Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
166.540.196 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7332 tekstów. Zajęłyby one 28943 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 572 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"W dziejach cywilizacji naszej planety, jedynym stwórcą i twórcą był człowiek. Nie było żadnych cudów ani działań ponadludzkich i nikt spoza ziemi do interesów naszej rodziny się nie wtrącał"
 Biblia » Stary Testament » O Biblii inaczej

Definiowanie boga i człowieka w Księdze Rodzaju [3]
Autor tekstu:

Można by rzec, że interpretacja ta (interpretacja opowiadania jako przekazu filozoficznego wyrażonego językiem mitu) grzeszy pewną dowolnością, gdyby nie to, że dalszy ciąg narracji dodatkowo tę interpretację potwierdza: zerwanie owocu z drzewa wiadomości złego i dobrego daje asumpt zarówno do utwierdzenia i potwierdzenia definicji „boga" jako porządku opartego na posłuszeństwie i hierarchii, jak i przeciwstawienia mu porządku odmiennego, zasygnalizowanego uprzednio w „obrazie Bożym".

Interpretacja religijna, absolutyzująca posłuszeństwo, a co za tym idzie również nieposłuszeństwo, definiuje zerwanie owocu z drzewa wiadomości złego i dobrego jako „upadek", jako „grzech". W horyzoncie religii jako ideologii posłuszeństwa nie jest rzeczywiście możliwa inna interpretacja tego „wydarzenia". Ale nie oznacza to zarazem, że inna interpretacja w ogóle nie jest możliwa.

Antropogeneza

Zacznijmy od samego tekstu. Inaczej niż ma to miejsce w stosunku do mężczyzny, gdzie w roli „kusicielki" wystąpiła kobieta, nic nie wskazuje na to, by jej decyzja o sprzeciwieniu się arbitralnemu zakazowi Boga hierarchii i autorytetu miała nie być jej samodzielną decyzją. Nikt, kto nie znajduje się pod wpływem archaicznego ze swej istoty myślenia mitycznego nie może poważnie twierdzić, że zwierzę może skutecznie zasugerować coś człowiekowi w takiej w dodatku fundamentalnej sprawie jak uznanie bądź nieuznanie czyichś pretensji do absolutnego panowania. Wypada więc raczej skłonić się do poglądu, że, wbrew interpretacji religijnej, wąż nie jest wysłannikiem Szatana, lecz symbolem pracy myślowej, dialogu wewnętrznego, wystąpienia po raz pierwszy na arenie dziejowej kogoś, kogo nauka określiła później jako homo sapiens. Religijnym interpretatorom książki, uchodzącej pospolicie za manifest tradycyjnych wartości (a Biblia właśnie za coś takiego pospolicie uchodzi) może się wydawać dziwne i niewiarygodne, że w roli pierwszego homo sapiens wystąpiła w niej kobieta, i że ona, a nie mężczyzna, dała pierwszy i decydujący impuls antropogenezie. W pewnym sensie można powiedzieć, że nastąpiło odwrócenie porządku. O ile w „religijnym" wariancie stworzenia to mężczyzna jest wyżej w hierarchii (tę jego pozycję determinuje z pewnością siła fizyczna, ale także solidarność męska [ 11 ]), — tu następuje odwrócenie hierarchii — z tym, że ta nowa „hierarchia" nie jest już oparta na sile, a jeśli już, to na sile ducha: w tej kobieta okazuje się wyżej, przynajmniej tutaj — ta „hierarchia" jest przejściowa i nie pretenduje do uniwersalizacji.

