Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
157.167.419 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7302 tekstów. Zajęłyby one 28805 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 616 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Jeżeli obraz świata nie jest wzięty (oczywiście niebezkrytycznie) z nauki, do teologicznych lub filozoficznych rozważań wnikają rozmaite - intelektualnie podejrzane - źródła ludzkiej wyobraźni.
Komentarze do strony Bitwa o Anglię

Dodaj swój komentarz…
PiotrB - hmm   1 na 3
"Mimo terroru medialnych
obrazków i marszów polskiej wersji ku-klux-klanu, których główną siłę napędową
stanowią pacjenci oddziałów geriatrii, wieczna wojna między ,,nami a nimi'' oraz
kilkusetletniego poszukiwania Boga na Polskiej Ziemi, nie sądzę aby obecny stan w kraju był stanem obowiązującym na stałe. "

Czy to znaczy, że w Polsce jest źle i na lepsze zmieniać się nie chce przez tzw. "narodowców" oraz katolików?
Autor: PiotrB  Dodano: 13-12-2010
Reklama
Dagger   3 na 3
Po co autor artykułu skończył studia?
Autor: Dagger  Dodano: 13-12-2010
coreless - kosmetyka redakcyjna
Skrót UMCS pisze się 'UMCS', a nie 'U. M. C. S.'. Skrótowce w języku polskim zasadniczo nie mają kropek. Ponadto w języku polskim w zapisie ułamka dziesiętnego stosuje się przecinki, a nie kropki: '1,20 zł' a nie '1.20 zł'.
Autor: coreless  Dodano: 13-12-2010
Koraszewski - @Dagger
Zawsze podziwiłem polskie cechy narodowe.
@PiotrB - coś w tym jest.
Autor: Koraszewski  Dodano: 13-12-2010
Łukasz Kołodziej   4 na 4
Coreless - przepraszam za strzał w stopę, natomiast to jedyny taki skrót na wszystkich moich profilach, prawdopodobnie  Czyjaś zemsta :-)
Wyjaśnię w dużym skrócie myśl zawartą w powyższym tekście.
Z narodu z dnia na dzień ucieka optymizm - inaczej: ten optymizm nie jest nawet budowany, ewnetulanie nie może być budowany - taki smutny PR, dość popularny ostatnio . Sytuacja życiowa części młodych ludzi ( w tym moich równieśników) ma źródła w totalnym olewaniu jakichkolwiek form doskonalenia swoich umiejętności, talentów, wiedzy, które nie są przepustką do lepszego stanowiska, środowiska czy choćby dalszej edukacji. Część osób w tym kraju kompletnie nie rozumie, że istnieje przyszłość ( rodzimy się, a potem umieramy - nie na odwrót) oraz świat poza pracą i szkołą, który ma fundamentalne znaczenie na to - kim jesteśmy i kim chcemy być ? Ci ludzi nie pojmują również tego, że można żyć bez Wiadomości, Faktów i Informacji. Nie rozumieją równiez tego, że świat nie kręci się wokół ich interesu osobistego ( pieniędzy ), religii, polityki czy dalekiej przeszłości (wyciągnęliśmy z niej wnioski i trzeba żyć dalej ).
Autor: Łukasz Kołodziej  Dodano: 13-12-2010
Łukasz Kołodziej   1 na 3
Dzisiaj wszystkie słupy ogłoszeniowe w moim mieście
oplakatował ONR : Pamiętamy ! Ok - pamiętajcie, tylko nie kojarzę niestety
żadnego bojownika z pamięcią absolutną ( roczniki '82 i wzwyż ), który osiągnął
jakikolwiek szczyt w karierze sportowca, animatora czy artysty, wnosząc coś dla
swego miasta, pomijając umiejętność rozklejenia tysiąca plakatów w pół godziny
- więc każdy sobie rzepkę skrobie, a część chce cudze porcje :-)W piątek
organizowana jest zbiórka darów na rzecz przepełnionego ośrodka dla bezdomnych.
Czy ONR i kościół pamięta?! Nie sądzę, szczególnie, że nie jest to pierwsza
taka akcja (łącznie z okresem powodzi) , na której jedynymi darczyńcami byli
,,zwykli'' ludzie, zwykli ale świadomi istoty życia.
Autor: Łukasz Kołodziej  Dodano: 13-12-2010
binboy   4 na 4
W Polsce też powinny być równie drogie studia jak mają być w W.Brytanii ( oczywiście w stosunku do polskich średnich zarobków). Wówczas przynajmniej nie byłoby tylu studentów, absolwentów nieprzydatnych nikomu, którzy muszą pracować poniżej kwalifikacji albo wyjeżdżać za granicę. Wyjątek w wysokich czesnych zrobiłbym dla wybitnie uzdolnionych oraz studentów nauk ścisłych i technicznych bo jest na nich zapotrzebowanie.  Polsce niepotrzebna jest armia ekonomistów, socjologów i pedagogów którzy w większości przypadków nigdy nie będą pracować w swoim zawodzie. Zamiast tego powinno się unowocześnić i podnieść poziom   szkolnictwa zawodowego, gdyż do większości zawodów takie kwalifikacje by wystarczyły. I mówię to jako absolwent studiów humanistycznych pracujący fizycznie. 
Autor: binboy  Dodano: 13-12-2010
PiotrB - hmm  0 na 2
Totalnie nie wiem jak odpowiadać na takie rozumowanie:

