 |
Nieetyczne zawłaszczanie moralności. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 07-03-2016 18:29 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Nieetyczne zawłaszczanie moralności.
13 na 13 | . Etyka - jak dobrze wiemy należy do nauk filozoficznych i możemy ją określić jako filozofię moralności lub jako naukę o systemach (koncepcjach) moralnych. Etyki nie należy mylić z moralnością. Moralność, to z formalnego punktu widzenia zbiór dyrektyw w formie zdań rozkazujących w rodzaju: "Nie zabijaj", których słuszności nie da się dowieść ani zaprzeczyć, gdyż zdania rozkazujące niczego nie oznajmiają. Zaś celem etyki jest dochodzenie do źródeł powstawania moralności, badanie efektów jakie moralność lub jej brak wywiera na ludzi oraz szukanie podstawowych przesłanek filozoficznych, na podstawie których dałoby się w racjonalny sposób tworzyć zbiory nakazów moralnych. Dlatego różne teorie etyczne mogą być zarówno próbą udowadniania słuszności funkcjonujących powszechnie nakazów moralnych, jak i mogą stać w ostrej opozycji do nich opozycji. Systemy moralne od zawsze były zawłaszczane przez sprawujących władzę i otrzymywały sankcję religijną od powiązanych z władzą kapłanów. Oczywiście wraz z intelektualnym rozwojem systemy stawały się coraz bardziej złożone i tylko jedna rzecz nie uległa zmianie. Dążenie do zawłaszczania moralności przez sprawujących władzę i podporządkowywania jej jedynie słusznej ideologii. Jeszcze nie dawno próbowano nam narzucić moralność socjalistyczną, a teraz mamy powrót do moralności katolickiej. www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816www.racjonalista.pl/forum.php/s,332808www.racjonalista.pl/forum.php/s,562660/z,0www.racjonalista.pl/forum.php/s,571551/z,0Dominującą w Polsce koncepcją teologiczno-filozoficzną, poza tomizmem, jest personalizm (czasem z tomizmem powiązany), w którym fenomen i idea osoby jest kluczem rozumienia całej rzeczywistości, zwłaszcza człowieka. Mamy tu trzy wybitne katolickie publikacje. Jako pierwszą wymieniłbym "Personalizm" ks. Czesława Stanisława Bartnika druga to "Osoba i czyn" Karola Wojtyły, a trzecia to "Osoba ludzka" ks. Wincentego Granata. Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności. Dalece w swoich poglądach nie jestem jedynym i spora grupa uczonych przyrodoznawców właśnie tam poszukuje źródeł moralności: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach. Człowiek jest co prawda fenomenalnym, ale tylko jednym ze zwierząt. www.racjonalista.pl/kk.php/s,4858 Oczywiście z tym poglądem nie mogą pogodzić personaliści a najbardziej personaliści chrześcijańscy: www.kns.gower.pl/slownik/personalizm.htm@@@ . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej..#91 1 na 1 | tarkos (10757 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | > jeśli moralność ma pochodzenie ewolucyjne to nas w żadnym stopniu nie obowiązuje. Nie musimy jej słuchaćPoniekąd racja - własnej biologii musimy słuchać co najwyżej na tyle, na ile to konieczne do przeżycia. Normy moralne możemy zaś pielęgnować albo nie - bez nich (nieludzkie) życie też działa. > Godność osoby ludzkiej jest urojeniem para-religijnym. Gdzie są jakiekolwiek dowody naukowe na to, że człowiek ma większą godność niż ołówek?Należy odróżniać kwestie ontologiczne od aksjologicznych. Bez ludzi nie sposób mówić o wartościach (i stającej za nimi godności), ale żadna pojedyncza osoba nie ma na nie monopolu. > Gdzie ta godność się znajduje? Jeśli w naszych umysłach, a nie w świecie zewnętrznym, to jest iluzją.Chyba po trosze w naszych umysłach lecz zwłaszcza w relacjach międzyludzkich (wśród umów). A jako że relacji jest znacznie więcej niż osób, więc wartości można chyba upatrywać w zasadzie na zewnątrz.. |
| Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | Czy Ikowie nie mają neuronów lustrzanych? Ciekawe byłoby zbadanie ich mózgów. |
#93 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | . > Czy Ikowie nie mają neuronów lustrzanych?> Ciekawe byłoby zbadanie ich mózgów.Ik, czy nie Ik, sam siebie nie przeskoczy nikt. @@@ . |
#94 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | > >>Mądrej głowie dość po słowie Proponuję "Mądrej głowie dość dwie słowie."<> To zależy od głowy. Jednej wystarczy jedno, innej dwa słowa a innej nie wystarczy litania słów. Widząc twoje zamiłowanie do prowadzenia tej dyskusji o słowa uważam że jesteś tym trzecim przypadkiem.Baaaaaardzo rzadko zgadzam się z Chętnie_racjonalistką, ale tym razem ma całkowitą rację. Nie mówi się też dwieset, tylko dwieście |
#95 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | Cytat:Myślę, iż korzystając z różnorodnych metod więcej nam nakazują i wymuszają niż pozwalają, ale przecież nam zawsze pozostaje "gest Kozakiewicza", to daje jednak jakąś tam satysfakcję, gdy na starość możemy powiedzieć, iż na ile mnie sprawdzono na tyle udało mi się zachować przyzwoicie. Oczywiście według własnych norm - raczej norm uniwersalistycznych niż społecznych, państwowych, partyjnych. > >Jednak nasze indywidualne sumienie również odnosi się właśnie do zasad społecznych> Człowiek jest istotą społeczną, a więc zrozumiałe, iż się do społeczeństwa jakoś tam odnosi. Warto tu wspomnieć o Ikach - ludziach, którzy wskutek sytuacji w jakiej się znaleźli, Ikowie stają się swoistymi degeneratami. Są samolubni, podli, fałszywi. Zdają się ciągle knuć i czekać na potknięcie innego członka grupy...... tak ich najwyraźniej ukształtowały panujące u nich warunki. > > i z nich się także wywodzi.