Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wojujący ateista

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
15-09-2011 17:19asmodai (2845 punktów)Wojujący ateista
Ocena 4 na 4
Być może taki temat już był. Być może w związku z tym że takowy temat już był to wyląduje on w oślej ławce. Ale co mi tam.
Czy ktoś mi może wytłumaczyć kto to taki wojujący ateista? I kto to taki porządny ateista.
W moim odczuciu Wojujący ateista to taki który zadaje nie wygodne pytania wierzącym ma swoje zdanie przeczytał lub czyta biblię i lepiej ją zna od wyznawców.
A porządny ateista to... No właśnie kto to taki porządny ateista??
Ja prosty chłopak jestem wytłumaczcie mi proszę kto to taki porządny ateista.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Dalej..
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi liliac
Mozart skomponował ocean dzieł. Requiem jest tylko jednym z nich, wcale nie aż tak wielkim przy wielu innych, mówienie, iż Requiem jest najlepszym dziełem Mozarta to postulat religijny. Jako, że tekst jest po łacińsku, nie szkodziłoby dzieciom. Zdarzają się działa artystyczne, przed którymi raczej należy chronić dzieci. Na przykład Wozzek Berga, piękna opera, jedna z najwspanialszych, która jednakże pokazuje jak doszło do brutalnego morderstwa, pokazując je w kulminacyjnej scenie. Albo Diabły z Loudun Pendereckiego, gdzie zakonnice doprowadzają do torturowania wspaniałego, biednego księdza, bo uznały, iż jest diabłem. Albo sztuki Grotowskiego, zwłaszcza "Książę Niezłomny" Calderona/Słowackiego, gdzie sceną kulminacyjną jest długa scena tortur. Te wszystkie dzieła, choć bardzo piękne, nie są najlepsze dla dzieci.

Mahabharata, Ramajana mają swoje świeckie wersje, zaś oryginał, czy dewocyjna Ramajana Tulsidasa jest za trudnym tekstem dla dzieci i młodzieży nawet w Indiach. Koran to też nie jest pasjonująca lektura. Zatem ze swej strony postuluję nadruk "Dozwolone od 18 lat" i ostrzeżenie czarnym drukiem, tak jak na papierosach. Na tekstach hinduistycznych mogłoby być "Ludzie zgodnie z hinduizmem palili wdowy na stosach". "Za przypadkowe usłyszenie tego tekstu ludziom nisko urodzonym nalewano w Indiach do uszu rozgrzany ołów".

W mojej utopijnej propozycji nie chodzi o sztukę inspirowaną religią, ale przede wszystkim o teksty święte. W przypadku dzieł inspirowanych religią, ale nie ostro proreligijnych (są takie, mówią "masz wierzyć w N"), powinno być po prostu objaśnienie. Jeśli chodzi o zwiedzanie muzeów ze sztuką inspirowaną religią, nie byłoby problemu, bo nie chodziłoby przecież o to, iż ktoś widzi obraz z Boginią Kali, Bogiem Kriszną, czy Monobogiem Jezusem. Chodziłoby o to, aby nikt nieletnim nie wmawiał iż jest to prawda, prawda i tylko prawda.

Po jakimś czasie ludzie zdali sobie sprawę ze szkodliwości palenia i ten zwyczaj zaczyna zanikać. Tego samego dotyczy moja propozycja. Czy pojawili się palacze - męczennicy? Pewnie tak...

#257
19-09-2011 09:55
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi liliac
Wydaje mi się, że religia sama w sobie nie jest zbyt kuszącym owocem zakazanym i ktoś odpowiednio do niej nie wytresowany szybko traciłby radość płynącą ze zdobycia takiego owocu. Ale bez przesady. Nie tylko ja zauważam, iż nie powinno być chrześcijańskich dzieci, muzułmańskich dzieci, hinduistycznych dzieci. Dawkins we "Wrogach rozumu" i wielu innych książkach też to zauważa. Mamy więc wątek "Wojujący ateista" i zgodnie z jego treścią zastanawiam się nad tym, co zrobić, żeby nie było "chrześcijańskich dzieci, muzułmańskich dzieci..." etc.

