Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
166.497.750 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7332 tekstów. Zajęłyby one 28943 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 565 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
"Religia ukrywa wiele szelmowstwa przed podejrzeniami".
Komentarze do strony Dwie wizje życia po śmierci

Dodaj swój komentarz…
Mały Miś - Niemożliwe?
Na początku zaznaczam, że jestem niewierzący.

Chciałbym odnieść się do argumentu za niemożliwością zmartwychwstania cielesnego. Nawet, jeśli materia wchodząca w skład ciała człowieka w czasie historii świata znalazłaby się nawet w tysiącu innych ciał, to z rozwiązaniem dylematu przychodzi nam fizyka. Wszystkie atomy danego izotopu pierwiastka w stanie podstawowym są całkowicie nierozróżnialne od siebie. Jeśli ktoś pomieszałby naczynie z takowymi atomami, nie mielibyśmy żadnej możliwości na ustalenie, gdzie znalazł się upatrzony przez nas wcześniej atom. Richard Feynman spekulował nawet swojego czasu, że we Wszechświecie mogłyby istnieć tylko pojedyncze cząstki elementarne, które jednak miałyby być wielokrotnie "widoczne" podczas ich nieustannych podróży w przód i w tył (jako antycząstki) w czasie.

Jeżeli teraz unicestwilibyśmy istotę ludzką wraz z rozproszeniem atomów jej ciała po Wszechświecie, a następnie złożyli dokładnie taki sam organizm z materii dostępnej "pod ręką", w żaden sposób nie można byłoby stwierdzić, że jest to inna osoba. Człowiek ten mógłby się nawet nie zorientować, że przez jakiś czas nie istniał (choćby to był i miliard lat). Puszczając wodzę fantazji możn
Autor: Mały Miś Dodano: 18-06-2007
Reklama
Mały Miś - Niemożliwe? c.d.
a pokusić się o spekulację, że być może w odległej przyszłości poteżne istoty wywodzące się od dziesiejszych ludzi, opanowawszy szutkę manipulacji czasem, zdecydują się na przywrócenie do życia swoich przodków.

Polecam powieść A. C. Clarke'a: "Światło minionych dni".

Pozdrawiam!
Autor: Mały Miś Dodano: 18-06-2007
abhaod - Niespodzianka   1 na 1
cudowny Boze, jutro bede Jezusem , a pojutrze Hitlerem, a jeszcze pozniej Budda, uwielbiam cie za te niespodzianki, bo przeciez "w domu Ojca mego mieszkan wiele", dziekuje za wspanialy tekst :)))
Autor: abhaod Dodano: 18-06-2007
youzwiak - Świetny artykuł
Jeden z najlepszych jakie czytałem do tej pory na racjonaliście. Pozdrawiam
Autor: youzwiak Dodano: 18-06-2007
ellubis - tertium datur :)
bardzo fajnie napisany tekst, niby wszystko znajome, ale od nowa, inaczej napisane, filozofia to bardzo przyjemne zajęcie, najprzyjemniejsze, powiedziałabym nawet, choć akurat to nie jest niczym nowym, a nawet tak starym jak samo określenie tegoż. jakiś już czas temu, po przemyśleniu tego na wszystkie strony, z boku, dołu, góry i na odwrót, wybrałam sobie na własny użytek trzecią opcję, podzielę się nią, bo mnie dała spokój: jestem agnostykiem, bo nie mogę uczciwie pozwolić sobie na taką zarozumiałość, że akurat just w tym czasie wiemy już wszystko, a co za 50 lat? za 500? za 100000? przecież widzimy, że nawet najwięksi się mylili, inna sprawa, że logika nie zawodzi, a zatem wierzę w Sens (praw przyrody), bo bez sensu wszystko by się zawaliło. a nieśmiertelni, albo lepiej, nie-całkiem-śmiertelni jesteśmy w tym Sensie, że zawsze, zawsze coś po nas zostaje, choćby cegła i jej ułożenie, nie mówiąc o książkach, mostach, obrazach, DNA... dostrzeganie tego jest bardzo przyjemne, w ogóle życie powinno być przyjemne (tu widzę tangentną z Onfrayem, choć sama to wynalazłam ;))
Autor: ellubis Dodano: 18-06-2007
maurice - Piękny artykuł   2 na 2
Artykuł napisany pięknym językiem. Gratuluję autorowi, gdyż czytało mi się go jak poezję ;)

A wracając do tematu...

