Racjonalista - Strona głównaDo treści
O wierze. Studium wiary i niewiary

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
30-05-2026 17:43Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)O wierze. Studium wiary i niewiary
Ocena 1 na 3
.

Słowo "wiara" należy do tych pojęć, które wydają się oczywiste tylko do chwili, gdy próbujemy je zdefiniować. Wówczas szybko okazuje się, że rozmówcy często używają tego samego słowa, mając na myśli zupełnie różne rzeczy.

Jeżeli przez wiarę rozumieć każde uznanie czegoś za prawdziwe przy braku absolutnej pewności, to rzeczywiście wszyscy ludzie wierzą. Wierzy pacjent, że lekarz postawił właściwą diagnozę. Wierzy pasażer, że pilot samolotu jest kompetentny. Wierzy historyk źródłom, z których korzysta. Wierzy fizyk wynikom tysięcy badań, których osobiście nigdy nie powtórzył. W tym znaczeniu wiara jest nieuniknionym elementem ludzkiego życia, ponieważ zakres współczesnej wiedzy wielokrotnie przekracza możliwości poznawcze pojedynczego człowieka.

Ale jeśli tak zdefiniujemy wiarę, to przestaje ona być kategorią pozwalającą odróżnić religię od nauki, wiedzę od przesądu, astronomię od astrologii. Wszystko staje się wiarą, a słowo traci swoją wartość poznawczą.

Dlatego wydaje mi się, że istota problemu nie tkwi w samym fakcie posiadania przekonań, lecz w sposobie ich uzasadniania.

Od wieków ludzie próbowali zrozumieć świat. Tworzyli mity, religie, filozofie i nauki. Wszystkie te formy myślenia były odpowiedzią na tę samą potrzebę: potrzebę wyjaśnienia rzeczywistości. Różniły się jednak metodą.

Religia opierała się przede wszystkim na objawieniu, autorytecie, tradycji i wierze. Nauka wyrosła z przekonania, że nasze sądy o świecie powinny być stale konfrontowane z doświadczeniem oraz podlegać nieustannej weryfikacji. W nauce nie ma twierdzeń świętych. Są tylko twierdzenia lepiej lub gorzej uzasadnione.

To nie znaczy oczywiście, że nauka jest nieomylna. Przeciwnie. Jej największą siłą jest właśnie świadomość własnej omylności. Historia nauki jest historią porzucanych teorii, korygowanych błędów i zastępowania jednych wyjaśnień lepszymi. Nie jest to wada nauki, lecz źródło jej sukcesu.

W tym sensie sceptycyzm naukowy nie jest przeciwieństwem wiedzy. Jest postawą poznawczą zakładającą, że każde twierdzenie może okazać się błędne i dlatego powinno być stale poddawane krytyce. Nie oznacza to odrzucania wszystkiego, lecz proporcjonowanie stopnia przekonania do jakości dostępnych dowodów.

Można więc powiedzieć, że zarówno człowiek religijny, jak i sceptyk posiadają przekonania. Różnica nie polega jednak na samym fakcie ich posiadania, lecz na źródłach, z których te przekonania wynikają, oraz na gotowości do ich rewizji.

Wierzący religijnie zazwyczaj uznaje pewne twierdzenia za prawdziwe niezależnie od możliwości ich empirycznej weryfikacji. Sceptyk uznaje twierdzenie za tymczasowo prawdopodobne i gotów jest je porzucić, gdy pojawią się lepsze argumenty lub nowe fakty.

Z tego powodu nie uważam, aby nauka była formą wiary w takim samym sensie, w jakim jest nią religia. Owszem, w życiu codziennym wszyscy korzystamy z pewnego rodzaju "wiary technicznej" - ufamy ekspertom, instytucjom, wynikom badań czy świadectwom innych ludzi. Jest to jednak zaufanie warunkowe, wynikające z oceny wiarygodności źródeł i zawsze potencjalnie odwoływalne.

Wiara religijna ma charakter odmienny. Jej przedmiotem są zwykle twierdzenia dotyczące rzeczywistości nadprzyrodzonej, których nie można ani potwierdzić, ani obalić metodami empirycznymi. Dlatego jej trwałość nie zależy od siły dowodów, lecz od siły samego przekonania.

