"Często można usłyszeć, że w obliczu śmierci nie ma ateistów. Może i nie ma - z wyjątkiem profesora Andrzeja Nowickiego. Trwał przy swoim, czyli przy tym, że miał życie szczęśliwe i spełnione i że po śmierci jego jednostkowa świadomość rozpłynie się wprawdzie w nic, ale jego myśli będą nadal żyły na ziemi w jego działach i w umysłach ich czytelników. W październiku, kiedy zakomunikowałem tacie, że powodem jego choroby i postępującego szybko słabnięcia jest zdiagnozowany właśnie nowotwór, usłyszałem, że wcale nie boi się on tego słowa i że nawet podoba mu się ono ze względu na skojarzenie z tworzeniem nowych dzieł jako czymś, co nadaje istotny sens życiu ludzkiemu."
Do tekstu.. |