Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
137.858.990 wizyt
Ponad 1054 autorów napisało dla nas 7223 tekstów. Zajęłyby one 28461 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Rok 2016
rok jak co rok
był dobry dla mnie
był dobry dla kraju
był dobry dla świata
był zły dla mnie
był zły dla kraju
był zły dla świata
  

Oddano 3855 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Boga może usprawiedliwić tylko to, że nie istnieje.
« Wprowadzenie  
Wprowadzenie: Istota chrześcijaństwa [1]
Autor tekstu:

Bóg Ojciec w purpurowym płaszczu i tiarze na swym niebiańskim tronie, u dołu jego korona. Fragment obrazu Jana van Eyka — Adoracja Baranka Mistycznego z XV w. 2000 lat to nie jest długi okres w historii. Jest natomiast okresem wielce pouczającym. Pokazał nam przede wszystkim co to jest nietolerancja religijno-światopoglądowa. Nauczył nas jak skutecznie oddzielić dwa symbiotyczne pierwiastki człowieka: sacrum i profanum, z wszelkimi destruktywnymi skutkami dla istoty człowieczej. Nauczył nas, że słabość i cierpienie jest czymś dobrym, czymś co raduje wydumany byt abstrakcyjny. Byt, którego ponoć jesteśmy podobieństwem. Byt, który stworzył inne byty na swoje podobieństwo i które poddaje ciągłym próbom, które to próby stoją w wielkiej sprzeczności z naturą i istotą bytów stworzonych. Istota owego bytu przez antropomorfizację została maksymalnie uproszczona. W wyniku czego przeciętny wyznawca nowego kultu monoteistycznego postrzega Absolut jako starca z długą siwą brodą, w sandałach, siedzącego na tronie zawieszonym na niebieskiej chmurce. Jedynym zajęciem Starca jest pilne śledzenie poczynań każdego z nich. Tron starca jest otoczony anielskimi formacjami chórkowymi przygrywającymi Starcowi na harfach. Gremium doradcze Starca stanowią mężczyźni z aureolkami, którzy do Geriatycznej Rady Przybocznej trafiają z nominacji ziemskiego namiestnika Starca. Całe towarzystwo jest ogólnie niemrawe i raczej nieruchome, jednak, nie wiedzieć czemu, ogólnie obrazek chrześcijański uradowane. Ciekawsze wyobrażenia towarzyszą miejscu dla buntowników. Personel Hadesu stanowią diabły - osobniki karnacji ciemnej z ogonami i rogami, czasami ze sterczącymi fallusami. Wszędzie poustawiane są kotły ze smołą i siarką, a w kotłach smażą się buntownicy. Proces mąk piekielnych stale nadzorują diabły z widłami, którymi co jakiś czas zanurzają głębiej buntowników, coby im zanadto nie ulżyć. Takie właśnie obrazy wypełniają wyższe pokłady abstrakcji przeciętnej owieczki. Wypełnianie woli Boga sprowadza się w praktyce do skomplikowanych form mistyczno-ceremonialnych bez głębszej podbudowy moralno-etycznej. Oczywiście istnieją wyjątki, które jednak są marginalne.

Bóg, jako Pan na Niebiesiech Na ruinach starożytnego Rzymu stanął Pomnik Słabości Ludzkiej. Wszystko to stało się możliwe dzięki sprytnemu trikowi socjotechniczemu. Tą furtką dla wodzów nowego Kościoła stały się następujące przymioty „człowieka statystycznego": lenistwo i niezdolność akceptacji przemijalności własnej osoby (problem byłby rozwiązany, gdyby każdy przed śmiercią mógł sobie powiedzieć non omnis moriar, patrząc wstecz na swoje życie i jego wpływ na potomnych; jednak tak nie jest i zapewne nigdy nie będzie). Na tym został zbudowany nowy Kościół i tym stoi do dziś. Lenistwo należy rozumieć jako podleganie silnemu wpływowi akceptacji własnych słabości i niechęć ich zwalczania i likwidowania. Kiedy pojawia się organizacja z gotowymi odpowiedziami i receptami — wzbudza poklask wśród ludu. Kiedy dodatkowo organizacja twierdzi: wasze słabości są miłe Bogu, dla najgorszych z was przygotowane jest jego królestwo ("Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie." — Mt 5, 3), które niesie same uciechy i radość — lud jest bliski orgazmu (jego symptomy nazywają nawiedzeniem ducha bożego, a towarzyszące temu projekcje alter ego — objawieniami). Ludzie cisi i pokorni otrzymują obietnicę otrzymania nadziału ziemi (zapewne na niebiańskich folwarkach Pana). Chrześcijański Bóg wiele obiecuje tym, którzy teraz niczego nie dostąpią i niczego nie osiągną. Faworytami chrześcijańskimi są wszyscy ludzie, którym jest generalnie źle i chcieliby sobie to jakoś (np. rajem) zrekompensować (implikuje to tezę, że chrześcijaństwo nigdy nie będzie dążyć do zwalczenia zła, cierpienia i niesprawiedliwości na świecie, gdyż wtedy po prostu przestałoby istnieć); tym samym "chrześcijaństwo nie jest siłą, lecz chorobą. Wymyślili ten kult przegrani i słabeusze, jako balsam dla takich samych nieudaczników, dla tych którym biologia poskąpiła żywotności i chęci walki. Żeby przetrwać, musieli wynaleźć ideologię gloryfikującą słabość, pokorę, ubóstwo i wyższość samoponiżenia, a oczerniającą siłę i tłumiącą zdrowy instynkt. Uczynili najwyższą cnotą niemoc pariasów, wymyślając poczucie winy, wyrzuty sumienia, łaskę, odkupienie i przebaczenie, bezwstydnie ściągając ludzkość do poziomu własnej nędzy, także intelektualnej" (Statek, W. Łysiak). Mówią: "Ubóstwo, prześladowania i krzywdy… są nader pożyteczne i potrzebne (...) Podobam sobie w słabościach, w potwarzach, w niedostatkach uciskach dla Chrystusa: bo gdy niedomaga, tedy mocny jestem... Choroby nieraz są pożyteczne. Widzimy to z przykładu ubogiego Łazarza, pokrytego ranami; żadnej innej cnoty nie wspomina u niego Pismo; jedynie swą cierpliwością, z jaką znosił ubóstwo i chorobę, zasłużył on sobie na szczęśliwość..." (Jan Kasjan ).

