 |
Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-10-2011 12:02 | jark44 (619 punktów) | Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy
7 na 7 | dla moralności i etyki dla postawy wypływającej z wartości chrześcijańskich.
Otwieram ten wątek, bowiem zauważyłem, że w obecnej gorącej dyskusji strona katolicka twierdzi, że nie ma innego spójnego systemu etycznego i wzorca dla postaw moralnych jak tylko ta, która wypływa z nauki i tradycji chrześcijańskiej.
Jak opisać krótko taki system wartości dla współczesnej Polski (świata, Europy), który jasno pokaże, że alternatywa tkwi w historii Europy starożytnej, ludów pogańskich (Germanowie, Słowianie, Celtowie) no i oczywiście tradycji chrześcijańskiej.
Zwrócić należałoby uwagę na to, że chrześcijaństwo nie stworzyło dzisiejszej etyki i moralności. Jest jedynie spadkobiercą tych poprzednich. Obecny zaś system moralny został poza tym ubogacony dorobkiem nowożytnej myśli humanistycznej itd.
Brak jest moim zdaniem wypracowanego "hasła" na odrzucenie innego hasła - "chrześcijańskia tradycja". Bez takiego "oręża" trudno rozmawia się z chrześcijanami, bo wymaga to dłuższego wywodu, a oni mają gotowca. Chrześcijaństwo po raz kolejny zamierza przywłaszczyć sobie cały dorobek kulturowy Europy.
Zapraszam do wyrażenie poglądów. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..#121 5 na 5 | perun (8610 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy |
> Bardzo chętnie poznałbym źródło, z którego czerpiesz te informacjeMitologia Słowiań - A. Gieysztora Mitologia Słowian - A. Brucknera Świat dawnych Słowian - Zdenek Vana Dzieje i kultura dawnych Słowian - J. Gąssowski Religia Słowian - Szyjewskiego Tajemnice Słowian - L. Mateli Wojowie i Grody Słowiańskie - K.Śledzińskiego Słowiańska moc - Sroka Średnowieczni najemnicy - Urban,a Słowiańskie wiece plemienne - P. Boronia - to tylko kilka pozycji dostępnych w bibliotekach. Warto sięgnąć po Karola Bunscha i jego powieści na temat początków państwowości polskiej. Pozdrawiam |
#122 4 na 4 | perun (8610 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > Perunie, jesteś WIELKI. Mam nadzieję, że nasi forumowi ewangelizatorzy to przeczytają i pomyślą.Nie przesadzaj Meret , do 2 metrów troche mi brakuje, poza tym podobno rozmiar nie jest taki ważny  |
#123 1 na 1 | Amai (3012 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | Dzięki, też chciałam zapytać  |
#124 6 na 6 | perun (8610 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy |
> -Niestety jak dotąd nikt tego, w żadnej dyskusji nawet zasygnalizuje, gdy z kolei różni prawdziwi Polacy powtarzają jak mantrę, że krzyż jest wpisany w historię kraju i narodu. Na dodatek to znak pokoju i miłości....KORIUS, nikt nie przeczy, że krzyż wpisany jest w historie tego kraju dlatego, że ''prawdzwi Polacy'' mają racje. Krzyż od początku był wpisany w naszą historie. To pod tym znakiem wybijano zęby mieszkańom tego kraju za jedzenie mięsa w piątek, pod tym znakiem wiązano im do szyji kamienie i topiono w jeziorach za kultywowanie słowiańskich tradycji. Z tym znakiem walczyliśmy o swoje istnienie pod Płowcami i Grunwaldem, a jeszcze 70 lat temu czarne krzyże na skrzydłach Luftwaffe siały śmierć wśród cywilów na polskich drogach. ''Prawdziwi Polacy'' mają tylko psychiczne zaburzenia, że takie czyny dokonywane pod znakiem krzyża to oznaka ''pokoju i miłości''  |
