Racjonalista - Strona głównaDo treści
Opłaty za CO2

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
02-07-2016 12:32Max Golonko (1811 punktów)Opłaty za CO2
PIS starszy górników UE (grożą nam jakieś straszne opłaty za palnie węglem) a tymczasem ...
Jak to jest z tymi słynnymi opłatami za CO2?
Z pierwszej ręki od fachowca w tym względzie wiem, że Polska ma dobre limity (na bazie 1990 roku) i jeszcze na tym zarabia sprzedając nadwyżki.
Japonia musi już płacić lub odkupywać limity. Instytucja, która zbiera te opłaty daje potem pieniądze różnym krajom na modernizacje proekologiczne lub monitoring środowiska.
Te kraje zwykle wpuszczają te pieniądze w budżet czyli na wszystko, a potem, ze wstydu, około połowy tych środków wykorzystują zgodnie z przeznaczeniem.
PIS jak zwykle straszy i szczuje Polaków na kolejnych wrogów.
A ateiści to sodomici, gwałciciele i agenci Rosji - stąd komisja do sprawy przeciwdziałania ateizacji Polski.


Przypominam, że ateistą (co szkodzi innym) jest Jarek K. bo jest niemożliwe żeby homoseksualista, który miał w szkole teorię ewolucji, wierzył w boga.
Ale to KrK nie przeszkadza.
Ubijają swoje interesy.
Jarek realizuje misję swego życia - zemsta na Wałęsie i jego sojusznikach - za wyrzucenie go z ekipy Wałęsy.
KrK i Rydzyk po prostu biorą kasę, grunty i przywileje jakie Jarek K im daje w zamian za umożliwienie swojej misji.

Jarek nigdy nie zaprzeczył i nie zwalczał przelicznych doniesień w mediach o jego homoseksualizmie (bo musiałaby skłamać).
Ten homoseksualizm (odmienny niż u jego brata - jednojajowego bliźniaka) nie jest dziwnym bo nie u wszystkich mężczyzn orientacja seksualna jest wrodzona.
Może ukształtować się później - pod wpływem pewnych zdarzeń w sferze "social".
Ba, była społeczność, w której czynniki "social" doprowadziły do 20% udziału homoseksualnej orientacji wśród mężczyzn.
Wszystko to wyszło w szerokim badaniu Szwedom w 2007,2008 roku.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 Dalej..
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi olson
Z większością co napisałeś się zgadzam poza ostatnim

> nie istnieje realnie osoba, która jest temu winna, bo
> tamtego Krystkona już dziś nie ma

Osoba zmienia się tzn. znika stara, a pojawia się nowa tylko po uznaniu, względnie naprawieniu błędu. Wtedy da sie pójść do przodu.
Ma to tym większe znaczenie, im na więcej ludzi nasz błąd oddziaływał.
W przypadku windykacyjnego karierowicza sprawa jest cholernie ciężka, sam nie wiem co bym na jego miejscu zrobił. Uważam, że wciąż mamy do czynienia z cienko lukrowanym, ale tym samym Krystianem Hamerlik-Konopką.
Może jedyna różnica, że 8 lat starszym, co akurat w tym przypadku jest okolicznością obciążającą.
Tak sobie pop***rzyć życie i nie przejawiać choćby śladu pokory, to trzeba umieć. Smutne.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>Osoba zmienia się tzn. znika stara, a pojawia się nowa tylko po uznaniu, względnie naprawieniu błędu. Wtedy da sie pójść do przodu.

Tak, ale piszesz zdaje się o innym aspekcie. Przemiana starej osoby w nową to jedno, a pogodzenie się z błędem to drugie. Żeby móc pogodzić się z błędem z przeszłości po prostu muszę uznać, że nie ma tej osoby, która podejmowała tamte decyzje, bo teraz jestem bogatszy o nowe dane, które mnie zmieniły. Nie jestem więc niczemu winien, bo nie ma żadnego spójnego "mnie". Czyli Krystkon teraz nie jest winien temu co zrobił wtedy, ale należy mu się pocisk dopóki nie zrozumie swojego błędu. Jeśli już go zrozumie, to będzie zupełnie innym Krystkonem, któremu nie pozostanie nic innego jak naprawa tych błędów i zapomnienie o tym co było, a zapamiętanie głównie wniosków z tych błędów.

