaka, żeby przeczytał i przemyślał.
Ta lektura powinna choć troche mu oczy otworzyć, Tobie również.
Generalnie odradzam w ogóle poruszanie tematu ślubu i wspólnej przeszłości tak długo, jak te kwestie nie zostaną ostatecznie rozwiązane między Wami. Bez tego nie ma sensu sie wiązać, bo czeka Was szybki rozwód albo koszmarne życie, a tu musisz tez brac pod uwagę dobro przyszłych dzieci.
Wśród możliwych rozwiązań jest i takie, że Twój chlopak może całkowicie zerwać kontakty ze swoją rodziną, jeśli ta nie potrafi postępować wobec niego z należytym szacunkiem. Pytanie, czy miałby odwagę... Jednak najpierw poczytajcie sobie razem i osobno, potem to omówcie.
Jeśli facet nie zrezygnuje dla Ciebie z uzależnienia od toksycznej matki/rodziny, to nie bierz z nim ślubu, po prostu go rzuć, naprawdę. Jakkolwiek "brzydko" to brzmi.
04-03-2015 11:30 
 Ocena 2 na 2
Ania.maria (21 punktów)
Na pewno po nią sięgnę, dziękuję
Ostatnio przestałam w jakimkolwiek stopniu mówić o ślubie i mieszkaniu razem. Tak jak wcześniej pisałam, zajęłam się bardziej studiami i rozwijaniem talentu. Natomiast mój chłopak zaczął i zauważa wiele rzeczy, których wcześniej nie dostrzegał. Sam widzi, że jego mama próbuje nim rządzić tak samo jak resztą rodziny. Mam wrażenie, że ta kobieta nie może sobie poradzić z tym, że jej najmłodszy syn zaraz wyjdzie z domu.
Widzę, że zaszła w nim zmiana. Mogę nawet powiedzieć, że dorósł. Omawialiśmy wiele sytuacji w jego rodzinie i dostrzega jaką chorą atmosferę wprowadziła jego matka i jej siostra(o tej sytuacji dużo by można pisać, ale to nie miejsce na to. W skrócie, każdy boi się zrobić coś co by mogło chociaż trochę być źle odebrane przez te dwie kobiety. Paranoja.). I może właśnie te rozmowy dały mu mocno do myślenia. Jednak wiem nadal czuje się rozdarty i go rozumiem, boi się odrzucenia. Zwłaszcza, że ma poczucie, że jako najmłodszy dziecko powinien się opiekować swoimi rodzicami.
Nadal nie mam zamiaru w żaden sposób naciskać. Poczekam aż sam dojdzie do swoich wniosków. Staram się go zrozumieć, bo wychował się w innej rodzinie. On zawsze był zmuszany do chodzenia do kościoła i bycia ministrantem potem lektorem. Od siostry nauczył się, że lepiej robić tak jak uważa matka bądź robić tak, żeby tak myślała. Ja byłam pierwszą osobą jaką poznał, która miała takie poglądy jak on. (Mam wrażenie, że nasze miasto jest drugą Częstochową, dlatego ciężko spotkać kogoś kto nie jest wierzący).

Na razie jestem dobrej myśli. Zluzowałam i o wiele lepiej się żyje. Staram się tylko pomóc Mu, żeby miał odwagę być sobą i jak dotąd wszystko idzie w dobrą stronę.

PS.Dziękuję wszystkim za pomocne komentarze

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365