Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
178.689.790 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 2017 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Propaganda jest matką wydarzeń.

Dodaj swój komentarz…
Przemek K. - Samounicestwienie -- bez przesady!
Zasadniczo się nie zgadzam.

a) Owszem, jest problemem akceptacja przyjętych na zachodzie zasad etycznych przez mniejszość muzułmańską. Tyle, że nie spotkałem się z poważną odpowiedzią jak temu zaradzić. Bo na propozycje pani Fallaci nie znajduję lepszego słowa niż 'bzdury'.

Jeśli muzułmanie wnieśli wkład do kultury europejskiej, to trzeba o tym pisać. I nie ma to nic wspólnego z wymogiem wzajemności. Postulat (etyczny) poszukiwania prawdy i jej nauczania, stanowi jeden z fundamentów naszej kultury.

A jak sobie pani Fallaci wyobraża lansowanie praw człowieka w świecie islamu? Ja tego zupełnie nie widzę. Tam, gdzie walczono (skutecznie) z łamaniem praw człowieka, tam zawsze udawało się wbić klin między rządy (łamiące prawa człowieka), a społeczeństwo. Jak to zrobić w świecie islamu, by zwykłym ludziom było bliżej do Zachodu, niż do własnych rządów? Może stosując program pani Fallaci??

I co zrobić z muzułmanami obecnymi już w Europie? Wydalić? Wsadzić do obozów koncentracyjnych? Przepraszam, ale nazizm już był i na powtókę nie mam ochoty.

b) Owszem, polityczna poprawność nie jest miła. Ale jej nie demonizujmy -- wszędzie tworzą się pewne reguły dotyczące tego co wypada w życiu publicznym. Podobnie jak istnieją pewne niepisane reguły, które sprawiają, że jedne tematy są modne, a inne są zapomniane (zupełnie niezależnie od ich wagi). Tyle, że te same reguły sprzedawalności informacji i poprawności języka mediów, ograniczające mówienie o prawach człowieka w świecie islamskim, lansują znaczenie islamskiego terroryzmu, który praktycznie stanowi mniejsze zagrożenie dla "świata Zachodu", niż pijani kierowcy.

