Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
158.810.528 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7305 tekstów. Zajęłyby one 28821 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 977 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Chrześcijaństwo jest średniowieczem ludzkości. Dlatego dziś jeszcze żyjemy w barbarzyństwie średniowiecza. Ale bóle porodowe nowej epoki zaczynają się w naszych czasach."
 Państwo i polityka » Stosunki międzynarodowe

Niemiecko-amerykański spór o Polskę [2]
Autor tekstu:

Dzięki tej kwocie będziemy mogli zredukować zależność od USA. I nie chodzi tylko o to, że sfinansujemy sobie rozwój technologii bezemisyjnych oraz militarnych, by się bronić. Chodzi też o kwestię odszkodowania za żydowskie mienie bezspadkowe. Ustawę 447 powieszono nam nad głowami jako straszak, który pewnie pozostanie potencjalny, dopóki pozostajemy służebni wobec polityki amerykańskiej. W razie chęci poluzowania owej zależności roszczenia zostaną zrealizowane. Dziś szacowane są na 230-300 mld dol., a więc znacząca część reparacji niemieckich. Chcąc zatem myśleć o luzowaniu zależności wobec USA, i ten rachunek musimy brać niestety pod uwagę.

Mamy więc alternatywę: albo decentralizacja polityki klimatycznej, która oszczędzi nam kosztów transformacji energetycznej (zwykła rozbudowa sektora będzie o wiele tańsza) i da nam potencjał, by ponieść koszt redukowania zależności transatlantyckiej, albo też wypłata reparacji, które wystarczą na sfinansowanie transformacji energetycznej, roszczenia żydowskie oraz rozwój potencjału obronnego.

Tertium non datur.

Rodzina indoeuropejska

Można by powiedzieć, że powyższe rozważania są nazbyt spekulacyjne, gdyż Niemcy i Polska to odwieczni wrogowie. Nie ma na czym się oprzeć w projektowaniu takich aliansów.

W istocie ostatnie tysiąc lat naszej wspólnej historii to cykliczne wojny i de facto permanentny konflikt. Tysiąc lat temu sformułowano projekt silnego aliansu, lecz został on rychło pogrzebany.

Niemniej jednak analiza głębokich struktur kulturowych mówi nam, że pomimo tej wrogości, jesteśmy jedną kulturową rodziną indoeuropejską. Owa wspólnota zrodziła się w Europie Środkowej w okresie ciepłego optimum klimatycznego holocenu kilka mileniów temu. Wiele wskazuje na to, że mleczna rewolucja, która stworzyła kulturę europejską, zaczęła się między Wisłą a Łabą, a więc na ziemiach obejmujących dzisiejszą Polskę i Niemcy: pierwszy ser na Kujawach, mutacja tolerancji laktozy — która do dziś pozostaje globalnie jedną z najbardziej specyficznych cech europejskich — w Saksonii (oba fundamentalne wydarzenia 5500 p.n.e.).

Nie byłoby sensu odwoływanie się do tak głębokich korzeni, gdyby nie fakt, że obecne zmiany klimatyczne nie mają swoich precedensów w ostatnim milenium. Klimat jest natomiast jednym z fundamentów geopolityki. Obecne zmiany przemodelują wektory geopolityczne w sposób dla którego nie mamy precedensów w spisanych dziejach naszych ziem. Dominujące dziś ośrodki geopolityczne, które na owych zmianach najwięcej stracą rozpętują histerię apokaliptyczną wokół tych zmian, podczas kiedy analizy dokonywane w ramach UE wskazują, że choć cała Europa straci na zmianach klimatycznych to Polska może na nich zyskać, a Niemcy na nich nie stracą.

Innymi słowy: zmiany klimatyczne mogą sprawić, że nie będzie wspólnoty interesów między Niemcami a krajami śródziemnomorskimi, ale będzie taka wspólnota interesów między Polską i Niemcami. Zalążki owego podziału Unii stają się widoczne już dziś. Istnieją więc realne przesłanki, by sięgać do korzeni wspólnoty indoeuropejskiej. Zmiany klimatyczne mogą zaktualizować analogiczne wektory geopolityczne dla których nie mamy precedensów w historii pisanej.