Wszystko to jest bardzo sprytnym zabiegiem, gdyż pozwala tym ludziom trwać w ich marazmie, pogodzić się z losem, w oczekiwaniu na raj po śmierci. Odbiera się im siły i energie do starań o uczynienie tego ziemskiego życia możliwie najlepszym. Wręcz zakazuje im oporu przeciwko tyraństwu i wyzyskowi (Rzym 13, 1-7). Mają stać się powolnym stadem owieczek żyjących nadzieją sielankowej wieczności przy boku Pana. Dochodzi nawet do takich wynaturzeń, że Bogu zaczynają się podobać takie cierpienia jego wyznawców, które są niesprawiedliwe i niesłuszne: "To się bowiem podoba [Bogu], jeżeli ktoś ze względu na sumienie [uległe] Bogu znosi smutki i cierpienia niesprawiedliwie" (1P 2,19), bo jak pisze dalej: "Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za nim Jego śladami" (1P 2,21). Idealny chrześcijanin (patrz: Łk 6, 20-26) to taki, który klepie biedę, nie zawsze ma co do garnka włożyć, pochlipuje nocami w poduszkę, a nade wszystko jest pogardzany w społeczeństwie ("Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie"). Inni do tego ideału muszą dążyć, gdyż w dziale przekleństw obłożeni są generalna anatemą ludzie zamożni ("biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą"), syci ("...głód cierpieć będziecie"), radośni ("...smucić się i płakać będziecie") i szanowani w społeczeństwie ("Biada wam, gdy wszyscy chwalić was będą").

Taką genialną koniunkturę wykorzystała 2000 lat temu jedna z sekt w Cesarstwie Rzymskim. Jednak Rzymianie nie okazali się zbytnia przenikliwością i nie dostrzegli jakim niebezpieczeństwem jest owa sekta dla ich państwa i kultury. Prześladowania chrześcijan wynikały z fundamentalizmu nowej sekty i jawnej nieakceptacji dla innych religii — w cesarstwie panowała tolerancja wyznaniowa, cesarz np. zwolnił Żydów z oddawania mu hołdu. Chrześcijanie niedługo potem pokazali jak traktują inaczej niż oni myślących, w parędziesiąt lat po prześladowaniach zainaugurowali swoje: "Wszystkich innych wyznawców, (...) uważamy za dotkniętych obłędem, za chorych umysłowo … i za heretyków. Ich miejsca spotkań nie będą nosiły nazwy świątyń, a oni sami będą nękani, po pierwsze, przez zemstę boską, i po wtóre odpłatą z Naszej strony, którą im wymierzymy zgodnie z sądem boskim".

Na zakończenie tego wątku kilka uwag Leszka Kołakowskiego: "W mojej niechęci do religii chrześcijańskiej motywy natury moralnej są ważniejsze aniżeli sytuacja argumentacyjna tej religii. Jest to niechęć do moralnego zniewolenia, które religia ta w sobie zawiera; wiara w absolut, przeciwko któremu nigdy i w żadnych warunkach niepodobna się zbuntować. Jest to również niechęć do fałszywych pocieszeń; każda religia jest dla mnie podszyta strachem przed uznaniem autentycznej sytuacji człowieka w świecie. Jest to również niechęć do okrucieństwa: na przykład przypuszczenie, że może istnieć świat, gdzie szczęście doskonałe pewnej grupy ludzi może współistnieć z maksymalnym nieszczęściem innych, że więc Bóg może cześć ludzi zmuszać do tego, aby się czuli doskonale szczęśliwi, chociaż wiedzą, że inni, choćby najbliżsi im ludzie, znajdują się na dnie nieszczęścia — a nie bo i piekło na tym polega; innymi słowy — w wyobraźni katolickiej nie piekło jest dla mnie świadectwem największego okrucieństwa, ale niebo — szczęśliwi zbawieni, których błogości nie może poruszyć los potępionych" .

1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Chrześcijaństwo i wiedza
Wprowadzenie: Chrystianizm


« Wprowadzenie   (Publikacja: 14-05-2002 Ostatnia zmiana: 21-01-2005)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 890  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Gaja Huraganopędna
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2017 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365