Racjonalista - Strona głównaDo treści
Od marca 2016 r chrzest dzieci będzie przestępstwem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
25-01-2016 16:39Duch Prawdy (14787 punktów)Od marca 2016 r chrzest dzieci będzie przestępstwem
Ocena 3 na 7
"Chrzest narusza art 16 Europejskiej Konwencji. Niemowlęta nie są jeszcze w stanie zrozumieć co to jest chrzest, co jest przymuszeniem przyjęcia wiary, nie wiedząc o tym. Chrzest jest aktem, który powinien być wybrany świadomie i nie może być narzucony z góry przez organizację religijną (w tym przypadku chrześcijańsko-katolicką), zwłaszcza w takim momencie, w którym Europa znalazła się w istnym tyglu ras, kultur i religii. Praktyka tego sakramentu chrztu jest niezgodna z najlepszymi interesami dziecka, zgodnie z art. 3 Konwencji o prawach dziecka, ratyfikowanej 25 maja 1992 przez ponad 180 państw, a dzieci muszą być chronione w uczciwości i wolności osobistej. Decyzja ta będzie krokiem naprzód dla cywilizacji zachodniej, w odniesieniu do wszystkiego i wszystkich.":
dzieckonmp(*)t-dzieci-bedzie-przestepstwem/
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

25-01-2016 17:01Nie na temat
 Ocena 14 na 14
ZaKotem (8733 punktów)Odp: Od 1 kwietnia 2016 r trollowanie będzie przestępstwem
Gdyby tak zabroniono rżnięcia głupa w internecie, to dopiero byłby pogrom.
25-01-2016 17:17 
 Ocena 6 na 6
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Gdyby tak zabroniono rżnięcia głupa w internecie, to dopiero byłby pogrom.

Kocie chcesz zabić internet???


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Od marca 2016 r chrzest dzieci będzie przestępstwem
Wydaje się to tak głupie, że nie do pomyślenia, ale gdyby tak było:

Od kilku dziesięcioleci UE się rozwija, dołączają się nowe kraje, jest miło i przyjemnie, mimo problemów.

I głupie lewactwo rozwali UE.

Śmieszą mnie lemingi.
25-01-2016 18:11 
 Ocena 9 na 9
Maldoror XXIII (2480 punktów)
>Wydaje się to tak głupie, że nie do pomyślenia, ale gdyby tak było:
>Od kilku dziesięcioleci UE się rozwija, dołączają się nowe kraje, jest miło i przyjemnie, mimo problemów.
>I głupie lewactwo rozwali UE.
>
Śmieszą mnie lemingi.


Lubię portal Racjonalista, bo jak widać można tu nawet spotkać taką faunę jak kibole.

br
romaro (25211 punktów)
>Lubię portal Racjonalista, bo jak widać można tu nawet spotkać taką faunę jak kibole.
Złota myśl Brzostowskiego - "Dodatkowo ja staram się być maksymalnie logiczny we wnioskowaniu, co jest już najgrosze..." - Koniec złotej myśli.Kropki oryginalne.
A i stopki ma też ciekawe.
25-01-2016 21:18 
 Ocena-1 na 5
Brzostowski (7067 punktów)
>Lubię portal Racjonalista, bo jak widać można tu nawet spotkać taką faunę jak kibole.

Następny Miszczu dedukcji. Z tego powodu, że nie lubię lewaków, wywnioskował że jestem kibolem. Wcześnie romaro wykoncypował, że musi mi nie zależec na prawdzie bo śmieszą mnie lemingi.

Co to dzisiaj Lemingo Day?

Śmieszą mnie lemingi.
26-01-2016 17:31 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Wydaje się to tak głupie, że nie do pomyślenia...

Proceder chrztu dzieci porównałbym do ustalenia rozmiaru butów, w których chodzić będzie dorosły człowiek. Pomyśl sobie, że musisz całe życie chodzić (i spać) w butach kilka numerów za małych...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
26-01-2016 23:02 
 Ocena 4 na 6
Brzostowski (7067 punktów)
>>Wydaje się to tak głupie, że nie do pomyślenia...
>Proceder chrztu dzieci porównałbym do ustalenia rozmiaru butów, w których chodzić będzie dorosły człowiek. Pomyśl sobie, że musisz całe życie chodzić (i spać) w butach kilka numerów za małych...

Ludzie o poglądach antyklerykalnych, a coraz częściej także o poglądach liberalno-lewicowych nagminnie posługują się logiką Kalego, wykazywałem to tutaj wielokrotnie i już jestem tym zmęczony trochę. Nie piszę to do Ciebie, tylko szerzej do ludzi reprezentującej takie poglądy, choć wiadomo, że jednostki miewają różnorodne poglądy, ale od pewnych generalizacji nie uciekniemy.

Otóż, istnieją argumenty za tym, aby chrzest dotyczył tylko ludzi dojrzałych (powiedzmy dorosłych - 18 lat, aby świadomie przyjmowali oni wiarę). Jest to ważny argument. Tylko że dla teistów, a nie dla ateistów. Chrzest przecież dla ateistów nie ma znaczenia (przez to ochrzczony nie staje się "wierzący", nie spotyka Boga, bo Go nie ma. Prawda? Nie jest ważne czy ktoś jest ochrzczony czy nie, ważne jest wychowanie. Człowiek wychowany w rodzinie katolickiej zostanie prawdopodobnie katolikiem, i ochrzci się później. Człowiek wychowany w rodzinie ateistycznej zostanie prawdopodobnie ateistą.

Skoro zatem nie chcesz aby chrzcić dzieci po kilku miesiącach, tak naprawdę nie chodzi o ów akt, a o cały proces wychowania - czyli zapewne "indoktrynacji". Jednak co w rodzinach ateistycznych? A co w rodzinach narodowców, lewaków, socjalistów, kiboli? Chcąc być uczciwym, trzeba by zabronić tej indoktrynacji wszystkim, czyż nie? Przecież dla ateisty sam akt chrztu, nie ma większego znaczenia niż nałożenie 2 letniemu dziecku szalika kibola. Nie idzie bowiem o akt, a o wychowanie.

Aby zatem pozostać uczciwym należałoby domagać się braku wpływu rodziców, a zatem też kultury przodków na wychowanie dzieci, aby nie daj Boże, "nie nałożyć im za ciasnych butów". Trzeba by dzieciom proponować cały dostępny wachlarz możliwości i liczyć, iż bez naszej pomocy, sami wybiorą co dla nich najlepsze. Pysznie! Ale uczciwie!

Trudno jednak o uczciwość u antyklerykałów, im bowiem nie o nią chodzi, a oto aby kopnąć KK gdzie się da.

Dlatego uczciwie jest, gdy dzieci wychowują się w kulturze rodziców, bo kultura buduje cywilizacje. Wychowanie nie powinno być jednak zamknięte, powinien być stały dopływ świeżości. I jak widać w Polsce i Europie tak jest, bo część ludzi staje się ateistami.

Na koniec zadaj sobie pytanie i poszukaj odpowiedzi: Jaki procent dzieci teistów staje się ateistami, a jaki procent dzieci ateistów teistami? I gdybym starał się być ideologicznym kombinatorem, jak to antyklerykały mają w zwyczaju, to bym mógł stwierdzić, iż odpowiedź na to pytanie daje obraz tego, który światopogląd jest bardziej "zakuty".


Śmieszą mnie lemingi.
26-01-2016 23:42 
 Ocena 12 na 12
Spring (1174 punktów)
W pewnym sensie masz rację. Rodzice mają prawo wychowywać dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami, pomijając większe dewiacje. Muszą mieć prawo do dowolnych zwyczajów, które nie krzywdzą dziecka.

Problem jest gdzie indziej. Jest nim traktowanie chrztu przez państwo. Otóż formalnie chrzest nie może być jednoznaczny z przyjęciem do organizacji wyznaniowej z punktu widzenia prawa. Zapisywanie dzieci do organizacji światopoglądowych, czy to religijnych, czy to politycznych, musi być zakazane. Co nie znaczy, że dziecko na życzenie rodziców i za ich środki nie może poznawać nauk Kościoła czy innych światopoglądów. Natomiast formalnie decyzja o przynależności musi być podjęta świadomie przez pełnoletnią osobę. A znaczy to, że osoba która nie zapisała się sama do Kościoła Katolickiego czy innej instytucji religinej nie jest jej członkiem, pomimo chrztu i innych rytuałów.
27-01-2016 01:00 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)przyjęcie do organizacji wyznaniowej z punktu widzenia prawa

>Problem jest gdzie indziej. Jest nim traktowanie chrztu przez państwo. Otóż formalnie chrzest nie może być jednoznaczny z przyjęciem do organizacji wyznaniowej z punktu widzenia prawa.

Przepraszam bardzo, nie wiem, jak jest w innych państwach, ale u nas w Polsce żaden organ administracyjny nie rejestruje wyznania obywatela i nie ma prawa tego robić. Z punktu widzenia prawa, coś takiego jak przynależność wyznaniowa po prostu formalnie nie istnieje.
27-01-2016 18:34 
 Ocena 2 na 2
Spring (1174 punktów)Odp: przyjęcie do organizacji wyznaniowej z punktu widzenia prawa
> Przepraszam bardzo, nie wiem, jak jest w innych państwach, ale u nas w Polsce żaden organ administracyjny nie rejestruje wyznania obywatela i nie ma prawa tego robić.

Czy GUS rejestrował wyznanie obywateli podczas spisu powszechnego?

> Z punktu widzenia prawa, coś takiego jak przynależność wyznaniowa po prostu formalnie nie istnieje.

Moja odpowiedź dotyczyła przynależności do organizacji wyznaniowych. Oficjalni przedstawiciele Kościoła Katolickiego nieraz utrudniali wystąpienie z tejże organizacji, między innymi powołując się na chrzest.

Poza tym prawo zajmuje się między innymi obrazą uczuć religinych według kryterium znieważania miejsc i obrzędów religijnych.
27-01-2016 18:50 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>> Przepraszam bardzo, nie wiem, jak jest w innych państwach, ale u nas w Polsce żaden organ administracyjny nie rejestruje wyznania obywatela i nie ma prawa tego robić.
>Czy GUS rejestrował wyznanie obywateli podczas spisu powszechnego?

Nie na podstawie faktu bycia ochrzczonym, więc chrzest nadal jest sprawą, której państwo nie rejestruje

>> Z punktu widzenia prawa, coś takiego jak przynależność wyznaniowa po prostu formalnie nie istnieje.
>Moja odpowiedź dotyczyła przynależności do organizacji wyznaniowych.
Przynależności wynikającej z deklaracji i tylko deklaracji. Jeśli ktoś deklarował, że jest żydem nie musiał zdejmować spodni. Jeśli ktoś się deklarował się jako katolik nie pytano o metrykę chrztu, podobnie ochrzczonego ateistę nie pytano czy dokonał apostazji

>Oficjalni przedstawiciele Kościoła Katolickiego nieraz utrudniali wystąpienie z tejże organizacji, między innymi powołując się na chrzest.
Nadal nie ma zależności między tym kogo kościół uważa za katolika, a kto sam się uznaje i kogo jako katolika liczy GUS
GUS liczy osoby podające się za katolików, a nie ochrzczonych

>Poza tym prawo zajmuje się między innymi obrazą uczuć religinych według kryterium znieważania miejsc i obrzędów religijnych.
Mieszasz
Obraza uczuć religijnych to co innego niż znieważanie miejsc i jeszcze co innego niż znieważanie obrzędów.
Nawet w najbardziej zlaicyzowanym kraju Europy za znieważenie obiektu kultu grozi kara
Zakłócenie obrzędów religijnych czy pochówkowych także jest karalne, a uczucia religijne możesz obrażać do woli, uczuć religijnych pilnuje kultura a nie prawo.
27-01-2016 21:30 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)

>Obraza uczuć religijnych to co innego niż znieważanie miejsc i jeszcze co innego niż znieważanie obrzędów.
A jednak.
Polski kodeks karny (ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r.), artykuł 196:
Cytat:
Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
28-01-2016 07:10 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
Mój błąd
27-01-2016 19:02 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

>Czy GUS rejestrował wyznanie obywateli podczas spisu powszechnego?
Tylko do statystyki, tj. zeby było wiadomo, ilu było wyznawców danej religii, ale nie ma żadnej bazy danych, kto jest kim.

>> Z punktu widzenia prawa, coś takiego jak przynależność wyznaniowa po prostu formalnie nie istnieje.
>Moja odpowiedź dotyczyła przynależności do organizacji wyznaniowych.
To na jedno wychodzi. To również formalnie nie istnieje.

>Poza tym prawo zajmuje się między innymi obrazą uczuć religinych według kryterium znieważania miejsc i obrzędów religijnych.
Jajo polega na tym, że ja jako ateista mogę zwrócić uwagę na obrazę muzułmańskich uczuć religijnych i prokurator będzie miał obowiązek się tym zająć. Tożsamość religijna zawiadamiajacego o potencjalnym przestępstwie nie ma żadnego znaczenia. Przynajmniej legalnego.
28-01-2016 15:25 
 Ocena 2 na 2
Spring (1174 punktów)
> Tylko do statystyki, tj. zeby było wiadomo, ilu było wyznawców danej religii, ale nie ma żadnej bazy danych, kto jest kim.
Zgoda.

>>Moja odpowiedź dotyczyła przynależności do organizacji wyznaniowych.
> [..] To również formalnie nie istnieje.
Właśnie. Konkordat daje Kościołowi swobodną rękę w sprawie traktowania przynależności, a ten korzysta z tego, wliczając w swoje szeregi także ochrzczone niemowlaki, które ani wiedzą co to Kościół, ani Bóg.

> Jajo polega na tym, że ja jako ateista mogę zwrócić uwagę na obrazę muzułmańskich uczuć religijnych i prokurator będzie miał obowiązek się tym zająć.
Adwokat to jajcarski zawód.
28-01-2016 16:09 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Właśnie. Konkordat daje Kościołowi swobodną rękę w sprawie traktowania przynależności, a ten korzysta z tego, wliczając w swoje szeregi także ochrzczone niemowlaki, które ani wiedzą co to Kościół, ani Bóg.

Nawet nie trzeba konkordatu, żeby ktoś uznał Cię za swojego wyznawcę nie pytając Cię o zdanie
www.racjonalista.pl/forum.php/p,219/s,660262 Cytat:

Religia Prawdy powstała 2 maja 2010 roku. Jej wyznawcy nie wiedzą, czy Bóg=Duch istnieje, jedni wierzą, że tak, inni nie wierzą, że istnieje. Skąd ten paradoks, że są wyznawcy, którzy nie wierzą w istnienie Boga, otóż Religia Prawdy nie dzieli ludzi na wierzących i niewierzących, ale jej wyznawcami są czyniący dobro, a więc ten sam człowiek, gdy czyni dobro jest wyznawcą Religii Prawdy, a gdy czyni zło, nie jest. Z powyższego wynika, że większość ludzi nawet nie wie, że są wyznawcami Religii Prawdy.


Będziesz się procesował? Składał apostazję?
To czy ktoś Cię gdzieś wlicza czy wylicza nie ma znaczenia dla państwa!

Ponowię: wskaż JEDEN swój obowiązek wobec państwa lub kościoła, wynikający z faktu bycia ochrzczonym
Wskaż jeden obowiązek wobec kościoła egzekwowany przez państwo wynikający z chrztu

Musicie zapłacić 20 mln na Rydzyka? Nie tylko ochrzczeni zapłacą
29-01-2016 13:10 
 Ocena 3 na 3
Dyshia (307 punktów)
>To czy ktoś Cię gdzieś wlicza czy wylicza nie ma znaczenia dla państwa!
>Ponowię: wskaż JEDEN swój obowiązek wobec państwa lub kościoła, wynikający z faktu bycia ochrzczonym
>Wskaż jeden obowiązek wobec kościoła egzekwowany przez państwo wynikający z chrztu

Nie jest to co prawda odpowiedź dokładnie na Twoje pytanie, ale czytałam miesiąc temu o przypadku pewnego ojca, któremu na wniosek matki sąd zakazał opiekowania się dzieckiem w niedzielę (wcześniej posiadał do tego prawo), bo ten nie chce prowadzać syna do kościoła. W postępowaniu powołano się na akt chrztu dostarczony przez parafię, gdzie ojciec zobowiązał się do wychowywania dziecka w wierze katolickiej. Jest to moim zdaniem rażący przykład ingerencji władzy sądowniczej w kwestie, które powinny zostać dogadane przez rodziców. Uznanie światopoglądu matki jako lepszego dla dziecka od światopoglądu ojca jest tak na zdrowy rozum niezgodne z konstytucją i polskim prawem, które rzekomo powinno być tu całkowicie neutralne. Tylko czekać, jak jakiś proboszcz pobiegnie z aktem chrztu złożyć wniosek o pozbawienie rodziców praw rodzicielskich, bo nie pojawiają się z dzieckiem na mszy i nie posłali go do komunii. Na tym przykładzie widać, że nie jest to tylko papierek służący do statystyk KK, ale w naszych realich także dokument o wadze zawartej w świetle prawa umowy, z której należy się wywiązywać.

www.tvn24.(*)rowadza-go-na-msze,606621.html

A co, jak jedno z rodziców ma poglądy prawicowe, a drugie lewicowe? To też jest serwowanie sprzecznych światopoglądów...


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
29-01-2016 13:38 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Nie jest to co prawda odpowiedź dokładnie na Twoje pytanie,
Nie jest, co nie podważa jej wartości, niemniej na moje pytanie zadane Springowi nadal odpowiedzi nie mam, a za kilka dni znów pewnie tę samą mantrę przeczytam

>>Wskaż jeden obowiązek wobec kościoła egzekwowany przez państwo wynikający z chrztu
>Nie jest to co prawda odpowiedź dokładnie na Twoje pytanie, ale czytałam miesiąc temu o przypadku pewnego ojca, ...
Jednostkowe przypadki, nawet nawet najbardziej naganne nie przesądzają o chorobie państwa, gdyby było inaczej, każde państwo byłoby chore. Nie wiem komu należałoby przyznać rację w takim sporze bo jednak piszesz:
>ojciec zobowiązał się do wychowywania dziecka w wierze katolickiej.
więc co najmniej przeszkadzać w tym nie powinien

>Jest to moim zdaniem rażący przykład ingerencji władzy sądowniczej w kwestie, które powinny zostać dogadane przez rodziców.
Każda sprawa sądowa między rodzicami której przedmiotem jest dziecko jest ingerencją władzy sądowniczej w kwestie, które powinny zostać dogadane przez rodziców. Sąd ingeruje wtedy, kiedy rodzice dogadać się nie poradzą.

>Uznanie światopoglądu matki jako lepszego dla dziecka od światopoglądu ojca jest tak na zdrowy rozum niezgodne z konstytucją i polskim prawem, które rzekomo powinno być tu całkowicie neutralne.
Tak, państwo powinno być neutralne, tylko... jak zapewnić neutralność w takiej sytuacji? Uznać że światopogląd ojca jest lepszy to także nie jest neutralne

Nie wiem, czy jesteś prawniczką (ja nie jestem)
Zaproponuj sprawiedliwy wyrok

>Tylko czekać, jak jakiś proboszcz pobiegnie z aktem chrztu złożyć wniosek o pozbawienie rodziców praw rodzicielskich, bo nie pojawiają się z dzieckiem na mszy i nie posłali go do komunii.
Nie chciałbym czegoś takiego doczekać i nie doczekam, ale fanatyzmu wolę się bać trochę na zapas, dlatego Twoje obawy rozumiem, tym bardziej, że światopoglądowego fanatyzmu sporo się naoglądałem

>Na tym przykładzie widać, że nie jest to tylko papierek służący do statystyk KK, ale w naszych realich także dokument o wadze zawartej w świetle prawa umowy, z której należy się wywiązywać.
Nie widać. Z opisu wynika, że znaczenie miała DEKLARACJA ojca a nie fakt chrztu

>A co, jak jedno z rodziców ma poglądy prawicowe, a drugie lewicowe? To też jest serwowanie sprzecznych światopoglądów...
Jest.
Co jeśli rodzice należą do różnych narodów, mówią różnymi językami...
Wiesz ile małżeństw miało problem po Aksamitnym rozwodzie jakie obywatelstwo przypisać dziecku? Ile sporów było w Bośni?

Najsmutniejsze jest, że zawsze cierpią dzieci
29-01-2016 21:46 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)

>Tak, państwo powinno być neutralne (...)
>Zaproponuj sprawiedliwy wyrok
Moim nieprawniczym zdaniem sąd powinien na samym wstępie sprawę oddalić.
Rozpatrując ją, a następnie wydając taki kuriozalny wyrok, sąd zaingerował w światopogląd, konstytucyjnie chroniony (przynajmniej teoretycznie).
Czy następnym krokiem będzie legalne zwalnianie z pracy pracownika, niepodzielajacego światopoglądu religijnego pracodawcy? Oby nie.
30-01-2016 09:34 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Tak, państwo powinno być neutralne (...)
>>Zaproponuj sprawiedliwy wyrok
>Moim nieprawniczym zdaniem sąd powinien na samym wstępie sprawę oddalić.
Na ile dobrze dowiedziałem się o sprawie , było to nie możliwe, jakieś stanowisko sąd musiał zająć. Oddalenie sprawy też jest zajęciem stanowiska

Spór i tak ma charakter trzeciorzędny, ponieważ tak naprawdę chodziło do dokopanie byłemu/byłej a najmniej ważne było w tym dziecko, w tym kształtowanie jego światopoglądu. Matka pędziła dziecko do kościoła nie z powodów religijnych tylko na złość ojcu, ojciec nie prowadził dziecka do kościoła (choć sam może na ostatnią wieczorną mszę chodził) na złość matce. Bez względu na to, czy dziecko będzie katolikiem czy ateistą, będzie okaleczone i to nie przez jakikolwiek światopogląd

>Rozpatrując ją, a następnie wydając taki kuriozalny wyrok, sąd zaingerował w światopogląd, konstytucyjnie chroniony (przynajmniej teoretycznie).
Czy którykolwiek światopogląd powinien być konstytucyjnie chroniony w państwie neutralnym światopoglądowo ?

>Czy następnym krokiem będzie legalne zwalnianie z pracy pracownika, niepodzielajacego światopoglądu religijnego pracodawcy? Oby nie.
Oby nie, choć znam takie przypadki i to znam ich całkiem sporo.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,614473#w615143
31-01-2016 13:58 
 Ocena 6 na 6
Lilly Amina (4723 punktów)

>Czy którykolwiek światopogląd powinien być konstytucyjnie chroniony w państwie neutralnym światopoglądowo ?
Miałam na myśli to, że Konstytucja zapewnia wolność wyznania i braku wyznania oraz to, że zgodnie z art. 25 p. 2 władze zachowują bezstronność w tych sprawach, a zgodnie z art. 53 p. 7 żaden organ władzy publicznej (a zatem również sąd) nie może zmuszać nikogo do ujawniania swojego wyznania bądź jego braku. W tym przypadku sąd pojechał po bandzie, czyniąc wyznanie podstawą wyrokowania. W neutralnym światopoglądowo państwie prawa takie rzeczy dziać się nie powinny, w żadną stronę (to znaczy sąd nie powinien zakazywać widywania się z dzieckiem ani dlatego, że jest prowadzone do kościoła, ani dlatego, że nie jest).
31-01-2016 14:14 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>to znaczy sąd nie powinien zakazywać widywania się z dzieckiem ani dlatego, że jest prowadzone do kościoła, ani dlatego, że nie jest

Cóż, kiedy jest to niestety układ 0 - 1
Oczywiście sąd nie powinien kierować się sprawami światopoglądowymi, cóż kiedy został w to "ubrany"
Potem już nie miał wyboru

Państwo (w tym sądy) będzie neutralne, jeśli obywatele będą takiego państwa chcieli, jak widać niektórzy światopoglądowe spory przed sądem wiodą, choć znając życie i tak nie to było najważniejsze ( a już na pewno nie było najważniejsze dobro dziecka)
31-01-2016 14:58 
 Ocena 5 na 5
Lilly Amina (4723 punktów)

>Oczywiście sąd nie powinien kierować się sprawami światopoglądowymi, cóż kiedy został w to "ubrany"
Bo to jakiś mało bystry był sąd
>Państwo (w tym sądy) będzie neutralne, jeśli obywatele będą takiego państwa chcieli
I tu jest właśnie problem, bo niestety wielu ludzie nie rozumie, co to znaczy "państwo neutralne światopoglądowo" i myśli, że to to samo, co państwo "ateistyczne". Daleko nie szukając, nawet na tym forum są takie osoby.
31-01-2016 15:40 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Państwo (w tym sądy) będzie neutralne, jeśli obywatele będą takiego państwa chcieli
>I tu jest właśnie problem, bo niestety wielu ludzie nie rozumie, co to znaczy "państwo neutralne światopoglądowo" i myśli, że to to samo, co państwo "ateistyczne". Daleko nie szukając, nawet na tym forum są takie osoby.

Owszem i to zarówno wśród katolików jak i ateistów.

Wywołujesz bardzo poważny temat, bo garnek może mieś kilka definicji a co dopiero świeckie państwo

Nie można zbudować w Polsce neutralnego państwa w demokratyczny sposób bez akceptacji, stanowiących jednak większość katolików, a to oznacza konieczność takiego zdefiniowania neutralności państwa, żeby większości z nich ten model odpowiadał.
Nie można wymagać, aby poparli światopoglądową neutralność nie tłumacząc, że ich obawy są bezzasadne.

Można sporo dyskutować o zawłaszczaniu publicznej przestrzeni, publicznego grosza, o obowiązkach i prawach publicznych funkcjonariuszy, jednak patrząc na liczność katolików można wnioskować, że neutralne światopoglądowo państwo musi być im przyjazne (a skoro tak, to przyjazne wszystkim innym) bo nikt zdrowy na umyśle nie zgodzi się na nieprzyjazne mu państwo
01-02-2016 08:56 
 Ocena 3 na 3
Dyshia (307 punktów)
>więc co najmniej przeszkadzać w tym nie powinien

Jako że podany przeze mnie link do sprawy pochodził z "drugiej ręki", poszukałam teraz artykułu z wyborczej:

katowice.w(*)ola.html?disableRedirects=true

Jest zaznaczone, że to wciąż sprawa rozwodowa, a nie ew. postępowanie wszczęte już po rozwodzie, gdzie matka wcześniej ustalone prawo ojca do widywania się z synem w weekendy próbuje ograniczyć teraz tylko do sobót - taka była moja interpretacja tego, co napisano na tvn24, jak widać błędna. Tym samym mój przykład w jeszcze mniejszym stopniu niż początkowo myślałam nawiązuje do wątku, za co wszystkich przepraszam, ale że dalej chodzi o akt chrztu, to pozwolę sobie dopowiedzieć kilka nowych adnotacji do mojego myślotoku.
Cytat:
Oświadczam, że przy wychowywaniu dziecka nie będę przeszkadzał w jego religijnym katolickim wychowaniu

Te słowa dopisane rzekomo przez ojca przy sporządzaniu aktu chrztu mają bardziej wiążący charakter niż sam papierek z parafii jako taki, więc przychylam się do decyzji sądu, że wziął go pod uwagę w postępowaniu (czyli już za niebyłe uważam wsześniejsze stwierdzenie, że wyraził zgodę na sakrament i nie brał pod uwagę ewentualnych konsekwencji, bo nie ukrywając braku wiary i nie udając katolika wystąpił wraz z żoną o chrzest i miał nie stanowić przeszkody w wychowaniu dzieciaka w wierze). Dalej idąc w świetle tej deklaracji sąd mógł uznać, że ojciec odmawiając prowadzenia dziecka do kościoła nie kieruje się jego dobrem, a jedynie szarpie się z żoną (a żona po chrzcie w takiej formie miała prawo oczekiwać, że mąż również do niej kieruje obietnicę nie przeszkadzania w religijnym przygotowaniu syna, więc ewentualne przyszłe kłótnie, rzucane talerze i szantaże emocjonalne temat dziecka będą omijać), więc niedziele powinny przysługiwać matce, ech, klawiatura aż mi się zacina jak to piszę.

>Sąd ingeruje wtedy, kiedy rodzice dogadać się nie poradzą.

Jeszcze wcześniej zwykle wchodzi mediator, a taki czasem nie posiada umiejętności, by skłonić dwoje chcących sobie wydrapać oczy i ograbić do ostatnich gaci ludzi, aby przez chwilę pouśmiechali się do siebie i pogadali o losie wspólnego dziecka. W Polsce dopiero tworzy się pokolenie rozwodników, więc nie znają do końca rozmiaru bagażu emocjonalnego, jaki dziecko w wyniku rozstania rodziców otrzymuje i ciężko im oprzeć się pokusie wytoczenia większego działa i wylania większego wiadra pomyj, by wyszarpać potomka dla siebie. Całe szczęście też robimy małe kroczki w kierunku cywilizacji.

>Tak, państwo powinno być neutralne, tylko... jak zapewnić neutralność w takiej sytuacji? Uznać że światopogląd ojca jest lepszy to także nie jest neutralne

Zanim przeczytałam wersję wyborczej, udzielona odpowiedź brzmiałaby, jak wcześniej, czyli sąd tym tematem w ogóle nie powinien się zajmować (bo ojciec brał syna na weekend, a matka później stwierdziła, że pora to zmienić), tylko trzymać się ustalonego harmonogramu opieki, co byłoby okazaniem neutralności światopoglądowej wymiaru sprawiedliwości. Ale fakt, tu neutralności zachować całkiem się nie da, bo trzeba podjąć za rodziców decyzję, skoro sami nie chcą. Dlatego też bardzo mnie ciekawi orzeczenie ETPC, który sprawę przyjął. Jeszcze nie słyszałam o takim finale, który by mi się wydawał nieobiektywny lub niesprawiedliwy.

>Nie wiem, czy jesteś prawniczką (ja nie jestem)
>Zaproponuj sprawiedliwy wyrok

Też nie jestem, zresztą chyba łatwo poznać, bo nie przeplatam swojej argumentacji numerami artykułów, paragrafów czy ustępów, na które się powołuję. Wyrok (no ale to bardziej chyba postanowienie, bo wyrok dotyczy raczej osoby winnej czegoś), do którego się przychylam (czy sprawiedliwy to nie wiem, bo w dalszym ciągu opieram się o strzępek informacji, upubliczniony na dwóch wspomnianych stronach), to ten wydany obecnie zakładający, że dziecko ma być wychowywane "po bożemu", ale jedna sobota raz na dwa tygodnie na kontakt z synem to już budzi mój sprzeciw. Właściwym podejściem do podziału rodzicielskiej opieki powinno być nie dopuszczanie do sytuacji, że dziecko widuje cierpiących na agrofobię sąsiadów częściej, niż ojca.

>Nie widać. Z opisu wynika, że znaczenie miała DEKLARACJA ojca a nie fakt chrztu

Si, senor, ale już żem się naprzepraszała i przypominała, że to tylko tak a propos tematu, bo pomimo że o deklarację ojca w oczywisty sposób tu chodzi, to została ona tak zuchwalczo wygłoszona w reakcji na wzmiankę o mającym miejsce kilka lat wcześniej chrzcie i przebita wyciągniętym jako dokument w postępowaniu aktem chrztu
(czym państwo, jak obrzezaniem i nikabem interesować się nie powinno). W wyobraźni rysował mi się pędzący do sądu ksiądz z wystawionym przez siebie(i dla siebie z grubsza) arkuszem papieru, wykorzystujący instytucję w walce o obiecaną mu owieczkę.

>Wiesz ile małżeństw miało problem po Aksamitnym rozwodzie jakie obywatelstwo przypisać dziecku? Ile sporów było w Bośni?

No akurat nie wiem, a nie przysługiwały oba obywatelstwa? Ale to już zupełnie off topic, sama pogrzebię...
>Najsmutniejsze jest, że zawsze cierpią dzieci
Ja żywię nadzieję, że to tylko do czasu... Kiedyś nazbiera się taka ilość poirytowanych na ingerowanie władzy rodzicielskiej w swobody obywateli 18-, wynikające ze statusu niepełnoletności, że przyzna się maluczkim większe prawo o decydowaniu o sobie i świat się zmieni. Stosując nie globalne, ale indywidualne podejście do poziomu osiągniętego emocjonalnego i intelektualnego rozwoju jednostki, w przypadku żałosnego spektaklu jakim bywa rozwód (czy chociażby spieranie się, czy wychowujemy katolika, czy buddystę), możnaby spakować zabawki i piżamkę i wnieść sprawę o przyznanie na koszt rodziców lokalu zastępczego, bo wykazują się rażąco niskim poziomem dojżałości i kopią się po łydkach, jak w przedszkolu.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
01-02-2016 09:32 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
Przyznaję, nie mam ochoty zapoznawać się z tym konkretnym sądowym procesem, wystarczy, że zgadzam się z Twoimi wnioskami

Dobrze jest żyć w państwie, którego nie obchodzi czyjaś religijność lub jej brak, do tego jednak trzeba dorosnąć jako społeczeństwo

Dobrze jest żyć w państwie, w którym nie ma paragrafów o obronie uczuć religijnych, ale nikt tych uczuć nie obraża, bo zabrania tego .... kultura

Dobrze jest żyć w państwie, w którym każdy czuje się jak w domu. Bezpiecznie.

"I have a dream...."

29-01-2016 13:44 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)

Jak się zobowiązał, a nie dotrzymuje, znaczy, że to człek niesłowny. W rozprawie może to być jakiś argument. Niemniej w tym przypadku mowimy o umowie, jaką dobrowolnie i na piśmie zawarł dorosły człowiek, to nie jest zobowiązanie do czegokolwiek człowieka z racji tego, że był ochrzczony.

>
01-02-2016 02:00 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Jak się zobowiązał, a nie dotrzymuje, znaczy, że to człek niesłowny. W rozprawie może to być jakiś argument.
Matka mogła też wskazać, że gdyby ojciec nie wprowadził jej w błąd, ubiegałaby się o inny harmonogram jego spotkań z dzieckiem; takie "organizacyjne" zażalenie również dałoby się rozpatrzeć bez wnikania w kwestie światopoglądowe.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
29-01-2016 14:46 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)

>Nawet nie trzeba konkordatu, żeby ktoś uznał Cię za swojego wyznawcę nie pytając Cię o zdanie
>Będziesz się procesował? Składał apostazję?

Jak już wcześniej wspomniałem, chodzi o związek wyznaniowy do którego należę bądź nie, a nie o moje wyznanie. Albo jestem jego członkiem albo nie. Procesować się nie mam podstaw, gdyż prawo zezwala Kościołowi na traktowanie ochrzczonych jako członków Kościoła.

Wymyślona przez Ducha Prawdy religia nie występuje jako oficjalny związek wyznaniowy. Co więcej, nie zostałem personalnie zaliczony (w odróżnieniu od chrztu) do grona wyznawców. Kościół Katolicki to jedna z najbardziej zaplamionych organizacji wszechczasów, która nadal ma ogromny wpływ, a więc nic dziwnego, że sporo osób nie chce by ich kojarzono z tą instytucją.

>To czy ktoś Cię gdzieś wlicza czy wylicza nie ma znaczenia dla państwa!
Znów mam coś obalać?

>Ponowię: wskaż JEDEN swój obowiązek wobec państwa lub kościoła, wynikający z faktu bycia ochrzczonym
>Wskaż jeden obowiązek wobec kościoła egzekwowany przez państwo wynikający z chrztu
Tego jeszcze brakowało bym jeszcze z tytułu bycia ochrzczonym miał jakieś obowiązki wobec Kościoła.

>Musicie zapłacić 20 mln na Rydzyka? Nie tylko ochrzczeni zapłacą
???
szarley (54913 punktów)
>>Nawet nie trzeba konkordatu, żeby ktoś uznał Cię za swojego wyznawcę nie pytając Cię o zdanie
>>Będziesz się procesował? Składał apostazję?
>Jak już wcześniej wspomniałem, chodzi o związek wyznaniowy do którego należę bądź nie, a nie o moje wyznanie. Albo jestem jego członkiem albo nie. Procesować się nie mam podstaw, gdyż prawo zezwala Kościołowi na traktowanie ochrzczonych jako członków Kościoła.

Prawo nic nie ma do tego czy ktoś Cię do czegoś zalicza czy nie
DuPr zalicza Cię do swoich wyznawców
PAŃSTWO Cię do niczego nie zalicza i nie nakłada żadnych obowiązków z faktu chrztu jak i z apostazji

>Kościół Katolicki to jedna z najbardziej zaplamionych organizacji wszechczasów,
Twoja opinia, masz do niej prawo i znów, Państwo Ci prawa do tej opinii nie odmawia

>że sporo osób nie chce by ich kojarzono z tą instytucją.
Powtórzę: Państwo Cię z tą instytucją nie kojarzy

>>Wskaż jeden obowiązek wobec kościoła egzekwowany przez państwo wynikający z chrztu
>Tego jeszcze brakowało bym jeszcze z tytułu bycia ochrzczonym miał jakieś obowiązki wobec Kościoła.

Więc skoro obowiązków nie masz....
Q.E.D

>>Musicie zapłacić 20 mln na Rydzyka? Nie tylko ochrzczeni zapłacą
>???
Czego nie rozumiesz?
30-01-2016 09:55 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>DuPr zalicza Cię do swoich wyznawców
Obchodzi mnie to tyle, co wpisy w pamiętniku cioci ZaKotem.

>Powtórzę: Państwo Cię z tą instytucją nie kojarzy
Chcę by do Kościoła zapisywano na własne życzenie, a nie na życzenie kogoś innego, nawet rodziców.

>>>Musicie zapłacić 20 mln na Rydzyka? Nie tylko ochrzczeni zapłacą
>>???
>Czego nie rozumiesz?

Dziwię się, że przywołałeś Rydzyka. Jego prywatne biznesy i układy nie mają tu nic do rzeczy.
30-01-2016 10:23 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>DuPr zalicza Cię do swoich wyznawców
>Obchodzi mnie to tyle, co wpisy w pamiętniku cioci ZaKotem.
a zapisanie Cię do katolickiego kościoła Cię obchodzi....

>>Powtórzę: Państwo Cię z tą instytucją nie kojarzy
>Chcę by do Kościoła zapisywano na własne życzenie, a nie na życzenie kogoś innego, nawet rodziców.
o tym napisałem w innym miejscu

>>>>Musicie zapłacić 20 mln na Rydzyka? Nie tylko ochrzczeni zapłacą
>>>???
>>Czego nie rozumiesz?
>Dziwię się, że przywołałeś Rydzyka. Jego prywatne biznesy i układy nie mają tu nic do rzeczy.
Mają o tyle, że obowiązki wobec kościoła w Polsce nie zależą od chrztu/braku chrztu. Nawet niewierzący, MUSISZ Rydzyka finansować i to jest podłe.
30-01-2016 13:11 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>a zapisanie Cię do katolickiego kościoła Cię obchodzi....
Tak, gdyż jest oficjalnie działający związek wyznanionowy, a nie wydumany.