"Ok - pamiętajcie, tylko nie kojarzę niestety żadnego bojownika z pamięcią absolutną ( roczniki '82 i wzwyż ), który osiągnął jakikolwiek szczyt w karierze sportowca, animatora czy artysty"

albo to:

"W piątek organizowana jest zbiórka darów na rzecz przepełnionego ośrodka dla bezdomnych. Czy ONR i kościół pamięta?! Nie sądzę, bo (... ostatnio ...) jedynymi darczyńcami byli ,,zwykli'' ludzie, zwykli ale świadomi istoty życia."

Humor z zeszytów szkolnych? Czy tylko ja mam wrażenie, że te dwa zdania, które zacytowałem, są po prostu bezczelną sofistyką? Ciekawe, czy taka erystyka ma jakąś łacińską nazwę?
Autor: PiotrB  Dodano: 13-12-2010
Scarabaeus - @binboy   5 na 5
Finansowanie studiów to osobny temat. Jednak pomysł by ilość studentów regulować wysokością czesnego uważam za błędny. Lepszym rozwiązaniem jest podniesienie poziomu nauczania.
Autor: Scarabaeus  Dodano: 13-12-2010
albatros - Zmywak   9 na 9
Ilekroć czytam o emigracji, musi być w zdaniu zmywak, albo chociaż magister za pomocnika murarza. Do nikogo nie docierają statystyki mówiące, że rodacy w obcym kraju radzą sobie wyraźnie lepiej od tubylców. Kilka tysięcy, które straci pracę i wraca do kraju jest bardziej godne uwagi, pożałowania i zdecydowanie ważniejsze w dyskusji od kilkuset tysięcy zasymilowanych, którzy w kilka lat, zaczynając wszystko od zera i bez "pleców" osiągnęli więcej niż w kraju mogliby osiągnąć przez całe życie. Jak to się dzieje, że pomimo iż emigranci przysyłają go kraju miliardy euro i funtów rocznie - co  wśród zagranicznych inwestorów lokuje ich blisko podium -  przedstawiani są jak łamagi i życiowi wykolejeńcy?

