Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
166.134.612 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7331 tekstów. Zajęłyby one 28936 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 477 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Nie ma Boga, jest człowiek.
 Religie i sekty » Religie antyczne

Kult Domicjana w poezji Stacjusza [2]
Autor tekstu:

Nie dorównują twemu, Germaniku, obliczu.
Taki jest pan nieba, gdy przychodzi na kraniec oceanu
I na Etiopów uczty, z twarzą świętym nektarem zroszoną,
I każe Muzom śpiewać ich pieśni tajemne,
A Febowi wychwalać pallenejskie triumfy.

To, co początkowo było tylko omamem oszołomionego poety, któremu zdawało się, że ucztuje z Jowiszem, teraz nabiera realności, bo okazuje się, że cesarz jest taki sam, jak Jowisz, pan nieba. Stąd już tylko krok od pełnego utożsamienia cezara z Jowiszem, ale przed tym krokiem Stacjusz się cofa, bo stanowiłby on naruszenie fundamentów rzymskiej religii. Za żywe wcielenie Jowisza uważali Rzymianie zwycięskich imperatorów, ale tylko w czasie uroczystego składania przez nich ofiar na Kapitolu. I nawet wówczas trzeba było wznosić przebłagalne modły do bogów, by nie poczytali tego za zuchwałość, a niewolnik wciąż szeptał triumfatorowi do ucha: — Pamiętaj, jesteś tylko człowiekiem...

Sybilla wie najlepiej

W 95 r. nastąpiło uroczyste otwarcie nowej, utwardzonej drogi, łączącej Rzym z Neapolem — via Domitiana. Dzięki tej drodze skrócony został czas podróży i zlikwidowano trudne do przebrnięcia objazdy. Stacjusz, który sam pochodził z okolic Neapolu, znał dobrze niedogodności, związane z pokonywaniem tej trasy. Odnotował to w okolicznościowym poemacie:

Tu poprzednio powolny podróżny, jadący
Na jednej osi, chwiał się wedle ruchów dyszla,
Bo droga zła nurzała koło w głębi ziemi
I lud latyński trząsł się ze strachu przed groźbą
Przeprawy przez wodę na środku równiny. (...)
A teraz droga, co kiedyś cały dzień się wlokła,
Skróciła się do czasu zaledwie dwóch godzin.

Głosicielką boskości Domicjana jest w tym utworze nie autor, lecz legendarna grecka wróżka, Sybilla, która niespodziewanie pojawia się na nowej drodze:

Czy wzrok mnie myli? Czy to od świętej pieczary
Sybilla chalcydyckie przynosi wawrzyny?
Ona! Ustąpmy! Lutnio, przerwij swe śpiewanie!
Święta ta wieszczka swą pieśń zaczyna. Czas milczeć.

Pieśń Sybilli to istny pean na cześć cezara, o którym powiada ona:

I oto bóg ten! Temu Jowisz każe rządzić,
W jego imieniu panować dla ziem szczęśliwości.

Mamy tu więc bezpośrednie stwierdzenie, że Domicjan jest bogiem, który w dodatku panuje z polecenia Jowisza. Sybilla prosi cesarza, żeby odtąd nie prosił już kapłanów o interpretowanie sybillińskich przepowiedni, ale najlepiej niech zwraca się z pytaniami o przyszłość bezpośrednio do niej...

Trudno byłoby bardziej wywyższyć cezara, ale stacjuszowa Sybilla próbuje i tego:

Ten dla pokoju dobry, ten w wojnie straszliwy,
Lepszy i potężniejszy niż sama natura.
I gdyby on w swym ręku dzierżył wóz ognisty,
To by i ciebie, Indio, obfity deszcz zraszał,
Libia by wodę miała, a Hemus by topniał.

Celem działalności cezara jest więc poprawianie natury, bo ona nie zna umiaru, tworząc pustynie i ośnieżone szczyty górskie.

Czołganiem po posadę

Cesarz zna się także na ludziach, co Stacjusz podkreśla w żałobnej pieśni ku czci Priscilli, żony dostojnika wysokiej rangi, Flawiusza Abaskantusa. Dlaczego właśnie Flawiuszowi cezar powierzył najwyższe urzędy państwowe? Ponieważ:

Dostrzegł władca spokojną gorliwość oddanego mu człowieka,
Jego nieskazitelną wierność i szczerą gotowość do spełniania zadań,
Czujność myśli i trzeźwość, godną załatwiania w jego imieniu
Tak wielkich spraw.

