 |
Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-01-2014 03:17 | nobodylikeyou (972 punktów) | Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją
17 na 17 | Nie można być chrześcijaninem bez dosłownego odczytywania pierwszych stron Ks. Rodzaju. Inaczej ofiara Chrystusa staje się ofiarą... za fikcję literacką. Katolicyzm w oparciu o Biblię poucza nas iż grzech pierworodny to efekt buntu jaki nastąpił u początków zarania rodzaju ludzkiego. I tu zachodzi oczywista sprzeczność; Otóż wg katolicyzmu choroby, głód, ból oraz przede wszystkim Śmierć mają swoje uzasadnienie jako konsekwencja grzechu pierworodnego pierwszych ludzi. Tutaj nie ma prawa zgody, no chyba że gatunek homo sapiens który istnieje jakieś 150-200 tys. lat, zanim popełnił grzech pierworodny, nie cierpiał wcześniej z powodu głodu, chorób oraz śmierci. Musiałby zatem być wcześniej... Nieśmiertelnym. Część co bardziej ogarniętych teologów, którzy nie negują już ewolucji poprzez dobór naturalny, próbując przytulić się do nauki, próbuje określić ewolucję jako metodę pracy Boga. Uważają że Bóg interweniował i nadzorował jej proces aby osiągnąć zamierzony cel. Jednak gdyby tak było Stary i Nowy Testament byłby fikcją ponieważ: - śmierć byłaby czymś naturalnym (selekcja, dobór naturalny), a nie karą za grzech pierwszych ludzi - zbawienie przez Chrystusa straciłoby sens, byłoby bowiem odkupieniem od czegoś co naturalne - śmierć i konieczne do ukształtowania się życia Odczytywanie Ks. Rodzaju inaczej jak dosłownie burzy zatem sens ofiary chrystusowej gdyż: - wg boskiego przekazu pierwotny człowiek był doskonały i nieśmiertelny jak Bóg - grzech pierworodny spowodował jego upadek ("zapłatą za grzech jest śmierć" - jak pouczają nas ewangelie) - śmierć Chrystusa go z niego wyzwoliła. LOGIKA MODALNA: Ewolucja: śmierć, choroby i głód jako rzeczy naturalne, istniejące od początku istnienia człowieka. Chrześcijańska Doktryna n.t. roli Zbawienia: Wyzwolenie człowieka od grzechu poprzez Zmartwychwstanie i tym samym wyzwolenie go od śmierci czyli kary za grzech pierworodny. Ewolucja: Śmierć jako czynnik naturalny towarzyszący homo sapiens od początku. Tradycja: Śmierć jako wynik pewnego zdarzenia w hist. rodzaju ludzkiego. Tu zwyczajnie nie ma prawa zgody. Poza tym która z poniższych rzeczy jest najlepszym dowodem na istnienie inteligentnego i kochającego Stworzyciela? a) Karaibski zachód słońca, b) Wrzaski młodej foki, rozrywanej na strzępy przez rekina, c) Pierwszy raz, gdy twoje idealne, nowo narodzone dziecko uśmiecha się do ciebie, d) Prędkość z jaką wirus Ebola zmienia organy afrykańskiego dziecka w płyn. ? Doskonały świat gdzie 3/4 zajmują tereny nie zdatnej do spożycia wody, pustynie, lodowce, wirusy, pasożyty i pożeranie żywcem aby przeżyć? Gdzie tutaj miejsce dla Boga, który ponoć obdarza wolną wolą - a co za tym idzie daje nam szanse decydowania o swoim losie, kiedy na skutek (najwyraźniej stworzonych przez niego samego chorób) nasze dzieci nierzadko umierają już w łonach matek, lub tuż po narodzeniu? Do tablicy wywołuje Panów worka kości, Pawłowskiego, Arminiusa i Moralewicza.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 Dalej..