Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.929.393 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7352 tekstów. Zajęłyby one 29008 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3945 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Niall Ferguson - Cywilizacja. Zachód i reszta świata
Julio VALDEÓN BARUQUE, Manuel TUŃÓN DE LARA, Antonio DOMINGUEZ ORTIZ - Historia Hiszpanii

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Nie mam żadnych talentów - prócz namiętnej ciekawości."
 Prawo » Prawo wyznaniowe

Neutralność a bezstronność światopoglądowa państwa [4]
Autor tekstu:

Trafnie przy tym Paweł Borecki poddaje pod rozwagę, iż neutralność światopoglądowa państwa tworzy zasadniczą przesłankę wolności religijnej jednostki i w sensie indywidualnym, i w sensie kolektywnym. Pośrednio gwarantuje też inne podstawowe wolności: słowa, wyrażania przekonań, a nawet badań naukowych i ogłaszania ich wyników. Jest też nader istotną przesłanką rozwoju demokracji. Sprzyja utożsamieniu z państwem szerokich kręgów społeczeństwa, przyczynia się do budowy autorytetu jego aparatu oraz skutecznego wykonywania przezeń jego zadań. Stanowi również konieczny warunek postrzegania państwa jako dobra wspólnego. [ 43 ]

Na marginesie dodajmy, iż zasada bezstronności państwa została odniesiona do przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych. Wydaje się, że ustrojodawca, wymieniając te trzy obszary przekonań, chciał w jak największym stopniu objąć gwarancją bezstronności możliwie najszerszy kontekst poglądów. Tymczasem wystarczyłoby w tym miejscu samo określenie „światopogląd", który jest terminem o najszerszym z możliwych zakresów znaczeniowych i zawiera koncepcje o najprzeróżniejszym zabarwieniu. [ 44 ]

III. PRAKTYKA KONSTYTUCYJNA

1. Stronnicza bezstronność. Praktyka konstytucyjna w tej materii rzeczywiście odpowiada nie neutralnemu, lecz bezstronnemu podejściu władz publicznych do kwestii przekonań obywateli. Wygląda to tak, jakby władze te faktycznie najpierw zbadały racje zwolenników teizmu i ateizmu, a po przyznaniu słuszności tym pierwszym, opowiedziały się następnie za preferowaniem katolicyzmu, szermując przez cały czas hasłem chrystianizmu. Świadczą o tym następujące obserwacje.

Po pierwsze, władze publiczne szczodrze subsydiują Kościół katolicki. Konkordat z 1993 r. nakłada na nie obowiązek subwencjonowania KUL-u, PAT-u i katolickich „placówek oświatowych i wychowawczych, w tym przedszkoli oraz szkół wszystkich rodzajów". Ponadto wspomina o możliwości dofinansowywania papieskich wydziałów teologicznych (art. art. 14 i 15). Nie widzę niczego niewłaściwego w dotowaniu wyznaniowych wyższych uczelni, gdyż — w ślad za stosowną judykaturą SN USA — wychodzę z założenia, iż w pierwszej kolejności zajmują się one propagowaniem nauki, a religii dopiero w drugiej. Tymczasem w szkołach średnich i podstawowych, nie wspominając już o przedszkolach, sytuacja przedstawia się dokładnie odwrotnie. Tym samym podatnik zmuszany jest do finansowania rozpowszechniania poglądów religijnych, których wcale nie musi podzielać. Niezależnie od tego podejmowane są próby bezpośredniego dotowania z budżetu państwa budowy katolickich świątyń. Dowodem zamieszczenie w budżecie na 2006 rok kwoty 20 mln zł z przeznaczeniem na budowę świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, a w budżecie na 2007 rok kwoty 40 mln zł. A przecież w art. 10.2. ustawy o gwarancjach wolności sumienia i wyznania czytamy, iż „państwo i państwowe jednostki organizacyjne nie dotują i nie subwencjonują kościołów i innych związków wyznaniowych. Wyjątki od tej zasady regulują ustawy lub przepisy wydane na ich podstawie". Do tego należy dodać rozmaite subwencje pośrednie tak ze strony państwa, jak samorządów, głównie na rzecz Kościoła katolickiego. Nadal działa założony w 1950 r. Fundusz Kościelny, mimo iż wskutek zwrócenia Kościołowi katolickiemu przejętych przez państwo gruntów rolnych, już dawno stracił rację bytu.

