 |
O wierze. Studium wiary i niewiary Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-05-2026 17:43 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52448 punktów) | O wierze. Studium wiary i niewiary
1 na 3 | . Słowo "wiara" należy do tych pojęć, które wydają się oczywiste tylko do chwili, gdy próbujemy je zdefiniować. Wówczas szybko okazuje się, że rozmówcy często używają tego samego słowa, mając na myśli zupełnie różne rzeczy.Jeżeli przez wiarę rozumieć każde uznanie czegoś za prawdziwe przy braku absolutnej pewności, to rzeczywiście wszyscy ludzie wierzą. Wierzy pacjent, że lekarz postawił właściwą diagnozę. Wierzy pasażer, że pilot samolotu jest kompetentny. Wierzy historyk źródłom, z których korzysta. Wierzy fizyk wynikom tysięcy badań, których osobiście nigdy nie powtórzył. W tym znaczeniu wiara jest nieuniknionym elementem ludzkiego życia, ponieważ zakres współczesnej wiedzy wielokrotnie przekracza możliwości poznawcze pojedynczego człowieka. Ale jeśli tak zdefiniujemy wiarę, to przestaje ona być kategorią pozwalającą odróżnić religię od nauki, wiedzę od przesądu, astronomię od astrologii. Wszystko staje się wiarą, a słowo traci swoją wartość poznawczą. Dlatego wydaje mi się, że istota problemu nie tkwi w samym fakcie posiadania przekonań, lecz w sposobie ich uzasadniania. Od wieków ludzie próbowali zrozumieć świat. Tworzyli mity, religie, filozofie i nauki. Wszystkie te formy myślenia były odpowiedzią na tę samą potrzebę: potrzebę wyjaśnienia rzeczywistości. Różniły się jednak metodą. Religia opierała się przede wszystkim na objawieniu, autorytecie, tradycji i wierze. Nauka wyrosła z przekonania, że nasze sądy o świecie powinny być stale konfrontowane z doświadczeniem oraz podlegać nieustannej weryfikacji. W nauce nie ma twierdzeń świętych. Są tylko twierdzenia lepiej lub gorzej uzasadnione. To nie znaczy oczywiście, że nauka jest nieomylna. Przeciwnie. Jej największą siłą jest właśnie świadomość własnej omylności. Historia nauki jest historią porzucanych teorii, korygowanych błędów i zastępowania jednych wyjaśnień lepszymi. Nie jest to wada nauki, lecz źródło jej sukcesu. W tym sensie sceptycyzm naukowy nie jest przeciwieństwem wiedzy. Jest postawą poznawczą zakładającą, że każde twierdzenie może okazać się błędne i dlatego powinno być stale poddawane krytyce. Nie oznacza to odrzucania wszystkiego, lecz proporcjonowanie stopnia przekonania do jakości dostępnych dowodów. Można więc powiedzieć, że zarówno człowiek religijny, jak i sceptyk posiadają przekonania. Różnica nie polega jednak na samym fakcie ich posiadania, lecz na źródłach, z których te przekonania wynikają, oraz na gotowości do ich rewizji. Wierzący religijnie zazwyczaj uznaje pewne twierdzenia za prawdziwe niezależnie od możliwości ich empirycznej weryfikacji. Sceptyk uznaje twierdzenie za tymczasowo prawdopodobne i gotów jest je porzucić, gdy pojawią się lepsze argumenty lub nowe fakty. Z tego powodu nie uważam, aby nauka była formą wiary w takim samym sensie, w jakim jest nią religia. Owszem, w życiu codziennym wszyscy korzystamy z pewnego rodzaju "wiary technicznej" - ufamy ekspertom, instytucjom, wynikom badań czy świadectwom innych ludzi. Jest to jednak zaufanie warunkowe, wynikające z oceny wiarygodności źródeł i zawsze potencjalnie odwoływalne. Wiara religijna ma charakter odmienny. Jej przedmiotem są zwykle twierdzenia dotyczące rzeczywistości nadprzyrodzonej, których