c) Styl Oriany Fallaci jest nie tylko bardzo osobisty, subiektywny i jednocześnie napuszony. Jest także bardzo emocjonalny, by nie powiedzieć wyłącznie emocjonalny. Gdzie w nim miejsce na racjonalizm? Na dyskusję? To czystej wody fundamentalizm, który z radykalizmem dżihadu może śmiało konkurować. Owszem, może i tak być, że jakimś dziwnym trafem i "myśląc" emocjami zamiast głową, ktoś trafi w sedno. Prywatnie jednak obstawiam, że owi "prostytuujący się" intelektualiści i dziennikarze, są bliżsi prawdy.
Autor: Przemek K. Dodano: 23-08-2005
Reklama
kasia - słowo o Orianie
'I co zrobić z muzułmanami obecnymi już w Europie? Wydalić? Wsadzić do obozów koncentracyjnych?'
Przemku, mam nadzieję, że nie przytaczasz tych słów jako pomysł Oriany Fallaci. Jej zdanie odnośnie wysiedleń i tym samym postawienie się w roli kata jest na 'nie'. W wywiadzie ostro skrytykowała samą myśl o tym. Natomiast przypomina, że swego czasu przestrzegała kraje przed naiwniactwem i szczodrobliowścią wobec obcych kultur. Teraz, jak sama twierdzi, jest już za późno.
Autor: kasia Dodano: 23-08-2005
Andrzej Koraszewski - tolerancja dla lamania prawa
Wydaje mi się, że główny problem polega na braku konsekwencji w stosowaniu prawa. Większość państw zachodnich ma prawa zakazujące siania nienawiści rasowej i religijnej. Prawa te są martwe (również w Polsce). Dopiero teraz Wielka Brytania zdecydowała się na wykorzystanie prawa w stosunku do ludzi wzywających do terroryzmu. Nie wyznanie jest problemem, a getta nienawiści.
W znacznie mniejszej skali mamy tu podobny problem w Polsce. Mamy prawa, ale nikt ich nie egzekwuje i wydawcy (i sprzedawcy) przepełnionych nienawiścią broszur pozostają bezkarni.
Nie ma powodów wydalać z kraju kogoś, kto deklaruje się jako muzułmanin, jest powód, aby reagować na wszystkie przypadki wzywanie do świętej wojny, na przypadki, znęcania się nad kobietami i inne formy łamania praw kraju zamieszkania. Tolerancja wobec przestępstw jest rzeczywiście samobójczą tolerancją.
Autor: Andrzej Koraszewski Dodano: 26-08-2005
Franek Dolas - odróżnienie
Ale jak odróżnić uprawnioną krytykę np. wojny w Iraku od popierania "terroryzmu"?Przecież każde średnio rozwinięte dziecko zdaje sobie sprawę , że walka z islamem to zaborcza, imperialistyczna wojna Zachodu.Arab np. żyjący w Anglii ma mieć zakaz krytykowania okupantów mordujących jego rodaków w Iraku?
Tu chodzi o furtkę do usuwania każdego niewygodnego człowieka. Każdy, kto powie coś źle dla władz, może być wydalony, aresztowany etc.Zakneblować ludziom usta.
Anglicy zawsze byli imperialistami.W rzeczywistości to jest naród o mentalności totalitarnej. Przecież jeszcze po II w.ś. mieli kolonie i krwawo zwalczali ruchy narodowe(Indie, Malezja). O tym mało wiadomo, ale kilka dywizji hinduskich walczyło po stronie Japończyków, żeby wygnać Anglików z Azji.A inwazja na Kanał Sueski?
Bardzo źle traktowali np. kolorowych żołnierzy z oddziałów kolonialnych (piszą o tym byli żołnierze polskich formacji na Zachodzie).
U nas próbuje się robić podobnie. Te groteskowe procesy J.Urbana i A. Leppera. One służą wyeliminowaniu krytyki i zastraszeniu przyszłych oponentów systemu władzy.
Autor: Franek Dolas Dodano: 26-08-2005
Jeske - Czyżby Attyla ?
Tródno jest mi jednoznacznie ustosunkować się do przesłania Oriany Fallaci . Jednak zasadniczo popieram je . Islamizm jest zagrożeniem dla naszej "aryjskiej" cywilizacji . Nie mam co do tego złudzeń . Brakowało mi właśnie takiego głosu "słusznego gniewu" . Przyznajmy się , jesteśmy jedną , wielką bandą zadufanych w sobie egoistów , egocentryków . Oglądamy telewizję . Oburzamy się . Te wysadzone wieże , samoloty , pociągi , dworce , autobusy . Te setki , tysiące , niewinnie zabitych , przypadkowych ludzi . Myślimy sobię : "a to dranie"(islamiści)! No i co z tego ? Po chwili myślimy : a co mnie to właściwie obchodzi ? Mnie to nie dotyczy . Otuż - dotyczy . Następny możesz być TY ! Co z tym zrobić ? Nie wiem ! Oczywiscie , że nie koncentrować , eksterminować , gazować muzułmanów . Sam znam rodzinę Tatarów . Bardzo porządni ludzie . Tatarzy żyją w Polsce już ponad pięćset lat . Poza przypadkiem Tuhajbeja - są lojalni (to oczywiście żart) . Jednak , w młodszym pokoleniu tej rodziny , widać wyraźnie ciągoty za Binladenem . Czy to wpływ Islamu ? Osądźcie sami . Islam sam w sobie nie jest bardziej krwiożerczy niż chrześcijaństwo . Chodzi o jego "polityczne zastosowanie" . Więc dlaczego "beżowi" tak nas nienawidzą ? Czy to spadek kolonializmu ? Polacy akurat w tym nie uczestniczyli . Nie zwalajmy też Tego na "beżową" biedę . Pan Binladen jest miliarderem . No i Ich ropa . A właściwie to po co Pan Bush Junior lazł do Iraku . Wg. mnie jest on żałosną karykaturą swojego ojca .
W tytule wymieniłem imię wodza Hunów . Wg. historiografów - był on sprawcą upadku Rzymu . Lecz jest to postać - symbol . Tak naprawdę , Rzym zniszczyła jego wewnęntrzna zgnilizna . Czy zastanawialiście się kiedyś , dlaczego (o ironio!) coraz więcej Europejczyków i Amerykanów przechodzi na Islam ? Bo Islam (koraniczny-nie polityczny) jest moralnie wyrazisty . W przeciwieństwie do "rozmemłanego" chrześcijaństwa . Zaprawdę , zaprawdę powiadam Wam ! Bracia Chrześcijanie ! Armagedon jest już tuż ! Módlmy się ( bo co nam pozostało ?) ! Z poważaniem i głęboko zatroskany , wyznawca Zaratustry (od niedawna , dla zmylenia przeciwnika). Zdrówko!
Autor: Jeske Dodano: 06-09-2005
Wojciech Żełaniec - Metoda Abelarda
1. "Et sic et non" nie jest żadną metodą Abelarda. Metodę Abelarda nazywa się "sic et non". Podobno
Abelard zaczerpnął ją z metodologii sądów muzułmańskich. Okazała się fundamentalną metodą scholastyki. Bez niej nie byłoby nauki współczesnej, ani też technologicznej przewagi zachodu.