UE: Polska największym wygranym zmiany klimatu

Aktywiści akademiccy z serwisu „Nauka o klimacie" straszą: badania naukowe pokazują, że zmiany klimatu zabijajo pszczoły! Nie mówią już jednak, że dotyczy to jedynie niektórych regionów, natomiast w Polsce przeciwnie: zmiany klimatyczne tak przemodelowują wegetację roślin, że cierpią na tym pszczoły w USA, lecz zyskują w Polsce. Ocieplenie spowodowało, że w ciągu ostatniego półwiecza plony z ula zwiększyły się w Polsce wydatnie. Jeszcze kilka dekad temu Polska nie posiadała bezpieczeństwa żywnościowego: była importerem netto żywności. Dziś jesteśmy krajem bezpiecznym żywnościowo: jesteśmy eksporterem netto (wartość polskiego eksportu żywności wynosi 25 mld euro). Tylko częściowo jest to kwestia modernizacji.

Doświadczamy także negatywnych efektów zmian klimatycznych: np. ekspansja dzików w polskich lasach oraz ekspansja kornika drukarza. Tak się jakoś „dziwnie" składa, że wyznawcy ekoreligii, którzy domagają się walki ze skutkami zmian klimatycznych, jednocześnie nie zgadzają się na walkę z rozpoznanymi już skutkami owych zmian. Tutaj domagają się, by to sama natura sobie to regulowała. Dziwne jest to jedynie dla tych, którzy nie rozumieją, że ekoreligia to szarlataneria służąca neokolonializmowi a nie ekologii.

Analizując skutki zmian klimatycznych dla polskiego rolnictwa, badacze z PAN oraz Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach kwestionują frenetyczną „walkę z globalnym ociepleniem" jako że jego skutki w Polsce nie będą wcale tak negatywne, jak to się kreśli wśród wyznawców ekoreligii: „Polska na pewno nie będzie wielkim przegranym w zmieniającym się klimacie. Trzeba będzie optymalnie 'zagospodarować' zmiany korzystne; a skutecznie zaadaptować się do zmian niekorzystnych… Nie może być tak, że dla Polski kuracja (ograniczanie atmosferycznego stężenia gazów cieplarnianych) jest gorsza od choroby (skutki zmian klimatu)."

Wskutek zmian klimatycznych Polska nie będzie potęgą ziemniaczaną, ale za to zyska w innych kierunkach. Spodziewane skutki pozytywne to zwiększenie o 30% intensywności fotosyntezy i ogólnego przyrostu biomasy, wydłużenie okresu prac polowych (70 dni więcej w Polsce wschodniej, cały rok w zachodniej), wydłużenie okresu wegetacji o 2-3 miesiące, większe uprawy roślin ciepłolubnych (kukurydza, soja, słonecznik, dynia, rącznik), skrócenie o 2 tygodnie dojrzewania zbóż, wzrost plonu roślin pastewnych o 40-100%, zwiększenie efektywności produkcji zwierzęcej.

Zbigniew W. Kundzewicz, związany z niemieckim Instytutem Badań nad Konsekwencjami Klimatu w Poczdamie wskazuje, że należy mówić nie tylko o negatywnych, ale i pozytywnych skutkach owych zmian: "Projekcje zmian klimatu na obszarze Polski wskazują, że istnieją liczne zagrożenia (fale upałów, opady intensywne, powodzie i osuwiska, susze w sezonie wegetacyjnym i zimowym, silne wiatry, rozwój patogenów związany z ociepleniem, wzrost poziomu morza), choć można dostrzec i korzystne zjawiska (wyższa temperatura wody w morzu i w jeziorach sprzyjająca kąpielom, mniejsza śmiertelność zimą, mniejsze zużycie opału na ogrzewanie pomieszczeń)".

Kumulatywna ocena owych plusów i minusów dokonana w ramach unijnego projektu ESPON Climate Project wskazuje, że Polska może być jedynym wygranym zmian klimatycznych.