I po prostu starczyłoby odróżnić dzieła otwarcie propagandowe i proreligijne, od takich, w których religia po prostu się pojawia i to często w niezrozumiały sposób (na przykład po łacinie, w koine, albo po niemiecku dla osób nie niemiecko języcznych). "Skrzypek na dachu" mówi o dolach i niedolach Żydów, a nie o tym, że trzeba czytać Torę. Ale już na przykład "Pasja" Gibsona, czy "Ostatnie kuszenie Chrystusa" - od lat 18, również z uwagi na przemoc.

Jeśli chodzi o katakumby, gdzie by indoktrynowano dzieci mimo wszystko, to już się tak dzieje. Zakazane sekty posiadają takie miejsca. Wobec tego, iż dorosła osoba mogłaby spokojnie oddawać się swojej religijności jawnie, raczej odciągałoby to sporą część młodych ludzi od indoktrynacji religijnej.

Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi finerbijk
To naprawdę śmieszne, traktowanie religii jako narkotyku mentalnego i chęć, żeby nie było "chrześcijańskich dzieci, i muzułmańskich dzieci", tak jak nie ma "postmodernistycznych dzieci, marksistowskich dzieci, kantowskich dzieci, dennettowskich dzieci, paleontologicznych dzieci...".
To nie jest tylko mój temat. Po prostu nie jestem hipokrytą i zamiast "jakoś tam" zauważam, co można by zrobić, aby nie było "...skich dzieci". Na pewno wysyłanie dzieci na religię i chrzczenie ich, nawet gdy obydwoje rodzice są ateistami, nieszczególnie w tym pomaga.

Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi Amai
Owszem, ładna piosenka.

Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi farmer
Ośmiolatek, który ma wierzących rodziców, nie przyjedzie na Zlot Ateistów, a też jest istotą ludzką. Nie jest chrześcijańskim ośmiolatkiem, muzułmańskim ośmiolatkiem, czy postmodernistycznym nastolatkiem, czy kantowskim ośmiolatkiem...

Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi astrotaurus
Za wolność dzieci, czy rodziców?

#262
19-09-2011 10:41
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi finerbijk
Indoktrynacja religijna w bardzo młodym wieku nie idzie po linii rozmyślań. To automatycznie wdrukowywanie zachowań i emocji. Katolickie poczucie winy (grzech pierworodny) zostaje w ludziach na długo po tym, zanim zdecydują się (nieliczni) odejść od religii, którą zupełnie bezbronni byli indoktrynowani. Przekazywanie pięciolatkowi "prawd wiary" to jak tresowanie zwierzątka. I naprawdę, strasznie jestem fanatyczny, że uważam, iż nie jest to OK. Bez indoktrynacji w wieku pozbawionym krytycznego myślenia 18 latek ma mniejsze szanse na uznanie "prawd wiary". Owszem, początkowo z przekory zapewne wielu 18 latków zacznie się modlić pełną parą (tak jak obecnie często zdarzają się młodzi antyreligijni, którym szybko przechodzi). Ale ten bunt minie, bowiem religijność nie będzie automatycznie wdrożona na taką skalę osobom zbyt młodym, aby jakkolwiek bądź się przed tym bronić.

#263
19-09-2011 11:05
 Ocena 1 na 3
finerbijk (17282 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi Jacek Tabisz
>Ale ten bunt minie, bowiem religijność nie będzie automatycznie wdrożona na taką skalę osobom zbyt młodym, aby jakkolwiek bądź się przed tym bronić.
A słyszałeś kiedyś o wolności wyznania i sumienia, naturalnym prawie do wychowywania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem, pluralizmie kulturowym, albo chociaż o prostej zasadzie nie czyń drugiemu co tobie niemiłe?
Pewnie byś nie był szczęśliwy, gdyby katolicy równi Tobie w rozumowaniu zabierali Ci dzieci na przymusową katechizację z obawy o zbawienie ich duszy. Siłą świata nie zbawisz, paru próbowało i wylądowali gdzie ich miejsce - na śmietniku historii.

