Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
155.489.638 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7301 tekstów. Zajęłyby one 28805 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 250 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Nie było wielkiego geniuszu bez przymieszki szaleństwa.

Dodaj swój komentarz…
myprecious   12 na 12
W momencie zakwestionowania aksjomatu o tym, że nasze zmysły są w stanie dostarczyć nam wiarygodnych informacji o świecie, postulujący ten absurd odbiera sobie prawo jakiejkolwiek dyskusji - przecież aby dyskutować trzeba korzystać ze zmysłów;  skąd postulujący wie, że to na co odpowiada jest zgodne z rzeczywistością, wszak jego zmysły kłamią. Jest to zatem stanowisko wewnętrzenie sprzeczne - ale czego nie wymyśli się dla bozi:)
Autor: myprecious  Dodano: 24-03-2012
Reklama
Wenancjusz   5 na 5
Nauka jest dziedziną poznawczą polegającą na tym, że oparta jest na powtarzalnych i sprawdzalnych dowodach opartych na doświadczeniach w każdym miejscu i czasie. Jak można udowodnić relacje spójne z religią gdy np. w czasie potężnej burzy, mimo modlitw jednak piorun spalił chałupę? Często nieraz nie spali. Wtedy też się modlono nawet ze świeczką w oknie. To nie dowód, że doświadczenia z modlitwą potwierdza jej skuteczność. Mnie nie spalił ale za to spalił niewinnego uczciwego sąsiada. Pewnie się nie modlił a na dodatek nie był u spowiedzi wielkanocnej. A może nie zapalił świeczki w oknie? Absurd graniczący z wypowiedzią pewnego biskupa, że szczątki św. Stanisława ochroniły Kraków od ostatniej powodzi.  Tak nam się każe wierzyć jeśli nie chodzimy do szkół a tylko słuchamy kazań z ambony. Nauka jest wolna od uprzęży domatu. Religia to dogmat niesprawdzalny. W religii nigdy nie wolno pytać co niedozwolone. W nauce można robić doświadczając, różne pomysły (oprócz perpetuum mobile-entropia!), różne cuda. Jeśli się sprawdzą stają się prawem. W religii prawa się narzuca bez pytań, a wypadku wątpliwości odsyła się do dalszych ustępów "świętych" pism. Cuda nie są prawami gdyż nie są sprawdzalne. Dlatego wierzę nauce. Dlatego jak zachoruję idę do lekarza a nie modlę się.
Autor: Wenancjusz  Dodano: 24-03-2012
beton   6 na 8
Richard Feynman : „filozofia
nauki jest mniej więcej tak potrzebna naukowcom, jak ornitologia ptakom"
1:0 dla Feynmana
Autor: beton  Dodano: 24-03-2012
Kamil Kłosiński   2 na 2
Ostatnia uwaga szczególnie mnie poruszyła-być może istotnie jest tak,że dla uzasadnienia istnienia nauki w ogóle zbędna jest filozofia?Bardzo wiele mówi się o bioetyce,szczególnie w kontekście badań embrionalnych i klonowania,wysuwając szereg argumentów etycznych za lub przeciw.Pytanie,czy rzeczywiście problemami tymi mieliby się zajmować sami naukowcy,dla których-jak wyczerpująco rozważono wyżej-takie dywagacje są zbędne,czy zostawić to tylko w gestii filozofów.Nie mówię,że nauka powinna być wyzwolona od wszelkiej moralności (choć postulat taki jest w istocie kuszący),mówię jedynie,że w pojęciu nauki nie znajduje się i znajdować nie powinna kwestia etyki czy filozofii.Poza tym słusznie autor podnosi in fine,że nawet trudność w abstrakcyjnym,teoretycznym uzasadnieniu nauki (teoria nauki)nie może przesłonić nam faktu,że się ona po prostu sprawdza,zatem dowód empiryczny powinien wystarczać na potrzeby dyskusji z naukowym sceptykiem.
Autor: Kamil Kłosiński  Dodano: 24-03-2012
cesarz
Mam tylko parę uwag.
