Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
148.200.411 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7284 tekstów. Zajęłyby one 28728 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 39 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
John Brockman (red.) - Nowy Renesans
Michel Onfray - Zmierzch bożyszcza

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
'Wiara' nie jest tak naprawdę odrzuceniem rozumu, ale leniwą akceptacją złego rozumowania. 'Wiara' jest pseudo-uzasadnieniem, które pewni ludzie powtarzają, kiedy chcą o czymś twierdzić bez niezbędnych dowodów.
« Kultura  
Marzec, Marzanna czyli śląska czerwień [1]
Autor tekstu:

Spis treści:
Marzec czyli śmierć
Marzec czyli marzenie
Marzec czyli mazanie
Marzanna Jasnogórska
Mars i Marzanna

*

Istnieje pewna zasadnicza cecha odróżniająca kalendarz słowiański od kalendarzy europejskich: jego racjonalna konstrukcja i duży nacisk na znaczeniowość. Europa nie przywiązuje szczególnej wagi do sensu nazw miesięcy ani nawet do nich samych, stąd szereg miesięcy nosi nazwy jedynie liczebników, które dziś zupełnie się już poplątały. Anglicy czy Niemcy dziewiąty miesiąc roku określają łacińskim słowem oznaczającym „siedem" (September od septem), miesiąc dwunasty nazywają słowem „dziesięć" (December — decem) itd. Generalnie w europejskich kalendarzach nazwy miesięcy to dość bezsensowny zlepek niezwiązany z losami danego ludu. Wyjątkiem jest kalendarz Słowian, w którym każdy miesiąc coś znaczy i to coś to są rzeczy fundamentalne przyrodniczo, gospodarczo, społecznie i kulturowo. Poprzednio opisałem Luty, Lutycy i nasze wilcze korzenie. Dziś czas na marzec.

Marzec czyli śmierć

Marzec to miesiąc wiosennego przesilenia, kiedy żegnamy zimową Śmierć czyli mróz i lód, które odpływają rzekami w kierunku morza. Marzec to także przednówek czyli miesiąc śmierci w efekcie głodowego morzenia, czyli męczenia. Językowym rdzeniem morzenia i Marzanny jest praindoeuropejskie słowo oznaczające śmierć: mar-, mor-. Dlatego też imię Marzanny było zapisywane jako Śmiercicha lub Śmiertka, ale także jako: Marzana, Marza, Marysia, Mora, Morana, Morena, Marena. [ 1 ] Niewykluczone zresztą, że i rzymski bóg wojny Mars (którego często wiąże się z naszą nazwą marca) ze śmiertelnego rdzenia indoeuropejskiego się wywodzi.

Marzanna to w naszej kulturze fenomen niezwykły. Otóż Marzanna to jedyna słowiańska bogini, która przetrwała do dziś w swojej przedchrześcijańskiej postaci. Peruny czy inne Światowidy albo pozanikały albo zostały wchłonięte przez katolickich świętych. Jedynie Marzanna, ta morowa panna, przetrwała. W 1420 roku Synod Poznański nakazywał duchowieństwu: „Nie dozwalajcie, aby w niedzielę odbywał się zabobonny zwyczaj wynoszenia jakiejś postaci, którą śmiercią nazywają i w kałuży topią". W czasach saskich Kościół próbował zastąpić zwyczaj topienia Marzanny zrzucaniem kukły Judasza z wieży kościelnej. Były to jednak dość odosobnione przypadki zwalczania tego kultu.

Sam obyczaj topienia Marzanny, jak i jej postać przybierały różne formy w zależności od regionu. Czasami było to jedynie topienie. Czasami przed utopieniem niszczono ją, tnąc, rozszarpując i zdzierając ciuchy. Czasami zaś była palona.

Dziś rytuał topienia (i palenia) Marzanny utrzymuje się w większości szkół. Pomimo pogańskich korzeni topienie Marzanny nie zostało wyparte przez kulturę katolicką. Obecnie istnieje natomiast trend zwalczania tej praktyki w oparciu o ekoreligię („Jak mówią pedagodzy, nie jest to zgodne z duchem ekologicznej edukacji"). Można jednak powiedzieć, że zwyczaj wykazuje cechy „misyjne" — oto bowiem w 2009 po raz pierwszy w Paryżu przywitano wiosnę utopieniem Czarnej Marzanny, za co odpowiedzialne były dwie organizacje polonijne.



