Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
142.339.673 wizyty
Ponad 1057 autorów napisało dla nas 7253 tekstów. Zajęłyby one 28610 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 1152 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Nie ma Boga, jest człowiek.
 Czytelnia i książki » Recenzje i krytyki

Ateizm holistyczny
Autor tekstu:

Książka A. Koraszewskiego pt. „Ateusza portret własny" jest pozycją ciekawą, niestandardową na polskim rynku wydawniczym, a jednocześnie niejednoznaczną i tym samym trudną do sklasyfikowania. Porusza w siedmiu częściach kilka podstawowych problemów ściśle lub mimochodem tylko łączonych powszechnie z pojęciem ateizmu. Dotyczy to zwłaszcza dwóch ostatnich części materiału zatytułowanych odpowiednio; „Zderzenie cywilizacji" i „Antysemityzm". Jest to więc propozycja — zwłaszcza w polskim kontekście poruszanych w książce zagadnień - zajmująca się oprócz filozoficzno-światopoglądowymi aspektami niewiary w bogów, laickością i agnostycyzmem przestrzeni demokratycznego, pluralistycznego i nowoczesnego państwa, zagadnieniami z pogranicza polityki i etyki, historii idei i teologii, a nawet poboczami czy peryferiami czegoś, co nazwać winniśmy racjonalnością współczesnej cywilizacji Zachodu, dziedzictwem po-oświeceniowym dzisiejszej kultury czy najszerzej traktowanej tzw. „poprawności politycznej" (oczywiście bez aksjologicznych konotacji).

A.Koraszewski pisze jasnym, przejrzystym i przystępnym językiem. Tezy stawiane są wyraźnie, wnioski wyciągane logicznie i jednoznacznie. Takiej ocenie sprzyja także krój czcionki i forma druku. Porusza odbiorcę holistyczny i szeroki zakres omawianych zagadnień (choć jak wspomniano niektóre problemy mogą wydawać się niekompatybilne z tematyką i zakresem pojęcia ateizmu). Zwłaszcza pierwsze części książki dają czytelnikowi pełny obraz ateusza polskiego i jego stanowiska do świata religijnego, świata mitów i irracjonalnych rytuałów, do rzeczywistości magiczno-postmodernistycznej współczesnej Polski, 20-lat po rozpoczęciu budowy demokratycznego, pluralistycznego, wolnego i nowoczesnego państwa tudzież społeczeństwa.

Autor stawiając jednoznacznie tezę o diametralnej różnicy między ateizmem, a światopoglądem teistycznym — wg niego ateizm to sposób życia, to metoda opisu świata nas otaczającego, nie żadna odrębna forma wierzeń religijnych gdzie wiarę w bogów zastąpiono inną, tej samej co one proweniencji, ideą — potwierdza niejako myśl prof. L.Kołakowskiego konkludującą, że "...Wiara jest prawomocna. Niewiara jest prawomocna. Nie są to dwa sprzeczne wzajemnie korpusy doktrynalne, dwa zbiory twierdzeń, ale raczej przeciwstawne postawy umysłowe i moralne". A.Koraszewski odpowiada tym samym wszystkim krytykom i antagonistom ateizmu (a tych jest niesłychanie wielu w Polsce) w przedmiocie zarzutu o jego ubogości intelektualnej, bezwartościowości, krypto-naukowości czy amoralności.

