Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
166.421.238 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7332 tekstów. Zajęłyby one 28943 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 547 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Jeżeli obraz świata nie jest wzięty (oczywiście niebezkrytycznie) z nauki, do teologicznych lub filozoficznych rozważań wnikają rozmaite - intelektualnie podejrzane - źródła ludzkiej wyobraźni.

Dodaj swój komentarz…
Piotrek Patucha - Nareszcie Fenomenalny artykuł!
Witam Panie Dawidzie,

Rozpływam się w zachwycie z powodu takich art. jak pański eksponujących metodę fenomenologiczną. To niezwykle skuteczna metoda eksploracji świata. Jestem gorącym zwolennikiem filozofii mających swój korzeń i życiodajne źródło w pismach Husserla. Postawmy sprawę jasno. Ta filozofia mająca długą i pokaźną tradycję oraz literaturę musi doczekać się solidnego, także pod względem językowym(chodzi o tłumaczenia kluczowych słów) opracowania. Myślę, że ta tematyka znajdzie swoje miejsce w przedziale filozoficznym R.
POzdr.
Autor: Piotrek Patucha Dodano: 05-11-2005
Reklama
bltzr - Mętnie.
Czy mógłby mi Pan wytłumaczyć, w jakim miejscu tego tekstu zastosował Pan metodę fenomenologiczną, bo mam wrażenie, nie, nawet jestem pewny, że w żadnym. Tytuł lepiej by brzmiał: "Moje przemyślenia na temat Konstytucji Europejskiej.". Dodatek "fenomenologiczno-prawny" miał chyba dodać powagi do tych mało odpowiedzialnych rozważań "naukowych". Pozdrawiam życząc więcej odpowiedzialności w stosunku do słowa pisanego.
Autor: bltzr Dodano: 23-02-2006
autor - odpowiedź dla bltrz
Jako autor odpowiadam na krytykę Czytelnika:
1. Jeśli Pan po dwóch stronach krótkiego tekstu spodziewa się wielkiej analizy naukowej i stosowania metody fenomenologicznej w rozmachu Husserlowsko-Heideggerowskim, to - z całym szacunkiem - albo Pan nie wie, co pisze albo nie ma Pan pojęcia o "naukowości" tekstów.Poza tym publikuję w pismach stricte naukowych (np. "Państwo i Prawo")rozprawy i artykuły, więc naukowości niech mnie Pan nie uczy.
2. Proszę zwrócić uwagę na tytuł tekstu, nim przejdzie Pan do dyskusji i radykalnej krytyki.Widzi pan tam słowo "próba"? A teraz widzi Pan całość - "próba ujęcia fenomenologiczno-prawnego"? Powtarzam: "próba". Pana zdaniem, ta próba się nie udała i może Pan mieć takie zdanie, ale niech mi Pan z łaski swojej nie imputuje, jaki ma być tytuł tekstu i o czym mam pisać.Bo to ja jestem autorem, redakcja ten tekst dopuściła, zaznaczając,że jest krótki i syganlizuje tylko pewien problem. Bo ja TYLKO CHCIALEM ZASYGNALIZOWAĆ PROBLEM, a nie go rozwiązać na dwóch stronach tekstu.Byłoby to śmieszne. zachęcam do lektury tytułu.
3. Z Pana tekstu krytycznego wobec mnie jako pseudonaukowca wynika, jakbym nie miał pojęcia w ogóle o fenomenologii. Informuję Pana,że jako nastolatek radziłem sobie na olimpiadzie filozoficznej z Ingardenem, fenomenologią, Husserlem czy Heideggerem, będąc ostatecznie laureatem. Potem na studiach prawniczych wiele godzin poświęcałem studiom w bibliotekach nad Huserlem, Heideggerem, Ingardenem i Luijpenem, który szczególnie mnie interesuje z racji idei fenomenologii egzystenacjalnej.
4. Nie tworzę fenomenologii, ale - korzystając z jej dorobku i inspiracji nią - próbuję stworzyć definicje i wskazać na podstawowe metody fenomenologii prawa. Nie jest to nauka do końca określona dotychczas, wg mnie. Co prawda, już 100 lat temu Reinach ją rozpoczął, potem byli juryści z Ameryki Pol., potem przedstawił to w Polsce J. Wróblewski, ale ciągle jest to nowość.
5. Jakie metody wykorzystałem na dwóch kartkach? - pyta Pan. Żadne - odpowiada Pan tryumfalnie, jako autorytet. Więc to chyba Pan nie zna albo prawa i nauki prawa, albo ma mętne pojęcie o fenomenologii.Jeśli dla Pana nie jest metodą fenomenlogiczno-prawną (a nie fenomenologiczną tylko) dążenie do znalezienia istoty rzeczy w Konstytucji Europejskiej, jeśli dla Pana nie jest nią szukanie najważniejszych fundamentów leżących u źródeł aktu i wskazanie jego podstawowych zapisów i idei, to ja się pytam Pana - CO NIĄ JEST?Niech Pan napisze o tym tekst.Bo wg mnie, fenomenologia prawa to jest to, co podałem jako definicję. Wg mnie, można też jako metodę fenomenologiczno-prawną stosować eksperyment myślowy, mający na celu oderwanie się od aktualnej sytuacji, przeniesienie się w czasie, sytuacji i przestrzeni w miejscie intelektualnej abstrakcji - w celu znalezienia istoty rzeczy, tj. Konstytucji Europejskiej. Metodą takową może być też widzenie prima facie podstawowych założeń (fundamentalnych ) projektu prawa. Pan tego nie widzi, ja to widzę. To dla mnie oczywiste: oderwanie się od artykułów prawnych na rzecz idei i szukania istoty "czegoś" (Konstytucji).
6.Wesenschau, Da-Sein, Durchsichtigkeit, Erfahrung, Erschlosseheit, Lichtung, Ubersicht, Verwaisung, Vorgabe, Vorsicht, Wesen,Zeitlichkeit - pewnie z tymi pojęciami tekst brzmiałby bardziej "naukowo" - ale czy byłby jeszcze "mój"?...JEŚLI MOIM CELEM BYŁA TYLKO SYGNALIZACJA PROBLEMU!
7. ŹLE PAN TRFIŁ, JEŚLI CHCIAŁ PAN ZDYSKREDYTOWAĆ MOJĄ WIEDZĘ NA TEMAT PRAWA, FENOMENOLOGII, CZY NOWEGO KIERUNKU W NAUCE PRAWA - FENOMENLOGII PRAWA (KTÓRY CHCĘ ROZWIJAĆ).
8.A zatem proszę o zastanowienie sie nad własnym słowem pisanym i nad własną odpowiedzialnością za słowa, które Pan wystosował.Pan nie jest moim Profesorem ani Mistrzem,a nawet gdyby Pan był, to ja mam prawo tworzyć takie definicje i tak określać swoje metody, jak uważam za słuszne.
Proszę o refleksję. Łatwo jest oceniać - jak "profesor", niszczyć nowoczesne i oryginalne ujęcie problemu - a nic nie zproponować. Bo co Pan zaproponował, oprócz destrukcj, negacji i mądrzenia się?Nic.Bo niewiele ma Pan do zaproponowania?Zapraszam - niech Pan włączy się w tę "naukową"(dla Pana to będzie pseudonaukowa) dyskusję z osobami mniej rozwiniętym od Pana!Może napisze Pan jakiś artykuł, gdzie wyjaśni Pan, że fenomenologia to to a to, a fenomenologia prawa to ma być to a to. Odniosę się chętnie do tego.