Zawsze mnie dziwiło również, czemu od wieków ludzie zastanawiali się co się dzieje po śmierci, a niewielką wagę przywiązywali do tego co było przed narodzinami. :)
Autor: maurice Dodano: 18-06-2007
Barbara - Co potem ?
Wydawało mi się,że naszym zmaterializowanym,pędzącym świecie nikt już nie pyta-co potem? W Pana tekscie znalazłam próbę odpowiedzi na to pytanie i odbicie moich własnych przemyśleń na ten temat. Ciesze się ,że mogłam przeczytać tak wartościowy i piękny artykuł ,bardzo za niego dziękuje .Mam nadzieje ,że będzie Pan publikował na tych stronach.
Autor: Barbara Dodano: 18-06-2007
kobieta - wizja z pasja
Pieknie i duzo precyzji.
Pozdrawiam
Autor: kobieta Dodano: 19-06-2007
luxforos (Stanisław Pietrzyk) - Post mortem...
"Post mortem nihil est" - jak wielu mawiało (Seneka w "Troades") i mawia nadal. Dopóki nikt z krainy cieni nie powróci by dać świadectwo prawdzie (?), można będzie dywagować na temat wizji pośmiertnej. Dualistycznej zazwyczaj, bo tak wynika z koncepcji religijnych, które to w większości stymulują takie myślenie. W komentowanym tekście jest wiele akapitów, które wprost, lub w sposób subtelnie zawoalowany (przynajmniej ja tak to odbieram) oznajmiają, że tylko dzięki istnieniu materii (skomplikowanej jak diabli) może istnieć świadomość i możliwość zadawania takich pytań. To prawda. Dwa najbardziej istotne zdarzenia w dziejach Ziemi, to ożywienie materii i obdarzenie jej świadomością. Czasami myślę: po co to drugie? Jednak gdyby nie drugie, nie czytałbym takich tekstów. No może czytałbym nie wiedząc co. Teraz odniosę się do fragmentu mówiącego o śmierci i narodzinach. Czy te kwestie można rozpatrywaćw kategoriach "radosne - smutne"? Dla kogo radosne, a dla kogo smutne? Narodziny to pierwszy etap umierania. Radosne to czy smutne? Dajmy temu spokój. W kwestii "ostrożności agnostyków": to chyba tchórzostwo przed deklaracją "za czy przeciw". Często można zetknąć się z opinią, że życie bez wi
Autor: luxforos (Stanisław Pietrzyk) Dodano: 19-06-2007
luxforos (Stanisław Pietrzyk) - Post mortem... cd.
Kontynuuję to, co zostało urwane powyżej. ...wiary nie miałoby sensu i "tylko se strzelić w łeb". Tak sobie myślę: ten, kto wierzy, że żyć będzie po śmierci, ma alternatywę. A ten, który, jak Seneka mówi , że "po śmierci nic nie ma"? Ten stara się (o ile jest zdrowy przynajmniej na umyśle) przeżyć tą jedyną szansę, jaką dał mu przypadek. I będzie żył pełnią życia, czerpiąc radość z tej chwilowej, unikalnej ekspresji własnej egzystencji na tym jedynym realnym świecie i w tej jedynej realnej rzeczywistości. Być może jednej z nieskończonej ilości różnorodnych rzeczywistości. Pozdrawiam autora, którego tekst dał mi "kopa" i wypędził z wygodnej dziury drzemki intelektualnej.