Uderza jednak w odbiorze książki pewna naiwność i wiara (sic — ?) Autora w jednoznaczność oraz tożsamość demokracji, wolności i pluralizmu (czyli atrybutów modernizmu i współczesności, a także tego, co pojmujemy przez kulturę Zachodu) z postępem, racjonalizmem i tym, co M.Weber nazywał „desakralizacją realności". Równocześnie przekonanie o niechybnej przynależności (immanentnej naszej polskiej tradycji) kraju nad Wisłą i Odrą do kultury i obediencji Zachodu tą naiwnością także trąci. Przecież 4.06.1989 r. nie mógł w tej materii nic zmienić: historii i procesów dialektycznych, społecznych, zmian w świadomości nie da się zanegować lub zadekretować (bądź przyśpieszyć) aktem wyborczym, ogłoszeniem panowania wolności i pluralizmu. Ba, nawet przystąpieniem do Unii Europejskiej. Historia Polski, rola Kościoła katolickiego, a przede wszystkim brak realnych osiągnięć Oświecenia przy nadmiernym znaczeniu kontrreformacji, absolutnie do takich wniosków nie mogą skłaniać. Zresztą Autor zdaje się spostrzegać ten infantylizm polityczno-kulturowy (m.in. na s. 77) nie wyrażając jednak zdecydowanie krytycznego zdania wobec tych właśnie postaw. Tu także można by było — wobec zagadnień dot. filozoficznych i subiektywno-psychologicznych aspektów ateizmu - podnieść brak krytycznego stanowiska Autora książki (z punktu widzenia środowisk racjonalistyczno-ateistycznych w Polsce) wobec powszechnie głoszonego publicznie w latach 90-tych passusu przez takie autorytety III RP jak A.Michnik, J.Kuroń czy A.Kwaśniewski jakoby „nie posiedli oni łaski wiary". Cóż to bowiem oznacza - łaska wiary? Czy ktoś, kto jej nie posiada jest osobą gorszą, ułomną, pozbawioną jakichś atrybutów człowieczeństwa? Czy wiara religijna jest czymś niezwykłym, fenomenalnym, a tym samym — wyróżnikiem szczególnym człowieka? Czy Polska ma być wyjątkiem w tej mierze w Europie?

To powiedzenie daje wiele do zrozumienia i wyjaśnienia przyczyn (oprócz historycznych i kulturowo-psychologicznych aspektów rządzących zachowaniami polskiego społeczeństwa) takiej, a nie innej aktualnie istniejącej sytuacji nad Odrą, Wisłą i Bugiem. Taki sposób artykułowania przez ww. autorytety relacji wiara - nie-wiara zafałszowuje przestrzeń publiczną, depcze republikanizm i pojęcie obywatelskości, a pozycję ateistów, niewierzących czy agnostyków (przecież obywateli tego państwa) czyni jeszcze bardziej opresyjną, zaś światopogląd katolicki — wybitnie wzmacnia i totalizuje. Ten aspekt zawsze moim zdaniem jest wart podnoszenia kiedy dyskutujemy o ateizmie i nie-wierze w Polsce.

Ateizm na podstawie wniosków A.Koraszewskiego można podzielić (ze względu na korzenie i źródła) wg następujących kryteriów:
— empiryczno-rozumowy
— antyklerykalny
— ideologiczny (post-komunistyczny)
— scjentystyczny
— humanistyczno-antropologiczny
— agnostyczny (z punktu widzenia jurystyki i zasad państwa, np. francuskiego)
— naturalistyczny (anty-hierarchiczny)

Są to wszystko kompatybilne, współgrające często ze sobą elementy, rzutujące na wybory czy ewolucję postaw pojedynczego człowieka, składające się w jedną, wielką całość. Przedstawiony podział jest czysto teoretyczny i subiektywny. Takie bowiem przyczyny nasuwają się podczas lektury tej pozycji.

