 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-09-2011 17:19 | asmodai (2845 punktów) | Wojujący ateista
4 na 4 | Być może taki temat już był. Być może w związku z tym że takowy temat już był to wyląduje on w oślej ławce. Ale co mi tam.  Czy ktoś mi może wytłumaczyć kto to taki wojujący ateista? I kto to taki porządny ateista. W moim odczuciu Wojujący ateista to taki który zadaje nie wygodne pytania wierzącym ma swoje zdanie przeczytał lub czyta biblię i lepiej ją zna od wyznawców. A porządny ateista to... No właśnie kto to taki porządny ateista?? Ja prosty chłopak jestem wytłumaczcie mi proszę kto to taki porządny ateista. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Dalej..#31 -3 na 3 | gardziel (-2 punktów) | Odp: Wojujący ateista | Porządny ateista to taki, który mimo wątpliwości w wierze potrafiuwzględniać poglądy wierzących. Wojujący ateista to prostak, który nie ma wiedzy filozoficznej, ani teologicznej |
| dorias (722 punktów) | Odp: Wojujący ateista | > A Ty wciąż szukasz Nie musi. Powiem Ci na własnym przykładzie. Od jakiegoś czasu wszyscy wiedzą, że Tomek ateistą jest. Nie szuka zwady, nie wadzi nikomu. Jednak stało się już niejako tradycją wszystkich moich znajomych, przedstawiać nowym: to Tomek, on jest ateistą. Jak qwa małpę w zoo. Jeśli nowa osoba jest ok, to zrozumie. Zwykle nie rozumieją, wtedy sięgam po argumenty, które przytoczył neuro. Spróbuj nie walczyć, to Cię swoim "i tak zacznie wierzyc" zjedzą.> Znaczy się defensywa czy ofensywa co lepiej pasuje do określenia twojej walki? |
#33 5 na 5 | perun (8610 punktów) | Odp: Wojujący ateista |
> Znaczy się defensywa czy ofensywa co lepiej pasuje do określenia twojej walki?Broniliśmy się kilka tysięcy lat . Najwyższy czas atakować . Najlepszą obroną jest atak . Jak ktoś chce cię uderzyć - zrób to pierwszy . |
| dorias (722 punktów) | Odp: Wojujący ateista | > Najlepszą obroną jest atak . Jak ktoś chce cię uderzyć - zrób to pierwszy .Ładny slogan i usprawiedliwienie dla atakującego nic poza tym. Odpowiedz mi czy atak jest rozwiązaniem waszego problemu? I na czym ten problem polega? |
#35 7 na 7 | perun (8610 punktów) | Odp: Wojujący ateista |
> Ładny slogan i usprawiedliwienie dla atakującego nic poza tym.Nie uważam, że to slogan. Sprawdza się w walce. > Odpowiedz mi czy atak jest rozwiązaniem waszego problemu? I na czym ten problem polega?> Ja nie mam problemu. Problem mają ci, którzy chcą, aby religijne idiotyzmy traktować z szacunkiem, na jaki nie zasługują. Nie zamierzam siedzieć cicho w kącie tylko dlatego, że myślę inaczej niż jakiś facet w sukience. Nawet nie zamierzam udawać, że facet w sukience nie wygląda dla mnie idiotycznie. Nie zamierzam też zgadzać się na bezkarne łamanie prawa przez facetów w czerni , jak miało to np. miejsce w sprawie Nergala, gdzie jakiś stary facet w sutannie namawia do łamania prawa i nikt nie zwraca na to uwagi Nie zamierzam też siedzieć cicho gdy jakiś idiota powołując się na książkę podyktowaną podobno przez Smerfa Marudę, mówi mi jak mam żyć i chce, aby prawa wymyślone w epoce neolitu narzucić wszystkim siłą państwa, które uważa za swoją własność. |
