 |
"Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-11-2014 22:02 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a
9 na 9 | . Mamy na naszym forum wierzącego racjonalistę pana Szarley'a, człowieka inteligentnego, wykształconego, kulturalnego. Oczytanego erudytę przyznającego się do katolicyzmu, ale takiego oświeconego w wersji soft, czy też wersji "Tygodnika Powszechnego" z jego najlepszych czasów. Na początku lat trzydziestych ubiegłego wieku znakomity uczony Władysław Witwicki napisał na temat wiary inteligencji bardzo ciekawą i bardzo niepokorną książkę zatytułowaną "Wiara oświeconych". Jak bardzo niepokorną, świadczy niemożliwość jej wydania w Polsce aż do 1959 roku. Odważniejsi Francuzi wydali jej tłumaczenie dwadzieścia lat wcześniej.Pan Szarley jest właśnie takim oświeconym wierzącym i korzystając z okazji chciałbym go zapytać - co mogłoby go skłonić do odrzucenia jego postawy - wiary. Czy dopuszcza, czy też całkowicie odrzuca taką możliwość? Znamy opisy odrzucenia wiary przez intelektualistów. Np. ten. Przyznaje się do odrzucenia wiary wielu naszych forumowiczy, jak m.in. pan Maceox i ich refleksje mogą tu być bardzo ciekawe, ale jeszcze ciekawszą - moim zdaniem - jest refleksyjna, przemyślana wypowiedź czy możliwym jest założenie przez wierzącego utraty wiary oraz określenia przyczyn, które mogłyby to spowodować? Zupełnie nie chodzi mi tu o szybkie odpowiedzi, odwrotnie - mamy czas - i dlatego chodzi mi tu o mądre, w miarę szczere wypowiedzi. Osobiście uważam, iż nasza osobowość jest kształtowana we wczesnym dzieciństwie, jako dzieci przeżywamy okres ciekawości, jako nastolatkowe okres protestu, ale później, to już nikt - oprócz nas samych - naszych poglądów na świat zmienić nie może. PS. www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,615932#w618479www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,615932#w618480www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,615932#w618481@@@ . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 Dalej..#286 7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a | Nadrzędność świata zmyślonego, zewnętrznego, alternatywnego i doskonałego ma fatalne konsekwencje dla przeżywania świata rzeczywistego. Zamiast skupienia się z pasją na życiu, poświęca się uwagę problemom śmierci i po-śmierci, co automatycznie prowadzić musi do mniejszego lub większego zlekceważenia życia, a to ma zawsze swoje złe konsekwencje. Myślenie o tym, co dzieje się z człowiekiem po śmierci jest stratą czasu, czyli stratą życia. Natomiast świat, który wart jest tego, aby go doskonalić, jest zawsze w zasięgu ręki. To najpiękniejsze zadanie i wyzwanie. Najpiękniejszy cel i sens. Najwyższa miłość i największe dobro. Pomysł doskonałych zaświatów, to najhaniebniejsze założenie względem rzeczywistości, jakie tylko można sobie wyobrazić. Zamiast pełni oddania, całkowitego poświecenia się jedynemu ze światów, mamy jego zdradę na rzecz fikcji, świata zmyślonego, pośmiertnego. To najnikczemniejsza postawa względem tego świata i życia. Względem człowieka. I później się dziwić, że ludzie się nie szanują nawzajem, bo nie szanują odpowiednio świata i życia. Gotowi skoczyć sobie do gardeł z byle powodu. Nie ma pełnego szacunku i najwyższych wartości wobec rzeczywistości, to świat można podpalić. W imię własnych korzyści, wygód, zaszczytów, wartości, emocji, uczuć, idei, wizji, pragnień pośmiertnych i wiecznych, czy Bogów z doskonałych zaświatów. Byleby stało na moim. Bo jestem dzierżycielem najprawdziwszej prawdy i najwyższego dobra. Mam wi-fi, łaskę i Prawdę. |