#125 7 na 7 | perun (8610 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy |
> Dla przykładu -- Słowianie spowiedzi nie znali, ale mieli święto Godów -- dzień godzenia się, przebaczania i odpuszczania win.I stąd mamy zwyczaj przed-w czasie wigilii godzenia się nawet z największymi naszymi wrogami. Musze tylko dodać, że nazwa Święto Godowe nie pochodzi od ''godzenia się'' a od roku. W starosłowiańkim ''god'' to po prostu rok. Święto Godowe było rozciągnięte w czasie, mniej więcej trwało od 21grudnia do początku stycznia ( chrześcijańskie Trzech Króli). Zaprzestawano w tym czasie wszelkiej pracy, a spędzano czas na wzajemnych odwiedzinach, przyjmowaniu gosci , spiewaniu pieśni ( taaak kolęd) i obdarowywaniu się prezentami. Był to czas radości i optymizmu. Dlatego dzisiaj krześcijanie mają gwiazdke i prezenty na wigilie. Wiedzcie krześcijanie, że my Słowianie też swiętowaliśmy narodzenie boga. 21-23 przesilenie zimowe, stary rok umierał ( Stare Słońce) a nowy rozpoczynał, odradza się Nowe Słońce. To dlatego dekorujecie na to wielkie święto domy zielonymi drzewkami, ''wścibiacie'' pod obrusy siano, a kolędnicy ''lażą'' pod domach z gwiazdą - która nie ma nic wspólnego z tą betlejemską Słowiańska kultura jest wystarczająco bogata i barwna, aby to chrześcijaństwo z niej czerpało a nie na odwrót. |
#126 2 na 2 | perun (8610 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > Dzięki, też chciałam zapytać  Nie ma za co. Dla mnie ten temat to sama przyjemność  |
#127 5 na 5 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > nikt nie przeczy, że krzyż wpisany jest w historie tego kraju dlatego, że ''prawdzwi Polacy'' mają racje. Krzyż od początku był wpisany w naszą historie. To pod tym znakiem wybijano zęby mieszkańom tego kraju za jedzenie mięsa w piątek, pod tym znakiem wiązano im do szyji kamienie i topiono w jeziorach za kultywowanie słowiańskich tradycji. Z tym znakiem walczyliśmy o swoje istnienie pod Płowcami i Grunwaldem, a jeszcze 70 lat temu czarne krzyże na skrzydłach Luftwaffe siały śmierć wśród cywilów na polskich drogach.-Ależ tak, wiem to wszystko. Chodzi o ten eufemizm "wpisany"...lepiej byłoby mówić wypalony w mózgach, jak farmerzy wypalali bydłu swoje znaki. A ci, którzy nie chcieli mieć go "wpisanego" byli "wypalani" w całości.
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein |
#128 6 na 6 | perun (8610 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy |
> -Ależ tak, wiem to wszystko.Nie wątpie, że Ty wiesz. Wątpie tylko czy chrześcijanin czytający Twój wpis skojarzy, że krzyż na na płaszczu Rycerza Zakonu Najświętszej Marii Panny ( królowej Polski?  ) to taki sam krzyż jak ten wiszący w Sejmie. I czy wie, że ''krzyżacy'' pod tym znakiem też nieśli nam ''pokój i miłość''. Prusom zanieśli, nam nie dali rady, ale może zastanowią się choć chwile nad tym, że mojemu pradziadkowi walczącemu w bitwie nad Bzurą, krzyż nie kojarzył się z miłością, gdy celował z boforsa do niemieckiego czołgu mającego na kadłubie wtedy biały krzyż. |