#91 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | Istotna dla tezy wątku wydaje się uwaga astrotaurusa: > > Adam był doskonały jako bezpośredni wytwór Boga, (..) więc dalsze jego przetwarzanie to raczej deewolucja..Skoro baśń religijna obstaje przy kierunku od boskiej doskonałości, przez ludzką 'podróbkę stwórcy' do zepsucia się tej podróbki i uzyskania ułomnych grzeszników, to deewolucja jak znalazł. > A dlaczego niby nie?Powiedz wpierw dlaczego tak. Czy kolejni uczniowie Jezusa (w tym np. dzisiejsi papieże) są z konieczności coraz głupsi? Czy rajsko-małpi gaj stanowi ideał, do którego miałyby dążyć np. ogrody biskupie przez wyzbywanie się wszelkich 'sztucznych luksusów' w rodzaju łazienki lub szlaucha z wodą (by już o piorunochronach nie wspomnieć)? > Co do doskonałości Adama wystarczy prosta logika: został stworzony do życia w raju, a nie do życia w trudzie i znoju, nie był przystosowany do życia w którym trzeba walczyć, stąd oczywiste jest iż dalsze pokolenia musiały się do tego dostosować.W końcu tę umiejętność opanowania przyrody (w tym np. zwalczenia ospy) oraz coraz logiczniejszego jej opisu (w tym np. odrzucenie modelu ptolemejskiego) poczytujesz za postęp czy recesję ludzkości? Moim zdaniem w takich i podobnych pytaniach tkwi różnica między konserwatyzmem (który bezczelnie przyszywa sobie łatkę kreacjonizmu), a postępowością (w tym ewo- i rewo-lucyjną). |
#92 7 na 7 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | >Doskonały świat gdzie 3/4 zajmują tereny nie zdatnej do spożycia wody
Raczej doskonała Ziemia. Patrząc na świat lub wszechświat - ilość stworzonej materii bez celu wporst powala. Tryliony gwiazd w setkach tysięcy supergromad i gromad galatktyk, a w nich miliarydy słońc z planetami czy bez, a żadnych inteligentnych fal radiowych, nie mówiąc o warunkach do życia jakie znamy. A między nimi PUSTKA przerywana od czasu do czasu lecącą tysiące km/h kometą lub skupiskiem gazów, wysycona promieniowaniem szybko radzącym sobie z ziemskimi formami życia. pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | > Musimy założyć, iż zasadnie mniemając przedstawiamy domysły na temat boga którego nie rozumiemy.A jak Ty myślałeś? Wszystko przecież co o bogach lub Bogu piszemy, to tylko domysły, interpretacje, a czasem zupełne wymysły. Przecież nie ma żadnego racjonalnego dowodu na jego istnienie, więc wszyscy gdybamy. > Ja niczego nie pomyliłem, to mój kieszonkowy bełkotometr zabrzęczał....Mogę bez problemu przyjąć taką koncepcję. Czy pisałem że nie mogę? > O to mi właśnie chodzi, skoro nie można poznać boga i można się mylić nawet co do jego własnych słów, które mogą być metaforą jak również czystą prawdą, to skąd u Ciebie wzięły się wszystkie te twierdzenia i przypuszczenia? Pozwolę sobie podjąć próbę odpowiedzi na to pytanie - zwyczajnie jak każdy inteligentny człowiek, który widzi rozbieżności i wewnętrzne sprzeczności religii i pism natchnionych a chce zachować wiarę w boga, wziąłeś z nich to co Tobie przypadło do gustu i stworzyłeś własne bóstwo, ulepiłeś własnego bałwana, okraszając go dozą własnej teologii.Dokładnie tak, jak każdy chrześcijanin, Żyd, muzułmanin. Co w tym dziwnego? Umysł próbuje racjonalizować sprzeczności. Jeśli Bóg istnieje to myślisz, że próbuje się wpasować w aktualną teologię? Ja myślę, że istnieje sobie niezależnie od tego. To co piszę, to tylko przypuszczenia. Czerpię jednak z judeochrześcijańskiej tradycji. W