Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
164.070.518 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7324 tekstów. Zajęłyby one 28895 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Koronawirus z Wuhan to
wiele hałasu o nic
sezonowy problem
lokala epidemia
globalna epidemia
  

Oddano 741 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
John Brockman (red.) - Nowy Renesans

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Prawda w kwestiach religijnych to po postu pogląd, który przetrwał.
 Kościół i Katolicyzm » Historia Kościoła » Kościół w Polsce

Stosunki państwo-Kościół po zamachu majowym [2]
Autor tekstu:

Nawiasem mówiąc, atak na szkołę był wycinkiem walki o opanowanie całego życia kulturalnego kraju, był chęcią wyeliminowania wszystkiego, co mogło przeciwstawić się procesowi klerykalizacji. W liście pasterskim z dnia 21 lutego 1934 roku biskupi pisali: „Gdy narody słusznie grzebią ducha rewolucji francuskiej, to u nas pewne garstki ludzi sztucznie tego ducha wskrzeszają". W ich rozumieniu przejawami myśli rewolucji francuskiej były zarówno świecka szkoła i równość obywateli wobec prawa, jak i nowy, bardziej postępowy projekt prawa małżeńskiego czy dorobek pisarski Stefana Żeromskiego.

Sprawa unifikacji prawa małżeńskiego jest niezmiernie charakterystyczna dla kościoła i dla stanowiska władz sanacyjnych. Na ziemiach polskich po odzyskaniu niepodległości obowiązywały cztery odrębne systemy prawne. Komisja kodyfikacyjna przeprowadziła unifikację ustawodawstwa, przygotowując odpowiednie projekty. Nie odbiegały one zasadniczo od założeń, przyjętych we wszystkich nowoczesnych ustawodawstwach i przyznawały państwu jurysdykcję w sprawach małżeńskich.

I, podobnie jak w szkolnictwie, tak i tym razem wzbudził on gwałtowne protesty episkopatu. Kościół dał temu wyraz w liście pasterskim z dnia 10.11.1931r.: „Zamierzone prawo jest sprzeczne z prawem Bożym. Zamierzone prawo jest posiewem bolszewizmu w naszej rodzinie. Zamierzone prawo grozi Ojczyźnie śmiertelną zarazą duchową i ostateczną klęską" (Prąd",1936, str.222-226). Biskupi nie pozostawali tylko przy protestach słownych lecz wzywali wiernych do demonstracji przeciw projektowi. No i co? Ano, rząd przestraszył się tych wystąpień i wyparł się projektu. Na posiedzeniu komisji budżetowej sejmu w styczniu 1932 roku, minister W. R. i O. P. — Jędrzejewicz oświadczył, że rząd nie uważa projektu komisji kodyfikacyjnej za swój i wcale go nie rozpatrywał! Tak na marginesie; kościół broniący nierozerwalności węzła małżeńskiego, dopuszczał jednak taką możliwość w wypadku osób ze „świecznika". Otóż, kiedy w 1933 roku prezydent Mościcki zapragnął pojąć za żonę mężatkę, bardzo szybko uzyskała ona unieważnienie małżeństwa a ślubu „młodym" udzielił kardynał Kakowski 10 stycznia 1933r., a nowożeńcom przesłał swoje błogosławieństwo papież.

Istotnym elementem rzeczywistości kościoła w II Rzeczypospolitej było jego zaplecze materialne. Konkordat wyraźnie zobowiązywał państwo do stworzenia kościołowi solidnej bazy materialnej. Polska zobowiązywała się do wypłacania duchowieństwu uposażenia i pokrywania niektórych wydatków rzeczowych. I tak np. dotacje Skarbu Państwa w latach 1927 — 1929 wyniosły do 22 milionów złotych rocznie (Mały Rocznik Statystyczny z 1939r.). A sumy te nie obejmowały dotacji specjalnych na różne cele katolickie. Przewidziana w konkordacie parcelacja majątków kościelnych na cele reformy rolnej nigdy nie doszła do skutku z powodu wnoszonych przez stronę kościelną obiekcji co do interpretacji konkordatu. W rzeczywistości kościół nie tylko nie zmniejszył swego stanu posiadania, lecz go rozszerzył przede wszystkim kosztem kościoła prawosławnego.

Wzajemne korzyści współpracy na linii państwo — kościół zostały wyraźnie przez episkopat pokreślone po wyborach z 1930 roku. „Przegląd Powszechny" z 1931r. pisze: "Już zaś temu rządowi można zapewne wytknąć to i owo niedociągnięcie lub fałszywe pociągnięcia w stosunku do Kościoła katolickiego, nie wypada jednak, chcąc pozostać lojalnym wobec prawdy, robić zarzutu złej woli i świadomego dążenia do jakiejkolwiek walki z katolicyzmem i religią (...) Jeżeli jednak nie z głębi religijnego przekonania, to z dobrze rozumianej polityki członkowie rządu nie mają żadnego interesu we wszczynaniu w Polsce walk religijnych, a lojalność rządu wobec zobowiązań zaciągniętych wobec katolicyzmu przez konkordat będzie stanowić dość silny hamulec na radykalne zapędy pewnych elementów obozu rządzącego. Obecność zaś w tym obozie religii życzliwych, pewnej liczby nawet uświadomionych i zdecydowanych katolików także winna działać w tym kierunku i być nie mniej dla Kościoła korzystną niż obrona spraw religijnych podejmowana przez opozycję".

Episkopat polski deklarował rządowi Piłsudskiemu lojalność i współpracę przede wszystkim z powodu zbieżności polityki polskiego rządu z polityką Watykanu. Stosunki te miały charakter co najmniej serdeczny i harmonijny, co było stale podkreślane przez obie strony. Czy można coś do tego dodać? Chyba nie ma potrzeby patrząc na dzisiejszą Rzeczpospolitą. I tak jak politycy ogłosili, że III Rzeczpospolita jest kontynuatorką swojej (II, tej międzywojennej) poprzedniczki — sprawdziło się. Tyle że w stosunkach państwo — kościół jest to bardzo widoczne. Kościołowi nie ma się co dziwić, że wykorzystuje koniunkturę. Ale że władza państwowa się niczego nie nauczyła? To już nie grzech, to działanie wbrew społeczeństwu.


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Kościół w PRLu
Kształtowanie relacji państwo-kościół w Konstyt.

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (1)..   


« Kościół w Polsce   (Publikacja: 24-05-2008 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Adam Trzciński
Ur. 1945. Nauczyciel i wykładowca akademicki, konsultant historyczny, uczestnik konferencji filozoficznych i historycznych o zasięgu międzynarodowym. Posiada wyższe wykształcenie historyczne i filozoficzne. Mieszka w Dobroszycach k. Oleśnicy.

 Liczba tekstów na portalu: 3  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Tadeusz Kotarbiński: niewykorzystany symbol polskiej tolerancji i dialogu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5897 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365