Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
157.052.792 wizyty
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7302 tekstów. Zajęłyby one 28805 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 577 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Niektórzy z moich przyjaciół chodzą czasem do kościoła lub wybierają inne spokojne miejsce, gdzie mogą rozmawiać z niewidzialną, wszechobecną istotą, która zawsze wie, co powiedzą, ponieważ wie wszystko.
Komentarze do strony Szaman wiecznie żywy

Dodaj swój komentarz…
Sławomir Gątkowski - Nie całkiem rozumiem?  -9 na 13
Nie do końca rozumiem. Używa Pan określeń "nasz", "my" - kto to jest według szanownego Pana "zwykły zjadacz chleba"? Jakiej grupy dotyczy słowo użyty przez pana wyraz "bractwo"? Czy będąc tak zwanym "zwykłym zjadaczem chleba" powinienem się czuć lepszy niż ludzie w plemionach... czy może gorszy... Jak dla mnie bełkot, ale to moja osobista opinia.

Wydaje się, że zupełnie nie rozumie Pan tematu, o którym pisze, ani znaczenia używanych zwrotów. Artykuł wyraża raczej głęboką ignorancję połączoną z rozstrojem emocjonalnym, aniżeli wspomaga budowanie społeczeństwa opartego na wzajemnym szacunku, czerpiącego z różnorodności i świadomej wymiany kulturowej.
Autor: Sławomir Gątkowski  Dodano: 18-09-2012
Reklama
Ryszard Wiatr   12 na 12
Znakomicie, choć nie za bardzo odkrywcze. Czynności wykonywane przez naszych polskich szamanów w śmiesznych czarnych lub purpurowych sukienkach - od dziesięcioleci kojarzyły mi się z rytuałami egzotycznych ludów. Bo różnica jedynie w formie.
Autor: Ryszard Wiatr  Dodano: 18-09-2012
KORIUS - MY?   13 na 13
To MY, rozumiem jakby to było pisane z pozycji wierzących, tych uważających się za cywilizowanych, a swoją wiarę uznających za najważniejszą. Coś jak Cejrowski, który potrafi z lekceważeniem opowiadać o wierzeniach i głupowatych obrzędach "dzikusów", podczas gdy sam wierzy w grzechy, duchy, zabawienie, zmartwychwstanie i moc opłatka, który jest ciałem jego zbawiciela urodzonego przez dziewicę.
Autor: KORIUS  Dodano: 18-09-2012
Chajzar - To niedokładnie to samo  -2 na 4
Przychylam się do ogólnej wymowy artykułu. Wydaje mi się, że jednak to nie dokładnie to samo. Wśród ludów nazywanych przez nas "prymitywnymi", nie należących do naszej (rozpiera nas duma) cywilizacji bazującej na intelektualnym dorobku tysięcy lat, na materialnej spuściżnie w postaci budowli i pism; szaman, to instytucja konieczna. Ż ycie każdej społeczności powinno być w jakimś stopniu kodyfikowane, powinien być jakiś ład, jakaś regulacja. W przeciwnym razie grupa nie sprostałaby przeciwnościom życia w trudnych warunkach.  W tej sytuacji rola przywódcy jest niezwykle ważna. Mniej ważne są formy, sceneria, patenty na dominację, która siłą rzeczy jest koniecznością. Tak, jak konieczny jest autorytet nauczyciela. 
Autor: Chajzar  Dodano: 18-09-2012
Chajzar - A nasi?   1 na 3
Kontynuuję swą wypowiedź.
Ciekawe, jak by sobie radzili nasi "oświeceni" rodacy w tropikalnej dżungli na bezludnej wyspie. A nasi szamani w czarnych sukienkach? W kontekście do powyższego (poprzedni komentarz), to kompletny anachronizm. Czy potrzebni są nam do przetrwania? Raczej zbędni, w dodatku pasożytują, a gusła i zabobony, jakie wklejają do mózgownic swych owieczek, degradują społeczeństwo, czynią je bezwolnym i irracjonalnym, choćby w stosunku do przyrody (już nie mówiąc o innych aspektach). Za to u tych "prymitywnych" istnieje pełna symbioza z przyrodą. 
