Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wojujący ateista

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
15-09-2011 17:19asmodai (2845 punktów)Wojujący ateista
Ocena 4 na 4
Być może taki temat już był. Być może w związku z tym że takowy temat już był to wyląduje on w oślej ławce. Ale co mi tam.
Czy ktoś mi może wytłumaczyć kto to taki wojujący ateista? I kto to taki porządny ateista.
W moim odczuciu Wojujący ateista to taki który zadaje nie wygodne pytania wierzącym ma swoje zdanie przeczytał lub czyta biblię i lepiej ją zna od wyznawców.
A porządny ateista to... No właśnie kto to taki porządny ateista??
Ja prosty chłopak jestem wytłumaczcie mi proszę kto to taki porządny ateista.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Dalej..
#211
18-09-2011 17:39
 Ocena 3 na 3
perun (8610 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi Sylwek

>A czemu sądzisz, że Stalin to pseudo-ateizm, który tak naprawdę był religią (skądinąd takie tłumaczenia ad hoc bywają słabe i są uznawane za znaki nędzy poznawczej)
Nie ja pierwszy zauważyłem, że stalinizm to religia, a chrześcijaństwo to matka komunizmu.
Pewnie za nędze poznawczą uznają takie tłumaczenia profesorowie teologii.
Dobrego wzroku nie trzeba mieć, żeby zauważyć, że stalinizm od religii rózni tylko osoba boga.

#212
18-09-2011 17:50
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi perun

>Dobrego wzroku nie trzeba mieć, żeby zauważyć, że stalinizm od religii rózni tylko osoba boga.

Aha, czyi stalinizm siłą wtłaczany ludziom to religia w przebraniu, ale "nowy ateizm" nawet gdyby go przemocą wtłaczać, to już absolutnie prawdziwa niewiara nic z religią nie mająca wspólnego?

Oczywiście, ci którzy pozwalają sobie na takie wątpliwe sądy zapominają chyba, że teizacja i dogmatyzacja wydaje się być nieuchronna w przypadku masowych ruchów i nie trzeba do tego Stalina.

buddyzm był religią zbudowaną na zaprzeczeniu istnienia boga, oraz bezkrytycznej wiary w słowa religijnych nauczycieli, wcale to nie przeszkodziło w przerodzeniu się tej religii w teistyczną cześć wobec Buddy i bezkrytyczne oddawanie się pod przewodnictwo "mistrzów".

Moje pretensje - że niektórzy wyznawcy "nowego ateizmu" zastąpili sobie po prostu jedną religię inną (a więc zrobili dokładnie to samo co staliniści) mogłyby być uznane za oderwane od rzeczywistości, gdyby nie to, że nawet w tym wątku znajdują się orędownicy totalitarnego terroru ateizmu (nie stalinowskiego).

#213
18-09-2011 18:04
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi Meretseger

>Nie zamierzam nikogo za nic zamykać. Mówię za siebie.

Prawdopodobnie właśnie dlatego te kilka stron dyskusji jakie mi się dzisiaj ulało, powstało we współpracy z Jackiem, nie Tobą.

Pozdrawiam.

#214
18-09-2011 18:21
 Ocena 1 na 3
finerbijk (17282 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi perun
>Nie podobają mi się religijne metody pracy, wiec nie mogą mi sie podobac metody boga Stalina czy Mao .
Ja tam nie słyszałem nawet w Radio Maryja, by jakiś katolik proponował odbieranie ateistom dzieci i ich przymusową katechizację.
To co tu głosicie to jakiś ateo-szariat.

#215
18-09-2011 18:21
 Ocena 8 na 8
perun (8610 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi Sylwek
>>Dobrego wzroku nie trzeba mieć, żeby zauważyć, że stalinizm od religii rózni tylko osoba boga.
>Aha, czyi stalinizm siłą wtłaczany ludziom to religia w przebraniu, ale "nowy ateizm" nawet gdyby go przemocą wtłaczać, to już absolutnie prawdziwa niewiara nic z religią nie mająca wspólnego?

