Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
184.049.146 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7352 tekstów. Zajęłyby one 29008 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 4010 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, a którego cele są wzorowane na naszych własnych - krótko mówiąc, Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. Ani też nie wierzę w przeżycie przez jednostkę śmierci jej ciała, chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu".
« Ludzie, cytaty  
Skandalista de Sade [2]
Autor tekstu:

Umiera człowiek rodzi się artysta

„Umiera człowiek, rodzi się artysta"- tymi słowami XX wieczna pisarka i miłośniczka dzieł Sade’a opisała początek jego pobytu w więzieniu. O ile wcześniej markiz był znany z licznych skandali, których był przyczyną, to teraz zrezygnował z bulwersowania i rozpoczął opracowywanie swej pesymistycznje teorii życia zgodnie, z którą wszystko w świecie przesiąknięte jest złem, gdyż tylko od wpływu bezdusznej natury zależy skutek naszych poczynań. Koncepcję sadeowskiej natury można porównać do koncepcji Boga (co czyni bohater „Dialogu między księdzem a umierającym"), przy czym nie ma ona w sobie nic miłosierdzia i nie zważa na dobro człowieka. Natura dąży do zniszczenia ludzkości i sam człowiek dąży do autodestrukcji. Nie ma tutaj niczego z oświeceniowych teorii o człowieku- dobrym dzikusie zniszczonym przez cywilizację. Wszystko jest jednakowo przesiąknięte złem, a złem największym dla de Sade’a jest źle pojmowane dobro. W 120 dniach Sodomy znajduje się na przykład opis kobiety, która udusiła czternaścioro swoich dzieci, w obawie przed ich deprawacją.

W Vincennes powstały pierwsze dzieła markiza: „Dialog między księdzem a umierającym '' (1782) oraz poemat antykościelny "Prawda". Markiz tuż po uwięzieniu rozpoczął również pisanie swych „Dzienników" zakończone w roku 1790.

W utworach z okresu uwięzienia w Visconnes nie ma jeszcze znanych z późniejszej twórczości de Sade’a opisów seksualnych ekscesów. Jest za to ogromna ilość negatywnych wypowiedzi o Kościele, którego naukę uważał za sprzeczną z ludzką naturą ideę- zatruwającą umysły prostaków, a dla księży będącą sposobem na zbicie majątku.

W Vincennes de Sade poznał mającego podobne poglądy Gabriela de Mirabeau, przyszłego uczestnika rewolucji francuskiej, który w więzieniu napisał dziełko Erotica Biblion, opisujące Biblię jako ciąg historii pornograficznych. Markiz nie darzył go jednak sympatią. Miało nawet dojść między nimi do bójki wszczętej przez de Sade’a, a której przyczyną było lepsze traktowanie Mirabeau i pozwalanie mu na dłuższe spacery.

Markiz uważał się za prześladowanego przez prawo, państwo i dozorców więziennych, którzy odrzucili nawet jego prośbę o wytępienie szczurów w jego celi. Dostrzega również, że głównym sprawcą jego uwięzienia jest jego teściowa. W listach do żony pisał o niej:

„Nie wierzę, by w całym świecie można było znaleźć kreaturę bardziej ohydną niż twa podła matka. Piekło nigdy nie wypluło podobnych, a jestem przekonany, że właśnie na podstawie kobiet o takim charakterze wyobraźnia księży zrodziła Furie. Od sześćdziesięciu lat, odkąd ta prostaczka istnieje na ziemi, oto wszystko czego potrafi dokonać: podłość, krętactwa, okrucieństwa, niedorzeczności".

Jednocześnie zauważa, że tak naprawdę nie popełnił żadnego przestępstwa:

„Jestem więc winien tylko zwykłego i czystego libertynizmu, jaki praktykują wszyscy ludzie, mniej lub bardziej z racji swojego temperamentu. Każdy ma swoje wady".

Jednak markiz w swym postępowaniu był znacznie mniej obłudny niż wszyscy inni i właśnie ten brak obłudy stał się przyczyną jego upadku.

Bastylia

29 lutego 1784 roku do Vincennes przybył posłaniec z decyzją władz o zamknięciu więzienia i przeniesieniu więźniów w inne miejsca. Liczącemu na uwolnienie Sade’owi na nowe miejsce pobytu przeznaczono paryską Bastylię, będącą zdaniem przebywającego tam kilka lat wcześniej Simona Lingueta „symbolem bezprawia, który powinien zostać zburzony".