nie można ani potwierdzić, ani obalić metodami empirycznymi. Dlatego jej trwałość nie zależy od siły dowodów, lecz od siły samego przekonania. Właśnie ta różnica interesuje mnie najbardziej. Dlaczego ludzie tak często uznają mity za bardziej przekonujące niż fakty? Dlaczego rozum bywa wykorzystywany nie do weryfikacji przekonań, lecz do ich obrony? Dlaczego jedni potrzebują absolutów, podczas gdy inni godzą się z niepewnością? Jaką rolę w powstawaniu wiary odgrywają psychologia, kultura, ewolucja i potrzeby społeczne? Czy człowiek może całkowicie uwolnić się od wiary, czy jedynie zastępuje jedne jej formy innymi? To są pytania, które chciałbym uczynić przedmiotem tej dyskusji. Nie po to, aby kogokolwiek nawracać lub od czegokolwiek odwodzić, lecz aby zastanowić się nad jednym z najciekawszych fenomenów ludzkiego umysłu - zdolnością do wierzenia. Zarówno wtedy, gdy wiara prowadzi do wielkich osiągnięć cywilizacji, jak i wtedy, gdy staje się przeszkodą w rozumieniu rzeczywistości. - Zupełnie jałowym jest spór "czy wszyscy wierzą?" Od lat staram się odpowiedzieć na znacznie ciekawsze pytanie: jakie są rodzaje wiary, jakie są ich źródła i jakie pełnią funkcje poznawcze. To pozwala uniknąć typowej pułapki dyskusji światopoglądowych, w której słowo "wiara" zostaje rozszerzone tak bardzo, że przestaje cokolwiek wyjaśniać.Taki wątek ma też potencjał wyjścia poza samą religię. Można w nim analizować: wiarę religijną, zaufanie do nauki, autorytety społeczne, ideologie polityczne, teorie spiskowe, mity narodowe, a nawet przekonania dotyczące własnej tożsamości. Wówczas "studium wiary i niewiary" staje się nie tylko dyskusją o religii, ale próbą zrozumienia jednego z podstawowych mechanizmów ludzkiego myślenia. To zresztą temat bardzo bliski problematyce, którą rozwijam w książce Teologia ateisty. Rozważania światopoglądowe - zwłaszcza analizie relacji między wiedzą, światopoglądem, ideologią i potrzebą sensu. Tyle, iż to nie jest pyskówka typu ping-pong. Tu trzeba samodzielnie myśleć w oparciu o jakąś tam wiedzę. -  . | (Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 Dalej..#226 -1 na 1 | Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52448 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | |
#227 2 na 2 | Kautilja (7078 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | > >>Wydawało się Żydom amerykańskim, że nie będzie miał kto pomścić Żydów niemieckich. Nie przewidzieli, że: tworząc antysemityzm w Niemczech, uzbrajając Wehrmacht, ktoś też go przejmie.> >.> >I po raz kolejny pytam, kto?> >.> Do tego też dojdziemy analizując historię.> Najpierw trzeba dokonać analizy potrzebnych decyzji, żeby zlokalizować ośrodek decyzyjny.> Analiza przyczynowa - szukanie przyczyn zaobserwowanego efektu. Cofamy się w czasie, od efektu do przyczyny. Analizowanie, co musiało się wydarzyć, aby powstał dany rezultat.> Wnioskowanie abdukcyjne - szukanie najbardziej prawdopodobnego wyjaśnienia zaobserwowanych faktów.> Obserwujemy efekt.> Pytamy: jakie warunki musiały być spełnione, aby taki efekt powstał?> Jakiej wiedzy, zasobów i koordynacji to wymagało?> Kto mógł zapewnić te elementy?