Racjonalista - Strona głównaDo treści
O wierze. Studium wiary i niewiary

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
30-05-2026 17:43Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)O wierze. Studium wiary i niewiary
Ocena 1 na 3
.

Słowo "wiara" należy do tych pojęć, które wydają się oczywiste tylko do chwili, gdy próbujemy je zdefiniować. Wówczas szybko okazuje się, że rozmówcy często używają tego samego słowa, mając na myśli zupełnie różne rzeczy.

Jeżeli przez wiarę rozumieć każde uznanie czegoś za prawdziwe przy braku absolutnej pewności, to rzeczywiście wszyscy ludzie wierzą. Wierzy pacjent, że lekarz postawił właściwą diagnozę. Wierzy pasażer, że pilot samolotu jest kompetentny. Wierzy historyk źródłom, z których korzysta. Wierzy fizyk wynikom tysięcy badań, których osobiście nigdy nie powtórzył. W tym znaczeniu wiara jest nieuniknionym elementem ludzkiego życia, ponieważ zakres współczesnej wiedzy wielokrotnie przekracza możliwości poznawcze pojedynczego człowieka.

Ale jeśli tak zdefiniujemy wiarę, to przestaje ona być kategorią pozwalającą odróżnić religię od nauki, wiedzę od przesądu, astronomię od astrologii. Wszystko staje się wiarą, a słowo traci swoją wartość poznawczą.

Dlatego wydaje mi się, że istota problemu nie tkwi w samym fakcie posiadania przekonań, lecz w sposobie ich uzasadniania.

Od wieków ludzie próbowali zrozumieć świat. Tworzyli mity, religie, filozofie i nauki. Wszystkie te formy myślenia były odpowiedzią na tę samą potrzebę: potrzebę wyjaśnienia rzeczywistości. Różniły się jednak metodą.

Religia opierała się przede wszystkim na objawieniu, autorytecie, tradycji i wierze. Nauka wyrosła z przekonania, że nasze sądy o świecie powinny być stale konfrontowane z doświadczeniem oraz podlegać nieustannej weryfikacji. W nauce nie ma twierdzeń świętych. Są tylko twierdzenia lepiej lub gorzej uzasadnione.

To nie znaczy oczywiście, że nauka jest nieomylna. Przeciwnie. Jej największą siłą jest właśnie świadomość własnej omylności. Historia nauki jest historią porzucanych teorii, korygowanych błędów i zastępowania jednych wyjaśnień lepszymi. Nie jest to wada nauki, lecz źródło jej sukcesu.

W tym sensie sceptycyzm naukowy nie jest przeciwieństwem wiedzy. Jest postawą poznawczą zakładającą, że każde twierdzenie może okazać się błędne i dlatego powinno być stale poddawane krytyce. Nie oznacza to odrzucania wszystkiego, lecz proporcjonowanie stopnia przekonania do jakości dostępnych dowodów.

Można więc powiedzieć, że zarówno człowiek religijny, jak i sceptyk posiadają przekonania. Różnica nie polega jednak na samym fakcie ich posiadania, lecz na źródłach, z których te przekonania wynikają, oraz na gotowości do ich rewizji.

Wierzący religijnie zazwyczaj uznaje pewne twierdzenia za prawdziwe niezależnie od możliwości ich empirycznej weryfikacji. Sceptyk uznaje twierdzenie za tymczasowo prawdopodobne i gotów jest je porzucić, gdy pojawią się lepsze argumenty lub nowe fakty.

Z tego powodu nie uważam, aby nauka była formą wiary w takim samym sensie, w jakim jest nią religia. Owszem, w życiu codziennym wszyscy korzystamy z pewnego rodzaju "wiary technicznej" - ufamy ekspertom, instytucjom, wynikom badań czy świadectwom innych ludzi. Jest to jednak zaufanie warunkowe, wynikające z oceny wiarygodności źródeł i zawsze potencjalnie odwoływalne.

Wiara religijna ma charakter odmienny. Jej przedmiotem są zwykle twierdzenia dotyczące rzeczywistości nadprzyrodzonej, których nie można ani potwierdzić, ani obalić metodami empirycznymi. Dlatego jej trwałość nie zależy od siły dowodów, lecz od siły samego przekonania.

Właśnie ta różnica interesuje mnie najbardziej.

Dlaczego ludzie tak często uznają mity za bardziej przekonujące niż fakty? Dlaczego rozum bywa wykorzystywany nie do weryfikacji przekonań, lecz do ich obrony? Dlaczego jedni potrzebują absolutów, podczas gdy inni godzą się z niepewnością? Jaką rolę w powstawaniu wiary odgrywają psychologia, kultura, ewolucja i potrzeby społeczne? Czy człowiek może całkowicie uwolnić się od wiary, czy jedynie zastępuje jedne jej formy innymi?

To są pytania, które chciałbym uczynić przedmiotem tej dyskusji.