#129 1 na 3 | Marcuch (664 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > >>Czy etyka musi mieć jakieś źródło "namacalne"?> >Jeżeli twoja etyka (rozumiana jako zasady postępowania, a nie dział rozważań filozoficznych) nie ma być kwestią twojego widzi-mi-się, czy innego "kaprysu", musi pochodzić spoza Ciebie. Gdybyś sama sobie ją wymyślała, obowiązywałaby Ciebie etyka przypadkowa, to chyba trywialne, najprawdopodobniej kreowały by ją twoje lęki i najniższe potrzeby. Analogicznie z grupą, społeczeństwem itp. Zawsze jest jakaś "chwilowa etyka", bo ludzie uciekają od nadmiaru wolności. Pytanie tylko w którą stronę.> To opiera się na założeniu, że każdą zasadę trzeba wymyślić.W którym punkcie się opiera? Zasada "wymyślona" nie może być zasadą etyczną, bo, że pozwolę sobie powtórzyć: etyka musi pochodzić spoza Ciebie. To jest główna wada ateistycznych i naukowych przymiarek do tworzenia etyki: że się etykę wymyśla. Ani wymysłom ani obserwacjom nie trzeba się podporządkowywać i stąd tego rodzaju etyki są nic nie warte. > Zasada nie zabijania pobratymców jest tyleż wrodzona, co nieświadoma, emocjonalna i powszechna - za wyjątkiem rzeczonych już psychopatów.Słowo "zasada" ma u Ciebie dwa pomieszane znaczenia. Nie przejmuj się, to powszechny problem na tym forum. Pierwsze znaczenie: zasada to mechanizm funkcjonujący bez udziału woli, jakaś regularność zaobserwowana w przyrodzie; Drugie: zasada to norma, której należy przestrzegać czyli naginać swoją wolę do zasady. Pierwsze znaczenie nie ma z etyką nic wspólnego. Nie jestem winien, że nie ratuję tonącego, skoro poruszam się na wózku inwalidzkim, albo jestem drzewem. Nie jestem "winien", że nie słucham instynktu i się np. odchudzam. Jestem natomiast winien, jeżeli z rozmysłem zabijam przechodnia, żeby ukraść mu pieniądze, chociaż nie działam wbrew żadnemu mechanizmowi ewolucyjnemu. > Bez wrodzonych instynktów trudno jest opanować zasady etyki, co wiemy na przykładzie trudności, jakie napotykają psychopaci, a w pewnym stopniu i osoby autystyczne.Aczkolwiek nie ma nic takiego tak "instynkt etyczny", bo etyka dotyczy czynów świadomych, a nie instynktownych czy automatycznych. > >>Co jest źródłem wartości chrześcijańskich?> >Rozumiana po chrześcijańsku relacja człowieka z Bogiem pojmowanym na sposób chrześcijański, z tego co mi wiadomo. Bóg jest rozumiany jako "Najwyższe Dobro", "Miłość" i "źródło wszelkiego dobra".> To nie jest zasada moralna, a raczej religijna.To w ogóle nie jest zasada, tylko opis (źródła wartości chrześcijanskich). > Podaj konkretne zasady etyczne, czyli co wolno, a czego nie.Jest taka książka "Biblia", a w niej tzw. "Dziesięć przykazań", zwanych "Dekalogiem", nie wiem dokładnie w którym rozdziale, ale są to podstawowe zasady postępowania chrześcijanina. > Twoje postrzeganie ewolucji jest na poziomie zgoła gimnazjalnym.> Nie bierzesz pod uwagę gatunków społecznych, a to karygodny błąd.Pewnie tak, nie wziąłem tez pod uwagę zasady doboru grupowego ani krewniaczego w rozważaniach etycznych. Dlaczego? Bo ewolucja nie ma z etyką nic wspólnego. Jak powiedziałem wyżej, mechanizm działający biofizycznie lub na poziomie gatunku, to zupełnie co innego niż norma, która działa na mocy wolnej decyzji jednostki. Tego zasadniczego rozróżnienia "zasad" zdają się nie dostrzegać rozmaici naturaliści. Zaraz - jeżeli uważasz, że jakieś "ewolucyjne" czy "biologiczne" zasady nas w jakiś sposób "obowiązują", że mamy się trzymać "kodeksu Matki Natury" tzn., że pewnie jesteś panteistką. Może to coś wyjaśnia? To forum jest zdominowane przez krypto-panteistów. > >>Eksperymenty dowodzą, że odpowiedzialność prawna i cywilna działa lepiej, niż jakakolwiek religia...