Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
182.530.938 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7341 tekstów. Zajęłyby one 28968 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3248 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
(..) przecież żadnych świadectw o istnieniu Abrahama poza przekazem z Księgi Rodzaju nie ma. Nie ma powodu do odrzucenia poglądu, że cały cykl Abrahamowy (..) jest zbiorem mitów.
 Prawo » Historia prawa » Prawo rzymskie

Ustawodawstwo obyczajowo-społeczne Oktawiana Augusta [2]
Autor tekstu:

Reasumując należy stwierdzić, że ustawy Cezara Augusta były i są oceniane rozmaicie. Na pewno nie wzbudzały entuzjazmu wśród tych, którzy oceniali je jako brutalną ingerencję w ich prywatne i intymne życie. Byli jednak i tacy, którzy choć odmawiali im pozytywnych skutków, mimo to nazywali je „dobrymi ustawami", jak Tacyt; inni określali je jako „zbawienne", jak np. Wellejusz Paterkulus. Chociaż prawdą jest, że nierzadkie były próby omijania zakazów przewidzianych przez ustawy, to nie można z pewnością winić ich pomysłodawcy za ten fatalny rozdźwięk pomiędzy prawami i („złymi") obyczajami, jaki wówczas występował. Sam August zachęcał gorąco do zawierania przez Rzymian związków małżeńskich. „Nawet całe księgi odczytywał senatowi oraz podawał często do wiadomości ludu publicznym obwieszczeniem, jak na przykład mowy Kwintusa Metella "O pomnożeniu potomstwa"… (zob. Suet., Div. Aug.. 89). U Diona Kasjusza (ks. LVI) odnajdujemy przykład takiej mowy Augusta, zachęcającej Rzymian do zawierania małżeństw i posiadania potomstwa: "Gdy choroby i wojny porywają nam obywateli, co stanie się z miastem, jeśli się poniecha małżeństw? Miasto nie polega na domach, portykach, placach publicznych; to ludzie tworzą miasto. Nie ujrzycie, jak w bajkach, ludzi wychodzących z ziemi, aby się krzątać za waszymi sprawami. Nie aby żyć sami, trwacie w bezżeństwie: każdy z was ma towarzyszki stołu i łoża, szukacie jedynie spokoju w swoich wyuzdaniach. Przytoczycie może przykład Westalek? Zatem gdybyście nie przestrzegali praw wstydliwości, trzeba by was skazać jak one. Jesteście jednako złymi obywatelami, czy że wszyscy pójdą za waszym przykładem, czy że nikt za nim nie pójdzie. Moim jedynym celem jest wieczność republiki. Powiększyłbym kary tym, co nie usłuchali; co się zaś tyczy nagród, są one takie, że nie słyszałem, aby cnota uzyskała większe, dla mniejszych tysiące ludzi narażają życie; i te was nie zachęcają, abyście pojęli żonę i wychowali dzieci?".

Augustowi zależało nie tylko na wzroście liczebnym rdzennej ludności Italii, ale również na tym, by ta nie przemieszała się z obcymi elementami etnicznymi, których na Półwyspie Apenińskim nie brakowało. W tym celu cesarz zainicjował dwie ustawy konsularne (lex Fufia Caninia z 2 r. p.n.e. oraz lex Aelia Sentia z 4 r. n.e.), które miały ograniczyć wyzwolenia niewolników (przybrały one w Rzymie zjawisko masowe, bowiem wielu właścicieli nieproduktywnych niewolników chciało się w ten sposób ich pozbyć, przerzucając na państwo troskę o ich wyżywienie). Pierwsza z tych ustaw ograniczała manumissio testamento (wyzwolenie testamentowe), druga z kolei utrudniała wyzwalanie inter vivos. W innej ustawie, lex Iunia (Norbana? z 17 r. p.n.e. bądź z 19 r. n.e.), uzależniono wyzwolenie niewolników od spełnienia pewnych warunków; wprowadzono przepis, iż niewolnik, który nie udowodni, że został uwolniony według zasad ius civile, nie będzie mógł otrzymać pełnego obywatelstwa rzymskiego, ale status latyński (stąd pojawiła się nowa kategoria wyzwoleńców, zwana „Latynami juniańskimi" — Latini iuniani).

Konserwatyzm charakterystyczny dla polityki Augusta jako princepsa nie dopuszczał rzecz jasna wyzwoleńców do magistratury rzymskiej, jak i wysokich urzędów municypalnych. Rekompensatą za to miały być liczne niższe stanowiska administracyjne, które wyłącznie lub w przeważającej części obsadzano dawnymi niewolnikami. Tak więc w Rzymie powołał August vicomagistri, funkcjonariuszy dzielnicowych, zajmujących się pożarnictwem oraz organizowaniem ludi compitalicii (lokalnych widowisk cyrkowych). W wielu miastach italskich, a także niektórych prowincjonalnych, powstawały kolegia sześciu niższych funkcjonariuszy, którzy mieli zajmować się kultem cesarza oraz organizacją rozrywek podczas świąt państwowych, tzw. seviri Augustales (lub w skrócie: Augustales). Nie byli to ubodzy wyzwoleńcy, bowiem oczekiwano od nich hojnego łożenia na rozrywki dla poddanych cesarza. Z drugiej strony nie brakowało hojnych i bogatych wyzwoleńców, którzy nie szczędzili pieniędzy, by tylko wznieść się na wyższy szczebel w hierarchii społecznej.

