Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
158.770.324 wizyty
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7305 tekstów. Zajęłyby one 28821 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 958 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Kto zna swoją głupotę, nie jest wielkim głupcem."
 Państwo i polityka » Doktryny polityczne i prawne

Książę Machiavellego – władca bezwzględny w działaniu [1]
Autor tekstu:

Znamy już główne założenia dotyczące istnienia republiki, realne zagrożenia dla jej funkcjonowania, oraz wpływ ludu na jej losy, zatem teraz powinniśmy zająć się szczegółowo osobą władcy, gdyż sposób jego postępowania według Machiavellego ma decydujące znaczenie dla istnienia państwa. Oczywiście stwierdza, iż byłoby bardzo dobrze, gdyby książę zawsze kierował się zasadami wiary, ale jednocześnie zdaje sobie sprawę z nierealności owego życzenia. Kiedy przyjrzymy się dokładnie rezultatom, jakie odnoszą w rządach państwem książęta, którzy rzadko dochowują wiary, wyraźnie skłania się do tego typu rządów. Bogate doświadczenie jakim dysponuje filozof florencki, nabyte podczas różnych podróży dyplomatycznych, skłania do wierzenia mu na  na słowo.

Wyróżnia on dwa sposoby prowadzenia walki: ludzki — prawem oraz zwierzęcy — siłą. Z uwagi na fakt, iż pierwszy sposób często nie jest wystarczający, książę musi nauczyć się posługiwać równie dobrze drugim sposobem — zwierzęcym. W tym celu musi dobrze poznać naturę zwierzęcą.

Teorię swą opiera tu na sugestii starożytnych pisarzy, iż wszyscy wielcy książęta z Achillesem na czele, byli oddawani na nauki do centaura Chirona, który według niego pełnił rolę symbolu jako pół człowiek, pół zwierzę, oraz że ideał tkwi w połączeniu ze sobą pierwiastków ludzkiego i zwierzęcego.

Za wzór wśród zwierząt podaje przykład lwa i lisa.

"Trzeba przeto być lisem, by wiedzieć, co sidła, i lwem, by postrach budzić u wilków" [ 1 ].

Przepis ten ma gwarancję sukcesu, przy założeniu, iż ludzie są z natury źli i wiarołomni, według przekonania florenckiego polityka. Jeśli, w podsumowaniu, dotrzymywanie wiary przynosi księciu szkodę i jeśli znikają przyczyny, które powodują złożenie przyrzeczenia, książę nie musi jej dochowywać. Według Księcia ludzie są tak prości i tak naginają się do chwilowych konieczności, że ten, kto oszukuje, znajdzie zawsze tego, kto da się oszukać. Nie jest zatem konieczne, aby książę posiadał wszelkie zalety, ale powinien przekonać lud o ich posiadaniu.

"[...] powinien więc książę uchodzić za litościwego, dotrzymującego wiary, ludzkiego, religijnego, prawego i być nim w rzeczywistości, lecz umysł musi mieć skłonny, by mógł i umiał działać przeciwnie, gdy zajdzie potrzeba[...]" [ 2 ].

Oczywiście nie powinien rezygnować z dobra, kiedy jest możliwe osiągnięcie zamierzeń dzięki niemu, ale w sytuacji, gdy jednak nie może go wykorzystać w swoich planach, powinien umieć czynić zło.

"Machiavelli potępia wszystko, co prowadzi do politycznej nieskuteczności. [ 3 ]"

jednak

" Machiavelli nie podważa utartych pojęć — tradycyjnego, uświęconego słownika moralnego ludzkości. Nie mówi, ani nie sugeruje ( inaczej niż rozmaici radykalni filozofowie — reformatorzy), że pokora, dobroć, pogarda, dla spraw doczesnych, wiara w Boga, świętość, miłość chrześcijańska, dotrzymywnie wiary i współczucie to przymioty złe lub nieistotne, albo że okrucieństwo, wiarołomstwo, polityka siły, składanie niewinnych ludzi na ołtarzu potrzeb społecznych i tak dalej to rzeczy dobre. [ 4 ]"

Filozof florencki nie dąży do zanegowania chrześcijaństwa. To, co chrześcijanin nazywa dobrem, cnotą lub występkiem naprawdę jest dobrem, cnotą i występkiem.