Autor: luxforos (Stanisław Pietrzyk) Dodano: 19-06-2007
ellubis - do Maurice'a
> Zawsze mnie dziwiło również, czemu od wieków ludzie zastanawiali się co się dzieje po śmierci, a niewielką wagę przywiązywali do tego co było przed narodzinami. :)

zastanawiano się, zastanawiano, choć może rzeczywiście nieczęsto (ale to ogólna przypadłość ;))

Lem zwykł mawiać. że życie to mgnienie, przed i po trwa wieczność, więc czym się tu przejmować? (parafrazuję, OfC, nie pamiętam słowo w słowo, ale sens na pewno oddany), tyle że Lem to geniusz...

...no, to, w buddyzmie dusza pojawia się w różnych wcieleniach wcześniej (potem także), w międzyczasie trwa w stanie bardo, a to już bardziej powszechne, nawet jeśli głównie w Azji, jak wiadomo :)
Autor: ellubis Dodano: 19-06-2007
Andrzej Koraszewski - życie przed śmiercia
Pewna brytyjska organizacja charytatywna ma hasło: wierzymy w życie przed śmiercią. Wielokrotnie, kiedy opowiadałem o tym w Polsce pytano mnie, o co im chodzi.
Autor: Andrzej Koraszewski Dodano: 19-06-2007
Moritz
Wiecej takich artykulow!!, odbiera sie Pana jak koncert symfoniczny czyli wielokanalowo . Jesli zalozylby Pan jakas sekte pewnie cieszylaby sie wielkim powodzeniem bo ma Pan wiele do przekazania,tylko pozazdroscic Pana studentom ...
Autor: Moritz Dodano: 19-06-2007
CarlSagan's fan - ładnie napisany ale merytoryczne lipa
Ja niestety tak poetycko nie napiszę w końcu nie kończyłem filozofii i nie przeczytałem tyle książek zapewne tysiące co autor. Jednak wolę merytoryke i nauke a nie poezje i herezje.
Według mnie oceniając ten artykuł uważam, że to stek bzdur, zabierających cenny czas życiowy. Z początku autor opisuje że rozmyślanie o zaświatach jest jałowe, smutne i małostkowe, jeśli zakłada on nicość(nie mając na to dowodów). A dalej w artykule podaje wizje świata astralno-zaświatowego. No przepraszam trzeba być stanowczym i konsekwentnym. Jak kapitalista a nie komunista gdzie zawieje wiatr i gdzie lepsze profity. Także autor na odległość cuchnie hipokryzją, że az strach. Od razu stwierdzam, iż ja jestem racjonalistą a nie wierzącym.Nie lubię kosciołów, tumanerii, i całej tej siatki teologicznej, czyli dobrego Boga i miłosiernego(to jest iracjonalne i prostackie). Zauwazyłem, że autor uważa że świat jest skomplikowany a z drugiej strony odrzuca możliwe fizyczne, ewentualnie trudne do poznania dla nas zjawisko, którego może poprostu nie znamy. Osobiście ja radzę fanatycznie nie wierzyć w Boga i niebo. Radzę pracować,racjonalnie zyć, a zaświat ewentualnie traktować jako niepoznane zjawisko fizyczne.
