 |
Siła religii, a 'poczucie sensu' Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-10-2015 17:41 | Rainard (321 punktów) | Siła religii, a 'poczucie sensu'
3 na 3 | Witam. Ostatnio zaczęło zastanawiać mnie, skąd na religię, mówiąc brzydko, tak wielki popyt. Dlaczego, pomimo częstej głupoty samych doktryn, głoszenia fałszywych wyobrażeń na świat, jawnych nadużyć ze strony religijnych instytucji, zła przez nie czynionego, ogólnodostępnej wiedzy historycznej, która pokazuje jak często było to po prostu narzędzie władzy, manipulacji i wyciskania kasy ze społeczeństwa, wszystko to ma się tak dobrze? Jak to jest, że religia ciągle zajmuje uprzywilejowane miejsce, a naukę czy filozofię traktuje się często jako chłodne i nieludzkie? Jakbyśmy niczego nie nauczyli się z historii. Nie chcę oczywiście 'jechać' w tym momencie po religii (no dobra, nie oszukujmy się...  ), ale przyjrzeć bliżej przyczynom wiary oraz wyżej wspomnianego dystansu do nauki czy filozofii. Tyle tytułem wstępu. A teraz małe wyjaśnienie. Często spotykam się ze stwierdzeniami, głównie ze strony 'zdystansowanych' wierzących (tj. wierzących, ale 'wątpiących', ci fanatyczni od razu podczas rozmowy odsyłają cię do Piekła na wieczne potępienie  ) typu: "Jak to jest, że w ogóle występuje na świecie coś takiego jak 'cud życia'? Jak to jest, że ludzie się rodzą? Tak, tak, wiem, że to wszystko jest opisane i zbadane, nauka to wyjaśnia, ale jak to w ogóle jest, że żyjemy? Jak to jest, że w ogóle Wrzechświat istnieje? To wszystko nie może być takie bezcelowe, musi być jakiś sens, jak niby możemy się rodzić tylko po to, żeby umrzeć? Musi być jakiś cel. Musi być Bóg". Ten przykład pokazuje dziwną tendencje u ludzi do 'poczucia sensu'. Dla wielu osób musi istnieć tzw. 'większy sens', 'jakiś cel'. Religie potrafią to doskonale wykorzystać i tu pojawia się Bóg, niebo, nieśmiertelna dusza, reinkarnacja i inne dziwne twory. Dają proste, satysfakcjonujące i akceptowalne odpowiedzi na pytania bardzo trudne, których rzeczywiste odpowiedzi są przeważnie niemożliwe do zaakceptowania przez większość ludzi. Zastanawia mnie więc czy właśnie to (poza indoktrynacją) nie jest głównym motorem religii - dawanie prostych odpowiedzi, poczucia wyjątkowości, łagodzenie lęków egzystencjalnych oraz strachu przed nieznanym? Mam też w związku z tym kilka pytań: Jakie procesy psychologiczne stoją za 'poczuciem sensu', wiarą we własną wyjątkowość, wyjątkowość życia oraz 'wyższy cel' wszystkiego? Skąd bierze się ta antropomorfizacja rzeczywistości, skąd przekonanie, że wszystko musi mieć 'cel' i stwórcę, skąd to dziwne u ludzi wierzących porównywanie rzeczywistości do przedmiotów stworzonych przez człowieka (np. argumenty kreacjonistów)? Jak to jest, że np. ja, jako ateista, potrafiłem zaakceptować własną bezcelowość, brak Boga-opiekuna, sensu, życia po śmierci, itd. i jednocześnie cieszyć się życiem, przemijaniem, jako jedyną rzeczą jaką mam (a którą stracę), a spora część ludzi nie potrafi sobie choćby wyobrazić, jak można tak myśleć? To mi czegoś brak czy może innym? Dlaczego naukę traktuje się często jako zimną, nieludzką? Dlaczego, mimo iż najlepiej opisuje rzeczywistość, ludzie (często bardzo inteligentni) wolą obstawać przy religijnych wersjach, zamiast spróbować szukać tego 'sensu' w oparciu o naukę (za sens można uznać chociażby życie samo w sobie - korzystanie, 'odczuwanie' życia; traktowanie go jak koneser traktuje wino - ilość łyków jest niewielka, dlatego każdy należy smakować najmocniej jak się da)? Dlaczego o religii mówi się, że 'daje sens', a nigdy nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś tak pozytywnie, jak o wszelkich wiarach, mówił o ideach różnych filozofów na temat tego 'jak żyć' ('Królestwo Niebieskie' jest modne jak cholera, a o "Nie należy bać się śmierci, bo kiedy żyjemy śmierci nie ma, a kiedy przychodzi - nie ma nas" to mówią chyba tylko uczniowie gimnazjum przed sprawdzianem z antyku  )? Czy tak częstą niechęć do ateistów ze strony wierzących można wytłumaczyć właśnie tym, iż pokazujemy, że wcale 'wyższego sensu' ani 'celu' być nie musi? Może raczej dość jałowe te moje wywody, ale jestem ciekaw Waszych opinii.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | Bardzo ciekawe te twoje wywody a to >za sens można uznać chociażby życie samo w sobie - >korzystanie, 'odczuwanie' życia; traktowanie go jak koneser traktuje wino - ilość łyków jest >niewielka, dlatego każdy należy smakować najmocniej jak się da
po prostu jest pięknie powiedziane. Sądzę, że jednym z motorów powodzenia religii są dwie sprzeczne potrzeby człowieka. Z jednej strony boi się odpowiedzialności za swoje czyny więc jest kusiciel i wybaczający bóg, z drugiej szuka sposobu na kontrolowanie swojego życia więc są modlitwy z wiarą, że jeśli spełni się odpowiednie warunki to bóg tych modlitw wysłucha. Np przed wyruszeniem w niebezpiczną drogę- bo ciemno, mgła i ślisko- lepiej się człek czuje, gdy ma dodatkowe zabezpieczenie choćby i modlitewne. Jak nie podziała i będzie wypadek to nie był to fatalny zbieg okoliczności tylko bóg tak chciał, zatem nic złego się nie zdarzyło bo to tylko część boskiego planu.
|
|
 | 2 na 2 | Rainard (321 punktów) | > (...) z drugiej szuka sposobu na kontrolowanie swojego życia więc są modlitwy z wiarą, że jeśli spełni się odpowiednie warunki to bóg tych modlitw wysłucha.To również ciekawa kwestia. Słyszałem kiedyś, że są to jeszcze pozostałości myślenia magicznego, które zostało nam z czasów kiedy to wierzono, że ofiara z barana czy modlitwa może wpłynąć na urodzaj gleby, nie rozumiano bowiem jeszcze wielu rzeczy z otaczającego nas świata. Swoją drogą, te czasy to chyba nie tak dawno  To z całą pewnością również ważny aspekt religijności, choć moim zdaniem stanowi pewien margines na liście jej przyczyn. Jakkolwiek często się to przejawia - np. podczas chorób, w modlitwach o zdrowie, sukcesy, czy w dzisiejszych pseudonaukach (różdżkarstwo, wróżbiarstwo, jasnowidzenie)- i stanowi spory problem (chociażby dlatego, że zamiast zaakceptować rzeczywistość i wziąć ją w swoje ręce, liczymy na czary) to nie jest szczególnie znaczące. Ale tu znowu nie mogę wyjść z podziwu, że pomimo takiego rozwoju nauki, osiągnięć rozumu, część ludzi (również nierzadko bardzo inteligentnych) bawi się w hokus-pokus i czary-mary.  Choć trzeba też przyznać, że daje to ludziom w ciężkich sytuacjach jakąś nadzieję (tyle że fałszywą, więc to i tak zjawisko negatywne).
|
|
|  | 4 na 4 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >To również ciekawa kwestia. Słyszałem kiedyś, że są to jeszcze pozostałości myślenia magicznego
Dokładnie tak, to myślenie magiczne i nie sądzę, by było marginalne. Oczywiście wśród osób wierzących, a nie uprawiających tradycję.
|
|
|  | 3 na 3 | Christos (2696 punktów) |
> Choć trzeba też przyznać, że daje to ludziom w ciężkich sytuacjach jakąś nadziejęDo pewnej granicy, wtedy i religia zostaje odrzucona jako niepotrzebny balast. www.youtube.com/watch?v=SAlQTX3hCQY
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| |  | 1 na 1 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > >Choć trzeba też przyznać, że daje to ludziom w ciężkich sytuacjach jakąś nadzieję> Do pewnej granicy, wtedy i religia zostaje odrzucona jako niepotrzebny balast. www.youtube.com/watch?v=SAlQTX3hCQY> No gods, no masters...I am who I am.Mówi się, że w okopach nie ma ateistów.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Christos (2696 punktów) |
>Mówi się, że w okopach nie ma ateistów.
Ludzie muszą mieć szansę żyć jak zwierzęta bez szans na odmianę losu aby zrozumieć istotę swojego istnienia. Okopy zaś dają siłę i determinację, bo "mamy broń w rękach i albo my albo ci po drugiej stronie".
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >>Mówi się, że w okopach nie ma ateistów. >Ludzie muszą mieć szansę żyć jak zwierzęta bez szans na odmianę losu aby zrozumieć istotę swojego istnienia. Okopy zaś dają siłę i determinację, bo "mamy broń w rękach i albo my albo ci po drugiej stronie".
Nie bardzo rozmiem, co masz na myśli. Ja miałam na myśli że "tonący brzytwy się chwyta". W sytuacji ekstremalnej człowiek szuka wszelkich możliwych sposobów ratunku. Jeżeli gdzieś w zakamarkach pamięci kołacze się jakiś bóg, który może coś pomóc to się go wzywa. Tak na wszelki wypadek.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Christos (2696 punktów) |
>"tonący brzytwy się chwyta". W sytuacji ekstremalnej człowiek szuka wszelkich sposobów ratunku
Jeśli ma świadomość, że jest więziony i jeszcze żyje dlatego, że do komory gazowej też jest kolejka zaczyna się zastanawiać. Posłuchaj co mówią byłe więźniarki na temat swoich obecnych postaw wobec religii. Konfrontacja przeżyć obozowych z podstawami wychowania, czy poczuciem społecznej moralności kazały się zastanowić nad celowością własnych doświadczeń. Jaki bóg "sprawiedliwy" pozwoliłby na coś takiego. Pojęcie dobra, zła, grzechu, sprawiedliwości to w tylko odzwierciedlenie ludzkiej moralności i tylko ludzie te czyny oceniają. Różnica pomiędzy okopami, a obozem jest zasadnicza. Żołnierze mogą użyć swojej wiedzy i umiejętności aby przetrwać, nadzieja, że modlitwy zostaną wysłuchane są siłą życiową. Cielęta wiedzące, że są prowadzone na rzeź nie mogą zrobić nic.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >Różnica pomiędzy okopami, a obozem jest zasadnicza. Żołnierze mogą użyć swojej wiedzy i umiejętności aby przetrwać, nadzieja, że modlitwy zostaną wysłuchane są siłą życiową. Cielęta wiedzące, że są prowadzone na rzeź nie mogą zrobić nic.
I właśnie dlatego wspomniałam o okopach. Sory, w twojej wcześniejszej wypowiedzi nie obejrzałam filmu, dlatego mówimy o różnych sytuacjach, zupełnie nieporównywalnych.
|
|
| | | | | | |  | | Christos (2696 punktów) | >dlatego mówimy o różnych sytuacjach, zupełnie nieporównywalnych.
Również do pewnego stopnia. Przemoc rodzi przemoc, więc zależy kto z kim i jak długo wojuje, i jakich ima się środków.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >Ludzie muszą mieć szansę żyć jak zwierzęta bez szans na odmianę losu aby zrozumieć istotę swojego istnienia.
Nie muszą. Ale takie tragiczne sytuacje rzeczywiście 'rozbijają' doszczętnie dotychczasowy wewnętrzny świat.
Drobner, de Regnum Animalia
|
|
| | | | |  | | Christos (2696 punktów) |
>Nie muszą. Masz rację, to tylko jeden z możliwych, acz drastyczny przyczynek do przejrzenia na oczy.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | |  | 6 na 6 | piotr35 (1843 punktów) | >Mówi się, że w okopach nie ma ateistów. Mówi się też, że to nie jest argument przeciwko ateizmowi, tylko argument przeciwko okopom i wojnie. Mówi się też, że w okopach najdobitniej uświadamiasz sobie, że nie ma również boga.
|
|
| | | |  | Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > >Mówi się, że w okopach nie ma ateistów.> Mówi się też, że to nie jest argument przeciwko ateizmowi, tylko argument przeciwko okopom i wojnie.> Mówi się też, że w okopach najdobitniej uświadamiasz sobie, że nie ma również boga.
|
|
1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Witam. Ostatnio zaczęło zastanawiać mnie, skąd na religię, mówiąc brzydko, tak wielki popyt.> Dlaczego, pomimo częstej głupoty samych doktryn, głoszenia fałszywych wyobrażeń na świat, jawnych> nadużyć ze strony religijnych instytucji, zła przez nie czynionego, ogólnodostępnej wiedzy> historycznej, która pokazuje jak często było to po prostu narzędzie władzy, manipulacji i wyciskania> kasy ze społeczeństwa, wszystko to ma się tak dobrze? Jak to jest, że religia ciągle zajmuje> uprzywilejowane miejsce, a naukę czy filozofię traktuje się często jako chłodne i nieludzkie?> Jakbyśmy niczego nie nauczyli się z historii. Nie chcę oczywiście 'jechać' w tym momencie po religii> (no dobra, nie oszukujmy się... ), ale przyjrzeć bliżej przyczynom wiary oraz wyżej> wspomnianego dystansu do nauki czy filozofii. Tyle tytułem wstępu.> A teraz małe wyjaśnienie. Często spotykam się ze stwierdzeniami, głównie ze strony 'zdystansowanych'> wierzących (tj. wierzących, ale 'wątpiących', ci fanatyczni od razu podczas rozmowy odsyłają cię do> Piekła na wieczne potępienie ) typu: "Jak to jest, że w ogóle występuje na świecie coś takiego> jak 'cud życia'? Jak to jest, że ludzie się rodzą? Tak, tak, wiem, że to wszystko jest opisane i> zbadane, nauka to wyjaśnia, ale jak to w ogóle jest, że żyjemy? Jak to jest, że w ogóle Wrzechświat> istnieje? To wszystko nie może być takie bezcelowe, musi być jakiś sens, jak niby możemy się rodzić> tylko po to, żeby umrzeć? Musi być jakiś cel. Musi być Bóg".> Ten przykład pokazuje dziwną tendencje u ludzi do 'poczucia sensu'. Dla wielu osób musi istnieć tzw.> 'większy sens', 'jakiś cel'. Religie potrafią to doskonale wykorzystać i tu pojawia się Bóg, niebo,> nieśmiertelna dusza, reinkarnacja i inne dziwne twory. Dają proste, satysfakcjonujące i akceptowalne> odpowiedzi na pytania bardzo trudne, których rzeczywiste odpowiedzi są przeważnie niemożliwe do> zaakceptowania przez większość ludzi. Zastanawia mnie więc czy właśnie to (poza indoktrynacją) nie> jest głównym motorem religii - dawanie prostych odpowiedzi, poczucia wyjątkowości, łagodzenie lęków> egzystencjalnych oraz strachu przed nieznanym?> Mam też w związku z tym kilka pytań:> Jakie procesy psychologiczne stoją za 'poczuciem sensu', wiarą we własną wyjątkowość, wyjątkowość> życia oraz 'wyższy cel' wszystkiego?> Skąd bierze się ta antropomorfizacja rzeczywistości, skąd przekonanie, że wszystko musi mieć 'cel' i> stwórcę, skąd to dziwne u ludzi wierzących porównywanie rzeczywistości do przedmiotów stworzonych> przez człowieka (np. argumenty kreacjonistów)?> Jak to jest, że np. ja, jako ateista, potrafiłem zaakceptować własną bezcelowość, brak> Boga-opiekuna, sensu, życia po śmierci, itd. i jednocześnie cieszyć się życiem, przemijaniem, jako> jedyną rzeczą jaką mam (a którą stracę), a spora część ludzi nie potrafi sobie choćby wyobrazić, jak> można tak myśleć? To mi czegoś brak czy może innym?> Dlaczego naukę traktuje się często jako zimną, nieludzką? Dlaczego, mimo iż najlepiej opisuje> rzeczywistość, ludzie (często bardzo inteligentni) wolą obstawać przy religijnych wersjach, zamiast> spróbować szukać tego 'sensu' w oparciu o naukę (za sens można uznać chociażby życie samo w sobie -> korzystanie, 'odczuwanie' życia; traktowanie go jak koneser traktuje wino - ilość łyków jest> niewielka, dlatego każdy należy smakować najmocniej jak się da)?> Dlaczego o religii mówi się, że 'daje sens', a nigdy nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś tak> pozytywnie, jak o wszelkich wiarach, mówił o ideach różnych filozofów na temat tego 'jak żyć'> ('Królestwo Niebieskie' jest modne jak cholera, a o "Nie należy bać się śmierci, bo kiedy żyjemy> śmierci nie ma, a kiedy przychodzi - nie ma nas" to mówią chyba tylko uczniowie gimnazjum przed> sprawdzianem z antyku )?> Czy tak częstą niechęć do ateistów ze strony wierzących można wytłumaczyć właśnie tym, iż> pokazujemy, że wcale 'wyższego sensu' ani 'celu' być nie musi?> Może raczej dość jałowe te moje wywody, ale jestem ciekaw Waszych opinii.  Oj znów poruszyłeś, praktycznie bez przerwy mielony temat. Mogę tylko wypowiedzieć się za siebie. Sprowokowałeś. Jak to widzę? Bardzo prosto. Żadna, ale to żadna filozofia nie wytrzymuje, wobec codziennych starań o przetrwanie i zapewnienie swemu potomstwu jak najlepszego przygotowania do kontynuacji istnienia. W tym momencie, zdałoby się, chwalę filozoficzne podejście konsumenckiego Epikura. Otóż nie. My sami chcemy, nawet podświadomie, żeby nasi następcy byli lepsi, jak my sami i chcemy im przekazać jak najlepsze cechy bezpiecznego przetrwania. Są rożne metody, by nie myśleć lub oderwać od myślenia o końcu nieuchronnym naszego bytu. Niestety takie jest prawo ewolucji. Ewolucji by nie było, gdyby nie było śmierci. Śmierć jest nieodłącznym przymiotem ewolucji. Po śmierci biologicznej człowiek wraca do Natury w postaci atomów, co tłumaczy dokładnie krążenie materii w tym największym nam znanym, samowystarczalnym statku kosmicznym zwanym Ziemią. Człowiek po śmierci przechodzi w nicość i zapomnienie. Umysłowo i fizycznie. Jeśli umysł, a tym samym świadomość umiera to nic poza tym nie istnieje (myślę o duchach i duchowości). Absurd wymyślony przez pewną instytucję jest zwyczajną durnotą, nawet nie pomagającą umierać, bo jaka to pomoc przed następującą nieuchronnością? I to jest cała prawda. A człowiek wymyślił Boga, by mu lżej się umierało. Dlatego akceptuje szamaństwo robiące na tym pieniądze. Nie każdemu się to podoba, ale co ma do powiedzenia umrzyk? I żadnego boskiego planu tu nie widzę, bo jednak rzeczywistość jest naprawdę brutalna. Pozdrawiam.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
 | 1 na 1 | Rainard (321 punktów) | > Oj znów poruszyłeś, praktycznie bez przerwy mielony temat. Mogę tylko wypowiedzieć się za siebie. Sprowokowałeś. Jak to widzę? Bardzo prosto. Żadna, ale to żadna filozofia nie wytrzymuje, wobec codziennych starań o przetrwanie i zapewnienie swemu potomstwu jak najlepszego przygotowania do kontynuacji istnienia. W tym momencie, zdałoby się, chwalę filozoficzne podejście konsumenckiego Epikura. Otóż nie. My sami chcemy, nawet podświadomie, żeby nasi następcy byli lepsi, jak my sami i chcemy im przekazać jak najlepsze cechy bezpiecznego przetrwania. Są rożne metody, by nie myśleć lub oderwać od myślenia o końcu nieuchronnym naszego bytu. Niestety takie jest prawo ewolucji. Ewolucji by nie było, gdyby nie było śmierci. Śmierć jest nieodłącznym przymiotem ewolucji. Po śmierci biologicznej człowiek wraca do Natury w postaci atomów, co tłumaczy dokładnie krążenie materii w tym największym nam znanym, samowystarczalnym statku kosmicznym zwanym Ziemią. Człowiek po śmierci przechodzi w nicość i zapomnienie. Umysłowo i fizycznie. Jeśli umysł, a tym samym świadomość umiera to nic poza tym nie istnieje (myślę o duchach i duchowości). Absurd wymyślony przez pewną instytucję jest zwyczajną durnotą, nawet nie pomagającą umierać, bo jaka to pomoc przed następującą nieuchronnością? I to jest cała prawda. A człowiek wymyślił Boga, by mu lżej się umierało. Dlatego akceptuje szamaństwo robiące na tym pieniądze. Nie każdemu się to podoba, ale co ma do powiedzenia umrzyk? I żadnego boskiego planu tu nie widzę, bo jednak rzeczywistość jest naprawdę brutalna. Pozdrawiam.W pełni się z Panem zgadzam. Ale zastanawia mnie właśnie przyczyna tego, że tak wielu jest ludzi (właściwie to większość ludzkiej populacji), którzy nie są w stanie pogodzić się z rzeczywistością. I prawda, rzeczywistość jest nawet bardzo brutalna, ale, cholerka, to przecież... RZECZYWISTOŚĆ, chciejstwo i wiara jej nie zmieni. Również pozdrawiam.
|
|
|  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >Ale zastanawia mnie właśnie przyczyna tego, że tak wielu jest ludzi (właściwie to większość ludzkiej populacji), którzy nie są w stanie pogodzić się z rzeczywistością. I prawda, rzeczywistość jest nawet bardzo brutalna, ale, cholerka, to przecież... RZECZYWISTOŚĆ, chciejstwo i wiara jej nie zmieni.
