 |
O wierze. Studium wiary i niewiary Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-05-2026 17:43 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów) | O wierze. Studium wiary i niewiary
1 na 3 | . Słowo "wiara" należy do tych pojęć, które wydają się oczywiste tylko do chwili, gdy próbujemy je zdefiniować. Wówczas szybko okazuje się, że rozmówcy często używają tego samego słowa, mając na myśli zupełnie różne rzeczy.Jeżeli przez wiarę rozumieć każde uznanie czegoś za prawdziwe przy braku absolutnej pewności, to rzeczywiście wszyscy ludzie wierzą. Wierzy pacjent, że lekarz postawił właściwą diagnozę. Wierzy pasażer, że pilot samolotu jest kompetentny. Wierzy historyk źródłom, z których korzysta. Wierzy fizyk wynikom tysięcy badań, których osobiście nigdy nie powtórzył. W tym znaczeniu wiara jest nieuniknionym elementem ludzkiego życia, ponieważ zakres współczesnej wiedzy wielokrotnie przekracza możliwości poznawcze pojedynczego człowieka. Ale jeśli tak zdefiniujemy wiarę, to przestaje ona być kategorią pozwalającą odróżnić religię od nauki, wiedzę od przesądu, astronomię od astrologii. Wszystko staje się wiarą, a słowo traci swoją wartość poznawczą. Dlatego wydaje mi się, że istota problemu nie tkwi w samym fakcie posiadania przekonań, lecz w sposobie ich uzasadniania. Od wieków ludzie próbowali zrozumieć świat. Tworzyli mity, religie, filozofie i nauki. Wszystkie te formy myślenia były odpowiedzią na tę samą potrzebę: potrzebę wyjaśnienia rzeczywistości. Różniły się jednak metodą. Religia opierała się przede wszystkim na objawieniu, autorytecie, tradycji i wierze. Nauka wyrosła z przekonania, że nasze sądy o świecie powinny być stale konfrontowane z doświadczeniem oraz podlegać nieustannej weryfikacji. W nauce nie ma twierdzeń świętych. Są tylko twierdzenia lepiej lub gorzej uzasadnione. To nie znaczy oczywiście, że nauka jest nieomylna. Przeciwnie. Jej największą siłą jest właśnie świadomość własnej omylności. Historia nauki jest historią porzucanych teorii, korygowanych błędów i zastępowania jednych wyjaśnień lepszymi. Nie jest to wada nauki, lecz źródło jej sukcesu. W tym sensie sceptycyzm naukowy nie jest przeciwieństwem wiedzy. Jest postawą poznawczą zakładającą, że każde twierdzenie może okazać się błędne i dlatego powinno być stale poddawane krytyce. Nie oznacza to odrzucania wszystkiego, lecz proporcjonowanie stopnia przekonania do jakości dostępnych dowodów. Można więc powiedzieć, że zarówno człowiek religijny, jak i sceptyk posiadają przekonania. Różnica nie polega jednak na samym fakcie ich posiadania, lecz na źródłach, z których te przekonania wynikają, oraz na gotowości do ich rewizji. Wierzący religijnie zazwyczaj uznaje pewne twierdzenia za prawdziwe niezależnie od możliwości ich empirycznej weryfikacji. Sceptyk uznaje twierdzenie za tymczasowo prawdopodobne i gotów jest je porzucić, gdy pojawią się lepsze argumenty lub nowe fakty. Z tego powodu nie uważam, aby nauka była formą wiary w takim samym sensie, w jakim jest nią religia. Owszem, w życiu codziennym wszyscy korzystamy z pewnego rodzaju "wiary technicznej" - ufamy ekspertom, instytucjom, wynikom badań czy świadectwom innych ludzi. Jest to jednak zaufanie warunkowe, wynikające z oceny wiarygodności źródeł i zawsze potencjalnie odwoływalne. Wiara religijna ma charakter odmienny. Jej przedmiotem są zwykle twierdzenia dotyczące rzeczywistości nadprzyrodzonej, których