Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
161.196.217 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7320 tekstów. Zajęłyby one 28875 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1984 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Wiktor Trojan - Axis Mundi
Artur Patek, Jan Rydel, Janusz J. Węc (red.) - Najnowsza Historia Świata tom 4 1995-2007

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"
Anatol France - Bogowie pragną krwi
Anatol France - Kościół a Rzeczpospolita

Złota myśl Racjonalisty:
"Nawet najbogatsi mogą cierpieć z powodu nędzy umysłowej."
 Tematy różnorodne » Na wesoło

Jak się Jezus na krzyżu umartwiał i właściwie po co?
Autor tekstu:

Prawdą jest, że wszystkie drogi Piotra prowadziły do Rzymu, ale wcześniej wszystkie drogi Jezusa prowadziły do krzyża. Nie miał innego wyboru, taka karma, przeznaczenie lub wola boska, żeby to tak ująć.

Powiadają, że "Bóg nie sprawia, że ktoś cierpi bez powodu ani nie czyni nikogo szczęśliwym bez przyczyny. Bóg jest bardzo sprawiedliwy i daje ci to, na co zasługujesz." Ale z Jezusem było inaczej, Jezus był w delegacji służbowej i nie za swoje grzechy cierpiał, a za moje.

Zbawiciel operował w hurcie, według klucza — wierzący w Jezusa do nieba, niedowiarki do obróbki termicznej.

Odnosi się wrażenie, że Jezus przekroczył kompetencje Zbawiciela, obiecując łotrowi złote góry, ale bardziej interesujące są same rozmówki zarówno między ukrzyżowanymi, jak i te z publicznością oraz z Ojcem.

Sam fakt siedmiu mów Jezusa z krzyża może wskazywać na pewną teatralność tego wydarzenia.

Nie jesteśmy pewni, czy wolno nam zakładać, że Jezus znał swoją przyszłość, a zatem wiedział, że pocierpi, umrze i zmartwychwstanie, by potem sobie w niebo wstąpić i mieć to z głowy. Takie założenie wydaje się ze wszech miar racjonalne, jako że w zakresie jasnowidzenia występował z dużą pewnością siebie i już na krzyżu powiedział łotrowi „Zaprawdę, powiadam ci, jeszcze dziś będziesz ze mną w raju".

Konwersacja z publicznością ogranicza się do jednego zdania: „Niewiasto, oto twój syn; oto twoja matka".

Interpretacje są tu zawiłe i sam już nie wiem, co mam myśleć. Podobno Jezus dostrzegł wśród publiczności swoją matkę, która albo przyszła razem z jego umiłowanym uczniem, albo przypadkiem obok niego stanęła. Ewangelie nie mówią nam, który to był uczeń, ale teolodzy podejrzewają, że był to prawdopodobnie na pewno Jan Ewangelista.

Uważa się (w kołach zbliżonych do Jedynej Prawdy), że Jezus był jedynakiem i tymi słowami przekazywał matkę pod opiekę znajomego. Inni teolodzy, ale to już raczej protestanci, są zdania, że Jezus miał braci, ale ci byli niespolegliwi.

Jakkolwiek na to nie patrzeć, intrygujące jest pytanie o prawdopodobieństwo wygłaszania takich uwag przy danym poziomie cierpienia.

Jak wiadomo wieszanie ludzi na krzyżach było w owych czasach równie popularne jak współcześnie wypisywanie mandatów za przekraczanie szybkości, ale nie mamy zapisów na temat monologów wygłaszanych z krzyża. Przekazane potomnym kwestie Jezusa z krzyża mogłyby wskazywać na użycie środków (technik) przeciwbólowych.

Oczywiście możemy tu również rozumować przez analogię, jako że współcześni arcykapłani powtarzali w ostatnich czasach, że Kościół (a więc i biskupi), jest codziennie krzyżowany przez wrogów Kościoła i widzimy, jak ci ukrzyżowani arcykapłani wygłaszają w cierpieniu długie homilie, z męstwem indiańskich wojowników. (Istnieją podejrzenia, że mają coroczne warsztaty rozmówek z krzyża.)

Ostatnio pewien arcykapłan czuł się ukrzyżowany w związku ze zdjęciem krzyża w gabinecie pewnego komendanta policji i udostępnił nam wiedzę o swoim cierpieniu za pośrednictwem Internetu. Zdjęcie krzyża z państwowej ściany jest aktem ukrzyżowania arcykapłana, a tymczasem plus minus 2000 lat temu ludzie samego Jezusa z krzyża zdjęli i nikt się nie oburzał. Czasy były inne, kraj podejrzany i wiara jeszcze nie tak silna. Niechby ktoś dziś próbował Jezusa z krzyża zdjąć, to dopiero by zobaczył.