> Czy musiał istnieć jeden decydent, czy wystarczyła współpraca kilku osób?. Słuszne podejście. I nie możemy według mnie koncentrować się tylko na płaszczyźnie ekonomicznej. A czytając na przykład Marksa można dojść do takiego wniosku, że wszystko co nie jest ekonomią jest wtórne. Moim zdaniem w błędzie jest ten, kto uważa, że determinizm, zarówno ten ekonomiczny jak i ten geograficzny, mają decydujący wpływ na kształt stosunków międzynarodowych na które patrzymy z globalnej perspektywy. Analizować historię w taki sposób w jaki to powyżej napisałeś to faktycznie gwarancja dojścia do prawdy, ale ta prawda ma wielowymiarowy charakter, i nie ogranicza się jedynie do - na przykład - zysku finansowego. Czyli to, że zyskują finansowo na czymś amerykańskie banki i ogólnie budżet USA i ich sojuszników nie musi jeszcze oznaczać, że całą prawdą jest, iż to one pociągają za sznurki. Chodzi o to, że cała prawda na dany temat to prawda złożona z wielu elementów. . > Jakie efekty należałoby obserwować zdaniem geopolityka ??> Sprawa dla nas jest prosta, bo efekty znamy lepiej, niż ci co w tamtych czasach żyli.> Mamy przegląd w czasie i przestrzeni. Wiemy kogo awansowano a kto zginął.> Wiemy, kogo kaci zaciągnęli do Norymbergii a komu zapewnili luksusy u siebie.> Od czego byś zaczął ??. Geopolityka uczy, że należy zaczynać od pozycji strategicznej. I tu nie chodzi o strategię w sensie jedynie militarną. Chodzi o tzw. Grand strategy: en.wikipedia.org/wiki/Grand_strategywww.racjonalista.pl/forum.php/s,954022. Z tej perspektywy prawidłowy odczyt czyjejś pozycji strategicznej oznacza trafną diagnozę tego kto w czym się znalazł i dlaczego, oraz jakie ma możliwości dalszego działania. . |
#228 2 na 2 | Kautilja (7078 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | > .> Uśmiałem się dziś w autobusie, kiedy jeden z pasażerów rozmawiając z innym powiedział że Zelańskiego należało obśmiać.> "trzeba było polskiemu pułkowi nadać imię bohaterów akcji Wisła i zaprosić na nadanie sztandaru ukraińskiego ambasadora"> .> >Można i tak.> -> W Polsce nijak tak nie można, do tego prezydent musiałby być dużej klasy człowiekiem z uznaniem w świecie co najmniej równym premierowi. Przecież wystarczyłoby w odpowiednim miejscu i czasie powiedzieć:> Bohaterów UPA? >Rozumiem, iż panu prezydentowi chodzi tylko o tych bohaterów, którzy mordowali Żydów, a nie tych którzy mordowali Polaków? >Rozumiem prezydencie Zełeński, iż każdy ma swoją wrażliwość i dlatego my lotnisku w Jesionce nadamy imię ofiar UPA. > .> Ale do tego potrzeba inteligencji kultury i uznania choćby na poziomie polskiego ministra spraw zagranicznych. Tu nic nie trzeba robić wystarczyłoby decyzję Żeleńskiego publicznie ośmieszyć. To zabolałoby by bardziej niż spowodowanie odesłania przez Zełeńskiego orderu. Polski prezydent pustym gestem - chcąc zaszkodzić Tuskowi - ośmieszył siebie i Polskę.> .> (Zaś orderu to faktycznie nie odebrał.)> .Na pewno można było inaczej. Też to dostrzegam. . |
#229 2 na 2 | Kautilja (7078 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | > .> Sprowokował Nawrockiego i na tej prowokacji odniósł sukces. Wydaje mi się iż tylko czasowy, ale sukces. To Polska przez głupotę Nawrockiego i kolesi jego teraz przegrała. "Wołyń" dla świata ma niewielkie znaczenie. To nasza trauma.> .> >Z ogłaszaniem sukcesu to bym się nie śpieszył. Czas pokaże kto co i ile na tym zyskał. Może wyjdą na jaw jakieś dodatkowe okoliczności?> -> A ja z odpowiedziami. Przed opublikowaniem odpowiedzi warto przeczytać ze zrozumieniem co interlokutor napisał.> .Faktycznie mój błąd bo "przypisałem" Panu słowa, których Pan nie napisał. To co tu chciałem podkreślić to to, że czas pokaże kto i ile na tym zyskał najwięcej. I być może pojawią się jakieś nowe wątki tej sprawy. . |
