Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
142.326.341 wizyt
Ponad 1057 autorów napisało dla nas 7253 tekstów. Zajęłyby one 28610 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 1140 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Friedrich Nietzsche - Antychryst
Mariusz Agnosiewicz - Heretyckie dziedzictwo Europy

Złota myśl Racjonalisty:
Mój ateizm budzi się z letargu wówczas, gdy prywatna wiara staję się sprawą publiczną; kiedy ktoś próbuje zorganizować życie innym na podstawie własnych psychopatologii.
 Światopogląd » Racjonalizm

Apologia racjonalizmu [1]
Autor tekstu: Bertrand Russell

Mam zwyczaj uważania się za racjonalistę; a racjonalistą jest, jak przypuszczam, ten, kto pragnie, aby ludzie rządzili się rozumem. Ale w dzisiejszych czasach racjonalność otrzymała wiele dotkliwych ciosów, tak że trudno się dowiedzieć, co właściwie oznacza lub czy, jeśliby to było wiadome, jest czymś dla ludzi osiągalnym. Kwestia określenia racjonalności ma dwie strony, teoretyczną i praktyczną: jakie są racjonalne poglądy? i jakie jest racjonalne postępowanie? Pragmatyzm kładzie nacisk na irracjonalność poglądów, a psychoanaliza — na irracjonalność postępowania. Obydwa doprowadziły ludzi do zapatrywania, że nie ma żadnego ideału racjonalności, do którego oglądy i postępowanie mogłyby się z korzyścią dostosować. Wynikałoby stąd, że jeśli ty i ja różnimy się w poglądach, to boby bezużyteczne odwoływać się do argumentów lub postarać się o bezstronnego arbitra; pozostaje nam tylko walka za pomocą metod oratorskich, reklamowych lub wojennych, zależnie od stopnia naszej siły finansowej i militarnej. Moim daniem pogląd taki jest bardzo niebezpieczny i na długą metę zgubny dla cywilizacji. Spróbuję przeto wykazać, że idee, które miały być fatalne dla ideału racjonalności, wcale mu nie zawodziły i że zachował on całe znaczenie, jakie mu przypisywano dawniej, gdy służył za drogowskaz dla myśli i życia. Zacznijmy od racjonalności w zastosowaniu do poglądów: określiłbym ją po prostu jako zwyczaj uwzględniania całego materiału dowodowego przy wydawaniu sądów. Gdzie nie można osiągnąć pewności, tam rozumny człowiek będzie przywiązywać największą wagę do najbardziej prawdopodobnego poglądu, zachowując jednocześnie w pamięci inne opinie, mające znaczny stopień prawdopodobieństwa, w charakterze hipotez, które mogą się w następstwie okazać bardziej pożądane. Naturalnie przyjmuje się tu przesłankę, że w wielu wypadkach można ustalić fakty i prawdopodobieństwa metodą obiektywną, tj. metodą, która zawsze doprowadzi jakichkolwiek dwóch sumiennych ludzi do tego samego rezultatu. Jest to często kwestionowane. Komitet redakcyjny podręczników „Plebs" w swoim Zarysie psychologii (str. 68) powiada: „Intelekt jest przede wszystkim narzędziem własnej korzyści. Funkcją jego jest czuwanie nad tym, aby wykonywane były te czynności, które są korzystne dla jednostki lub gatunku, i aby czynności mniej korzystne były zakazane".

Ci sami jednak autorzy oświadczają w tejże książce (str 123), znowu tłustym drukiem: „Wiara marksisty zasadniczo się różni od wiary religijnej; ta ostatnia opiera się jedynie na pragnieniach i tradycji, pierwsza zaś gruntuje się na naukowej analizie obiektywnej rzeczywistości". Wydaje się to sprzeczne z tym, co mówią o intelekcie, chyba że chcą podsunąć myśl, że to nie intelekt skłonił ich do przyjęcia marksizmu. W każdym razie ponieważ uznają, że „naukowa analiza obiektywnej rzeczywistości" jest możliwa, więc muszą również przyznać, że można mieć poglądy, które są racjonalne w obiektywnym znaczeniu. Ci spośród obrońców irracjonalnego punktu widzenia, którzy posiadają większą erudycję, jak na przykład pragmatyści, nie dają się zbić tak łatwo. Utrzymują oni, że obiektywny fakt do którego nasze poglądy muszą się dostosować, jeśli mą być prawdziwe, w ogóle nie istnieje. Poglądy są dla nich po prostu bronią w walce o byt, a te sądy, które pomagają człowiekowi pozostać przy życiu, należy nazywać „prawdziwym". Takie właśnie zapatrywania panowały w Japonii w VI wieku po narodzeniu Chrystusa, gdy buddyzm po raz pierwszy zjawił się w tym kraju. Rząd, mając pewne wątpliwości co do praw nowej religii, rozkazał jednemu z dworzan przyjąć ją na próbę, w razie gdyby mu się powodziło lepiej niż innym, religia miała być powszechnie przyjęta. Pragmatyści polecają stosować tę metodę (z pewnymi zmianami, których wymagają czasy nowożytne) we wszystkich sporach religijnych; nie słyszę jednak, aby który z nich przeszedł na judaizm, chociaż zdaje się, że ta wiara szybciej prowadzi do pomyślności niż jakakolwiek inna.