> >Ciekawe jakie to eksperymenty. Podaj źródła.> pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_więzienny> tak na przykład.Ten eksperyment nie ma nic wspólnego z religią. Poza tym co innego eksperyment na skalę kilkudziesięciu osób, a co innego oddziaływanie religii i prawa w skali społeczeństwa i dziesięcioleci. Poza tym, co znaczy "działa lepiej", w jakim zakresie? W religii chrześcijańskiej powiada się, że ludzie będą sądzeni po śmierci i mogą trafić do piekła na wieczność. Żaden znany mi ludzki sąd nie może wymierzyć takiej kary. Podobno chrześcijański Bóg spalił dwa miasta Sodomę i Gomorę, o takiej skali działań karnych człowieka nie słyszałem. > a na pewno każdy "strażnik" nie był niewierzący.Problem w tym jak strażnik pojmował soją odpowiedzialność w ramach eksperymentu i jak odnosił odpowiedzialność prawdą do własnego prywatnego sumienia. Nieprzestrzeganie prawa, np. przekraczanie dowolonej prędkości na drodze, jest w świetle etyki chrześcijańskiej grzechem. Więc skoro zawieszono odpowiedzialność prawną w ramach eksperymentu, strażnik mógł to zinterpretować jako zwolnienie z każdego rodzaju odpowiedzialności. Był też taki eksperyment psychologiczny, że udało się namówić przypadkowych ochotników do torturowania (rażenia prądem) innych, nieznanych im ludzi w ramach "uczenia ich" jakichś bzdur. Ale tu należałoby mówić raczej o tym, że ochotnicy zapomnieli o własnym sumieniu i ulegii manipulacji w świetle rzekomego autorytetu nauki. Bo z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej popełnili grzech, nawet jeśli całe tortury były sfingowane. Eksperyment ten pokazał nawet do czego zdolny jest człowiek, kiedy silną oszukańczą sugestią pozbawi się go moralnego kręgosłupa. Możliwe, że to miało miejsce również u Zimbardo, ochotnicy przestali stosować się do chrześcijańskiej etyki i zachowali się bardzo nie po chrześcijańsku. |
#130 1 na 1 | Marcuch (664 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > Nie istnieje i nie może istnieć etyka chrześcijańska.To odkrycie powinno w ogóle rozpoczynać i kończyć cały wątek: chrześcijanie nie mają etyki. Bo najpierw ukradli, a potem samo-zlikwidowali, haha! |
#131 2 na 2 | Marcuch (664 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | Popełniłeś kilkukrotnie pewien, powszechny u ludzi niechętnych chrześcijaństwu, błąd, polegający na rzutowaniu postaw moralnych wybranych jego reprezentantów na całokształt chrześcijańskiej doktryny. Jest to powierzchowne rozumienie przysłowia "Po uczynkach ich poznacie", czy jak to tam leci. Otóż "ich" poznacie, a nie "szkołę, którą ukończyli". We wszystkich przypadkach przytaczane przykłady ludobójstwa, okrucieństwa, złodziejstwa, nienawiści itd. itp. są ewidentnie wbrew etyce chrześcijańskiej. Trzeba tylko mieć chęć zrobić ten jeden krok dalej i to zauważyć, ewentualnie sprawdzić: Odnieś czyny tych swoich kościelnych szwarccharakterów do dekalogu, a przekonasz się czy działali zaiste po chrześcijańsku. Błąd ów, klepany w kółko na tym forum, jest w moim odczuciu rodzajem dyskryminacji ze względu na religię, czyli jest to "religizm", że tak to sobie nazwę. Wielu dyskutantów nakręca sie wzajemnie w owym "religijnym