Racjonalista - Strona głównaDo treści
Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
18-10-2011 12:02jark44 (619 punktów)Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
Ocena 7 na 7
dla moralności i etyki dla postawy wypływającej z wartości chrześcijańskich.

Otwieram ten wątek, bowiem zauważyłem, że w obecnej gorącej dyskusji strona katolicka twierdzi, że nie ma innego spójnego systemu etycznego i wzorca dla postaw moralnych jak tylko ta, która wypływa z nauki i tradycji chrześcijańskiej.

Jak opisać krótko taki system wartości dla współczesnej Polski (świata, Europy), który jasno pokaże, że alternatywa tkwi w historii Europy starożytnej, ludów pogańskich (Germanowie, Słowianie, Celtowie) no i oczywiście tradycji chrześcijańskiej.

Zwrócić należałoby uwagę na to, że chrześcijaństwo nie stworzyło dzisiejszej etyki i moralności. Jest jedynie spadkobiercą tych poprzednich. Obecny zaś system moralny został poza tym ubogacony dorobkiem nowożytnej myśli humanistycznej itd.

Brak jest moim zdaniem wypracowanego "hasła" na odrzucenie innego hasła - "chrześcijańskia tradycja". Bez takiego "oręża" trudno rozmawia się z chrześcijanami, bo wymaga to dłuższego wywodu, a oni mają gotowca. Chrześcijaństwo po raz kolejny zamierza przywłaszczyć sobie cały dorobek kulturowy Europy.

Zapraszam do wyrażenie poglądów.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..
#301
10-11-2011 18:30
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi Marcuch

>Dopóki nie wypiszesz jej nakazów/zakazów i racji bytu, będzie to pusta nazwa. "Z dodatkiem humanizmu"? Daruj mi to podwórko.

Dopóki nie wypiszesz chrześcijańskich nakazów\zakazów i ich racji bytu, będzie to pusta nazwa.

>> W żadnym społeczeństwie nie ma nakazów zabijania, kradzieży, gwałtów, kłamstwa ( z wyjątkiem islamu
>Bez związku.

astrotaurus wykazał, że jednak ma związek.

>>Z wyjątkiem RP, której to chrześcijańśka etyka nakazuje zabić kobiete, aby ocalić płód, względnie zabić i kobiete i półd.
>Kłamstwo.

www.google(*)DH4GR_PvdAcoi6Nzs3PWVQ&cad=rja

Ten projekt jest zgodny z etyką chrześcijańską, czy też z etyką chrześcijańską zgodny jest obecny projekt tzw.''kompromisu aborcyjnego''
Poważnie pisałem wyżej, że nie mam pojęcia czym jest ''etyka chrześcijańska'' Możesz mi łaskawie wyjaśnić który projekt ustawy jest wg chrześcijańskiej etyki, czy może oba są?
Jeśli oba projekty są zgodne z chrześcijańską etyką to nie dziwię się, że w szpitalach tylu schizofreników się leczy.
Przy okazji wyjaśnij mi, czy etyka chrześcijańska nakazuje przestrzegać prawa, czy go łamać. Patrz sprawa 14 latki z Lublina której odmówiono początkowo aborcji i nawoływanie ''pasterzy'' do łamania prawa. Sprawa Nergala itp.
Proszę o oświecenie mnie co w tych przypadkach jest ''etyką chrześcijańską''a co nie.

>>Takie pytanie mam; jest coś co świat niezawdzięcza chrześcijaństwu?
>Nie na temat.
Jeśli tak twierdzisz...

>>Część niechrześcijańśkiej etyki zawarta jest w rzymskim prawie na którym opieramy dzisiaj swoje prawo, a tym samym etyke. Tak czy nie?
>Etyki nie opiera się na prawie. Co za teksty, ja nie mogę...

Masz racje. Dlatego przeczytaj jeszcze raz powyższe zdanie; część niechrześcijańskiej etyki ZAWARTA jest w rzymskim prawie.
Prawo tworzy się o etykę, a nie na odwrót. Dlatego w dalszej części zdania chodziło mi o to, że swoją etykę opieramy o etykę ZAWARTĄ w rzymskim prawie. Być może niejasno się wysłowiłem.

>>W ogóle to chętnie dowiem się coś więcej, czym dzisiaj jest chrześcijańska etyka,
>Najwyższy czas.
>"Spieszmy się kochać ludzi

...ale ''pedałów'' też?? youtu.be/tSdPojDhaYY
I znowu pytanie.. Twardowski to chrześcijańska etyka, czy ten ''pastuch''?

>Czy jakoś tak... Zupełnie przypadkiem (bo omijam kościoły i księży), trafiłem do domu księdza Twardowskiego na krótko przed jego śmiercią.

Mogę się mylić, ale Owidiusz pisał równie piękne wiersze. Co to znaczy wg Ciebie w takim razie? Wychował się na chrześcijańskiej etyce?