>Mają o tyle, że obowiązki wobec kościoła w Polsce nie zależą od chrztu/braku chrztu. Nawet niewierzący, MUSISZ Rydzyka finansować i to jest podłe.

natemat.pl(*)rozliczy-sie-z-metnych-dzialan
30-01-2016 16:00 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>a zapisanie Cię do katolickiego kościoła Cię obchodzi....
>Tak, gdyż jest oficjalnie działający związek wyznanionowy, a nie wydumany.

A jakie to ma dla Ciebie znaczenie?

1 Jeśli twierdzisz, że państwo uważa Cię za katolika, bo byłeś chrzczony, to wykazano Ci już że tak nie jest
2 Jeśli twierdzisz, że kościół ma Cię za katolika to:
2.1 wisi Ci to, jesteś ateistą
2.2 nie wisi CI to, złóż akt apostazji

Płakać każdy poradzi
30-01-2016 17:12 
 Ocena 2 na 2
Spring (1174 punktów)
>1 Jeśli twierdzisz, że państwo uważa Cię za katolika, bo byłeś chrzczony, to wykazano Ci już że tak nie jest

Państwo wyraża zgodę (Konkordatem) na traktowanie ochrzczonych niemowlaków jako wierzących członków KK. Mnie się to nie podoba. Wypowiedziałem swoje zdanie i przy nim zostaję. Niczego ponadto co w tym wątku napisałem, udowadniał nie będę.
30-01-2016 17:35 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>1 Jeśli twierdzisz, że państwo uważa Cię za katolika, bo byłeś chrzczony, to wykazano Ci już że tak nie jest
>Państwo wyraża zgodę (Konkordatem) na traktowanie ochrzczonych niemowlaków jako wierzących członków KK.

BZDURA
Co to ma wspólnego z konkordatem???
Moje państwo nie podpisało żadnego konkordatu to znaczy że kościół nie uważa mnie za katolika?
Pomyśl zanim coś napiszesz

Państwo nie wyraża żadnej zgody na chrzest ani nie rejestruje tego faktu
Zapętliłeś się w gumce z majtek i nie przyjmujesz do wiadomości rzeczywistości

>Mnie się to nie podoba. Wypowiedziałem swoje zdanie i przy nim zostaję. Niczego ponadto co w tym wątku napisałem, udowadniał nie będę.
Jak to się po polsku nazywa?
Teflonowość?
30-01-2016 17:59 
 Ocena 2 na 2
Mano (1060 punktów)
>>>a zapisanie Cię do katolickiego kościoła Cię obchodzi....
>>Tak, gdyż jest oficjalnie działający związek wyznanionowy, a nie wydumany.
>A jakie to ma dla Ciebie znaczenie?
>1 Jeśli twierdzisz, że państwo uważa Cię za katolika, bo byłeś chrzczony, to wykazano Ci już że tak nie jest
>2 Jeśli twierdzisz, że kościół ma Cię za katolika to:
>2.1 wisi Ci to, jesteś ateistą
>2.2 nie wisi CI to, złóż akt apostazji

Według Zasad postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła ustanowionych przez Konferencję episkopatu Polski:

1. Wraz z przyjęciem sakramentu chrztu św. człowiek zostaje niezniszczalnym charakterem wszczepiony we wspólnotę Kościoła (KKK 1213; KPK, kan. 96; 849), w której posiada należne prawa i podejmuje odpowiednie obowiązki. Katechizm Kościoła Katolickiego naucza: "Ochrzczeni, odrodzeni (przez chrzest) jako synowie Boży, zobowiązani są do wyznawania przed ludźmi wiary, którą otrzymali od Boga za pośrednictwem Kościoła, i uczestniczenia w apostolskiej i misyjnej działalności ludu Bożego" (KKK 1270). Jednym z podstawowych obowiązków wiernego wobec Kościoła jest więc zachowywanie z nim wspólnoty (kan. 209 § 1). Do Kościoła katolickiego należą również osoby ważnie ochrzczone w innych Kościołach i Wspólnotach chrześcijańskich, jeżeli zadeklarowały chęć wstąpienia do Kościoła katolickiego i zostały do niego przyjęte.


2. Do społeczności Kościoła należą w pełni ci, co mając Ducha Chrystusowego w całości przyjmują przepisy Kościoła wraz ze wszystkimi ustanowionymi w nim środkami zbawienia i w jego widzialnym organizmie pozostają w łączności z Chrystusem rządzącym Kościołem przez papieża i biskupów, w łączności mianowicie polegającej na więzach wyznania wiary, sakramentów i zwierzchnictwa kościelnego oraz wspólnoty. Są to widzialne więzy komunii (KKK 815, 837).


5. Aktu odstępstwa, który wywołuje skutki kanoniczne, może dokonać tylko osoba pełnoletnia (kan. 98 § 1 i 2), zdolna do czynności prawnych, osobiście, w sposób świadomy i wolny (kan. 124-126), w formie pisemnej, w obecności proboszcza swego kanonicznego miejsca zamieszkania (stałego lub tymczasowego) i dwóch pełnoletnich świadków. Zaleca się, by - jeśli to możliwe - przynajmniej jednym ze świadków był ktoś z rodziców lub chrzestnych odstępcy, którzy towarzyszyli mu niegdyś w przyjęciu do Kościoła.

6. Aby akt formalnego wystąpienia z Kościoła został uznany za skuteczny kanonicznie, winien być dokonany przez osobiste złożenie własnoręcznie podpisanego pisma, w którym odstępca wyraźnie przedstawia swoją wolę opuszczenia Kościoła. Oświadczenie winno zawierać także dane personalne odstępcy i świadków, motywację oraz dokładne dane dotyczące daty i parafii chrztu (z załączeniem świadectwa chrztu). W piśmie powinna się także znaleźć informacja o tym, iż odstępca dokonuje tego aktu dobrowolnie i ze świadomością konsekwencji, jakie ów akt pociąga za sobą.

7. Nie wywołuje skutków kanonicznych oświadczenie złożone przed urzędnikiem cywilnym lub przesłane drogą pocztową czy elektroniczną.


8. Gdy proboszcz otrzyma wiadomość o zamiarze wystąpienia z Kościoła swego parafianina, winien w osobistej, pełnej troski rozmowie duszpasterskiej rozeznać, jakie są rzeczywiste przyczyny jego decyzji oraz z miłością i roztropnością podjąć wysiłki, by odwieść go od tego zamiaru i obudzić wiarę zaszczepioną w sakramencie chrztu. Dlatego z zasady akt formalnego wystąpienia - jeśli mimo podjętych starań do niego dochodzi - nie powinien być dokonywany w tym samym dniu, w którym osoba chcąca wystąpić z Kościoła zgłasza swój zamiar duszpasterzowi, ale dopiero po upływie czasu, jaki proboszcz roztropnie pozostawi do namysłu przed podjęciem tak poważnego w skutkach kanonicznych kroku.

itd.

>Płakać każdy poradzi

Bo jest nad czym płakać.


30-01-2016 18:10 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Według Zasad postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła ustanowionych przez Konferencję episkopatu Polski:

Dotyczą Cię?
Nie? - wyślij polecone pismo, że nie jesteś katolikiem i od tej pory nie płać na kościół*, nie chodź na msze i nie przyjmuj sakramentów

I to wszystko

* Niestety tego w Europie nie unikniesz a w Polsce zapłacisz najwięcej. Chrzest czy przynależność do kościoła nie ma żadnego znaczenia.

>7. Nie wywołuje skutków kanonicznych oświadczenie złożone przed urzędnikiem cywilnym lub przesłane drogą pocztową czy elektroniczną.

Skutków prawnych też nie wywołuje bo... ich nie ma

>>Płakać każdy poradzi
>Bo jest nad czym płakać.
To nie płacz, tylko to pismo wyślij (ja bym zresztą na znaczku zaoszczędził i wysłał maila)

Chrztu odwołać się nie da, bo to FAKT, a przeszłości nie zmienisz. Możesz zmienić SKUTKI chrztu, ale do tego mail wystarczy bo najważniejsze jest TWOJE przekonanie

Dotyczy to nie tylko religii, Ile razy czytałem ilu to w Ameryce czy w Anglii Polaków... Tacy z nich Polacy, że dzieciom po polsku w domu mówić nie pozwalają, ciekawe ilu do polskiego państwa napisało, żeby ich za Polaków nie mieć?
30-01-2016 18:27 
 Ocena 1 na 1
Mano (1060 punktów)

>Chrztu odwołać się nie da,

A to niby dlaczego?

>bo to FAKT,

FAKT i to dużymi literami?

Wyjaśnij mi proszę ten FAKT!

>a przeszłości nie zmienisz.

>Możesz zmienić SKUTKI chrztu,

Wyjaśnij mi proszę, jak się zmienia skutki chrztu.

>ale do tego mail wystarczy

Nieprawda! Nie wystarczy!

6. Aby akt formalnego wystąpienia z Kościoła został uznany za skuteczny kanonicznie, winien być dokonany przez osobiste złożenie własnoręcznie podpisanego pisma, w którym odstępca wyraźnie przedstawia swoją wolę opuszczenia Kościoła.

>bo najważniejsze jest TWOJE przekonanie

Moje przekonanie Episkopat ma w głębokim poważaniu. Patrz punkt 6.

>Dotyczy to nie tylko religii, Ile razy czytałem ilu to w Ameryce czy w Anglii Polaków... Tacy z nich Polacy, że dzieciom po polsku w domu mówić nie pozwalają, ciekawe ilu do polskiego państwa napisało, żeby ich za Polaków nie mieć?

Nie wiem, ile razy czytałeś o emigrantach, ale nie widzę żadnego związku między Polakami w Ameryce i w Anglii a likwidacją konsekwencji chrztu.


30-01-2016 18:39 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Chrztu odwołać się nie da,
>A to niby dlaczego?
>>bo to FAKT,
> FAKT i to dużymi literami?
>Wyjaśnij mi proszę ten FAKT!
Fakt - coś co miało miejsce.
Było i tego nie zmienisz, bo nie można zmienić przeszłości.
Znasz ludzi, którzy chcieliby wyciąć coś ze swojego życiorysu? Może udaje im się o czymś zapomnieć, ale nie zmienia to faktu, że to było.

>>a przeszłości nie zmienisz.
>>Możesz zmienić SKUTKI chrztu,
>Wyjaśnij mi proszę, jak się zmienia skutki chrztu.
Przestając przynależeć do kościoła
Nieformalnie - we własnym przekonaniu - co jest najistotniejsze.
lub formalnie dokonując apostazji co i tak jest najistotniejsze nie dla kościoła ale dla Ciebie

To dla CIEBIE jest ważne czy wystąpiłeś z kościoła czy nie, nie dla proboszcza.

>>ale do tego mail wystarczy
>Nieprawda! Nie wystarczy!
> 6. Aby akt formalnego wystąpienia z Kościoła został uznany za skuteczny kanonicznie, winien być dokonany przez osobiste złożenie własnoręcznie podpisanego pisma, w którym odstępca wyraźnie przedstawia swoją wolę opuszczenia Kościoła.

Znów zapytam: obchodzi Cię co sądzi o Tobie Duch Prawdy czy proboszcz?
Najważniejsze jest TWOJE przekonanie, to TY jesteś ważny a nie on. Dla Twojego przekonania o wystąpieniu z kościoła wystarczy mail

>Moje przekonanie Episkopat ma w głębokim poważaniu.
To miej w takim samym poważaniu przekonanie episkopatu. Gorszy jesteś?
01-02-2016 15:26 
 Ocena 3 na 3
Dyshia (307 punktów)
>>Chrztu odwołać się nie da,
>A to niby dlaczego?
>>bo to FAKT,
> FAKT i to dużymi literami?
>Wyjaśnij mi proszę ten FAKT!

Może KK traktuje chrzest, czyli akt inicjujący wstąpienie do wspólnoty wyznaniowej i niezmazywalny ze swojej definicji, podobnie jak Żydzi Brit mila, tylko że wybrano tu bardziej humanitarne podejście do obrządku, tzn. bez okaleczania i tym samym tworzenia empirycznej możliwości stwierdzenia przynależności do konkretnej wspólnoty wyznaniowej (co w świetle prześladowań religijnych, a w szczególności doświadczenia Holocaustu, chrześcijaństwu zaskarbia małego chociaż plusa). Czyli analogicznie to, że ktoś jest obrzezany pozostaje faktem na całe życie i to, że ktoś jest ochrzczony pozostaje faktem na całe życie, tylko bez zostawiania śladu na ciele, a np. na duszy. Przynajmniej takie tłumaczenie nieugiętego trwania przy tym stanowisku ze strony kościoła mi się nasuwa i dlatego nie oczekiwałabym tutaj pójścia z duchem czasu, czy rewizji wskutek obecnych i przyszłych opinii, wydawanych przez różnego rodzaju instytucje.

Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
31-01-2016 14:10 
 Ocena 5 na 5
Lilly Amina (4723 punktów)

>Według Zasad postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła ustanowionych przez Konferencję episkopatu Polski:
Zasady episkopatu mi wiszą. Ja się np. uważam za ateistkę, a to, że mnie ochrzczono bez mojej zgody, ba! nawet wiedzy (miałam jakieś 3-4 miesiące), też mi wisi, nie urażając nikogo Ubolewam jedynie nad tym, że muszę płacić na Kościół katolicki z własnych podatków.
29-01-2016 21:48 
 Ocena 2 na 2
Lilly Amina (4723 punktów)

>Musicie zapłacić 20 mln na Rydzyka? Nie tylko ochrzczeni zapłacą
Wycofali się z tego
30-01-2016 09:36 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>Musicie zapłacić 20 mln na Rydzyka? Nie tylko ochrzczeni zapłacą
>Wycofali się z tego

wycofają się z wycofania w Senácie
30-01-2016 10:35 
 Ocena 5 na 5
piotr35 (1843 punktów)
>wycofają się z wycofania w Senácie
Żądam reasumpcji wycofania z wycofania!
31-01-2016 14:00 
 Ocena 6 na 6
Lilly Amina (4723 punktów)
>>>Musicie zapłacić 20 mln na Rydzyka? Nie tylko ochrzczeni zapłacą
>>Wycofali się z tego
>wycofają się z wycofania w Senácie
Tfu, tfu, wypluj te słowa! Mam nadzieję, że nie i ten głupi pomysł nie przejdzie.
31-01-2016 22:57 
 Ocena 2 na 2
piotr35 (1843 punktów)
>Tfu, tfu, wypluj te słowa! Mam nadzieję, że nie i ten głupi pomysł nie przejdzie.
Program 500+ zamienia się w program 20000000+ i ten drugi plus ma znacznie większe szanse powodzenia, niż ten pierwszy.
Niestety było przecież łatwe do przewidzenia.
01-02-2016 08:15 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Program 500+ zamienia się w program 20000000+...

20000000:500 = 40000... plemników...

Skromnie sobie tę 'grzybnię' policzył...

Drobner, wyrośnięty plemnik
29-01-2016 13:28 
 Ocena 2 na 2
Dyshia (307 punktów)
>Właśnie. Konkordat daje Kościołowi swobodną rękę w sprawie traktowania przynależności, a ten korzysta z tego, wliczając w swoje szeregi także ochrzczone niemowlaki, które ani wiedzą co to Kościół, ani Bóg.

...i zliczone akty chrztu (czyli ilość katolików) często wykorzystuje jako usprawiedliwienie swojego opiniowania zgłaszanych projektów ustaw, podpisywanych przez Polskę dokumentów itp. bo przecież w naszym kraju mieszka tyle i tyle katolików, więc prawo powinno w szczególnym stopniu uwzględniać ich interes. Gdyby chociaż odnosili się do liczby praktykujących, a akt apostazji nie byłby w swej naturze taki skomplikowany (mam na myśli otoczkę, typu groźby "powiadomię rodziców") to już tan katolicki naród nie byłby taki jednolity, tymsamym argumentacja słabsza...


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
29-01-2016 13:37 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>...i zliczone akty chrztu (czyli ilość katolików) często wykorzystuje jako usprawiedliwienie swojego opiniowania zgłaszanych projektów ustaw,

Gdzie, kiedy? Skoro często, podaj jeden przykład! Jeśli ktoś w polityce powołuje się na ilość katolików w Polsce, to tylko na podstawie badań statystycznych, opartych na deklaracji! Nie wiem, skąd się wzięła miejska legenda, że ktoś dostarcza jakiemuś Urzędowi danych dotyczących ilości chrztów i że ktokolwiek takie dane wykorzystuje do czegokolwiek, ale to jako żywo przypomina dawniej powszechną wiedzę o tym, z czego Żydzi robią macę.
29-01-2016 14:10 
 Ocena 4 na 4
Dyshia (307 punktów)
>>...i zliczone akty chrztu (czyli ilość katolików) często wykorzystuje jako usprawiedliwienie swojego opiniowania zgłaszanych projektów ustaw,
>Gdzie, kiedy? Skoro często, podaj jeden przykład! Jeśli ktoś w polityce powołuje się na ilość katolików w Polsce, to tylko na podstawie badań statystycznych, opartych na deklaracji!

Nie urząd, tylko kościół. Miałam na myśli episkopat, arcybiskupów i innych księży, którzy zabierają głos w sprawie projektów ustaw czy też uchwalonego prawa (nikt im tego prawa głosu nie odbiera, chodzi tylko o powoływanie się na ~92% katolików zamieszkujących Polskę, a ta liczba odpowiada ilości ochrzonych, jak podaje Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego). Jeśli nie wyraziłam się jasno, to wybacz.

Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
29-01-2016 14:20 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>Nie urząd, tylko kościół. Miałam na myśli episkopat, arcybiskupów i innych księży, którzy zabierają głos w sprawie projektów ustaw czy też uchwalonego prawa (nikt im tego prawa głosu nie odbiera, chodzi tylko o powoływanie się na ~92% katolików zamieszkujących Polskę, a ta liczba odpowiada ilości ochrzonych, jak podaje Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego). Jeśli nie wyraziłam się jasno, to wybacz.
>
A, to przepraszam. Chociaż i takiego przypadku nie znam. Niemniej, arcybiskup czy inny ksiadz tak jak każdy inny obywatel ma prawo powoływać się na dowolne dane i interpretować je w dowolny, choćby nie wiem jak niedorzeczny sposób. Jeśli jakiś polityk wykorzysta jego przemyślenia, można mieć pretensje tylko i wyłącznie do tego polityka.
Z tego co wiem, według badań GUS to w ostatnich latach deklaruje przynależność do KRK jakieś 88-94% Polaków, z tendencją spadkową. Wydaje mi się, że ochrzczonych jest jednak więcej, ale na ten temat nie mam danych.
A wspomniany Instytut w swoim Roczniku Kościoła 1991-2011 jako jedyne źródło danych o liczbie wiernych podaje badania GUS
szarley (54913 punktów)
>Nie urząd, tylko kościół. Miałam na myśli episkopat, arcybiskupów i innych księży, którzy zabierają głos w sprawie projektów ustaw czy też uchwalonego prawa (nikt im tego prawa głosu nie odbiera, chodzi tylko o powoływanie się na ~92% katolików zamieszkujących Polskę, a ta liczba odpowiada ilości ochrzonych, jak podaje Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego). Jeśli nie wyraziłam się jasno, to wybacz.

a co podaje GUS? i na jakiej podstawie?
29-01-2016 21:53 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)

>a co podaje GUS? i na jakiej podstawie?
stat.gov.p(*)ie-religijne-w-polsce,3,1.html plik pdf do pobrania
01-02-2016 17:30 
 Ocena 4 na 4
Dyshia (307 punktów)
>a co podaje GUS? i na jakiej podstawie?

Szukając ewentualnych innych danych dot. ilości katolików czy członków innych wspólnot religijnych w Polsce znalazłam taką stronkę:

swieckapolska.pl/kategorie/analizy/

gdzie generalnie (w dużym skrócie) w tej i pozostałych analizach próbują wykazać niedokładność i "pokrętność" metodologii używanej przez ISKK do obliczania i prezentacji danych oraz panuje tam teza, że wyniki prezentowane przez GUS pochodzą od ISKK. Ocenę jakości merytorycznej pozostawiam chętnym, mi się nie chciało sprawadzać, czy np.

Cytat:
Warto dodać, że gdyby w całej Polsce lub w którejś diecezji na msze poszli wszyscy mieszkańcy, to współczynnik ISKK wyniósłby dla tego obszaru 143%.


to faktyczny wynik obliczeń, czy efekt np. błędnego podstawiania i interpretacji danych, bo to w zasadzie mało porywające dochodzenie. Jest tam również opublikowane opracowanie ostatnich badań za rok 2014 (wspomniane przezemnie ok. 92% pochodziło z któregoś z poprzednich opracowań, chyba 2012, co już jest jak widać wedle ich wyliczeń nieaktualne).

iskk.pl/im(*)y/AnnuariumStatisticum2015.pdf

Widziałam tam też gdzieś podobny do mojego postulat, że z grubsza ISKK oblicza poszczególne kategorie i prezentuje wyniki, by podtrzymywać opinię publiczą w przekonaniu, że Polskę zamieszkują prawie wyłącznie katolicy (gdyby tak jak np. w Stanach było to ok. 20%, to by tak o tym nie rozpowiadano i episkopat też odznaczałby się pewnie większą pokorą, nie wybierając krytyki jako najpopularniejszej formy przekazu - generalizuję oczywiście). Wykresy, tabelki i wyliczenia opierają się głównie na uproszczeniach, założeniach, przyjmowaniu za model demografii przeciętną parafię miejską i wiejską (gdzie możnaby pewnie uzyskać rzeczywisty model np. z danych spisu powszechnego), przy jednoczesnym braku doprecyzowania kim są wierni (jako używana podstawa do wyliczeń, powinna być obarczona wyjaśnieniem, czy to dane z ksiąg parafialnych np. czy wynik kolejnych założeń) i w końcu określenie całej publikacji jako pomiaru statystycznego skłania do traktowania całego opracowania jako swobodna synteza życzeń, wróżenia z fusów i danych uzyskanych w drodze empirycznego zliczania... Jednak fakt, że do liczenia dominicantes i communicantes wybrana jest przeciętna niedziela (pytanie czy nie wyborcza ) zamiast np. wielkanocnej nie pozwala wprost zarzucić, że mamy do czynienia z mocno zmanipulowaną formą przekazu. Metodologia opisana jest np. tutaj:

www.iskk.pl/kosciolnaswiecie/63-dominicantes.html

Jeśli GUS faktycznie czerpie dane do statystyk z tego źródła (np. z wygody) i tylko nanosi na nie swoje modele, to wygląda mi to na marnowanie podatków, ale może w tym szaleństwie jest metoda.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
szarley (54913 punktów)
>Jeśli GUS faktycznie czerpie dane do statystyk z tego źródła (np. z wygody) i tylko nanosi na nie swoje modele, to wygląda mi to na marnowanie podatków,

A mnie na kompromitację
Niemniej nie wydaje mi się prawdopodobne bezmyślne kopiowanie danych. To jednak nie jest ruina państwa
02-02-2016 01:28 
 Ocena 2 na 2
Dyshia (307 punktów)
Myślę, że jeśli to faktycznie prawda, to wynikająca z założenia GUS-u, ża sam na drodze np. ankiet i zliczania biorących udział we mszy na podstawie choćby tego jednego dnia w roku nie uzyska bardziej miarodajnych wyników od tych "pożyczonych" od ISKK. Już samo zliczenie osób w kościołach na terenie wszystkich parafii w tym samym czasie jest trudne do przeprowadzenia (wikipedia podaje 17 533 kościołów i kaplic, a pierwsza z listy wyszukiwania strona twierdzi, że kościołów w Polsce jest 10 204, więc nawet biorąc tę mniejszą liczbę z pominięciem ewentualnych kaplic, gdzie odprawiane są msze, mamy konieczność mobilizacji wszystkich mieszkańców np. Ciechocinka), a to akurat chyba najskrupulatniej pozyskane do obliczeń dane. Jak w opisanej metodologi sam Instutut przyznaje, świadomie też nie gromadzi danych w formie ankiet, ponieważ deklaracja niesie ryzyko wypaczenia wyniku ankiety, np. w wyniku innej interpretacji pytania przez ankietowanego w stosunku do tej zakładanej przez KK, tj. "czy jesteś praktykujący" różnie jest rozumiane przez X, a inaczej przez księdza dokonującego obserwacji (całoroczej ) pana X.
W obowiązującej ustawie o GUS-ie próbowałam się dopatrzeć ewentualnych przesłanek do korzystania z wyników badań ISKK i coś się chyba znajdzie:

Cytat:
Art. 13.
...
5. Przy wyborze źródeł danych na potrzeby statystyki publicznej w pierwszej kolejności uwzględnia się dane administracyjne.


W wątku było to wielokrotnie poruszane, że państwo nie gromadzi danych w formie np. rejestrów na temat przynależności wyznaniowej obywateli, więc w drugiej kolejności można skorzstać z innych źródeł danych. Dalej są zapisy na temat Rady:

Cytat:
Art. 15. 1. Tworzy się Radę Statystyki, zwaną dalej "Radą", jako organ opiniodawczo-doradczy w sprawach statystyki.
...
3. Do zadań Rady należy:
...
3) rekomendowanie przeprowadzenia badań nowych i badań cyklicznych o szerokim zasięgu obserwacji statystycznej oraz związanych z nimi prac metodologicznych i przygotowawczych, projektowanych na okres najbliższych dziesięciu lat;


Cytat:
Art. 16. 1. W skład Rady wchodzą, jako członkowie Rady, powołane przez Prezesa Rady Ministrów osoby reprezentujące:
...
4) organizacje społeczne, samorząd zawodowy i gospodarczy - trzy osoby,


Jeśli dobrze interpretuję te zapisy, to w Radzie GUS-u może zasiadać reprezentant związku wyznaniowego, czyli najprawdopodobniej KK i może zarekomendować jako metodologię badań statystycznych na temat religijności dokładnie taką, jakiej używa ISKK, bo siedząc w tym temacie przypuszczalnie używają aklualnie najlepszej do tego celu. Dalej:

Cytat:
Art. 18.1) 1. Program badań statystycznych statystyki publicznej ustala corocznie Rada Ministrów, w drodze rozporządzenia, określając dla każdego badania:
...
2) organ lub podmiot prowadzący,
...
6) źródła danych,
...
3. Na etapie przygotowywania projektu programu badań statystycznych statystyki publicznej dokonuje się wyboru źródeł danych, biorąc pod uwagę jakość danych, w szczególności ich aktualność i obciążenia ponoszone przez respondentów.


Na potrzebę badania religijności rząd może wskazać jako organ prowadzący i źródło danych bezpośrednio ISKK, tym bardziej jeśli dane uchodzą za aktualne.

Cytat:
Art. 25. 1. Do zadań Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego należy:
...
11) prowadzenie badań i analiz statystycznych wynikających z przyjętych przez Rzeczpospolitą Polską zobowiązań międzynarodowych;


Sporządzanie badań i przekazywanie wyników między np. GUS a ISKK może zachodzić na jeszcze innych zasadach, jeśli oczywiście z obowiązującego np. konkordatu, czyli umowy międzynarodowej takie zobowiązania faktycznie wynikają.

Gdyby się okazało, że wycięłam poprawnie z ustawy te najważniejsze działające w tym przpadku fargmanty, to uwzględnianie efektu prac ISKK nad religijnością Polaków może być wykorzystane do prowadzonego przez GUS podobnego badania i ewentualnie w drodze zleconych przez ISKK badań (chyba odpłatnie, ponieważ nie wchodzi w skład służb statystyki publicznej opisanej w ustawie i nie jest organem administracji publicznej, pomiędzy którymi obowiązuje bezpłatne przekazywanie zgromadzonych danych i statystyk, a ponadto takie zamówienie raczej nie jest uwzględnione w budżecie) GUS może wykonywać nowe obliczenia i udostępnić je instytutowi do podliczania katolików, np. przebywających na emigracji. Informacje pewnie krążą, wracają, generują powstawanie nowych itd i jeśli któreś z tych dwóch opracowań słabo, np. w pewnych punktach odzwierciedla religijność w Polsce, to drugie pewnie też jest obarczone podobną pomyłką. Metody statystyczne prowokują mnie mimo wszystko do uznania domniemanej poprawności przynajmniej GUS-owego wyniku, w końcu naszej flagowej narodowej bazy danych (zbędnych bądź nieprzydatnych i innych niewymienionych w ustawie ).

Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
szarley (54913 punktów)
>Już samo zliczenie osób w kościołach na terenie wszystkich parafii w tym samym czasie jest trudne do przeprowadzenia

... i kosztowne. Jeśli więc dane gromadzone w tej sprawie przez ISKK są dla GUS wiarogodne, państwowa statystyczna instytucja może z nich korzystać. Pytanie czy GUS korzysta z ksiąg parafialnych i danych związków wyznaniowych przy zliczaniu obywateli różnych wyznań. Sądzę, że nie, że posługuje się utajnionymi deklaracjami.

>Jak w opisanej metodologi sam Instutut przyznaje, świadomie też nie gromadzi danych w formie ankiet, ponieważ deklaracja niesie ryzyko wypaczenia wyniku ankiety,
Tak, z punktu zapotrzebowania biskupów na dane, takie ankiety mogą być bezwartościowe. Powód podałaś całkiem zasadny

> W obowiązującej ustawie o GUS-ie próbowałam się dopatrzeć ewentualnych przesłanek do korzystania z wyników badań ISKK i coś się chyba znajdzie:
>Cytat:
Art. 13.
>...
>5. Przy wyborze źródeł danych na potrzeby statystyki publicznej w pierwszej kolejności uwzględnia się dane administracyjne.


Dane kościelne nie są danymi administracyjnymi

> Cytat:
Art. 16. 1. W skład Rady wchodzą, jako członkowie Rady, powołane przez Prezesa Rady Ministrów osoby reprezentujące:
>...
>4) organizacje społeczne, samorząd zawodowy i gospodarczy - trzy osoby,

>Jeśli dobrze interpretuję te zapisy, to w Radzie GUS-u może zasiadać reprezentant związku wyznaniowego, czyli najprawdopodobniej KK

Organizacje społeczne, samorząd zawodowy i gospodarczy:
prof. dr Franciszek KUBICZEK - Związek Zakładów Doskonalenia Zawodowego - Przewodniczący Rady Statystyki
Marek KŁOCZKO - Wiceprezes, Dyrektor Generalny Krajowej Izby Gospodarczej
prof. dr hab. Joanna KOTOWICZ-JAWOR - Polskie Towarzystwo Ekonomiczne

Żadnego przedstawiciela kościoła tu nie ma

Za: bip.stat.g(*)tystyki/sklad-rady-statystyki/

>Cytat:
Art. 18.1) 1. Program badań statystycznych statystyki publicznej ustala corocznie Rada Ministrów, w drodze rozporządzenia, określając dla każdego badania:
>...
>2) organ lub podmiot prowadzący,
>...
>6) źródła danych,
>...
>3. Na etapie przygotowywania projektu programu badań statystycznych statystyki publicznej dokonuje się wyboru źródeł danych, biorąc pod uwagę jakość danych, w szczególności ich aktualność i obciążenia ponoszone przez respondentów.


Program badań statystycznych jest jawny :
bip.stat.g(*)dan-statystycznych/pbssp-2016/

> Cytat:
Art. 25. 1. Do zadań Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego należy:
>...
>11) prowadzenie badań i analiz statystycznych wynikających z przyjętych przez Rzeczpospolitą Polską zobowiązań międzynarodowych;

>Sporządzanie badań i przekazywanie wyników między np. GUS a ISKK może zachodzić na jeszcze innych zasadach, jeśli oczywiście z obowiązującego np. konkordatu, czyli umowy międzynarodowej takie zobowiązania faktycznie wynikają.

Znów za stroną GUS:
ESS - Europejski System Statystyczny oraz Eurostat
OECD - Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju
ONZ - Organizacja Narodów Zjednoczonych
ILO - Międzynarodowa Organizacja Pracy
FAO - Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa
UNESCO - Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw Oświaty, Nauki i Kultury
WHO - Światowa Organizacja Zdrowia
WTO - Światowa Organizacja Handlu
Bank Światowy
IMF - Międzynarodowy Fundusz Walutowy
ECB - Europejski Bank Centralny
ISI - Międzynarodowy Instytut Statystyczny

Watykanu tu nie ma , nie demonizuj
04-02-2016 10:04 
 Ocena 2 na 2
Dyshia (307 punktów)
>Dane kościelne nie są danymi administracyjnymi

Owszem i pod cytatem jest mój komentarz: "więc w drugiej kolejności można skorzystać z innych źródeł danych." czyli np. omawianego instytutu.

>Organizacje społeczne, samorząd zawodowy i gospodarczy:
>prof. dr Franciszek KUBICZEK - Związek Zakładów Doskonalenia Zawodowego - Przewodniczący Rady Statystyki
>Marek KŁOCZKO - Wiceprezes, Dyrektor Generalny Krajowej Izby Gospodarczej
>prof. dr hab. Joanna KOTOWICZ-JAWOR - Polskie Towarzystwo Ekonomiczne
>Żadnego przedstawiciela kościoła tu nie ma

Nie twierdziłam, że jest, ale cytat zamieściłam z przypuszczeniem, że organizacje społeczne to też np. kościoły (ale jednak nie, związki wyznaniowe to wyodrębione "byty") czyli uprawnione by w skład rady wchodzić.

>Program badań statystycznych jest jawny :
>bip.stat.g(*)dan-statystycznych/pbssp-2016/

Też zgoda, ale nie tego odnosił się cytat, tylko założeń ustawy, co dla GUS-u może służyć jako źródło danych dla wyznaczonego celu, co oczywiście jest potem jawnie wyszczególnione.

>Znów za stroną GUS:
> ESS - Europejski System Statystyczny oraz Eurostat
> OECD - Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju
> ONZ - Organizacja Narodów Zjednoczonych
> ILO - Międzynarodowa Organizacja Pracy
> FAO - Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa
> UNESCO - Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw Oświaty, Nauki i Kultury
> WHO - Światowa Organizacja Zdrowia
> WTO - Światowa Organizacja Handlu
> Bank Światowy
> IMF - Międzynarodowy Fundusz Walutowy
> ECB - Europejski Bank Centralny
> ISI - Międzynarodowy Instytut Statystyczny
>Watykanu tu nie ma , nie demonizuj

Generalnie znowu odpowidasz mi z założeniem, że coś zakładam. Ale akurat tu bez obaw, mam spójną wizję paranoi ukierunkowaną na inne ciemne siły, KK nie spełnia wyśrubowanych kryteriów i bardziej moje interesy narusza silna w strukturach i jeszcze nie zlokalizowna siatka nornic podkopująca fundamenty. Tak czy inaczej w ramach ustawy GUS i ISKK mają zapewnione pole do aktywnej współpracy, co też robią i trwające spekulacje co do manipulacji przekazywanymi danymi nie wpływają na ich "jakość i aktualność" jako źródła.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
27-01-2016 21:33 
 Ocena 5 na 5
Lilly Amina (4723 punktów)

>Czy GUS rejestrował wyznanie obywateli podczas spisu powszechnego?
To pytanie było opcjonalne. Nie dość, że nie każdemu je zadawano, to jeszcze można było odmówić odpowiedzi.
02-02-2016 02:42 
 Ocena 1 na 1
Dyshia (307 punktów)
Akurat kilka minut temu zakończyłam absorbującą lekturę ustawy o GUS-ie, to szybko dla formalności:

Cytat:
Art. 6.
...
2. Badania statystyczne mogą być prowadzone na zasadzie obowiązku albo udziału dobrowolnego.
...
Art. 8. Dane ujawniające pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również dane o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym oraz dane dotyczące skazań, orzeczeń o ukaraniu i nałożonych mandatach karnych, a także innych orzeczeń wydanych w postępowaniu sądowym lub administracyjnym nie mogą być zbierane na zasadzie obowiązku w badaniach statystycznych prowadzonych z udziałem osób fizycznych.
Art. 9. 1. Przeprowadzenie spisu powszechnego, w którym nakłada się obowiązek udzielania informacji na osoby fizyczne, wymaga odrębnej ustawy.
2. Tryb wprowadzania obowiązków dla badań statystycznych innych niż wymienione w ust. 1 określa niniejsza ustawa.
...


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
02-02-2016 09:33 
 Ocena 5 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>w Polsce żaden organ administracyjny nie rejestruje wyznania obywatela i nie ma prawa tego robić.
A to w jaki sposób sądy rozstrzygają kwestie obrazy uczuć religijnych? Bezprawnie, czy bez ustalania stanu faktycznego?

Czy może przez nierejestrowanie wyznania rozumiesz odmowę zarejestrowania Kościoła Latającego Potwora Spaghetti?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
27-01-2016 07:08 
 Ocena 2 na 4
szarley (54913 punktów)Odp: Od marca 2016 r chrzest dzieci będzie przestępstwem
>Problem jest gdzie indziej. Jest nim traktowanie chrztu przez państwo.
A jak traktuje chrzest Twoje państwo?

>Otóż formalnie chrzest nie może być jednoznaczny z przyjęciem do organizacji wyznaniowej z punktu widzenia prawa.
I nie jest.

>Zapisywanie dzieci do organizacji światopoglądowych, czy to religijnych, czy to politycznych, musi być zakazane.

A do SKS-u wolno?
Wybacz złośliwość, ale jest całkiem sporo czysto politycznych organizacji dla osób poniżej 18-tki

>Natomiast formalnie decyzja o przynależności musi być podjęta świadomie przez pełnoletnią osobę. A znaczy to, że osoba która nie zapisała się sama do Kościoła Katolickiego czy innej instytucji religinej nie jest jej członkiem, pomimo chrztu i innych rytuałów.

Gdyby przynależność do kościoła pociągała za sobą jakieś prawne, egzekwowane przez państwo obowiązki miałbyś rację. Tymczasem fakt przyjęcia chrztu nie pociąga za sobą żadnych obowiązków, ani wobec państwa, ani wobec kościoła
27-01-2016 18:37 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)

> A jak traktuje chrzest Twoje państwo?
Przedstawiłem swój pogląd dotyczący modelowego państwa neutralnie-światopoglądowego rozważając potencjalną (chociaż raczej nierealną) decyzję TS UE na podstawie Konwencji Prawa Dziecka ONZ, co obowiązuje wiele państw. Zatem nie jest ważne, jak państwa, których jestem obywatelem, traktują sprawę chrztu.

> A do SKS-u wolno?
Wolno.

> Wybacz złośliwość, ale jest całkiem sporo czysto politycznych organizacji dla osób poniżej 18-tki
Ok. Przecież moja wypowiedź dotyczyła sytuacji idealnej (wegług mnie), a nie realnej w Polsce.