Właśnie ta różnica interesuje mnie najbardziej.

Dlaczego ludzie tak często uznają mity za bardziej przekonujące niż fakty? Dlaczego rozum bywa wykorzystywany nie do weryfikacji przekonań, lecz do ich obrony? Dlaczego jedni potrzebują absolutów, podczas gdy inni godzą się z niepewnością? Jaką rolę w powstawaniu wiary odgrywają psychologia, kultura, ewolucja i potrzeby społeczne? Czy człowiek może całkowicie uwolnić się od wiary, czy jedynie zastępuje jedne jej formy innymi?

To są pytania, które chciałbym uczynić przedmiotem tej dyskusji.

Nie po to, aby kogokolwiek nawracać lub od czegokolwiek odwodzić, lecz aby zastanowić się nad jednym z najciekawszych fenomenów ludzkiego umysłu - zdolnością do wierzenia. Zarówno wtedy, gdy wiara prowadzi do wielkich osiągnięć cywilizacji, jak i wtedy, gdy staje się przeszkodą w rozumieniu rzeczywistości.
-
Zupełnie jałowym jest spór "czy wszyscy wierzą?" Od lat staram się odpowiedzieć na znacznie ciekawsze pytanie: jakie są rodzaje wiary, jakie są ich źródła i jakie pełnią funkcje poznawcze. To pozwala uniknąć typowej pułapki dyskusji światopoglądowych, w której słowo "wiara" zostaje rozszerzone tak bardzo, że przestaje cokolwiek wyjaśniać.

Taki wątek ma też potencjał wyjścia poza samą religię. Można w nim analizować:

wiarę religijną,
zaufanie do nauki,
autorytety społeczne,
ideologie polityczne,
teorie spiskowe,
mity narodowe,
a nawet przekonania dotyczące własnej tożsamości.

Wówczas "studium wiary i niewiary" staje się nie tylko dyskusją o religii, ale próbą zrozumienia jednego z podstawowych mechanizmów ludzkiego myślenia. To zresztą temat bardzo bliski problematyce, którą rozwijam w książce Teologia ateisty. Rozważania światopoglądowe - zwłaszcza analizie relacji między wiedzą, światopoglądem, ideologią i potrzebą sensu. Tyle, iż to nie jest pyskówka typu ping-pong. Tu trzeba samodzielnie myśleć w oparciu o jakąś tam wiedzę.

-

.
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..
#181
wczoraj 15:07
 Ocena 2 na 2
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary

thoters (221 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
>>>Ukraina to coś znacznie więcej niż sam Zelenski.
>>>.
>>>
>>Mięso armatnie Żydów amerykańskich.
>.
>Bo nie trzyma strony Rosji?
>.
>
Ogłupione, zadłużone, z pianą w gębie, schizofrenicy a manią wielkości.
Założą im demokratyzcny "parlament" i będą wybierać, pomiędzy Żydami, żydowskimi zięciami i szabesgojami.
Telawizjor nakładzie im do łbów, że są bogaci a potem będą jeszcze bogatsi.
My to już żeśmy przerabiali. Możemy naszym odwiecznym wrogom pogratulować, że im zainstalowano koszerną demokrację.
Już są parobkami na ojcowiznach, które przejęły obce korporacje.

thoters (221 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja

>Niepojęte bo usprawiedliwiasz zbrodniarzy, którzy wymordowali miliony ludzi, i tu według mnie >bez znaczenia jest czy Twoje ustalenie ma jakikolwiek związek z rzeczywistością. Załóżmy, że ma, >i co? Mam chwalić mordowanie w jakimś odwecie? Nie ma takiej możliwości, przynajmniej z mojej >strony.
>

Jakich zbrodniarzy ??
Wielcy Europejczycy planowali stworzyć potężną Europę i im tego nie dano.
Ja mam ich winić za to, że tworząc potężną Europę, musieli stoczyć wojny z Żydami amerykańskimi i brytyjskimi, które zresztą przegrali ??
Gdyby bandyci Anglosascy pozwolili im stworzyć potężną Europę, to dzisiaj żylibyśmy w innym świecie, dwieście lat przed Chinami. To Chińczycy by się od nas uczyli, a nie my od nich.
Dzisiaj, jak Żydzi amerykańscy będą mordować Chińczyków i pluć na nich, to ja mam się do nich przyłączyć i obwiniać Chińczyków za tego ofiary ??
Europa przeszła katastrofę nie dlatego, że w Europie byli źli ludzie, a dlatego, że nie pozwolono tym ludziom stworzyć potężnej Europy. Europa miała najlepszych naukowców, pracujących nad potężną i bezpieczną Europą. Naukowców tych nam wykradziono i to z naszą pomocą.
Masz powody do dumy z tego powodu ??

Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
Akurat przez całe długie życie miałem szczęście do bardzo dobrych nauczycieli historii i to już od podstawówki. Uczyli nas rozumienia procesów, a nie pamiętania wyrwanych z kontekstu faktów.
.
>Też mam szczęście do swoich nauczycieli.
_
To jest widocznym w naszych wypowiedziach.

-
>Ja tylko podkreślam, że trzeba umieć używać siły, ale tu się z Panem zgadzam, iż trzeba umieć też się zachować i odezwać, bo inaczej niczego się nie wskóra.
-
Moi nauczyciele uczyli mnie, iż Polska tylko przez krótki czas była potęgą i to potęgą na glinianych nogach. Naszą suwerenność należało od sąsiadów wyrywać i czynić to raczej inteligencją i sprytem niż zbrojnie. Dlatego teraz dostrzegam ogromne sukcesy Polski w Unii Europejskiej, w czym jest spora zasługa Tuska i drastyczny spadek pozycji Polski w świecie co załatwia nam Nawrocki.
.
>Nie będę wchodził w ten temat. Dodam tylko, że ja przez - siłę - nie rozumiem jedynie siły zbrojnej.
-
Mnie geopolityka interesuje mniej niż średnio, ot mam trochę wiedzy historycznej, gdyż bez niej trudno być politologiem. Geopolityka stanowi tylko jednej z przedmiotów nauk o polityce. Uważam, iż przeszłością lepiej gdy zajmują się historycy, a nie politycy, ale politycy wykorzystują manipulacje historyczne do uprawiania polityki historycznej.

Szkoda mi, iż przy tej rozdmuchanej aferze to wygrał jedna Żeleński, a Nawrocki (a z nim moja ojczyzna) dała ciała), ale tak się dzieje gdy naród swojego, zamiast profesjonalisty, wybiera.

-
>Tutaj mogę powtórzyć tylko to, że jak się sami nie będziemy szanować to nikt nas szanować nie będzie.-
.
Do kogo Pan to mówi. Proszę to powiedzieć prezydentowi oraz politykom zjednoczonej i niezjednoczonej prawicy.
www.msn.co(*)-rząd-i-tuska/ar-AA25Em8W
www.facebook.com/watch/?v=1614200056802592
.
>Każdemu należy o tym pamiętać.

Tak, trzeba dobrze pamiętać ośmioletnie rządy zjednoczonej i niezjednoczonej prawicy. 10 letnie rządy Dudy, a teraz Nawrockiego. Robią wszystko aby osłabić naszą ojczyznę. Ich działalność to wstyd i hańba.
.
Nijak nie zdobywa się szacunku, nawet dla samego siebie, gdy krytykuje się poza granicami kraju własny rząd, jego premiera oraz ministrów. Tak pokazuje się tylko swoją małość i małostkowość. Ja się wstydzę, iż mamy takiego prezydenta.
.
>Pan się wstydzi za prezydenta, a ja się wstydzę za kłótnie jakie między sobą uprawia nasza klasa polityczna.
-
No tak można zestawiać łamanie konstytucji i kompromitowanie kraju przez Dudę i Nawrockiego, z tym, iż Kwaśniewskiemu zdarzyło się wystąpić na sporym rauszu. Patologiczne zawłaszczanie i okradanie państwa przez zjednoczoną i niezjednoczoną prawicę, z tym iż koalicja przez trzy lata tego draństwa nie rozliczyła i nie zlikwidowała.
fiksacie.w(*)-kitu-harry-g-frankfurt-cytat/
www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,692347#w692485

Podziwiam spokój i dyplomację Tuska i koalicji wobec prymitywnej agresji prezydenta i jego kliki. Już nawet Kosiniak-Kamysz nie wytrzymał.

.
.

Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
.
Jacek Siewiera jest daleki od mojej opcji politycznej, ale gdybym ja był prezydentem to na pewno poprosiłbym go o doradztwo, gdyż to jest profesjonalista najwyższej klasy.

pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Siewiera
.

.

#186
wczoraj 23:44
 Ocena 2 na 2
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi thoters

>>>Mięso armatnie Żydów amerykańskich.
>>.
>>Bo nie trzyma strony Rosji?
>>.
>>
>Ogłupione, zadłużone, z pianą w gębie, schizofrenicy a manią wielkości.
>Założą im demokratyzcny "parlament" i będą wybierać, pomiędzy Żydami, żydowskimi zięciami i szabesgojami.
>Telawizjor nakładzie im do łbów, że są bogaci a potem będą jeszcze bogatsi.
>My to już żeśmy przerabiali. Możemy naszym odwiecznym wrogom pogratulować, że im zainstalowano koszerną demokrację.
>Już są parobkami na ojcowiznach, które przejęły obce korporacje.
>
A może im z tym lepiej niż mieliby służyć rosyjskim oligarchom?
Jednego Ci nie można odmówić. Opanowałeś na wysokim poziomie besztanie kolektywnego zachodu.
.

#187
dzisiaj 00:00
 Ocena 1 na 1
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi thoters
>>Niepojęte bo usprawiedliwiasz zbrodniarzy, którzy wymordowali miliony ludzi, i tu według mnie >bez znaczenia jest czy Twoje ustalenie ma jakikolwiek związek z rzeczywistością. Załóżmy, że ma, >i co? Mam chwalić mordowanie w jakimś odwecie? Nie ma takiej możliwości, przynajmniej z mojej >strony.
>>
>Jakich zbrodniarzy ??
>Wielcy Europejczycy planowali stworzyć potężną Europę i im tego nie dano.
>Ja mam ich winić za to, że tworząc potężną Europę, musieli stoczyć wojny z Żydami amerykańskimi i brytyjskimi, które zresztą przegrali ??Gdyby bandyci Anglosascy pozwolili im stworzyć potężną Europę, to dzisiaj żylibyśmy w innym świecie, dwieście lat przed Chinami. To Chińczycy by się od nas uczyli, a nie my od nich.
>Dzisiaj, jak Żydzi amerykańscy będą mordować Chińczyków i pluć na nich, to ja mam się do nich przyłączyć i obwiniać Chińczyków za tego ofiary ??
>Europa przeszła katastrofę nie dlatego, że w Europie byli źli ludzie, a dlatego, że nie pozwolono tym ludziom stworzyć potężnej Europy. Europa miała najlepszych naukowców, pracujących nad potężną i bezpieczną Europą. Naukowców tych nam wykradziono i to z naszą pomocą.
>Masz powody do dumy z tego powodu ??
>
.
Czuję wstyd gdy pomyślę ile ofiar poległo z powodu obu wojen XX wieku w Europie i na świecie. Czuję wstyd gdy pomyślę ile ofiar poległo z powodu imperializmów, które się ze sobą zderzyły w XX wieku. Jeśli Twoje ustalenia to prawda, to zauważ, że odwet pociągnął za sobą również miliony ofiar. Jak można twierdzić, iż liczby nie mają znaczenia? To mi się właśnie w głowie nie mieści. Ale żeby nie było ja rozumiem Twoje stanowisko, które znaczy tyle, że występujesz w roli obrońcy europejskiej racji stanu. Cokolwiek to znaczy.
.