Próbując określić skuteczność ustawodawstwa i polityki społecznej Augusta, należy zwrócić uwagę na to, iż nie jest ona oceniana jednoznacznie: pozytywnie czy negatywnie. Są historycy, którzy twierdzą, jak np. M. Cary i H.H. Scullard (op. cit., t. 2, s. 30), że reformatorskie ustawodawstwo Augusta — zwłaszcza małżeńskie — "okazało się najbardziej niefortunne. Wywołało ono istną lawinę oskarżeń fabrykowanych przez zawodowych donosicieli, jednocześnie zaś było bezradne wobec tych, którzy rzeczywiście łamali jego zasady. Przepisy małżeńskie omijano przy pomocy wybiegów prawnych, na przykład fikcyjnych ślubów, w dodatku zaś nigdy nie odważono się ich konsekwentnie egzekwować. Stały się one źródłem bardzo skomplikowanych spraw sądowych, które trzeba było rozstrzygać wedle przepisów wyjątkowych". Nie należy więc dziwić się, że ustawodawstwo małżeńskie Augusta, choć nigdy nie zostało formalnie uchylone, niebawem poszło w zapomnienie. Podobną opinię wyraził historyk starożytnego Rzymu Maszkin (z byłego ZSRR): "Prawa te (w obronie obyczajności i zawieraniu małżeństw według stanów — przyp. W.R.) nie dały realnych wyników. Czyniąc jednak zadość reakcyjnym nastrojom, charakterystycznym dla Italii, mogły one być zawsze wykorzystane do walki z arystokracją" (N. A. Maszkin, Rzym-Cesarstwo od Augusta Oktawiana do upadku cesarstwa, Warszawa 1950, s. 7).

Natomiast polski historyk M. St. Popławski pisze: "Cała ta działalność (ustawodawcza Augusta — przyp. W.R.) nie odniosła piorunującego skutku, ale biorąc na dłuższą metę, wzmocniła niewątpliwie społeczeństwo i uodporniła je przez podkreślenie rasowej odrębności (...) na ogół społeczeństwo dało Augustowi pełne poparcie w tej jego działalności, bo był wyrazicielem ogólnej woli i państwowej konieczności" (M. St. Popławski, Oktawian August, Lublin 1938, s. 40). Z kolei L. Piotrowicz — na swoim odczycie z okazji 2000. rocznicy urodzin cesarza Augusta (op. cit., ss.23-24) — stwierdził m.in.: "Podnosi się czasami, że wszystkie te zarządzenia (cesarza Augusta - przyp. W.R.) nie dały zamierzonych wyników; zdaniem moim jednak niesłusznie. Nie da się zaprzeczyć, że przez życie rzymskie tego czasu idzie jakiś świeży powiew idei, do dziś dnia widniejący z kart współczesnej literatury, której rozkwit zarówno sam August, jak i ludzie z jego otoczenia (Mecenas, Waleriusz Mesala, Asyniusz Pollio) gorąco popierali. Wspaniały rozkwit kulturalny i gospodarczy, jaki wykazuje żywioł rzymski w najbliższych stuleciach, wyciskając piętno swego geniuszu na olbrzymich obszarach państwa, był możliwy właśnie dzięki temu skrzepnięciu sił moralnych narodu, o które walczył August".

Tak więc oceniając dzisiaj skuteczność prorodzinnej i pronatalistycznej polityki Augusta, należałoby przede wszystkim zwrócić uwagę na badania współczesnych historyków nad demografią starożytnego Rzymu (dotyczące początków pryncypatu — cesarstwa). Dowodzą one, że w latach między 8 rokiem p.n.e. a 47 n.e. nastąpił przyrost obywateli rzymskich z około 4.233.000 (4.937.000 w 14 r. p.n.e. — zob. G. Alföldy, op. cit., s. 144) do 5.984.000, kiedy notabene uzyskanie obywatelstwa rzymskiego nie było już tak łatwe, jak wcześniej za Juliusza Cezara (zob. M. Kuryłowicz, Prawo i obyczaje w starożytnym Rzymie, Lublin 1994, s. 66). Zestawiając ten przyrost ze stagnacją ostatnich dwóch stuleci republiki, dochodzimy do wniosku, że droga obrana przez następcę Juliusza Cezara była właściwa, tzn. zgodna z rzymskim interesem narodowym i racją stanu Imperium Romanum. Należy również podkreślić to, że August zerwał całkowicie z niwelacyjną polityką swego poprzednika, zmierzającą do zrównania Rzymian z resztą mieszkańców światowego (kosmopolitycznego) Imperium. Twórca pryncypatu pragnął przede wszystkim zachować i zapewnić rozwój narodu rzymskiego w morzu podbitych ludów i ich cywilizacji. W swojej prawodawczej i społecznej polityce August dążył do ocalenia zamierających cnót i obyczajów tych, którzy położyli fundamenty pod światowe Imperium senatu i ludu rzymskiego. Wysiłki te, jak już powiedziano, nie całkiem poszły na marne — wskazują na to m.in. przytoczone wyżej badania współczesnych historyków.

