>
I skoro rodzice uczniów bronią księdza, to również oni zasługują na najgorsze oceny!A tymczasem troskliwi rodzice zaczynają dostrzegać pierwsze konsekwencje radosnej i niewinnej inicjacji szkolnej własnych pociech:
Cytat:Rodzice "koconych" dzieci skarżą się Rzecznikowi Praw Dziecka, że ich dzieci padają ofiarą "nieprzyzwoitych żartów i docinków".[...] Dalej rodzice stwierdzają, że "uczniowie gimnazjum stali się obiektem agresji ze strony rówieśników (i nie tylko)". - Są już tego pierwsze przejawy: dzieci są zaczepiane na ulicach i w środach komunikacji, są adresatami nieprzyzwoitych żartów i docinków, są atakowane na stronach internetowych i nachalnie zaczepiane przez dziennikarzy.
A nie mówiłem?Czytajmy dalej:
Cytat: Takie postępowanie wobec dzieci prowadzi do jawnej dyskryminacji - zauważają rodzice.
Sami im zgotowaliście taki los, kochani rodzice. Listy już pisaliście więc może czas teraz wytoczyć sprawę mediom?
A swoją drogą, czy są jeszcze w tym kraju jacyś niedyskryminowani katolicy?
Na szczęście Rzecznik Praw Dziecka nie dał się zwariować:
Cytat: "Z pewnością granice przyzwoitości i akceptowalnych form kontaktu cielesnego zostały przekroczone. Dzieci zostały wkręcone w niestosowną sytuację. To dorośli powinni uczyć stawiania granic i ich przestrzegania - wypomina Michalak. W jego ocenie w czasie otrzęsiny u salezjanów "komuś zabrakło wyobraźni i dobrego smaku".
Elementem "kocenia" uczniów z I klas gimnazjum było zlizywanie, w pozycji klęczącej, bitej śmietany z kolan siedzącego ks. dyrektora Marcina Kozyry. - Takie zabawy są ryzykowne i nie powinny mieć miejsca. Nie jest istotne czy to jest ksiądz, nauczyciel, wychowawca, czy lekarz. Dorosłość wymaga odpowiedzialności i przewidywania konsekwencji podejmowanych działań"
źródłoTakie głosy jednak wydają się ginąć w morzu katolickiej obłudy.
Mimo wszystko nie potrafię sobie wyobrazić, aby wszyscy rodzice byli takimi imbecylami/zakłamanymi sukinsynami i nie widzieli nic złego w "śmietankowej inicjacji" ks. Kolanko. Strach przed katolickim pręgierzem opinii publicznej złowieszczo majaczącym się na lubińskim horyzoncie? Obawa przed problemami dziecka w szkole? Ostracyzm społeczny? A może niebotycznie wysoki poziom nauczania w tej salezjańskiej szkole sprawia że rodzice nie chcą wykluczyć swoich pociech z tej "śmietanki towarzyskiej"?

Jestem ciekawy co wykaże ta szumnie zapowiadana kontrola z kuratorium i dlaczego będzie to jedno wielkie NIC.