#188
dzisiaj 00:27
 Ocena 1 na 1
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>.
>Akurat przez całe długie życie miałem szczęście do bardzo dobrych nauczycieli historii i to już od podstawówki. Uczyli nas rozumienia procesów, a nie pamiętania wyrwanych z kontekstu faktów.
>.
>>Też mam szczęście do swoich nauczycieli.
>_
>To jest widocznym w naszych wypowiedziach.
.
Założę się, że są wśród nich i tacy, którzy nie przyznaliby się do tego, że byłem ich uczniem.
.
>-
>>Ja tylko podkreślam, że trzeba umieć używać siły, ale tu się z Panem zgadzam, iż trzeba umieć też się zachować i odezwać, bo inaczej niczego się nie wskóra.
>-
>Moi nauczyciele uczyli mnie, iż Polska tylko przez krótki czas była potęgą i to potęgą na glinianych nogach. Naszą suwerenność należało od sąsiadów wyrywać i czynić to raczej inteligencją i sprytem niż zbrojnie. Dlatego teraz dostrzegam ogromne sukcesy Polski w Unii Europejskiej, w czym jest spora zasługa Tuska i drastyczny spadek pozycji Polski w świecie co załatwia nam Nawrocki.
>.
>>Nie będę wchodził w ten temat. Dodam tylko, że ja przez - siłę - nie rozumiem jedynie siły zbrojnej.
>-
>Mnie geopolityka interesuje mniej niż średnio, ot mam trochę wiedzy historycznej, gdyż bez niej trudno być politologiem. Geopolityka stanowi tylko jednej z przedmiotów nauk o polityce. Uważam, iż przeszłością lepiej gdy zajmują się historycy, a nie politycy, ale politycy wykorzystują manipulacje historyczne do uprawiania polityki historycznej.
.
Ja z geopolityką mam ten problem, że stanowiła ona u mnie uzupełnienie tego czym było zdobywanie wiedzy w dziedzinie stosunków międzynarodowych, a wyszło na to, że całkowicie mnie ona pochłonęła. To prawda, że geopolityka stanowi tylko jeden z przedmiotów nauk o polityce.
Ale myśl geopolityczna to synteza, która dostarcza całościowy obraz sytuacji na temat układu sił i interesów, zarówno -między- mocarstwami jak i każdym państwem na globie.
.
>Szkoda mi, iż przy tej rozdmuchanej aferze to wygrał jedna Żeleński, a Nawrocki (a z nim moja ojczyzna) dała ciała), ale tak się dzieje gdy naród swojego, zamiast profesjonalisty, wybiera.
.
A dlaczego wygrał według Pana Żeleński?
.
>-
>>Tutaj mogę powtórzyć tylko to, że jak się sami nie będziemy szanować to nikt nas szanować nie będzie.-
>.
>Do kogo Pan to mówi. Proszę to powiedzieć prezydentowi oraz politykom zjednoczonej i niezjednoczonej prawicy.
>www.msn.co(*)-rząd-i-tuska/ar-AA25Em8W
>www.facebook.com/watch/?v=1614200056802592
>.
>>Każdemu należy o tym pamiętać.
.
>Tak, trzeba dobrze pamiętać ośmioletnie rządy zjednoczonej i niezjednoczonej prawicy. 10 letnie rządy Dudy, a teraz Nawrockiego. Robią wszystko aby osłabić naszą ojczyznę. Ich działalność to wstyd i hańba.
.
Ich działalność to wola tych, z którymi należy się liczyć, nawet wtedy gdy się z nimi całkowicie nie zgadzamy.
.
>.
>Nijak nie zdobywa się szacunku, nawet dla samego siebie, gdy krytykuje się poza granicami kraju własny rząd, jego premiera oraz ministrów. Tak pokazuje się tylko swoją małość i małostkowość. Ja się wstydzę, iż mamy takiego prezydenta.
>.
>>Pan się wstydzi za prezydenta, a ja się wstydzę za kłótnie jakie między sobą uprawia nasza klasa polityczna.
>-
>No tak można zestawiać łamanie konstytucji i kompromitowanie kraju przez Dudę i Nawrockiego, z tym, iż Kwaśniewskiemu zdarzyło się wystąpić na sporym rauszu. Patologiczne zawłaszczanie i okradanie państwa przez zjednoczoną i niezjednoczoną prawicę, z tym iż koalicja przez trzy lata tego draństwa nie rozliczyła i nie zlikwidowała.
>fiksacie.w(*)-kitu-harry-g-frankfurt-cytat/
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,692347#w692485
.
Grubo Pan gra pisząc, że nie zlikwidowała. Czy to aby na pewno dobra droga, by przeciwników likwidować?
.
>Podziwiam spokój i dyplomację Tuska i koalicji wobec prymitywnej agresji prezydenta i jego kliki. Już nawet Kosiniak-Kamysz nie wytrzymał.
>.
A mnie mierzi wojna polsko-polska.
.