Autor: CarlSagan's fan Dodano: 20-06-2007
wojak - problem czy zycie po zyciu
spelnia nasze wyobrazenia o zyciu - bardzo ciekawe sa wypowiedzi JEZUSA z dostepnej BIBLJI warto tu siegnac po wykipedje i defincje zycia - wedlug tego co przekazuje nam bbla - o dziwo - nasze wyobrazenia o zyciu po zyciu sa nawne i niemaja sensu - byc moze nie spelniaja zadnej defincj - czytaj wyobrazeniu - naszej o zyciu - ma inne cechy i inne wlasciwosci - niz te do jakich jestesmy przyzwyczajeni -cekawa jest definicja i debata czy wirus zyje - notabene DAWKINS porownuje religje do wirusa - a ja mam problem czy np ogien spenia warunki zywego organizmu - wydaje se ze tak - proponuje sprawdzcie- albo gwiazda - tu byc moze pojawa sie JEZUS JAKO WIELKI ATEISTYCZNY FILOZOF - przemawiajacy do ZYDOW narodu gleboko religijnego jezykem jedyne dla nich akceptowanym relgijnym - BIBLIJNYM -
Autor: wojak Dodano: 21-06-2007
Koralina - A ja się będę dalej łudzić ;)
Fantastyczny tekst :). Autor niezwykle sugestywnie opisał dylematy, przed którymi staje chyba każdy i każda z nas. Ja np. jestem właśnie taką agnostyczką, która stara się żyć na maksa, a kiedy na nią spadnie egzystencjalna trzęsawka wydobywa spod poduchy wstydliwie skrywaną nadzieję, że może to jeszcze nie wszystko. Z tym, że zawsze uważałam, że snucie dywagacji, jak tam będzie jest cokolwiek jałowe. Tam będzie (o ile oczywiście coś będzie), zupełnie, ale to zupełnie inaczej.
Weźmy chociaż to nieszczęsne ciała zmartwychstanie: oczywiście są tępi dogmatycy, którzy nie chcą oddać swoich narządów na przepszczepy, bo jakże to tak, przed Panem Buckiem bez nerki stanąć ;)! Ale ja sobie zawsze wyobrażałam, że te ,,ciała" będą radykalnie różnić się od ziemskich, może oprócz poczciwego wzroku i słuchu będą mieć jakieś nowe modalności, może będą zbudowane z jakiejś nieznanej nam materii, może... Tylko czy to będę ja? Przecież moja osobowość jest zapisana w ciele! Nie wiem, no nie wiem...
Autor: Koralina Dodano: 22-06-2007
marcin kwiek - po co nam filozofia?
Kiedyś uważałem, że filozofia to jałowe i pozbawione znaczenia zajęcie. W końcu nie odkrywa niczego nowego i w żaden sposób nie przybliża nas do odpowiedzi na pytanie: skąd jesteśmy i dokąd idziemy. Później, z biegiem czasu zmieniłem zdanie. Bo chociaż filozofia faktycznie nie dostarcza żadnych nowych informacji o świecie w którym żyjemy, to jednak (przynajmniej dla mnie) pełni ona rolę tłumacza rzeczywistości; oswaja nas z tym czego dowiadujemy się poprzez naukę; pozwala poukładać nam w głowie informacje, które zwykle docierają do nas w sposób dość chaotyczny; pomaga nam odnaleźć się w tym całym bałaganie idei, hipotez i faktów.
Wspaniale pokazuje to autor tekstu, który w sposób lekki i przejrzysty nazywa, dobrze nam przecież znane, choć może nie do końca zwerbalizowane lęki, wątpliwości, pragnienia i nadzieje skonfrontowane ze współczesną wiedzą.
Zarówno w tym, jak i w poprzednich tekstach Bartosza Jastrzębskiego dostajemy wszystko to co w rozważaniach filozoficznych najlepsze: piękno formy i mądrość treści.
Autor: marcin kwiek Dodano: 24-06-2007
Kniaź - Misie, nerki i inne takie...
Świetny artykuł - i ja czuję się (mocniej) rozbudzony ze snu niezastanawiania się... nad wieloma rzeczami.

Najbardziej z zamieszczanych tu komentarzy podobała mi się wypowiedź Małego Misia... a to dlatego, że jedyną moją wątpliwością co do treści artykułu było właśnie pytanie: Czy na pewno nie ma ciała zmartwychwstania... I choć pierwsza myśl była taka jak odpowiedź Małego Misia - dlaczego nie dałoby się poskładać? I w sumie wszystko jedno, czy z tych samych atomów czy z innych... Ale jakoś nie daje mi to spokoju - za proste by to było...

