Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
148.960.846 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 342 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Połowy dokonał, kto zaczął.
 STOWARZYSZENIE » Informacje o Stowarzyszeniu

Neutrum: Obywatele przeciw dyktatowi

Rozmowa ze Stanisławem Remuszką, inicjatorem Stowarzyszenia na Rzecz Państwa Neutralnego Światopoglądowo „Neutrum" (17 października 1990 r., „Interpress", nr 203)

- Dzisiaj na szczęście nie praktykuje się już w Kościele stosów. Podejrzewam jednak, że księża słysząc pańskie nazwisko czym prędzej czynią znak krzyża. Apage, satanas!

- to jest całkiem możliwe.

- I nie boi się pan kościelnej ekskomuniki?

- Przecież wszyscy nie możemy się bać! Uważam, że mam prawo do tego, aby powiedzieć publicznie, iż decyzja o wprowadzeniu religii do szkół państwowych jest szkodliwa zarówno dla Rzeczypospolitej, jak i dla Kościoła. W świetle obowiązującego w Polsce prawa (wewnętrznego i międzynarodowego) jest to także rozstrzygnięcie całkowicie nielegalne, narzucone bez zasięgnięcia opinii społecznej, przede wszystkim rodziców i nauczycieli oraz bez zgody parlamentu. Rozstrzygnięcie, które narusza prawa obywateli do zachowania w tajemnicy swoich przekonań. Jako obywatel tego państwa mam również prawo zaproponować wszystkim zainteresowanym, wierzącym i niewierzącym, powołanie stowarzyszenia osób pragnących nieobecności religii w szkołach państwowych. I to właśnie uczyniłem, rozsyłając pod koniec sierpnia do dziesięciu redakcji list z apelem oraz z prośbą o kontakt..

- Kiedy ów list opublikowała „Gazeta Wyborcza" — i na redakcję, i na pana pogniewał się ksiądz biskup Alojzy Orszulik. Na redakcję za to, że drukując „ogłoszenie tej inicjatywy z podaniem nazwiska organizatora, jego adresu i numeru telefonu, zaangażowała się po jednej stronie konfliktu". A na pana za samą inicjatywę.

- Byłem bardzo zażenowany i zawstydzony reakcją księdza biskupa. Jego replika, mówiąc najdelikatniej, nie mówiła całej prawdy. Polemizując ze mną Jego Ekscelencja ksiądz biskup napisał na przykład, że „w całej Europie zachodniej nauka religii jest w szkołach". Tymczasem tylko w części krajów Europy Zachodniej nauka religii odbywa się w szkołach państwowych. Dotąd wydawało mi się, że od kapłana, który głosi najwyższe prawdy moralne i jest w dodatku biskupem, można oczekiwać absolutnej rzetelności. Chciałbym wierzyć, że ksiądz biskup, który przez wiele lat odpowiadał w Episkopacie za kontakty ze środkami masowego przekazu, dał się po prostu ponieść zapalczywości polemiki prasowej..

Na szczęście reakcja zwykłych śmiertelników była zupełnie inna. W odpowiedzi na ten apel otrzymałem dosłownie kilkaset telefonów i grubo ponad sto listów. Z tego tylko w kilku oprotestowano mój pomysł i zaledwie w trzech nazwano mnie „czerwoną świnią" i „żydowskim pachołkiem". Autorzy pozostałych, podobnie jak ja, są przeciwni nauczaniu religii w szkołach państwowych. Wielu wyraża też zaniepokojenie rosnącą klerykalizacją państwa, na przykład w wojsku, w policji, w administracji państwowej.

- Proponując samoorganizowanie się wszystkich tych, którzy pragną nieobecności religii w szkołach państwowych, z góry asekurował się pan wyznaniem: „Byłoby mi bardzo przykro, gdyby ta inicjatywa została mylnie odebrana jako atak na katolicyzm. Episkopat, księży, katechetów lub wiernych". Ale przecież pośrednio jest to krytyka Episkopatu. Gdyby nie jego naciski i „obawa rządu przed konfrontacją z Kościołem", nikt by nie wpadł na pomysł złamania zasady neutralności światopoglądowej szkoły metodą prawa powielaczowego.

- Moje zdanie w sprawie nauczania religii jest odmienne od zdania Episkopatu, ale to wcale nie oznacza, że nie szanuję P.T. Hierarchów.

