Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
162.451.982 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7324 tekstów. Zajęłyby one 28895 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 2565 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Emerich Coreth, Peter Ehlen, Josef Schmidt - Filozofia XIX wieku
Karl Heinz Bohrer - Absolutna teraźniejszość
Dante - Biesiada

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Nauka jest wielką republiką z wieczystem liberum veto, wedle którego głos jednego uczonego, gdy słuszny, zmusza do posłuchu wszystkich, naturalnie nie zaraz, ale ostatecznie zawsze. Więc w imię tych praw owej wielkiej republiki naukowej, stojącej ponad narodami, państwami, autorytetami, trzeba być cierpliwym. To nie oświata, to nauka. To nie popularyzacja lecz badanie. Jeśli ktoś mniema, że nie ma..
 Nauka » Nauka i religia

Ewolucja a polska profesura
Autor tekstu:

Historycy zawsze służą władzy
bo od niej biorą pieniądze

>prof. Aleksander Krawczuk

Nestor historyków polskich, cytowany w motto do niniejszego tekstu, Aleksander Krawczuk wypowiedział tyle obrazoburczą co życiowo prawdziwą sentencję. Nauka nie jest zawieszoną w próżni dziedziną ludzkiej praktyki, ludzie w niej tkwiący i działający nie są bytami idealnymi, a świat ich eksploracji i obserwacji — przestrzenią oderwaną od codziennego ich życia. Nasze idealistyczne spojrzenie każe w nauce szukać modelu i najwyższych form przyczyniających się do poszerzenia horyzontów ludzkiego poznania. Ta nadzieja i pozytywne fluidy płynące z tak rozumianej roli nauki i ludzi nią się parających to spuścizna scjentystycznego, pozytywistycznego, a zarazem dziecinnego w sensie ludzkiego empiryzmu mniemania, iż to właśnie nauka tylko wyprowadza ludzkość z ciemnogrodu, z otchłani zabobonów, przesądów, demitologizuje opis świata i desakralizuje rzeczywistość. Ten idealistyczny pogląd przeniesiony zostaje — w sposób nieuprawniony wg mnie — na szacowne i całe grono ludzi zajmujących się nauką. Na profesurę, traktowaną jako szczyty osiągnięć naukowych, jako szczyt poznania otaczającego nas świata. Każdego świata, w każdej epoce i dziedzinie życia. To jawna spuścizna po Platonie, zawarta w jego „Państwie".

Jacek Tabisz w artykule pt. „Ewolucja według polskich profesorów" [ 1 ] dziwi się sądom znanych skądinąd przedstawicieli polskiej nauki - profesorowie Vetulani i Łomnicki — którzy zaproszeni przez krakowski Oddział PSR z okazji tegorocznych Dni Darwina do dyskusji, chcieli koniecznie udowodnić, że teoria ewolucji nie stoi w konflikcie z religią, a już zwłaszcza z chrześcijaństwem. Jak zauważa Autor cytując dyskusję wspomnianych naukowców w ramach dni darwinowskich 

"Dziwactwa Darwina, który jakiś konflikt jednak widział i dość silnie odczuwał, profesor Łomnicki w innej swojej wypowiedzi objaśnił szczególnym fanatyzmem angielskich protestantów. Zasugerował, iż katolicyzm nie tworzy takich problemów. Sugerowanie, iż fanatyzm religijny Anglików w połowie XIX wieku był większy, niż na przykład katolickich Hiszpanów, jest moim zdaniem dość ekscentryczną tezą, wskazującą być może na przywiązanie pana profesora do wiary płynącej z Rzymu, co być może wyjaśniałoby owego powtarzanego z namaszczeniem "Pana Boga" .

Otóż wracając do motta zdobiącego ten krótki tekst pragnę podkreślić, że religia jako zjawisko społeczne wynikające między innymi z uwarunkowań w jakich żyje człowiek danej epoki, pełni rolę owej władzy od której historycy — zdaniem sędziwego krakowskiego mediewisty — biorą pieniądze. Oczywiście w sensie mentalnym, duchowym, jako określona przestrzeń kultury danej zbiorowości w jakiej owi naukowcy tkwią. I w jakiej zostali wychowani. I jaką chcą przedstawić swoim uczniom.

Jeśli przestrzeń publiczna w Polsce pełna jest fenomenów, mistycyzmu, taniej transcendencji, kropideł i zapachów kadzideł, żywych świętych i cudów, pomników papieża (stawianych także za jego życia i czołobitności wobec tych faktów przez świat nauki) i bezrefleksyjnego zachwytu nad kanonizacją Karola Wojtyły to człowiek musi nasiąkać tego typu atmosferą. Zwłaszcza kiedy światopogląd religijny jest wspomnianą przez Krawczuka władzą. A popatrzmy na ostatnie trzy dekady (a może i więcej ?) historii naszego społeczeństwa — gdzie fenomen, transcendencja, autorytet jako autorytaryzm instytucji religijnej nie był w żadnym stopniu podważony przez środowiska akademickie — traktowane en bloc. En bloc — jako siedziba racji rozumu, jako ostoja racjonalizmu, jako paradygmat rozdzielności nauki i wiary religijnej. Wychodziły z niego tylko ciche popiskiwania wobec przewag Kościoła i katolicyzmu w polskiej przestrzeni publicznej. Gdzie była profesura wobec niekonstytucyjnego wprowadzenia religii do szkół ? Ilu akademików i katedr na wyższych uczelniach sprzeciwiało się oraz protestowało przeciwko wchodzeniu teologii (a tym samym i duchowieństwa) w mury uniwersytetów?