#36 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Wojujący ateista | Wstaw w to pogląd "żydzi są źli" i nazistów, oraz ich oponentów. Tak się nie da. Ludzie religijni nie mają racji. Jeśli nie sprzeciwiasz się ich pewności siebie, pomagasz im. Bo nie mają racji, a ty swoim milczeniem równoważysz ich postawę z każdą inną. I twoje milczenie może być oczywiście rozsądne z twojego punktu widzenia. Ale co z resztą społeczeństwa? Co jeśli inni będą przyzwalać na religię na zasadzie "nie wtrącam się"? Moim zdaniem nadejdzie wtedy nowe średniowiecze. |
#37 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Wojujący ateista | Tylko, że są dzieci. A w szkołach religijnych są one ostro tresowane. W niektórych religijnych domach również. |
#38 5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Wojujący ateista | Jakby ateista podobnie zniekształcał rzeczywistość jak jehowita, czy chrześcijanin - to z pewnością miałbyś rację. Jako jednak, że myślimy mózgiem, a nie duszą (której nie ma), to z pewnością nie masz racji. Nie można stosować takiego porównania. Nawet najbardziej nachalny i bezczelny ateista (przyjmijmy, ze postanowił chodzić po domach z Dawkinsem) ma więcej szacunku wobec rzeczywistości niż chrześcijanin. Ustalając książkę religijną, jako najważniejszą w życiu, buduje się nowe średniowiecze w przyszłości, gdzie tacy ludzie jak ty i ja będą torturowani i paleni na stosach, zaś różne działające obecnie technologie zapominane (włącznie z medycyną, etc). Najbardziej nawet bezczelny ateista stara się pokazać prawdę o tym, że Biblia/Koran nie mogą być najważniejsze w życiu, bo są bzdurami i w szerszej perspektywie będą prowadzić do ogólnej destrukcji, przyjścia nowego średniowiecza. |
#39 1 na 1 | dorias (722 punktów) | Odp: Wojujący ateista | > Nie uważam , że to slogan . Sprawdza się w walce .Każde usprawiedliwienie agresji dla agresora jest dobre tak długo jak się sprawdza. > Ja nie mam problemu. Problem mają ci którzy chcą, aby religijne idiotyzmy traktowac z szacunkiem , na jaki nie zasługują . Nie zamierzam siedzieć cicho w kącie tylko dlatego , że myśle innaczej niż jakiś facet w sukience . Nawet nie zamierzam udawać , że facet w sukience nie wygląda dla mnie idiotycznie .> Nie zamierzeam też zgadzać się na bezkarne łamanie prawa przez facetów w czerni , jak miało to np; miejsce w sprawie Nergala , gdzie jakiś stary facet w sutannie namawia do łamania prawa i nikt nie zwraca na to uwagi . Nie zaamierzam też siedzieć cicho , gdy jakiś idiota , powiołując się na książke podyktowaną podobno przez Smerfa Marude , mówi mi jak mam żyć i chce , aby prawa wymyślone w epoce neolitu , narzucić wszystkim siłą państwa , które uważa za swoją własnośćCzyli jest jakiś problem jednak widzisz problem u innych, ale u siebie nie? Określasz, kto ma problem, ale wiesz co, jak dla mnie to co piszesz to jedynie brak tolerancji i zrozumienia innych i tylko tyle. Pojawia się to u wierzących jak i ateistów a w tych waszych sporach dostają po tyłku dosłownie ludzie, którzy są w obydwu grupach i tolerancyjni. Powiem ci tak dla mnie walka to ostateczność wcześniej przed tym jest wiele innych etapów, na których można działać pokojowo. Jakakolwiek agresja dla mnie jest zła i nie rodzi nic dobrego używając twojego sloganu równie dobrze mógłbym zniszczyć wszystkich ludzi na świecie, bo równie dobrze każdy mógłby mi zagrażać. Tak naprawdę nie wiem, z czym walczysz z Kościołem, nietolerancją, ingerencji religi w świat, wiarą czy czymś innym. Jeżeli Ty nie jesteś w stanie zaakceptować tego, że ktoś w coś wierzy i ma jakieś przedmioty kultu nie oczekuj, że taka osoba będzie akceptować Cię. Problem mają Ci, którzy widzą problem w czymś a nie Ci, którzy tego nie widzą. Coś takiego kiedyś usłyszałem od kolegi, który był napastowany przez ateistę tez nieraz byłem atakowany w ten sposób mi, że mówiłem, że nie interesuje mnie to czy ktoś wierzy czy nie bo liczy się dla mnie człowiek to zawsze kończyło się jesteś wierzącym idiotą...  |