Po drugie, konkordat zobowiązuje władze publiczne do organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach, szkołach podstawowych i średnich (art. 12.1). „Organizowanie" w warunkach polskich oznacza też opłacanie tej nauki. Tymczasem nie ma aktu prawnego, który dla równowagi nakładałby na wspomniane placówki organizowanie lekcji filozofii materialistycznej, etyki albo chociażby religioznawstwa. Światopoglądowe inklinacje władz publicznych są w tej sytuacji aż nadto wyraziste. Swoją drogą, jak trafnie uwypuklił Paweł Borecki, obecność nauki religii w systemie oświaty publicznej jest trudna do pogodzenia w pełni z neutralnością światopoglądową państwa. Wskazuje mianowicie na jego aprobatę dla określonych doktryn konfesyjnych lub religii w ogóle. Jej fakultatywność nie usuwa swoistego nacisku na obywateli, związanego choćby z pośrednim zaangażowaniem autorytetu państwa. [ 45 ] Należy przy tym odnotować pomysły MEN - za rządów PiS, LPR i Samoobrony — podziału szkół publicznych na katolickie i laickie. Nie sposób przy tym pominąć rozporządzenia MEN z 13.VII.2007 r. [ 46 ], na mocy którego to aktu uczniom szkół publicznych — poczynając od IV klasy szkoły podstawowej — do średniej ocen szkolnych wlicza się stopień z religii. Jest to równoznaczne z wprowadzeniem kryteriów o charakterze religijnym do sfery działania władz publicznych. Władz te zatem mają „przyczyniać się do jak najlepszego przyswajania przez uczniów treści religijnych upowszechnianych na katechezie oraz do ich aktywizacji religijnej także poza szkołą" [ 47 ]. Przyczyniają się więc do lansowania doktryny religijnej, a tym samym przestają być neutralne światopoglądowo.

Po trzecie, w wielu budynkach publicznych na eksponowanych miejscach wiszą krzyże. Dotyczy to w pierwszym rzędzie szkół publicznych, gdzie nierzadko się zdarza, że w klasie znajduje się krzyż, a nie ma godła państwowego. Krzyże zostały samowolnie umieszczone przez deputowanych w sali posiedzeń Sejmu i Senatu, a także w salach obrad szeregu rad samorządu terytorialnego różnych szczebli. O praktyce tej można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że jest przejawem równego dystansu władz publicznych do różnych religii, nie mówiąc już o założeniach światopoglądowych.

Po czwarte, w porównaniu z innymi krajami europejskimi program publicznych stacji radiowych i telewizyjnych w Polsce jest zdecydowanie proreligijny. Wiadomości o charakterze kościelnym stanowią nieproporcjonalnie dużą liczbę doniesień w programach informacyjnych i w znakomitej większości są to doniesienia z życia Kościoła katolickiego. A przecież istnieją liczne kościelne stacje radiowe i telewizyjne. Najbardziej symptomatyczne jest tu operowanie określeniem „Ojciec Święty" — który jest nim wyłącznie dla katolików — zamiast neutralną nazwą „papież" albo „Jego Świątobliwość".