Definicja człowieka, dana w pierwszym opowiadaniu o stworzeniu, jest bardzo lapidarna, a swą pełnię i wyrazistość zawdzięcza niemal wyłącznie (niemal, bo usytuowania pojęcia „obrazu Bożego" w tym i tylko w tym miejscu nie możemy uznać za przypadkowe) absencji tych wszystkich elementów opisu, które tak barwnie przedstawiają człowieka w drugim opowiadaniu, a zarazem przedstawiają go jako mężczyznę, posłusznego innemu, silniejszemu mężczyźnie (który ma moc karania za nieposłuszeństwo), i jako kobietę (bo ostatecznie, chociaż w sposób ograniczony, jak to w porządku hierarchicznym, w człowieczeństwie uczestniczy), całkowicie podległą jego władzy (tak jak on podlega temu, który ma nad nim władzę). Dlatego opowieść o zerwaniu owocu dostarcza materiału definicyjnego, wykraczającego daleko poza to, czego nie ma „tu", w porównaniu do tego, co znajduje się „tam", czyli w opowiadaniu o glinie, drzewie i żebrze. Ten materiał to przede wszystkim wspomniana praca myślowa. W opowieści o glinie i drzewie mężczyzna wyraża milczącą zgodę na wyłączne, „boskie" prawo silniejszego do definiowania dobra, niczego więc o pracy myślowej się nie dowiadujemy. Możemy się tylko domyślać, że jeśli ma tam w głowie mężczyzny miejsce jakaś wymiana argumentów między „ja" i wewnętrznym „alter ego", to są to ostatecznie argumenty na rzecz rozwiązania konformistycznego. Inaczej niż w opowiadaniu o zerwaniu, gdzie, wbrew obawom, związanym z zagrożeniem życia, arbitralna władza silniejszego i jego wyłączna kompetencja do definiowania dobra została jednak zakwestionowana. Jeśli więc do definicji „człowieka hierarchicznego" możemy dodać takie użycie rozumu, które pozostaje w zgodzie z funkcją pogodzenia się z koniecznością (wynikającą już to z przemożnej siły praw przyrody, już to z przewagi silniejszego osobnika), a więc jego użycie zgodne z regułami porządku hierarchicznego, to tutaj homo sapiens byłby ktoś, kto samą tę przewagę poddaje refleksji, podając w wątpliwość jej absolutny charakter, uzasadniający i usprawiedliwiający absolutne podporządkowanie. Tak więc nowością jest tu nie tyle użycie rozumu, ile użycie go niezgodnie z regułami porządku hierarchicznego, i to właśnie będzie potępione, kiedy potępiany będzie wąż. A więc nie Szatan, jak się twierdzi w interpretacji religijnej, nie absolutne zło, będzie potępione, kiedy Bóg będzie rzucał klątwy, ale przedstawione przez zawiedzioną władzę jako absolutne, zło względne, polegające na odrzuceniu reguły (tak trafnie potem ujętej przez św. Pawła), jakoby mężczyzna był głową kobiety, a głową mężczyzny bóg, od którego (również wedle tego samego ideologa) rzekomo „wszelka władza pochodzi" (podczas gdy wiadomo, że pochodzi ona od umowy, a przynajmniej od przyzwolenia [ 12 ]).

Skoro już jesteśmy przy definiowaniu człowieka, odnotujmy składającą się nań skłonność do małostkowości i tchórzostwa, zobrazowaną w opowiadaniu przez donosicielstwo mężczyzny [ 13 ], ale też ironię, znakomicie ukazaną w odpowiedzi kobiety na pytanie Boga „Dlaczego to uczyniłaś?" -"Wąż mnie zwiódł i zjadłam" [ 14 ]. Jednak Bóg z tego opowiadania nie dał się zwieść, i zanim całkowicie zmienił swój wizerunek, potwierdził ten, który ujawnił, stwarzając mężczyznę z prochu: rzucił klątwy na „nieposłusznych", do których zaliczył sam siebie również mężczyzna, ostatecznie bowiem, chociaż nie bez pewnego wahania, też wymówił Bogu absolutne posłuszeństwo i tym samym „załapał się" na antropogenezę.

Po pierwsze rzucił Bóg klątwę na „niepoprawne politycznie" użycie rozumu, po drugie na kobietę, która ośmieliła się w ten sposób rozumu użyć. Tym samym ustanowiony został pierwszy i podstawowy stereotyp patriarchalnej, tradycyjnej kultury, mówiący, wbrew dopiero przytoczonym faktom, uzasadniającym uznanie kobiety za pierwszą homo sapiens, o rozbracie między kobietą i rozumem [ 15 ]. Zamknięcie kobiety w żelaznej klatce kultury patriarchalnej wyraża w sposób dobitny i dramatyczny ekskomunika: „...ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą" [ 16 ]. Trudno o bardziej dosadne umocowanie kultury hierarchii, autorytetu i przewagi, dodatkowo określone przez znacznie łagodniejsze w wyrazie, niezwykle jednak popularne i funkcjonalne kulturowo do dziś upomnienie „Ponieważ posłuchałeś swej żony…" [ 17 ], mające odwrócić uwagę od „obrazu Bożego", zgodnie z którym kobieta i mężczyzna (i jakiekolwiek wzajemnie do siebie ustosunkowujące się podmioty) mogłyby regulować swoje relacje na zasadzie wzajemnego uznania równych kompetencji do definiowania dobra i w ogóle za zasadzie wzajemnie równego traktowania. Nie trzeba podkreślać, że religia nie te, lecz tamte wartości uważa za „uniwersalne".

Biblia, a w każdym razie opowieść o stworzeniu, a ściślej rzecz biorąc, „opowieść o antropogenezie", daleka jest od absolutyzowania religijnych, „tradycyjnych" wartości. I dlatego biblijny „bóg" zmienia nagle radykalnie swoją postawę i swoją autodefinicję, uwzględniając w niej nową, związaną z niepoprawnym dotąd użyciem rozumu, autodefinicję człowieka. Nie definiuje już sam siebie jako kogoś, kto ma monopol na definiowanie dobra i narzucanie tej definicji słabszym („z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz" [ 18 ]), ale jako kogoś, kto uznaje równe swojemu prawo innego do udziału w definiowaniu dobra — „Oto człowiek stał się taki jak jeden z Nas, zna dobro i zło" [ 19 ].