Nie wiem o jakią przemoc wtłaczania nowego ateizmu Panu chodzi. Religijni za przemoc uważają nauke teorii ewolucji w szkole i żądają aby na równi traktować ich kracjonistyczne brednie.
Nikt tu raczej nie mowi o tym, że dzieciom należy siłą coś wtłaczać. Chodzi o to, że w szkołach dzieci powinny być uczone prawdy. A prawdą jest to, że bóg to kwestia wiary, tak samo jak święty Mikołaja latający na reniferach po niebie. Jak religie udowodnią swoje bzdury, tak jak czyni to nauka, wtedy powinni mieć prawo nauczać dzieci. Dzisiaj religijne ,, nauczanie ,, to nie nauka tylko indoktrynacja i wciskanie siłą właśnie przez religie zabobonów do głów dzieci. Siłą starchu przed jakąś sadystyczną bozią, która je kocha.
Jakiej niby niewiary miałby nauczac ateizm? Ateizm nie ma żadnej ideologii więc nie ma czego nauczać. Ateizm stwierdza tylko '' nie ma żadnego dowodu na istnienie karanoludków'' i to wszystko. Więc jeśli już czegoś nauczałby dzieci, to prawdy. A przecież prawda nas wyzwoli . To chyba nie zbrodnia uczyć prawdy. A prawda jest taka, że '' nie ma żadnego dowodu na istnienie kranoludków , bogów, bogin, smerfów, wampirów, diabłów itd''
To religie kłamią , że bog jest. Jeśli mówią prawe niech dadzą dowód na swojego boga, jeśli nie mają dowodu ich miejsce jest między bajkami Andersena. I to powinny wiedzieć dzieci od początku.
A co do stalinowskich metod wtłaczania stalinowskiej religii - widać Stalin brał przykład z chrześcijan, którzy moim przodkom wybijali zęby za jedzenie mięsa w piątek, żeby wtłoczyć im chrześcijańskie bzdury do głów.

dorias (722 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi perun
Poniosło Cię z tym

#217
18-09-2011 18:43
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi dorias
>Poniosło Cię z tym
Nie sądze. Nie napisałem niczego co byłoby niezgodne z faktami.

#218
18-09-2011 19:37
 Ocena 5 na 5
perun (8610 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi finerbijk
>>Nie podobają mi się religijne metody pracy, wiec nie mogą mi sie podobac metody boga Stalina czy Mao .
>Ja tam nie słyszałem nawet w Radio Maryja, by jakiś katolik proponował odbieranie ateistom dzieci i ich przymusową katechizację.
>To co tu głosicie to jakiś ateo-szariat.
>
Pisze tylko, że w szkole powinno uczyć się nauki a nie bajek. Czytanie bajek dzieciom to domena rodziców. W szkole dzieci powinny być uczone, że każda bajka to bajka. Nawet ta którą dziecka rodzice uważają za rzeczywistość
Aby dzieciom wyjaśnić różnice miedzy bajką, a nauką wsytaczy , że rodzic wierzący w bajki przyniesie do szkoły dywan na którym poleci do nieba. Aby pokazać czym jest nauka wystaczy dzieciom na lotnisku pokazać startujące samoloty.
Ja tam żadnego ateo-szariatu nie widze w uczeniu dzieci myślenia .
Nie wiem co jeszcze wymyślicie, aby klękac przed biskupem? ateo-szariat to może jescze ateo-dzihad

#219
18-09-2011 19:38
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi Jacek Tabisz
>Tylko czekając łatwo można do tego doprowadzić.
Chyba już nie te czasy.
W sumie samo czekanie z założonymi rękami nic nikomu nie da. Ale metoda zakazów i nakazów jest najgorszą z możliwych. Edukacja - oto właściwa droga. Pokazywać inne możliwości - tak. Zakazywać uczenia dzieci religii - nie. Wiem, że religia nie jest tym, co dziecku najbardziej w życiu potrzebne, że to bajędy, ale nie można tak szokowo. Trzeba ludziom pokazywać, że świat bez bogów jest możliwy i przyjazny, że funkcjonuje samodzielnie wcale nie gorzej, niż gdyby był sterowany przez istotę nadprzyrodzoną, że lepiej jest wiedzieć, niż wierzyć - ale w żadnym wypadku administracyjnymi zarządzeniami. Niech ludzie sami to zobaczą i sami się przekonają, że opowieści religijne to zwykłe bajki. Można im w tym pomóc, ale nie siłą.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.

#220
18-09-2011 19:45
 Ocena 4 na 6
Klapaucjusz (3379 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi Sylwek
>Lub inaczej: w miarę wzrastania takich postaw "nowy ateizm" stanie się ideologią wrogą ludziom szanującym wolność w taki sam sposób jak teraz wrogie są im fundamentalistyczne religie.