Autor: Chajzar  Dodano: 18-09-2012
Szary Myszak - Kto zyska, kto straci? - @Sławomir..   8 na 10
"społeczeństwa opartego na wzajemnym szacunku, czerpiącego z różnorodności i świadomej wymiany kulturowej"
Klopot polega na tym, ze na świadomej wymianie kulturowej z wyznawca jakichs zabobonow istota racjonalna zawsze traci, zatem - racjonalnie - wymiany takiej unika. Z kolei na szacunek trzeba sobie zarobic, entuzjasci szacunku powszechnego zdaja sie zapominac, ze znaczna czesc obywateli tego swiata szacunku po prostu nie jest godna.
Autor: Szary Myszak  Dodano: 18-09-2012
Szary Myszak - Koniecznosc dominacji? - @Chajzar   3 na 5
"Mniej ważne są formy, sceneria, patenty na dominację, która siłą rzeczy
jest koniecznością. Tak, jak konieczny jest autorytet nauczyciela."

Koniecznosc 'autorytetu nauczyciela' jest mocno przereklamowana, glownie przez nudnych, niedouczonych nauczycieli; uczniowie sluchaja wykladowcy, ktory potrafi prowadzic ciekawe lekcje, po prostu dlatego, ze warto, nie potrzebne tu zadne sztuczne podporki. Formalny 'autorytet' potrzebny jest nauczycielom kiepskim. Podobnie z funkcja szamana: tak, jest ona konieczna, ale wcale nie musi byc szalbiercza. W wedrowkach mialem okazje poznac kilku szamanow; ci lepsi w niczym nie przypominali klechow kalibanu - byli lokalnym repozytorem pozytecznej wiedzy, medycznej, technicznej i generalnie praktycznej, a takze nauczycielami plemiennej tradycji; ci ludzie - wiedza i praca - zarabiaja na utrzymanie i szacunek, formalna dominacja nie jest im specjalnie potrzebna. Dominacja napedzana strachem to domena szamanow niekompetentnych, takich co lecza kiepsko, a legendy im sie myla - chowaja sie tacy za gusla, zeby utrzymac pozycje - nie specjalnie zasluzona. Taki szaman to dla plemienia duza strata na pokolenia, bo nastepca nie ma sie od kogo porzadnego szamanienia nauczyc; nawet jesli jest madry, wiele musi odkryc sam.
Autor: Szary Myszak  Dodano: 18-09-2012
amauta - Protest(cik)   2 na 2
Protestuje na uzywanie w tekscie Pana Krisa termin ´Szaman´. Nie podoba mi sie ze tak samo jak za czasow szerzenia ´jedynej slusznej wiary´ jak i pozniej w dobie oswiecenia i nowoczsnosci, depozytariuszy wiedzy roznych ´plemion´ skresla sie jako albo reprezentantow DIABLA (W PRZYPADKU PIERWSZYCH) lub propagatorow zabobonow, dzialjacych na szkode swoich ludzi i na rzecz wlasnego dobrobytu. Z punktu widzenia antropologii kultury / religioznastwa sa to poglady w oczywisty sposob bledne. Szaman przewaznie nie ´zyje´ z szamanienia (rzadko kiedy) a jego zajecie jest obarczone wysokim stopniem ryzyka. W sumie bardzo niewdzieczna praca, ktorj ´skazancy´ przewaznie nie chca (ale z roznych powodow nie moga odrzucic).
Autor: amauta  Dodano: 18-09-2012
Ryszard Wiatr   2 na 2
Treść wyrażoną w artykule dostrzega chyba każdy zdrowo myślący (poza Gątkowskim), ale Autor znakomicie ją przedstawił literacko.
Autor: Ryszard Wiatr  Dodano: 18-09-2012
Sołtysowa   1 na 1
Religie to takie same wydmuszki, tyle że w innych opakowaniach.