Po piąte, elementy konfesyjne często występują w rozmaitych rytuałach politycznych. Prezydent L. Wałęsa nader często pojawiał się na Jasnej Górze, gdzie m.in. organizował ogólnopolskie dożynki. Po zdobyciu władzy przez „Prawo i Sprawiedliwość" w 2005 r. najważniejsi oficjele tej partii najczęściej i najchętniej wypowiadali się nie w mediach publicznych, lecz w osławionym Radiu „Maryja" i Telewizji „Trwam"; stacjach, które propagują m.in. treści nacjonalistyczne, antysemickie i antyeuropejskie. Takie „występy" tworzą zachętę dla fundamentalistów katolickich do forsowania dalszych inicjatyw w zakresie klerykalizacji życia publicznego. Wcześniej jeszcze, bo w trakcie prezydenckiej kampanii wyborczej z 2005 r., sztab Lecha Kaczyńskiego rozesłał do proboszczów wszystkich parafii w całym kraju broszurę zatytułowaną „O katolicką Polskę w zjednoczonej Europie". Na krytykę zasługują też uporczywe zabiegi naszej dyplomacji — reprezentującej kolejne polskie rządy — o umieszczenie w projektowanym traktacie konstytucyjnym Unii Europejskiej inwokacji religijnej oraz wzmianki o chrześcijańskim dziedzictwie Europy. Przy całym należnym Stwórcy i tym wartościom szacunku takie zabiegi są nie do pogodzenia z zasadą neutralności światopoglądowej państwa. [ 48 ]

Po szóste, porządek prawny RP wyraźnie uprzywilejowuje obywateli wierzących w stosunku do niewierzących, skutkiem czego ci ostatni są w istocie obywatelami drugiej kategorii. Wynika to m.in. stąd, że — wbrew preambule — art. 53.1 Konstytucji przewiduje, iż „każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii". Trudno wyprowadzić z tego przepisu wolność wyznania dla ateistów. Dalej, ateiści są wyraźnie dyskryminowani w zakresie możliwości nauczania w szkołach publicznych swego światopoglądu. Konstytucja dopuszcza jedynie możliwość nauczania w tych szkołach religii przez związki wyznaniowe o uregulowanej sytuacji prawnej. Ustawodawstwo w dodatku deprecjonuje ateistyczne organizacje światopoglądowe w porównaniu z tymi ostatnimi. Dzieje się tak na różnych polach, czego bodaj sztandarowym przykładem są liczne kościelne przywileje fiskalne [ 49 ]. Warto również odnotować fakt, iż próby wprowadzenia do kodeksu karnego z 1997 r. ochrony uczuć niewierzących zakończyły się niepowodzeniem. Jego twórcy odrzucili tym samym konstytucyjny nakaz równego traktowania wyznawców teizmu i ateizmu. Uznali zatem, że zadaniem państwa nie jest ochrona wolności jednostki w sprawach konfesyjnych, ale zapobieganie religijnemu indyferentyzmowi społeczeństwa. W sytuacji nie dziwi — choć w demokratycznym państwie prawnym powinno — ściganie w Polsce przestępstwa obrazy uczuć religijnych (art. 196 k.k.) z oskarżenia publicznego, co zmusza prokuraturę do wikłania się w sprawy, które w racjonalnie urządzonym państwie nie do niej należą.

I po siódme, tak jak nie ma równego dystansu władz publicznych do obywateli wierzących i niewierzących, tak też nie sposób go uświadczyć w stosunku tychże władz do Kościoła katolickiego i pozostałych wyznań. Dość powiedzieć, że wbrew art. 25.5 ustawy zasadniczej, który stanowi, iż sytuację prawną tych drugich „określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami" [ 50 ], do dziś dnia żadna taka umowa nie została zawarta.

 