Z Pan krytyką się z powyższych powiodów po prostu nie zgadzam; ufam, że była ona przejawem Pana niewiedzy, a nie złośliwości czy chęci zaistnienia, czy mądrzenia się.Spotykam wielu ludzi, którym mój tekst się bardzo spodobał pod względem naukowego ujęcia. Pana krytyka jest nieuzasadniona dla mnie.Gdyby mi Pan zarzucił lapidarność, napisałbym nowy tekst i rozwinął problem, ale Pan zarzucił mi wszystko, co można zarzucić, kompromitując się samemu.

Z poważaniem,

Dawid Bunikowski.
Autor: autor Dodano: 24-02-2006
bltzr - Odpowiedź.
Witam;

1. Jestem zaskoczony formą odpowiedzi, jak i jego osobistym wątkiem.
Cieszę się, że jest Pan młodym, ambitnym doktorantem, z tego co wiem, z najprawdopodobniej pisze Pan doktorat u znakomitego Profesora filozofii prawa, cieszę się, że siedział Pan nad książkami fenomenologów, i że był Pan laureatem olimpiady filozoficznej. Gratuluje Panu publikacji w renomowanym czasopiśmie. Jednakże przecież nie o to chodzi, kim jest autor, gdzie spędzał czas, z kim, i do kogo pisał, tylko jaki jest jego tekst.
Buduje więc Pan ogólny argument (entymemat): skoro napisałem artykuł w PP, oraz skoro jestem laureatem olimpiady filozoficznej itp itd. to mój artykuł jest naukowy. Przesłanka ukryta: ten, kto publikuje w PP ; pisze tylko naukowe artykuły. jest to przesłanka wadliwa. Skoro zajmuje się Pan filozofią prawa, to jest Pan świadomy tego, jak czasami słabe i mętne są niektóre artukuły dogmatyczne.

