 |
Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-10-2011 12:02 | jark44 (619 punktów) | Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
7 na 7 | dla moralności i etyki dla postawy wypływającej z wartości chrześcijańskich.
Otwieram ten wątek, bowiem zauważyłem, że w obecnej gorącej dyskusji strona katolicka twierdzi, że nie ma innego spójnego systemu etycznego i wzorca dla postaw moralnych jak tylko ta, która wypływa z nauki i tradycji chrześcijańskiej.
Jak opisać krótko taki system wartości dla współczesnej Polski (świata, Europy), który jasno pokaże, że alternatywa tkwi w historii Europy starożytnej, ludów pogańskich (Germanowie, Słowianie, Celtowie) no i oczywiście tradycji chrześcijańskiej.
Zwrócić należałoby uwagę na to, że chrześcijaństwo nie stworzyło dzisiejszej etyki i moralności. Jest jedynie spadkobiercą tych poprzednich. Obecny zaś system moralny został poza tym ubogacony dorobkiem nowożytnej myśli humanistycznej itd.
Brak jest moim zdaniem wypracowanego "hasła" na odrzucenie innego hasła - "chrześcijańskia tradycja". Bez takiego "oręża" trudno rozmawia się z chrześcijanami, bo wymaga to dłuższego wywodu, a oni mają gotowca. Chrześcijaństwo po raz kolejny zamierza przywłaszczyć sobie cały dorobek kulturowy Europy.
Zapraszam do wyrażenie poglądów. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | Dobra. Jeszcze raz, ale już ostatni. Moja konfrontacja z "empatykiem" jest bezpieczna i spokojna. Ktoś taki widzi mnie, skanuje moje uczucia i emocje, współodczuwa ze mną. To człowiek wyjątkowo wrażliwy na innych, na ich uczucia, emocje, samostanowiące się konstrukcje w drugim, często zupełnie innym człowieku. Moja konfrontacja z "kodeksowcem" nie jest bezpieczna. Muszę na niego uważać, trzymać pewien dystans, dopóki nie przyjrzę się bliżej. Kodeksowiec widzi mnie, co prawda, ale nie dokonuje wglądu, nie współodczuwa, jedynie stwarza sobie mój wizerunek i zestawia go w różnych kontekstach i wytycznych, ze swoim kodeksem. Mówiąc ściślej, z własną wersją, subiektywną, jakegoś powszechnie obowiązującego kodeksu, np. katolickiego. Ocenia. Nieustannie. Nie współodczuwa, nie stara się zrozumieć, pojąć, doświadczyć. Nie przenika, tylko patrzy czy pasuję do jego wzorca. Jeżeli trafię na kodeksowca-katolika w wersji hard, to będę dla niego ateistyczną świnią, w wersji soft - bidnym, zbłądząnym barankiem bez wartości (co jest równie poniżające), jeżeli trafię na kodeksowca muzułmanina w wersji hard, to będę robił za niewiernego psa, w wersji soft nie wiem, ale być może za to samo. U empatyka, to niemożliwe. Ale już u empatycznego katolika możliwe, bo nad nim zwykle góruje kodeks, a nie empatia. Taki Boniecki empatii ma trochę, jednak kodeks na tyle go zwichnął, że zdarzało mu się wybąkąć poniżające innych treści. Bezpośredni wgląd w twarz drugiego u wielu kodeksowców rozbudza mniejsze lub większe strzępki empatii, jednak skanowanie pod wzgledem kodeksu, nie jest w stanie kogoś takiego zainspirować do myśli o tym, że Drugi jest samostanowiącą, indywidualną, specyficzną jednostką i bez oceniania względem siebie (wedle owej własnej wersji kodeksu), co dla empatyka jest naturalne, nie funkcjonuje. Empatia ludzi zbliża, kodeks nie, on stawia granice uniemożliwiające głęboki wgląd, mocne zbliżenie, bezpieczne współodczuwanie. Kodeks tylko prześlizguje się po powierzchni, bo nie posiada klucza do bliskości drugiego, ale do bliskości punktów z kodeksu. |
| Uriel_ (360 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > Ok. Rozumiem. Chyba. Organizm nie wchodzi w relację z celem.Organizm wytwarza indywidualny Umysł Kowalskiego, podtrzymuje go, jest jego nośnikiem. Nie zaciemniając nie możemy wykluczyć, że Umysł może powstać na innym rodzaju nośnika niż Rodzaj tzw "Ludzki" ale to inny temat. > "Bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego a zasada Tat twam asi, to już chyba bliżej?W wyniku wewnętrznej (wewnątrzumysłowej) analizy środowiska swojego własnego występowania Umysł nie stwierdza obecności innego podmiotu niż on sam, obserwator obserwuje siebie, swoje "ja", które stanowi nicość w klasycznym sensie materialnym toteż jako rdzeń Boga Chrześcijańskiego nie można go obrazować dla zmysłów. Samopoznawanie się Umysłu jest niejako doświadczeniem pozazmysłowym (nie dla oczu, nie dla zmysłu wzroku) stąd wolą Jego jest zakaz konstruowania Jego