Zmieni. Rzeczywistość jest taka, że oni tu i teraz czują się wieczni. Zakładając, że mamy tylko to życie, właśnie to się liczy, jak się w tym życiu czujemy. Inaczej się żyje z perspektywą wieczności, jeszcze inaczej, jeśli komuś został miesiąc życia.
|
|
1 na 1 | Spring (1174 punktów) | > Ten przykład pokazuje dziwną tendencje u ludzi do 'poczucia sensu'. Mnie akurat ona nie dziwi, bardziej zastanawiające jest uznanie otaczającej rzeczywistości za bezsensowną posługując się sensowną logiką, która wynika z ...?
> Jakie procesy psychologiczne stoją za 'poczuciem sensu', wiarą we własną wyjątkowość, wyjątkowość życia oraz 'wyższy cel' wszystkiego? Paradoksalnie ślepo wierzący nie poszukują żadnego sensu, działają jak nakręcane myszki, to wątpiący szukają sensownych wyjaśnień.
> Skąd bierze się ta antropomorfizacja rzeczywistości, skąd przekonanie, że wszystko musi mieć 'cel' i stwórcę, skąd to dziwne u ludzi wierzących porównywanie rzeczywistości do przedmiotów stworzonych przez człowieka (np. argumenty kreacjonistów)? Jest to przykład zwykłego myślenia poprzez analogie, nic w tym szczególnego. Rzeczywiście nie ma po co antropomorfizować natury ani jej ubóstwiać, ale że jest twórcza, to jest faktem, wystarczy otworzyć oczy.
> Jak to jest, że np. ja, jako ateista, potrafiłem zaakceptować własną bezcelowość, brak Boga-opiekuna, sensu, życia po śmierci, itd. i jednocześnie cieszyć się życiem, przemijaniem, jako jedyną rzeczą jaką mam (a którą stracę), a spora część ludzi nie potrafi sobie choćby wyobrazić, jak można tak myśleć? To mi czegoś brak czy może innym?
Umysł człowieka potrafi jednocześnie utrzymywać sprzeczne przekonania, również uznawać błędne argumenty za prawdziwe, nic w tym dziwnego.
> Dlaczego, mimo iż najlepiej opisuje rzeczywistość, ludzie (często bardzo inteligentni) wolą obstawać przy religijnych wersjach, zamiast spróbować szukać tego 'sensu' w oparciu o naukę (za sens można uznać chociażby życie samo w sobie - korzystanie, 'odczuwanie' życia; traktowanie go jak koneser traktuje wino - ilość łyków jest niewielka, dlatego każdy należy smakować najmocniej jak się da)?
Nie warto dogmatyzować nauki, tworzyć z niej konkurencyjną ideologię dla religii. Wystarczy, że jest zbiorem obserwacji i wniosków, a każdy sam zdecyduje, które z nich zaakceptuje.
|
|
 | 1 na 1 | Rainard (321 punktów) | > Mnie akurat ona nie dziwi, bardziej zastanawiające jest uznanie otaczającej rzeczywistości za bezsensowną posługując się sensowną logiką, która wynika z ...?Racja, bezsensowność to niezbyt dobre słowo. Chodzi po prostu o to, aby wyrazić, że nie jesteśmy pępkiem świata, a rzeczywistość się o nas nie troszczy. Rzeczywistość nie myśli, nie czuje (może poza jej elementem - ludźmi), nie istnieje dla nas, nie ma jakiegoś celu. > Jest to przykład zwykłego myślenia poprzez analogie, nic w tym szczególnego. Rzeczywiście nie ma po co antropomorfizować natury ani jej ubóstwiać, ale że jest twórcza, to jest faktem, wystarczy otworzyć oczy.Nie potrafię zrozumieć tej analogii. Dla mnie to naiwne upraszczanie niezwykle złożonego świata. > Nie warto dogmatyzować nauki, tworzyć z niej konkurencyjną ideologię dla religii. Wystarczy, że jest zbiorem obserwacji i wniosków, a każdy sam zdecyduje, które z nich zaakceptuje.Celna uwaga. Nie chcę dogmatyzować nauki, jestem jednak przekonany co do jej ogromnej wartości w procesie poznawania świata, który nas otacza. Pozdrawiam.
|
|
|  | 1 na 1 | Spring (1174 punktów) | >Chodzi po prostu o to, aby wyrazić, że nie jesteśmy pępkiem świata, a rzeczywistość się o nas nie troszczy. Rzeczywistość nie myśli, nie czuje (może poza jej elementem - ludźmi), nie istnieje dla nas, nie ma jakiegoś celu.
> Dla mnie to naiwne upraszczanie niezwykle złożonego świata.
Z jednej strony uważasz, że świat jest niezwykle złożony, z innej - z całą pewnością twierdzisz, że jest bezcelowy i że nie przejawia żadnej inteligencji (poza elementem - ludzi). Czyż to nie jest także naiwne upraszczanie?
> Nie chcę dogmatyzować nauki, jestem jednak przekonany co do jej ogromnej wartości w procesie poznawania świata, który nas otacza.
To człowiek jako istota myśląca poznaje dzięki swoim zdolnościom, nauka jest jedynie systematyzacją zdobytej wiedzy, narzędziem.
|
|
| |  | 2 na 2 | Rainard (321 punktów) | >Z jednej strony uważasz, że świat jest niezwykle złożony, z innej - z całą pewnością twierdzisz, że jest bezcelowy i że nie przejawia żadnej inteligencji (poza elementem - ludzi). Czyż to nie jest także naiwne upraszczanie?
Miałem na myśli to, że na pytanie: "Po co świat istnieje?" nie możemy udzielić prostej odpowiedzi. Celowość odnosi się, moim zdaniem, do działań lub funkcji jakichś obiektów (np. zegarek jest po to, żeby odmierzać czas, serce po to, żeby pompować krew, Kowalski idzie do sklepu, żeby kupić bułki), to właściwie pewien skrót myślowy, który ma opisywać mechanizmy zaspokajania różnych potrzeb. Takie pytanie wydaje mi się bez sensu, podobnie jak pytanie "Po co są góry?" czy "Po co istnieje Księżyc?", jest źle postawione. A co do inteligencji, to fakt, mój błąd. Zdaję sobie sprawę, że nie tylko ludzie są przejawem inteligencji we Wrzechświecie (zwierzęta, potencjalne życie na innych planetach itd.), ale sądzę, że rzeczywistości - jako całości, wszystkiego co istnieje - nie należy porównywać do myślącego oraz czującego podmiotu (takiego jak człowiek - albo do jego dzieła).
|
|
| | |  | | Spring (1174 punktów) | >Miałem na myśli to, że na pytanie: "Po co świat istnieje?" nie możemy udzielić prostej odpowiedzi. Celowość odnosi się, moim zdaniem, do działań lub funkcji jakichś obiektów (np. zegarek jest po to, żeby odmierzać czas, serce po to, żeby pompować krew, Kowalski idzie do sklepu, żeby kupić bułki), to właściwie pewien skrót myślowy, który ma opisywać mechanizmy zaspokajania różnych potrzeb. Takie pytanie wydaje mi się bez sensu, podobnie jak pytanie "Po co są góry?" czy "Po co istnieje Księżyc?", jest źle postawione.
Są to tylko z pozoru źle postawione pytania. Góry, księżyc i wszechświat istnieją w jakimś ciągu przyczynowo-skutkowym, zawsze można szukać powodów zaistnienia owych obiektów, mimo że nie są bezpośrednio skutkiem czyjejś woli. Co więcej ciąg przyczynowo-skutkowy można pociągnąć dość daleko, a wszystko po to by zrozumieć głębszy sens isnienia.
> sądzę, że rzeczywistości - jako całości, wszystkiego co istnieje - nie należy porównywać do myślącego oraz czującego podmiotu (takiego jak człowiek - albo do jego dzieła).
Człowiek czy inny organizm jest przykładem działającej inteligencji, której zaistnienie we wszechświecie było jak najbardziej możliwe. Wszechświat sam w sobie istnieje o wiele dłużej, a życie i inteligencja jest niczym więcej jak skutkiem procesów ewolucyjnych (w szerokim znaczeniu a nie jedynie biologicznym). Teza, że wszechświat "produkuje" inteligencję jako skutek uboczny, sam nie potrafiąc ewoluować, jest moim zdaniem mało sensowna.
|
|
-1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) |
Są na to proste i racjonalne odpowiedzi. Człowiek żyjący we współczesnym świecie wie, że wszystko co go otacza, zjawiska, zdarzenia mają przyczynę i są zdeterminowane innymi zjawiskami. A zatem taki człowiek żyje w przekonaniu (wynikającym z obserwacji przecież), że nic nie dzieje się bez przyczyny, bez powodu, a skądś musiała się wziąć pierwsza przyczyna. W ten sposób dochodzi do wnosku że istnieje bóg. A potem to już łatwo...
Poszukiwanie sensu życia i zadawanie sobie takiego pytania uważam za przejaw racjonalnego myślenia. Po co żyję? Czy moje życie ma jakiś sens? Itd... Nie widzę w tym nic dziwnego. Jeden znajduje odpowiedź w postaci wychowania dziecka, drugi w pracy, trzeci w pomocy innym, czwarty w bogu. Z punktu widzenia tych 75 lat życia pojedynczego człowieka i faktu iż umrze, taki czy inny sens, jaki nadamy swojemu życiu jest dla świata mało ważny, można rzec bezsensowny. Ma to sens tylko dla nas.
Sens życia nadajesz sobie sam, niezależnie od tego, czy istnieje bóg, czy nie. Istnienie boga nie determinuje sensu życia, można bowiem być ateistą i ewentualny fakt istnienia boga nie ma wówczas żadnego znaczenia.
<Czy tak częstą niechęć do ateistów ze strony wierzących można wytłumaczyć właśnie tym, iż pokazujemy, że wcale 'wyższego sensu' ani 'celu' być nie musi?
Każdy ma swoje problemy. Ja, np spotykam się często z dużą niechęcia ateistów, tylko dlatego, że wykazuję iż bóg może istnieć.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
 | 7 na 7 | Rainard (321 punktów) | > Są na to proste i racjonalne odpowiedzi. Człowiek żyjący we współczesnym świecie wie, że wszystko co go otacza, zjawiska, zdarzenia mają przyczynę i są zdeterminowane innymi zjawiskami. A zatem taki człowiek żyje w przekonaniu (wynikającym z obserwacji przecież), że nic nie dzieje się bez przyczyny, bez powodu, a skądś musiała się wziąć pierwsza przyczyna. W ten sposób dochodzi do wnosku że istnieje bóg. A potem to już łatwo...No cóż, nie podzielam Pańskiego toku myślenia. Może tak w skrócie (żeby nie było, że mówię 'tak, bo tak'  ) : 1) Dlaczego pierwszą przyczyną miałby właśnie być jakiś rodzaj świadomego podmiotu - Bóg (chyba, że inaczej rozumieć tą ideę - chociaż zdecydowana większość koncepcji Boga niesie za sobą cechy podmiotu), a nie cokolwiek innego? 2) Czy Boga również obejmuje ów ciąg przyczynowo - skutkowy (czy Bóg też ma jakąś przyczynę)? Jeśli nie, to dlaczego rzeczywistość (w znaczeniu całego Wrzechświata lub Multiversum - wszystkiego co istnieje) nie mogłaby nie posiadać przyczyny? 3) Bóg, jako jakiegoś rodzaju istota świadoma, musiał działać w jakimś celu, z jakiegoś powodu. Jeśli stworzył Wrzechświat to jaki miał w tym cel? 4) Czy aby na pewno wszystko ma przyczynę? Zjawiska na poziomie kwantowym są podobno całkowicie indetermistyczne (sporo też teorii nt. pochodzenia Wrzechświata opartych na fizyce kwantowej)? 5) Dlaczego ciąg przyczynowo - skutkowy nie mógłby być nieskończony? 6) Nawet jeśli pomysł z Bogiem okazałby się słuszny, nie odpowiada to w żaden sposób na pytanie " Jak powstał Wrzechświat", nie wiemy jak ów Bóg działał - niczego to więc nie objaśnia. 7) Pańskie argumenty 'dają życie' jedynie Bogu deistycznemu - do religii bardzo daleko. Ale moje pytania były o co innego. Bogiem posłużyłem się wcześniej tylko jako przykładem. Chodzi mi bowiem o to: Dlaczego ludzie szukają celu oraz sensu poza sobą - w religiach (bogach, zaświatach itd.)? U Pana Bóg nie tyle jest zaspokojeniem 'potrzeby sensu' co racjonalną refleksją i poszukiwaniem przyczyny istnienia świata (w każdym razie w podanym przez Pana przykładzie). > Poszukiwanie sensu życia i zadawanie sobie takiego pytania uważam za przejaw racjonalnego myślenia. Po co żyję? Czy moje życie ma jakiś sens? Itd... Nie widzę w tym nic dziwnego. Jeden znajduje odpowiedź w postaci wychowania dziecka, drugi w pracy, trzeci w pomocy innym, czwarty w bogu. Z punktu widzenia tych 75 lat życia pojedynczego człowieka i faktu iż umrze, taki czy inny sens, jaki nadamy swojemu życiu jest dla świata mało ważny, można rzec bezsensowny. Ma to sens tylko dla nas.> Sens życia nadajesz sobie sam, niezależnie od tego, czy istnieje bóg, czy nie. Istnienie boga nie determinuje sensu życia, można bowiem być ateistą i ewentualny fakt istnienia boga nie ma wówczas żadnego znaczenia.Mądrze powiedziane. Można by rzec - nie ma sensu poza nami samymi. Należy jednak zdawać sobie z tego sprawę i nie próbować szukać jakiegoś obiektywnego, 'absolutnego' sensu, bo takiego nie ma. I dlatego właśnie dziwi mnie ten psychologiczny opór niektórych ludzi do zaakceptowania własnej śmiertelności lub nieistnienia Boga, który miałby wyznaczać nam jakąś swoją wolę. > Każdy ma swoje problemy. Ja, np spotykam się często z dużą niechęcia ateistów, tylko dlatego, że wykazuję iż bóg może istnieć.Jeśli ta możliwość jest racjonalnie uzasadniona i stoją za nią solidne przesłanki - to naprawdę nie rozumiem co miałoby budzić niechęć. Mnie w każdym razie najbardziej irytuje u niektórych osób religijnych wiara w stuprocentową słuszność swojej... wiary i jej wyższość nad wszystkim innym. Oczywiście z naszej strony też bardzo często dochodzi do poczuwania własnej wyższości, ale przynajmniej nie postulujemy Wiecznego Potępienia i bycia bezużytecznym, śmieciowym pomiotem piekielnym za odmienne myślenie  . Pozdrawiam.
|
|
|  | 1 na 1 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | |
|
|  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > 7) Pańskie argumenty 'dają życie' jedynie Bogu deistycznemu> - do religii bardzo daleko.A to tylko dlatego, że dopiero zacząłeś z kol. Brzostowskim rozmawiać. Z czasem zapewne okaże się, że wierzy nie tylko w Boga-Chrystusa-człowieka, nie tylko w Osobowego Boga Ojca (i Ducha) lecz również w zdolności paranormalne uczciwych uzdrowicieli lub wróżek.. z których usług czasem korzysta, a czasem nawet nie omieszka się tym w bardziej, lub mniej zawoalowany sposób chwalić. Brzostowski, maj 2015r. Cytat: Kiedyż już tu pisałem o "wróżkach" i powtórzę: większość to oszuści. Chcecie jednak sprawdzić? Na głębokim Podlasiu, we wsi Orla pod Bielskiem Podlaskim mieszka taka Pani. Niestety na nowotwory trudno pomóc - poważne choroby, ale jesli macie jakieś mniej dramatyczne, a uciązliwe - przyjedźcie. Potraktujcie to jako eksperyment, potem opiszcie wrażenia. Jako racjonaliści, powinniście przynajmniej sprawdzić.(..) Mylisz wróżów Maciejów z prawdziwymi "wróżkami". To właśnie takie wróże Macieje są bogate, a szeptuchy biedne, bo nie o kasę tutaj chodzi. Przyjedź, zrób sobie wycieczkę, co Ci szkodzi, jeśli po miesiącu bóle kręgosłupa miną, napisz to uczciwie na forum. Naprawdę, aby zmienić swój pogląd na świat, warto się pofatygować. Przecież to tak niewiele. www.racjonalista.pl/forum.php/s,666501#w666521www.racjonalista.pl/forum.php/s,666501#w666679
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| |  | | Brzostowski (7067 punktów) | >>7) Pańskie argumenty 'dają życie' jedynie Bogu deistycznemu >> - do religii bardzo daleko. >A to tylko dlatego, że dopiero zacząłeś z kol. Brzostowskim rozmawiać. >Z czasem zapewne okaże się, że wierzy nie tylko w Boga-Chrystusa-człowieka, nie tylko w Osobowego Boga Ojca (i Ducha) Jestem teistą.
>lecz również w zdolności paranormalne uczciwych uzdrowicieli lub wróżek.. z których usług czasem korzysta, a czasem nawet nie omieszka się tym w bardziej, lub mniej zawoalowany sposób chwalić.
Jacku, zamiast kpić, pojedź tam, sprawdź. Czy nie tak postępuje racjonalny człowiek - sprawdza. Nawet wiecej - proponuję zróbcie eksperyment, sprawdźcie "babę". Trochę zabawy... a można zmienić cały swój światopogląd...
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Lilly Amina (4723 punktów) | > zróbcie eksperyment, sprawdźcie "babę".A co tu sprawdzać, takie wiejskie kobiety to współczesne czarownice. Dużo wiedzy o naturze i trochę teatru, tak bardzo potrzebnego niektórym ludziom. One leczą ziołami i innymi takimi rzeczami, a nie zaklęciami. A że świetnie się znają na ludzkiej naturze, to i "wróżyć" potrafią  zwłaszcza że wróżą znajomym, którzy mają znajomych, a nie od dziś wiadomo, że ulubionym zajęciem znajomych jest plotkowanie  One są mądre, te wiejskie znachorki-wróżbitki.
|
|
| | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | > >zróbcie eksperyment, sprawdźcie "babę".> A co tu sprawdzać, takie wiejskie kobiety to współczesne czarownice. Dużo wiedzy o naturze i trochę teatru, tak bardzo potrzebnego niektórym ludziom. One leczą ziołami i innymi takimi rzeczami, a nie zaklęciami. A że świetnie się znają na ludzkiej naturze, to i "wróżyć" potrafią zwłaszcza że wróżą znajomym, którzy mają znajomych, a nie od dziś wiadomo, że ulubionym zajęciem znajomych jest plotkowanie One są mądre, te wiejskie znachorki-wróżbitki.He, he, he... Skoro Ty już wiesz... A wystarczy proste testy zrobić: spisać po kilka (5) osób po 5/10 swoich dolegliwości/chorób, wysłać te 5 osób, spisać (a nalpiej nagrać) co baba powiedziała, potem dać to 2 lekarzom do sprawdzenia, i wyciągnąć wnioski... czy wiedziała baba choroby czy nie i czy dała dobre rady czy nie? Zobaczyć to zdziwienie na twarzy? Bezcenne! Zabawcie się kiedyś racjonaliści... w takie testy... zabawcie...
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | | | |  | 2 na 4 | farmer (22440 punktów) |
> Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów. Kraków. Kuria podnosi czynsz w przedszkolu do 5 tys. zł. "Nie będziemy wynajmować za złotówkę" wiadomosci(*).html?lokale=local#BoxNewsLinkTo z Twojego ogródka takie kwiatki.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > Kraków. Kuria podnosi czynsz w przedszkolu do 5 tys. zł. "Nie będziemy wynajmować za złotówkę"> wiadomosci(*).html?lokale=local#BoxNewsLink> To z Twojego ogródka takie kwiatki.Taaa...a ile kościół płaci szkołom czy szpitalom za korzystanie z sal i mediów? Goopio pytam
|
|
| | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > > Kraków. Kuria podnosi czynsz w przedszkolu do 5 tys. zł. "Nie będziemy wynajmować za złotówkę"> >wiadomosci(*).html?lokale=local#BoxNewsLink> >To z Twojego ogródka takie kwiatki.> Taaa...a ile kościół płaci szkołom czy szpitalom za korzystanie z sal i mediów? Goopio pytam  Cena rynkowa?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > >Taaa...a ile kościół płaci szkołom czy szpitalom za korzystanie z sal i mediów? Goopio pytam  > Cena rynkowa?>  Gdzie ten rynek gdzie za darmo dają i jeszcze dopłacają???
|
|
| | | | | | | | |  | -1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >>Taaa...a ile kościół płaci szkołom czy szpitalom za korzystanie z sal i mediów? Goopio pytam  > >Cena rynkowa?> >  > Gdzie ten rynek gdzie za darmo dają i jeszcze dopłacają???Silna pozycja negocjacyjna. To duży "developer"
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > czy wiedziała baba choroby czy nie i czy dała dobre rady czy nie?> Zobaczyć to zdziwienie na twarzy? Bezcenne!> Zabawcie się kiedyś racjonaliści... w takie testy... zabawcie...Wygląda na to, nic prostszego dla nich, tylko nagrodę Randiego zgarnąć  Coś mi mówi, że zabawa o której napisałaś jest tu kluczowa. Wcale nie chodzi o uzdrawianie, ni zmianę światopoglądu (zwłaszcza Twojego) który i wcześniej był zmieniony.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | |  | | Brzostowski (7067 punktów) | Potraktujcie sobie to jako zabawę...
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Potraktujcie sobie to jako zabawę...
Nie rozumiem, już to przecież napisałeś "Zabawcie się kiedyś racjonaliści... w takie testy... zabawcie..."
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >One są mądre, te wiejskie znachorki-wróżbitki. A wiesz, lubię posłuchać mądrych ludzi. A może by się ta wybrać? Nie po diagnozę czy leczenie, ale pogadać, napić się herbatki i posłuchać. Co ty na to? I odbierz priva.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jacku, zamiast kpić, pojedź tam, sprawdźCzy będzie podobnie, jak tu? www.youtube.com/watch?v=lqgjH9ZUEvM> Czy nie tak postępuje racjonalny człowiek - sprawdza.> Nawet wiecej - proponuję zróbcie eksperyment, sprawdźcie> "babę". Trochę zabawy... a można zmienić cały swój światopogląd...Mienisz się racjonalistą a własnie dałeś przykład, jak nie działa racjonalista, ale irracjonalny teista, który sugeruje się cudzymi opowieściami z tysiąca i jednej nocy. Zmiana w ten sposób swojego światopoglądu.. gru ghm. Racjonalista najpierw ocenia szansę powodzenia eksperymentu. Dopiero później waży, czy się angażować. No chyba, że decyduje "trochę zabawy"  Pozdrowienia dla czołowego Racjonalisty naszego Forum!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Mienisz się racjonalistą a własnie dałeś przykład, jak nie działa racjonalista, ale irracjonalny teista, który sugeruje się cudzymi opowieściami z tysiąca i jednej nocy. Zmiana w ten sposób swojego światopoglądu.. gru ghm. Skoro Ty już wiesz, że nie warto... >Racjonalista najpierw ocenia szansę powodzenia eksperymentu... Jak to mówi znany cytat:
"Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie, i on to robi"
>Pozdrowienia dla czołowego Racjonalisty naszego Forum!