#287 3 na 3 lumbago (2520 punktów) (zablokowany) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a | > Jak zwykle przyczepić się lubicie do tego, co pasuje do z góry ustalonej tezy...Eureka! Na tym to polega. Nie ma sensu czepiać się tego, co nie pasuje. Oczywiście nawet nie przyszło ci do głowy zastanowić się o czym to świadczy, że w ogóle cokolwiek pasuje do takich tez. |
#288 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a |
> Jakby do nich powiedział sam On w pierwszej osobie...Zaraz tam "powiedział", objawiłby bezgramatycznie. . |
#289 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a | Dobra. To odpuszczamy, bo nie rozumiesz tak jednej, jak i drugiej religii. |
#290 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a |
> Wiara musi się unowocześniać a fundament przekształcać. Nie ma innego wyjścia. Minie kilkaset lat i ludzie wiary będą patrzeć na ten dzisiejszy fundament ze zdziwieniem, będą zadawać sobie pytanie jak można było tak myśleć, działać i nauczać w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem np. w dziedzinie seksualności, czy nierozerwalności małżeństwa. A co zdaniem kol. Głodzika nie może i nie powinno się przekształcać? Czy jest coś takiego? Zapytam przez ciekawość. Może nasze zapatrywania np. na równość wszystkich ludzi względem prawa, na prawa człowieka, na wierność małżeńską, na pedofilię też muszą się unowocześniać? Czy kol. Głodzik będzie się starać przyspieszyć taki proces unowocześniania (jeżeli proces taki będzie mieć miejsce), czy też raczej będzie mu się przeciwstawiać w imię obrony "tradycyjnych wartości" i "zasad"? Może "małżeństwo" jest anachronizmem nie wytrzymującym próby czasu i powinno być zastąpione umową cywilno-prawną, o której kształcie decydowałyby obie strony? Czy taka umowa koniecznie musiałaby być zawierana między dwiema osobami (co to za zabobon?)? Czy gdyby miał Pan możliwość decydowania, zastąpiłby Pan instytucję małżeństwa chyba bardziej dopasowaną do rzeczywistości i potrzeb instytucją umowy cywilno-prawnej, którą na przykład można by zawierać na czas określony? Może wyzwolimy nasz system prawny z anachronizmów rodem ze średniowiecza? Dlaczego ani słowa o tym nie uświadczy się na "Racjonaliście", tylko trwa nieustanna młócka kwestii Boga i wiary religijnej? Czy przyznawanie np. profesorowi ekonomii i człowiekowi lekko upośledzonemu po jednym głosie w wyborach parlamentarnych (w imię "równości") nie jest sprzeczne z rozumem w nie mniejszym stopniu aniżeli powiedzenie, że jest jeden Bóg, ale w Trzech Osobach? Czy bezpośrednie bądź pośrednie decydowanie o czymś, o czym nie ma się zielonego pojęcia, nie jest sprzeczne z rozumem i czy w konsekwencji nie wymaga jakiejś rewizji? Dlaczego tym nie zajmą się racjonaliści, tylko uczepili się wiary religijnej jak rzep psiego ogona? Dogmat demokracji jest nam narzucany w nie mniejszym stopniu, jak kiedyś wiara katolicka. Jest współczesną religią, a politycy są jej hierarchami. Należy walczyć z zabobonami demokracji, gdyż są one żywsze i silniejsze aniżeli np. dogmat o transsubstancjacji czy o niepokalanym poczęciu. Te pierwsze są w nie mniejszym stopniu sprzeczne z rozumem, jak drugie. |
