Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
159.439.954 wizyty
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7307 tekstów. Zajęłyby one 28830 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1252 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Niech młodzieniec nie zaniedbuje filozofii, ale i starzec niech się nie czuje niezdolny do dalszego jej studiowania. Dla nikogo bowiem nie jest ani za wcześnie, ani za późno, aby zacząć troszczyć się o zdrowie swej duszy.
« Kościół i Katolicyzm  
Świętych powątpiewanie [3]
Autor tekstu:

Karą jest grzech ciężki. Gdy zaś umrze się z takowym na koncie idzie się do piekła. Ergo: gumka równa się piekło. Rozsądni chrześcijanie mówią, że nic sobie z tych strachów nie robią. Generalnie nie wiedzą, że antykoncepcja (szczególnie stosunek przerywany i prezerwatywa) i nie zależy im na edukacji w tym kierunku, ponieważ myślą, że antykoncepcja to nic złego, albo to mniejsze zło niż niepożądana ciąża. I tak ścierają się scholastyczna moralność chrześcijańska i ludzki zdrowy rozsądek.

Generalnie, wśród kleru krąży opinia, że ludzie są głupi, i że trzeba ich uświadamiać. Należy uszanować „głos ludu", tę intuicję, która jest wyrazem mądrości chrześcijańskiej, a przede wszystkim ludzkiej. W Afryce miliony ludzi umiera z powodu AIDS. Używanie antykoncepcji jest jedynym sposobem walki z tym nieszczęściem. Nawet tam Kościół mówi „nie" antykoncepcji. Niech nie kopulują, Jezus im pomoże. Tyle, że ich Jezus jest zajęty w bogatej Europie, szczególnie w Rzymie, wysłuchiwaniem pełnych mądrości mamrotań starców in red.

Jeśli zaś chodzi o wykształcenie dużej części polskiego kleru, to z pewnym obiektywizmem można powiedzieć, że niewiele się ono różni od wiedzy, którą wynosi młodzież z lekcji religii.

Dogmatyka jest bajkowa i przyjmowana bez żadnego sprzeciwu. W ten sam sposób jest również rozpowszechniana — jako zbiór absolutnie niepodważalnych prawd wiary, faktów często przeczących zdrowemu rozsądkowi czy prawdzie. Przeciętnemu księdzu trudno zrozumieć i pogodzić się z tym, że wiele elementów wiary należy do niezbędnego w procesie kształtowania się każdej religii, mitologii, co bynajmniej nie podważa ich wartości duchowej.

Niestety, mimo wysoko rozwiniętej wiedzy biblijnej sam Watykan maniakalnie trzyma się wielu, dziecinnie dziś brzmiących dogmatów, np. czyśćca i wniebowzięcia w ich oryginalnej formie, dziś nie do zaakceptowania. Paradoksalnie, w katolickiej Polsce wyznawanie wiary we wszystko, co zostało stwierdzone przez władze kościelne na przełomie czasów staje się dziś niemal zaszczytem, powodem do dumy, czymś wyróżniającym ponad innych, godnych pogardy heretyków, innowierców, niedowiarków.

5. Chrześcijaństwo nihilizmem?

Relacja między świeckim rozumieniem wartości życia a jego interpretacją chrześcijańską polega na sprzeczności pojmowania życia. Oba poglądy niemal całkowicie się wykluczają.

Religia jest wytworem człowieka. Wraz z rozwojem intelektu i świadomości człowiek odczuł w sobie potrzebę duchową. Religia jest jej mniej lub bardziej uporządkowanym uzewnętrznieniem. Uświadomienie sobie własnej odrębności od świata, oraz jego przewagi nad jednostką, czy grupą ludzką (również ludzkością pojętą całościowo) jest motorem napędowym w tworzeniu przez człowieka najpierw magii, potem mitu i wreszcie religii.

Religijność jest zatem czymś naturalnym, choć nie koniecznym dla każdego człowieka.

Chrześcijaństwo jest wtórnym wytworem ludzkiej religijności. Jest ono konkretyzacją uczucia religijnego; konkretyzacją z wszystkimi zaletami i wadami organizacji religijnej. Jednakże popularność i ogólnie przyjęty autorytet moralny chrześcijaństwa, wraz ze specyfiką jego doktryny stanowi, że jest ono szczególnie niebezpieczne dla społeczeństwa.

Kościół katolicki reprezentuje najostrzejszy i najbardziej ortodoksyjny nurt chrześcijaństwa. Specyfika, z jaką jawi się on współczesnemu człowiekowi pozwala zidentyfikować go jako wroga numer jeden wolności człowieka.