>>Szanuj innych, a też będziesz szanowany można wyczytać u Homera i Herodota.
>A to mocne.

Prawda zawsze jest mocna. youtu.be/Nd-MOpEb-7w polecam całość, ale o szacunku dla ludzi od 6.18
Kodeks Bushido, Kodeks Spartan, ogólnie wojowników greckich i rzymskich, można streścić właśnie słowami; szanuj tych którzy na szacunek zasługują, a tak samo będziesz traktowany. W końcu zasady rycerskie to dzieło Greków i Rzymian. Poza tym szacunek jest naturalny w społeczeństwach. Dzieci jakoś nie muszą znać przykazania ''czcij ojca i matkę'' aby obdarzać szacunkiem rodziców.........którzy na ten szacunek zasługują swoim życiem. Nie ma powodu szanować kogoś, kto na szacunek sobie nie zapracuje\zasłuży.

>>Niejaki ojciec Klimuszko (znany szerzej jako uzdrowiciel) pisał, (...)
>>Błyszczał on bowiem na zewnątrz złotem, wewnątrz zaś był dotknięty rozkładem fizycznym i duchowym (stąd wniosek, że katolicyzm, bo Rzym był wówczas k a t o l i c k i !, prowadzi do fizycznego i duchowego zwyrodnienia - przyp. mój - WR).
>Niestety, błąd logiczny. I w ogóle to nie jest na temat. Przyczyny upadku Cesarstwa były przede wszystkim ekonomiczne.

Ojojojojojoojooooooj. No proszę, od dziesiątków jeśli nie setek lat, historycy sprzeczają się o przyczyny upadku Rzymu, a znaczna ich część, jeśli nie większość ma podobne zdanie jak ten Klimuszko, a tu pan Marcuch jednym zdaniem rozstrzygnął spór.
Choć upatrywanie przyczyn upadku Rzymu w ekonomii ma sens jako, że każdy wie, że utrzymanie kościoła katolickiego jest ponad siły wielu państw hehehe.

>> Kiedy w roku 455 Wandalowie wkroczyli do stolicy imperium - pisze dalej o. Klimuszko - nie napotkali żadnego oporu, miasta nikt nie bronił.
>Zaraz usłyszę, że "chrześcijański pacyfizm" jest do bani, bo prowadzi do upadku imperiów. A potem, że jest w chrześcijaństwie pojęcie "słusznej wojny", które też jest do bani, bo prowadzi do wojen. Haha! Ale spoko, niejeden się na tym wykoleił. Jak pisałem, nie dla dzieci.

Nie chodzi o chrześcijański pacyfizm lub jego brak. Chodzi o etykę chrześcijańską, która uczy; kochaj nieprzyjaciół swoich, nadstawiaj policzka itp idiotyzmów. Póżniej wysyła ogłupionych ludzi na wojnę czyniąc z ludzi idiotów mających problemy z odróżnianiem uczuć. Jak można na wojnie z miłością poderżnąć wrogowi gardło, a póżniej z tą samą miłością dać buzi żonie, darzyć miłością przyjaciela itd.?
Chodzi o nieetyczność tej chorej etyki. Bardziej cenie prawdę, a prawdą jest to ''Ja jestem poganinem, ja nie miłuję moich wrogów, bo to wbrew naturze - ja z wrogami walczę.''Słowa Nikolta z www.racjonalista.pl/kk.php/s,1667/q,Tryglaw
MOTTO:
Założenie nihilizmu chrześcijańskiego głosi, że życie jest złem.
Jan Stachniuk

A na koniec.. Czemu Alaryk po zdobyciu Rzymu nakazał ocalić chrześcijan, a wymordować pogan? Jeśli ten Klimuszko ( między innymi wg) Ciebie nie miał racji?.
Prosiłbym o jedno zdanie na ten temat.

>>Z bogiem i czekam na wyjaśnienie czym jest ta chrześcijańska etyka
>Może w stosowniejszym wątku.

Wg mnie ten jest stosowny. Jak wykazałem wyżej nie mam pojęcia co jest a co nie jest chrześcijańską etyką

Dedykacja od poganina dla chrześcijan na koniec youtu.be/EriTqb98--s

#302
10-11-2011 19:17
 Ocena 5 na 5
Gosia (9452 punktów)Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi Marcuch
>Kobiety są ozdobą tego świata.

Kobiety są czarnuchem tego świata i ilekroć tego słucham, odnoszę wrażenie, ze Lennon nagrał to wczoraj...

darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi Uriel_
Bardzo ładnie napisane, ale ja to już wiem. ONI nie. Jak im wyłuszczysz, to będą pytać, a ja Ci pokazuję o co. Los jednostki (w tym Hioba) można usprawiedliwić w zależności od tego, czym w rezultacie jest rzeczywistość. Czym m.in. jest JA, czym jest śmierć JA i jakie są ewentualne dalsze widoki dla JA. Dla NICH to najważniejsze. Odpowiedz. Prosto z mostu, bez dykteryjek. Jak prostemu chłopu z podkarpackiego, bo będziesz musiał. Nie pytam Ciebie, tylko Cię sprawdzam. Oczekuję więcej, niż od kogoś sprzed 2000 lat, czy nawet 700-set, jak Mistrz Eckhart, Johannes Tauler czy Mikołaj z Kuzy.

