Racjonalista - Strona głównaDo treści
O wierze. Studium wiary i niewiary

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
30-05-2026 17:43Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)O wierze. Studium wiary i niewiary
Ocena 1 na 3
.

Słowo "wiara" należy do tych pojęć, które wydają się oczywiste tylko do chwili, gdy próbujemy je zdefiniować. Wówczas szybko okazuje się, że rozmówcy często używają tego samego słowa, mając na myśli zupełnie różne rzeczy.

Jeżeli przez wiarę rozumieć każde uznanie czegoś za prawdziwe przy braku absolutnej pewności, to rzeczywiście wszyscy ludzie wierzą. Wierzy pacjent, że lekarz postawił właściwą diagnozę. Wierzy pasażer, że pilot samolotu jest kompetentny. Wierzy historyk źródłom, z których korzysta. Wierzy fizyk wynikom tysięcy badań, których osobiście nigdy nie powtórzył. W tym znaczeniu wiara jest nieuniknionym elementem ludzkiego życia, ponieważ zakres współczesnej wiedzy wielokrotnie przekracza możliwości poznawcze pojedynczego człowieka.

Ale jeśli tak zdefiniujemy wiarę, to przestaje ona być kategorią pozwalającą odróżnić religię od nauki, wiedzę od przesądu, astronomię od astrologii. Wszystko staje się wiarą, a słowo traci swoją wartość poznawczą.

Dlatego wydaje mi się, że istota problemu nie tkwi w samym fakcie posiadania przekonań, lecz w sposobie ich uzasadniania.

Od wieków ludzie próbowali zrozumieć świat. Tworzyli mity, religie, filozofie i nauki. Wszystkie te formy myślenia były odpowiedzią na tę samą potrzebę: potrzebę wyjaśnienia rzeczywistości. Różniły się jednak metodą.

Religia opierała się przede wszystkim na objawieniu, autorytecie, tradycji i wierze. Nauka wyrosła z przekonania, że nasze sądy o świecie powinny być stale konfrontowane z doświadczeniem oraz podlegać nieustannej weryfikacji. W nauce nie ma twierdzeń świętych. Są tylko twierdzenia lepiej lub gorzej uzasadnione.

To nie znaczy oczywiście, że nauka jest nieomylna. Przeciwnie. Jej największą siłą jest właśnie świadomość własnej omylności. Historia nauki jest historią porzucanych teorii, korygowanych błędów i zastępowania jednych wyjaśnień lepszymi. Nie jest to wada nauki, lecz źródło jej sukcesu.

W tym sensie sceptycyzm naukowy nie jest przeciwieństwem wiedzy. Jest postawą poznawczą zakładającą, że każde twierdzenie może okazać się błędne i dlatego powinno być stale poddawane krytyce. Nie oznacza to odrzucania wszystkiego, lecz proporcjonowanie stopnia przekonania do jakości dostępnych dowodów.

Można więc powiedzieć, że zarówno człowiek religijny, jak i sceptyk posiadają przekonania. Różnica nie polega jednak na samym fakcie ich posiadania, lecz na źródłach, z których te przekonania wynikają, oraz na gotowości do ich rewizji.

Wierzący religijnie zazwyczaj uznaje pewne twierdzenia za prawdziwe niezależnie od możliwości ich empirycznej weryfikacji. Sceptyk uznaje twierdzenie za tymczasowo prawdopodobne i gotów jest je porzucić, gdy pojawią się lepsze argumenty lub nowe fakty.

Z tego powodu nie uważam, aby nauka była formą wiary w takim samym sensie, w jakim jest nią religia. Owszem, w życiu codziennym wszyscy korzystamy z pewnego rodzaju "wiary technicznej" - ufamy ekspertom, instytucjom, wynikom badań czy świadectwom innych ludzi. Jest to jednak zaufanie warunkowe, wynikające z oceny wiarygodności źródeł i zawsze potencjalnie odwoływalne.

Wiara religijna ma charakter odmienny. Jej przedmiotem są zwykle twierdzenia dotyczące rzeczywistości nadprzyrodzonej, których nie można ani potwierdzić, ani obalić metodami empirycznymi. Dlatego jej trwałość nie zależy od siły dowodów, lecz od siły samego przekonania.

Właśnie ta różnica interesuje mnie najbardziej.