Marzanna w Jeziorzanach, 2014, fot. Jacek Świerczyński

Pierwszym aspektem marca i Marzanny jest śmierć. Nie tylko w jej symbolicznym sensie jako pożegnanie zimy, ale i w sensie całkowicie bezpośrednim. „Gdy przyjdzie marzec, umrze niejeden starzec" - mówi przysłowie, a drugie dodaje: „Marzec dziwne broi fochy, zmiata starce i junochy" (tj. starych i młodych). Marzec był miesiącem śmierci w związku z przednówkiem, czyli schyłkowym okresem zimy kiedy u wielu kończyły się już zapasy z poprzedniego sezonu a okresem zazielenienia łąk. Nawet jeśli nie głodowano to nierzadko głodem „przymierano", zwłaszcza w gorszych okresach pozostając na ostrej diecie „wegetariańskiej", uzupełniając jadłospis korą drzewną lub chwastami, takimi jak pokrzywa, perz czy lebioda czyli komosa z której nasion wypiekano tzw. chleb głodowy.

Dziś mimo że nie ma już dylematów przednówkowych, to nadal marzec to jest nasz miesiąc największej śmiertelności. W roku 1931 marzec był drugim po styczniu miesiącem umierania Polaków. W 2011 jak przed wiekami znów jest na miejscu pierwszym. [ 2 ] Marzec to miesiąc mrzenia, pomimo że nie ma już morzenia.

Obrzęd topienia Marzanny nosi znamiona zakańczania i rozpoczynania roku, co może wskazywać, że w kulturze słowiańskiej nowy rok rozpoczynał się wraz z wiosną.

By odegnać morzygłody, które groziły mrzeniem topiono Marzannę lub Marzanioka, którzy odsyłani byli do morza (Marzanioku, marzanioku, ty stary próżnioku, w Brynicy cie utopimy, do morza wyślemy). Marzec, Marzanna, morzenie, mrzenie i morze mają ten sam morowy/marowy rdzeń językowy. Morze to wielka woda, do której w marcu spławiany jest mróz i gdzie na pierwszy dzień wiosny wysyła się Panią Zimy, bo Morze to Marzanny siedziba, na którą Kaszubowie mówią Morzeczka Morska Panna.

Marzec czyli marzenie

Marzec to miesiąc morzenia (głodem) oraz mrzenia (umierania), ale z drugiej strony to także miesiąc, kiedy obalamy zimowe panowanie Marzanny i marzymy o rychłym odrodzeniu przyrody i powrotu do pełni życia. Drugim aspektem marca jest zatem marzenie o dobrym urodzaju. Te wszystkie sensy zawiera nazwa marzec. W dialekcie kaszubskim, który obok łużyckiego zawiera najwięcej prapolskich cech, czasownik „marzyć" brzmi: „marzëc". Poprzez połączenie morzenia, mrzenia i marzenia, marzec jest piękną syntezą semantyczną cyklu śmierci i odradzania przyrody. Jest to najważniejszy cykl przyrodniczy, który został spersonifikowany w dwoistej naturze Marzanny.



Marzanna, źródło: bogowiepolscy.net

Stała się Marzanna jednym z najsilniejszych elementów naszej dawnej kultury, którego nie dało się sensownie zastąpić niczym innym, tak jak dziesiątki innych bogów i symboli, choć przecież próbowano.

Topienie Marzanny nosi pewne cechy święcenia wody. Marzanna była oprowadzana po różnych domostwach, zwłaszcza tam gdzie są panny, w drodze do docelowego utopienia była zanurzana w napotkanych zbiornikach wodnych, także w kałużach. Według Długosza, Dziewanna była boginią lasów, zaś Marzanna — rolnictwa: „Państwu Lechitów wydarzyło się powstać na obszarze zawierającym lasy i gaje, o których starożytni wierzyli, że zamieszkuje je Diana i że Diana rości sobie władztwo nad nimi, Cerera zaś uważana była za matkę i boginię urodzajów, których dostatku kraj potrzebował, przeto te dwie boginie: Diana w ich języku Dziewanną [Dzewana] zwana i Cerera zwana Marzanną [Marzyana] cieszyły się szczególnym kultem i szczególnym nabożeństwem."