#291 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a | > Ale logika JAcek, logika! Sam wierzysz w to co piszesz?Zaraz zaraz, ślepa wiara to przecież Twoja domena  No tak: logika, a nie teologia. Nie mam do niej emocjonalnego stosunku, jak Ty do swojej wiary. Przede wszystkim Jezus nie chciał założyć Kościoła w sensie jaki znamy, IV wiek ani mu był w głowie. On nie patrzył na to z perspektywy przeszłości w przyszłość. Był tylko człowiekiem niezależnie od tego, w co wierzysz. Twoją negację mojej konkluzji można wytłumaczyć tylko uwiedzeniem Cię przez ideę cudów. Szkoda mi tylko, że na argumenty Andrzeja.51 jesteś całkowicie nieprzepuszczalny jak płaszcz pokryty teflonem: Cytat: 1) Wszyscy badacze są zgodni, że Jezus nigdy nie zamierzał zakładać Kościoła powszechnego, instytucjonalnego. (2) Obietnica złożona Szymonowi-Piotrowi jest jedynym fragmentem w czterech ewangeliach w którym Jezus mówi o ustanowieniu Kościoła, a Szymona-Piotra mianuje kamieniem węgielnym przyszłej wspólnoty. Oto te słowa: "A ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr [aram. kefas, gr. petros] i na tej opoce [=skale; aram. kefa, gr. petra] zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą" (Mt 16, 18). (3) Słowa te występują wyłącznie u Mateusza. Brak ich u Marka, tj. w najstarszej ewangelii, pomimo że scena, której fragmentem są owe słowa znajduje się również Marka, a także pomimo tego, że to Mateusz ściągał od Marka, a nie odwrotnie. Brak tych słów u Marka jest tym bardziej znamienny, że - według Kościoła - Marek był towarzyszem Piotra i spisał ewangelie w oparciu o to, co o Jezusie od niego usłyszał. Trudno sobie wyobrazić, by Piotr nie opowiedział Markowi, że Jezus uczyni go przywódcą przyszłego Koscioła. (4) Jak wynika z punktu (3) słów tych brak również w dwóch pozostałych ewangeliach, tzn. u Łukasza i u Jana, pomimo że Łukasz również przedstawia scenę, do której Mateusz włożył rzekome słowa Jezusa. (5) Argument przedstawiony w punktach od (2) do (4), tj, fakt, ze mianowanie Piotra na opokę przyszłego Kościoła występuje wyłącznie u Mateusza, a brak jest go u pozostałych synoptyków i u Jana, świadczy dobitnie o tym, że te rzekome słowa Jezusa, tj. Mt 16, 18 a szerzej wersety od 17 do 19 są późniejszym, wtórnym nawarstwieniem, tzn. że są nieautentyczne. (6) W Ewangelii Mateusza - i znowu tylko w niej - znajduje się jeszcze jeden werset, a mianowicie Mt 18, 17, w którym w usta Jezusa dwukrotnie włożono w usta słowo "Kościół". W tym przypadku chodzi jednak nie o Kościół powszechny, lecz o lokalny "zbór" i to właśnie słowo znajduje się w tym wersecie w wielu polskich tłumaczeniach Ewangelii Mateusza. Oczywiście werset ten również uważany jest przez badaczy za nieautentyczny. Podam jeszcze kilka bardzo mocnych argumentów na rzecz tezy, że Jezus nie zamierzał zakładać żadnego Kościoła: (7) Podstawowym przesłaniem nauczania Jezusa było głoszenie królestwa Bożego (niebieskiego), królewskiej władzy (basileia) Boga. Koncepcja ta występuje u synoptyków ponad sto razy, a sam termin "królestwo Boże" - około osiemdziesiąt razy. Jak w związku z tym wytłumaczyć fakt, że słowo "Kościół" - w znaczeniu Kościoła powszechnego - pojawia się wyłącznie u Mateusza i to tylko jeden raz, a ponadto jeszcze dwa razy w znaczeniu lokalnego zboru? (8) Jezus nigdy nie uzależniał wstępu do królestwa Bożego od przynależności do jakiejś zinstytucjonalizowanej organizacji. (9) Jezus nie zamierzał tworzyć Kościoła o zasięgu światowym (powszechnym), gdyż swoje przesłanie głosił tylko Żydom (Mt 15, 24), swoim apostołom zabronił działać wśród pogan i Samarytan (Mt 10, 5), tylko Żydom nadał tytuł "synów królestwa" (Mt 8, 12), a także uznawał, że nie-Żydzi są niegodni jego nauczania i określał ich pogardliwie mianem "wieprzów" i "psów" ("szczeniąt") (Mk 7, 27; Mt 6, 6; Mt 15, 26). Mam nadzieję, że tyle argumentów wystarczy i jeśli nawet nie uznasz od razu, że Jezus naprawdę nie zamierzał stwarzać żadnego Kościoła, oraz nie uczynił Piotra jego opoką, to przynajmniej zastanowisz się nad tym, co napisałem.