Ja dość mocno stąpam po ziemi, no czasami pozwalam sobie na odlot...
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Skoro Ty już wiesz, że nie warto...Nigdy i nigdzie nie napisałem, że wiem. Na 100% nie wiem. Ale prawodpodobieństwo oceniam. Tobie wystarczy 0.1% niepewności, by angażować się w różne religijne duperele, które m.in. zapodał Ci biskup, wyssałeś z mlekiem matki, lub wyczytałaś w prasie kolorowej albo zasłyszałeś od kolegi / koleżanki którzy uwielbiają wzbudzać emocje. Mnie wystarczyłoby nieco ponad 50% prawdopodobieństwa, że jakieś działanie ma sens. Kumasz różnicę. > Ja dość mocno stąpam po ziemiWłaśnie widzimy jak mocno, i to już od paru lat.  > no czasami pozwalam sobie na odlot..."Czasami"  Miłego dnia!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >Ja dość mocno stąpam po ziemi, no czasami pozwalam sobie na odlot... Cholera, to dlaczego tu dzieli się Pan z nami samymi odlotami i rozpowszechnia tylko ideologiczne idiotyzmy?
@@@ .
|
|
|  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >1) Dlaczego pierwszą przyczyną miałby właśnie być jakiś rodzaj świadomego podmiotu - Bóg (chyba, że inaczej rozumieć tą ideę - chociaż zdecydowana większość koncepcji Boga niesie za sobą cechy podmiotu), a nie cokolwiek innego? Czy świadomość stworzyła materię, czy materia stworzyła świadomość?
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Czy świadomość stworzyła materię, czy materia stworzyła świadomość?
A ta tworząca świadomość, to niby z czego/czym miałaby być? Skąd się wzięła i jak działa? Jak wiesz, to poproszę o dokładny skład i opis działania.
|
|
| | |  | -2 na 2 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >A ta tworząca świadomość, to niby z czego/czym miałaby być? Bóg Duch. >Skąd się wzięła i jak działa? Jest wieczna, a jak działa odkrywamy naukowo. >Jak wiesz, to poproszę o dokładny skład i opis działania. Proszę bardzo, 14 miliardów lat świetlnych ewolucji Wszechświata i kilka miliardów ewolucji Życia na Ziemi.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> >Jak wiesz, to poproszę o dokładny skład i opis działania.> Proszę bardzo, 14 miliardów lat świetlnych ewolucji Wszechświata i kilka miliardów ewolucji Życia na Ziemi.Zapomniales o bogu duchu. Bez niego nie bylo by 14, nie bylo by miliardow, nie bylo by lat, nie bylo by swiatla, nie bylo by ewolucji, nie bylo by wszechswiata, nie bylo by zycia i nie bylo by ziemi. Nic by nie bylo. Nauka nie wie wszystkiego ale wie, ze bog duch byc musi
|
|
| | | |  | 4 na 4 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >Proszę bardzo, 14 miliardów lat świetlnych ewolucji Wszechświata i kilka miliardów ewolucji Życia na Ziemi.
Ekhm. Rok świetlny jest miarą odległości, nie czasu.
|
|
| | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >>Proszę bardzo, 14 miliardów lat świetlnych ewolucji Wszechświata i kilka miliardów ewolucji Życia na Ziemi. >Ekhm. Rok świetlny jest miarą odległości, nie czasu. Skrót myślowy, chodzi o to, że ewolucję Wszechświata poznajemy dzięki obserwacji i badaniu czasoprzestrzeni.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | |  | 1 na 5 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >>>Proszę bardzo, 14 miliardów lat świetlnych ewolucji Wszechświata i kilka miliardów ewolucji Życia na Ziemi. >>Ekhm. Rok świetlny jest miarą odległości, nie czasu. >Skrót myślowy, chodzi o to, że ewolucję Wszechświata poznajemy dzięki obserwacji i badaniu czasoprzestrzeni.
Duchu doprawdy nie udawaj. To nie był skrót myślowy tylko twoja niewiedza. Nie wiedzieć czegoś to nie powód do wstydu, ale uparcie się do tego nie przyznawać i tworzyć głupie wytłumaczenia już tak.
|
|
| | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >>>>Proszę bardzo, 14 miliardów lat świetlnych ewolucji Wszechświata i kilka miliardów ewolucji Życia na Ziemi. >>>Ekhm. Rok świetlny jest miarą odległości, nie czasu. >>Skrót myślowy, chodzi o to, że ewolucję Wszechświata poznajemy dzięki obserwacji i badaniu czasoprzestrzeni. >Duchu doprawdy nie udawaj. To nie był skrót myślowy tylko twoja niewiedza. Nie wiedzieć czegoś to nie powód do wstydu, ale uparcie się do tego nie przyznawać i tworzyć głupie wytłumaczenia już tak. Głupoty piszesz, niczego nie udaję, to skrót myślowy, "każde dziecko" wie, że Wszechświat ma około 14 miliardów lat, a badanie ewolucji Wszechświata to badanie czasoprzestrzeni, sama wiedza, że ma 14 miliardów lat nie wystarczy.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > badanie ewolucji Wszechświata to badanie czasoprzestrzeni
Kolejny skrót myślowy, obnażający Twoją niewiedzę. Czasoprzestrzń precyzyjnie rzecz ujmując to zbiór zdarzeń elementarnych. Ewolucję natomiast bada się na podstawie obserwacji odległych obiektów Wszechświata, galaktyk i ich gromad oraz na podstawie rozważań teoretycznych (modelując komputerowo) Innymi słowy astronomowie budują modele ewolucji Wszechświata w miarę gromadzenia coraz większej liczby obserwacji różnych obiektów, mogą oni obserwować i dokonywać pomiarów obiektów coraz bardziej odległych w czasie i przestrzeni (nie mylić z czasoprzestrzenią).
Np. pole magnetyczne i pole elektryczne razem to wbrew pozorom nie to samo, co pole elektromagnetyczne.
Modele stają się coraz bardziej wiarygodne i prawdopodobnie. Teoria Stanu Stacjonarnego, czego konsekwecją jest Wielki Wychuch to jeden z tych modeli.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) |
>Czasoprzestrzń precyzyjnie rzecz ujmując to zbiór zdarzeń elementarnych. A mógłbyś powiedzieć Jacku, kto i kiedy w ten sposób określił czasoprzestrzeń ?
>Ewolucję natomiast bada się na podstawie ... pomiarów obiektów coraz bardziej odległych w czasie i przestrzeni (nie mylić z czasoprzestrzenią). Bardziej odległych w czasie, cofając się np. aż do czasu Sumerów i porównując ich obserwacje z naszymi obserwacjami ? Teraz już wiem do czego potrzebne są wam ich ceramiczne tabliczki sprzed 10 tysięcy lat.
>Np. pole magnetyczne i pole elektryczne razem to wbrew pozorom nie to samo, co pole elektromagnetyczne. Miejmy nadzieję, że wiesz czym jest magnetyzm i na czym on polega ... tylko mi nie mów, że to takie zjawisko w polu magnetycznym ... bo to nie ma sensu. Dlaczego przyjmuje się że nośnikami oddziaływań elektromagnetycznych są fotony ?
Myślę że wytłumaczysz również, czy bez magnetyzmu może istnieć pole elektryczne skoro to nie to samo co pole elektromagnetyczne ?
(4listopad2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Mógłbyś powiedzieć Jacku, kto i kiedy w ten sposób określił czasoprzestrzeń ?Mógłbym. Przed udzieleniem odpowiedzi jednak spytam profilaktycznie, czy mógłbyś napisać skąd znasz wiek sumeryjskiej tabliczki na Twojej fotce? A teraz odpowiedź na Twoje pytanie: Minkowski w 1907 r. powiedział tak pierwszy raz o czasoprzestrzeni w mechanice relatywistycznej. > > Ewolucję natomiast bada się na podstawie ... pomiarów> > obiektów coraz bardziej odległych w czasie i przestrzeni> > (nie mylić z czasoprzestrzenią).> Bardziej odległych w czasie, cofając się np. aż do czasu SumerówCzas Sumerów to bardzo mało, zestawiając to z przebiegiem zjawisk ewolucji Wszechświata. Mniej niż chwilka. Takie ćwiczenie: można sobie porównać średni czas życia gwiazdy z okresem, który minął od czasów, w których żyli Sumerowie do naszych czasów. > Teraz już wiem do czego potrzebne są wam ich ceramiczne> tabliczki sprzed 10 tysięcy lat.Gratuluję bujnej wyobraźni. Jeśli już o tym mowa, napisz proszę skąd wiesz, że mają Twoim zdaniem aż 10 tys. lat. Nieśmiało przypomnę, że odpowiedzi skąpisz nam od niespełna 4 miesięcy. > >Np. pole magnetyczne i pole elektryczne razem to wbrew pozorom nie to samo, co pole elektromagnetyczne.> Miejmy nadzieję, że wiesz czym jest magnetyzm i na czym on polegaWiem, studiowałem to. Ty też wiesz?  Nieźle. > Dlaczego przyjmuje się że nośnikami oddziaływań elektromagnetycznych są fotony?Fizyka w ten sposób upraszcza rozumienie fenomenu. Słysząłeś zapewne o zamiennej miejscami naturze oddziaływań elektromagnetycznych: korpuskularnej i falowej. > Myślę że wytłumaczysz również, czy bez magnetyzmu> może istnieć pole elektrycznePytasz, bo chcesz się czegoś dowiedzieć, czy raczej mnie przeegzaminować?  Pewnie, że może. Vice versa też. Słyszałeś zapewne o magnesach. To takie ciało wykonane z materiału ferromagnetycznego o właściwościach magnetycznie twardych, wytwarzające w otaczającej go przestrzeni stałe pole magnetyczne. Np. namagnesowany kawałek żelaza). Bieguny magnetyczne N i S, te sprawy. Rudy: magnetyt i piryt magnetyczny, przyciągają kawałki żelaza lub inne magnesy. Ale pola elektrycznego wokół siebie nie generują, tylko magnetyczne. Teraz vice versa: wyobraź sobie przewód, który jest pod relatywnie dużym potencjałem (przyłożone jest do niego napięcie stałe) ale nie płynie przez niego prąd. Pole elektryczne z przydomkiem statyczne duże, magnetyczne zerowe. > skoro to nie to samo co pole elektromagnetyczne ?Ponownie gratuluję podstawowej wiedzy z elektrotechniki i fizyki. Właściwie nie chce mi się tego dalej komentować, musiałbym Ci policzyć za godzinę, co zdarzało mi się zresztą z bardziej zdeterminowanymi studentami. Teraz jak mnie już 'przeegzaminowałeś' napisz proszę, skąd wiesz, że wiadome tabliczki z częściowo zagubionych zbiorów Zbyszka Glińskiego z Warszawy mają Twoim zdaniem aż 10 tys. lat.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) | Odp: Siła religii, 'poczucie sensu' a nauka |
> Czasoprzestrzń precyzyjnie rzecz ujmując to zbiór zdarzeń elementarnych. ... Minkowski w 1907 r. powiedział tak pierwszy raz o czasoprzestrzeni w mechanice relatywistycznej.Najwyraźniej źle zrozumiałeś co miał on do powiedzenia. Do opisu zjawisk fizycznych stosowana jest czterowymiarowa czasoprzestrzeń, w której chwilowe położenia ciała próbnego są nazywane zdarzeniami. Tak więc czasoprzestrzeń to trójwymiarowa przestrzeń w której zachodzi zdarzenie określone chwilowym położeniem w czasie, określonym czwartym wymiarem . > Ewolucję natomiast bada się na podstawie ... pomiarów obiektów coraz bardziej odległych w czasie i przestrzeni (nie mylić z czasoprzestrzenią).Ależ Jacku, czasoprzestrzeń to właśnie znana nam przestrzeń w funkcji czasu. Analiza ewolucji to porównywanie wyglądu badanych obiektów położonych bliżej, z tymi bardziej odległymi w pokładach czasu. > Np. pole magnetyczne i pole elektryczne razem to wbrew pozorom nie to samo, co pole elektromagnetyczne.... >> Miejmy nadzieję, że wiesz czym jest magnetyzm i na czym on polega ? > Wiem, studiowałem to. Ty też wiesz? Nieźle.Co do magnetyzmu to mam jedynie ogólne pojęcie czym on jest. Skoro masz taką potrzebę wykazania się wiedzą, to chętnie zapoznam się z twoim poglądem na temat magnetyzmu. Czy ma on coś wspólnego z różnicą temperatur ? ... Dlaczego przyjmuje się że nośnikami oddziaływań elektromagnetycznych są fotony? > Fizyka w ten sposób upraszcza rozumienie fenomenu. Słysząłeś zapewne o zamiennej miejscami naturze oddziaływań elektromagnetycznych: korpuskularnej i falowej.Powinieneś wiedzieć, że źródło oddziaływań elektromagnetycznych świeci światłem w zakresie promieniowania widzialnego, daje poświatę lub świeci jak gwiazda. ... Myślę że wytłumaczysz, czy bez magnetyzmu może istnieć pole elektryczne ? > ...Pewnie, że może. Vice versa też... wyobraź sobie przewód, który jest pod relatywnie dużym potencjałem (przyłożone jest do niego napięcie stałe) ale nie płynie przez niego prąd. Pole elektryczne z przydomkiem statyczne duże, magnetyczne zerowe.Nie ma tak Jacku, jeśli jest przyłożone napięcie to występuje różnica potencjału a wówczas powstaje pomiędzy biegunami pole elektrostatyczne które namagnesowuje bieguny przeciwnymi ładunkami magnetycznymi. Bez magnetyzmu (jonizacji cząsteczek) nie ma pola elektrycznego. ... skoro to nie to samo co pole elektromagnetyczne ? > Ponownie gratuluję podstawowej wiedzy z elektrotechniki i fizyki. Właściwie nie chce mi się tego dalej komentować, musiałbym Ci policzyć za godzinę, co zdarzało mi się zresztą z bardziej zdeterminowanymi studentami.Z taką wiedzą nic nie zarobisz Jacku, pole elektryczne prowadzi do jonizacji a więc do zjawiska magnetyzmu... do rozdzielenia obojętnych cząsteczek na zorientowane magnetycznie jony dodatnie i ujemne. > Teraz jak mnie już 'przeegzaminowałeś' napisz proszę, skąd wiesz, że wiadome tabliczki z częściowo zagubionych zbiorów Zbyszka Glińskiego z Warszawy mają Twoim zdaniem aż 10 tys. lat.To nie był egzamin, lecz wymiana poglądów a może okaże się że ktoś ma jeszcze inne zdanie na ten temat. O tabliczkach tak często wspominasz, że zaczynam nabierać przekonanie że dowiedziałem się o nich od ciebie, a może jest to jedynie moje zdanie. Temat tabliczek ma właściwe dla siebie miejsce w innym wątku. (5listopad2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Czasoprzestrzń precyzyjnie rzecz ujmując to zbiór zdarzeń elementarnych. ... Minkowski w 1907 r. powiedział tak pierwszy raz o czasoprzestrzeni w mechanice relatywistycznej.> Najwyraźniej źle zrozumiałeś co miał on do powiedzenia.Przede wszystkim Zbyszku, czy jesteś zadowolony z mojego wyjaśnienia kto i kiedy w ten sposób określił czasoprzestrzeń ? O to w końcu pytałeś. Poza tym następujące po moim wyjaśnieniu pytanie zbyłeś jak zwykle milczeniem. Nie powiem, że to brak kultury, chyba po prostu czegoś się boisz krępujesz do czegoś przyznać, a ja nie wiem, do czego. Nie przysporzy nam to obopólnych benefitów w rozmowie. > Do opisu zjawisk fizycznych stosowana jest czterowymiarowa> czasoprzestrzeń, w której chwilowe położenia ciała próbnego> są nazywane zdarzeniamiDomyślam się, co maił na myśli Duch. Nie musisz go tłumaczyć. Zaznaczyłem, że jest nieprecyzyjny a jego skróty mogą być niezrozumiałe. Jak już tu napisałem (a czego jak widzę nie przyjąłeś) określenie trójwymiarowa przestrzeń + czas i badanie w nim obiektów kosmicznych będzie w tym wypadku bardziej precyzyjne. > >Ewolucję natomiast bada się na podstawie ... pomiarów obiektów coraz bardziej odległych w czasie i przestrzeni (nie mylić z czasoprzestrzenią).> Ależ Jacku, czasoprzestrzeń to właśnie znana nam przestrzeń w funkcji czasuPatrz wyżej. Powtarzam Ci po raz wtóry: czasoprzestrzeń jest słowem zajętym, o nieco innym znaczeniu. Lepiej używać słów które dokładnie komunikują to, co chce się powiedzieć, niż skrótów. Nikt nas tutaj do niczego nie goni. > . Analiza ewolucji to porównywanie wyglądu badanych obiektów> położonych bliżej, z tymi bardziej odległymi w pokładach czasu.Może być. > >Np. pole magnetyczne i pole elektryczne razem to wbrew pozorom nie to samo, co pole elektromagnetyczne.> ... >> Miejmy nadzieję, że wiesz czym jest magnetyzm i na czym on polega ?> >Wiem, studiowałem to. Ty też wiesz? Nieźle.> Co do magnetyzmu to mam jedynie ogólne pojęcie czym on jest.Istotnie, można to w Twoich wpisach dostrzec. > Skoro masz taką potrzebę wykazania się wiedzą, to chętnie zapoznam się> z twoim poglądem na temat magnetyzmu. Czy ma on coś wspólnego z> różnicą temperatur ?Nie mam potrzeby, odpowiadam tylko na Twoje pytanie o związek fal elektromagnetycznych z magnetyzmem i polem elektrycznym. Swoja drogą, czy rozumiesz teraz lepiej różnicę między polem elektrycznym, magnetycznym i elektromagnetycznym? > Powinieneś wiedzieć, że źródło oddziaływań elektromagnetycznych> świeci światłem w zakresie promieniowania widzialnego, daje poświatę> lub świeci jak gwiazda.A skąd zawarta tutaj wątpliwość? > Nie ma tak Jacku, jeśli jest przyłożone napięcie to występuje różnica potencjału> a wówczas powstaje pomiędzy biegunami pole elektrostatyczne które> namagnesowuje bieguny przeciwnymi ładunkami magnetycznymi. Bez magnetyzmu> (jonizacji cząsteczek) nie ma pola elektrycznego.Zupełnie nie wiem, o czym tu napisałeś i co chcesz powiedzieć, pomijając już niefrasobliwą błędność niektórych Twoich poglądów, za co dostajesz zresztą minusa. Chyba chciałeś się tu czymś pochowalić, nie wyszło.. Jonizacja cząstek to nie to samo, co pole (które było zresztą również dziedziną, w której jakoś się tam "wyżywałem" naukowo.). Nie pleć głupot Zbyszku i dokształć się, najlepiej w dostępnych książkach z fizyki 1. Pole elektrostatyczne nic nie magnesuje, a już bynajmniej biegunów ładunkami magnetycznymi. 2. Magnetyzm nie ma nic do pola elektrycznego. Pole elektryczne może spokojnie bez niego istnieć i tak często bywa. Przeczytaj jeszcze raz, co napisałem o tym w poprzednim wpisie. Tylko teraz uważnie. 3. Zjawisko jonizacji cząsteczek nie ma nic do istnienia lub nieistnienia pola elektrycznego. Pole owo istnieje nawet, gdy żadna z cząstek nie jest zjonizowana. Zpomniało się podstaw fizyki, na mnie jednak w kwestii korepetycji nie licz. Nie mam czasu. > pole elektryczne prowadzi do jonizacjiWidzę coś jednak dzwoni. Może prowadzić, choć nie w każdych warunkach. Napiszesz mi, w jakich warunkach? > a więc do zjawiska magnetyzmuWciąż trzeba by korygować Twoje braki, byś wyszedł z lasu. To ponad moje siły, będę kończył z Tobą rozmowę, strata czasu. > ... do rozdzielenia obojętnych cząsteczek na zorientowane magnetycznie jony dodatnie i ujemne.Tja.. bez komentarza. > O tabliczkach tak często wspominasz, że zaczynam nabierać przekonanie> że dowiedziałem się o nich od ciebieZostaw te wszystkie dywagacje. Naprawdę nie obchodzi mnie, czy nabrałeś przekonanie i o czym. > Temat tabliczek ma właściwe dla siebie miejsce w innym wątku.Odpowiedź na moje pytanie nie musi zawierać się w żadnym wątku. Podasz kto odkrył 10 tys. letnie tabliczki, gdzie konkretnie i po sprawie. Krótko i po męsku. A może to dla Ciebie zbyt dużo? Za wiele wymagam? Z długości czasu bez odpowiedzi (niespełna 4 m-ce) zapewne tak jest.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | > W sprawie tabliczek> youtu.be/eAHQoPohHnkNie w pełni doceniasz subtelność tej twórczej finezji... Jesteśmy oto świadkami narodzin nowej tradycji. Nowej genialnej strategii erystycznej: "Nie wiem, ale nie powiem." (ZbyszekBezRacji) Drobner, impressed
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > "Nie wiem, ale nie powiem.".. i zrobię Wam w ten sposób kuku, byście myśleli, że wiem (bym nie wyszedł na naiwniaka) i czuł się nadal finezyjnym znawcą świata materialnego i badaczem niematerialnego. Racjonaliści od siedmiu boleści, wijcie się dalej w swojej ciekawości! 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 3 | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) |