2. Kiedyś w jakiejś książce NRD-owskiej widziałem fotografię, wykonaną jakoby (jakoby) w RFN, przedstawiającą mur, na którym ktoś napisał:

Die Juden haben es hinter sich. Die Tuerken haben es vor sich

czyli:

Żydzi mają to za sobą. Turcy mają to przed sobą.

3. Odnoszę wrażenie, że autor "Aktualności przesłania Oriany Fallaci" słabo zna Włochów, i nie rozumie, w jakiej konwencji piszą włoscy autorzy, tacy, jak pani Fallaci.

Wojciech Żełaniec
Autor: Wojciech Żełaniec Dodano: 10-09-2005
Adam Marek Bryszkowski - Piotr Abelard i jego metoda
Dziękuję za uwagę dotyczącą literówki.
Autorów włoskich publikacji czytam w oryginale oraz słucham niemal codziennie dyskusji we włoskich mediach, w związku z czym znam ich styl nazbyt emocjonalny, dlatego też rozumiem intencje pani Fallaci. Pani Fallaci jest antyfaszystką a ja filosemitą i nikogo nie wysłalibyśmy do obozu śmierci. Zresztą jest różnica pomiędzy usazadnioną deportacją a czystką etniczną.

Grazie per il suo commento e a risentirci.

Adamo Marco jB.
Autor: Adam Marek Bryszkowski Dodano: 12-09-2005
Wojciech Żełaniec - A risentirci
Szanowny Panie,

nie jest Pan filosemitą - ponieważ jest Pan przeciw Arabom, którzy są Semitami - tylko judeofilem. To bardzo pięknie, Żydzi zasługują ze wszech miar na to, by ich lubić, byleby to nie było okupione nienawiścią do innych grup etnicznych, religijnych, rasowych czy innych. A w Pana przypadku właśnie jest okupione, o ile mogę to stwierdzić: jest Pan właśnie przeciwnikiem Arabów i/lub muzułmanów.

