 |
Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-08-2014 14:14 | makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ?
2 na 2 | hej, Rozmawiamy tu często o różnych brzydotach , sprawach destrukcyjnych , manipulacjach i oszustwach , degradacjach i dyskredytacjach ... Chciałbym abyśmy na chwilę nie mówili co nam wydaje się u innych złe lecz co nam się wydaje u nas piękne .
pozdrawiam wszystkich serdecznie makuś | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 Dalej..| Brzostowski (7067 punktów) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? | > >Niewierzący, którzy żyją zgodnie z dekalogiem, też mogą byc zbawieni, a to ile każdy z nich nagrzeszy, a ile uczynią dobra, ocena tego nie należy do mnie. Bóg to zważy w sowjej madrości.> Dlaczego się uparłeś na ten dekalog?Czy Ty czytałaś poprzednie nasze posty? Dyskusja dotyczy tego czego dotyczy, a Ty tu nagle wyskakujesz z trochę innej beczki. > >Chyba nie zrozumiałeś mnie. Ja kieruję się w życiu dekalogiem i przykazaniem miłości. Jest to zgodne z moim wewnętrznym poczucuiem przyzwoitości i zasadami. I ta zgodność jest faktycznie dla mnie dobra.> Każdy człowiek w pełni władz umysłowych wie, że należy postępować zgodnie z prawem. Twój dekalog to nic innego jak zbiór praw współżycia społecznego, tyle, że był aktualny kilka tysięcy lat temu. A ty żyjesz już nieco w innym świecie. O wiele doskonalszym również pod względem miłości bliźniego.W dużej mierze się zgadzam, tyle tylko, że dyskusja dotyczy zupełnie innych spraw. |
#32 4 na 4 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? |
> Niewierzący, którzy żyją zgodnie z dekalogiem, też mogą byc zbawieni, a to ile każdy z nich nagrzeszy, a ile uczynią dobra, ocena tego nie należy do mnie. Bóg to zważy w sowjej madrości.Zgodnie z dekalogiem? Niewierzacy? A w jaki sposob Maja to zrobic? I Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Jakim sposobem niewierzacy moze przetrzegac tego przykazania? II Nie będziesz brał imienia Pana, Boga swego, nadaremnie. A to? Jak niewierzacy moze miec Pana? III Pamiętaj, abyś dzień święty święcił. Niewierzacy nie ma takiego dnia Wystarczy jak bedzie przestrzegal tylko 7 z tych dziesieciu (czyli tych, ktore z bogiem nie maja nic wspolnego)?  |
#33 2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? | > Mam poczucie że istnieje bóg: inteligentna świadomość, która mnie kocha i ma dla mnie zajebistą ofertę - niebo. Rozkosze niebieskie są według Ciebie zajebiste, a więc porównujesz je z rozkoszami seksu. Przecież wiesz chyba, co to znaczy jebać. Z tego, co widzę i słyszę, seks jest największą zbrodnią (nieczystość, cudzołóstwo), jaką zna katolik > Bóg ten wymaga ode mnie, abym był dobrym człowiekiem (dekalog) W Dekalogu tylko dwa przykazania (nie zabijaj, nie kradnij) mają coś wspólnego z etyką, reszta, to zakazy i nakazy religijne, moralnie obojętne. |
#34 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? | > To oczywista nieprawda. Rozejrzyj się dookoła siebie, ilu tam wierzących? Jakie widzisz objawy braku szacunku do rzeczywistosci?Nie jesteś w stanie tego zrozumieć. Wierzący, teistyczny jak ty Żyd, rozumie. Zauważ, że ani raz nie używam słów ateista/ateizm. Katolik z wbitą do głowy katolicką narracją rzeczywistości zawsze będzie tkwił w umniejszonym, powierzchownym do niej stosunku. > To co piszesz, to Twoja projekcja.Nie. To twoje ograniczenie. > Masz oczywisćie rację, że dla wierzących życie doczesne nie jest najważniesze, jednak to nie przekłada się tak bardzo na tzw codzienne życie.A jak bardzo? Tyci tyci, ociupinkę, ociupinę, czy