2. Absolutnie nie miałem na myśli wytknięcia Panu braku jakiejkowiel rozprawy o metodzie fenomenologicznej.
Mój negatywny komentarz opiera się na dość łatwo dającym się zauważyć fakcie publicystycznego charakteru Pana artykułu. Twierdzę, że nie jest to artykuł ani fenomenologiczny, ani naukowy. Jest, tak jak zauważyłem w swoim komentarzu; to są Pana opinie; po części publicystyka to wyrażanie swoich poglądów, krytyczna analiza jakiejś części rzeczywistości, zazwyczaj społecznej, politycznej ipt. oraz zgadzanie się lub nie z takim, a nie innym stanem rzeczy.

3. Najpierw więc Pan pisze o fenomenologii, potem o fenomenologii sensus largo i sensus stricto. Fenomenologii więc chodziłoby o odkrycie istoty rzeczy. Chyba Pan sam doskonale zdaje sobię sprawę, że to nie jest cecha dystynktywna fenomenologii, czy fenomenologii prawa w ogóle. Można róznie nazywać ową istotę; różne filozofie różnie nazywają ową istotę: mówi o "naturze", "pojęciu", "definicji", "opisie". Tak więc poszukiwanie istoty, czy istoty rzeczy prawa, czy konkretnej instytucji prawa pozytywnego, nie przesądza jeszcze o tym, że mamy do czynienia z fenomenologią prawa. Radbruch był neokantystą, chciał odkryć "istotę prawa" w idei prawa i świecie wartości. Radbruch nie był fenomenologiem.
Podobnież jest w przypadku Pana, zresztą ciekawie przedstawionego, "eksperymentu fenomenologicznego". Proszę mi odpowiedzieć, dlaczego jest on "fenomenologiczny"? Czy zakładając pewną sytuację od razu wchodzimy w rozważania fenomenologiczne? Podobne przypuszczenia, "oderwane od aktów prawnych", snuł Lon Fuller o swoim królu Rexie, próbując "odnaleźć" bądź "skontruować" moralność wewnętrzną prawa. Czy był to zabieg fenomenologiczny? Smiem twierdzić, że nie.

4. Druga część tekstu dotyczy konstytucji europejskiej.
Ciekawie Pan przedstawia, jakoby konstytucja miałaby: "wskazywać na symboliczne przemiany zachodzące w społeczności europejskiej". Następnie powołuje się Pan na autorytet Johna Finnisa. Potem stwierdza Pan pewne ograniczenie badania fenomenologiczno - prawniczego. W formie konkluzji przypuszcza Pan, co czeka Unię Europejską, zaprzeczając jakoby twierdzenie to nie należało do political - fiction.
Wszystko to dobrze się czyta; może budzić opory, niezgodę lub zgodę z opiniami autora. Tak to jest z publicystyką polityczną.

Ogólnie: jedynie cienki łącznik między pierwszą a drugą ma charakter słowny: istota rzeczy (istota). W tym wypadku konstytucji. Nawet jeśli przyjąć, że Pana tekst ma charakter filozoficzny, to czy nie uważa Pan, że to za mało, nawet, jeśli chodziło Panu o próbę? W takim wypadku prawie każdy tekst quasi filozoficzny, czy filozoficzny, byłby z natury, poprzez Pana definicję, fenomenologiczny, gdyż dotyczyłby istoty, natury, idei, definicji, opisu danego obiektu, bytu, zjawiska, rzeczy samej w sobie, czy jak tam Pan sobie życzy to nazwać.

5. Nie będę odpowiadał na Pana zarzuty w stylu: "albo Pan nie wie, co pisze albo nie ma Pan pojęcia o "naukowości" tekstów"; albo innych cynicznych, czy drwiących wyrażeniach, których Pana "naukowy" komentarz jest pełen.

6. Nie zgadzam się z Pana zdaniem:" ja mam prawo tworzyć takie definicje i tak określać swoje metody, jak uważam za słuszne". Zawsze bałem się takich ludzi, ktorzy mówią, z taką pewnością o swoim przekonaniu tego, co jest słuszne. Co więcej tkwi w tym pewien istotny błąd: definicja nie tyle jest słuszna, co adekwatna. Słuszny może być pogląd, opinia, ale nie definicja.