Umiejętność dostrzegania przez cesarzaspokojnej gorliwości swoich urzędników także ociera się o boskość.. Władca jest bowiem wszechwiedzący:

Widzi on wschód, widzi zachód
I co poczyna auster, i co burzliwy boreasz.
Zna plany miecza i togi, wnika w same myśli.

Stacjusz zazdrości dostojnikowi tego, że dane mu było:

...żyć zawsze blisko bogów:
Zawsze u boku cezarów przebywać i w święte ich arkana
Być wtajemniczonym...

Zdaniem poety, sprawowanie władzy to zatem święte arkana, wymagające wtajemniczenia, niczym misteria religijne.

Stacjusz wyraża również przypuszczenie, że ten, kto cieszy się życzliwością cezara, nie musi się lękać niewierności zmiennej Fortuny, a gdyby to było w mocy cesarza, to Priscilla nie umarłaby, ludzie żyliby znacznie dłużej, zaś śmierć by jęczała, w ślepej zamknięta otchłani. Domicjan i tym razem jest więc prezentowany nie tylko jako bóg, ale nawet jako ktoś od pozostałych bogów lepszy, bliższy i życzliwszy dla ludzi.

Stacjusz niewątpliwie był świadkiem powołania Flawiusza Abaskantusa na urząd sekretarza cesarskiego, bo opisał tę scenę z realizmem, niemal po reportersku:

Jakąż ciebie, Priscillo, bogowie i ludzie widzieli
W łaskawym dniu owym, gdy twój mąż po raz pierwszy postąpił
Do funkcji wysokich! Przewyższyłaś radość jego uczty,
Gdyś całą piersią upadłszy przed władcą,
Tak bardzo tego godnym, wprost się czołgała do stop jego
Świętych.

Zwrot święte stopy ma wskazywać na to, że Priscilla padła na twarz nie przed człowiekiem, co mogłoby być poniżające, lecz przed bogiem...

Najbliższy z bogów

W wierszu pt. Kalendy Grudniowe, Stacjusz opiewa z kolei wielką, publiczną ucztę, połączoną z widowiskami w amfiteatrze, rozdawnictwem darów dla ludności itd., wydaną przez Domicjana 1 grudnia (stąd tytuł — kalendy to pierwszy dzień każdego miesiąca) 89 r. n.e. Poeta podkreśla, że cezar — jako jedyny z bogów — osobiście bierze udział w ucztach, razem ze zwykłymi śmiertelnikami, z ludźmi wszelkich stanów:

Jednym tu stołem wszelki stan się gości,
Dzieci, kobiety, lud, ekwita, senat:
Wolność poluźnia względy na godności.
I ty sam nawet — któż z bogów by mógł tak
Być zaproszony czy przyrzec przybycie! -
Tyś przyszedł z nami wziąć udział w tej uczcie!
Już bez różnicy, biedny czy bogaty,
Każdy jest dumny, że ucztował z władcą.

Kto wie, czy Stacjusz nie dotknął tu sedna sprawy, tego, co dla Rzymian z końca I w. n.e. było najważniejsze: poczucia, że spotykając się z cezarem, obcują z bogiem — człowiekiem. Bogowie z oficjalnego, rzymskiego panteonu, byli zbyt odlegli i abstrakcyjni, ludzie poszukiwali zatembliższych, bardziej dostępnych i namacalnych obiektów kultu. Tego typu poszukiwania i duchowe potrzeby przyczyniły się w następnych wiekach do rozpowszechnienia chrześcijaństwa…

Ciężar geniuszu...

W swoich listach Stacjusz tłumaczy się niekiedy, że jego wiersze są nie oszlifowane, pisane w pośpiechu. Działo się tak zwłaszcza wtedy, gdy wiersz powstawał na zamówienie cesarza. Setkę tych wersów kazano mi oddać najłaskawszemu władcy nazajutrz po odsłonięciu pomnika — pisze Stacjusz, a dotyczy to wiersza pt. Na pomnik Domicjana na koniu. W utworze tym grunt dyszy, przytłoczony ciężarem ogromnego pomnika, poeta zapewnia nas jednak, że ów grunt nie dyszy pod ciężarem żelaza czy spiżu, lecz pod ciężarem cesarskiego geniuszu.