> Gdyby przynależność do kościoła pociągała za sobą jakieś prawne, egzekwowane przez państwo obowiązki miałbyś rację. Tymczasem fakt przyjęcia chrztu nie pociąga za sobą żadnych obowiązków, ani wobec państwa, ani wobec kościoła

Nie jest to prawda, gdyż hierarchowie Kościoła często manipulują statystyką, co przekłada się między innymi na konkretne korzyści finasowe i inne. Dofinansowanie budowy światyń czy też powszechne lekcje religii w szkole są tego przykładem.
27-01-2016 18:58 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>> A jak traktuje chrzest Twoje państwo?
>Przedstawiłem swój pogląd dotyczący modelowego państwa neutralnie-światopoglądowego rozważając potencjalną (chociaż raczej nierealną) decyzję TS UE na podstawie Konwencji Prawa Dziecka ONZ, co obowiązuje wiele państw. Zatem nie jest ważne, jak państwa, których jestem obywatelem, traktują sprawę chrztu.

Przedstawiłeś pogląd usnuty na podstawie błędnych danych dotyczących rejestracji chrztu przez państwo

>> Wybacz złośliwość, ale jest całkiem sporo czysto politycznych organizacji dla osób poniżej 18-tki
>Ok. Przecież moja wypowiedź dotyczyła sytuacji idealnej (wegług mnie), a nie realnej w Polsce.
W Polsce są młodzieżowe polityczne organizacje, w innych krajach też.
To nie jest sprzeczne z ideą neutralnego światopoglądowo państwa. Sprzecznym byłby przymus należenia do nich lub państwowe sankcje za nieprzynależność

>> Gdyby przynależność do kościoła pociągała za sobą jakieś prawne, egzekwowane przez państwo obowiązki miałbyś rację. Tymczasem fakt przyjęcia chrztu nie pociąga za sobą żadnych obowiązków, ani wobec państwa, ani wobec kościoła
>Nie jest to prawda, gdyż hierarchowie Kościoła często manipulują statystyką,
1 To nie hierarchowie są od statystyki ale GUS
2 Państwo powinno być świeckie (a kościół katolicki, a nie na odwrót)
3 liczebność wyznawców nie ma znaczenia dla finansowania - większą dotację na jednego wiernego dostają w Polsce muzułmanie i karaimi (wg danych ich organizacji religijnych)

Powtórzę: fakt przyjęcia chrztu nie pociąga za sobą żadnych obowiązków, ani wobec państwa, ani wobec kościoła, jeśli jakiś obowiązek ze chrztu wynika to napisz jaki i jak jest przez państwo egzekwowany
28-01-2016 16:03 
 Ocena 2 na 2
Spring (1174 punktów)
> Przedstawiłeś pogląd usnuty na podstawie błędnych danych dotyczących rejestracji chrztu przez państwo
Wręcz odwrotnie. Preferuję by w prawie był zapis, że osoby do określonego wieku nie mogą być traktowane jako członkowie związków wyznaniowych.

> liczebność wyznawców nie ma znaczenia dla finansowania
Oczywiście, że ma:

Cytat:
większą dotację na jednego wiernego dostają w Polsce muzułmanie i karaimi (wg danych ich organizacji religijnych)


> Powtórzę: fakt przyjęcia chrztu nie pociąga za sobą żadnych obowiązków, ani wobec państwa, ani wobec kościoła, jeśli jakiś obowiązek ze chrztu wynika to napisz jaki i jak jest przez państwo egzekwowany

Sam obalaj swoje własne tezy.
28-01-2016 16:12 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)

>Preferuję by w prawie był zapis, że osoby do określonego wieku nie mogą być traktowane jako członkowie związków wyznaniowych.

Znaczy, konkretnie, jak i przez kogo nie mogą być traktowane? Państwo nikogo nie traktuje jako członka związków wyznaniowych.
29-01-2016 14:50 
 Ocena 2 na 2
Spring (1174 punktów)
>Znaczy, konkretnie, jak i przez kogo nie mogą być traktowane? Państwo nikogo nie traktuje jako członka związków wyznaniowych.

Chcę właśnie by państwo wystąpiło w obronie przed zapisywaniem niemowląt do Kościoła.
29-01-2016 15:07 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>>Znaczy, konkretnie, jak i przez kogo nie mogą być traktowane? Państwo nikogo nie traktuje jako członka związków wyznaniowych.
>Chcę właśnie by państwo wystąpiło w obronie przed zapisywaniem niemowląt do Kościoła.
>
A co z zapisywaniem niemowląt w pamiętniku cioci? Bo prawne konsekwencje są identyczne.
29-01-2016 21:59 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)

>A co z zapisywaniem niemowląt w pamiętniku cioci? Bo prawne konsekwencje są identyczne.
Tak. Obawiam się tylko, by to się nie zmieniło.
30-01-2016 09:12 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>A co z zapisywaniem niemowląt w pamiętniku cioci? Bo prawne konsekwencje są identyczne.
A jakaż to instytucja "pamiętnik cioci" i jakie ma dokonania?
30-01-2016 09:57 
 Ocena 1 na 1
ZaKotem (8733 punktów)czy zapisywanie dzieci w pamiętniku będzie przestępstwem
>>A co z zapisywaniem niemowląt w pamiętniku cioci? Bo prawne konsekwencje są identyczne.
>A jakaż to instytucja "pamiętnik cioci" i jakie ma dokonania?
>
Instytucją jest ciocia. Ma ona swój pamiętnik, w którym wpisuje dane osobowe, takie jak imiona i daty narodzin wszystkich dzieci we wsi. Robi to za jasno wyrażoną zgodą ich rodziców, aczkolwiek bez zgody samych dzieci. Notuje sobie takze śluby i pogrzeby. Czasem pokazuje go innym ciociom. Pytanie: czy należy tego zabronić?

Jesli tak, to:
serio?

Jeśli nie, to:
czy ciocia może nazwać sobie pamiętnik np. "Księgą parafialną" i przechowywać go u swojego przyjaciela, który jest proboszczem?
30-01-2016 13:32 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)Odp: czy zapisywanie dzieci w pamiętniku będzie przestępstwem
>Instytucją jest ciocia.

Tu masz mnie, nie przewidziałem, że ciocia może być instytucją wyznaniową.
30-01-2016 15:16 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)
>>Instytucją jest ciocia.
>Tu masz mnie, nie przewidziałem, że ciocia może być instytucją wyznaniową.
>
A widzisz. Trzeba przewidywać. Bo do chrztu ksiądz nie jest bynajmniej niezbędny, według prawa kanonicznego w określonych warunkach (np. w sytuacji, gdy władza utrudnia działania księży) może to zrobić ciocia. I jak temu chcesz przeciwdziałać?
30-01-2016 15:52 
 Ocena 5 na 5
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Nie czytałam całego wątku, więc jeśli napiszę to, co już było, to przepraszam.
Problem z chrztem jest taki, że zawiera on 2 w 1.
1- to sakrament, który dla osoby niewierzącej powinien być kompletnie bez znaczenia. znaczenie ma wychowanie dziecka.
2- to wpisanie dziecka w księgi parafialne jako członka kościoła. ten zapis jest nieodwołalny i w tym jest problem.
Owszem, rodzice zapisują dzieci do przeróżnych placówek, organizacji, kółek czy innych, ale te zapisy są na czas określony i gdy dziecko dorośnie, powinno potwierdzić swą wolę przynależności. Z kościołem jest zupełnie inaczej. Należę do niego, czy chcę czy nie, ksiądz przechowuje i przetwarza moje dane bez pytania mnie o zgodę- to chyba niezgodnie z przepisami, co?- i to ja muszę coś zrobić, żeby przestać należeć.
A każda taka martwa dusza, każdy zatwardziały ateista czy nawet konwerter tworzy masę-statystykę KK z której wynika, że mamy w Polsce 95% (lub coś kolo tego) katolików.
Co przekłada się na specyficzne postrzeganie naszego społeczeństwa- ciągle można odnieść wrażenie że nie-katolicy są w zdecydowanej mniejszości oraz na roszczeniową postawę kleru

Tak więc o ile chrzest- sakrament to tylko rytuał religijny, o tyle chrzest- wpis do organizacji na pewno nim nie jest. To drugie powinno zostać zmienione: albo potwierdzenie woli w wieku lat 18, albo sam wpis dopiero w tym wieku.

Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
30-01-2016 16:17 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Nie czytałam całego wątku, więc jeśli napiszę to, co już było, to przepraszam.
>Problem z chrztem jest taki, że zawiera on 2 w 1.
>1- to sakrament, który dla osoby niewierzącej powinien być kompletnie bez znaczenia. znaczenie ma wychowanie dziecka.
>2- to wpisanie dziecka w księgi parafialne jako członka kościoła. ten zapis jest nieodwołalny i w tym jest problem.

Jestem stanowczo za tym, aby każdy sam określał swój światopogląd, jestem zwolennikiem świeckiego państwa, a niektórzy widzą mnie antyklerykałem, choć mam przyjaciół nawet wśród biskupów.

Jestem jednak przeciwny temu, aby na każde życzenie zmieniać... przeszłość.
Jeśli ktoś się do tej swojej przeszłości nie przyznaje, w tym przypadku wystarczy że ją osika

Rodzice zapisują dziecko do szkoły muzycznej, dziecko dorosło i nie może patrzeć na skrzypki, wykreślić z listy uczniów?
Rodzice zapisali dziecko do klubu sportowego, dziecko dorosło i nie może patrzeć na łyżwy wykreślić z listy zawodników?
Rodzice zapisali dziecko do SSM. Dziś jest utraliberałem....

Wiesz ile "kompromitujących" zdjęć o każdym z nas jest w rodzinnych albumach?

>Owszem, rodzice zapisują dzieci do przeróżnych placówek, organizacji, kółek czy innych, ale te zapisy są na czas określony i gdy dziecko dorośnie, powinno potwierdzić swą wolę przynależności.
I potwierdza.
>Z kościołem jest zupełnie inaczej. Należę do niego, czy chcę czy nie, ksiądz przechowuje i przetwarza moje dane bez pytania mnie o zgodę- to chyba niezgodnie z przepisami, co?- i to ja muszę coś zrobić, żeby przestać należeć.
Jest tak samo jak w szkole muzycznej, hokejowym klubie i kole marksistowskiej młodzieżowej organizacji

>A każda taka martwa dusza, każdy zatwardziały ateista czy nawet konwerter tworzy masę-statystykę KK z której wynika, że mamy w Polsce 95% (lub coś kolo tego) katolików.

I dopiero tu dotykasz rzeczywistego problemu
1 Państwo nie powinno przejmować się tym ilu ludzi jaką religię wyznaje
2 Jeśli jest potrzeba policzenia wierzących , należy bazować na deklaracjach. I tak w Polsce jest!

>Tak więc o ile chrzest- sakrament to tylko rytuał religijny, o tyle chrzest- wpis do organizacji na pewno nim nie jest. To drugie powinno zostać zmienione: albo potwierdzenie woli w wieku lat 18, albo sam wpis dopiero w tym wieku.
Znów postulat zakazu?
30-01-2016 17:09 
 Ocena 5 na 5
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Jestem jednak przeciwny temu, aby na każde życzenie zmieniać... przeszłość.

nie chodzi o zmienianie przeszlości tylko o zgodność zapisu ze stanem aktualnym. jeżeli z zapisu wynika, że dnia tego a tego zostałam ochrzczona to ok, jeżeli jednak znaczy on że jestem członkiem KK to nie ok.

>I potwierdza.

W kościele? kiedy? jak?

>2 Jeśli jest potrzeba policzenia wierzących , należy bazować na deklaracjach. I tak w Polsce jest!

niezupełnie

>Znów postulat zakazu?

Postulat traktowania ludzi poważnie. Wszelkie zwyczaje religijne, jeżeli są sprzeczne z prawem, powinny być zakazane. Zwyczaj wpisywania kogoś do organizacji, bez jego wiedzy i woli, za to dożywotnio, jest sprzeczny z prawem stanowienia o sobie. Ale, jak zapewne zauważyłeś, żaden zakaz nie jest tu potrzebny. Wystarczyłaby konieczność potwierdzenia wpisu przez osobę dorosłą.


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
30-01-2016 17:31 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Jestem jednak przeciwny temu, aby na każde życzenie zmieniać... przeszłość.
>nie chodzi o zmienianie przeszlości tylko o zgodność zapisu ze stanem aktualnym. jeżeli z zapisu wynika, że dnia tego a tego zostałam ochrzczona to ok, jeżeli jednak znaczy on że jestem członkiem KK to nie ok.

Noooo to wymagasz od każdego proboszcza, żeby był Duchem Świętym (w którego zapewne nie wierzysz)
Jeśli chcesz, żeby proboszcz Cię za katoliczkę nie uważał, to jednak musisz go jakoś o tym poinformować. W innym przypadku skąd ma wiedzieć że katoliczką nie jesteś?
Od tego jest apostazja, jeśli Ci na tym zależy (!)

>>I potwierdza.
>W kościele? kiedy? jak?
Przyjmując kolejne sakramenty lub nie
Czytam skargi, że ktoś dziecko ochrzcił i należy chrzcić dopiero dorosłych a tym czasem... czytam skargi, że ktoś kogoś do kościelnego ślubu zmusił. Dorosłego przecie...

>>2 Jeśli jest potrzeba policzenia wierzących , należy bazować na deklaracjach. I tak w Polsce jest!
>niezupełnie
Z punktu widzenie państwa - zupełnie

>>Znów postulat zakazu?
>Postulat traktowania ludzi poważnie. Wszelkie zwyczaje religijne, jeżeli są sprzeczne z
prawem, powinny być zakazane.

Znów mam szukać różnicy między pogrubionymi słowami? Wybaczenia proszę, nie znajduję

>Zwyczaj wpisywania kogoś do organizacji, bez jego wiedzy i woli, za to dożywotnio, jest sprzeczny z prawem stanowienia o sobie.
Zwyczaj szczepienia na ospę również

Skąd Ci się bierze to "dożywotnio"? Ktoś Cię zmusza do religijnych praktyk bo jesteś ochrzczona?

>Ale, jak zapewne zauważyłeś, żaden zakaz nie jest tu potrzebny. Wystarczyłaby konieczność potwierdzenia wpisu przez osobę dorosłą.
Nie. Wystarczy że dorosła osoba tego nie potwierdzi. Swoim sposobem życia.

Mam nieodparte wrażenie, że chodzi tylko to, żeby proboszcz WYKREŚLIŁ ochrzczonego ateistę z ksiąg, tymczasem przeszłości zmienić się po prostu nie da. Fakt nastąpił - pretensje do rodziców. Znam ludzi, którzy chcieliby zmienić swoje miejsce urodzenia bo teraz nie ba rękę im dopisek Poland, Polen.... Cóż, nie da się i największy amerykański czy niemiecki patriotyzm miejsca urodzenia nie zmieni

Przeciwny jestem ZAKAZOM
30-01-2016 20:59 
 Ocena 5 na 5
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli chcesz, żeby proboszcz Cię za katoliczkę nie uważał, to jednak musisz go jakoś o tym poinformować. W innym przypadku skąd ma wiedzieć że katoliczką nie jesteś?
>Od tego jest apostazja, jeśli Ci na tym zależy (!)

To nie tak. podam ci przykład. Niedawno zakładałam córce, lat 14, konto w banku. Pani obsługująca poinformowała nas, że konto automatycznie wygaśnie w dniu 18 urodzin córki, a jeżeli chce ona nadal mieć konto musi przyjść i podpisać nową umowę, już jako osoba pełnoletnia. Oczywiście bank w stosownym czasie o tym przypomni.
O taką zasadę dokładnie mi chodzi. Kościół stosuje zasadę odwrotną.

>>Ale, jak zapewne zauważyłeś, żaden zakaz nie jest tu potrzebny. Wystarczyłaby konieczność potwierdzenia wpisu przez osobę dorosłą.
>Nie. Wystarczy że dorosła osoba tego nie potwierdzi. Swoim sposobem życia.

Nie potwierdziłam, nie mam bierzmowania, zgodnie z nauką kościoła jestem panną, ostatnio na mszy byłam nie pamiętam jak dawno a dla kk ciągle jestem katoliczką ( i dla statystyki GUS punktem procentowym).

> Przeciwny jestem ZAKAZOM
Aby na pewno? Wszelkim? Czy tylko dotyczącym swobody wyznania? Przeciwko zakazom krzywdzenia ludzi w imię religii tez jesteś? (nie twierdzę że chrzest kogokolwiek krzywdzi, pytam ogólnie o zakazy).
Swoboda wyznawania tak, ale wyłącznie w ramach obowiązującego prawa.


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
30-01-2016 21:24 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Jeśli chcesz, żeby proboszcz Cię za katoliczkę nie uważał, to jednak musisz go jakoś o tym poinformować. W innym przypadku skąd ma wiedzieć że katoliczką nie jesteś?
>>Od tego jest apostazja, jeśli Ci na tym zależy (!)
>To nie tak. podam ci przykład. Niedawno zakładałam córce, lat 14, konto w banku. Pani obsługująca poinformowała nas, że konto automatycznie wygaśnie w dniu 18 urodzin córki, a jeżeli chce ona nadal mieć konto musi przyjść i podpisać nową umowę, już jako osoba pełnoletnia. Oczywiście bank w stosownym czasie o tym przypomni.
>O taką zasadę dokładnie mi chodzi. Kościół stosuje zasadę odwrotną.

Bank to o wiele poważniejsza sprawa, tu chodzi o pieniądze
Porównałbym to raczej do jakiejkolwiek innej organizacji w tym światopoglądowej. Nie słyszałem aby takie młodzieżowe organizacje wymagały ponowienia deklaracji po 18-tych urodzinach

Przypominam też że:
1 Przynależność do kościoła nie jest obowiązkowa i można wystąpić
2 Przynależność do kościoła nie pociąga za sobą skutków prawnych
3 Płacić na kościół musisz nawet po apostazji - to choroba Twojego państwa

>>>Ale, jak zapewne zauważyłeś, żaden zakaz nie jest tu potrzebny. Wystarczyłaby konieczność potwierdzenia wpisu przez osobę dorosłą.
>>Nie. Wystarczy że dorosła osoba tego nie potwierdzi. Swoim sposobem życia.
>Nie potwierdziłam, nie mam bierzmowania, zgodnie z nauką kościoła jestem panną, ostatnio na mszy byłam nie pamiętam jak dawno a dla kk ciągle jestem katoliczką ( i dla statystyki GUS punktem procentowym).

Dla statystyki GUS nie jesteś katoliczką, bo GUS imiennej listy katolików nie prowadzi a liczy katolików na podstawie deklaracji w spisie powszechnym.
Dla kościoła jesteś katoliczką? Poinformowałaś proboszcza, że nie jesteś? Jeśli nie, to, wybacz, ale on sam nie domyśli się.

Ja w pełni rozumiem ludzi, którym jest wszystko jedno czy pleban ich ma za katolików czy nie, po prostu nie chodzą do kościoła
W pełni rozumiem też tych, którym to zajedno nie jest i postanowili poczynić apostazję.
Nie rozumiem jedynie tych , którzy narzekają, że ich kościół za katolików uważa i nic nie robią żeby przestał
Powtórzę: Proboszcz sam się nie domyśli

(nie rozumiem też tych którzy protestują przeciwko czemuś czego nie rozumieją, np uzależniają bycie katolikiem od konkordatu
www.racjonalista.pl/forum.php/s,694830#w695575 )

>> Przeciwny jestem ZAKAZOM Aby na pewno? Wszelkim? Czy tylko dotyczącym swobody wyznania? Przeciwko zakazom krzywdzenia ludzi w imię religii tez jesteś?
Tym bardziej !

>Swoboda wyznawania tak, ale wyłącznie w ramach obowiązującego prawa.
TAK!!!!

Każdy z nas ma obowiązek przestrzegania prawa ale każdemu wolno swoje wyobrażenie prawa przedstawiać. Uważam, że państwo powinno być świeckie a kościół katolicki a nie odwrotnie , ale z tego wynika, że państwo wcale nie powinno się interesować religijnymi obrzędami obywateli
Jeden wyjątek: W Polsce można wziąć ślub w kościele ze skutkiem cywilnym, ale ponieważ nie ma takiego obowiązku (można wziąć jedynie ślub cywilny a można też najpierw cywilny a potem kościelny), uważam takie rozwiązanie za korzystne dla obywateli
Cała reszta sakramentów to prywatna sprawa obywatela, którą państwo nie powinno się interesować, dopóki prawa są przestrzegane
31-01-2016 14:41 
 Ocena 5 na 5
Lilly Amina (4723 punktów)

>Nie potwierdziłam, nie mam bierzmowania, zgodnie z nauką kościoła jestem panną, ostatnio na mszy byłam nie pamiętam jak dawno a dla kk ciągle jestem katoliczką ( i dla statystyki GUS punktem procentowym).
To tak jak ja, ale mi to wisi, co o mnie myśli kościół. Bardziej mnie dotyka trzepanie po kieszeni na jego rzecz, ale to się nie zmieni, bez względu na to, czy złożę apostazję, czy nie.
>Swoboda wyznawania tak, ale wyłącznie w ramach obowiązującego prawa.
No więc tak: kościelne zapisy chrzcielne wprawdzie mi wiszą, ale na każdą ingerencję w moją niezależność od kościoła ostro reaguję. Poza tą nieszczęsną zależnością finansową, bo nie mam wpływu na to, ile rząd kościołowi wetknie z publicznych pieniędzy... W każdym razie nie mogę milczeć, jeśli łamane są moje prawa ateistki, a że jestem baba pyskata i Konstytucję znam, to się czasem konfliktuję Na razie bez konsekwencji.
30-01-2016 23:40 
 Ocena 3 na 3
tarkos (10757 punktów)
> Przeciwny jestem ZAKAZOM
Zakazuje się zakazywania:
- kanibalizmu,
- pedofilii,
- tortur,
...

Są chyba jakieś granice tolerancji?
31-01-2016 07:14 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>> Przeciwny jestem ZAKAZOM Zakazuje się zakazywania:
>- kanibalizmu,
>- pedofilii,
>- tortur,
>...
>Są chyba jakieś granice tolerancji?
>
Jest też coś takiego jak skrót myślowy
31-01-2016 14:17 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)
Znam ludzi, którzy chcieliby zmienić swoje miejsce urodzenia bo teraz nie ba rękę im dopisek Poland, Polen....
Mój ojciec miał w dowodzie wpisane miejsce urodzenia ZSRR Teraz pewnie miałby "Białoruś"
31-01-2016 14:32 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Znam ludzi, którzy chcieliby zmienić swoje miejsce urodzenia bo teraz nie ba rękę im dopisek Poland, Polen....
>Mój ojciec miał w dowodzie wpisane miejsce urodzenia ZSRR Teraz pewnie miałby "Białoruś"

Moja babcia urodziła się w cesarstwie Austro-Węgierskim, potem była tam Polska, potem ZSRR a teraz Ukraina.

Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>
Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.

www.racjonalista.pl/forum.php/s,692760#w693242


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
szarley (54913 punktów)
>Znam ludzi, którzy chcieliby zmienić swoje miejsce urodzenia bo teraz nie ba rękę im dopisek Poland, Polen....
>Mój ojciec miał w dowodzie wpisane miejsce urodzenia ZSRR Teraz pewnie miałby "Białoruś"
W Polsce jest to rozumiane (oczywiście jeśli chodzi o d. ZSRR, bo z moim pochodzeniem to już mei zawsze) Ze Lwowa, Grodna, Łucka nikt do Łodzi nie emigrował.
30-01-2016 18:02 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>Jestem jednak przeciwny temu, aby na każde życzenie zmieniać... przeszłość.
Dlaczego nie?
Kościół unieważnia małżeństwa, a to chyba oznacza, że dwoje ludzi, mimo ślubu i wieloletniego pożycia, nigdy nie było małżeństwem.
30-01-2016 18:19 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Jestem jednak przeciwny temu, aby na każde życzenie zmieniać... przeszłość.
>Dlaczego nie?
>Kościół unieważnia małżeństwa, a to chyba oznacza, że dwoje ludzi, mimo ślubu i wieloletniego pożycia, nigdy nie było małżeństwem.

Co wcale nie oznacza, że wszelkie dokumenty w tej sprawie są niszczone
Państwo też uznaje rozwody, ale ale w urzędach akt ślubu zostaje
Jedyny wyjątek to akt totalnej adopcji (nie wiem jak w Polsce!!!) gdzie wystawia się fikcyjny akt urodzenia, prawdziwy niszcząc
31-01-2016 14:00 
 Ocena 4 na 4
Episode_2 (3284 punktów)
>>Kościół unieważnia małżeństwa, a to chyba oznacza, że dwoje ludzi, mimo ślubu i wieloletniego pożycia, nigdy nie było małżeństwem.
>Co wcale nie oznacza, że wszelkie dokumenty w tej sprawie są niszczone
Niech będą te dokumenty, ale idąc śladem tego precedensu niech z nich wynika, że chrzest był nieważny i nigdy nie byłem katolikiem.

>Państwo też uznaje rozwody, ale ale w urzędach akt ślubu zostaje
Rozwód nie jest zmianą przeszłości tylko, podobnie jak ślub, rejestracją stanu faktycznego.
31-01-2016 14:19 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>>Kościół unieważnia małżeństwa, a to chyba oznacza, że dwoje ludzi, mimo ślubu i wieloletniego pożycia, nigdy nie było małżeństwem.
>>Co wcale nie oznacza, że wszelkie dokumenty w tej sprawie są niszczone

>Niech będą te dokumenty, ale idąc śladem tego precedensu niech z nich wynika, że chrzest był nieważny i nigdy nie byłem katolikiem.
Recz w tym, że wolą swoich rodziców byłeś.
Podobnie jak człowiek rozwiedziony był żonaty. Tego się zmienić nie da. Nie da się zmienić przeszłości.

>>Państwo też uznaje rozwody, ale ale w urzędach akt ślubu zostaje
>Rozwód nie jest zmianą przeszłości tylko, podobnie jak ślub, rejestracją stanu faktycznego.
Apostazja nie jest zmianą przeszłości tylko rejestracją stanu faktycznego. Dokument zostaje
31-01-2016 15:34 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>>Rozwód nie jest zmianą przeszłości tylko, podobnie jak ślub, rejestracją stanu faktycznego.
>Apostazja nie jest zmianą przeszłości tylko rejestracją stanu faktycznego. Dokument zostaje
Nie mieszajmy spraw świeckich z kościelnymi. Nie bez powodu wspomniałem o unieważnieniu.

>Recz w tym, że wolą swoich rodziców byłeś.
Podobnie jak człowiek rozwiedziony był żonaty. Tego się zmienić nie da. Nie da się zmienić przeszłości.
Zależy dla kogo. Czy kościół daje ślub osobom, które były żonate? (Zakładając, że żona żyje)

Chodzi mi o to, że skoro można unieważnić ślub, dlaczego nie można unieważnić chrztu?
Skąd takie nierówne traktowanie sakramentów?
31-01-2016 15:49 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Zależy dla kogo. Czy kościół daje ślub osobom, które były żonate? (Zakładając, że żona żyje)
>Chodzi mi o to, że skoro można unieważnić ślub, dlaczego nie można unieważnić chrztu?

Można złożyć akt apostazji. Nie czyni to chrztu niebyłym, bo ten fakt miał miejsce, ale likwiduje jego skutki , ale uwaga! - likwiduje skutki w kościele i tylko w kościele
Skutków wobec państwa nie likwiduje, bo chrzest skutków dla państwa nie miał
Skutków dla Ciebie nie likwiduje bo Ty sam tylko możesz zlikwidować

Unieważnienie małżeństwa także nie powoduje, że to małżeństwo nigdy nie miało miejsca. dokumenty pozostają. Małżeństwo unieważnione nie jest niebyłym.
31-01-2016 16:50 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>Unieważnienie małżeństwa także nie powoduje, że to małżeństwo nigdy nie miało miejsca. dokumenty pozostają. Małżeństwo unieważnione nie jest niebyłym.
www.swiety(*)malzenstwa-Poradnik-praktyczny

>Można złożyć akt apostazji. Nie czyni to chrztu niebyłym, bo ten fakt miał miejsce, ale likwiduje jego skutki
Na temat apostazji też mam szukać?
31-01-2016 17:09 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Unieważnienie małżeństwa także nie powoduje, że to małżeństwo nigdy nie miało miejsca. dokumenty pozostają. Małżeństwo unieważnione nie jest niebyłym.
>www.swiety(*)malzenstwa-Poradnik-praktyczny
Nadal twierdzę, że uznanie czegoś za "niebyłe" nie zmienia przeszłości. Podobnie jak niebyłość wyroku nie przywraca skazanemu lat spędzonych za kratkami.

>>Można złożyć akt apostazji. Nie czyni to chrztu niebyłym, bo ten fakt miał miejsce, ale likwiduje jego skutki
>Na temat apostazji też mam szukać?

Możesz, ale raczej mnie nie namówisz
Domyślam się, że jesteś ochrzczonym ateistą i chcesz, żeby proboszcz przestał Cię za katolika uważać. Wybacz, jednak musisz mu to powiedzieć (o ile ma to dla Ciebie znaczenie)

Domyślam się, bo tak naprawdę nie wiem jaki jest Twój cel.
31-01-2016 17:26 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>Nadal twierdzę, że uznanie czegoś za "niebyłe" nie zmienia przeszłości.
Tylko mnie tu nie chodzi o Twoje zdanie, tylko o zdanie Kościoła.
Dla mnie te całe "rozwody kościelne" to absurd.

>>Na temat apostazji też mam szukać?
>Możesz, ale raczej mnie nie namówisz
Spoko. Na unieważnienie małżeństwa też Cię nie namawiam.

>nie wiem jaki jest Twój cel
Rozważenie zagadnienia nierównego traktowania sakramentów.
31-01-2016 17:43 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Nadal twierdzę, że uznanie czegoś za "niebyłe" nie zmienia przeszłości.
>Tylko mnie tu nie chodzi o Twoje zdanie, tylko o zdanie Kościoła.
I tu mam poważną wątpliwość
Dlaczego obchodzi Cię zdanie kościoła?
(zazwyczaj mnie ono niewiele interesuje )

>Dla mnie te całe "rozwody kościelne" to absurd.
Być może , ale staram się nie oceniać ludzi, którzy zawarli toksyczne małżeństwa. Syty głodnego nie zrozumie

>Rozważenie zagadnienia nierównego traktowania sakramentów.
Niestety. Ode mnie się nie dowiesz. Brak wiedzy...
31-01-2016 17:51 
 Ocena 4 na 4
Episode_2 (3284 punktów)
>Dlaczego obchodzi Cię zdanie kościoła?
Chyba mi się trochę nudzi dzisiaj

>Być może , ale staram się nie oceniać ludzi, którzy zawarli toksyczne małżeństwa. Syty głodnego nie zrozumie
Nie oceniam ludzi, którzy zawarli toksyczne małżeństwa tylko kombinowanie, jak po rozwodzie wziąć/dać ponowny ślub kościelny z kimś innym, mimo że ślub jest "dopóki śmierć nie rozłączy".
04-02-2016 13:00 
 Ocena 2 na 2
Dyshia (307 punktów)
>Chodzi mi o to, że skoro można unieważnić ślub, dlaczego nie można unieważnić chrztu?
>Skąd takie nierówne traktowanie sakramentów?

Bo chrzest to zmycie grzechu pierworodnego, czyli jednorazowy i nieodwołalny rytuał odpuszczenia grzechu Adama i Ewy, z którym się też raz tylko rodzisz. A unieważnić małżeństwo można na wiele sposobów, bo np. było zawarte z użyciem podstępu, bo małżonek się zorientuje, że byłeś i jesteś obłąkany, bo Ci nikt nie powiedział co czynisz (tak na serio), zapomniałeś powiedzieć że jesteś bezpłodny, sposobów jest wiele tylko trzeba to udowodnić.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
04-02-2016 14:32 
 Ocena 1 na 1
Episode_2 (3284 punktów)
>A unieważnić małżeństwo można na wiele sposobów,
Żeby być precyzyjnym trzeba napisać, że nie można unieważnić małżeństwa, można tylko orzec jego nieważność. (oficjalna wersja)
To oznacza, że ksiądz ogłaszając parę mężem i żoną dopóki śmierć ich nie rozłączy, zwyczajnie przy ołtarzu ogłosił nieprawdę.

>bo Ci nikt nie powiedział co czynisz
To jest powód unieważnienia?
Tak na serio?

>>Bo chrzest to zmycie grzechu pierworodnego, czyli jednorazowy i nieodwołalny rytuał odpuszczenia grzechu Adama i Ewy
A jeśli ktoś nie zdążył powiedzieć, że chce żyć z grzechem pierworodnym?
Albo nikt mu nie powiedział co czyni?
05-02-2016 10:38 
 Ocena 1 na 1
Dyshia (307 punktów)
>>bo Ci nikt nie powiedział co czynisz
>To jest powód unieważnienia?
>Tak na serio?

Specjalnie napisałam w tym wypadku że na serio. Załóżmy, że jesteś świeżo ochrzczonym członkiem jakiegoś plemienia Ubdu Ubdu i z powodu kulturowego nie masz pełnej świadomości, co oznacza składanie przysięgi miłości i wierności aż do śmierci. Możesz też być np. dzieckiem, które nie rozumie, że z tym wiąże się seks i płodzenie dzieci. Dlatego np. od 2-go soboru watykańskiego przed ślubem obowiązkowe są nauki przedślubne, ale nie można wykluczyć, że ktoś takich nauk nie przejdzie albo nie zrozumie.

>>>Bo chrzest to zmycie grzechu pierworodnego, czyli jednorazowy i nieodwołalny rytuał odpuszczenia grzechu Adama i Ewy
>A jeśli ktoś nie zdążył powiedzieć, że chce żyć z grzechem pierworodnym?
>Albo nikt mu nie powiedział co czyni?

Sens w tym, że każdy sakrament jest inny w swych celach i założeniach, więc ma i inne skutki. Zamiast szukać "kruczków prawnych" wystarczy zrozumieć, co np. chrzest oznacza. Czyli tak jak wcześniej już pisałam przyjmie się, że to jest rytuał podobny do obrzezania, logicznym jest że ochrzczony gdy dorośnie nie może "odoczynić" zmycia grzechu pierworodnego, tak jak Żyd nie może domagać się, żeby mu odcięty i obumarły napletek z powrotem przyszyć.

Kontynuując temat "nierówności" sakramentów, nie są one po prostu np. kolejnymi stopniami wtajemniczenia, które się zalicza aż do najwyższego stopnia jak np. u wolnomularzy, tylko wraz z dojrzewaniem wiary przyjmowaniem kolejnych "łask od Jezusa", które przybliżają wierzącego do zbawienia, o samym zbawieniu nie przesądając. Sam chrzest w przypadku jednago człowieka wystarczy, a w przypadku innego przyjęcie wszystkich może okazać się niewystarczające. Chrzest np. udzielany jest na prośbę rodziców i dziecko przyjęte jest do wspólnoty chrześcijan, ale dlatego że o samej wierze dziecka to nie decyduje, to później ochrzczony przystępuje do bierzmowania, potwierdzając wyznanie wiary, jakie zrobili w jego imieniu rodzice (i to moim zdaniem powinno być uwzględniane w statystykach jako ilość katolików, ale że kościół urządza bierzmowanie dla głównie 15-latków robiących to wciąż będąc pod władzą rodziców, sankcjonując tym samym potępiane przez nich świętokradztwo, to obecnie niewiele by to zmieniło...). Dodatkowo kościół traktując chrzest jako rytuał dopuszcza nawet sytuacje, że może on być udzielony przez kogokolwiek, nawet niewierzącego, jeśli przebiega on według określonych reguł, gdy jest taka konieczność. Małżeństwo różni się natomiast zasadniczo, bo jest to przysięga składana sobie nawzajem przez małżonków w obliczu Boga, a ksiąd jest tu przedsatwicielem kościoła, który ważność tej przysięgi zatwierdza. Dlatego dopuszczalne jest uznanie tej przysięgi za nieważną, gdy nie jest składana w pełni świadomie i z wolnej woli. Śluby cywilne działają podobnie, urzędnik jest przedstawicielem państwa który poświadcza, że przysięga została złożona, ale liberalizacja prawa zaowocowała tym, że udziela się rozwodów, bo jednen albo dwoje małżonków się z przysięgi nie wywiązuje (czyli jakby w świetle prawa dopuszczamy umniejszenia wartości przysięgi, że nie obowiązuje raz na całe życie, co kiedyś było niedopuszczalne, krzywoprzysięstwo to już nie największa hańba na honorze ).

Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
05-02-2016 10:57 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
> to później ochrzczony przystępuje do bierzmowania, potwierdzając wyznanie wiary, jakie zrobili w jego imieniu rodzice (i to moim zdaniem powinno być uwzględniane w statystykach jako ilość katolików,

1 Przy założeniu (!!!), że takie statystyki są potrzebne państwowej administracji, takie założenie także zawiera ryzyko bardzo poważnego błędu. Można być wierzącym w dniu bierzmowania, a niewierzącym dzień po.
2 Przy założeniu, że takie statystyki są potrzebne administracji, należy bazować jedynie na deklaracjach. Uniwersyteccy naukowcy mają bardziej skomplikowane narzędzia, statystyki tworzone dla kościoła zostaw kościołowi

>Dodatkowo kościół traktując chrzest jako rytuał dopuszcza nawet sytuacje, że może on być udzielony przez kogokolwiek, nawet niewierzącego,
Nie

>Małżeństwo...
Tak
05-02-2016 12:34 
 Ocena 2 na 2
Dyshia (307 punktów)
>1 Przy założeniu (!!!), że takie statystyki są potrzebne państwowej administracji, takie założenie także zawiera ryzyko bardzo poważnego błędu. Można być wierzącym w dniu bierzmowania, a niewierzącym dzień po.

Owszem, ale przynajmniej już część tych, którzy po podrośnięciu nie wierzą i nie chcą się bierzmować, by przez kościół do kategorii "katolik" nie była wliczana. A błędu nie unikniesz, tym jest przecież statystyka. Zamiast liczyć wszystkie sztuki w jakiejś kategorii, obierasz reprezentatywną grupę i w przybliżeniu otrzymujesz obraz całości, starając się by wybrana metoda w wyniku dawała jak najmniejszy błąd.

>2 Przy założeniu, że takie statystyki są potrzebne administracji, należy bazować jedynie na deklaracjach. Uniwersyteccy naukowcy mają bardziej skomplikowane narzędzia, statystyki tworzone dla kościoła zostaw kościołowi

Ale ja mu tych statystyk nie chcę zabierać, niech se ma. Tylko skoro rozmawiamy tu między innymi o tym, że prawdopodobnie kościół podaje GUS-owi do dalszych administracyjno-uniwersyteckich wyliczeń liczbę ochrzczonych (czyli wszyscy zgodnie twierdzimy, że bzdurną dla określenia przez GUS ile w Polsce mieszka katolików), to pomyślałam sobie, że przejawem dobrej woli, żeby badania na starcie od razu nie wypaczać, byłoby przekazanie liczby bierzmowanych. Może wystarczyłoby, żeby właśnie o te dane GUS się pytał i byłoby po temacie, a raczej gadalibyśmy o tym, dlaczego kościół od ilości bierzmowanych nie odejmuje tych, którzy zdanie zmienili i dokonali apostazji.