więcej? Umiesz to zmierzyć? Problem w tym, że tutaj nie ma czego. Taki człowiek nie ma tego wdrukowanego w ogóle. Od dziecka jest wyprowadzony w inny, nieporównywalnie lepszy, piękniejszy, cudowniejszy, wymarzony, pośmiertny, zaświatowy, zmyślony świat. Już od dziecka tkwi w więzieniu swojego umysłu, już wtedy go zdradzono i oszukano, wypchnięto ze świata prawdziwego w fikcję. Już u zarania życia, kiedy stał dopiero u bram pojmowania i rozpoznawania wpompowano mu podstępnie i bezwzględnie w głowę zmyślony świat. Okradziono go z możliwości tworzenia najszczytniejszych relacji z rzeczywistością i przeniesiono to w kłamstwo, w brednię, w zmyślone. Bo nie w tym świecie, ale na zewnątrz, w pośmierci i zaświatach jest dopiero życie właściwe. To tam są frykasy. Tutaj to coś jakby rdza, mól i nędza. Rzeczywistość nie jest celem nadrzędnym, jest tylko środkiem, narzędziem, bytem i byciem, z którego należy chcieć się wyzwolić. Zmyślona alternatywa staje na piedestale, a życie prawdziwe jest najczęściej odczuwane jako mniej więcej ułomne, upośledzone, jeszcze nie zasadnicze. Na zewnątrz jest doskonałość. Poza światem. W bycie pośmiertnym, duchowym, zewnętrznym. Kumasz nikczemność? Wątpię. Nie żyjesz dla życia i świata prawdziwego, ale dla życia i świata zmyślonego. Ku temu prowadzisz swój byt. Tam zezujesz. Jesteś generalnie poza życiem, choć zapewne różne namiętności, plany, oczekiwania i pozytywne uczucia względem rzeczywistości ci towarzyszą. Oczywiście będziesz też gorliwie zapewniał, że to życie jest dla ciebie ogromnie ważne i chcesz je pięknie budować. Jednak zostałeś pozbawiony możliwości kształtowania najsilniejszej, najgłębszej więzi z rzeczywistością, bo wmontowano ci w głowę zaświaty. Twój zbawiciel na krzyżu wskazuje ewakuację z rzeczywistości za nadrzędny cel. Nie ten świat i to życie. Tutaj masz tylko wypełnić polecenia, a skarby znajdują się poza. W fikcji. Po śmierci. To tam jest życie przez duże żet. Z jedynego prawdziwego świata zostaje wydmuszka. No to jak można myśleć z pełnym szacunkiem i najwyższymi wartościami o nim? A no tak, jak się komu wydaje. A wydawać może się wiele. Zwłaszcza, kiedy jest się posiadaczem swojego osobistego Boga, ma się z nim "odczuwalną" często relację, jest się dotkniętym jego palcem, a nawet często ulubieńcem z "łaską wiary" i poszerzonym wglądem w nadrzeczywistość. > Kluczem jest tutaj wiara. Nie rozumiesz, że dla wierzącego prawdziwe życie nie jest tutaj, odwrotnie niż dla Ciebie? Jest oczywiste, że dla ateisty to kompletna bzdura. Jednak nie powinien się tak bardzo emocjonować, bo jak pisałem, to życie codzienne teisty i ateisty nie różni się znacznie.A czy ja coś piszę o ateistach? Piszę o pośmiertnikach i zaświatowcach, o tych co przekładają znaczenie i wartość świata zmyślonego, pośmiertnego, prowadzonego pośród wymyślonych, żenujących postaci, obiektów, skutków, przyczyn, zjawisk nad rzeczywistość. A tutaj różnica jest już kolosalna. Monstrualna. Dalej nie czujesz, że dymasz jedyny, prawdziwy świat i swoje jedyne życie? To czytaj do skutku ten żydowski fragment. To twoi koledzy po fachu, czyli od Bozi, może oni cię do czegoś zainspirują, w co nie wierzę. > >No właśnie do prawdziwego, bo to jest jeszcze nieprawdziwe...