Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.108.150 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7298 tekstów. Zajęłyby one 28799 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2742 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Dzięki Bogu, siedzę u stóp Darwina i Huxleya.
 Czytelnia i książki » Recenzje i krytyki

Ludwig von Mises o mentalności antykapitalistycznej [1]
Autor tekstu:

Warszawskie wydawnictwo Pafere postanowiło w zeszłym roku wydać po polsku książkę Ludwiga von Misesa z 1956 roku, austriackiego arystokraty i ekonomisty, który w 1931 roku wyemigrował do Londynu, a następnie Genewy i USA (1940). Bardzo cenię Ludwiga von Misesa za uczciwość w traktowaniu tematu wolności. Był to jeden z tych autorów, którzy w sposób najuczciwszy intelektualnie omawiali temat wolności gospodarczej i społecznej, i choć nie ze wszystkim mogę się zgodzić, choćby dlatego, że jego postulaty są na mój gust trochę za blisko nierealnego „państwa-minumum", to jednak doceniam, iż zauważył wspólnego antyliberalnego zęba religii i socjalizmu, oto cytaty z 29 rozdziału IV części książki Ludwiga Misesa Socjalizm: analiza ekonomiczna i socjologiczna (Socialism: An Economic and Sociological Analysis 1922, 1932, 1951)  [ 1 ]:


„...Oczekiwanie na wprowadzenie nowego porządku przez Boga, kiedy nadejdzie właściwy czas oraz ukierunkowanie wszystkich działań i myśli na przyszłe Królestwo Boże nadaje nauczaniu Jezusa całkowicie negatywny charakter. Odrzuca On wszystko, co istnieje, nie oferując nic w zamian. Dochodzi On aż do punktu unieważnienia wszystkich więzi społecznych… Jego gorliwość w niszczeniu więzi społecznych nie ma granic. Siłą stojącą za czystością i mocą tej całkowitej negacji jest ekstatyczna inspiracja i nadzieja na przyjście nowego świata. Stąd pełen pasji atak na wszystko, co istnieje… Byłoby głupotą utrzymywać, że Oświecenie osłabiające wpływ religii na masy społeczne przygotowało grunt pod socjalizm. Wprost przeciwnie, to opór, jaki Kościół stawiał wobec rozprzestrzeniania się idei liberalnych umożliwił nadejście niszczycielskiej pogardzie współczesnej myśli socjalistycznej. Kościół nie tylko nie zrobił nic, by ugasić ten pożar, ale wręcz pomógł mu rosnąć… Doktryna chrześcijańska oddzielona od kontekstu, w jakim głosił ją Chrystus — oczekiwania na rychłe przyjście Królestwa Bożego — może być niezwykle destrukcyjna. Nigdy i nigdzie nie da się stworzyć systemu etyki społecznej wspierającego współpracę w ramach społeczeństwa, jeśli będzie on oparty na doktrynie, która zabrania troski o środki do życia i pracę jednocześnie wyrażając wściekłą pogardę wobec bogaczy, głosząc nienawiść do rodziny i popierając dobrowolną kastrację… Kościół jest potęgą tak wielką, że jego wrogość wobec sił, które tworzyły społeczeństwo wystarczy do rozbicia na kawałki całej naszej kultury. W ostatnich dziesięcioleciach obserwowaliśmy z przerażeniem przekształcanie się Kościoła we wroga społeczeństwa. Kościół Katolicki, jak również wspólnoty protestanckie są jednymi z ważniejszych czynników odpowiedzialnych za powszechne występowanie idei destrukcyjnych w dzisiejszym świecie… Liberalizm jest kwiatem wyrosłym z racjonalistycznego Oświecenia, które zadało śmiertelny cios rządom starego Kościoła i zarazem źródłem współczesnego krytycyzmu historycznego. To liberalizm osłabił władzę klas, które przez stulecia były blisko związane z Kościołem. Zmienił on świat w stopniu większym, niż kiedykolwiek uczyniło to chrześcijaństwo. Przywrócił ludzkość do świata i do życia. Obudził on siły, które wstrząsnęły fundamentami bezwładnego tradycjonalizmu, na którym opierała się nauka Kościoła. Nowe spojrzenie sprawiło Kościołowi wiele kłopotów, do tego stopnia, że nie przystosował się on jeszcze nawet do zewnętrznych wyrazów nowej epoki…".