wizerunku. Kowalski ma tego doświadczyć wewnętrznie i nie może dopuszczać, chcąc nazywać się chrześcijaninem, że jest jakaś wyższa siła sprawcza niż on sam a jedynym Panem jego jest Sługa prowadzący go do oświecenia umożliwiającego Kowalskiemu zapanowanie nad samym sobą i ogłoszenie się Człowiekiem = Synem Bożym, Panem, Gospodarzem swojej własnej świątyni ITD ITP czyli wolnym z niewolnika, zmartwychwstałym Bogiem z ludzkiej martwoty i nędzy Go poprzedzającej, szczęśliwym z zagubionego nieszczęśnika, zmartwionego, przestraszonego światem, widziadłami, bobokami, klęczącego z rózańcem w świątyni Złego, sługą Złego, jego marionetką ulegającą wrogim podszeptom i nieopisanego dna jakiego może siegnąć tkwiąc w pierwotnym, przyrodzonym grzechu nieświadomości istoty samego siebie, nieświadomości czym jest pełnia Człowieczeństwa należna każdemu z Nas. > Ale interesuje mnie jeszcze coś innego. Przyjmując tę całą konstrukcję, to skąd się ona wzięła?Znaczy kiedy człowiek uzyskał wgląd i ogląd samego siebie zgodny z prawdziwym ? Kiedy koncepcja tej prawdy stała się podstawą w budowie jego światopoglądu ? Kiedy po raz pierwszy uznał się za Boga? - wszak nie mógł przyjmując to za prawdę postąpić inaczej. Czy Ewangelia to rzeczywiście opis tego Człowieka w działaniu? Jeśli tak to: Czy istnieją starsze opisy jego występowania w historii naszej globalnej cywilizacji? Jeśli pytasz skąd u mnie ta konstrukcja zaistniała to w wyniku analizy, której poddałem aktualny przekład Biblii kupionej podczas niedzielnego spaceru w hipermarkecie. > Bo wygląda na zaplanowaną, a nie przypadkową, a więc co/kto było na początku, kim jest kreator-pierwszy poruszyciel,Umysł jest Kreatorem. Jego powstanie w organiźmie ludzkim poskutkowało dostępem człowieka do pierwszych pojęć typu jasno, ciemno, niebo, ziemia, pokarm, zwierzęta, woda (...) Ja miec siusiaka a Ty kobieta? Zobacz oto ptak, a to ktoś tam odbijać się w tafla wody, ciekawe kto mieszkać tam w jezioro ITD ITD = początek Księgi Rodzaju, świt ludzkości, Kreator tak prymitywny, ale cóż, tak było, takie jest nasze i Nasze pochodzenie. > na diabła jest sąd pośmiertny, a jeśli to bzdura, to jeżeli nawet rozumiem szopkę z jezusowym ukrzyżowaniem, to po co, to jego zmartwychwstanie?Umysł jako Bóg Żywy z powyższej konstrukcji albo jest występującą wartością jednostce ludzkiej typu Kowalski albo nie jest czyli jest martwy w tym samym Bogu Żywym i tak jest przez Niego, występującego poza Kowalskim odbierany. On [Duch Święty=ogół danych] musi wejść w przestrzeń świadomości jednostki Kowalski by stało się życie i tej jednostki przez to udział w życiu wiecznym. Analogicznie Człowiek albo jest świadomy siebie, ma wgląd w siebie i żyje w wewnętrznej prawdzie o sobie albo jest niewidomy, trędowaty i chory. Jezus nie uzdrawia fizycznie chorych i nie jest to przedmiotem Jego nauczania i działalności. Celem przekazu jest uzdrowić Umysł, duszę, gdyż to wyzwoli w nas umiejętność przeciwstawiania się istniejącym ciągom przyczyno-skutkowym. Kreator im nie podlega, co innego organizm, który Umysł musi przekształcić genetycznie, transhumanistycznie, wbrew naturze biologicznej , ślepo czczonej przez katolickich panteistów i wbrew aktualnemu stanowisku nierządnicy watykańskiej, do swoich potrzeb by dążyć do szczęścia długowieczności i dobrobytu w panowaniu nad materią adekwatnie do poziomu posiadanej wiedzy zgodnie z Prawem Naturalnym uwzględniającym obecność kreatora w przyrodzie, a konkretnie w osobie ludzkiej i jak do tej pory nigdzie poza nią. Naszym problemem była do tej pory powierzchowność interpretacyjna tego tekstu dlatego tak żałosne jest ostatnie 2000 lat naszego rozwoju. Gdyby jednak tej wiedzy nie zapięczętowano w taki układ pojęć religijnych z jakim mamy do czynienia prawdopodobnie nie przetrwała by ona do dziś, gdyż jest to wiedza rujnująca wszelkie istniejące układy społeczne również dzisiaj a tymbardziej wtedy gdy na Ziemi szalało Cesarstwo Rzymskie a najwłaściwszym do religijnego osadzenia tej wiedzy wydawało się żydostwo i tak się też stało, dokonano przechwycenia istniejącego monoteizmu posyłając doń Zbawiciela, a że nie wszyscy to od razu "kupili" powstał odłam, o nazwie chrześcijaństwo. Jak oceniasz stopień innowacyjności wygłaszanych tu poglądów? Jak oceniasz swoje zrozumienie tego co piszę i możliwe skutki przyjęcia tego za prawdę? > Rozumiem, że trzymasz się Ewangelii i nie wybierasz selktywnie jej fragmentów?Tak. Możesz zadawać dowolne pytania. |
darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > Jak oceniasz stopień innowacyjności wygłaszanych tu poglądów?Spotkałem się z takim myśleniem, dlatego rozumiem co piszesz. > Jak oceniasz swoje zrozumienie tego co piszę i możliwe skutki przyjęcia tego za prawdę?Jest O.K. Czytałem coś w tym duchu i tworzyłem takie konstrukcje w swojej głowie, z jednym zastrzeżeniem, jestem wyjątkowo uczulony na skompromitowany termin BÓG. Nie myślę Bogami. To jest dla mnie termin zakazany. Rzygam na to. Coś więcej niestety jutro, bo dziś mam szał jakiś. |
| Marcuch (664 punktów) | Odp: | > Wiesz? Podziel się to wiedzą z łaski swojej.No toż dzielę się: > >Jako indywiduum nie mógłby być źródłem.> >Jako zbiorowość jest niepojmowalny, więc jako idea nieokreślony.> >Jako podstawowa kategoria metafizyczna - nie występujeCoś pominąłem? Innymi słowy, doskonale się zgadzamy, człowiek jest niepojęty!  |
darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > W wyniku wewnętrznej (wewnątrzumysłowej) analizy środowiska swojego własnego występowania Umysł nie stwierdza obecności innego podmiotu niż on sam, obserwator obserwuje siebie, swoje "ja"Jaka jest zasada, przyczyna ujawnienia się tego jedynego w swoim rodzaju, tak intensywnego podmiotu "ja" i dlaczego w tym organizmie, a nie u Basi z trzeciego piętra? (rozumiem, że Basia ma swój boski podmiot jak i pan Janek hydraulik, ale w takim razie, jak one-podmioty mają się do siebie?). Jak to jest, że w ogóle taki, było nie było nadzwyczajnie zaskakujący podmiot istnieje, a może pójść na całość i zapytać jeszcze klasycznie, dlaczego coś istnieje? To mnie gnębi. Nie osobiście, ale w związku z tym co piszesz. Czy odpowiadzasz na takie pytania, czy jest to dla Ciebie zbędne, a może niedopuszczalne? Opis przyczynowo-skutkowy zanim ujawnia się umysł w świecie. > Samopoznawanie się Umysłu jest niejako doświadczeniem pozazmysłowym (nie dla oczu, nie dla zmysłu wzroku) stąd wolą Jego jest zakaz konstruowania Jego wizerunku.Czy pozostajesz na poziomie samopoznawania, czy może też pytasz o przyczynę ujawnienia się tego mechanizmu (samopoznawania się umysłu)? Czysto materialna, czy intencjonalna? > Kowalski ma tego doświadczyć wewnętrznie i nie może dopuszczać, chcąc nazywać się chrześcijaninem, że jest jakaś wyższa siła sprawcza niż on samCo jest siłą sprawczą rzeczywistości zanim ujawnił się umysł? Kowalski? Czy może jest to pytanie z tych zakazanych? > >Ale interesuje mnie jeszcze coś innego. Przyjmując tę całą konstrukcję, to skąd się ona wzięła? Bo wygląda na zaplanowaną, a nie przypadkową, a więc co/kto było na początku, kim jest kreator-pierwszy poruszyciel,> Umysł jest Kreatorem. Jego powstanie w organiźmie ludzkim poskutkowało dostępem człowieka do pierwszych pojęć typu jasno, ciemno, niebo, ziemia, pokarm, zwierzęta, woda (...) Ja miec siusiaka a Ty kobieta? Zobacz oto ptak, a to ktoś tam odbijać się w tafla wody, ciekawe kto mieszkać tam w jezioro ITD ITD = początek Księgi Rodzaju, świt ludzkości, Kreator tak prymitywny, ale cóż, tak było, takie jest nasze i Nasze pochodzenie.Jasne, ale ja nie umiem przestać pytać o przyczynę ujawnienia się rzeczywistości "przedumysłowej". Ty nie pytasz? Świat, wszechświat, coś - istniały zanim umysł się ujawnił. Bez odpowiedzi na to, trochę mi cała ta konstrukcja wygląda tak, jakby coś/ktoś zaplanowało drogę do własnego-wiecznego doświadczania rzeczywistości na właściwie nieskończonej ilości płaszczyzn (umysłowych). I to mnie uwiera. Jakieś to takie podejrzanie poukładane, sensowne, celowe. Bezsens, bezcelowość i przypadek eliminuje intencjonalność i z tym się czuję bezpieczniej. Ale może to mój problem. Spróbuj wyjaśnić. I jeszcze raz o zmartwychwstaniu Jezusa. Po co miałby zmartwychwstać po ukrzyżowaniu, skoro on był już za życia zmartwychwstały? Skoro rozumiał konstrukcję rzeczywistości. |
#261 5 na 5 | i.czaplicka (5782 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy |
> Chrześcijaństwo to lekarstwo, które trzeba trzymać poza zasięgiem dzieci.Wlasnie. Przypominam, nie ustosunkowales sie do mojej wypowiedzi, wiec wklejam jeszce raz. Bo chyba nie zaprzeczysz, ze wymowa jest jednoznaczna? Teza o nizszosci/poddanstwie kobiet jest powtorzona kilka razy. Jezeli tego nie mozna brac doslownie, to co w Pismie Sw, mozna uznac za prawde? Cytat:Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem, lecz [chcę, by] trwała w cichości... Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci. (1 Tm 2,11) Kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane jak to Prawo nakazuje. A jeśli pragną się czegoś nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów! (1 Kor 14,34) Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, bo jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny...Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. (1 Kor 11,7) Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głowa Kościoła: On Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom we wszystkim. (Ef 5,22) |
#262 1 na 1 | Marcuch (664 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > Przypominam, nie ustosunkowales sie do mojej wypowiedzi, wiec wklejam jeszce raz. Bo chyba nie zaprzeczysz, ze wymowa jest jednoznaczna?Jasne, że zaprzeczę! W końcu to Biblia. > Teza o nizszosci/poddanstwie kobiet jest powtorzona kilka razy.Widzę, że to ważne, aby podawać wyłącznie tezy o "poddaństwie kobiet", a nic nie wspominać o mężczyznach. Generalnie są to apostolskie regulacje życia rodzinnego i obyczajów, dopasowane nieco do ducha epoki, żeby nie szokować emancypacją. Kobiety mają być uległe, a mężczyźni kochający. Przy okazji: to ani nie jest temat wątku, ani mnie to szczególnie nie interesuje, ale powiedzmy, że "warto rozmawiać". > [cytat]Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem, lecz [chcę, by] trwała w cichości... Zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci. (1 Tm 2,11)Regulacje obyczajów wczesnych chrześcijan. A robienie z tego generalnego "poddaństwa kobiet" to przesada. Nawet niezły bonus: zbawienie przez rodzenie. Z tym można dyskutować: "I nie Adam został zwiedziony, lecz kobieta, gdy została zwiedziona, popadła w grzech;" (z tego samego listu) Teologia stosowana, a nie poradniki. > Kobiety mają na tych zgromadzeniach milczeć; nie dozwala się im bowiem mówić, lecz mają być poddane jak to Prawo nakazuje. A jeśli pragną się czegoś nauczyć, niech zapytają w domu swoich mężów! (1 Kor 14,34)Dotyczy zachowania kobiet w czasie nabożeństwa, a nie miejsca kobiety w etyce chrześcijańskiej. > Mężczyzna zaś nie powinien nakrywać głowy, bo jest obrazem i chwałą Boga, a kobieta jest chwałą mężczyzny...A to jest o nakrywaniu głowy w czasie mszy. Przypominam temat: "Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy". > Podobnie też mężczyzna nie został stworzony dla kobiety, lecz kobieta dla mężczyzny. (1 Kor 11,7)To przykład niejednoznaczności. Bo w innym tłumaczeniu stoi: "Mężczyzna bowiem nie powinien nakrywać głowy, gdyż jest obrazem chwały Bożej; lecz kobieta jest odbiciem chwały mężczyzny. Bo nie mężczyzna jest z kobiety, ale kobieta z mężczyzny." I dalej: "Kobieta powinna mieć na głowie oznakę uległości ze względu na aniołów". Może mówmy o pryncypiach, a nie o kulawych teologicznych uzasadnieniach noszenia czapki w kościele. > Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głowa Kościoła: On Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom we wszystkim. (Ef 5,22)Jest nawet taki zapis w Koranie. Chodzi tu o życie rodzinne, nie ogólny stosunek do kobiet. I warto czytać dalej, żeby zachować wieloraką równowagę: "Mężowie, miłujcie żony swoje, jak i Chrystus umiłował Kościół i wydał za samego siebie." Generalnie, św.Paweł porównuje w tym liście relację kobieta-mężczyzna do relacji "Kościół-Chrystus". Jest to dla mnie mętne i nieuzasadnione, ale myślę, że to kobietom nie uwłacza. "A zatem niechaj i każdy z was miłuje żonę swoją, jak siebie samego, a żona niechaj poważa męża swego". Albo: "Żony, bądźcie uległe mężom swoim, jak przystoi w Panu. Mężowie miłujcie żony swoje i nie bądźcie dla nich przykrymi." I Piotra 3, 7 Kiedy połączy się dwa kolejne zdania, ujawnia się trochę więcej sensu, niż gdyby brać je z osobna. "Podobnie, młodsi, bądźcie ulegli starszym; wszyscy zaś przyobleczcie się w szatę pokory względem siebie, gdyż Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje." (I Piotra 5,5) Poza tym 1 Kor 7 coś mówi o małżeństwie. > Jezeli tego nie mozna brac doslownie, to co w Pismie Sw, mozna uznac za prawde?a) Branie dosłownie a uznanie za prawdę to dwie rzeczy. Podejrzewam, że nic z "Pisma Św." nie można brać dosłownie, bo jest archaiczne. b) Co można z "Pisma Św." uznać za prawdę to na mój gust skomplikowany problem. Tu jest tekst o kobietach w kościele głębszy i bardziej aktualny. Poza tym etyka kościelna a chrześcijańska to też sprawa problematyczna. Natomiast wciąż czekam na "etyczną alternatywę", do ad remu! |