>>Dodatkowo kościół traktując chrzest jako rytuał dopuszcza nawet sytuacje, że może on być udzielony przez kogokolwiek, nawet niewierzącego,
>Nie

Jak krótko i zwięźle, Twoja pewność onieśmiela. No więc zacytuję, skoro rytuał (a tym chrzest głównie jest) nie jest wystarczający sam w sobie. Z KKK:

Cytat:
V. Kto może chrzcić?

Zwyczajnym szafarzem chrztu jest biskup i prezbiter, a w Kościele łacińskim także diakon. W razie konieczności może ochrzcić każda osoba nawet nieochrzczona, mająca wymaganą intencję, używając trynitarnej formuły chrzcielnej. Wymagana intencja polega na tym, aby chcieć uczynić to, co czyni Kościół, gdy chrzci, i zastosować trynitarną formułę chrzcielną. Kościół widzi uzasadnienie tej możliwości w powszechnej woli zbawczej Boga oraz konieczności chrztu do zbawienia.


Poza tym sięgając początków samego chrześcijaństwa opisanych w nowym testamencie, Jesus został ochrzczony przez Jana Chrzciciela, który przecież nikim specjalnym tu nie był, ale przeprowadzał rytuał w celu oczyszczania ludzi z grzechu (czyli wspomniana intencja, załatwiająca sprawę ).


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
05-02-2016 12:54 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>2 Przy założeniu, że takie statystyki są potrzebne administracji, należy bazować jedynie na deklaracjach. Uniwersyteccy naukowcy mają bardziej skomplikowane narzędzia, statystyki tworzone dla kościoła zostaw kościołowi
>Ale ja mu tych statystyk nie chcę zabierać, niech se ma. Tylko skoro rozmawiamy tu między innymi o tym, że prawdopodobnie kościół podaje GUS-owi do dalszych administracyjno-uniwersyteckich wyliczeń liczbę ochrzczonych

To właśnie podaję w wątpliwość.
Jeśli do uniwersyteckich badań na poważnych uczelniach to naukowcy sobie spokojnie poradzą z rozróżnieniem ochrzczony - wierzący
Dla potrzeb administracji... za duży błąd
Ja uważam, że administracji jest to zbędne, choć też nie jest to dogmat. Może dotując utrzymywanie zabytkowych świątyń trzeba wiedzieć czy jakaś religijna wspólnota jest na tyle liczna, żeby sobie poradzić?

>>>Dodatkowo kościół traktując chrzest jako rytuał dopuszcza nawet sytuacje, że może on być udzielony przez kogokolwiek, nawet niewierzącego,
>>Nie
>Jak krótko i zwięźle, Twoja pewność onieśmiela.
Także wtedy kiedy przyznaję Ci rację? (Przeważnie!)

No więc zacytuję, skoro rytuał (a tym chrzest głównie jest) nie jest wystarczający sam w sobie. Z KKK:
>Cytat:
V. Kto może chrzcić?
>Zwyczajnym szafarzem chrztu jest biskup i prezbiter, a w Kościele łacińskim także diakon. W razie konieczności może ochrzcić każda osoba nawet nieochrzczona, mająca wymaganą intencję, używając trynitarnej formuły chrzcielnej. Wymagana intencja polega na tym, aby chcieć uczynić to, co czyni Kościół, gdy chrzci, i zastosować trynitarną formułę chrzcielną. Kościół widzi uzasadnienie tej możliwości w powszechnej woli zbawczej Boga oraz konieczności chrztu do zbawienia.


Nieochrzczona, nie niewierząca
06-02-2016 01:47 
 Ocena 3 na 3
Dyshia (307 punktów)
>>prawdopodobnie kościół podaje GUS-owi do dalszych administracyjno-uniwersyteckich wyliczeń liczbę ochrzczonych
>To właśnie podaję w wątpliwość.
>Jeśli do uniwersyteckich badań na poważnych uczelniach to naukowcy sobie spokojnie poradzą z rozróżnieniem ochrzczony - wierzący
>Dla potrzeb administracji... za duży błąd
>Ja uważam, że administracji jest to zbędne, choć też nie jest to dogmat. Może dotując utrzymywanie zabytkowych świątyń trzeba wiedzieć czy jakaś religijna wspólnota jest na tyle liczna, żeby sobie poradzić?

A zatem podam teraz szereg cytatów z opracowań GUS dotyczących religijności w Polsce, gdzie szczegółowo opisują, w jaki sposób pozyskują dane do publikacji. Poza danymi pozyskanymi podczas narodowego spisu powszechnego w postaci deklaracji (na 20% ludności), które są drukowane właśnie jako nsp, pozostałe opracowania prezentują wyliczenia przekazywane przez poszczególne związki wyznaniowe.

Cytat:

Do wiernych Kościoła katolickiego zaliczane są osoby
ochrzczone w Kościele.

Cytat:
Wierni. W statystyce kościelnej pojęcie równoznaczne z ochrzczonymi, niezależnie od wieku i realizowania obowiązkowych
praktyk religijnych, które ma każdy katolik. -(red. dla precyzji nie pozostawiając wątpliwości słowniczek na końcu opracowania)


Cytat:
Innym źródłem informacji o wyznaniach w Polsce jest, realizowane również przez GUS, wspomniane już badanie Wyznania religijne w Polsce, prowadzone corocznie od 1990 r. na formularzu AW-01.
...
Zakres danych pozyskiwanych przy pomocy ankiety AW-01 obejmuje przede wszystkim podstawowe parametry statystyczne, takie jak liczba: członków, duchownych, jednostek organizacyjno-terytorialnych różnego poziomu, obiektów sprawowania kultu, udzielonych chrztów lub innych form inicjacji religijnej oraz ślubów. Z badania tego wyłączony jest Kościół katolicki, gdyż tworzy on własną wewnętrzną statystykę, którą prowadzi Instytut Statystyki
Kościoła Katolickiego SAC.


Cytat:
Rozsyłając kwestionariusze ankiety do wszystkich tych podmiotów (red. czyli zarejestrowanych związków wyznaniowych w Polsce), GUS liczy
na ich własne udokumentowane źródła ewidencyjne, przede wszystkim te dotyczące
wyznawców.


Cytat:
Na postawy (red. religijne) składają się nie tylko elementy kognitywne, ale również behawioralne, określające konkretne zachowania jednostki. Tego typu dane w statystyce kościelnej pozyskuje się zarówno ze sprawozdawczości ze wszystkich parafii w Polsce, jak również
na podstawie metodologii badań sondażowych stosowanej już od kilkudziesięciu lat przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego.


Cytat:
Badanie praktyk niedzielnych ma charakter pełny,
gdyż zasadniczo obejmuje wszystkie parafie katolickie
w Polsce. Każdego roku ISKK kieruje do parafii poprzez
kurie diecezjalne kwestionariusz, w którym prosi się
proboszczów o przeprowadzenie w określoną niedzielę
zliczania wiernych obecnych i przystępujących do komunii
świętej na każdej mszy, a także we wszystkich -
o ile jest ich więcej niż jedna - świątyniach należących do
parafii. Proboszczowie wpisują uzyskane wyniki liczenia
do formularza zawierającego rubryki pozwalające zarejestrować
osobno stosowne liczby dla kobiet i mężczyzn
oraz według poszczególnych mszy. Wypełniony formularz,
który oprócz danych o praktykujących zawiera inne
aktualizowane informacje dotyczące parafii, w tym oszacowanie
liczby mieszkańców i wiernych w parafii, jest
odsyłany do ISKK.
...
Uzyskana przez statystkę kościelną liczba wiernych
stanowi inny odsetek podawanej przez GUS liczby
ludności Polski, niż ten, który podaje ISKK.
...
Trzeba jednak zdecydowanie
podkreślić, że odsetek podawany przez ISKK nie jest bynajmniej skutkiem
nieumiejętnego obliczania procentów, lecz bezpośrednio wynika z procedury, w toku
której ustalana jest liczby wiernych. Mianowicie, odsetek ten uzyskuje się jako
rezultat odniesienia liczby wiernych do - ustalanej także przez statystkę Kościoła -
liczby mieszkańców (ludności) poszczególnych jednostek terytorialnych Kościoła,
a w konsekwencji uzyskiwanej przez ISKK sumy ludności Polski (innej niż podawana
przez GUS). Liczby wiernych są ustalane na poziomie parafii, a następnie w
diecezjach. Problem jednak w tym, że w porównaniu do danych GUS, statystyka
Kościoła katolickiego niedoszacowuje liczby ludności, a różnica ta na poziomie
diecezji - w przypadku niektórych diecezji może sięgać nawet 100 tys. osób.
(red. i obliczu dwóch wyników, jednego na podstawie liczby ludności wg GUS, drugiego wg ISKK w opracowaniach podawany jest ten pochodzący ze statystyk kościelnych)


Tak więc jedynym przypadkiem, gdzie GUS przetwarza dane podane przez kościół, jest % wierzących odnośnie całości populacji, ale prezentuje i tak wyliczenia ISKK.

>>Jak krótko i zwięźle, Twoja pewność onieśmiela.
>Także wtedy kiedy przyznaję Ci rację? (Przeważnie!)
Nie umyka to mojej uwadze, dlatego tym bardziej stanowcze nie bez rozwinięcia domagało się komentarza.

>Nieochrzczona, nie niewierząca

No faktycznie, to inna kategoria.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
Episode_2 (3284 punktów)
>Wymagana intencja polega na tym, aby chcieć uczynić to, co czyni Kościół, gdy chrzci,
Ale co robi Kościół, gdy chrzci?
Kropi wodą, odmawia formułkę i zalicza dziecko do katolików, a rodzice cieszą się, że ich dziecko jest pełnoprawnym członkiem wspólnoty.
Osoba niewierząca może mieć taką intencję.
05-02-2016 11:27 
 Ocena 6 na 6
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>od 2-go soboru watykańskiego przed ślubem obowiązkowe są nauki przedślubne, ale nie można wykluczyć, że ktoś takich nauk nie przejdzie albo nie zrozumie.
Od 2-go soboru watykańskiego - zachowaj nas panie!
Od obowiązku nauk przedmałżeńskich - zachowaj nas panie!
Od przejścia nauk przedmałżeńskich - zachowaj nas panie!
Od rozumienia nauk przedmałżeńskich - zachowaj nas panie!

Czym jest "rozumienie" dla tych, którzy rozumność oceniają po umiejętności powtarzania?

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Episode_2 (3284 punktów)
>Specjalnie napisałam w tym wypadku że na serio.
Tak na serio, orientuję się mniej więcej, jakie mogą być powody unieważnienia małżeństwa.
Na upartego prawie każde małżeństwo dałoby się unieważnić.

>nie można wykluczyć, że ktoś takich nauk nie przejdzie albo nie zrozumie.
Tak samo rodzice mogą nie zrozumieć, że chrzest wiąże się z obowiązkiem wychowania dziecka po katolicku i wyrośnie ateista. Albo mogą zanieść dziecko po przymusem ze strony teściów.

>Sens w tym, że każdy sakrament jest inny w swych celach i założeniach
No, wiem. Ale chyba tylko dlatego, że tak bo tak.
30-01-2016 16:47 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
>Nie czytałam całego wątku, więc jeśli napiszę to, co już było, to przepraszam.

Wielce mnie skrzywdziłaś i chyba przeprosiny nie wystarczą. Jakieś odszkodowanie by się zdało albo chociaż pokuta. Przecież przez to teraz ja muszę powtarzać wszystkie odpowiedzi.

>Należę do niego, czy chcę czy nie,

Według ciebie - nie należysz. Według mnie - nie należysz. Według państwa - nie należysz. Według księdza w jakimś tam mistycznym sensie należysz, ale czemu to cie ma obchodzić? W takim samym sensie nalezysz do kościoła stworzonego przez Ducha Prawdy.

>ksiądz przechowuje i przetwarza moje dane bez pytania mnie o zgodę- to chyba niezgodnie z przepisami, co?

Zasadniczo, jest tu pewien problem, ale chodzi tu raczej o praktykę stosowania prawa, niż o samo prawo. Formalnie, Kościół nie ma prawa przetwarzać danych osobowych ludzi, którzy uważają, że do niego nie należą, nawet jeśli aktu apostazji nie chce im się składać. Obecnie status prawny tego zjawiska jest trochę niejasny i zgadzam się, że należałoby to ujednoznacznić. Jednakże problem ten wydaje mi się zupełnie błahy i trzeba mieć w sobie coś z pieniacza, aby przejmować się tym, że proboszcz ma takie moje dane osobowe, jak data urodzenia i imiona rodziców. Każdy urząd, bank, firma telekomunikacyjna i sto innych instytucji mają o wiele więcej informacji o ludziach i każdy nieuczciwy pracownik którejkolwiek z nich może sprzedać je wszystkim złodziejom na świecie, a jakoś nikt nie panikuje.

>A każda taka martwa dusza, każdy zatwardziały ateista czy nawet konwerter tworzy masę-statystykę KK z której wynika, że mamy w Polsce 95% (lub coś kolo tego) katolików.

Trzebaby to gdzieś byczymi literami napisać i przykleić. Nikt, nawet KK nie ocenia liczby katolików w kraju na podstawie ksiąg parafialnych. Jedyną podstawą takich statystyk, także dla instytucji koscielnych, są badania GUS oparte tylko i wyłącznie na deklaracji badanych.

>Co przekłada się na specyficzne postrzeganie naszego społeczeństwa- ciągle można odnieść wrażenie że nie-katolicy są w zdecydowanej mniejszości

No bo są

>oraz na roszczeniową postawę kleru

Roszczeniowa postawa kleru, przynajmniej w Polsce, jest jego drugą naturą i nie zależy od żadnych realiów. Oni po prostu tak mają.
30-01-2016 17:02 
 Ocena 1 na 1
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>>Nie czytałam całego wątku, więc jeśli napiszę to, co już było, to przepraszam.
>Wielce mnie skrzywdziłaś i chyba przeprosiny nie wystarczą. Jakieś odszkodowanie by się zdało albo chociaż pokuta.

Kiedy i w którym barze?

>Przecież przez to teraz ja muszę powtarzać wszystkie odpowiedzi.

nie musisz, chcesz



Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
31-01-2016 14:25 
 Ocena 4 na 4
Lilly Amina (4723 punktów)

>Zasadniczo, jest tu pewien problem, ale chodzi tu raczej o praktykę stosowania prawa, niż o samo prawo. Formalnie, Kościół nie ma prawa przetwarzać danych osobowych ludzi, którzy uważają, że do niego nie należą, nawet jeśli aktu apostazji nie chce im się składać. Obecnie status prawny tego zjawiska jest trochę niejasny i zgadzam się, że należałoby to ujednoznacznić.
Chyba trzeba zastosować przepis ogólny typu podpisanie oświadczenia "wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych zawartych w ... (akcie chrztu?) dla potrzeb niezbędnych do realizacji ..." data, podpis. Jeśli nie ma takiego oświadczenia, Kościół (proboszcz) musi traktować takie dane jako wyjątkowo poufne i nie uwzględniać ich w niczym, w tym w statystykach, a także nie udostepniać.
30-01-2016 16:53 
 Ocena 4 na 4
Mano (1060 punktów)

>Tak więc o ile chrzest- sakrament to tylko rytuał religijny, o tyle chrzest- wpis do organizacji na pewno nim nie jest. To drugie powinno zostać zmienione: albo potwierdzenie woli w wieku lat 18, albo sam wpis dopiero w tym wieku.

Tak, wpis do organizacji samym rytuałem nie jest. Ten wpis do organizacji jest ostateczny.

Według Zasad postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła ustanowionych przez Konferencję episkopatu Polski:

1. Wraz z przyjęciem sakramentu chrztu św. człowiek zostaje niezniszczalnym charakterem wszczepiony we wspólnotę Kościoła (KKK 1213; KPK, kan. 96; 849), w której posiada należne prawa i podejmuje odpowiednie obowiązki.

Język pokrętny, ale mimo wszystko dobitny.

Nie ma tu więc mowy o wierze, lecz mówi się o niezniszczalnym charakterem wszczepieniu człowieka we wspólnotę organizacji.

episkopat.(*)tu_wystapienia_z_Kosciola.html

A odnośnie odsetka wiernych w Polsce parę danych tu:

swieckapolska.pl/statystyczne-klamstwa-kosciola/


Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
> 1. Wraz z przyjęciem sakramentu chrztu św. człowiek zostaje niezniszczalnym charakterem wszczepiony we wspólnotę Kościoła (KKK 1213; KPK, kan. 96; 849), w której posiada należne prawa i podejmuje odpowiednie obowiązki.Język pokrętny, ale mimo wszystko dobitny.
>Nie ma tu więc mowy o wierze, lecz mówi się o niezniszczalnym charakterem wszczepieniu człowieka we wspólnotę organizacji.
>
episkopat.(*)tu_wystapienia_z_Kosciola.html
>A odnośnie odsetka wiernych w Polsce parę danych tu:
>swieckapolska.pl/statystyczne-klamstwa-kosciola/
>



Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
31-01-2016 03:08 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Tak więc o ile chrzest- sakrament to tylko rytuał religijny, o tyle chrzest- wpis do organizacji na pewno nim nie jest. To drugie powinno zostać zmienione: albo potwierdzenie woli w wieku lat 18, albo sam wpis dopiero w tym wieku.
>Tak, wpis do organizacji samym rytuałem nie jest. Ten wpis do organizacji jest ostateczny.
>Według Zasad postępowania w sprawie formalnego aktu wystąpienia z Kościoła ustanowionych przez Konferencję episkopatu Polski:
> 1. Wraz z przyjęciem sakramentu chrztu św. człowiek zostaje niezniszczalnym charakterem wszczepiony we wspólnotę Kościoła (KKK 1213; KPK, kan. 96; 849), w której posiada należne prawa i podejmuje odpowiednie obowiązki.Język pokrętny, ale mimo wszystko dobitny.
>Nie ma tu więc mowy o wierze, lecz mówi się o niezniszczalnym charakterem wszczepieniu człowieka we wspólnotę organizacji.
>
episkopat.(*)tu_wystapienia_z_Kosciola.html
>A odnośnie odsetka wiernych w Polsce parę danych tu:
>swieckapolska.pl/statystyczne-klamstwa-kosciola/
>
>
Zaiste świadomość zaszczepia się już wtedy, gdy szczepiony implantem na duszy, nie ma jeszcze pojęcia o swym istnieniu. (sic!) Równie dobrze można z takim nowonarodzonym niemowlęciem pobiec do siedziby partii, iść na ten przykład do PiS-u bo to też organizacja wspólnotowa, ideą łącząca się, wspólnym światopoglądem, by je zapisać jako członka. Jak myślicie, gdybym nawet nalegał, nie wywieziono by mnie w karetce dokładnie okutanego kaftanem bezpieczeństwa? A przecież składki partyjne do jego pełnoletno9ści bym płacił, tak jak za byle co płaci się wspólnocie (czytaj organizacji moralizujących zdemoralizowanych nierobów)!
To dlaczego, skoro to takie ważne, Jezus się w tak późnym wieku chrzcił? Nie potrzebował być zaszczepionym niezniszczalną więzią ze wspólnotą, kiedy był jeszcze oseskiem? Skoro nie potrzebował, to dlaczego się chrzcił? I tak w kółko ad mortum usrandum. Pozdrawiam.

Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
31-01-2016 07:11 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Zaiste świadomość zaszczepia się już wtedy, gdy szczepiony implantem na duszy, nie ma jeszcze pojęcia o swym istnieniu. (sic!)

Dla świadomości chrzest nie ma znaczenia, liczy się wychowanie.

>To dlaczego, skoro to takie ważne, Jezus się w tak późnym wieku chrzcił? Nie potrzebował być zaszczepionym niezniszczalną więzią ze wspólnotą, kiedy był jeszcze oseskiem?

Został obrzezany jako noworodek
Wenancjusz (16441 punktów)
>Został obrzezany jako noworodek

Ni cholery szarley. Nic o tym nie pisano. ani pismach świętych, ani w gazetach, ani nie gadano w tv.
Pozdrowionka.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
01-02-2016 02:19 
 Ocena 3 na 3
Mano (1060 punktów)
>>Został obrzezany jako noworodek

>Ni cholery szarley. Nic o tym nie pisano. ani pismach świętych, ani w gazetach, ani nie gadano w tv.
>Pozdrowionka.

Pisano, pisano...

Musiał mieć on potężny napletek, bo w rzymsko-katolickich kościołach zebrało się co najmniej 13 egzemplarzy tej cennej relikwi.

Z wielką czułością święcił jezuita Alfonso Salmeron napletek Jezusa jako pierścień zaręczynowy dla jego narzeczonych: "Jezus śle w tej tajemnicy obrzezania swoim narzeczonym (jak pewna uświęcona dziewica /Brygida Szwedzka, tłum./ spisała w księdze objawień) ten cielesny pierścień z kosztownego napletka. Nie jest on twardy, spłynął krwią na sardyjskim kamieniu i nosi dedykację; przez przelaną krew. Nosi również dedykację przypominającą o miłości, mianowicie imię Jezusa. Sprawcą pierścienia jest Duch święty, jego wykonawcą niepokalane łono Maryji. Pierścionek ten jest mięciutki i kiedy go wetkniesz na swój palec serdeczny, przemieni on twoje kamienne serce we współczujące. Bielą błyszczy i czerwienią ten pierścionek, gdyż czyni on nas do przelewu krwi zdolnymi, przeciwstawić się grzechowi i przemienia nas w czystych i miłujących Boga."

I popatrz, jakie praktyczne podarunki te laski dostają.

www.atheisten-info.at/downloads/Vorhaut.pdf

04-02-2016 12:42 
 Ocena 1 na 1
Dyshia (307 punktów)
>>Tak więc o ile chrzest- sakrament to tylko rytuał religijny, o tyle chrzest- wpis do organizacji na pewno nim nie jest. To drugie powinno zostać zmienione: albo potwierdzenie woli w wieku lat 18, albo sam wpis dopiero w tym wieku.

Tylko że nasze pojmowanie chrztu jako dwa aspekty podlegające odrębnej ocenie jako obojętnego w skutkach i niepożądanego/sprzecznego z prawem nie dadzą się jakoś ładnie oblec w ideę świeckiego państwa, bo kościół taki postulat ogłosi jako prześladowanie chrześcijan (przynajmniej tych głównych i największych odłamów), największy kościół na świecie, czyli represja wymierzona w prawie każdy naród. ONZ przerobi nas na prowincje, po jednej dla każdego narodu, który doznał poczucie krzywdy.
Chrzest to sakrament który musza udokumentować, bo z racji że nieusuwalny, to jednocześnie dopuszczalny raz w życiu. W czasie ekumenizmu i uznania wolności religijnej, chrzest raz przyjęty jest ważny w każdym z 3 głównych odłamów i definiuje chociażby czy i jak udzielać ślubów z różnicą wyznań. Nie pogadasz, wpis do pocztu chrześcijan nabrał nawet większego niż wcześniej znaczenia. Teoretycznie jeszcze z rodzicami takich dzieci można próbować się dogadywac, by w KK chyba nakazu chrzczenia niemowląt czy zasadniczo dzieci nie ma, tylko zaleca się z uwagi na nakaz wychowania w wierze.

Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
Spring (1174 punktów)
> I jak temu chcesz przeciwdziałać?
Idę na spacer.
29-01-2016 15:31 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)Odp: Od marca 2016 r chrzest dzieci będzie przestępstwem
>>Znaczy, konkretnie, jak i przez kogo nie mogą być traktowane? Państwo nikogo nie traktuje jako członka związków wyznaniowych.
>Chcę właśnie by państwo wystąpiło w obronie przed zapisywaniem niemowląt do Kościoła.
>
Chcę.
Tylko tyle?
Może jakieś uzasadneinie

Przy czym nie interesuje mnie uzasadnienie faktu że nie chcesz zapisywania niemowląt do księgi chrztów czy jak zauważył ZaKotem do pamiętnika cioci, ale proszę o uzasadnienie dlaczego państwo ma zabraniać chrztu

Państwo powinno być neutralne światopoglądowo. To znaczy nie zakazywać religijności/niereligijności ani nie nakazywać religijności/niereligijności

Najlepiej gdyby (tak zresztą w Twoim kraju jest) państwo nie interesowało się tym czy chrzcisz dzieci, czy ich nie chrzcisz, pozostawiając tę kwestię osobistej obywatelskiej wolności
30-01-2016 09:38 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>Tylko tyle?
>Może jakieś uzasadneinie
Ależ proszę: Niech każdy sam świadomie zdecyduje czy chce należeć do KK, a nie że najpierw bezwolnie jest zapisywany, a następnie musi rezygnować, co jest bez sensu.

> ale proszę o uzasadnienie dlaczego państwo ma zabraniać chrztu
To ty tak poważnie prosisz?

>Państwo powinno być neutralne światopoglądowo. To znaczy nie zakazywać religijności/niereligijności ani nie nakazywać religijności/niereligijności

>Najlepiej gdyby (tak zresztą w Twoim kraju jest) państwo nie interesowało się tym czy chrzcisz dzieci, czy ich nie chrzcisz, pozostawiając tę kwestię osobistej obywatelskiej wolności

Czyli dokładnie tak jak napisałem w swoim pierwszym poście tego wątku.
30-01-2016 10:20 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>Tylko tyle?
>>Może jakieś uzasadneinie
>Ależ proszę: Niech każdy sam świadomie zdecyduje czy chce należeć do KK, a nie że najpierw bezwolnie jest zapisywany, a następnie musi rezygnować, co jest bez sensu.

Ależ proszę, niech każda sam decyduje o swoim ojczystym języku, kulturowym kodzie, systemie wartości, przywiązaniu do rodziny, tradycji, patriotyzmie, a zainteresowaniach czy barwach klubu na którego mecze chodzi, ale wszystko w dorosłym życiu i bez udziału rodziców!!!!

Dziecko wychowane w rodzinie mennonitów ochrzci się w wieku w którym rozumie co to chrzest, chcesz to nakazać katolikom?
1 Jeśli się nie dostosują, oznacza to, że chcesz wprowadzić nietolerancję
2 jeśli się dostosują co to zmieni?

Mam wrażenie, że boisz się katolicyzmu na tyle, że chcesz administracyjnie ograniczyć jego zasięg.... argumentoma panie, argumentoma, nie zakazami

>> ale proszę o uzasadnienie dlaczego państwo ma zabraniać chrztu
>To ty tak poważnie prosisz?
Tak, całkiem poważnie

>>Państwo powinno być neutralne światopoglądowo. To znaczy nie zakazywać religijności/niereligijności ani nie nakazywać religijności/niereligijności
>>Najlepiej gdyby (tak zresztą w Twoim kraju jest) państwo nie interesowało się tym czy chrzcisz dzieci, czy ich nie chrzcisz, pozostawiając tę kwestię osobistej obywatelskiej wolności
>Czyli dokładnie tak jak napisałem w swoim pierwszym poście tego wątku.
Wręcz przeciwnie!!!! Ty chcesz, że państwo ingerowało w osobistą religijną wolność ZAKAZEM chrztu.
Spring (1174 punktów)
>Wręcz przeciwnie!!!! Ty chcesz, że państwo ingerowało w osobistą religijną wolność ZAKAZEM chrztu.

Jakoś nie mam chęci udowadniać, że nie jestem jeleniem.
30-01-2016 16:03 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Wręcz przeciwnie!!!! Ty chcesz, że państwo ingerowało w osobistą religijną wolność ZAKAZEM chrztu.
>Jakoś nie mam chęci udowadniać, że nie jestem jeleniem.

Cytat:
Zapisywanie dzieci do organizacji światopoglądowych, czy to religijnych, czy to politycznych, musi być zakazane.


Polska język, trudna język, ale słowo być zakazane oznacza że jest objęte ZAKAZEM

Nie jesteś jeleniem
28-01-2016 16:43 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>> Przedstawiłeś pogląd usnuty na podstawie błędnych danych dotyczących rejestracji chrztu przez państwo
>Wręcz odwrotnie. Preferuję by w prawie był zapis, że osoby do określonego wieku nie mogą być traktowane jako członkowie związków wyznaniowych.
Przez kogo?
Przez Państwo?
Nie są!
W jakim państwowym rejestrze jest Twoje nazwisko jako ochrzczonego/obrzezanego/uduchprawdzionego/niewierzącego?

>Sam obalaj swoje własne tezy.
Na Ciebie są za mocne?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,694474
tam jest sporo o takich co głoszą poglądy a nie poradzą ich uzasadnić
29-01-2016 14:56 
 Ocena 2 na 2
Spring (1174 punktów)
>>> Przedstawiłeś pogląd usnuty na podstawie błędnych danych dotyczących rejestracji chrztu przez państwo
>>Wręcz odwrotnie. Preferuję by w prawie był zapis, że osoby do określonego wieku nie mogą być traktowane jako członkowie związków wyznaniowych.

>Przez kogo?
Rzecz oczywista, w tym wypadku przez Kościół Katolicki wobec ochrzczonych.

>Przez Państwo?
>Nie są!
A przez kosmitów?

>W jakim państwowym rejestrze jest Twoje nazwisko jako ochrzczonego/obrzezanego/uduchprawdzionego/niewierzącego?
Potrzebę rejestru państwowego sam wymyśliłeś, sam też proszę obalaj.

>>Sam obalaj swoje własne tezy.
>Na Ciebie są za mocne?

Nie, po prostu nie mają tu nic do rzeczy.

>www.racjonalista.pl/forum.php/s,694474
>tam jest sporo o takich co głoszą poglądy a nie poradzą ich uzasadnić
Szczególnie imputowanych pogladów.
29-01-2016 15:35 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>>> Przedstawiłeś pogląd usnuty na podstawie błędnych danych dotyczących rejestracji chrztu przez państwo
>>>Wręcz odwrotnie. Preferuję by w prawie był zapis, że osoby do określonego wieku nie mogą być traktowane jako członkowie związków wyznaniowych.
>>Przez kogo?
>Rzecz oczywista, w tym wypadku przez Kościół Katolicki wobec ochrzczonych.
Co Cię obchodzi jak kościół kogo traktuje? Przynależność do kościoła nie jest obowiązkowa
Błędem jest że obowiązkowe jest jego finansowanie)

>>Przez Państwo?
>>Nie są!
>A przez kosmitów?
Nie wiem, zapytaj
04-02-2016 11:34 
 Ocena 4 na 4
Dyshia (307 punktów)
>Wręcz odwrotnie. Preferuję by w prawie był zapis, że osoby do określonego wieku nie mogą być traktowane jako członkowie związków wyznaniowych.

Ale tu chyba lobbujesz na rzecz zdefiniowania zapisu sprzecznego z co najmniej 2 wrośniętymi już w systemy prawne państw uchodzących za wolne i respektujące prawa człowieka, czyli swoboda wyznania i wychowanie dzieci jako obowiązek i prawo należne rodzicom. Rodzice jak wyznają jakąś wiarę zwykle chcą jak najszybciej dziecko do swojego wyznania wcielić, nawet bez przymusu by nie zwlekać. Jeśli prawo ma być spójne, to tę wolność (jako pełnię praw rodzicielskich) trzeba by im odebrać na rzecz wymysłu państwa, a wolność religijną znieść na rzecz "możliwośći" zrzeszania się na terytorium kraju, ale każda religia oberwałaby od tego zapisu na swój sposób, czyli dodatkowo podstępnie dochodzi do dyskryminacji. Nastroje rewolucyjne.

Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
05-02-2016 10:28 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
> Ale tu chyba lobbujesz na rzecz zdefiniowania zapisu sprzecznego z co najmniej 2 wrośniętymi już w systemy prawne państw uchodzących za wolne i respektujące prawa człowieka, czyli swoboda wyznania i wychowanie dzieci jako obowiązek i prawo należne rodzicom.

Nie lobbuję, jedynie proponuję. Zapis (lub orzeczenie) ma dotyczyć jedynie członkostwa w zarejestrowanej organizacji wyznaniowej, a nie wyznania czy propagowania przekonań religijnych. Przy czym o ile można w tym wypadku spierać się o to, czy takie traktowanie ogranicza prawa rodzicielskie, to na pewno nie ogranicza swobody wyznania niemowląt, raczej ją chroni do czasu świadomego wyboru.

> Rodzice jak wyznają jakąś wiarę zwykle chcą jak najszybciej dziecko do swojego wyznania wcielić, nawet bez przymusu by nie zwlekać.

Dzieci nie należy wcielać do żadnych organizacji wyznaniowych, a jedynie zapoznawać z otaczającym światem.

> Jeśli prawo ma być spójne, to tę wolność (jako pełnię praw rodzicielskich) trzeba by im odebrać na rzecz wymysłu państwa, a wolność religijną znieść na rzecz "możliwośći" zrzeszania się na terytorium kraju, ale każda religia oberwałaby od tego zapisu na swój sposób, czyli dodatkowo podstępnie dochodzi do dyskryminacji.

Wszystko ma swoje granice, również co rodzic może zrobić z własnym dzieckiem.

Jeżeli zależy nam na państwie świeckim, a nie wyznaniowym, to wyznanie traktujmy jako indywidualną preferencję każdej osoby. Natomiast działania umotywowane religijnie nie powinny być traktowane inaczej jak każde inne.

Nie bardzo rozumiem fragment dotyczący zrzeszania się...

> Nastroje rewolucyjne.
Gdy brak tolerancji.
05-02-2016 10:50 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Jeżeli zależy nam na państwie świeckim, a nie wyznaniowym, to wyznanie traktujmy jako indywidualną preferencję każdej osoby.

To Twoje zdanie jest w jaskrawej sprzeczności z pozostałymi Twoimi wpisami np z tym:
Cytat:
Zapisywanie dzieci do organizacji światopoglądowych, czy to religijnych, czy to politycznych, musi być zakazane.


Przynależność religijna lub jej brak jest indywidualną, ściśle prywatną sprawą obywatela/rodziny
06-02-2016 09:15 
 Ocena 6 na 6
Dyshia (307 punktów)
>Nie lobbuję, jedynie proponuję.

Taki zwrot. A zresztą kto Cię tam wie, może lobbujesz.

>Zapis (lub orzeczenie) ma dotyczyć jedynie członkostwa w zarejestrowanej organizacji wyznaniowej, a nie wyznania czy propagowania przekonań religijnych.

Przyznać muszę, że nie do końca pojmuję, czym wg Ciebie ten zapis/orzeczenie ma być i co ma się z nim wiązać, głównie dlatego, że długo już rozwijasz tę wypowiedź i brakuje mi pełnego kontekstu, dlatego pozbierałam:

Cytat:
1.Otóż formalnie chrzest nie może być jednoznaczny z przyjęciem do organizacji wyznaniowej z punktu widzenia prawa. Zapisywanie dzieci do organizacji światopoglądowych, czy to religijnych, czy to politycznych, musi być zakazane.(...) Natomiast formalnie decyzja o przynależności musi być podjęta świadomie przez pełnoletnią osobę.
2.Chcę by do Kościoła zapisywano na własne życzenie, a nie na życzenie kogoś innego, nawet rodziców.
3.Państwo wyraża zgodę (Konkordatem) na traktowanie ochrzczonych niemowlaków jako wierzących członków KK.
4.Przedstawiłem swój pogląd dotyczący modelowego państwa neutralnie-światopoglądowego rozważając potencjalną (...) decyzję TS UE na podstawie Konwencji Prawa Dziecka ONZ, co obowiązuje wiele państw. Zatem nie jest ważne, jak państwa(...), traktują sprawę chrztu.
5.Nie jest to prawda, gdyż hierarchowie Kościoła często manipulują statystyką, co przekłada się między innymi na konkretne korzyści finasowe i inne.(...)lekcje religii w szkole są tego przykładem.
6. Preferuję by w prawie był zapis, że osoby do określonego wieku nie mogą być traktowane jako członkowie związków wyznaniowych.
7.Chcę właśnie by państwo wystąpiło w obronie przed zapisywaniem niemowląt do Kościoła.


Uwzględniając formalności:
Ad.1. "Z punktu widzenia prawa" nikt do żadnej organizacji wyznaniowej nie należy, co zostało chyba ustalone.
Ad.2. Ale jest jak jest, może trzeba spróbować napisać petycję do papieża i władz innych kościołów, bo przepisami sami nic nie wskóramy...
Ad.3. Państwo wyraża zgodę na zrzeszanie się i rejestrowanie jako związki wyznaniowe i tu wyrażanie zgody na cokolwiek więcej się kończy, bo każdy taki kościół działa sobie wg własnych reguł. Ponadto w Polsce jest 15 kościołów, dla które mają dodatkowo uregulowany status prawny w ramach specjalnej ustawy/konkordatu.
Ad.4. Jak ad.1. państwo nie traktuje ani tak ani siak chrztu.
Ad.5. Państwo pozwala na organizowanie religii każdemu zarejestrowanemu kościołowi, o ile są chętni (i pewnie w jakiejś minimalnej liczbie, bo jeden uczeń to po prostu nauczanie indywidualne).

Przyjmując powyższe jako rzeczywistość świeckiego państwa (nie wyznaniowe/bezwyznaniowe) proponowane przez Ciebie orzeczenie ma wiązać się np. z tym, że do wyznaczonego wieku wszyscy obywatele są w statystykach ujęci jako nienależący do żadnego wyznania? I co dalej, obligujemy kościoły, żeby na potrzeby państwa podtykało każdemu u dniu konkretnych urodzin orzeczenie do podpisania, że są wierzący, nawet jak po drodze przyjęli np. kolejne sakramenty, czy czekamy, aż każdy sam (na potrzeby państwa) takie oświadczenie zdecyduje się podpisać (wierny na potrzeby państwowych statystyk może się zwyczajnie wypiąć, bo wystarczy że musi składać PIT i inne papierzyska), czy może w tym wieku o ile został ochrzczony automatycznie do wiernych go doliczać (co niewiele zmienia, skoro dodajesz że chodzi o członkostwo, a członkiem jest ochrzczony wg kościoła)?
Oczywiście pojmuję ideę i się z nią zgadzam, ale zmiana procedury powinna być inicjatywą poszczególnych kościołów, a mamy ich ponad 170 i każdy ma swoją. Ingerowanie w nią wychodzi poza kompetencje państwa. Jeśli chodzi o same statystyki, to GUS sam o nie się do kościołów zwraca, między innymi dlatego, że są to dane wrażliwe i nie ma narzędzi, by sam takie dokładne informacje pozyskać (nawet w drodze dobrowolnych deklaracji na grupie badanych niektóre wyznania w ogóle nie figurują, bo w skali kraju nie mają tylu członków, by się do wybranej grupy załapać). Kieruje do kościołów ankiety, a na temat katolików otrzymuje statystyki ISKK i je w takiej formie akceptuje (cytaty na temat żródeł danych GUS w innym moim poście). Jeśli by zawarł w pytaniach o ilość wiernych dodatkowe wytyczne, kogo sam za takiego uważa, to w odpowiedzi pewnie nie otrzymałby żadnych wyników, skoro te jaśnie administracji państwowej się nie podobają.

>Dzieci nie należy wcielać do żadnych organizacji wyznaniowych, a jedynie zapoznawać z otaczającym światem.