Ja się zaś zapytam (korzystając z przykładu w komentarzu innego z czytelników): Co z człowiekiem, któremu po śmierci przeszczepiono nerkę? Kto będzie miał tą nerkę po zmartwychwstaniu? Organodawca? Słusznie - należy mu się - wszak jego jest. A co z tym drugim? "Tak bez nerki przed Panem Buckiem"? Z tą chorą nerką? To ma być idealne życie po śmierci? A może będą dwie takie same zdrowe nerki? Skąd wziąć na nie materię?

A jeśli ktoś miał jakąś inną wadę fizyczną przez całe życie? Ma być wszak idealny - czy zatem w zaświatach nie będzie jej miał? Czy to na pewno dalej będzie on - ten sam? Hmmmm....
Autor: Kniaź Dodano: 24-06-2007
J.Szulc - ... albo wizja życia.
Czytałam wszystkie trzy publikacje, które zamieścił pan do poczytania racjonalistom. Za wszystkie bardzo dziękuję, ponieważ w bardzo mądrych, przemyślanych słowach niejako wymusza pan podążanie za tokiem pana myślenia. Co ważne, tok ten nie jest mi obcy, wręcz przeciwnie. Nie umiem tylko tak dogłębnie tego nazwać.
Ostatni tekst każe zastanowić sie nad sensem każdego kroku. Tak w każdym razie ja to odbieram. Jakiś czas temu, w swoich przemyśleniach, doszłam do wniosku, że nawet jeśli niczego nie ma po, to jest przecież tu i teraz. Jeśli jakieś zrządzenie losu dało mi świadomość bycia, to dla własnego dobra muszę coś z tym zrobić. I to jak najmądrzej i jak najpełniej. W tym właśnie upatruję swoje człowieczeństwo. Szanuje racjonalne podejście, ale nie do końca się z nim zgadzam. Zostawiam sobie małą furtkę dla zadumy i refleksji. Nie chcę wszystkiego rozkładać na czynniki pierwsze. Zostawiam sobie miejsce na nieracjonalną miłość i współczucie. Na zrozumienie innych, nawet, jeśli są po przeciwnej stronie. A reasumując, staram się tak żyć, żeby na końcu tej drogi móc pokazać podniesione czoło. Nie wstydzić się i nie żałować. Pozdrawiam, panie autorze. Czekam na następne przemyślenia...
Autor: J.Szulc Dodano: 02-07-2007
marek222 - jeżeli
jeżeli ktoś za życia był karzełkiem, który miał tak krótkie nogi że nie mógł chodzić, to czy po śmierci będzie większy, ile będzie miał cm wzrostu ?
Autor: marek222 Dodano: 22-07-2007
potomek Mickiewicza - mgła
Jako romantyk muszę zaznaczyć iż rozum i ograniczające go zmysły ludzkie nie znają i nawet być może nie poznają nigdy wszystkich prawideł przyrody. Rozważania więc o duszy po śmierci, posługując się tymi narzędziami, przy jednoczesnym zapewnieniu o racjonalności graniczy z dobrym humorem. A może ta świadomość, która ciągle ewoluuje pod wpływem życia lub wielu żyć na ziemi ( być może także w innych miejscach ) ma zdolność zapisywania informacji podobnie jak dna i z tych informacji tworzone jest ciało uzbrojone w zmysły. Może "ciało" to zbudowane jest z innych podzespołów, materii alternatywnych lub jest po prostu pewną formą energii. To już rzecz jasna czysta fantastyka.
Argument z rybami, psami itp. jest typu: "Nie można jeździć samochodami napędzanymi bęzyną, bo ona wybucha".
Racjonaliści - dzieci we mgle, jak wszyscy, ale można próbować badać czymś więcej, rozgraniczając te dwie drogi.