Pięknie też, że Pan czyta autorów włoskich w oryginale (la dolce lingua di sì, come diceva il Fiorentino) i śledzi włoskie media. Mam jednak nadzieję, że Swoją znajomość Włochów pogłębia Pan też przez kontakty osobiste. To jest niezbędne, by naprawdę zrozumieć stosowane przez nich konwencje. Ich styl jest nie tylko i nie tyle emocjonalny, ale również poetycki, teatralny, niekiedy wręcz operowy, pełen charakterystycznej romańskiej przesady, "fantastycznej blagi", jaką krytykował u narodów łacińskich Tomasz Mann w swoim eseju o Zoli. Zresztą nie chodzi tu o krytykę, ale o zrozumienie.

Opowiem Panu taką anegdotkę, która może zilustruje do pewnego stopnia to, co mam na myśli:

Siedzimy sobie raz w grupie włosko-polskiej przy stole, naprzeciw mnie mój przyjaciel, włoski profesor starej daty, obok mnie polski naukowiec, mój dawny nauczyciel, żarliwy katolik. Toczy się rozmowa. W jej toku, Polak-katolik mówi do Włocha: "powinniśmy uznać to-a-to jako dobrzy chrześcijanie". Na to Włoch: "możliwe, ale ja nie jestem chrześcijaninem. Jestem mistykiem, ale mistykiem bez wiary i boga. Senza fede e senza Dio". Polak-katolik patrzy na mnie błędnym, zniesmaczonym wzrokiem. "A więc to tak!... Lewica laicka...". (To by się Panu akurat podobało.) W toku dalszej rozmowy włoski profesor schodzi na temat nowego Katechizmu Kościoła Katolickiego i zaczyna go wychwalać, i co raz pyta mojego dawnego nauczyciela, Polaka-katolika: "czytał pan w nim (tym katechizmie) to a to? A czytał pan to a to? Prawda, jakie dobre?... ." Polak-katolik patrzy na mnie jeszcze błędniejszym wzrokiem i pyta się mnie po polsku: "Panie kolego, co on gada? Przed chwilą powiedział, że nie jest chrześcijaninem, a teraz odpytuje mnie z Katechizmu? Co to ma znaczyć?" Wyjaśniłem: "Panie kolego, to są Włochy. Tacy są Włosi. Tego się nie da wyjaśnić, to trzeba zaakceptować". Następnego dnia, włoski profesor w jakąś przelotną rozmowę rozmowę ze mną konkluduje zapewnieniem: "noi siamo tutti dei" (wszyscy jesteśmy bogami). Zwracam mu uwagę na pewną sprzeczność w poglądach: "wczoraj mówiłeś, że nie uznajesz boga, a dzisiaj, że wszyscy jesteśmy bogami. Jakżeż więc jest? Nie ma boga wcale, albo jest sześć miliardów bogów?". Na to on: "to Hegel. Nauka żyje sprzecznością".