Nie po to, aby kogokolwiek nawracać lub od czegokolwiek odwodzić, lecz aby zastanowić się nad jednym z najciekawszych fenomenów ludzkiego umysłu - zdolnością do wierzenia. Zarówno wtedy, gdy wiara prowadzi do wielkich osiągnięć cywilizacji, jak i wtedy, gdy staje się przeszkodą w rozumieniu rzeczywistości.
-
Zupełnie jałowym jest spór "czy wszyscy wierzą?" Od lat staram się odpowiedzieć na znacznie ciekawsze pytanie: jakie są rodzaje wiary, jakie są ich źródła i jakie pełnią funkcje poznawcze. To pozwala uniknąć typowej pułapki dyskusji światopoglądowych, w której słowo "wiara" zostaje rozszerzone tak bardzo, że przestaje cokolwiek wyjaśniać.

Taki wątek ma też potencjał wyjścia poza samą religię. Można w nim analizować:

wiarę religijną,
zaufanie do nauki,
autorytety społeczne,
ideologie polityczne,
teorie spiskowe,
mity narodowe,
a nawet przekonania dotyczące własnej tożsamości.

Wówczas "studium wiary i niewiary" staje się nie tylko dyskusją o religii, ale próbą zrozumienia jednego z podstawowych mechanizmów ludzkiego myślenia. To zresztą temat bardzo bliski problematyce, którą rozwijam w książce Teologia ateisty. Rozważania światopoglądowe - zwłaszcza analizie relacji między wiedzą, światopoglądem, ideologią i potrzebą sensu. Tyle, iż to nie jest pyskówka typu ping-pong. Tu trzeba samodzielnie myśleć w oparciu o jakąś tam wiedzę.

-

.
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..
#76
14-06-2026 16:42
 Ocena-1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary

#77
14-06-2026 17:12
 Ocena 1 na 3
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
.
Kebab i My

Najgroźniejsze kłamstwo nie zmusza nas do wiary w nie. Ono sprawia, że przestajemy szukać prawdy. Hannah Arendt ostrzegała przed tym 70 lat temu. 📚⚠️

Hannah Arendt urodziła się w 1906 roku. Widziała z bliska narodziny nazizmu, uciekła z Europy i poświęciła życie, by zrozumieć, jak kulturalne, nowoczesne i pozornie cywilizowane społeczeństwo mogło popaść w totalitaryzm. Jej wniosek wciąż jest niepokojący.

W "Korzeniach totalitaryzmu", opublikowanych w 1951 roku, Arendt wyjaśniła, że reżimy totalitarne nie muszą przekonywać wszystkich za pomocą jednego kłamstwa. Ich największa siła tkwi w niszczeniu zaufania do samej rzeczywistości. Gdy fakty mieszają się z pogłoskami, gdy kłamstwo powtarza się tak często, że staje się nawykiem, a każda prawda może być traktowana jak zwykła opinia - umysł się męczy.

A zmęczony umysł przestaje się opierać.

Arendt napisała, że idealny podmiot dominacji totalitarnej niekoniecznie jest przekonanym fanatykiem, lecz kimś, kto nie odróżnia już faktów od fikcji, prawdy od kłamstwa. To zdanie podsumowuje jedno z najgłębszych ostrzeżeń XX wieku.

Celem nie jest tylko oszukanie. Celem jest zmylenie. Nasycenie. Wyczerpanie. Sprawienie, by ludzie patrzyli na tyle sprzeczności, propagandy i fałszu, że w końcu powiedzą: "nikt już nie wie, co jest prawdą".

To jest niebezpieczny punkt. Bo gdy społeczeństwo przestaje szukać prawdy, słabnie również jego zdolność rozpoznawania niesprawiedliwości. Jeśli wszystko wydaje się względne, jeśli wszystko można zaprzeczyć, jeśli wszystko sprowadza się do jednej wersji przeciwko drugiej - wtedy nadużycie znajduje przestrzeń, by się rozwijać.

Arendt zrozumiała, że totalitaryzm nie zaczyna się wyłącznie od widocznej przemocy. Zaczyna się, gdy zostaje zerwana więź między ludźmi a rzeczywistością. Gdy myślenie staje się niewygodne. Gdy kwestionowanie męczy. Gdy kłamstwo przestaje szokować.

Dlatego jej ostrzeżenie wciąż żyje. Myślenie nie jest intelektualnym luksusem. Jest ludzką obroną. Wymaganie dowodów, odróżnianie faktów od opinii, opieranie się łatwym wyjaśnieniom - to akty wolności.

W 1961 roku Arendt pojechała do Jerozolimy na proces Adolfa Eichmanna - jednego z głównych organizatorów Holokaustu. To, co zobaczyła, zszokowało ją. Nie dlatego, że Eichmann był potworem. Wręcz przeciwnie - był zwyczajny. Przeciętny. Mówił sloganami. Tłumaczył, że "tylko wykonywał rozkazy". Nie nienawidził Żydów. Po prostu nie myślał.

Arendt ukuła wtedy słynne określenie: "banalność zła". Zło nie zawsze jest demoniczne. Często jest głupie, biurokratyczne, pozbawione wyobraźni. Polega na braku myślenia.