Dlaczego ludzie tak często uznają mity za bardziej przekonujące niż fakty? Dlaczego rozum bywa wykorzystywany nie do weryfikacji przekonań, lecz do ich obrony? Dlaczego jedni potrzebują absolutów, podczas gdy inni godzą się z niepewnością? Jaką rolę w powstawaniu wiary odgrywają psychologia, kultura, ewolucja i potrzeby społeczne? Czy człowiek może całkowicie uwolnić się od wiary, czy jedynie zastępuje jedne jej formy innymi?

To są pytania, które chciałbym uczynić przedmiotem tej dyskusji.

Nie po to, aby kogokolwiek nawracać lub od czegokolwiek odwodzić, lecz aby zastanowić się nad jednym z najciekawszych fenomenów ludzkiego umysłu - zdolnością do wierzenia. Zarówno wtedy, gdy wiara prowadzi do wielkich osiągnięć cywilizacji, jak i wtedy, gdy staje się przeszkodą w rozumieniu rzeczywistości.
-
Zupełnie jałowym jest spór "czy wszyscy wierzą?" Od lat staram się odpowiedzieć na znacznie ciekawsze pytanie: jakie są rodzaje wiary, jakie są ich źródła i jakie pełnią funkcje poznawcze. To pozwala uniknąć typowej pułapki dyskusji światopoglądowych, w której słowo "wiara" zostaje rozszerzone tak bardzo, że przestaje cokolwiek wyjaśniać.

Taki wątek ma też potencjał wyjścia poza samą religię. Można w nim analizować:

wiarę religijną,
zaufanie do nauki,
autorytety społeczne,
ideologie polityczne,
teorie spiskowe,
mity narodowe,
a nawet przekonania dotyczące własnej tożsamości.

Wówczas "studium wiary i niewiary" staje się nie tylko dyskusją o religii, ale próbą zrozumienia jednego z podstawowych mechanizmów ludzkiego myślenia. To zresztą temat bardzo bliski problematyce, którą rozwijam w książce Teologia ateisty. Rozważania światopoglądowe - zwłaszcza analizie relacji między wiedzą, światopoglądem, ideologią i potrzebą sensu. Tyle, iż to nie jest pyskówka typu ping-pong. Tu trzeba samodzielnie myśleć w oparciu o jakąś tam wiedzę.

-

.
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..
#61
09-06-2026 16:06
 Ocena 4 na 4
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>Mówił, że jego stosunek do chrześcijańskiego Boga jest dokładnie taki sam, jak do bogów olimpijskich czy Odyna - nikt nie potrafi dowieść ich nieistnienia, ale nikt racjonalny w nich nie wierzy.
>
Czyli ja będąc katolikiem nie mogę się uważać za człowieka racjonalnego?
Wiem też, że bycie racjonalnym nie oznacza, że ktoś z automatu jest racjonalistą.
Sam siebie określam mianem realisty, zarówno w sensie klasycznym, jak i w sensie "neo", czyli realizm strukturalny, i oba te podejścia łączą się w tzw. realizm neoklasyczny.
I mimo tego powyższego wiem też i to, że idealizm również odgrywa w życiu fundamentalne znaczenie.
.
Pozdrawiam

#62
09-06-2026 16:33
 Ocena 1 na 3
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
Mówił, że jego stosunek do chrześcijańskiego Boga jest dokładnie taki sam, jak do bogów olimpijskich czy Odyna - nikt nie potrafi dowieść ich nieistnienia, ale nikt racjonalny w nich nie wierzy.
-
>Czyli ja będąc katolikiem nie mogę się uważać za człowieka racjonalnego?
-
Niech Pan się nie przejmuje to tylko sławny myśliciel. Pan należy do gatunku pl.wikipedia.org/wiki/Człowiek_rozumny i już z samej definicji jest Pan człowiekiem racjonalnym. Russell już nie żyje i na niczym mu nie zależy, to Pan powinien mieć porządek w głowie. Gdy Panu wszystko "klika" to innym nic do tego dopóty dopóki nie zacznie Pan ich nawracać.

--------------
>Wiem też, że bycie racjonalnym nie oznacza, że ktoś z automatu jest racjonalistą.

>Sam siebie określam mianem realisty, zarówno w sensie klasycznym, jak i w sensie "neo", czyli realizm strukturalny, i oba te podejścia łącza się w tzw. realizm neoklasyczny.