2. Konkluzje. Podsumowując, na praktykę konstytucyjną w dziedzinie realizacji wyznaniowych przepisów polskiej ustawy zasadniczej z 1997 r. wywierają wpływ przede wszystkim dwa czynniki: polityczne oddziaływanie Kościoła katolickiego na władze publiczne oraz liczne próby politycznej instrumentalizacji religii podejmowane przez politykierów o orientacji integrystycznej. Konstytucja nie przyjmuje ani modelu rozdziału kościoła od państwa, ani też modelu państwa wyznaniowego, tylko system pośredni. Praktyka konstytucyjna natomiast wyraźnie popycha ów system w kierunku modelu konfesyjnego. Toteż moja teza, iż III Rzeczpospolita jest państwem quasi-wyznaniowym. Jak bowiem trafnie pokreślił J. Szymanek, „w jakim kierunku zmierzać będzie polski model rozdziału, nie zależy tak naprawdę od normatywnych wskazań Konstytucji, lecz od konkretyzujących je postanowień niższego rzędu, a przede wszystkim od praktyki stosowania. Historyczne doświadczenia uczą bowiem, że polskie konstytucje, zwłaszcza w dziedzinie stosunków kościelno-państwowych, są szczególnie podatne na konteksty sytuacyjne, często diametralnie zmieniające literę ustawy zasadniczej" [ 51 ].

 

Ryszard M. Małajny, „Neutralność a bezstronność światopoglądowa państwa (uwagi na tle polskiej praktyki konstytucyjnej po 1989 r.), (w:) "Bezstronność religijna, światopoglądowa i filozoficzna władz Rzeczypospolitej Polskiej", pod redakcją Tadeusza J. Zielińskiego, Chrześcijańska Akademia Teologiczna w Warszawie, Warszawa 2009, ss. 71-92.


1 2 3 4 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
W obronie rozumu
Poznacie ich po ich owocach

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (10)..   


 Przypisy:
[ 43 ] P. Borecki, Państwo..., s. 16, 17.
[ 44 ] J. Szymanek, Bezstronność..., ss. 33.
[ 45 ] P. Borecki, Państwo...,, s. 13.
[ 46 ] Dz. U. nr 130, poz. 906.
[ 47 ] Paweł Borecki, Konstytucyjność wliczania stopnia z religii do średniej ocen szkolnych, „Państwo i Prawo" 2007, nr 9, s. 41.
[ 48 ] Ryszard M. Małajny, III Rzeczpospolita państwem quasi-wyznaniowym (10 lat obowiązywania konfesyjnych postanowień Konstytucji z 1997 r.), w: Ewa Gdulewicz, Halina Zięba-Załucka (red.), Dziesięć lat Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, Rzeszów 2007, s. 192, 193.
[ 49 ] Paweł Borecki, Status prawny osób bezwyznaniowych w Polsce, „"Państwo i Prawo" 2007, nr 4, s. 16 i n.
[ 50 ] Szerzej na ten temat Tadeusz J. Zieliński, i>Regulacja stosunków między państwem a związkami wyznaniowymi w trybie art. 25 ust.5 Konstytucji RP, „Państwo i Prawo" 2003, nr 7, s. 48 i n.
[ 51 ] Jarosław Szymanek, Regulacja stosunków państwo — kościół w polskich aktach konstytucyjnych XX wieku, „"Przegląd Sejmowy" 2002, nr 3, s. 45.

« Prawo wyznaniowe   (Publikacja: 18-08-2009 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Ryszard Mariusz Małajny
Ur. 1953. Polski prawnik, jeden z najlepszych specjalistów w zakresie prawa konstytucyjnego, doktryn polityczno-prawnych oraz prawa wyznaniowego. Kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego (1975), w 1978 r. uzyskał stopnień doktora nauk prawnych, w 1986 r. doktora habilitowanego nauk prawnych, w 1987 r. stanowisko docenta, w 1992 r. profesora uczelnianego, w 1994 r. tytuł profesora nauk prawnych, zaś w 2000 r. stanowisko profesora zwyczajnego Uniwersytetu Śląskiego. Członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawa Konstytucyjnego i Polskiego Towarzystwa Prawa Wyznaniowego. Ważniejsze publikacje: Doktryna podziału władzy „Ojców Konstytucji” USA (1985), Pozycja ustrojowa Kongresu USA, 3 tomy (1991, 1992, 1995), „Mur separacji” - państwo a kościół w Stanach Zjednoczonych Ameryki (1992), Trzy teorie podzielonej władzy (2001, 2003).

 Liczba tekstów na portalu: 6  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Właściwy tryb ratyfikacji konkordatu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6743 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365