| Uriel_ (360 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | Przenoszę tu bo jest szerzej  > Jaka jest zasada, przyczyna ujawnienia się tego jedynego w swoim rodzaju, tak intensywnego podmiotu "ja" i dlaczego w tym organizmie, a nie u Basi z trzeciego piętra?1. W moim przypadku zaistniała korelacja z potrzebą wewnętrzną poszukiwania odpowiedzi na pytanie: Kim/czym jestem? Nie jest ta potrzeba uzyskania sensownej odpowiedzi żadnym unikatem gnębi wszak miliony ludzi na Ziemi. Trzeba szukać by znaleźć. Propozycja pada w Ewangeliach, ten podmiot pojawia się tam i naucza o sobie. Jestem jednym z wielu miliardów adresatów tego nauczania. Ty również czuj się adresatem bo On chce do Ciebie dotrzeć by Cię do siebie przekonać. [ Mt 7,24-25] 2. Jeśli jest inaczej próbuję Ci wmówić coś co nie ma miejsca w Ewangeliach. Jestem w błędzie i ktoś powinien mnie z niego wyprowadzić za co byłbym bardzo wdzięczny. 3. Jeśli prawdą jest pkt 2 to znaczy, że tworzę pro-ateistyczną, humanistyczną religię tu i teraz. Jednakże po 2 latach analiz NT byłbym zaskoczony takim finałem. > (rozumiem, że Basia ma swój boski podmiot jak i pan Janek hydraulik, ale w takim razie, jak one-podmioty mają się do siebie?).Każdy jest adresatem, każdy ma prawo wiedzieć o sobie więcej niż chłam, którym go nakarmiono i uśpiono. [ Mt 7,26-27] Męczy nas wewnętrzna potrzeba prawdy bo bez niej nie da się budować realnych wartości trudnych do rozumowego podważenia, trudnych do odrzucenia przez Umysł posiłkujący się zasadą uczciwości w jednostce wystawionej na konfrontację z prawdą o niej samej. [ Mt 7,24-27] Błogosławieni posiadający potrzeby wymienione tu : [ Mt 5,1 - (...) ] Jeśli te postacie, które przywołujesz nie są Synami Bożymi [ Mt 5,9 ] to są to osoby poszukujące lub zablokowane jakąś łatwą do "rozbrojenia" papką światopoglądową. Nie ukrywajmy, że ta przywołana tu koncepcja prawdy jest mniej atrakcyjna wobec złudzeń i chciejstwa, które są może i kojące, dające nadzieję, że śmierć nie jest końcem indywiduum [ Mt 7,15-23] ale niezależnie od naszego widzimisię na takim fundamencie nie da się* budować trwałych, silnych konstrukcji społecznych dających szczęście ogółowi organizmów ludzkich wchodzących w ich skład. [* -to udowadnia historia cywilizacji i próby - nieudane w wyniku przyjęcia fałszywych założeń dotyczących potrzeb źle zdefiniowanej jednostki ludzkiej] - Mt 7,17 > Jak to jest, że w ogóle taki, było nie było nadzwyczajnie zaskakujący podmiot istnieje, a może pójść na całość i zapytać jeszcze klasycznie, dlaczego coś istnieje?Bo istnieje. Byt po prostu istnieje i to jest jego cecha. Bez niej nie jest bytem. Jesteśmy częścią bytu, egzystencjami, którym należna jest wolność do stanowienia o sobie. Nie da się jednak należycie podnieść poziomu wolności bez trafnej i stanowczej odpowiedzi na pytanie: "Kim/czym jesteśmy". Jezus odpowiada a ja pytam razem z Nim - Co Wy na taką propozycję? Jak ona sprawdziła by się w wewnętrznym oglądzie każdego z was, z czym jest problem i czy mogę pomóc go rozwiać tak by przestał być dla was problemem. Czy ta propozycja jest ciężkim czy przeciwnie rozkosznym, słodkim brzemieniem. [ Mt 11,27-30 ] - tu musisz odpowiedzieć indywidualnie, stając też sam na sam z tą propozycją. > To mnie gnębi. Nie osobiście, ale w związku z tym co piszesz. Czy odpowiadzasz na takie pytania, czy jest to dla Ciebie zbędne, a może niedopuszczalne?Mamy taką samą bazę wiedzy jako "człowiek współczesny", nie będę udawał obcego kosmity by sztucznie podbudować swój autorytet. Moim zadaniem jest odpowiedzieć jaka propozycja prawdy wynika z Ewangelii po czym wezmę chipsy i obejrzę mecz siatkówki relaksując się po uprzedniej wycieczce rowerowej. > Opis przyczynowo-skutkowy zanim ujawnia się umysł w świecie.Eksperyment dowodzący polega na zasianiu życia na izolowanej planecie tak by ewoluowało we własnym rytmie. Szkoda, że nie będę świadkiem tego wydarzenia byłoby dla mnie równie fascynujące jak podejrzewam dla Ciebie. Niestety ogólny potencjał Kreatora Zbiorczego typu