To nie edukacja gwarantuje zarobki, a umiejętność radzenia sobie w życiu - wyuczony czy wykonywany zawód jest tu tylko pochodną.
Autor: albatros  Dodano: 14-12-2010
Kelu   5 na 5
"Natomiast w naszym kraju, na początku lat 90. wykształciła się chora ambicja i trend studiowania za wszelką cenę"
Takie są skutki transformacji - PRL, ile by na niego nie psioczyć, ludźmi się opiekował na tyle, że mieli byt zapewniony. Z upadkiem komunizmu pojawiło się zagrożenie ekonomiczną śmiercią na poziomie jednostkowym, więc ludzie prą do edukacji, za wszelką cenę chcąc zdobyć wyższe wykształcenie, choćby robiąc magistra z żonglowania ryżem. Wierzą, że dzięki temu nie zginą z głodu i nie stracą dachu nad głową. Chora ambicja? Raczej chora konieczność chorej rzeczywistości. "Biada!" wołają, bo system emerytalny padnie niebawem, bo młodych Polaków zbyt mało. Robią jakieś idiotyczne reklamówki macierzyństwa nie zauważając oczywistego problemu, że mało kogo teraz na dziecko stać. Tak jest, bo nasze elity polityczne żyją warszawskim haj lajfem i o egzystencji szarych obywateli nie chcą mieć pojęcia. To jeden z wielu defektów młodej polskiej demokracji. Stoimy w martwym
punkcie i trudno powiedzieć, co mogłoby tą sytuację
zmienić - po pierwsze musi wymrzeć pokolenie, które cały czas jęczy, że
było bite przez ZOMO i na tym fakcie chce budować przyszłość kraju. Po
drugie musiałaby się polepszyć jakość i kompetencje polskich elit politycznych.
Autor: Kelu  Dodano: 14-12-2010
Koraszewski - pomieszanie z poplątanem   2 na 2
Postulat raczej podniesienia poziomu niż podnoszenia czesnego  (Scarabaeus) jest romantyczny jak polska inteligencja. Niestety to idzie w parze, trudno o wysoki poziom kiedy profesor ma cztery pełne etaty.
Trend studiowania za wszelką cenę (Kelu) jest... godny podziwu, w szczególności ze strony tych którzy płacą najwięcej za najgorsze usługi oświatowe (wieś i małe miasto). To nie ich dążenie do oświaty jest problemem a jakość usług warstwy nauczycielskiej, czyli inteligencji. Te usługi są do d. na wszystkich poziomach. Elity mają taki naród na jaki zasługują, niestety nie jest odwrotnie.
Albatros - proporcje tych, którym sie udało a nieudacznicy. Znów kulą w płot, cześć owych "nieudaczników" wyjechała tylko na zarobek, część nie miała fartu, część to autentyczni nieudacznicy. Normalne, w czym innym problem. Polska nie ma polityki wykorzystywania ludzkich zasobów. Tak, są kraje które stukają do drzwi mieszkających w innych krajach swoich specjalistów, oferując im pracę tu i tam, lub ściągając na dobre warunki. (Wzory Chiny, Estonia, Łotwa).          
Autor: Koraszewski  Dodano: 14-12-2010
Damian Jozefczyk - 1
"Potrzebujemy jeszcze paru pokoleń — może następnych dwudziestu lat"
Mojej mamy maz po masowych zwolnieniach w PKS'ie a pozniej strasznych warunkach pracy jako kierowca ciezarowki, nie wspominajac juz o zarobkach postanowil z kolega sprobowac na zachodzie. Najpierw Niemcy, pozniej UK (chyba 2004 rok). Od tego czasu nie musielismy juz "bidowac". W 2007 roku moj brat zdal mature (wcale sie do niej nie przykladal bo nie chcial isc na studia). Mi minely slabiutkie 3 lata na Politechnice Lodzkiej. Zawsze lubilem uczyc sie tego co sprawia mi przyjemnosc, a niestety nie bylo wielu takich przedmiotow. Mama zrezygnowala ze slabo platnej pracy pielegniarki (ktora jednak lubila, ale wolala byc z nami) i cala paczka przeprowadzilismy sie na Wyspy. Pracowalismy z bratem w magazynie Tesco i £1000 miesiecznie spokojnie wystarczalo. Nie mowie, ze lubilem ta prace bo caly czas myslalem o studiach. Nie przemeczalismy sie z bratem, bo calekim niezle radzilismy sobie z angielskim. Inni (Polacy) ktorzy mowili slabiej musieli nadrabiac praca, przec co nas tez czasem ganiali.
Autor: Damian Jozefczyk  Dodano: 14-12-2010
Damian Jozefczyk - 2
Chociaz moze my mielismy bardziej komfortowa sytuacje - cala rodzina, kazdy cos zarabial, moglismy sobie pozwoli na ewentualna zmiane pracy. Po roku zrezygnowalem i zaczalem studia, kierunek Automotive Design technology na Sheffield Hallam University. To prawda, place £3290 rocznie, jednak jak na razie sponsoruje mnie rzad. Otrzymuje tez wystarczajaca kase na utrzymanie z czego bede splacal tylko polowe ze wzgledu na niski Household income. Tak w ogole to bede musial oddac to dopiero po osiagnieciu £15 000 rocznie. Teraz jestem na 3-cim, ostatnim roku. Jesli znajde prace w zawodzie to spodziewam sie ok £26 000 rocznie na start. Mam zamiar popracowac 2 lata i wrocic na magisterke. Brytyjskich studiow nie da sie porownac do tych w Ojczyznie. Wykladowcy sa niesamowicie mili i pomocni, sprzety laboratoryjne najwyzszej jakosci i co najwazniejsze - interesujace przedmioty od poczatku studiow. Mnie chyba najbardziej kreci projektowanie 3D, ale gdy bratu opowiedzialem, ze rozkladalismy silnik samochodowy tez postanowil sprobowac. Musial zdac maly egzamin z matematyki, a angielski zaliczyli mu z matury. Jest na 2-gim roku i jestem z niego niesamowicie dumny. Ma jedne z najwyzszych ocen w grupie i jest chwalony przez wykladowcow.
Autor: Damian Jozefczyk  Dodano: 14-12-2010
Damian Jozefczyk - part 3   3 na 3
Czasem mysle, ze moze powinien wrocic do Polski, zeby pomoc w zmianach, ale ja nie chce juz "bidowac". Chce spelniac swoje marzenia. We wzresniu 2009 roku bylem w Japonii - pierwsze marzenie zaliczone, w Polsce jako student nie dalbym rady. Tutaj wystarczyly 2 miesiace pracy w wakacje. Mam jeszzce mase innych i czuje ze tutaj moge, ja po prostu chce. Zaluje tylko moich super-znajomych z rodzinnego Belchatowa i z akademika z Lodzi. Myslcie co chcecie o emigrantach, ale mi sie po prostu zyje tu lepiej. Na ulicy czuje sie bezpieczniej. Podoba mi sie tolerancja i polityka w UK. Jasne, ze narzekam ze mlodziez jest rozwydrzona i ze maja dwa oddzielne krany na ciepla i zimna wode przy zlewie. Zawsze bede Polakiem i jestem z tego dumny, ale mam to szczescie byc tez Europejczykiem i miec mozliwosc wybrania najbardziej odpowiedniego dla mnie kraju. Moze gdybym znal francuski bylaby to Francja, Norwegia tez wydaje sie super, ale Anglia jest bardzo fajna. Na dworcu w Doncaster mamy napisy "Witajcie" w kilku jezyka, gdy patrze na polski czuje wzruszenie. Chce tu zostac, pracowac i placic podatki, zeby odwdziecyc sie za ich goscinnosc:)