nie można ani potwierdzić, ani obalić metodami empirycznymi. Dlatego jej trwałość nie zależy od siły dowodów, lecz od siły samego przekonania. Właśnie ta różnica interesuje mnie najbardziej. Dlaczego ludzie tak często uznają mity za bardziej przekonujące niż fakty? Dlaczego rozum bywa wykorzystywany nie do weryfikacji przekonań, lecz do ich obrony? Dlaczego jedni potrzebują absolutów, podczas gdy inni godzą się z niepewnością? Jaką rolę w powstawaniu wiary odgrywają psychologia, kultura, ewolucja i potrzeby społeczne? Czy człowiek może całkowicie uwolnić się od wiary, czy jedynie zastępuje jedne jej formy innymi? To są pytania, które chciałbym uczynić przedmiotem tej dyskusji. Nie po to, aby kogokolwiek nawracać lub od czegokolwiek odwodzić, lecz aby zastanowić się nad jednym z najciekawszych fenomenów ludzkiego umysłu - zdolnością do wierzenia. Zarówno wtedy, gdy wiara prowadzi do wielkich osiągnięć cywilizacji, jak i wtedy, gdy staje się przeszkodą w rozumieniu rzeczywistości. - Zupełnie jałowym jest spór "czy wszyscy wierzą?" Od lat staram się odpowiedzieć na znacznie ciekawsze pytanie: jakie są rodzaje wiary, jakie są ich źródła i jakie pełnią funkcje poznawcze. To pozwala uniknąć typowej pułapki dyskusji światopoglądowych, w której słowo "wiara" zostaje rozszerzone tak bardzo, że przestaje cokolwiek wyjaśniać.Taki wątek ma też potencjał wyjścia poza samą religię. Można w nim analizować: wiarę religijną, zaufanie do nauki, autorytety społeczne, ideologie polityczne, teorie spiskowe, mity narodowe, a nawet przekonania dotyczące własnej tożsamości. Wówczas "studium wiary i niewiary" staje się nie tylko dyskusją o religii, ale próbą zrozumienia jednego z podstawowych mechanizmów ludzkiego myślenia. To zresztą temat bardzo bliski problematyce, którą rozwijam w książce Teologia ateisty. Rozważania światopoglądowe - zwłaszcza analizie relacji między wiedzą, światopoglądem, ideologią i potrzebą sensu. Tyle, iż to nie jest pyskówka typu ping-pong. Tu trzeba samodzielnie myśleć w oparciu o jakąś tam wiedzę. -  . | (Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | . Jacek Siewiera jest daleki od mojej opcji politycznej, ale gdybym ja był prezydentem to na pewno poprosiłbym go o doradztwo, gdyż to jest profesjonalista najwyższej klasy. pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Siewiera. > Podzielam Pańskie zdanie.- Moje ma tu niewielkie znaczenie. Wolałbym aby Pan i jak największa grupa Polaków w tym aspekcie podziałała zdanie Siewiery. Choć Siewiera jest prawicowy, to minimalna część prawicy liczy się z jego zdaniem. . |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | |
#198 1 na 1 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | . > A dlaczego wygrał według Pana Żeleński?- Zełeński od dawna wiedział, że będzie, iż ze sprawy Andrija Jermaka będzie afera. I podejrzewam, że wniosek od żołnierzy, żeby nazwać coś imieniem UPA trzymał w szafie specjalnie na tę okoliczność. .
Wiedział, że Polska zareaguje. Wiedział, że będzie to ostra reakcja. Wiedział, że - na chwilę - zjednoczy to ludzi wokół niego.
Podejrzewam też, że sam Zełeński ma na to całe UPA wywalone. Więcej - ma świadomość, że jakby "bohaterowie UPA" spotkali w latach 40. jego dziadka i babcię, to by go nie było na świecie, bo dziadek i babcia by takiego spotkania nie przeżyli. Byli Żydami, a tacy byli przez "bohaterów UPA" mordowani.
Tu nie chodzi o UPA.
