Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
188.692.616 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7364 tekstów. Zajęłyby one 29036 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 5698 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Prawda w kwestiach religijnych to po postu pogląd, który przetrwał.
 Religie i sekty » Religioznawstwo

Raj - od mitu do utopii [2]
Autor tekstu:

W mitach celtyckich najbardziej charakterystycznym obrazem zdaje się być obraz Wysp Szczęśliwych. Celtowie wierzyli, że na krańcach Zachodniego Oceanu, za ostatnią z wysp, leży wyspa Thule i kraina różnie przez różne wersje mitu nazywana:Mag Mell, Równiną Rozkoszy, Krainą Młodości, Tir na mBeo – Krainą Żywych. To kraina, gdzie nie ma żadnych trosk i starości, pełna kwitnących łąk, pięknych zapachów i brzmienia cudownej muzyki. Pośrodku tej szczęśliwej krainy rośnie Drzewo Życia, dające jabłka obdarzające młodością i siłą. Do tej krainy odchodzili zmarli, których na złotej łodzi przewoził bóg Manannan. Żyli tam pospołu bogowie i umarli. Z poematu „Zaloty do Etain” czytamy: „Gdzie nie ma smutku ni trosk (...), kraj ten powiadam – to cud! / Młodość w nim nie przemija / Są tam słodkie strumienie / Wino w nim płynie i miód.” (Cyt. za: Gąssowski, 1987, s. 161).

Nic więc dziwnego, że siła oddziaływania tej opowieści była duża i w wielu tekstach, np. w „Żegludze Mael Duina” opowiada się o przygodach herosów, którzy się tam wyprawiali. Słynny cykl arturiański nawiązuje do wielu starych wątków celtyckich – także do wątku „krainy błogosławionej”, którą jest tu wyspa Avalon, zwana Wyspą Jabłek. To tam miał popłynąć po śmierci król Artur, tam też według niektórych wersji mitu miał się znajdować słynny Święty Graal.

Z interesującymi obrazami mitycznymi spotykamy się w mitach skandynawskich. Wiele wątków przeplata się tutaj i możemy wyłuskać tu nie jeden typ krain szczęśliwości, ale kilka. Widzimy więc krainę, którą zbudowali sobie pierwsi bogowie zwani Asami. Kraina ta nazywała się Asgard (czyli gród Asów) i położona była ponadziemią i pod obłokami. Połączona była z krainą ludzi zwaną Midgard wąskim mostem (w mitologii skandynawskiej było 9 krain składających się na uniwersum). W środku Asgardu rósł olbrzymi jesion Yggdrasil, którego konary oplatały cały świat (w wielu mitach natkniemy się na obraz Drzewa Życia — jak i w powyższym micie celtyckim). Mitologii skandynawskiej nieobca jest też wizja cudownej jabłoni, którą opiekowała się bogini Idunn, i której owoce dawały wieczną młodość. Asgard był krainą beztroski i zabaw – ale nie tylko. W tym miejscu mitologem „szczęśliwej krainy” łączy się z innym, dotyczącym motywu „końca świata”. Wierzono bowiem, że kres czasom położy ostateczna walka stoczona przez bogów i ludzi z potworami zagrażającymi porządkowi świata. Ragnarok to jakby odpowiednik Armagedonu. Aby w tej ostatecznej walce zapewnić zwycięstwo, bóg Odyn zabierał do Asgard dusze zabitych w boju rycerzy i kierował je do pałacu Gladsheim, w którym specjalna sala zwana Walhala właśnie dla nich była przeznaczona. Gdy w dniach Ragnarok, olbrzymi potwór Surt wznieci ogień, który pochłonie ziemię, ta nie przeminie jednak ostatecznie wraz z pożarem, lecz powstanie znów – doskonalsza od tej, którą znamy: „zielona i świeża, z polami zbóż, które wzejdą same – nie posiane.” Także i boska kraina zostanie odmieniona: „Bratańcy Tweggia budować będą obszerne niebiosa (...) / Salę widzę od słońca piękniejszą / Dach złotem kryty, na Gimlei / Sprawiedliwi tam mieszkać będą, / Szczęścia wiecznego doznawać będą.” (Cyt. za: Załuska-Stromberg, 1986, s. 18).

Na północnych krańcach osad normańskich mieszkali Eskimosi. Kraina zimna i lodu w opowieściach skandynawskich nie cieszyła się dobrą sławą. A Eskimosi także stworzyli obraz szczęśliwej krainy, opatrzyli ją trudną dla nas nazwą Qudlivun i umieścili ponad ziemią – w niebie.

Przyszedł czas, by oddalić się nieco od Europy i zajrzeć do mitologii innych krajów. Wszystkie motywy, których obecność zasygnalizowaliśmy: raj – ogród, kraina dla bohaterów, wyspy szczęśliwe odnajdziemy na krańcach Azji. W micie filipińskim na przykład ukazana jest kraina Gimokodan, której pewna część zarezerwowana była dla wojowników poległych w walce, co żywo przypomina motyw Walhali, a także muzułmańską wersję raju dla bohaterów ginących w dżihad – świętej wojnie. Dźanna to rajski ogród muzułmanów, kraina piękna i bogactwa, gdzie każdy ma własny pałac i wszelkie luksusy.