Kto obraca się wśród Włochów, ten wie, że gdzie stąpnąć, tam wpada się na jakiegoś komunistę, faszystę, masona itp., często o najbardziej skrajnych poglądach, przy czym oni wszyscy jakoś się na ogół ze sobą godzą. Jak u Guareschiego ("Don Camillo") albo u Henryka Manna ("Miasteczko"). Ale nie zawsze. Komunistyczna bojówka studencka wdziera się do sali egzaminacyjnej i bije egzaminowanego właśnie studenta, a profesorowie udają, że nic nie widzą. Faszystowska pani profesor pada ofiarą zamachu. Dwa lata temu, w pewnym dużym mieście włoskim stałem przed otwartym lokalem partii komunistycznej, w bezpośrednim sąsiedztwie największego kościoła miasta, a moja przewodniczka była aktywistką partii neofaszystowskiej, i to aktywistką wysokiego szczebla. Nie szczędziła mi gryzących uwag o komunistach, uwag, od którym mógł się jeżyć włos na głowie. Rozmawiając z Włochami, można takich anekdot usłyszeć bardzo dużo. W ogóle, Włosi to naród sympatyczny, ale tam, gdzie są silniejsi, potrafią dać się poznać od innych stron: wystarczy spojrzeć, jak sobie poczynali w chrześcijańskiej Etiopii czy muzułmańskiej Libii (gdzie istniały włoskie obozy masowej zagłady). Również na Bałkanach chcieli pokazać, "kto tu jest bossem", ale tu trafiła kosa na kamień; musieli im pomóc Niemcy, którzy byli z tego powodu wściekli na swego sojusznika. Ale tak to jest - uciskany "underdog", z którym sympatyzujemy, lubi się przemienić we wściekłego "overdoga", gdy ma ku temu okazję. W czasie wojny burskiej cały świat sympatyzował z Burami, którzy przez apartheid później tę sympatię stracili. Muzułmanie uciskają innowierców, gdy mają nad nimi liczebną przewagę; w Indiach hindusi urządzają pogromy muzułmanów; gromią ich też buddyści w Tajlandii (gdzie istnieje mniejszość muzułmańska) czy chrześcijanie na Filipinach (również, swego czasu, chrześcijanie i druzowie w Libanie). Co chrześcijanie wyprawiali z muzułmanami w Bośni, to chyba pamiętamy. Albo przedtem - jeszcze w czasach SFRJ - w Kosowie. Żydzi byli w Europie "statutową" ofiarą pogromów, ale potrafili też urządzać pogromy - czy raczej pogromiki - "swoich" odszczepieńców, np. Karaimów na Litwie (vide "Meir Ezofowicz" Orzeszkowej).

Co do pani Fallaci, to jest ona skrajną przedstawicielką pewnego rozpowszechnionego we Włoszech typu, przedstawicielką może skrajną, ale typową. To, co mówi daje się streścić w jednym zdaniu: "Nie lubię muzułmanów". Reszta to literatura. Włosi są w ogóle bardzo elokwentnym i zakochanym w mówieniu narodem, i potrafią całymi kwadransami kwieciście rozprawiać o sprawach, które w Polsce załatwia się jednym równoważnikiem zdania. Zresztą, my Polacy przy pewnych okazjach też lubimy dużo mówić.

Co do różnicy między przymusowymi przesiedleniami, a czystkami etnicznymi, to jak by powiedział scholastyk: "differunt ratione, sed convertuntur re", czyli, jak zwał tak zwał, na jedno wychodzi. Ludziom, którym - jak mówi Broniewski - "nocą kolbami w drzwi załomocą" by im powiedzieć, że mają taki a taki, ale zawsze krótki czas na spakowanie rzeczy i wynocha - takim ludziom jest wszystko jedno, czy to czystka, czy wysiedlenie. Tyle w XX wieku było tych wysiedleń przymusowych, że może pora, byśmy z tym skończyli, nie wydaje się Panu? Pana pomysł uświadamia mi, że idea niesympatycznej pani Steinbach, Centrum Przeciwko Wypędzeniom w Berlinie, może jednak jest potrzebna i mądra. Zawsze się znajdą jacyś "Unbelehrbare" - jak Pan - którym tego nie było za wiele, i ciągle by chcieli kogoś tam wypędzać (być może nazywając to inaczej - zawszeć to "ekskrementy" brzmią lepiej, niż "g...".)