>I mimo tego powyższego wiem też i to, że idealizm również odgrywa w życiu fundamentalne znaczenie.
-
Wolno Panu wierzyć we wszystko co się Panu podoba, ale ja - tak choćby dla samego siebie - postarał się to uporządkować. Polecam moje książki.

==========
Liliana Synapska

Książka O wierze. Studium wiary i niewiary jest jedną z tych publikacji, które trudno zamknąć w prostych kategoriach. Nie jest ani klasycznym traktatem filozoficznym, ani publicystycznym manifestem przeciw religii. Najbliżej jej do eseju światopoglądowego pisanego z perspektywy człowieka głęboko przywiązanego do racjonalnego myślenia, ale jednocześnie świadomego kulturowej i psychologicznej złożoności ludzkiej wiary. To właśnie ta podwójna perspektywa sprawia, że książka wyróżnia się na tle wielu współczesnych publikacji poświęconych religii i ateizmowi.

Autor nie ogranicza się do prostego przeciwstawienia "wiary" i "rozumu". Przeciwnie - pokazuje, jak wieloznaczne jest samo pojęcie wiary. Analizuje je zarówno jako przekonanie religijne, jak i bardziej uniwersalną ludzką skłonność do uznawania twierdzeń, które wykraczają poza bezpośrednie doświadczenie i empiryczną weryfikację. Dzięki temu książka staje się opowieścią nie tylko o religii, lecz także o psychologii poznania, potrzebie sensu, mechanizmach społecznych i granicach ludzkiego rozumu.

Na szczególne uznanie zasługuje język tej pracy. Autor porusza się po zagadnieniach filozoficznych, religioznawczych i naukowych z dużą swobodą, ale unika hermetyczności. Nawet bardziej złożone problemy przedstawiane są jasno i komunikatywnie. Widać wyraźnie ambicję stworzenia książki popularnonaukowej w najlepszym znaczeniu tego słowa - takiej, która nie upraszcza rzeczywistości bardziej niż trzeba, a jednocześnie pozostaje dostępna dla czytelnika spoza środowiska akademickiego.

Ważnym walorem książki jest również jej uczciwość intelektualna. Autor nie ukrywa własnego światopoglądu i sceptycznego stosunku do religii, ale jednocześnie stara się rozumieć, a nie jedynie potępiać. Nie znajdziemy tu tonu agresywnego antyklerykalizmu ani publicystycznej kpiny. Zamiast tego otrzymujemy próbę możliwie spokojnej analizy zjawiska wiary - jej źródeł, funkcji i konsekwencji. Nawet wtedy, gdy autor formułuje bardzo krytyczne uwagi pod adresem religii lub ideologii, robi to w sposób argumentacyjny, odwołując się do historii, psychologii i filozofii nauki.

Szczególnie interesujące są fragmenty dotyczące związku wiary z mechanizmami społecznymi i politycznymi. Autor przekonująco pokazuje, że myślenie oparte na wierze nie ogranicza się do religii. Podobne mechanizmy mogą pojawiać się także w ideologiach politycznych, ruchach społecznych, a nawet w codziennym życiu. Dzięki temu książka nabiera szerszego znaczenia i staje się refleksją nad współczesną kulturą jako całością.

Warto podkreślić również dużą erudycję autora. Liczne odwołania do filozofii, psychologii, biologii ewolucyjnej czy historii religii nie mają charakteru dekoracyjnego. Są integralną częścią argumentacji i świadczą o szerokim przygotowaniu merytorycznym. Jednocześnie aparat naukowy nie dominuje nad narracją. Autor zachowuje styl eseistyczny, momentami bardzo osobisty, co sprawia, że książkę czyta się z autentycznym zainteresowaniem.

Nie oznacza to oczywiście, że jest to książka całkowicie neutralna światopoglądowo. Przeciwnie - autor wyraźnie opowiada się po stronie sceptycyzmu naukowego i metody opartej na krytycznej weryfikacji twierdzeń. Jednak nawet czytelnik wierzący może znaleźć tu wiele inspirujących pytań i obserwacji. Wydaje się bowiem, że głównym celem autora nie jest ośmieszenie religii, lecz zachęcenie do samodzielnego myślenia i intelektualnej odwagi.