Oryginalną wersję swoistego raju przekazuje mit papuaski – Papuasi opowiadają, że świat zmarłych znajduje się w głębinach oceanu. Tam dusze przodków przebywają w podwodnych, pięknych ogrodach.

Z wizją wysp szczęśliwych spotkamy się w micie polinezyjskim. Tubylcy wierzą, że bóg Tane z pomocą rozbełtanych wód morskich stworzył miejsce pierwotnej szczęśliwości – raj nazwany Hawaiki, uważany także za kraj przodków. Kraina ta leżąca na dalekim Zachodzie rządzona jest przez boga Tangaroa.

Doprawdy niezwykłe jest to, że tak podobne motywy można odnaleźć w różnych częściach globu… Podobieństwo łączy teżtopos wypraw podejmowanych przez śmiałków chcących dotrzeć do poszukiwanych cudownych krain, opiewanych w mitach. Czy np. Celtowie rzeczywiście wyprawiali się na poszukiwanie swoich szczęśliwych wysp – tego nie wiemy na pewno; ale na pewno wiemy, że jeszcze w epoce nowożytnej Europejczycy spierali się, gdzie

n a p r a w d ę leży Eden i poszukiwali wysp szczęśliwych albo krain idealnych, jak np. królestwa króla Jana. Polinezyjczycy także poszukiwali swojej cudownej krainy, czasem zwali ją Arioi. Niektórzy utożsamiali ją z krainą leżącą na północno-zachodniej granicy Indii (tę myśl mogło podsunąć podobieństwo nazw Arioi i Aria). Dodajmy jeszcze, że w micie chińskim, jakby mimochodem, wspomina się o „trzech wyspach błogosławionych leżących daleko za morzem”. W koreańskich opowieściach, także niezbyt rozbudowanych, wspomina się o pałacu w Krainie Zachodu w Zachodnich Niebiosach, albo też o „lotosowym raju”.

Indie to prawdziwy raj dla interpretatorów mitów! Bogactwo opowieści jest doprawdy imponujące. W dodatku natkniemy się tutaj na wszystkie wątki związane z krainami szczęśliwości. Ale wyłonią się również problemy wynikające ze specyfiki indyjskiego systemu wierzeń, a także charakterystyczne formy realizacji tych wątków. Pierwszy problem to religijne przesłanki dotyczące istoty świata i ludzkiego bytu. Hinduizm wypracował przecież takie koncepcje, jak reinkarnacja czy maya, a także przeświadczenie o istnieniu we wszechświecie boskiego ducha od czasu Upaniszad zwanego brahman, który co do istoty jest tożsamy z duchowym pierwiastkiem tkwiącym w każdym człowieku nazywanym atman. Jak i gdzie może się tu znaleźć miejsce na raj, wyspy szczęśliwe, na które udaje się dusza po śmierci? A jednak siła hinduizmu (a kłopot dla badaczy z zewnątrz) polega na niezwykłej zdolności do synkretyzmu. Hinduizm zaadaptował wiele z mitologemów, o których opowiadamy i rozwiązał je na swój sposób. Kto wie zresztą ile z obecnych w religii hinduskiej i buddyjskiej wątków sięga aż w czasy III tys. p.n.e., kiedy nad rzekami Indus i (wyschniętej obecnie) Saraswati kwitła zdumiewająca, potężna i pokojowa w charakterze cywilizacja Harappy i Mohendżo Daro, pozostająca zresztą w kontakcie z krajami Mezopotamii – Sumerem i Akadem.

W hinduizmie cały świat jest „cudowny”, wedle mitów powstał wszak jako emanacja boskiego ciała, które stało się substancją dla świata. Kosmos przeniknięty jest pierwiastkiem boskim, dlatego symbolem boskiej mocy może być wiele form: bogowie, święte zwierzęta, mistyczne przedmioty. Gdzie w świecie cudownym niejako z definicji mogą istnieć jeszcze „cudowniejsze” miejsca? Hinduizm poradził sobie z tym na swój sposób. Druga sprawa – przecież Hindusi wierzą w reinkarnację (co ciekawe, w reinkarnację wierzyli również Celtowie i Normanowie), po cóż więc miałyby istnieć krainy dla wybranych, którzy przychodzą tu po śmierci? A jeszcze kwestia, że świat według wielu szkół filozoficznych jest maya, złudzeniem. Czy w świecie złudzeń krainy cudowne też są złudzeniem? Te wszystkie fundamentalne dla religii hinduskiej elementy filozoficznych założeń ontologicznych musiały rzutować na sposób, w jaki kształtował się mit, choć związki między mitem a koncepcjami filozofów to osobny problem, a ich wzajemne zależności nie układają się prosto. A jednak mityczne krainy indyjskie coś różni od tych, w które wierzono w innych częściach świata. Otóż w myśli indyjskiej nie twierdzi się, że boskie czy inne cudowne krainy mają wymiar absolutny – przeciwnie, ani bogowie nie są nieśmiertelni, ani ich raje nie są rzeczywiste, to raczej miejsca „pomiędzy”, miejsca chwilowego, choć długiego w skali ludzkiego życia, wytchnienia, nagroda przed przyszłym wcieleniem.