A to bonus:
www.youtube.com/watch?v=Shzxh-saJog

Uriel_ (360 punktów)Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi darkside
>Jak prostemu chłopu z podkarpackiego, bo będziesz musiał.
Prosty chłop z Małopolski wita po długim łikendzie.

Myślę, że to już wynika z moich postów, ale skoro prosisz to:

1. W opisywanym modelu rzeczywistości indywiduum pojawia się i znika. Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz. Przed urodzeniem człowieka nie ma i po śmierci również.
Umysł generujący czyjeś (moje, Twoje , nasze, ich) "ja" jest integralną częścią organizmu człowieka toteż jego stan obejmujący akceptację końca egzystencji jest podstawą dla właściwego postępowania w życiu takim jakie ono jest.

Skutek: Godzę się z faktem ze mam bliżej nieokreśloną ilość czasu do wykorzystania więc postaram się spożytkować ją jak najlepiej.

Spekulowanie o dalszym losie "ja" po wcześniejszym założeniu takiej możliwości nie jest przedmiotem nauczania Jezusowego. Jakkolwiek nazwiemy ogół przekonań , o które pytasz chrześcijaństwo realne stoi wobec nich z przedrostkiem "a-" analogicznie do a-teizm.
Z założenia kontynuacji "ja" teoretycznie* nic nie wynika w modelu chrześcijańskim, a jeśli ktoś twierdzi przeciwnie, że wynika to słucham, na jakiej podstawie? [* - jeśli uda się wykazać, ze założenie samo w sobie nie jest szkodliwe dla jakości realnego życia]

2. Opisywane JA JESTEM to ogół informacji o człowieku. (chrześcijańska koncepcja prawdy). Można ją przyjąć bądź odrzucić oczywiście poznawszy ją wcześniej taką jaka jest i wynika z nauczania Jezusowego. [możliwe miejsce sporu]

3. Mieć udział w życiu wiecznym JA JESTEM to przyjąć prawdę o sobie taka jaka jest zaserwowana w omawianym modelu, wierząc i wcielając się w nią w zależności od potrzeb [Jana 1,51] bo pełna integracja, doskonałość moralna w trybie ciągłym jest moim zdaniem raczej niewykonalna. [co nie ma wpływu na jej definicję i naszą możliwość odnoszenia się do ideału]

>Czym m.in. jest JA, czym jest śmierć JA i jakie są ewentualne dalsze widoki dla JA. Dla NICH to najważniejsze.

1. Nie zgadzam się. To nie ja wymyśliłem. Obydwaj siedzimy w tej samej szkolnej ławce i analizujemy zewnętrzny przekaz danych. Ja wobec niego [do treści przekazu] ustosunkowywuję się w pisanych tu postach a Ty na razie deklarujesz i wydaje się, że odbierasz to podobnie, jesteś skłonny przyznać mi rację, że ja i obaj właściwie odczytujemy to czego faktycznym autorem Ty tu czy ja nie jestem (śmy)!

2. Możesz mnie również pytać o mój, jednego z NICH (?), prywatny stosunek do omawianego tu zagadnienia, w tym o własny, jednego z NICH(?), oraz tej części z NICH(?) zwanej ateistami, czy aby dla nich też jest najważniejsze co dzieje się z ludzkim "ja" po śmierci fizycznej. Ciekawe co Ci odpowiedzą?

>Ale zapytają Cię o kontynuację dla podmiotu "JA".

A może Tobie chodzi o aktualną grupę fideistów quasichrześcijan myślących w kategoriach życia wiecznego po śmierci biologicznej gdzieś w zaświatach "gdzie pójdzie dusza do nieba" ? Może sprecyzuj NICH, co to za grupa Ci ONI ?

>Nie rozwijania się go w kolejnych pokoleniach aż do Boga Ojca, ale o swoją, osobistą "duszę czującą". Unicestwiona, czy nie? Bo jesli będzie ona jednorazową, kilkudziesięcioletnią efemerydą, to Ci odpowiedzą, że nie warto, że w dupie mają taką konstrukcję. że chcą więcej.

A Ty chcesz więcej? Będziesz jednym z tych co drwią z Człowieka pod krzyżem mówiąc Skoro jesteś Synem Bożym to pokaż swą moc, zejdź z krzyża, oswobodź się. Gdzie jest Twój Ojciec Jeszua, gdzie? Czemu pozwala byś tak cierpiał? Zróbże coś, uczyń znak, uczyń cud!
Syn Boży? Żałosne, nawet z krzyża zejść nie potrafi.