niej Bóg jest, co do zasady, miły człowiekowi, przyjazny, choć bywa surowy. Przekonuje mnie też postać Jezusa i jego przykazanie miłości. > Doceniam Twą szczerość w kwestii niepewności, ale zaręczam równocześnie, że nie daję się ponieść emocjom. Założenie o niemożności zrozumienia boga jest elementem Twojej teologii, natomiast wszystko, co dotąd osiągnęła ludzkość, wskazuje na to, iż możemy zrozumieć rzeczy, których dawne cywilizacje nie były świadome, bądź nie rozumiały ich i brały za magię czy boskie moce. Co będzie dalej?Założenie o niemożności zrozumienia boga wynika z rozumienia pojęcia boga. Jesli mówimy o Bogu chrześcijańskim, to On jest wszechwiedzacy, człowiek zatem Go może nigdy nie zrozumieć. Jakaż to moja teologia? > Przyznam, że "mieszanie dwóch logik" również jest Twoją teologią, bo skoro opierasz się na racjonalizowaniu i domysłach to nie powinieneś, nawet roboczo zakładać istnienia "boskiej" logiki.Przedziwne. Chcesz powiedzieć, że wszyscy ateiści, którzy piszą tutaj o bogu (zakładając roboczo jego istnienie) są wyznawcami mojej teologii? Ech... to byłoby COŚ! Jednak, niestety, to właśnie Ty cały czas mieszasz te logiki, zakładasz coś i za chwilę już piszesz jakbyś tego założenia nie zrobił. "Jedna logika" występuje wtedy, gdy zakładasz coś i trzymasz się tego założenia prowadząc dyskusję na określony temat. Gdy zmieniasz założenia to już inna dyskusja. > Twój bóg może być nielogiczny, może ociężały na umyśle, może go nie obchodzić istnienie ludzi, może... i tutaj my możemy przypisać dowolny atrybut, dowolny zestaw cech i powziąć dowolne założenie, czy roboczy koncept, ale wszystko to tylko bełkot o czymś, czego istnienia empirycznie nie stwierdzono.Owszem, możesz przypisać bogu roboczo dowolny atrybut. W tym wątku tym atrybutem jest ograniczoność ludzką logiką, który to atrybut wielu dyskutantów przypisuje bogu. To taki sam belkot jak i Twój, bo o bogu inaczej (bez dowodów) się nie da, chyba wiemy to obaj doskonale. > >Metafora:> >"podzieliłem się z wami wiadomością"> >tłumaczenie:> >"powiedziałem wam, czego się dowiedziałem".> Metafora to nazwanie starości jesienią życia, albo trabanta pogromcą szos, natomiast to powyżej to nie jest metafora.Skoro nie jest to metafora, to spróbuj się dosłownie podzielić wiadomością, nagraj to i wyślij nam wszystkim do obejrzenia. > >wydaje się iż on patrzy na nas jako na swoje dzieci, jednocześnie "hurtowo" i "detalicznie".> Znowu bełkot. To wiesz jak bóg patrzy, przypuszczasz, wydaje Ci się, zakładasz czy nie wiesz? Nie traktuj proszę napaści na Twoją osobę, jednakże moim skromnym zdaniem kupy się to nie trzyma. Nie mam nic przeciwko wybieraniu pasujących nam fragmentów z książek, filmów czy czegokolwiek, co przekazuje historie całkowicie zmyślone, ale kiedy przychodzi do boga, czyli wszechmocnej, transcendentnej istoty, która czegoś tam od nas chce w zamian obiecując wieczne życie, to wypadałoby mieć odrobinę więcej aniżeli tylko próżne założenia i przypuszczenia oparte o metafory przez setki lat przekazywane ustnie, a później, już na piśmie, dziesiątki razy przepisywane i tłumaczone na dziesiątki różnych języków, za każdym razem wedle uznania skryby...