rasizmie", którego elementy można dostrzec zarówno u teistów, jak i ateistów. Np. "Świadkowie Jehowy" uważają obecne duże religie światowe za "Babilon Wielki", który musi zostać zniszczony przez boga w stylu chrześcijańskim, ateiści chcieliby, żeby wszystkie religie zastąpiła wiara w absolutny Rozum, a panteiści, że "tak naprawdę" wszystkim rządzi Przyroda, a jeśli ktoś uważa inaczej, to kłamie. Oczywiście, ciągle zadajemy sobie pytanie, dlaczego popełniono tyle zbrodni, skoro istniały owe wielkie systemy etyczne i religie spajające całe narody i temperujące ludzkie zachowania? Moja odpowiedź brzmi: bo człowiek jest po pierwsze nieprzewidywalnym skur...synem - a dobrym ziomkiem tylko bywa. I żaden "kościół" tego nie naprawi, co najwyżej ilościowo. |
#132 5 na 5 | perun (8610 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy |
> Otóż "ich" poznacie, a nie "szkołę, którą ukończyli". We wszystkich przypadkach przytaczane przykłady ludobójstwa, okrucieństwa, złodziejstwa, nienawiści itd. itp. są ewidentnie wbrew etyce chrześcijańskiej. Trzeba tylko mieć chęć zrobić ten jeden krok dalej i to zauważyć, ewentualnie sprawdzić: Odnieś czyny tych swoich kościelnych szwarccharakterów do dekalogu, a przekonasz się czy działali zaiste po chrześcijańsku.Chrześcijaństwo to nie tylko dekalog, niestety. Chrześcijan oceniam po tym jak działają i zachowuje się chrześcijanie, komunizm tak jak działają i zachowują się komuniści, choć ideały komunizm miał równie piękne jak chrześcijaństwo. Chrześcijańśtwo to nie tylko ''kochaj bliżniego ...'' ( najpierw trzeba ustalić kto to ten blizni dla chrześcijanina), ale również '' kto nie jest ze mną jest przeciwko mnie'' , chrześcijaństwo to również pogarda dla innych, którą okazywał sam wielki chrześcijańśki mistrz Jezus np w słowach '' nie rzucaj pereł przed wieprze'' gdzie wieprzami tutaj są ''inni'' czyli poganie. > Oczywiście, ciągle zadajemy sobie pytanie, dlaczego popełniono tyle zbrodni, skoro istniały owe wielkie systemy etyczne i religie spajające całe narody i temperujące ludzkie zachowania? Moja odpowiedź brzmi: bo człowiek jest po pierwsze nieprzewidywalnym skur...synem - a dobrym ziomkiem tylko bywa. I żaden "kościół" tego nie naprawi, co najwyżej ilościowo.Człowiek nie rodzi się ani zły, ani dobry. Człowieka kształtuje życie i tak dziwnie się składa, że najwięcej zależy od ideologii w jakiej został wychowany czy będzie dobry czy zły. Jeśli od małego człowieka uczymy szacunku dla KAŻDEGO, raczej w dorosłym życiu taki człowiek nie będzie czuł pogardy dla innego człowieka tylko dlatego, że jest inny. A czy chrześcijańśtwo tak uczy? Nie, najpierw uczy pogardy małego człowieka dla samego siebie, a nie może szanować innych ktoś, kto nie szanuje sam siebie. Póżniej uczy, że tylko chrześcijańśtwo to prawdziwa religia, inna to zabobony i diabelskie sztuczki. Jak chcesz, żeby nauczony pogardy dla inności mały człowiek w dorosłym życiu był dobrym człowiekiem? To wina chrześcijaństwa które dzieli ludzi na dobrych chrześcijań i pogardzanych przez nich wszystkich ''innych'' wyznawców fałszywych bogów i religii. Jaki szacunek ma mieć mały człowiek uczony przez chrześcijaństwo, ze jego bóg to prawdziwy bóg a bogowie innych ludzi to bałwany? I piszesz, ze to nie wina chrześcijaństwa to całe polowanie na czarownice , mordy pogan itd? A skąd niby ta nienawiść do kobiety i czarownic? z nieba qrna spadła? To nie wina nazizmu, ze tworzyli go żli ludzie nie? o bogowie ide na piwo bo się znerwowałem > Nienawiść, ludobójstwo, pogarda dla kobiet wszytsko to, to część chrześcijańśkiej etyki, którą tworzyli między innymi tzw ''ojcowie kościoła'' Poczytaj troche o chrześcijańskiej etyce i jej twórcach zanim zaczniesz opowiadać bajki o chrzescijaństwie |