> A tu już mam zdecydowane wątpliwości, gdyż moim zdaniem wywodzi się jeszcze z naszego okresu, gdy nasza inteligencja była równa przodkom innych naczelnych. Oczywiście po tym nastąpiły procesy ewolucyjne, tak przyrodnicze, jak i kulturowe, które dały dzisiejszą postać homo sapiens, ale sumienie ma pradawne pochodzenie i rodziło się wraz neuronami lustrzanymi.Tak, to prawda, przy czym te procesy kulturowe wydają mi się być niezwykle istotne w kształtowaniu zarówno zbiorowej moralności, jak i indywidualnego sumienia. Dla jednostek te procesy odbywały się w grupach społecznych. W związku z tym sądzę, że moralność społeczna wpływała i wpływa na kształt naszego sumienia, a wręcz kształtuje jego normy. Nie znaczy to, że między różnymi normami nie dochodzi do konfliktow. Koncepcja w ramach której sumienie miałoby być jakąś instancją niezależną od społecznej moralności wydawałaby mi się wysoce wątpliwa. Możliwe, że miewamy "odruchy sumienia" - np. emocjonalne przypływy współczucia prowadzące do działań niekoniecznie zgodnych z aktualnie i regionalnie obowiązującym wzorcem moralności. Jednak nawet w przypadku tego rodzaju odruchów sądzę, że na ich kształt wielki wpływ ma wychowanie w ramach danej moralności społecznej. Tyle tylko, że w wychowaniu istotną rolę odgrywają np. mądre bajki z morałami. I tu zawsze istnieje jakieś ryzyko, że ktoś te morały weźmie sobie rzeczywiście do serca. Natomiast przy racjonalnej refleksji nad uzasadnianiem swych wyborów moralnych już w ogóle trudno odejść od norm społecznych - przynajmniej tych najbardziej uniwersalnych. Za wikipedią: Sumienie - w niektórych religiach i nurtach etycznych wewnętrzne odczucie pozwalające rozróżniać dobro i zło, a także oceniać postępowanie własne i innych ludzi. Jest to zdolność pozwalająca człowiekowi ujmować swoje czyny pod kątem moralnym i odpowiednio je oceniać. Czynnikiem decydującym w przestrzeganiu tych norm jest poczucie winy, które występuje w momencie uświadomienia sobie rozbieżności między własnym postępowaniem a przyjętymi normami. Sumienie kieruje się moralnymi kryteriami oceny, zależnymi od otoczenia społecznego i wychowania człowieka.> >Tak, zawsze warto zachować się przyzwoicie, sądzę tylko, że te normy uniwersalistyczne są właśnie również społeczne. To społeczeństwa je tworzą.> Jeżeli za społeczeństwo przyjmuje Pan całą ludzkość i część zwierząt o wysoko złożonych mózgach, to nie jestem w stanie Panu zaprzeczyć. Natomiast, gdy ludzkość podzielimy na różne społeczności, w zależności od kultury, w której funkcjonują, to normy uniwersalistyczne stanowią część wspólną łączącą wszystkie ludzkie społeczności i ich źródła sięgają bardzo głęboko wstecz.Tak, zgadzam się z tym, ale proszę zauważyć, że jednostki poznają te uniwersalistyczne normy przez pryzmat swych społeczeństw lokalnych. Na przykład nawet proste "nie zabijaj" jest trochę inaczej sformułowane (przy pomocy różnych środków wyrazy, mitów i opowieści) w różnych kulturach. "Nie zabijaj" jest uniwersalne, ale jednostki poznają ten zakaz w ramach swych lokalnych społeczności, w których się wychowują. Ukształtowanie odstepstw od tego zakazu może już być skrajnie różne, w zależności od danej kultury społecznej. Czasem wolno zabijać wrogów i przestępców, a czasem dopuszcza się eutanazję. > Choć wiem, iż z powodu głębokich różnic kulturowych jest to niemożliwym, to jestem zwolennikiem jak największego odwoływania się do nich, gdyż łączą one całą ludzkość.Zgadzam się tu z Panem, ale jednak niekoniecznie musi to być całkiem niemożliwe. Przy dostępnej powszechnie wiedzy o świecie możemy sięgać bezpośrednio do tych norm uniwersalnych i to nie tylko poprzez doszukiwanie się ich w morałach starych bajek, ale również bardziej bezpośrednio. > > ale nawet wówczas stosownym kryterium będzie i tak - ogólnie rzecz biorąc - drugi człowiek i szerzej: kontekst społeczny.> Normalne, gdyż prawie tylko tego dotyczą normy moralne i refleksja nad nimi, czyli etyka, choć mnie tu chodziło o zawłaszczanie i manipulowanie źródłami norm moralnych. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,700629#w700986> Normy moralne nie są darem Boga dla Osoby Ludzkiej, tylko ewolucyjnie wyłoniły z naszej zwierzęcej przeszłości i o tym tu mowa.Tak, ale to jest oczywiste. Zawłaszczanie i manipulowanie - np. przypisywanie moralności tylko jednej opcji religijnej zawsze prowadzi do moralności Kalego. Pozdrawiam serdecznie! |
#96 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | . Wątek dotyczy opisanych w zalinkowanym tu poście zagadnień. Czyli zawłaszczania zagadnień moralnych przez jedną z opcji filozoficznych i w związku z tym nie tyle oczywistej różnorodności inspiracji społecznych co samych jej źródeł. ___________ Człowiek jest istotą społeczną, a więc zrozumiałe, iż się do społeczeństwa jakoś tam odnosi.> Jednak nasze indywidualne sumienie również odnosi się właśnie do zasad społecznych i z nich się także wywodzi.A tu już mam zdecydowane wątpliwości, gdyż moim zdaniem wywodzi się jeszcze z naszego okresu, gdy nasza inteligencja była równa przodkom innych naczelnych. Oczywiście po tym nastąpiły procesy ewolucyjne, tak przyrodnicze, jak i kulturowe, które dały dzisiejszą postać homo sapiens, ale sumienie ma pradawne pochodzenie i rodziło się wraz neuronami lustrzanymi.