Książka, którą napisała po procesie, wywołała burzę. Zarzucano jej, że usprawiedliwia nazistę. Nie rozumiano, że Arendt nie broniła Eichmanna - ona demaskowała mechanizm, który pozwala zwykłym ludziom popełniać niewyobrażalne zbrodnie. Wskazywała na bezmyślność jako na grzech pierworodny nowoczesności.

Dziś jej myśli są szczególnie aktualne. Żyjemy w czasach, gdy dezinformacja stała się narzędziem politycznym. Gdy algorytmy podsuwają nam to, co chcemy usłyszeć, nie to, co prawdziwe. Gdy fake newsy rozchodzą się szybciej niż sprostowania. Gdy zmęczenie informacją sprawia, że coraz trudniej odróżnić wiarygodne źródło od manipulacji.

Arendt nie doczekała ery internetu, ale przewidziała, że nadmiar sprzecznych przekazów może prowadzić do znieczulenia. Kiedy codziennie bombardują nas setki nagłówków, teorii spiskowych, wzajemnie wykluczających się ekspertyz - pojawia się pokusa, by machnąć ręką: "i tak nic nie wiadomo".

To właśnie ta rezygnacja jest celem. Nie zmuszenie nas do wiary w konkretne kłamstwo, ale odebranie nam woli dociekania prawdy. Arendt wiedziała, że totalitaryzm nie potrzebuje przekonać wszystkich. Potrzebuje tylko tylu zmęczonych, by reszta nie mogła się przeciwstawić.

Hannah Arendt nie była prorokinią. Była realistką. Opisała mechanizm, który widziała na własne oczy, i miała odwagę powiedzieć, że może się powtórzyć. W każdej epoce. W każdym kraju. Jeśli tylko przestaniemy myśleć.

Zmarła 4 grudnia 1975 roku. Zostawiła po sobie bibliotekę myśli. I jedno pytanie, które wciąż czeka na odpowiedź: czy jeszcze myślimy, czy tylko reagujemy?

Bo jeśli tylko reagujemy - to już przegraliśmy. Zanim padł pierwszy strzał. Zanim zamknięto pierwszą gazetę. Zanim ktoś powiedział: "to tylko opinia". Jeśli nie myślimy, jesteśmy gotowi na wszystko.

A jednak istnieje moment w jej życiu, który jest najmniej znany. Moment, który zmienił jej poglądy na zawsze. I który do dziś pozostaje tajemnicą.

=====
👇 Dalszy ciąg - co Hannah Arendt zobaczyła na procesie Eichmanna, co wywołało największą burzę i dlaczego do końca życia nie przestała o tym mówić - znajdziesz w moim pierwszym komentarzu. Kliknij, by przeczytać zakończenie.
show.trave(*)ZDMGlVQ3RQc3J0YwZhcHBfaWQQMjIy


.

.

#78
15-06-2026 10:08
 Ocena 2 na 2
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>.
>>Pisząc chłop nie miałem na myśli ani wieśniaka ani pańszczyźnianego
>-
>Jestem zdecydowanym egalitarystą. Poza jednym wyjątkiem nigdy nie zgodzę się, iż głupota jest równa mądrości, a chamstwo i prymitywizm szlachetności i niewiele do tego ma nasze pochodzenie. Jeden z książąt jakiego miałem przyjemność znać prof. Tadeusz Kowalik pochodził z rodziny niepiśmiennych chłopów, a jeden z "wyznawców" Kropotkina prof. Daniel Grinberg też ma raczej nieszlacheckie pochodzenie, choć jest postacią nad wyraz szlachetną.
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,590321#w591767
>.
>
Czyli zgoda, że chłop to nie musi być pejoratywne, a równość nie może być totalna. Myślę też, że im człowiek głupszy tym większym chamem może być.
.

Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
Jestem zdecydowanym egalitarystą. Poza jednym wyjątkiem nigdy nie zgodzę się, iż głupota jest równa mądrości, a chamstwo i prymitywizm szlachetności i niewiele do tego ma nasze pochodzenie. Jeden z książąt jakiego miałem przyjemność znać prof. Tadeusz Kowalik pochodził z rodziny niepiśmiennych chłopów, a jeden z "wyznawców" Kropotkina prof. Daniel Grinberg też ma raczej nieszlacheckie pochodzenie, choć jest postacią nad wyraz szlachetną.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,590321#w591767
.

>Czyli zgoda, że chłop to nie musi być pejoratywne,
-
Nie "nie musi", a zwyczajnie nie jest - choć można mu nadać pejoratywny wydźwięk.
-
> a równość nie może być totalna.
-
Jeżeli chodzi o ludzi to zwyczajnie nie jest (i dlatego ja uważam, iż obowiązkiem państwa jest równanie. Począwszy od równości szans. Wszyscy jesteśmy ludźmi i przynależy nam godność.