Książę powinien jawić się zwykłemu człowiekowi, jako przejęty do głębi miłosierdziem, wiernością, ludzkością, prawością a w szczególności, na co kładzie nacisk florencki polityk — religijnością. Ludzie bowiem w swych osądach bardziej kierują się wiarą niż wiedzą empiryczną. Prawdziwe bowiem poznanie dane jest niewielu. Można by powiedzieć, iż odbierają projekcję wzrokową, rzadko przy tym używając intelektu i własnej ciekawości, jako narzędzi prawdziwego poznania. Odbierając bodźce wzrokowe nie są zmuszeni do ich przetwarzania — dostają gotową odpowiedź, użycie umysłu nastręcza jednak pewne trudności, gdyż trzeba samemu wyciągać wnioski i udzielać odpowiedzi na powstające pytania. Każdy widzi, za kogo uchodzisz, ale tak naprawdę niewielu zdaje sobie sprawę z twojej prawdziwej natury. Taki rodzaj gry aktorskiej ze strony jednostki sprawującej władzę, został nazwany później postawą machiawelizmu. Książę Machiavellego został mu poczytany za największy jego grzech, jego autor za osobę całkowicie niemoralną, do której to konkluzji wiodły nietypowe metody sprawowania władzy. Ponadto zarzucano mu, iż dzieło jego podaje wszelkie możliwe sposoby zniszczenia Florencji i kierowanie się zasadami, których etyczność była poddawana rozważaniom, a które mają ponoć zapewnić sukces w walce o władzę. Gdyby tak było w istocie, to Machiavelli nie upubliczniałby sposobów „swojego działania", które odtąd czyniłoby jego poczynania łatwymi do rozszyfrowania. Oprócz oskarżeń o niemoralność zarzucano mu również, iż sympatyzował z Medyceuszami. Wówczas jednak, jak większość ówczesnych polityków głosiłby, iż był ofiarą rządów Soderiniego i wzbogaciłby się znacznie pod panowaniem Medyceuszy. Tymczasem żył w biedzie z nadzieją o sprawowaniu jakiegokolwiek urzędu. Nie dlatego, iż chciał poprawić swoją sytuację materialną, ale dlatego, iż ubolewał nad tym, iż nie ma żadnego wpływu na losy Florencji i Włoch, że nie może służyć tym, co ma najcenniejszego — swoim umysłem i doświadczeniem. Na dowód, iż jego postawa daleka była od oddawania usług Medyceuszom, przytoczyć można pewne wydarzenie. Na prośbę papieża Leona X Niccolo opracował w 1519 roku projekt konstytucji, który jednak nie przypadł do gustu zleceniodawcom, jako nazbyt republikański. Machiavelli mógł napisać dokument, który zadowoliłby Medyceuszy — był wszak wielkim znawcą polityki i mechanizmów nią rządzących. Nie uczynił tego jednak, gdyż stało by to w niezgodzie z jego przekonaniami politycznymi — nie zaprzedał się Medyceuszom, pomimo wielkiej tęsknoty za polityką. Ideał władcy, który zostaje mocno zarysowany na kartach Księcia, tak naprawdę pozostaje jedynie utopijnym obrazem, symbolem wodza, który jednak nigdy w historii nie miał miejsca, nie urzeczywistnił się. Może tylko osoba Cezara Borgii jest mu najbliższa. Wiemy już kim był Borgia.

