Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.101.236 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7298 tekstów. Zajęłyby one 28799 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2741 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Kłamstwo jest jedyną ucieczką słabych"
 Tematy różnorodne » Na wesoło

Teologa moralności ściągawka dla neofitów
Autor tekstu:

Rady pensjonariusza pawilonu "D"

W Kościele katolickim nie wolno się onanizować, bo grozi to powikłaniami pośmiertnymi. Nie wolno kogoś onanizować. Ani lewą ani prawą ręką. Chyba, że ma się protezę. Nie wolno się podniecać. Nie wolno być luteraninem, baptystą, buddystą, żydem ani muzułmaninem, bo idzie się za to do piekła. Siostro, Michał Anioł wyjada pierze z poduszki. Wypluj. Wypluj! Oddaj poduszkę. Siostro, on mówi, że to „Stworzenie świata". Dobrze, teraz położyć. Śpij Michałku. Nie wolno jeść marchewek. Pardon, marchewki wolno jeść. Nie wolno należeć do Kościoła Świętej Marchewki. Nie wolno być ateistą, bo to grzech. Za to też jest piekło. Nie wolno mieć orgazmu w żadnym wypadku poza robieniem katolików i reskryptem Ojca Świętego. Słucham pana? Napoleon? Całe trzecie piętro. Niektórzy są w toalecie, tam jest Moskwa. Nie wolno używać prezerwatyw. Chyba, że dziurawych, wtedy nie ma grzechu. Nie wolno stosować kapturków. Jest pozwolenie tylko na przeciwdeszczowe. Inaczej do spowiedzi i trzymać kciuki za odpuszczenie. Najlepiej w ogóle nie być z płcią przeciwną. Chyba, że jest się tej drugiej — wtedy z tą drugą. Siostro, Gagarin wisi na żyrandolu. Jurij, zejdź. Nie?! Zejdź teraz, bo później spalisz się w atmosferze. No widzisz jak ładnie. Dziesięć okrążeń zamiast zaplanowanych dwóch. 500 procent normy. Gratuluję. Wolno tylko metody naturalne. Mierzenie temperatury w pochwie codziennie w trakcie obiadu, na przykład. Siostro, Hitler bije Einsteina. Hitler, proszę cię. Tak, ja wiem, że Einstein jest żydowską świnią, ale chcesz dostać deser, prawda? Nie chcesz tego żydowskiego deseru? A czy Thor nie powiedział: „Kto z was nie jest Żydem niech pierwszy rzuci kamień"? O widzisz. Bardzo dobrze. Dostaniesz deser. Pragermański oczywiście. Nie wolno dokonywać zapłodnienia in vitro. Ojciec Święty, wiedziony natchnieniem Ducha Świętego, zabronił. Nie wolno abortować ciąży powstałej w wyniku gwałtu. Chyba, że gwałcił biskup. Wtedy jest dyspensa. Proszę cię, Twain, nie pierdź mi do talerza. Ja to chciałem zjeść. Nie wolno oglądać zdjęć nagich pań. Jeśli już, to można, pod warunkiem, że nie jest naga tylko ubrana, nie jest panią tylko mężczyzną i nie jest mężczyzną tylko papieżem. Nie wolno oglądać zdjęć na których naga pani pokazuje wibrator. Jeśli już, to wolno, ale zdjęcia z poświęcenia kolejnej stacji metra. Nie wolno oglądać zdjęć na których pani całuje panią. Panie nie powinny nikogo całować a w najgorszym razie panów. Siostro, Winston Churchill zesrał się na podłogę i mówi, że to w obronie demokracji. W zamian za to wolno wrogów naszej jedynej prawdziwej religii wyzywać od kurew i skurwysynów. Nie wolno być pedałem, bo piekło jest jak w banku. Ale nie należy skakać z dziesiątego piętra, bo to też jest grzech. Wystarczy udawać impotenta albo księdza. Słucham? Czyngis-chan? A jest pan katolikiem? To dobrze. Trzeba być katolikiem. Pokój trzysta trzynaście. Nie wolno się sterylizować. W zamian za to można chodzić do lekarza i na siłownię. Byle po kościele. Siostro, Tarzan wisi na firance. Nie wolno głosować na kandydatów chorych na raka. Nie Tarzan. Ty możesz. Jesteś w tej komfortowej sytuacji, że jesteś wariatem. Możesz głosować na kogo chcesz. Miliard ludzi na świecie ci tego zazdrości. Nie wolno poddawać się kremacji. Ani przed śmiercią ani po. Papież zabronił. Trzeba go słuchać, bo pójdzie się do piekła. Nie wolno w niedzielę robić zakupów w supermarketach, chyba, że się kupuje arcydzieła papieża. Naród będzie bardziej katolicki, jeśli karkówkę kupi w szabas.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Post scriptum