Idea, że terror daje się zwalczyć przeciwterrorem jest błędna, przestępczo błędna. Wystarczy spojrzeć na: Izrael/Palestynę, Irlandię Płn., Kraj Basków, Czeczenię, Korsykę, Sri Lankę, Kaszmir itd. itd. by się przekonać, że kiedyś "przemoc przemocą się odciska" rezultatem jest tylko większa przemoc. Spirala przemocy rozkręca się, czasem powoli, czasami szybciej, a czasem następuja skok o kilka rzędów wielkości, i gdzie były dziesiątki ofiar, są nagle miliony. Nie usprawiedliwiam rzezi Ormian w Turcji - taka zbrodnia nie daje się niczym usprawiedliwić - ale może pouczające dla Pana byłoby zapoznanie się z prehistorią tej potwornej zbrodni. Dlaczego Turcy, po wiekach pokojowego współżycia różnych grup narodowościowych i religijnych w państwie Osmanów -- ich system autonomii takich grup przetrwał w Izraelu - nagle wpadli na pomysł deportacji (tu powinni wzbudzić Pana zrozumienie, a kto wie, może sympatię) i wymordowania Ormian? Bez żadnego motywu, jakimś niezrozumiałym szaleństwem zdjęci? Niestety, nie... . Nie trzeba być racjonalistą ze strony "www.racjonalista.pl", by się tu jednak doszukać motywów, motywów, które oczywiście nie usprawiedliwiają nawet w części tej okropnej zbrodni, jakiego dopuścili się Młodoturcy na |Ormianach (i Aramejczykach, w obu wypadkach często rękami zwalczanych przez dzisiejszą Republikę Turecką Kurdów). I do dziś, co jakiś czas jakaś bomba wybucha w jakiejś tureckiej ambasadzie, raz w jednej, raz w innej stolicy, rękami ormiańskich terrorystów podłożona. Oczywiście, można powiedzieć, że terror "muzułmański" jest zły, bo jest "muzułmański", a terror inny jest neutralny, albo nawet dobry, bo nie jest "muzułmański". Ale to jest koniec rozmowy. Źle - gdy Kalemu zabrać krowy; dobrze - gdy Kali zabrać krowy.

Jeżeli zła nie można zwalczyć siłą, to czym? Tego niestety nie mogę Panu wyjaśnić, ponieważ jest Pan ateistą i przeciwnikiem chrystianizmu (takie przynajmniej odnoszę wrażenie).

Pozdrowienie

Wojciech Żełaniec
Autor: Wojciech Żełaniec Dodano: 05-10-2005
Adamo Marco Brescovio - Rzeczywiście: Ich bin Judenfreund
Sie haben wirklich Recht. Ich bin ein Judenfreund und kein richtiger Freund von allen Semiten. Vielleicht habe ich nicht allen von ihnen besonders gerne, aber ich hasse sie nicht. Ich bin doch berechtigt meine privaten Vorbehalte zu haben, nicht nur Vorbehalte, sondern auch Vorurteile. So viel zum Thema vom Philosemitismus.
Ich bin auch kein Atheist. Ich habe immer an den Gott geglaubt. In der Vergangenheit war ich Christ, aber jetzt nicht mehr. Nun habe ich zwei Beine, ich meine, ich bekenne mich zu zwei Religionen gleichzeitig, naemlich dem Judaismus und dem Buddhismus. Zur Zeit schreibe ich einen Artikel darueber und ich werde ihn im "Racjonalista "bald veroeffentlichen. Da werden Sie herausfinden, wie es moeglich ist.
Danke sehr fuer Ihr Interesse und Engagement. Sie haben sehr viel und interessant geschrieben. Ich bewundere Ihre Intelligenz und ausgezeichnete Ausbildung.