Wbrew pozorom i panującej w XVIII wieku opinii warunki życia w Bastylii były jednak znacznie lepsze niż w Vincennes. W nowym miejscu uwięzienia De Sade otrzymał prawo do przyjmowania gości oraz miał do dyspozycji bibliotekę.

Poza tym to właśnie w Bastylii powstały najważniejsze utwory markiza: „Justyna, czyli nieszczęścia cnoty", „Julietta", „Alina i Vancour" oraz „120 dni Sodomy".

Jednocześnie de Sade dostrzegając beznadziejność swego położenia popadł w depresję oraz bulimię. Bardzo przytył. Na określenie swejj sytuacji utworzył termin isolisme, oznaczający zupełną pustkę i samotność.

W czerwcu 1789 roku w Paryżu zaczęły wybuchać zamieszki, w lipcu tłum ludzi zebrał się pod Bastylią z żądaniem uwolnienia więźniów. De Sade chciał w jakiś sposób okazać solidarność z buntownikami, zatem podczas swego spaceru po murach więzienia wychylił się krzyknął do tłumu: „Mordują tu więźniów". Następnego dnia został przeniesiony do lochów Charenton, a dziesięć dni później Bastylia była już zdobyta i zburzona, a jej więźniowie zostali uwolnieni.

W wyniku przeniesienia oraz późniejszych zajść zaginął rękopis „120 dni Sodomy", który został odkryty i wydany dopiero u progu XX wieku.

Rewolucja

Markiz de Sade przebywał w Charenton do 13 marca 1790, kiedy to rząd rewolucyjny przyjął dekret o uwolnieniu więźniów politycznych.

Powrócił do żony, jednak szybko się z nią pokłócił z powodu spalenia przez nią jego osobistych zapisków, z powodu ich nieprzyzwoitości. Była to główna przyczyna rozstania się małżonków, po którym Renata- Pelagia de Sade nie chciała już więcej widywać swego męża i spędziła resztę życia w klasztorze (zmarła w 1810 roku).

Markiz jednak nie przejmował się za bardzo odejściem żony. Szybko zaangażował się w działalność polityczną. W roku 1791 napisał pamflet na rodzinę królewską „Adres obywatela paryskiego do króla Francuzów" oraz zrezygnował ze szlacheckiej cząstki „de" przed swoim nazwiskiem.

Rok później został wybrany na sędziego jednego z trybunałów rewolucyjnych. W swojej działalności wykazywał się umiarkowaniem i poczuciem sprawiedliwości. Nie wykorzystał swej pozycji nawet wobec znienawidzonej przez siebie teściowej, którą uniewinnił od zarzutu udziału w rojalistycznym spisku.

Jednocześnie przerażała go wizja rewolucji- potwora, który doprowadził do śmierci tysiące ludzi tylko ze względu na ich pochodzenie, co zresztą sami skazani rozumieli doskonale. Skazany na śmierć przez Robespierre’a baron Friedrich von der Trencz idąc na gilotynę powiedział: „Wesel się ludu. Oto grają wyświechtaną komedię autorstwa Robespierre’a".

Sam de Sade mimo swych rewolucyjnych sympatii był przeciwko Robespierrowi i karze śmierci. Twierdził:

„Kara śmierci nigdy nie sprzyjała zmniejszaniu przestępstwa. Jest to swoisty paradoks, że jednego człowieka zabijają praworządnie za to, że on niepraworządnie zabił drugiego". Natomiast Robespierre’a uważał za kierującyego się destrukcyjnymi pobudkami buntownika.

Popieranie przez de Sade’a nowego rządu omal nie skończyło się tragicznie. 24 lipca 1794 roku były markiz został postawiony przed trybunałem pod przewodnictwem Robespierre’a, będąc wraz z dwudziestoma ośmioma innymi ludźmi oskarżonym o zdradę. Przeżył tylko dzięki temu, że w trzy dni później doszło do zamachu stanu w wyniku którego francuski dyktator wraz ze swymi zwolennikami został odsunięty od władzy i zgilotynowany.