#189
dzisiaj 06:59
 Ocena 1 na 1
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>.
>Jacek Siewiera jest daleki od mojej opcji politycznej, ale gdybym ja był prezydentem to na pewno poprosiłbym go o doradztwo, gdyż to jest profesjonalista najwyższej klasy.
>pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Siewiera
>.
Podzielam Pańskie zdanie.
.

thoters (221 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
>Jeśli Twoje ustalenia to prawda, to zauważ, że odwet pociągnął za sobą również miliony ofiar. >Jak można twierdzić, iż liczby nie mają znaczenia? To mi się właśnie w głowie nie mieści. Ale >żeby nie było ja rozumiem Twoje stanowisko, które znaczy tyle, że występujesz w roli obrońcy >europejskiej racji stanu. Cokolwiek to znaczy.
>.
>
Czy gdzieś spotkałeś się z informacją, że w 1937 roku w ZSRR rozstrzelano żydowskie szefostwo Agro Joint, JDC ??
Dr Joseph Rosen po wykonaniu zadania uciekł do USA, do zleceniodawców. Dlaczego to się ukrywa ??
Żydów tych zastrzelili Żydzi. Oczywiście z rozkazu Stalina.
W 1937 r. w ZSRR Ostjuden posługiwało się amerykańska bronią.
Żyd Leon Kasman (ps. "Janowski", "Bolek")przybył do okupowanej Polski na początku 1944 roku na czele specjalnej, zrzuconej z ZSRR grupy. Kasman, przedwojenny działacz Komunistycznej Partii Polski (KPP), od 1941 roku przebywał w głębi ZSRR, gdzie pracował jako inspektor Wydziału Kadr Kominternu. Od lata 1943 roku przebywał w sowieckich bazach partyzanckich na Białorusi, przygotowując się do misji w Polsce. Po przybyciu Kasman i jego żydowska ekipa związali się z oddziałami Armii Ludowej na Lubelszczyźnie, którymi dowodził Mieczysław Moczar (ps. "Mietek"). Między oboma przywódcami wybuchł natychmiastowy, głęboki konflikt osobowościowy i polityczny.
W ekipie Kasmana byli: Wacława Marek (ps. "Pola"), Aleksander Maruszak, Czesław Makowski i inni.
Banda Kasmana posługiwała się amerykańską bronią i środkami łączności dostarczonymi do ZSRR przez JDC.
Gdyby Ostjuden nie spotkała kara, za to co zrobili, nie byłoby tzw. zimnej wojny, którą wypowiedział Europie amerykański Żyd Bernard Baruch. Wojna Żydów amerykańskich i brytyjskich z Żydami niemieckimi zakończyła się dla Żydów tragedią ale dała Żydom amerykańskim hegemonię.
Żydzi, którzy mieli w imieniu Żydów amerykańkich zarządzać przejętą Europą, zostali zlikwidowani. Komunizm stworzony przez Żydów niemeickich został przejęty przez Żydów amerykańskich.
Ktoś coś zaplanował, napracował się nad tym, na gotowe przychodzą cwaniacy, ich rodacy, mordują i przejmują czyjś geszeft, to ja mam tych cwaniaków podziwiać ??? Mam razem z nimi płakać nad stratami jakie przy tym ponieśli ??
Wydawało się Żydom amerykańskim, że nie będzie miał kto pomścić Żydów niemieckich. Nie przewidzieli, że: tworząc antysemityzm w Niemczech, uzbrajając Wehrmacht, ktoś też go przejmie.

thoters (221 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja

>Jednego Ci nie można odmówić. Opanowałeś na wysokim poziomie besztanie kolektywnego zachodu.
>.
>
Już tak mam, że jak ktoś mi ogranicza wolność, to mnie nie przekupi ani nie zaprzęgnie do kieratu.
W poniedziałek jadę na posiedzenie sądu w sprawie przestępstwa formalnego z art.271 jakiego dopuścił się funkcjonariusz policji prowadzący moją sprawę karną. Zgłosiłem to na prokuraturę.
Prokurator występuje w roli ADWOKATA przestępcy policjanta i odmawia wykonywania czynności, za które ma płacone. Sędzia ma rozstrzygnąć, czy przestępstwa formalne dokonywane przez funkcjonariuszy policji, podlegają karze.