"Wiara obdarza niekiedy błogością, błogość nie czyni jeszcze żadnej idee fixe prawdziwą ideą, wiara nie przenosi gór, z pewnością natomiast wznosi góry tam, gdzie ich nie było: krótka przechadzka po domu wariatów pozwala zdobyć dostateczną co do tego jasność. Lecz nie kapłanowi: instynktownie przeczy on bowiem, że choroba jest chorobą, że dom wariatów jest domem wariatów. Chrześcijaństwo potrzebuje choroby, mniej więcej tak, jak Grecy potrzebowali nadmiaru zdrowia — wywoływanie choroby jest ukrytym zamiarem całego systemu procedur leczniczych Kościoła. A sam Kościół — czy nie jest katolickim domem wariatów jako ostatecznym ideałem? Cała Ziemia jako dom wariatów? — Człowiek religijny, taki, jakim chce go Kościół, jest typowym dekadentem; moment, w którym kryzys religijny opanowuje lud, charakteryzujący zawsze epidemie nerwowe; „świat wewnętrzny" człowieka religijnego do złudzenia przypomina „świat wewnętrzny" ludzi rozdrażnionych i wyczerpanych; „najwyższe" stany, które chrześcijaństwo ukazuje ludzkości jako wartość nad wartościami, są formami epileptoidalnymi — Kościół ogłaszał świętymi in majorem dei honorem tylko obłąkanych bądź wielkich oszustów… Pozwoliłem sobie kiedyś określić cały chrześcijański trening pokuty i odkupienia (który w dzisiejszych czasach najlepiej można studiować w Anglii) jako metodycznie generowaną folie circulaire na przygotowanej już do tego, to znaczy gruntownie chorej glebie. Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się „nawrócić" na chrześcijaństwo — trzeba być na to dostatecznie chorym… My inni, którzy mamy odwagę, by cieszyć się zdrowiem, a także odwagę, by gardzić, tak jak my gardzić śmiemy religią, która uczyła fałszywie rozumieć ciało! która nie chce się wyzbyć zabobonnej wiary w duszę! która niedostatecznie odżywianie się ma za „zasługę"! która zwalcza zdrowie jak swego rodzaju wroga, diabła, pokusę! która wmówiła sobie, że w ścierwie ciała można nosić „doskonałą duszę", i musiała sobie w tym celu sporządzić nowe pojęcie „doskonałości", bladą, chorowitą, idiotycznie marzycielską istotę, tak zwaną „świętość" - świętość, która sama jest tylko szeregiem przejawów zabiedzionego, wyczerpanego nerwowo, nieuleczalnie zepsutego ciała!..." (Fryderyk Nietzsche, Antychryst)


 Zobacz także te strony:
Katolicka teologia moralna
Teologia moralna
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Teologia dedukcyjna - skecz
Test na religijność

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (4)..   


« Na wesoło   (Publikacja: 22-06-2003 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Maciej Psyk
Publicysta, dziennikarz. Z urodzenia słupszczanin. Ukończył politologię na Uniwersytecie Szczecińskim. Od 2005 mieszka w Wielkiej Brytanii. Członek-założyciel Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów oraz członek British Humanist Association. Współpracuje z National Secular Society.

 Liczba tekstów na portalu: 91  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 2  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Monachomachia po łotewsku
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2511 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365