Każdemu liberalnemu sekularyście słowa te przypadną do gustu, zwłaszcza, że nadal roi się od nawiedzonych jezuitów jak Thomas Woods próbujących wciskać nam, że KrK był zawsze ostoją wolności, zwłaszcza gospodarczej. Ciekawej, że korwinowskie z ducha wydawnictwo „Pafere" akurat tej książki nie wydało, lecz musiało to zrobić wydawnictwo: „Arcana" [ 2 ]

Zamierzam dotrzeć do tej pozycji, lecz na razie zająłem się Mentalnością antykapitalistyczną. Przesłaniem tej książki jest: „Wszyscy, którzy ze względów etycznych odrzucają kapitalizm jako system niesprawiedliwy, oszukują samych siebie". Zobaczmy co pisze von Mises.

Jan Michał Małek w przedmowie do polskiego wydania daje znać swemu katolicyzmowi, pisząc o naszym przekonaniu, pochodzącym z serialu „Dynastia", że bogacze to „klasa niemoralnych nierobów" (s. 7), nierobów tak, ale przecież moralnych że hoho! Zawsze zanim wskoczyli do łóżeczka zawierali kościelne związki małżeńskie. Taki żarcik, dalej już poważniej, jako że przechodzimy do samego Misesa.

Mises uważa, że rząd USA później niż rządy innych państw przyjął politykę interwencji w prywatną przedsiębiorczość, lecz niestety wielu tamtejszych intelektualistów chciałoby powrotu do czasów sprzed rewolucji przemysłowej (s. 9). Takim mędrcom kapitalizm kojarzy się z pornografią, zgnilizną i zyskiem, który gardzi szaraczkiem, chociaż jak przekonuje Mises kapitalizm, nobilituje przeciętnego człowieka bardziej niż jakikolwiek inny system, staje się on bowiem 'wszechwładnym konsumentem". Gmin od wieków poniżany na każdym kroku, po rewolucji przemysłowej staje się „kupującą publicznością", klientem, który ma zawsze rację (s. 10-12). Mises wychodzi z założenia, że masy nie są głupie i ignoranckie na tyle, by potrzebowały opiekuna , który myśli za nie. Uważa też, że ludzie mają naturalną dążność do pomnażania swego dobrobytu (s. 14). Nie cierpi Mises, gdy porównuje się kapitalistów z feudałami, którzy mieli dobra pochodzące z podboju, nie zaopatrywali gminu w żadne artykuły i nie interesował ich jego los (s. 16).W feudalnym systemie człowiek jest członkiem warstwy, a nie obywatelem, mówi często nawet w innym języku niż feudał; w XVII i XVIII-wiecznych Niemczech; arystokraci mówili po francusku, szlachta średnia — w Hochdeutsch, a gmin — w swych gwarach i dialektach. Feudała promował zmysł polityczny, np. dobry wybór obozu w wojnie domowej, a nie talent przedsiębiorczy. Drażnią Misesa bajki o rzekomej prawości arystokratów, jako warstwy (s. 18). Bajki te rozpowszechnia część dzisiejszej inteligencji, ponieważ kapitalizm nie podpada pod akademickie rozważania o prawdziwej wartości człowieka (s. 19.), po za tym na wolnym rynku za fiasko możesz winić jedynie siebie, stąd morze urażonych ambicji — jest to jak mówi Mises postawa włóczęgi wobec człowieka ze stałą pracą (s. 22).