> No i znowu to kwestia wiary, nic tutaj nie wskóramy w tej dyskusji. Ateista nie może tego pojąć. Gdybyś jednak przez chwilę założył roboczo, że bóg istnieje, to wwszsytko jest wówczas jasne i spójne.Teista Żyd też tego nie potrafi pojąć, czy może ty czegoś nie rozumiesz? A co to za problem roboczo wbić sobie dowolną brednię do głowy, a już zwłaszcza taką, którą nieustannie się obserwuje? Przecież gdzie indziej pisałem ci, że trenowałem różnego zajoba (jeszcze tam wrócę). > Jest oczywiste, że aby być dobrym człowiekiem, trzeba żyć tu i teraz i czynić dobro. Zatem katolik musi koncentrować się na rzeczywistosci, aby tu czynić dobro, bo za to zostanie zbawiony.Musi się na niej koncentrować o tyle, o ile musi się podlizać swojemu żenującemu Bogu. O taką egoistyczną koncentrację chodzi. Lizać mu zadek, klękać, skomleć i bić punkciki, żeby tylko uniknąć masakry pośmiertnej. To jest sens życia i cel katolika. Czyli rzeczywistość nie jest celem, ale tylko żałosnym narzędziem do żałosnego, zmyślonego celu. Tym samym jest drugi człowiek. Jest potrzebny, bo Bozia patrzy i notuje. Co za obrzydliwe podejście. > Ta rzeczywistość doczesna jest właśnie dla katolika czasem działania, wyboru i decyzji, aby być zbawionym. Potem to już tylko sielanka! Lub piekło!Jest czasem podlizywania się i punktowania. Czasem wykorzystywania innych, pasożytowania na nich we własnym, wiecznym interesie. Bo potem to już tylko sielanka albo piekło, więc trzeba działać, cały czas zezując w zaświaty i niebiańskiego dyktatora, niebiańskiego kusiciela albo wiecznego oprawcę. Do tego jest wam rzeczywistość potrzebna i drugi człowiek. Życie samo w sobie, człowiek sam w sobie, świat sam w sobie, to już ewentualnie przy okazji, jakiś tam dodatek, którego coś się tam powierzchownie i przypadkiem, bez głowy i większego namysłu, szacunku i miłości liźnie. Zasadnicza treść kręci wokół problemu pośmierci, zaświatow i lepszego życia po życiu. Istne dno. Cały czas o tym piszę, cytując między innym wierzących ponoć w tego samego Boga Żydów, a ty dalej nic nie kapujesz. |
#35 3 na 3 | wawrzanka (43 punktów) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? |
> Czy Ty czytałaś poprzednie nasze posty? Dyskusja dotyczy tego czego dotyczy, a Ty tu nagle wyskakujesz z trochę innej beczki.Najpierw uraczyłeś nas zbiorem swoich poglądów społeczno-politycznych, a teraz twierdzisz, że mój post był nie na temat? Przeczytaj co sam napisałeś: > Dlatego też mimo, że jestem wierzacy:> - potrafię wyjaśnić możliwość istnienia boga na podstawie dostępnej wiedzy,> - uwielbiam poznawać świat, badać go, na tyle, na ile mogę,> - jestem za adopcją dzieci przez pary homoseksualne,> - jednocześnie uważam, że seks analny jest obrzydliwy (nie mogę pojąć jak można >kawałek własnego ciała, dość ważnego w sumie, wkładać komuś do pupy, którędy to >wychodzi kał. BRRR! Na szczęscie ... gówno mnie to obchodzi, co tam kto robi.> - jestem przeciw aborcji na życzenie (ale dopuszczam ze względów zdrowotnych),> - nie lubię Rydzyka,> - w konflikcie arabsko-izraelskim, opowiadam się (generalnie) za Izraelem,> - wiem że w Biblii są sprzeczności,> - nie biorę udziału w paleniu ateistów,> - osobiście mi wisi czy religia będzie w szkołach, czy też nie,> - jestem za legalizacją marihuany i burdeli,W jednym mogę przyznać ci rację: powyższa litania bardziej pasuje do wątku "pluralizm religijny". Masz swojego boga, a nie tego, który łypie z biblii. Biblia jest dziełem literackim i to w dodatku tworzonym przez wiele osób przez kilka tysięcy lat. Każdy autor miał swój obraz boga, podobnie jak ty. Dlatego biblia jest w wielu miejscach niekonsekwentna i absurdalna. I choć jest skarbem kultury - boga w niej jest tyle, ile go było w umysłach piszących. A skoro mamy wrócić do tematu - może zechcesz odpowiedzieć co jest dla ciebie piękne w biblii? |
#36 2 na 2 | wawrzanka (43 punktów) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? |