To jest nadinterpretacja i objaw jakiejś fobii wobec ruchów laicyzacyjnych.
Nikt nie proponuje spalenia wszelkich kościołów, wysłania wszystkich księży, popów, mułłów, imamów na księżyc. Chodzi jedynie o zakaz indoktrynacji i karanie czynów inspirowanych religijnie i jawnie sprzecznych z prawem.
Wolność do budowania kościołów to nie to samo co wolność do straszenia piekłem w szkole. W nowoczesnym społeczeństwie nie ma już miejsca na szacunek do indoktrynacji i przestępstw jakie są efektem fanatyków religijnych.
Nie rozumiem jak można przypisywać racjonalistom chęć ograniczenia wolności w sytuacji gdy domagają się postawienia na edukację, aby w ten sposób "zdobyć" jak największą ilość ludzi którzy odważą się podważyć obecne osiągnięcia naukowe. Aby wciąż usprawniać już nieźle funkcjonujący mechanizm rozwoju cywilizacyjnego.
Czy można sobie wyobrazić większą wolność od wolności do swobodnego zdobywania wiedzy?
Wolność do nieskażonej religijnymi dyrdymałami edukacji?

Wydaje mi się że widzisz problem tam gdzie go nie ma.
Nie rozumiem też czego tak naprawdę się obawiasz.

#221
18-09-2011 20:13
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi perun
>Pisze tylko, że w szkole powinno uczyć się nauki a nie bajek.
A zakaz religii? Policja kontrolująca kościoły, czy nie ma w nich nieletnich? Kościelny sprawdzający dowody na wejściu? Wiadomo, że domy też by trzeba kontrolować, bo naród nieodpowiedzialny truciznę może sączyć młodym głowom i tam. Chyba bez specjalnych służb antyreligijnych by się nie obeszło.

>Ja tam żadnego ateo-szariatu nie widze w uczeniu dzieci myślenia .
Dlaczego tylko dzieci uczyć myślenia, przecież taki 18-latek to jeszcze umysł elastyczny, podatny na manipulacje, może lepiej zakazać w ogóle religii, co się ludzie mają męczyć ze swoją głupotą, kiedy można ich w taki prosty sposób polepszyć? Jak ci idioci sami nie wiedzę, co dla nich dobre, to trzeba ich wziąć za mordę i przymusić. Racjonalizm proszę państwa, czapki z głów...

#222
18-09-2011 20:17
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi perun
> To jeszcze na sam koniec ; gdyby nie ci głupcy prostacy i histerycy, którzy walczyli z religijnymi idiotyzmami, to dzisiaj nadal panowałoby średniowiecze.
>To co osiągneliśmy zawdzięczami tym wszystkim, którzy walczyli z religijna ciemnotą, a nie tym, którzy siedzili cicho jak mysz pod miotłą i chrzanili o szacunku dla religii.

Ah a gdzie powstawały pierwsze szkoły w średniowiecznej europie kto je otwierał?
Kto organizował pierwsze uniwersytety?

Jedno to walka o usunięcie religi ze szkół i nie zmuszanie swoich dzieci do chodzenia i bycia indoktrynizowanym a drugie to wchodzenie z buciorami do czyjegoś zycia zabraniając np rodzicom wychowywania dzieci swoich zgodnie ze swoją religią.

#223
18-09-2011 20:25
 Ocena 1 na 1
dorias (722 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi perun
>Nikt tu raczej nie mowi o tym, że dzieciom należy siłą coś wtłaczać. Chodzi o to, że w szkołach dzieci powinny być uczone prawdy. A prawdą jest to, że bóg to kwestia wiary, tak samo jak święty Mikołaja latający na reniferach po niebie. Jak religie udowodnią swoje bzdury, tak jak czyni to nauka, wtedy powinni mieć prawo nauczać dzieci.

Co jest taka prawdą? Dzieci powinny być uczone prawdy prawdy nie da się nauczać przynajmniej w kwestiach naukowych... No co dzisiaj obowiązuje w nauce za rok może się zmienić.

Ale z tym nawet chrześcijanie (nie wszyscy)się zgodzają że katecheza powinna być wywalona ze szkoły a szkoła powinna przekazywać rzetelną wiedze i rozwijać intelektualnie dziecko. A to czy rodzic w domu będzie nauczać dziecko o Jezusie czy potworze spagheti czy jednorożcach to już inna sprawa i nic nam do tego.