>Ma to tym większe znaczenie, im na więcej ludzi nasz błąd oddziaływał.
>W przypadku windykacyjnego karierowicza sprawa jest cholernie ciężka, sam nie wiem co bym na jego miejscu zrobił. Uważam, że wciąż mamy do czynienia z cienko lukrowanym, ale tym samym Krystianem Hamerkik-Konopką.
>Może jedyna różnica, że 8 lat starszym, co akurat w tym przypadku jest okolicznością obciążającą.
>Tak sobie pop***rzyć życie i nie przejawiać choćby śladu pokory, to trzeba umieć. Smutne.

Tak, dopóki Krystkon się usprawiedliwia, nie zaszła w nim zmiana, czyli jest tym samym Krystkonem, który przez 8 lat się nie rozwinął, a właściwie rozwinęły się u niego objawy zaburzeń psychicznych.

Dla mnie smutne jest to, że on wychowuje dzieci i daje im te same złe wzorce.

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi olson
> Żeby móc pogodzić się z błędem z przeszłości po prostu
> muszę uznać, że nie ma tej osoby, która podejmowała tamte decyzje

Przeczytałem uważnie co piszesz, ale nie czuję tego.
Zbyt intelektualnie mi to brzmi. Ludzie noszą poczucie winy przez lata nawet wtedy, gdy wiedzą że nie są niczemu winni, często mając świadomość że zrobiliby dzisiaj inaczej.

> nie pozostanie nic innego jak naprawa tych błędów i zapomnienie
> o tym co było, a zapamiętanie głównie wniosków z tych błędów

Chyba nie da się o takich sprawach mechanicznie zapomnieć, co najwyżej chwilowo wyprzeć.

> Tak, dopóki Krystkon się usprawiedliwia

.. a robi to właściwie na każdym kroku myśląc że to uspokoi sumienie. I co ciekawe udaje się.. na kilka godzin, później procedurę trzeba powtórzyć i tak do usr***.

> nie zaszła w nim zmiana, czyli jest tym samym Krystkonem,
> który przez 8 lat się nie rozwinął, a właściwie rozwinęły
> się u niego objawy zaburzeń psychicznych.

Jakaś patologia z pewnością. Nie znam dokładnie definicji zaburzeń psychicznych, ale potocznie można to tak rozumieć. Dla mnie cała ta jego postawa agresywno-antyspołeczna jest patologią.

>Dla mnie smutne jest to, że on wychowuje dzieci i daje im te same złe wzorce

Tak. Gorzej jeszcze, że pewnie wmawia im, że są jedynie służne (np. tatuś został wyrzucany z pracy bo szef głupi, a nie on ziorał ciągle na smartfona). Może jednak dzieci kiedyś wezmą się za lekturę polemik ojca na fR i przejrzą.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?

krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi olson
Albowiem nie zgodzić się z Olsonem to być psychicznie zaburzonym względnie gorszego sortu.
Ach Olson, Olson.

Czy ty naprawdę nie rozumiesz, ze wina to pochodna wartości a zatem i woli człowieka?

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>> Żeby móc pogodzić się z błędem z przeszłości po prostu
>> muszę uznać, że nie ma tej osoby, która podejmowała tamte decyzje
>Przeczytałem uważnie co piszesz, ale nie czuję tego.
>Zbyt intelektualnie mi to brzmi. Ludzie noszą poczucie winy przez lata nawet wtedy, gdy wiedzą że nie są niczemu winni, często mając świadomość że zrobiliby dzisiaj inaczej.

Ha! I właśnie o to chodzi żeby poczuć ten intelekt, a nie emocje, które istnieją często wbrew intelektualnemu przemyśleniu. Nie jest to jednak pełne zrozumienie, które zachodzi gdy emocje znikają. Podam przykład: jako dziecko obaliłem wiarę katolicką, ale gdzieś z tyłu głowy czułem, że jednak Bóg istnieje i mnie za to ukarze. Podobnie było gdy ojciec mówił mi swoje prawdy objawione, ale ich nie uzasadniał. Dziś wyciągnąłem z tego wnioski i strofuję osoby, które nie podają argumentów lub zamiast argumentacji stosują usprawiedliwienia i wiarę.