Autor tekstu ocenia wartość poszczególnych argumentów między innymi przez pryzmat tego, na ile mogą się one przydać w "nawracaniu kreacjonisty na ewolucjonizm", czy ogólniej - w przekonywaniu człowieka religijnego do zawierzenia nauce. Nie rozumiem takich rozważań. Refleksje przez jakiś czas stoją na całkiem wysokim poziomie, aż nagle temat zostaje brutalnie sprowadzony do absurdalnego pytania: "ale czy tak przekonam katola do nauki?". Więc kwestię jakości argumentu w dyskusji o przewadze nauki nad religią rozstrzyga odpowiedź na pytanie, czy trafimy nim do muzułmanina, albo hinduisty? Takie kryterium wydaje się bardzo niepraktyczne, bo religijny fundamentalista raczej z założenia będzie odporny na filozoficzne argumenty ludzi nauki, więc w świetle takiego wskaźnika rangi argumentu wszystkie racje ewolucjonistów i innych naukowców wypadają jednakowo tragicznie - tak samo te podparte dużą wiedzą, jak i te niedorzeczne, bzdurne. Po drugie: do jednego wierzącego trafisz, do drugiego nie. Wbrew stereotypom, ludzie wierzący mocno się między sobą różnią i dwóch różnych wierzących może odmiennie zareagować na ten sam argument! Jak wtedy zdecydować o słuszności danego wyjaśnienia? Chyba tylko demokratyczną większością głosów.
Autor: cesarz  Dodano: 25-03-2012
cesarz
Po trzecie: zrozumiała jest tendencja wierzących do nawracania ateistów na wiarę - religia ich do tego gorąco zachęca. Ale jaki powód ma ateista do "nawracania" wierzących na ateizm? W tej sferze już zdecydowanie brakuje wam racjonalizmu. Wygląda, jakbyście wzorowali się na religijnych fundamentalistach właśnie - bo co innego może być dla was inspiracją? Jeśli gardzicie religijnym myśleniem i instynktownym dążeniem do religii, to pokażcie, że jesteście od tych zjawisk wolni - nie nawracajcie.
Kolejna sprawa - teraz już bezpośrednio dotycząca dyskusji panów Lyncha i Sokala. Może się czepiam szczegółów, ale zirytowała mnie podjęta przez Lyncha chwilowa próba uzasadnienia wyższości naukowych metod wnioskowania nad religijnymi. Mianowicie, Lynch powołał się na wartości "demokratyczne". Być może czegoś nie rozumiem, ale odbieram ten sposób  rozumowania jako totalny infantylizm. Do pewnego momentu wydawało mi się, że próbujemy znaleźć jakby "obiektywne" (choć to banalne słowo, nie najlepiej opisujące problem) powody, dla których kierujemy się nauką, a nie wiarą w starożytne księgi.
Autor: cesarz  Dodano: 25-03-2012
cesarz
Tymczasem tutaj pojawia się argument bazujący na stworzonym przez człowieka systemie politycznym i jednym z wielu modeli społecznych, podczas gdy wybór tego właściwego jest przecież wyborem w ogromnej mierze subiektywnym. W dzisiejszej kulturze przyjęło się jednak, jakoby demokratyczne wartości były czymś niepodważalnym i wręcz oczywistym (mają więc w Europie status zupełnie taki, jak niegdyś wartości katolickie), i w tym tekście Lynch przez chwilę próbuje z nich wywodzić słuszność naukowego spojrzenia na świat! A przynajmniej sugeruje, że można go w ten sposób bronić. No to ja od siebie dodam, że demokratyczne wartości w dyskusji na ten temat mają dokładnie taką samą rangę, jak wartości chrześcijańskie - żadną. To, czy opowiadam się za modelem demokratycznym, czy autorytarnym, jest w dużym stopniu kwestią "wiary", albo inaczej - "intuicji", ale na pewno ogólnie przyjęty model nie może być podstawą do rozstrzygania tak abstrakcyjnych sporów filozoficznych. Pomijając fakt, że w jednym się z autorem tekstu zgadzam - rozważania te są absolutnie jałowe i nie pociągają za sobą żadnych praktycznych następstw, zarówno dla nauki, jak i dla religii.
Autor: cesarz  Dodano: 25-03-2012
Poltiser - Hawking Ramashandran i my   1 na 1
Pierwszy błąd w rozumowaniu rozmówców polega na przypisywaniu filozofii rangi "sędziego" w sporze wiara, czy nauka... Jako pranauka i, często, posiłkujące uzasadnienie religii, filozofia nie jest i nie będzie narzędziem zdolnym do oceny czegokolwiek. Filozof używa narzędzi nauki albo teologii, zależnie od wyznawanych poglądów. Nie rozumiem dlaczego "etyka" miałaby być czymś nadrzędnym wobec nauki i religii, kiedy tak naprawdę, jak i filozofia, pochodzi ona z tego samego źródła. Obserwator cierpi na złudzenia wywołane zajmowaną pozycją wewnątrz obserwowanego obiektu. Pięknie opisuje to zjawisko w swojej najnowszej książce S. Hawking, a VS Ramashandran zajmuje się mózgiem, mechanizmami percepcji oraz źródłami niektórych "artefaktów" objawień i wierzeń w swoich "Opowieściach szarych komórek" ("The Tell-Tale Brain")... a my możemy im być wdzięczni że "stojąc na barkach olbrzymów", mimo ograniczeń, pozwalają nam widzieć i rozumieć więcej. Nie ma się o co spierać. Religia jak bieda, ignorancja i różnego rodzaju kryzysy społeczne, to bardziej problem polityczny niż "naukowy". W szkole mówiliśmy, że opisywany problem jest "naukawy" - na tej półce umieściłbym opisywane dywagacje. Biedny Ockham, nigdy nie będzie spał spokojnie!
