Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
152.300.841 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7296 tekstów. Zajęłyby one 28776 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 1899 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Sądząc po zróżnicowaniu jakie obserwujemy dzisiaj, jest rzeczą prawie pewną, że tylko niewielka mniejszość naszych przodków, miała kiedykolwiek czas lub skłonność do pytania o sens działań, w których sami uczestniczyli u boku swoich krewnych i sąsiadów.
 Światopogląd » Wiedza, poznanie, hermeneutyka

Esej o poznawaniu
Autor tekstu:

Doświadczenie czegoś po raz pierwszy ekscytuje lub też spotyka się z brakiem naszej akceptacji dla rzeczy nowej. Powtarzanie zaś przyzwyczaja, prowadząc ostatecznie do znudzenia i zobojętnienia. Jakże ważne jest więc, by rzecz cenną dla naszego umysłu smakować po trochu, unikając poczucia sytości. Błędem i szkodą jest tym samym uczynienie wyjątkowości rzeczą powszednią. Choć powstrzymanie się przed taką pokusą nie jest sprawą prostą i wymaga nie lada dyscypliny.

Umysł ludzki szybko przyzwyczaja się do otoczenia, w którym przychodzi mu funkcjonować. Musi działać i walczyć o przetrwanie. Otoczenie, które prędzej czy później staje się tylko sceną, jest tłem dla aktywności decydujących o naszym losie.

Momentem, w którym to jednak scenografia, a nie sama życiowa rola, wręcz musi być obiektem naszego zainteresowania jest dzieciństwo. Wtedy też silnie kształtuje się świadomość, która osadza nas w otaczającej rzeczywistości. Tak, byśmy mogli w niej właściwie funkcjonować i odgrywać nasze życiowe role.

Umysł dziecka poznającego scenografię, w której przyjdzie mu kiedyś walczyć o swój los, pełen jest zachwytu i otwartości. Poczucie wstydu przed zadaniem niby zbyt naiwnego pytania jest mu obce. Wszak każda nowa informacja może uczynić przyszłe zmagania lżejszymi. Toteż umysł dziecka pytań zadaje co niemiara, równocześnie będąc uważnym obserwatorem swojego otoczenia.

Z czasem jednak uwaga ta zatraca się. Rytm dnia zaczyna narzucać jedynie podstawowy takt dla naszych działań. Cykliczność pór roku nabiera wymiaru praktycznego, sprowadzając się do tak prozaicznych czynności jak zmiana przyodziewku. Oswojenie się z faktem przemijalności życia narzuca zaś ramy czasowe dla naszej aktywności i wymusza przyjęcie różnych strategii radzenia sobie z tymi, niekoniecznie pożądanymi okolicznościami. O ile od czasu do czasu jakiś silny impuls potrafi ponownie wyrwać umysł ze sfery jego codziennej aktywności, o tyle są to zazwyczaj już jedynie epizody, zakończone szybkim powrotem do pewnego stanu ustalonego.

Jednym z najważniejszych pytań, jakie pojawia się w umyśle dziecka, jest to dotyczące przyczyny istnienia jego i świata, który je otacza. Nie dzieje się to jednak tak szybko. Umysł dziecka stopniowo rozszerza sferę swojej percepcji otoczenia. Jego cały świat to początkowo łóżeczko, w którym sypia. Z dnia na dzień poznaje pokój, a następnie — dom i podwórko. Poznawane jest kolejno miasto, a odleglejsze wyjazdy kształtują pojęcie kraju. Zabawa z globusem stopniowo przyzwyczaja do myślenia o świecie jako kuli, na powierzchni której żyjemy. Odpowiedzi na pytania dotyczące dwóch najbardziej wyraźnych obiektów na naszym niebie: słońca i księżyca pozwalają rozszerzyć percepcję dziecka o kolejny krok. Spektakularne zdjęcia galaktyk wzbudzają ciekawość do jeszcze potężniejszych skal. W małej główce dziecka zaczynają się kłębić myśli o czymś tak ogromnym, że nie jest w stanie nawet tego zobaczyć, a czego częścią przecież samo jest.