...>>Skoro masz taką potrzebę wykazania się wiedzą, to chętnie zapoznam się z twoim poglądem na temat magnetyzmu. Czy ma on coś wspólnego z różnicą temperatur ?... Bez magnetyzmu (jonizacji cząsteczek) nie ma pola elektrycznego. > Zupełnie nie wiem, o czym tu napisałeś i co chcesz powiedzieć ... Jonizacja cząstek to nie to samo, co pole ... - Jan Hatłas (Człowiek magnes fakty.inte(*)-zdjecie,iId,984959,iAId,70227) Ależ Jacku, pole powodujące jonizację magnetyczną obojętnych cząsteczek, jest właśnie poszukiwanym polem elektrycznym które powoduje przepływ prądu. Pole elektryczne przejawia się poprzez jonizację. > Nie pleć głupot Zbyszku ...> 1. Pole elektrostatyczne nic nie magnesuje ...> 2. Magnetyzm nie ma nic do pola elektrycznego. Pole elektryczne może spokojnie bez niego istnieć ...> 3. Zjawisko jonizacji cząsteczek nie ma nic do istnienia lub nieistnienia pola elektrycznego. Pole owo istnieje nawet, gdy żadna z cząstek nie jest zjonizowana.> Zpomniało się podstaw fizyki, na mnie jednak w kwestii korepetycji nie licz. Nie mam czasu.Nie jesteś mocarzem w sprawach magnetyzmu, jakim jest pan Jan Hatłas... korepetycji nikomu nie udzielaj a w zamian wykaż więcej pokory wobec nieznanego, no chyba że zjawisko jest tobie znane i podejmiesz się wytłumaczyć to co widać na zdjęciu powyżej i jaki udział w zjawisku odgrywa temperatura. Zapamiętaj sobie raz na zawsze - bez magnetyzmu (jonizacji) nie istnieje pole elektryczne, ono przejawia się jedynie w odpowiedzi magnetycznej na odmienny potencjał przyciąganego lub odpychanego elementu. Wyobraź sobie sytuację, kiedy staje się koniecznym eksperymentalne wykazanie racji co do istnienia pola elektrycznego (bez jonizacji) we wskazanym obszarze, więc jak ty to zrobisz kiedy każde zbliżenie miernika powoduje przepływ prądu bądź jonizację elementów czujnika ? ... a przepływ prądu wywołuje zaistnienie pola magnetycznego wokoło obszaru przewodnictwa. P.S. >> Temat tabliczek ma właściwe dla siebie miejsce w innym wątku. (7listopad2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Bardzo lubiłem dr Augustynka wykłady na studiach, dziś już sam nie wiem, czy wybrałem je bo interesowałem się psychologią, czy może on moje zainteresownia pobudził. A może i jedno i drugie  Dziękuję za ciekawe linki (Zbyszek pewnie zgrzyta zębami  ) Pozdrawiam serdecznie!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | ZbyszekzWarszawy (299 punktów) |
> >Zbyszek pewnie zgrzyta zębami )> To jest niemożliwe, według niego wszyscy, którzy się z nim nie zgadzają, są idiotami. @@@Pomimo odmiennych poglądów , Andrzeju Bogusławski nie uważam pana za idiotę ... miałem pana za tego mądrzejszego, widać jednak że należysz pan do tej pospolitej większości co stoi w kolejce po skrzydła. Jeśli miałbym wypowiedzieć się na temat dr Andrzeja Augustynka, to ze wskazanych linkiem materiałów wynika że jest on średniej jakości kronikarzem co nie dostąpił mądrości zrozumienia tego co robił w życiu zawodowym Franz Anton Mesmer oraz Stanisław Nardelli. www.psychologia.net.pl/autorzy.php?level=4W powołanym Ośrodku Psychologiczno - Psychiatrycznym p.Augustynek prowadził terapię hipnozą ponad 4000 pacjentów lecz nic nie wspomina o jej skuteczności. Być może Jacek jako uczestnik jego wykładów zechce przybliżyć nam zagadnienie "magnetyzmu" ludzkiego z naukowego punktu widzenia. Jeśli chodzi o "Demaskowanie Oszustwa" w wykonaniu Marcelego Kołodziejskiego, to jest to pozycja godna usunięcia z biblioteki Racjonalisty. Pozycja ta ubliża rozumowi przeciętnego czytelnika skoro jej założeniem wyjściowym jest teza, że:"...jeśli coś jest sprzeczne z prawami materii, odkrytymi przez naukę, jest fałszem. Fałszem jest również wszystko: czego nie da się udowodnić, że jest prawdą ...". Taka teza sama w sobie dla nauki powinna być fałszem, więc co on stara się udowodnić w swojej książce ? Z tej tezy wynika że autor jest w posiadaniu wiedzy absolutnej i mądrości nieskończonej a co więcej nic poza tym co on wie nie ma prawa istnieć. Szkoda czasu na poznawanie wypocin człowieka z tak ograniczonym światopoglądem. O ile jest coś godnego omówienia , proszę o konkrety. Co do ostatniej pozycji z linku do Gazety, nie jestem w stanie zająć stanowisko z braku możliwości odsłuchania treści wideoklipu. Domyślać się mogę, że dr Tomasz Rożek potwierdza występowanie takiego zjawiska, podsumowując swój wywód tym że nie polega ono na magnetyzmie bo jego kompas na to nie wskazuje. W poważny sposób zagadnienie ujęte zostało w materiale z Laboratoria.net laboratoria.net/aktualnosci/4019.html z którego można dowiedzieć się, że "Sygnały nerwowe przekazywane są w ludzkim ciele dzięki przepływowi prądów elektrycznych, z którymi związane są otaczające je prądy magnetyczne. Badanie pól magnetycznych powstających w ciele ludzkim służy medycynie - np. do diagnozowania mózgu, serca, oka lub mięśni" - wyjaśniała słuchaczom Maria Łozińska z Wydziału Mechantroniki Politechniki Warszawskiej. Aktywność pól można mierzyć zarówno za pomocą elektrod (aktywność elektryczną), jak i za pomocą urządzeń wykorzystujących niskotemperaturowe czujniki nadprzewodzące, chłodzone ciekłym helem (magnetyczne przejawy aktywności elektrycznej)." Ponieważ jest bardzo mało materiału naukowego na temat magnetyzmu ludzkiego polecam zapoznanie się z zagadnieniem z innych źródeł, np. jako ciekawostkę w ujęciu kronikarskim . niewyjasnione.blog.onet.pl/2007/11/29/magnetyzm/Jakkolwiek próbując ośmieszać, zjawisko określane "magnetyzmem ludzkim" występuje a nauka nie ma na to żadnego wyjaśnienia. Śmiech mnie ogarnia kiedy czytam w Wikipedii o magnetyzmie jako "rzekomej zdolności niektórych ludzi do przyciągania przedmiotów przez skórę." Toż to jest istna błazenada w wykonaniu ludzi zajmujących się nauką. pl.wikipedia.org/wiki/Ludzki_magnetyzmTo jest ten wielki problem ze współczesną nauką i ludźmi co ją tworzą. Nie wolno jest mówić że czegoś nie ma, kiedy każdy na sobie może przekonać się że takie zjawisko występuje. Jeśli ktoś wątpi w zjawisko magnetyzmu niech położy monetę dwu lub pięciozłotową na czole w miejscu gdzie Hindusi malują "trzecie oko" ... proszę ją lekko docisnąć aby nabrała kontaktu z ciałem, przez chwilę przytrzymać monetę wskazującym palcem i pomyśleć o monecie aby tam została, a następnie zabrać palec. Być może za pierwszym razem ona szybko spadnie lecz można umiejętność wytrenować zaczynając od ułatwienia z lekkim przechyleniem głowy do tyłu. Magnetyzm można włączyć i wyłączyć myślami. (8listopad2015-ZbyszekzWarszawy)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Oczywiście popieprzyć głupoty to sobie każdy może. Ważne jakie racjonalne argumenty potrafimy dla obrony naszych poglądów przedstawić.
I co tu jeszcze dodawać, gdy Pańska "intelektualna awangarda" twierdzi, że Nauka, Racjonalizm, Wiedza, to "intelektualny analfabetyzm"? Pan sądzi, iż jeszcze ktokolwiek jest w stanie bardziej tu skompromitować?prac.us.edu.pl/~ztpce/wyklady/W1.pdfwww.fizyka.umk.pl/~duch/Wyklady/kog-w/04.htmwww.wfa.un(*)agnetyków - Pikul.pdf________________ Zbyszek pewnie zgrzyta zębami  ) To jest niemożliwe, według niego wszyscy, którzy się z nim nie zgadzają, są idiotami.> Pomimo odmiennych poglądów , Andrzeju Bogusławski nie uważam pana za idiotę ... miałem pana za tego mądrzejszego, widać jednak że należysz pan do tej pospolitej większości co stoi w kolejce po skrzydła.> Jeśli miałbym wypowiedzieć się na temat dr Andrzeja Augustynka, to ze wskazanych linkiem materiałów wynika że jest on średniej jakości kronikarzem co nie dostąpił mądrości zrozumienia tego co robił w życiu zawodowym Franz Anton Mesmer oraz Stanisław Nardelli. dr Andrzej Augustynek> Jeśli chodzi o "Demaskowanie Oszustwa" w wykonaniu Marcelego Kołodziejskiego, to jest to pozycja godna usunięcia z biblioteki Racjonalisty. Pozycja ta ubliża rozumowi przeciętnego czytelnika skoro jej założeniem wyjściowym jest teza, że:"...jeśli coś jest sprzeczne z prawami materii, odkrytymi przez naukę, jest fałszem. Fałszem jest również wszystko: czego nie da się udowodnić, że jest prawdą ...".> Taka teza sama w sobie dla nauki powinna być fałszem, więc co on stara się udowodnić w swojej książce ? Z tej tezy wynika że autor jest w posiadaniu wiedzy absolutnej i mądrości nieskończonej a co więcej nic poza tym co on wie nie ma prawa istnieć. Szkoda czasu na poznawanie wypocin człowieka z tak ograniczonym światopoglądem. O ile jest coś godnego omówienia , proszę o konkrety. Naukowy punkt widzenia. * Punkt widzenia magistra inżyniera.* "Kryteriami pozwalającymi odróżnić prace pseudonaukowe od innych są:
Mania wielkości autora, który uważa, że jako jedyny zna prawdę, odnosi się pogardliwie do wszystkich uczonych z prawdziwego zdarzenia, zarzucając im w niewybrednych słowach konserwatyzm lub wręcz nieuctwo.
Tekst pracy pseudonaukowej jest zwykle bełkotem polegającym albo na wprowadzaniu nowej terminologii znanej tylko autorowi, albo na posługiwaniu się słowami wprawdzie znanymi, ale przemieszanymi na zasadzie doboru przypadkowego (np.zmarszczki czasoprzestrzeni, ginekologia międzyplanetarna), co świadczy o ich niezrozumieniu przez autora.
Ignorancja objawiająca się zarówno w nieznajomości dobrze ustalonych faktów, jak również w bezpodstawnym zaprzeczaniu a priori wszystkiemu co nie zgadza się z poglądami autora.
Kompletne niezrozumienie ducha nauki objawiające się w stawianiu "nauce oficjalnej" zarzutu, że nie potrafi na wszystko odpowiedzieć. Pseudonaukowiec nie rozumie, że nauka rozwija się właśnie dlatego, iż musi szukać odpowiedzi na wciąż nowe pytania. Pseudonaukowiec lubi podpierać się wymyślonymi przez siebie autorytetami (kierownik kawiarni u podnóża obserwatorium staje się wówczas "profesorem")."
"Prawda i mity w fizyce" Andrzej K. Wróblewski; Wydawnictwo Iskry; Warszawa 1987. > To jest ten wielki problem ze współczesną nauką i ludźmi co ją tworzą. Nie wolno jest mówić że czegoś nie ma, kiedy każdy na sobie może przekonać się że takie zjawisko występuje.Tak, wielki jest problem z dotarciem racjonalnego myślenia do mas. [Załącznik]> Jeśli ktoś wątpi w zjawisko magnetyzmu niech położy monetę dwu lub pięciozłotową na czole w miejscu gdzie Hindusi malują "trzecie oko" ... proszę ją lekko docisnąć aby nabrała kontaktu z ciałem, przez chwilę przytrzymać monetę wskazującym palcem i pomyśleć o monecie aby tam została, a następnie zabrać palec. Być może za pierwszym razem ona szybko spadnie lecz można umiejętność wytrenować zaczynając od ułatwienia z lekkim przechyleniem głowy do tyłu. Magnetyzm można włączyć i wyłączyć myślami. Nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami.@@@ .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 6 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Wybacz, ale nie chce mi się komentować Twoich, lub co bardziej prawdopodobne cudzych wymysłów nt. magnetyzmu i elektryczności. Tyle Ci powiem, że Faraday przewraca się grobie, a Tobie czem prędzej powinno się odebrać naukowy tytuł. Przynosisz Twojej uczelni ujmę.
> Temat tabliczek ma właściwe dla siebie miejsce w innym wątku.
Będę wdzięczny za link, jeśli w nim odpowiedziałeś. Jeśli nie odpowiedziałeś - lepiej nie trać mojego czasu i nie linkuj.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | > ...czem prędzej... (To nie jest prze-krakowskie, to jest pięknie prze-polskie!) > .. a Tobie czem prędzej powinno się odebrać naukowy tytuł. Przynosisz Twojej uczelni ujmę.ZbyszekOszustBezTabliczki nie ma tytułów naukowych. #1 mgr inż. - nimi nie są; #2 Nie przyjąłby nigdy tytułu naukowego, gdyż do 'nałki' i 'nałkofcóf' przydzielających tytuły, ma stosunek... odstosunkowy. Nałka rzonda, dowodóf. Zbych - nie! Drobner, nienaukowy magister...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 |
| | | | | | | |  | 2 na 6 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu' | Sławku, wiele razy sugerowałem Ci, byś wycofał się w 100% do obszaru ducha. W zakresie i obszarze wiedzy i nauki nieustannie się kompromitujesz. Aż żal to wszystko czytać. 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | |
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 6 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > www.racjonalista.pl/forum.php/s,674045#w675105Sławku przestań trollować, głosić w jedną stronę, obsesyjnie minusować i zacznij z nami wreszcie rozmawiać. Albo skończ swoją błazenadę.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | |
|
| | | | | | |  | 2 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Nie wiedzieć czegoś to nie powód do wstyduDla niego to raczej powód, stąd od miesięcy co jakiś czas ta woda w ustach  Np. wciaż nie zrozumiał, że popełniał błędy umieszczając słowo "mi" na początku zdania, czy też używając słowa "pisze" zamiast "jest napisane". Tacy ludzie raczej stworzą swoją "gramatykę", własną teorię "kosmologiczną" niż przyznają sie do błędu. Ale co się dziwić, przecież Sławek to - jak sam niedwuznacznie tu sugeruje - Wybraniec samego Stworzyciela  Pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | A ta tworząca świadomość, to niby z czego/czym miałaby być? >Bóg Duch. >Jest wieczna, a jak działa odkrywamy naukowo.
Jak świadomość "Bóg Duch" funkcjonuje (i jak tworzy) nie będąc pochodną materii i co nauka ma na ten temat do powiedzenia? Czyli jak coś niematerialnego robi coś materialnego? Co nauka odkryła i co mówi nam o takim działaniu?
|
|
| | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Jak świadomość "Bóg Duch" funkcjonuje (i jak tworzy) nie będąc pochodną materii i co nauka ma na ten temat do powiedzenia? Czyli jak coś niematerialnego robi coś materialnego? Co nauka odkryła i co mówi nam o takim działaniu? Nauka jest ograniczona, nie posiada narzędzi do zbadania co było przed 14 miliardami lat, dlatego oprócz nauki jest wiara.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | |  | 6 na 6 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Skoro nauka jednak nic ci nie mówi o niematerialnej choć tworzącej świadomości, to co o niej mówi ci twoja wiara? Chodzi mi o to, jak sobie tłumaczysz/wyobrażasz pochodzenie i zasadę działania takiego niematerialnego, ale tworzącego czegoś? Czy nie wnikasz, ale tak sobie wierzysz, bo tak? A więc jeszcze raz: jak niematerialne tworzy materialne?
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Skoro nauka jednak nic ci nie mówi o niematerialnej choć tworzącej świadomości, to co o niej mówi ci twoja wiara? Że jest taka niematerialna tworząca świadomość = Bóg. >Chodzi mi o to, jak sobie tłumaczysz/wyobrażasz pochodzenie i zasadę działania takiego niematerialnego, ale tworzącego czegoś? Wyobrażam sobie Boga jako wieczną świadomość - na początku była Myśl, Myśl była u Boga i Bogiem była Myśl... >Czy nie wnikasz, ale tak sobie wierzysz, bo tak? A więc jeszcze raz: jak niematerialne tworzy materialne? To jest pytanie do Boga, nie do mnie, ani do nauki...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | |  | 8 na 8 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Czyli nic na temat sposobu-techniki działania Jego Niematerialności nie wiesz
>Wyobrażam sobie Boga jako wieczną świadomość
to wiem. ale nie wiem, jak sobie wyobrażasz niematerialność tej świadomości i jak się ta cecha przekłada na jej funkcjonowanie.
>na początku była Myśl, Myśl była u Boga i Bogiem była Myśl...
a myśl nie jest pochodną działania materii, tylko, no właśnie czego...? Boga Ducha. Czyli czego? Nie wiadomo, ale to coś niematerialnego. Ale myślącego. Ale niesamowicie inteligentnego, bo tworzącego w sposób przemyślany wszechświat. Ale nie materialnego tylko duchowego. A duch to nie materia, tylko ...coś tam coś tam. I nie wydaje ci się to słabe, podejrzane, naciągane chciejstwo? Niematerialna superinteligencja. Ciekawe jak przebiegają te myśli w tej niematerii.
>>Czy nie wnikasz, ale tak sobie wierzysz, bo tak? A więc jeszcze raz: jak niematerialne tworzy materialne? >To jest pytanie do Boga, nie do mnie, ani do nauki...
Jak niematerialne odbiera i rozumie pytania?
|
|
| | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | Wróciliśmy do punktu wyjścia: Czy świadomość stworzyła materię, czy materia stworzyła świadomość? i możemy się tak kręcić w kółko. Dobranoc. 
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | |  | 9 na 9 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Wróciliśmy do punktu wyjścia: Czy świadomość stworzyła materię, czy materia stworzyła świadomość? i możemy się tak kręcić w kółko.
Pierwszy człon twojego pytania jest zwyczajnie bezsensowny. Bo świadomość to materia (jej specyficzna funkcja). Nie ma materii, to nie ma świadomości. Niematerialne, ale świadome, myślące, zdaje się że jeszcze emocjonujące się (miłość) i tworzące to bezsens. Ale z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda, jak mawia wieszcz.
>Dobranoc. Wszystkie Duchy pod poduchy. Baj.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | > >Wróciliśmy do punktu wyjścia: Czy świadomość stworzyła materię, czy materia stworzyła świadomość? i możemy się tak kręcić w kółko.> Pierwszy człon twojego pytania jest zwyczajnie bezsensowny. Bo świadomość to materia (jej specyficzna funkcja). Nie ma materii, to nie ma świadomości. Niematerialne, ale świadome, myślące, zdaje się że jeszcze emocjonujące się (miłość) i tworzące to bezsens.Dla Ciebie bezsens, dla dr Roberta Lanza sens: dobrewiado(*)si-sie-do-innego-wszechswiata/
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Dla Ciebie bezsens, dla dr Roberta Lanza sens:
Różnych świadków świadectw i wiar nigdy mało. Nie tylko dla niego - dla papieża Franciszka, Benedykta XVI, świętego JP II, itd. również. Sceptycyzm i racjonalizm nigdy nie szedł ramię w ramię z tłumem wierzących.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | > >Dla Ciebie bezsens, dla dr Roberta Lanza sens:dobrewiado(*)si-sie-do-innego-wszechswiata/> Różnych świadków świadectw i wiar nigdy mało. Nie tylko dla niego - dla papieża Franciszka, Benedykta XVI, świętego JP II, itd. również. Sceptycyzm i racjonalizm nigdy nie szedł ramię w ramię z tłumem wierzących.Naukowcy są sceptyczni, w odróżnieniu od Głodzika nie wyciągają pochopnych wniosków: www.geekwe(*)0/swiadomosc-efektem-kwantowym
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Naukowcy są sceptyczni, w odróżnieniu od Głodzika> nie wyciągają pochopnych wnioskówNaukowcy? To juz ich się namnożyło? Szybko www.racjonalista.pl/forum.php/s,682903#w683747
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Naukowcy są sceptyczniHihi w to też widać głęboko wierzysz  , niestety z wiarą dyskusji nie ma. www.racjonalista.pl/kk.php/s,6832
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Naukowcy są sceptyczniIdąc Twoim tokiem rozumowania należałoby porzyjąć postulaty religii katolickiej. W końcu ks. prof. Michał Heller to poważany uczony, kosmolog, filozof i teolog w jednym. Koncertowo podałeś się nam, jak na tacy 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | No i znowu mylisz naukowców z pseudonaukowcami...
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > No i znowu mylisz naukowców z pseudonaukowcami...I mamy się pewnie domyślać, że wg Ciebie naukowcy to Ci, którzy potwierdzają Twoją wiarę  a pseudonaukowcy to ci, którzy zajmują się materią i badaniami jawisk fizycznych, psychicznych i biologicznych (a nie wiarą) ułatwiając ludziom życie, a czasem je wręcz ratując. Wszystko jasne 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > No i znowu mylisz naukowców z pseudonaukowcami...Może bardziej klarownie: pseudonaukowcy to Ci, których naukowości nie uznaje sam Duch Prawdy, Chrystus, BÓG DUCH, Nauczyciel Świata, Ahura Mazda, Mahajana Siunjata, Mainju Spenta, Bodhisattwa Mandziuśri, Sawarni Manu, Mesjasz, Mana, Manah Wohu, Manda Dehaiji, Ósma Manwantara - Głowa Dni, Świetlisty Posłaniec, Pocieszyciel, Miłująca Dobroć, Duch Święty, Dobra Myśl, Syn Życia, Duch Światłości, Medium Boga, Pomazaniec Boga, Głos Prawdy, Mikołaj. A naukowcy to Ci, których walidował powyższy. Sławek pamiętaj, nigdy nie skacz z wysokości swojego ego na poziom swojego IQ 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > Sławek pamiętaj, nigdy nie skacz z wysokości swojego ego na poziom swojego IQ  Bez przesady. Istota duchowa nie może sobie zrobić fizycznej krzywdy.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Jak dla mnie, owa istota nie jest najbardziej zdrowa. Doradzam leczenie duchowych nóg, bo na duchową głowę już za późno..
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | ? >Wyobrażam sobie Boga jako wieczną świadomość - na początku była Myśl, Myśl była u Boga i Bogiem była Myśl...