Ludzkość nie pozwala na opuszczenie układu Słonecznego celem terraformacji ciał niebieskich pasujących do naszych potrzeb czy to biologicznych czy to eksperymentalnych. Chciałbym byś opisał na swój sposób może metaforycznie jaki jest stan Kreatora Zbiorczego w tym kontekście. Kto jeśli nie my odpowiada za ten stan? Dlaczego będąc katolikiem czy innym fideistą zaświatowym i panteistą przyczyniam się do degeneracji obrazu i potencjału Kreatora Zbiorczego tak iż przypomina on [tu sobie dopisz sam] > Czy pozostajesz na poziomie samopoznawania, czy może też pytasz o przyczynę ujawnienia się tego mechanizmu (samopoznawania się umysłu)? Czysto materialna, czy intencjonalna?Praprzyczyną samopoznawania jest istnienie obiektu {Umysł} samo w sobie, obiektu, którego atrybutem jest zdolność do przeprowadzenia takiego procesu niezależnie od składu biochemicznego struktury materii, która go generuje, ale od której zależy w silnym sprzężeniu [stan sieci neuronowej i poszczególnych centrów lub ogólnie mózgu]. Niewola indywidualnego "ja" polega na uzależnieniu go od materii, której trwałe uszkodzenie w częściach strategicznych prowadzi do anihilacji obiektu, śmierci. Poznanie przyczyn jego występowania w organizmie żywym jest zagadnieniem czysto naukowym i metoda naukowa może dać nam odpowiedź na pytania typu : Jaki jest ogół procesów potrzebnych do wyzwolenia świadomości w materii białkowej itp. Obowiązujący na dziś ciąg zdarzeń to: 1. Zakup książki "Biblia". 2. Przeczytanie ze zrozumieniem. 3. Konflikt interpretacyjny z rozpoznaniem przyczyn. 4. Silna potrzeba weryfikacji z ludźmi na poziomie, może to forum typu Racjonalista.pl 5. Rozładowanie męczącego monopolu z jednoczesnym uznaniem wielkości pozytywów płynących z upublicznienia wyrażanych tu poglądów. Silna chęć ich "depersonalizacji" by wszcząć wirtualne zmaganie ogółu czytających z nimi już bez konieczności mojego w nich udziału. |
#264 1 na 1 | Uriel_ (360 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > Co jest siłą sprawczą rzeczywistości zanim ujawnił się umysł? Kowalski? Czy może jest to pytanie z tych zakazanych?Nie ma pytań zakazanych jednakowoż podawanie odpowiedzi na tego typu pytania bez pełnej, weryfikowalnej wiedzy na ten temat jest nieetyczne i we własnym sumieniu Człowiek powinien zakazać oszustom by uprawiali taki proceder i ścigać ich prawnie za łamanie reguł obowiązujących w światłym społeczeństwie typu Królestwo Niebieskie. Stan obecny Umysłu nie jest zależny od przyczyn jego zaistnienia. To znaczy, że informacja o tym, że życie zostało zasiane z zewnątrz lub pojawiło się samoistnie na tej planecie nie może i nie ma wpływu na omawiany tu światopogląd. Umysł jest faktem i potrafi rozpoznać metodą naukową skutki swojej obecności we wszechświecie w wymiarze pozaziemskim jeśli pojawi się w nas taka potrzeba. Cechą Umysłu jest siła sprawcza. Siła sprawcza nn jest wprost proporcjonalna do wiedzy i narzędzi a w naszym przypadku również do ilości jednostek ją wspierających. Dzięki pracy zespołowej możemy wywołać spektakularne zdarzenia we wszechświecie, które nie mają prawa zaistnieć bez naszego udziału. Są sprzeczne z obserwowanymi tendencjami i sprzeciwem wobec grawitacji. > Jasne, ale ja nie umiem przestać pytać o przyczynę ujawnienia się rzeczywistości "przedumysłowej". Ty nie pytasz?To co nie ma prawa powstać nie powstało tylko cały czas było, jest i będzie. Mamy kłopot by to ogarnąć z racji swej skończoności, to można po prostu zaakceptować a wiedzę o wszystkich zakamarkach otaczającej rzeczywistości wykorzystać do zapanowania nad nią. Nie da się zapanować nad rzeczywistością bez zapanowania nad sobą takim jakim się jest w wymiarze indywidualnym i społecznym w ujęciu globalnym. Uzyskanie odpowiedzi na to pytanie jest ściśle sprzężone z poziomem jaki reprezentuje ogół badawczy wchodzący na kolejny poziom poznawania rzeczywistości coraz bardziej zaawansowanymi narzędziami poznawczymi. Moje zdanie polega na przygotowaniu 100 osobowej ekipy, która chcąc potwierdzić pewną teorię musi wejść w zarządzanie niebezpieczną zaawansowaną technologią wymagającą odpowiedzialności od użytkownika. Owo 100 owiec musi przejść proces weryfikacji i jeśli złapię 1 czarną czy zbłąkaną owcę, jednego pajaca wyznaniowego, który zagrozi misji to muszę z niego zrobić Człowieka lub polegnę jako nauczyciel pozwalając mu by