Mit freundlichen Gruessen

Adamo Marco B.
Autor: Adamo Marco Brescovio Dodano: 06-10-2005
Adamo Marco Brescovio - Jestem judeofilem, niekoniecznie przyjacielem ...
Wczoraj po odebraniu wiadomości byłem w trybie myślenia i pisania po niemiecku, a pragnąłem szybko udzielić odpowiedzi na ripostę.
Dzisiaj już wróciłem do trybu intelektualnej analizy w języku polskim.
Szanowny Panie! Niezmierną przyjemność niezmysłową sprawia mi szansa polemiki z Panem.
Włochów znam z rozlicznych kontaktów osobistych i bardzo ich lubię za to, że są takimi, jakimi są. Również bardzo lubię Irlandczyków i Hiszpanów za niemalże to samo. Mimo wszystko moimi ukochanymi narodami z powodów racjonalnych są Niemcy, Austriacy, Czesi i Walijczycy. Z tymi czterema narodami mógłbym i chciałbym zamieszkiwać pod wspólnym niebem, czyli w tym samym państwie.
Nie nazywam Arabów i muzułmanów takimi wyrazami, jak Panu mogłoby się wydawać.
Każdy zaatakowany ma prawo i obowiązek się bronić. It goes without saying!
Również nie popieram stosowania nieuzasadnionej przemocy przez funkcjonariuszy państwa izraelskiego wobec Palestyńczyków.
Poglądy mam centrolewicowe graniczące z liberalizmem i bardzo mi daleko do totalitarnych metod stosowania przymusu instytucjonalnego.
Również jestem bardzo religijny, jak zawsze zresztą byłem, i jeżeli idzie o liczbę godzin spędzonych na modlitwie, medytacji, czytaniu literatury religijnej oraz uczestnictwie w obrzędach judaizmu i buddyzmu, to z całą pewnością należałbym do czołówki osób czynnie praktykujących w Polsce, nie mówiąc o Niemczech, Czechach czy też Walii, gdzie bezsprzecznie zaklasyfikowano by mnie jako ultrareligijnego.
Autor: Adamo Marco Brescovio Dodano: 07-10-2005
Wojciech Żełaniec - Wypędzenie muzułmanów
Szanowny Panie,

cieszę się, że moja kultura znajduje uznanie w Pana oczach, ja również gratuluję Panu i kultury i religijności i kontaktów międzynarodowych.

Pozostaje kwestia postulatu wypędzenia muzułmanów z Europy. Jak Pan wie, to, co skończyło się w Oświęcimiu zaczęło się od projektów wypędzeń, od zachęcania Żydów, by wyjechali z Europy, do Ugandy, Palestyny czy gdziekolwiek. Boję się, że jak teraz zaczniemy od podobnych adhortacji pod kierunkiem muzułmanów żyjących w Europie, to skończy się też podobnie, ale na znacznie większą skalę.

Z rozmaitych powodów, odrzucam naukę o odpowiedzialności zbiorowej. Jeżeli ktoś popełnił przestępstwo, a prawa na to zezwalają, to niech go wysiedlają -- jak pare lat temu wysiedlono do Tucji młodego przestępcę "Mehmeta", który był Turkiem urodzonym w Niemczech (już zdążył wrócić do Niemiec, o ile wiem). Ale wysiedlenie *tylko dlatego*, że się jest muzułmaninem -- nie, na to nie mogę się zgodzić.

Pisze Pan, że mógłby Pan żyć w jednym państwie z Niemcami, Austriakami, Czechami i Walijczykami. Ja - raczej nie. Co do Walijczyków, to nie jestem pewien, ale z pozostałymi trzema na pewno nie. Niemniej, gdyby już tak zły los zrządził, że w moim państwie mieszkają na równych prawach Niemcy, Austriacy i Czesi, nie domagałbym się przymusowego wysiedlenia tych grup z mego państwa. Współżycie z muzułmanami w jednym państwie też nie jest łatwe (dla nie-muzułmanów), ale czy to wystarczający powód, by jak pani Fallaci wołać: Wysiedlcie ich? Chyba nie. Oczywiście wiem, że pani Fallaci --- która jest typową Włoszką --- nie ma tego naprawdę na myśli.

Do tego dochodzi taka kwestia, że ci muzułmanie nie są zgettoizowani; granice dzielące ich od nie-muzułmanów są rozmyte. Są pół- i ćwierć-muzułmanie, eks-muzułmanie, muzułmanie-przechrzty i muzułmanie-ateiści. Czy mamy wyglądać jakichś nowych Ustaw Norymberskich, które precyzyjnie określą, kto jest muzułmaninem?

Ja na pewno nie będę takich Ustaw wyglądał. A jeśli zostaną uchwalone, zaprotestuję przeciw nim, lub każę się wpisywać do statystyk jako muzułmanin (którym nie jestem), będę nosił łatkę z zieloną literą "M", i będę siadał na ławkach "Nur fuer Muslime". Oczywiście, jeśli starczy mi odwagi, a któż to może wiedzieć.