#40 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | Odp: Wojujący ateista | > Jakby ateista podobnie zniekształcał rzeczywistość jak jehowita, czy chrześcijanin - to z pewnością miałbyś rację.No ale przecież zniekształca. Jedną z naiwności pewnych form nowego ateizmu jest przekonanie, że każde odrzucenie wierzeń religijnych samo w sobie jest aktem jakiejś niebotycznej mądrości, które winduje ateistę na jakoweś wyżyny poznawczego oświecenia. Przecież to śmieszne. Zresztą - jest taki zabawny, propagandowy mem nowego ateizmu, ten o tym, jak to ateista nie wierzy po prostu w jeszcze jednego boga, ale podobnie jak wierzący, nie wierzy w setki tysięcy innych. Mniej zabawną (dla ateistów) konsekwencją tego powiedzonka jest, że ateista jest od wierzącego mądrzejszy tylko o wiedzę o nieistnieniu tego konkretnego boga. > Jako jednak, że myślimy mózgiem, a nie duszą (której nie ma), to z pewnością nie masz racji.A co ma piernik do wiatraka? > Nie można stosować takiego porównania. Nawet najbardziej nachalny i bezczelny ateista (przyjmijmy, ze postanowił chodzić po domach z Dawkinsem) ma więcej szacunku wobec rzeczywistości niż chrześcijanin.Tja, powiedz to Mao. > Ustalając książkę religijną, jako najważniejszą w życiu, buduje się nowe średniowiecze w przyszłości, gdzie tacy ludzie jak ty i ja będą torturowani i paleni na stosach, zaś różne działające obecnie technologie zapominane (włącznie z medycyną, etc).To klasyczny przykład przekładania projekcji nad rzeczywistością - nawiasem mówiąc, znamienne, że twój ateizm cię przed tym nie chroni. Dość naiwnym (nawet jedli prawdziwym wobec szerokich rzesz fundamentalistów) przekonaniem jest sądzić, że "pismocentryczność" jest w jakikolwiek sposób konstytutywna dla religijności i/lub bycia wierzącym. > Najbardziej nawet bezczelny ateista stara się pokazać prawdę o tym, że Biblia/Koran nie mogą być najważniejsze w życiu, bo są bzdurami i w szerszej perspektywie będą prowadzić do ogólnej destrukcji, przyjścia nowego średniowiecza.To zupełnie jak Mao w czasach rewolucji kulturalnej, który wszelkimi sposobami chciał wymazać szkodliwe wpływy ureligijnionej tradycji. Że przy okazji parę milionów umarło, to rozumiem, środek uświęcony wzniosłym celem. Tak, wiem, że to słaba retotryka, ale trudno mi nie równać do poziomu wyznaczonego przez dyskutantów. |
#41 5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Wojujący ateista | Nie istnieje tylko to, co ludzie sobie myślą. Jest też rzeczywistość obiektywna i z niej wynika choćby medycyna, nauka, bazy ekonomiczne działania społeczeństw. Nie zrównuj ludzi wierzących w brednie pasterzy kóz z osobami, które mają szacunek wobec prawdy o rzeczywistości. Ustępowanie osobom wierzącym w bzdury religijne zakończy się upadkiem naszej cywilizacji. Kto będzie myślał inaczej niż katolicy, będzie prześladowany. Tak już było i tak może być. Oczywiście to, co robią ateiści, czyli pokazywanie absurdów religii, to nie jest prześladowanie żadnego człowieka. Wręcz przeciwnie - to jest troska o innych ludzi! |