> Tak, to prawda, przy czym te procesy kulturowe wydają mi się być niezwykle istotne w kształtowaniu zarówno zbiorowej moralności, jak i indywidualnego sumienia.Nie mam zamiaru przeczyć oczywistościom, o których zresztą już tu pisałem. www.racjonalista.pl/forum.php/s,645988/z,0www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,476449#w478359Ale moim pytaniem tego wątku jak wielce istotnymi są uwarunkowania kulturowe w stosunku do ewolucyjnych, (czy nie są tak ważne, jak np. ubranie dla człowieka?) o czym pisałem do pana "Worka kości": Odwołując się do własnych inspiracji etycznych uznaje je Pan za ponadczasowe (pochodzące od Boga), a przynajmniej wielce starożytnie (powstałe wraz z religią). Natomiast tu nie chce Pan zauważyć (pomimo podanych źródeł) ewolucyjnego powstania moralności. Podałem Panu dowody, że już wyższe zwierzęta mają poczucia moralne. Moralność rozwijała się wraz z ludźmi, przez ludzi była kształtowana i na pewnym etapie rozwoju wpisywana w kodeksy (pierwsze najczęściej powiązane z religijnymi sankcjami). Wiele rzeczy nie istnieje poza ludzkimi umysłami - nie tylko dobro i zło, ale także język, matematyka, logika, jak i całkowicie jakikolwiek nadprzyrodzony świat. Napisałem w poście inicjującym temat: Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności. Dalece w swoich poglądach nie jestem jedynym i spora grupa uczonych przyrodoznawców właśnie tam poszukuje źródeł moralności: www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach. Człowiek jest co prawda fenomenalnym, ale tylko jednym ze zwierząt. www.racjonalista.pl/kk.php/s,4858I dlatego w tym wątku interesuje mnie samo rzeczy sedno, uwarunkowania ewolucyjne, a nie różne zaszczepiane nam w procesie socjalizacji "ubrania" czyli uwarunkowania kulturowe. > Dla jednostek te procesy odbywały się w grupach społecznych. W związku z tym sądzę, że moralność społeczna wpływała i wpływa na kształt naszego sumienia, a wręcz kształtuje jego normy. Nie znaczy to, że między różnymi normami nie dochodzi do konfliktów.> Koncepcja w ramach której sumienie miałoby być jakąś instancją niezależną od społecznej moralności wydawałaby mi się wysoce wątpliwa.> Możliwe, że miewamy "odruchy sumienia" - np. emocjonalne przypływy współczucia prowadzące do działań niekoniecznie zgodnych z aktualnie i regionalnie obowiązującym wzorcem moralności. Jednak nawet w przypadku tego rodzaju odruchów sądzę, że na ich kształt wielki wpływ ma wychowanie w ramach danej moralności społecznej. Tyle tylko, że w wychowaniu istotną rolę odgrywają np. mądre bajki z morałami. I tu zawsze istnieje jakieś ryzyko, że ktoś te morały weźmie sobie rzeczywiście do serca.> Natomiast przy racjonalnej refleksji nad uzasadnianiem swych wyborów moralnych już w ogóle trudno odejść od norm społecznych - przynajmniej tych najbardziej uniwersalnych.To jest Pańskie zdanie, a moje bliższe jest autorom, do których się wyżej odwołałem. Tu mogę przywołać jeszcze prof. Vetulaniego wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,4553472.html czy też wywiad z prof. Pawłowskim w Magazynie Świątecznym Wyborczej: wyborcza.p(*)lk-zginie-wataha-przetrwa.htmlPozdrawiam. @@@ . |
#97 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | . Jeżeli za społeczeństwo przyjmuje Pan całą ludzkość i część zwierząt o wysoko złożonych mózgach, to nie jestem w stanie Panu zaprzeczyć. Natomiast, gdy ludzkość podzielimy na różne społeczności, w zależności od kultury, w której funkcjonują, to normy uniwersalistyczne stanowią część wspólną łączącą wszystkie ludzkie społeczności i ich źródła sięgają bardzo głęboko wstecz.> Tak, zgadzam się z tym, ale proszę zauważyć, że jednostki poznają te uniwersalistyczne normy przez pryzmat swych społeczeństw lokalnych.Ale ja na podstawie przeczytanych lektur, do której części wyżej się odwołałem nie zgadzam się tu z Panem i uważam, iż większość z tego co uniwersalistyczne mamy zakodowane genetycznie. Kulturowo to zostajemy ubrani w procesie socjalizacji w przeróżne ubranka. Muzułmańskie, chrześcijańskie, buddyjskie, komunistyczne, faszystowskie - co kto woli? > Na przykład nawet proste "nie zabijaj" jest trochę inaczej sformułowane (przy pomocy różnych środków wyrazy, mitów i opowieści) w różnych kulturach. "Nie zabijaj" jest uniwersalne, ale jednostki poznają ten zakaz w ramach swych lokalnych społeczności, w których się wychowują. Ukształtowanie odstępstw od tego zakazu może już być skrajnie różne, w zależności od danej kultury społecznej. Czasem wolno zabijać wrogów i przestępców, a czasem dopuszcza się eutanazję.No właśnie, genetycznie robi nam się przykro, gdy zabijane są nawet bezbronne zwierzęta, nie mówiąc już o bliźnich i to są uniwersalistyczne odczucia, ale kulturowo to można dokonywać ich różnorodnych interpretacji, o których Pan tu napisał. Choć wiem, iż z powodu głębokich różnic kulturowych jest [przyjęcie norm uniwersalistycznych] niemożliwym, to jestem zwolennikiem jak największego odwoływania się do nich, gdyż łączą one całą ludzkość.> Zgadzam się tu z Panem, ale jednak niekoniecznie musi to być całkiem niemożliwe. Przy dostępnej powszechnie wiedzy o świecie możemy sięgać bezpośrednio do tych norm uniwersalnych i to nie tylko poprzez doszukiwanie się ich w morałach starych bajek, ale również bardziej bezpośrednio.Tyle, iż ja norm uniwersalistycznych poszukuję w genetycznych zapisach ukształtowania naszych mózgów, a nie w morałach starych bajek. > ale nawet wówczas stosownym kryterium będzie i tak - ogólnie rzecz biorąc - drugi człowiek i szerzej: kontekst społeczny.Może trochę inaczej zachowania dobre bądź złe przypisujemy ludziom (choć czasem bogom) i dlatego do nich kontekst moralny się odnosi. Normalne, gdyż prawie tylko tego dotyczą normy moralne i refleksja nad nimi, czyli etyka, choć mnie tu chodziło o zawłaszczanie i manipulowanie źródłami norm moralnych. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,700629#w700986 Normy moralne nie są darem Boga dla Osoby Ludzkiej, tylko ewolucyjnie wyłoniły z naszej zwierzęcej przeszłości i o tym tu mowa.> Tak, ale to jest oczywiste. Zawłaszczanie i manipulowanie - np. przypisywanie moralności tylko jednej opcji religijnej zawsze prowadzi do moralności Kalego.A na pewno do ksenofobii. Postawa polskich chrześcijan: "pomagajmy uchodźcom, ale pod warunkiem, iż będą to chrześcijanie" i co tu jeszcze dodawać? Pozdrawiam serdecznie! @@@ . |
#98 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | . Nic z tego. Mnie też nie udaje się wkleić Pańskich wypowiedzi. @@@ . |
#99 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | Udało mi się w końcu opublikować ten post. Musiałem wyrzucić niektóre tagi. Dziękuję za pomoc.***** > Wątek dotyczy opisanych w zalinkowanym tu poście zagadnień. Czyli zawłaszczania zagadnień moralnych przez jedną z opcji filozoficznych i w związku z tym nie tyle oczywistej różnorodności inspiracji społecznych co samych jej źródeł.Sądzę, że zrozumiałem wpis inicjujący wątek, a ponieważ generalnie się z nim zgadzam, to odnoszę się do niuansów, których rozwinięcie może już poza ten główny temat wykraczać. Pan Andrzej Bogusławski:Nie mam zamiaru przeczyć oczywistościom, o których zresztą już tu pisałem. > Ale moim pytaniem tego wątku jak wielce istotnymi są uwarunkowania kulturowe w stosunku do ewolucyjnych, (czy nie są tak ważne, jak np. ubranie dla człowieka?)o czym pisałem do pana "Worka kości":> Odwołując się do własnych inspiracji etycznych uznaje je Pan za ponadczasowe pochodzące od Boga), a przynajmniej wielce starożytnie (powstałe wraz z religią). Natomiast tu nie chce Pan zauważyć (pomimo podanych źródeł) ewolucyjnego powstania moralności. Podałem Panu dowody, że już wyższe zwierzęta mają poczucia moralne. Moralność rozwijała się wraz z ludźmi, przez ludzi była kształtowana i na pewnym etapie rozwoju wpisywana w kodeksy (pierwsze najczęściej powiązane z religijnymi sankcjami). Wiele rzeczy nie istnieje poza ludzkimi umysłami - nie tylko dobro i zło, ale także język, matematyka, logika, jak i całkowicie jakikolwiek nadprzyrodzony świat.> Napisałem w poście inicjującym temat: Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności. Dalece w swoich poglądach nie jestem jedynym i spora grupa uczonych przyrodoznawców właśnie tam poszukuje źródeł moralności.Najwyraźniej dla nas trochę różne rzeczy są oczywiste. Dla mnie jest oczywiste, że w zasadzie wszystko ma swe źródła w ewolucji, zarówno moralność, jak i religie - człowiek wraz ze swoją kulturą w ogóle. To co dla mniej jest interesujące w tym temacie, to następujące pytanie: jeśli możliwe jest odróżnienie wpływów kulturowych (tego co człowiek sam stworzył przy użyciu nowoczesnego w porównaniu do innych naczelnych mózgu) od tego, co tkwi w genetycznych predyspozycjach jako nasze naturalne, ewolucyjne dziedzictwo - starsze i bardziej ugruntowane od tego co nam akurat czasem tylko chwilowo do łba strzeli (a sądzę, że do pewnego stopnia takie odróżnienie jest możliwe), to w jakim stopniu i w jakim zakresie moralność wypływa ze świata kultury, a w jakim wynika ze świata biologii? > Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach.Co do źródeł moralności w ogólności, to w ogóle nie widzę tu pola do sporu z Panem. Dla mnie to akurat jest oczywiste. To co dla mnie oczywiste nie jest, to to, które reguły zachowania wynikają bezpośrednio z biologicznych uwarunkowań, a które jednak tylko sami sobie narzuciliśmy kulturowo i moglibyśmy je zmienić, gdybyśmy tylko chcieli. > I dlatego w tym wątku interesuje mnie samo rzeczy sedno, uwarunkowania ewolucyjne, a nie różne zaszczepiane nam w procesie socjalizacji "ubrania" czyli uwarunkowania kulturowe.Dla Pana uwarunkowania kulturowe to już tylko "ubrania" i ja w sumie nie mam tu nic na przeciw, poza tym może, że ubrania mogą bardzo się od siebie różnić. Na przykład moralność kanibali trochę się różni od moralności katolickiej, a jedno i drugie od moralności nowoczesnej lewicy i dla mnie to chyba jednak coś więcej, niż tylko ubranka. > Tu mogę przywołać jeszcze prof. Vetulaniego wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,4553472.html czy też wywiad z prof. Pawłowskim w Magazynie Świątecznym Wyborczej: wyborcza.p(*)lk-zginie-wataha-przetrwa.htmlTo bardzo ciekawe artykuły. Tylko drobny komentarz do jednego fragmentu. Test z przerzucaniem zwrotnicy, gdy mamy możliwość uratować kilka osób na jednym torze kosztem życia jednej osoby na drugim torze. Większość badanych osób przerzuciła zwrotnicę ratując więcej osób, a poświęcając jedną. Całkiem możliwe, że większość idzie tu za głosem sumienia wyrastającego bezpośrednio z wymogu genów (moim zdaniem jednak racjonalnie kalkulują, że lepiej będzie uratować więcej osób). Otóż, to że tak robi większość, to jeszcze nie znaczy, że postąpiła właściwie według obowiązujących norm. Ja pamiętam ten casus z zajęć na studiach i w nauce prawa karnego rozwiązanie jest takie, że w tej sytuacji zwrotnicy nie wolno przerzucać NIGDY. Zwyczajnie zabronione jest dokonywanie ilościowych porównań życia. Każde życie ma wartość "nieskończoną" i dlatego 5 nie jest tu lepsze od 1. Dlatego w tej sytuacji nie należy ingerować w los. Przynajmniej zdaniem mojego profesora. Oczywiście wyobrażam sobie, że można z tym dyskutować - zwłaszcza wówczas, gdyby te ilości były w znacznie większej dysproporcji. Ale to tylko taki przykład - jak bardzo nasze decyzje moralne zależą od bardzo wielu czynników - biologicznych, kulturowych i umysłowych, a to my sami decydujemy, które względy przeważą, i co wybierzemy. Sądzę, że odkąd można mówić o homo sapiens człowiek miał zdolność wychodzenia poza biologię również poprzez kwestionowanie zastanych reguł i z tej zdolności korzystał, co prowadziło do rozwoju etyki i moralności. Pozdrawiam serdecznie! |
