Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
150.456.677 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7289 tekstów. Zajęłyby one 28737 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 962 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Drogi mi Platon, drogi Sokrates, ale jeszcze droższa prawda."
« Czytelnia i książki  
Madonna Taneczna - Przedmowa
Autor tekstu:

Słowo od redakcji

Jestem księdzem. Mam 34 lata... Polska oczyma młodego księdza, w którym resztki idealizmu przeplatają się rozterkami i ludzkimi problemami. Kryzys wiary w Boga splata się tu z kryzysem wiary w człowieka i Polskę w węzeł gordyjski… jednak ksiądz Paweł nie jest Aleksandrem Wielkim. Kolejną wadą tego księdza jest, że więcej myśli niż modli się. Do tego samego zmusza też Czytelnika, na którym ciąży wyzwanie rozsupłania „gordyjskiego węzła" lub pociągnięcia zaprzęgu problemów jakie on spaja.

Spiritus movens rozterek religijnych, jak i zresztą wielu innych, jest „kapłan Peruna", czyli ojciec księdza, a raczej zapiski jakie po nim pozostały. „Kapłan Peruna" był kierownikiem wiejskiej poczty i znawcą lokalnych dziejów, sceptykiem-racjonalistą, a przede wszystkim człowiekiem niespełnionym, uwięzionym w prozie życia przez prowincjonalną Lady Makbet, matkę księdza, „ulepioną przez doktora Freuda z erotycznych marzeń", śmiertelnie zazdrosną o Heloizę, czyli prawdziwą, kocią partnerkę „kapłana Peruna", z którą rozmawiał o swoich pasjach niemogąc tego uczynić z „prozaicznie zorientowaną" Lady Makbet.

Do tła rodzinnego dochodzi tło społeczne polskiej prowincji. Rozbicie więzi społecznych, marazm na twarzach pojawiający się już w szkole, niewiara w człowieka, niewiara w siebie, przewaga formy nad treścią przenikają polskie życie społeczne i leżą u podstaw większości problemów społecznych. Brak nam ludzi wiary realnej, która ma faktyczny potencjał sprawczy. Optymizm i chęć działania społecznego nazywa się u nas „idealizmem", natomiast nawet najczarniejszy pesymista mieni się „realistą". Czy próba szamotania się z wszechobecną beznadzieją musi kończyć się pójściem na dno, konformizmem lub domem wariatów? Jak zarazić innych wiarą w nas samych? Jak wyzwalać, a co najmniej nie dusić prawdziwych pasji? Do takich refleksji skłania nas Madonna Taneczna.

W powieści tej współczesność zderza się z historią, proza realności z wyobraźnią i snem, a przede wszystkim „idealizm" z „realizmem". Nie jest to spojrzenie na rzeczywistość oczyma Amelii Jeunet'a ani typowego polskiego „realisty". Niektórym może ona przywieść na myśl Niebo w płomieniach Parandowskiego — przez wątek kryzysu światopoglądowego młodego człowieka, innym Polactwo Ziemkiewicza — przez wątki publicystycznej refleksji nad kryzysem społecznym i obywatelskim współczesnej Polski i jego uwarunkowaniami. Są to jednak tylko powierzchowne skojarzenia. Madonna Taneczna jest bowiem czymś więcej… [MA]

*

Paweł zdawał sobie sprawę z tego, że próba przełamania tej kultury uniżoności nie ma sensu, że jej złamanie wymagałoby pogwałcenia tabu, że ten język to świat, z którego nie daje się uciec, świat czapki miętoszonej w ręku w obliczu proboszcza, policjanta, urzędnika, świat niewiary w partnerstwo, w którym idea społeczeństwa obywatelskiego jest groteską...

Naród przykuty do pilota reaguje zmianą kanału na najsłabszą nawet aktywację mózgu...

Co i rusz toczy się przez kraj lawina zorganizowanego debilizmu i kiedy dociera tu, do nas, zwielokrotniona przez chytrość kolejnych szczebli państwowej mądrości, to ksiądz rozumie, że debilizm pana ministra przyjmuje postać syberyjskiego meteoru...

Musiała już minąć pierwsza pięciolatka po upadku komunizmu. Toczyły się wielkie spory o to czy zwycięstwo było klęską, czy klęska zwycięstwem. Tak wiele trzeba było zmienić, żeby kolejna generacja wybrańców mogła robić to co poprzednie — żyć kosztem najsłabszych w głębokim przekonaniu, że ich utrzymują? Kiedy nie dało się już dłużej być uczciwym i dobrym komunistą, trzeba było zacząć być uczciwym i dobrym liberałem. Chłopi z Ziemi Dobrzyńskiej nadal marzyli tylko o jednym: żeby uciec od swoich dobrych pasterzy na drugi koniec świata. Ci którym się naprawdę udało, byli już od wielu pokoleń w Chicago i nie musieli się dłużej zastanawiać nad wyborem między dżumą i cholerą, w szpitalu, w którym lekarze na grypę zalecają zdrowaśki...