Za pierwszego z niemieckojęzycznych wrogów kapitalizmu uważa Mises Justusa Mösera (1720-1794), konserwatystę z Osnabrück, który był np. przeciwny awansowi oficerów na podstawie zasług, nie zaś urodzenia. Möser uważał, że życie w społeczeństwie, w którym status zależy od osobistych zdolności będzie nie do zniesienia, ludzie będą ustawicznie z siebie niezadowoleni (s. 23-24). Mises urywa ten temat, chociaż jest on ciekawy, np. o demokracji jako ustroju opartym na zazdrości pisał pięknie Tocqueville, jednak czyż nie warto tej ceny zapłacić za równe prawa.

Zdaniem Misesa takie opinie jak Mösera, powstają na skutek braku styczności większości ludzi z przedsiębiorcami, ten brak kontaktów powoduje, że wielu uważa, że to nie talent, lecz niepojęta magia giełdy dała biznesmenom bogactwa (s. 26). Tak ocenia w USA wielu akademików, swych dawnych kolegów, którzy zostali biznesmenami. Bardzo ciekawe porównanie snuje Mises między wyższymi warstwami w Europie, pluralistycznymi i otwartymi na pisarzy i artystów, które czytają te same książki i dyskutują na podobne tematy, żyją również podobnie, jeśliby pominąć status majątkowy. W USA nie ma LE MONDE Est SOCIETY, bogacze trzymają się z dala od intelektualistów i artystów i pasjonują sportem (s. 28-29). Stąd akademik w USA łatwiej uzna bogacza za bogatego barbarzyńcę, a profesor łatwiej będzie pogardzał studentami-sportowcami, fizycy łatwiej chorują na komunistyczne sympatie, bogacze sami się niemal podkładają. Urzędnik natomiast i w USA i w Europie nie pojmuje zwykle czym jego praca różni się od pracy biznesmena, albo jego dyrektora-przedsiębiorcy. Lenin, którego Mises uważa za typowego urzędnika, rozróżniał między pracą przedsiębiorcy i pracą specjalisty np. inżyniera, ale nie pojmował że przedsiębiorca musi opierać się w swych kalkulacjach na przewidywaniach przyszłości i rozmaitych trendów (s. 33). Lenin czerpał wiedzę o kapitale z opowiadań kolegów-urzędników, co potwierdza zdanie Lenina, iż: „księgowość i kontrola" są podstawą życia społecznego. Tak samo jest z urażonymi kuzynami w rodzinie patrycjuszowskiej, w której pojedyncza głowa rodu gra na rynku, a kuzyni kształcą się w szkołach o anty-groszorowbowej mentalności, następnie zaś pogrążają w hazardzie i hulankach, a o wszystkie niepowodzenia winią jedynego bread-winnera w rodzie. „Kuzyni", podobnie jak Marx są przekonani, że kapitał przynosi zyski automatycznie, więc nie cenią pracy głowy rodu (s. 38). Antykapitalizm Hollywood z kolej polega na tym, że reżyser ma do czynienia z nieprzewidywalnymi kaprysami odbiorców, natomiast kapitalista bazuje na konkretnych zaletach produktu (s. 39-40). Ten akurat argument mnie nie do końca przekonuję, są bowiem tematy nośne w nieskończoność; jak odważny gość ze spluwą przeciw światu, co wydaje się czymś niemal tak pewnym jak to, że ludzie zawsze będą potrzebować dobrego chleba, wina, kołyski i urny.