Można polemizować z Autorem co do tezy, iż upadek systemu komunistycznego nie ma nic wspólnego z kryzysem i uwiądem idei oświeceniowych, lewicowych, postępowych na całym świecie (a przede wszystkim w Europie Zach.). Otóż krytyka modernizmu, nauki, a przez to i podstawowych idei Oświecenia miała miejsce od bardzo dawna, ale w drugiej połowie XX wieku przybrała formę zorganizowanej krucjaty - zwłaszcza w filozofii francuskiej i — choć w mniejszym stopniu — amerykańskiej. To tu zaszczepiono sceptycyzm i dystans do możliwości sprawczych ludzkiego umysłu, to tu wykiełkowały zgubne pomysły dekonstrukcji post-modernistycznej (najpierw stosowanych w literaturze, później przeniesionych do wszystkich nauk humanistycznych bądź społecznych) próbujące obalić, a przynajmniej - zdeprecjonować, właśnie przede wszystkim podstawowe ideały oświeceniowe. A chcąc nie chcąc komunizm w jakimś stopniu jest dzieckiem Oświecenia (tak jak Rewolucja Francuska). Ten trend refleksji intelektualnej zrodzić musiał — jako jedna z przyczyn — nawrót do irracjonalizmu, pochwałę konserwatyzmu i purytanizmu, a stąd już tylko krok ku renesansowi wszelkich obskuranckich, fundamentalistycznych i fanatycznych ruchów religijnych bądź quasi-religijnych (zwłaszcza w kulturach związanych z tzw. „religiami wywodzącymi się z pnia Abrahama" — judaizm, chrześcijaństwo, islam) poprzez „ukłon" w stronę religii napastowanej jakoby przez wszystko, co się wiąże z Oświeceniem. Obserwuje się te procesy od ponad ćwierćwiecza na całym świecie. Piszą o tym m.in. G.Corm (Francja), U.Huppert (Izrael) czy Z.Stachowski i M.Horoszewicz (w Polsce).

To właśnie wspomniana krytyka, realizowana przede wszystkim przez takich reprezentantów sceptycyzmu teoriopoznawczego i ideowych przeciwników Oświecenia jak R.Aron, A.Besancon, F.Furet, P.Gueniffey czy F.Rouvillois utorowała z jednej strony drogę do humanistyki post-modernizmowi i dekonstrukcji, a z drugiej — podważając zaufanie do rozumu, racjonalizmu, nauki gloryfikowała pośrednio irracjonalizm, para-naukę, emocjonalizm, spirytualizm, a w dalszej kolejności — powszechność kabały, tarotów, wróżb, zaklęć i innego „szamaństwa". Stąd już tylko krok do popularności fundamentalizmu, purytanizmu i wszelakiego obskurantyzmu religijnego.

W ogóle trzeba stwierdzić — i to pośrednio widać z kart książki „Ateusza portret własny" — że irracjonalizm, filisterstwo, kołtuństwo i obskurantyzm są w natarciu. I nie tylko w Polsce.

W tej mierze należy podkreślić, że spojrzenie głównie na islam jako jedynego i głównego rozsiewcę dziś na świecie tych, wyżej wymienionych, elementów kultury człowieka, jako synonimu terroryzmu i opresji religijnej jest przejaskrawionym stanowiskiem. Gdy przyjmujemy, iż jakakolwiek krytyka czy zarzuty pod adresem państwa Izrael swe źródła mają w antysemityzmie, to analogicznie krytykę islamu i islamizmu (a to nie jest przecież tożsamym) można określać mianem islamofobii. A przecież tak nie jest. Bo czym Hamas, Hezbollah czy al-Kaida (i różne grupki islamistów odwołujące się do symbolu jakim jest Osama bin Laden) różnią się od takich organizacji żydowskich z przeszłości jak Irgun, Hagana czy Lehi (co do metod, nie co do ideologii czy retoryki)? A szejkowie Nasrallah czy Jassin bądź wspomniany w książce A.Koraszewskiego imam Abdul Almi Musa od rabinów Levingera, Kahane czy Zvi Moshe Neriaha?