Pozdrawiam
Damian
Autor: Damian Jozefczyk  Dodano: 14-12-2010
Haunted House - Czesc 1   2 na 2
Autor powyzszego artykulu z pewnoscia ma sporo racji. Szkolnictwo wyzsze zdecydowanie sie zdewaluowalo poprzez wszechobecne 'prywatne' uczelnie, ktore rozdaja dyplomy za pieniadze na prawo i lewo.
 
Nie sposob jednak zgodzic sie z twierdzeniem, ze wszyscy emigranci z Polski to frustraci i tchorze, ktorzy nie chca zakasac rekawow i pomagac w tworzeniu lepszej rzeczywistosci w kraju. Od kilku lat mieszkam w USA i znam wielu rodakow radzacych sobie tutaj znakomicie. Ja sam pracuje na kerowniczym stanowisku w branzy IT. Ukonczylem tutaj studia i zaczynalem od pracy programisty, dosc szybko wspinajac sie po szczeblach. Obecnie jestem zamoznym czlowiekiem i czuje sie usatysfakcjonowany tym co osiagnalem. To aspekt materialny, ktos moze powiedziec plytki i przyziemny, ale nie ukrywajmy - bardzo istotny.
 
Z drugiej strony, wcale nie czuje sie ubozszy duchowo poprzez emigracje. Nic nie stoi na przeszkodzie temu abym rozwijal swoje zainteresowania, sledzil rozwoj wypadkow w kraju (ktory zreszta czesto odwiedzam), mial swoje hobby. Wrecz przeciwnie, uwazam ze doswiadczenia emigracyjne znacznie poszerzyly moje horyzonty.

 
Autor: Haunted House  Dodano: 14-12-2010
Haunted House - Czesc 2
Wbrew temu co twierdzi autor artykulu, nie czekam wcale aby ktos prosil mnie o powrot do kraju. Jesli zechce wrocic to po prostu to zrobie i nie sadze by moje doswiadczenie zawodowe bylo bez znaczenia. A gdyby jednak tak bylo (moze Polska az kipi od wysokiej klasy specjalistow) to tez zadna tragedia - moge pracowac w kazdym kraju, gdzie jezyk angielski jest w powszechnym uzyciu, a takich miejsc jest sporo.
Czuje sie i jestem niezaleznym czlowiekiem. Nikogo nie musze o nic prosic. Niestety pan Kolodziej, skadinad niewatpliwie inteligentny i zaradny czlowiek, sam wykazuje to nasze typowo Polskie zakompleksienie, ktore przejawia sie paranoicznym wrecz strachem przed byciem odrzuconym i zmarginalizowanym. Przecietny Polak uwaza, ze nie warto sie wysilac bo i tak nikt go nie dopusci do przyslowiowego koryta, a elita intelektualna kraju obawia sie bycia zepchnieta w cien przez masy watpliwej jakosci magistrow z tasmy produkcyjnej prywatnych szkolek (i tym samym niedoceniana). Jednym zdaniem - zero poszanowania dla wlasnej wartosci.