Autor: potomek Mickiewicza Dodano: 27-09-2007
Uragano - Wole zmartwychwstanie
Najbardziej w tym pseudo chrześcijańskim świecie bawi mnie to, iż mimo, że Biblia zakłada ostatecznie zmartwychwstanie, to wielu chrześcijan usilnie stara się wierzyć w życie po śmierci, raj w niebie itp. Chrześcijaństwo ma wybitną tendencję do asymilowania cudzych wierzeń i poglądów. W tym pogląd o nieśmiertelnej duszy, który znany jest setką wyznań na całym świecie. Ale czy ma fakt istnienia? Przytaczana przeze mnie Biblia wyraźnie mówi iż: Bóg ukarał ludzi za grzech nieposłuszeństwa karą cierpienia, bólu i śmiertelności, czyli absolutnego nie bytu. Człowiek, (jak i zwierzęta) boi się NIE BYTU, braku świadomości, czucia, smaku i innych doznań zmysłowych.To jest kara za grzech pierworodny - TOTALNA ŚMIERĆ! Ale jest i nagroda dla posłusznych, sprawiedliwych i uczciwych - ZMARTWYCHWSTANIE - czyli przywrócenie tego, co człowiek traci po śmierci. Strach przed niebytem stworzył na przełomie wielu wieków liczne alternatywy dla naszego psychicznego spokoju w tym pod postacią nieśmiertelnej duszy. Jest to prosty sposób form inteligentnych przed popadnięciem w paranoje czy depresję. Nasz mózg nas chroni i robi to skutecznie od setek tysięcy lat. A do nas należy decyzja czy ma rację...
Autor: Uragano Dodano: 04-10-2007
622 upadki Bunga - bywa.
Tak niewatpliwie co niekóre opinie i to co należy podkreślić mało odwołujace sie do samej treści Pańskiego artykułu a formy to jak domniemam opinie studentów dziennikarstwa...
ja nie będę snuła reflskji nad poetyckością owego tekstubo i to niczego nie prowadzi, a więc przejde do sedna jak dla mnie nie wzbogaca on mojej wiedzy o żadne pierwiastki, daje tylko poczucie bezradoności w sporze o ciągłość naszego bytowania, przedłużenia egzytstencji w postaci ofiarowanych nam przez różne religie czy też pseudoteologie obietnice życia wieczonego... ja osobiście jako juz studentka 5 roku filozofii,będąca po studiach filozoficzno-religioznawczych wysunę hipotezę iż najlepszym rozwiązaniem jest przyjecie stanowiska Ludwika Wittgenstaina określanego mianem agnostycyzmu eschatologicznego.
Wszelkie próby wyjaśnienia fenomenu religii to czy to psychologizujące, socjologizując lub.. to proste rozwiązania redukcjonistyczne, które dają nam odpowiedzi dlaczego wierze? dlatego że jestem otwartay na transcendencjęa może iż doświadczenia numinotyczne jak by to powiedział Rudolph Otto to misterium grozy i fascynacji...jest jak to okresił trafnie Paul Tillich "Przedmiotem troski ostatecznej".
Autor: 622 upadki Bunga Dodano: 09-11-2007
622 upadki Bunga - cd
hmmm muszę i jeżeli sprawia komus ból czytanie moich komentarzy to przepraszam bardzo tak bardzo...
któraś z wyzej komentujących osób postawiła tezę iż człowiek boi się niebytu, braku świadomości..a czymże jest niebyt? czyż nie istnieje tylko na płasczyznie językowej, a wszelkie tego tłumaczenia to błedne koło idem per idem.
a co do drugiej kwestii świadomości, tudziez ludzkiej podmiotowości to przyznaję się mam spaczone widzenie tego problemu przez Jacquesa Lacana i innych jemu podobnych... jak dla mnie świadomośc to iluzja, złudzeniem psychologicznym, mylnie utozsamiane z podmiotem, który z kolei jest efektem tzw. fazy symbloicznej u Lacana. Jak podkresla psychoanalityk o co charakteryzuje człowieka to język a nie wiedza. podmiot jest nieobecny w zyciu wewnętrznym człowieka, jest intymnie zewnętrzny.
może ujawnić się tylko na chwilę jako wynik oglądu fenomenologicznego.
znamienne dla mnie są słowa Lacana: "Tam gdzie myślę, rozpoznaję siebie. Tam gdzie jestem tam nieświadomość, a tam gdzie myślę, że jestem tam mnie nie ma".