-
>Myślę też, że im człowiek głupszy tym większym chamem może być.
-
Socjologicznie największe chamstwo prezentują ludzie wyrwani ze środowiska. Nie rolnicy na wsiach, a "mieszczanie" pierwszego i drugiego pokolenia. Moim zdaniem największe chamstwo mieszka teraz w miastach, ale psychologicznie to każdy człowiek jest innym i tu każda generalizacja jest niesłuszną. Patrz przywołany przeze mnie prof. Kowalik, a takich (choć nieznanych) są setki tysięcy.

Mnie nie razi prostota a prostactwo, które można łączyć z wysokim wykształceniem. Przykład który nam się wprost wylewa w mediów to dr Karol Nawrocki. Mogę dorzucić też kilku profesorów, ale po co?
.

#80
15-06-2026 13:19
 Ocena-1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
.

Spójna niespójność

Zespół ogólnych przekonań dotyczących natury świata wraz z wynikającymi z nich ideałami - to, w wielkim skrócie, nasz światopogląd. Dochodzimy do niego przez całe życie i dopóki żyjemy nie można uznać go zamkniętym. Choć każdy z nich, jest swoistym i niepowtarzalnym, to ludzie, żyjący w tym samym czasie, podobnych warunkach i poddani podobnym procesom socjalizacji, mają zbliżone poglądy na świat. Czy według jakiś kryteriów można je pogrupować? W dyskusjach mówi się o światopoglądach: naukowym, religijnym, materialistycznym, idealistycznym, pragmatycznym, sceptycznym, teistycznym, deistycznym i kilkudziesięciu innych.

Weźmy pod uwagę dwa pierwsze. Czy są one antagonistyczne? Czy nie mogą być połączone w jednej psychice? Zdecydowanie mogą, skoro wielu uczonych było ludźmi głęboko religijnymi i wcale im to nie przeszkadzało wypracowaniu ogromnego naukowego dorobku.

Akt wiary nie wymaga uzasadnień naukowych, a człowiek, który podczas przeżycia mistycznego spotkał Boga, wierzy weń bezkrytycznie i żadne naukowe uzasadnienia nie są mu potrzebne. Twierdzenia naukowe wymagają uzasadnień empirycznych wraz z koniecznością przeprowadzenia żmudnej i trudnej procedury falsyfikacji z późniejszym dokładnym opisem całego procesu, w celu jego zweryfikowania.

=
Wiara w niewiarę

Czy koniecznie trzeba wierzyć? Sam nie uważam wiary za rzecz człowiekowi konieczną, a całkowitą niewiarę za rzecz możliwą. Nie będę się tu odwoływać do klasyki, choć oczywiście warto tam sięgać, aż po starożytność, nie mówiąc już o współczesnych, powiem tylko, że właśnie jestem takiej postawy przykładem. Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".
www.racjon(*).php/s,511985/z,0/d,62#w524939
-

.

#81
15-06-2026 15:28
 Ocena 2 na 2
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
.
>>Czyli zgoda, że chłop to nie musi być pejoratywne,
>-
>Nie "nie musi", a zwyczajnie nie jest - choć można mu nadać pejoratywny wydźwięk.
.
Można to fakt. Dziś już nie rozumiem tego gdy ktoś gardzi ludźmi ze wsi. Wszechpolskość oraz wszechstanowość.
.
>-
>> a równość nie może być totalna.
>-
>Jeżeli chodzi o ludzi to zwyczajnie nie jest (i dlatego ja uważam, iż obowiązkiem państwa jest równanie. Począwszy od równości szans. Wszyscy jesteśmy ludźmi i przynależy nam godność.
.
Co ma Pan na myśli pisząc równanie? Bo równość szans rozumiem, choćby poprzez dostępność do edukacji.
.
>-
>>Myślę też, że im człowiek głupszy tym większym chamem może być.
>-
>Socjologicznie największe chamstwo prezentują ludzie wyrwani ze środowiska. Nie rolnicy na wsiach, a "mieszczanie" pierwszego i drugiego pokolenia. Moim zdaniem największe chamstwo mieszka teraz w miastach, ale psychologicznie to każdy człowiek jest innym i tu każda generalizacja jest niesłuszną. Patrz przywołany przeze mnie prof. Kowalik, a takich (choć nieznanych) są setki tysięcy.
.
Kiedy byłem młodszy to słyszałem teksty, w których wypowiadający nazywał ludzi ze wsi chamami. Coś jak "cham będzie chamem na wieki wieków amen", albo "cham ze wsi wyjdzie a wieś z chama nie". Z biegiem czasu zrozumiałem, że chamem nie był rzeczony "cham", tylko był nim ten delikwent, który w tak kulturalny i wyszukany sposób nazywał tak ludzi tylko dlatego, że ci są ze wsi. Absurd.
.
>Mnie nie razi prostota a prostactwo, które można łączyć z wysokim wykształceniem. Przykład który nam się wprost wylewa w mediów to dr Karol Nawrocki. Mogę dorzucić też kilku profesorów, ale po co?
>.
A pan Andrzej Zybertowicz? Zdaje się związany ideowo z PiSem, ale czy to, według Pana, rzutuje na niego negatywnie? Albo z drugiej strony prof. Marcin Matczak? Czy u nas nie za często dzieje się tak, że się obraża kogoś za poglądy polityczne, nie bacząc zupełnie na jego dorobek naukowy?
.

