Czytam
O powstawaniu gatunków mniej więcej
raz do roku (pierwsze wydanie, które daje pełen smak jej rewolucyjnej natury)
i nadal uważam ją za najlepszą książkę naukową kiedykolwiek napisaną -
niekoniecznie z powodu prozy, która w niektórych miejscach jest wspaniała (Podróż na
okręcie "Beagle" jest lepsza), ale z powodu jej klarowności i, ponad
wszystko, jej cudownej syntezy rozmaitych i uprzednio niewyjaśnionych
obserwacji o naturze w spójną hipotezę ewolucji oraz propozycji nowej siły
(doboru naturalnego) do wyjaśnienia adaptacyjnej ewolucji. Jest to praca
geniusza.
Do tekstu.. |