Mysl na niematerialnym nosniku? Czy moze ta mysl byla tez niematerialna?
|
|
| | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | > >Wyobrażam sobie Boga jako wieczną świadomość - na początku była Myśl, Myśl była u Boga i Bogiem była Myśl...> Mysl na niematerialnym nosniku? Czy moze ta mysl byla tez niematerialna?Możliwe, że świadomość nie potrzebuje materii żeby istnieć: dobrewiado(*)si-sie-do-innego-wszechswiata/
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Możliwe, że świadomość nie potrzebuje materii żeby istnieć:Tak, nikt nie udowodnił również niemożnosci istnienia Czajniczka Russela. pl.wikipedia.org/wiki/Czajniczek_RussellaTo teoretycznie możliwe 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | |
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > nie pierwszy raz bajki mylą Ci się z Nauką:Aleś mnie zaskoczył  Nieustannie zapominasz, że Nauka to nie to samo, co twierdzenie danego naukowca. Mowa była o tym wiele razy - odszukaj sobie wpisy pod hasłem "opiniowanie" w wyszukiwarce. Nie warto wierzyć w każde pierwsze-lepsze twierdzenie, które wysnuł dany naukowiec. Inaczej trzeba byłoby wierzyć m.in. w Cud w Sokółce  Miłego dnia! PS nie przypadkiem użyłem słowa 'wierzyć'. Ty tak w 99% działasz.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| | |  | 2 na 4 | farmer (22440 punktów) | >>Czy świadomość stworzyła materię, czy materia stworzyła świadomość? >A ta tworząca świadomość, to niby z czego/czym miałaby być? Skąd się wzięła i jak działa? Jak wiesz, to poproszę o dokładny skład i opis działania.
Serio się go pytasz licząc na odpowiedź z informacją co i jak? Dżizas.
|
|
| | | |  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Serio się go pytaszSerio się pytam. > licząc na odpowiedź z informacją co i jak?nie liczę > Dżizas.Muhammad ibn Abd Allah ibn Abd al-Muttalib
|
|
| | | | |  | 3 na 5 | farmer (22440 punktów) | > >Serio się go pytasz> Serio się pytam.> >licząc na odpowiedź z informacją co i jak?> nie liczę> >Dżizas.> Muhammad ibn Abd Allah ibn Abd al-Muttalib  Niech Ci Odyn podeśle Miód Skaldów dający mądrość i dar poezji (na co poezja?) Drobner to chyba żłopał dziś wieczorem.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Drobner to chyba żłopał dziś wieczorem.
Ale że "Błękit Paryża"? (sądząc po zdjęciu)
Drobner trunkowy globtroter
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >Drobner trunkowy globtroter
Kurde! I jak ja mam się tu ... podpisać?
†††, globtrotuar...
|
|
| | | | | | | |  | Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >>Drobner trunkowy globtroter >Kurde! I jak ja mam się tu ... podpisać? >†††, globtrotuar... A po co te krzyżyki?
|
|
| | | | | | | | |  | | Drobner (19539 punktów) | >>>Drobner trunkowy globtroter >>Kurde! I jak ja mam się tu ... podpisać? >>†††, globtrotuar... > A po co te krzyżyki?
Trzy krzyżyki - podpis niepiśmiennego drzewiej.
Drobner, analfabetagammadelta...
|
|
| |  | 2 na 2 | Rainard (321 punktów) |
> Czy świadomość stworzyła materię, czy materia stworzyła świadomość?Materia tworzy mózg. Procesy, jakie w nim zachodzą odpowiadają za świadomość. Świadomość, jako podstawowy stan odczuwania (lub 'zdawania sobie sprawy' z istnienia otoczenia czy samego siebie, 'myślenia') niczego nie tworzy. Poza tym, wydaje mi się, że bez informacji nie ma świadomości - nie ma czego być świadomym, a więc świadomy podmiot typu Bóg w oderwaniu od materii (którą ma rzekomo tworzyć) zdaje się być nonsensem. Chyba, że rozumie Pan co innego pod pojęciem świadomość. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | Duch Prawdy (14787 punktów) | > świadomy podmiot typu Bóg w oderwaniu od materii (którą ma rzekomo tworzyć) zdaje się być nonsensem.Dla jednych zdaje się być nonsensem, dla innych nie: dobrewiado(*)si-sie-do-innego-wszechswiata/
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
| |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | >Czy świadomość stworzyła materię, czy materia stworzyła świadomość?
Czyżbyś, Duchu, polubił nagle dychotomiczne pytania?
Informuję i lojalnie uprzedzam Cię, że po kolejnej naszej (być może długotrwałej) dyskusji, sam podasz jedyną możliwą odpowiedź:
"Nie wiem".
Zakładasz się?
Jeśli nie, to po prostu od razu podaj tu tę swoją racjonalną odpowiedź. Oszczędzisz czasu nie tylko sobie.
Drobner, dyskusyjny...
|
|
|  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | > No cóż, nie podzielam Pańskiego toku myślenia. Może tak w skrócie (żeby nie było, że mówię 'tak, bo tak' ) :> 1) Dlaczego pierwszą przyczyną miałby właśnie być jakiś rodzaj świadomego podmiotu - Bóg (chyba, że inaczej rozumieć tą ideę - chociaż zdecydowana większość koncepcji Boga niesie za sobą cechy podmiotu), a nie cokolwiek innego?To nie ma znaczenia dla wyjaśnienia poszukiwania sensu życia, ale oczywiście odpowiem. Nic poza bogiem nie może być pierwszą przyczyną, ponieważ wszystko inne z "tego świata" powinno mieć przyczyny. > 2) Czy Boga również obejmuje ów ciąg przyczynowo - skutkowy (czy Bóg też ma jakąś przyczynę)? Jeśli nie, to dlaczego rzeczywistość (w znaczeniu całego Wrzechświata lub Multiversum - wszystkiego co istnieje) nie mogłaby nie posiadać przyczyny?Właśnie patrz p.1. Bóg niejako z definicji przyczyny nie ma. Ja nigdzie nie pisałem że rzeczywistość nie mogłaby nie posiadać przyczyny. Może być "wieczna". > 3) Bóg, jako jakiegoś rodzaju istota świadoma, musiał działać w jakimś celu, z jakiegoś powodu. Jeśli stworzył Wrzechświat to jaki miał w tym cel?Tego nie wiem na pewno, ale łatwo to sobie wyobrazić, czy też wywnioskować z obserwacji - smutno mu było samemu. > 4) Czy aby na pewno wszystko ma przyczynę? Zjawiska na poziomie kwantowym są podobno całkowicie indetermistyczne (sporo też teorii nt. pochodzenia Wrzechświata opartych na fizyce kwantowej)?Wszystko co obserwujemy dookoła nas, czego doświadczamy naukowo posiada przyczyny. Nauka nie zna zjawisk, które nie mają przyczyn. Owszem na poziomie kwantowym poajwiaja się niby cząstki z "nikąd", ale to te "nikąd" to raczej brak naszych umiejętnosći by sięgnąć głębiej, niż prawdziwe "nic". Należy przyjmować, to co jest udowodnione, jako bazę do rozumowania, a nie spekulacje naukowe. > 5) Dlaczego ciąg przyczynowo - skutkowy nie mógłby być nieskończony?Mógłby. > 6) Nawet jeśli pomysł z Bogiem okazałby się słuszny, nie odpowiada to w żaden sposób na pytanie " Jak powstał Wrzechświat", nie wiemy jak ów Bóg działał - niczego to więc nie objaśnia.A jest jakiś przymus objaśniania? Co ze słusznością (prawdą) czegoś ma wspólnego możliwość/ wymóg objaśnienia tego czegoś? > 7) Pańskie argumenty 'dają życie' jedynie Bogu deistycznemu - do religii bardzo daleko.Ja nie wiem, czy Pan rozmawia ze mną o zjawisku "sensu życia' u ludzi, czy o istnieniu boga. Bo jeśli o tym drugim, to ja dziękuję. Są tu tysiące wątków na ten temat. > Ale moje pytania były o co innego. Bogiem posłużyłem się wcześniej tylko jako przykładem. Chodzi mi bowiem o to: Dlaczego ludzie szukają celu oraz sensu poza sobą - w religiach (bogach, zaświatach itd.)? U Pana Bóg nie tyle jest zaspokojeniem 'potrzeby sensu' co racjonalną refleksją i poszukiwaniem przyczyny istnienia świata (w każdym razie w podanym przez Pana przykładzie).Zastosowałem skrót myślowy - skoro refleksja nas światem prowadzi do wniosku dot. boga, to jak Panu napisałem, wtedy już łatwo o sens życia... > Mądrze powiedziane. Można by rzec - nie ma sensu poza nami samymi. Należy jednak zdawać sobie z tego sprawę i nie próbować szukać jakiegoś obiektywnego, 'absolutnego' sensu, bo takiego nie ma.Tego nie wiemy. > I dlatego właśnie dziwi mnie ten psychologiczny opór niektórych ludzi do zaakceptowania własnej śmiertelności lub nieistnienia Boga, który miałby wyznaczać nam jakąś swoją wolę.Wydawało mi się, że Panu to wyjaśniłem, a Pan dalej swoje... Skoro ludzie dochodzą do przekonania (na podstawie mniej lub bardziej logicznych wnioskowań), że istnieje bóg, jako stwórca, to znaczy że taki bóg może wszystko, a zatem też zapewnić życie po śmierci na Ziemi. Dziwiłbym się takim ludziom gdyby mieli akceptować nieistnienie boga, skoro im wyszło że on istnieje. > >Każdy ma swoje problemy. Ja, np spotykam się często z dużą niechęcia ateistów, tylko dlatego, że wykazuję iż bóg może istnieć.> Jeśli ta możliwość jest racjonalnie uzasadniona i stoją za nią solidne przesłanki - to naprawdę nie rozumiem co miałoby budzić niechęć.> Mnie w każdym razie najbardziej irytuje u niektórych osób religijnych wiara w stuprocentową słuszność swojej... wiary i jej wyższość nad wszystkim innym.Wiara polega właśnie na przyjmowaniu 100% słuszności swojej idei. Na tym polega wiara. > Oczywiście z naszej strony też bardzo często dochodzi do poczuwania własnej wyższości, ale przynajmniej nie postulujemy Wiecznego Potępienia i bycia bezużytecznym, śmieciowym pomiotem piekielnym za odmienne myślenie .Poczucie wyższości najlepiej sprawdzic w dyskusji na argumenty, to się zawsze sprawdza. Wieczne Potępienie to tylko słowa. W nich chodzi o to, że brak wiary skazuje na karę przez wieczność, ale tylko w percepcji wierzącego. Dla ateisty to przecież bzdura. Tymczasem często ateisci wywyższają się w świecie rzeczywistym. Zatem z punktu widzenia ateisty, jego wywyższanie się przez chocby minutę jest "gorsze" niż bajkowe wieczne potępienie. > Pozdrawiam.  Również pozdrawiam.
Ignoruję ideologicznych antyklerykałów w przeciwieństwie do normalnych antyklerykałów i ateistów. Ideologiczni są szkodliwi dla racjonalizmu i ateizmu. Dlatego nie karmię troli i nie rozpowszechniam ideologicznych idiotyzmów.
|
|
| |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | |
|
-4 na 4 | oportunista (1711 punktów) | Religia jest wytworem ewolucji, pozwala ona skupiać społeczność w określonym celu, jest podstawą tworzenia więzi międzyludzkich. Zawsze było na nią zapotrzebowanie i nic tego nie zmieni. "Czy tak częstą niechęć do ateistów ze strony wierzących można wytłumaczyć właśnie tym, iż pokazujemy, że wcale 'wyższego sensu' ani 'celu' być nie musi?" Niechcący trafiłeś w sedno, jeśli nie ma celu to i nie ma sensu, po co budować społeczeństwo jeśli niczemu to nie służy. Konsekwencją braku więzi społecznych, jest brak człowieczeństwa w wymiarze jaki znamy. Nie ma religii, to nie ma społeczeństwa, nie ma też nauki i kultury, ani tego wszystkiego co nas otacza. Jednostka zdana jest tylko na siebie, w konsekwencji niezdolna do przetrwania. Ateizm jest destrukcyjny sam w sobie. Nie tworzy nowych uniwersalnych wartości, żeruje na tym co buduje religia, niczym pasożyt karmi się nią i szkodzi jednocześnie. Nie zabija jej bo sam by dokonał żywota.
|
|
 | 5 na 5 | Rainard (321 punktów) | > Religia jest wytworem ewolucji, pozwala ona skupiać społeczność w określonym celu, jest podstawą tworzenia więzi międzyludzkich. Zawsze było na nią zapotrzebowanie i nic tego nie zmieni.> "Czy tak częstą niechęć do ateistów ze strony wierzących można wytłumaczyć właśnie tym, iż pokazujemy, że wcale 'wyższego sensu' ani 'celu' być nie musi?"> Niechcący trafiłeś w sedno, jeśli nie ma celu to i nie ma sensu, po co budować społeczeństwo jeśli niczemu to nie służy. Konsekwencją braku więzi społecznych, jest brak człowieczeństwa w wymiarze jaki znamy. Nie ma religii, to nie ma społeczeństwa, nie ma też nauki i kultury, ani tego wszystkiego co nas otacza. Jednostka zdana jest tylko na siebie, w konsekwencji niezdolna do przetrwania.> Ateizm jest destrukcyjny sam w sobie. Nie tworzy nowych uniwersalnych wartości, żeruje na tym co buduje religia, niczym pasożyt karmi się nią i szkodzi jednocześnie. Nie zabija jej bo sam by dokonał żywota.Czemu? Po co tworzyć 'uniwersalne' wartości, czy społeczeństwo oparte na wierze w to, że działanie na jego korzyść zapewni miejsce w zaświatach? Czyż nie wystarczy, że jako ludzie mamy 'wbudowaną' empatię? Altruistyczne działania i praca na rzecz społeczeństwa dają nam satysfakcję. Miłość do innych także jest wrodzona. Wątpliwym jest stwierdzenie, że więzi społeczne zawdzięczamy religii. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy idee humanizmu opierają się właśnie na empatii do człowieka. Niekoniecznie na świętych księgach. Ponadto, działając na rzecz innych - działasz na rzecz samego siebie. Motywacji nie brakuje. Ateizm destrukcyjny? Moralność oparta na własnej, dobrowolnej chęci czynienia dobra w celu czerpania z tego satysfakcji wydaje mi się silniejsza niż dogmatyczne, religijne przykazania, których filarem jest 'absolutna', wieczna nagroda, albo 'absolutna', wieczna kara. Naprawdę nie musi być 'wyższego celu', ani 'wyższego sensu', aby odczuwać w samym sobie wartość życia. Zresztą... Kto ma większą motywację do cenienia sobie życia własnego i innych. Osoba religijna, dla której tzw. życie doczesne to przede wszystkim próba wiary w celu dostąpienia zbawienia, a najważniejsze to wypełnianie religijnych nakazów? Czy ateista, który zdaje sobie sprawę z tego, że to co wierzący nazywa życiem 'doczesnym' jest jedynym co tak naprawdę posiada i najlepsze co może z nim zrobić to jak najlepiej wykorzystać - być dobrym, kreatywnym, cieszyć się tym co ma, czerpać z powyższych satysfakcję? Nie jesteśmy w tych kwestiach gorsi od osób religijnych. Też tworzymy sztukę, kulturę, budujemy wspólne społeczeństwo. Nie rozumiem czemu nie moglibyśmy czerpać z tego satysfakcji. Pozdrawiam.
|
|
 | 6 na 6 | Lilly Amina (4723 punktów) | > Religia jest wytworem ewolucji, pozwala ona skupiać społeczność w określonym celu, jest podstawą tworzenia więzi międzyludzkich.Zgoda, ale użyłabym tu czasu przeszłego. "Była". > Zawsze było na nią zapotrzebowanie i nic tego nie zmieni.Było, ale czy na pewno nic tego nie zmieni, tego pewna nie jestem. > jeśli nie ma celu to i nie ma sensu, po co budować społeczeństwo jeśli niczemu to nie służy.Ależ służy! Służy samemu społeczeństwu. Są ludzie, organizują się w pewien sposób i to ma sens, nawet jeśli celu specjalnego nie ma. > Konsekwencją braku więzi społecznych, jest brak człowieczeństwa w wymiarze jaki znamy. Nie ma religii, to nie ma społeczeństwa, nie ma też nauki i kultury, ani tego wszystkiego co nas otacza. Jednostka zdana jest tylko na siebie, w konsekwencji niezdolna do przetrwania.Dramatyzujesz  Nie jest aż tak źle. Więź społeczna może powstać poza religią, jest milion rzeczy łączących ludzi. W jeszcze większym stopniu dotyczy to nauki, tu religia kompletnie nie jest potrzebna do niczego, wręcz przeszkadza, bo nakłada pewne ograniczenia - jedna religia większe, inna mniejsze, ale zawsze krępuje. Kultura areligijna również istnieje. > Ateizm jest destrukcyjny sam w sobie. Nie tworzy nowych uniwersalnych wartości, żeruje na tym co buduje religia, niczym pasożyt karmi się nią i szkodzi jednocześnie.A tu zdecydowanie się nie zgadzam. Uniwersalne wartości utworzyły się niezależnie od religii, religia ich nie tworzy, religia je anektuje i przysposabia do swoich potrzeb. Zastanowić się wypada, co tu właściwie jest tym "pasożytem". > Nie zabija jej bo sam by dokonał żywota.Po "zabiciu" religii zostałby już tylko ateizm. Wciąż żywy i w niezłej formie. Ale ja odnoszę wrażenie, że nikomu poza paroma fanatykami nie zależy na "zabijaniu" religii, niech ona sobie żyje. Tylko byłoby lepiej, żeby była mniej agresywna, arogancka i zawłaszczająca przestrzeń.
|
|
|  | Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > Ale ja odnoszę wrażenie, że nikomu poza paroma fanatykami nie zależy na "zabijaniu" religii, niech ona sobie żyje. Tylko byłoby lepiej, żeby była mniej agresywna, arogancka i zawłaszczająca przestrzeń.No to chyba jestem fanatyczką bo jestem za zdelegalizowaniem wszelkich religii. Co, paradoksalnie, wyszłoby im na dobre. No to może jestem zakamuflowana opcja religiancka?
|
|
| |  | 3 na 3 | Christos (2696 punktów) |
>No to chyba jestem fanatyczką bo jestem za zdelegalizowaniem wszelkich religii. Brawo za odwagę ale to nawet Stalinowi nie wyszło.
Religia daje komfort bezmyślności w kwestiach wymagających znajomości nieznanego. Ot, taki automatyzm sprawiający, że lżej się ludziom żyje. Ewolucja nie tworzy nonsensów, eliminuje wysiłek (umysłu) tam, gdzie nie jest on niezbędny.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | |  | 2 na 2 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > Brawo za odwagę ale to nawet Stalinowi nie wyszło.No nie, nie tymi metodami Inaczej raczej www.youtube.com/watch?v=DVg2EJvvlF8> że lżej się ludziom żyje.Jesteś pewien, że dzięki religii lżej się ludziom żyje? A nie odwrotnie? Gdyby religia rzeczywiście służyła ludziom sama bym popierała finansowanie jej z podatków.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Christos (2696 punktów) |
> Jesteś pewien, że dzięki religii lżej się ludziom żyje?W pewnym sensie jest to zależność wtórna wobec religijności otoczenia. Jak palenie papierosów, niby szkodzą, biją po kieszeni ale organizm odwzajemnia się odczuciem przyjemności, kiedy dostanie swoją porcję nikotyny. Opium dla ludu - jak nazwał to Marks, aczkolwiek bodźcem do wydzielenia porcji dopaminy staje się zadowolenie ze spełnienia oczekiwań otoczenia, nawet jeśli sprowadza się ono do mamrotania formułek, których sensu zapomniano wieki temu. > Inaczej raczej www.youtube.com/watch?v=DVg2EJvvlF8No wiesz, na głowie zbytnia mizeria na zapuszczanie długich piór ale VW "ogórka" z garażu wyciągnę.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > W pewnym sensie jest to zależność wtórna wobec religijności otoczenia. Jak palenie papierosów, niby szkodzą, biją po kieszeni ale organizm odwzajemnia się odczuciem przyjemności, kiedy dostanie swoją porcję nikotyny. Opium dla ludu - jak nazwał to Marks, aczkolwiek bodźcem do wydzielenia porcji dopaminy staje się zadowolenie ze spełnienia oczekiwań otoczenia, nawet jeśli sprowadza się ono do mamrotania formułek, których sensu zapomniano wieki temu.Chyba że tak. Z tym się zgadzam. > No wiesz, na głowie zbytnia mizeria na zapuszczanie długich piór ale VW "ogórka" z garażu wyciągnę.Tu nie o ogórki i pióra chodzi  Naprawdę masz ogórka w garażu??? Na chodzie może jeszcze? Malujemy w kwiaty i jedziemy na Woodstock!
|
|
| | | | |  | 2 na 4 | farmer (22440 punktów) | > ale VW "ogórka" z garażu wyciągnę.
Szczęśliwy człowiek.....mój stoi i czeka na lepsze czasy...
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >> ale VW "ogórka" z garażu wyciągnę. >Szczęśliwy człowiek.....mój stoi i czeka na lepsze czasy...
Ej no chłopaki! Ja mam pióra, wy ogórki, robimy zlot!
|
|
| | | | | | | |  | 6 na 6 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >Ty masz pióra, my ogórki, a Drobner? Bierzemy Drobnera? Niech spali stanik ... ...i weźmie bimber.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Sierota (349 punktów) | > >Ty masz pióra, my ogórki, a Drobner? Bierzemy Drobnera? Niech spali stanik ...> ...i weźmie bimber.> Yes ...
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > >>Ty masz pióra, my ogórki, a Drobner? Bierzemy Drobnera? Niech spali stanik ...> >...i weźmie bimber.> >> Yes ...>  Ty się tak nie ciesz tylko szykuj zagrychę to może też się załapiesz.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Lilly Amina (4723 punktów) |
> Ty się tak nie ciesz tylko szykuj zagrychę to może też się załapiesz.Mam domowy smalec, do ogórków będzie w sam raz  . Mogę też...?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Christos (2696 punktów) | > Mogę też...?  Co za pytanie!  Nie zapomnij zabrać ze sobą Ducha. 