#82
15-06-2026 17:48
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
Mnie nie razi prostota a prostactwo, które można łączyć z wysokim wykształceniem. Przykład który nam się wprost wylewa w mediów to dr Karol Nawrocki. Mogę dorzucić też kilku profesorów, ale po co?
-
>A pan Andrzej Zybertowicz? Zdaje się związany ideowo z PiSem, ale czy to, według Pana, rzutuje na niego negatywnie?
-
Nie, jego związanie z prezydentami oraz z PiS-em jest jego prostactwa i karierowiczostwa wynikiem.
-
>Albo z drugiej strony prof. Marcin Matczak?
-
A po co obrażać tu Matczaka, to już zupełnie inna klasa człowieka. Tak ma poglądy, z którymi się nie zgadzam, ale otwarcie się do nich przyznaje.
-
>Czy u nas nie za często dzieje się tak, że się obraża kogoś za poglądy polityczne, nie bacząc zupełnie na jego dorobek naukowy?
-
Jaki dorobek naukowy? Z przedmiotów ścisłych? Tam rzeczywiście zdarzają się przypadki, gdy dorobek naukowy nie związany jest ze światopoglądem. W przedmiotach humanistycznych trudno znaleźć przypadki gdy nie jest. Gorzej tam trudno znaleźć rzetelność naukową ponad wyznawaną ideologią. Dlatego najwyżej cenię sobie uczonych i publicystów, którzy już we wstępie podają pozycje światopoglądowe z jakich piszą.
.

#83
15-06-2026 17:52
 Ocena 1 na 3
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
-
>Co ma Pan na myśli pisząc równanie? Bo równość szans rozumiem, choćby poprzez dostępność do edukacji.
-
Ja nie zgadzam się aby w moim kraju dzieci były głodne, aby nie mogły się ciepło ubrać i aby nie starczało na ich leczenie i utrzymywanie w zdrowiu. Jako minimum równości uważam równość szans młodzieży. To znaczy pełną świadomość władz państwowych z nierówności panujących w społeczeństwie i staranie się wszystkimi dostępnymi im środkami te nierówności niwelować. Na to musi starczyć, choćbyśmy poziom obciążenia podatkami zrównali z państwami skandynawskimi, gdzie efektywność ekonomiczna jest nie gorszą niż w USA, a poziom szczęśliwości społeczeństwa o niebo wyższy.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,663936#w664667

=
Żadne bidulki, ot stado baranków, które się daje wykorzystywać. Żyjących z własnej pracy jest znacznie więcej niż żyjących z kapitału, wystarczy to zrozumieć i odpowiednio zagłosować.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,663936#w664588

=
Pomimo, iż niektórzy uważają że mądrym można być i bez czytania książek to ja jednak polecę tu książkę profesora Cezarego Kosikowskiego "Naprawa finansów publicznych", gdyż finanse publiczne, to wcale nie taka prosta sprawa, jak się różnym domorosłym uzdrowicielom wydaje i to nawet tym w ławach poselskich. Bogactwo państwa tworzy się także ze środków budżetowych. Naprawdę żenadą jest ten, kto tego nie rozumie, a stara się przekonać czytelników do własnych racji?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,664981#w665217

=
Bogactwo państwa, to jednak nie tylko kasa, to także infrastruktura, poziom wykształcenia społeczeństwa, innowacyjność gospodarki, poziom zdrowia, ilość mieszkań i ich wyposażenie itp. itd. To wszystko kosztuje i trzeba na to środków, ale aby to zrozumieć trzeba podnieść wzrok ponad własny portfel.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,664981#w665157


.

.

#84
15-06-2026 18:57
 Ocena 1 na 1
thoters (221 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
> Myślę też, że im człowiek głupszy tym większym chamem może być.
>.
>
Walczę teraz z wodami polskimi i już doszedłem do wysłania zażalenia do NSA.
Złożyłem skargę i wniosek o ukaranie wod polskich grzywną do WSA. Sąd wezwał dyrektora RZGW do odpowiedzi. Dyrektor przesłał odpowiedź i sąd daj jej wiarę i mój wniosek o grzywnę i kasę dla mnie oddalił. Miałem 7 dni na napisanie zażalenia do NSA. Szybko zbadałem i zdobyłem dowody, że dyrektor, żeby się ratować zwalił winę na niewinną podwładną. Napisałem zażalenie na wyrok WSA do NSA. Dołączyłem dowody, że dyrektor RZGW okłamał sąd. Za to grozi mu kara z art. 233 i 271.
Dyrektor po szkołach, odznaczany medalami, autorytet w sprawach wody a tu po chamsku zwalił winę na swoją podwładną. Czekam co przyjdzie z sądu. Sąd mu wyśle moje zażalenie i dowody, z których wynika, że oszukał sąd. Jak dostanę odpwiedź z sądu, to mogę złożyć zawiadomienie do prokuratury.
Oczywiście prokuratura wystąpi tu w roli adwokata przestępcy i sprawę umorzy. Na to umorzenie przysługuje mi złożenie zażalenia do sądu. W innej sprawie sąd mi przyjął zażalenie i prokuratura musiała zacząć sprawę prowadzić. Z drugim zażaleniem mam sprawę w sądzie rejonowym 29. W tej sprawie prokurator też jest adwokatem przestępcy. Kolejne jest w toku a to z tym dyrekotrem może być czwarte. Czytanie tego co napisali funkcjonariusze policji jest lepsze od czytania najlepszych komedii. Przekomiczne to są te teksty, które napisali z pomocą AI.