Zmiana paradygmatu

Temu cytatowi z Księgi warto poświęcić specjalną refleksję. Interpretacja religijna z uporem godnym lepszej sprawy narzuca świadomości potocznej przekonanie, że jedyną alternatywą posłuszeństwa Bogu i „władzy odeń pochodzącej" jest nieposłuszeństwo, wyrażające się w szczególności w pełnym pychy przekonaniu, że, podobnie jak Bóg, jestem w stanie narzucić innym swoją wolę i swoją definicję dobra, nie licząc się z ich poglądem na tę kwestię, podobnie jak nie liczy się z poglądem człowieka na tę kwestię Bóg (dodajmy, bóg z drugiego opowiadania o stworzeniu człowieka). Tymczasem Biblia mówi co innego. Po pierwsze, już w pierwszym opowiadaniu o stworzeniu przedstawia „boską", złotą regułę nieróżnicowania hierarchicznego relacji człowieczeństwa, i, po drugie, przedstawia (w dalszych partiach biblijnej narracji) koncepcję przymierza, czyli wzajemnego traktowania się stron jak równych, albo, jak kto woli, takiego ich wzajemnego traktowania się, jakby były równe, a więc abstrahowania we wzajemnych relacjach od uwzględniania stosunku sił. Bóg biblijny, definiując się ostatecznie jako strona tak rozumianego przymierza, nie ustępuje swojego dotychczasowego miejsca komu innemu, nie ustępuje go żadnemu pretendentowi do absolutnej władzy, nie daje się zdetronizować, ale sam siebie przestaje traktować jak władzę absolutną (a więc, ostatecznie, jak Boga), przyjmując postawę kogoś, kto przyznaje innemu równą swojej kompetencję do definiowania dobra. Ale już nie równą swojej z opowiadania o drzewie (władza absolutna, jako absolutna, nie może być, ex definitione, z nikim dzielona), ale po prostu taką samą, czyli — domagając się jednocześnie uznania tego samego (jak ten przyznawany drugiemu) wymiaru swojej kompetencji. Definiuje siebie jako stronę relacji niehierarchicznej (jak w opowiadaniu pierwszym). „Bóg" oznacza tu więc stronę przymierza, stronę relacji niehierarchicznej, stronę umowy społecznej, stronę relacji człowieczeństwa pojętego niehierarchicznie.


1 2 3 4 Dalej..
 Zobacz komentarze (5)..   


 Przypisy:
[ 11 ] Bóg z tego opowiadania, stwarzający, przynajmniej według interpretacji religijnej, człowieka na swój obraz, musiał być wyraźnie dookreślonym w swej męskości mężczyzną, skoro „człowieka" sporządził tylko w tej postaci, inaczej niż to miało miejsce w opowiadaniu pierwszym, gdzie — gdyby odczytywać „obraz Boży" zgodnie z doktryną lustra, musiałby być obojnakiem, albo co najmniej osobnikiem biseksualnym. Filozoficzna wykładnia opowieści o stworzeniu odrzuca seksualną interpretację zarówno „obrazu Boga", jak i „zerwania owocu".
[ 12 ] Od samego tylko przyzwolenia „pochodzi" władza autorytarna.
[ 13 ] Rdz 3, 12.
[ 14 ] Pismo święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków oryginalnych, wydanie piąte, Poznań 2000, Rdz 3, 13.
[ 15 ] Rdz 3, 15.
[ 16 ] Rdz 3, 16.
[ 17 ] Rdz 3, 17.
[ 18 ] Rdz 2, 17.
[ 19 ] Rdz 3, 22. Interpretacja religijna ma poważny kłopot z owym „jak jeden z Nas", bo, jak to podkreślają zwłaszcza mniej religijni bibliści, może to być aluzja do wielobóstwa — bóg rzekomo wypowiada się tu zarówno w swoim, jak i w imieniu innych bogów; wydaje się, że chodzi tu raczej o człowieka jako „jednego z nas dwóch" (Boga i człowieka, a ostatecznie człowieka i człowieka), równych teraz w definiowaniu dobra, co z religijnego punktu widzenia jest chyba jeszcze bardziej kłopotliwe.

« O Biblii inaczej   (Publikacja: 29-03-2012 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Ryszard Paradowski
Filozof (metafizyka, filozofia kultury, filozofia polityczna), rosjoznawca, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, Instytutu Ameryk i Europy, gdzie jest zastępcą dyrektora do spraw nauki i wykłada filozofię i filozofię kultury. Ostatnio opublikował książkę „Metafizyka i kultura. Repetycje kartezjańskie”, Wydawnictwo Centrum Studiów Latynoamerykańskich Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2011 i artykuł Religia jako ideologia, w kwartalniku: Środkowoeuropejskie Studia Polityczne (1/2012, Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu).

 Liczba tekstów na portalu: 9  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: W sprawie projektu Preambuły do Konstytucji Unii Europejskiej
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7899 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365