#133 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > Otóż "ich" poznacie, a nie "szkołę, którą ukończyli". We wszystkich przypadkach przytaczane przykłady ludobójstwa, okrucieństwa, złodziejstwa, nienawiści itd. itp. są ewidentnie wbrew etyce chrześcijańskiej. Trzeba tylko mieć chęć zrobić ten jeden krok dalej i to zauważyć, ewentualnie sprawdzić: Odnieś czyny tych swoich kościelnych szwarccharakterów do dekalogu, a przekonasz się czy działali zaiste po chrześcijańsku.Chrześcijaństwo to, zdaje się, coś znacznie więcej niż Dekalog. Cała masa etycznych dyspozycji, z którymi wyznawcy i tak postępują, jak im wygodnie, a ci co sie stosują, albo prawie stosują i tak wypadają kiepsko. W dzisiejszych czasach często sie to rzuca w oczy, a ilość wyhodowanych kanalii przez wieki dzięki chrześcijaństwu i przez chrześcijaństwo, jest niezliczona. Nakaz kochania bliźniego, nadstawiania policzka itp., tylko zaciemniają obraz, który ma fatalne luki i powiódł niezliczone ilości ludzi na manowce, a ich ofiary do grobu, albo przynajmniej do cierpienia, upokorzenia, generalnie zniszczenia życia. Kluczowym problemem jest całkowity brak jakiegokolwiek poszanowania do odmienności, do Innego, do mającego inne zdanie, inną wrażliwość na życie, inne wartości. A było to w Starym Testamencie ujęte, w Nowym tego nie ma i dlatego fatalne skutki. Kto nie jest z nami, ten przeciwko nam. Idealizm, absolutyzm, dogmatyzm, jakkolwiek by to nazwac plus fatalny mechanizm spowiedzi. Nie wspomnę już o hierarchii, której jako namaszczonej na przedstawicielstwo Boga na Ziemi, zwłaszcza przy władzy absolutnej, kompletnie odbijało. Dzisiaj na szczęście tacy ludzie nie mają już bezpośredniej władzy, choć w takiej Polsce mają swoich wiernych żołnierzy, że tylko niebezpiecznego Terlikowskiego wspomnę. Nie chcę gdybać, ale bałbym sie wielu tych wyznawców chrześcijaństwa, gdyby cofnąć nas o kilka wieków. > Oczywiście, ciągle zadajemy sobie pytanie, dlaczego popełniono tyle zbrodni, skoro istniały owe wielkie systemy etyczne i religie spajające całe narody i temperujące ludzkie zachowania? Moja odpowiedź brzmi: bo człowiek jest po pierwsze nieprzewidywalnym skur...synem - a dobrym ziomkiem tylko bywa. I żaden "kościół" tego nie naprawi, co najwyżej ilościowo.Człowiek jest nieprzywidywalnym sk...synem, zwłaszcza wtedy, kiedy w jego kodzie wartości nie ma odniesienia do poszanowania odmienności, Innego itd. A w chrześcijaństwie tego nie ma. W chrześcijaństwie jest jedna, jedyna słuszna droga, droga Jezusa. Dlatego w imię "miłości" bliźniego, można było (a i dzisiaj można, choć nie na taką skalę już oczywiście) "dopomóc" w odnalezieniu właściwej drogi. I działać w imię Boga, w imię zbawienia, w imię miłości, dobra, piękna czy innego farmazonu - pretekstu. Chrześcijaństwo jest zatem fatalnie niedoskonałym systemem wartości, o czym niestety przekonali sie niezliczeni ludzie i w imieniu ich cierpienia, ich zniszczonego, zaprzepaszczonego życia przyzwoitym jest (moim zdaniem) wskazywanie na fatalne wady chrześcijaństwa jako systemu ideologicznego, a nie na niedoskonałość człowieka wobec tych pozornie znakomitych dyspozycji. |