Terroryzm zrodzony z fanatyzmu religijnego dotknął — i tak było od początków historii gdyż nietolerancja, purytanizm, ortodoksja zawsze rodzą koniec końcem przemoc wobec „Innego" — wszystkie religie, zwłaszcza te zwane światowymi. I widać to dokładnie na ekranach telewizorów, czyta się o tym w gazetach, ogląda w Internecie. To też T.McVie, J.S.Bindranwale, V.Prabhakaran, biali suprematyści czy fanatyczni zwolennicy ruchu "Pro Life" w USA strzelający do lekarzy pod klinikami dokonującymi (zgodnie z obowiązującym prawem) zabiegów przerywania ciąży itp. — wszędzie w tle mamy religię w ortodoksyjnej, purytańskiej oraz fundamentalistycznej formie i retoryce. Tak więc nie tylko islam jest zarażony tą groźną chorobą.

Fundamentalizm w religiach monoteistycznych jedno ma imię. I jest tak samo groźnym (obojętnie na wyznanie): islamski, judaistyczny, buddyjski czy chrześcijański. Warto tu zacytować wymienionego wcześniej rabina Zvi Moshe Neriaha, który w telewizyjnej dyskusji z niewierzącym Żydem U.Huppertem powiedział: "Pan jako nie ortodoks może być tolerancyjny, może Pan być tolerancyjny wobec tych, którzy spożywają niekoszerne jedzenie, wobec Żydów gwałtownych w szabas, nawet wobec mieszanych małżeństw. Ja jako ortodoks mogę być tylko cierpliwy". W tym passusie jest zarówno stoickie „wycofanie" do wnętrza fanatyka i purytanina, jak i groźba. Cierpliwy do czasu…

Te słowa mogły paść równie dobrze z ust A.al-Zarkawiego, o. T.Rydzyka, J.Swaggarta, J.Falwella, św. J.M.E. de Balaguera, wielebnego W.F. „Billy’ego" Grahama czy kard. Ch. Schoenborna. Chodzi o ich uniwersalny (przeciwny tolerancji i zarazem deprecjacji „Innego") wymiar, sposób postrzegania i opis współczesnego świata.

Książka A.Koraszewskiego mimo tych kontrowersji i dyskusyjności jest pozycją niezwykle cenną — właśnie może z tych powodów; bo pobudza do myślenia, do zajęcia stanowiska, do ustosunkowania się do podstawowych problemów dzisiejszej rzeczywistości. Nie pozwala być obojętnym i ukazuje, iż w realności zglobalizowanego świata w zasadzie wszystko jest ze sobą w jakimś stopniu powiązane i od siebie zależne.

Czytając tę pożyteczną, interesującą intelektualnie i ciekawą poznawczo książkę pobrzmiewać muszą w uszach słowa B.Russella mówiące — i to jest clou polskich debat i kontrowersji wokół pojęcia ateizmu oraz ateistów — że nie można mieć żadnego szacunku dla uznawanych autorytetów, bo zawsze można znaleźć inne autorytety. To podstawowa prawda rodząca i sprzyjająca myśli ateistycznej, niepokornej i autentycznie wolnej, łamiącej tabu, obalającej mity i zrywającej intelektualne kajdany (które na swój umysł nałożył w procesie historyczno-ewolucyjnym sam człowiek).

Zachęcam do przeczytania tej książki i pomyślenia nad ideami, które w niej zawarł Autor.

Andrzej KORASZEWSKI, ATEUSZA PORTRET WŁASNY, Wydawnictwo: Racjonalista.pl, Wrocław 2010, ss. 308.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Myśli i materia
Bitwa na Zielonym Polu

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (3)..   


« Recenzje i krytyki   (Publikacja: 14-07-2010 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Radosław S. Czarnecki
Doktor religioznawstwa. Publikował m.in. w "Przeglądzie Religioznawczym", "Res Humanie", "Dziś", ma na koncie ponad 130 publikacji. Wykształcenie - przyroda/geografia, filozofia/religioznawstwo, studium podyplomowe z etyki i religioznawstwa. Wieloletni członek Polskiego Towarzystwa Religioznawczego. Mieszka we Wrocławiu.

 Liczba tekstów na portalu: 129  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Return Pana Boga
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7407 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365