wydał na siebie wyrok pozostając w stanie niedoinformowania wymagającym wykluczenia bo przecież nie pozwolę by nas wszystkich unicestwił w trakcie przeprowadzania eksperymentu. Patrz Apokalipsa Jana. Pamiętaj, że te 99 moich owiec to ludzie GODNI ZAUFANIA, a ta jedna jest moim i ich [jeśli owo 99 to są tacy jak ja czy Jezus, równocenni Synowie Boży] osobistego zakłopotania i obiektem wymagającym szczególnej troski i szybkiego przekształcenia w dojrzałą umysłowo na Nasze podobieństwo. [ Mt 18,11-13 ] Pomyśl jak piękna to proporcja 99:1 przy tej 1(+x?):7000000000(-x?) > Świat, wszechświat, coś - istniały zanim umysł się ujawnił.No pewnie to wynika z rzetelnych obserwacji i naszych danych naukowych. Nie ma śladów by poprzedzające nas gatunki fauny posiadały Umysł, który z racji istnienia pozostawia odbite piętno na rzeczywistości zewnętrznej, ślady, znaki etc Wszechświat pozostaje nie zbadany więc nie należy z niewiedzy wyciągać jakichkolwiek wniosków ani spekulować o procesach umysłowych, które tam zachodzą bez naszego udziału. Możemy chcieć je poznać, wpierw odszukać, ale to wymaga nakładów na rozwój technologii możliwych po uprzedniej globalizacji w duchu Ewangelii lub systemu tu omawianego jeśli ktoś wykazałby rozbieżność. > Bez odpowiedzi na to, trochę mi cała ta konstrukcja wygląda tak, jakby coś/ktoś zaplanowało drogę do własnego-wiecznego doświadczania rzeczywistości na właściwie nieskończonej ilości płaszczyzn (umysłowych). I to mnie uwieraNiepotrzebnie. Basia, Tomek czy Ziutek są i pozostaną unikatami w sposobie doświadczania swojego gustu, smaku, uciech indywidualnego życia bo to są odrębne suwerenne egzystencje ale tego samego Umysłu w sensie ontologicznej definicji obiektu Umysł. Mogą też uczestniczyć w budowaniu lepszego świata poprzez aktywny i dojrzały udział w życiu wiecznym Kreatora, będącego odzwierciedleniem naszych możliwości zbiorowych, potencjału ludzkości rozumianej też jako marka np. Ziemianie i mogącego wejść ze swoją marką na szerszy rynek międzygalaktyczny bez ryzyka wyśmiania i oberwania wyzwiskami za to co sobą reprezentuje. Życie mamy jedno więc nie ma też sensu przesadnie angażować się w zadania, po wykonaniu których i tak już my nie skorzystamy ale nasze dzieci owszem. Kto jednak zaprzeczy, że warto robić cokolwiek w tym kierunku? Czy warto budować lepszy świat? Jaka jest siła naszego Ducha po wyzwoleniu się w Prawdzie o rzeczywistości - siła do walki, czy kapitulacja? Popatrzmy na siłę woli w Jezusie by nas dźwignąć z kolan kosztem wszystkiego co posiadał - czy to zły przykład? Dziś zrobię nerkę, jutro ktoś wątrobę, pojutrze skorzysta ten co wygra los na loterii, dopiero za 100 lat wysiłku narządy będą w koszyku świadczeń gwarantowanych. W innych dziedzinach rozwoju cywilizacyjnego masz pełną analogię do tego przykładu, takie życie ;p - czy mimo to warto? > Jakieś to takie podejrzanie poukładane, sensowne, celowe. Bezsens, bezcelowość i przypadek eliminuje intencjonalność i z tym się czuję bezpieczniej. Ale może to mój problem. Spróbuj wyjaśnić.Chyba za wcześnie pytasz o przyczynę tego czym jesteś jednocześnie nie wiem czy akceptujesz opisywaną tu propozycję? Akceptujesz rolę Pana swojego losu ? |
| Uriel_ (360 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > I jeszcze raz o zmartwychwstaniu Jezusa. Po co miałby zmartwychwstać po ukrzyżowaniu, skoro on był już za życia zmartwychwstały? Skoro rozumiał konstrukcję rzeczywistości.Jezus stał się, człowiek stał się sobą w Jezusie - Czy się odrodzi w kimś jeszcze? Czy zmartwychwstanie? On był człowiekiem, który wydał się na zabicie za to, że reprezentował interesy Człowieka, którym jestem AD 2011. Człowiek świadom siebie, Jezus, służąc mi pragnął bym stał się takim jak On - Człowiekiem. Dopiero stając się Nim zrozumiesz czemu tak bardzo mu zależało, że swoje życie złożył Ci w ofierze. Nasze życie to ma być sztafeta podboju świata gdzie nowe dziecko witane jest jako oczekiwany następca, który z ręki współtowarzyszy podróży przejmie pałeczkę stając się Panem swojego losu i losu swoich współbraci realnie dopiero po zmartwychwstaniu Pana w nim czyli indywidualnym osiągnięciu dojrzałości duchowej. Świat ma witać kolejnego człowieka, który po "wychowaniu na Pana" będzie miał wybór odpłatnych ról i stanowisk pracy zależnie od swoich predyspozycji i własnego uznania a nie zaoferować mu