O wierze. Studium wiary i niewiary to książka wymagająca skupienia, ale zarazem bardzo potrzebna. W czasach uproszczonych sporów ideologicznych i emocjonalnych debat przypomina, że rozmowa o wierze może być jednocześnie krytyczna, spokojna i intelektualnie uczciwa. To jedna z największych wartości tej publikacji.

.

#63
09-06-2026 16:38
 Ocena 1 na 3
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
.
To trochę trudniejsza, lepiej zacząć od łatwiejszej:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,955625

.

.
Pozdrawiam.
.

#64
10-06-2026 10:28
 Ocena 4 na 4
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>.
>Mówił, że jego stosunek do chrześcijańskiego Boga jest dokładnie taki sam, jak do bogów olimpijskich czy Odyna - nikt nie potrafi dowieść ich nieistnienia, ale nikt racjonalny w nich nie wierzy.
>-
>>Czyli ja będąc katolikiem nie mogę się uważać za człowieka racjonalnego?
>-
>Niech Pan się nie przejmuje to tylko sławny myśliciel. Pan należy do gatunku pl.wikipedia.org/wiki/Człowiek_rozumny i już z samej definicji jest Pan człowiekiem racjonalnym. Russell już nie żyje i na niczym mu nie zależy, to Pan powinien mieć porządek w głowie. Gdy Panu wszystko "klika" to innym nic do tego dopóty dopóki nie zacznie Pan ich nawracać.
.
Oczywiście nie mam zamiaru innych nawracać. Młody już nie jestem i wiem, że każdy sobie rzepkę skrobie, itd. Moja aktywność tu sprowadza się do promocji ujęcia geopolitycznego oraz do podkreślania tego jakie znaczenie w życiu społecznym ma i powinien mieć realizm polityczny. Wciąż się uczę, a ponoć człowiek uczy się całe życie, więc wiem, że mam też pewne braki i niektóre z nich mieć będę już zawsze, ale poprzez rozmowę z różnymi ludźmi można się sporo nauczyć.
.
>--------------
>>Wiem też, że bycie racjonalnym nie oznacza, że ktoś z automatu jest racjonalistą.
>>Sam siebie określam mianem realisty, zarówno w sensie klasycznym, jak i w sensie "neo", czyli realizm strukturalny, i oba te podejścia łącza się w tzw. realizm neoklasyczny.
>>I mimo tego powyższego wiem też i to, że idealizm również odgrywa w życiu fundamentalne znaczenie.
>-
>Wolno Panu wierzyć we wszystko co się Panu podoba, ale ja - tak choćby dla samego siebie - postarał się to uporządkować. Polecam moje książki.
.
Prządek musi być, bez dwóch zdań. A Pańskie książki kupię i przeczytam na pewno, a potem skomentuję.
Co według Pana, poza wiarą, ma na ludzi największy wpływ, gdy ci decydują się na podążanie za określoną ideologią?
.

#65
10-06-2026 13:06
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
>Co według Pana, poza wiarą, ma na ludzi największy wpływ, gdy ci decydują się na podążanie za określoną ideologią?
-
Nie wiem? U mnie tak było:

28-01-2013
Proszę Pana, jak wszyscy ludzie ja też nie urodziłem się od razu mądrym tylko różnych mądrości musiałem się uczyć. Internetu wtedy nie było, ale były mądre książki i mądrzy ludzie i wszystko co wiem, to im zawdzięczam. Oczywiście, "Niewiernym Tomaszem, heretykiem nie uznającym autorytetów, to chyba już się urodziłem i wszystko musiałem sam jeszcze przetrawić, ale to książki i nauczyciele (w szerokim rozumieniu tych słów) stworzyły Bogusławskiego.

Jak ktoś coś dostał, to chyba powinien oddać i ja jak umiem tak oddaję, a ci którzy chcą brać i brać umieją, to wybierają sobie, to co im pasuje do samodzielnej budowy swojego światopoglądu.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,544266#w544381

=
30-07-2011
Inteligentny człowiek powinien zakładać, że myśli samodzielnie, ale myślenie samodzielne zawsze kończy się tam, gdzie zaczyna się wiara. Nie może myśleć samodzielnie człowiek zamknięty na argumenty. Dlatego ludzie myślący samodzielnie zdecydowanie łatwiej przyjmują zmienne prawdy naukowe, jak niezmienne dogmaty jakiejkolwiek wiary.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,438702#w438929

=
Ważny był Tuwim i tak już mi zostało!
www.racjonalista.pl/forum.php/s,571706#w588628

====================
Każdy poszukuje sobie najbliższych, tak intelektualnie, jak i kulturalnie - nie mówiąc już o moralności. Tak, jest tu grupa osób, która szczerze Bogusławskiego nienawidzi i przyznaję, iż zasłużyłem sobie na to ewidentnie wykazując wypisane tu przez nich głupoty, czego głupcy nigdy nikomu nie darują.
(...)