#134 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | Dopiszę jeszcze, że generalnie systemy wartości można sobie włożyć między bajki, albo co najwyżej traktować je jako zbiór zagadnień etycznych do zastanowienia, przedyskutowania. Może właśnie raczej tak. Takie pole do zbierania i zastanawiania nad ciągle ewoluującymi płaszczyznami funkcjonowania człowieka. Absurdalnym jest natomiast traktowanie tego czy innego "systemu" jako wyroczni (zwykle jedynie słusznej) w kwestiach etycznych i jako szansę na osiągnięcie "właściwego" człowieka. Sytuacje życiowe w jakie wplątany jest człowiek są bowiem najczęściej mocno złożone, posiadają wiele współrzędnych, wiele wypadkowych i niezliczoną ilość kontekstów sytuacyjnych. Dzisiaj tworzenie "systemów" etycznych jest trochę archaicznym pomyslem i jest patrzeniem na zachowania ludzkie przez pryzmat starożytnych czy średniowiecznych koncepcji. Neuronauki stawiają dzisiaj zdecydowanie na empatię jako podstawę moralnego zachowania. Wypisywanie wskazówek moralnych w punktach w ramach systemu nie ma większego sensu, bo i tak nie one działają, tylko najczęściej stojące za nimi groźby, wizja kary lub nagrody, ewentualnie wyrzuty sumienia. Świetnie ukształtowana empatia, zdolność do rozumienia stanów umysłów innych ludzi, umiejętność właściwie natychmiastowego, automatycznego przeniesienia własnej wrażliwości na drugiego i odczuwanie jego emocji, jego wrażliwości, jest znacznie mądrzejszym mechanizmem niż rozbudowane systemy, na które już mało kto zwraca uwagę. Połączenie empatii z asertywnością i znajomością rozmaitych mechanizmów (zwłaszcza w oparciu o biologiczne uwarunkowania, m.in. mózg, neurony lustrzane, hormony) funkcjonujących w relacjach międzyludzkich daje dobre efekty, choć zbalansowanie empatii z asertywnością nie jest proste, ale na pewno nie przyniesie jakichś fatalnych skutków, kiedy siłą rzeczy człowiek będzie popełniał błędy. Chęć ich poprawy/naprawy będzie automatyczna, mocna i znacznie skuteczniejsza niż u kogoś, kto ma do dyspozycji konfesjonał. Jako ludzie posiadamy bardzo dobre predyspozycje do ukształtowania dobrego poziomu etycznego u ludzi. Wrażliwość na drugiego człowieka i na wiele innych spraw, można uksztaltować na poziomie biologii i ogólnej wiedzy o świecie, życiu i czlowieku i coraz lepiej wiemy, jak to robić. Zasada zakazów i nakazów charakterystyczna dla systemów działa dość licho, ale wciąż może służyć jako kopalnia ujawniania możliwych problemów, które spotykają ludzi w ich złożonym i skomplikowanym życiu. |
#135 9 na 9 | Ania... (14138 punktów) | Odp: Argument na stwierdzenie, że nie ma alternatywy | > >>>Czy etyka musi mieć jakieś źródło "namacalne"?> >>Jeżeli twoja etyka (rozumiana jako zasady postępowania, a nie dział rozważań filozoficznych) nie ma być kwestią twojego widzi-mi-się, czy innego "kaprysu", musi pochodzić spoza Ciebie. Gdybyś sama sobie ją wymyślała, obowiązywałaby Ciebie etyka przypadkowa, to chyba trywialne, najprawdopodobniej kreowały by ją twoje lęki i najniższe potrzeby. Analogicznie z grupą, społeczeństwem itp. Zawsze jest jakaś "chwilowa etyka", bo ludzie uciekają od nadmiaru wolności. Pytanie tylko w którą stronę.