#100 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | . > Sądzę, że zrozumiałem wpis inicjujący wątek, a ponieważ generalnie się z nim zgadzam, to odnoszę się do niuansów, których rozwinięcie może już poza ten główny temat wykraczać.Pan Andrzej Bogusławski: Nie mam zamiaru przeczyć oczywistościom, o których zresztą już tu pisałem. Ale moim pytaniem tego wątku jak wielce istotnymi są uwarunkowania kulturowe w stosunku do ewolucyjnych, (czy nie są tak ważne, jak np. ubranie dla człowieka?)o czym pisałem do pana "Worka kości": Odwołując się do własnych inspiracji etycznych uznaje je Pan za ponadczasowe pochodzące od Boga), a przynajmniej wielce starożytnie (powstałe wraz z religią). Natomiast tu nie chce Pan zauważyć (pomimo podanych źródeł) ewolucyjnego powstania moralności. Podałem Panu dowody, że już wyższe zwierzęta mają poczucia moralne. Moralność rozwijała się wraz z ludźmi, przez ludzi była kształtowana i na pewnym etapie rozwoju wpisywana w kodeksy (pierwsze najczęściej powiązane z religijnymi sankcjami). Wiele rzeczy nie istnieje poza ludzkimi umysłami - nie tylko dobro i zło, ale także język, matematyka, logika, jak i całkowicie jakikolwiek nadprzyrodzony świat. Napisałem w poście inicjującym temat: Jestem naturalistą i dla mnie najistotniejszymi są naturalne źródła moralności. Dalece w swoich poglądach nie jestem jedynym i spora grupa uczonych przyrodoznawców właśnie tam poszukuje źródeł moralności.> Najwyraźniej dla nas trochę różne rzeczy są oczywiste.Dlatego staramy się je wyartykułować i pokazać. > Dla mnie jest oczywiste, że w zasadzie wszystko ma swe źródła w ewolucji, zarówno moralność, jak i religie - człowiek wraz ze swoją kulturą w ogóle.Tu nie ma żadnego sporu. > To co dla mniej jest interesujące w tym temacie, to następujące pytanie: jeśli możliwe jest odróżnienie wpływów kulturowych (tego co człowiek sam stworzył przy użyciu nowoczesnego w porównaniu do innych naczelnych mózgu) od tego, co tkwi w genetycznych predyspozycjach jako nasze naturalne, ewolucyjne dziedzictwo - starsze i bardziej ugruntowane od tego co nam akurat czasem tylko chwilowo do łba strzeli (a sądzę, że do pewnego stopnia takie odróżnienie jest możliwe), to w jakim stopniu i w jakim zakresie moralność wypływa ze świata kultury, a w jakim wynika ze świata biologii?Jest interesujące, ale musimy sobie zdawać sprawę z tego, iż odróżnienie nabytych wzorców kulturowych od wzorców biologicznych - szczególnie w niuansach - jest bardzo trudne, a często tak trudne, iż niemożliwe i naukowej spekulacji w tych odróżnieniach jest sporo. Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach.> Co do źródeł moralności w ogólności, to w ogóle nie widzę tu pola do sporu z Panem. Dla mnie to akurat jest oczywiste.No więc znowu zgoda. > To co dla mnie oczywiste nie jest, to to, które reguły zachowania wynikają bezpośrednio z biologicznych uwarunkowań, a które jednak tylko sami sobie narzuciliśmy kulturowo i moglibyśmy je zmienić, gdybyśmy tylko chcieli.I tu jesteśmy chyba zgodni. Obserwację zwierząt o wyżej zorganizowanych mózgach pokazują nam, iż sporo w ich zachowaniach wynika z poczucia jakiejś tam elementarnej moralności. My ludźmi nie staliśmy się od razu. Był to - jak wszystko w przyrodzie - proces. Na uwarunkowania biologiczne nakładała się kultura wpływając na uwarunkowania biologiczne. Myślę, iż praktycznie jest niemożliwym w miarę ostre odróżnienie biologii od kultury. Tak, zmieniamy nasze odczucia moralne, niewiele zwierząt morduje swoich współbraci, a jeszcze mniej ma z tego satysfakcję. W drugą altruistyczną stronę przykładów też można poszukać. CDN @@@ . |
#101 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | . Ciąg dalszy: I dlatego w tym wątku interesuje mnie samo rzeczy sedno, uwarunkowania ewolucyjne, a nie różne zaszczepiane nam w procesie socjalizacji "ubrania" czyli uwarunkowania kulturowe.> Dla Pana uwarunkowania kulturowe to już tylko "ubrania"A dlaczego "tylko" niczego takiego nie napisałem. Ubrania zawsze z czegoś tam wynikają i "ubrania moralne" też wynikają z różnych uwarunkowań. Ubrania są ważne, gdyż jak wiemy z obserwacji czasem spod tych ubrań trudno dostrzec człowieka. Jednym z takich dominujących w Polsce "ubranek" jest personalizm, w którym ubranie z człowieka tworzy personę.