#230 1 na 1 | Kautilja (7078 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | > .> >Czy przed podziałem na obóz Tuska vs. obóz Kaczyńskiego istniał problem praworządności czy nie?> -> Trudno wieść merytoryczny spór bez podstawowej wiedzy w temacie.> Do absolutnych klasyków i najczęściej wybieranych podręczników akademickich dotyczących historii państwa i prawa należą dzieła prof. Michała Sczanieckiego oraz prof. Juliusza Bardacha. >Wśród najlepszych i najczęściej polecanych podręczników akademickich do historii doktryn politycznych i prawnych w Polsce wyróżniają się pozycje autorstwa Andrzeja Sylwestrzaka, Lecha Dubla oraz duetu Krystyny Chojnickiej i Henryka Olszewskiego.. > Odkąd istnieją państwa istnieją problemy praworządności, ale tu chodzi o ich jakość i natężenie. Teraz mamy ich wielkie natężenie i marną jakość.> .> Wszystko się zgadza tylko, że to Kaczyński z Tuskiem pogłębili istniejącą od dawna polaryzację. Zamienili naszą scenę polityczną w teatr dwóch zwalczających się plemion. I im człowiek głupszy tym więcej drugiemu może krzywdy wyrządzić w amoku i zacietrzewieniu. Nie zawsze i nie każdy zdaje sobie sprawę z konsekwencji. Istniejący od zawsze problem z praworządnością stał się wzmacniaczem polskiego podziału. . |
#231 1 na 1 | Kautilja (7078 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | > .> >Ja analizuję geopolitykę mocarstw.> -> Wystarczy prześledzić stosunek Stanów Zjednoczonych do Europy, by stwierdzić, iż "geo" w polityce ma wtórne znaczenie. Po wiekach dopiero u Trumpa pojawia ideologia carskiego imperializmu i dlatego tak dobrze rozumie się z Putinem.> .> "Geo" nie wtórne tylko oddziałujące na decyzje. Stany Zjednoczone to mocarstwo morskie, a te kieruje się określoną logiką postępowania strategicznego. Oni myślą przez pryzmat Mahana jak i Mackindera ze Spykmanem. . |
#232 3 na 3 | Kautilja (7078 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | > >Ja analizuję geopolitykę mocarstw.> -> To może Pan pomoże red. Wronie?> - "Nie rozumiem słów Donalda Trumpa o Prezydencie Karolu Nawrockim." > www.facebook.com/reel/2178694389371490> .> Każdy swój rozum posiada i za niego odpowiada. Nie tylko pan Wrona ma problem ze zrozumieniem słów Donalda Trumpa. Według mnie Trump to chaos, ale są tacy, z którymi nawet Trump się liczy. . |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52448 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | . Odkąd istnieją państwa istnieją problemy praworządności, ale tu chodzi o ich jakość i natężenie. Teraz mamy ich wielkie natężenie i marną jakość.- > Wszystko się zgadza tylko, że to Kaczyński z Tuskiem pogłębili istniejącą od dawna polaryzację.- Nie jestem symetrystą i nijak się z tym nie zgadzam. Trudno znaleźć gorszy, a choćby tylko porównywalny okres psucia prawa jak lata 2015 -2023. Kiepskim prezydentem była Andrzej Duda, ale trudno znaleźć gorszego, a choćby tylko porównywalnego prezydenta niż Karol Nawrocki. Już za to płacimy, a zapłacimy jeszcze więcej. . |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52448 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | . > Stany Zjednoczone to mocarstwo morskie, a te kieruje się określoną logiką postępowania strategicznego. Oni myślą przez pryzmat Mahana jak i Mackindera ze Spykmanem.