> >To opiera się na założeniu, że każdą zasadę trzeba wymyślić.> W którym punkcie się opiera?W tym: Cytat:musi pochodzić spoza Ciebie. Gdybyś sama sobie ją wymyślała, obowiązywałaby Ciebie etyka przypadkowa, To opiera się na założeniu, że etyka musi pochodzić spoza organizmu, aby była "skuteczna" i trwała. Inne cechy organizmu jakoś w dużej mierze pochodzą "z niego samego", ale etyka nagle nie. Oczywiście, w przypadku etyki możemy wyróżnić dwa poziomy: pierwsze, wewnętrzny to proste instynkty, które sprawiają, że nie krzywdzimy dzieci, nie zabijamy pobratymców, lubimy czuć satysfakcję z możliwości pomocy słabszym boroczkom.. Ten poziom jak najbardziej pochodzi "z nas samych", nie z zewnątrz. Na to nakłada się drugi poziom, który opierając się na tych zasadach rozwija je, niekiedy wynaturza - niestety. Argumentem na to są np. obserwowane u innych gatunków normy współżycia, które są pra-etyką. Powstały wcześniej, niż nasz gatunek. Kultura i język je rozwinęły, uszczegółowiły, skomplikowały jedynie, ale one istniały. > Zasada "wymyślona" nie może być zasadą etyczną, bo, że pozwolę sobie powtórzyć: etyka musi pochodzić spoza Ciebie.To co podkreśliłam to jest właśnie założenie. Musisz je podeprzeć jakimś argumentem, w miarę sensownym. Bez tego, jest równie wartościowe jak odwrotne "etyka musi pochodzić z ciebie samej". Bez argumentacji założeń nie ma dyskusji, tylko "każdy powie co wie, ale nie wie co powie". Więc czekam. > To jest główna wada ateistycznych i naukowych przymiarek do tworzenia etyki: że się etykę wymyśla. Ani wymysłom ani obserwacjom nie trzeba się podporządkowywać i stąd tego rodzaju etyki są nic nie warte.Znowu założenie, za którym nic nie stoi, tylko Twoja głęboka wiara. Jakieś argumenty, dowody? Kontrargument - w więzieniu jest znacznie mniej ateistów niż osób wierzących. Najprostszą interpretacją tego zjawiska jest to, że ateiści rzadziej popełniają przestępstwa. Jak to wyjaśnisz? > >Zasada nie zabijania pobratymców jest tyleż wrodzona, co nieświadoma, emocjonalna i powszechna - za wyjątkiem rzeczonych już psychopatów.> Słowo "zasada" ma u Ciebie dwa pomieszane znaczenia. Nie przejmuj się, to powszechny problem na tym forum.> Pierwsze znaczenie: zasada to mechanizm funkcjonujący bez udziału woli, jakaś regularność zaobserwowana w przyrodzie;> Drugie: zasada to norma, której należy przestrzegać czyli naginać swoją wolę do zasady.Jednak instynkt ten u nas działa w myśl pierwszej zasady i nie ma nic wspólnego z naginaniem woli. Rozumiesz znaczenie słowa instynkt? > Pierwsze znaczenie nie ma z etyką nic wspólnego. Nie jestem winien, że nie ratuję tonącego, skoro poruszam się na wózku inwalidzkim, albo jestem drzewem. Nie jestem "winien", że nie słucham instynktu i się np. odchudzam. Jestem natomiast winien, jeżeli z rozmysłem zabijam przechodnia, żeby ukraść mu pieniądze, chociaż nie działam wbrew żadnemu mechanizmowi ewolucyjnemu.Znowu założenie. Oczywiście że ma, bo to z niego wywodzi się cała etyka. Dlatego psychopaci, którzy nie odczuwają tych instynktownych emocji, mają problem z przyswojeniem zasad etycznych. Mogą to zrobić rozumowo, albo wcale. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|