Nieślubny syn hiszpańskiego kardynała Rodriga Borgii, późniejszego papieża Aleksandra VI. Po ukończeniu siódmego roku życia powołany na rektora Gandii, w wieku piętnastu lat, mianowany biskupem Pampeluny, po trzech latach wyniesiony do godności kardynała. W wieku dwudziestu dwóch lat, oskarżony o zamordowanie brata i chory na sifilis, z politycznych powodów przeniesiony w stan świecki i powołany na księcia de Valentionois nie spoczął ani chwili — zamordował kochanka swojej siostry Lukrecji i jej garderobianą. Uprowadził szlachciankę Doroteę Caracciolo i zabił męża siostry Lukrecji. Kontynuując, opuścił swojego wiernego namiestnika Remigiusza de Lorque, po spacyfikowaniu przez niego, na rozkaz Cezara, z niezwykłym okrucieństwem, zdobytych terytoriów. Cezar wystawił jego poćwiartowane zwłoki na widok publiczny, na rynku w Cesenie. Czterech swoich kondotierów wciągnął w pułapkę i kazał siepaczom ich udusić. Był uczestnikiem orgii w Watykanie (podobnie jak uprzednio jego ojciec — między nimi było wiele wspólnego, ale Cezar wykazywał się większą pomysłowością w popełnianiu zbrodni). W wieku lat dwudziestu ośmiu został wreszcie uwięziony w zamku Świętego Anioła, przez następcę swego ojca, w którego wyborze na papieża sam pomógł — Juliusza II. Trzeba przyznać, niebagatelny dorobek jak na człowieka tak młodego. Co zatem widział w nim i jego zbrodniczym postępowaniu Machiavelli? Zdawał on sobie bowiem sprawę z drastyczności poczynań Borgii, lecz wbrew obiegowym opiniom nie starał się ich usprawiedliwiać. Jego opinia, iż Borgia bliski jest jego ideałowi władcy, wynikała z głębokiego namysłu a nie stanu jego uczuć. Filozof florencki dwukrotnie przebywał z misją na dworze Borgii, ale wrażenia z pierwszej wizyty tak bardzo różnią się od wniosków po powtórnym pobycie. Dlaczego? Może dlatego, iż pełen ideałów dyplomata, zweryfikował swoje poglądy pod wpływem okoliczności. Zauważył prawdopodobnie, iż zła natura człowieka nie zezwala na prowadzenie rządów rozważnych i spokojnych. Pokojowe rządy wywołują iskierkę przekory ludzkiej, chęć zepsucia mechanizmu działającego bez zarzutu i na takie ewentualności musi być przygotowany książę — musi on również być osobą twardą w sprawowaniu rządów i nie ufać nikomu bezgranicznie. Nota bene Borgia nie ufał nikomu, o wszelkich swoich zamiarach informując tuż przed ich wprowadzeniem w czyn — to likwidowało ryzyko popełnienia błędu lub zdrady i dawało mu przewagę nad jego przeciwnikiem. Zasadę Machiavellego o wydzielaniu łask powoli, a złych czynów razem, by lud miał wrażenie, że dobre czyny władcy przeważają nad złymi, a poza tym odciąganie uwagi ludu od swojej osoby i jej udziału w wyrządzonej ludowi niesprawiedliwości, możemy odnaleźć w zachowaniu Borgii i jego wydaniu wyroku na de Lorque. Poświęcił swego namiestnika, by nie utracić poparcia ludu i uświadomić mu, iż nie miał nic wspólnego z dokonaniem krwawej pacyfikacji. Borgia gra — bawi się naiwnością ludzi, lecz czyni to dla wyższego dobra — dla utrzymania państwa i posłuchu, jaki miał wśród swoich obywateli. Stosuje zatem owe machiawellowskie środki, które służą osiągnięciu celu nadrzędnego — spójności państwa. Postępuje moralnie, na ile to możliwe, niemoralnie, w takim stopniu, w jakim to konieczne.

Mauritzio Viroli opisuje sytuację, która miała miejsce, kiedy dwóch posłów florenckich udało się z misją dyplomatyczną do Borgii

"Valentino nie tracił czasu na dwóch Florentczyków. Już na wstępie oznajmił, że pragnie być przyjacielem ich miasta, jeśli jednak Florencja odrzuci ich przyjaźń, on gotów jest użyć wszelkich środków, aby nie pozwolić jej sobie szkodzić.

To, co zrobię wybaczą mi Bóg i ludzie. Przebaczenie Boże niewiele go obchodziło, a ludzkie jeszcze mniej, ponieważ dobrze wiedział, że zwycięzcom zawsze się wybacza. Wasza republika — kontynuował — ma długie odcinki granic z moimi terytoriami; chcę być całkowicie pewny, że z waszej strony nic mi nie zagraża. Potem sam przeszedł do gróźb. Już w ubiegłym roku — oświadczył — mogłem, gdybym tylko zechciał, przywrócić do władzy Medyceuszy, narzucić wam twarde, upokarzające rządy. Nie uczyniłem tego. Zapamiętajcie jednak dobrze moje słowa: nie podoba mi się wasz republikański rząd i mu nie ufam. Albo go zmienicie, albo dacie mi obiecane przed rokiem trzydzieści sześć tysięcy dukatów na dowód, że faktycznie stoicie po mojej stronie, a nie tylko tak deklarujecie. Nie zamierzam pozostawać w niepewności. Jeśli nie chcecie mieć we mnie przyjaciela, rychło przekonacie się, co znaczy mieć we mnie wroga [...]" [ 5 ].


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (1)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Machiavelli N.; Książę, przeł. Nanke Cz.; Wydawnictwo ALFA, W — wa 1999, s. 68.
[ 2 ] Tamże, s.69.
[ 3 ] Berlin I., Oryginalność Machiavellego w książce Pod prąd, przeł. Bieroń T., Wydawnictwo Zysk i S — ka, Poznań 2002, s.117
[ 4 ] Tamże, s. 116
[ 5 ] Viroli M.; Uśmiech Machiavellego, przeł. Żaboklicki K., Wydawnictwo WAB, W — wa 2010, s. 72.

« Doktryny polityczne i prawne   (Publikacja: 11-04-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Anna Macha – Aslanidou
Doktor filozofii. Absolwentka Wydziału Nauk Społecznych, Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, gdzie również obroniła pracę doktorską.

 Liczba tekstów na portalu: 10  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Republika – Machiavellego system najlepszy w rządach państwowych
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8893 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365