#224
18-09-2011 20:36
 Ocena 2 na 2
Orvudo (214 punktów)Odp: Wojujący ateista
Epitet "wojujący ateista" ma chyba po prostu demonizować tych, którzy ośmielili się nie zapaść pod ziemię, jak "porządni" bezbożnicy. Gdzieniegdzie ten imiesłów jest nadal zbędny, jak na przykład w "mojej" wiejskiej parafii, gdzie wpływy Królestwa Niebieskiego są oczywiste, udowodnione wychowaniem, udokumentowane przeróżnymi "słyszałami" księdza na temat objawień, etc. Tu samo odstępstwo od pozycji klęczącej to najczarniejszy diaboł, żadne wojujące widły potrzebne mu nie są. Z resztą, tu nawet pojęcie "ateista" jest jakieś abstrakcyjne. "Ateistą" to może być ktoś "z telewizora", tutejszy może być najwyżej "poganinem". "Świeckość" mogła występować w PRLu, tutaj można uświadczyć najwyżej "bezbożności". "Homoseksualiści" to są na filmach, w okolicy mamy jedynie jakieś elementy rowerów. Cóż, ta bieda pojęciowa jest na własne życzenie, ale to zrozumiałe, w końcu każdą biedę Bozia wynagrodzi.

Ja z chęcią bym ten - z założenia chyba szyderczy epitet - przekuł na coś pozytywnego, bo nie ma co się oburzać. Ze szczerym uśmiechem na ustach będę to "wojujący" dodawał w obecności "prawdziwych" katolików, dla ich własnego komfortu psychicznego, bo zdaje się czasem, że oni się boją określeń jednowyrazowych, o czym świadczą przeróżne pojęcia, zaczynając od Boga Ojca, oraz "święcenie" wszystkiego, do czego nie dało się dorobić bardziej finezyjnych przymiotników, na Jednym-Świętym-Powszechnym-i-Apostolskim-Kościele kończąc. No... żeby się tego zła tak nie bali. Z resztą, waleczność to cecha prawdziwego polaka zdaje się, więc wojujący ateista powinien wzbudzać szacunek chyba... Dobra, konczę, bo głupoty pieprzę.

#225
18-09-2011 20:47
 Ocena 1 na 3
dorias (722 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi Klapaucjusz
>Nikt nie proponuje spalenia wszelkich kościołów, wysłania wszystkich księży, popów, mułłów, imamów na księżyc. Chodzi jedynie o zakaz indoktrynacji i karanie czynów inspirowanych religijnie i jawnie sprzecznych z prawem.

Kto takie dobre prawo miałby tworzyć ateiści i wierzący razem czy ateiści, którzy są bliżej postrzegania rzeczywistości? Za czyn inspirowany religijnie oj to brzmi już późniejszą nadinterpretacją... Jakbyś napisał przemocy na tle religijnym to tak, ale czyny inspirowane religijne, jakie to złe czyny?

>Wolność do budowania kościołów to nie to samo co wolność do straszenia piekłem w szkole. W nowoczesnym społeczeństwie nie ma już miejsca na szacunek do indoktrynacji i przestępstw, jakie są efektem fanatyków religijnych.

a za jakiś czas pojawią się fanatyczni przeciwnicy wszelkiej religii i? O ile już się nie pojawiają.

>Nie rozumiem jak można przypisywać racjonalistom chęć ograniczenia wolności w sytuacji gdy domagają się postawienia na edukację, aby w ten sposób "zdobyć" jak największą ilość ludzi którzy odważą się podważyć obecne osiągnięcia naukowe.

O ile wiem ingerencja innych osób i ograniczenie praw rodzicielskich do wychowania dzieci według woli rodziców jest właśnie takim ograniczeniem. I o to w tym teraz temacie chodzi.
Znaczy co chcesz ze wszystkich zrobić naukowców?

>Czy można sobie wyobrazić większą wolność od wolności do swobodnego zdobywania wiedzy?
Oj ale teraz też nie ma problemu ze swobodnym zdobywaniem wiedzy jak ktoś ma chęci to się uczy i tyle. Pytanie wzięte z kosmosu...

>Wolność do nieskażonej religijnymi dyrdymałami edukacji?
A w czym Ci przeszkadza, że czyjeś dzieci uczą się fizyki matematyki i religii?
Religia do świątyń i dalej będzie przeszkadzać? Nawet teraz nie religia nie jest obowiązkowa.

Robienie z ludzi na siłę ateistów do niczego dobrego nie doprowadzi.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365