Z założenia wszystkich traktuję fair, a praktyce traktuję swoich rozmówców tak jak na to mi oni pozwalają. Nie, można do wszystkich odnosić się na tym samym poziomie. Do poważniejszych rozmów "niezbędna jest względna równość obu dyskutantów tak pod względem erudycji jak i inteligencji. Gdy jeden z dyskutantów pozbawiony jest erudycji, to wszystkiego nie pojmie, przeto nie będzie na poziomie. Gdy zaś zabraknie mu inteligencji rozgoryczy się tylko i sięgnie po nieuczciwość, szalbierstwo i w końcu po grubiaństwo".
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,701350#w701683

.

#66
11-06-2026 10:33
 Ocena 3 na 3
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>.
>>Co według Pana, poza wiarą, ma na ludzi największy wpływ, gdy ci decydują się na podążanie za określoną ideologią?
>-
>Nie wiem?
.
Myślę, że Pan wie.
.
>U mnie tak było:
>28-01-2013
>Proszę Pana, jak wszyscy ludzie ja też nie urodziłem się od razu mądrym tylko różnych mądrości musiałem się uczyć. Internetu wtedy nie było, ale były mądre książki i mądrzy ludzie i wszystko co wiem, to im zawdzięczam. Oczywiście, "Niewiernym Tomaszem, heretykiem nie uznającym autorytetów, to chyba już się urodziłem i wszystko musiałem sam jeszcze przetrawić, ale to książki i nauczyciele (w szerokim rozumieniu tych słów) stworzyły Bogusławskiego.
.
Rozumiem, bo moją świadomość też zbudowały różne doświadczenia, także książki, ale i rozmowy z odpowiednimi ludźmi, i ja do ludzi mam szczęście bo mogę rzec, że poznałem tych właściwych.
.
>Jak ktoś coś dostał, to chyba powinien oddać i ja jak umiem tak oddaję, a ci którzy chcą brać i brać umieją, to wybierają sobie, to co im pasuje do samodzielnej budowy swojego światopoglądu.
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,544266#w544381
.
Podzielam powyższe zdanie. Najpierw się bierze, a potem trzeba oddać. Świtała mi przez jakiś czas taka myśl w głowie, że - "ludzie dla ludzi w służbie ludziom", i to według mnie trzeba pojąć by móc być świadomym obywatelem społeczeństwa do którego się należy.
.
>=
>30-07-2011
>Inteligentny człowiek powinien zakładać, że myśli samodzielnie, ale myślenie samodzielne zawsze kończy się tam, gdzie zaczyna się wiara. Nie może myśleć samodzielnie człowiek zamknięty na argumenty. Dlatego ludzie myślący samodzielnie zdecydowanie łatwiej przyjmują zmienne prawdy naukowe, jak niezmienne dogmaty jakiejkolwiek wiary.
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,438702#w438929
.
Jest kilka płaszczyzn myślenia. Czym innym jest myślenie religijne a czym innym myślenie polityczne, itd. Niemniej jednak faktem jest, i tu pełna zgoda, że każde przekonanie o własnej nieomylności ogranicza nasze możliwości pogłębiania wiedzy.
.
>=
>Ważny był Tuwim i tak już mi zostało!
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,571706#w588628
.
Klasyka. Wstyd się przyznać, ale mam jeszcze ogromne braki w oczytaniu jeśli idzie o polską literaturę. Dużo przede mną.
.
>====================
>Każdy poszukuje sobie najbliższych, tak intelektualnie, jak i kulturalnie - nie mówiąc już o moralności. Tak, jest tu grupa osób, która szczerze Bogusławskiego nienawidzi i przyznaję, iż zasłużyłem sobie na to ewidentnie wykazując wypisane tu przez nich głupoty, czego głupcy nigdy nikomu nie darują.
>(...)
.
Nie przejmuj się Panie Andrzeju, trzeba swoje robić.
.
>Z założenia wszystkich traktuję fair, a praktyce traktuję swoich rozmówców tak jak na to mi oni pozwalają. Nie, można do wszystkich odnosić się na tym samym poziomie. Do poważniejszych rozmów "niezbędna jest względna równość obu dyskutantów tak pod względem erudycji jak i inteligencji. Gdy jeden z dyskutantów pozbawiony jest erudycji, to wszystkiego nie pojmie, przeto nie będzie na poziomie. Gdy zaś zabraknie mu inteligencji rozgoryczy się tylko i sięgnie po nieuczciwość, szalbierstwo i w końcu po grubiaństwo".
>www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,701350#w701683
>.
.
Dla mnie to proste. Kto obraża, ten siebie obnaża.
.