>Zapytają - a co mi, MI z tego, że konstrukcja jest o.k. dla Umysłu, skoro ja jestem w tym wszystkim może wpisaną do Księgi Żywota jednostkową historią i nawet może pamiętaną z imienia przez Umysł, Boga czy jak to tam sobie nazwiemy, może i będę żywy za życia, może i będę modelem jak Jezus w Bogu Ojcu, jak to gdzięś wyzęj nazwałeś - ale w sumie co z tego?

Potrzebujesz więcej czasu by zaczęło działać to co napisałem, byś pełniej zrozumiał o czym piszesz. Sam zaczniesz wkrótce konstruować rozwiązania dla każdego z problemów obecnie uznawanych w przestrzeni medialnej za nierozwiązywalne. Ciężko jest w to nagle uwierzyć osobie nie mającej wglądu w szeroki horyzont korzyści jakie płyną utylitarnie dla niej samej i jej prywatnych potrzeb jeżeli ten model przyjmiemy za powszechnie obowiązujący. Totalitaryzm wolności dotykający wszystkich - dotyka i Ciebie, chcesz jej? Chcesz być szczęśliwy w świecie, który daje Ci szansę i dużą przestrzeń na samorealizację - czy przeciwnie - wybierasz świat szykujący się do kolejnej wojny, terror, przemoc, łamanie praw człowieka, w tym szczególnie kobiet ITD.

> Chcę więcej życia! I co im odpowiesz? Jaka oferta?

Życia realnego czy po śmierci? Czego chcesz więcej? Nie wiem od czego zacząć - chcesz nowego systemu społecznego? Podniesienia jakości świadczeń? Bezpieczeństwa? Pracy? Płacy? Rewolucji kulturowej i zmiany obyczajowości adekwatnej do ludzi przyjmujących Jezusa? Uderzenia w instytucję małżeństwa likwidującego problem cudzołóstwa? Uderzenia w poczucie obowiązku prokreacyjnego w tym macierzyńskiego? Wolności seksualnej w nowych ramach minimalizujących popyt na istniejąca ale zalegalizowaną i kontrolowaną prostytucję ?
Powiedz jaki aspekt realnego życia Cię interesuje a powiem Ci jaka dla niego jest konsekwencja w przyjęciu tego, omówionego ramowo wyżej modelu.

> A co odpowiesz w kwestii teodyceii?

Wszystko co trzeba. Słucham pytań.

>Może ściślej, w kwestii zaistnienia i śmierci na raka, powiedzmy jednorocznych dzieci?

1. Organizm jest narażony na choroby.
2. Ośrodek medyczny jest powołany do świadczenia usług medycznych obywatelom.
Coś jeszcze?
   

Uriel_ (360 punktów)Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi darkside
>Czy warto? Po tych wszystkich nieszczęściach, cierpieniach, trupach do Boga Ojca?

Nie rozumiem. Dążenie do Boga Ojca realizowane w tym modelu poprzez oddanie prymatu nauce, rozumowi i innym cnotom to uzdrowienie systemu społecznego, które leży w interesie nas wszystkich i ono pociąga za sobą w konsekwencji dobrobyt i szanse na uratowanie tego rocznego dziecka. Realną szansę a nie bezradną, zakopconą twarz znachora, speca od złożonych dłoni i homeopatii.

Czekam też na odpowiedź z poprzedniego posta - przypomnę - Czy jako Judasz spełniłbyś prośbę Jezusa? - forma i poziom złożoności odpowiedzi pozostawiam Ci do wyboru.
   

Uriel_ (360 punktów)Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi perun
>Ale ja pisałem o bogu przed którym sam siebie moge reprezentowć i nie potrzebni są mi do tego żadni ''pasterze''

Słucham Cię więc, co masz mi Synowi Jego do powiedzenia. Zanim zadasz pytanie zapoznaj się z treścią dotychczas napisanych przeze mnie postów abyś nie zmuszał mnie do powtarzania w kółko tego samego. Polecam moją dyskusję z użytkownikiem darkside, w której on już to robi. Przyłącz się.
   

perun (8610 punktów)Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi Uriel_

>Słucham Cię więc, co masz mi Synowi Jego do powiedzenia. Zanim zadasz pytanie zapoznaj się z treścią dotychczas napisanych przeze mnie postów abyś nie zmuszał mnie do powtarzania w kółko tego samego. Polecam moją dyskusję z użytkownikiem darkside, w której on już to robi. Przyłącz się.
Nie zrozumiałeś mnie. Ja nie chce gadać z Jego synem, ani córką. ChcE gadac z samym Bogiem, bo nie potrzebuje do tego żadnych pośredników, nawet gdy sa jego synami.
Przyłączyłbym się, ale nie mam czasu. Pozdrawiam

#308
16-11-2011 15:36
 Ocena 1 na 1
Głąbiński (3538 punktów)Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi Marcuch
>Naturalistic fallacy, po raz tysięczny na tym forum... żałosne.
Czy kwestionujesz prawdziwość naturalnego pochodzenia podanych przykładów wskazań? Przecież mają one swoje odpowiedniki także w świecie zwierząt! Mógłbyś wyjaśnić, na czym opierasz swoje zastrzeżenia?