Pytanie dotyczące istnienia bierze swoje źródło również w innej obserwacji. Rzeczy z pozoru mogą istnieć, ale również nie istnieć. To samo dotyczy zdarzeń, które zachodzą lub też nie zachodzą. W pudełku dziecko znajduje cukierek lub też tego cukierka tam nie ma. Ludzie rodzą się i umierają. Słońce świeci w dzień i znika w nocy. A noc to ciemność.

Każdy, kto pamięta zabawę w chowanego lub też obserwował bawiące się w chowanego dzieci, mógł zauważyć bardzo charakterystyczne zachowanie. Mianowicie, małym dzieciom do schowania się wystarczy zasłonięcie oczu. Nie potrzebują znaleźć fizycznej kryjówki. W ich kształtującej się jeszcze świadomości doświadczenie ciemności w następstwie zasłonięcia oczu tożsame jest z brakiem ich obecności. Wydaje im się więc, że tym samym nie istnieją dla otoczenia i nie są widoczne dla współtowarzyszy zabawy.

Ciemność jest w umyśle dziecka tożsama z brakiem istnienia. I tak właśnie, jak dobrze pamiętam, wyobrażałem sobie nicość, będąc chłopcem.



Dziecięce wyobrażenie nieistnienia

Dochodzimy tutaj do kluczowej kwestii. Otóż umysł dziecka w sposób, wydaje się, naturalny dochodzi do koncepcji przejścia pomiędzy nicością a istnieniem, która towarzyszy mu do życia dorosłego. Próba zrozumienia tego zagadnienia stała się źródłem wielu koncepcji metafizycznych, kształtujących świat, w którym żyjemy. Rozważania te przyczyniły się również do rozwoju myśli naukowej, będąc źródłem zarówno idei filozoficznych, jak i inspiracją do badań w obszarze nauk przyrodniczych. Wydaje się, że to właśnie chęć wniknięcia w głębię tego zagadnienia kierowała moimi decyzjami związanymi z podjęciem studiów i później pracą naukową w obszarze fizyki teoretycznej oraz kosmologii.

Trzeba tu podkreślić fakt, że jako ludzie mamy — chociaż bardzo rozwinięte, to jednak ograniczone — możliwości poznawcze. Staramy się zrozumieć przyrodę, wykorzystując pojęcia, które są przyswajalne dla naszej umysłowości. Wynikają one z naszego doświadczenia i ukształtowane zostały w okresie dorastania. W oparciu o nie budowany jest nasz obraz rzeczywistości. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę z ich ograniczeń. Próba zrozumienia fundamentalnych warstw rzeczywistości wymaga niejako wyjścia poza granicę możliwości percepcji człowieka i posługiwania się nowymi, nieznanymi z życia codziennego pojęciami. Narzędzi, będących wytworem myśli ludzkiej, umożliwiających wykonanie kroku w przód dostarczają nam matematyka i fizyka.

Przywołane pojęcie „nieistnienia" jest zaś fizyce obce. W świecie fizycznym różne formy materii i energii mogą podlegać przeobrażeniom — tak zwanym procesom. Kiedy umieramy, atomy, z których jesteśmy złożeni, nie znikają. Przyjmują natomiast inną formę organizacji. Ponadto w trakcie naszego życia atomy te podlegają ciągłej wymianie. Jesteśmy więc procesami — nie zaś ustalonymi bytami. Nie zaobserwowano, by kiedykolwiek coś fundamentalnie przepadło, czyli przestało istnieć. Żaden eksperyment nie wykazał również, że cokolwiek pojawiło się w naszym rzeczywistym świecie znikąd, czyli że (z naszej perspektywy) wcześniej nie istniało. Mamy więc dowód na to, że różne formy energii i materii mogą istnieć. Obserwujemy je. Nie dysponujemy natomiast jakąkolwiek ewidencją tego, że cokolwiek może „nie istnieć".