Chodzi o to, że tonący brzytwy się chwyta.= Sprowokował Nawrockiego i na tej prowokacji odniósł sukces. Wydaje mi się iż tylko czasowy, ale sukces. To Polska przez głupotę Nawrockiego i kolesi jego teraz przegrała. "Wołyń" dla świata ma niewielkie znaczenie. To nasza trauma. . |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | . Rafał Betlejewski Dlaczego na kilka dni przed najważniejszą konferencją odbudowy Ukrainy w historii Polski, która zaraz zaczyna się w Gdańsku, Nawrocki rozpętał awanturę wokół odebrania Orderu Orła Białego Zełenskiemu? W czyim interesie działa Batyr? Bo na pewno nie w polskim. www.facebo(*)F78yCZMwzLtbhvdbSBLWnK6m7zBG6l.  . |
| Kautilja (6847 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | > Żydzi, którzy mieli w imieniu Żydów amerykańkich zarządzać przejętą Europą, zostali zlikwidowani.. I według Ciebie konieczne było zlikwidować tych Żydów w liczbie milionów? . > Ktoś coś zaplanował, napracował się nad tym, na gotowe przychodzą cwaniacy, ich rodacy, mordują i przejmują czyjś geszeft, to ja mam tych cwaniaków podziwiać ??? Mam razem z nimi płakać nad stratami jakie przy tym ponieśli ??. Nikt Ci nie każe płakać. . > Wydawało się Żydom amerykańskim, że nie będzie miał kto pomścić Żydów niemieckich. Nie przewidzieli, że: tworząc antysemityzm w Niemczech, uzbrajając Wehrmacht, ktoś też go przejmie.. I po raz kolejny pytam, kto? . |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | |
| Kautilja (6847 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | > >Jednego Ci nie można odmówić. Opanowałeś na wysokim poziomie besztanie kolektywnego zachodu.> >.> >> Już tak mam, że jak ktoś mi ogranicza wolność, to mnie nie przekupi ani nie zaprzęgnie do kieratu.. Wolność to pojemne słowo. Mnie też się nie przekupi, i ja ważę ewentualne straty i korzyści. . > W poniedziałek jadę na posiedzenie sądu w sprawie przestępstwa formalnego z art.271 jakiego dopuścił się funkcjonariusz policji prowadzący moją sprawę karną. Zgłosiłem to na prokuraturę.... Niezmiennie życzę Ci powodzenia. Ja takich "przygód z prawem" nie mam. . |
#203 1 na 1 | szarley (54911 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | Uśmiałem się dziś w autobusie, kiedy jeden z pasażerów rozmawiając z innym powiedział że Zelańskiego należało obśmiać. "trzeba było polskiemu pułkowi nadać imię bohaterów akcji Wisła i zaprosić na nadanie sztandaru ukraińskiego ambasadora"
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby |
| szarley (54911 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | W uzupełnieniu dziennikarskiej pol-szczyny jest lingłidża poliszyńskiego gowermentu Ukraine Recovery Conference w Danzig A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy są Gänse, iż swój język olewają
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby |
| Kautilja (6847 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | > .> Nie lekceważę geopolityki. Uważam jednak, że bardzo często przypisuje się jej znaczenie większe, niż rzeczywiście posiada. Geopolityka jest jednym z narzędzi opisu rzeczywistości międzynarodowej, a nie uniwersalnym kluczem wyjaśniającym historię i politykę.. Trochę w tym siedzę i muszę stwierdzić, że ma Pan rację. Może istnieć taki uniwersalny klucz według Pana? . > To, że Polska leży między Niemcami, Ukrainą i Rosją, jest oczywistym faktem geograficznym. To, że Stany Zjednoczone leżą daleko, a Rosja blisko, również. Z samych tych faktów nie wynikają jednak gotowe recepty polityczne. Geografia wyznacza pewne ograniczenia i stwarza określone możliwości, ale nie determinuje losów państw.. Nie determinuje losów państw bo czynników współkształtujących losy państw jest wiele. Izrael jest dobrym przykładem. Wydaje się, że jego geografia jest beznadziejna, a mimo przeciwności trwa on nadal. Demografia to kolejny fundament, i tu też widać na