Chrześcijaństwo zakłada, że prawdziwe szczęście czeka na człowieka w życiu przyszłym, jeśli będzie wiernym wyznawcą jego doktryny. W ten sposób deprecjonuje się życie doczesne, upatrując w nim jedynie czas „próby" i „oczyszczenia". Samo założenie, że Bóg stworzył człowieka na tej ziemi tylko po to, by nią zarządzał w jego imieniu, jednocześnie tęskniąc za pełnym zjednoczeniem z Nim po śmierci jest niedorzeczne i stawia Boga w złym świetle. Ostatecznie podobne twierdzenie zawiera w sobie tezę, że nawet hipotetyczny Adam, mimo że był całkowicie niewinny, nie mógł zjednoczyć się całkowicie z Bogiem przed śmiercią, co w konsekwencji sprawiało mu przykrość (tęsknił za szczęśliwością wieczną). Stawianie niewinnej istoty w sytuacji, która sprawia jej przykrość nie jest moralne i żaden cel nie uświęca takiego środka. Poza tym świat nie jest rajem a pełną cierpienia i niesprawiedliwości. Nikt przy zdrowych zmysłach nie przypisze jego stworzenia dobremu Bogu. Stąd jedynym rozwiązaniem stało się zwalenie winy na człowieka. Zatem drugim bardzo ważnym elementem doktryny chrześcijańskiej jest doktryna o grzechu pierworodnym. Z jednej strony oddala on niebezpieczeństwo posądzenia Boga o niedoskonałość (czy wręcz sadyzm), z drugiej zaś bezlitośnie pogrąża człowieka w wiecznym mea culpa, co wzmacnia i ostatecznie gloryfikuje tezę o jedynie pośmiertnej szczęśliwości. Od tej chwili nawet pośrednie, mniejsze szczęście jest nam odebrane za to, że wprowadziliśmy grzech na ten świat i sprawiliśmy przez to, że jest, jaki jest. Bóg jednak okazał się taki dobry, że nie tylko nam przebaczył, ale nadal chce nas w niebie, które wydaje się teraz jeszcze bardziej smakowite. Ostatecznie dla tego, kto siedzi po uszy w gnojówce prysznic jest czymś bardziej upragniony, niż dla kogoś jedynie nieco pobrudzonego…

Jest tylko mały problem. Skoro Adam wszystko zepsuł a my solidarnie z nim ponosimy karę i jesteśmy grzeszni i pożądliwi (concupiscentia), to sami nie możemy osiągnąć zbawienia — celu, za którym tęsknimy. Potrzebna jest nam pomoc ze strony dobrego Boga. I tu pojawia się doktryna o łasce. Ona również przypomina nam na każdym kroku, jak trudno jest nam czynić dobro i jak łatwo popełniać zło. Praktycznie wszelkie dobro pochodzi od Boga i sami nic szlachetnego byśmy nie wykombinowali, gdyby nie jego pomoc (łaska uświęcająca). Jesteśmy niczym dzieci z moralnym porażeniem mózgowym; gdyby Bóg cofnął swą łaskę to nie podnieślibyśmy się nigdy z grzechu („nawet sprawiedliwy grzeszy siedem razy dziennie"). Walcząc z grzechem, jak don Kichot z wiatrakami z rosnącą tęsknotą spoglądamy oczyma wiary w kierunku niebieskiej ojczyzny i z coraz większym wstrętem myślimy o naszym codziennym „łez padole".

Łaska jest niewidzialna i nieuchwytna; trzeba wziąć na wiarę, że gdy kapłan dokonuje czynności sakramentalnych, otrzymuje się odpowiednią łaskę, chociaż skłonności do złego bynajmniej nie stają się mniejsze. Praktycznie sam Jezus i Kościół są, według teologów, największą łaską, którą otrzymujemy, jako dar i zobowiązanie. To ostatnie jest najniebezpieczniejszym elementem doktryny o łasce.

Weźmy małżeństwo. Skoro otrzymujemy łaskę, by wytrwać w tym sakramencie, który jest znakiem miłości Chrystusa do Kościoła, to jest oczywistym, że powaga boskiego Gwaranta i waga wspomnianego znaku czynią małżeństwo nierozerwalnym (ewentualny rozwód rzucałby cień na miłość Chrystusa do Oblubienicy i robił z Niego kpiny, jako gwaranta związku). Na pocieszenie poucza się małżonków, że otrzymali łaskę niezbędną do właściwego (uświęcającego) trwania w tym związku. Logika jest taka sama jak przy grzechu pierworodnym: jeśli w ich związku coś nie zafunkcjonuje, to wina leży jedynie po ich stronie. Analogicznie ma się rzecz z kapłaństwem.

Jeszcze raz wymyślona doktryna triumfuje nad prawdziwym życiem. Jakiekolwiek nie byłyby dobre strony chrześcijaństwa, to odsyłając do nieba nasze pragnienie szczęścia i zakładając nam w zamian obrożę winy za obecny stan naszego świata i nas samych, oraz odbierając nam wiarę w człowieka, jego przyjęcie przynosi więcej szkód niż korzyści.

Czy może istnieć coś bardziej nihilistycznego?

Człowiek myślący nigdy nie wyzbędzie się poszukiwania odpowiedzi ostatecznych na pytania, które stawia mu jego serce i otaczająca go rzeczywistość. Zawsze będzie czuł potrzebę zgłębienia tajemnic bytu, również tego najwyższego.

Wiara jest jedną z form zaspokojenia tych potrzeb; jest wypełnieniem przestrzeni; jest polem siły, które pojawia się koniecznie z całą swoją dynamiką, jako że w człowieku nie może być pustej przestrzeni. Nie może być jednak tak, że ktoś wykorzystuje to pragnienie dla własnych celów. Doktryna chrześcijańska z agresywnym „albo, albo" zabija spontaniczność poszukiwań Boga, dając już gotową odpowiedź. A gdy ta nie wystarcza kłamie, że inne są niewiele warte. Dziś, jak nigdy, mamy szansę wyzwolić się z jarzma bezdusznej dogmatyki. Wykorzystajmy ją!


1 2 3 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Teologia wolności po polsku
Szkoła jako wylęgarnia ateistów

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (4)..   


« Kościół i Katolicyzm   (Publikacja: 17-03-2003 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Marek Bończak
Były ksiądz; poglądy niezgodne z doktryną Kościoła skłoniły go do rezygnacji z kapłaństwa.

 Liczba tekstów na portalu: 12  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 17  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Schizma arcybiskupa Milingo
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2350 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365