> Mnie się podoba w moim ateizmie to, że jestem człowiekiem dobrej woli, staram się zmierzać ku dobru, a wybrałem sam tę drogę bez przykazań i bez lęków.I tu powstaje pytanie czym jest dobro. Ja też uważam siebie za człowieka dobrej woli, staram się zmierzać ku dobru, ale cóż... wiem, że tak samo myślał o sobie chociażby Adolf Hitler  Tak samo myślą o sobie zwolennicy ojca Rydzyka i terroryści. Każdy "wierzy", że postępuje słusznie. Wydaje mi się, że dobro to jest intelekt i wrażliwość na wysokim poziomie. Połączenie tych dwóch cech pozwala widzieć więcej i dalej, jednak żadna z tych cech wzięta osobno nie gwarantuje rozwoju dobra, a może nawet prowadzić do wielkiego zła. |
#37 3 na 3 | Domeru (533 punktów) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? | > I tu powstaje pytanie czym jest dobro.Pretekstem. Abstrakcyjnym pojęciem wymyślonym w celu podzielenia świata na dwie części a następnie ustawienia siebie samego po tej "właściwej". > Ja też uważam siebie za człowieka dobrej woli, staram się zmierzać ku dobru, ale cóż... wiem, że tak samo myślał o sobie chociażby Adolf Hitler Tak samo myślą o sobie zwolennicy ojca Rydzyka i terroryści. Każdy "wierzy", że postępuje słusznie.Otóż to. (Pomijam pojedyncze przypadki osobników w specyficzny sposób podnoszących sobie samoocenę poprzez uznawanie się za "złych", bo to wynika bezpośrednio z wdrukowanego przekonania że dobro=słabość). |
| wawrzanka (43 punktów) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? | > >I tu powstaje pytanie czym jest dobro.> Pretekstem. Abstrakcyjnym pojęciem wymyślonym w celu podzielenia świata na dwie części a następnie ustawienia siebie samego po tej "właściwej".Świat jest podzielony na dwie części w wielu aspektach: dzień/noc, plus/minus, przyciąganie/odpychanie, rozkosz/cierpienie itp, itd. Podział nie jest więc taki sztuczny jak mogłoby się wydawać. Sęk w tym, że nie ma "właściwej" części. Są tylko dwa odmienne zwroty. Ten, który pcha człowieka w kierunku, który prowadzi do unikania cierpienia swojego i innych osób - wydaje się dobry. Religie tutaj bardzo namieszały. Bo z jednej strony nakazują troskę o innych i eliminację cierpienia, a z drugiej nakazują właśnie cierpieć, siedzieć cicho i nadstawiać drugi policzek. Dlatego wyznawca wiary to człowiek sfrustrowany, a więc agresywny. To jest niestety ta zła część  |
#39 9 na 9 | farmer (22440 punktów) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? |
> , popełniajac błąd logiczny:> Mówisz o bogu jednoczesnie, tak jakby istniał i jednocześnie tak, jakby był ograniczony Twoim umysłem. A jak czegoś nie rozumeisz mówisz - bóg głupi, zły, itd...> To intelektualny obłęd.Tak, dlatego wyraźnie napisałem Pobabram się w tym bagnie.Świadomie wchodzę w ten typ myślenia. KPWU? Nie. To Ci wyjaśnię. Mam trzy wyjścia albo zignorować jak "jehowych" kolejną rozmowę albo wejść na tą płaszczyznę albo jak GROCHEM O ŚCIANĘ WTF TEN BÓG. po raz enty raz. Może inaczej. Dziecko -Tato tato w pokoju jest duch Tata -Tak? A co robi ten duch? Dziecko -Tak dziwnie się rusza. Tata -Tak? To chodźmy zobaczyć.....o to firanka się rusza....nie ma duchów po czym następuje rozmowa o zjawiskach Obok stoi Brzostowski i pyta Tatę....skoro nie wierzysz w duchy to czemu pytasz co robią
Chłopie takie rozmowy prowadziłem ze swoimi dziećmi jak miały 4-5 lat. To że pytałem co robi ten duch to wyłącznie wejście na płaszczyznę dziecka żeby wyciągnąć jak najwięcej informacji i móc je potem zweryfikować i pokazać dziecku że duch to firanka a ruch bo jest przeciąg.