Nie sa to jakies szegolnie trudne wady do wyeliminowania i obserwujac najmlodsze pokolenia Polakow widze znaczna poprawe. Jednak moje pokolenie, obecnych 20 lub 30 latkow jest juz chyba pod tym wzgledem stracone.
Autor: Haunted House  Dodano: 14-12-2010
ypablo
Dla mnie ten tekst wpisuje się w tą śmieszną wojnę miedzy frustratami którzy są "tutaj" i frustratami, którzy wyjechali "tam". Fora naszych przaśnych serwisów informacyjnych są pełne podobnych wpisów, w których dominuje wzajemne dołowanie się, obrażanie, bluzgi i niesprawiedliwe generalizowanie. Winni są ci co wyjechali, winni są ci co zostali... na gwałt trzeba znaleźć kozła ofiarnego!
Autor: ypablo  Dodano: 14-12-2010
albatros - @ Koraszewski
Znów ? kulą w płot ? - a kiedy był ten pierwszy ??? Zakwalifikowanie kogoś do grupy nieudaczników jest ocena subiektywną. Kwalifikowanie kogoś do grupy emigrantów według kryterium czasu spędzonego za granicą też. Chcąc być więc precyzyjnym, należy odwołać się do twardych danych.  W 2009 r. emigranci przysłali do kraju wg. szacunków około 19 mld zł. Przysyłamy około 38 mln zł dziennie. Nasze pieniądze pompowane w ojczyznę i pozostawione rodziny stanowią około 1,5 % krajowego PKB. I to tylko wg. danych oficjalnych z oficjalnych transwerów. Dla porównania: Napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) do Polski w 2009 roku wyniósł 8,9 mld EUR. Dane mówią same za siebie i łatwo je znaleźć, wystarczy wklepać hasło w wyszukiwarkę. Imigranci jako firma są najpotężniejszym inwestorem zagranicznym - i to sami nieudacznicy. Nasze różne punkty widzenia wynikają zapewne z tego, że innych emigrantów widujemy na co dzień. Pan tych co wrócili a ja tych co zostali.
A co do polityki wykorzystania zasobów ludzkich to zgadzam się całkowicie. Przydało by się też w kraju trochę takiego normalnego podejścia do drugiego człowieka jak do człowieka między zwykłymi ludźmi, tak w ogóle. :-)
Autor: albatros  Dodano: 14-12-2010
Łukasz Biały   5 na 5
Drogi autorze!

Tak się właśnie składa, że jestem osobą w rozkroku - jedną nogą jeszcze w Polsce (do której właśnie wracam na rodzinne święta), drugą w UK, w którym spędziłem kilka tygodni odwiedzając rodzinę (i pracując, bo znalezienie tymczasowej pracy nie stanowiło żadnego problemu). Po tych kilku tygodniach podjąłem decyzję - wolę wyspy. Dlaczego? Bo zgadzam się z Tobą, że potrzebna jest wymiana generacji i odejście w cień pokoleń noszących piętno walki o zmianę systemu, ponieważ, jak bardzo nie byliby ważni w rozpoczęciu transformacji, tak bardzo ich wizja ograniczona jest do owej walki (żeby daleko nie szukać wystarczy wskazać paranoję Jarosława K.) Nie rozumiem jednak Twojej sugestii zawartej w metaforze "ciepłego śpiwora". Co złego jest w mieszkaniu i pracowaniu w kraju, w którym mam perspektywy? W Polsce realizacja moich marzeń wymagałaby układów, układzików, dużej ilości wazeliny i sporo szczęścia - w UK zaś - tylko pracowitości. Dlaczego miałbym się katować w ojczyźnie? Co takiego jest ważniejsze niż mój własny, partykularny i indywidualny interes?
Autor: Łukasz Biały  Dodano: 15-12-2010

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365