W mitach indyjskich znajdziemy wiele toposów, o których już mówiliśmy. W opowieściach pojawiają się w wielu wersjach Wyspy Szczęśliwe, jedną z takich wysp jestDźambudwipa – Wyspa Słodkiego Owocu, pojawiająca się jako jedna z siedmiu głównych krajów skupionych wokół centralnej Góry zwanej Meru. Święta Góra Kosmiczna, jako oś świata, pojawia się w wielu mitach początku i takich, które opisują świat idealny – wzorzec, model, a tak jest w przypadku toposu krain szczęśliwości. Właśnie na takich górach znajdują się często krainy bogów. W innej wersji dotyczącej kosmicznej Góry mamy obraz krainy boga Wisznu, znajdującej się na wierzchołku, całej ze złota i zwanej Wakuntha. Inny wielki bóg hinduizmu Śiwa ma swą siedzibę w Himalajach, na górze Kajlasa.

Jak w micie skandynawskim (i nie tylko), tak i w indyjskim istnieje specjalna kraina, w której przebywają polegli wojownicy, mieści się ona w siedzibie Kubery, boga będącego jednym z czterech strażników świata stojących na straży czterech kierunków. Choć, jak zwykle, istnieje niejedna wersja opowieści o strażnikach świata czy o siedzibach bogów związanych ze stronami świata, przytoczymy tę z nich, którą zaadaptował buddyzm. Kierunku północnego strzeże Kubera, na południu rozciąga się posiadłość Jamy, boga śmierci, sędziego w krainie podziemnej (który, nawiasem mówiąc, nosi w sobie cechy zarówno egipskiego Ozyrysa, jak kreteńskiego Minosa), Wschód to siedziba Iśwary, w której mieszkają mnisi, na Zachodzie zaś mieszka Buddhapada i tu żyją dusze ludzi pobożnych.

Mówiąc najogólniej, każdy z niezliczonych indyjskich bogów ma swój własny raj, do którego przybywają jego wyznawcy. Świat „w ogóle” nazywany jest loka, według kosmologii podzielony jest na 3 lub 7 „podświatów”; i tak nasza ziemia nazywa się Bhur-loka, Bhuwar-loka to kraina mędrców, munich i siddhów, a na przykład Swar-loka to niebo Indry, położone pomiędzy słońcem a gwiazdą polarną. Ogólnie boskie krainy opatruje się nazwą Dewoloka. Trzy najwyżej położone krainy, a są to Dżana, Tapa (kraina świętych) i Satja (gdzie mieszka sam bóg-kreator Brahma) nie ulegają cyklicznym zniszczeniom, jakim muszą ulegać inne światy, bowiem przeminą dopiero wraz ze śmiercią Brahmy. Każdy z tych boskich rajów pozostaje w zgodzie z charakterem, symboliką i rolą bóstwa, a pewnie najbardziej charakterystyczniejszym przykładem w tym względzie będzie raj Kriszny zwany Golaka, który jak isam bóg nie jest pozbawiony cech pasterskich i nosi wyraźne piętno, które my na Zachodzie nazwalibyśmy arkadyjskim. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że to tylko pierwsza warstwa – im wyższy poziom duchowy wyznawcy, tym lepiej zdaje on sobie sprawę, że atrybuty raju, jak wspaniałe pałace, drogie kamienie, złoto i srebro – to tylko symbole prawdziwych wartości: duchowych. W myśli hinduskiej pojawia się przeświadczenie, że dobrze jest — by tak rzec — odróżniać znak od symbolu (księżyc od ręki wskazującej księżyc), że opis tak naprawdę dotyczy innej rzeczywistości, i odsyła do innych wartości niż, te które przywołuje wprost. Ta intuicja zawędruje do buddyzmu i odegra ważną rolę w budowaniu opowieści o krainie Śambhala. Ale to już osobna opowieść.

DZIEDZICTWO — z mitu do utopii
1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Apologia Biblii: Piekło
Piekło

 Zobacz komentarze (2)..   


« Religioznawstwo   (Publikacja: 19-05-2002 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Joanna Żak-Bucholc
Zajmuje się etnologią i religioznawstem. Publikowała m.in. w: 'ALBO albo Inspiracje Jungowskie'; 'Nie z tej ziemi'; 'Czwarty Wymiar'; 'Tytuł'.

 Liczba tekstów na portalu: 90  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Kilka uwag na marginesie poprawności politycznej oraz innych wkurzających rzeczy
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 307 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365