- Dosyć zagmatwane wyjaśnienie.

- Nie sądzę. Ja się spieram o pewną sprawę. To jest krytyka ad rem, a nie ad personam.

- 13 września, a więc zaledwie dwa tygodnie po ukazaniu się w „Gazecie" pańskiego ogłoszenia, powstało Stowarzyszenie na Rzecz Państwa Neutralnego Światopoglądowo „Neutrum". Czy nazwa ma sugerować, że członkami stowarzyszenia są ateusze?

- Podejrzewam, że zdecydowaną większość stanowią ludzie wierzący. Ale w naszym stowarzyszeniu nie wypada zadawać pytań o wyznanie. Wszyscy uważamy, że religia to prywatna sprawa każdego z nas.

- Tui ówdzie pański ruch nazywają już nową wersją Towarzystwa Krzewienia Kultury Świeckiej.

- To jeszcze i tak bardzo delikatnie. Słyszałem gorsze rzeczy. Podobno jesteśmy „V Kolumną", ludźmi,, którzy „dali się wziąć na lep komunistycznej manipulacji". Dla opowiadających te brednie wymownym argumentem jest to, że informacje o stowarzyszeniu zamieściły prawie wyłącznie tzw. Redakcje postkomunistyczne. Tymczasem nie jest to żaden argument. Pierwszy numer naszego biuletynu z prośbą o opublikowanie informacji o stowarzyszeniu „Neutrum" wysłaliśmy do 35 redakcji w całej Polsce. Z 35 dzienników, tygodników, redakcji telewizyjnych i radiowych naszą obecność ośmieliło się dostrzec zaledwie pięć: „Przegląd Tygodniowy", poznański tygodnik „Wprost", „Trybuna", Radio „Solidarność" oraz III i IV program Polskiego Radia. Pozostali milczą jak zaklęci. W telewizyjnych „Wiadomościach" pojawiła się co prawda informacja, ale zredagowana w taki sposób, że nic z niej nie wynikało. Wody w usta nabrała również „Gazeta Wyborcza". Widocznie ktoś doszedł do wniosku, że poinformowanie czytelników o efektach mojego listu, czyli o powstaniu „Neutrum", mogłoby zaszkodzić ich linii politycznej.

- W każdym normalnym kraju tematyka tak bulwersująca społeczeństwo byłaby obecna w środkach masowego przekazu dopóty, dopóki nie wygasłoby zainteresowanie sprawą. Mam rację?

- Ba!.. Jeśli intelektualista i polityk Tomasz Wołek odmawia w „Życiu Warszawy" druku płatnego ogłoszenia „Neutrum", motywując to na dodatek nie sprzecznością treści anonsu z linią pisma (co przynajmniej byłoby w miarę uczciwe!), lecz troską o fizyczną nienaruszalność kolumn ogłoszeniowych gazety (sic! Chodziło ponoć o sformułowanie "wytnij i wyślij"); jeśli w „Tygodniku Powszechnym" nestor polskiego dziennikarstwa i wielki autorytet społeczny Jerzy Turowicz w swym sławnym przeglądzie wydarzeń tygodnia zawiadamia Polaków, że powstała Partia Przyjaciół Piwa, a nie znajduje miejsca, by choć jednym zdaniem poinformować opinię publiczną o narodzinach „Neutrum" — to są to dla mnie zwiastuny iście strasznych czasów.

- Czego dziennikarze się boją?

- Wielu dziennikarzy z nieprawdopodobną szybkością wyczuwa skąd wieje wiatr i czego sobie życzy władza, a czego nie. Dzisiaj odwaga jakby znowu zdrożała. A czego się boją? Utraty posady, premii, nagany szefa. Szef z kolei boi się swoich szefów, a ci szefowie — swoich. Nie bez powodu przecież w kręgach intelektualnych Warszawy dość powszechnie obecna jest supozycja, że „Instrukcja" MEN w sprawie nauczania religii w szkołach państwowych była zapłatą za poparcie udzielone przez Kościół ekipie Tadeusza Mazowieckiego i tym wszystkim, którzy poprą linię obecności Kościoła w życiu publicznym. A jak może zakończyć się niepopieranie tej linii, świadczy przykład pewnego dziennikarza radiowego, który kilka dni temu zmuszony był poinformować słuchaczy, że nie będzie już mówił w swoim programie ani o religii w szkole, ani o aborcji. Nie będzie, ponieważ Episkopat poprosił władze Radiokomitetu o taśmy z nagranymi przez dziennikarza wypowiedziami słuchaczy..