Naukowcy-pozytywiści, zdaniem Misesa nie pojmują ekonomii, bo wierzą, że postęp społeczny może pojawić się, a nawet musi pojawić się w każdym systemie gospodarczym, nie tylko w kapitalizmie (s. 44). To kolejna grupa o mentalności antykapitalistycznej. Marx uważał, że materialne siły produkcji są niezależne od woli człowieka i bronią się przed społecznym usidleniem. Marx uważał, że niezgłębione prawa historii skazały feudalizm na klęskę i ostrzegał przed próbami zawracania biegu historii. Ten samoistny postęp, w jaki wierzy lewica, powoduje, że lewicowcy nie cenią groszorobów, związkowiec zaś nie myśli, że jakiś indywidualny pracodawca ma prawo wpływać na standard życia (s. 46.). Tymczasem Mises dowodzi, że większą produktywność zawdzięczamy nie historii, a lepszym maszynom, więc postęp ekonomiczny nie jest mitycznym tworem, lecz sumą konkretnych działań ludzkich. Oszczędzanie kapitału odpowiada dawnemu gromadzeniu żywności, zaś w kapitalizmie przyczyną biedy nigdy nie jest bogactwo kogoś innego (s. 51).

Oświecenie podcięło skrzydła kościołom, arystokracji i monarchom, ale zachowało ich wszystkich przecież przy życiu i w dobrym zdrowiu, co dało im szansę by w swych urazach zwrócić się ku socjalizmowi (s. 52). Romanowowie zwalczali burżuazję i jej głosy wołające o konstytucjonalizm, wykorzystując związki zawodowe. W KAŻDYM europejskim kraju arystokraci popierają zdaniem Misesa socjalizm, teologowie tacy jak Szwajcarzy; Barth i Brumer, Amerykanie Niebuhr i Tillich, arcybiskup Canterbury William Temple potępiali kapitalizm oskarżając go za czyny bolszewików (sic!). Sir William Harcourt wołał: „wszyscy jesteśmy socjalistami". Mises uważa, że wśród wrogów kapitalizmu są i fanatycy religijni i ateiści, i pisarze i całe partie, łączy ich tylko zazdrość i gniew wobec kapitalistów. Jest to często zawiść ignoranta, który też by chciał, ale nie wie jak. Kapitalizm popiera ludzi z pomysłami, a konsument ogranicza nieskrępowaną wolność na rynku (s. 56). Mimo iż przed kapitalizmem pisarze nie mogli się utrzymać z samego pisania (faktycznie pierwszym o ile mi wiadomo był w latach 60. XVIII wieku Tobias Smollett, autor powieści pisarskich, ale nawet w XIX wieku James i John S. Millowie zarabiali na życie pracą w EIC), i starzy liberałowie XVIII i XIX cieszyli się z rozwoju rynku księgarskiego, to duma pisarzy — ich nonkonformizm, każe im gryźć rękę, która ich karmi, tak traktowali dawniej swych mecenasów, a teraz kapitalistów (s. 59.). Stąd tak częste są kryminały jak te Edgara Wallace’a, w których burżuj szanowany powszechnie okazuje się zbójem, a także podobne wątki u Ibsena (od razu przyszedł mi do głowy por. Columbo w swym starym prochowcu). Milton w 1644 roku i Mill w 1859 roku dowodzili, że tylko tam, gdzie środki produkcji są prywatne jest wolność prasy i wydawnictw. W konserwatywnym porządku mamy zwykle cenzurę, a socjaliści tam gdzie rządzą stosują bojkot dzieł wybranych autorów (s. 62). Pisarze obwiniają kapitalizm, za jego niezdolność do kształtowania dobrego smaku, ale to nigdy nie było jego zadaniem.


1 2 Dalej..
 Zobacz komentarze (26)..   


 Przypisy:
[ 2 ] Ta bałwochwalcza względem Watykanu strona prawicowa chyba nie wie co poleca: http://multibook.pl/pl/p/Ludwig-von-Mises-Socjalizm-/211

« Recenzje i krytyki   (Publikacja: 09-03-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Piotr Napierała
Urodzony w 1982r. w Poznaniu - historyk; zajmuje się myślą polityczną oświecenia i jego przeciwników i dyplomacją Francji i Anglii XVIII wieku, a także kwestiami związanymi z ustrojem państw (Niemcy, Szwecja, W. Brytania, Francja) w tej epoce.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 74  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Bernard-Henri Lévy American Vertigo
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8809 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365