Jej ośrodkiem kultowym była stolica Polski: "Sarmatowie Cererę boginię ziemną, wynależycielkę zboża wszelkiego, zwali Marzaną; tej też w Gnieźnie z wielkim kosztem zbudowany kościół, gdzie na jej chwałę dziesięciny wszelkiego zboża po żniwach ofiarowali, patrząc na drugi rok o żyzne urodzaje". [ 3 ]

Marzec czyli mazanie

Marzenie o dobrych zbiorach nie miało bynajmniej jedynie charakteru magicznego. Jak podaje Wacław Aleksander Maciejowski: „Skądże jej miano? U nas używano od morowego powietrza ziela marzanny, i z powodu cudownej siły, jaką mu przypisywano czczono je za bóstwo... Tak więc roślina służąca za leki, będąc pomięszana z bóstwem życie przez rolne plony utrzymującym, dała początek owej Marzannie". Podobną genezą wskazuje dla drugiej bogini: „Dziewanna wzięła snadź swój początek od rośliny tegoż nazwiska (verbascum). A tak cudowną moc ziela ubóstwiono pod postacią bogini". [ 4 ]

A zatem nasza Marzanna to deifikacja niezwykle pożytecznego zioła zwanego marzaną barwierską. Poza jej leczniczymi właściwościami jest ona przede wszystkim czerwonym barwnikiem. Najstarsze ślady barwienia marzaną odkryto w Cywilizacji Doliny Indusu w Mohendżo Daro z III tys. p.n.e. [ 5 ] Jak wykazały badania próbek angielskich z okresu średniowiecza, marzana była najczęściej stosowanym barwnikiem spośród wszystkich kolorów. [ 6 ]



Odcienie marzanny, fot. Wikimedia

Zapoznano u nas znaczenie marzany, bo choć była ona polską specjalnością, to jednak jej główny ośrodek — Wrocław na całe wieki znalazł się poza granicami państwa polskiego, a tym samym to nie w naszych, lecz w czeskich oraz habsburskich rejestrach celnych widać jej znaczenie. Granice państwowe nie zmieniają jednak faktu, że Śląsk i Łużyce były jedną z kluczowych kolebek Słowiańszczyzny i dlatego śląska specjalność zapisała się w słowiańskim kalendarzu.

Mimo oderwania od Macierzy, Śląsk przez cały czas utrzymywał swój realny związek z Polską, nie tylko poprzez dynastię piastowską, która panowała na Śląsku do 1675 roku (w XVII w. ci ostatni Piastowie dążyli do przyłączenia Śląska do Polski), ale i poprzez współpracę gospodarczą. Głównymi towarami eksportowymi Wrocławia w okresie Złotego Wieku stały się marzana i wosk. Wosk pochodził z terenów Rzeczypospolitej, zaś marzana była produkowana na Śląsku, od wieków, choć pierwsze zapiski o jej uprawie pochodzą z roku 1335 ze świdnickiego statutu cechowego. W okresie Złotego Wieku Wrocław eksportował rocznie ok. 20 ton marzany, czyli tyle samo ile Rzeczpospolita eksportowała czerwca. Można zatem powiedzieć, że w okresie Złotego Wieku z dzisiejszych ziem polskich wysyłano rocznie na Zachód 40 ton czerwonych barwników, które były także wykorzystywane jako środki lecznicze.

Śląsk i Łużyce stały się największym w Europie centrum uprawy marzany, o czym mówią liczne źródła, podkreślając korzyści, jakie śląskie rolnictwo miało z jej uprawy. Wrocław stał się najważniejszym europejskim ośrodkiem eksportu marzany. W drugiej połowie XVI w. i na początku XVII w. przywożoną z Wrocławia marzanę spotyka się powszechnie w Niemczech, Holandii, Anglii, gdzie używano nazwy „wrocławska marzana". By utrzymać śląską dominację, Habsburgowie zakazywali wywozu sadzonek marzany barwierskiej ze Śląska. [ 7 ]


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (1)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Milena Alicja Niedzielska, Marzanna — Cerera czy Hekate? bogowiepolscy.net
[ 2 ] Demografia i Gerontologia Społeczna — Biuletyn Informacyjny 2013, Nr 1.
[ 3 ] Maciej Stryjkowski, Kronika Polska, Litewska, Żmudzka i wszystkiej Rusi, 1582.
[ 4 ] Wacław Aleksander Maciejowski, Pierwotne dzieje Polski i Litwy, 1846.
[ 5 ] H. C. Bhardwaj & K. K. Jain (1982), Indian dyes and dyeing industry during 18th-19th century. Indian Journal of History of Science. New Delhi: Indian National Science Academy. 17 (11): 70-81.
[ 6 ] Elisabeth Crowfoot, Frances Pritchard, Kay Staniland, Textiles and Clothing, C.1150-c.1450, Boydell Press, 2006.
[ 7 ] Edward Maur, Jozef Petran, Tranzyt towarów kupców wrocławskich przez Czechy do Norymbergii w latach 1540-1576, Śląski Kwartalnik Historyczny „Sobótka", Rocznik XIX, 1964.

« Kultura   (Publikacja: 01-03-2018 Ostatnia zmiana: 05-03-2018)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 921  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Węgry usunęły gender studies z uniwersytetów jako "formę wojny kulturowej"
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10199 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365