#42 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Odp: Wojujący ateista | > Tylko, że są dzieci. (...) W niektórych religijnych domach również.Choć mnie samemu się to szczególnie nie podoba, to obawiam się, że poza przypadkami patologii jako takich, to sprawą tych dzieci jest uwolnić się od ewentualnych wpływów dorosłych gdy dorosną, a nie jakiegoś ateisty układać ich wychowanie. |
#43 1 na 1 | dorias (722 punktów) | Odp: Wojujący ateista | > Tak już było i tak może być. Oczywiście to, co robią ateiści, czyli pokazywanie absurdów religii, to nie jest prześladowanie żadnego człowieka. Wręcz przeciwnie - to jest troska o innych ludzi!Właśnie z takiej troski rodzą się prześladowania po pewnym czasie... |
#44 4 na 4 | perun (8610 punktów) | Odp: Wojujący ateista |
> Każde usprawiedliwienie agresji dla agresora jest dobre tak długo jak się sprawdza.Nie zmuszam Cię do stosowania moich zasad . Możesz nadstawiać policzek do bicia jak uczy chrześcijaństwo . Twój wybór > Czyli jest jakiś problem jednak widzisz problem u innych, ale u siebie nie? Określasz, kto ma problem, ale wiesz co, jak dla mnie to co piszesz to jedynie brak tolerancji i zrozumienia innych i tylko tyle. Pojawia się to u wierzących jak i ateistów a w tych waszych sporach dostają po tyłku dosłownie ludzie, którzy są w obydwu grupach i tolerancyjni.Widzisz, nie uważam, że tolerancja nie ma granic. Dlatego niektórzy postrzegają mnie jako nietolerancyjnego typa. Nie toleruje niczego co nie toleruje mnie. Taką mam zasadę. > Powiem ci tak dla mnie walka to ostateczność wcześniej przed tym jest wiele innych etapów, na których można działać pokojowo. Jakakolwiek agresja dla mnie jest zła i nie rodzi nic dobrego używając twojego sloganu równie dobrze mógłbym zniszczyć wszystkich ludzi na świecie, bo równie dobrze każdy mógłby mi zagrażać.> Tak naprawdę nie wiem, z czym walczysz z Kościołem, nietolerancją, ingerencji religii w świat, wiarą czy czymś innym.Wg mnie uległość nie rodzi niczego dobrego. Kto nie walczy o swój świat, żyje w świecie innych. > Jeżeli Ty nie jesteś w stanie zaakceptować tego, że ktoś w coś wierzy i ma jakieś przedmioty kultu nie oczekuj, że taka osoba będzie akceptować Cię.No proszę, to ja prześladuje biednych wierzących ludzi i nie pozwalam im żyć wg ich idiotycznych zasad. To ja chce nakazać wierzącym aby poddawali się aborcji i zapładniali in vitro. Ale świnia ze mnie. > Problem mają Ci, którzy widzą problem w czymś a nie Ci, którzy tego nie widzą. Coś takiego kiedyś usłyszałem od kolegi, który był napastowany przez ateistę tez nieraz byłem atakowany w ten sposób mi, że mówiłem, że nie interesuje mnie to czy ktoś wierzy czy nie bo liczy się dla mnie człowiek to zawsze kończyło się jesteś wierzącym idiotą... Nie interesuje mnie Twoja wiara, póki Twoja wiara nie włazi buciorami w moje życie. Jeśli Twoja wiara nie krzywdzi innych ludzi, masz do niej prawo. Ale nie uważam, żeby czyjakolwiek wiara dawała komukolwiek prawo do krzywdzenia dzieciaków np. okaleczając ich w imię jakiegoś boga. |
| Sylwek (15472 punktów) | Odp: Wojujący ateista | > - popiera gorąco aborcję, eutanazję, in vitro, feminizm, czy prawa mniejszości (za wyjątkiem religijnych za granicą i polskich na obczyźnie-bywają zbyt rozmodlone),Miałem dać plusa, ale niestety tutaj puściłeś się poręczy. Otóż wojujący ateista (polski) z łatwością gardzi niedoruchanymi feministkami, czy zboczonym pedalstwem. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|