#85
16-06-2026 13:40
 0 na 2
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
.
"Przegląd Religioznawczy" nr 2 (2019), s. 77-85

Joanna Janicka

Chrześcijaństwo w porządku filozoficznym dowiedzione - próba rekapitulacji Leszka Kołakowskiego rozważań o religii.
journal.ptr.edu.pl/index.php/ptr/article/view/139

.

.

#86
16-06-2026 13:45
 0 na 2
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary

#87
16-06-2026 15:44
 Ocena 1 na 1
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>.
>Mnie nie razi prostota a prostactwo, które można łączyć z wysokim wykształceniem. Przykład który nam się wprost wylewa w mediów to dr Karol Nawrocki. Mogę dorzucić też kilku profesorów, ale po co?
>-
>>A pan Andrzej Zybertowicz? Zdaje się związany ideowo z PiSem, ale czy to, według Pana, rzutuje na niego negatywnie?
>-
>Nie, jego związanie z prezydentami oraz z PiS-em jest jego prostactwa i karierowiczostwa wynikiem.
.
Mnie też się wiele nie podoba w PiSie, ale nie popieram odbierania komuś przymiotów dlatego, że jest on na przeciwległym biegunie. Ja na przykład nie odczłowieczam Rosjan, ani Żydów, nawet tych z Izraela.
>-
>>Albo z drugiej strony prof. Marcin Matczak?
>-
>A po co obrażać tu Matczaka, to już zupełnie inna klasa człowieka. Tak ma poglądy, z którymi się nie zgadzam, ale otwarcie się do nich przyznaje.
.
Też nie uważam za słuszne by go obrażać, i mimo tego, że moje poglądy też są inne niż jego, to potrafię przyjąć jego opinię, i jeśli jest w niej jakaś wartość to trzeba to przyznać.
>-
>>Czy u nas nie za często dzieje się tak, że się obraża kogoś za poglądy polityczne, nie bacząc zupełnie na jego dorobek naukowy?
>-
>Jaki dorobek naukowy? Z przedmiotów ścisłych? Tam rzeczywiście zdarzają się przypadki, gdy dorobek naukowy nie związany jest ze światopoglądem. W przedmiotach humanistycznych trudno znaleźć przypadki gdy nie jest. Gorzej tam trudno znaleźć rzetelność naukową ponad wyznawaną ideologią. Dlatego najwyżej cenię sobie uczonych i publicystów, którzy już we wstępie podają pozycje światopoglądowe z jakich piszą.
>.
Podzielam takie spojrzenie, ale dodać muszę, że tylko czyjeś zacietrzewienie może mnie zniechęcić do przeczytania lub wysłuchania kogoś z kim się nie zgadzam co do ideologii lub religii. Celowo nie użyłem słowa polityka, bo ja politykę postrzegam bardzo szeroko.
.

Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
>Mnie też się wiele nie podoba w PiSie,
-
Mnie nic nie podobało się w Inkwizycji, Gestapo, NKWD, UB i nic nie podoba mi się ani w PiS-ie, ani w Konfederacji.

>ale nie popieram odbierania komuś przymiotów dlatego, że jest on na przeciwległym biegunie.
-
Czego? Człowieczeństwa? Jakich przymiotów? Przyzwoitości? Uczciwości? Itp.? Itd.? Wielu odbieram przymioty człowieczeństwa. Zacznę od ekstremy "seryjni mordercy". Mogę tak ciągnąć długo, przez całą historię ludzkości.