- Trudno specjaliście przedstawiać bibliografię. Ja przeczytałem zaledwie kilkanaście poważnych książek o polityce wewnętrznej i zewnętrznej Stanów Zjednoczonych i w żaden sposób nie potrafię pojąć logiki postępowania strategicznego i taktycznego USA od początku prezydentury Trumpa. Wcześniej to też zbyt łatwo nie było, ale przy dobrej woli jakiegoś sensu można było się doszukać. (Jedyną logiką postepowania strategicznego i taktycznego Karola Nawrockiego jest szkodzenie Tuskowi i rządowi. Za tą jego zacietrzewioną głupotę już płacimy, a zapłaciły jeszcze więcej, ale na Pana Prezydenta zagłosowało 10 milionów mądrego narodu. Teraz też ma duże poparcie.) . |
#235 2 na 2 | szarley (54976 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | > >Uśmiałem się dziś w autobusie, kiedy jeden z pasażerów rozmawiając z innym powiedział że Zelańskiego należało obśmiać.> >"trzeba było polskiemu pułkowi nadać imię bohaterów akcji Wisła i zaprosić na nadanie sztandaru ukraińskiego ambasadora"> .> Można i tak.Można przyjąć założenie, że każdy naród ma prawo do swojej pamięci. Po podziałach Śląska po wszystkich stronach granic pojawiały się pomniki "swoich" bohaterów. Po kolejnych zmianach granic, znowu zmieniano patronów ulic... W 1995 Niemcy zwodowali okręt Schleswig-Holstein. Czy Polacy powinni protestować? Narody Afryki, Ameryk, Azji dobrze wiedzą jak hołubiona jest w Europie pamięć tych, którzy podbijali ich kraje, mordowali, gwałcili, uprowadzali w niewolę. Powinni protestować? Co jednak, gdyby Bawarczycy zechcieli uczcić pamięć swoich rodaków Himmlera, Göringa.... ? * * * Jeszcze gorzej wygląda sytuacja kiedy się narzuca innym własną historyczną narrację i to pod przymusem. W mieście w którym żołnierze radzieccy zgwałcili niemal wszystkie kobiety (w tym 10-letnie dziewczynki) kazano po wojnie składać kwiaty pod pomnikiem z napisem Oсвободителе города Aлленштайн. W Warszawie stoi pomnik pewnego marszałka, który kazał strzelać polskim żołnierzom do polskich żołnierzy (jest też przed gmachem Sejmu śląskiego co jest kpiną z autochtonów i Sejmu jako symbolu demokracji) i biada komuś, kto zaprotestuje! > A ja jestem zwolennikiem wygaszenia tego sporu, uważam bowiem, że przyszłość jest ważniejsza niż przeszłość. Oczywiście to przy pełnej świadomości ile znaczy historia. Eskalacja nie jest na rękę ani Polsce ani Ukrainie.Oczywiście, tym, bardziej, że Putin ante portas. Mądry polityk poradzi przewidywać skutki swoich działań
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby |
#236 2 na 2 | szarley (54976 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | Nie rozumiem dlaczego używają słowa I n d i a n i e dostaję komunikat z forum "niedozwolona treść"
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby |
#237 1 na 1 | Kautilja (7078 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | > .> >Stany Zjednoczone to mocarstwo morskie, a te kieruje się określoną logiką postępowania strategicznego. Oni myślą przez pryzmat Mahana jak i Mackindera ze Spykmanem.> -> Trudno specjaliście przedstawiać bibliografię. Ja przeczytałem zaledwie kilkanaście poważnych książek o polityce wewnętrznej i zewnętrznej Stanów Zjednoczonych i w żaden sposób nie potrafię pojąć logiki postępowania strategicznego i taktycznego USA od początku prezydentury Trumpa. Wcześniej to też zbyt łatwo nie było, ale przy dobrej woli jakiegoś sensu można było się doszukać.. Pan wybaczy, ale skoro w modzie jest AI to i ja się tym posłużę. . Przegląd od AI: Wszyscy trzej myśliciele, choć reprezentują różne szkoły geopolityczne, zgodnie uznawali Stany Zjednoczone za klasyczne mocarstwo morskie (Sea Power). Poniżej przedstawiono cytaty oraz analizę ich koncepcji, które to potwierdzają. . 