Przestępstwo formalne (nazywane również przestępstwem z samego działania lub bezskutkowym) to taki czyn zabroniony, do którego zaistnienia wystarczy samo zachowanie się sprawcy. Dla odpowiedzialności karnej nie ma znaczenia, czy to zachowanie wywołało jakikolwiek fizyczny skutek w świecie zewnętrznym.
Kluczowa cecha.
Brak skutku: Konstrukcja tego przestępstwa nie zawiera elementu zmiany w otaczającej rzeczywistości (np. uszczerbku na zdrowiu, zniszczenia rzeczy).Karane jest samo działanie (lub zaniechanie), które ustawodawca uznał za tak niebezpieczne, że zakazał go pod groźbą kary, bez względu na to, czym się skończyło.

Prokurator adwokat broni policjanta pisząc na dwie strony, jak to jego działanie nie spowodowało skutku i z tego powodu odmawia zajęcia się moim zgłoszeniem. Zdaniem prokuratora: jak ktoś ma 3 promile alkoholu we krwi i prowadzi samochód, to nie może być ukarany do czasu, aż nie spowoduje wypadku.

#192
dzisiaj 09:56
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.

Nie lekceważę geopolityki. Uważam jednak, że bardzo często przypisuje się jej znaczenie większe, niż rzeczywiście posiada. Geopolityka jest jednym z narzędzi opisu rzeczywistości międzynarodowej, a nie uniwersalnym kluczem wyjaśniającym historię i politykę.

To, że Polska leży między Niemcami, Ukrainą i Rosją, jest oczywistym faktem geograficznym. To, że Stany Zjednoczone leżą daleko, a Rosja blisko, również. Z samych tych faktów nie wynikają jednak gotowe recepty polityczne. Geografia wyznacza pewne ograniczenia i stwarza określone możliwości, ale nie determinuje losów państw.

Po 1989 roku Polska bardzo wiele zyskała nie dlatego, że zmieniło się jej położenie geograficzne, lecz dlatego, że potrafiła wykorzystać historyczną koniunkturę, wejść do NATO i Unii Europejskiej oraz prowadzić przez długi czas stosunkowo skuteczną politykę zagraniczną. Równocześnie wiele szans zmarnowała wskutek błędów własnych elit politycznych. Oznacza to, że równie ważne jak geografia są instytucje państwa, jakość przywództwa, kondycja społeczeństwa i kompetencje dyplomatyczne.

Moi nauczyciele uczyli mnie, że Polska tylko przez krótki czas była mocarstwem i to mocarstwem na dość kruchych podstawach. Naszej suwerenności nie dało się utrzymać wyłącznie siłą. Trzeba ją było nieustannie wyrywać silniejszym sąsiadom przede wszystkim inteligencją polityczną, umiejętną dyplomacją i zdolnością budowania korzystnych sojuszy.

Dlatego z niepokojem patrzę na geopolitykę sprowadzaną do prostych opowieści o "sile", "instynkcie samozachowawczym" czy "wstawaniu z kolan". Takie ujęcie nie tylko upraszcza rzeczywistość, ale bywa wręcz niebezpieczne, ponieważ skłania do przekonania, że o losach państw decyduje wyłącznie brutalna gra potęg. Historia pokazuje coś innego: państwa średnie i słabsze mogą osiągać znaczące sukcesy, jeśli potrafią mądrze wykorzystywać swoje położenie, prowadzić sprawną dyplomację i posiadają odpowiedzialne elity polityczne.

.

Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
.
Geopolityka ma znaczenie, ale nie jest przeznaczeniem.

Położenia Polski nie zmienimy. Nie przeniesiemy się ani dalej od Rosji, ani bliżej Stanów Zjednoczonych. Możemy jednak wpływać na to, jak to położenie wykorzystujemy. Historia Polski po 1989 roku jest dobrym przykładem, że państwo średniej wielkości może znacząco zwiększyć swoje bezpieczeństwo, pozycję i dobrobyt dzięki rozsądnej polityce, umiejętnej dyplomacji i budowaniu trwałych sojuszy.

To właśnie odróżnia myślenie politologiczne od uproszczonego determinizmu geopolitycznego. Geografia stawia warunki brzegowe, ale nie odbiera ludziom sprawczości. O losach państw współdecydują także instytucje, jakość elit, poziom zaufania społecznego, kultura polityczna oraz zdolność do długofalowego myślenia.