Stach M. G.

#309
16-11-2011 17:08
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi Marcuch

>Osobniki mogą najwyżej stwierdzić przez obserwację fakt: "nie zabijamy ziomali". Zakładając, że słowo "ziomal" nie jest terminem wartościującym, tylko obserwacyjnym. Podobnie mogą stwierdzić: "Mamy mało jedzenia".
>Między tą obserwacją, a sformułowaniem normy w sensie aksjologicznym: "Nie należy zabijać ziomali." lub też "Miejmy mało jedzenia", nie ma związku logicznego.
Problem polega na tym, że opisane zachowania działają na zasadzie instynktu, a nie logicznej obserwacji. Oparłeś swój wywód na nieprawdziwym założeniu.
De facto jak wytłumaczyć, że podobają nam się buzie dzieci? Czy jest to logiczna analiza? Nie. Po prostu ta cecha jest utrwalona w naszej fizjologii (a więc wynika z genów) bo kiedy powstała, została silnie utrwalona. Populacje bez tej cechy miały mniejsze szanse, bo sentyment do dzieci sprzyja ich ochronie, a więc przetrwaniu.

>(Informuję, że "norma" jako typowe zachowanie to nie "norma" w sensie "zachowanie powszechnie uznane za dobre", co odkryjesz w słowniku. Np. promiskuityzm u homo sapiens. )
W tym ujęciu normą jest ten instynkt, który jest utrwalony w większości populacji. Dla naszej rzeczony sentyment do buzi dziecka lub upodobanie w symetrii są normą.

> "Wartość" procesu/zdarzenia/przedmiotu z punktu widzenia osobnika może być ze względu na te czynniki kompletnie inna niż z tzw. "punktu widzenia genów". Pomieszanie wynika z tego, że w języku popularnonaukowym, a nawet naukowym używa się słów z etyki albo potocznych ("strategia").
>"Jastrząb" w stadzie "gołębi" (mówię o grze ewolucyjnej) działa wbrew temu, co "wyrzeźbiło się w puli genowej". Zwycięża z populacją i nawet nie musi być inteligentny. Więc jakie działanie jest pożądane, gołębie czy jastrzębie? Pomijam już fakt, że ewolucja ustawicznie "rzeźbi" i zmienia kontekst.
Jednak po zwycięstwie jastrzębia, bez gołębi jastrząb umiera. Dlatego jastrzębie są niekorzystne dla populacji.

Oczywiście nie można zlekceważyć idei. Ale okazuje się, że wartości przekazywane ideowo często były paskudne.

#310
16-11-2011 19:31
 Ocena 2 na 2
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi Uriel_
No cześć. Pisząc o NICH absolutnie nie miałem na myśli ateistów, a właśnie fideistów, ale już mniejsza z tym. Czyli mamy identyczne zafiksowanie na rzeczywistość, wolę pełnej z nią integracji i afirmacji, pogardę zaświatowości, pomimo, że ja nie posługuję się Jezusem ku temu. Nie przeszkadza mi jednak, kiedy o tym piszesz, bo zwyczajnie spotkałem się z takim sposobem widzenia owej historii, trochę się z tym też gimnastykowałem i choć uważam, że sporo się trzeba napocić (choć Tobie zdaje sie to iść gładko), żeby wytlumaczyć pewne dyskusyjne kwestie, to sam kierunek, w którym to u Ciebie zmierza, jest jak najbardziej pozytywny i nie mam z tym problemu.