ps. i no cóz miałam nie pisać ale napisze w jego pracach filozofia jest zabawą słowami, grą w której uczestniczą odbiorcy i wychodzą zadowoleni po 1 rundzie
Autor: 622 upadki Bunga Dodano: 09-11-2007
Martyna - Pytanie
A czy nie jest tak, że życie po śmierci to jedynie życie w świadomości innych ludzi? I że żyjemy dopóki o nas pamiętają? Czy ktoś orientuje się, gdzie mogę poczytać o takiej właśnie interpretacji życia pośmiertnego?
Autor: Martyna Dodano: 23-04-2008
Wolfgang Trąbis - o życiu pośmiertnym materialistycznie
Czy rozkład ciała i rozproszenie jego atomów pozostawia możliwość jego odtworzenia wraz z "zawartością duchową"? Czy możliwa jest  kontynuacja życia wewnętrznego mimo braku "klasycznego" ciała? Tu tylko krótko w związku z drugim pytaniem:
Co prawda, cząstki elementarne są nierozróżnialne, ale - metodami fizycznymi. Świadomość zaś nie jest zjawiskiem, czy stanem fizycznym: nie udaje się podać intersubiektywnej metody jej detekcji i pomiaru. Każdy bezpośrednio postrzega tylko swą własną świadomość. U innych każdy najwyżej się jej, po swojemu, domyśla czy spodziewa. Jeśli w ogóle wiemy, o czym mówimy, to świadomość jest takim "stanem wewnętrznym", którego żadnym fizycznym sposobem nie da się wykryć, zmierzyć ani porównać z innymi świadomościami.
Nie mamy więc podstaw wyrokować o tym, czy i prostsze układy, nawet cząstki elementarne, czegoś tam przypadkiem nie czują.  Że  tak może  być, zauważył już Leibniz formułując pogląd o "monadach".  Lecz jeśli tak nie jest (a przywykliśmy sądzić, że nie jest: przywykliśmy wiązać świadomość z fizycznie wykrywalną, kombinatoryczną złożonością układu), to przecież znacznie bardziej kombinatorycznie złożony jest świat poza naszym mózgiem, niż sam mózg. Sapienti sat.
Autor: Wolfgang Trąbis  Dodano: 08-11-2009
Wolfgang Trąbis - Szanowne 622 Upadki!
Czymże jest niebyt? Chyba nie tylko zlepkiem słówek "nie" i "byt". Oczywiście, gdy mnie nie było (lub nie będzie), to nie mogłem (odpowiednio - nie będę mógł) stwierdzić, że mnie nie ma. Ale dla mnie "niebyt" nie jest pustą grą słów, lecz pojęciem o dużej praktycznej wartości. Urodziłem się 7 lat po wojnie i bardzo się cieszę, że mnie NIE BYŁO np. w latach 1939-45.  W ten prosty sposób uniknąłem zapewne wielu niepotrzebnych cierpień. Mam też nadzieję, że w podobny sposób uniknę cierpień wynikłych z wyczerpania surowców i źródeł energii, które świat coraz dotkliwiej odczuwa. Życzyłbym każdemu "NIEBYTU W ZŁYCH CZASACH"
Autor: Wolfgang Trąbis  Dodano: 08-11-2009
Wolfgang Trąbis - Pani Martyno
Może i tak jest. Krótko i na temat napisał o tym Stanisław Lem w opowiadaniu "Terminus", choć tam ludzie "przeżyli" w pamięci robota, o czym zresztą ten wcale nie wiedział.