1. Alfred Thayer Mahan - ojciec potęgi morskiej USA Mahan jako pierwszy sklasyfikował USA jako mocarstwo morskie, argumentując, że potęga narodu zależy od dostępu do oceanów, wielkości floty handlowej oraz zamorskich baz. Uważał, że USA powinny porzucić izolacjonizm i kontrolować kluczowe szlaki morskie (tzw. choke points). study.com/(*)on-history-summary-quotes.html . Słynny cytat (o fundamentach potęgi morskiej USA): "Pierwszym i najbardziej oczywistym światem, jaki ukazuje nam morze, jest wielka autostrada" (ang. "The first and most obvious light in which the sea presents itself is that of a great highway"). economicti(*)cleshow/129336115.cms?from=mdr . Cytat (o ekspansji USA i budowie floty): "Rząd, swoją polityką, może sprzyjać naturalnemu rozwojowi przemysłu i dążeniom ludzi do poszukiwania przygód i zysków drogą morską; ...wpływ rządu najpełniej objawi się w utrzymaniu silnej marynarki wojennej". trailblaze(*)erpts_american_imperialism.pdf . 2. Halford Mackinder - twórca teorii Heartlandu Mackinder uważał Eurazję za "Wyspę Świata". W jego koncepcji USA wraz z Wielką Brytanią należały do tzw. "Pasa Zewnętrznego" (Wysp Zewnętrznych). Choć jego zdaniem lądowy Heartland był kluczowy do dominacji nad światem, to jednocześnie precyzyjnie definiował USA jako potęgę morską i wyspiarską, która musi rzucać wyzwanie lądowym imperiom, aby utrzymać równowagę sił. jagiroadco(*)lassnotes/files/1699110095.pdf . Słynny cytat (z dzieła Democratic Ideals and Reality z 1919 roku): "Przeciwko temu dwugłowemu orłowi potęgi lądowej [Niemcom i Rosji], zachodni ludzie i wyspiarze muszą walczyć". (Mackinder przypisywał tu USA rolę "wyspiarzy" i potęgi morskiej stojącej w opozycji do potęg lądowych). classicsco(*)0/mackinders-heartland-theory/ . 3. Nicholas Spykman - twórca teorii Rimlandu Spykman zmodyfikował koncepcję Mackindera, uznając, że kluczem do panowania nad światem jest tzw. Rimland (pasaż przybrzeżny Eurazji). Spykman uważał USA za potęgę morską ("offshore power"), która musi otoczyć i kontrolować Eurazję za pomocą swojej floty i lotnictwa, aby powstrzymać ekspansję potęg lądowych. global-str(*)-matters-to-the-united-states/ . Słynny cytat (z książki America's Strategy in World Politics z 1942 roku): "Kto kontroluje Rimland, ten rządzi Eurazją; kto rządzi Eurazją, ten decyduje o losach świata" (ang. "Who controls the rimland rules Eurasia; who rules Eurasia controls the destinies of the world"). s3.amazona(*)tions/GallagherRemarksNov9.pdf . Cytat (potwierdzający morski i globalny charakter USA): "Amerykańska strategia w świecie musi opierać się na zrozumieniu, że położenie na półkuli zachodniej nie uwalnia Stanów Zjednoczonych od udziału w równowadze sił na kontynencie euroazjatyckim". . Podsumowanie Dla Mahana USA były potęgą oceaniczną samą w sobie, podczas gdy dla Mackindera i Spykmana były one potęgą morską spoza kontynentu euroazjatyckiego, której rolą było uniemożliwienie zjednoczenia Eurazji przez wrogie mocarstwa lądowe. Źródła tych klasycznych teorii geostrategicznych można pogłębić korzystając z analiz dotyczących klasyków strategii publikowanych przez U.S. Naval Institute oraz artykułów naukowych w bazie E-International Relations.www.usni.o(*)mahans-message-merchant-marine. Trump to chaos, ale kontrolowany chaos. I jak to z chaosu wynika nie wiadomo czego się spodziewać przy okazji różnych sytuacji. Obecnie to co napędza politykę amerykańską to rywalizacja z Chinami. Bo to z Chin pochodzi dziś główna siła kwestionująca "zdobycze geopolitycznego morza". . |