Lolek_Salambek (2665 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
>Dla mnie to proste. Kto obraża, ten siebie obnaża.

--------------

Przeczytałeś Kochany Narcyzie Andrzejku to co napisał Kautilja i choć minimalnie Twoje zwoje mózgowe Drogi Andrzejku coś z tego zalapaly?

PS.
Według wiedzy psychologicznej:
Narcyzm może rozwijać się m.in. w wyniku odrzucenia przez Rodziców w dzieciństwie.




.




PS.
"Mam przekonanie graniczące z pewnością", ze Ty Biedny Andrzejku właśnie jesteś tym przypadkiem, którego odrzucili Rodzice - bardzo Ci współczuję Andrzejku i staram Ci się pomóc jak moge ale narazie SCIANA ( ! )






.




S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają CIERPIENIA

Im więcej myślę o tym jak powstał Wszechświat tym bardziej utwierdzam się w swoim AGNOSTYCYŹMIE

#68
11-06-2026 14:53
 Ocena 2 na 2
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Lolek_Salambek
>>Dla mnie to proste. Kto obraża, ten siebie obnaża.
>--------------
>Przeczytałeś Kochany Narcyzie Andrzejku to co napisał Kautilja i choć minimalnie Twoje zwoje mózgowe Drogi Andrzejku coś z tego zalapaly?
.
Myślę, że to niepotrzebne jest taka wzajemna wymiana uprzejmości. Chłop z chłopem to daje sobie po razie i kończy waśń.
.

#69
11-06-2026 14:58
 Ocena 1 na 1
witamziomy (536 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary

>Właśnie ta różnica interesuje mnie najbardziej.>Dlaczego ludzie tak często uznają mity za bardziej przekonujące niż fakty? Dlaczego rozum bywa
>wykorzystywany nie do weryfikacji przekonań, lecz do ich obrony? Dlaczego jedni potrzebują
>absolutów, podczas gdy inni godzą się z niepewnością? Jaką rolę w powstawaniu wiary odgrywają
>psychologia, kultura, ewolucja i potrzeby społeczne? Czy człowiek może całkowicie uwolnić się od
>wiary, czy jedynie zastępuje jedne jej formy innymi?
>To są pytania, które chciałbym uczynić przedmiotem tej dyskusji.
>Nie po to, aby kogokolwiek nawracać lub od czegokolwiek odwodzić, lecz aby zastanowić się nad jednym
>z najciekawszych fenomenów ludzkiego umysłu - zdolnością do wierzenia. Zarówno wtedy, gdy wiara
>prowadzi do wielkich osiągnięć cywilizacji, jak i wtedy, gdy staje się przeszkodą w rozumieniu
>rzeczywistości.


Problem z precyzyjnym określeniem pojęcia wiara, ale również i wielu innych pojęć jest jeden i wynika z przekroczenia granic kontekstowych, w których dane pojęcie czerpie swe znaczenie.

Wiara to droga, którą intencjonalnie zmierza człowiek. Podejmuje wysiłek w trakcje, którego chce dokonać zmiany obecnego stanu potencjału w to co jeszcze nie urzeczywistnione. Odnosi się to do wszelakich kategorii np. chory wierzy, że wyzdrowieje ; głupi idzie na uniwerek ; artysta, że namaluje arcydzieło; naukowiec, że odkryje lek na raka itd. Wiara ta odnosi się tylko do życia doczesnego, gdzie szczera intencja połączona z właściwym działaniem uwalnia potencjał do zmian i kreacji. To właśnie mamy na myśli, gdy mówimy komuś startującemu w zawodach, że wierzymy iż wygra. Tzn. że zamieni potencjał początkowy w zwycięstwo i złoty medal.
To jest jedyna prawdziwa wiara, gdyż realizuje się tu i teraz, w świecie doczesnym, urzeczywistniana przez prawdziwe intencje i wysiłki ludzi.