Logika mówi, że nie ma osoby, którą jestem, bo byłoby to rozszczepienie na "ja które jest" i "ja które je obserwuje" (o tym pisał de Mello w "przebudzeniu"). Mówimy o mapie, o orientacyjnym określeniu, a nie o realnie istniejącym obiekcie. Mimo to na co dzień zapomina się o tym i czuje się, że jest się "sobą".

Poczucie winy ludzi, o których piszesz wynika z wiary. To moje poczucie z dzieciństwa, że ojciec ma rację, albo że katolicyzm jest prawdą to właśnie wiara i emocje, co często istnieje pomimo współistnienia logiki, która temu przeczy. Kiedyś szedłem na mecz i czułem emocje, przez to inaczej odbierałem spotkanie, np wydawało mi się, że drużyna, której kibicuję gra lepiej niż przeciwnik, choć w rzeczywistości mecz był wyrównany, albo wydawało się, że sędzia popełnił błąd, choć go nie popełnił. Dziś przychodzę na mecz i widzę, że np zawodnik mojej drużyny symulował, albo że grali słabo, czy też przeciwnik był lepszy. Kiedyś ktoś coś do mnie mówił i analizowałem to szanując jego pogląd, próbując go przymierzyć wraz z jego konsekwencjami, nawet jeśli nie było na to uzasadnienia, bo wystarczał mi sam fakt, że nie ma 100% obalenia tego poglądu. Dziś wiem, że to tylko czyjś interpretator rzeczywistości tworzy takie racjonalizacje i określam to np jako wiarę, przekonania, cudze zdanie. Jeśli to nie wiara, tylko logiczne zdanie, to analizuję. Wraz z tą przemianą idzie nieuleganie emocjom, a dzięki temu emocje słabną.

Postrzegając siebie jako spójny obiekt, którym się samemu jest, nakłada się kajdany na własny umysł. Jeśli ja jestem tym kto podjął daną decyzję, to trzeba to jakoś wytłumaczyć i nazwać to dobrem, prawda? Ale jeśli to była decyzja, którą musiałem wtedy podjąć, bo byłem kim innym, kto nie miał odpowiedniej wiedzy i możliwości, to teraz wraz ze zmianą zdania staję się osobą, która już ma tą wiedzę i możliwości i to daje siłę. Podobnie jak siłę daje swoboda zmiany zdania, a odbiera ją trzymanie się jakiegoś poglądu i utożsamianie go ze "sobą".

>> nie pozostanie nic innego jak naprawa tych błędów i zapomnienie
>> o tym co było, a zapamiętanie głównie wniosków z tych błędów
>Chyba nie da się o takich sprawach mechanicznie zapomnieć, co najwyżej chwilowo wyprzeć.

Da się zapomnieć emocjonalnie. Po prostu. Znów podam przykład piłki. Gramy jako drużyna ważny mecz. Powiedzmy, że gram w ataku z Krystkonem, a Ty grasz w pomocy. 5 minuta, podajesz Krystkonowi świetną piłkę, a ten kiwa bramkarza i marnuje 100% sytuację, bo powinien strzelać. Po meczu Krystkon mówi, że dobrze próbował, ale piłka była za słabo napompowana, Twoje podanie było zbyt mocne, a na murawie była nierówność. Podajesz mi taką samą piłkę w 15 minucie, a ja strzelam na siłę i trafiam w poprzeczkę. Potem mówię, że powinienem strzelić technicznie. Krystkon leci do mnie z mordą i mówi "powinieneś kiwać bramkarza!". Przegrywamy. Ja myślę wtedy o kolejnym spotkaniu, a Krystkon rozpamiętuje mecz, który przegraliśmy przez Olsona, który zamiast kiwać bramkarza trafił w poprzeczkę To jest kwestia mentalności. Krystkon boi się poczucia winy, a ja go zwyczajnie nie mam, bo nie wierzę w winę, tylko w pojedyncze błędy, które należy eliminować NA PRZYSZŁOŚĆ, bo myślę że tylko kretyn płacze nad rozlanym mlekiem.

>.. a robi to właściwie na każdym kroku myśląc że to uspokoi sumienie. I co ciekawe udaje się.. na kilka godzin, później procedurę trzeba powtórzyć i tak do usr***.