>A Ty chcesz więcej?
Ja zupelnie nie potrzebuję więcej, ale przegrasz z tymi, którzy będą to mieli w swojej ofercie w walce o umysły. Sromotnie. Nie ten czas, nie ta rzeczywistość jeszcze. Projekt nie ma szans na realizację i musi skończyć się klęską. Tak jak klęską jest Mk 15, 34, że nie wspomnę o najbystrzejszym uczniu, który skończył na gałęzi, kiedy zorientował się, że oto jest właśnie totalna klęska. I całe 2000 lat później dla tego projektu, o którym Ty piszesz. Oni przegrali sromotnie. Żwycięzyli zaświatowcy z cwaniaczkiem z Tarsu na czele. Ich opowieść, wariacja, co jest oczywistą katastrofą.
To może dziwne, ale przypomniał mi się film "Matrix", druga część, kiedy gnostycki mesjasz Neo, trafia wreszcie do Architekta i dowiaduje się, że jest szóstą inkarnacją czy tam wersją, Neo. Jezus to taka wersja 1.0, która musiała ponieść klęskę, a program Smith, przejał kontrolę (Szaweł, kościół, chrześcijaństwo jakie znamy, idealistyczne systemy) i dopiero modyfikacja, wzbogacenie programu wersji 1.0 to prawdziwy Mesjasz, na którego wciąż czekają Żydzi, wiedząc, że ktoś, kto poniósł klęskę, nie zasługuje na to miano. Podsumowując, jesteśmy na zbyt dupiatym poziomie wiedzy, żeby mogła się pojawić taka wersja, która już dziś coś zmieni. Za mało danych. Ty też jestes bez szans, wygrają "zaświatowcy" i inne cwaniaki. Wyrocznia jako Duch święty też Ci nie pomoże, ani nawet Trinity. I wydaje mi sie, że ja to widzę, a Ty być może jeszcze nie. W III części Matrixa, na końcu ma miejsce rozmowa Wyroczni z Architektem i ten drugi nadal nie wierzy w projekt "człowiek". Jest sceptyczny, wie że sukces Neo 6.0 nie jest stanem trwałym i ostatecznym. To inspirujace. Sam architekt, nie sprawia wrażenia kogoś, kto byłby przekonany, że warto, co zresztą mamy w Starym Testamencie też. A to Jahwe utopi wszystko w cholerę, a to rozwali i spali, później wlaściwie gdzieś się zmywa, a przecież na początku projekt był dobry. Bardzo dobry. Tak twierdził. Ja mam wahania jak Architekt, ale zgadzam się z Tobą, że właściwie tyle pozostaje nam do zrobienia, żeby ten świat uczynić dobrym miejscem, możliwie jak najlepszym, a kierunek ku zaświatom, to największa kłoda pod nogami, którą trzeba roznieść w pył. Filozof Harold Bloom, w swojej książce "The Book of J", niestety nie wydanej w Polsce, pisze że zostać wybrańcem oznacza charyzmę nasączoną witalnością samego Jahwe. To właśnie witalność stanowi najbardziej uderzającą cechę Jahwe w wydaniu pisarki J. Jej Jahwe nie jest osiągnięciem idealnego stanu, doskonałą stagnacją, ale intensywną obecnością, wolą zmiany, siłą rozpoczynania, wcieloną oryginalnością. Jego naczelnym atrybutem nie jest gnuśna świętość, sprawiedliwość, miłość czy prawość, ale czysta energia stawania się w coraz to nowe, świeże byty. Jej Jahwe, to nie Prokurator sprawujacy surowe rządy na tronie Prawa, ale czysta energia stawania się, bycia, afirmacji i witalności. Takie myślenie o świecie i życiu, mi się podoba i choć wciąż mam wątpliwości, to i tak nie widzę lepszego podejścia w otwarciu na rzeczywistość. A czy Mesjasz, na którego wciąż czekają religijni Żydzi, czyli wersja wzbogacona i wiedząca lepiej i więcej, to realny projekt? Nie mam pojęcia i zapewne się nie dowiem. Nie przywiązuję zatem do tego wagi. Sam żyję na TAK dla tego życia i tego świata wyłącznie, przeciwko haniebnemu zewnątrzu i jestem sceptyczny, co do możliwości upowszechnienia tego podejścia, tym bardziej, że z prymitywnym hedonizmem, zasadą przyjemności i nieustannym zaspokajaniem głupkowacie rozbudzonego i wiecznie nienasyconego ego, nie ma to nic wspólnego.
I to chyba tyle chciałem napisać.

darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi Uriel_
>>Czy warto? Po tych wszystkich nieszczęściach, cierpieniach, trupach do Boga Ojca?
Mam takie wahania jak Architekt powyżej.
> Czekam też na odpowiedź z poprzedniego posta - przypomnę - Czy jako Judasz spełniłbyś prośbę Jezusa?
Wtedy zapewne tak, z dzisiejszej perspektywy raczej NIE. Zorientowałbym się, że jest to wersja 1.0, może 2.0 czy 3.0 - czyli przegrana i powiedziałbym mu, żeby wziął się wreszcie za Marię Magdalenę .

Uriel_ (360 punktów)Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi darkside
>Czyli mamy identyczne zafiksowanie na rzeczywistość, wolę pełnej z nią integracji i afirmacji, pogardę zaświatowości, pomimo, że ja nie posługuję się Jezusem ku temu.

I ocieramy się o sedno - A dlaczego nie ?