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > >Mogę też...?  > Co za pytanie!Nie zapomnij zabrać ze sobą Ducha.  Duch może być pod warunkiem, że obieca, że nie będzie mówić. Ja w zamian mogę obiecać, że nie będę śpiewać.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Christos (2696 punktów) | > Ja w zamian mogę obiecać, że nie będę śpiewać. Cytat:>Ty masz pióra, my ogórki, a Drobner? Bierzemy Drobnera? Niech spali stanik ... ...i weźmie bimber. Ho...ho... odważne wyzwanie. 
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sierota (349 punktów) | > >>>Ty masz pióra, my ogórki, a Drobner? Bierzemy Drobnera? Niech spali stanik ...> >>...i weźmie bimber.> >>> >Yes ...> >  > Ty się tak nie ciesz tylko szykuj zagrychę to może też się załapiesz.> Zagrycha jest! I nie tylko. Tylko gdzie? Może Poznań? Na rynku w piwnicy była zawsze przepyszna kaczka z pyzami. Zielony T. może zadowoli się jedynie pyzami z czerwoną kapustą?  Czyj stanik miałby spalić ten Drobner bimbrowy?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > Tylko gdzie? Może Poznań? Na rynku w piwnicy była zawsze przepyszna kaczka z pyzami.> Zielony T. może zadowoli się jedynie pyzami z czerwoną kapustą?  Czytasz w moich myślach? Akurat Poznań mam blisko i okazja się zbliża czyli rogale marcińskie. Dokładnie o tym myślałam  Na rynku jest tyle spelun i mordowni że coś się znajdzie na pewno. > Czyj stanik miałby spalić ten Drobner bimbrowy?>  Mojego nie dam!!!
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | PS może by tak przenieść te posty, od ogórka zaczynając, do nowego wątku, żeby tego nie zaśmiecać? Czy jest mod na sali?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Mano (1060 punktów) | W dziale "Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia" założyłem nowy wątek: ZLOT 2015Zapraszam chętnych!
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | > >>Ty masz pióra, my ogórki, a Drobner? Bierzemy Drobnera? Niech spali stanik ...> >...i weźmie bimber.> >> Yes ...>  Chętnie dointegruję do doborowej paczki gdy mi lekarz zoperuje pęknięcie... łechtaczki (jakoś tak...) O!  Drobner, kiepski z fachowej terminologii medycznej...
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Chętnie dointegruję> do doborowej paczki> gdy mi lekarz zoperuje> pęknięcie... łechtaczki (jakoś tak...)> [...]> Drobner, kiepski z fachowej terminologii medycznej...Drobner się chce wykręcić tu wykrętem miałkiem, a jak pokazał rentgen (patrz powyższa fotka)nie ma tutaj co pękać, bo jest całkiem całkiem ten jego organ (o którym ja mawiam "łąkotka").
Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | > >Ty masz pióra, my ogórki, a Drobner? Bierzemy Drobnera? Niech spali stanik ...> ...i weźmie bimber...ae a usz zioem... i zaszoem... ..i konszeee ep...  Drobner, niedo poznania
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >>>Ty masz pióra, my ogórki, a Drobner? Bierzemy Drobnera? Niech spali stanik ... >>...i weźmie bimber. >..ae a usz zioem... >i zaszoem... >..i konszeee ep... Drobner, niedopoznania Jak nie to nie. Sam pijesz, sam będziesz kaca leczył.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | >Jak nie to nie. Sam pijesz, sam będziesz kaca leczył.
jeszenigdyniedopussiłemdokaca...
DRobnemr, zaklinowany
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Sierota (349 punktów) |
> ..i konszeee ep...> Drobner, niedopoznaniaPoznań tu, Poznań tam, a Drobnera jest żal nam.  > Chętnie dointegruję> do doborowej paczki> gdy mi lekarz zoperuje> pęknięcie... łechtaczki (jakoś tak...)> O!> Drobner, kiepski z fachowej terminologii medycznej...Nie tylko ręce mi opadają...
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Drobner (19539 punktów) | >  To miłe, że mi aż tak współczujesz w niedoli. Drobner, wzruszony
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Arminius (25555 punktów) | Przejawy korpokultury | Jeżeli owo zdjęcie nie przedstawia autora wpisu - jego zamieszczenie jest primo wysoce nieetyczne (jeden z najgorszych przykładów korpokultury: osoba sprzątająca upada, a korposuki i korpoh.... na gwałt i na wyścigi robią jej zdjęcie, po czem zamieszczają je na korpoblogach i się nim onanizują), secundo: najpewniej niezgodne z prawem. Proszę się podciągnąć do należytego poziomu.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | Odp: Przejawy korpokultury | >Jeżeli owo zdjęcie nie przedstawia autora wpisu - jego zamieszczenie jest primo wysoce nieetyczne (jeden z najgorszych przykładów korpokultury: osoba sprzątająca upada, a korposuki i korpoh.... na gwałt i na wyścigi robią jej zdjęcie, po czem zamieszczają je na korpoblogach i się nim onanizują), secundo: najpewniej niezgodne z prawem. Proszę się podciągnąć do należytego poziomu.
To zdjęcie jest przede wszystkim nieprawdziwe. Podpowiedź: na zdjęciach rentgena nie widać tkanek miękkich.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | > ...na zdjęciach rentgena nie widać tkanek miękkich.To fakt. Miękkich - nie. Drobner-Kiri  PS. A. mówi nie o tym zdjęciu...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >>...na zdjęciach rentgena nie widać tkanek miękkich. >To fakt. Miękkich - nie. Kusiciel..... >PS. >A. mówi nie o tym zdjęciu... Ups!
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | >Proszę się podciągnąć do należytego poziomu.
Arminiusie wysoce wyjątkowy. Podciągnąłem Twój post do armin-poprawnego poziomu:
>Jeżeli owo zdjęcie nie przedstawia autora wpisu - jego zamieszczenie jest primo wysoce nieetyczne*) (jeden z najgorszych przykładów korpokultury: osoba sprzątająca upada, a korposuki i korpoh.... na gwałt i na wyścigi robią jej zdjęcie, po czem zamieszczają je na korpoblogach i się nim onanizują), secundo: najpewniej niezgodne z prawem*). Proszę się podciągnąć do należytego poziomu.
*) no chyba, że na zdjęciu jest Żyd. To wtedy nie.
Heil, Arminiusie wysoce wyjątkowy.
Drobner, rasy homo
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | Odp: Siła religii, a 'poczucie sensu' | > Ty masz pióra, my ogórki, a Drobner?Czyżbyś posądzał Drobnera o brak ogórka? Fe, nieładnie.  Na miejscu Drobnera odpowiedziałbym Ci jakoś tak: "Drobner, wbrew oszczerstwom z ogórkiem"
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Drobner (19539 punktów) | > >Ty masz pióra, my ogórki, a Drobner?> Czyżbyś posądzał Drobnera o brak ogórka? Fe, nieładnie.  > Na miejscu Drobnera odpowiedziałbym Ci jakoś tak:> "Drobner, wbrew oszczerstwom z ogórkiem"  A o kabaczkach - słyszał, a? Drobner, troskliwy ogrodnik...
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > >>Ty masz pióra, my ogórki, a Drobner?> >Czyżbyś posądzał Drobnera o brak ogórka? Fe, nieładnie.  > >Na miejscu Drobnera odpowiedziałbym Ci jakoś tak:> > "Drobner, wbrew oszczerstwom z ogórkiem"  > A o kabaczkach - słyszał, a?Juści, że słyszał, ino nie zmiarkował, że tu się o takie dziwności rozchodzi. A jak Wy to, kumie, z takim nawisem po świecie chodzita? Toć zgorszenie siać musita kiej ten bies ogonem lubo kopytem. A jak taki gdzie na niekrześcijański lud trafi, to pewnikiem i psami poszczują. Oj, żeby Was z tym cosikiem do cyrku nie porwali!
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Drobner (19539 punktów) | > >A o kabaczkach - słyszał, a?> Juści, że słyszał, ino nie zmiarkował, że tu się o takie dziwności rozchodzi.> A jak Wy to, kumie, z takim nawisem po świecie chodzita? Toć zgorszenie siać musita kiej ten bies ogonem lubo kopytem.> A jak taki gdzie na niekrześcijański lud trafi, to pewnikiem i psami poszczują.> Oj, żeby Was z tym cosikiem do cyrku nie porwali!  Oj tam, oj tam... Robita widły z... igły. Dyć kabaczek-miniaturka, bonsai jakoweś raczej... Eeeech... Drobner, strączkowy...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > Oj tam, oj tam...> Robita widły z... igły.> Dyć kabaczek-miniaturka, bonsai jakoweś raczej...Ano, chyba że tak. A ta minia-turka to jakaś maleńka Turczynka?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > A ta minia-turka to jakaś maleńka Turczynka?  Taki habit * mi nie pasuje... *) w obydwu znaczeniach... Drobner, świecki smakosz dobrze wyrośniętych babek
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > >Drobner, świecki smakosz dobrze wyrośniętych babek  > Życzę udanej degustacji tych dwuznacznych łakoci.  Nadziewane - najlepsze! Drobner, nie_na_żarty...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | > >>Drobner, świecki smakosz dobrze wyrośniętych babek  > >Życzę udanej degustacji tych dwuznacznych łakoci.  > Nadziewane - najlepsze!Warto też pamiętać o lasce, na przykład - wanilii.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > >>>Drobner, świecki smakosz dobrze wyrośniętych babek  > >>Życzę udanej degustacji tych dwuznacznych łakoci.  > >Nadziewane - najlepsze!> Warto też pamiętać o lasce, na przykład - wanilii.  Oczywiście! Tej - nigdy nie żałuję Ani nie oszczędzam!!! I jeszcze dużo pieprzę! Drobner Pietrz PS. Czas kończyć już tę wymianę przepisów. Dzięki! Idę zająć się konsumpcją...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >Oczywiście! Tej - nigdy nie żałuję Ani nie oszczędzam!!!
Najważniejsze, żeby Ania była Gruntownie zadowolona.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | > >Oczywiście! Tej - nigdy nie żałuję Ani nie oszczędzam!!!> Najważniejsze, żeby Ania była Gruntownie zadowolona.Dobrzy fachowcy wiedzą, że trzeba obracać wielokrotnie, żeby było dobrze z wszystkich stron. Chodzi bardziej o długotrwałe oddziaływania powierzchniowe. Lecz oczywiście: z wszystkim tym trzeba utrafić w punkt. Drobner, kucharz nienadzwyczajny
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > Drobner, kucharz nienadzwyczajny  Narobiłeś mi apetytu. Idę na łowy, zanim ta małpa spod siódemki mnie ubiegnie.
|
|
| | | | | | | |  | | Drobner (19539 punktów) | >... Bierzemy Drobnera? Niech spali stanik ...
Stanika nie spalę, bo nie mam.
Ale z okazji dzisiejszego święta - się nie umaluję...
To wystarczy.
Drobner, idę po Was...
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | >Ale z okazji dzisiejszego święta - się nie umaluję... >To wystarczy. >Drobner, idę po Was... To ten jedyny dzień w roku, gdy nikt mi nie mówi "zdejmij tę okropną maskę"
|
|
| |  | 9 na 9 | Lilly Amina (4723 punktów) |
> No to chyba jestem fanatyczką bo jestem za zdelegalizowaniem wszelkich religii.Delegalizacja to nie to samo, co likwidacja  > Co, paradoksalnie, wyszłoby im na dobre.Z pewnością. Bardzo by się wzmocniły i coraz więcej ludzi zaczęłoby religie popierać - że niby takie biedne one, tłamszone. A ilu męczenników za wiarę by się zaraz znalazło, to aż strach pomyśleć. Lepiej zostawić te religie w spokoju, niech powoli się gdzieś tam tlą w niektórych ludziach, skoro jednak są im potrzebne (bo niewątpliwie są - zwalniają z myślenia i odpowiedzialności, które zawsze można przerzucić na jakichś bogów, a to daje niesamowity komfort psychiczny). Zdecydowanie tępić jednak należy przejawy panoszenia się religii w życiu społecznym. Zróżnicowane społeczeństwo nie może żyć według wskazań jednej religii, czy nawet kilku religii, to nie do pomyślenia we współczesnym świecie. Religie niekiedy są ze sobą sprzeczne, a wszystkie razem są sprzeczne z podstawowymi wolnościami jednostki. > No to może jestem zakamuflowana opcja religiancka?  Pewnie tak... 
|
|
| | |  | 1 na 1 | Drobner (19539 punktów) | Catołek?
Niemożliwe!!!
Koty nie są aż tak głupie...
Spójrz np. na Tygrysę.
Drobner, też kacerz
|
|
| | | |  | 1 na 1 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > Catołek? >Niemożliwe!!! >Koty nie są aż tak głupie... >Spójrz np. na Tygrysę
Nie aż tak. Dzięki łaskawco.
|
|
 | 10 na 10 | KORUND (4922 punktów) | > Ateizm jest destrukcyjny sam w sobie. Nie tworzy nowych uniwersalnych wartości, żeruje na tym co buduje religia, niczym pasożyt karmi się nią i szkodzi jednocześnie. Nie zabija jej bo sam by dokonał żywota.-Twoja głupota niestety nie dokonała żywota. To właśnie uniwersalne wartości są wolne od wszelkich religii i ideologii. Cytat:Etyka i moralność nie zależą od takiej czy innej religii. To tylko religie przywłaszczają sobie pewne pojęcia moralne, obowiązujące w danym środowisku: sankcjonują je i głoszą. Arthur Schopenhauer. Cytat:Zorganizowana religia jest głównym źródłem zła na świecie: jest pełna przemocy, nielogiczna, nietolerancyjna, nierozerwalnie związana z takimi pojęciami, jak rasizm, ustrój plemienny czy bigoteria; zakorzeniona w ignorancji i wrogo nastawiona do wszelkich prób poznawczych, pogardliwa wobec kobiet i narzucana dzieciom. Christopher Hitchens. Cytat:Religia jest kompletnym nonsensem i okropną szkodą dla ludzkiej cywilizacji.
Steven Weinberg Cytat:Dla ludu religia jest prawdą, dla mędrców fałszem, a dla władców jest po prostu użyteczna. Seneka Młodszy.
|
|
|  | 5 na 5 | Drobner (19539 punktów) | I oczywiście niezawodny Mark Twain: Cytat:Religia zaczęła się wtedy, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupka. Drobner, pierwszy... Nie! Ostatni... dureń...
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . www.racjon(*)m.php/s,680652/z,0/d,5#w681494> Religia jest wytworem ewolucji, pozwala ona skupiać społeczność w określonym celu, jest podstawą tworzenia więzi międzyludzkich.Tak, religie zrodziły się u początków ludzkich dziejów i wraz z wewnętrznymi zmianami społeczeństw się zmieniały: Wielość i zmienność idei pojmowania bogów ma długą historię i wykreśla długi łańcuch wyobrażeń religijnych i sił nadprzyrodzonych. Toteż religioznawczej refleksji nad bogami - obejmującej ich różnorodność oraz swoistości związane z określoną kulturą, ich ewolucyjne przemiany w przebiegu rozwoju cywilizacyjnego, jak i przeprowadzenie innych analiz porównawczych, w tym filozoficznych rozważań o możliwości wypracowania uniwersalistycznej teorii Boga - nie da się wyprowadzić ze znajomości, nawet bardzo dobrej, jednej religii. Dla przeprowadzenia porównań koniecznym jest poznanie różnorodnych koncepcji. (...)
W tych oraz innych tematycznych encyklopediach znajdziemy tysiące bogów, bóstw, bóstewek i różnych sił nadprzyrodzonych, w które ludzie wierzyli, oraz sporo takich, w które wierzą nadal. W których ręce oddawali swój los i gotowi byli poświęcić w ich obronie życie własne, nie mówiąc już o cudzym. Wszak wyłącznie, jedynie prawdziwym, nasz Bóg jest, a jeżeli już godzimy się, że nie jest wyłącznym, to już na pewno jest najpotężniejszym wśród znanych. Pomimo wszelakich poświęceń, w zawierusze dziejów wraz z wyznawcami umierają ich bogowie. Gdy trwają przez pokolenia, to pomimo doniosłości tradycji i dogmatu o niezmienności, rzeczywistość wymusza permanentną aktualizację ich atrybutów.
Pomimo tego, że wyobrażenie boga (Bóg) lub bóstw leży u podstaw większości wierzeń religijnych, to ze względu na duże zróżnicowanie rozumienia tego pojęcia, trudno jest o jego jednoznaczną religioznawczą definicję. Ponadto znajomość różnych systemów religijnych przeczy tezie, "że wiara w boga, tzn. wiara w osobowo pojmowaną 'nadprzyrodzoną' istotę, z którą człowiek nawiązuje kontakt, jest cechą charakterystyczną wszystkich religii". Istnieją takie religie, które tej idei nie znają. Dlatego współczesne religioznawstwo porównawcze odeszło w swoich analizach od idei bóstw i koncepcji Boga osobowego kierując swoje zainteresowania ku idei świętości. Kontakt ze świętością może przejawiać się w przeróżny sposób, a pewnych okolicznościach wszystko może być uznane za "święte". Świętość przypisywano niebu i poszczególnym ciałom niebieskim, ziemi, górom i poszczególnym szczytom, rzekom, źródłom, głazom i zwierzętom. Wszystko, co odznaczało jakimiś cechami nadzwyczajnymi było uznawane za "święte". Próby uniwersalistycznej definicji podejmowane są na gruncie filozofii, ale wówczas Bóg przemienia się w Absolut, tracąc w części lub w całości swój religijny kontekst, z czym nie bardzo chcą pogodzić się teologowie.> Zawsze było na nią zapotrzebowanie i nic tego nie zmieni.Zapotrzebowanie różnych społeczeństw i różnych jednostek jest i zawsze było różne. Podlega ono różnorodnym przemianom i wpływają na to przeróżne czynniki. www.racjonalista.pl/kk.php/s,4224www.racjon(*).php/z,0/d,34/s,137407#w152088> "Czy tak częstą niechęć do ateistów ze strony wierzących można wytłumaczyć właśnie tym, iż pokazujemy, że wcale 'wyższego sensu' ani 'celu' być nie musi?""Wacek" w internecie napisał: Człowiek zdrowy psychicznie z właściwie pracującym rozumem nie potrafi wierzyć. Mózg jest tak skonstruowany ze człowiek musi się nad wszystkim zastanawiać czy to jest prawdziwe i to podważać. A wiec zdrowy psychicznie człowiek którego mózg pracuje w pełni nie potrafi uwierzyć w boga. Bo nie można wyłączyć części swojego mózgu odpowiedzialnej za rozważanie co jest prawdą a co nie. Nawet jeśli nie chcecie to wasz mózg oceni co jest prawdziwe a co nie. [...]
Człowiek wierzący w rozmowie z ateistą czuje się tak jakby go ateista chciał zabić. Bo kiedy wierzący straci wiarę to straci życie po śmierci. A wiec ludzie którzy chcą wierzyć są bardzo agresywni i wulgarni w rozmowie z ateistami. Dla wierzącego to sprawa życia i śmierci. Wierzący panicznie boją się powiększenia swoich wątpliwości w rozmowie z ateistami. [...] Moim zdaniem, prymitywne ataki na ateizm ze strony wierzących, tu głównie katolickich "intelektualistów" wynikają głównie z braku merytorycznych argumentów oraz intelektualnej niepewności własnego stanowiska.> Niechcący trafiłeś w sedno, jeśli nie ma celu to i nie ma sensu,Ludzie na szczęście są różni i stawiają sobie różne cele i nadają swojemu istnieniu własny sens> po co budować społeczeństwo jeśli niczemu to nie służy.A może warto tu poznać historię myśli politycznej aby ta tu nie pieprzyć bez sensu. Społeczeństwo służyło i służy przeróżnym celom i tylko niektóre z nich służyły teokracji. > Konsekwencją braku więzi społecznych, jest brak człowieczeństwa w wymiarze jaki znamy. Człowieczeństwo może być różnie rozumiane, a więzi społeczne wcale go nie gwarantują. > Nie ma religii, to nie ma społeczeństwa, nie ma też nauki i kultury, ani tego wszystkiego co nas otacza. Jednostka zdana jest tylko na siebie, w konsekwencji niezdolna do przetrwania.Ło Boze, może i nie może, ale tylko taka mocno ograniczona intelektualnie jednostka, która nic nie wie o społeczeństwach, w których religie odgrywają znikomą rolę. CDN. .
|
|
 | 12 na 12 Quetzalcoatl (2779 punktów) (zablokowany) | >Religia jest wytworem ewolucji, Jest zjawiskiem społeczno-kulturowym i jako takie, oczywiście, ewoluuje.
>pozwala ona skupiać społeczność w określonym celu, To stwierdzenie w dużym stopniu odnosi się albo do czasów minionych, albo do współczesnych społeczności zacofanych.
>jest podstawą tworzenia więzi międzyludzkich. Więzi społeczne można oprzeć równie dobrze na fundamentach niereligijnych.
>Zawsze było na nią zapotrzebowanie i nic tego nie zmieni. Tak było bardzo często, jednak nie zawsze. Konkurencją dla poszczególnych religii mogą być inne religie lub wręcz ideologie niereligijne (komunizm, nazizm i inne). Jeśli chodzi o słabość stwierdzenia "i nic tego nie zmieni", to wystarczy wskazać na zamożne społeczeństwa Zachodu; na ich przykładzie doskonale widać, że upowszechnienie edukacji połączone z dobrobytem i zdemokratyzowaną strukturą społeczną jest groźnym wyzwaniem dla religii oraz innych ideologii operujących w sferze quasireligijnej.
>jeśli nie ma celu to i nie ma sensu, po co budować społeczeństwo jeśli niczemu to nie służy. Budowanie społeczeństwa (zwłaszcza wolnego od dogmatów religijnych czy ideologicznych) służy choćby temu, żeby członkowie tego społeczeństwa nie musieli być wydani na żer demagogom zatruwającym ludzkie umysły ideami narzucającymi jedyny słuszny ogląd świata, na przykład mówiący o 'wyższym sensie' czy 'celu'. To, że społeczeństwo nie służy jakiejś naiwnej wizji teleologicznej, nie znaczy, że nie służy niczemu.