On oczekuje od nas potwierdzenia słuszności jego usprawiedliwień. Gdyby to otrzymał byłby cały w skowronkach na dłużej. Podświadomie jednak wie, że nie ma racji. Niech łyka prozac, albo niech przełknie gorzką pigułkę z prawdy.

>Jakaś patologia z pewnością. Nie znam dokładnie definicji zaburzeń psychicznych, ale potocznie można to tak rozumieć. Dla mnie cała ta jego postawa agresywno-antyspołeczna jest patologią.

Akurat ten element (agresja i antyspołeczność) same w sobie nie są patologią U niego po prostu przejawia się to w patologiczny sposób, bo wynika z usprawiedliwiania się. Ja też jestem antyspołeczny jak widzę januszerię, ludzi wierzących, gadających głupoty, mówiących jedno i robiących drugie itd.

>>Dla mnie smutne jest to, że on wychowuje dzieci i daje im te same złe wzorce
>Tak. Gorzej jeszcze, że pewnie wmawia im, że są jedynie służne (np. tatuś został wyrzucany z pracy bo szef głupi, a nie on ziorał ciągle na smartfona). Może jednak dzieci kiedyś wezmą się za lekturę polemik ojca na fR i przejrzą.

I będą mieć wtedy to co ja, czyli nieufność do ludzi i chłód emocjonalny w stosunku do rodziny i więzi w niej. Podejrzewam, że jak przejrzą na oczy, to możliwe, że początkowo ojciec stanie się dla nich wrogiem nr 1, a potem może przekształci się to w dystans do wszystkiego na tym świecie.

#51
08-07-2016 14:24
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi krystkon_1976
> Czy ty naprawdę nie rozumiesz, ze wina to pochodna wartości a zatem i woli człowieka?

Z tego co piszesz wynika że wciąż czujesz się winny, więc szukasz u innych rozgrzeszenia, wściekasz sie gdy go nie dostajesz, dostajesz szału, później masz dola, że nie udało się pozbycie sie winy i tak to się kręci.
Po latach wpadasz na genialny pomysł (po czesku 'mam napad') i niby zmieniasz swoje wartości a wraz z nimi wszelkie pochodne, zmieniasz kierunek i obiekt oddziaływania swojej człowieczej woli.
I co? Działa? Powiedz szczerze.

Pstryk! I nie ma winy


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi olson
> I będą mieć wtedy to co ja, czyli nieufność do ludzi i chłód
> emocjonalny w stosunku do rodziny i więzi w niej

Tego nie wiesz, u każdego jest inaczej. Weźmy np. takiego Niklasa Franka
pl.wikipedia.org/wiki/Niklas_Frank

> Podejrzewam, że jak przejrzą na oczy, to możliwe, że początkowo
> ojciec stanie się dla nich wrogiem nr 1

Z początku to b. prawdopodobne. Tego też Krystkon nie będzie chciał przyjąć gdy 'kur zapieje'.

> a potem może przekształci się to w dystans do wszystkiego na tym świecie.

To już mniej. Nie każdy lubi do końca życia chodzić na postronku wspomnień zwiazanych z ojcem / matką, ale prawdą tez jest, że nie każdemu dane jest się od tego uwolnić.
Generalnie projektowanie uczucić zwiazanych z rodzicami na cały świat jest tyleż chore, co infantylne.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi olson
> On oczekuje od nas potwierdzenia słuszności jego usprawiedliwień
> Gdyby to otrzymał byłby cały w skowronkach na dłużej

Sądzę, że to 'dłużej' to maksymalnie jakaś godzina.
Jego usprawiedliwienia mają podstawowy cel: zagłuszyć zdrowy głos rozsądku w nim, wszystko zrelatywizować bo pod spodem jest olbrzymia niepewność, bezsilność i dalsze pokłady życiowych zawodów.

Uważam, że nawet gdy ktoś krystkonowi przytaknie, on z czasem zacznie nim gardzić i porzuci jak znoszone kapcie. To dlatego czuje taką nieustającą potworną pustkę wokół i zarazem zazdrość względem ludzi, którzy mu imponują mając inne zdanie i sprawdzający się system wartości.

Jestem przekonany, że pod tymi wszystkim skorupami dumnego ego zwykłe szczęście uważa dla siebie za nieosiągalne. Smutne.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi Jacek Głodzik
Być może tak by było, a możliwe też, że znalezienie popleczników wytłumiłoby jego wyrzuty sumienia. Nie wiadomo.