> i ja w sumie nie mam tu nic na przeciw, poza tym może, że ubrania mogą bardzo się od siebie różnić.Właśnie z powodu tych uwarunkowań się różnią. > Na przykład moralność kanibali trochę się różni od moralności katolickiej, a jedno i drugie od moralności nowoczesnej lewicyRóżnice są oczywiste, ale zależne też od tego jak będziemy to zestawiać? Dzisiejszych kanibali i dzisiejszej lewicy? Współczesna nauka mówi mam, iż na pewnym etapie rozwoju to kanibalami byli wszyscy nasi przodkowie i dzisiejszy katolicy i dzisiejsi lewicowcy i Pan i ja. > i dla mnie to chyba jednak coś więcej, niż tylko ubranka.Oczywiście, iż więcej i właśnie ten problem tu podnosiłem. Moralność wywodzi z naszego bardzo wczesnego etapu rozwoju i jest zakodowana w nas genetycznie. Tu mogę przywołać jeszcze prof. Vetulaniego wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,4553472.html czy też wywiad z prof. Pawłowskim w Magazynie Świątecznym Wyborczej: wyborcza.p(*)lk-zginie-wataha-przetrwa.html> To bardzo ciekawe artykuły. Tylko drobny komentarz do jednego fragmentu. (...) Ja pamiętam ten casus z zajęć na studiach i w nauce prawa karnego rozwiązanie jest takie, że w tej sytuacji zwrotnicy nie wolno przerzucać NIGDY. Zwyczajnie zabronione jest dokonywanie ilościowych porównań życia. Każde życie ma wartość "nieskończoną" i dlatego 5 nie jest tu lepsze od 1. Dlatego w tej sytuacji nie należy ingerować w los. Przynajmniej zdaniem mojego profesora. (...)Mamy tu tylko jeden z komentarzy. Takie było zdanie Pańskiego profesora. W literaturze znajdziemy i inne zdania, ale ja najbardziej bym nie chciał zostać postawiony przed tym dylematem, czego i Panu też nie życzę. > Ale to tylko taki przykład - jak bardzo nasze decyzje moralne zależą od bardzo wielu czynników - biologicznych, kulturowych i umysłowych, a to my sami decydujemy, które względy przeważą, i co wybierzemy.Tak, nigdy nie przeczyłem roli kultury. Zresztą rozwój naszego mózgu wpływał na nasze przekształcanie rzeczywistości, która po przekształceniach wpływała na rozwój naszego mózgu. Takie są zasady ewolucji. > Sądzę, że odkąd można mówić o homo sapiens człowiek miał zdolność wychodzenia poza biologię również poprzez kwestionowanie zastanych reguł i z tej zdolności korzystał, co prowadziło do rozwoju etyki i moralności."Zdolność wychodzenia" - no może być: www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536173www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536178www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536187Ale chyba już wcześniej pojawiły się moralne dylematy, które możemy zaobserwować u małp, a nawet i psów. Rozumienie należy upraszczać, ale nie wolno go prymitywizować. Rzeczywistość jest złożoną obecny jej stan wynika ze stanów poprzednich, a zjawiska wzajemnie się przenikają. Pozdrawiam serdecznie! @@@ . |
#102 3 na 3 | maceox (6766 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | > Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach.Chciałbym tu uwypuklić pewną kwestię, która jest dla mnie interesująca, a która moim zdaniem może prowadzić do nieporozumień. Otóż dostrzegam, że w ramach opcji personalistycznej - lub wprost religijnej - istnieje jakaś RACJA przemawiająca za danym wzorcem moralnym, racja będąca elementem uzasadniającym dane normy, a więc ostatecznie jakaś koncepcja etyczna, z której teoretycznie moralność jest wywodzona. Jest to racja albo wydumanie filozoficzna, albo teologiczna i jako taka jej wartość jest z racjonalistycznego punktu widzenia bardzo wątpliwa. Ale przynajmniej istnieje w tych ramach jakieś uzasadnienie moralności. Tymczasem z nauk przyrodniczych taka racja uzasadniająca dane normy moralne nijak nie wynika. To znaczy - jak już zresztą kilku dyskutantów podnosiło - z samych tylko nauk przyrodniczych (które uczą nas, że moralność ma podłoże biologiczne i ewolucyjne) wcale jeszcze nie wynika, jak należy postępować i co jest dobre, a co złe. To wprawdzie całkiem możliwe, że ostatecznie robimy to co chcą geny, ale moim zdaniem, tak aby zasługiwać na to nasze człowieczeństwo, to jednak warto przynajmniej zachowywać się tak, jak gdybyśmy jednak mogli za pomocą rozumu sami wywieść to, co należy czynić. W związku z tym sama obserwacja przyrody tu nie wystarczy i konieczna jest jakaś szkoła etyczna. Zamiast tej personalistycznej może być na przykład racjonalistyczna. Pan już kilkakrotnie o racjonalistycznej etyce pisał. Ja tylko w odniesieniu do przyrody w ramach podstaw naszej moralności dostrzegam źródło nieporozumień, dlatego, że biologiczna PODSTAWA ewolucyjna, to nie to samo, co PODSTAWA jako uzasadnienie etyczne. A mam czasem wrażenie, że Pan celowo, może trochę prowokacyjnie przynajmniej na wstępie dyskusji tylko do tej pierwszej, ewolucyjnej podstawy odsyła, by nasi forumowi fideiści mogli sobie np. postrzelać argumentem błędu naturalistycznego, o ile nie wręcz argumentem darwnizmu społecznego. Reasumując już, moim zdaniem alternatywą dla opcji personalistycznej w moralności są nie tyle nauki przyrodnicze (gdyż dla nauki w ogóle nie ma alternatywy, a ewolucja jest faktem), co etyka racjonalisyczna, zasadniczo np. humanistyczna, ale oczywiście mogę się mylić. Nie jestem specjalistą ani od personalizmu, ani od moralności w ogóle. > >Sądzę, że odkąd można mówić o homo sapiens człowiek miał zdolność wychodzenia poza biologię również poprzez kwestionowanie zastanych reguł i z tej zdolności korzystał, co prowadziło do rozwoju etyki i moralności.