W Sejmie patrioci specjalnej troski onanizowali się niewidzialną ręką i kazali o wartościach. Lud widział złodziei na górze i obcował z oszukującym go tłumem cwaniaków na dole. Liberałowie pospiesznie otwierali wrota wszelkiemu bezprawiu. Kierowali się ignorancją, dobrymi chęciami i wiarą w niewidzialną rękę. Lud skorzystał z demokracji i powiedział 'sprawdzam'. Mógł skreślić, ale czy miał wybór?

Ma Pan rację, bitwa o uczciwość nawet się nie zaczęła. Wszyscy, włącznie z ludźmi Kościoła, chcieli się najpierw wykąpać w złotej wannie. Żądaliśmy, aby inni płacili uczciwie podatki, aby inni przestrzegali prawa, aby inni kochali bliźniego. Czy jest ktokolwiek wśród nas, kto nie żądał immunitetu? Naszą bitwę o uczciwość przegrał Kazimierz Wielki, potem Jan Łaski, Frycz-Modrzewski i paru innych, dla Zamoyskiego ważna była już tylko kasa. Potem był syfilis romantyzmu oddzielonego od rzeczywistości zboczeniem chciejstwa...

Szczepionka oświecenia była zbyt słaba i syfilis romantyzmu rozlał się jak zaraza, a wreszcie przyjął formę chronicznego i dziedzicznego schorzenia. Oświecenie miało niewielkie szanse w kraju bez oświaty...

Żyjemy w świecie rozbitych więzi; więzi rodzinnych, sąsiedzkich, lokalnych; zostały cwaniackie związki, które niektórzy czasem nazywają partiami. Pięcioprzymiotnikowy patriotyzm: romantyczny, religijny, wodzowski, nieudolny, nieuczciwy...

Powiedzieli im, że w kapitalizmie pierwszy milion trzeba ukraść, więc każdy zabrał się do roboty jak umiał...

Biskupi nie zawsze chętnie patrzą na księży-społeczników. Modlitwa przez pracę ich obraża, domagają się dni wolnych na modlitwę...

Nie umiemy się odnaleźć, nie umiemy współdziałać. Dlaczego ci, co chcą ukraść samochód dogadują się w minutę, a ci co chcą założyć trawnik, nie mogą dogadać się przez lata?...

Jeszcze Polska, jeszcze raz Polska. Co zrobimy z odzyskaną wolnością? Chwilowo przykościelni spierają się, czy nadal prosić Boga, żeby zwrócił ojczyznę wolną, czy żeby ją już teraz wolną zachował. Pan Bóg czeka na dalsze instrukcje. Zatroskani chcą, żebyśmy byli podobni do największej demokracji świata, czyli do Indii, Kaliszan nie widać, ci, którzy wczoraj handlowali dolarami pod kinem, budują podstawy ojczyzny wolnej. Zatroskani patrzą na nich z miłością i nadzieją. Ciekawa spółka z ograniczoną odpowiedzialnością intelektualną i moralną. Moja poczta z kraja. Listonosze założyli „Solidarność", lud garnie się do władzy. Wcześniej kto mógł przechodził przez Wisłę i Wartę, żeby sobie pobyć Polakiem w bardziej luksusowych warunkach, teraz każdy szarpie świętości w swoją stronę, żeby nie zostać bez zysku. Wanda co Niemca nie chciała kusi wielkim dekoltem, pewnie założy agencję towarzyską, a potem wprowadzi ją do Sejmu. Z całej narodowej schedy mamy żywą Wandę, relikwie męczenników, którzy pięknie wzywali do boju, ale których nikt nie nauczył matematyki oraz Staszica, Kościuszkę, Włodkowica ukrzyżowanych na rogach ulic ku dezorientacji szerokiej publiczności. Pewnie i nasz Kochański wróci na tapetę, pewnie jako jezuita, bo to łatwiejsze niż całki i różniczki...

W co on wierzy? Czy szuka pomocy w Bogu? Najwyraźniej nie czeka na zapewnienia o wiecznym życiu i szczęśliwych łowach. Dlaczego jedni tak bardzo potrzebują tych zapewnień, a dla innych są one tylko irytujące? Komu potrzebny jest Bóg? Czy naprawdę wszystkim? Ojciec go nie szukał, do końca unikał rozmów o religii. Wierzył, że istniejemy tylko tu i teraz, a sensem życia jest to czym je wypełnimy. Ciągle igramy ze śmiercią, bo zwykle nawet nie wiemy o obecności śmiertelnego wirusa, czy o zbliżaniu się pijanego kierowcy, czy o zmęczeniu serca, które nagle odmawia dalszej pracy. Życiem i śmiercią rządzi przypadek, i jest tylko jedno pytanie: jak wykorzystałeś przypadki, w które los cię wplątał?...

...chińska pierestrojka jest znacznie ciekawsza niż polska głasnost. Chińczycy chcą się uczyć i się uczą, Polacy chcą tylko mieć i chcieliby uczyć innych. Różnica zasadnicza...

*

Andrzej Koraszewski, Madonna Taneczna >>>

[Powieść można również ściągnąć do druku w formacie PDF (.zip, 466kB)]


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Madonna Taneczna
Starożytne procesy o ateizm (Anaksagoras, Aspazja, Diagoras, Protagoras)

 Dodaj komentarz do strony..   


« Czytelnia i książki   (Publikacja: 26-10-2004 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 921  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: 45 postulatów Żółtych Kamizelek
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3714 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365