7. Podobnie z metodami. Skoro pisze Pan o fenomenologii, oraz o fenomenologii prawa w ogóle, to chąc nie chcąc, wchodzi Pan w pewien sytem mysli, pewne zastane aksjomaty. Nie można wybierać metod, ktore się uważa za słuszne; chyba, że ma Pan na myśli wybór opcji do filozofiowania; tu oczywiście jest Pan w swym wyborze wolny.

8. Na końcu chciałem Pana przeprosić za zbyt ostro sformułowany komentarz. Mogłem użyć innych zdań i nieco mniej stanowczych. Czasami reaguje zbyt impulsywnie, na pewne objawy, moim zdaniem, nadużywania słów, szczególnie w materii, która jest mi bliska. Oczywiście moja opinia o Pańskim tekście, nie ma charakteru "jedynej, obiektywnej prawdy". Jeśli się mylę, to proszę Pana o wyjaśnienie mi moich błędów, ponieważ Pana odpowiedź, co zarysowałem w poprzednich punktach, nie mogła mnie przekonac. Co więcej Pana odpowiedź jest tylko po części merytoryczna; ma charkter silnie emocjonalny i mnie obrażający.
Oczywiście, nie chce, nie mogę, być Pana Mistrzem, ani katem, nie chcę Pana dyskredytować; chcę tylko zauważyc istotne braki Pańskiej próby. Skadinąd powoływanie się na próbę, jako na okoliczność łagodzącą nie jest moim zdaniem uprawnione. Jestem czytelnikiem racjonalisty, a to zobowiązuje, w szczególności, jeśli dany tekst jest związany z moimi zainteresowaniami.

Serdecznie Pana pozdrawiam;

Marcin Weisbrot.
Autor: bltzr Dodano: 26-02-2006
autor - odpowiedź aoutora
Myślę, iż obie wypowiedzi - zarówno moja odpowiedź na krytykę, a jak i odpowiedź Pańska, nie były pozbawione emocji,

Jesli czuje sie Pan obrażony, przepraszam za zbyt ostre słowa.

Jesli chodzi o arytykuł, najlepiej byłoby uznać, ze był on ogólnym wstępem, sygnalizacją problemu, wstępem do szczególowych rozważań i w nieodległej przyszłości dłuższego wywodu na temat fenomenoogii prawa.Taki był mój zamiar, aby sie tego podjąć w ujęciu głębszym.

Oczywiście, to, co pisał Pan o Rexie czy Radbruchu, jest prawdą, ale nie o to mi chodziło, czy to, co robił Fuller czy Radbruch w nauce, to była fenomenologia prawa. Najlepiej byłoby, abym w przyszłości wyjaśnił temat w szerszym artykule, w którym szczegółowo przedstawiłbym koncepcję. Na dzisiaj zdaję sobie sprawę z jej niedoskonałości, chociazby ze względów na nadmierną lapidarność.

Oczywiście, fakt, iż ktoś metody nazywa tak a tak, nie oznacza, że jest totalitarystą. Ja nie mam monopolu na obiektywną prawdę absolutną. Nikt go nie ma. Tak więc to, ze piszę coś i uważam, że robię to w sumieniu uczciwie, stanowi dla mnie subiektywna słuszność, która nie jest totalitarna, a jeśli ma charakter zbyt intersubiektywny...cóż...tak bywa. Zwłaszcza, gdy wchodzą w grę nadmierne emocje.

W sumie - Pana uwagi są ciekawe, może pomogą mi odnieść się do problemu w przyszłości?Choć zaznaczam, nie zgadzam się z ich większością, co nie oznacza,że są one nieinteresujące. Gdybym spotkał się z nimi wcześniej, myslę, że moja odpowiedź byłaby spokojniesza, natomiast krótką ostrą krytyke na krótki spokojny artykuł odebrałem zbyt emocjonalnie, o co mam nadzieję, nie ma Pan już żalu. :)

Pomijam zatem wszelkie wątki personalne, gdyż one nie mają tu już znaczenia, jako że po wyjasnieniu tych kwestii fundamentalnym zagadnieniem jest fenomenologia prawa i jej metody.I na tym się skupimy.

Serdecznie pozdrawiam,

DB.
Autor: autor Dodano: 26-02-2006
bltzr - Odpowiedź.
Oczywiście, nie mam żalu, gdyż zdaję sobie sprawę, że pierwszy strzał padł z mojej strony :)

Życzę Panu powodzenia i czekam na kolejne artykuły.

MW.
Autor: bltzr Dodano: 28-02-2006

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365