Czy więc naturalnym stanem rzeczy i w konsekwencji naszego świata, który się z tych rzeczy składa, jest po prostu istnienie? Choć wciąż można czuć tutaj pewien dyskomfort — bo przecież, jak to wszystko po prostu istnieje? Nie musiało się skądś wziąć? Jednakże — rozumiejąc zarówno głębię świata fizycznego, jak i będąc świadomym granic naszych zdolności poznawczych — nie jest to dla mnie koncepcja na tyle abstrakcyjna, by nie móc jej zaakceptować. Jest, uważam, racjonalna. To znaczy, przy obecnym stanie wiedzy, jest to punk widzenia ze znanych mi najbardziej minimalistyczny. Nie wymagający odnoszenia się do koncepcji dalekich od weryfikowalnych.

Skoro więc pojecie „nieistnienia" nie ma fundamentalnego charakteru i nikt nigdy nie zaobserwował czegoś, co wcześniej nie istniało, w jakim celu posługiwać się takim pojęciem? Z pewnością jest ono wciąż przydatne w codziennej wymianie informacji, gdzie znaczenie tego słowa jest jasne i nie istnieje ryzyko nadużycia. W rozważaniach dotyczących spraw podstawowych należy się jednak wykazać dużą ostrożnością, gdyż istnieje uzasadnione ryzyko ekstrapolacji tego pojęcia poza obszar jego stosowalności — co niestety wciąż ma miejsce. Co więcej, jestem zdania, że posługiwanie się pojęciem „nieistnienia" w kontekście Wszechświata wprowadziło wiele, posługując się eufemizmem, nieporozumień.

Czym więc zatem jest stan „istnienia"? Jest to rzeczywistość, którą uparcie staramy się zrozumieć. Wiemy jednak, że na przykład fizyka mikroświata (mechanika kwantowa) dopuszcza różne interpretacje tego, co możemy nazwać obiektywną rzeczywistością. Szczegółowe omówienie tego zagadnienia wychodzi jednak poza ramy tego eseju. W skali makroskopowej za roboczą definicję naszego istnienia możemy zaś przyjąć chociażby fakt czytania tego zdania.

Rekapitulując, to, że rzeczy istnieją, jest faktem empirycznym. Obserwujemy ich obecność zarówno bezpośrednio, za pomocą posiadanych przez nas zmysłów, jak również pośrednio, wykorzystując różnorakie urządzenia pomiarowe. Energia i materia mogą ulegać przekształceniom, ale nie giną i nie pojawiają się znikąd. Pojawienie się czegoś z niczego nie zostało nigdy zaobserwowane. Daje nam to podstawy do stwierdzenia, że: nieistnienie nie istnieje. Samo pojęcie „nieistnienia" pomimo swojej ograniczonej stosowalności wciąż może być z powodzeniem stosowane w wielu sytuacjach życia codziennego. Rozumiejąc to, nie pozostaje nam nic innego niż zaakceptować fakt istnienia Wszechświata.

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (14)..   


« Wiedza, poznanie, hermeneutyka   (Publikacja: 27-01-2019 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    MS Word

Jakub Mielczarek
Fizyk teoretyk i kosmolog, pracuje na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie oraz w Centrum Fizyki Teoretycznej w Marsylii. Wcześniej pracował również w Narodowym Centrum Badań Jądrowych (NCBJ) w Warszawie oraz w Laboratoire de Physique Subatomique et de Cosmologie (LPSC) w Grenoble. Prowadzi badania z zakresu kosmologii oraz grawitacji kwantowej. Poszukuje sposobu powiązania fizyki na tzw. skali Plancka i obserwacji astronomicznych. Rozwija nowatorski kierunek badawczy związany z symulowaniem kwantowej grawitacji na komputerach kwantowych. Jest autorem i współautorem blisko pięćdziesięciu prac naukowych. Za osiągnięcia naukowe wyróżniony m.in. Stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego dla wybitnych młodych naukowców oraz Nagrodą Finałową w ramach programu Naukowe Nagrody Polityki 2013. Jest współtwórcą Garażu Złożoności - interdyscyplinarnego akademickiego makerspace’u działającego na Uniwersytecie Jagiellońskim, w ramach którego zaangażowany jest w projekty związane z biodrukiem 3D, astrobiologią oraz kosmosem.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 2  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Kosmiczna droga do kwantowej grawitacji
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10243 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365