- W jaki sposób stowarzyszenie „Neutrum" chce wyprowadzić religię ze szkół do punktów katechetycznych?

- To nie jest ścisłe. Nas interesują wyłącznie szkoły państwowe. Nawiasem mówiąc jest charakterystyczne, że szkoły społeczne są bardzo czułe na punkcie swojej autonomii.

Wracając zaś do pani pytania — nasze stowarzyszenie nie zamierza przesądzać przyszłych ustawowych rozwiązań generalnych. Żądamy natomiast — do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez Trybunał Konstytucyjny — natychmiastowej zmiany „Instrukcji" MEN tak, aby nie wolno było wymagać ani od uczniów, ani od rodziców, ani ustnych, ani pisemnych deklaracji co do uczęszczania na lekcje religii; aby lekcje te mogły się odbywać tylko podczas pierwszej lub ostatniej godziny zajęć szkolnych; aby modlitwa była możliwa wyłącznie na lekcjach religii; aby katecheci nie mieli prawa uczestniczyć w pracach Rady Pedagogicznej.
Uważamy również, że nauczanie religii w przedszkolach powinno być zabronione. Pamięta pani „Marsz" Fidyka? W Korei trzy- i czteroletnie bobasy, które nie potrafią jeszcze dobrze mówić, naucza się miłości do Wielkiego Kim Ir Sena. U nas takim samym bobasom Kościół chce siłą narzucić miłość do Pana Boga. Dla mnie jest to czyste, totalitarne „kimirseństwo".

- Na które jednak przyzwalają rodzice.

- Nie wszyscy. Otrzymaliśmy wiele listów od matek, które nie zgodziły się na to, aby ich pociechy uczyły się religii już w przedszkolu. Pytanie tylko, jak wytłumaczyć tym małym człowieczkom, że w momencie, kiedy ich koledzy mają lekcje religii, oni powinni usunąć się w kąt?!.. Na psychice tych dzieci dokonuje się potwornej i nie do odrobienia krzywdy. Żadne „wyższe względy" nie usprawiedliwią tego.

- Obawiam się, że w starciu z Kościołem „Neutrum" nie ma większych szans. Chętnie założę się z panem na przykład o to, że — wbrew waszym postulatom — nie dojdzie do ogólnonarodowego referendum w sprawie nauczania religii w szkołach państwowych.

— W tej akurat sprawie ja też nie mam wielkich nadziei. Ale — generalnie — jeśli jest choćby cień szansy, trzeba próbować.

Prawdopodobnie żądania Kościoła doraźnie zostaną spełnione. Religia w szkołach zostanie. Nie wierzę natomiast, by obecny Sejm zatwierdził senacki projekt ustawy o karaniu za aborcję.

Jestem też przekonany, że Kościół błędnie ocenia stan umysłów społeczeństwa, zwłaszcza młodego i średniego pokolenia Polaków. Nie wiem, czy hierarchia kościelna nie chce tego zauważyć, czy nie potrafi, ale ludzie są już zupełnie inni niż 50 lat temu. W ciągu półwiecza dokonała się zasadnicza zmiana naszej mentalności.

W nowo budowanym, demokratycznym i niepodległym państwie polskim ustrojowym przeobrażeniom ulegają instytucje nie tylko stricte polityczne, lecz również gospodarka, służba zdrowia, kultura i wreszcie sama oświata. Przypuszczam, że wszystkie te dziedziny życia wkrótce uwolnią się spod centralnej opieki państwa, a dominującą rolę zaczną odgrywać społeczności lokalne, którym niemal nic nie będzie można narzucić, które same będą stanowiły o sobie, a więc również o sposobie wychowywania własnych dzieci.

Rozmawiała: Halina Retkowska


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Reżimowe sieroty
Stowarzyszenie Neutrum: kim jesteśmy i co robimy?

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (1)..   


« Informacje o Stowarzyszeniu   (Publikacja: 25-11-2003 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3085 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365