To samo jest w rozmowie o bogu.Kiedy ktoś opowiada o bogu cośiach to jak bym swoje dzieci słyszał. Przecież nie umiem udowodnić że to nie był duch, a może ślimak ludożerca. Więc moje sprytne dziecko może stwierdzić że nie mam racji i duchy są. Przypomniał mi się suchar jeden Pani pyta Jasia: - Jasiu jak wygląda Matka Boska? Jasio myśli, myśli i w końcu mówi: - Przypomniałem sobie! Jest taka piękna zgrabna. - A dlaczego tak uważasz? - Bo jak wczoraj przechodziłem koło plebani to wychodziła taka od księdza, a ksiądz krzyczał: - O Matko Boska, żeby Cię tylko nikt nie zobaczył. Myślałem że to oczywista oczywistość. > Kto tu jest racjonalny i uczciwy intelektualnie? Ty, czy ja?Ja. > Świat powstał w momencie wielkiego Wybuchu, z osobliwości, która była nieskończenie >gęsta.> Co to znaczy nieskończenie gęsta? Nie wiemy (jest to dla nas niezrozumiałe).> Wniosek: rynsztok umysłowyKpina. Rynsztok umysłowy to dziękować komuś czemuś za osierocenie dzieci a nie to że nie wiemy czegoś o czymś. |
| Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? | > Myślę, że rozumiesz.Ok, rozumiem, starasz się. Chodziło mi o to, że masz z górki, niejako po drodze, w odróżnieniu od osób, które też się starają, ale wyniosły z domu inne zasady. Albo nawet mieszkają w innej kulturze, gdzie są całkiem inne zasady. Oni tak samo mogą się starać, ale ich starania nie są doceniane przez Boga. Poza tym, niżej napisałeś: > przecież nie chodzi o jedno zdarzenie, ale o całe życie, na podstawie jednego błędu nie decyduje się zbawienie człowieka...Czyli nawet nieszczególnie musisz się starać, bo jak Ci coś nie wyjdzie, to nic sie nie stanie, bo pojedyncze potknięcia nie mają znaczenia dla zbawienia. Według mnie pełny komfort. > takich przykładów możesz dać miliony...> przecież nie chodzi o jedno zdarzenie, ale o całe życie, na podstawie jhednego błędu nie decyduje się zbawieneie człowieka...W przypadku tego człowieka, który nie chce przyjąć rodziców, może chodzić o całe życie. Przecież nie pisałem o jednej kłótni rodzinnej, po której wszyscy sobie wybaczyli. > >Bo to jest naprawdę super mieć przekonanie, że Bóg oczekuje akurat tego, co ja uważam za słuszne...> Chyba nie zrozumiałeś mnie. Ja kieruję się w życiu dekalogiem i przykazaniem miłości. Jest to zgodne z moim wewnętrznym poczucuiem przyzwoitości i zasadami. I ta zgodność jest faktycznie dla mnie dobra.Nie bardzo wiem, czego tu nie rozumiem. Co jest nie tak z moją interpretacją? > Natomiast Ci ludzie, którzy chcą być zbawieni, a mają akurat inne swoje zasady, to neistety, muszą się dosotosować, albo nie, jak chcą.Właśnie. Muszą wybierać - albo być sobą albo być zbawionym. A przecież nikt sobie nie wybiera kim jest, swoich uwarunkowań rodzinnych, kulturowych. Niektórzy nie potrafią się zmienić, musieliby postępować wbrew sobie. Mają pecha? Wiem, że mają wybór i nie chodzi mi o brak zbawienia, tylko o karę. Chyba wieczne potępienie i męki w piekle to za duża kara za ich wybór, skoro od razu stworzeni zostali jako gorsi? Może wystarczyłoby unicestwienie ich albo zostawienie w spokoju i niech sobie organizują czas sami? Nawet wierząc w wolną wolę trzeba zauważyć, że istnieją ludzie całkowicie niereformowalni, niezdolni do zmiany. Co byś zrobił, gdyby teraz objawił się Jezus, udowodnił, że jest Jezusem i powiedział, że zmienił zdanie i teraz oczekuje, że będziemy się zabijać i do nieba pójdzie tylko ten, kto zabije co najmniej 10 osób? Pytam, żeby sprawdzić, czy jesteś reformowalny. Czy potrafisz zmienić swoje uwarunkowania, żeby dostosować się do wymagań. > Wówczas po prostu modlę się, do boga, proszę go o łaskę madrości, abym dobrze rozważył wszytkie za i przeciw i potrafił określić swój pogląd na dany temat. Nie wiem czy udaje mi się, w tych kłopotliwych sytuacjach wypracować stanowisko zgodne ze stanowiskiem boga, nie wiem tego.