>Konsekwencją braku więzi społecznych, jest brak człowieczeństwa w wymiarze jaki znamy. Nie kupuję ani bujdy o braku więzi społecznych (chyba że za taki brak chcesz uznać rozpad więzi podbudowanych religijnym tradycjonalizmem), ani tym bardziej o braku człowieczeństwa. Zresztą, z samym człowieczeństwem zwykle bywa tak, że jest go tym więcej, im mniej jest w życiu ludzkim bogów i innych istot nadprzyrodzonych.
>Nie ma religii, to nie ma społeczeństwa, nie ma też nauki i kultury, ani tego wszystkiego co nas otacza. Baju, baju. Jeśli chcesz być poważnie traktowany przez innych, to nie wciskaj im kitu. Społeczeństwo może sobie poradzić bez religii, jednak religia nie może istnieć bez wyznawców, czyli społeczeństwa (lub przynajmniej jakiejś jego części).
Religie w przeszłości często wywierały pozytywny wpływ na rozwój kultury, jednak przenoszenie tej konstatacji na współczesność, w której działalność kulturowa w przeważającej mierze czerpie z inspiracji pozareligijnych, świadczy albo o zakłamywaniu rzeczywistości, albo o ułomnej percepcji tejże przez głoszącego takie poglądy.
To samo twierdzenie w odniesieniu do nauki brzmi wręcz przekomicznie. Choć w dość odległej przeszłości jeden z odłamów jednej z religii tzw. uniwersalistycznych poważnie przyczynił się do rozwoju nauki, przenoszenie tego stwierdzenia na współczesność jest jawnym zafałszowaniem rzeczywistości. Religia nie jest współczesnej nauce do niczego potrzebna, ponieważ leżąca u jej podstaw wiara w dogmaty ma się nijak do podejścia naukowego, opartego na tym, co weryfikowalne.
>Jednostka zdana jest tylko na siebie, w konsekwencji niezdolna do przetrwania. Nie ma żadnego związku przyczynowego między odsunięciem się od religii a byciem zdanym tylko na siebie. To jest ohydna demagogia głoszona przez tych wszystkich, którzy chcieliby narzucić innym swoje jedynie słuszne poglądy. Tacy 'misjonarze' zwykle też twierdzą, że bez religii człowiek jest nieszczęśliwy, niemoralny, zagubiony, bezbronny - no, nic tylko się powiesić albo... nawrócić.
>Ateizm jest destrukcyjny sam w sobie. Ani ateizm nie jest destrukcyjny, ani nie jest destrukcyjna religia. Destrukcyjny jest wszelki fanatyzm, który umie się zagnieździć i po jednej, i po drugiej stronie.
>Nie tworzy nowych uniwersalnych wartości, żeruje na tym co buduje religia, niczym pasożyt karmi się nią i szkodzi jednocześnie. Nie zabija jej bo sam by dokonał żywota. Jasne, przecież każdy wie, że takie rzeczy jak demokracja, trójpodział władzy, równouprawnienie, prawa człowieka i cała masa innych instytucji i rozwiązań społecznych (że o osiągnięciach 'bezbożnej' nauki nie wspomnę), jest wytworem religii, i to oczywiście jednej szczególnej, najprawdziwszej i nieomylnej.
|
|
 | 9 na 9 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | No i po ci to było? Napisz chociaż, że nie jesteś katolickim idiotą, tylko że cię żona wqrwiła i musiałeś odreagować, albo że byłeś pijany, może brat ksiądz dorwał się do twojego komputera albo jakoś tak cię spontanicznie poniosło, kiedy obudziłeś się w PiSolandzie i przez chwilę myślałeś w strachu, że już należy kopać, poniżać, gnoić, pozbawiać wartości, sensu i celu popaprańców, odmieńców, niepoprawnych, niedopasowanych i niewyznających najświętszych wartości. No dawaj, tak po katolicku, po swojsku, po pisowsku, po katolicku, narodowemu i patriotycznie. Od serca. Śmiało. Idź na całość, teraz już możesz. Zrób pełen coming out, co się będziesz szczypał. Sądy za chwile będą w pełni katolickie, jak Trybunał Konstytucyjny, to ci włos z głowy nie spadnie, a może nawet dostaniesz jakiś mundurek z odpowiednia opaską. No, dawaj, jedź po kim chcesz. Oprócz, jak to ująłeś, pozbawionych celu i sensu, destrukcyjnych, odczłowieczonych, pozbawionych nauki i kultury pasożytów ateistów są przecież jeszcze zdegenerowane pedały, komuchy, lutry, jehowy, frankensteiny z in vitro, rozwódki, stare panny, feministki, gender, antykoncepcja, cywilizacja śmierci, tęcza, Owsiak, Środa, Palikot, Urban, Tygodnik Powszechny, Tischner, Boniecki, Miłosz, Gombrowicz, innowiercy, kolorowi, uchodźcy, Żydy, komuchy, liberały, kapitalisty, babochłopy, a nawet baba z brodą. Macie tych "gorszych" wrogów od groma. Dawaj, śmiało, już można ulżyć swojej świętej duszyczce. Przekaż im/nam wszystkim znak pokoju. Po polsko-katolicku.
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) |
Ciąg dalszy: > Ateizm jest destrukcyjny sam w sobie.Im człowiek mniej wie tym bardziej autorytatywne sądy wydaje. Cóż Pan wie o ateizmie, gdzie można się z Pańskimi poglądami zapoznać? Intelektualnych form odrzucenia możliwości istnienia świata nadprzyrodzonego jest wiele.www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,639085#w639525> Nie tworzy nowych uniwersalnych wartości, żeruje na tym co buduje religia, niczym pasożyt karmi się nią i szkodzi jednocześnie.Jaki ateizm? Taki jaki Pan potrafi sobie tylko wyobrazić? Ateizm opierający się na wierze w to, iż Bóg nie istnieje? To rzeczywiście może być zgodnym z Pańską ograniczoną wyobraźnią. Ale istnieje także ateizm wynikający z racjonalistycznej refleksji nad otaczającą nas rzeczywistością - ateizm, któremu do jej zrozumienia żadne wydumane stwory nie są potrzebne. www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,600722#w601145www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,600722#w602092www.racjonalista.pl/forum.php/s,545469www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816Interesuje mnie człowiek i wszystkie jego wytwory, a wśród nich religia i jej wpływ na zachowanie jednostek i społeczeństw. To ważny czynnik, odpowiedzialny za bardzo wiele ludzkich zachowań. Nie trzeba być ptakiem, aby być ornitologiem, nie trzeba być wyznawcą religii, aby być religioznawcą. Religie i ludzie religijni są przedmiotem wielu nauk społecznych i nie ogranicza tych badań żaden światopogląd. Tu należy odróżnić też walkę z religią od np. antyklerykalizmu, czy walki z głupotą, która rzeczywiście najczęściej jest z jakąś (niekoniecznie religijną) wiarą połączona. > Nie zabija jej bo sam by dokonał żywota.To tylko taki ateizm jaki Pan sobie wyobrazić może, a ja nie dostrzegam winy ateistów w ograniczeniach intelektualnych fideistycznych teistów. Zresztą tu mamy racjonalistyczne forum: www.racjonalista.pl/kk.php/d,67@@@ .
|
|
2 na 4 | farmer (22440 punktów) |
> Może raczej dość jałowe te moje wywody, ale jestem ciekaw Waszych opinii.   Co ja to miałem zrobić....aha jutro....
|
|
3 na 3 | wsx666 (1067 punktów) |
>Jak to jest, że np. ja, jako ateista, potrafiłem zaakceptować własną bezcelowość, brak >Boga-opiekuna, sensu, życia po śmierci, itd. i jednocześnie cieszyć się życiem, przemijaniem, jako >jedyną rzeczą jaką mam (a którą stracę), a spora część ludzi nie potrafi sobie choćby wyobrazić, jak >można tak myśleć? To mi czegoś brak czy może innym?
Nie wiedza, budzi strach, boimy się nieznanego. Wiedząc, że nie ma Boga i niczego po śmierci, po prostu nie masz się czego bać i żyjesz tu teraz. Proste. Dawno do tego doszedłem.
Pozdrawiam.
|
|
 | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Jak to jest, że np. ja, jako ateista, potrafiłem zaakceptować własną bezcelowość, brak Boga-opiekuna, sensu, życia po śmierci, itd. i jednocześnie cieszyć się życiem, przemijaniem, jako jedyną rzeczą jaką mam (a którą stracę), > Są i tacy ludzie! Czy nie mają żadnych pytań? Nie szukają prawdy? Jeśli tak to muszą bardzo szczelnie otoczyć się sprawami dnia codziennego. Jednak z natury takim człowiek nie jest. Zawsze wychodzi poza ścianę tego co tu i teraz. >>a spora część ludzi nie potrafi sobie choćby wyobrazić, jak można tak myśleć? To mi czegoś brak czy może innym? > Dobrze samemu dojść do odpowiedzi na to pytanie. >Niewiedza, budzi strach, boimy się nieznanego. Wiedząc, że nie ma Boga i niczego po śmierci, po prostu nie masz się czego bać i żyjesz tu teraz. Proste. Dawno do tego doszedłem. Pozdrawiam. > To jednak jest dalekie od zaspokojenia pragnienia poznania wszechświata w którym żyjemy. Wiedza o Bogu jest dostępna wszystkim, kto tylko zechce. Okazuje się jeszcze, że Bóg daje życie wieczne za poznanie Go. W Słowie Boga czytasz: (Jana 17:3) "To znaczy życie wieczne: ich poznawanie ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa". Pozdrawiam
|
|
2 na 2 | Rupson (1793 punktów) | >Jak to jest, że np. ja, jako ateista, potrafiłem zaakceptować własną bezcelowość, brak >Boga-opiekuna, sensu, życia po śmierci, itd. i jednocześnie cieszyć się życiem, przemijaniem, jako >jedyną rzeczą jaką mam (a którą stracę), a spora część ludzi nie potrafi sobie choćby wyobrazić, jak >można tak myśleć? -Najprostszą odpowiedzią na tego typu dylematy jest głupota. Większość ludzi jest zwyczajnie głupia, a spora część wręcz przerażająco tępa i nie ma zielonego pojęcia o świecie w którym żyje. O fizyce, chemii, biologii, własnej fizjologii. Ludzie są w stanie uwierzyć we wszystko, byle tylko nie trudzić się poznawaniem, badaniem, dedukowaniem, lubią rzeczy ich zdaniem dziwne, tajemnicze, niezrozumiałe, imponuje im całe to zasrane "sacrum". A postęp technika , cywilizacja, to dzieło marginesu, tych którzy umieją korzystać z tak dużego w świecie zwierząt organu jak mózg.
|
|
1 na 1 | piotr35 (1843 punktów) | >jestem za zdelegalizowaniem wszelkich religii. >Co, paradoksalnie, wyszłoby im na dobre.
Raczej nie. Kilka lat temu, na zjeździe American Phisical Society (Amerykańskiego Towarzystwa Fizycznego) opublikowano modele matematyczne, które pozwalają badać związki miedzy liczbą ludzi religijnych, a motywacją ich światopoglądowych decyzji.
Okazuje się, że te same prawidła psychologiczne, które rządzą zaobserwowanym zanikaniem niektórych języków, czy narodowości na świecie, pasują idealnie do zjawiska zanikania religii. Nie do zanikania jakichś konkretnych wyznań, lecz do zanikania religijności w ogóle. I nie tylko wygasania praktyk i tradycji religijnych, lecz także do rezygnacji z utożsamiania się z konkretną wiarą, wyznaniem, lub kościołem.
Przede wszystkim chodzi tutaj o motywacje ludzi, którzy utożsamiają się z tą lub inną grupą społeczną. Z praktyki i obserwacji wiadomo już, że jeśli w danym społeczeństwie stale i systematycznie ubywa ludzi religijnych, to w pewnym momencie przynależność do tej lub innej religii/kościoła staje się społecznie nieatrakcyjna, bo występuje brak korzyści społecznych takiej przynależności. Doprowadza to do erozji religijności, co w efekcie końcowym skutkuje totalnym zanikiem takiej grupy.
|
|
| Duch Prawdy (14787 punktów) | >Czy tak częstą niechęć do ateistów ze strony wierzących można wytłumaczyć właśnie tym, iż pokazujemy, że wcale 'wyższego sensu' ani 'celu' być nie musi? Czy tak częstą niechęć do wierzących ze strony ateistów można wytłumaczyć właśnie tym, iż pokazujemy, że być może jest 'wyższy sens' i 'cel'?
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
2 na 2 | Paolo Monstro (6146 punktów) | Dobrze, że użyłeś sformułowania 'popyt'. W marketingu religie faktycznie są traktowane jako produkty zaspokajające pewne potrzeby. Wg mnie, podpierając się pismami społecznymi Freuda, religia zaspokaja potrzebę bezpieczeństwa, która jest potrzebą tuż powyżej potrzeb fizjologicznych i dlatego jest to produkt, na który jest taki popyt.
Człowiek boi się śmierci, przeraża go potęga natury, przy której zwłaszcza dawniej, był tylko pyłkiem. Religia dawała nadzieję drobnego wpływu na to wszystko, możliwość wyproszenia bogów o pomyślność. Możliwość "obejścia" śmierci. Religia, przy okazji, stała się też psychologicznym wyparciem traumatycznej prawdy.
Żeby to zrozumieć warto zauważyć, że człowiek nie jest racjonalny. Nawet najbardziej systematyczny umysł, w większości jest irracjonalny. To czyni nas ludźmi, w odróżnieniu od programów komputerowych. Człowiekowi nie przeszkadza więc kolejny irracjonalny pomysł w życiu. Religia jest kompatybilna z ludzkim myśleniem.
W świetle powyższego zjawisko "nagonki" przeciwko religiom jest dla mnie bardziej zaskakujące niż fakt, że wielu ludzi w coś wierzy. Akceptacja braku bogów, braku kontroli nad naturą, nieuchronności śmierci wymaga wielkiej siły psychicznej. Mając taką siłę można sobie nie wierzyć i żyć szczęśliwie.
Jednak co ma zrobić ktoś kto sobie nie umie poradzić z rzeczywistością? Ktoś, kto przeżywa jakąś wielką traumę, ktoś w trudnej sytuacji życiowej? Nie pomyśleliście, że dla takiej osoby religia jest często jedynym dostępnym sposobem na przetrwanie? Jedyną dostępną alternatywą wobec psychotropów? Nawet jeśli jest kłamstwem - to co w tym złego? Pastwienie się nad takimi ludźmi, pokazywanie im irracjonalności ich wierzeń jest torturowaniem słabszego, demonstrowaniem siły komuś kto trzyma się religii niczym brzytwy. Coż Wam po "wygranej", coż wam po "prawdzie" gdy powiecie matce, która straciła swoje dziecko, że zwłoki jej dziecka gniją 2m pod ziemią a nie są w żadnym niebie?
Zeus, Mitra, Jahwe, Odyn, Światowit i wiele innych mitycznych postaci niosło i nadal niesie równowagę psychiczną miliardom ludzi, którzy nie są na tyle silni by podołać wyzwaniu spojrzenia na świat bez bogów. Dajcie im spokój i cieszcie się, że Wam bogowie nie są potrzebni, czy to z powodu siły psychicznej, czy z powodu, że nie mieliście okazji sprawdzić, czy porawdzicie sobie bez bogów.
|
|
 | 5 na 5 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | Chodzi o to, że religia kłamie. I nie mam na myśli kłamliwego obrazu świata, bo dla osoby z traumą nie ma to znaczenia, ale religie dają kłamliwe obietnice bez poparcia. Poważnych problemów nie wyleczą modły, sakramenty i spowiedź. Matce, która straciła dziecko psycholog powie: płacz bo przeżyłaś tragedię, to nie twoja wina, to był wypadek albo tej choroby nie dało się wyleczyć. Psychiatra zaleci środki przeciwdepresyjne ktore jej realnie pomogą. Religia powie: nie płacz, twoje dziecko jest w raju. Módl się i wyspowiadaj a bóg ci wybaczy. W domyśle: jesteś winna. Poczucie winy u osoby, która straciła kogoś bliskiego, jest dość powszechne i pięknie można tym manipulować. Psycholog czy psychiatra pomogą wydostać się z traumy, religia uzależni od siebie taką osobę, bo ciągle będzie potrzebowała pocieszenia.
Gdyby religia rzeczywiście, realnie pomagała ludziom nie powiedziałabym przeciwko niej ani słowa.
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Chodzi o to, że religia kłamie. I nie mam na myśli kłamliwego obrazu świata, bo dla osoby z traumą nie ma to znaczenia, ale religie dają kłamliwe obietnice bez poparcia. Poważnych problemów nie wyleczą modły, sakramenty i spowiedź.> Matce, która straciła dziecko psycholog powie: płacz bo przeżyłaś tragedię, to nie twoja wina, to był wypadek albo tej choroby nie dało się wyleczyć. Psychiatra zaleci środki przeciwdepresyjne które jej realnie pomogą.> Religia powie: nie płacz, twoje dziecko jest w raju. Módl się i wyspowiadaj a bóg ci wybaczy. W domyśle: jesteś winna. Poczucie winy u osoby, która straciła kogoś bliskiego, jest dość powszechne i pięknie można tym manipulować.> Psycholog czy psychiatra pomogą wydostać się z traumy, religia uzależni od siebie taką osobę, bo ciągle będzie potrzebowała pocieszenia.Tak, w powyższym jest bardzo wiele życiowej prawdy. > Gdyby religia rzeczywiście, realnie pomagała ludziom nie powiedziałabym przeciwko niej ani słowa.Religia rzeczywiście pomaga większości wierzących ludzi. Dobry kapłan potrafi pełnić rolę terapeuty, a ogólnie to zgadzam się tu z Marksem. www.racjon(*).php/z,0/d,40/s,546248#w554867Wystarczy wierzyć i wiele spraw ma się załatwionych. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| |  | 2 na 2 Zielony Tygrys (4780 punktów) (zablokowany) | > Religia rzeczywiście pomaga większości wierzących ludzi. Dobry kapłan potrafi pełnić rolę terapeuty, a ogólnie to zgadzam się tu z Marksem. www.racjon(*).php/z,0/d,40/s,546248#w554867> Wystarczy wierzyć i wiele spraw ma się załatwionych.> Pozdrawiam.Znam wiele osób religijnych i nie zauważyłam, by religia im istotnie pomagala w problemach. Owszem, jest sposobem na uporządkowanie świata- to wolno a tego nie, tak należy postępowac, tak nie należy ale można za to dostać rozgrzeszenie. Jeżeli ksiądz jest darzony zaufaniem to tylko zwiększa uzależnienie wierzącego, który idzie do księdza z problemem i postępuje tak, jak on mu poradził. Jaki procent duchownych posiada rzetelną wiedzę psychologiczną i może być uczciwymi terapeutami, a ilu z nich pełni rolę wujka dobra rada?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . > Znam wiele osób religijnychJa też. > i nie zauważyłam, by religia im istotnie pomagała w problemach.Nie wiem co tu miałoby znaczyć "istotnie", ale zauważyłem, iż niektórym istotnie pomaga. Ponadto staram się wyrabiać sobie opinię na naukowych opracowaniach. Tu np. na dotyczących psychologii i socjologii religii. > Owszem, jest sposobem na uporządkowanie świata - to wolno a tego nie, tak należy postępować, tak nie należy, ale można za to dostać rozgrzeszenie. www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816Człowiek ma naturę usprawiedliwiającą własne grzechy i tylko niewielu sumienie spać nie pozwala. [Załącznik] Rafał Boguszewski, analityk z Centrum Badania Opinii Społecznej na wyżej opisanym panelu poświęconym sekularyzacji powiedział: Obecnie Kościół katolicki należy do instytucji cieszących się bardzo dużym autorytet społecznym. W maju 2008 roku aprobatę dla jego działań wyrażało ponad dwie trzecie Polaków (69%), a tylko niespełna jedna czwarta (24%) wypowiadała się o jego działalności negatywnie. Co istotne, obecnie autorytet Kościoła jest na tyle silny, że nawet wydarzenia i skandale na tle obyczajowym (np. sprawa abp. Paetza) czy kontrowersje wokół lustracji w Kościele, na czele z szeroko komentowanym przypadkiem abp. Wielgusa i jego współpracy z SB, nie powodują wyraźnego spadku zaufania do Kościoła, jeśli nawet, to zmiany te są krótkotrwałe.
Analizy te mogłyby wskazywać, że światopogląd katolicki trzyma się w Polsce mocno, gdyby nie inne przesłanki wskazujące, że przywiązanie do wiary przodków i deklaratywna akceptacja doktryny nie przekłada się na codzienne życie. Żenującą tego egzemplifikacją z ostatnich miesięcy może być Kazimierz Marcinkiewicz, na rekolekcjach dla rodzin chrześcijańskich dający siebie za przykład do czasu, gdy poczuł inną, też "bożą" potrzebę. Czy Mirosław Orzechowski nawołujący do abstynencji i jednocześnie rozbijający po pijanemu samochody.
Uogólniając dr Boguszewski mówi: Powszechna jest wprawdzie wiara w Boga (90% Polaków nie ma wątpliwości co do Jego istnienia), jednak przekonanie o istnieniu nieba wyraża już niespełna trzy czwarte badanych (74%). Jeszcze mniejsza jest wiara w życie po śmierci - deklaruje ją 70% respondentów, a niespełna dwie trzecie (65%) ma nadzieję na to, że w niebie ponownie spotka osoby, które kocha. Tylko ponad połowa Polaków (56%) wierzy w istnienie piekła, a jeszcze mniej (54%) wyraża przekonanie o istnieniu diabła. (...)W całej populacji badanych jedynie nieco więcej niż co trzeci respondent (38%) jest przekonany, że można mówić o istnieniu jasnych i mających zastosowanie do wszystkich - niezależnie od okoliczności - zasad, które określają, co jest dobre, a co złe.