Źródło informacji jest jakie jest, co zrobić? Nie urodzę nic lepszego. > Jeśli chodzi o mięsiwo, to wieprz nie był uzasadniony swoją "niezdrowością" ale tym, że jest nieczysty - bo tak. Koźlę w mleku matki było łączone z jakimiś ówczesnymi czarodziejskimi gusłami, a nie z tym, że mięsa się w mleku nie gotuje "bo nie". Tutaj coś kiepsko Ci idzie to racjonalizowanie.Widzisz, kiedyś był nieczysty - bo tak, dziś wiemy, że jest niezdrowy. Koźlę w mleku matki to czytałem, że chodzi o niegotowanie wspólne mleka i mięsa, o gusłach nie słyszałem, ale całkiem możliwe. > I chyba umknęło Ci kamienowanie nieposłusznych dzieci...Pewnie metafora jakaś... albo podejście "hurtowe". > Nie przypisuję Ci żadnych poglądów, poza tymi, które w oczywisty sposób wypływają z Twych wypowiedzi, a mianowicie, że masz swojego boga, dorabiasz do niego swoją teologię i wszystkim, którzy rzucają wyzwanie Twoim teologicznym poglądom odpisujesz, że "mieszają logiki", "nie rozumieją" itp. Ciężko "rozumieć" teologię pisaną ad hoc na forum internetowym....Mieszasz logiki Ty, wyjaśniłem to już kilka razy. Ja gdy zakładam coś w dyskusji, to się tego trzymam, założenie, to założenie. Ty coś zakładasz a potem radośnie odwołujesz. Tu nie ma problemu z jakąś tam moją teologią tylko z Twoją i części forumowiczów logiką oraz rozumieniem, że się wychodzi poza założone założenia. Tak rozmawiać się nie da. |
#94 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | > >>Nie dość, że nie wiadomo, co jest metaforą, a co jest dosłowne, to jeszcze nie każda metafora jest prawdziwa?> >A Ty uważasz inaczej?> Dla mnie to nie jest problem. Stawiam się w sytuacji osób, które próbują czerpać z Biblii wiedzę przydatną w życiu. Nie mają łatwo.A po co Ci taka zabawa? Empatię ćwiczysz? > >Źródło jest jakie jest, cóż możesz poradzić?> Najlepiej nie korzystać, taka moja skromna sugestia.Eeee tam, Ty sobie empatię ćwiczysz i stany emocjonalne teistów, a mi radzisz abym przestał? |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | > >czym że jest "Oto wielka tajemnica wiary"> Wiem, że Koścół tak mówi, ale chodziło mi dokładnie o to, czy przyznaje się, że nie wie, które fragmenty Biblii są dosłowne.> >Kościół wiernym stara się prezentować spójne poglądy,> No właśnie. Nie sądzisz że to trochę wprowadzanie ludzi w błąd w kontekście tego, o czym piszemy?Trochę tak, ale z drugiej jest to jakaś informacja. Dzieci też się uczy na pierwszych lekcjach fizyki, że elektron biega dookoła jądra, po okręgu. I co, rozrywamy szaty? > >Tak, to prawdopodobne, jednak ramy o których pisałem są wystarczające, aby odczuwać wspólnotę, czuć i wierzyć, że to jeden bóg.> Oczywiście, tym bardziej że różnice w postrzeganiu dotyczą wszystkiego, nie tylko Boga.> >Myślisz, że gdyby taki "ramowy" - chrześcijański Bóg istniał, miałby coś przeciwko?> Teoretycznie nie powinien czepiać się o to, że ludzie widzą go tak, jak potrafią, ale z nim to nigdy nic nie wiadomo.Fakt. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | > >Jak będzie bachor posłuszny wróci do kuchni, gdzie ojciec siedzi i przytuli łobuziaka.> >Oczywiście, ojciec srogi jest, ale widocznie lubi posłuszeństwo.> Wygląda mi to na przedmiotowe traktowanie dziecka. Ojciec dąży do tego aby jego potomek był tym kim tato chce aby został, oraz aby przejął jego przekonania.To straszne. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | > >Ironicznie niezłe, ale ...> To inaczej.