Sylwek (15472 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi Jacek Tabisz
>Nie wiem o co ci chodzi? Nie powoływałem się na żadnego brevika, chyba, że to jakaś wyrafinowana gra słów, której nie chwytam.

Możliwe, że żem się pogubił, ale wydawało mi się, że gdzieś o nim wspominałeś jako morderczym przykładzie religijno-prawicowej ekstremy. Kim w istocie był, ale co ciekawe, pokazywał też jak dowolne mogą być ideologiczne połączenia - brevik nie był homofobem.

#265
19-09-2011 11:12
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi Jacek Tabisz
>To naprawdę śmieszne, traktowanie religii jako narkotyku mentalnego
Jasne, że śmieszne te teksty z marksistowskiej szkółki dla chłopo-robotników. Jak dla mnie, aby racjonalizm znalazł szersze poparcie to musi się wykazać większą tolerancją, otwartością, zrozumieniem i życzliwością dla ludzi, niż to proponują religie. To co sugerujesz, to całkowite temu zaprzeczenie - stawiasz wierzących w pozycji oblężonej twierdzy, dając im powody do bicia na alarm, że oto chcieliby przymusowo ateizować. To jest przeciw skuteczne nie ma nic wspólnego z żadną racjonalnością.

#266
19-09-2011 11:13
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi Jacek Tabisz

>Nie wiem, czemu porównujesz mnie z Terlikowskim. Jeśli chodzi o homofobię, to ile razy mam cię przekonywać, iż nie jestem homofobem?

No ale czy ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Napisałem, że wizja zagłady ludzkości z powodu niedostatecznej ateizacji ma tyle sensu co Terlikowskiego brednie o zgładzie z powodu gejów, to jednak dość daleko od twierdzenia, że twoja wizja jest homofobiczna.

Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi Sylwek
Nie, ja nie mam pamięci do nazw, zaś z przejawami religijnego ekstremizmu łatwo się spotkać nie szukając po jakichś wyszczególnionych nazwiskach. Choć tak - można po prostu wpisać "Jezus", albo "jak wychować dziecko w bogu".

#268
19-09-2011 11:35
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi Sylwek
Ok Sylwku, teraz rozumiem. Czy zagładę ludzkości spowoduje niedostateczny ateizm? Ja osobiście uważam, iż ateizm jest czymś niepotrzebnym. Czymś, czego tak naprawdę nie powinno być. Ludzie są po prostu zmuszani do ateizmu przez osoby z całym oddaniem wierzące w Księgi, wyczekujące też końca świata, albo zapanowania swoich religii nad wszystkim.

Moim zdaniem istnieje szansa, nie wiem jak duża, ale nie minimalna, iż "klimat duchowości i tęsknoty za nią" będzie się dalej nasilał ze szkodą dla wszystkich osiągnięć jakie przyniosło niektórym obszarom na Ziemi oświecenie. Gdy oświecenie, jako "cywilizacja śmierci" zostanie ostatecznie zwyciężone przez "cywilizację życia i miłości", to jak wiesz, przed oświeceniem mieliśmy barok. Barok to piękne malarstwo, muzyka, architektura, udane dramaty, może nawet najlepsze jakie napisano, ale też barok to stosy, inkwizycja, wojna 30 letnia, kaplice czaszek służące "cywilizacji życia i miłości".