>Jestem przekonany, że pod tymi wszystkim skorupami dumnego ego zwykłe szczęście uważa dla siebie za nieosiągalne. Smutne.

Czy ja wiem czy takie smutne? On pewnie chciały żeby tak powiedzieć, ale to bezcelowe. Tu przydałby się porządny pocisk na rajtki, bo są ludzie, którzy faktycznie nie mają szans na szczęście i w zasadzie też mnie to nie rusza, bo wypadałoby szukać rozwiązania, a w najgorszym wypadku pozbyć się emocji i uczuć tak jak ja to zrobiłem.

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>> I będą mieć wtedy to co ja, czyli nieufność do ludzi i chłód
>> emocjonalny w stosunku do rodziny i więzi w niej
>Tego nie wiesz, u każdego jest inaczej. Weźmy np. takiego Niklasa Franka
>pl.wikipedia.org/wiki/Niklas_Frank

Jego ojciec zmarł wcześnie. Gdy ojciec wychowuje dzieci dłużej i jest taki jak Krystkon to są 2 najczęstsze możliwości:
- dzieci będą takie jak on i będzie im się to wydawało normalne i dobre
- dzieci będą żałowały, że on je wychowywał i prał mózg

>> a potem może przekształci się to w dystans do wszystkiego na tym świecie.
>To już mniej. Nie każdy lubi do końca życia chodzić na postronku wspomnień zwiazanych z ojcem / matką, ale prawdą tez jest, że nie każdemu dane jest się od tego uwolnić.
>Generalnie projektowanie uczucić zwiazanych z rodzicami na cały świat jest tyleż chore, co infantylne

Tak, ale ja nie mówię tu o projekcji, tylko o uczuciach związanych z rodziną. One są dane a priori, to taki tryb "default", ale gdy przemyśli się sytuację można dojść do wniosku, że te uczucia to tylko iluzja, płytkie instynkty, a przemyślenie jest chłodne i zdystansowane. Po prostu osoby niedoświadczone ciężko przez los, mające normalne rodziny, często żyją w tej iluzji i są dzięki temu szczęśliwi, a dzieci z dysfunkcyjnych rodzin dostrzegają często więcej i bynajmniej nie są to pozytywy.

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi olson
> są ludzie, którzy faktycznie nie mają szans na szczęście

Dokładnie, choć mnie to jakoś wciaż rusza.
Na ich tle pan K H-K wypada po porostu groteskowo, myślę że to zresztą jeden większych dramatów jego życia.
Nie dośc że jest nieprzekonujący i nie wzbudza zaufania, to po paru dniach pewnie każdy przestaje go brać poważnie, co jest zwykłą konsekwnecją obranej strategii.

> w najgorszym wypadku pozbyć się emocji i uczuć tak jak ja to zrobiłem

Amputować. To też smutne, ale być może konieczne. Ja tam wolę czuć


Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?

olson (9993 punktów)
(zablokowany)
Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi Jacek Głodzik
>> są ludzie, którzy faktycznie nie mają szans na szczęście
>Dokładnie, choć mnie to jakoś wciaż rusza.

Mnie takie rzeczy kiedyś bardzo ruszały, ale mam wrażenie, że za bardzo i przez to w pewnym momencie ta empatia się wypaliła gdy straciłem empatię do samego siebie

>Na ich tle pan K H-K wypada po porostu groteskowo, myślę że to zresztą jeden większych dramatów jego życia.
>Nie dośc że jest nieprzekonujący i nie wzbudza zaufania, to po paru dniach pewnie każdy przestaje go brać poważnie, co jest zwykłą konsekwnecją obranej strategii.

Mnie ciekawi co by się z nim działo gdyby przez jakiś czas pozażywał leki typu olanzapina, risperidon. Ewentualnie jednorazowo zażycie psychodelików, albo stymulantów podnoszących pewność siebie i rozjaśniających chwilowo umysł. Nie znam się na psychiatrii, ale jestem przekonany, że w tym przypadku dobry fachowiec by pomógł.

>> w najgorszym wypadku pozbyć się emocji i uczuć tak jak ja to zrobiłem
>Amputować. To też smutne, ale być może konieczne. Ja tam wolę czuć

Smutne jest cierpienie. Amputacja złych emocji to plus, ale nie jestem przekonany czy da się dokończyć ten proces na 100%. Chciałbym żeby się dało

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi olson
> Nie znam się na psychiatrii, ale jestem przekonany,
> że w tym przypadku dobry fachowiec by pomógł.