> Ufam jednak, iż bóg da mi tę mądrość, czasem nawet wydaje mi się iż to po prostu "spłynęło" na mnie. Nie potrafię tego wyjaśnić.Mniejsza o wyjaśnienie. To tak działa. Kiedyś miałem wyjątkowo trudny dla mnie dylemat, który mnie męczył od dawna. Pojechałem do rezerwatu przyrody i tam siedziałem cały dzień. Najpierw rozważyłem wszystkie za i przeciw a potem tylko siedziałem, siedziałem. W końcu, po godzinach przyszła decyzja. Nawet się trochę zdziwiłem, bo myślałem, że już nic nie wymyślę. Do dziś uważam, że była słuszna. Tylko że ja nie uważam, że mam jakąś uniwersalną wiedzę. Nie rozważam tego, co powinni robić inni ludzie, a tylko to, co ja mam robić. Inna osoba mogłaby podjąć inną decyzję. > Jestem jednak przekonany, że np bóg nie ma nic przeciwko, aby dwóch gejów mogło wychowywać dzieci, w kochającej się rodzinie.Ale skąd to przekonanie? Na czym je opierasz? Skąd przekonanie, że akurat Ty wiesz, co Bóg myśli, skoro większość wierzących z biskupami na czele chyba jest innego zdania? |
| Episode_2 (3284 punktów) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? | > Masz jakieś kontrowersyjne tematy na tle religijnym? Zapodawaj! Będziemy rozkminiać,Dwa już zapodałem powyżej. Zbagatelizowałeś je trochę nazywając błędem. A chodziło o przekonania i co za tym idzie postępowanie niezgodne z dekalogiem, bez żadnego żalu i obietnicy poprawy. Rozwinę to trochę. 1. Dorosłe dziecko, które zostało porzucone w dzieciństwie przez rodziców niechcący poznaje swoich rodziców i uznaje że to są szuje. Sumienie nakazuje mu ostrzegać przed nimi innych ludzi, aby nikomu nie zaszkodzili. Więc psuje im opinię zamiast ich czcić. 2. Ginekolog dokonuje aborcji będąc przekonanym, że tego wymaga jego etyka zawodowa. Wręcz miałby wyrzuty, gdyby odmówił wykonania zabiegu. 3. Ojciec rodziny zaczyna ciężko chorować, traci pracę i nie ma środków na kosztowne leczenie, ledwo wystarcza im na skromne wyżywienie rodziny. Jego żona idzie zarabiać jako prostytutka, żeby ratować męża. 4. Młody chłopak ulega wypadkowi w pracy, po czym przez 2 lata nie może pracować i wymaga kosztownej rehabilitacji. Niestety pracował bez umowy, więc nie dostał odszkodowania, chorobowego ani nawet ostatniej wypłaty. Brat chłopaka kradnie szefowi samochód, sprzedaje i pomaga choremu. Oczywiście, jeśli nazwiesz to błędami, to sobie nie pogadamy. Powiedzmy, że dla tych osób to nie są błędy. Tylko postępowanie jak najbardziej słuszne, zgodne z ich sumieniem. I jeśli sytuacja się powtórzy, postąpią tak samo. |
#42 1 na 1 | Jan Rylew (3965 punktów) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? | > >Mnie się podoba w moim ateizmie to, że jestem człowiekiem dobrej woli, staram się zmierzać ku dobru, a wybrałem sam tę drogę bez przykazań i bez lęków.