Nam teraz, przed komputerami, w wygodnych siedziskach, wydaje się, że absolutnie nie jest możliwy powrót do baroku (nie tylko do nowego kompozytora na miarę J.S. Bacha). Ludzie są przecież spokojni, chcą żyć normalnie, nikomu nie zależy na jakichś głupich rzeczach. Religia tli się jak jakaś stara, zakurzona lampa. Ludzie włączają ją tylko z przyzwyczajenia i z lenistwa. Czyli ogólnie robimy to samo - my sobie tu dyskutujemy dla przyjemności, oni też sobie przyjemnie dyskutują. Na tych naszych cywilizacjach życia i śmierci to zależy nam tylko jako na temacie do dyskusji. Równie dobrze moglibyśmy gadać o znaczkach, cenach paliwa, rodzaju nawierzchni dróg. Oczywiście nie każdy filatelista zmusza swoje dziecko aby zbierało znaczki dla jakichś zaświatów, albo odrzuca wiedzę o świecie, bo zagraża on użyciu znaczków na poczcie, ale co tam, to tylko szczegóły... Trzymajmy się tego porównania.

Więc ja nie do końca wierzę w tą miękkość fotela. Mam wrażenie, iż Jezus Camp nie uczą amerykańskich dzieci obsługi pilota i dyskutowania dla rozrywki. Obiło mi się też o uszy, iż fanatyczni amerykańscy protestanci zakładają też swoje szkoły w Europie, a i katolicy mają swoje organizacje, takie jak Ruch Odnowy w Duchu Swiętym. Istnieje też dość duży wpływ kościołów i Kościoła na politykę. I chyba ten wpływ nie wszędzie i nie zawsze staje się mniejszy.

Inne moje wrazenie, to brak zainteresowania nauką u wielu osób wychowanych religijnie.

Kolejne wrazenie, to fakt tego, iż zmiany odbywają się stopniowo. Ewentualne nowe średniowiecze nie nastąpi jak nagła eksplozja. Nie, powoli, z roku na rok, róść będzie uznanie społeczne dla "cywilizacji życia i miłości" i coraz dalej będzie spychania "cywilizacja śmierci".

#269
19-09-2011 11:41
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi finerbijk
Ale przecież my już teraz ich przymusowo ateizujemy! W szkołach amerykańskich uczymy ateistycznej ewolucji! Nie zgadzamy się na krzyże w szkołach! Mamy jakieś pretensje wobec lekcji religii, a przecież oni nie postulują odrzucenia geografii, która jak wiadomo, może propagować ateizm.

Niektórzy z nas ośmielają się nie udawać katolików. A są też takie wredy, które mówią, iż nie ma "chrześcijańskich dzieci, muzułmańskich dzieci, hinduistycznych dzieci..". Oczywiście że są! Przecież to jest podstawa! Dziecko rodzi się chrześcijaninem i zostaje zbawione. I powinno się cieszyć. I wszyscy powinni się cieszyć. A kto się nie cieszy, ten jest fanatykiem.

Oczywiście nie mówi się o cywilizacji śmierci, nie bije się na alarm, nie blokuje się niezależności myśli i coraz bardziej nauki. Nie uważa się, iż ludzkie komórki rozrodcze obdarzone są duszami. NIe ustala się tego w prawach. Przymus urodzenia dziecka dla zgwałconej kobiety powinien ją tylko cieszyć w imię boga.

#270
19-09-2011 11:45
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)Odp: Wojujący ateista
W odpowiedzi finerbijk
Cytat:
Pewnie byś nie był szczęśliwy, gdyby katolicy równi Tobie w rozumowaniu zabierali Ci dzieci na przymusową katechizację z obawy o zbawienie ich duszy. Siłą świata nie zbawisz, paru próbowało i wylądowali gdzie ich miejsce - na śmietniku historii.


Chyba trochę to robią.

Wolność sumienia tak. Ale ustalano też, czy dziecko ma własne prawa, i ustalono iż - tak, ma prawa, nie jest tylko własnością rodziców.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365