Chwilowo z pewnościę, na dłuższą metę prawdopodobnie. Tyle, że u K H-K istnieje przekonanie o twardości żelbetonu, że nikt mu nie jest potrzebny, to inni są chorzy a on jest esencją zdrowego organizmu, który chwilowo tylko nie może otrząsnąć się od mnogości pasożytów. Jak widzisz zaciągniecie go do psychiatry - traktorem?
Myślę, że 20 tys. PLN na rękę przez jego pracodawcę z jednoczesnym nakazem leczenia by tu coś zdziałło Tylko że w realu, który K H-K odrzuca to pacjent z reguły płaci. Nic więcej się nie da zrobić, a nawet nie należy.

> Amputacja złych emocji to plus, ale nie jestem przekonany
> czy da się dokończyć ten proces na 100%. Chciałbym żeby się dało

Z tego, co wiem z literatury nie ma czegoś takiego jak amputacja tylko złych emocji. Jest po prostu amputacja oddziałująca na prawo / lewo / do tyłu itd.

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?

Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi olson
> są 2 najczęstsze możliwości:
>- dzieci będą takie jak on i będzie im się to wydawało normalne i dobre
>- dzieci będą żałowały, że on je wychowywał i prał mózg

Zgadzam się.

>> Generalnie projektowanie uczucić zwiazanych z rodzicami na cały
>> świat jest tyleż chore, co infantylne
> Tak, ale ja nie mówię tu o projekcji, tylko o uczuciach związanych z rodziną

Pisałeś o niechęci do całego świata. Do tego sie odniosłem, stąd padło słowo 'projekcja'.

> One są dane a priori, to taki tryb "default", ale
> gdy przemyśli się sytuację można dojść do wniosku, że te uczucia
> to tylko iluzja, płytkie instynkty, a przemyślenie jest chłodne i zdystansowane

Do wniosku można faktycznie dojsć, pytanie czy same wnioski dają poczucie spełnienia / szczęścia. Nie sądzę.

> Po prostu osoby niedoświadczone ciężko przez los, mające
> normalne rodziny, często żyją w tej iluzji i są dzięki temu
> szczęśliwi

Nie wiem czy iluzji. Po prostu były w miarę zadbane, a to rodzi dobre skojarzenia, ufność która połączona z rozsądkiem rokuje dobrze. Tyle, że faktycznie mało wiedzą z początku o niuansach życia.

> a dzieci z dysfunkcyjnych rodzin dostrzegają często więcej
> i bynajmniej nie są to pozytywy

Zgadza się, wiedzą więcej, ale i więcej mają złych i nieadekwatnych skojarzeń oraz urojeń.
Dysfunkcyjna rodzina powoduje szybkie dojrzewanie, czasem jednak zbyt szybkie i drastyczne. Nie każdy się podniesie, a z tych co jednak znów ułamek osiągnie swoja docelową formę i spełnienie.
Pozdrawiam

Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie?

krystkon_1976 (4491 punktów)
(zablokowany)
Odp: Opłaty za CO2
W odpowiedzi olson
>Mnie ciekawi co by się z nim działo gdyby przez jakiś czas pozażywał leki typu olanzapina, risperidon. Ewentualnie jednorazowo zażycie psychodelików, albo stymulantów podnoszących pewność siebie i rozjaśniających chwilowo umysł. Nie znam się na psychiatrii, ale jestem przekonany, że w tym przypadku dobry fachowiec by pomógł.

A sprawiasz wrażenie jakbyś znal się.
Nie wiem Olson jak już długo tłumaczę, ze z takich wartości jak twoje czy Jacka wyrastają nie tylko korporacje, wysokie urzędy, parszywe stosunki hierarchiczne czy kosmiczne różnicespoleczne ale jeszcze tak silna kontrola społeczna, ze kiedy ktoś ośmieli się zakwestionować współczesną organizację życia tego Olson natychmiast chce leczyć psychotropami.

Zrobisz mi lobotomię bo inaczej postrzegam dobro i zło od ciebie?
Ok ale po moim trupie.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 Dalej..

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365