Na tym tle ciekawie przedstawiają się opublikowane niedawno w Internecie wyniki badań OBOP-u, które mówią, że 53% wśród ogółu Polaków, a 43% wśród wierzących i praktykujących uważa, że ludzie powstali w wyniku procesu biologicznego, a tylko odpowiednio 30% i 36% uważa że zostali stworzeni w obecnej postaci. Tą niespójność dostrzega Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej, gdy pisze: Polacy wierzą dziś w sposób selektywny, wybierają z wiary to, co im pasuje, tak jak wybiera się towar z półek w supermarketach.> Jeżeli ksiądz jest darzony zaufaniem to tylko zwiększa uzależnienie wierzącego, który idzie do księdza z problemem i postępuje tak, jak on mu poradził.Trudno jest nie obdarzać kapłana zaufaniem, gdy tak zostało się ukształtowanym w procesie socjalizacji: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041> Jaki procent duchownych posiada rzetelną wiedzę psychologiczną i może być uczciwymi terapeutami, a ilu z nich pełni rolę wujka dobra rada?Nie wiem jaki procent profesjonalnych terapeutów można nazwać uczciwymi? Kapłanowi wcale "rzetelna wiedza psychologiczna" nie jest konieczną (choć wiedza zawsze się przydaje) do tego, aby być przyzwoitym i mądrym człowiekiem pełniącym wobec wiernych rolę terapeutyczną. Warto coś poczytać z zakresu socjologii parafii i porównać rolę "przewodników duchowych" w rożnych wyznaniach. Oczywiście łatwiej dostrzec księdza z "wielką bryką" i kochankiem, ale księża to też ludzie i bywają różni. Jestem człowiekiem zdecydowanie niewierzącym, ale przez to wcale nie podejmuję walki z wierzącymi ani z religiami, w które wierzą. Podejmuję tylko racjonalną walkę z głupotą najczęściej z jakąś wiarą połączoną. Dlatego np. pan Brzostowski widzi we mnie swojego naczelnego forumowego wroga i m.in. pisze: Znam je te pańskie rozważania. Podkreślam jedynie hipokryzję. Pan żąda definicji boga, gdyż faktycznie takowej dobrej nie ma, ale głównie wtedy gdy rozmowa jest dla Pana niewygodna, gdy może prowadzić do wniosków niewygodnych. Wtedy owszem - żądanie definicji ma zamknąć dyskusję i pokazać jaki Pan mundry.
Gdy jednak Pan plecie coś o bogu lub bogach, to żądanie definicji obraca Pan w żart, próbę ośmieszenia interlokutora. Jak zwykle u ideologicznych anytklerykałów - moralność Kalego.
Proszę Pana, pogrąża się Pan. Ja tutaj na tym forum przeprowadziłem setki dyskusji, także z uczciwymi intelektualnie antyklerykałami, mądrymi ateistami i mimo, że mamy inne spojrzenie na pewne sprawy, to wiedzą oni dokładnie że ja nie choruję na żadne ograniczenia intelektualne. Pańskie zacietrzewienie, nawet oni zauważają, dlatego wypisywanie quasi obraźliwych tekstów nie przysporzy Panu fanów nawet wśród antykelrykałów. Może Ci "gimnazjalni" klikną plusa. Pański wybór. I dalej: www.racjonalista.pl/forum.php/s,681414#w681444www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,680999#w681164www.racjonalista.pl/forum.php/s,680953#w681409www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,680999#w681530@@@ .
|
|
|  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >Chodzi o to, że religia kłamie. I nie mam na myśli kłamliwego obrazu świata, bo dla osoby z traumą nie ma to znaczenia, ale religie dają kłamliwe obietnice bez poparcia. Poważnych problemów nie wyleczą modły, sakramenty i spowiedź. > Nie jest wskazane takie uogólnianie. Fakt iż są fałszywe pieniądze nie znaczy, że wszystkie pieniądze trzeba spalić. Raczej trzeba się przyłożyć i znaleźć różnice, odrzucić fałszywe. >Matce, która straciła dziecko psycholog powie: płacz bo przeżyłaś tragedię, to nie twoja wina, to był wypadek albo tej choroby nie dało się wyleczyć. Psychiatra zaleci środki przeciwdepresyjne które jej realnie pomogą. > Tak. To prawda. >Religia powie: nie płacz, twoje dziecko jest w raju. > To kłamstwo. >Módl się i wyspowiadaj a bóg ci wybaczy. W domyśle: jesteś winna. Poczucie winy u osoby, która straciła kogoś bliskiego, jest dość powszechne i pięknie można tym manipulować. > I to kłamstwo. >Psycholog czy psychiatra pomogą wydostać się z traumy, religia uzależni od siebie taką osobę, bo ciągle będzie potrzebowała pocieszenia. > Zawsze potrzebna jest wiedza i poznanie prawdziwego Boga, prawdziwej religii. Ale te drogę do niej musi przebyć człowiek sam, chociaż nie samotnie. >Gdyby religia rzeczywiście, realnie pomagała ludziom nie powiedziałabym przeciwko niej ani słowa. > To tak jak z fałszywymi pieniędzmi: żadnej z nich korzyści, tylko rozczarowanie i większe problemy. Lecz te prawdziwe trzeba umieć rozpoznać. Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | Duch Prawdy (14787 punktów) | >Jednak co ma zrobić ktoś kto sobie nie umie poradzić z rzeczywistością? Ktoś, kto przeżywa jakąś wielką traumę, ktoś w trudnej sytuacji życiowej? Szukać pomocy u specjalistów i ludzi troskliwych, wrażliwych, solidarnych. >Nie pomyśleliście, że dla takiej osoby religia jest często jedynym dostępnym sposobem na przetrwanie? Jedyną dostępną alternatywą wobec psychotropów? Jest wiele dostępnych innych alternatyw. >Nawet jeśli jest kłamstwem - to co w tym złego? Kłamstwo jest początkiem i przyczyną wszelkiego zła, które czynią ludzie. >Pastwienie się nad takimi ludźmi, pokazywanie im irracjonalności ich wierzeń jest torturowaniem słabszego, demonstrowaniem siły komuś kto trzyma się religii niczym brzytwy. Pokazywanie komuś, że jego religia jest fałszywa nie jest pastwieniem się, lecz wyciągnięciem pomocnej dłoni, próbą wyprowadzenia osoby ze ślepego zaułka duchowości na drogę Prawdy duchowej. >Coż Wam po "wygranej", coż wam po "prawdzie" gdy powiecie matce, która straciła swoje dziecko, że zwłoki jej dziecka gniją 2m pod ziemią a nie są w żadnym niebie? Powiedzenie, że dziecko umarło całkowicie jest takim samym aroganckim pustosłowiem jak powiedzenie, że jest w niebie. Należy powiedzieć prawdę, że nauka nie wie, dlatego część ludzi wierzy, że życie to nie tylko ciało.
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Jednak co ma zrobić ktoś kto sobie nie umie poradzić z > rzeczywistością? Ktoś, kto przeżywa jakąś wielką traumę, > ktoś w trudnej sytuacji życiowej? Nie pomyśleliście, że dla > takiej osoby religia jest często jedynym dostępnym sposobem > na przetrwanie? Jedyną dostępną alternatywą wobec psychotropów?
Każdy pomaga sobie, jak umie. Trudno wskazywać dorosłemu człowiekowi lepsze metody, skoro on nie słucha, wie że jego jest najlepsza i tylko mu się od prób poszerzania światopoglądu na siłę pogarsza. A skuteczniejsze metody są - ot, choćby psychoterapia. Osobiście jestem przeciwny ateizmowi ofensywnemu, głoszącemu doktryny, wkraczającemu na terytorium innych ludzi. Jeśli ktoś chce wierzyć - niech wierzy, w końcu robi to na swój rachunek. Tylko niekiedy smutno na to ograniczenie patrzeć. Ale cóż, widać tak ma być, przy patrzeniu trzeba niekiedy pozostać.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| Miłujący prawdę (1541 punktów) | > Witam. Ostatnio zaczęło zastanawiać mnie, skąd na religię, mówiąc brzydko, tak wielki popyt.> Człowiek nie został stworzony by żył i funkcjonował bez Boga, ma wszczepiona potrzebę życia z Bogiem i dla Boga. Ta rzecz jest wykorzystywana przez założycieli religii fałszywych dla kasy. > Jakbyśmy niczego nie nauczyli się z historii. Nie chcę oczywiście 'jechać' w tym momencie po religii> Nie ma co jechać po religii tylko po ludziach, którzy te nieprawdziwe religie tworzą i ciągną z nich zyski. W tych religiach nie Boga, a są po prostu różnego kalibru bożki. Zdecydowanie Bóg nie dał się im poznać. Poznaje się ich po owocach. > "To wszystko nie może być takie bezcelowe, musi być jakiś sens, jak niby możemy się rodzić> tylko po to, żeby umrzeć? Musi być jakiś cel. Musi być Bóg".> Ten przykład pokazuje dziwną tendencje u ludzi do 'poczucia sensu'. Dla wielu osób musi istnieć tzw. 'większy sens', 'jakiś cel'. Religie potrafią to doskonale wykorzystać i tu pojawia się Bóg, niebo,> Dlaczego to Ciebie dziwi? Istoty inteligentne nie potrafią wyłączyć swej inteligencji, aktywności umysłowej, myślenia, wnioskowania i zadawania pytań. I tu okazuje się, że człowiek trafia w sedno, bo jego życie ma konkretny sens tyle, że ten sens nie wychodzi od człowieka, bo i koncepcja stworzenia wszechświata i człowieka w nim nie jest od człowieka, a jest od Boga. Sens więc musi łączyć się z Bogiem, jest wskazany przez Boga. Nic poza tym nie istnieje. > > nieśmiertelna dusza,> Nie istnieje > reinkarnacja i inne dziwne twory.> Niczego takiego nie ma > > jest głównym motorem religii - dawanie prostych odpowiedzi, poczucia wyjątkowości, łagodzenie lęków egzystencjalnych oraz strachu przed nieznanym?> religia oddalona od prawdy nie daje spokoju i bezpieczeństwa, często wręcz przeciwnie gdy brak odpowiedzi na modlitwy kierowane w trudnych sytuacjach życiowych - pogłębia tragedię. > Życie ma sens i miejsce tylko tu na ziemi. To jest zamierzeniem Boga - cała ziemia rajem. > Dlaczego naukę traktuje się często jako zimną, nieludzką? Dlaczego, mimo iż najlepiej opisuje> rzeczywistość, ludzie (często bardzo inteligentni) wolą obstawać przy religijnych wersjach, zamiast spróbować szukać tego 'sensu' w oparciu o naukę (za sens można uznać chociażby życie samo w sobie> Najpierw była religia a potem nauka. To nauka stała się narzędziem do występowania przeciwko religii. Prawdziwa religia nie występuje przeciwko nauce, a wręcz przeciwnie korzysta z niej, bo tam jest niezliczona ilość dowodów na istnienie Boga Stwórcy wszechświata i tego co w nim. Życie samo w sobie jako sens życia? To za mało!!! Dlaczego dobrowolnie rezygnować z doskonałego źródła zadowolenia i radości? Nieograniczonej satysfakcji z życia? > > Dlaczego o religii mówi się, że 'daje sens', a nigdy nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś tak> pozytywnie, jak o wszelkich wiarach, mówił o ideach różnych filozofów na temat tego 'jak żyć'> ('Królestwo Niebieskie' jest modne jak cholera, a o "Nie należy bać się śmierci, bo kiedy żyjemy śmierci nie ma, a kiedy przychodzi - nie ma nas" to mówią chyba tylko uczniowie gimnazjum przed> sprawdzianem z antyku )?> Filozofia jest sztuka dla sztuki. Umiłowanie mądrości ludzkiej, która w wielu miejscach okazała się skrajną głupotą. Filozofia to lekceważenie mądrości Stwórcy. Coś takiego nigdy nie będzie, przez człowieka - mądrego człowieka, stawiane ponad mądrość Boga. Bez Boga sensu życia nie ma! Pozdrawiam
|
|
 | 3 na 3 | Rainard (321 punktów) | > Człowiek nie został stworzony by żył i funkcjonował bez Boga, ma wszczepiona potrzebę życia z Bogiem i dla Boga. Ta rzecz jest wykorzystywana przez założycieli religii fałszywych dla kasy.Oczywiście, celem wszelkiej ludzkiej egzystencji jest bezkrytyczna, nieustająca wiara w Boga... > W tych religiach nie Boga, a są po prostu różnego kalibru bożki. Zdecydowanie Bóg nie dał się im poznać. Poznaje się ich po owocach.Zabawne, że każdy wyznawca jakiejkolwiek religii mówi tak o innych. > Dlaczego to Ciebie dziwi?Dziwi, bo z góry zakłada się, że Wszechświat jest ' ludzki'. Że wszystko zostało stworzone celowo oczywiście przez kogoś. > Istoty inteligentne nie potrafią wyłączyć swej inteligencji, aktywności umysłowej, myślenia, wnioskowania i zadawania pytań.Owszem. Niech Pan jednak nie sugeruje, że my (ateiści) nie zadajemy sobie pytań. Mamy po prostu inne odpowiedzi. > I tu okazuje się, że człowiek trafia w sedno, bo jego życie ma konkretny sens tyle, że ten sens nie wychodzi od człowieka, bo i koncepcja stworzenia wszechświata i człowieka w nim nie jest od człowieka, a jest od Boga. Sens więc musi łączyć się z Bogiem, jest wskazany przez Boga. Nic poza tym nie istnieje.Nie pochodzi od człowieka tylko od Boga...? No cóż, wystarczy prześledzić ewolucję idei Boga, żeby zauważyć, że to niekoniecznie prawda. Od wierzeń animistycznych po wiarę w jednego Boga. Wszystko to wyrosło z ludzkiej tendencji do antropomorfizacji wszystkiego co go otacza, chęci oswojenia nieznanego, zredukowania strachu. Nasz gatunek, odkąd zyskał świadomość, zaczął sobie właśnie zadawać pytania, próbować wszystko wyjaśnić (jak Pan wcześniej słusznie zauważył). Odpowiedzi zawierające w sobie bogów były natomiast najprostsze oraz najłatwiejsze do zrozumienia. Wszystko to jest badane przez religioznawstwo. Można się oczywiście upierać przy objawieniach, albo pomyśle, iż ewolucja tej idei została tak zaprojektowana, żeby w roku 2015 Jan Kowalski spod 'ósemki', pod wpływem dawnych religii, poznał prawdziwego Boga i zaczął to głosić w celu zbawienia ludzkości, ale... W swej pysze śmiem sądzić, że absurdalność tych pomysłów oraz mnogość koncepcji Boga/ów jakoś bardziej pasuje do tego pierwszego. > religia oddalona od prawdy nie daje spokoju i bezpieczeństwa, często wręcz przeciwnie gdy brak odpowiedzi na modlitwy kierowane w trudnych sytuacjach życiowych - pogłębia tragedię.Racja. Jest też jednak wielu ludzi, którym łatwiej jest wznosić modły, niż pogodzić się z bolesną rzeczywistością. Np. w sytuacji, kiedy czyiś syn dostaje diagnozę: "nieuchronna śmierć". Myślę, że znacznie lepiej byłoby się pogodzić, niż oczekiwać cudów, ale nie każdy jest w stanie. > Życie ma sens i miejsce tylko tu na ziemi. To jest zamierzeniem Boga - cała ziemia rajem.Ziemia rajem? Urocza, utopijna wizja. To nigdy nie będzie możliwe. Tragedia, cierpienie i zbrodnia są wpisane w naturę samego życia. Od robaczka, który wpada w pajęczą sieć, przez polującego lwa, po człowieka zabijającego na wojnie. Od pożarów, powodzi, trzęsień ziemi, przez genetyczne wady, z powodu których rodzą się np. 'płody Arlekina' po zarazy i epidemie dotykające większość organizmów. > Najpierw była religia a potem nauka. To nauka stała się narzędziem do występowania przeciwko religii.O takim czymś to jeszcze nie słyszałem. Nauka od samego początku była narzędziem poznawania rzeczywistości. Jej celem nigdy nie było 'występowanie przeciw religii'. Rzeczywistość okazywała się po prostu całkowicie odmienna od wszelkich religijnych koncepcji i wyobrażeń świata. > Prawdziwa religia nie występuje przeciwko nauce, a wręcz przeciwnie korzysta z niej, bo tam jest niezliczona ilość dowodów na istnienie Boga Stwórcy wszechświata i tego co w nim.Tia... > Życie samo w sobie jako sens życia? To za mało!!! Dlaczego dobrowolnie rezygnować z doskonałego źródła zadowolenia i radości? Nieograniczonej satysfakcji z życia?Tj. z Boga? Jeśli dla Pana jest to doskonałe źródło zadowolenia, radości i satysfakcji z życia, to - owszem - rezygnacja byłaby czymś głupim. Ja jednak mam inne źródła. A z pańskiego nie potrafiłbym czerpać żadnej satysfakcji. Choćby dlatego, że, wierząc, iż wszystko jest celowe, czułbym pretensje o sposób ułożenia świata, w którym codziennie miliony innych istot muszą cierpieć. Nie stać by mnie było na wygibasy intelektualne, jakie stosują wierzący, żeby to wytłumaczyć. Fakt, iż Wszechświat jest całkowicie ślepy i obojętny daje, moim zdaniem, prawdziwie głębokie zrozumienie tego z czym nie sposób się pogodzić (tragedii, cierpienia, itd.), będąc istotą zdolną do empatii. Ja kocham życie samo w sobie. Wiem, że to jedyne co mam i staram się czerpać z niego satysfakcję na swój sposób. > Filozofia jest sztuka dla sztuki. Umiłowanie mądrości ludzkiej, która w wielu miejscach okazała się skrajną głupotą. Filozofia to lekceważenie mądrości Stwórcy.> Coś takiego nigdy nie będzie, przez człowieka - mądrego człowieka, stawiane ponad mądrość Boga.Zgodziłbym się, gdyby nie 'drobny' fakt, iż Bóg tak samo jak filozofia pochodzi od człowieka i jego, jak Pan to ujął, 'skrajnej głupoty'. Nie ma żadnych powodów by sądzić inaczej. A próba zdyskredytowania filozofii względem wiary, która ma rzekomo pochodzić od Boga, na kilometr śmierdzi mi wygodnym usprawiedliwieniem rezygnacji z rozumowej oceny tych obu, w wyniku czego nawet najgłupsza filozofia okazałaby się rozsądniejsza od ślepej wiary. Chyba, że rzeczywiście ma Pan jakieś dowody na to, że idea Boga nie była próbą odpowiedzi człowieka na swoje pytania, a została zesłana przez Boga. Na razie niepokornie ośmielam się sądzić, iż zarówno filozofia jak i religia są tworami człowieka i należy je oceniać równo. Bez stawiania wyżej jednego czy drugiego jeszcze przed ich analizą. > Bez Boga sensu życia nie ma!I dlatego zapewne się nie zrozumiemy... Pozdrawiam
|
|
|  | | Miłujący prawdę (1541 punktów) | >>Człowiek nie został stworzony by żył i funkcjonował bez Boga, ma wszczepiona potrzebę życia z Bogiem i dla Boga. Ta rzecz jest wykorzystywana przez założycieli religii fałszywych dla kasy. >Oczywiście, celem wszelkiej ludzkiej egzystencji jest bezkrytyczna, nieustająca wiara w Boga... > Nie tak. Nie powiedział byś tak, gdybyś znał Boga. To wbrew pozorom istotna i prawdziwa uwaga. Zauważ, że ludzie nie znają Boga, przecież nie ma jedności w opinii, co do której jedność jest niezmiernie ważna, podstawowa, niezbędna dla właściwej egzystencji ludzi, mianowicie "Czy Bóg jest, czy tez Go nie ma". Musi bowiem być rozwiązana kwestia "Kim/Czym jest człowiek?" >>W tych religiach nie Boga, a są po prostu różnego kalibru bożki. Zdecydowanie Bóg nie dał się im poznać. Poznaje się ich po owocach. >Zabawne, że każdy wyznawca jakiejkolwiek religii mówi tak o innych. > Nie jest to zabawne, a raczej świadczy o ich wielkim przekonaniu, że ich religia jest od Boga prawdziwego. Jednak nie da się przejść obok obojętnie bez ich oceny - wszak po owocach poznasz. Trochę trudu i sytuacja się klaruje. Przykład: Bóg prawdziwy jest jeden. Jest więc jedno prawo, jeden święty tekst, jedne kryteria oceny postępowania ludzi itp., a wszystko to od jednego jedynego Boga. Masz teraz dziesięć przykazań - Bóg podał je w Biblii - tylko te. Religia która mówi, że jest tą właściwą - zmieniła te przykazania i według tej zmiany postępuje. Czyni to dla kasy. Efekty tego działania to fałszywy kult i odrzucenie Boga. Ośmielona tym religia posuwa się dalej i dalej, by wreszcie odrzucić Pismo, przeinaczać je itp., itp.. Po owocach ... >Nie pochodzi od człowieka tylko od Boga...? No cóż, wystarczy prześledzić ewolucję idei Boga, żeby zauważyć, że to niekoniecznie prawda. Od wierzeń animistycznych po wiarę w jednego Boga. Wszystko to wyrosło z ludzkiej tendencji do antropomorfizacji wszystkiego co go otacza, chęci oswojenia nieznanego, zredukowania strachu. Nasz gatunek, odkąd zyskał świadomość, zaczął sobie właśnie zadawać pytania, próbować wszystko wyjaśnić (jak Pan wcześniej słusznie zauważył). Odpowiedzi zawierające w sobie bogów były natomiast najprostsze oraz najłatwiejsze do zrozumienia. Wszystko to jest badane przez religioznawstwo. > Gdy czytam takie wypowiedzi, to siłą rzeczy pojawia się u mnie uśmiech. Dlaczego? Bo wyraźnie widzę w jaki sposób ludzie wprowadzani są w błąd. Doskonałym przykładem "Teoria ewolucji". Dlaczego? Odkąd ludzkość zaczęła stawiać mędrców i uczonych przed wszystkimi i przed wszystkim, stała się wodzoną za nos bezwładną masą, przez "inteligencję intelektualistów". Ale to nie była nigdy i nie jest mądrość pochodząca od Boga prawdziwego. Dzisiaj to widać wyraźnie. Reklama bądź wsparcie mecenasów - możnowładców, to decydowało o kierunku drogi w religiach dalekich od Boga. KK był przed rokiem 325 ne małą nic nieznacząca sektą, ale gdy zaczął realizować swoje ostatnie cele Konstantyn Wielki ta właśnie sekta mu pod-pasowała. Zainteresował się nią. Dlaczego? Bo gotowa była przyjąć - za miskę strawy i coś jeszcze - całkowitą zależność od władcy, administracji, ci zaś dokonywali zmian zasad tego wyznania. Dzisiaj KK akceptuje "teorie ewolucji" sądząc, że utrzyma w ten sposób autorytet u wiernych. Jednak, co zdecydowanie pewniejsze, traci jakiekolwiek znaczenie u Boga. Jaka jest tu rola religioznawstwa? Żadna, no może kwestia przypominania rzeczy minionych. Tylko to.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|