Autor: Sołtysowa  Dodano: 19-09-2012
Rezler Marek - :))   1 na 1
Świetie napisane. I... wszystko się zgadza :)
Autor: Rezler Marek  Dodano: 19-09-2012
Chajzar - Małe nieporozumienie. @Szary Myszak  0 na 2
Przede wszystkim podchodzi Pan do sprawy biorąc za punkt odniesienia dzisiejsze uwarunkowania mentalne. Ocena z tej pozycji nie jest w pełni adekwatna. Autorytet, to nie rzecz wymuszana przez regulaminy. Nudni i niedouczeni nauczyciele nie maja autorytetu. W pewnych warunkach mają posłuch. Jeśli za kryterium weźmiemy szkołę dzisiejszą, sądzę, że to właśnie Pan robi, rozumiem pańską reakcję. Ale mi chodzi o coś innego.
Wyczułem w pańskiej wypowiedzi jakby ducha misjonerskiego, czego nie pochwalam u racjonalistów. Może się mylę. W swych wypowiedziach zwróciłem uwagę na różnicę i nie chodziło mi o jakość profesjonalną szamana czy też nauczyciela. Chodziło mi o rozróżnienie miedzy ideą instytucji przywódcy ludowego w określonej społeczności, a tym, co zbędne i niekorzystne w naszych realiach. Nie można traktować tych dwóch rzeczy identycznie.
Autor: Chajzar  Dodano: 19-09-2012
Szary Myszak - Chyba troche wieksze... @Chajzar  -1 na 1
...to nasze nieporozumienie:
"Autorytet, to nie rzecz wymuszana przez regulaminy."
Niestety, autorytet polega dokladnie na balwochwalczym, wymuszonym podporzadkowaniu, narzuconym przez regulaminy, hierarchie, inkwizycje, sady kapturowe i tym podobne przejawy "cywilizacji"; jego wplyw jest zawsze zgubny; autorytet 'ojcow kosciola', narzucony przez inkwizycje, odpowiedzialny byl (i jest) za stulecia ciemnoty; autorytet niedouczonych nauczycieli - za niedouczenie i generalny niedorozwoj umyslowy uczniow, ktorzy w sprzyjajacych warunkach mogliby byc madrzy. Powod dla krorego slucha sie dobrego nauczyciela to polaczenie ciekawosci i zaufania, nie autorytet - (po)twor instytucjonalny.
Wydaje mi sie ze to Pan wprowadza wspolczesna perspektywe; zbior legend stanowiacy kosmologie Dogonow (zadziwiajaco zbiezna z odkryciami nauki wspolczesnej) - byl tym ludziom bardzo potrzebny, bo pozwalal indywidualnemu Dogonowi nie zadreczac sie pytaniami, na ktore - w swojej niszy technologicznej i pojeciowej - nie mogl samodzielnie i racjonalnie znalezc odpowiedzi; dopiero w swiecie gdzie racjonalne, prawidlowe odpowiedzi mozna sobie wygooglowac - wiara w przypadkowe zbiory przypowiesci, szczegolnie jesli poparta aparatem przymusu i ucisku, staje sie zbedna, a nawet szkodliwa.
Autor: Szary Myszak  Dodano: 19-09-2012
Chajzar - Autorytet... @Szary Myszak
Niech Pan sobie zajrzy do Słownika Języka Polskiego, by zapoznać się ze znaczeniem słowa "Autorytet". Poza tym myli Pan pojęcia i nie bardzo wie o co biega. W dalszym ciągu pozostaje Pan w kokonie mentalnym czasowo-geograficznym. Dogoni? Wiem o nich od prawie 50 lat. Radzę znów przeczytać mój ostatni wpis, w szczególności drugą jego część.
Sądząc po wpisach, jest Pan młodym człowiekiem. Ja uczyłem się z książek, a nie z googla i mam już sporą perspektywę.
"wiara w przypadkowe zbiory przypowiesci, szczegolnie jesli poparta aparatem przymusu i ucisku, staje sie zbedna, a nawet szkodliwa." Choć te "zbiory przypowieści" nie są przypadkowe, zauważam, że coś zaczyna działać. Dogoni do tego nie są potrzebni.