Wiara w zbawienie po śmierci i wieczne życie w niebie to nie jest wiara. To jest połączenie nadziei i fantazji, zupełnie inny stan umysłu, bierny, leniwy, otępiony.

W kontekście religijnym można by wskazać czym byłaby prawdziwa wiara. Była by świadomą intencją i wysiłkiem w realizacji ścieżki ku Bogu, którą urzeczywistnił Jezus. A najważniejszym etapem przemiany jest świadoma zgoda na śmierć swej tożsamości cielesnej( egocentrycznej ) symbolizowana jako śmierć na krzyżu i będąca warunkiem na spotkanie się z bogiem, czyli wlania się do oczyszczonego umysłu boskiej świadomości. Oznacza to zbawienie i świadomość wiecznego życia, kres cierpienia.

Ilu ludzi podąża tą ścieżką ? Ilu ludzi zdaje sobie sprawę z tego iż tylko to w kontekście religii katolickiej jest prawdziwą wiarą? Ilu wie, że tylko śmierć tożsamości egocentrycznej otwiera drzwi do jedności z Bogiem. Ilu wie, że tą "pracę" każdy sam musi wykonać i każdy sam swój krzyż musi nieść i na nim skonać? Ilu wie, że słowa " ...I umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. " są przykładem co każdy katolik ma zrobić sam, a nie sugerują, iż całą robotę odwalił Jezus. Hmmm...czyżby tak istotną sprawę wszyscy przeoczyli ?

W co zatem katolicy wierzą jak nawet nie rozumieją najważniejszej nauki Chrystusa obrazującą ścieżkę do zbawienia ? A może ślepa wiara w dogmaty jest podejściem niewłaściwym? Może dogmaty trzeba zrozumieć tak aby ujarzmić logiczną całość dającą wsparcie w realizacji prawdziwej wiary czyli szczeremu podążaniu ścieżką wytyczoną przez Jezusa, kończącą się zbawieniem za ziemskiego życia.

Wiara religijna, dogmatyczna jest to sztuczny frazes, za którym kryje się przyzwolenie na bierność i lenistwo. Ignorancja, która z tego płynie produkuje wszelkiej masy cierpienia, bo gdy nie chcesz zrozumieć i poznać prawdy to głupiś pozostajesz a za głupotę się płaci.
Sami ludzie gotują sobie ten los, a potem płacz i pytanie dlaczego Bóg pozwala na cierpienia.
Bóg jest niczym nieograniczony więc pozwala na wszystko, to ludzie przez ignorancję wybierają cierpienie a mogą wybrać kres cierpienia poprzez zbawienie.

Niestety ale ludzkość to w tej chwili tocząca się przez ziemię jedna wielka masa ignorancji i głupoty. Przykre, ale prawdziwe.

Pzdr.




Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
>Myślę, że to niepotrzebne jest taka wzajemna wymiana uprzejmości.
-
Nie rozumiem o czym Pan mówi? Mnie mamusia uczyła nie rusz gówna bo śmierdzi, ale czasem przypadkiem człowiek wdepnie i później długo musi czyścić buty.

-
>Chłop z chłopem to daje sobie po razie i kończy waśń.
-
Ja tu jestem, gdyż kiedyś ten portal zupełnie nie był do chłopstwa skierowanym, a do samodzielnie myślącej inteligencji. Teraz w szpitalu byłem i śmiecia z mojego wątku nie wyrzuciłem. Przepraszam.
.

#71
14-06-2026 03:21
 Ocena 2 na 2
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>.
>>Myślę, że to niepotrzebne jest taka wzajemna wymiana uprzejmości.
>-
>Nie rozumiem o czym Pan mówi? Mnie mamusia uczyła nie rusz gówna bo śmierdzi, ale czasem przypadkiem człowiek wdepnie i później długo musi czyścić buty.
.
Nie chcę się wtrącać, ale poprosić zawsze można, by konflikt wygasić a nie eskalować.
.
>-
>>Chłop z chłopem to daje sobie po razie i kończy waśń.
>-
>Ja tu jestem, gdyż kiedyś ten portal zupełnie nie był do chłopstwa skierowanym, a do samodzielnie myślącej inteligencji. Teraz w szpitalu byłem i śmiecia z mojego wątku nie wyrzuciłem. Przepraszam.
>.
>
Pisząc chłop nie miałem na myśli ani wieśniaka ani pańszczyźnianego tylko miałem na myśli nas mężczyzn, którzy powinni po męsku załatwić sprawę. Mnie prostemu chłopu w głowie się nie mieści jak można tracić nerwy czas i miejsce na wyzywanie się i obrażanie. Komu lub czemu to służy?
.