Inną zupełnie sprawą są wymagania, jakie stawiał w sferze obyczajności August Rzymianom, w tym i swojej najbliższej rodzinie, a sobie samemu. Jak pisze Swetoniusz (op. cit., 67): "Adulteria quidem exercuisse ne amici quidem negant(...); conditiones quaesitas per amicos, qui matres familias et adultas aetate virgines denudarent atque perspicerent, tamquam Thoranio mangone vendente" („Że cudzołóstwa popełniał, nawet przyjaciele nie zaprzeczają (...); że do wyszukiwania sobie kochanek używał pośrednictwa przyjaciół, którzy jakoby obnażali matki rodzin oraz młode panny, dokładnie je oglądając ze wszystkich stron, jak gdyby na targu u handlarza niewolników, Toraniusza" oraz "Circa libidines haesit; postea quoque, ut ferunt, ad vitiandas virgines promptior, quae sibi undique, etiam ab uxore, conquirerentur" — (Suet., op. cit., 71)- „Fizycznej skłonności do kobiet nie poniechał. W późniejszych czasach, jak podają, chętnie uprawiał deflorację dziewic, które jakoby wyszukiwała mu zewsząd nawet własna żona") [ 2 ] [fragmenty w tłum. J. Niemirskiej-Pliszczyńskiej].Tak że pamięć o Auguście jako lubieżnym cudzołożniku przetrwała, i jeszcze w XIII wiecznym "Skarbcu wiedzy" Florentyńczyka, Brunetta Latiniego, czytamy, iż "był on bardzo mądry i roztropny, ale wielce lubieżny" (B. Latini, Skarbiec wiedzy, Warszawa 1992, ss. 72-73). Z kolei Pierre Grimal, który powołuje się na Carcopina (ten odsyła nas do Diona Cassiusa, Historia Romana, LIV, 16, 3), twierdzi, iż: "prawa wymierzone przeciw cudzołóstwu zostały (...) narzucone przez senatorów pragnących przysporzyć mu (tj. Augustowi — przyp. W.R.) kłopotów" (P. Grimal, Miłość w Rzymie, Warszawa 1990, s. 240). Nie wydaje się jednak, by choć w najmniejszym nawet stopniu owe prawa wymierzone przeciw cudzołóstwu zaszkodzić miały samemu cesarzowi. Poza tym powoływanie się na Kasjusza Diona Kokcejanusa (historyk rzymski greckiego pochodzenia żyjący na przełomie II i III w. n.e.) nie jest do końca miarodajne, bowiem w swojej "Historii Rzymu" umieścił on nie tylko fikcyjne mowy (głównie w części dotyczącej republiki i panowania Augusta) [ 3 ], ale opisał ją ze zdecydowanie prosenatorskiego stanowiska, które oczywiście nie mogło pozostać bez wpływu na jego widzenie przeszłości Rzymu — w tym roli i pozycji cesarza z jednej strony oraz senatu z drugiej.


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Rodzina w prawie rzymskim
Rola literatury i filozofii w czasach panowania Cezara Augusta

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (1)..   


 Przypisy:
[ 2 ] To znakomite skądinąd tłumaczenie zawiera jednak pewne nieścisłości, które nieco łagodzą wypowiedź samego Swetoniusza, bo czym innym jest rzeczownik defloratio (defloracja), a czym innym bezokolicznik vitiare (gwałcić); chodzi więc tutaj nie tylko o sam fakt defloracji, któremu w końcu nie musi towarzyszyć gwałt zadawany kobiecie (może to być przecież akt dobrowolny i nie przymuszony), ale o gwałt zadawany dziewicom (virgines) — czego dopuszczał się August — i do tego zadawany chętnie, jak pisze Swetoniusz ("ad vitiandas virgines promptior") — nb. nie jest to nawet w świetle ówczesnego prawa rzymskiego tylko występek obyczajowy, ale przestępstwo, za które groziło wygnanie!
[ 3 ] Zob. Vademecum historyka starożytnej Grecji i Rzymu, pod red. E. Wipszyckiej, t. 1, s. 88, Warszawa 1982.

« Prawo rzymskie   (Publikacja: 31-07-2005 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Wojciech Rudny
Z wykształcenia pedagog i historyk. Wydawca i niezależny publicysta. Zmarł w 2010 r. w wieku 41 lat.

 Liczba tekstów na portalu: 64  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Najhojniej wynagradzający siebie politycy w Europie
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4294 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365