Chce się zakrzyknąć w tej chwili — jaki lud, jaka mentalność — takie elity (wszelakie: polityczne, naukowe, kulturowe, medialne itd.). Bo to "byt bowiem kształtuje świadomość" — jak onegdaj orzekł brodaty filozof z Trewiru: ale byt pojmowany szerzej niźli jeno ten byt materialny, tak sprofanowany przez miernoty filozoficzne służące władzy w minionym systemie - byt traktowany, i to miał na myśl Karol Marks wypowiadając te słowa, jako filozoficzne bycie, jako jestestwo człowieka we wszystkich wymiarach. Byt jako człowiek zarówno w wymiarze jednostkowym jak i zbiorowym.

Ewolucja to trudna i niebezpieczna metoda akceptacji ludzkiego bytu. Wyklucza statykę, eroduje przyzwyczajenia, kruszy marazm i ciasnotę jednostkowych przyzwyczajeń. To zgoda na wieczny proces stawania się, zmian, ruchu: idei, poglądów, sądów, mniemań itd. Czym wobec niej jest dorobek, nawet najbardziej świetlany, profesorski, czym jest autorytet i kolumnowa pozycja na wyższej uczelni i w przestrzeni naukowej, publicznej, społecznej, kulturowej? Najtrafniej określa to zjawisko heraklitowe panta rhei — wypowiedziane jeszcze 500 lat przed naszą erą, a zawierające ziarna teorii naukowej Karola Darwina. W tym właśnie odwiecznym płynięciu dostrzegam niebezpieczeństwo i zagrożenie jakim jest ta teoria dla religijnego światopoglądu. I dlatego wszystkie religie tak zażarcie zwalczają darwinizm.

Ewolucji zawsze — czy to w sprawach społecznych, czy naukach o Ziemi, czy w życiu publicznym — towarzyszyć musi erozja. A erozja (łac. erosio — wygryzanie, żłobienie) to w naukach o Ziemi (geologia, geomorfologia, glacjologia itd.) rozmywanie powierzchni Ziemi przez czynniki zewnętrzne. Zmieniają one nieodwracalnie wygląd owej powierzchni tworząc ze starej jakości jakość nową. I ten opis można śmiało przenieść do nauk społecznych — ewolucji musi zawsze towarzyszyć erozja (czyli zniszczenie) starych prawd, dawnych przekonań, minionych sądów i tez. Dotyczyć to musi także autorytetów i pomnikowych postaci. Obojętnie jak by nie było zasłużonych.

Jacku — te Twoje rozważania o refleksjach profesorskich w kontekście Dni Darwina w Polsce można streścić w następujący sposób; polskie elity boją się ewolucji pojmowanej szerzej — jako rozwoju człowieka, który sam z siebie religijne przesądy (czyli tradycyjne pojmowanie świata) prostuje i odsyła do lamusa. To w czym żyli od zawsze, co ich otacza od zarania ich materialnego trwania, co jest utartym schematem — wygodnym „ciepełkiem" (materialnym, duchowym, mentalnym) — ewolucja i postępująca wraz z nią erozja właśnie tych elementów ich bytu, musi odesłać na śmietnik historii idei. Panów Profesorów tym samym przeraża fakt, że to co oni w swej doniosłości profesorskiej (personalnie mniemanej) osiągnęli też jest przemijaniem, chwilą jeno, elementem na „dziś" — jutro spopielałym i uznanym może za herezję. Autorytet i autorytaryzm idą przeważanie w parze. Zwłaszcza kiedy nie dostrzega się obecności, immanencji w życiu i potęgi procesu ewolucji.
Tyle refleksji nad ewolucją i darwinowskimi dniami, które przywiodły po raz kolejny dowód na polskie intelektualne zacofanie. Sporo jest jeszcze pracy w „winnicy pańskiej" [ 2 ]

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (10)..   


 Przypisy:
[ 1 ] J.Tabisz, Ewolucja według polskich profesorów
[ 2 ] Patrz — Księga Rodzaju (Genesis) [w]: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań — Warszawa 1980

« Nauka i religia   (Publikacja: 09-03-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Radosław S. Czarnecki
Doktor religioznawstwa. Publikował m.in. w "Przeglądzie Religioznawczym", "Res Humanie", "Dziś", ma na koncie ponad 130 publikacji. Wykształcenie - przyroda/geografia, filozofia/religioznawstwo, studium podyplomowe z etyki i religioznawstwa. Wieloletni członek Polskiego Towarzystwa Religioznawczego. Mieszka we Wrocławiu.

 Liczba tekstów na portalu: 129  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Return Pana Boga
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8810 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365