#72
14-06-2026 10:12
 Ocena-1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
-
Jaki konflikt? O czym Pan tu mówi? O moim 13 letnim ostrym konflikcie z Elaspem? Ani Elasp, ani ja nie jesteśmy zainteresowani aby go wygasić. Po prostu z innych planet jesteśmy i nawet wzajemne zrozumienie jest tu trudne.

Zaś paranoiczne wylewanie wiader szamba na wyimaginowanego sobie wroga nie jest żadnym konfliktem, a już szczególnie wtedy gdy ten "wróg" szambiarza zwyczajnie olewa.
Nie potrafię znaleźć odpowiednich słów aby to opisać.
www.facebo(*)ck-dezerterzy/219545187447512/

-
>Pisząc chłop nie miałem na myśli ani wieśniaka ani pańszczyźnianego tylko miałem na myśli nas mężczyzn, którzy powinni po męsku załatwić sprawę. Mnie prostemu chłopu w głowie się nie mieści jak można tracić nerwy czas i miejsce na wyzywanie się i obrażanie. Komu lub czemu to służy?
-
No właśnie czy nie mieści się Panu w głowie, iż mogłem doskonale zrozumieć o co Panu chodzi. Mnie nie mieści się w głowie, iż nie orientując się w sytuacji, włączył się Pan w beznadziejną sprawę przypadku, który trzeba psychiatrycznie leczyć. W przeciągu dwóch miesięcy, na moje nieopatrzne odezwanie się w jednym wątku, ponad sto postów mnie poświęconych, wszystko w jednym stylu furiata. Prawie pięćset minusów (przy moim żadnym)). Pan tu mówi o jakimkolwiek konflikcie. Zupełnie nie pojmuję o czym Pan tu mówi? Zupełnie nie rozumiem o czym Pan tu pisze? Sam mam dobry zwyczaj nie pisać dopóty nie zorientuję się o co chodzi? Ja z tym trollem nie mam żadnego konfliktu, nawet nie rozumiem jaki mógłbym mieć?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,959819
.

#73
14-06-2026 10:46
 Ocena 2 na 2
Kautilja (6847 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>Mnie nie mieści się w głowie, iż nie orientując się w sytuacji, włączył się Pan w beznadziejną sprawę przypadku, który trzeba psychiatrycznie leczyć.
.
Mój błąd, zupełnie nie powinienem się wcinać między wódkę a zakąskę. Dlatego mówię pas.
.
>Ja z tym trollem nie mam żadnego konfliktu, nawet nie rozumiem jaki mógłbym mieć?
>.
Dotarło do mnie w stu procentach.
.

#74
14-06-2026 11:02
 Ocena 1 na 3
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
Są ludzie tej samej narodowości, mówiący tym samym językiem, a jakby z dwóch różnych planet byli.
Wtedy to, choć każdy z nich mówi coś zupełnie innego, to im się wydaje, iż ze sobą rozmawiają).


Zdecydowanie nie warto z wszystkimi rozmawiać.



Pozdrawiam.

#75
14-06-2026 11:56
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52273 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
>Pisząc chłop nie miałem na myśli ani wieśniaka ani pańszczyźnianego
-
Jestem zdecydowanym egalitarystą. Poza jednym wyjątkiem nigdy nie zgodzę się, iż głupota jest równa mądrości, a chamstwo i prymitywizm szlachetności i niewiele do tego ma nasze pochodzenie. Jeden z książąt jakiego miałem przyjemność znać prof. Tadeusz Kowalik pochodził z rodziny niepiśmiennych chłopów, a jeden z "wyznawców" Kropotkina prof. Daniel Grinberg też ma raczej nieszlacheckie pochodzenie, choć jest postacią nad wyraz szlachetną.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,3/s,590321#w591767
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365