Autor: Chajzar  Dodano: 20-09-2012
Szary Myszak - Auto-ryki... - @Chajzar
Do slownika nie zajrze, bo najblizszy znajduje sie ok 1700km od miejsca, gdzie obecnie przebywam, zakladajac ze maja taki w konsulacie, za co glowy nie dam; ale - zagladalem... Slownik zawiera niestety sporo bzdetow - i definicja 'autorytetu' jest jednym z nich; slowo wzielo sie z lacinskiego auctoritas - znaczenie, powaga, czesto (np. w Satyricon) - nadecie; proste i logiczne, jak zwykle w klasycznej lacinie, niestety pokolenia miernot, ktorym 'autorytet pozytywny' byl potrzebny zeby sie z nich ludzie nie smiali - postanowily sobie taki 'autorytet' wynalezc i dorobily pozytecznemu slowku "wasy", nie tylko po polsku, w 'lacinie koscielnej' tez; na koniec brednie pani Barbary Stanosz (i wielu innych, to akurat szczegolnie belkotliwy przyklad, ktory akurat pamietam) przelaly sie do slownika - no i mamy klopot: surrealistyczna definicję... autorytatywną, bo slownikową. Mechanizm powstawania takich kwiatkow jest sam w sobie ciekawy; lingwisci tworzacy slowniki maja tendencje do wykopywania przykladow z ksiazek, wiec kazdy glupek z dostepem do drukarni ma wiekszy wplyw na slownikowe definicje niz realny, uzywany jezyk; Oxford chroni sie przed tym wymagajac przykladow obiegowego uzycia slowa i znaczenia; inne zespoly - w tym polski - sa mniej zdyscyplinowane.
Autor: Szary Myszak  Dodano: 20-09-2012
amauta - Do Szary Myszak
Panie Szary Myszaku, zwykle zgadzam sie z Pana opiniami, ale w watku dalej cytowanym: ´ zbior legend stanowiacy kosmologie Dogonow...
pozwalal indywidualnemu Dogonowi nie zadreczac sie pytaniami, na ktore -
w swojej niszy technologicznej i pojeciowej - nie mogl samodzielnie i
racjonalnie znalezc odpowiedzi´ jest bledem wynikajacym z nieznajomosci ich mentalnosci i ich relacji ze otaczajacym (ich) swiatem. Z doswiadczenia wiem, ze czyms innym jest czytanie o czyjejs kosmologii a czym kompletnie innym jest zetkniecie sie z nia na zywo. Sam nauczylem sie ogromnego respektu do nawet dziwacznych z pozoru mitologii ludow zwanych pierwotnymi z ktorymi sie zetknalem. W ich opowiesciach zawarte jest znacznie wiecej nizli to co pokazuje opowiesci z 3iej reki w roznych ksiazkach. To troche tak jakbym napisal ze poznalem Pana jako czlowieka doglebnie po przeczytaniu paru Pana postow.Mam nadzieje ze nie brzmi to jak krytyka bo nia nie jest. Pozdrawiam serdecznie.
Autor: amauta  Dodano: 20-09-2012
amauta - Amauta do Szary Myszak
Panie Szary Myszaku, zwykle zgadzam sie z Pana opiniami, ale w watku
dalej cytowanym: ´ zbior legend stanowiacy kosmologie Dogonow...
pozwalal indywidualnemu Dogonowi nie zadreczac sie pytaniami, na ktore -
w swojej niszy technologicznej i pojeciowej - nie mogl samodzielnie i
racjonalnie
znalezc odpowiedzi´ jest bledem wynikajacym z nieznajomosci ich
mentalnosci i ich relacji ze otaczajacym (ich) swiatem. Z doswiadczenia
wiem, ze czyms innym jest czytanie o czyjejs kosmologii a czym
kompletnie innym jest zetkniecie sie z nia na zywo. Sam nauczylem sie
ogromnego respektu do nawet dziwacznych z pozoru mitologii ludow zwanych
pierwotnymi z ktorymi sie zetknalem. W ich opowiesciach zawarte jest
znacznie wiecej nizli to co pokazuje opowiesci z 3iej reki w roznych
ksiazkach. To troche tak jakbym napisal ze poznalem Pana jako czlowieka
doglebnie po przeczytaniu paru Pana postow.Mam nadzieje ze nie brzmi to
jak krytyka bo nia nie jest. Pozdrawiam serdecznie.
Autor: amauta  Dodano: 20-09-2012

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365