Rolę piewcy cesarskiej chwały (podobna figura retoryczna, jak w przypadku Sybilli) pełni w tym utworze jeden z rzymskich herosów, Kurcjusz, który na widok pomnika woła: Witaj, o wielkich bogów potomku i rodzicu! O bóstwo, o którym dawno słyszałem!

Zwrot dawno słyszałem jest tu bardzo ważny: panowanie Domicjana ma być niczym innym, jak spełnieniem dawnych wróżb, ucieleśnieniem woli bogów i przeznaczenia. Jest to ten sam chwyt retoryczny, jaki w stosunku do Oktawiana Augusta zastosował Wergilusz w swojej Eneidzie: współczesna rzeczywistość jako spełniona przepowiednia. Stacjusz wprost zwraca się więc do Domicjana jako do boga:

Zwiąż się z tą ziemią trwale! Wznoszone ci przez nas świątynie
Sam ty zamieszkuj! I niech cię pałac niebiański nie bawi,
Lecz obyś wnuków swych ujrzał, jak ofiarne niosą ci kadzidła!

Stacjusz, z wirtuozerią doświadczonego poety, wkroczył tu na nader niepewny grunt, mówi bowiem o czasach, które nastaną już po śmierci Domicjana. Cesarz ma wówczas być nadal obecny na rzymskiej ziemi, przebywając raczej w swoich świątyniach, bliżej Rzymian, niż w niebiańskim pałacu na Olimpie. Jest to zgodne z poglądami Stacjusza, który uważał, że boskość jako taka nie może mieć końca, a zatem Domicjan, obejmując rządy, nałożył na swoje barki ciężar, ledwie mieszczący się w czasie. Pomińmy w tym miejscu fakt, że życzenie, dotyczące wnuków, nie spełniło się: Domicjan został skrytobójczo zamordowany i stał się ostatnim cesarzem z dynastii flawijskiej.

Świat według Stacjusza

Historycy od wieków zachodzą w głowę, na ile wysławianie Domicjana było dla Stacjusza tylko pozą, na ile zaś było odbiciem autentycznych uczuć. Trudne to dziś do oszacowania, ale wydaje się, że — choć wiele było w jego wierszach pozy i literackiej konwencji — Stacjusz był w swoich uczuciach, z grubsza biorąc, szczery. Musimy pamiętać o tym, że Stacjusz nie był politykiem, nie znał się na zasadach funkcjonowania państwa: był skromnym przybyszem z prowincji, który cieszył się z tego, że na własne oczy ogląda cesarza i jego urzędników, rządzących rozległymi krajami w Europie, Azji i Afryce. W jego oczach byli oni żywym ucieleśnieniem władzy, hojnymi sponsorami, a także tym, czym dla dzisiejszych ludzi są gwiazdy sportu oraz filmu. Byli najważniejszymi i najpopularniejszymi ludźmi ówczesnego świata, spotykanie się z nimi imponowało skromnemu, ubogiemu poecie z południowej Italii. Poecie, którego jedynym zawodem było pisanie wierszy (w czym wykształcił go uprawiający poezję ojciec, Stacjusz Starszy).

W liście do wspomnianego powyżej Flawiusza Abaskantusa, Stacjusz przyznał wprost: Staram się na miarę swej małości zasługiwać się zawsze każdemu z otoczenia boskiego domu. Bo kto szczerze czci bogów, ten kocha także kapłanów.

Stacjusz używa tu bardzo konkretnych określeń: boski dom — to pałac cesarski, zaś kapłani — to cesarscy urzędnicy. Rządzenie państwem urasta w tym kontekście do rangi mistycznego rytuału i jest podobne do sprawowania religijnego kultu.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Misteria greckie, orfizm
Starożytny Rzym


« Religie antyczne   (Publikacja: 27-07-2002 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Lech Brywczyński
Ur. 1959. Studiował chemię i historię; pracował w wielu zawodach, m.in. jako tłumacz, wydawca, dziennikarz lokalnej prasy, animator życia kulturalnego; dramatopisarz (dramaty publikowane m.in. w: czasopiśmie Res Humana, szczecińskich Pograniczach, w gdańskim Autografie, w elbląskim Tyglu, w magazynie Lewą Nogą, i in.); w 2002 r. ukazała się jego książka Dramaty Jednoaktowe (sponsorowana przez Urząd Miejski w Elblągu).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 13  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Lewica a wiara rodzima, czyli... POGANIE DO AFRYKI!
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 1511 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365