To już trzeba wyjaśnić rodzicom i liczyć się z tym, że zaczną krzyczeć w kościołach i w mediach o wojujących ateistach, którzy chcą siłą laicyzować ich dzieci.

>Wszystko ma swoje granice, również co rodzic może zrobić z własnym dzieckiem.

I granice są określone, a mimo to trzeba niektórym tłumaczyć, że dzieci się nie bije i pewnie przyznasz że to istotniejszy problem niż ochrzenie.

>Jeżeli zależy nam na państwie świeckim, a nie wyznaniowym, to wyznanie traktujmy jako indywidualną preferencję każdej osoby.

No i tak to traktujemy, no chyba że ja o czymś nie wiem... Uporczywe są co prawda te wtykane mi do skrzynki na listy ulotki zapraszające na wykłady zielonoświątkowców, ale siłą mnie nikt tam jeszcze nie próbował zaciągnąć. Sunsiad-ksiundz też nie puka i nie straszy, że jak na mszę w końcu nie przyjdę, to wysypie mi wywrotkę śniegu przed furtką i doniesie, że nie odśnieżyłam przed domem. Za co w sumie go lubię, bo nie pobił, a mógł zabić...

>Nie bardzo rozumiem fragment dotyczący zrzeszania się...

Zamiast wolności religijnej, w tym rejestrowania się jako związek wyznaniowy, po wprowadzeniu tego zapisu kościoły musiałyby się dopasować, a to odbijałoby się na wolności religijnej obywateli. Gdyby w prawie umieścić ograniczenia co do jednego aspektu funkcjonowania kościoła (czyli de facto jak i w co wierzą wyznawcy, bo podobno kościół to przede wszystkim wierni, a budynki i zasiadający w nich ludzie to efekt uboczny, świadczący o lepszej organizacji), to co państwo powstrzymuje przed dopisaniem kolejnych?
Spring (1174 punktów)
> Ad.1. "Z punktu widzenia prawa" nikt do żadnej organizacji wyznaniowej nie należy, co zostało chyba ustalone.

Nie, moim zdaniem, jest inaczej. Kościół jako osoba prawna ma określone prawa i obowiązki, które ustala prawo. Konkordat daje Kościołowi prawo stosować prawo kanoniczne, które z kolei orzeka, że członkiem Kościoła jest osoba ochrzczona. Tym sposobem prawo jawnie zezwala Kościołowi przyjmować niemowlęta w swoje szeregi na prośbę rodziców.

> Ad.2. Ale jest jak jest, może trzeba spróbować napisać petycję do papieża i władz innych kościołów, bo przepisami sami nic nie wskóramy...

> Ad.3. Państwo wyraża zgodę na zrzeszanie się i rejestrowanie jako związki wyznaniowe i tu wyrażanie zgody na cokolwiek więcej się kończy, bo każdy taki kościół działa sobie wg własnych reguł. Ponadto w Polsce jest 15 kościołów, dla które mają dodatkowo uregulowany status prawny w ramach specjalnej ustawy/konkordatu.

Kościół może być rozumiany wielorako. Z jednej strony jest to wspólnota wierzących w Boga, ludzi którzy szykują się do Królestwa Bożego (nie z tego świata). Z drugiej strony Kościół jest osobą prawną - związkiem o charakterze wyznaniowym i jak każda inna organizacja musi przestrzegać prawa w danym państwie. Więc, cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie i lepiej tych rzeczy nie mieszać ze sobą.

> Ad.4. Jak ad.1. państwo nie traktuje ani tak ani siak chrztu.
Umycie dziecka nie jest groźne, jest nawet wskazane Państwo jednak może (i moim zdaniem powinno) zająć się zasadami wstępowania i występowania do/z oficjalnych organizacji.

> Ad.5. Państwo pozwala na organizowanie religii każdemu zarejestrowanemu kościołowi, o ile są chętni (i pewnie w jakiejś minimalnej liczbie, bo jeden uczeń to po prostu nauczanie indywidualne).
Właśnie dlatego zastanawia mnie w jaki sposób ustala się chętność niemowląt do należenia do tych organizacji.

> Przyjmując powyższe jako rzeczywistość świeckiego państwa (nie wyznaniowe/bezwyznaniowe) proponowane przez Ciebie orzeczenie ma wiązać się np. z tym, że do wyznaczonego wieku wszyscy obywatele są w statystykach ujęci jako nienależący do żadnego wyznania?

Dokładnie tak. Natomiast Kościół niech prowadzi własny spis członków (na zasadach stowarzyszenia), którzy jawnie tam wstąpili, a na tej podstawie zadeklaruje ogólną acz dokładną ilość członków (bez podawania szczegółów imiennych do publicznej wiadomości). Przy czym ilość członków organizacji wyznaniowej nie musi pokrywać się z ilością wierzących, gdyż nie każdy wierzący być może chce być członkiem.

> I co dalej, obligujemy kościoły, żeby na potrzeby państwa podtykało każdemu u dniu konkretnych urodzin orzeczenie do podpisania, że są wierzący, nawet jak po drodze przyjęli np. kolejne sakramenty, czy czekamy, aż każdy sam (na potrzeby państwa) takie oświadczenie zdecyduje się podpisać (wierny na potrzeby państwowych statystyk może się zwyczajnie wypiąć, bo wystarczy że musi składać PIT i inne papierzyska), czy może w tym wieku o ile został ochrzczony automatycznie do wiernych go doliczać (co niewiele zmienia, skoro dodajesz że chodzi o członkostwo, a członkiem jest ochrzczony wg kościoła)?

Jest kilka gorszych i lepszych rozwiązań, najlepszym, moim zdaniem, potraktować Kościół jako każde inne stowarzyszenie.

> Oczywiście pojmuję ideę i się z nią zgadzam, ale zmiana procedury powinna być inicjatywą poszczególnych kościołów, a mamy ich ponad 170 i każdy ma swoją.

Chyba już rozumiesz z powyższego, że to pomysł na inicjatywę pozakościelną.

> To już trzeba wyjaśnić rodzicom i liczyć się z tym, że zaczną krzyczeć w kościołach i w mediach o wojujących ateistach, którzy chcą siłą laicyzować ich dzieci.

Nie znam się na polityce

> I granice są określone, a mimo to trzeba niektórym tłumaczyć, że dzieci się nie bije i pewnie przyznasz że to istotniejszy problem niż ochrzenie.

Oba są istotne, papier i internet pomieści wszystko

> Zamiast wolności religijnej, w tym rejestrowania się jako związek wyznaniowy, po wprowadzeniu tego zapisu kościoły musiałyby się dopasować, a to odbijałoby się na wolności religijnej obywateli.

Ok, dzieki za wyjaśnienie.
Po to jest prawo by ograniczać jednych na rzecz drugich, przykładem mogą być stosunki pracownik/pracodawca.

> Gdyby w prawie umieścić ograniczenia co do jednego aspektu funkcjonowania kościoła (czyli de facto jak i w co wierzą wyznawcy, bo podobno kościół to przede wszystkim wierni, a budynki i zasiadający w nich ludzie to efekt uboczny, świadczący o lepszej organizacji), to co państwo powstrzymuje przed dopisaniem kolejnych?

Nie ma nic złego w dopisywniu, jeżeli nowy zapis przynosi zmianę na lepsze. Propozycje zmian podpowiadać musi logika i wiedza, a nie wiara.
06-02-2016 18:46 
 Ocena 5 na 5
szarley (54913 punktów)

Spring LITOŚCI co Ty znowu pieprzysz!!!!!

Prawo kanoniczne nie ma niczego wspólnego z konkordatem !

Już raz dałeś plamę pisząc
Cytat:
Państwo wyraża zgodę (Konkordatem) na traktowanie ochrzczonych niemowlaków jako wierzących członków KK

I nie odpowiedziałeś na pytanie czy np ja jestem przez kościół traktowany jako katolik skoro moje państwo żadnego konkordatu nie zawarło ???
(Większość bytowników tego forum było chrzczonych kiedy nie było konkordatu)

Teraz znowu pipcys że:
>Konkordat daje Kościołowi prawo stosować prawo kanoniczne

Przeczytajże wreszcie ten konkordat!!!!!!

>> Ad.4. Jak ad.1. państwo nie traktuje ani tak ani siak chrztu.
>Umycie dziecka nie jest groźne, jest nawet wskazane Państwo jednak może (i moim zdaniem powinno) zająć się zasadami wstępowania i występowania do/z oficjalnych organizacji.
J A K ????
Podaj JAK to się powinno odbywać.
Pytałem czy zakazem i czekam na odpowiedź

>Dokładnie tak. Natomiast Kościół niech prowadzi własny spis członków (na zasadach stowarzyszenia)
No tu już mogę tylko prosić żebyś przódy czytał własne słowa zanim piszesz

>> Zamiast wolności religijnej, w tym rejestrowania się jako związek wyznaniowy, po wprowadzeniu tego zapisu kościoły musiałyby się dopasować, a to odbijałoby się na wolności religijnej obywateli.
>Ok, dzieki za wyjaśnienie.
Przyjmij je do wiadomości
Dyshia nie pisze głupstw, warto przemyśleć jej słowa
10-02-2016 19:20 
 Ocena 1 na 1
Dyshia (307 punktów)
Cóż, wniosek, jaki mi się nasuwa po przeczytaniu Twojej odpowiedzi sprowadza się do tego, że dłuższej perspektywie czasu chciałbyś, aby kościoły i inne szeroko pojęte związki wyznaniowe działały podobnie jak np. Koła Gospodyń Wiejskich, konkretniej społeczno-zawodowe organizacje osób wierzących... Ok, przynajmniej już jasnym dla mnie jest, dlaczego w kwestii chrztu nie do końca się rozumiemy.

Ale odnośnie reszty Twojej wypowiedzi mam jeszcze kilka pytań:

>Państwo jednak może (i moim zdaniem powinno) zająć się zasadami wstępowania i występowania do/z oficjalnych organizacji.

Z tego co mi wiadomo to państwo (w granicach swoich kompetencji) zajęło się zasadami występowania z kościoła, mam na myśli pojawianie się długo oczekiwanego przez niektórych wyroku NSA w sprawie procedury apostazji narzucanej przez kościół. Zgodnie z wyrokiem aby wystąpić z KK wystarczy oświadczenie woli, a w przypadku braku uznania takowego przez proboszcza można wnieść skargę do GIODO, który zajmie się resztą. Jest więc tak, jak pisałeś wyżej:
(edit: nieaktualne, o czym chwilę później uświadomił mnie Mano... )

>Z drugiej strony Kościół jest osobą prawną - związkiem o charakterze wyznaniowym i jak każda inna organizacja musi przestrzegać prawa w danym państwie. Więc, cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie i lepiej tych rzeczy nie mieszać ze sobą.

>> Ad.5. Państwo pozwala na organizowanie religii każdemu zarejestrowanemu kościołowi, o ile są chętni (i pewnie w jakiejś minimalnej liczbie, bo jeden uczeń to po prostu nauczanie indywidualne).
>Właśnie dlatego zastanawia mnie w jaki sposób ustala się chętność niemowląt do należenia do tych organizacji.

Dobrze wiesz, że nie sposób ustalić "chętności niemowląt" odnośnie tej, jak i praktycznie każdej innej kwestii. Rodzice mają nawet problem z ustaleniem, czy ich niemowlę jest w danej chwili głodne albo czy jest mu za zimno/za ciepło, więc nie wymagaj od rodziców rzeczy niemożliwych. Dlatego włączanie niemowląt/dzieci do organizacji wyznaniowych pozostawiono woli rodziców, zwłaszcza gdy Ci mają nadzieję, że latorośl jak podrośnie "odziedziczy" ich wyznanie. Ja natomiast pisałam tu o lekcjach religii, czyli zajęciach dla dzieci w wieku ok. lat sześciu i starszych, które też nie wyrażają tu swojej chęci/niechęci, tylko rodzice w swoim imieniu proszą o ich organizację w szkołach, żeby posyłać na nie swoje pociechy. To prawo im przysługuje aż do momentu osiągnięcia przez dziecko pełnoletności, ale na szczęście wielu rodziców wcześniej pozostawia tu swobodę decyzji dorastającym dzieciom.

>Nie znam się na polityce

Nawet Ci, którzy ją rzekomo uprawiają często mało się na niej znają. Ale komentując w ten sposób zdajesz się dostrzegać jednocześnie, że choćby w sprawie chrztów mamy do czynienia z "polityką kościoła", więc rozwiązania które proponujesz spotkają się na pewno z ostrym sprzeciwem kościelnego elektoratu, głównie dziadków i rodziców, którzy prawa do chrzczenia swoich dzieci będących jeszcze w kołysce nie omieszkają bronić z użyciem środków dostępnych w demokratycznym i rozwiniętym państwie. Przy okazji dodam, że w opracowaniach GUS-u na temat religijności można zobaczyć, że od lat w Polsce odnotowuje się w miarę stałą (ok. 3-4 tys.) roczną liczbę udzielanych chrztów osobom powyżej 7 roku życia, więc jakiś odsetek rodziców jednak odstępuje od natychmiastowego włączania swoich dzieci do KK (z tym że z tych danych nie można wyczytać, czy są to dzieci chrzczone przed pierwszą komunią, czy ludzie dorośli, przyjmujący sakrament całkowicie w wyniku swojej decyzji).

>> I granice są określone, a mimo to trzeba niektórym tłumaczyć, że dzieci się nie bije i pewnie przyznasz że to istotniejszy problem niż ochrzenie.
>Oba są istotne, papier i internet pomieści wszystko

Trudno mi się do Twojej wypowiedzi odnieść bez krytycznego komentarza, dlatego może zostawmy ocenę bitym i ochrzczonym dzieciom/dorosłym, co ich bardziej zabolało i co będą swoim rodzicom wypominać...

>> Gdyby w prawie umieścić ograniczenia co do jednego aspektu funkcjonowania kościoła (czyli de facto jak i w co wierzą wyznawcy, bo podobno kościół to przede wszystkim wierni, a budynki i zasiadający w nich ludzie to efekt uboczny, świadczący o lepszej organizacji), to co państwo powstrzymuje przed dopisaniem kolejnych?
>Nie ma nic złego w dopisywniu, jeżeli nowy zapis przynosi zmianę na lepsze. Propozycje zmian podpowiadać musi logika i wiedza, a nie wiara.

Ale nie dostrzegasz niczego złego w regulowaniu spraw osób wierzących przez niewierzących? Czy, jak w podanym przykładzie (stosunki pracownik/pracodawca), chcemy by np. status związków zawodowych górników był modyfikowany przez związki zawodowe rolników, bo w tym środowisku jakieś zapisy przyniosły zmianę na lepsze? Mało tu moim zdaniem właśnie logiki... W państwie mamy tak dużą ilość podmiotów, interesów itp., że stworzone np. prawo cywilne przybiera formę trudnych do ogarnięcia w całości zbioru przepisów i tu widać, że nie ma uniwersalnego środka, by stosując logikę i wiedzę w sposób równy i klarowny odnieść się do wszystkich jednocześnie, bo tylko zainteresowana grupa może ocenić, co przyniesie zmianę na lepsze...

Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
Spring (1174 punktów)
> chciałbyś, aby kościoły i inne szeroko pojęte związki wyznaniowe działały podobnie jak np. Koła Gospodyń Wiejskich, konkretniej społeczno-zawodowe organizacje osób wierzących...
Właśnie tak, można wtedy będzie zdobyć zawód piekarza opłatków.

> mam na myśli pojawianie się długo oczekiwanego przez niektórych wyroku NSA w sprawie procedury apostazji narzucanej przez kościół.
Jakimi jeszcze rytuałami religijnymi ma się zająć NSA czy inne służby?

> Dobrze wiesz, że nie sposób ustalić "chętności niemowląt" odnośnie tej, jak i praktycznie każdej innej kwestii.
Każdą kwestię można omówić niezależnie. W wypadku przekonanań religijnych sprawa jest jasna.

> Ja natomiast pisałam tu o lekcjach religii, czyli zajęciach dla dzieci w wieku ok. lat sześciu i starszych, które też nie wyrażają tu swojej chęci/niechęci, tylko rodzice w swoim imieniu proszą o ich organizację w szkołach, żeby posyłać na nie swoje pociechy.

Znowóż, skosk w bok. Lekcje są po to by dziecko uczyło się, poznawało otaczający świat. Natomiast bardziej świadome przekonania religijne powstają później, czyli u nastolatków.

> którzy prawa do chrzczenia swoich dzieci będących jeszcze w kołysce nie omieszkają bronić z użyciem środków dostępnych w demokratycznym i rozwiniętym państwie.

Zauważ, że cały czas mówimy nie o prawie na chrzest, tylko czy z automatu chrzest ma być trakowany jako przynależność do związku wyznaniowego (a też nie Kościoła jako wspólnoty powołanej przez Boga).

Jak i przy każdym wyborze, będą zwolennicy i przeciwnicy.

> Ale nie dostrzegasz niczego złego w regulowaniu spraw osób wierzących przez niewierzących?
W sprawach regulacji zasad działania oficjalnych organizacji nie ma nic do wierzenia.

> Czy, jak w podanym przykładzie (stosunki pracownik/pracodawca), chcemy by np. status związków zawodowych górników był modyfikowany przez związki zawodowe rolników, bo w tym środowisku jakieś zapisy przyniosły zmianę na lepsze?

Każde zasady są pisane w sposób ogólny, nie ma znaczenia kim się jest, ogólne zasady wstępowania i występowania, powinny być jednakowe dla wszystkich. W podanym przypadku każdy jest pracownikiem, niezależnie od zawodu (lub menadżerem).

> Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
Skwituję użytą w wypowiedzi emotką:
28-01-2016 01:01 
 Ocena 3 na 3
Mano (1060 punktów)

>Gdyby przynależność do kościoła pociągała za sobą jakieś prawne, egzekwowane przez państwo obowiązki miałbyś rację. Tymczasem fakt przyjęcia chrztu nie pociąga za sobą żadnych obowiązków, ani wobec państwa, ani wobec kościoła

Przepraszam szarleyu, ale nie odpowiada prawdzie, że fakt przyjęcia chrztu nie pociąga za sobą żadnych obowiązków.

Państwo wprawdzie sąsiednie, ale organizacja wyznaniowa ta sama:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,694830#w695014

28-01-2016 07:10 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>>Gdyby przynależność do kościoła pociągała za sobą jakieś prawne, egzekwowane przez państwo obowiązki miałbyś rację. Tymczasem fakt przyjęcia chrztu nie pociąga za sobą żadnych obowiązków, ani wobec państwa, ani wobec kościoła
>Przepraszam szarleyu, ale nie odpowiada prawdzie, że fakt przyjęcia chrztu nie pociąga za sobą żadnych obowiązków.
>Państwo wprawdzie sąsiednie, ale organizacja wyznaniowa ta sama:
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,694830#w695014

Pojedynczy przypadek jest raczej niedokładnością prawa niż regułą

Sądzę, że także w Rzeszy płacenie kościelnego podatku nie wynika z faktu bycia ochrzczonym, a jestem pewien, że do zaprzestania jego płacenia nie jest wymagana apostazja a jedynie oświadczenie złożone przed państwowym urzędnikiem.
Niemiecka (austriacka, norweska ... )skarbówka bazuje na oświadczeniach czy metryce chrztu?

W Twoim i w moim kraju, chrzest nie pociąga za sobą żadnych obowiązków wobec państwa i kościoła

PS. Może moja wiedza jest niepełna, ale kościelnego podatku nie wprowadzała "ta sama" organizacja To głównie pomysł luterańskich monarchii.
29-01-2016 13:54 
 Ocena 1 na 1
Dyshia (307 punktów)
>Gdyby przynależność do kościoła pociągała za sobą jakieś prawne, egzekwowane przez państwo obowiązki miałbyś rację. Tymczasem fakt przyjęcia chrztu nie pociąga za sobą żadnych obowiązków, ani wobec państwa, ani wobec kościoła

Otóż pociąga, o czym pisałam wyżej. Fakt przyjęcia chrztu przez dziecko (z inicjatywy rodziców, oczywiście, bo trudno tu mówić, że dziecko przyjęło chrzest, myślało pewnie jedynie o tym, że tu gdzie się teraz znajduje capi i mu zimno) podczas przepychanek nad prawem do opieki nad dzieckiem po rozwodzie narzuca jednemu z rodziców obowiązek wobec kościoła. Gdyby ojciec skłamał w celu zachowania praw do opieki w niedzielę, zapewne pismo z parafii poświadczające, że pan X. w kościele z dzieckiem się nie pojawia zaowocowałoby kolejną rozprawą, czyli państwo w postaci sądu by egzekwowanie tych obowiązków weryfikowało.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
szarley (54913 punktów)
>>Gdyby przynależność do kościoła pociągała za sobą jakieś prawne, egzekwowane przez państwo obowiązki miałbyś rację. Tymczasem fakt przyjęcia chrztu nie pociąga za sobą żadnych obowiązków, ani wobec państwa, ani wobec kościoła
>Otóż pociąga, o czym pisałam wyżej.
I wyżej odpisałem

1 Ojcowe obowiązki wynikają z zobowiązania
2 Jak w tej sytuacji zapewnisz światopoglądową neutralność? Ktorego z rodziców światopogląd powinien być słuszniejszy?
29-01-2016 15:50 
 Ocena 2 na 2
Dyshia (307 punktów)
>>>Gdyby przynależność do kościoła pociągała za sobą jakieś prawne, egzekwowane przez państwo obowiązki miałbyś rację. Tymczasem fakt przyjęcia chrztu nie pociąga za sobą żadnych obowiązków, ani wobec państwa, ani wobec kościoła
>>Otóż pociąga, o czym pisałam wyżej.
>I wyżej odpisałem

Jeden precedens w orzeczeniu sądu bywa często furtką dla podobnych "pojedyńczych przypadków", uderzających w interesy, prawa i obowiązki jakiegoś Kowalskiego, który jest anonimowym Kowalskim do czasu, aż sam się nim nie staniesz. Zresztą w zamieszczonym linku do opisu sprawy znajduje się odnośnik do kolejnej, dotyczącej matki i jej dzieci w rodzinie zastępczej. Poza tym na wstępie pierwszego w tym temacie postu zaznaczyłam, że opisuję tylko przypadek ocierający się o postawiony tu problem. Faktem jest przecież, że w przepisach prawnych nie ma mowy o obowiązkach ochrzczonych wobec państwa czy kościoła, niemniej jednak w praktyce przynależność religijna odbija się sporadycznie w różnych sytuacjach życiowych. Pamiętam też głośną dosyć sprawę dotyczącą przyszłej/niedoszłej licealistki sprzed nastu lat (możliwe że dotyczyła wrocławskiego LO, więc teoretycznie mogła przydarzyć się i mnie), która nie została przyjęta w procesie rekrutacji, a inna dziewczyna z taką samą ilością punktów z egzaminu i ocenami na świadectwie została zaakceptowana. Różnica polegała na stopniu z religii, który nie był brany pod uwagę w konkursie świadectw, ale tu było 5, a tu 6. Dyrektorka uzasadniła swoją decyzję tym, że skoro uczennica przykłada się do dodatkowego przedmiotu, jakim jest religia, to zapewne z większą starannością będzie uczyć się przedmiotów obowiązkowych... Śmieszny to był pogląd, skoro na religii stopnie dostawało się głównie za kolorowanie obrazków i zbieranie naklejek do kalendarza postnego (czy jakiegoś innego, tak czy inaczej miesiąc chodzenia do kościoła i zbierania znaczków, żeby dostać szóstkę). Przypadek był komentowany np. przez moją katechetkę, żeby nas, buntujących się nastolatków nakłonić do traktowania jej przedmiotu poważnie...

>1 Ojcowe obowiązki wynikają z zobowiązania

I tu tym zobowiązaniem był podpis sprzed kilku lat na akcie chrztu. Nie znam się na prawie rodzinnym, może to i codzienna praktyka, bo przecież jeśli dochodzi do boju o dziecko to wszystkie chwyty są dozwolone. Ale nie powinno się takiego dokumentu wykorzystywać w ustalaniu praw rodzicielskich, bo po pierwsze kwestia wiary jest rzeczą zmienną i nie powinno się ludzi wedle tego rozliczać, a po drugie chrzest (jak i ślub kościelny) bywa wymuszony postawą dziadków, środowiska (na wsi wieść o nieochrzczonym dziecku to sprawa publiczna) lub nacisku jednago rodzica na drugiego. Ojciec np. mógł wyrazić zgodę na chrzest i się na papierku podpisać, wychodząc ze słusznego założenia, że to w niczym nie wadzi, a przynajmniej w imię harmonii utnie się kłótnie rodzinne. Nie brał oczywiście pod uwagę tego, że kilka lat później jego cudowne małżeństwo się rozleci i żona wykorzystując dominującą pozycję jako główny opiekun będzie chciała bardziej ograniczać ojcowskie prawo do kontaktów z dzieckiem, posiłkując się tego typu chwytem opartym na światopoglądzie.

>2 Jak w tej sytuacji zapewnisz światopoglądową neutralność? Ktorego z rodziców światopogląd powinien być słuszniejszy?

Właśnie próbuję wyrazić opinię, że kwesie światopoglądowe nie powinny być rozpatrywane przez sąd podczas regulowania życia rodziny po rozwodzie., chyba że ocierają się o sfery regulowane prawnie, np. gdy jedno z rodziców deklaruje się jako faszysta i takie wartości chce zaszczepić dziecku. Nie wiem, jak ty, ale znam wiele małżeństw, w których jest różnica poglądów na temat wierzeń, czesto wypływająca po latach, gdy na świecie już pojawiły się ich dzieci i to rodzice pomiędzy sobą w cywilizowany sposób ustalają, czy dziecko dalej będzie uczestniczyć w życiu KK, czy też nie. Mieszanie do takich celów sądu rodzinnego (gdzie ma miejsce zwyczajne pranie brudów, koszmarne historie słyszałam od znajomego adwokata, media by miały o czym pisać) jest w mojej opinii po prostu niskie, bo często też wystarczy odpowiednio dobrany sędzia, by się do wniosku przychylić bądź nie (też zaczerpnięte z życia, wspólne wyjazdy sędziego i adwokata na ryby wystarczą, by orzeczenie było takie a nie inne, gdy nie mamy doczynienia z procesem karnym). Kwestie światopoglądowe to rzecz płynna, niewartościowana prawnie, nieważne czy dotyczy polityki czy wierzeń.

Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
29-01-2016 16:10 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>>>Gdyby przynależność do kościoła pociągała za sobą jakieś prawne, egzekwowane przez państwo obowiązki miałbyś rację. Tymczasem fakt przyjęcia chrztu nie pociąga za sobą żadnych obowiązków, ani wobec państwa, ani wobec kościoła
>>>Otóż pociąga, o czym pisałam wyżej.
>>I wyżej odpisałem
>Jeden precedens w orzeczeniu sądu bywa często furtką dla podobnych "pojedyńczych przypadków",
tak, niestety. Dlatego należy takim przypadkom się przyglądać i w porę interweniować

>Faktem jest przecież, że w przepisach prawnych nie ma mowy o obowiązkach ochrzczonych wobec państwa czy kościoła,
I to właśnie jest moja główna teza

>niemniej jednak w praktyce przynależność religijna odbija się sporadycznie w różnych sytuacjach życiowych.
Tak, wiele innych rzeczy też. Np przynależność do narodowej mniejszości czy zwykłe hobby

>Pamiętam też głośną dosyć sprawę dotyczącą przyszłej/niedoszłej licealistki sprzed nastu lat ... Różnica polegała na stopniu z religii, który nie był brany pod uwagę w konkursie świadectw, ale tu było 5, a tu 6.
Znów chrzest nie ma z tym nic wspólnego, choć przypadek który opisujesz oczywiście nigdy nie powinien się wydarzyć.
> Dyrektorka uzasadniła swoją decyzję tym, że skoro uczennica przykłada się do dodatkowego przedmiotu, jakim jest religia, to zapewne z większą starannością będzie uczyć się przedmiotów obowiązkowych... Śmieszny to był pogląd,
Śmieszny.
Niemniej, znam przypadek kiedy o przyjęciu do pracy w fabryce przesądziło ukończenie ogniska muzycznego w klasie trąbki. Argument był taki że lepszy jest pracownik, który ma zainteresowania i umie je pogodzić z nauką/pracą

>>1 Ojcowe obowiązki wynikają z zobowiązania
>I tu tym zobowiązaniem był podpis sprzed kilku lat na akcie chrztu. Nie znam się na prawie rodzinnym, może to i codzienna praktyka, bo przecież jeśli dochodzi do boju o dziecko to wszystkie chwyty są dozwolone. Ale nie powinno się takiego dokumentu wykorzystywać w ustalaniu praw rodzicielskich,
Nie powinno i nie wykorzystano do ustalania praw rodzicielskich

>na wsi wieść o nieochrzczonym dziecku to sprawa publiczna
podobnie jak niechodzenie do kościoła, ja chyba mieszkam w dziwnej wsi, ale nikomu to u mnie nie przeszkadza

>>2 Jak w tej sytuacji zapewnisz światopoglądową neutralność? Ktorego z rodziców światopogląd powinien być słuszniejszy?
>Właśnie próbuję wyrazić opinię, że kwesie światopoglądowe nie powinny być rozpatrywane przez sąd podczas regulowania życia rodziny po rozwodzie.,
Nie powinny! Masz rację! I zapewne gdyby chodziło o widzenie z dzieckiem w sobotę nie miałyby
1 Tu jednak bez dobrej woli obu stron sąd musiał się do światopoglądu odnieść
2 Rodziciele zachowali się jak kanalie grający dzieckiem

>Nie wiem, jak ty, ale znam wiele małżeństw, w których jest różnica poglądów na temat wierzeń, czesto wypływająca po latach, gdy na świecie już pojawiły się ich dzieci i to rodzice pomiędzy sobą w cywilizowany sposób ustalają,
Jestem cieszyniakiem
Ojciec był ateistą z luterańskiej rodziny, matka katoliczką, córką katoliczki i komunisty Zamiast dyskutować o religiach robili dzieci

>Mieszanie do takich celów sądu rodzinnego (gdzie ma miejsce zwyczajne pranie brudów,
>koszmarne historie słyszałam od znajomego adwokata, media by miały o czym pisać) jest w mojej opinii po prostu niskie,
Znów masz rację

>Kwestie światopoglądowe to rzecz płynna, niewartościowana prawnie, nieważne czy dotyczy polityki czy wierzeń.
Znów masz rację

Jednak kwestia dotyczy konkretnego przypadku kiedy sąd musiał orzec przy kim dziecko powinno być w niedziele. Rodzice kłócąc się o dziecko ubrali swój podły spór w światopoglądowe szaty. Co teraz?
Sąd przyznał rację katoliczce - źle bo sąd w imieniu Rzeczypospolitej powinien być światopoglądowo neutralny
Czy gdyby przyznał rację niekatolikowi byłby światopoglądowo neutralny?

(Nadal jednak rozmawiamy poza głównym pytaniem o obowiązki wobec państwa i kościoła wynikające z chrztu )
27-01-2016 23:29 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Problem jest gdzie indziej.

Tylko że w przypadku religii, "zapisanie się" odbywa się poprzez wychowanie, sam akt chrztu przeceiż z punktu widzenia ateistów nie ma żadnego znaczenia dla przyszłego światopoglądu dziecka. Zwłąszcza gdy można bez problemów przestać być wierzącym, a nawet nie zacząć nim być.

To proste:

1) ochrzczony i wychowany na teistę podziękuję rodzicom, że go jako malca ochrzcili,

2) ochrzczony i wychowany na teistę, a potem zostawszy ateistą, będzie miał pretensje nie o chrzest a o wychowanie, bo ono odgrywało rolę, a chrzest dla tegoż ateisty nie ma przeceiż znaczenia (nie wierzy w boga).

Pomysł ten jest zatem kolejną próbą, dość marną kopnięcia KK. Na szczęcie już coraz więcej inteligentnych ludzi poznaje się na takim "brudnym" antyklerykalizmie (w przeciwieństwie do normalnego, sam jestem wszak umiarkowanym antyklerykałem).

Śmieszą mnie lemingi.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>2) ochrzczony i wychowany na teistę, a potem zostawszy ateistą, będzie miał pretensje nie o chrzest a o wychowanie, bo ono odgrywało rolę, a chrzest dla tegoż ateisty nie ma przeceiż znaczenia (nie wierzy w boga).
Nie mów za kogoś o co będzie miał pretensje.
>Pomysł ten jest zatem kolejną próbą, dość marną kopnięcia KK. Na szczęcie już coraz więcej inteligentnych ludzi poznaje się na takim "brudnym" antyklerykalizmie
Odwracanie kota ogonem, nie Kościół i antyklerykalizm w rzeczonej sprawie jest podmiotem, ale dziecko.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
27-01-2016 23:43 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>2) ochrzczony i wychowany na teistę, a potem zostawszy ateistą, będzie miał pretensje nie o chrzest a o wychowanie, bo ono odgrywało rolę, a chrzest dla tegoż ateisty nie ma przeceiż znaczenia (nie wierzy w boga).
>Nie mów za kogoś o co będzie miał pretensje.
Antyklerykał zawsze będzie miał pretensje do KK.
>>Pomysł ten jest zatem kolejną próbą, dość marną kopnięcia KK. Na szczęcie już coraz więcej inteligentnych ludzi poznaje się na takim "brudnym" antyklerykalizmie
>Odwracanie kota ogonem, nie Kościół i antyklerykalizm w rzeczonej sprawie jest podmiotem, ale dziecko.
Dziecku "wisi" czy zostało ochrzczone czy nie. Z punktu widzenia ateisty, chrzest to polanie wodą wątpliwej świeżości.

Śmieszą mnie lemingi.
28-01-2016 00:02 
 Ocena 3 na 3
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Antyklerykał zawsze będzie miał pretensje do KK.
Masz jakąś obsesję na antyklerykałów, w sprawie zupełnie nie o to chodzi.
>Dziecku "wisi" czy zostało ochrzczone czy nie.
To dziecko staje się dorosłym i apostazje świadczą o tym, że nie "wisi".


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-01-2016 01:05 
 Ocena 4 na 4
Mano (1060 punktów)

>Dziecku "wisi" czy zostało ochrzczone czy nie. Z punktu widzenia ateisty, chrzest to polanie wodą wątpliwej świeżości.

Przeczytaj odpowiedź na Twoją wypowiedź:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,694830#w695014

>
Śmieszą mnie lemingi.


Śmiech to zdrowie.


27-01-2016 00:19 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Ludzie o poglądach antyklerykalnych, a coraz częściej także o poglądach liberalno-lewicowych nagminnie posługują się logiką Kalego,
>Chrzest przecież dla ateistów nie ma znaczenia (przez to ochrzczony nie staje się "wierzący", nie spotyka Boga, bo Go nie ma. Prawda? Nie jest ważne czy ktoś jest ochrzczony czy nie,
Ależ bardzo ważne to jest ponieważ dziecko ochrzczone staje się automatycznie członkiem Kościoła i żeby przestać być członkiem tej instytucji musi łaskawie prosić Święty Kościół, żeby mu zwrócił wolność, musi złożyć apostazję, żeby stać się wolnym człowiekiem, a z jakiej racji ktoś, kto wbrew swojej woli został wcielony do Kościoła ma tracić czas, załatwiać formalności..., logika Kościoła jest logiką Kalego, kto tu komu ukradł wolność!

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
27-01-2016 01:03 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)z jakiej racji ktoś musi złożyć apostazję

>Ależ bardzo ważne to jest ponieważ dziecko ochrzczone staje się automatycznie członkiem Kościoła i żeby przestać być członkiem tej instytucji musi łaskawie prosić Święty Kościół

Według Świętego Kościoła nie da się przestać być katolikiem choćby ktoś na rzęsach stanął, apostazja oznacza tylko, że staje się oficjalnie błądzącym katolikiem. Tylko, że nie wiem, dlaczego kogoś, kto w ów Święty Kościół nie wierzy, miałoby obchodzić, co ów o nim sobie błędnie myśli.
27-01-2016 07:32 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)Odp: z jakiej racji ktoś musi złożyć apostazję
>Według Świętego Kościoła nie da się przestać być katolikiem choćby ktoś na rzęsach stanął, apostazja oznacza tylko, że staje się oficjalnie błądzącym katolikiem. Tylko, że nie wiem, dlaczego kogoś, kto w ów Święty Kościół nie wierzy, miałoby obchodzić, co ów o nim sobie błędnie myśli.
Nie o to chodzi co sobie Kościół myśli, ale o kłopoty, koszty i stratę czasu jakie trzeba ponieść, żeby złożyć apostazję, a jak wprowadzą podatek kościelny wtedy będzie tłum ludzi, którzy będą mieli ten kłopot, żeby nie płacić na znienawidzoną instytucję i stać się wolnymi..., niewolnik musi zapłacić i poprosić, żeby stać się wolnym - o to chodzi.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
27-01-2016 09:06 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

>Nie o to chodzi co sobie Kościół myśli, ale o kłopoty, koszty i stratę czasu jakie trzeba ponieść, żeby złożyć apostazję

Dlaczego, na Boga, TRZEBA? Żeby się poddać bierzmowaniu, też trzeba dużo kłopotów i straty czasu. Apostazja jest rytuałem kościelnym, a nie czynnością cywilną. Żadne okoliczności oprocz twojej własnej fantazji nie zmuszają cię do przeprowadzenia tego rytualu.

>a jak wprowadzą podatek kościelny wtedy będzie tłum ludzi, którzy będą mieli ten kłopot, żeby nie płacić na znienawidzoną instytucję i stać się wolnymi...

Nonsens. Gdyby wprowadzono podatek kościelny, jak w Niemczech, wtedy zapisywanie i wypisywanie się z kościołów musiałoby być regulowane prawnie, tak jak w Niemczech. Wtedy formalnej zmiany wyznania mógłbyś dokonać w urzędzie, podpisując papierek. W Polsce zaś nie ma czegoś takiego, jak formalna zmiana wyznania, bo wyznanie dla państwa nie istnieje.
27-01-2016 11:13 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Dlaczego, na Boga, TRZEBA?
Z bardzo wielu powodów, np. dlatego, że Kościół podaje liczbę katolików jako sumę ochrzczonych osób, a więc podaje liczby nieprawdziwe, mocno zawyżone.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
27-01-2016 11:30 
 Ocena 2 na 2
ZaKotem (8733 punktów)
Ja nie widziałem, żeby podawał. A gdyby nawet tak robił - to co na to poradzisz? Każdemu wolno mówić bzdury. Ponadto, apostazja nie neguje chrztu, więc po dokonanej apostazji według Kościoła NADAL JESTEŚ OCHRZCZONY i wciąż nalezysz do tej samej kategorii.