> >>>mieszasz radośnie, jak to mają w zwyczaju ateiści dwie logiki.> Bo ateiści zwykle uważają, że jest jedna logika.Znaczy cud! Z jednej niektórzy potrafią zrobić dwie! > Przyzwyczajaj się.Mnie już trudno zaskoczyć. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | Istotą ewolucji, z tego co pamiętam, a zostałem na ten temat pouczony na tym forum, nie jest dążenie do jakiejś wydumanej doskonałości tylko przystosowanie do warunków życia. Człowiek zmienił warunki, musiał się dostosować. Proste. > Moim zdaniem w takich i podobnych pytaniach tkwi różnica między konserwatyzmem (który bezczelnie przyszywa sobie łatkę kreacjonizmu), a postępowością (w tym ewo- i rewo-lucyjną).Ech... Przy bardzo dobrym dostosowaniu do warunków życia, proces już prawie nie przebiega (konserwatyzm), postępu nie ma, bo nie jest potrzebny (to też element teorii ewolucji). |
#99 2 na 2 | Barbiel (1106 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | > Znaczy cud! Z jednej niektórzy potrafią zrobić dwie!Czy mi się zdaje, czy teraz Ty próbujesz chwytać się ironii? |
#100 2 na 2 | Barbiel (1106 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | > Trochę tak, ale z drugiej jest to jakaś informacja. Dzieci też się uczy na pierwszych lekcjach fizyki, że elektron biega dookoła jądra, po okręgu. I co, rozrywamy szaty?Wiadomo, od czegoś trzeba zacząć. Gorzej, jeśli edukacja na tym się kończy i nikt nawet nie sugeruje uczniom, że to może być nie całkiem tak. |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | > >Znaczy cud! Z jednej niektórzy potrafią zrobić dwie!> Czy mi się zdaje, czy teraz Ty próbujesz chwytać się ironii?A co tam! |
#102 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | > Człowiek zmienił warunki, musiał się dostosować. Proste.Chyba pomieszane - proste byłoby: albo się dopasowujesz, albo zmieniasz warunki. Gdy nasi przodkowie byli tylko oportunistami (dostosowywali się do środowiska), podlegali ślepej ewolucji. Odkąd zaś zaczęli(śmy) zmieniać środowisko, dopasowywać je do ludzkich porządków, odtąd można mówić o kierunku przeciwbieżnym, nie zdającym się pasywnie na 'matkę naturę' (czy tam "Boga Ojca"). Przez rozwój cywilizacji nie tylko .. spływa się z nurtem przyrody, lecz i świadomie buduje kulturę. > Przy bardzo dobrym dostosowaniu do warunków życia, proces już prawie nie przebiega (konserwatyzm), postępu nie ma, bo nie jest potrzebny (to też element teorii ewolucji).Jakim cudem owo "bardzo dobre dopasowanie" znajdujesz w zamierzchłej (rajskiej?) przeszłości, skoro proces nadal przebiega? W końcu postęp dopiero prowadzi do ew. przyszłego stanu stabilności, czy wszystko co dobre dawno już minęło (i skazani(śmy) na degenerację)? |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | > > Człowiek zmienił warunki, musiał się dostosować. Proste.> Chyba pomieszane - proste byłoby: albo się dopasowujesz, albo zmieniasz warunki.Chcesz w to brnąć, Twój wybór, nie wiem jednak po co to robisz, chwały Ci to nie przyniesie. Wyjaśniam zatem: żył sobie w raju Adaś, był bardzo dobrze przystosowany do tego życia, bo w końcu Pan Bucek go stworzył. Nagle Pan Bucek wywalił Adasia z raju i kazał teraz zapier... na siebie w pocie czoła... Człowiek nie mógł zmienić warunków, bo one zostały zmienione odgórnie (decyzja Pana Boga). I teraz albo zdechniesz, albo