Analiza skutków ekonomicznych wskazuje, że będą one negatywne w krajach śródziemnomorskich, ale pozytywne wśród krajów bałtyckich:



Poza ekonomicznymi analizowano także potencjalne skutki fizyczne, środowiskowe, społeczne i kulturowe. Połączenie tych czynników w równej mierze daje mapę w której jedynie Polska w całej Unii zyskuje na globalnym ociepleniu, jakkolwiek Niemcy lokują się w sferze neutralnej wobec skutków owych zmian, z istotnym wyjątkiem regionu stołecznego dla którego będą one korzystne:



W powiększeniu:



Więcej na ten temat w finalnej publikacji projektu: ESPON CLIMATE — Climate Change and Territorial Effects on Regions and Local Economies (Drotmund 2013), finansowanej przez Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego Unii Europejskiej.

Powyższe nie oznacza oczywiście, że Polska nic nie musi robić w związku ze zmianami klimatycznymi, chodzi o to, że należy widzieć nie tylko zagrożenia, ale i szanse. W szczególności należy adaptować rolnictwo do nowych warunków. Dziś mamy bowiem taką sytuację, że rolnictwo na południu kontynentu powszechnie stosuje systemy nawadniania, podczas kiedy rolnictwo w Polsce czy w Niemczech opiera się na deszczówce. Ta sytuacja jest nie do utrzymania: zarówno w Polsce jak i w Niemczech trzeba budować systemy nawadniania upraw. By było to realne musimy rozwinąć retencję, by wyłapywać i magazynować więcej deszczówki. Nastąpią też zmiany geograficzne: np. w południowo-zachodniej Polsce plony mogą spaść o ok. 15%, za to w rejonach górskich mogą wzrosnąć o ok. 30%.

Polski klimatolog, prof. Kundzewicz wskazuje, że będą wygrani i przegrani zmian klimatycznych, tyle że wygrani wolą nie podnosić pozytywnych skutków owych zmian, by nie zostać obciążonym swoistym podatkiem od wygranej. Można by jednak ująć to nieco inaczej: dlaczego Polska ma przeciwdziałać zmianom klimatu, które wedle badań unijnych będą akurat dla Polski korzystne? Może nie powinniśmy mówić o przeciwdziałaniu, lecz o adaptowaniu się do owych zmian?

Polsko-niemiecki sojusz klimatyczny

Choć polityka klimatyczna jest dotąd kością niezgody między Polską a Niemcami, istnieją poważne racje merytoryczne, by sądzić, że to właśnie klimatyczna wspólnota interesów mogłaby być fundamentem realnego partnerstwa polsko-niemieckiego. Co ważne, z powodu zmiany polityki niemieckiej. Można by zatem rzec, że nieprecyzyjne tłumaczenie wpisu Ischingera niekoniecznie jest grubym błędem.

By jednak było to możliwe, niemieckie władze muszą podjąć działania na rzecz nadwątlenia ekoreligii, gdyż wskutek galopującej laicyzacji, zajęła ona dominującą pozycję w światopoglądzie młodego pokolenia Niemców (analiza socjologiczna pokazuje nam, że laicyzacja Zachodu nie oznacza jego odejścia od religii, lecz jest zwiastunem transformacji religijnej).

Choć Niemcy oficjalnie wciąż utrzymują zieloną retorykę, istnieją przesłanki zapowiadające możliwą zmianę.

W marcu tego roku unijny serwis Euractiv ujawnił, że Niemcy dołączyły do Polski i państw wyszehradzkich w inicjatywie na rzecz zablokowania projektowanej przez Komisję Europejską „neutralności klimatycznej" oznaczającej dekarbonizację do 2050 roku. Serwis podaje, że w Unii rysuje się wyraźny podział, jeśli idzie o stosunek do polityki klimatycznej: z jednej strony jest grupa państw śródziemnomorskich oraz skandynawskich pod przewodem Francji, po drugiej stronie jest Grupa Wyszehradzka oraz Niemcy. Ostatecznie jednak „neutralność klimatyczna" została zablokowana przy milczeniu Niemiec.


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (6)..   


« Stosunki międzynarodowe   (Publikacja: 08-09-2019 Ostatnia zmiana: 09-09-2019)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 935  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Poprzedni tekst autora: Od Putina na Westerplatte do Steinmeiera w Warszawie: nowy kierunek Europy
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10257 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365