Gdy czytam coś takiego: www.racjon(*)Amoralnosc.w.zachowaniu.Jezusa
zastanawiam się jak duże muszą być owe pewne dyskusyjne kwestie,
>trochę się z tym też gimnastykowałem i choć uważam, że żeby wytlumaczyć sporo się trzeba napocić
Być może samemu tak, ale z nauczycielem pójdzie łatwo, wszak:
>(choć Tobie zdaje sie to iść gładko),

Po co? Ano po to by większość zakładających tego typu wątki, setki wątków powtórzyła zgodnie:
>to sam kierunek, w którym to u Ciebie [ Jezusie?] zmierza, jest jak najbardziej pozytywny i nie mam z tym problemu.

Chcę po prostu przedstawić racjonalistom ich nowego kolegę, autora Ewangelii, który domaga się od "swoich" by wreszcie, skutecznie, z Bożą pomocą, dobrali się tym religijnym dewiantom, którzy spacyfikowali nie tylko przestrzeń kulturową III Rzeczpospolitej Polskiej, do ich zakutych łbów odbierając im wszelkie argumenty i podpalili metaforycznie krzesła, na których dziś siedzą, bluźnią, bzdety wciskają wszystkim wokół w tym największą, że to oni, prawicowe watahy klerykałów, są obrońcami wartości chrześcijańskich. Przecież to jakaś zbiorowa tragifarsa.

>przegrasz z tymi, którzy będą to mieli w swojej ofercie w walce o umysły. Sromotnie. Nie ten czas, nie ta rzeczywistość jeszcze. Projekt nie ma szans na realizację i musi skończyć się klęską.

Nieśmiało może, ale czy oddasz na mnie swój głos?

>Tak jak klęską jest Mk 15, 34,

Nonsens. Ja bowiem odpowiadam: Jestem tu. Tak jak miało być. Jestem tu Jezusie tak jak chciałeś. Pytałeś Mnie czy możliwe jest aby ominął Cię Joszua ten kielich, pytałeś ponownie tak bym słyszał choć obydwaj doskonale wiemy, jaka jest nasza wola, jedno bowiem jesteśmy i z jednego bierzemy

>że nie wspomnę o najbystrzejszym uczniu, który skończył na gałęzi, kiedy zorientował się, że oto jest właśnie totalna klęska.

Nic takiego nie miało miejsca. Ten celowo zmyślony finał końca Judasza to pieczęć apokaliptyczna. Jeżeli ją złamiesz to znaczy, że osiągnąłeś wysoki poziom w drodze do obywatelstwa w Królestwie Niebieskim.

Ja to wyprowadzam z kanonu i nie jest konieczne acz mile widziane wsparcie z apokryfu:

www.wtl.us.edu.pl/pdf/zak/Ewangelia_Judasza.pdf

Odrzekł
Jezus mówiąc: "Będziesz
trzynastym i
będziesz przeklęty przez
pozostałą resztę pokolenia (...), ale
przyjedziesz i będziesz panował nad
nimi. Ostatniego dnia zaś będą
przeklinać twoje nawrócenie ku wysokości
(47,1) do świętego pokolenia (...)".

>I całe 2000 lat później dla tego projektu, o którym Ty piszesz. Oni przegrali sromotnie. Żwycięzyli zaświatowcy z cwaniaczkiem z Tarsu na czele. Ich opowieść, wariacja, co jest oczywistą katastrofą.

Cóż niech się bujają. Wersja 2.0 nadchodzi przywitać rok 2012 w rytmie:

www.youtube.com/watch?v=J7gCAmbTSYo&feature=fvwrel

Wpadnij jeszcze kiedyś na "chlebek" jak poczujesz smaka.

Pozdrawiam.

#313
17-11-2011 16:36
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi Uriel_
>Nieśmiało może, ale czy oddasz na mnie swój głos?
Spoko. A tak w ogóle, to powinieneś napisać książkę i szczegółowo przedstawić swoją interpretację, bo jak widzisz, z zainteresowaniem kiepsko, a jak by to było w formie zwartej i przejrzystej, to by się trochę osób na pewno zaciekawiło. Wiele osób tutaj na terminy Bóg czy Jezus reaguje automatycznie odruchem obronnym, ja najczęściej też, ale przecież nawet Nietzsche potrafił napisać kilka pozytywnych stron o tym drugim w "Antychryście". A tak albo Cię olewają, albo mają za jakiegoś dziwaka, a tak przecież nie jest. Niedawno przeczytałem książkę - wywiad Wojciecha Szczawińskiego z Tadeuszem Bartosiem i Wojciechem Eichelbergerem "W poszukiwaniu mistrzów życia" i tam panowie też łapią ten ciekawy kierunek, ale znacznie bardziej powierzchownie od Ciebie. Ty jesteś lepszy i widzisz więcej, również co do konsekwencji afirmującego ustawienia percepcji na życie, świat i człowieka, co akurat mnie kręci w tym najbardziej, ale oczywiście musiałbym poznać więcej szczegółów, zwłaszcza jeśli chodzi o etykę w formie idealistycznych dyrektyw kodeksowych, czego nie cierpię. Powinieneś napisać książkę, ja przeczytam.