Jezus był człowiekiem. To my możemy na to popatrzeć wstecz. On nie. Chrześcijaństwo wykształcało się z dnia na dzień bez perspektywicznego planu. I nie ma co dorabiać teorii, chyba że mamy wierzyć w Twoje, czy innych objawienia  Pozdrowienia dla kol. Kreacjonisty
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#292 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a | > - Piekło - decyduje św. Piotr.Kto jak kto, ale chyba Ty powinieneś wiedzieć, kto o takich sprawach decyduje na Sądzie Ostatecznym  Kilka tygodni przed tym, jak Ateista miał wejść do Nieba przez Bramę Niebios, Pan Bóg i Św. Piotr ogłosili przetarg na budowę tej Bramy (stara się posypała). Pierwszy zgłosił się Arab. - Masz projekt? - pyta Bóg. - Mam - odpowiada Arab. - Masz kosztorys? - Mam. - To ile Ci wyszło? - 900 milionów. - A dlaczego aż tyle? - No cóż, 300 mln na materiały, 300 mln na robociznę, 300 mln zysku. - Dobra, dziękujemy, odezwiemy się jak podejmiemy decyzję - mówi św. Piotr. Następny wchodzi Niemiec. - Masz projekt? - pyta Bóg. - Mam - odpowiada Niemiec. - Masz kosztorys? - Mam. - To ile Ci wyszło? - 1,5 miliarda. - A dlaczego aż tyle? - No cóż, 500 mln na solidne niemieckie materiały, 500 mln na rzetelną niemiecką robociznę no i 500 mln zysku. - Dobra, dziękujemy, odezwiemy się jak podejmiemy decyzję - mówi św. Piotr. Następny wchodzi polski Katolik. - Masz projekt? - pyta Bóg. - Nie - odpowiada Katolik. - Masz kosztorys? - Nie. - A ile chcesz za robotę? - 3 miliardy 900 milionów. - Skąd Ty wziąłeś taką kwotę?! - No cóż, miliard dla Pana Boga, miliard dla Św. Piotra, miliard dla mnie, a za 900 mln arab zrobi bramę
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#293 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a | > Zjazd ateistów:(..) > Podchodzi do niego przewodniczący zjazdu i pyta:> -A czemu Pan nie ruga na Boga?> -Bo w niego po prostu nie wierzę.Ja nie jestem ateistą, ale ten jest znacznie lepszy od poprzedniego. To teraz coś dla odmiany na xxx (tu pada profesja). Doczytaj do końca  * Zakochana para ma mieć za kilka tygodni ślub. Wszystko już dopięte na ostatni guzik: sala załatwiona, kurs odbębniony, proboszcz, goście - wszystko w najlepszym porządku. Załatwiają ostatnie sprawy ze spowiedziami, cała rodzina czeka, ale najbardziej oni sami. Wielki dzień zbliża się wielkimi krokami. W końcu nadchodzi upragniona sobota, a oni już nie mogą się doczekać stanięcia na ślubnym kobiercu. Błogosławieństwo rodziców, rach-ciach, wsiadają do białej limuzyny, jadą do kościoła.. a tu bęc, wypadek: wszyscy giną. Ocknęli się na schodach rzęsiście oświetlonych białym światłem. Wchodzą po nich i napotykają na Bramę (klasyka). Otwiera święty Piotr i mówi: - Byliście wzorowymi chrześcijanami, będziecie mieli apartament blisko Boga ze wszelkimi wygodami. - Super! - krzyczą zgodnie niedoszli małżonkowie. Mija kilka dni, szał szczęścia w niebie idzie im w najlepsze (z małymi wyjątkami  ) Wtem dziewczyna zagaduje do chłopaka: - Mietek, wiesz, w sumie to może byśmy wzięli ślub w tym raju? Co o tym myślisz? - To nie jest głupi pomysł. Idą do Św. Piotra. Na prośbę o udzielenie ślubu Piotr mruczy coś niezadowolony: - No dobra, spróbuję coś załatwić. Znika. Mija tydzień, mija dwa. Mija miesiąc. Para zaczyna się niecierpliwić. Po 1.5 miesiąca św. Piotr wraca zmęczony z niepozornie wyglądającym człowiekiem: - Wreszcie znalazłem wam księdza. Udzieli sakramentu za 3 dni. Rozchodzą się. 2 dni do ślubu, para jest szczęśliwa jak nigdy dotąd, ale w ostatni dzień zaczynają pojawiać się wątpliwości: - Mietek, ślub tutaj to nawet nie na całe życie, ale na wieczność! Może się jeszcze zastanowimy? Mietek odszukuje św. Piotra i pyta: a co się stanie, jeśli będziemy chcieli rozwodu? Pytam czysto teoretycznie. Święty Piotr poszarzał na twarzy i mówi wściekły: - Poszukiwania księdza zajęły mi 1.5 miesiąca. Wiecie ile zajmie mi znalezienie prawnika???  > Ignoruję Bogusławskiego i rafała73Jak to ignorant 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#294 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a | Uf, naliczyłem 13 pytań. Nieźle się Pan postarał. Proszę najpierw odpowiedzieć na moje wątki i pytania, które tak łaskawie i nagminnie Pan dotąd opuszczał. A później się zobaczy, co z Pańskimi. PS1 powiało Korwinem-Mikke. Nawet trochę do Pana pasuje  PS2 Pyta Pan "Czy kol. Głodzik będzie się starać przyspieszyć taki proces unowocześniania" a już powinien dawno sam dojść, ze jestem egzystencjalistą i jakiekolwiek przyśpieszanie jest mojej naturze obce, niczym poglądy ks. Lemańskiego bp Hoserowi
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a | > > Ale logika JAcek, logika! Sam wierzysz w to co piszesz?> Zaraz zaraz, ślepa wiara to przecież Twoja domena  > Przede wszystkim Jezus nie chciał założyć Kościoła w sensie jaki znamy...A co to ma wspólnego z tym o czym ttuaj rozmawiamy? To przecież Ty tworzysz jakąś spiskową teorię, że chrześcijaństwo jest na potrzeby wspólnoty i jej obrony. Ja wskazałem że to mało rozsądne, a Ty teraz coś wyjeżdżasz z innymi rzeczami. Po co takie skakanie po tematach. > Jezus był człowiekiem. To my możemy na to popatrzeć wstecz. On nie. Chrześcijaństwo wykształcało się z dnia na dzień bez perspektywicznego planu.To przecież Ty pisałeś że to tak dla wspólnoty dla jej obrony. > I nie ma co dorabiać teorii, chyba że mamy wierzyć w Twoje, czy innych objawienia  Mam wrażenie, ze to Ty coś dorabiasz. > Pozdrowienia dla kol. KreacjonistyA skąd żeś to wziął? Nie wiem chłopie kto tu ma objawienia. Czy ja dałem chociaż raz powody do tego aby sadzić iż jestem kreacjonistą?
Ignoruję Bogusławskiego i rafała73 |
#296 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a | > Problem polega na tym, że Ci którzy się nazywaja ateistami, uczciwymi racjonalistami, prawie zawsze widzą w Biblii tylko te "złe" strony. Stąd uzasadnione przypuszczenie, że tak po prostu mają.Zgadza się, racjonaliści tak po prostu mają. Racjonalistom wystarcza jedna sprzeczność, jedna niezgodność w hipotezie mówiącej coś o świecie aby uznać ją za fałszywą. Tylko w bajkach racjonaliści dopuszczają dużo... bajkowości. |
#297 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a | > Oczywiście nawet nie przyszło ci do głowy zastanowić się o czym to> świadczy, że w ogóle cokolwiek pasuje do takich tez.Niestety nie przyszło. Wiary w swojego Jedynego, Wszechmocnego i Nieśmiertelnego Osobowogo Boga jakby mało troszku. Więc trzeba ją wzmocnić nie zastanawiamiem się, nie czytaniem, brakiem wolnej refleksji i krępowaniem siebie samego tam, gdzie czcigodna natura ku dobru wiedzie. A czasem w nieznane. Trzeba ją (wiarę) wzmocnić na każdym kroku - ot, choćby iluzją adekwatnego odpowiada racjonalistom "nie ustępując pola". Bo gdyby była mocna.. to można by dopuscić zastanawianie się, że cokolwiek jednak do takich innych tez pasuje?  Pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#298 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a | > >Przede wszystkim Jezus nie chciał założyć Kościoła w sensie jaki znamy...> A co to ma wspólnego z tym o czym ttuaj rozmawiamy?Napisałeś ironicznie "Oto Jezus obmyśił plan: dam się zabić, oszukam żem Mesjasz, i zbuduje spójność grupy, potem za IV wieki przejmiemy władzę...". Nie obmyślał. W Biblii, którą widać rzadko czytujesz tego nie ma. Ty to wiesz i ja to wiem. Jezus głosił swoją ekscentryczną naukę i filozofię, chodził z braćmi i przygodnymi ludźmi, lansował swoje przesłanie o przyjściu miłosiernego Pana. Ale żadnego planu nie obmyślał. Nawet spójności grupy nie budował. Wybudowano ją dopiero po nim. Ile razy mam jeszcze powtarzać oczywiste dla ludzi bez aberracji konkluzje? > To przecież Ty tworzysz jakąś spiskową teorię, że chrześcijaństwo> jest na potrzeby wspólnoty i jej obrony.Panie Brzostwoski. Chodzisz do Kościoła? Uważasz na kazaniach? Uczestniczyłeś w życiu jakiejkolwiek wspólnoty chrześcijańskiej? Powiedz, jak Twoja wiara ma się bez wspólnoty ludzi żywiących podobne poglądy? > Ja wskazałem że to mało rozsądne,Gdzie? Jakoś nie widzę. > a Ty teraz coś wyjeżdżasz z innymi rzeczami.Których od początku nie jesteś w stanie dopuscić, a co dopiero pojąć. I tak w koło Macieju. Boże.. i ty na to patrzysz, a nie grzmisz.  > >Jezus był człowiekiem. To my możemy na to popatrzeć wstecz. On nie.> > Chrześcijaństwo wykształcało się z dnia na dzień bez perspektywicznego planu.> To przecież Ty pisałeś że to tak dla wspólnoty dla jej obrony.Wiele razy zarzucano Ci nieumiejętnośc czytania cudzego tekstu ze zrozumieniem. Nawet kol. Elasp wykazuje w tym pewne postępy. A Ty nadal stoisz w miejscu. Chłopie: Jezus był liderem a grupa ludzi (nie wiecej niż kilkadziesiąt osób) poszła za nim z przyjaźni, dla przygody, dla cudów, dla bycia rybakami ludzi i z ciekawości, bo ich skusił swoją nauką jak na owe czasy nowatorską. I zaskakiwał. Później urmarł, a św. Paweł założył na bazie tych wszystkich zdarzeń i ukształtował wspólnotę, z której wykształciła się religia. Zwykłemu człowiekowi o bogatym wnętrzu zaczęto oddawać cześc, niczym Bogu. Później coś dopisano, im dalej tym wiecej i zrobiono w swoich głowach z niego faktycznie Boga. Wspólnota jak malowana - zwłaszcza, że przyszło zagrożenie, które ją tylko wzmocniło. Dalej nie rozumiesz? > > I nie ma co dorabiać teorii, chyba że mamy wierzyć w Twoje, czy innych objawienia  > Mam wrażenie, ze to Ty coś dorabiasz.Mnie nic do Twoich wrażeń. > > Pozdrowienia dla kol. Kreacjonisty> A skąd żeś to wziął? Nie wiem chłopie kto tu ma objawienia. Czy ja dałem> chociaż raz powody do tego aby sadzić iż jestem kreacjonistą?Niestety dałeś. > Ignoruję Bogusławskiego i rafała73Wiemy. Tak się od początku jakoś zapowiadało... 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a | > Zaraz tam "powiedział", objawiłby bezgramatycznie.Mnie to się wydaje Chętna, że nawet gdyby tak bezgramatyczny transfer jakisik nastąpił.. i tak nie pomogłoby. Jak w tym dowcipie, gdy obolały Jezus zstąpił z krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie w lipcu 2010r. indukując w stojącym do niego plecami obrońcy krzyża myśl: - Jezus jest tu z nami. Nam - dobrym ludziom - przydałoby się oddać Mu krzyż.. Naraz obrońca obraca się twarzą do Jezusa, patrzy mu głęboko w oczy i krzyczy: - Sp** ty żydzie!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#300 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: "Wiara oświeconych". Pytania do p. Szarley'a | > definiowalibyśmy ignotum per ignotum. cały nasz aparat pojęciowy wychodzi od pewnego zakresu pojęć podstawowych definiujących jakby siebie wzajemnie i trzeba być idiotą by robić z tego problem. Można to na siłę tyleż złośliwie co nierozsądnie określić ignotum per ignotum, choć termin ten pojęć podstawowych nie dotyczy. Na pewno do pojęć podstawowych nie zalicza się "Bóg", a uzgodnienie miejsca jego bytowania (w świecie realnym czy w świecie fantazji fideistów) napotyka na przeszkody bynajmniej nie z powodu trudności w definiowaniu pojęcia "byt" czy jego pochodnych. > Zarzut z "braku definicji Boga", braku rzekomo przesądzającym albo o tym, że nie istnieje Bóg, albo nie warto o nim mówić (albo że nie wiadomo, o czym mówimy) może być nazwany argumentem Kononowiczowskim. Nie istnieje definicja Boga jako elementu czy cechy świata poza umysłami wierzących, poza literaturą, więc siłą rzeczy nie istnieje desygnat nieistniejącego pojęcia. Istnieje definicja Boga jako postaci z opowieści religijnych, więc Bóg istnieje wyłącznie w tej formie. Dla ćwiczenia zrozumienia zasad i roli definiowania proszę o wskazanie czegoś co istnieje nie mając definicji. Przypominam, że mówimy ciągle o ludzkim aparacie poznawczym o ludzkiej perspektywie poznawania. I przypominam Elaspowi jeszcze to
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|