Statek kosmiczny przeszedł katastrofę. Załoga zginęła, ale przedtem heroicznie walczyła z awariami, porozumiewając się pukaniem w rury alfabetem Morse'a (łączność wysiadła). Robot zapisywał w swej pamięci wszelkie stuki. Był tak zaprogramowany, by na podstawie nietypowych odgłosów lokalizować nieprawidłowości pracy urządzeń statku. Po remoncie statek udał się w podróż z nową załogą, ale z tym samym robotem naprawczym. Dowódca statku, kom. Pirx, przypadkiem usłyszał odgłos pracy robota. Robot pracował w rytm sygnałów Morse'a. Pirx był pod wrażeniem dramatyzmu "nadawanych" tekstów. W pewnej chwili, stukając w rurę, odpowiedział na wystukane przez robota pytanie - i otrzymał, też Morse'm, sensowną, osobistą i dramatyczną odpowiedź. Robot zatem nie nagrał po prostu słyszanej podczas katastrofy korespondencji wśród załogi, ale złapał algorytm, "sposób mówienia i myślenia" jej członków.
 Podobnie jest wśród ludzi. Np. niektórzy "mówią Lepperem", a nawet "myślą Lepperem".
Każda wyrazista osobowość ma taki wpływ na ludzi - ale czy odczuje to po śmierci?
Autor: Wolfgang Trąbis  Dodano: 08-11-2009
Margot1900
no właśnie: jeżeli ludzki byt to jakaś energia (niezidentyfikowany obiekt latający ;), to gdzie ta energia, te cząstki atomu były przed naszymi narodzinami, przecież połączenie plemnika z komórką jajową to proces chemiczny/fizjologiczny, więc dlaczego ludzie oczekują, że będą istnieć po śmierci, jeżeli nie istnieli przed narodzinami? Moja babcia pamięta np. rok 1963 - mnie wtedy nie było na świecie, więc jak mogę założyć, że ja będę pamiętać rok 2063 (wtedy też mnie nie będzie na świecie) - śmierć to jedna z najtragiczniejszych rzeczy, która mogła nas spotkać, po co nam ta głupia świadomość, lepiej by było jak te pieski i kotki, jeść, pogłaskać, zrobić kupkę i spać....
Autor: Margot1900  Dodano: 24-02-2010
xxx - xxxxx
Istnieje pewne zjawisko wykorzystujące matematyczno fizyczne relacje.
Dla tych fizyczno matematycznych zależności śmierć nie stanowi żadnej przeszkody, a my jesteśmy wieczni...
Życie po życiu, wieczność naszej formy... to nie cuda.To czysta matematyka i fizyka. Paradoksalnie biologia to tylko 20% całego zjawiska.
Dzisiejsza wiedza o  egzystencji i o nas jako gatunku biologicznym to epoka mitów greckich.
Nauki ścisłe pokonają śmierć i udowodnią, że życie po śmierci jest możliwe. Udowodnią, jeśli już tego nie udowodniły...
Póki co żyjmy w błogiej nieświadomości...
Autor: xxx Dodano: 06-05-2010
dobromeg
xxx-zgadzam sie z twoja wypowiedzia. Juz dzis lekarze rozwazaja mozliwosc, ze swiadomosc moze istniec poza cialem. Jesli nauka to pewnego dnia udowodni, to zaczniemy jako ludzkosc rozpoznawiac "tamten swiat" tak jak teraz rozpoznajemy ten materialny. Niejaki Sam Parnia, MD szuka dowodu, ze doswiadczenie bliskiej smierci (Near Death Experience) pozwala na wglad w rzeczywistosc, jaka istnieje poza naszym cialem. Ludzie, ktorzy "wrocili" po NDE wykazuje bardzo ciekawe zmiany fizyczne i psychiczne - staja sie wiekszymi altruistami, interesuja sie naukami scislymi, przestaja gromadzic dobra materialne, nie boja sie smierci. Fizycznie, niektorzy twierdza, ze dostaja zdolnosci telepatycznych, odzywiaja sie w znacznie zdrowszy sposob i prezentuja czasem ciekawe wlasciwosci magnetyczne - w ich obecnosci psuja sie komputery. Fascynujacy temat, ktory jak na razie jest w powijakach, ale byc moze stanie sie waznym kierunkiem badan naukowych w przyszlosci.
Autor: dobromeg  Dodano: 28-05-2010

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365