los nigeryjskiej dziewczynki, którą rodzice wyrzucają dziś z domu za "czary", "diabelskie sztuczki", "opętania" na wygnanie i cierpienie. Czy w KRK analogicznie tez działają egzorcyści? Czym się różnią od nigeryjskich - są mniej agresywni bo prawo europejskie ich ogranicza? Jezus (osoby go reprezentujące, autorzy jego teoretycznie nieskończonej ilości przygód jak czytasz w Epilogu Ew. Jana) widział (widzieli) analogiczny brud, smród i ubóstwo więc nie wiem jak inaczej, skuteczniej mogliby o nas zawalczyć ? Musisz spojrzeć na Jezusa jak na platformę porozumienia ówczesnego Człowieka typu JA JESTEM z obecnym, współczesnym Jego odpowiednikiem, którym i Ty jesteś. (?) Może już stajesz się Nim, czujesz to, zaczynasz rozumieć i rodzi się gniew, nad którym trzeba będzie zapanować nawet po obejrzeniu "Pasji" Gibsona z uruchomioną empatią, o której wiele pisałeś, byś poczuł jak jesteś krzywdzony nie z winy tego czy innego żyda ale z winy ciemnoty i zabobonu, którą Twój oprawca reprezentuje i którego jest ofiarą. Kolejne zagadnienie to ocena kościoła KRK. Ostatecznie nie można go potępić gdyż jest on naszym pośrednikiem i darczyńcą w skutecznym acz nieetycznym promowaniu Biblii do czasów wypełnienia swojej misji, czyli do roku 2011/2012. Broni się patronatem Piotra i ma jeszcze wiele narzędzi do obrony swojego dotychczasowego postępowania, które moim zdaniem zostanie mu wybaczone ponieważ uznamy, że "nierząd", którego już musi zaprzestać się dopuszczać był uzasadniony politycznie w myśl hasła "cel uświęca środki". Dalsze brnięcie w "Totus tuus Maryjo" i szukanie uzdrowień na siłę po prostu już mu nie przystoi, gdyż poniża się tym w Naszych oczach, a przecież on ma Nas reprezentować... Czy więc są tu omawiane wartości chrześcijanskie ? Zapraszam też autora wątku.  |
| Uriel_ (360 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | 3 częściowa odpowiedź poniżej. Zapraszam. |
#267 3 na 3 | zupełna (2507 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | Mogą też uczestniczyć w budowaniu lepszego świata poprzez aktywny i dojrzały udział w życiu wiecznym Kreatora, będącego odzwierciedleniem naszych możliwości zbiorowych, potencjału ludzkości rozumianej też jako marka np. Ziemianie i mogącego wejść ze swoją marką na szerszy rynek międzygalaktyczny bez ryzyka wyśmiania i oberwania wyzwiskami za to co sobą reprezentuje.I tu jestem pesymistką. Rynek międzygalaktyczny może nie wytrzymać wejścia naszej marki.  |
#268 2 na 2 | zupełna (2507 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | >Kolejne zagadnienie to ocena kościoła KRK. Ostatecznie nie można go potępić gdyż jest on naszym pośrednikiem i darczyńcą w skutecznym acz nieetycznym promowaniu Biblii do czasów wypełnienia swojej misji, czyli do roku 2011/2012. Broni się patronatem Piotra i ma jeszcze wiele narzędzi do obrony swojego dotychczasowego postępowania, które moim zdaniem zostanie mu wybaczone ponieważ uznamy, że "nierząd", którego już musi zaprzestać się dopuszczać był uzasadniony politycznie w myśl hasła "cel uświęca środki". Dalsze brnięcie w "Totus tuus Maryjo" i szukanie uzdrowień na siłę po prostu już mu nie przystoi, gdyż poniża się tym w Naszych oczach, a przecież on ma Nas reprezentować...A to czemu kRk ma "Nas" reprezentować a nie inne kościoły chrześcijańskie? |
#269 3 na 3 | perun (8610 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | >A to czemu kRk ma "Nas" reprezentować a nie inne kościoły chrześcijańskie? Mnie zastanawia czemu w ogóle ''Nas'', mnie, musi ktoś reprezentować. Podobno chrześcijański bóg jest naszym ojcem. Ja tam czułbym się dziwnie gdybym do swojego ojca musiał zwracać się przez kółko wędkarskie np. To jakiś chory układ  |
#270 1 na 1 | zupełna (2507 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > >A to czemu kRk ma "Nas" reprezentować a nie inne kościoły chrześcijańskie? >Mnie zastanawia czemu w ogóle ''Nas'', mnie, musi ktoś reprezentować. Podobno chrześcijański bóg jest naszym ojcem. Ja tam czułbym się dziwnie gdybym do swojego ojca musiał zwracać się przez kółko wędkarskie np. To jakiś chory układ  A widzisz ja też uważam, że nikt lepiej nas nie reprezentuje jak my sami. Pytanie było bardzo do Uriela i jego tekstu. Nie wiem czy zauważyłeś, ale tam wystepuje "Nas" a nie nas. To duża różnica zapewne.  |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|