Autor: Poltiser  Dodano: 25-03-2012
Koraszewski - akt hiporyzji   3 na 3
Cesarz zafundował nam strzelisty akt hipokryzji i z miną absolutnego niewiniątka zastanawiając się dlaczego warto namawiać ludzi na większe zainteresowanie nauką i mniejsze zabobonami. Zaiste, dlaczego?   
Autor: Koraszewski  Dodano: 25-03-2012
cesarz  -1 na 3
@Koraszewski
Szczerze mówiąc, ateistyczna tendencja do "nawracania" wierzących na ateizm nie wygląda mi na misję społeczną, a bardziej na pierwotny instynkt, by poszerzać swoje szeregi. Poza tym, w przypadku ludzi inteligentnych zazwyczaj religia nie hamuje zainteresowania nauką. Na chęć rozwoju umysłowego wiara może wpływać raczej u ludzi ograniczonych intelektualnie, których zainteresowanie nauką naprawdę niewiele by wniosło do jej (nauki) rozwoju. Owszem, zdarza się, że i bardziej światli wierzący negują naukowe tezy z przyczyn religijnych. Istotny jest jednak fakt, w jaki sposób to czynią. Jeśli szukają "dziury w całym" merytorycznie, wytykając niedociągnięcia naukowych teorii, to po co ich powstrzymywać - takie postawy są chyba również potrzebne, bo prowadzą do udoskonalania naukowych hipotez. Inteligentny, rozumny teista, podając w wątpliwość racje jakiegoś naukowca, raczej nie ograniczy się do uzasadnienia "bo w Biblii jest inaczej", tylko będzie bardziej wnikliwie szukał kontrargumentów. A konstruktywna krytyka jest zawsze przydatna. Teoria ewolucji, o ile się orientuję, nie osiągnęła jeszcze statusu doskonałości i nie rozumiem, po co zamykać się na jej krytykę.
Autor: cesarz  Dodano: 25-03-2012
Poltiser - Prawda i geniusz prostych obserwacji
"Teoria ewolucji,..., nie osiągnęła jeszcze statusu doskonałości..."
i ma pan rację, z definicji jej nigdy nie osiągnie, co nie jest wcale argumentem na rzecz kreacjonizmu, ID czy czegokolwiek innego. Nieprecyzyjność obecnie używanych narzędzi poznawczych w nauce wyklucza "doskonałość" jako cel. Nie znaczy to, że trzeba ewolucję odrzucić. Ze wszystkimi swoimi ograniczeniami, jest ona najprostszym i praktycznie jedynym sensownym wytłumaczeniem obserwowanych faktów i nie posługuje się wiarą w stworzenie tylko prawdopodobieństwem wystąpienia błędu... Prawdą jest, że nasze narzędzia są lepsze w prostych obserwacjach i nie ma jeszcze "teorii prawdy" w odniesieniu do modeli składających się z tysięcy prostych obserwacji, co nie umniejsza wartości ewolucji, a coraz skuteczniej wyklucza kreacjonizm, bo nie ma on oparcia w jakichkolwiek obserwacjach. Nie można budować modeli rzeczywistości na wierze w cuda. Nauka w XX wieku przestała pełzać, co nie znaczy że już nauczyła się chodzić. Dorobek jest imponujący ale nie wszystkie luki w "teorii wszystkiego" da się od razu wypełnić. Ciągle mamy niedoskonałe metody badawcze. Będą one coraz lepsze ale nigdy nie wystarczą przy ciągle rosnącej ilości pytań... to jak doganianie horyzontu. Łączę pokojowe pozdrowienia...
Autor: Poltiser  Dodano: 25-03-2012
R.Brzeziński robbo - Zadanie filozofii i jej niewygodnewywody   2 na 2
Nie bardzo rozumiem pomniejszanie znaczenia filozofii w naszych czasach.Wydaje mi się,że zarzuty kierowane wobec niej przez pozytywistów należą do przeszłości,a stanowisko to złagodzili nawet neopozytywiści.