Ja teraz niniejszym stwierdzam, że jesteś wyznawcą Baal-Hammona i jak ci sie nie podoba, to masz przedstawić siedmiu świadków, którzy udowodnią, że nie i zapłacić mi 100 zł żebym to przyjął do wiadomości. I co teraz zrobisz? Zapłacisz, zaczniesz na mnie narzekać, że zmuszam cię do opłat i straty czasu, czy popukasz się w czoło i zignorujesz?
27-01-2016 11:33 
 Ocena 10 na 10
szarley (54913 punktów)
> Ja teraz niniejszym stwierdzam, że jesteś wyznawcą Baal-Hammona
a Duch Prawdy twierdzi że jesteś wyznawcą jego "religii"
www.racjonalista.pl/forum.php/p,219/s,660262

Cytat:

Religia Prawdy powstała 2 maja 2010 roku. Jej wyznawcy nie wiedzą, czy Bóg=Duch istnieje, jedni wierzą, że tak, inni nie wierzą, że istnieje. Skąd ten paradoks, że są wyznawcy, którzy nie wierzą w istnienie Boga, otóż Religia Prawdy nie dzieli ludzi na wierzących i niewierzących, ale jej wyznawcami są czyniący dobro, a więc ten sam człowiek, gdy czyni dobro jest wyznawcą Religii Prawdy, a gdy czyni zło, nie jest. Z powyższego wynika, że większość ludzi nawet nie wie, że są wyznawcami Religii Prawdy.


Pogrubienie moje
27-01-2016 21:02 
 Ocena 4 na 4
Drobner (19539 punktów)
27-01-2016 21:16 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>> Ja teraz niniejszym stwierdzam, że jesteś wyznawcą Baal-Hammona
>a Duch Prawdy twierdzi że jesteś wyznawcą jego "religii"
>www.racjonalista.pl/forum.php/p,219/s,660262
> Cytat:

>Religia Prawdy powstała 2 maja 2010 roku. Jej wyznawcy nie wiedzą, czy Bóg=Duch istnieje, jedni wierzą, że tak, inni nie wierzą, że istnieje. Skąd ten paradoks, że są wyznawcy, którzy nie wierzą w istnienie Boga, otóż Religia Prawdy nie dzieli ludzi na wierzących i niewierzących, ale jej wyznawcami są czyniący dobro, a więc ten sam człowiek, gdy czyni dobro jest wyznawcą Religii Prawdy, a gdy czyni zło, nie jest. Z powyższego wynika, że większość ludzi nawet nie wie, że są wyznawcami Religii Prawdy.

>Pogrubienie moje
masz plusa ode mnie, cieszy mnie zawsze, gdy cytując moje słowa nie dokonuje się przekłamań i manipulacji. Dziękuję i Pozdrawiam.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-01-2016 07:10 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>cieszy mnie zawsze, gdy cytując moje słowa nie dokonuje się przekłamań i manipulacji.
... bo "nikt nas nie skompromituje bardziej niż uczynimy to sami"

Z dwojga złego lepszy + od Ciebie niż od Wassermanna
27-01-2016 21:39 
 Ocena 3 na 3
Lilly Amina (4723 punktów)
>>Dlaczego, na Boga, TRZEBA?
>Z bardzo wielu powodów, np. dlatego, że Kościół podaje liczbę katolików jako sumę ochrzczonych osób, a więc podaje liczby nieprawdziwe, mocno zawyżone.
To problem Kościoła, nie mój ani nie Twój. Chcą łgać, niech łżą.
28-01-2016 09:41 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>To problem Kościoła, nie mój ani nie Twój. Chcą łgać, niech łżą.
Nie ośmieszaj się, to problem nas - członków "KOP".


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
10-02-2016 19:45 
 Ocena 1 na 1
Dyshia (307 punktów)
>Nie o to chodzi co sobie Kościół myśli, ale o kłopoty, koszty i stratę czasu jakie trzeba ponieść, żeby złożyć apostazję, a jak wprowadzą podatek kościelny wtedy będzie tłum ludzi, którzy będą mieli ten kłopot, żeby nie płacić na znienawidzoną instytucję i stać się wolnymi...

We wcześniejszym poście odniosłam się do tej sprawy, to może tu dopiszę szerzej, że procedura została w świetle prawa jakiś czas temu uproszczona, jeśli wierzyć temu co podaje poniższa strona:

www.apostazja.info/index.php/procedura-60

Wynika z niej, że w świetle obowiązujących w naszym państwie przepisów dotyczących m.in. ochrony danych osobowych, nie trzeba już apostazji przeprowadzać na skomplikowanych zasadach opisanych przez episkopat, ale wystarczy złożyć wcześniej nie akceptowane przez proboszcza oświadczenie woli wysłane np. pisemnie do parafii.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
10-02-2016 21:40 
 Ocena 1 na 1
Mano (1060 punktów)

>We wcześniejszym poście odniosłam się do tej sprawy, to może tu dopiszę szerzej, że procedura została w świetle prawa jakiś czas temu uproszczona, jeśli wierzyć temu co podaje poniższa strona:

> www.apostazja.info/index.php/procedura-60

>Wynika z niej, że w świetle obowiązujących w naszym państwie przepisów dotyczących m.in. ochrony danych osobowych, nie trzeba już apostazji przeprowadzać na skomplikowanych zasadach opisanych przez episkopat, ale wystarczy złożyć wcześniej nie akceptowane przez proboszcza oświadczenie woli wysłane np. pisemnie do parafii.

09 lutego 2016 r. o godz. 12:30 skład orzekający NSA wyraził zdanie, że w celu dokonania aktualizacji własnych danych osobowych należy dokonać formalnej apostazji zgodnej z wymogami władz kościelnych. Więcej informacji tu:

swieckapolska.pl/czy-nsa-rozstrzygnal-ostatecznie/

10-02-2016 22:36 
 Ocena 1 na 1
Dyshia (307 punktów)
>09 lutego 2016 r. o godz. 12:30 skład orzekający NSA wyraził zdanie, że w celu dokonania aktualizacji własnych danych osobowych należy dokonać formalnej apostazji zgodnej z wymogami władz kościelnych. Więcej informacji tu:
> swieckapolska.pl/czy-nsa-rozstrzygnal-ostatecznie/
>

O proszę... O wcześniejszym werdykcie czytałam w miniony weekend i z satysfakcją stwierdziłam, że w końcu długa lista przepisów ujętych w dumnie nazwanych dokumentach, jak "Konstytucja", "Powszechna Deklaracja Praw Człowieka" itp. w końcu zaowocowała podejściem do wspomnianej procedury w sposób rozsądny, czyli z odpowiednią hierarchią jednych praw względem drugich... Entuzjazm prysł. Ach ten KK, znowu górą.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
Episode_2 (3284 punktów)
>09 lutego 2016 r. o godz. 12:30 skład orzekający NSA wyraził zdanie, że w celu dokonania aktualizacji własnych danych osobowych należy dokonać formalnej apostazji zgodnej z wymogami władz kościelnych. Więcej informacji tu:
> swieckapolska.pl/czy-nsa-rozstrzygnal-ostatecznie/

O żeż!
Drobner (19539 punktów)
> swieckapolska.pl/czy-nsa-rozstrzygnal-ostatecznie/

Nie ogłaszałem tego wcześniej, gdyż wydawało mi się to zbędne - jako oczywiste.
Taki wyrok jednak daje asumpt do zwerbalizowania stanowiska:

Wszystkie religie i kościoły mam w dupie.
Procedury 'apostazji' stamtąd - nie przewiduję...


Drobner, 'równościowy'...
11-02-2016 08:50 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
A tak mi do głowy przyszło....
Skoro, żeby być chrześcijaninem, członkiem KK, wystarczy być ochrzczonym i to nawet w nieświadomości, co właśnie pośrednio potwierdził NSA, czyż to nie jest sposób na rozwiązanie problemu z muzułmańskimi uchodźcami?? Wystarczy przejść się po obozach w czasie gdy ludzie śpią, ochrzcić ich i już mamy chrześcijańskich, ba! katolickich uchodźców.

Nie ma za co...


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
11-02-2016 09:07 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>A tak mi do głowy przyszło....
>Skoro, żeby być chrześcijaninem, członkiem KK, wystarczy być ochrzczonym i to nawet w nieświadomości, co właśnie pośrednio potwierdził NSA, czyż to nie jest sposób na rozwiązanie problemu z muzułmańskimi uchodźcami?? Wystarczy przejść się po obozach w czasie gdy ludzie śpią, ochrzcić ich i już mamy chrześcijańskich, ba! katolickich uchodźców.
>Nie ma za co...

Dobre!

Nadać przybłędom
status: 'katolicy' -
kropidłem ich i kolędą
już na granicy...
==============



Drobner, no mercy
ZaKotem (8733 punktów)Odp: Od marca 2016 r chrzest dzieci będzie przestępstwem
podwójny wpis
27-01-2016 23:20 
 Ocena 3 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>Ależ bardzo ważne to jest ponieważ dziecko ochrzczone staje się automatycznie członkiem Kościoła i żeby przestać być członkiem tej instytucji musi łaskawie prosić Święty Kościół, żeby mu zwrócił wolność, musi złożyć apostazję, żeby stać się wolnym człowiekiem, a z jakiej racji ktoś, kto wbrew swojej woli został wcielony do Kościoła ma tracić czas, załatwiać formalności..., logika Kościoła jest logiką Kalego, kto tu komu ukradł wolność!

Jeśli ochrzczony człowiek stracił wiarę i stał się ateistą, czyli dla niego boga nie ma, to żadne zapiski tego nie zmienią. KK nie zniewala, nie chcesz nie wierz i już. To jest właśnie ułomna logika antyklerykałów - w boga nie wierzą, a uważają się za członków KK, dopóki nie złożą apostazji! BRrrrr!

Faktycznie bowiem nie oto im chodzi. Jest to po prostu pretekst do kopnięcia KK, w którym upatrują boga.

Jeśli ateista nie czuje się wolny od KK dopóki nie złoży apostazji, to wg mnie powinien zgłosić się na taki delikwent na terapie, albo iść do spowiedzi.


Śmieszą mnie lemingi.
28-01-2016 08:05 
 Ocena 5 na 5
ZaKotem (8733 punktów)
> To jest właśnie ułomna logika antyklerykałów - w boga nie wierzą, a uważają się za członków KK, dopóki nie złożą apostazji! BRrrrr!

Jako szczery antyklerykał stanowczo protestuję przeviwko nazywaniu ANTYKLERYKAŁEM każdego, kto nie lubi kościelnych. Antyklerykalizm to sprzeciwianie się KLERYKALIZMOWI, czyli pewnemu stylowi uprawiania polityki, gdzie wykorzystuje się kościoły i kler w celu umocnienia pozycji własnej kliki. Chęć dokopania klerowi to nie jest żaden antyklerykalizm, tylko KLEROFOBIA, schorzenie psychiczne z tej samej grupy, co np. rasizm lub antysemityzm.
29-01-2016 14:13 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>> To jest właśnie ułomna logika antyklerykałów - w boga nie wierzą, a uważają się za członków KK, dopóki nie złożą apostazji! BRrrrr!
>Jako szczery antyklerykał stanowczo protestuję przeviwko nazywaniu ANTYKLERYKAŁEM każdego, kto nie lubi kościelnych. Antyklerykalizm to sprzeciwianie się KLERYKALIZMOWI, czyli pewnemu stylowi uprawiania polityki, gdzie wykorzystuje się kościoły i kler w celu umocnienia pozycji własnej kliki. Chęć dokopania klerowi to nie jest żaden antyklerykalizm, tylko KLEROFOBIA, schorzenie psychiczne z tej samej grupy, co np. rasizm lub antysemityzm.

O, i słusznie piszesz. Dokonałem pewnego skrótu, bo coraz rzadziej tutaj trafiają się tacy, co rozumieją to pojęcie, dlatego uproszczenie pomaga w dyskusji. Masz jednak rację, jest jak piszesz. Sam, mimo że jestem wierzącym, katolikiem, jestem umiarkowanym antyklerykałem.

Na tym forum jest jednak spora grupa tzw ideologicznych antyklerykałów, którzy dominują w przekazie. Ideologiczny antyklerykał faktycznie choruje na klerofobię (podoba mi się to określenie), zakaźną chorobę umysłową, rozprzestrzeniającą się wśród antyklerykałów. Cieszy mnie, że jesteś od niej wolny.


Śmieszą mnie lemingi.
29-01-2016 18:44 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

> Sam, mimo że jestem wierzącym, katolikiem, jestem umiarkowanym antyklerykałem.
To nawet zabawne, gdy na racjonalistycznym forum następuje redefiniowanie mocno ugruntowanej w języku polskim terminologii tak aby je dopasować do aktualnych poglądów redefiniującego. Na przykład najbardziej zacietrzewiony klerykał określa się umiarkowanym antyklerykałem.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,4/s,680999#w681530
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,694830#w695406

>Na tym forum jest jednak spora grupa tzw ideologicznych antyklerykałów, którzy dominują w przekazie. Ideologiczny antyklerykał faktycznie choruje na klerofobię (podoba mi się to określenie), zakaźną chorobę umysłową, rozprzestrzeniającą się wśród antyklerykałów.
I już mamy potwierdzenie tego Pańskiego stwierdzenia: Staram się nie atakować ludzi lecz ich poglądy, ataki personalne zdarzaja mi się rzaadko i tylko jako reakcja na podobne ze strony innych.
Tak, ludzie którzy są właściwej stronie odcinają się zdecydowanie od Polaków "gorszego sortu". Złośliwa dyskredytacja oponentów jest metodą, którą Pan tu już od dawna stosuje:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,694441#w694801

wyborcza.p(*)osi-jedyna-sluszna-prawde.html
polska.new(*)owinski,artykuly,377938,1.html

@@@
.
29-01-2016 21:28 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>> Sam, mimo że jestem wierzącym, katolikiem, jestem umiarkowanym antyklerykałem.
>To nawet zabawne, gdy na racjonalistycznym forum następuje redefiniowanie mocno ugruntowanej w języku polskim terminologii tak aby je dopasować do aktualnych poglądów redefiniującego. Na przykład najbardziej zacietrzewiony klerykał określa się umiarkowanym antyklerykałem.
Pan po prostu nie rozumie pojęcia antyklerykał lub co gorzej, pański umysł nie może unieść tego, że można mieć skomplikowane poglądy, niedajace się zaszufladkować. To świadczy o Panu, nie o mnie.

>>Na tym forum jest jednak spora grupa tzw ideologicznych antyklerykałów, którzy dominują w przekazie. Ideologiczny antyklerykał faktycznie choruje na klerofobię (podoba mi się to określenie), zakaźną chorobę umysłową, rozprzestrzeniającą się wśród antyklerykałów.
>I już mamy potwierdzenie tego Pańskiego stwierdzenia: Staram się nie atakować ludzi lecz ich poglądy, ataki personalne zdarzaja mi się rzaadko i tylko jako reakcja na podobne ze strony innych.
Pan nie rozumie pojęć lub co gorsze, pański umysł ogrnięty antyklerykalną ideologią nie jest w stanie odróżnić ideologocznego antyklerykała chorującego na klerofobię od antyklerykała.

>Tak, ludzie którzy są właściwej stronie odcinają się zdecydowanie od Polaków "gorszego sortu". Złośliwa dyskredytacja oponentów jest metodą, którą Pan tu już od dawna stosuje:

Złośliwe i manipulacyjne są pańskie metody - powtarza Pan w kółko o "gorszym sorcie", dobrze wiedząc, że JK nigdy nie powiedział tak o swoich przeciwnikach, tym bardziej Polakach czy KODowcach. NIGDY. To jest rezultat propagandy mediów, a Pan wiedząc to powtarza to w kółko. Obrzydliwa i haniebna propaganda dzieląca Polaków. Na szczęście PiSowi rośnie... bo ludzie posługują się rozumem coraz częściej.

Śmieszą mnie lemingi.
30-01-2016 16:36 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Pan po prostu nie rozumie pojęcia antyklerykał lub co gorzej, pański umysł nie może unieść tego, że można mieć skomplikowane poglądy, niedajace się zaszufladkować. To świadczy o Panu, nie o mnie.
Zgadza się, jak bardzo ktoś by się starał, to i tak nie da rady nas skompromitować tak jak uczynimy to sami.

>Pan nie rozumie pojęć lub co gorsze, pański umysł ogrnięty antyklerykalną ideologią nie jest w stanie odróżnić ideologocznego antyklerykała chorującego na klerofobię od antyklerykała.
Zostawiam naszym czytelnikom ocenę naszych możliwości intelektualnych oraz umiejętności zrozumienia.

>Złośliwe i manipulacyjne są pańskie metody - powtarza Pan w kółko o "gorszym sorcie", dobrze wiedząc, że JK nigdy nie powiedział tak o swoich przeciwnikach, tym bardziej Polakach czy KODowcach. NIGDY. To jest rezultat propagandy mediów, a Pan wiedząc to powtarza to w kółko.
Ej tam, ej tam, Panie Brzostowski! Bogusławski jak bardzo by się nie starał, to ani PiS-owi, ani Panu nie zaszkodzi dopóki nie zrobicie tego sami. To co ja tu powtarzam, to tzw. "małe piwo", gorzej, iż podobnie twierdzi ponad połowa Polski, a w tym 3/4 inteligencji. Podałem tu już sporo linków i chyba dla zaślepionych bezsensem jest podawać dalsze. Profesura, senaty i wydziały uczelniane, to dla PiS-owców to rezultat propagandy mediów, gdyż nie liczy się żaden dorobek intelektualny, gdy jest sprzeczny z przemyśleniami pana Prezesa. Ba pani Kempa, czy pan Ziobro profesurę za kupę durni mają.

> Obrzydliwa i haniebna propaganda dzieląca Polaków.
Zdecydowanie się tu z Panem zgadzam. Obrzydliwa i haniebna propaganda PiS-u i jego popleczników dzieląca Polaków, odbije się nam na lata. Przy własnych, wprost podstawowych, brakach intelektualnych traktowanie inteligencji jak durniów - pozostanie na długo w jej świadomości. Mieliśmy jeden "ustrój słusznie miniony", a teraz PiS wprowadził nam drugi. Jest okres smuty, ale też minie.

>Na szczęście PiSowi rośnie...
Co PiS-owi rośnie? Ilość przeciwników, nawet wśród dawnych zwolenników?

>bo ludzie posługują się rozumem coraz częściej.
Ludzie posługują się rozumem już od tysięcy (a prawdopodobnie i dłużej) lat. Myślę, iż chodzi o jakość, a nie częstotliwość, się nim posługiwania. Pan się swoim posługuje i według własnej mądrości wybiera i ja też się swoim posługuję i wybieram.

Pana śmieszą "lemingi", a ja uważam za intelektualną żenadę używanie epitetów zamiast argumentów, tym bardziej czasem jest to żenujące, gdy przy niewielkim słownictwie korzysta się z ugruntowanej w języku terminologii nadając słowom jakieś nowe wydumane przez siebie znaczenia. Ponadto, skoro jesteście skazani na sukces to po co tyle nienawiści do oponentów. Oliwa jest sprawiedliwa i słuszność zawsze - wcześniej lub później - na górę wypływa.

@@@
.
30-01-2016 19:39 
 Ocena 3 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>>Złośliwe i manipulacyjne są pańskie metody - powtarza Pan w kółko o "gorszym sorcie", dobrze wiedząc, że JK nigdy nie powiedział tak o swoich przeciwnikach, tym bardziej Polakach czy KODowcach. NIGDY. To jest rezultat propagandy mediów, a Pan wiedząc to powtarza to w kółko.
>Ej tam, ej tam, Panie Brzostowski! Bogusławski jak bardzo by się nie starał, to ani PiS-owi, ani Panu nie zaszkodzi dopóki nie zrobicie tego sami...

Fakt jest taki, że Pan wie, że powtarza nieprawdy i manipulacje, z resztą to chaarkterystyczne w ideologii antyklerykalnej. Stosuje Pan te manipulacje w wielu odmianach wielu na tym forum już się na Panu poznało. Ja dosyć szybko.

>Pana śmieszą "lemingi", a ja uważam za intelektualną żenadę używanie epitetów zamiast argumentów...

A ja uważam za haniebne, że człowiek inteligentny, używa umyślnie kłamliwych manipulacji. Taki człowiek nie ma u mnie szczególnego szacunku, wg mnie, nie jest też racjonalistą, jest jedynie ideologiem.

Pan jest właśnie ideologiem antyklerykalnym, ugryzionym wściekle przez lewactwo, dla którego ta ideologia kroczy przed rozumem.


Śmieszą mnie lemingi.
30-01-2016 23:45 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Tak jak już wyżej napisałem mamy różnych ateistów www.racjonalista.pl/kk.php/t,6848 i różnych racjonalistów www.racjonalista.pl/kk.php/t,5034. Mnie poglądy opisane w obu artykułach są dosyć bliskie, choć jednak nie są tożsame z moimi, gdyż racjonalizm światopoglądowy polega jednak na samodzielnym myśleniu i samodzielnym dokonywaniu ocen.
>Ateiści są różni, to rzecz pewna. Ci, którzy potrzebują apostazji, śmieszą mnie po prostu.
Mamy zupełnie inne poczucie humoru. Sam aktu apostazji nie potrzebuję, ale rozumiem ludzi, którym jest to potrzebne i wcale nie są oni dla mnie śmieszniejsi od np klerykalnych owieczek, którzy czekają na pasterskie poganianie.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,164562/z,0#w164586
www.racjon(*)m.php/s,164562/z,0/d,1#w164676
>Oczywiście, że są śmieszniejsi od owieczek.
Szkoda, iż nie czyta Pan wypowiedzi, do których się odnosi. Wyżej napisałem: Mamy zupełnie inne poczucie humoru.
Więc oczywistymi są tu tylko różnice pomiędzy nami.

>Owieczki wierzą w te czary, a ci ateiści nie wierzą, a tego potrzebują.
Prawie wszystko co jest dla Pana oczywistym dla mnie jest mocno wątpliwym albo wprost bzdurą. Już tyle razy tu wykazałem, iż nie ma Pan pojęcia ani o ateizmie, ani o racjonalizmie, że staje się to wprost nudne. Może przeczytał by Pan ze zrozumieniem moje wypowiedzi i cokolwiek z nich zrozumiał?


Cenie sobie ludzi myślących samodzielnie i wolę ich, nawet popełniających błędy, od konformistów podążających za jakimś, choćby i najmądrzejszym, stadem.

>Pan nie widzi tutaj bezmiaru śmieszności, sprzeczności lub wręcz głupoty?
Widzę, rozmawiam z Panem tu już prawie dziesięć lat.

>Złośliwe i manipulacyjne są pańskie metody - powtarza Pan w kółko o "gorszym sorcie", dobrze wiedząc, że JK nigdy nie powiedział tak o swoich przeciwnikach, tym bardziej Polakach czy KODowcach. NIGDY. To jest rezultat propagandy mediów, a Pan wiedząc to powtarza to w kółko.
Ej tam, ej tam, Panie Brzostowski! Bogusławski jak bardzo by się nie starał, to ani PiS-owi, ani Panu nie zaszkodzi dopóki nie zrobicie tego sami. To co ja tu powtarzam, to tzw. "małe piwo", gorzej, iż podobnie twierdzi ponad połowa Polski, a w tym 3/4 inteligencji. Podałem tu już sporo linków i chyba dla zaślepionych bezsensem jest podawać dalsze. Profesura, senaty i wydziały uczelniane, to dla PiS-owców to rezultat propagandy mediów, gdyż nie liczy się żaden dorobek intelektualny, gdy jest sprzeczny z przemyśleniami pana Prezesa. Ba pani Kempa, czy pan Ziobro profesurę za kupę durni mają.

>Fakt jest taki, że Pan wie, że powtarza nieprawdy i manipulacje, z resztą to chaarkterystyczne w ideologii antyklerykalnej. Stosuje Pan te manipulacje w wielu odmianach wielu na tym forum już się na Panu poznało. Ja dosyć szybko.
Oj biedny Panie Brzostowski, permanentne braki w merytorycznych argumentach i zacietrzewione ataki na osobę. Kłamstw i manipulacji udowodniłem Panu już tu wiele. Inni też to zrobili, a mnie Pan ani razu - poza własnymi projekcjami - ani kłamstwa, ani manipulacji nie udowodnił. Poznało się na mnie już tu wiele osób, o czym świadczy choćby już tylko punktacja, a że przy tym zdobyłem sobie także wrogów, na Pańskie podobieństwo, to chyba oczywiste. Wszyscy, którzy mają własne zdanie, a nie klepią za innymi zdobywają sobie wrogów. Nawet niezwykle kulturalna pani Meretseger ich miała.

Pana śmieszą "lemingi", a ja uważam za intelektualną żenadę używanie epitetów zamiast argumentów, tym bardziej czasem jest to żenujące, gdy przy niewielkim słownictwie korzysta się z ugruntowanej w języku terminologii nadając słowom jakieś nowe wydumane przez siebie znaczenia. Ponadto, skoro jesteście skazani na sukces to po co tyle nienawiści do oponentów. Oliwa jest sprawiedliwa i słuszność zawsze - wcześniej lub później - na górę wypływa.
>A ja uważam za haniebne, że człowiek inteligentny, używa umyślnie kłamliwych manipulacji. Taki człowiek nie ma u mnie szczególnego szacunku, wg mnie, nie jest też racjonalistą, jest jedynie ideologiem.
To co Pan uważa o swoich oponentach, to brzmi tak jakby był Pan po szkoleniach PiS-u z przeprowadzenia personalnych ataków na oponentów. Złośliwa dyskredytacja, epitety, wielosłowie i zero merytorycznych argumentów. www.fakt.p(*)ytyke-pis,artykuly,607593.html

>Pan jest właśnie ideologiem antyklerykalnym, ugryzionym wściekle przez lewactwo, dla którego ta ideologia kroczy przed rozumem.
No nawijaj Pan jeszcze, Panie "warzywny". Repertuar w tym zakresie ma Pan spory, nikt nas bardziej nie skompromituje niż uczynimy to sami. Nigdy nie szukałem szacunku ani u Pana, ani u ludzi myślących podobnie, gdyż jest to zupełnie nierealne, a nawet moralnie niepożądane. Ja nie chcę się z Panem w niczym zgadzać, gdyż przy goleniu muszę jednak patrzyć w lusterko i tam chcę widzieć faceta, którego darzę jakimś tam szacunkiem.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,667890#w668526
www.racjon(*)m.php/z,0/d,8/s,667890#w668527
Jestem Polakiem i Europejczykiem, a to do czegoś mnie zobowiązuje.

Miłego dnia.

@@@
.
27-01-2016 01:24 
 Ocena 9 na 9
Mano (1060 punktów)Chrzest zobowiązuje ... do płacenia

>Chrzest przecież dla ateistów nie ma znaczenia (przez to ochrzczony nie staje się "wierzący", nie spotyka Boga, bo Go nie ma. Prawda?

Nieprawda, bo znaczenie ma. Ale o tym poniżej.

>Nie jest ważne czy ktoś jest ochrzczony czy nie, ważne jest wychowanie. Człowiek wychowany w rodzinie katolickiej zostanie prawdopodobnie katolikiem, i ochrzci się później. Człowiek wychowany w rodzinie ateistycznej zostanie prawdopodobnie ateistą.

Tak się składa, że coraz więcej osób wychowanych w rodzinach katolickich staje się ateistami. Sam to w Twojej wypowiedzi potwierdziłeś. Jest to konsekwencja ich rozwoju intelektualnego i światopoglądowego.

>Skoro zatem nie chcesz aby chrzcić dzieci po kilku miesiącach, tak naprawdę nie chodzi o ów akt, a o cały proces wychowania - czyli zapewne "indoktrynacji".

Tak naprawdę chodzi jak najbardziej o ten fakt chrztu, który według kościoła rzymsko-katolickiego jest "niewymazalny".

>Przecież dla ateisty sam akt chrztu, nie ma większego znaczenia niż nałożenie 2 letniemu dziecku szalika kibola. Nie idzie bowiem o akt, ...

Idzie, idzie!

>a o wychowanie

na "lekcjach" katechizmu i religii katolickiej.

>Pysznie! Ale uczciwie!
>Trudno jednak o uczciwość u antyklerykałów, im bowiem nie o nią chodzi, a oto aby kopnąć KK gdzie się da.

To krk traktuje osoby osoby ochrzczone jak chłopstwo pańszczyźniane:

Cytat:
Chrzest zobowiązuje ... do płacenia

Kiedy przed dwoma laty młody obywatel francuski przybył do Berlina i podjął pracę zawodową, nie zdawał sobie sprawy, jaka niespodzianka go oczekuje.

W końcu roku 2014 otrzymał wezwanie z Urzędu Skarbowego do uiszczenia zaległego podatku kościelnego za ubiegłe 2 lata.

W Niemczech główne kościoły zleciły Urzędowi Skarbowemu ściąganie podatku kościelnego od wiernych. Wysokość podatku kościelnego wynosi zależnie od landu 8 lub 9 % sumy podatku dochodowego. Podstawą opodatkowania jest przynależność do jednego z kościołów.

Francuz w Berlinie nigdy nie deklarował przynależności do żadnej wspólnoty wyznaniowej. Wielkie wiec było jego zdziwienie, gdy dostał zawiadomienie o roszczeniach finansowych kościoła rzymsko-katolickiego. Nie pomogło żadne odwołanie, musiał płacić.

Dotarł jednak do wiedzy, w jaki sposób kościół katolicki wpadł na jego trop. Jest niewierzący i nie praktykujący. Niemniej został we wczesnym dzieciństwie ochrzczony. We Francji nie miał żadnego kontaktu z kościołem. We Francji nie istnieje podatek kościelny. Niemniej diecezja berlińska uzyskała jego dane osobowe i poprzez własne kontakty zdobyła odpis metryki chrztu Francuza. To była wystarczająca podstawa do egzekucji podatku kościelnego w Niemczech. Musiał płacić.

Kościół rzymsko-katolicki pogwałcił z udziałem niemieckiego urzędu prawo do ochrony danych osobowych. Przy pomocy własnej organizacji wywiadowczej sterowanej z Watykanu i działającej co najmniej w całej Europie, bez wiedzy osoby zainteresowanej zdobył jej dane osobowe i wykorzystał je niezgodnie z jej wolą, aby odnieść korzyści materialne.

Koniec historii jest taki, że Francuz musiał zapłacić zaległy podatek. Skorzystał natychmiast z możliwości wystąpienia z kościoła według niemieckiego prawa. Wystąpienie z kościoła następuje przez oświadczenie woli wystąpienia przed urzędnikiem Sądu Rejonowego i uiszczenie opłaty w wysokości 30 EURO (od 30 kwietnia 2014 r.). Wystąpienie nabiera mocy prawnej po 3 miesiącach.


>Dlatego uczciwie jest, gdy dzieci wychowują się w kulturze rodziców, bo kultura buduje cywilizacje.

Nie jest to uczciwe, bo chodzi tu o "kulturę" i "cywilizację" kościoła rzymsko-katolickiego.

>Wychowanie nie powinno być jednak zamknięte, powinien być stały dopływ świeżości.

Zgoda.

>I jak widać w Polsce i Europie tak jest, bo część ludzi staje się ateistami.

Część ludzi? To są osoby "wychowane" w religii, które dochodzą po rozum do głowy!

>Na koniec zadaj sobie pytanie i poszukaj odpowiedzi: Jaki procent dzieci teistów staje się ateistami,

Duży.

>a jaki procent dzieci ateistów teistami?

Znikomy.

>I gdybym starał się być ideologicznym kombinatorem,

Twojego starania nie udaje Ci się ukryć

>jak to antyklerykały mają w zwyczaju, to bym mógł stwierdzić, iż odpowiedź na to pytanie daje obraz tego, który światopogląd jest bardziej "zakuty".

c.b.d.o.


27-01-2016 11:50 
 Ocena 4 na 4
ZaKotem (8733 punktów)Odp: Chrzest zobowiązuje ... do płacenia

> [cytat] Chrzest zobowiązuje ... do płacenia

Popieram twoją krytykę niemieckiego prawa kościelnego i również cieszę się, że mieszkam w świeckim państwie, gdzie takie legislacyjne relikty z dawno minionych epok nie występują. Także sprzeciwiam się religijnym fanatykom, którzy takie prawo ze skansenu chcieliby importować do nas... Oj, zaraz...

Gdyby, hipotetycznie, Francja wprowadziła podatek od bycia Niemcem, do kogo powinien mieć pretensje Niemiec we Francji, ścigany za to przez francuskuego fiskusa?
A. Do państwa francuskiego, które molestuje go niesprawiedliwym podatkiem;
B. Do państwa niemieckiego, które dało mu obywatelstwo bez pytania o zgodę?
27-01-2016 12:55 
 Ocena 9 na 9
Mano (1060 punktów)
>> [cytat] Chrzest zobowiązuje ... do płacenia

>Popieram twoją krytykę niemieckiego prawa kościelnego i również cieszę się, że mieszkam w świeckim państwie, gdzie takie legislacyjne relikty z dawno minionych epok nie występują. Także sprzeciwiam się religijnym fanatykom, którzy takie prawo ze skansenu chcieliby importować do nas... Oj, zaraz...

>Gdyby, hipotetycznie, Francja wprowadziła podatek od bycia Niemcem, do kogo powinien mieć pretensje Niemiec we Francji, ścigany za to przez francuskuego fiskusa?
>A. Do państwa francuskiego, które molestuje go niesprawiedliwym podatkiem;
>B. Do państwa niemieckiego, które dało mu obywatelstwo bez pytania o zgodę?
>
Państwo niemieckie świadczy (płatną) usługę na zlecenie i rachunek kościołów. Wprawdzie jest ta danina potocznie określana mianem podatku kościelnego, rzeczywiście jest ona składką zrzeszenia wyznaniowego. Nie jest to więc podatek od bycia kimkolwiek. Ewenementem jest jednak fakt, że organ państwowy (Urząd Skarbowy) ściąga bezwzględnie daninę od członka związku wyznaniowego, który jedynie przez jednostronne wystąpienie ze związku może uciec przed obowiązkiem płacenia.

28-01-2016 13:01 
 Ocena 3 na 3
Brzostowski (7067 punktów)
>Tak naprawdę chodzi jak najbardziej o ten fakt chrztu, który według kościoła rzymsko-katolickiego jest "niewymazalny".
To jest istota antyklerykalnego lemingowego myślenia w tym temacie. Po prostu kompromitacja kompletna. Oto dojrzali ateiści, rzekomo "zmądrzeli" bo wcześniej byli wierzący (nie z powodu chrztu, ale przecież wychowania), potrzebują apostazji! Oto ateista, który uważa, że cały ten KK, bóg, sakramenty itd... to jedna wieka szopka, a chrzest to nic innego jak czary mary, uznaje, że potrzebuje apostazji (czyli zgodnego z przepisami tych czarnoksiężników odczarowania) i dopiero wtedy przestanie być członkiem KK, przestanie być dzieckiem bożym, a może i przestanie wtedy wierzyć? Kto wie.
>To krk traktuje osoby osoby ochrzczone jak chłopstwo pańszczyźniane:
> [cytat] Chrzest zobowiązuje ... do płacenia
Skoro mają takie prawo, to tak. To jest argument, w Polsce jednak nie ma takiego prawa, także pozostaje Wam tu tylko wiara w to, że apostazja jako odczarowanie przyniesie Wam ulgę.

>>Dlatego uczciwie jest, gdy dzieci wychowują się w kulturze rodziców, bo kultura buduje cywilizacje.
>Nie jest to uczciwe, bo chodzi tu o "kulturę" i "cywilizację" kościoła rzymsko-katolickiego.
Czyli jak nie Twoja kutura, to feee, a to przypadkiem nie jest dyskryminacja? Antyklerykał się tym nie przejmuje.
>>Na koniec zadaj sobie pytanie i poszukaj odpowiedzi: Jaki procent dzieci teistów staje się ateistami,
>Duży.
>>a jaki procent dzieci ateistów teistami?
>Znikomy.
>>I gdybym starał się być ideologicznym kombinatorem,
>Twojego starania nie udaje Ci się ukryć
>>jak to antyklerykały mają w zwyczaju, to bym mógł stwierdzić, iż odpowiedź na to pytanie daje obraz tego, który światopogląd jest bardziej "zakuty".
>c.b.d.o.
>
Sam, dzięki udzielonym odpowiedziom wskazałeś, który światopogląd jest bardziej "zakuty". Nie czujesz jak się zlemingowałeś.

Nie daje już rady z tego śmiechu.

Śmieszą mnie lemingi.
28-01-2016 15:30 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Tak naprawdę chodzi jak najbardziej o ten fakt chrztu, który według kościoła rzymsko-katolickiego jest "niewymazalny".
>To jest istota antyklerykalnego lemingowego myślenia w tym temacie.
I znowu - przy braku merytorycznych argumentów - atakuje Pan osobiście oponentów.
www.racjon(*)m.php/s,664981/z,0/d,2#w665147

> Po prostu kompromitacja kompletna.
Tak, należy się tu zgodzić z Panem: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,685689#w685861 Jeżeli coś trochę dziwi, to to, iż tak trudno dostrzec własną kompromitację, ale chyba tak już ma znakomita większość świecie wierzących we własną rację.

> Oto dojrzali ateiści, rzekomo "zmądrzeli" bo wcześniej byli wierzący (nie z powodu chrztu, ale przecież wychowania), potrzebują apostazji!
Jacy "dojrzali ateiści"? www.racjon(*)m.php/z,0/d,2/s,509211#w510102 Postaw odrzucenia istnienia nadprzyrodzoności jest wiele i niektóre z nich - podobnie do np wyznań chrześcijańskich - jest bardzo daleko od siebie.

>Oto ateista, który uważa, że cały ten KK, bóg, sakramenty itd... to jedna wieka szopka, a chrzest to nic innego jak czary mary, uznaje, że potrzebuje apostazji (czyli zgodnego z przepisami tych czarnoksiężników odczarowania) i dopiero wtedy przestanie być członkiem KK, przestanie być dzieckiem bożym, a może i przestanie wtedy wierzyć?
A gdzie Pan takiego "ateistę" sobie znalazł. Może jakieś źródło? Ludzie mają przeróżne poglądy oraz wierzą w przeróżne bzdury i jest tak, iż można znaleźć zwolenników nawet najbardziej bzdurnych przekonań, ale ważnym jest ile osób takie przekonania podziela. Żyjemy w "dziwnym kraju" [Załącznik]. Czasem sposób myślenia oraz reakcje niektórych ludzi mnie dziwią - np Pańskie - ale to wcale nie znaczy, iż Pańskie poglądy podziela większość Polaków. Nie przeszkadzają mi ani wierzący dopóki nie chcą mi urządzić świata, zgodnie z własną religią, ani niewierzący - chcący odciąć się od religii i dokonać apostazji - dopóki nie wymuszają na mnie tego samego. Gdyby Kościół w Polsce lub państwo w jego imieniu - z tego powodu, iż jestem nominalnym katolikiem - przymuszali mnie do jakiś intelektualnych lub materialnych danin na jego rzecz, to aktu apostazji bym dokonał, ale gdy jeszcze nie wymuszają to mam to w wielkim poważaniu.