Mimo tej definicji „prawdy" pragmatysta posługuje się jednak zawsze w życiu codziennym zupełnie innym kryterium, gdy chodzi o mniej subtelne kwestie, wynikające ze spraw praktycznych. Pragmatysta, rozpatrujący jako sędzia przysięgły sprawę o morderstwo, zbada materiał dowodowy zupełnie tak samo, jak każdy inny człowiek, a tymczasem gdyby się trzymał wyznawanych przez siebie kryteriów, powinien by rozważyć, kogo spośród ludności najkorzystniej byłoby powiesić. Człowiek ów byłby, jak to wynika z samej definicji, winien morderstwa, ponieważ wiara w jego winę byłaby pożyteczniejsza, a zatem „prawdziwsza" niż wiara w winę kogoś innego. Obawiam się, że taki praktyczny pragmatyzm czasami się zdarza; słyszałem o ukartowanych z góry w Ameryce i Rosji procesach, które odpowiadały powyższemu opisowi. W takich wypadkach czyni się jednak wszelkie możliwe starania, aby zachować tajemnicę, a jeśli to się nie udaje, wybucha skandal. Te wysiłki w celu utrzymania tajemnicy świadczą o tym, że nawet policjanci wierzą w obiektywną prawdę, gdy mają do czynienia z kryminalną sprawą. Ten właśnie rodzaj prawdy obiektywnej — bardzo ziemski i prozaiczny — jest przedmiotem poszukiwań nauki. Tego też rodzaju prawdy szukają ludzie w religii, dopóki spodziewają się go znaleźć. Dopiero wtedy, gdy wyrzekli się nadziei udowodnienia, że religia jest prawdziwa w dosłownym znaczeniu, zaczynają dowodzić, że jest ona „prawdziwa" w jakimś świeżo ukutym znaczeniu. Na ogół można by przyjąć, że irracjonalizm, tj. niewiara w obiektywne fakty, wypływa prawie zawsze stąd, że się pragnie podtrzymać twierdzenie, na które nie ma dowodów, lub zaprzeczyć czemuś, na co są bardzo dobre dowody. Zachowuje się jednak zawsze wiarę w obiektywne fakty w zakresie poszczególnych zagadnień praktycznych, takich jak lokata kapitału lub przyjmowanie służących. Jeśli zaś fakt może być uznany w jakimkolwiek wypadku za probierz prawdy naszych wierzeń, to powinno by się ten probierz stosować we wszelkich okolicznościach, a tam gdzie nie można tego uczynić, należałoby przyznać się do niewiedzy.

Powyższe rozważania nie wyczerpują naturalnie tematu. Zagadnienie obiektywności faktów zostało skomplikowane i zaciemnione przez filozofów, czym spróbowałem się zająć obszerniej na innym miejscu. Na razie przyjmę, że fakty istnieją, że niektóre fakty mogą być nam znane i że można określić stopień prawdopodobieństwa pewnych innych faktów w stosunku do faktów, które dadzą się zbadać. Wierzenia nasze są jednak często niezgodne z faktami; nawet gdy tylko utrzymujemy, sądząc z dowodów, że coś jest prawdopodobne, powinnibyśmy może uważać tę rzecz za nieprawdopodobną na podstawie tego samego materiału dowodowego. Teoretyczna strona racjonalności będzie więc polegać na opieraniu naszych wierzeń dotyczących faktów raczej na dowodach niż na życzeniach, przesądach lub tradycjach. Zgodnie z powyższymi wywodami człowiek rozumny będzie znaczyć to samo, co bezstronny lub posiadający naukowy pogląd na świat.