> "Zdolność wychodzenia" - no może być:> www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536173> www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536178> www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,532005#w536187Być może, że "zdolność wychodzenia poza biologię" brzmi trochę niezręcznie. Mógłbym również napisać "zdolność wykraczania poza biologię", ale dopóki się rozumiemy i nie przypląta nam się tu żadna na przykład "transcendencja", to tylko kwestia stylistyczna. Umysł ludzki i kultura to tak bardzo wyrafinowane zjawiska, że wydają się mieć niewielki związek z przyrodą. A są w pełni jej częścią. Czy więc z tego wychodzenia, względnie wykraczania nici? Kwestia konwencji? > Rozumienie należy upraszczać, ale nie wolno go prymitywizować.To nie zawsze proste we wpisach na forum, ale warto próbować. > Rzeczywistość jest złożoną obecny jej stan wynika ze stanów poprzednich,Z tego wynikania ze stanów poprzednich zgadzam się - jak Pan wie - w całej rozciągłości, ewentualnie tylko z bardzo mikroskopijnymi wyjątkami. Pozdrawiam serdecznie! |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | > To bardzo ciekawe artykuły. Tylko drobny komentarz do jednego fragmentu. Test z przerzucaniem zwrotnicy, gdy mamy możliwość uratować kilka osób na jednym torze kosztem życia jednej osoby na drugim torze. Większość badanych osób przerzuciła zwrotnicę ratując więcej osób, a poświęcając jedną. Całkiem możliwe, że większość idzie tu za głosem sumienia wyrastającego bezpośrednio z wymogu genów (moim zdaniem jednak racjonalnie kalkulują, że lepiej będzie uratować więcej osób).Bo mamy domyślnie różne sprzeczne moralności, które się mieszają. Rozwiązanie dylematu wagonika jest o tyle ciekawe, że większość osób wybrałoby przestawienie zwrotnicy (tzn tak mówią w teorii), ale w analogicznej sytuacji nie zrzucą grubasa z mostu po to żeby zatrzymać pociąg pędzący na 5 osób. Czyli zmienia się kontekst z bezosobowego na osobowy i już decyzję podejmują inne ośrodki w mózgu. Podejrzewam, że w realnej sytuacji większość osób, które nie są psychopatami nie przestawiłoby tej zwrotnicy. Obserwuję ludzi pod tym kątem i zgadza się to z obserwacją - ci sami ludzie inaczej rozwiązują sytuacje bezosobowe, teoretyczne, a inaczej sytuacje bezpośrednie. I podobnie łatwiej jest podjąć negatywną moralnie decyzję kiedy siedzi się za biurkiem i pisze ustawę. Moim zdaniem żadna idea moralności się nie broni, bo każda wymagałaby aksjomatów, do których można to odnieść. Zostaje jedynie słuchanie własnego sumienia i liczenie na to, że robi się dobrze. |
| Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | . Uważam, iż ludzie racjonalnie myślący nie powinni sobie pozwolić na narzucanie jedynie teraz słusznej personalistycznej opcji. Zdecydowanie bardziej wartościowym jest podejście oparte na dorobku nauk przyrodoznawczych. Zasady moralne, choć kształtowane kulturowo mają swoje ewolucyjne podstawy wynikające z budowy i funkcji mózgu. Właśnie dlatego możemy obserwować zachowania moralne także u innych zwierząt o bardziej złożonych mózgach.> Chciałbym tu uwypuklić pewną kwestię, która jest dla mnie interesująca, a która moim zdaniem może prowadzić do nieporozumień. Otóż dostrzegam, że w ramach opcji personalistycznej - lub wprost religijnej - istnieje jakaś RACJA przemawiająca za danym wzorcem moralnym, racja będąca elementem uzasadniającym dane normy, a więc ostatecznie jakaś koncepcja etyczna, z której teoretycznie moralność jest wywodzona. Jest to racja albo wydumanie filozoficzna, albo teologiczna i jako taka jej wartość jest z racjonalistycznego punktu widzenia bardzo wątpliwa. Ale przynajmniej istnieje w tych ramach jakieś uzasadnienie moralności.Oczywiście, iż za każdą opcją istnieją jakieś tam racje ludzi uznających swoją rację za optymalną. Najbardziej mocną racją, gdyż niedyskutowalną jest wiara. Nie wiem, czy zechciało się Panu przeczytać tą moją wypowiedź wraz z zawartymi w niej linkami, gdyż znajduje się tam większość moich poglądów w tym temacie, wraz z odniesieniem się do racji moralności katolickiej: www.racjonalista.pl/forum.php/s,457816> Tymczasem z nauk przyrodniczych taka racja uzasadniająca dane normy moralne nijak nie wynika. To znaczy - jak już zresztą kilku dyskutantów podnosiło - z samych tylko nauk przyrodniczych (które uczą nas, że moralność ma podłoże biologiczne i ewolucyjne) wcale jeszcze nie wynika, jak należy postępować i co jest dobre, a co złe.Tak Pan sądzi? Przeczą temu badania socjologiczne, które pokazują, iż światopogląd nie ma wpływu na zachowania moralne i jeżeli już to ludzie przyznający się do ateizmu są odrobinę bardziej moralni. Oczywiście ateizm w sprawach moralnych to tylko odejście od uzasadnień religijnych, a jeszcze niekoniecznie przyjęcie uzasadnień przyrodniczych, ale już z tego wynika iż uzasadnienia religijne dla zachowań moralnych nie są koniecznymi: www.racjon(*).php/z,0/d,18/s,600722#w602092www.racjon(*)m.php/z,0/d,7/s,600722#w601145> To wprawdzie całkiem możliwe, że ostatecznie robimy to co chcą geny,A skąd Panu przyszedł taki pomysł do głowy, to źle zrozumiany Dawkins, ostatecznie czynimy to chcą nasze mózgi, a mają przeróżne zachcianki. > ale moim zdaniem, tak aby zasługiwać na to nasze człowieczeństwo, to jednak warto przynajmniej zachowywać się tak, jak gdybyśmy jednak mogli za pomocą rozumu sami wywieść to, co należy czynić.Odwołałem się linkami do koncepcji "wolnej woli" i tam jest moje stanowisko. > W związku z tym sama obserwacja przyrody tu nie wystarczy i konieczna jest jakaś szkoła etyczna.A kto tu proponuje obserwację przyrody jako moralny wzorzec? Obserwacja przyrody może nam tylko pomóc w zrozumieniu źródeł naszych zachowań moralnych. > Zamiast tej personalistycznej może być na przykład racjonalistyczna.Szkół etycznych powstało wiele i mają się one tu nijak do