Wszystko to nie ma nic wspólnego z kwestią zasług muzułmanów dla cywilizacji i kultury -- są one niemałe, ale nawet, gdyby muzułmanie byli zupełnie nieużyteczni, uważam, że należy ich traktować jak wszystkie inne istoty ludzkie. Nie ma to nic wspólnego też z moim osobistym stosunkiem to Arabów, Turków, Persów czy innych ludów w większości muzułmańskich, chociaż muszę przyznać, że prosty człowiek z tych krajów wzbudza u mnie wiele sympatii (elity -- mniej, ale to inna sprawa, i dotyczy nie tylko muzułmanów).

Pozdrowienie

Wojciech Żełaniec
Autor: Wojciech Żełaniec Dodano: 11-10-2005
Puszczyk - Taka prawda
http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,58697/i,71#w58699
Autor: Puszczyk Dodano: 29-09-2006
Dariusz Sipowski - ...
Z książek Fallaci mi najbardziej podoba się cytat, tylko nie pamiętam czyj. Brzmi on mniej więcej tak: mogę nie zgadzać się z tym co myślisz, ale zrobię wszystko byś mógł mówić to co myślisz. Uważam, że to najkrótsze podsumowanie tego co robiła Fallaci. Szkoda, że już jej nie ma wśród nas.
Autor: Dariusz Sipowski Dodano: 05-04-2007
Trukszyn - Tylko co na to muzułmanie?
Szanowny Panie!
Pisze Pan:
Wszystko to nie ma nic wspólnego z kwestią zasług muzułmanów dla cywilizacji i kultury -- są one niemałe, ale nawet, gdyby muzułmanie byli zupełnie nieużyteczni, uważam, że należy ich traktować jak wszystkie inne istoty ludzkie.

Zgadzam się.Problem jednak jest w tym aby Oni zgodzili się nas traktować jak istoty ludzkie.

To nie my "szczamy" (jak zauważyła Oriana F. w którymś ze swoich felelietonów) na meczety - to Oni "szczają" na naszą kulturę.

Mamy dać się zgładzić?

To jest wojna!

Nie my ją wywołujemy.

Pańskie komentarze to wezwanie do poddania się.
Autor: Trukszyn Dodano: 17-09-2007
Wojciech Żełaniec - Wojna z muzułmanami
Szanowny Panie,

pisze Pan, że toczymy wojnę z muzułmanami, i że to oni --- muzułmanie --- tę wojnę wywołali.

Pytam więc: czy toczymy wojnę w sensie prawa międzynarodowego z wszystkimi muzułmanami? Czy tylko z niektórymi? Jeśli tylko z niektórymi, to dobrze zrobimy, jeśli skupimy się na walce z tymi właśnie niektórymi muzułmanami, nie wciągając w to innych muzułmanów, z którymi dotąd wojny nie toczyliśmy.

Miałem kolegę, któremu się wydawało, że jest "dumnym potomkiem zwycięzców spod Chocimia i Wiednia", i który z tej racji chciał toczyć wojnę z wszystkimi muzułmanami (zapominając o tym, że nawet pod Chocimiem i Wiedniem nie biliśmy się z wszystkimi muzułmanami). Ale ten mój były kolega był o ogóle naturą wojowniczą, i najchętniej toczyłby bój po prostu ze wszystkimi (nie tylko muzułmanami), jak, nie przymierzając, król portugalski Sebastian, który sam-jeden rzucił się na całe wojsko sułtana Maroka (z którym zresztą uprzednio wywołał wojnę).
Autor: Wojciech Żełaniec Dodano: 20-11-2007
janu - Judaistka  -1 na 1
Jako Polak,ateista jestem częściowo za Islamem.Być może ta religia wyzwoli nas od Żydów w kościele i ogólnie podległości im.
Autor: janu Dodano: 14-11-2009

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365