@@@
.
29-01-2016 14:25 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>To jest istota antyklerykalnego lemingowego myślenia w tym temacie.
>I znowu - przy braku merytorycznych argumentów - atakuje Pan osobiście oponentów.
Nie oponentów tylko ich myślenie i wypowiedzi. Staram się nie atakować ludzi lecz ich poglądy, ataki personalne zdarzaja mi się rzaadko i tylko jako reakcja na podobne ze strony innych.

>>Oto ateista, który uważa, że cały ten KK, bóg, sakramenty itd... to jedna wieka szopka, a chrzest to nic innego jak czary mary, uznaje, że potrzebuje apostazji (czyli zgodnego z przepisami tych czarnoksiężników odczarowania) i dopiero wtedy przestanie być członkiem KK, przestanie być dzieckiem bożym, a może i przestanie wtedy wierzyć?
>A gdzie Pan takiego "ateistę" sobie znalazł. Może jakieś źródło?
Wystarczy przejrzeć ten wątek, a takowych "nuworyszy" ateistycznych znajdzie Pan tutaj od metra.

>Gdyby Kościół w Polsce lub państwo w jego imieniu - z tego powodu, iż jestem nominalnym katolikiem - przymuszali mnie do jakiś intelektualnych lub materialnych danin na jego rzecz, to aktu apostazji bym dokonał, ale gdy jeszcze nie wymuszają to mam to w wielkim poważaniu.

No bo Pan widać, z tych bardziej uświadomnionych jest. Pan wie, że polanie wodą nie ma znaczenia dla pańskiego ateizmu. Niestety, po lekturze tego wątku widać, że wielu ateistów tego nie wie.

Śmieszą mnie lemingi.
29-01-2016 15:53 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

> To jest istota antyklerykalnego lemingowego myślenia w tym temacie.
I znowu - przy braku merytorycznych argumentów - atakuje Pan osobiście oponentów.
>Nie oponentów tylko ich myślenie i wypowiedzi.
Zrozumiałe, jak ludzie "gorszego sortu" mogliby pojąć głębię Pańskich wypowiedzi. Mnie się jakoś wydaje, iż posługuję się Pan tu argumentum ad personam permanentnie.

> Staram się nie atakować ludzi lecz ich poglądy, ataki personalne zdarzaja mi się rzaadko i tylko jako reakcja na podobne ze strony innych.
Może i Pan się stara, a tylko ja nie umiem tego dostrzec i nie dostrzegam. Widzę odwrotnie, iż ataki na osobę zamiast ataków na nie odpowiadające Panu poglądy, to u Pana norma, ale tak jak powtarzam ocenę jakości naszych wypowiedzi pozostawmy naszym czytelnikom.

>Oto ateista, który uważa, że cały ten KK, bóg, sakramenty itd... to jedna wieka szopka, a chrzest to nic innego jak czary mary, uznaje, że potrzebuje apostazji (czyli zgodnego z przepisami tych czarnoksiężników odczarowania) i dopiero wtedy przestanie być członkiem KK, przestanie być dzieckiem bożym, a może i przestanie wtedy wierzyć?
A gdzie Pan takiego "ateistę" sobie znalazł. Może jakieś źródło? Ludzie mają przeróżne poglądy oraz wierzą w przeróżne bzdury i jest tak, iż można znaleźć zwolenników nawet najbardziej bzdurnych przekonań, ale ważnym jest ile osób takie przekonania podziela.

>Wystarczy przejrzeć ten wątek, a takowych "nuworyszy" ateistycznych znajdzie Pan tutaj od metra.
Żyjemy w "dziwnym kraju" [Załącznik]. Czasem sposób myślenia oraz reakcje niektórych ludzi mnie dziwią - np Pańskie - ale to wcale nie znaczy, iż Pańskie poglądy podziela większość Polaków. Na przykład wyżej tym wątku wypowiadało się dwóch katolików - czy i jakie ich poglądy są takie same. Nie sądzę aby któryś z Panów chciał wziąć odpowiedzialność za poglądy drugiego?

Gdyby Kościół w Polsce lub państwo w jego imieniu - z tego powodu, iż jestem nominalnym katolikiem - przymuszali mnie do jakiś intelektualnych lub materialnych danin na jego rzecz, to aktu apostazji bym dokonał, ale gdy jeszcze nie wymuszają to mam to w wielkim poważaniu.
>No bo Pan widać, z tych bardziej uświadomnionych jest. Pan wie, że polanie wodą nie ma znaczenia dla pańskiego ateizmu. Niestety, po lekturze tego wątku widać, że wielu ateistów tego nie wie.
Tak jak już wyżej napisałem mamy różnych ateistów www.racjonalista.pl/kk.php/t,6848 i różnych racjonalistów www.racjonalista.pl/kk.php/t,5034. Mnie poglądy opisane w obu artykułach są dosyć bliskie, choć jednak nie są tożsame z moimi, gdyż racjonalizm światopoglądowy polega jednak na samodzielnym myśleniu i samodzielnym dokonywaniu ocen.

@@@
.
Brzostowski (7067 punktów)
>>Nie oponentów tylko ich myślenie i wypowiedzi.
>Zrozumiałe, jak ludzie "gorszego sortu" mogliby pojąć głębię Pańskich wypowiedzi. Mnie się jakoś wydaje, iż posługuję się Pan tu argumentum ad personam permanentnie.
Nie trzeba być "gorszego sortu", aby niczego nie rozumieć. Proszę się zatem nie przejmować.
>> Staram się nie atakować ludzi lecz ich poglądy, ataki personalne zdarzaja mi się rzaadko i tylko jako reakcja na podobne ze strony innych.
>Może i Pan się stara, a tylko ja nie umiem tego dostrzec i nie dostrzegam.
Cóż, ja chciałbym aby interlokutorzy odpowiadający na posty potrafili takie rzeczy, ale tu każdy może pisać: i mądry, i głupi. I Pan dobrze o tym wie.
>Tak jak już wyżej napisałem mamy różnych ateistów www.racjonalista.pl/kk.php/t,6848 i różnych racjonalistów www.racjonalista.pl/kk.php/t,5034. Mnie poglądy opisane w obu artykułach są dosyć bliskie, choć jednak nie są tożsame z moimi, gdyż racjonalizm światopoglądowy polega jednak na samodzielnym myśleniu i samodzielnym dokonywaniu ocen.

Ateiści są różni, to rzecz pewna. Ci, którzy potrzebują apostazji, śmieszą mnie po prostu.

Śmieszą mnie lemingi.
30-01-2016 17:24 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

Tak jak już wyżej napisałem mamy różnych ateistów www.racjonalista.pl/kk.php/t,6848 i różnych racjonalistów www.racjonalista.pl/kk.php/t,5034. Mnie poglądy opisane w obu artykułach są dosyć bliskie, choć jednak nie są tożsame z moimi, gdyż racjonalizm światopoglądowy polega jednak na samodzielnym myśleniu i samodzielnym dokonywaniu ocen.
>Ateiści są różni, to rzecz pewna. Ci, którzy potrzebują apostazji, śmieszą mnie po prostu.
Mamy zupełnie inne poczucie humoru. Sam aktu apostazji nie potrzebuję, ale rozumiem ludzi, którym jest to potrzebne i wcale nie są oni dla mnie śmieszniejsi od np klerykalnych owieczek, którzy czekają na pasterskie poganianie.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,164562/z,0#w164586
www.racjon(*)m.php/s,164562/z,0/d,1#w164676
Cenie sobie ludzi myślących samodzielnie i wolę ich, nawet popełniających błędy, od konformistów podążających za jakimś, choćby i najmądrzejszym, stadem.

@@@
.
30-01-2016 19:34 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>Ateiści są różni, to rzecz pewna. Ci, którzy potrzebują apostazji, śmieszą mnie po prostu.
>Mamy zupełnie inne poczucie humoru. Sam aktu apostazji nie potrzebuję, ale rozumiem ludzi, którym jest to potrzebne i wcale nie są oni dla mnie śmieszniejsi od np klerykalnych owieczek, którzy czekają na pasterskie poganianie.
Oczywiście, że są śmieszniejsi od owieczek. Owieczki wierzą w te czary, a ci ateiści nie wierzą, a tego potrzebują. Pan nie widzi tutaj bezmiaru śmieszności, sprzeczności lub wręcz głupoty?


Śmieszą mnie lemingi.
02-02-2016 21:00 
 Ocena 2 na 2
Stiller (372 punktów)
>>>Ateiści są różni, to rzecz pewna. Ci, którzy potrzebują apostazji, śmieszą mnie po prostu.
>>Mamy zupełnie inne poczucie humoru. Sam aktu apostazji nie potrzebuję, ale rozumiem ludzi, którym jest to potrzebne i wcale nie są oni dla mnie śmieszniejsi od np klerykalnych owieczek, którzy czekają na pasterskie poganianie.
>Oczywiście, że są śmieszniejsi od owieczek. Owieczki wierzą w te czary, a ci ateiści nie wierzą, a tego potrzebują.

Jestem ateistą, a wiara jest mi zwyczajnie zbędna. Zostałem ochrzczony, więc KRK liczy mnie jako swoją owieczkę i tylko dlatego złożę apostazję, żeby ci z KRK już mnie nie zaliczali do chrześcijan. Niestety, mam żal do rodziców, że nie uchronili mnie od religijnego absurdu KRK, chociaż wiem, że nie mieli złych intencji.
Wątek o śmieszności pominę jako niemal bezwartościowy.
11-02-2016 12:04 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Oczywiście, że są śmieszniejsi od owieczek. Owieczki wierzą w
> te czary, a ci ateiści nie wierzą, a tego potrzebują. Pan nie
> widzi tutaj bezmiaru śmieszności, sprzeczności lub wręcz głupoty?

1. Co śmiesznego jest w tym, że dany człowiek chce zmniejszenia dotacji na związek wyznawniowy, który jest mu obojętny, lub nawet wg niego szkodliwy?
Ów człowiek dobrze wie, że związek wyznaniowy obecnie finansowany jest proporcjonalnie do liczby członków, a on wciąż jego szeregi formalne zasila.
On nie potrzebuje apostazji. On chce wykreślenia go z tej konkretnej bazy danych która jest później używania w celach niezgodnych z jego wartościami.

2. Co śmiesznego jest w tym, że dany człowiek chce uchodzić swoje dane osobowe przed nieuprawnionym kopiowaniem, rozpowszechnianiem, udostępnianiem i składowaniem?

Odpowiecie mi, panie kolego Brzostowski?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
11-02-2016 12:41 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Odpowiecie mi, panie kolego Brzostowski?
www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,668549#w670474

@@@
.
16-02-2016 15:57 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>> Oczywiście, że są śmieszniejsi od owieczek. Owieczki wierzą w
>> te czary, a ci ateiści nie wierzą, a tego potrzebują. Pan nie
>> widzi tutaj bezmiaru śmieszności, sprzeczności lub wręcz głupoty?
>1. Co śmiesznego jest w tym, że dany człowiek chce zmniejszenia dotacji na związek wyznawniowy, który jest mu obojętny, lub nawet wg niego szkodliwy?
W tym nie widzę nic śmiesznego.
>Ów człowiek dobrze wie, że związek wyznaniowy obecnie finansowany jest proporcjonalnie do liczby członków, a on wciąż jego szeregi formalne zasila.
A gdzie tak jest? U nas?
>On nie potrzebuje apostazji. On chce wykreślenia go z tej konkretnej bazy danych która jest później używania w celach niezgodnych z jego wartościami.
No to, wtedy jest to logiczne.
>2. Co śmiesznego jest w tym, że dany człowiek chce uchodzić swoje dane osobowe przed nieuprawnionym kopiowaniem, rozpowszechnianiem, udostępnianiem i składowaniem?
>Odpowiecie mi, panie kolego Brzostowski?
W jaki sposób? Przez apostazję to zrobić?

Poza tym, wiadomo, o co chodzi, bo w kółko sami ateiści i antyklerykały o tym piszą. Idzie o demonstrację i potrzebę "duchową" apostazji. Już Wam tam chodzi o dane osobowe?! Nie rozbawiajcie mnie...

Śmieszą mnie lemingi.
16-02-2016 17:35 
 Ocena 3 na 3
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Ów człowiek dobrze wie, że związek wyznaniowy obecnie
>> finansowany jest proporcjonalnie do liczby członków, a on wciąż
>> jego szeregi formalne zasila.
>A gdzie tak jest? U nas?

Nie, na Wyspach Bergamutach.

>>On nie potrzebuje apostazji. On chce wykreślenia go z tej konkretnej bazy danych która jest później używania w celach niezgodnych z jego wartościami.
>No to, wtedy jest to logiczne.

Zgadza się. I coś Cię w tym śmieszy?

>>2. Co śmiesznego jest w tym, że dany człowiek chce uchodzić
>> swoje dane osobowe przed nieuprawnionym kopiowaniem,
>> rozpowszechnianiem, udostępnianiem i składowaniem?
>>Odpowiecie mi, panie kolego Brzostowski?
>W jaki sposób? Przez apostazję to zrobić?

Apostazja nie daje pewności. Przynajmniej w rozsądnym czasie czyli np. 2 tyg.
Pewnie wiesz, ile się ta procedura nieraz ciągnie.

> Poza tym, wiadomo, o co chodzi, bo w kółko sami ateiści
> i antyklerykały o tym piszą. Idzie o demonstrację i potrzebę "duchową" apostazji

Komu wiadomo i na jakiej podstawie? Wyobraźni osób wierzących, czy może rozmów z ateistami?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,694830#w697993

> Już Wam tam chodzi o dane osobowe?! Nie rozbawiajcie mnie...

Nadal nie rozumiem co Cię w tym bawi, ale taktownie już nie dopytuję.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
16-02-2016 19:27 
 Ocena 7 na 7
Lilly Amina (4723 punktów)

>Idzie o demonstrację i potrzebę "duchową" apostazji.
Nic podobnego.
>Już Wam tam chodzi o dane osobowe?!
Wyłącznie.
>Nie rozbawiajcie mnie...
Rozrywkowy facet z Waszmości, skoro wszystko Waści tak bawi
16-02-2016 21:38 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Poza tym, wiadomo, o co chodzi, bo w kółko sami ateiści i antyklerykały o tym piszą. Idzie o demonstrację i potrzebę "duchową" apostazji.
Wiadomo tyle ile komu...
Różne są powody apostazji, a dla niektórych potrzeba duchowa (nie "duchowa")!


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
28-01-2016 03:18 
 Ocena 2 na 2
tarkos (10757 punktów)Odp: Od marca 2016 r chrzest dzieci będzie przestępstwem
> istnieją argumenty za tym, aby chrzest dotyczył tylko ludzi dojrzałych (powiedzmy dorosłych - 18 lat, aby świadomie przyjmowali oni wiarę). Jest to ważny argument.
Tak, argument jest ważny. Dotyczy jednak nie tyle przyjmowania wiary (można wierzyć bez kościoła), co zapisania się do jednej z organizacji religijnych (a można stać się chrześcijaninem-ateistą).
> Tylko że dla teistów, a nie dla ateistów.
Dokładniej dla chrześcijan - inni teiści obywają się bez chrztu.
> Chrzest przecież dla ateistów nie ma znaczenia (przez to ochrzczony nie staje się "wierzący", nie spotyka Boga, bo Go nie ma. Prawda?
Jasne. Dorosły, który został w dzieciństwie ochrzczony ale nie spłynęła nań łaska wiary, widzi, że kropidło nie ma wiele wspólnego z uduchowieniem. Poczytuje więc chrzest za oszustwo a wiarę chrześcijańską za fałszerstwo. Może budować inne wyższe wartości lub nawet pozostać w przekonaniu o jakiejś pierwotnej boskości, ale niekoniecznie w związku z tą akurat religią (albo i wbrew niej).
> akt chrztu, nie ma większego znaczenia niż nałożenie 2 letniemu dziecku szalika kibola.
Główne wartości ludzkie to religia albo 'kibolowy' sport?
>Trudno jednak o uczciwość u antyklerykałów, im bowiem nie o nią chodzi, a oto aby kopnąć KK gdzie się da.
Chyba nie chodzi o KK lecz ogólniej o kościoły praktykujące chrzest nieletnich (katolicyzm nie jest pępkiem świata).

[Do antyklerykałów zaliczasz wszystkich tych, co nie są proklerykarni (także neutralnych względem kleru lub traktujących księży na równi z innymi pajacami)?]

> gdybym starał się być ideologicznym kombinatorem, jak to antyklerykały mają w zwyczaju, to bym mógł stwierdzić, iż odpowiedź na to pytanie daje obraz tego, który światopogląd jest bardziej "zakuty".
Lepiej się nie staraj, bo nabierzesz wątpliwości.
01-02-2016 14:34 
 Ocena 3 na 3
Stiller (372 punktów)
>Aby zatem pozostać uczciwym należałoby domagać się braku wpływu rodziców, a zatem też kultury przodków na wychowanie dzieci, aby nie daj Boże, "nie nałożyć im za ciasnych butów". Trzeba by dzieciom proponować cały dostępny wachlarz możliwości i liczyć, iż bez naszej pomocy, sami wybiorą co dla nich najlepsze. Pysznie! Ale uczciwie!
>Trudno jednak o uczciwość u antyklerykałów, im bowiem nie o nią chodzi, a oto aby kopnąć KK gdzie się da.
>Dlatego uczciwie jest, gdy dzieci wychowują się w kulturze rodziców, bo kultura buduje cywilizacje. Wychowanie nie powinno być jednak zamknięte, powinien być stały dopływ świeżości. I jak widać w Polsce i Europie tak jest, bo część ludzi staje się ateistami.
>Na koniec zadaj sobie pytanie i poszukaj odpowiedzi: Jaki procent dzieci teistów staje się ateistami, a jaki procent dzieci ateistów teistami? I gdybym starał się być ideologicznym kombinatorem, jak to antyklerykały mają w zwyczaju, to bym mógł stwierdzić, iż odpowiedź na to pytanie daje obraz tego, który światopogląd jest bardziej "zakuty".

1. Dziecko nie powinno być traktowane przez rodziców jako człowiek, którego należy ukształtować według własnych, zbyt daleko idących wyobrażeń. Przeciwnie, gdzieś powinna być świadomie postawiona granica ingerencji w jego swobodę wyboru drogi życiowej. Chrzest i wychowywanie dziecka w jakimś odłamie chrześcijaństwa jest już przekroczeniem tej granicy.
Rodzice powinni dać dziecku pewne UNIWERSALNE minimum przyzwoitego wychowania, które daje poczucie pewnej autonomii: życzliwość, empatia, racjonalna stanowczość, odpowiedzialność, rozumienie związków przyczynowo-skutkowych, podstawy naukowego przyrodoznawstwa, faktografia o człowieku jako składniku społeczeństwa itp. Rodzaj i zakres wychowania powinny być dostosowane do możliwości rozwojowych dziecka, które w procesie dorastania samo będzie wybierało odpowiadające mu decyzje. Stopniowo należy uczyć go wybierania własnej drogi życiowej.
Rodzice realizują już określony profil poglądów, nie znaczy to jednak, że muszą narzucać go swojemu dziecku. Mogą go sugerować, wskazywać jako najlepiej znany przykład postaw ludzkich, ale nie powinni zamykać dziecku możliwości wyboru przez indoktrynację ideologiczną, która polega na powtarzaniu zwykle niezrozumiałych, a niejednokrotnie bałamutnych frazesów. Człowiek zindoktrynowany zbyt wcześnie nie potrafi zwykle wyzwolić się z niej i staje się kukiełką systemów ideologicznych i to nie tylko religijnych.
Rodzice powołują na świat człowieka, powinni więc pozwolić mu być człowiekiem, czyli istotą autonomiczną, a nie niewolnikiem poglądów cwanych poprzedników.
Dlatego uczciwie jest, gdy dzieci wychowuje się jak ludzi, a nie traktuje się ich jak niewolników cudzych poglądów.

2. Dziecko ochrzczone, a więc bez udziału własnej woli, jest traktowane przez absurdalny system chrześcijański jako członek społeczności chrześcijańskiej z wszystkimi konsekwencjami wynikającymi z doktryny i praktyki.

Prawo o niewciąganiu nieświadomych do systemów ideologicznych powinno być powszechne.
01-02-2016 17:14 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>1. Dziecko nie powinno być traktowane przez rodziców jako człowiek, którego należy ukształtować według własnych, zbyt daleko idących wyobrażeń. Przeciwnie, gdzieś powinna być świadomie postawiona granica ingerencji w jego swobodę wyboru drogi życiowej.
Wieeeeelu pedagogów zastanawiało się nad znalezieniem tej granicy

>Chrzest i wychowywanie dziecka w jakimś odłamie chrześcijaństwa jest już przekroczeniem tej granicy.
Rodzice przed dzieckiem mają po kryjomu praktykować? A może wychowywać od razu na ateistę?

> Rodzice powinni dać dziecku pewne UNIWERSALNE minimum przyzwoitego wychowania, które daje poczucie pewnej autonomii: życzliwość, empatia, racjonalna stanowczość, odpowiedzialność, rozumienie związków przyczynowo-skutkowych, podstawy naukowego przyrodoznawstwa, faktografia o człowieku jako składniku społeczeństwa itp.
A może to już jest jakaś ideologia?

> Rodzice realizują już określony profil poglądów, nie znaczy to jednak, że muszą narzucać go swojemu dziecku. Mogą go sugerować, wskazywać jako najlepiej znany przykład postaw ludzkich, ale nie powinni zamykać dziecku możliwości wyboru przez indoktrynację ideologiczną, która polega na powtarzaniu zwykle niezrozumiałych, a niejednokrotnie bałamutnych frazesów. Człowiek zindoktrynowany zbyt wcześnie nie potrafi zwykle wyzwolić się z niej i staje się kukiełką systemów ideologicznych i to nie tylko religijnych.
1 Wychowywanie w kierunku sprzecznym z Twoim to już indoktrynacja
2 Człowiek wychowany w religijnej rodzinie jest kukiełką, ale naśladujący inne wzory ... kim?

> Rodzice powołują na świat człowieka, powinni więc pozwolić mu być człowiekiem, czyli istotą autonomiczną, a nie niewolnikiem poglądów cwanych poprzedników.
> Dlatego uczciwie jest, gdy dzieci wychowuje się jak ludzi, a nie traktuje się ich jak niewolników cudzych poglądów.

Znów wychodzi, że Twoją religię po prostu uważasz za ... lepszą religię. Czym się różnisz od Miłującego_prawdę?

>2. Dziecko ochrzczone, a więc bez udziału własnej woli, jest traktowane przez absurdalny system chrześcijański jako członek społeczności chrześcijańskiej z wszystkimi konsekwencjami wynikającymi z doktryny i praktyki.
Jakie to konsekwencje?
Ponowię pytanie : jakie człowiek ochrzczony ma obowiązki wobec kościoła?

>Prawo o niewciąganiu nieświadomych do systemów ideologicznych powinno być powszechne.
Do Twojego też?
01-02-2016 23:18 
 Ocena 2 na 2
Stiller (372 punktów)
>Rodzice przed dzieckiem mają po kryjomu praktykować?

Skąd ta sugestia? Przecież dalej podałem, że rodzice mają swoje przekonania i mogą otwarcie ukazywać je swoim dzieciom ("Mogą go sugerować, wskazywać jako najlepiej znany przykład postaw ludzkich, ale nie powinni zamykać dziecku możliwości wyboru ...").

>A może wychowywać od razu na ateistę?

Ta sugestia to już tendencyjne przegięcie! Przykro mi, że nie czytasz ze zrozumieniem. Zwracam uwagę na wychowanie człowieka autonomicznego - "Rodzaj i zakres wychowania powinny być dostosowane do możliwości rozwojowych dziecka, które w procesie dorastania samo będzie wybierało odpowiadające mu decyzje. Stopniowo należy uczyć go wybierania własnej drogi życiowej.". Od decyzji mojego dziecka (już dorosłego) zależy jego wybór religii, ateizmu, opcji politycznej, zawodu itd. W czasie dorastania dbam o jego niezależność, która polega między innymi na racjonalnym przyglądaniu się światu ze stosownym dystansem.

>> Rodzice powinni dać dziecku pewne UNIWERSALNE minimum przyzwoitego wychowania, które daje poczucie pewnej autonomii: życzliwość, empatia, racjonalna stanowczość, odpowiedzialność, rozumienie związków przyczynowo-skutkowych, podstawy naukowego przyrodoznawstwa, faktografia o człowieku jako składniku społeczeństwa itp.
>A może to już jest jakaś ideologia?

Jakaś ... tak, chociaż ideologia to zbyt wielkie słowo. Raczej chodzi o ostrożną postawę wobec zagrożeń ze strony wielkich ideologii.

>> Rodzice realizują już określony profil poglądów, nie znaczy to jednak, że muszą narzucać go swojemu dziecku. Mogą go sugerować, wskazywać jako najlepiej znany przykład postaw ludzkich, ale nie powinni zamykać dziecku możliwości wyboru przez indoktrynację ideologiczną, która polega na powtarzaniu zwykle niezrozumiałych, a niejednokrotnie bałamutnych frazesów. Człowiek zindoktrynowany zbyt wcześnie nie potrafi zwykle wyzwolić się z niej i staje się kukiełką systemów ideologicznych i to nie tylko religijnych.
>1 Wychowywanie w kierunku sprzecznym z Twoim to już indoktrynacja

Chyba nie rozumiesz pojęcia indoktrynacji. W tym co napisałem, daję dorastającemu dziecku dużą swobodę wyboru, chociaż sugeruję mu życzliwość, empatię itd., a nade wszystko zachęcam do analizy ludzkich postaw, w tym również mojej i jego i proponuję zważyć to własnym umysłem. Nie ma w tym dogmatów i indoktrynacji, którą tak usilnie chcesz mi przypisać.

>2 Człowiek wychowany w religijnej rodzinie jest kukiełką, ale naśladujący inne wzory ... kim?

Dotyczy to nie tylko wychowania religijnego - chodzi o wszelkie wychowanie apodyktyczne.
Co do naśladowania - nieistotne jest, czy są to takie czy inne wzory, tylko jaki jest udział świadomości i wolnej woli w podjęciu danego naśladownictwa.

>> Rodzice powołują na świat człowieka, powinni więc pozwolić mu być człowiekiem, czyli istotą autonomiczną, a nie niewolnikiem poglądów cwanych poprzedników.
>> Dlatego uczciwie jest, gdy dzieci wychowuje się jak ludzi, a nie traktuje się ich jak niewolników cudzych poglądów.
>Znów wychodzi, że Twoją religię po prostu uważasz za ... lepszą religię. Czym się różnisz od Miłującego_prawdę?

Nie ma tu żadnej mojej religii. Uważam, że człowiek w swojej pełni powinien być autonomiczny, a to nie jest religia. Jeśli jednak dany osobnik w znacznym stopniu rezygnuje z autonomii, to szanuję jego wybór. Chodzi o to, żeby to był jego wybór, a nie wynik indoktrynacji.

>>2. Dziecko ochrzczone, a więc bez udziału własnej woli, jest traktowane przez absurdalny system chrześcijański jako członek społeczności chrześcijańskiej ze wszystkimi konsekwencjami wynikającymi z doktryny i praktyki.
>Jakie to konsekwencje?

>Ponowię pytanie : jakie człowiek ochrzczony ma obowiązki wobec kościoła?

Do tego trzeba by otworzyć nowy wątek.

>>Prawo o niewciąganiu nieświadomych do systemów ideologicznych powinno być powszechne.
>Do Twojego też?

Też, ale nie nazywałbym tego systemem ideologicznym - to jedynie skromna wypowiedź, zauważ bowiem, że akcent pada tu na NIEWCIĄGANIE NIEŚWIADOMYCH, a nieważne CZYJE coś jest.
02-02-2016 07:34 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Rodzice przed dzieckiem mają po kryjomu praktykować?
>Skąd ta sugestia?
Z umiejętności czytania nie tylko czarnych liter

Cytat:
Dziecko ochrzczone, a więc bez udziału własnej woli, jest traktowane przez absurdalny system chrześcijański jako członek społeczności chrześcijańskiej ze wszystkimi konsekwencjami wynikającymi z doktryny i praktyki.

Jakie konsekwencje?

>>>Prawo o niewciąganiu nieświadomych do systemów ideologicznych powinno być powszechne.
>>Do Twojego też?
>Też, ale nie nazywałbym tego systemem ideologicznym - to jedynie skromna wypowiedź, zauważ bowiem, że akcent pada tu na NIEWCIĄGANIE NIEŚWIADOMYCH, a nieważne CZYJE coś jest.
Czyli? Zakaz chrztu?
02-02-2016 20:39 
 Ocena 1 na 1
Stiller (372 punktów)
>>Skąd ta sugestia?
>Z umiejętności czytania nie tylko czarnych liter

W moich wypowiedziach nie ma podtekstów, ponieważ chcę uniknąć dowolności czytania nie tylko czarnych liter i wynikających stąd zbędnych komunikatów. Czytasz więc wytwory własnej wyobraźni - to pachnie imputowaniem.

>>>>Prawo o niewciąganiu nieświadomych do systemów ideologicznych powinno być powszechne.
>>>Do Twojego też?
>>Też, ale nie nazywałbym tego systemem ideologicznym - to jedynie skromna wypowiedź, zauważ bowiem, że akcent pada tu na NIEWCIĄGANIE NIEŚWIADOMYCH, a nieważne CZYJE coś jest.
>Czyli? Zakaz chrztu?

Raczej uświadamianie rodziców, że dziecku należy dać szansę wyboru i nie skazywać go na nasz wybór w czasie, gdy jest ono jeszcze nieświadome. To takie proste. Czy tak trudno zrozumieć, że normalny człowiek chce świadomie tworzyć swoją osobowość, która może znacznie odbiegać od wzorców rodzicielskich?
02-02-2016 20:46 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>>>Skąd ta sugestia?
>>Z umiejętności czytania nie tylko czarnych liter
>W moich wypowiedziach nie ma podtekstów,
>>Czyli? Zakaz chrztu?
>Raczej uświadamianie rodziców, że dziecku należy dać szansę wyboru i nie skazywać go na nasz wybór w czasie, gdy jest ono jeszcze nieświadome. To takie proste. Czy tak trudno zrozumieć, że normalny człowiek chce świadomie tworzyć swoją osobowość, która może znacznie odbiegać od wzorców rodzicielskich?

CZYLI? ZAKAZ CHRZTU???

proste pytanie...
03-02-2016 16:02 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Raczej uświadamianie rodziców, że dziecku należy dać szansę wyboru i nie skazywać go na nasz wybór w czasie, gdy jest ono jeszcze nieświadome. To takie proste. Czy tak trudno zrozumieć, że normalny człowiek chce świadomie tworzyć swoją osobowość, która może znacznie odbiegać od wzorców rodzicielskich?
>CZYLI? ZAKAZ CHRZTU???
>proste pytanie...
A po co? www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041
Czy to "rytuał wody" ma zasadnicze znaczenie w kształtowaniu naszej osobowości?

@@@
.
03-02-2016 16:14 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>A po co? www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041
>Czy to "rytuał wody" ma zasadnicze znaczenie w kształtowaniu naszej osobowości?

Nie ma. Tym bardziej zakaz chrztu uznaję za zbędne ograniczenie wolności.
Zakaz religijnego wychowania w rodzinie również.

Nie uda się zbudować neutralnego światopoglądowo państwa w oparciu o zakazy dotyczące jednej z grup społecznych, tym bardziej nie uda się (w demokratyczny sposób!)zbudować takiego państwa wprowadzając zakazy dla większości.

Zna Pan moje poglądy na temat świeckości państwa, ale domyśla się Pan zapewne, że tak pojmowanej neutralności ja bym nie poparł.
03-02-2016 23:28 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
A po co? www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041
Czy to "rytuał wody" ma zasadnicze znaczenie w kształtowaniu naszej osobowości?
>Nie ma. Tym bardziej zakaz chrztu uznaję za zbędne ograniczenie wolności.
>Zakaz religijnego wychowania w rodzinie również.
>Nie uda się zbudować neutralnego światopoglądowo państwa w oparciu o zakazy dotyczące jednej z grup społecznych, tym bardziej nie uda się (w demokratyczny sposób!)zbudować takiego państwa wprowadzając zakazy dla większości.
>Zna Pan moje poglądy na temat świeckości państwa, ale domyśla się Pan zapewne, że tak pojmowanej neutralności ja bym nie poparł.
Tyle tylko, iż ja tu odniosłem się tylko do rytuału, wątpiąc w jego zasadnicze znaczenie w kształtowaniu naszej osobowości
i nie mówiłem tu o niczym więcej. O sprawach, które Pan tu podnosi napisałem wyżej, gdy pan Brzostowski napisał: >"Dlatego uczciwie jest, gdy dzieci wychowują się w kulturze rodziców, bo kultura buduje cywilizacje" To mu odpowiedziałem:
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura
pl.wikipedia.org/wiki/Cywilizacja
Tyle, iż to nie ma nic wspólnego z uczciwością, natomiast jest elementem cywilizacji europejskiej: europa.eu/(*)constitution_for_europe_pl.pdf

@@@
.
10-02-2016 22:14 
 Ocena 2 na 2
Dyshia (307 punktów)
>1. Dziecko nie powinno być traktowane przez rodziców jako człowiek, którego należy ukształtować według własnych, zbyt daleko idących wyobrażeń. Przeciwnie, gdzieś powinna być świadomie postawiona granica ingerencji w jego swobodę wyboru drogi życiowej. Chrzest i wychowywanie dziecka w jakimś odłamie chrześcijaństwa jest już przekroczeniem tej granicy.
> Rodzice powinni dać dziecku pewne UNIWERSALNE minimum przyzwoitego wychowania, które daje poczucie pewnej autonomii: życzliwość, empatia, racjonalna stanowczość, odpowiedzialność, rozumienie związków przyczynowo-skutkowych, podstawy naukowego przyrodoznawstwa, faktografia o człowieku jako składniku społeczeństwa itp. Rodzaj i zakres wychowania powinny być dostosowane do możliwości rozwojowych dziecka, które w procesie dorastania samo będzie wybierało odpowiadające mu decyzje. Stopniowo należy uczyć go wybierania własnej drogi życiowej.
> Rodzice realizują już określony profil poglądów, nie znaczy to jednak, że muszą narzucać go swojemu dziecku. Mogą go sugerować, wskazywać jako najlepiej znany przykład postaw ludzkich, ale nie powinni zamykać dziecku możliwości wyboru przez indoktrynację ideologiczną, która polega na powtarzaniu zwykle niezrozumiałych, a niejednokrotnie bałamutnych frazesów.

Niestety, w opinii rodziców często bywa zupełnie odwrotnie, ponieważ np. odniesiony życiowy sukces przypisują wychowaniu, otrzymanemu od swoich rodziców i dopatrują się w nim gotowego przepisu na sukces swoich dzieci, dlatego tym goręcej starają się narzucić drogę rozwoju i zbiór przekazywanych wartości jako "bezdyskusyjne", a sprzeciw traktowany jest jako przejaw buntu i niedojrzałość, wynikający z braku posiadanego doświadczenia i wglądu w dorosłość. Rodzice, niezależnie od stonia wykształcenia, często postrzegają swoje życie, czyli efekt dokonanych wyborów, jako pozytywny ich rezultat, co z psychologicznego punktu widzenia jest zjawiskiem normalnym, bo oznacza m.in. akceptację swojej osoby. W przeciwnym razie otrzymujemy w skrajnych przypadkach np. rodziny alkoholików, gdzie jeden lub oboje rodziców jest dopadniętych frustracją z powodu braku samorealizacji, perspektyw finansowych i obwiniają wtedy właśnie zły sposób lub całkowity brak pokierowania nimi za młodu (tak w dużym skrócie). Widać to moim zdaniem najlepiej np. w środowisku lekarzy czy prawników, których dzieci stanowią większościowy odsetek studentów odpowiednich studiów (takie przynajmniej były moje spostrzeżenia, gdy jeszcze moi rówieśnicy i starsi znajomi studiowali, np. z 16 osób z liceum przyjętych na wydział lekarski tylko 1 nie miała rodziców lekarzy, podobnie starszy szwagier, pierwszy lekarz w rodzinie, wraz z piątką innych na swoim roku "przecierali szlaki", gdzie reszta na jego roku posiadała rodzinny dorobek... z prawem podobnie, tylko dla formalności krótko dodam, że 4 osoby z klasy udające się na wydział prawa powielały tu wybór rodziców). Trudno w takich przypadkach stwierdzić, w jakim stopniu mamy tu do czynienia z własnym wyborem drogi życiowej, dokonanej przez dziecko na zasadzie indywidualnej oceny osiągnięć rodziców, a jak często jest to skutek świadomej ingerencji matek i ojców, od najmłodszych lat tłumaczącej swoim dzieciom, że sami wiedzą, co jest dla nich w życiu najlepsze (tym bardziej brak mi możliwości odniesienia się do np. ilości dzieci lekarzy czy prawników, którzy by wybrali inne studia)... Podobnie wygląda wychowanie w rodzinach religijnych. Praktykujący rodzice, nawet jeśli nie ochrzczą swoich dzieci i nie poślą ich do komunii w celu pozostawienia im decyzji o wyborze religii, najprawdopodobniej będą je ze sobą zabierać na mszę (inaczej przecież musieliby małemu dziecku zapewnić w tym czasie opiekę...), obchodzić z rodziną święta i na wiele innych sposobów przyczyniać się do wychowania nowego katolika. Trudno też oczekiwać od nich, by w obliczu pytań stawianych przez dziecko na tematy związane z Bogiem i wiarą, odpowiadali w oderwaniu od swoich przekonań np. w sposób "Bóg istnieje, ale to tylko nasze zdanie, bo inni twierdzą, że nie ma dowodów".

> Człowiek zindoktrynowany zbyt wcześnie nie potrafi zwykle wyzwolić się z niej i staje się kukiełką systemów ideologicznych i to nie tylko religijnych.
> Rodzice powołują na świat człowieka, powinni więc pozwolić mu być człowiekiem, czyli istotą autonomiczną, a nie niewolnikiem poglądów cwanych poprzedników.
> Dlatego uczciwie jest, gdy dzieci wychowuje się jak ludzi, a nie traktuje się ich jak niewolników cudzych poglądów.

Dlatego instytucją, w ramach której powinno się zapewnić dziecku indywidualny rozwój i szeroki wachlarz postaw, które może w przyszłości przysposobić, powinna być szkoła. Szkoła jednak, jak pewnie wiemy, to w większej mierze nauczyciele mający wieloletni kontakt z uczniami, a w mniejszym stopniu realizowany przez nich program. W tych samych szkołach w których jeszcze niedawno nauczano o wyższości komunizmu nad innymi systemami ustrojowymi, dzisiaj wpaja się uczniom idee demokratyczne. To nauczyciele podczas lekcji mają możliwość prowokowania do dyskusji lub podtrzymywania wątku, jeśli taka się na wśród uczniów wywiąże i ich światopogląd często rzuca nowe światło na sposób postrzegania świata przez dzieci, które obierają za wyjściowe postawy przejęte z domu. Jeśli na różnych zajęciach dzieci mają okazję zetknąć się z nauczycielami różnie odnaszącymi się do spraw wiary i religii, już sam ten czynnik wystarczy by religijne wychowanie nie przebiegało na dalszym etapie tak jednotorowo, bo dociekliwi i chcący świadomie kształtować swoją osobę młodzi ludzie otrzymują wyraźny komunikat, że świat nie jest tylko czarny lub biały. Gorzej oczywiście to wygląda w szkołach, gdzie utrzymywany jest "nadzór" nad kształtowaniem katolików, bo w konsekwencji dorastająca młodzież nie ma zapewnionej chociaż tej możliwości do konfrontacji swoich poglądów.