się dostosujesz. Po jakimś czasie, gdy odnajdziesz się w nowej rzeczywistości można mówić o zmianie środowiska do swoich potrzeb. Jednak to nic innego jak dalsze dostosowanie, tylko w nowym wymiarze. > Gdy nasi przodkowie byli tylko oportunistami (dostosowywali się do środowiska), podlegali ślepej ewolucji. Odkąd zaś zaczęli(śmy) zmieniać środowisko, dopasowywać je do ludzkich porządków, odtąd można mówić o kierunku przeciwbieżnym, nie zdającym się pasywnie na 'matkę naturę' (czy tam "Boga Ojca"). Przez rozwój cywilizacji nie tylko .. spływa się z nurtem przyrody, lecz i świadomie buduje kulturę.Od kiedy ten przeciwbieżny kierunek zaistniał? Już od Adasia wypędzonego z raju? > >Przy bardzo dobrym dostosowaniu do warunków życia, proces już prawie nie przebiega (konserwatyzm), postępu nie ma, bo nie jest potrzebny (to też element teorii ewolucji).> Jakim cudem owo "bardzo dobre dopasowanie" znajdujesz w zamierzchłej (rajskiej?) przeszłości, skoro proces nadal przebiega? W końcu postęp dopiero prowadzi do ew. przyszłego stanu stabilności, czy wszystko co dobre dawno już minęło (i skazani(śmy) na degenerację)?Nie wiem o czym piszesz. Jeśli Adaś żył w raju to sam ewoluować nie mógł, ale nawet gdyby setki tysięcy Adasiów i jego pokolenia żyły w raju, to trudno o złe dopasowanie do życia w raju, skoro to raj: nie ma chorób, cieżkiej pracy, itd ... Dopiero jak Pan Bucek Adasia (człowieka) wywalił z raju to wtedy trzeba było się dostosowywać, i zaczął przebiegać proces. I nadal sobie przebiega. I o co Ci chodzi? Ewolucja to tylko dostosowanie do warunków (umiejętność zmiany warunków też w tym się mieści, bo jest akcja-interakcja). Oczywiście można to nazwać postępem, ale postępem w dostosowaniu do otoczenia. Proces zachodzi, bo przecież cały czas chorujemy, walczymy, umieramy i rozmnażamy się... |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | > >Próbujemy jednak (cały czas zakładając roboczo, że istnieje), jakoś wyjaśnić sobie kim jest i jaki jest.> Podobno przedstawił się słowami Biblii, więcej pod postacią Jezusa żył wśród ludzi.To nie ma nic do rzeczy w kwestii jego zrozumienia przez nas. > >To cierpienie ludzi być może jest dla boga niczym, nie dlatego, że jest nieczuły, tylko dlatego, że to nie ma znaczenia z punktu widzenia celu do jakiego dąży.> Jako wszechmocny i wszystkowiedzący mógłby swoje cele/plany zrealizować bez ociągania się. Dążenia są ludzkie, Bóg realizować może swoje natychmiast.Oczywiście przy tych założeniach może, widocznie chce abyśmy sami też coś osiągnęli i nie chce nam dać wszystkiego na tacy. Tak sobie to tłumaczę. > >Czy zakładając roboczo istnienie boga tak trudno założyć także powyższy pogląd?> W ten sposób można założyć wszystko co przekazują duszpasterze. Proste kroczenie do zainfekowania mózgu.Nie bardzo. Założenie o istnieniu boga (jakiegoś boga, Boga) nie determinuje wiary w to co mówią inni, jest jedynie punktem wyjścia do własnych analiz. Ja np nikomu nie wierzę. > >umyka Ci konsekwencja założenia o niemożliwości zrozumienia boga.> To wszystkowiedzący, wszechmocny Bóg nie potrafił zesłać Pisma Świętego bardziej zrozumiałego i jednoznacznego?Na pewno potrafi, ale widocznie nie chce. Ja jako "wszechwiedzący" nie rozwiązuję za dzieciaka zadań z matematyki, niech sam próbuje, niech "cierpi"... > >rozumiemy metaforę i możemy sprawdzić czy faktycznie tak było. W przypadku Biblii takiego komfortu nie mamy.