> I tu powstaje pytanie czym jest dobro.Wiem, że to trudne pytanie pisałem o tym w swoim poście. > Ja też uważam siebie za człowieka dobrej woli, staram się zmierzać ku dobru, ale cóż... wiem, że tak samo myślał o sobie chociażby Adolf Hitler Skąd wiesz? Jesteś jasnowidzem (widzką  ? Napisz książkę na ten temat może to będzie bestseller  . Mówiąc poważnie, może i myślał, zachodzi jednak pytanie czy wiedział czym jest dobro i jakie są warunki jego tworzenia ? Może miał swoje własne pojęcie dobra tak jak i wiele innych osób prawdopodobnie. To jest problem. > Tak samo myślą o sobie zwolennicy ojca Rydzyka i terroryści.Czy nie mieszasz niepotrzebnie pewnych pojęć ? > Każdy "wierzy", że postępuje słusznie.Chyba nie każdy, ja np często mam wątpliwości czy postępuję słusznie. Wiara nie jest tutaj dobrym słowem, albo jestem przekonany że robię dobrze, albo mam wątpliwości w przypadkach bardziej skomplikowanych. > Wydaje mi się, że dobro to jest intelekt i wrażliwość na wysokim poziomie. Połączenie tych dwóch cech pozwala widzieć więcej i dalej, jednak żadna z tych cech wzięta osobno nie gwarantuje rozwoju dobra, a może nawet prowadzić do wielkiego zła.Tutaj chyba masz rację. Ja używam chętnie słowa mądrość, która jest dla mnie zdolnością antycypowania i tworzenia dobra. Zło potrafi wytworzyć każdy głupi. Do intelektu i wrażliwości dodałbym jeszcze wolę i wybór dobra, a pogardę dla zła. Myślę, że takie wybory w człowieku następują. |
#43 9 na 9 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? |
> Zadajesz pytania, na które nie ma dobrej odpowiedzi, dobrej dla ateisty.Bo teista łyknie ze smakiem każdy bzdet, który choć jako tako wytłumaczy jego pokraczne wizje. > Tyle, że wg tego jak ja rozumiem istnienie cierpienia na świecie, stanowi ono źródło zbawienia, także dla innych (nie tylko cierpiącego).Nie rozumiesz, tylko powtarzasz idiotyzmy. Gdybyś rozumiał umiałbyś wyjaśnić. > Co jest dość oczywiste, w zderzeniu z treścią Biblii.A konkretnie gdzie jest w Biblii napisane, że cierpienie stanowi źródło zbawienia? > Zapytasz dlaczego tak to Bóg wymyślił, że cierpienie zbawia? Zwłaszcza niepojęte jest to, że za czyjeś grzechy, odpowiada ktoś inny? Nie mieści się to w głowie?!> Jest to właśnie istota miłości. Jednak bez wiary, tego nie zrozumiesz. Nawet z wiarą niełatwo!Z wiarą łatwo! System etyczny ulega degeneracji, logika idzie w krzaki i już jest łatwo. Co jest tajemniczego w tym, że ktoś się zachowuje jak j...y dupek?!> Popełniasz też, kluczowy, logiczny błąd: rozpatrując boga, powinieneś także przyjąć jego niezrozumienie.A potem, wzorem Brzostowskiego i innych powtarzać i wykonywać rzeczy, których się nie rozumie i jeszcze być z tego dumnym. Oto kwintesencja człowieczeństwa. Religijnego, oczywista. > A Ty, sprowadzasz boga, do poziomu człowieka. To duży błąd. Jest dość oczywiste, ze skoro bóg istnieje, może być dla nas niepojęty, pozostaje zatem tylko ufność lub odrzucenie boga.Ufność Rydzykowi i Michalikowi, bo dla nich Bóg jest pojęty i oni wyjaśnią, że Bóg np. nie chce prezerwatyw, ale za to kasy jak najbardziej.W ogóle podziw bierze jak w sumie ogromnie dużo wiecie o czymś co jest ponoć niepojęte. > Kluczem do zrozumienia jest stwierdzenie dość oczywistego faktu, iż życie ludzkie (tutaj na ziemi) nie jest dla boga szczególnie ważne.No ba! Jakby nie mógł se strzelić palcami by zamienić wodę w wino, tylko musiał dreptać 2 godziny w ochronie parkingu na flaszkę byle mózgotrzepa inaczej by śpiewał! > Gdybyś jednak wiedział (tak jak bóg, wie)No i Brzostowski wie, nie zapominaj. > że to życie się nie kończy,Nawet wedle odbiblijnych bajek dla wielu jednak tak. > będąc tu na ziemi, tylko przygotowujemy się do prawdziwego życia,... i i zdobywacie cenne niewątpliwie kompetencje dla tej wiecznej przyszłości. Bajko ty moja!