-
>Ja na przykład nie odczłowieczam Rosjan, ani Żydów, nawet tych z Izraela.
-
Całym życiem świadczę o równowartości ludzi niezależnie od narodowości, religii, czy bezwyznaniowości, płci i orientacji seksualnej, ale nie przyznaję człowieczeństwa Hitlerowi, Stalinowi, Putinowi, czy Netanjahu.
-
>Albo z drugiej strony prof. Marcin Matczak?
-
A po co obrażać tu Matczaka, to już zupełnie inna klasa człowieka. Tak ma poglądy, z którymi się nie zgadzam, ale otwarcie się do nich przyznaje.
.
>Też nie uważam za słuszne by go obrażać, i mimo tego, że moje poglądy też są inne niż jego, to potrafię przyjąć jego opinię, i jeśli jest w niej jakaś wartość to trzeba to przyznać.
-
Opinię to ja zawsze mam własną, ale od większości ludzi zdolnych jestem przyjąć argumenty i z niektórymi się zgodzić. Czasem jestem gotów z kimś intelektualnie sięgnąć nawet dna, ale nikt mnie nie zmusi abym stukał wraz z nim w dno od spodu. Poniżej pewnego poziomu po prostu nie schodzę (patrz baner).
-
>Czy u nas nie za często dzieje się tak, że się obraża kogoś za poglądy polityczne, nie bacząc zupełnie na jego dorobek naukowy?
-
Jaki dorobek naukowy? Z przedmiotów ścisłych? Tam rzeczywiście zdarzają się przypadki, gdy dorobek naukowy nie związany jest ze światopoglądem. W przedmiotach humanistycznych trudno znaleźć przypadki gdy nie jest. Gorzej tam trudno znaleźć rzetelność naukową ponad wyznawaną ideologią. Dlatego najwyżej cenię sobie uczonych i publicystów, którzy już we wstępie podają pozycje światopoglądowe z jakich piszą.
.
>Podzielam takie spojrzenie, ale dodać muszę, że tylko czyjeś zacietrzewienie może mnie zniechęcić do przeczytania lub wysłuchania kogoś z kim się nie zgadzam co do ideologii lub religii.
-
Najpierw istnieje wiara, począwszy od świętej wiary we własną rację - z różnymi poziomami jej głębokości. Później fanatyzm i zacietrzewienie, a gdy połączy Pan to z małą inteligencją, wiedzą i z wielką głupotą, to mamy mieszankę nie tylko z internetowych forów, ale sięgającą nawet i profesorskich głów i szczytów władzy.
-
>Celowo nie użyłem słowa polityka, bo ja politykę postrzegam bardzo szeroko.
-
No cóż ja jestem tu ograniczonym do pięcioletnich studiów nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim i kilkunastoletniej działalności w najwyższych warszawskich strukturach partii. Byłem też zastępcą redaktora naczelnego Forum Klubowego.
www.racjonalista.pl/kk.php/s,4809
www.tygodn(*)iesieciolecie-forum-klubowego/

=
AI:

Andrzej B. Izdebski to polski politolog, religioznawca, publicysta oraz popularyzator nauki, który przez lata był kluczową postacią lewicowego dwumiesięcznika ideowo-politycznego "Forum Klubowe".

Działalność w "Forum Klubowe"

Funkcja: W latach 2002-2012 pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego (współpracując ściśle z naczelnym, Leszkiem Lachowieckim).

Profil pisma: Czasopismo stanowiło teoretyczne i dyskusyjne zaplecze dla środowisk lewicowych (związanych z ówczesnym SLD) oraz klubów dyskusyjnych. Promowało racjonalizm, laickość i dialog światopoglądowy.

Publicystyka: Na łamach pisma oraz powiązanych portali (takich jak Racjonalista.pl czy Racjonalista TV) publikował teksty dotyczące ewolucjonizmu, antropologii, etyki i relacji państwo-Kościół.

Twórczość i książki

Andrzej B. Izdebski w swojej pracy autorskiej skupia się na naukowym sceptycyzmie i analizie zjawisk religijnych z pozycji ateistycznych:

"Teologia ateisty. Rozważania światopoglądowe"

Książka stanowi intelektualny esej analizujący religie, ludzkie przekonania oraz ideologie z perspektywy współczesnej nauki, biologii i kulturoznawstwa.

"O wierze. Studium wiary i niewiary"
-
Filozoficzny esej opisujący wiarę w różnych kontekstach.

-
Tematyka artykułów:

Do jego znanych tekstów popularnonaukowych należą m.in. "Człowiek - fenomenalne zwierzę", "Na początku jest mózg gadzi" czy analizy historyczno-społeczne typu "Katolik i lewicowiec: sprzeczność czy harmonia?".

.