przykładzie Izraela, że i to nie decyduje o ostatecznym kształcie sytuacji w jakiej znaduje się to państwo. Idzie o to, że wiele czynników nakłada się na siebie, i dopiero wynik tego daje nam określony obraz. . > Po 1989 roku Polska bardzo wiele zyskała nie dlatego, że zmieniło się jej położenie geograficzne, lecz dlatego, że potrafiła wykorzystać historyczną koniunkturę, wejść do NATO i Unii Europejskiej oraz prowadzić przez długi czas stosunkowo skuteczną politykę zagraniczną. Równocześnie wiele szans zmarnowała wskutek błędów własnych elit politycznych. Oznacza to, że równie ważne jak geografia są instytucje państwa, jakość przywództwa, kondycja społeczeństwa i kompetencje dyplomatyczne.. Pełna zgoda. . > Moi nauczyciele uczyli mnie, że Polska tylko przez krótki czas była mocarstwem i to mocarstwem na dość kruchych podstawach. Naszej suwerenności nie dało się utrzymać wyłącznie siłą. Trzeba ją było nieustannie wyrywać silniejszym sąsiadom przede wszystkim inteligencją polityczną, umiejętną dyplomacją i zdolnością budowania korzystnych sojuszy.. Klemens-ów von Metternich-ów musiała i wciąż musi naprodukować się Polska. Tyle, że owi nie są tak słynni jak ich austriacki kolega.  . > Dlatego z niepokojem patrzę na geopolitykę sprowadzaną do prostych opowieści o "sile", "instynkcie samozachowawczym" czy "wstawaniu z kolan". Takie ujęcie nie tylko upraszcza rzeczywistość, ale bywa wręcz niebezpieczne, ponieważ skłania do przekonania, że o losach państw decyduje wyłącznie brutalna gra potęg. Historia pokazuje coś innego: państwa średnie i słabsze mogą osiągać znaczące sukcesy, jeśli potrafią mądrze wykorzystywać swoje położenie, prowadzić sprawną dyplomację i posiadają odpowiedzialne elity polityczne.> .I tu mojego sporu z Panem nie ma. Z tym, że warto czasem tak przy okazji przypomnieć w naszej debacie, że siła i egoizm też odgrywają ważną rolę. Według mnie jak się to rozumie to się mniej cierpi z powodów różnych rozczarowań. . |
| Kautilja (6847 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | > .> Geopolityka ma znaczenie, ale nie jest przeznaczeniem.. Zgoda. . > Położenia Polski nie zmienimy. Nie przeniesiemy się ani dalej od Rosji, ani bliżej Stanów Zjednoczonych. Możemy jednak wpływać na to, jak to położenie wykorzystujemy. Historia Polski po 1989 roku jest dobrym przykładem, że państwo średniej wielkości może znacząco zwiększyć swoje bezpieczeństwo, pozycję i dobrobyt dzięki rozsądnej polityce, umiejętnej dyplomacji i budowaniu trwałych sojuszy.. Ważne jest też odpowiednie diagnozowanie sytuacji międzynarodowej po to by się odpowiednio wpasować w dany układ. . > To właśnie odróżnia myślenie politologiczne od uproszczonego determinizmu geopolitycznego. Geografia stawia warunki brzegowe, ale nie odbiera ludziom sprawczości. O losach państw współdecydują także instytucje, jakość elit, poziom zaufania społecznego, kultura polityczna oraz zdolność do długofalowego myślenia.. Pełna zgoda. . > Dlatego można szanować geopolitykę jako użyteczne narzędzie analizy, a jednocześnie sprzeciwiać się traktowaniu jej jako wszechwyjaśniającej doktryny. Historia uczy bowiem, że niejednokrotnie większe znaczenie od samego położenia geograficznego miały mądrość albo głupota rządzących. W przypadku Polski bywało to wręcz kwestią być albo nie być państwa.> .Ja analizuję geopolitykę mocarstw. Polityka, strategia, ekonomia, one wpisane w przestrzeń zarówno fizyczną jak i te cyber i te umysłową. Przyjmuje przy tym perspektywę patrzenia przez tzw. dychotomię geopolityczną, "morze" vs. "ląd". Wniosek mam taki, że to faktycznie kondycja umysłowa człowieka decyduje o jego położeniu w określonym układzie geograficznym jak i w określonym układzie sił jaki między sobą generują uczestnicy życia międzynarodowego, na czele z mocarstwami. . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|