> Jak rozumieć metaforę(?) o zmartwychwstaniu Jezusa? Czy absurdalny przekaz o zmartwychwstaniu traktujesz jako fakt? I że Syn i Ojciec to ta sama osoba?Z racjonalnego punktu widzenia trudno w to wierzyć. Ja, nie wiem na pewno. Jednak ja żyję w przekonaniu że bóg istnieje, zatem wszystko jest możliwe... Jednak nawet z racjonalnego punktu widzenia: skoro każdy elektron może jednocześnie być w każdym miejscu na świecie (kwestia prawdopodobieństwa), nie widzę problemu aby ktoś mógł istnieć w kilku osobach. Jest to bowiem tak samo absurdalne. Podobnie ze zmartwychwstaniem. Analizując historię rozwoju ludzkości, dochodzę do oczywistego wniosku, że to co jest dziś dla nas normalnością, kilka wieków temu byłoby "cudem", niepojętym i wyśmianym przez "mocno stąpających po ziemi". Nie widzę powodu, aby nie zakładać, że za 10 tysięcy lat zmartwychwstania będą codziennością... > >Nie wiem dlaczego miałbym te zakazy/nakazy aplikować do życia codziennego,> Aby nie zostać ukaranym przez srogiego Boga.To jest argument. Jednak do mnie przemawia bardziej największe przykazanie, patrzę też na "problem" boga w kontekście całej biblijnej i pozabiblijnej wiedzy oraz tego, co jest w tej wiedzy pewne lub przynajmniej jest to wysokie prawdopodobieństwo. Uwzględniając zatem chrześcijański profil mojej "wiary" widzę to tak: 1. Bóg dał człowiekowi możliwość istnienia, życia, w tym ja sobie żyję. 2. Dał dekalog, potem największe przykazanie. Zgadzam się z tymi zasadami postępowania, przemawiają do mnie, uważam je za dobre. 3. Mam swój rozum i wolną wolę, oceniam co jest ważne (kluczowe), co bardziej lub mniej pewne. 4. Do szczegółów różnych przywiązują mniejszą wagę, zwłaszcza, że część z nich to pomyłki tłumaczy, umyślne i nieumyslne błędy i przeinaczenia. 5. Jak mam "problem" z bogiem to wracam do punktu 1 i 2, posługując się tym co napisałem w punkcie 3 i jakoś przychodzi ukojenie... |
#105 3 na 3 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Chrześcijaństwo jest nie do pogodzenia z Ewolucją | > Chcesz w to brnąć, Twój wybór, nie wiem jednak po co to robisz, chwały Ci to nie przyniesie.W co niby brnę? Zwracam tylko uwagę na kolejność zdarzeń historycznych, w których większa złożoność pojawia się później niż mniejsza złożoność - dziwi mnie dlaczego religie upierają się przy kolejności odwrotnej. [Skąd tu nagle chwała, skoro próbuję obejrzeć ludzką historię z różnych punktów widzenia?] > Wyjaśniam zatem: żył sobie w raju AdaśPo co ta mitologia? Ma mieć jakiś związek z ewolucją naturalną, czy żaden? > Od kiedy ten przeciwbieżny kierunek zaistniał? Już od Adasia wypędzonego z raju?Prawdopodobnie zbiega się w czasie z umiejętnością rozpalania ognia i wynalezieniem języka. Doprawdy nie wiem w jaki sposób legendy miałyby tu coś wyjaśniać. > Nie wiem o czym piszesz.Wzajemnie, nie przypuszczałem dotąd, że zwykłe zdania w języku polskim mogą być tak niezrozumiałe. > Ewolucja to tylko dostosowanie do warunków (umiejętność zmiany warunków też w tym się mieści, bo jest akcja-interakcja).Nie rozumiem. Nie ma różnicy między własnoręcznym rozpaleniem ognia a czekaniem na łaskawy piorun z nieba? |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|