#89
16-06-2026 20:41
 Ocena 1 na 1
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>.
>>Mnie też się wiele nie podoba w PiSie,
>-
>Mnie nic nie podobało się w Inkwizycji, Gestapo, NKWD, UB i nic nie podoba mi się ani w PiS-ie, ani w Konfederacji.
.
Doborowe towarzystwo. Czyli mniej więcej połowa narodu zgłupiała do reszty według Pana? A jeśli nie głupotą to nazywać to czym to jest według Pana?
.
>>ale nie popieram odbierania komuś przymiotów dlatego, że jest on na przeciwległym biegunie.
>-
>Czego? Człowieczeństwa? Jakich przymiotów? Przyzwoitości? Uczciwości? Itp.? Itd.? Wielu odbieram przymioty człowieczeństwa. Zacznę od ekstremy "seryjni mordercy". Mogę tak ciągnąć długo, przez całą historię ludzkości.
.
I tu się różnimy. Ja szacunek mam nawet do przeciwnika, ale pod pewnym warunkiem, że ten nie łamie kręgosłupa moralnego. Poza tym warto pamiętać, że my nikomu nie możemy odebrać przymiotów człowieczeństwa, bo te może odebrać sobie tylko ktoś sam.
.
>-
>>Ja na przykład nie odczłowieczam Rosjan, ani Żydów, nawet tych z Izraela.
>-
>Całym życiem świadczę o równowartości ludzi niezależnie od narodowości, religii, czy bezwyznaniowości, płci i orientacji seksualnej, ale nie przyznaję człowieczeństwa Hitlerowi, Stalinowi, Putinowi, czy Netanjahu.
.
Zbrodniarz to zbrodniarz, ale dalej człowiek. To nigdzie i nigdy nie sprowadzało się do jednego typa. Tu się kłania imperializm.
.
>-
>>Albo z drugiej strony prof. Marcin Matczak?
>-
>A po co obrażać tu Matczaka, to już zupełnie inna klasa człowieka. Tak ma poglądy, z którymi się nie zgadzam, ale otwarcie się do nich przyznaje.
>.
>>Też nie uważam za słuszne by go obrażać, i mimo tego, że moje poglądy też są inne niż jego, to potrafię przyjąć jego opinię, i jeśli jest w niej jakaś wartość to trzeba to przyznać.
>-
>Opinię to ja zawsze mam własną, ale od większości ludzi zdolnych jestem przyjąć argumenty i z niektórymi się zgodzić. Czasem jestem gotów z kimś intelektualnie sięgnąć nawet dna, ale nikt mnie nie zmusi abym stukał wraz z nim w dno od spodu. Poniżej pewnego poziomu po prostu nie schodzę (patrz baner).
.
I słusznie, bo też uważam, że nie stać mnie na dziadostwo. Staram się nie wypowiadać na tematy, na których się nie znam.
.
>-
>Najpierw istnieje wiara, począwszy od świętej wiary we własną rację - z różnymi poziomami jej głębokości. Później fanatyzm i zacietrzewienie, a gdy połączy Pan to z małą inteligencją, wiedzą i z wielką głupotą, to mamy mieszankę nie tylko z internetowych forów, ale sięgającą nawet i profesorskich głów i szczytów władzy.
.
Jasne, że wiara, ale są też inne czynniki. Rozum polityczny, ekonomiczny, itd.
.
>-
>>Celowo nie użyłem słowa polityka, bo ja politykę postrzegam bardzo szeroko.
>-
>No cóż ja jestem tu ograniczonym do pięcioletnich studiów nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim i kilkunastoletniej działalności w najwyższych warszawskich strukturach partii. Byłem też zastępcą redaktora naczelnego Forum Klubowego.
>www.racjonalista.pl/kk.php/s,4809
>www.tygodn(*)iesieciolecie-forum-klubowego/
.
Czyli rozumie Pan co mam na myśli. Wszystko jest polityką.
.
>=
>AI:Andrzej B. Izdebski to polski politolog, religioznawca, publicysta oraz popularyzator nauki, który przez lata był kluczową postacią lewicowego dwumiesięcznika ideowo-politycznego "Forum Klubowe".
>Działalność w "Forum Klubowe"
>Funkcja: W latach 2002-2012 pełnił funkcję zastępcy redaktora naczelnego (współpracując ściśle z naczelnym, Leszkiem Lachowieckim).
>Profil pisma: Czasopismo stanowiło teoretyczne i dyskusyjne zaplecze dla środowisk lewicowych (związanych z ówczesnym SLD) oraz klubów dyskusyjnych. Promowało racjonalizm, laickość i dialog światopoglądowy.
>Publicystyka: Na łamach pisma oraz powiązanych portali (takich jak Racjonalista.pl czy Racjonalista TV) publikował teksty dotyczące ewolucjonizmu, antropologii, etyki i relacji państwo-Kościół.
>Twórczość i książki
>Andrzej B. Izdebski w swojej pracy autorskiej skupia się na naukowym sceptycyzmie i analizie zjawisk religijnych z pozycji ateistycznych:
>"Teologia ateisty. Rozważania światopoglądowe"
>Książka stanowi intelektualny esej analizujący religie, ludzkie przekonania oraz ideologie z perspektywy współczesnej nauki, biologii i kulturoznawstwa.
>"O wierze. Studium wiary i niewiary"
>-
>Filozoficzny esej opisujący wiarę w różnych kontekstach.
>-
>Tematyka artykułów:
>Do jego znanych tekstów popularnonaukowych należą m.in. "Człowiek - fenomenalne zwierzę", "Na początku jest mózg gadzi" czy analizy historyczno-społeczne typu "Katolik i lewicowiec: sprzeczność czy harmonia?".

>.
.
Szacun. Przy Panu jestem żółtodzióbem.
.
>
.
Każdy swój rozum posiada i za niego odpowiada. Mnie od głupoty, i mojej własnej i cudzej, bardziej martwi brak czyjejś kultury i brak szacunku dla drugiego człowieka.
.

#90
17-06-2026 06:04
 Ocena 1 na 1
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi thoters
>Przekomiczne to są te teksty, które napisali z pomocą AI.
.
Nie zazdroszczę Ci przeżyć. A z AI też trzeba umieć korzystać. Łatwo mogą wyjść głupoty.
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365