problemu zawłaszczania przez jedną z nich jedno-słuszności odpowiedzi na temat moralnych źródeł. > Pan już kilkakrotnie o racjonalistycznej etyce pisał.Pisałem tu już o wielu sprawach, o których mam jakieś tam pojęcie, przedstawiając swoje subiektywne poglądy na dany temat. > Ja tylko w odniesieniu do przyrody w ramach podstaw naszej moralności dostrzegam źródło nieporozumień, dlatego, że biologiczna PODSTAWA ewolucyjna, to nie to samo, co PODSTAWA jako uzasadnienie etyczne.Pisałem tu, co nie co, o wzajemnych stosunkach i zalleżnościach filozofii i nauk przyrodniczych, przedstawiając swój pogląd, iż nie sposób dziś uprawiać filozofię bez dogłębnej znajomości aktualnej wiedzy przyrodniczej, w zakresie której filozof się wypowiada. Współczesny etyk może podejmować spekulacje na poziomie, na którym nauka (jeszcze) nie ma niczego do powiedzenia, ale powinien znać poziom, na którym nauka odpowiedzi (już) udzieliła. www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697445www.racjonalista.pl/forum.php/s,697257/z,0#w697467> A mam czasem wrażenie, że Pan celowo, może trochę prowokacyjnie przynajmniej na wstępie dyskusji tylko do tej pierwszej, ewolucyjnej podstawy odsyła, by nasi forumowi fideiści mogli sobie np. postrzelać argumentem błędu naturalistycznego, o ile nie wręcz argumentem darwinizmu społecznego.Staram się być maksymalnie odpowiedzialnym za to co piszę i używać przy tym słów, terminów i definicji zgodnie z ich rozumieniem w słownikach i encyklopediach, zaś gdy muszę lub chcę rozumieć je jakoś tam inaczej to o tym piszę aby nie mącić i nie robić bałaganu. www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,702133#w702624Nie lubię, gdy ktoś kto posiada niewielkie możliwości rozumienia oraz wyrywkową wiedzę w temacie baje tu to co mu się zdaje, a jeszcze do tego gdy jakąś naukową omnisciencję sobie przypisuje. Trzeba rozumieć co się pisze i znać znaczenie słów, których się używa. Najważniejsze to zachować sporą ostrożność w pewności co do własnej racji. Sam ciągle szukam bardziej optymalnej odpowiedzi na przeróżne pytania i jeżeli ktoś mnie przekona do innego poglądu lub innej interpretacji faktów niż moja, to się do niego przyłączę aby znowu mieć rację. Oczywiście można sporo nie wiedzieć. Nikt z nas nie wie wszystkiego, ale gdy pomimo podrzucenia materiałów do poszerzenia wiedzy oraz do samodzielnej refleksji pieprzyć uparcie to samo, to świadczy o głupocie, a nie o jakiejkolwiek mądrości i erudycji.CDN . |
#105 1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | Odp: Nieetyczne zawłaszczanie moralności. | > >To bardzo ciekawe artykuły. Tylko drobny komentarz do jednego fragmentu. Test z przerzucaniem zwrotnicy, gdy mamy możliwość uratować kilka osób na jednym torze kosztem życia jednej osoby na drugim torze. Większość badanych osób przerzuciła zwrotnicę ratując więcej osób, a poświęcając jedną. Całkiem możliwe, że większość idzie tu za głosem sumienia wyrastającego bezpośrednio z wymogu genów (moim zdaniem jednak racjonalnie kalkulują, że lepiej będzie uratować więcej osób).> Bo mamy domyślnie różne sprzeczne moralności, które się mieszają. Rozwiązanie dylematu wagonika jest o tyle ciekawe, że większość osób wybrałoby przestawienie zwrotnicy (tzn tak mówią w teorii), ale w analogicznej sytuacji nie zrzucą grubasa z mostu po to żeby zatrzymać pociąg pędzący na 5 osób. Czyli zmienia się kontekst z bezosobowego na osobowy i już decyzję podejmują inne ośrodki w mózgu. Podejrzewam, że w realnej sytuacji większość osób, które nie są psychopatami nie przestawiłoby tej zwrotnicy.Każda rozmowa o moralności jest ciekawa, choć zwykle do niczego one nie prowadzą. Zasadniczo należało by przyjąć, że łatwiej jest rozmawiać o zasadach ogólnych niż o przypadkach szczególnych. Dlatego też uważam, że rozmowa na tematy moralne powinna mieć jakąś bazę, o którą się opiera, problem jaki ma rozstrzygnąć. Dobrym przykładem jest "dylemat wagonika". Niby problem akademicki, ale jak tylko zaczniemy modyfikować warunki dylematu, to otrzymamy dokładnie różne odpowiedzi. Okazuje się bowiem, że do podejmowania decyzji wymagane jest całe mnóstwo zmiennych, nie dających się przewidzieć np. reakcja emocjonalna, która potrafi w gigantyczny sposób zmienić perspektywę spojrzenia. > Obserwuję ludzi pod tym kątem i zgadza się to z obserwacją - ci sami ludzie inaczej rozwiązują sytuacje bezosobowe, teoretyczne, a inaczej sytuacje bezpośrednie. I podobnie łatwiej jest podjąć negatywną moralnie decyzję kiedy siedzi się za biurkiem i pisze ustawę.Czyli mechanizm rozproszenia odpowiedzialności. Moralność jest częścią społecznych zachowań i to jak sobie z tym radzimy jest wynikiem ewolucji. Mechanizmy obronne jakie wykorzystujemy, to także dar ewolucji. Spojrzał bym na to zadając pytanie: co sprawia, że w niektórych przypadkach jesteśmy społecznie rozgrzeszeni za czyn moralnie naganny? > Moim zdaniem żadna idea moralności się nie broni, bo każda wymagałaby aksjomatów, do których można to odnieść. Zostaje jedynie słuchanie własnego sumienia i liczenie na to, że robi się dobrze.Trudno było by mi się zgodzić, że idea moralności się nie broni. Moralność, jakkolwiek zachowania ludzkie sobie nazwiemy, istnieje i istnieć będzie póki istnieć będą społeczności ludzkie. To co w moralności ciekawi mnie najbardziej, to elastyczność ocen takich samych zachowań wśród różnych kultur, sytuacji, zdarzeń.... . . . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|