Trudne czasy

Po upadku Robespierre’a de Sade został uwolniony i zamieszkał w Paryżu w domu przy ulicy Neuve- des- Mathurins. Był bankrutem. Usiłował znaleźć pracę lecz bezskutecznie. Na szczęście udało mu się wydać swą powieść pt. „Alina i Vancour" oraz sprzedać swą zruinowaną podczas rewolucji rezydencją w La Coste. To jednak nie rozwiązuje jego problemów. Nadal tonął w długach.

W roku 1800 de Sade trafił do szpitala dla ubogich. Nie zrezygnował jednak z pisania. Planował wydanie trzech napisanych jeszcze w Basylii zbiorów opowiadań: „Contess et Fabliaux du XVIII siecle par un troubadour provencal", „Le Portefeuille d'un Homle de Littre" i „La Boccaccio francais". Ta ostatnia książka jako jedyna ujrzała światło dzienne w roku 1800 lecz została opublikowana pod zmienionym tytułem „Les Crimes d'Amour" (Zbrodnie miłości).

Jednocześnie dzieła de Sade’a były znane w coraz szerszych kręgach i trafiły nawet do Pauliny Borghese- siostry Napoleona, której bardzo przypadły do gustu. Wieść o tym, że rodzina pierwszego obywatela republiki zaczytuje się w utworach uważanych powszechnie za pornograficzne nie spodobała się jednak Napoleonowi, z którego rozkazu de Sade został uwięziony. Wprawdzie dzięki amnestii z 16 stycznia 1801 roku markiz został zwolniony z więzienia, tylko po to, by zostać oskarżonym o autorstwo pamfletu pod tytułem „Zoloe i trzy akolitki", krytykującego Józefinę de Beauharnais, żonę władcy Francuzów.

Markiz nie był wprawdzie autorem tego skądinąd słabego pod względem stylistycznym i zwyczajnie niesmacznego dzieła lecz zebrany pośpiesznie trybunał nie chciał w to uwierzyć. De Sade po raz kolejny stracił wolność.

Ostatnie lata

Został osadzony w więzieniu Bicetre, a w dwa lata później przeniesiony do szpitala dla psychicznie chorych w Charenton. Główną przyczyną jego uwięzienia, a potem uznania za psychicznie chorego było to, że podpadł cesarzowi, który mimo swej walki z niemoralnością, sam otaczał się kochankami. To właśnie komentując zachowanie władcy markiz stwierdził: „Rozpusta musi być moralna".

W Charenton de Sade żył w dość dobrych warunkach. Zyskał sobie sympatię księdza Coulmier, który był dyrektorem szpitala i pozwalał markizowi na pisanie. Naczelny lekarz, Antoni Royer- Collard, uważał natomiast swego pacjenta za starego rozpustnika, którego  miejsce jest w więzieniu. 2 sierpnia 1808 wysłał do ministra spraw wewnętrznych Francji następujący list:

„Jest w Charenton pewien człowiek, którego zuchwała niemoralność zyskała na nieszczęście zbyt wielką sławę [...]. Mam na myśli autora haniebnej książki o Justynie. Człowiek ten nie jest bynajmniej chory umysłowo. Jego jedyną manią jest występek, a wybuchy tego rodzaju delirium zgodnie z zasadami medycyny nie powinny być tłumione w zakładzie poświęconym leczeniu chorób umysłowych. Dotknięty nim osobnik winien być poddany surowszemu regulaminowi, aby uchronić innych przed jego szaleństwami, jak i odseparować jego samego od zjawisk, które mogą wzbudzać lub choćby utrzymywać w nim tę ohydną namiętność. Podczas, gdy on tutaj może komunikować się ze znaczną liczbą osób obojga płci i przyjmować je u siebie lub odwiedzać w ich pokojach". W innym fragmencie listu podkreśla, że de Sade „żyje z kobietą, która podaje się za jego córkę".


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (9)..   


« Ludzie, cytaty   (Publikacja: 31-08-2014 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Marcin Śrama
Student komunikacji europejskiej w Instytucie Kultury Europejskiej UAM. Interesuje się historią starożytną, oraz historią literatury zwłaszcza XVIII- wiecznej oraz XX wiecznymi eksperymentami literackimi.

 Liczba tekstów na portalu: 12  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Ideologiczne podstawy legitymizacji władzy cesarskiej w Rzymie
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9722 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365