>Chcę po prostu przedstawić racjonalistom ich nowego kolegę, autora Ewangelii, który domaga się od "swoich" by wreszcie, skutecznie, z Bożą pomocą, dobrali się tym religijnym dewiantom, którzy spacyfikowali nie tylko przestrzeń kulturową III Rzeczpospolitej Polskiej, do ich zakutych łbów odbierając im wszelkie argumenty i podpalili metaforycznie krzesła, na których dziś siedzą, bluźnią, bzdety wciskają wszystkim wokół w tym największą, że to oni, prawicowe watahy klerykałów, są obrońcami wartości chrześcijańskich. Przecież to jakaś zbiorowa tragifarsa.
Ale widzisz, że Ci nie wychodzi, bo jak wyjeżdżasz z Jezusem kolegą i bożą pomocą, to masz taki efekt jaki masz. Powinieneś inaczej, pokazać swoje przemyślenia na temat struktury rzeczywistości bez aż tylu religijnych ozdobników i odwołań, bo to źle działa na ludzi. Twój język jest niepotrzebnie aż tak tym nasączony.

Uriel_ (360 punktów)Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi darkside
Piszę, piszę ale zaglądając tu działa pokusa przedpremierowych wybryków tu na forum.
Ten wybryk czyli udział w tym wątku i rozmowę z Tobą skopiowałem bo jest zapisem jednego z potrzebnych mi doświadczeń.

Cieszę się i jestem wdzięczny za udział w eksperymencie.

Pozdrawiam serdecznie.
   

#315
19-11-2011 09:51
 Ocena 7 na 7
i.czaplicka (5782 punktów)Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
W odpowiedzi Marcuch
Przepraszam za brak polskich znakow. Nie mam czasu wklejac.
Prosilam o odpowiedz w tym watku, poniewaz nie odpowiedziales w innym. Bo nie mozna zaprzeczyc, ze te zdania z Pisma Sw, po prostu dyskryminuja i obrazaja kobiety. Jezeli Ty tego nie widzisz, to moze tylko swiadczyc o Twoim zaslepieniu. Jezeli w danym tekscie wyraznie jest napisane, ze masz glowe nakrywac na znak poddanstwa, masz byc komus posluszny tylko ze wzgledu na swoja plec, nie jestes obrazem Boga- to jak to inaczej rozumiec?
Ze to dotyczy tylko zachowania kobiet w kosciele i w zyciu rodzinnym? Czy w ogole pozwalano przebywac/dzialac kobietom na innym gruncie? Politycznym, naukowym?
Wiem, ze to nie na temat, ale ja ostatecznie wiare stracilam, kiedy w szkole sredniej kazano mi przeczytac Pismo Sw. Tylko niestety, wczesniej czytalam Lema. I wiedzialam, ze dowodem na kontakt z wyzsza umyslowoscia musi byc realny przyrost wiedzy. A tu co? Wszechwiedzacy Bog nie wie, ile nog ma pajak? A ja w wieku lat siedmiu przeczytalam "Dzieci Kapitana Granta " i wiedzialam, ze osiem.
Te teksty pisal ktos nieskonczenie glupi i leniwy- co za problem obejrzec kopyto wielblada?
Ale nie czepiajmy sie faktow naukowych- moze Ziemia z boskiej perspektywy rzeczywiscie jest plaska.
Ale co ze wskazowkami moralnymi? Traktowanie kobiet najlepszym przykladem. Nie ma ani jednego slowa o tym, ze maja takie same prawa jak mezczyzni. Sa zrownane (takze w przykazaniach) ze zwierzetami domowymi. Opis stworzenia dobrze to potwierdza - najpierw Bog stwarza Adama, na swoje podobienstwo. Potem, zeby sie nie nudzil, stwarza dla niego rozne zwierzatka, ale Adam nie jest zadowolony. Kobieta jest kolejnym zwierzeciem stworzonym dla niego.
Owszem, jest obietnica (nadzieja matka glupich) ze po smierci, w niebie, bedzie rowna mezczyznie. Ale tu na Ziemi- morda w kubel, i sluchac, co maz ci kaze. I dzieci rodzic, bez mozliwosci wyboru.
Inna rzecz- ani jednego slowa na temat traktowania zwierzat. Bo te pare slow o nienakladaniu kaganca wolowi to tylko lokalny przesad/zwyczaj. Zwierzeta sa tylko pokarmem, nie czuja, nie cierpia. Co wyzszej istocie by szkodzilo dac pare slow na ten temat? Tym bardziej, ze leja sie potoki slow na tematy nieistotne?
Teraz wierzacy usiluja pudrowac niewygodne fragmenty Pisma Sw, a ze katolicy w zasadzie go nie znaja, mozna im wmowic wszystko- ze nie dyskryminuje kobiet, ze jest zrodlem wszelkiej moralnosci, ze potepia niewolnictwo...

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365