#238 2 na 2 | panTeista (6877 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | > Nie rozumiem dlaczego używają słowa I n d i a n i e dostaję komunikat z forum "niedozwolona treść"Ja też taki komunikat otrzymywałem. Wygląda na chęć zamazania pamięci o eksterminacji/ zbrodniach dokonanych na rdzennej ludności Ameryki Północnej. |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52448 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | . Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że w Stanach Zjednoczonych brakuje najwyższej klasy specjalistów od geopolityki, strategii czy stosunków międzynarodowych. Wręcz przeciwnie - amerykańskie środowiska akademickie, think tanki i wojskowe ośrodki analityczne należą do najlepszych na świecie. Problem polega na czymś zupełnie innym: na tym, czy ich wiedza rzeczywiście przekłada się na decyzje polityczne. Na tym właśnie polega sens mojej wypowiedzi. Przeczytałem kilkanaście poważnych książek poświęconych polityce wewnętrznej i zagranicznej USA i od początku prezydentury Donalda Trumpa nie potrafię dostrzec spójnej logiki strategicznej prowadzonej polityki. Wcześniej również nie wszystko było konsekwentne, ale przy odrobinie dobrej woli można było odnaleźć pewną ciągłość myślenia wynikającą z klasycznych założeń amerykańskiej geostrategii. Przytoczenie poglądów Mahana, Mackindera czy Spykmana niczego tu nie zmienia. Nikt rozsądny nie kwestionuje ich znaczenia ani wpływu na amerykańską myśl strategiczną. Ja natomiast mówię o praktyce sprawowania władzy. Samo istnienie znakomitych teorii i wybitnych ekspertów nie oznacza jeszcze, że politycy z ich dorobku korzystają. Odnoszę wręcz wrażenie, że Donald Trump podejmuje wiele decyzji bardziej intuicyjnie, doraźnie i transakcyjnie niż w oparciu o klasyczne koncepcje geopolityczne. Podobnie oceniam znaczną część jego najbliższego otoczenia. To właśnie dlatego tak trudno jest przewidywać kolejne ruchy administracji - nie dlatego, że brakuje teorii, lecz dlatego, że teoria i praktyka coraz częściej zaczynają żyć własnym życiem. Podobny problem widzę również w Polsce. Nie twierdzę, że brakuje u nas specjalistów od polityki czy bezpieczeństwa. Twierdzę jedynie, że osoby sprawujące władzę nie zawsze opierają swoje decyzje na wiedzy eksperckiej, lecz często na własnych przekonaniach, intuicjach lub informacjach pochodzących z wąskiego kręgu zaufanych osób. A to już jest zupełnie inna kwestia niż dorobek nauki.. . |
| Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52448 punktów) | Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary | . > Trump to chaos, ale kontrolowany chaos. I jak to z chaosu wynika nie wiadomo czego się spodziewać przy okazji różnych sytuacji. Obecnie to co napędza politykę amerykańską to rywalizacja z Chinami. Bo to z Chin pochodzi dziś główna siła kwestionująca "zdobycze geopolitycznego morza".- Wierzyć można we wszystko. Ilość bzdur, w które różni ludzie wierzą jest niepoliczalną. www.facebook.com/watch/?v=512892626629421- www.youtube.com/watch?v=QKtEjX8K6mA. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|