Jezus ukrzyżowany za grzeszność naszą i waszą umartwiał się na tym krzyżu dla nas i za nas, za nic mając mękę swoją, bo sprawa była szczególnie ważna. Przyglądał się Ojciec Niebieski wszystkiemu z góry, czy syn jego zbawia nas profesjonalnie i czy cierpi dość mocno, by odcierpieć wszystkie nasze większe i mniejsze sprawki. Wstawił się Jezus za tymi co czynili to, co uczynione wedle proroctwa być miało, prosząc nieśmiało: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią" i zaświadczał publicznie, że Bóg go z niewiadomych przyczyn na chwilę opuścił, czego z punktu widzenia dogmatu o Trójcy Świętej nie daje się w żaden sposób zaakceptować. Teolodzy też w tym miejscu odczuwają pewien zawrót głowy i chociaż cytat pojawia się aż w dwóch ewangeliach, na dziesięć sposobów te słowa interpretują, twierdząc, że niewielkie różnice pomiędzy dwoma opisami wynikają prawdopodobnie z powodu dialektu. (Jezus mówił po aramejsku, ale wersja Mateusza wydaje się być bardziej pod wpływem hebrajskiego, a Marka wydaje się być bardziej kolokwialna. Też się przychylam do tej opinii, że była to taka kolokwialna uwaga rzucona z krzyża.)

Intrygująca jest ostatnia kwestia, kiedy Jezus zawołał mocnym głosem: „Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego". Mnie to trochę zabrzmiało jak „Panie prezesie, zadanie zostało wykonane", ale zdaniem teologów Jezus nawiązywał tu do Psalmu 31, w którym czytamy: „W ręce Twoje powierzam ducha mojego: Ty mnie wybawiłeś, Panie, Boże wierny!". Przypomina się, że są to również słowa wieczornej modlitwy, którą Jezus jako praktykujący żyd odmawiał każdego dnia, więc być może o tej godzinie powiedział to z nawyku.

Wkrótce po wypowiedzeniu tej kwestii zostaliśmy zbawieni, to znaczy zostali zbawieni ci, którzy uwierzyli oraz ich naśladowcy. Tak więc on cierpiał, a ja zostałem warunkowo zbawiony, chociaż jego cierpienie mnie nie uszlachetniło i jak chcę się uszlachetnić, to muszę sobie sam pocierpieć. (Odmowa może skutkować zmianą warunków zbawienia lub całkowitym cofnięciem obietnicy.)

W przypadku zdejmowania krzyża z państwowej ściany możemy być pociągnięci do odpowiedzialności za przekroczenie kompetencji i to nie tylko w niebie, ale i tu na ziemi, bo nie po to się Jezus za nasze grzechy umartwiał, żeby go z państwowej ściany zdejmować.

Ostatni przypadek przekroczenia kompetencji służbowych przez obrazę uczuć anonimowych obrażonych z szeregów służb mundurowych wskazuje wyraźnie, że Jezus na krzyżu umartwiał się po to, żeby teraz ludzie nie przekraczali swoich kompetencji służbowych w zakresie obrażania uczuć. Bo jak powiadał Mateusz: Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie." (Mk 16,15-18)

Nie można wykluczyć, że anonimowi obrażeni ze służb mundurowych podejrzewają, że była to próba zakwestionowania ich kwalifikacji zawodowych w zakresie mówienia nowymi językami, zdolności obchodzenia się z niebezpiecznymi zwierzętami oraz przeciwdziałania zatruciom środkami chemicznymi.

Sprawa jest zupełnie oczywista, nie po to się Jezus za nasze grzechy na krzyżu umartwiał, żeby krzyż z państwowej ściany zdejmować (czy chociażby zadawać głupie pytania, kto go tam powiesił). Wiadomo kto Jezusa na krzyżu powiesił i nikt nam nie będzie mówił. Nikt również nie ma prawa dochodzić, kto go powiesił na państwowej ścianie ani w jakim właściwie celu.

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (54)..   


« Na wesoło   (Publikacja: 15-09-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Marcin Kruk
Nauczyciel, autor książki Człowiek zajęty niesłychanie

 Liczba tekstów na portalu: 63  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Co szatan potrafi zrobić z człowiekiem?
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9276 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365