Zdaję sobie sprawę,że niektórzy naukowcy oburzeni są na filozofów nauki,bowiem ci zburzyli niejeden filar na którym stały ich założenia.
Rację miał Alan Chalmers,że:"Najnowsze osiągnięcia w filozofii nauki wskazały i ujawniły ogromne trudności związane z przekonaniem,że nauka opiera się na fundamencie składającym się z wyników obserwacji i eksperymentów,oraz z przekonaniem,że istnieje swego rodzaju procedura wnioskowania,która umożliwia wprowadzenie teorii naukowych z takiej postawy w sposób niezawodny".
Zresztą,żeby autorytatywnie wypowiadać się w kwestii filozofii nauki trzeba poznać podstawy,czy metodologii nauki przedstawionej ,chociażby przez cytowanego autora w ks."Czym jest to co zwiemy nauką? Rozważania o naturze i metodach nauki.Wprowadzenie do współczesnej filozofii nauki.
Zdaje się,że autor nie przebrnął  i chyba nie do końca zrozumiał nawet podstawy.
Nie do końca przepadam za ks.napisanymi przez Maurice Cornfortha,ale rację ma,gdy nap.że:
"Każdy człowiek ma jakąś filozofię,chociaż się nawet nigdy nad tym nie zastanawiał...
c.d.n
Autor: R.Brzeziński robbo  Dodano: 25-03-2012
R.Brzeziński robbo - Zadanie filozofii i jej niewygodne..   1 na 1
Każdy podlega wpływom poglądów filozoficznych,chociażby sam ani ich nie przemyślał,ani ich nie przemyślał,ani nawet ich nie umiał sformułować,albowiem filozofia to nasze najbardziej ogólne poglądy na istotę świata i nasze w nim miejsce"
Wspominam o tym ,bo chociaż prawda jest ,że " ścisłe i systematyczne opracowanie poglądów filozoficznych stało się rzeczą specjalistów",wszyscy filozofujemy i nikogo nie powinno dziwić,ze najczęściej najwięcej filozofują filozofowie.
Wielu z nich zajęło się zagadnieniami funkcjonowania nauki i wykazało,ze niektóre poglądy naukowe i drogi dochodzenia do prawd naukowych mijają się z prawdą.
Jak najbardziej jednak na miejscu jest zwracanie uwagi naukowców filozofom,gdy widzą taką potrzebę.Tak jak ci ostatni zwracają uwagę naukowcom.

Wiadome jest,ze niektóre poglądy filozoficzne :
"W rzeczywistości jednak zaciemniają jedynie i zniekształcają prawdę gmatwaniną łamigłówek,będących ich własnym wymysłem".
Wielokrotnie też jednak filozofowie wykazali to naukowcom.
Filozofia jest jednak niezbędna nauce zwłaszcza,ze istnieją  "Osobliwości przedmiotowo-metodologiczne w nauce" ,o czy świadczy ks. o tym tytule napisana pod red.Jana Sucha.
Wiem,że niektórzy naukowcy oburzają się na filozofów nauki.
Dlaczego?
c.d.n.
Autor: R.Brzeziński robbo  Dodano: 25-03-2012
R.Brzeziński robbo - Zadanie filozofii i jej niewygodne..   1 na 1
Wielu naukowców oburza się na filozofów nauki,bowiem ci obnażają niejedną naukową teorię.
Z pretensjami do kreacjonistów Stephen Jay Gould napisał,ze ci:
"Nadużywają popularnej filozofii nauki,by dowieść,ze w swoich atakach na ewolucję postępują naukowo".
Jego zdaniem "Jednak ta sama filozofia pokazuje,ze ich własne przekonania nie są nauką".
Nie można mieć wątpliwości,że w dużym stopniu prawdą jest to drugie zdanie.
Problemem jest i to,że ataki na ewolucję odbywają się zgodnie z procedurami zaproponowanymi przez filozofów nauki i z tej to przyczyny niektórzy ewolucjoniści oburzają się na filozofów nauki.
Teorię ewolucji obnażał chociażby Karl R.Popper za co go ewolucjoniści prawie zlinczowali.

Nie na miejscu jest też jako dobry przykład potępienia filozofii podawać Richarda P.Feynmana.
Ten nie potępiał zasadności i potrzeby istnienia religii,czego dowodem jest jego ks. "Przyjemność poznawania".
Dobrze wiem,że wielu badaczy obwieszczało śmierć filozofii.