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
makuś (5578 punktów) (zablokowany) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? | Zdziwisz się, jak wiele nas połączy. Bo ateiści, to tak jak teiści to stworzenia boże! A łaska boża działa, niezależnie od tego czy Ty w to wierzysz czy też nie. hej, I to jest właśnie ten totalitaryzm i arogancja o której tu tak dużo mówimy . Twoja wypowiedź jest charakterystyczna . Bóg ma plan - Ja o tym wiem - Ty tego zmienić nie możesz A to oznacza , że jesteśmy istotami bez jakiejkolwiek autonomii , woli , decyzyjności Twoja wizja jest wizją bezalternatywną , radykalnie deterministyczną - nie uwzględniającej nawet w znikomym procencie prawa człowieka do samostanowienia . Twoja wizja to wizja całkowitego ubezwłasnowolnienia i całkowitego podporządkowania się dyktatorowi , tyranowi ... makuś
szczególne pozdrowienia dla wegetarian |
#45 1 na 1 | wawrzanka (43 punktów) | Odp: Co w twojej wierze/ateizmie jest piękne ? |
> Skąd wiesz? Jesteś jasnowidzem (widzką ? Napisz książkę na ten temat może to będzie bestseller .> Mówiąc poważnie, może i myślał, zachodzi jednak pytanie czy wiedział czym jest dobro i jakie są warunki jego tworzenia ? Może miał swoje własne pojęcie dobra tak jak i wiele innych osób prawdopodobnie. To jest problem.Dokładnie ten problem chciałam poruszyć. Nie jestem jasnowidzką i nie zamierzam pisać książek  Wiem jednak (nie z jakichś tajemnych źródeł, tylko z national geographic, lub planete+  ), że Hitler miewał orgazmy podczas swoich przemówień. Po tym wnoszę, że mocno wierzył w słuszność tych wystąpień. > Chyba nie każdy, ja np często mam wątpliwości czy postępuję słusznie. Wiara nie jest tutaj dobrym słowem, albo jestem przekonany że robię dobrze, albo mam wątpliwości w przypadkach bardziej skomplikowanych.No jasne. Ale nawet wtedy, gdy masz wątpliwości - czymś się jednak kierujesz podejmując ostateczną decyzję. Czym? Rzucasz monetą? > Ja używam chętnie słowa mądrość, która jest dla mnie zdolnością antycypowania i tworzenia dobra. Zło potrafi wytworzyć każdy głupi.> Do intelektu i wrażliwości dodałbym jeszcze wolę i wybór dobra, a pogardę dla zła.> Myślę, że takie wybory w człowieku następują.Wciąż jednak dobro i zło mamy niezdefiniowane. Nawet, jeśli przyjąć, że dobro to unikanie cierpienia - trudno tu o obiektywizm. Cierpienie jednej osoby może być ocaleniem drugiej. Nie ma więc ani dobra, ani zła. Są tylko nasze wybory, intuicja, mądrość. Ostatecznie jednak nie mamy pewności, kto jest kim. Nie wiemy co ratujemy, a co po drodze gubimy. Może właśnie dlatego tak bardzo staramy się posiąść mądrość: by wybierać jak najlepiej. Tylko po co? To pytanie - choć może zabawne - naprawdę mnie nurtuje  |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|