Powyższa wypowiedź została przemyślana. Intencją autorki nie było prowokowanie rozmówców o odmiennych poglądach.
01-02-2016 16:16 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ludzie o poglądach antyklerykalnych, a coraz częściej także o poglądach liberalno-lewicowych nagminnie posługują się logiką Kalego, wykazywałem to tutaj wielokrotnie i już jestem tym zmęczony trochę.
Tak, od wielu lat prezentuje Pan tu swoje projekcje nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Choć zarzuca Pan wszystkim swoim oponentom swoje własne matactwa, to jeszcze nikomu nic Pan tu nie wykazał.

> Nie piszę to do Ciebie, tylko szerzej do ludzi reprezentującej takie poglądy, choć wiadomo, że jednostki miewają różnorodne poglądy, ale od pewnych generalizacji nie uciekniemy.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,695554#w695654

>Otóż, istnieją argumenty za tym, aby chrzest dotyczył tylko ludzi dojrzałych (powiedzmy dorosłych - 18 lat, aby świadomie przyjmowali oni wiarę). Jest to ważny argument. Tylko że dla teistów, a nie dla ateistów.
Dla teistów może i to ma znaczenie, gdyż w różnych wyznaniach różnie to wygląda, ale dla racjonalistów istotnym jest proces socjalizacji: www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041 a nie sam akt chrztu, który jest tu wtórnym.

>Chrzest przecież dla ateistów nie ma znaczenia (przez to ochrzczony nie staje się "wierzący", nie spotyka Boga, bo Go nie ma. Prawda? Nie jest ważne czy ktoś jest ochrzczony czy nie, ważne jest wychowanie. Człowiek wychowany w rodzinie katolickiej zostanie prawdopodobnie katolikiem, i ochrzci się później. Człowiek wychowany w rodzinie ateistycznej zostanie prawdopodobnie ateistą.
Zgadzam się z Panem, w znakomitej większości przypadków właśnie tak to wygląda.

>Skoro zatem nie chcesz aby chrzcić dzieci po kilku miesiącach, tak naprawdę nie chodzi o ów akt, a o cały proces wychowania - czyli zapewne "indoktrynacji". Jednak co w rodzinach ateistycznych? A co w rodzinach narodowców, lewaków, socjalistów, kiboli? Chcąc być uczciwym, trzeba by zabronić tej indoktrynacji wszystkim, czyż nie? Przecież dla ateisty sam akt chrztu, nie ma większego znaczenia niż nałożenie 2 letniemu dziecku szalika kibola. Nie idzie bowiem o akt, a o wychowanie.
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,695742#w695823
www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,695742#w695820

>Aby zatem pozostać uczciwym należałoby domagać się braku wpływu rodziców, a zatem też kultury przodków na wychowanie dzieci, aby nie daj Boże, "nie nałożyć im za ciasnych butów". Trzeba by dzieciom proponować cały dostępny wachlarz możliwości i liczyć, iż bez naszej pomocy, sami wybiorą co dla nich najlepsze. Pysznie! Ale uczciwie!
Czysta demagogia! Rodzice mają i powinni mieć zdecydowany wpływ na kształtowanie postaw swoich dzieci - nawet jeżeli czasem jest to wpływ szkodliwy - natomiast publiczne szkoły poza pro-państwowością powinny być apolityczne i aideologiczne. Państwo zaś powinno być świeckie

>Trudno jednak o uczciwość u antyklerykałów, im bowiem nie o nią chodzi, a oto aby kopnąć KK gdzie się da.
Jedynym argumentem klerykała jest zarzucanie własnych nieprawości innym: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,695554#w695696

>Dlatego uczciwie jest, gdy dzieci wychowują się w kulturze rodziców, bo kultura buduje cywilizacje.
pl.wikipedia.org/wiki/Kultura
pl.wikipedia.org/wiki/Cywilizacja
Tyle, iż to nie ma nic wspólnego z uczciwością, natomiast jest elementem cywilizacji europejskiej: europa.eu/(*)constitution_for_europe_pl.pdf

> Wychowanie nie powinno być jednak zamknięte, powinien być stały dopływ świeżości.
A kto tej świeżości ma dopuszczać. Moim zdaniem świeckiej szkoły nic i nikt tu nie zastąpi.

>I jak widać w Polsce i Europie tak jest, bo część ludzi staje się ateistami.
A co tu ma piernik do wiatraka. Zawsze w historii ludzkości część społeczeństwa była heretykami i dzięki nim istnieje postęp.

>Na koniec zadaj sobie pytanie i poszukaj odpowiedzi: Jaki procent dzieci teistów staje się ateistami, a jaki procent dzieci ateistów teistami?
Obraz klerykałów jest projekcją ich wierzeń na rzeczywistość, natomiast racjonaliści opierają swoją wiedzę na dorobku nauki: www.racjon(*)m.php/z,0/d,9/s,639085#w640597 [Załącznik]

>I gdybym starał się być ideologicznym kombinatorem, jak to antyklerykały mają w zwyczaju, to bym mógł stwierdzić, iż odpowiedź na to pytanie daje obraz tego, który światopogląd jest bardziej "zakuty".
Sądzę, iż inteligentnemu, samodzielnie myślącemu czytelnikowi wystarczy poczytać wywody fideistów z panem Brzostowskim na czele aby wyrobić sobie zdanie do czego wiara nasze umysły prowadzi. Przedmiot wiary jest tu dalece wtórnym do jej samej.

@@@
.
Puszek Okruszek (73 punktów)
>Wydaje się to tak głupie, że nie do pomyślenia, ale gdyby tak było:
>Od kilku dziesięcioleci UE się rozwija, dołączają się nowe kraje, jest miło i przyjemnie, mimo problemów.
>I głupie lewactwo rozwali UE.
Dokładnie! Ja sam całym sercem popieram ideę integracji europejskiej, ale właśnie: europejskiej, a nie afroarabskiej! Lewactwo sprawiło i ciągle sprawia, że samo hasło ,,jedność europejska'' budzi odruchy wymiotne.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Od-marca-2016-r-chrzest-dzieci-bedzie-przestepstwem<<
No i co z tego? U sowietów pewnie formalnie nie był przestępstwem, ale nawet Putin został ochrzczony przez babcię. A po prawie 100 latach urzędowego ateizmu teraz w Rosji Cerkiew jest w rozkwicie.
Nie da się dekretami wyeliminować ludzkiej głupoty. Zresztą wątpię, czy w ogóle się da głupotę wyeliminować. Zwłaszcza że ci, których ja mogę uważać za głupców, będą twierdzić, że to ja jestem głupcem.
Z resztą, jak to będzie z tym przestępstwem, trudno wyrokować, bo informacja pochodzi ze strony jak najbardziej zainteresowanej w obrzucaniu błotem przeciwników religii.
25-01-2016 18:30 
 Ocena 11 na 11
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Z resztą, jak to będzie z tym przestępstwem, trudno wyrokować, bo informacja pochodzi ze strony jak najbardziej zainteresowanej w obrzucaniu błotem przeciwników religii.

No właśnie, warto zajrzeć do linku i sprawdzić skąd pochodzi zanim człek się zacznie gorączkować.


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
romaro (25211 punktów)
"Ancora nessun pronunciamento da parte del Vaticano. Domani è annunciata una conferenza stampa per far luce sul provvedimento. Staremo a vedere." ( Nadal nie ma oświadczenia Watykanu.} Gdyby taki przepis miał wejść w życie, Watykan pierwszy by wiedział o tym i już by rabanu narobił.
Ta sama gazeta - "UFO widywane w Colima, Meksyk."
www.ilgiom(*)-battezzare-i-neonati-e-reato/

Jeden durny portal napisał idiotyzmy, a druga durna strona, z mottem "królowa pokoju", powiela je.
25-01-2016 20:39 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Jeden durny portal napisał idiotyzmy,
Idiotyzmem jest chrzczenie dzieci, portal poruszył ważną rzecz, zniewalania od kołyski, a człowiek ponoć z wolną wolą się rodzi...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
klawik (759 punktów)
>"Chrzest narusza art 16 Europejskiej Konwencji. Niemowlęta nie są jeszcze w stanie zrozumieć co to
>jest chrzest, co jest przymuszeniem przyjęcia wiary, nie wiedząc o tym. Chrzest jest aktem, który
>powinien być wybrany świadomie i nie może być narzucony z góry przez organizację religijną (w tym
>przypadku chrześcijańsko-katolicką), zwłaszcza w takim momencie, w którym Europa znalazła się w
>istnym tyglu ras, kultur i religii. Praktyka tego sakramentu chrztu jest niezgodna z najlepszymi
>interesami dziecka, zgodnie z art. 3 Konwencji o prawach 25 maja 1992 przez
>ponad 180 państw, a dzieci muszą być chronione w uczciwości i wolności osobistej. Decyzja ta będzie
>krokiem naprzód dla cywilizacji zachodniej, w odniesieniu do wszystkiego i wszystkich.":
>dzieckonmp(*)t-dzieci-bedzie-przestepstwem/
To się u nas nie uda. Będzie to "atak na suwerenność państwa". Polska katolikem stoi i tak ma zostać amen.
25-01-2016 19:36Nie na temat
 Ocena 15 na 15
ZaKotem (8733 punktów)
Oj tam, oj tam, Duch Plotki po prostu się pomylił. Tak naprawdę chrzest został zakazany ze względów bezpieczeństwa, bo używana do niego woda mogłaby się przecież zapalić.
26-01-2016 05:17 
 Ocena 2 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
"Argumentum ad personam (łac. argument skierowany do osoby) - pozamerytoryczny sposób argumentowania, w którym dyskutant porzuca właściwy spór i zaczyna opisywać faktyczne lub rzekome cechy swego przeciwnika. W ten sposób unika stwierdzenia, że jego racjonalne argumenty zostały wyczerpane, a jednocześnie sugeruje audytorium, że poglądy oponenta są fałszywe. Dodatkowo obrażanie oponenta ma na celu wyprowadzenie go z równowagi, tak by utrudnić mu adekwatne reagowanie na przedstawiane argumenty.
Artur Schopenhauer w swoim dziele Die eristische Dialektik (Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów) wymienia Argumentum ad personam jako ostatni sposób nieuczciwej argumentacji, stosowany, gdy wszystkie inne sposoby zawodzą i nie ma szans na wygranie sporu argumentacją merytoryczną."

"..., ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone." (Mat.12:31)


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-01-2016 08:49 
 Ocena 7 na 7
ZaKotem (8733 punktów)
Naprawdę uważasz, że da się prowadzić jakąś merytoryczną dyskusję na temat sensacji z najdzikszych brukowców? Przecież równie dobrze w następnym numerze dowiemy się, że papież jest w ciąży. Najpoważniejszą z możliwych reakcji jest po prostu milczenie, ale to mogłoby być mylnie interpretowane jako zgoda na traktowanie poważnie takich bzdur. Tym bardziej, że nawet na tym forum znalazło się kilku ludzi, którzy pomyśleli, że to na serio.

Przy okazji, nie odniosłem się wcale ani razu do twoich osobistych cech, tylko do cech twojego piśmiennictwa.
26-01-2016 10:09 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Naprawdę uważasz, że da się prowadzić jakąś merytoryczną dyskusję na temat sensacji z najdzikszych brukowców?
Tak.
>Przecież równie dobrze w następnym numerze dowiemy się, że papież jest w ciąży.
Papieżyca w ciąży:
pl.wikipedia.org/wiki/Papieżyca_Joanna
>Najpoważniejszą z możliwych reakcji jest po prostu milczenie, ale to mogłoby być mylnie interpretowane jako zgoda na traktowanie poważnie takich bzdur. Tym bardziej, że nawet na tym forum znalazło się kilku ludzi, którzy pomyśleli, że to na serio.
Nie ma znaczenia, czy informacja jest prawdziwa, problem który porusza jest prawdziwy i dotyczy milionów, a na przestrzeni dziejów miliardów dzieci ochrzczonych wbrew ich woli.
>Przy okazji, nie odniosłem się wcale ani razu do twoich osobistych cech, tylko do cech twojego piśmiennictwa.
"Duch Plotki"...


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-01-2016 11:34 
 Ocena 3 na 3
ZaKotem (8733 punktów)

> Nie ma znaczenia, czy informacja jest prawdziwa, problem który porusza jest prawdziwy i dotyczy milionów, a na przestrzeni dziejów miliardów dzieci ochrzczonych wbrew ich woli.

To utwórz wątek, który rozpoczniesz na przykład tak:
"Chciałbym poruszyć problem chrztu dzieci. Moim zdaniem jest to szkodliwe, ponieważ..."

Widzisz różnicę? NIE MUSISZ trollować, żeby zacząć rozmowę na interesujący cię temat.
26-01-2016 12:21 
 Ocena-1 na 3
Duch Prawdy (14787 punktów)
>To utwórz wątek, który rozpoczniesz na przykład tak:
>"Chciałbym poruszyć problem chrztu dzieci. Moim zdaniem jest to szkodliwe, ponieważ..."
Najpierw utwórz swój pierwszy wątek na fR, potem pouczaj.
>Widzisz różnicę? NIE MUSISZ trollować, żeby zacząć rozmowę na interesujący cię temat.
I dokształć się co to jest trollowanie.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-01-2016 14:12 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>< Powiadomienie z Forum racjonalista.pl >

>Autor wątku "Od marca 2016 r chrzest dzieci będzie przestępstwem" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,694830 )
usunął Twoją wypowiedź "Odp: Od marca 2016 r chrzest dzieci będzie przestępstwem" (694870)

Mail nie pokazuje treści wypowiedzi, która została usunięta. Duchu czy byłbyś łaskaw przypomnieć co mi tu wyciąłeś?


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
26-01-2016 15:55 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Duchu czy byłbyś łaskaw przypomnieć
upload.wik(*)180px-Quercetina_struttura.PNG
Z uwagi na swoją strukturę to dobry przykład pokazujący jak budowa przestrzenna wpływa na właściwości związków chemicznych...

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-01-2016 16:02 
 Ocena 5 na 5
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>upload.wik(*)180px-Quercetina_struttura.PNG
>Z uwagi na swoją strukturę to dobry przykład pokazujący jak budowa przestrzenna wpływa na właściwości związków chemicznych...


Przepraszam bardzo szanowną Gawiedź, czy ktoś mógłby mi przetłumaczyć z duchowego na polski?


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
26-01-2016 16:19 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Przepraszam bardzo szanowną Gawiedź, czy ktoś mógłby mi przetłumaczyć z duchowego na polski?
Może Drobner: www.racjonalista.pl/forum.php/s,694075#w694300


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>"Chrzest narusza art 16 Europejskiej Konwencji..."
>dzieckonmp(*)t-dzieci-bedzie-przestepstwem/
Kościół szuka pretekstu do walki o umocnienie swoich wpływów. Nawet niespecjalnie potrzebnie, bo islamskie problemy Zachodu to już połowa sukcesu KK.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
Lilly Amina (4723 punktów)
To się nazywa "kaczka dziennikarska". Nie wierz we wszystko, co przeczytasz w Internecie.
26-01-2016 17:19 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
Raczej "kaczka", ale w marcu się dowiemy czy to była "kaczka".

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
26-01-2016 20:08 
 Ocena 5 na 5
ZaKotem (8733 punktów)Odp: Od marca 2016 r chrzest kaczek będzie przestępstwem
>To się nazywa "kaczka dziennikarska". Nie wierz we wszystko, co przeczytasz w Internecie.

Owa kaka dziennikarska pojawiła się wczoraj na kilku narodowo prawackich forach, gdzie wzbudziła święte oburzenie i wyrazy tradycyjnego złorzeczenia wobec UE, oraz na bardziej widocznie lewackiej "kafeterii", gdzie wzbudziła entuzjazm i wyrazy poparcia wobec UE. Wypowiedzi wskazujące bzdurność tej "informacji" były rzadkością. Nie złapało się natomiast żadne forum katolickie, co wskazuje, że kondycja psychiczna polskich katolików (takich wierzących) nie jest taka zła, a prawactwo i katolicy to dwie różne, niekontaktujące się prawie ze sobą grupy. Największego babola strzelił jednak portal ExpressElblag

expresselb(*)az-chrztu-wszystko-wyjasniamy/

który w dobrej wierze zamieścił kakę, a nazajutrz musiał odwoływać tłumacząc się, że to tylko taki, ha, ha, ha, teścik dla czytelników, którzy perfekcyjnie zdali egzamin z patriotyzmu. Na czym ten pozytywny wynik polegał? Oczywiście, na wyrażaniu natychmiastowego oburzenia na lewacką Unię, bez zniżania się do tak prostackiej czynności, jak sprawdzenie źródła...
26-01-2016 20:38 
 Ocena 2 na 2
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
Pomysł tego rodzaju, tak wielkiego kalibru bez choćby śladów wcześniejszych rozmów czy planów na ten temat od razu brzmi jak prima aprilis. sprawdzenie źródła to tylko formalność.
nie, żebym była aż tak sceptyczna i dokładna. na niejedną kaczkę dałam się nabrać gdy wyglądała wiarygodnie. ta wiadomość po prostu brzmi absurdalnie.


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
26-01-2016 22:24 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>ta wiadomość po prostu brzmi absurdalnie.
Ale cel został osiągnięty, zwrócenie uwagi na przestępstwo, które dzieje się od wieków.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Duch Prawdy (14787 punktów)Odp: Od marca 2016 r chrzest dzieci będzie przestępstwem
< Powiadomienie z Forum racjonalista.pl >
Autor wątku "Wiem , ale nie powiem" ( www.racjonalista.pl/forum.php/s,694474 )
usunął Twoją wypowiedź "Odp: Wiem , ale nie powiem" (695202)
Odpowiadałem na:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,694474#w695200
Oto ta usunięta wypowiedź:
>>>TY twierdzisz, że woda się pali.
>>Czy TY kiedykolwiek zaczniesz myśleć logicznie? Zmień forum, albo zacznij myśleć racjonalnie!
> Cytat:
Spróbuję Cię potraktować poważnie

>Spróbowałem
>Nie wyszło
Nie dziwię się, żeby traktować ludzi poważnie trzeba myśleć racjonalnie.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Grzegorzak (17 punktów)
Duch Prawdy - to jest jedyna siła wierzących.. Jedynie dzięki indoktrynacji od dziecka osiąga się tak spektakularne efekty.. Pozbawia samodzielnego myślenia i niszczy pierwiastek indywidualności.. Czyni ślepym na wszelkie dostępne dowody przeczące religiom nie wspominając, że na ich obronę nigdy nie było najmniejszego dowodu..
31-01-2016 09:42 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Czyni ślepym na wszelkie dostępne dowody przeczące religiom
przeczące fałszywym religiom
>nie wspominając, że na ich obronę nigdy nie było najmniejszego dowodu..
Bezpośredniego dowodu nie ma bo nauka zdolna jest badać tylko świat materialny, ale są pośrednie dowody na istnienie Boga.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Bezpośredniego dowodu nie ma bo nauka zdolna jest badać tylko świat materialny, ale są pośrednie dowody na istnienie Boga.
>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.


Używając języka prawniczego, są poszlaki. Ale poszlaka nie jest dowodem, bo często budowana jest na sofizmatach.
Pozdrawiam.


Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
31-01-2016 10:45 
 Ocena 1 na 3
Wojtek1211 (17 punktów)
nie ma żadnego.. istnienie boga osobowego jest śmieszne.. nie mówię o samej nauce, ale też o treści pisma zwanego biblią, które jest zwyczajnie prymitywne jak przystało na dawne czasy..

oczywiście jeśli zgodzimy się na inteligentny projekt to dalej nie rozwiązuje sprawy, kolejny błąd logiczny..
31-01-2016 10:58 
 Ocena 4 na 4
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>Używając języka prawniczego, są poszlaki. Ale poszlaka nie jest dowodem, bo często budowana jest na sofizmatach.

Poszlak lekceważyć nie wolno. Gdyby jakiekolwiek istniały, należałoby brać je pod uwagę. Ale nie istnieją.


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
31-01-2016 12:30 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Poszlak lekceważyć nie wolno. Gdyby jakiekolwiek istniały, należałoby brać je pod uwagę. Ale nie istnieją.
"Nieistniejące" poszlaki:
1. Wybuch stwarzający świat, co\kto go zainicjował?
2. Dokonuje się (przemyślany?) podział (bezmyślnej?) martwej materii na Gwiazdy dające światło i ciepło i Planety krążące wokół nich.
3. Na Planetach krążących w strefie życia pojawia się woda, a w niej promienie Gwiazd sprawiają, że martwa materia, z której do tej pory składał się świat ożywa.
4. Życie posiada wewnętrzną inteligencję dzięki której ewoluuje do coraz doskonalszych form.
5. Życie (człowiek) uzyskuje świadomość siebie i świata i zastanawia się, czy to możliwe, żeby świat powstał bez pierwotnego świadomego aktu stwórczego, tak nie wiadomo z czego, nie wiadomo jak i nie wiadomo po co.
6. Część ludzi dochodzi do wniosku, że świat jest zaplanowanym projektem, część obstaje, że wszystko przypadkowo stało się takie harmonijne i mądre, przypadkowo wybuchło, przypadkowo się uformowało, przypadkowo ożyło i przypadkowo uzyskało świadomość i nie widzą w tym żadnego logicznego, racjonalnego, świadomego planu Stworzenia Świata, a w nim Życia.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
01-02-2016 14:00 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>"Nieistniejące" poszlaki:
>1. Wybuch stwarzający świat, co\kto go zainicjował?

Idźmy dalej: wobec powyższego założenia o tym kimś, powstaje pytanie kto z kolei go stworzył.

>3. Na Planetach krążących w strefie życia pojawia się woda

Bynajmniej nie pojawia się magicznie. Wynika wprost z proporcji masy, stanu skupienia i odległości, a więc jej obecność jest zdeterminowana warunkami fizycznymi (nie tylko w naszym Układzie).
Zastanawiałeś się kiedyś Sławku, w jakim czasie powstała woda i czy jest starsza, czy może młodsza od Ziemi? Dziś nie jest to ani tajemnicą, ani wiedzą duchową
wyborcza.p(*)Uklad_Sloneczny___odkryli.html
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Duch Prawdy (14787 punktów)
www.racjonalista.pl/forum.php/s,694459#w695648


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
01-02-2016 18:11 
 Ocena 5 na 5
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,694459#w695648

Lubię ludzi, którzy gdy nie mają nic do powiedzenia - wklejają linka

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
01-02-2016 15:15 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>"Nieistniejące" poszlaki:
>1. Wybuch stwarzający świat, co\kto go zainicjował?

Ludzkość na obecnym etapie wiedzy nie wie co/kto był przyczyną wybuchu. Na obecnym etapie mamy tylko zderzacz hadronów jako najdoskonalsze narzędzie pozwalające na badania. Nie oznacza to jednocześnie, że za WW stało coś niezrozumiałego, boskiego, niepojętego, świętego, nadprzyrodzonego, bo też i dowodów a nawet poszlak nie ma.

>2. Dokonuje się (przemyślany?) podział (bezmyślnej?) martwej materii na Gwiazdy dające światło i ciepło i Planety krążące wokół nich.

Ten proces wyglądał inaczej jak Ty opisujesz. A skoro masz taką wiedzę, to nie będę próbował polemizować na temat dokonywanych, świadomych podziałów materii.

>3. Na Planetach krążących w strefie życia pojawia się woda, a w niej promienie Gwiazd sprawiają, że martwa materia, z której do tej pory składał się świat ożywa.

Cholerne uproszczenie mające trafić do wyobraźni przeciętnego wyznawcy religii. widać, że nie przyjmujesz informacji o tym, że formująca się Ziemia była na początku zlepkiem gorącej ale powolnie stygnącej materii. Nie mogło być więc wody, bo wyparowywała i uciekała w Kosmos. Skąd więc wg Ciebie woda się jednak znalazła na ziemi i jest jej tyle, że pokrywa ją w ok 75%? Czyżby znów ktoś się znalazł i pstryknął palcami i już?

>4. Życie posiada wewnętrzną inteligencję dzięki której ewoluuje do coraz doskonalszych form.

Znów pomyliłeś przyczyny ze skutkiem. Inteligencja nie jest przyczyną ewolucji. Jak to wydumałeś? Czy to forma jakiegoś zapisu? Co to jest za pojęcie, że życiu jako takiemu przypisuje się inteligencję zakodowaną? Ciekawe spostrzeżenie, tyle, że nie pasuje do niczego. Ani do istoty inteligencji, ani do istoty życia. Nie lepiej by było gdyby powiedzieć, że NATURA sama w sobie jest ślepym konstruktorem i nie kieruje się żadnym ukrytym planem? Złe konstrukcje wymierają/giną, dobre przetrwają. A inteligencja, jakkolwiek ją tłumaczysz, jest wynikiem właśnie ewolucji organizmów, choć trudno porównać płaza z ssakiem, mówiąc o inteligencji.

>5. Życie (człowiek) uzyskuje świadomość siebie i świata i zastanawia się, czy to możliwe, żeby świat powstał bez pierwotnego świadomego aktu stwórczego, tak nie wiadomo z czego, nie wiadomo jak i nie wiadomo po co.

Oczywiście, że życie na planecie zwanej Ziemią jest tylko dziełem przypadku. Sprzyjającym zbiegiem okoliczności. Określonymi warunkami pozwalającymi na powstanie skomplikowanych związków opartych na białkach, a pierwej samych białek. Konstrukcja białek oparta jest na węglu, zdolnym do tworzenia dużych związków łańcuchowych. Podobne właściwości posiada także krzem, ale warunki powstawania dużych związków łańcuchowych muszą być diametralnie inne jak na Ziemi. I w sumie nie można zaprzeczyć, że może istnieć w Kosmosie inne życie oparte na krzemie. Stąd i trudność, wobec takiej ewentualności, ze zdefiniowaniem zaspokajającym najgorszego malkontenta, istoty życia. No bo jak wyglądałoby życie oparte na krzemie? Nie wiemy, mimo że nie zaprzeczamy o takiej ewentualności.

>6. Część ludzi dochodzi do wniosku, że świat jest zaplanowanym projektem, część obstaje, że wszystko przypadkowo stało się takie harmonijne i mądre, przypadkowo wybuchło, przypadkowo się uformowało, przypadkowo ożyło i przypadkowo uzyskało świadomość i nie widzą w tym żadnego logicznego, racjonalnego, świadomego planu Stworzenia Świata, a w nim Życia.

Oczywiście, że nie było żadnego świadomego planu stworzenia świata (Prawdę mówiąc, to nie wiem o jakim świecie Ty mówisz. Czy to jest także cały Wszechświat, czy tylko odnosisz się do Ziemi, jak każdy opętany wiarą w siły nadprzyrodzone?)
To miałbym tyle na temat Twoich wyłuszczonych racji. Pozdrawiam.
>
( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.



Jednak jestem lepszy niż moja reputacja
01-02-2016 15:30 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>jak każdy opętany wiarą w siły nadprzyrodzone?)
>To miałbym tyle na temat Twoich wyłuszczonych racji.
To dobrze, że tylko tyle.

( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
01-02-2016 17:44 
 Ocena 5 na 5
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>"Nieistniejące" poszlaki:
>1. Wybuch stwarzający świat, co\kto go zainicjował?
>2. Dokonuje się (przemyślany?) podział (bezmyślnej?) martwej materii na Gwiazdy dające światło i ciepło i Planety krążące wokół nich.
>3. Na Planetach krążących w strefie życia pojawia się woda, a w niej promienie Gwiazd sprawiają, że martwa materia, z której do tej pory składał się świat ożywa.
>4. Życie posiada wewnętrzną inteligencję dzięki której ewoluuje do coraz doskonalszych form.
>5. Życie (człowiek) uzyskuje świadomość siebie i świata i zastanawia się, czy to możliwe, żeby świat powstał bez pierwotnego świadomego aktu stwórczego, tak nie wiadomo z czego, nie wiadomo jak i nie wiadomo po co.

Przykłady wskazujące na ewolucję świata i życia są tylko i wyłącznie potwierdzeniem ewolucji, nic mniej i nic więcej.
Wymysły jakoby życie posiadało wewnętrzną inteligencję są tylko wymysłami.

>6. Część ludzi dochodzi do wniosku, że świat jest zaplanowanym projektem, część obstaje, że wszystko przypadkowo stało się takie harmonijne i mądre, przypadkowo wybuchło, przypadkowo się uformowało, przypadkowo ożyło i przypadkowo uzyskało świadomość i nie widzą w tym żadnego logicznego, racjonalnego, świadomego planu Stworzenia Świata, a w nim Życia.

I czego to niby ma dowodzić? Że ludzie mają różną inteligencję, różny ogląd świata, różne możliwości poznawcze? Nijak nie wskazuje to na żadne bóstwo.

Świat jest harmonijny i mądry? Zdecydowana większość młodych wszelkich gatunków nie dożywa wieku rozpłodowego, ginie nie tylko w paszczach innych gatunków, ale też z głodu, chorób i wypadków. Co w tym mądrego?

"Gdy widzę sarnę uciekającą przed wilkiem widzę w jej oczach strach i błaganie "ratuj" a w oczach wilka głod i błaganie "pomóż". nie wiem co zrobić"- o ile dobrze pamiętam to "Listy z ziemi" Twaina i słowa zrozpaczonego diabła.

Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
02-02-2016 12:26 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
> Wymysły jakoby życie posiadało wewnętrzną inteligencję są tylko wymysłami.
Czyli twoja wewnętrzna inteligencja istoty żywej jest jedynie wymysłem?

> Świat jest harmonijny i mądry? Zdecydowana większość młodych wszelkich gatunków nie dożywa wieku rozpłodowego, ginie nie tylko w paszczach innych gatunków, ale też z głodu, chorób i wypadków. Co w tym mądrego?

Wobraź swiat, gdzie gatunki mnożą się bez liku i nigdy nie umierają - to dopiero utopia.
02-02-2016 15:42 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>> Wymysły jakoby życie posiadało wewnętrzną inteligencję są tylko wymysłami.
>Czyli twoja wewnętrzna inteligencja istoty żywej jest jedynie wymysłem?
Nie jestem życiem, tylko konkretną osobą.
>Wobraź swiat, gdzie gatunki mnożą się bez liku i nigdy nie umierają - to dopiero utopia.
A po co mnożyć bez liku? Wystarczyłoby gdyby każda samica mogła mieć dwoje młodych. I gdyby każdy osobnik umarł ze starości.

Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
02-02-2016 15:57 
 0 na 2
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Nie jestem życiem,



( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
02-02-2016 21:41 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>Nie jestem życiem, tylko konkretną osobą.
Uosobieniem

> I gdyby każdy osobnik umarł ze starości.

Czapla stara, jak to bywa,
Trochę ślepa, trochę krzywa,
Gdy już ryb łowić nie mogła,
Na taki się koncept wmogła...


> A po co mnożyć bez liku? Wystarczyłoby gdyby każda samica mogła mieć dwoje młodych. I gdyby każdy osobnik umarł ze starości.
A widzisz jak banalnie prosty jest przepis na szczęście. Cała ironia polega na tym, że jedyny gatunek który potrafi to sobie zapewnić, ciągle postępuję wbrew tym prostym zasadom.
03-02-2016 15:12 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>A widzisz jak banalnie prosty jest przepis na szczęście. Cała ironia polega na tym, że jedyny gatunek który potrafi to sobie zapewnić, ciągle postępuję wbrew tym prostym zasadom.
www.worldometers.info/world-population/


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
03-02-2016 15:33 
 Ocena 3 na 3
Zielony Tygrys (4780 punktów)
(zablokowany)
>A widzisz jak banalnie prosty jest przepis na szczęście. Cała ironia polega na tym, że jedyny gatunek który potrafi to sobie zapewnić, ciągle postępuję wbrew tym prostym zasadom.

Bez przesady, nie żadne szczęście. Tak po prostu powinien działać świat, gdyby był zaprojektowany i kierowany przez istotę inteligentną. Działać w sposób minimalizujący bezsensowne cierpienie.


Słowo Ducha Prawdy: nie można o człowieku, który naucza rzeczy sprzecznych z logiką i racjonalnością mówić, że jest prawidłowo rozwinięty umysłowo.
03-02-2016 21:53 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
> Tak po prostu powinien działać świat, gdyby był zaprojektowany i kierowany przez istotę inteligentną. Działać w sposób minimalizujący bezsensowne cierpienie.

I zgoda! Dlatego też obserwując świat ludzi często zastanawiam się, czy aby człowiek to istota inteligentna.
Duch Prawdy (14787 punktów)
>I zgoda! Dlatego też obserwując świat ludzi często zastanawiam się, czy aby człowiek to istota inteligentna.
Inteligent to nie to samo co intelektualista, szczury też są inteligentne.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
11-02-2016 15:14 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>Inteligent to nie to samo co intelektualista, szczury też są inteligentne.
Są, jednak szczury intelektualiści - to gatunek wymarły.
03-02-2016 12:40 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Czyli twoja wewnętrzna inteligencja istoty żywej jest jedynie wymysłem?
>Nie jestem życiem, tylko konkretną osobą.
Przedmówca nie nazwał Cię "życiem" lecz "istotą".

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
31-01-2016 13:52 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

Bezpośredniego dowodu nie ma bo nauka zdolna jest badać tylko świat materialny, ale są pośrednie dowody na istnienie Boga.
Używając języka prawniczego, są poszlaki. Ale poszlaka nie jest dowodem, bo często budowana jest na sofizmatach.
>Poszlak lekceważyć nie wolno. Gdyby jakiekolwiek istniały, należałoby brać je pod uwagę. Ale nie istnieją.
Przynajmniej nikt, w obrębie nauk przyrodoznawczych, nigdy na nie się nie natknął:
www.racjon(*)m.php/z,0/d,6/s,693170#w693833
www.racjon(*)m.php/z,0/d,5/s,668549#w668730
www.racjon(*).php/z,0/d,10/s,635357#w636906

Pozdrawiam.

@@@
.
02-02-2016 05:48 
 Ocena 1 na 1
Duch Prawdy (14787 punktów)
>Przynajmniej nikt, w obrębie nauk przyrodoznawczych, nigdy na nie się nie natknął:
Może się natknął, ale nie rozpoznał.


( Jedyną i ) Absolutną Prawdą jest ( Bezinteresowna ) Miłość.
02-02-2016 12:19 
 Ocena 1 na 1
Spring (1174 punktów)
>>Przynajmniej nikt, w obrębie nauk przyrodoznawczych, nigdy na nie się nie natknął
Niestety, Duchu Prawdy, jest to prawda :
pl.wikiquote.org/wiki/Erwin_SchrĂśdinger
Mare (111 punktów)
(zablokowany)
Wspaniała wiadomość, lecz nie umiem sobie wyobrazić jak to prawo będzie wyglądało od strony egzekucyjnej. Kto miałby zgłosić przestępstwo, komu i przeciw komu? Co ze ściganiem sprawcy? Co z karą?
05-02-2016 11:40 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Wspaniała wiadomość, lecz nie umiem sobie wyobrazić jak to prawo będzie wyglądało od strony egzekucyjnej. Kto miałby zgłosić przestępstwo, komu i przeciw komu? Co ze ściganiem sprawcy? Co z karą?
Nie wiadomo czy cokolwiek w życie wejdzie, ale na pewno chodzi o pokazanie polskim katolikom, że oto Europa dokonuje zamachu na święty sakrament chrztu; najlepiej wejdź na stronę, której adres podano w postcie inicjującym i doczytaj choćby tylko podtytuł, zresztą proszę bardzo: W UE TRWA TOTALNA WOJNA Z CHRZEŚCIJAŃSTWEM...

I po "wspaniałej wiadomości".


Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.
oportunista (1711 punktów)
Bardzo ciekawa dyskusja się pod tematem wywiązała - no taka na poziomie. Idąc tropem nielegalności chrztu, trochę może nieprzemyślane, ale proponuję nie narzucać dziecku mowy w języku ojczystym, niech zdecyduje gdy dorośnie w jakim języku będzie chciał się uczyć mowy. Można też zakazać meldowania w miejscu pobytu rodziców, posyłanie przymusowego do szkół, aż do czasu gdy będzie zdolny ocenić gdzie chce mieszkać, jaką nadać sobie narodowość. Ostatnio często jest mi wstyd za naszych polityków i niektórych rodaków, jestem za tym aby po osiągnięciu pełnoletności, każdy zdecydował sam w co ma wierzyć, kim być, gdzie mieszkać, ile zarabiać... . To niesłychanie wzniosła i postępowa idea. Tak trzymać
19-02-2016 15:55 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Bardzo ciekawa dyskusja się pod tematem wywiązała - no taka na poziomie. Idąc tropem nielegalności chrztu, trochę może nieprzemyślane, ale proponuję nie narzucać dziecku mowy w języku ojczystym, niech zdecyduje gdy dorośnie w jakim języku będzie chciał się uczyć mowy. Można też zakazać meldowania w miejscu pobytu rodziców, posyłanie przymusowego do szkół, aż do czasu gdy będzie zdolny ocenić gdzie chce mieszkać, jaką nadać sobie narodowość. Ostatnio często jest mi wstyd za naszych polityków i niektórych rodaków, jestem za tym aby po osiągnięciu pełnoletności, każdy zdecydował sam w co ma wierzyć, kim być, gdzie mieszkać, ile zarabiać... . To niesłychanie wzniosła i postępowa idea. Tak trzymać.
Tak, rzeczywiście nie trzymając się rzeczywistości to pieprzyć głupoty można nieskończenie, a rzeczywistość jest taka,
iż w ponad 999 promilach to rodzice wpływają na kształtowanie postawy poznawczej swoich potomków i nic nie wskazuje na to aby w przewidywalnej przyszłości mogło to ulec zmianie. www.racjon(*).php/z,0/d,28/s,511985#w517041

Natomiast - choć jestem tego pewien, iż prawie wszyscy rodzice chcą wszystkiego co najlepsze dla swoich dzieci, oraz zgadzam się z wszystkimi aktami prawnymi przypisujących prawo ideowego kształtowania potomków przez rodziców - mam poważne wątpliwości, czy zawsze jest to najlepsze dla intelektualnego rozwoju dziecka. Uważam, iż dzieci powinno się wychowywać w ciekawości i otwartości na świat oraz aideologicznie (w tym areligijnie). Oczywiście "a" a nie "anty".
Dzieje się tak mniej w jak jednym promilu, a szkoda. Można na krótką metę zakrzyczeć racjonalizm, ale na dłuższą to jest tak jak z oliwą. Wcześniej lub później do góry się przebije.

@@@
.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365