Jak napisał prof.dr.hab. Kazimierz Ochocki:
"Właśnie rozwój nauki,a zwłaszcza nauk przyrodniczych ,nieraz dawał asumpt do obwieszczania końca,zmierzchu, "śmierci filozofii" ".
Tak jak swego czasu Fryderyk Nietzche ,pisał o "śmierci boga", chociażby w  ks."Zmierzch bożyszcz"
Autor: R.Brzeziński robbo  Dodano: 25-03-2012
R.Brzeziński robbo - Zadanie filozofii i jej niewygodne..   1 na 1
Niemniej faktem jest,że:
"Najwybitniejsi uczeni zabierają dzisiaj głos w dyskusjach filozoficznych wskazując na problemy i wnioski filozoficzne ,które wynikają z rozwoju współczesnej nauki".
Prawdą jest bowiem to,że filozofowie,jak napisał Kazimierz Ochocki:
"zajmują się fundamentalnymi pojęciami nauki,metodologią badań naukowych,wartością osiąganych rezultatów naukowych z punktu widzenia dalszego rozwoju nauki".
"Filozof stara się krytycznie odnosić do tego,co dane i oczywiste w poznaniu,dążąc do ujawnienia racji zasadniczych przesłanek przyjmowanych przez badacza".
I chociaż filozoficzne wnioski nie podlegają empirycznej weryfikacji ,jak zauważył W.A.Lektorski można mówić : "o ich zgodności lub niezgodności z postępową nauką".
Wydaje się uzasadnione filozofować w kontekście nauki.
Wiadome jest ,że udanie filozofią nauki zajmuje się  fizyk z wykształcenia,filozof z zamiłowania,historyk nauki z uprawianego zawodu,wykładowca wielu uniwersytetów prof.Thomas Kuhn .
Tak,czy inaczej niektórzy naukowcy oburzają się na filozofów nauki,gdyż ich wnioski wykorzystywane są przez jednych badaczy do wykazania bezzasadności nauk innych badaczy.
Z tej to m.in przyczyny  pojawił się ten art.potępiający filozofię nauki.
Moim zdaniem niepotrzebnie.
Autor: R.Brzeziński robbo  Dodano: 25-03-2012
myprecious  -1 na 1
@ Brzeziński
Gdy, posługując się filozofią nauki, ktoś stwierdza, że wierzenia religijne i fakty naukowe mają tę samą wartość epistemologiczną - to krytyka tejże wydaje się potrzebną. Argument Feynmana stoi. Cała twa wypowiedź sprowadza się do ostatnich dwóch zdań - mogłeś oszczędzić nam tego słowotoku:) pozdrawiam
Autor: myprecious  Dodano: 26-03-2012
R.Brzeziński robbo - myprecious   1 na 1
Niewiele zyskujesz wierząc,że metodologia naukowa jest twoją własnością i wolno stosować ją tak jak się tobie podoba i tylko tym,którym pozwolisz.
Nie musisz czytać moich komentarzy ,chociaż cię wcale do tego nie zachęcam,czy  inaczej mówiąc ,nie zniechęcaj się do ich czytania.
Nie "mogłem oszczędzić wam słowotoku",żeby moja wypowiedź nie brzmiała bezpodstawnie.
Zechciej człowieku poświęcić część swojego czasu na czytanie prac socjologów nauki,może nie będziesz się tak bardzo dziwił moimi wypowiedziami ,i wzbogacisz swoje.

Tak się składa,że wielu dziedzinom ludzkiego poznania niezbędna jest "organizacja faktów",niezbędne jest określenie charakteru form poznania,a filozofia jak,napisał Ernst Cassirer:
"Musi starać się o jeszcze większe skupienie i koncentrację.W niezmierzonym bogactwie i rozmaitości obrazów mitycznych,dogmatów religijnych,form językowych, myśl filozoficzna osłania jedność ogólnej funkcji,która zespala wszystkie te twory.Mit,religię,sztukę,język,nawet naukę uważa się obecnie za tyleż różnych wariacji na ten sam temat - zadaniem filozofii jest ten temat wydobyć i uczynić go zrozumiałym".

Tym i dlatego moim zdaniem filozofia góruje nad poszczególnymi dziedzinami nauki.
Autor: R.Brzeziński robbo  Dodano: 27-03-2012
myprecious  -1 na 1
Różnica między nami jest jednak taka, że ja opinie ludzi nazywam opiniami - a te nie mają większej wartości niż plotki na pudelku. Ty rzucając cytatami starasz się podbudować swoje wypowiedzi, nie zdając sobie chyba sprawy z tego, że budujesz na piasku. pozdrawiam
Autor: myprecious  Dodano: 27-03-2012

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365