Dlatego można szanować geopolitykę jako użyteczne narzędzie analizy, a jednocześnie sprzeciwiać się traktowaniu jej jako wszechwyjaśniającej doktryny. Historia uczy bowiem, że niejednokrotnie większe znaczenie od samego położenia geograficznego miały mądrość albo głupota rządzących. W przypadku Polski bywało to wręcz kwestią być albo nie być państwa.
.

#194
dzisiaj 10:13
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
>A dlaczego wygrał według Pana Żeleński?
-
Moim zdaniem największym beneficjentem tej afery był jednak sam Zełenski, przede wszystkim na użytek wewnętrzny. Ukraina znajduje się w stanie wojny, a wojna niemal zawsze wzmacnia postawy narodowe i skłonność do skupiania się wokół przywództwa państwowego. W tej sytuacji Zełenski mógł przedstawić siebie jako polityka twardo broniącego godności i interesów Ukrainy. Poparła go nie tylko zdecydowana większość społeczeństwa, ale również znaczna część opozycji.

To właśnie dlatego uważam, że Polska dała się wciągnąć w grę, której stawka wewnętrzna była dla Ukrainy znacznie większa niż dla nas. Sposobów na wyrażenie niezadowolenia czy wywarcie nacisku było przecież wiele - od symbolicznych gestów po instrumenty dyplomatyczne i ekonomiczne. Państwo dysponuje całym wachlarzem środków działania i nie musi reagować emocjonalnie ani podejmować kroków, które przede wszystkim wzmacniają pozycję polityczną partnera czy przeciwnika.

Polityka międzynarodowa nie polega na tym, aby mieć ostatnie słowo lub wygrać medialną potyczkę. Jej celem jest skuteczna realizacja własnych interesów. Dla państwa średniej wielkości, jakim jest Polska, szczególnie ważne jest przewidywanie konsekwencji własnych działań i zadawanie sobie pytania: kto rzeczywiście skorzysta na naszym posunięciu? W tym przypadku mam wrażenie, że więcej politycznych korzyści odniósł Zełenski niż Polska.
.

Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
>A mnie mierzi wojna polsko-polska.
-
Pan mówi o "wojnie polsko-polskiej", a ja widzę rzecz znacznie bardziej fundamentalną - spór o państwo prawa i elementarną przyzwoitość w polityce.

Demokracja nie polega na tym, że skoro ktoś wygrał wybory, to wszystko mu wolno. Władza większości jest ograniczona przez konstytucję, prawo i instytucje państwa. Jeżeli politycy te granice przekraczają, podporządkowują sobie instytucje, zawłaszczają państwo czy ignorują normy konstytucyjne, to sprzeciw wobec takich działań nie jest żadną "wojną polsko-polską", lecz normalnym przejawem obywatelskiej troski o państwo.

Oczywiście, należy liczyć się z wolą wyborców i szanować demokratyczne wybory. Ale liczyć się z czyimiś poglądami nie oznacza obowiązku uznawania za właściwe wszystkiego, co robią wybrani przez nich politycy. Ja liczę się przede wszystkim z własnym rozumem oraz z prawami, które obowiązują wszystkich, także prezydenta, premiera, ministrów i parlamentarną większość.

Dlatego jest mi wstyd, gdy najwyżsi przedstawiciele państwa kompromitują Polskę, publicznie atakują własny rząd za granicą, podważają autorytet instytucji lub traktują konstytucję instrumentalnie. Nie widzę w tym przejawu "szacunku dla samych siebie" ani budowania siły państwa. Przeciwnie - widzę osłabianie autorytetu Rzeczypospolitej.

Można ubolewać nad poziomem konfliktu politycznego w Polsce. Ja również wolałbym państwo bardziej zgodne i mniej spolaryzowane. Ale zgoda sama w sobie nie jest wartością najwyższą. Bywają sytuacje, w których spór staje się nieunikniony, ponieważ dotyczy rzeczy podstawowych: praworządności, standardów demokratycznych i granic, których władzy przekraczać nie wolno. W takich sprawach problemem nie jest sam konflikt, lecz przyczyny, które go wywołały.
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365