Niektórzy myślą, że psychoanaliza wykazała niemożliwość racjonalnego wyboru wierzeń, ponieważ wyświetliła dziwne i prawie wariackie pochodzenie żywionych przez wielu ludzi przekonań. Mam bardzo dużo szacunku dla psychoanalizy, i sądzę, że może ona być niezmiernie pożyteczna. Ale szeroki ogół stracił do pewnego stopnia z oczu cel, do którego główni dążyli Freud i jego zwolennicy. Metoda ich jest w pierwszej linii terapeutyczna; jest to sposób leczenia histerii i różnych rodzajów obłędu. W czasie wojny psychoanaliza okazała się najskuteczniejszym środkiem na neurozy wojenne. Książka Riversa pt.Instinct and the Unconscious (Instynkt i podświadomość), oparta w dużej mierze na obserwacji kontuzjowany pacjentów, daje świetną analizę chorobliwych skutków, jak pociąga za sobą strach, gdy nie można go otwarcie objawia Skutki te nie mają naturalnie po większej części nic wspólne z intelektem; zaliczają się tutaj różne rodzaje paraliżu i wszelkie odmiany pozornie fizycznych niedomagań. Chwilowo nie będziemy się nimi zajmować, poprzestając na zaburzeniach umysłowych. Przekonano się, że wiele urojeń wariatów wynika z instynktownych zahamowań i daje się uleczyć czysto duchowymi środkami — tj. za pomocą skłonienia pacjenta do przypomnienia sobie faktów, które wymazał ze swojej parmięci. Ten sposób leczenia oraz pogląd, który mu dał początek, przypuszczają z góry istnienie pewnego ideału zdrowia, którego pacjent się oddalił i do którego należy go doprowadzić z powrotem na drodze uprzytomnienia mu wszystkich odnośnych faktów łącznie z tymi, o których najbardziej pragnąłby zapomnieć. Jest to zupełne przeciwieństwo tego leniwego poddawania się irracjonalności, jakie głoszą czasem ci, którzy wiedzą tylko, że psychoanaliza wykazała przewagę irracjonalnych wierzeń, a zapominają lub nie uwzględniają tego, że celem jej jest zmniejszenie tej przewagi za pomocą określonej metody leczenia. Zupełnie podobna metoda może uleczyć irracjonalność ludzi, których uznaje się za normalnych, pod warunkiem że poddadzą się kuracji przeprowadzonej przez lekarza nie podzielającego ich urojeń. Jednakże prezydenci, ministrowie i inne wybitne osoby rzadko wypełniają ten warunek i dlatego pozostają nieuleczalni.

Dotąd braliśmy pod uwagę jedynie teoretyczną stronę racjonalności. Strona praktyczna, którą musimy rozważyć obecnie, jest trudniejsza. Różnice zdań w kwestiach praktycznych wypływają z dwóch źródeł: po pierwsze, z różnic między pragnieniami przeciwników, po drugie, z różnic w podawanych przez nich sposobach urzeczywistnienia tych pragnień. Różnice tego drugiego rodzaju są w gruncie rzeczy teoretyczne, a praktyczne tylko w swoich następstwach. Na przykład niektóre autorytety utrzymują, że naszą pierwszą linię obronną stanowić powinny okręty wojenne, inne zaś autorytety przedkładają aeroplany. Cel, do którego się zmierza, jest tutaj jeden a mianowicie obrona narodowa; różnica zachodzi jedynie co do środków. Można zatem prowadzić dyskusję w czysto naukowy sposób, ponieważ sprzeczność, która powoduje spór, występuje tylko w stosunku do faktów, teraźniejszych lub przyszłych, pewnych lub prawdopodobnych. Rodzaj racjonalności, który nazwałem teoretycznym, stosuje się do wszystkich podobnych wypadków mimo faktu, że wchodzą tam w grę wyniki praktyczne.

W wielu wypadkach, które zdają się należeć do tej kategorii, istnieje jednak pewna komplikacja bardzo ważna w praktyce. Człowiek, który pragnie działać w określony sposób, zawsze wmówi w siebie, że tak postępując osiągnie jakiś cel, który uważa za dobry, jakkolwiek gdyby nie żywił takiego pragnienia, nie widziałby żadnego powodu do podobnego wierzenia. Dalej, będzie on oceniać fakty i prawdopodobieństwa w zupełnie inny sposób niż człowiek mający odmienne pragnienia. Gracze, jak ogólnie wiadomo, mają mnóstwo irracjonalnych wierzeń dotyczących systemów, które na długą metę muszą im przynieść wygraną. Ludzie, którzy interesują się polityką, wmawiają w siebie, że przywódcy ich partii nigdy nie uciekliby się do łotrowskich sztuczek praktykowanych przez przeciwników politycznych. Ludzie, którzy lubią rządzić, myślą, że pospólstwo powinno być traktowane jak stado owiec, ludzie lubiący alkohol twierdzą, że pobudza on umysł. Uprzedzenie wywołane przez podobne przyczyny fałszuje sądy ludzi o faktach w sposób, którego bardzo trudno uniknąć. Nawet poważny artykuł naukowy o działaniu alkoholu na system nerwowy zdradza zazwyczaj między wierszami, czy autor jest abstynentem, czy też nie; w każdym z tych wypadków ma on tendencję zapatrywania się na fakty w sposób, który usprawiedliwiłby jego własne nawyki. W polityce i religii takie względy nabierają wielkiego znaczenia. Przeważnie ludzie sądzą, że przy kształtowaniu swoich poglądów politycznych kierują się pragnieniem dobra ogółu; lecz dziewięć razy na dziesięć można przepowiedzieć przekonania polityczne danego człowieka ze sposobu, w jaki zdobywa środki egzystencji. Doprowadziło to niektórych ludzi do twierdzenia, a wielu innych do uwierzenia w praktyce, że obiektywność w takich sprawach jest niemożliwa i że między klasami o przeciwnych uprzedzeniach możliwa jest tylko zaciekła walka.


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Dlaczego nie wpisałem się na listę ateistów
Czy postmodernizm jest humanizmem? Rozważanie o R. Rortym i kulturze liberalnej

 Zobacz komentarze (11)..   


« Racjonalizm   (Publikacja: 10-12-2002 Ostatnia zmiana: 26-02-2006)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2088 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365